here

Zwiedzanie Bali – jednodniowy plan

Zabieram Was na Bali. Ruszymy szlakiem najpopularniejszych i najbardziej fotogenicznych miejsc. Myślę, że to takie “must see” na Bali. Oczywiście wartych zobaczenia miejsc jest na wyspie ogrom, ale w tytule mowa o jednym dniu, więc musimy się ograniczyć. Wycieczka trwa mniej więcej 10 godzin i zaczyna się o 5-6 rano, w zależności od usytuowania naszego hotelu. Wczesnym rankiem pod hotel podjeżdża kierowca i towarzyszy nam przez cały dzień wożąc z miejsca na miejsce.

Ja wycieczkę kupiłam przez Airbnb za 260zł za parę. Tu link do oferty. To bezpieczna i sprawdzona opcja. Warto jednak dogadać się na miejscu i wynegocjować stawkę. Kierowców spotkacie w każdym większym mieście przy głównych ulicach. Krzyczą „taxi” i zagadują przechodniów. OptymalnaCcena całodniowej wycieczki to 800 000 IDR czyli 220zł za parę. Ja zdecydowałam się na airbnb tylko dlatego, że miałam tam zgromadzone środki z poleceń i musiałam je wydać, bo inaczej by przepadły.

Podrzucam numer do dwóch sprawdzonych kierowców, skontaktujcie się z nimi na WhatsApp’ie. Podróżowaliśmy z nimi po Ubud i Canggu.

+ 62 822 4788 0759
+ 62 812 3927 711

Co jest wliczone w cenę? Samochód i kierowca, który jest jednocześnie przewodnikiem. Za wstęp do świątyń i innych atrakcji trzeba dodatkowo zapłacić. Przy każdej atrakcji napiszę, jakie były koszty byście mogli się przygotować. To drobne kwoty.

Największym atutem takiej wycieczki jest fakt, że jesteście sami i decydujecie o przebiegu trasy.

Trasę, którą Wam pokażę określa się mianem „Instagram tour”. Fakt, odwiedzane miejsca są turbo instafriendly, ale pamiętajmy, że ta wycieczka to coś znacznie więcej niż fotki i piękne kadry. Nie chodzi o to by odstać swoje w kolejce i zebrać lajki na Instagramie. Zdjęcia powinny być efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie. Chodzi o doświadczenie, odkrywanie i przeżywanie.

Świątynia Pura Lempuyang i słynne Wrota do nieba

Świątynia Lempuyang (razem z sześcioma świątyniami znajdującymi się w okolicy) stanowi jeden z najważniejszych kompleksów świątynnych na wyspie. Balijczycy wierzą, że świątynie chronią ich przed złymi duchami. Wcześnie rano przynoszą dary dla swoich Bogów i wędrują od jednej świątyni do drugiej. Jeśli będziecie uważni zobaczycie Balijczyków w odświętnych strojach i obowiązkowym „sarong” przepasanym przez biodra. Sarong to duży fragment materiału, którym obwiązuje się pas. Po zawiązaniu wygląda jak spódnica. Noszą go zarówno mężczyźni, jak i kobiety, turyści i tubylcy. Każdy, kto wchodzi na teren świątyni musi ubrać sarong + coś do zakrycia ramion. Nie musicie kupować wcześniej tych rzeczy, wypożyczycie je na miejscu za drobną opłatą.

Budowlą, której nie da się nie zauważyć są „Wrota do nieba”. To brama prowadząca do świątyni, ale fakt, że w tle widać wulkan Agung sprawił, że to miejsce stało się bardzo pożądanym tłem do zdjęcia. Nasz kierowca mówił, że jeszcze dwa/trzy lata temu, nie było takiego zainteresowania jak teraz. Wyobrażacie sobie, że na miejscu pobiera się numerek i czeka na swoją kolej? My byliśmy pod bramą chwilę przed 7 i mieliśmy numer 89. Czekaliśmy 1,5h. Warto przyjść, pobrać numerek i przeznaczyć ten czas na zwiedzanie świątyni, oddając mu należny szacunek. Zbyt wielu turystów zapomniało o charakterze tego miejsca zachowując się niestosownie. Odniosłam wrażenie, że turyści „przejęli” to miejsce. Balijczycy wychodzący ze świątyni przez „Wrota do nieba” dosłownie biegną, by nie wejść komuś w kadr. Bardzo mnie ten widok zasmucił. Przecież Balijczycy mają największe prawo by się tamtędy przechadzać. To my turyści powinniśmy się dostosować.

