Moment kryzysowy w diecie – jak sobie z nim poradzić

Trzy miesiące zdrowej diety, codziennego gotowania i obmyślania jadłospisów na kolejne dni. Trzy miesiące regularnych ćwiczeń na siłowni czy basenie. Trzy miesiące odmawiania sobie przyjemności (dobra bez przesady, 2 razy w tyg pozwalałam sobie na chwileczkę zapomnienia) Efekt? -6kg. Cu-do-wnie! Po tych trzech miesiącach wyjechałam na 10 dni do 5 europejskich miast w ramach Misji Orange Travel.

Najpierw Londyn – indyjska kuchnia, pyszne brytyjskie śniadanka z bekonem, jajkiem sadzonym i plackami ziemniaczanymi, o 17 herbatka i pyszne ciacho.
zupa-cebulowa
Następnie Paryż i boska zupa cebulowa, ślimaki w ziołowym pesto, tatary, steki i słodkie makaroniki

Później Amsterdam i sery… dużo serów.

Następna w kolejce Barcelona – paella, owoce morza, sangria.. dużo sangrii.
owoce-morza
Na koniec Rzym i włoska kuchnia. Makarony, pizze, tiramisu, praliny i lody.
pasta1
W ciągu tych 10 dni zlekceważyłam wszystkie zasady zdrowego odżywiania, ale nie przejmowałam się tym bo ciągle byliśmy w biegu. Siadaliśmy właściwie tylko po to by coś zjeść i dalej ruszaliśmy w drogę. Nie chciałam też odbierać sobie przyjemności próbowania tych wszystkich smakowitych rzeczy. Nie codziennie jest się w Londynie, Paryżu, Amsterdamie, Barcelonie czy Rzymie. Po co Wam to wszystko mówię?

Założyłam sobie, że po powrocie z tych wojaży wracam do zdrowego odżywiania. Nie było to jednak takie proste. Właściwie to wciąż nie jest. Te 10 dni pełnych rozpusty namieszało mi w głowie. Zaczęłam sobie wmawiać, że pewnie trochę przytyłam, więc kolejna pralinka, kolejne ciacho czy obiad w indyjskiej knajpie nie zrobi różnicy. “Od jutra wrócę na dobrą drogę, albo nie od poniedziałku” – stwierdziłam w myślach. “Zjadłam batona? Zjem jeszcze jednego przecież trzymanie diety i tak dziś nie wypaliło” – i tak w kółko.

Weszłam na wagę i nie zobaczyłam żadnej różnicy. Fakt, podczas wyprawy jadłam rzeczy których nie powinnam, ale piłam mnóstwo wody i właściwie cały czas chodziłam. Zrozumiałam, że znowu weszłam w ten chory schemat “od jutra”. Jutra, które jeśli się nie otrząsnę nigdy nie nadejdzie, albo nadejdzie kiedy przytyje już tyle, że nie będę mogła na siebie patrzeć. Nawrzucałam sobie, że przez brak silnej woli zniszczę wszystko co wypracowałam przez te trzy miesiące! I przystąpiłam do walki.
spodnie-reebok
Jak mnie udało się wyjść z “sytuacji kryzysowej”?

1. Wyrzuciłam, albo rozdałam znajomym wszystkie słodycze jakie miałam w domu.
2. Zrobiłam zakupy (na podstawie przygotowanej wcześniej listy) na cały tydzień
3. Rozpisałam sobie jadłospis na najbliższe 7 dni
4. Rozpisałam sobie fitness plan na najbliższe 7 dni
5. Ściągnęłam aplikacje na telefon, w której codziennie zaznaczam co zostało danego dnia zrobione

Od 5 dni wdrożyłam ten plan w życie i idzie mi świetnie. Najgorsze co możemy zrobić to poddać się, zacząć się zajadać niezdrowym żarciem i głupio wierzyć w to, że “od jutra” wszystko się zmieni.