Rozumiem robienie zdjęć, rozumiem piękne kadry, ale szacunek do miejsca i religii tubylców powinien być na pierwszym miejscu. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie w świątyni.

Jak powstają takie zdjęcia?

Na miejscu nie ma możliwości zrobienia zdjęć samodzielnie. Kiedy przyjdzie kolej na Twój numerek, podchodzisz do pana, dajesz mu swój telefon (wcześniej koniecznie ściągnij obudowę), a on przykłada do obiektywu coś na wzór czarnego lusterka. To właśnie dzięki niemu powstają zdjęcia z lustrzanym odbiciem i efektem tafli wody. Nieźle to sobie wymyślili, prawda? :)

Informacje praktyczne:
– Najlepiej przyjechać na miejsce wcześnie rano między 6:00-6:30
– Wypożyczenie „sarong” to koszt 10 000 IDR, czyli 2,70zł
.
– Na miejscu wymagany jest datek na świątynie. Wpisujemy się do księgi gości i dajemy jakąś kwot. To może być 20 000 IDR, czyli 5,40zł albo więcej.
– Za zrobienie zdjęcia płaci się minimum 10 000 IDR, czyli 2,70zł
– W okolicy znajduje się sporo straganów, na których możecie kupić owoce, przekąski itd.

Pałac Wodny Tirta Gangga

Ten przepiękny park wodny obejmuje ponad hektarowy teren. Warto przeznaczyć na to miejsc kilkadziesiąt minut, przespacerować się pomiędzy oczkami wodnymi, fontannami, mostami i ogrodami z bujną roślinnością. Podobnie jak Świątynia Lempuyang, Pałac Wodny jest miejscem czci hinduskich bogów.

W tym miejscu znajdziecie mnóstwo pięknych kadrów do zdjęć. Spacerując dostrzeżecie niezwykle piękno tego miejsca. W oczkach wodnych żyje setki ryb, m.in. karpie Koi. Jest takie jedno bardzo fotogeniczne oczko wodne z kamiennymi stopniami, po których można się przemieszczać. Tam są też karpie i jak sypnie im się trochę pokarmu to przypływają całymi stadami. Karmę dla rybek kupicie tuż przed wejściem do parku.

Informacje praktyczne
– Bilet wstępu do parku to 20 000 IDR od osoby, czyli 5,40zł
– Karma dla ryb to 5000 IDR, czyli 1,35zł

Lunch

Czas na lunch, kierowca zwiezie Was do restauracji, w której jest szwedzki stół z indonezyjskimi daniami. Koszt lunchu dla jednej osoby to 150 000 IDR (40zł), kawa i herbata są wliczone w cenę, napoje typu woda czy cola nie. Jedzeni było smaczne i było go naprawdę dużo. Pamiętajcie, że wcale nie musicie się godzić na to miejsce, możecie wybrać inne, które jest na trasie do wodospadu Cepung (kolejnego punkt wycieczki). Jeśli zależy Wam na czasie możecie ominąć lunch. Zyskacie ok. 60 minut.

Wodospad Cepung

Wspaniałe miejsce, które zapiera dech. Znajdują się tam dwa wodospady, jeden jakby w jaskini, a drugi pod gołym niebem. Droga do wodospadów widzie przez ogrom wysokich schodów jest dosyć stroma i wąska. Momentami jest bardzo ślisko więc trzeba uważać. Po drodze mijałam staruszków i ludzi o kulach. To proszenie się o wypadek. Ta trasa jest naprawdę wymagająca! Jeśli nie czujecie się na siłach, nie schodźcie w dół. Nie warto tak ryzykować.

Kiedy już dotrzecie na sam dół, czeka Was jeszcze droga do wodospadu. Brodzi się po wodzie więc warto wziąć gumowe buty albo japonki. Chodzenie na boso może skończyć się źle. Dno jest kamieniste, niektóre kamienie są naprawdę ostre i mogą poranić stopy. W pewnym momencie napotkacie na drodze wąską szczelinę, to właśnie przejście do wodospadu „w jaskini”. Otyłe osoby będą miały olbrzymi problem z przeciśnięciem się. Niektórym może się to nie udać.

Wodospad w jaskini wygląda jak coś nierealnego. Nigdy nie widziałam czegoś tak wspaniałego. Drugi wodospad jest nieco mniej spektakularny, ale też piękny.