Poniżej linki do pięciu zdrowych jadłospisów na redukcję wagi, wszystkie przepisy okraszone są zdjęciami 🙂

https://fashionelka.pl/jadlospis/
https://fashionelka.pl/jadlospis-na-redukcje-wagi/
https://fashionelka.pl/jadlospis-na-redukcje-wagi-3/
https://fashionelka.pl/jadlospis-na-redukcje-wagi-4/
https://fashionelka.pl/jadlospis-na-redukcje-wagi-5/

A Wy jak radzicie sobie w takich sytuacjach? Macie jakieś sprawdzone metody? 🙂

61 komentarzy

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie upubliczniony.

  1. Eliza dzięki za ten wpis, właśnie jestem w takim momencie. Niby doszłam juz do momentu o ktory mi chodzi i wygladam super w ubraniach, ale rzucilam sie na slodycze i boje sie ze w koncu zaczne tyć i cały mój trud pójdzie do kosza! Koniec z tym nie moge tego zniweczyć

    1. Mam dokładnie to samo. Schudłam 5kg, kupiłam sobie fajne ubrania o rozmiar czy nawet dwa mniejsze i zaczęłam sobie odpuszczać (mimo że zostało mi do zrzucenia jeszcze 3kg)… Tu cukierek, tam lody, a dzisiaj cała tabliczka (!!!), mimo że po kilku kostkach było mi za słodko. Dzięki Eliza za ten wpis. Trzeba się brać w garść, bo zaprzepaszczę to co osiągnęłam do tej pory.

  2. świetny motywujący wpis. to “od jutra” mnie przesladuje, chociaz częscie jest “od poniedzialku” albo “jak okres się skonczy”

    1. Ja mam tak samo, najgorsze jest to, że ja nie mam dość 🙂
      Jem, aż pęka mi brzuch, i jutro znowu :/
      Trzeba z tym skończyć!

  3. Ja na przykład oglądam motywujące obrazki na tumblr albo pintereście i jak tak się naoglądam, naoglądam płaskich brzuchów, to od tego oglądania od razu chce mi się ruszyć tyłek i iść pobiegać, czy poćwiczyć. Zrozumiałam, że motywację trzeba wciąż od nowa odnajdywać. A co do Pani jadłospisu na wycieczce, to moim zdaniem trzeba czasem mieć wakacje od bardzo zdrowej diety. Aha, i jeszcze chciałam poprosić o nazwę tej aplikacji, którą Pani wymienia. Pozdrawiam serdecznie, Kamila.

    1. Elizo, tylko nie pójdź za daleko, proszę! Zawsze ceniłam Cię za to, że nie wyglądasz jak większość blogerek-wieszaków, tylko wyglądasz normalnie, pięknie i kobieco. Teraz jest jeszcze lepiej, ubrania świetnie na Tobie leżą, ale nie przesadź! 🙂

    2. U mnie to już nie jest odchudzanie, a po prostu zmiana ze śmieciowego jedzenia na zdrowe. Odchudzanie to efekt uboczny. Na blogu promuje zdrowy styl życia, a nie odchudzanie i przeróżne diety, które później i tak kończą się efektem jojo 🙂

  4. Eliza!
    Kocham Cię, ogromnie Ci dziękuję za ten post!
    Ja jestem typem “od jutra”, czytając ten post, myślałam sobie o fajnie, że Elizka zaczęła ćwiczyć, ja tez zacznę ćwiczyć od jutra. Po czym przeczytałam cały post i pomyślałam kurczę od miesięcy mówię od jutra. I wiesz co, powiedziałam od dzisiaj 🙂 Jestem już przebrana, mam karimatę i zaraz zaczynam ćwiczyć. Nie wiem ile to będzie trwało, wiem jednak, że dla mnie powiedzenie od dzisiaj, jest bardzo trudne, a dzięki tobie to zrobiłam 🙂
    Dziękuję! 🙂

  5. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Również jestem na diecie od miesiąca i ubyło mi 4 kg, niestety od trzech dni mam taki nawał pracy i obowiązków, że musiałam sobie “poluzować” z dietą, ale zdrowe nawyki i tak mam już we krwi, mimo wszystko nie jem wieczorem i również piję dużo wody. A może podzieliłabyś się z nami swoim jadłospisem?
    Pozdrawiam i życzę powodzenia i wytrwania w postanowieniu!