Informacje praktyczne:
– Bilet wstępu do wodospadów to 10 000 IDR – 2,70zł
– W wodzie można się kąpać
– Konieczne będą gumowe buty albo japonki
– Na miejscu nie ma tłumów, ale by zrobić zdjęcie, trzeba chwilę poczekać. Warto!
– Zdjęcie lustrzanką nie wyjdzie, no, chyba że weźmiecie ze sobą statyw. Radę daje za to aparat w telefonie.
– 
Droga do wodospadu jest stroma, wąska i męcząca.
– Otyłe osoby będą miały problem z przeciśnięciem się przez szczelinę w jaskini. Mogą nie zobaczyć słynnego wodospadu, ale spokojnie dadzą rady zobaczyć ten pod gołym niebem.

Plantacja Kawy

W planie zwiedzania jest plantacja kawy. Można zdegustować kilka rodzajów kaw. M.in. słynną Kopi Luwak. My z tego przystanku zrezygnowaliśmy. Powodów było kilka. Najważniejszym był fakt, że plantacje nie są fair w stosunku do Luwaków. Luwaki to zwierzątka, które pośredniczą w procesie wytwarzania tej słynnej kawy. Jaka dokładnie jest ich rola? Jakby to powiedzieć… Jeden z etapów powstawania tej kawy prowadzi, przez ich układ trawienny. Luwak zjada ziarna, trawi skórkę oraz miąższ a potem wydala ziarna kawy. Ludzie zwietrzyli w tym interes i zwierzęta, które kiedyś były wolne dziś są zniewolone, żyją w fatalnych warunkach, w małych klatkach. Po prostu się je wykorzystuje.

Nie podoba mi się to i nie chcę przyczyniać się do tego procederu. Wam też tego nie polecam. Warto być świadomym ciemnej strony takich miejsc. Zresztą, czy tylko dla mnie porąbany jest fakt, że ludzie podniecają się kawą z ziaren, które wyszły z tyłka jakiegoś zwierzaka?

Tarasy ryżowe i Bali Swing

Ostatnim i najbardziej ekscytującym punktem wycieczki były tarasy ryżowe i Bali Swing, czyli huśtawki zawieszone na ok. 30 metrach. Wysokość mnie paraliżuje, ale huśtanie się na takiej huśtawce było na mojej „bucket list” od dawna. Bałam się jak cholera, ale chęć doświadczenia tego była większa! To była jedna z najbardziej ekscytujących rzeczy, jakie zrobiłam w życiu. Piszczałam z zachwytu i prosiłam o więcej. Panowie huśtali mnie siłą swoich mięśni, a pary w rękach mieli naprawdę sporo.

Od razu mówię, to jest bezpieczne. Choć może na takie nie wyglądać. Najpierw panowie montują nam specjalną uprząż (moja jest pod sukienką) i przypinają nas do liny. Huśtawka to nie tylko dwa długie sznury i kawałek drewna. Mamy też sznurki za plecami, co daje solidne oparcie. Jeśli nie chcecie wysokich lotów, poproście o delikatne pchnięcia. Panowie szanują i rozumieją takie prośby. Widziałam wiele osób, które prosiły o delikatny swing, ale w trakcie krzyczały „higher, higher!”. Tak naprawdę sama byłam jedną z tych osób 😉

Widoki są przepiękne! Pod nami połacie ryżowych pól, które z góry tworzą zjawiskową mozaikę. Adrenalina ogromna! W cenie mamy dwa swingi. Przodem do tarasów ryżowych i tyłem. Ja zdecydowałam się na podwójny swing przodem do tarasów. Chciałam podziwiać pola ryżowe, a nie pozować do zdjęć :)

Na pewno kojarzycie zdjęcia z Instagramu w przepięknych, zwiewnych sukienkach. Te sukienki można tu na miejscu wypożyczyć. Taka usługa kosztuje 200 000IDR, czyli ok 54zł. Do dyspozycji mamy sukienki w wielu kolorach. Przyznajcie, że Balijczycy są mistrzami w organizowaniu kadrów „instafriendly”.

Zdjęcie z drona
Moj ulubione!

Kiedy zejdziecie z huśtawki, koniecznie zorganizujcie sobie spacer po tarasach ryżowych. Ścieżek jest kilka schody są raczej stabilne, ale w kilku miejscach podpieraliśmy się by nie upaść na mokrej ziemi.

Na trasie będziecie mijać kosze wyglądające jak gniazda. To świetne miejsca do zdjęć. Za zrobienie zdjęcia w takim gnieździe każdorazowo płaci się 25 000 IDR, czyli ok 7zł. Pan podstawia specjalne schodki i umożliwia wejście do kosza.