  6. Mój sposób na fałdki? Jem to samo co wcześniej, ale mniejsze porcje (bardzo nie lubię się ograniczać jeżeli chodzi o różnorodność potraw), zamiast paczki ciastek – jem trzy maksymalnie, no i co najważniejsze – ile zjem tyle muszę spalić. Jak to mawiają moi znajomi entuzjaści siłowni – aby była rzeźba, musi być masa:)

  7. Eliza, a co powiesz o serze feta podczas diety? Właśnie zajadam się sałatką, i nie wiem czy już bardzo grzeszę, czy jeszcze tylko troszkę 😛

  8. Z cały szacunkiem dla Twojego samozaparcia w tym wszystkim i uporu, ale po co to wszystko skoro sama stwierdziłaś, że mimo tej 10-dniowej, niezdrowej rozpusty nie przytyłaś? Pominę już fakt, że to co masz na zdjęciach generalnie wygląda właśnie na tą zdrową kuchnię. Prawdopodobnie próbuję teraz przekonać kreta o zdrowych właściwościach słońca i vit. D … ale co mi tam. 😉

    1. Grzegorz, tu nie chodzi o to czy jadłam niezdrowe jedzenie bądz czy przytyłam. Chodzi o zamieszanie w mojej głowie i fakt, że zaczynam wchodzić w głupi schemat rzucania się na jedzenie i obiecywania, że od jutra przestane. Tym wpisem chciałam zmotywować dziewczyny do działania 🙂

    2. Ok, jak tak patrzę po tych komentarzach to chyba Ci się udało. :]
      Mnie się po prostu wydaje, że to co masz na zdjęciach plus aktywny tryb życia są receptą na zdrowie i dobrze by było to właśnie promować. Jak sama piszesz nie przytyłaś od tego. Natomiast co do ‘zamieszania w głowie’ i innych schematów, to ja dziękuję, jako facet postoję z boku i popatrzę… 😉

  9. na każdego działa nieco inny system w momentach kryzysowych 🙂 ja nie znoszę planowania długoterminowo jadłospisów bo skąd mam wiedzieć na co będę miała ochotę jutro? a co dopiero za tydzień;) najważniejsze by każdy odnalazł coś co akurat na niego działa – w moim przypadku są to super laski w bikini 😀

  10. Hej,

    a możesz mi wyjaśnić po co Ty jesteś na diecie? Jesteś bardzo zgrabna. Nie rozumie dlaczego wszystkie blogerki muszą nosić rozmiar xxs lub ewentualnie s. Czy coś jest nie tak w rozmiarze m??? Dlaczego nikt nie promuje mody w rozmiarze m?

    1. ona nie jest na żadnej diecie, tylko zdrowo się odżywia i pisała już o tym kilka razy, a robi to po to, żeby po pierwsze dobrze wyglądać, po drugie żeby dobrze się czuć, mieć energie i być zdrowym:) po prostu nie je byle czego i w byle jakiej postaci tylko zwraca uwagę na to co je i w jakich ilościach, to nie jest żadna dieta, która ma trwać jakiś czas, przynieść określony efekt, czyli utratę wagi a potem się rzuca w kąt wszystkie zasady, to jest sposób życie a zarazem sposób na ładna i zgrabna sylwetkę, jeśli się mylę to popraw mnie Eliza:) a tak na marginesie, nie wiem czy słyszałaś o grubych chudzielcach, czyli osobach które niby są szczupłe, noszą ubrania w rozmiarze 36 a ich ciało wygląda źle i niezdrowo i jest dość otłuszczone, także poza zdrowym odżywianiem ważny jest też ruch i ćwiczenia:)no i dzięki Eliza za ten wpis, nie jestem osamotniona w swoim “od jutra zaczynam”, więc zaczynam od dziś:)

  11. eliza ja po 7 miesiacach jestem od jakiegos miesiaca na kryzysie ;/ nie pilnuje sie przez ten miesiac poszlo 1 kg na wadze! ale samopoczucie poszlo w dol w cholere mimo ze jem slodycze i inne swinstwa, ktore mialy dawac szczescie. ale codziennie…od jutra i du*a ;/ ale wlasnie sciagnelam te aplikacje ! oby pomoglo !

  12. dobra motywacja to połowa sukcesu! mam to szczęście i dobrą przemianę materii, że nigdy nie byłam na diecie, ale chętnie zobaczyłabym propozycje ćwiczeń na ujędrnienie ciała 😉 pozdrawiam! 🙂

  13. Najgorsze, co może być jeśli chodzi o odchudzanie to myślenie, że jeśli zjadło się coś nadprogramowego i i tak “zawaliło się” dietę to można już w tym błędzie trwać do końca dnia i wrzucać w siebie co popadnie bo dieta już na ten dany dzień jest skreślona i się nie liczy. Sama mam tendencję do takiego myślenia i zauważyłam to u wielu koleżanek – albo dieta na 100% albo z powodu jednego małego podknięcia obżarstwo na 100% przez resztę dnia – to jest straszne 😉

    1. Dlatego ważne jest nie bycie na diecie, a zdrowy styl życia, w którym pozwalamy sobie czasem na coś, co po prostu lubimy, bo mamy do tego prawo lubić coś “niezdrowego”, ale nie wyrzucamy sobie potem tego przez tydzień i nie niweczymy innych pozytywnych zwyczajów, zachowań, prawidłowych posiłków.

  14. Bardzo się cieszę, że wrzuciłas tu swoje jadłospisy! Na pewno z nich skorzystam bo cały czas szukam jakiejś odpowiedniej dla siebie diety i nie mogę nic znaleźć. Super! I życzę wytrwałości, najgorzej jest chyba zacząć (:

  15. Fashionelko, moim zdaniem nieprzytyłaś dlatego, że poprzez wcześniejsze stosowanie zdrowej diety przyśpieszyłaś i wzmocniłaś swój metabolizm 🙂 dlatego bez problemu dałaś sobie radę z tymi pysznościami nie tyjąc. Stosuję dietę wegetariańską i mój metabolizm (z kiedyś) ociężałego i powolnego stał się szybki jak błyskawica. Koleżanki po paru dniach “laby”już mają problem skaczącej wagi, natomiast ja od 3 lat trzymam ciąglę tę samą wagę, mimo iż często nie stronię od smakołyków 🙂 myślę że polepszenie metabolizmu to klucz do sukcesu w diecie 🙂 Pozdrawiam

  16. fajna figurka, ale czemu na większości fotek stawiasz stopy do siebie ? sprawia to wrażenie niezgrabnych nóg i bardzo “graślawych ” a przecież zgrabniocha jesteś.

    1. To jest właśnie coś nad czym nie mogę zapanować. Kiedy “pozuję” do zdjęć te koślawe nogi włączają mi się z automatu. To tak jak ktoś mówi “uśmiech!) i robi nam zdjęcie, zawsze robimy ten sam głupi uśmiech 😛

      W każdym razie pracuje nad tym 🙂

  17. No jakbym slyszala siebie:) Zawsze tak mam, najwazniejszy jest ten 1 dzien zeby wrocic do zdrowego odzywiania, jak pojdzie jeden to juz dalej idzie z gorki , trzeba sie przemoc.

  18. Skądś to znam. Podstawą jednak jest właśnie ruch. Bez ruchu nawet największe dietetyczne wysiłki spełzną na niczym:)
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga:

  19. Od słodyczy i słodkiego trzeba się powoli odzwyczajać. Jeśli wpadnie się w zdrowy nawyk, później już nawet nie ma się na nie takiej ochoty, jak wcześniej. Słodką przekąskę warto zastąpić jakimś owocem. Ograniczyłam słodzenie herbaty, kiedyś słodziłam dwie łyżeczki, teraz słodzę jedną płaską. Pije też dużo więcej wody mineralnej. Efekt jest taki, że nie mam takiej ochoty na słodycze, jak dawniej, praktycznie w ogóle nie mam na nie ochoty. Staram się stosować zdrową dietę nawet nie tyle jeśli chodzi o wagę, ale przede wszystkim o dobre samopoczucie, młody wygląd, zdrową i ładną skórę i włosy. Pizza, kebaby i hamburgery odpadają i powinny zwrócić na to uwagę również szczupłe dziewczyny, które uważają, że mogą jeść, co popadnie. Może i nie przytyją od tego, ale ich cera może stracić blask i gładkość od takiego niezdrowego żarcia.