Informacje praktyczne
– Możliwość pohuśtania się na jednej z huśtawek to koszt 150 000 IDR, czyli ok. 41zł. Jeśli macie zwiewną sukienkę i chcecie by zdjęcia wyszły naprawdę pięknie, poproście by uprząż została założona pod sukienką, a nie na sukienkę.
– Wypożyczenie długiej i zwiewnej sukienki kosztuje 200 000 IDR, czyli ok 55zł.
– Zrobienie zdjęcia w „gnieździe” to koszt 25 000 IDR ok 7zł (każdorazowo). Tych gniazd na terenie tarasów jest ok. 10.
– Przed wejściem do Tarasów najduje się ogrom targowisk, możecie kupić sukienki, akcesoria i balijskie wyroby naprawdę tanio. Ja wynegocjowałam plecioną torebkę za 100 000 IDR, czyli ok 27zł!

Podsumowanie

To była wspaniała wycieczka i bardzo Wam tę trasę polecam. Zobaczycie przepiękne miejsca, doświadczycie nowych, ekscytujących i mistycznych momentów. Zrobicie setki, o ile nie tysiące bajecznych zdjęć. Poznacie wyspę, ludzi, kulturę, zwyczaje, religię i rozsmakujecie się w indonezyjskiej kuchni.

24 komentarze
  1. Bylam w swiatyni Pura Lempuyang w 2014 roku. . Razem z moim jeszcze-nie-mezem bylismy jedynymi turystami w calym kompleksie. Oczywiscie mamy takie zdjecie bo ten kadr sam prosi sie o utrwalenie.

  2. Cześć,
    Wszyscy widać potrafią korzystać z popularności Instagrama. Widać tak się robi biznes – korzysta z okoliczności 🙂
    A miejsca przepiękne!
    Pozdrawiam
    Kasia
    Ps czy na Bali potrzeba paszportu?

  3. Eliza ale profeska! I podoba mi się pomysł, ze najpierw relacja na blogu a potem insta

    Przyznam szczerze ze na Twoim blogu nie byłam od miesięcy – teraz mnie zmobilizowałas

  4. Ach ta zieleń… Przepiękne zdjęcia, naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że to tak niesamowicie piękny kawałek świata. Dzięki za wspaniałe relacje tutaj i na Instagramie!

    1. Dziekii!

      Nie mam tu ani czasu ani ochoty na modelowanie włosów, wiec żyją swoim życiem ❤️

  5. Eliza, piękne zdjęcia, a jeśli chodzi o wpis-pełen profesjonalizm! Jakbym czytała przewodnik, ale taki pisany od serca, z serdecznymi radami i zdrowym podejściem co i jak zobaczyć czy sobie zorganizować. Jest taki “koleżeński”, a nie na sztywno pisany 🙂 poza tym widać efekty kursu pisarskiego 🙂 Masz moc 😉 pozdrawiam Ola

  6. Wow, super przydatne i praktyczne informacje😊 W październiku wybieram się na Bali, więc takie info bardzo fajnie zebrane i przedstawione. Zastanawiałam się nad tą huśtawką, bo bardzo się bałam, ale przekonałaś mnie, żeby spróbować🤭 pozdrawiam❤️

  7. Bardzo pomocny wpis dla kogoś, kto marzy o Bali i chce się tam kiedyś wybrać. Dziękuję Ci za niego!
    Niestety, czytając Twój artykuł mega zasmuciło mnie to biznesowe podejście do atrakcji turystycznych i samych turystów. Rozumiem, że Instagram i turyści sami nakręcają tę karuzelę popytu, a lokalsi korzystają z niej, bo w ten sposób mają okazję nieco zarobić. Ale kurcze… pobieranie numerka w świątyni, żeby stanąć w kolejce do zdjęcia? Serio?

    1. Teoretycznie to przed wejściem do świątyni, ale zgadzam się. W dziwna stronę to idzie

  8. A propos pierwszego zdjęcia to potwierdzam, trzy lata temu nie było takiego zainteresowania, nie było też „modelu” jak strzelić instagramową fotkę w tych wrotach 😊 ale pięknie było zawsze

  9. Jeju jakie piękne widoki, ile praktycznych informacji! Dzięki Eliza! Czekamy na więcej 🙂

    P.S. Czy makramy o których wspominałaś na Instastories też tam kupiłaś? Może jakiś mini wpis o zakupach (gdzie, co i jak?)?

Dodaj komentarz

Email nie bedzie widoczny.