  20. Wiele osób mówi, ze szczupli mają łatwiej. Bo mogą jeść co popadnie, bez obawy że przytyją i nie będą mogli na siebie patrzeć w lustrze. Moim zdaniem jest trochę inaczej. Szczupli ludzie mają (zazwyczaj) mniejszą motywację, aby zdrowo się odżywiać. Mogą być zadowoleni ze swojej sylwetki i się obżerać, nie mając do końca świadomości, że taki styl życia jest – na dłuższą metę – wykańczający. Może rzeczywiście taką małą motywacją do walki z niezdrowym odżywianiem są kłopoty z cerą, matowe włosy bez połysku czy coraz częstsze bóle brzucha. Niestety, dopóki sami nie uświadomimy sobie, ze coś jest z naszym organizmem nie tak, możemy przegapić wiele niepokojących sygnałów z naszego ciała 🙁

    1. hm, coś w tym jest, ale ……
      motywacją dla mnie jest to, że chcę schudnąć, ale moje zdrowie również. Musisz twój wygląd (nie chodzi o wagę, tylko o włosy, cerę itp.) i zdrowie postawić jako priorytet. Jeżeli zmiana nawyków jest dla Ciebie trudna, to na pewno nie zaczynaj od wielu rzeczy naraz – rób to stopniowo. Najpierw zrezygnuj ze słodyczy, ale zawsze mniej coś co je zastąpi zarówno w pracy jak i w domu, np.: słodki jogurt, jabłko, marchewka, twarożek z owocami i odrobiną miodu, syropu klonowego itp.. I oczywiście jak pisała Fashionelka, pozbądź się z domu słodyczy i nie kupuj ich!!!! NEVER!!! :). Póżniej w dniu kiedy masz więcej czasu przygotuj coś zdrowego na obiad (tzw. dwudniówkę) i już masz dwa dni w tygodniu zdrowy obiad i tak krok po kroku dojdziesz do wymarzonych efektów. Jak się złamiesz i gdzieś tam coś spałaszujesz to nie rób z tego problemu i nie mów, że zawaliłaś, tylko kontynuuj to co zaczęłaś. I przede wszystkim układaj zdrowe posiłki z produktów, które Ci smakują, bo inaczej szybko się zniechęcić, z czasem możesz przekonywać się do produktów, których nie lubisz, ale nie na początku. Życzę Ci sukcesów i pozdrawiam

  21. Cześć 🙂 Czy możesz podać swój przykładowy fitness plan? Ile razy w tygodniu ćwiczysz, ile czasu, jak to przeplatasz? Jestem teraz trochę w kryzysie, bo znudziła mnie Chodakowska, ALE boję się od niej odejść (tak dokładnie od killera), bo efekty są bardzo dobre… Przez przygodę z nią straciłam wiarę w inne aktywności fizyczne i efekty, jakie one dają 🙁 Szukam czegoś równie efektywnego, jednak zróżnicowanego.

  22. “Od jutra” to najczęstszy przykład oszukiwania samej siebie 😀 Jak chce się coś zmienić, to najlepiej od razu to robić 😀 Dobrze, że udało Ci się znowu włączyć w życie zdrowy styl życia 🙂

  23. No ale co tam dieta, warto było posmakowac tylu rozkoszy podniebienia:) Mobilizacja pełna para przyszła więc zaraz Cie lepiej poczujesz:) Rozumiem o co chodzi, sama jestem zafiksowana na punkcie zdorwych kalorii i zdrowego zywienia ale cóz czasem życie nie daje możliwości:P

  24. Ja bym jeszcze dodała jedno. Robić zakupy spożywcze jak się jest najedzonym, słodkości z półek mniej kuszą, a nawet wcale 🙂