PO PSU TA MODA – czyli jak połączyć modę i psiaki do adopcji?

Pomysł z pokazywaniem smutnych zdjęć psów do adopcji sprawdza się tylko na początku. Wtedy faktycznie łapie nas to za serce, robi nam się smutno, udostępniamy takie treści i chcemy w jakiś sposób pomóc. Kiedy po raz enty atakują nas zdjęcia chorych, zaniedbanych i smutnych – psów nie chcemy na nie patrzeć. Po pewnym czasie nasz mózg je ignoruje i beznamiętnie scrollujemy dalej. To mechanizm obronny, który wytwarzamy. Z psychologicznego punktu widzenia fakt, że jesteśmy na nie obojętni, jest czymś naturalnym. Smutnym, ale naturalnym.

 

Co więc zrobić, by zainteresować ludzi tematem, zwrócić ich uwagę i uzyskać wsparcie? Na genialny pomysł wpadła grupa młodych ludzi, która stworzyła akcję PO PSU TA MODA. O co w niej chodzi? Zamiast robić schroniskowym psiakom smutne zdjęcia, oni wykonują profesjonalne sesje zdjęciowe i stylizują psiaki na wzór modelek/aktorek z okładek popularnych pism.
sesja zdjęciowa
sesja zdjęciowa
Akcja PO PSU TA MODA w genialny sposób zwraca uwagę na problem. Schroniska są przepełnione, psiaki czekają na nowy dom i na miłość. Zamiast smutnych emocji – kładziemy nacisk na te pozytywne! Zresztą sami zobaczcie, to jest naprawdę urocze!
 12047054_1609572682639426_2416403229460674161_n11894046_1600159160247445_2196759609417537123_o11893953_1596585843938110_8382538917388991899_o11802660_1595171737412854_8618281344235582272_o11828551_1593998860863475_8486661532466666403_n
Wierzę w to, że pozytywny wydźwięk akcji sprawi, że ludzie nie spojrzą na nią obojętnie. Udostępnią wpisy z nią związane, kupią koszulkę z takim okładkowym psiakiem i dołączą do akcji wpierającej schroniska.

 

A może ktoś zakocha się w takim psim modelu i zapragnie dać mu nowy dom? Ze swojej strony powiem tylko, że taki adoptowany psiak niesamowicie mocno odwzajemnia miłość. Odczuliśmy to z mężem na własnej skórze.

EDIT: Właśnie na fan page PO PSU TA MODA przeczytałam, że Diana, która wcieliła się w okładkową Audrey Hepburn znalazła nowy dom! Czy to nie jest wspaniałe?! 🙂

Mam zaszczyt być ambasadorką tej akcji i mam ogromną nadzieję, że pomożecie mi w nagłaśnianiu jej choćby lajkiem czy udostępnieniem!

 

Więcej informacji znajdziecie tu. A na wspieram.to możecie dorzucić swoją cegiełkę! 🙂
23 komentarze

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie upubliczniony.

  1. Naprawdę super pomysł! Sama coraz częściej myślę o przygarnięciu takiego psiaka.. Btw. Eliza, zwykle nie komentuję artykułów, ale dziś postanowiłam. Odwiedzam Twojego bloga od dłuższego czasu, ale ostatnio z większą chęcią i przyjemnością 🙂 Twoje posty są bardzo ciekawe, nie monotematyczne, zdjęcia urzekają, stylizacje również – jesteś naturalna, ubrana a nie przebrana, a na dodatek to, że teraz dodajesz notki częściej niż zwykle, co jest ogromnym plusem i świadczy o tym, że poważnie i profesjonalnie podchodzisz do nas, Czytelniczek 😉 dzięki za umilanie dnia, bo wchodzę do Ciebie codziennie i się nie rozczarowuję! Na mojej małej liście “ulubionych blogerek” wskakujesz na 1 😉 Wszystkiego dobrego! Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Jak dla mnie ta akcja jest strzałem w 10 !!!Masz rację,z tym smutnymi zdjęciami, ja nie jestem w stanie na nie patrzeć . A stylizacje po prostu bomba 🙂 Każdemu kto nie ma psiaka polecam 🙂 to świetny kompan do zabawy i wygłupów.

  3. Genialne! Nikt nie przejdzie obok takiej akcji obojętnie.
    To prawda, niechciane zwierzaki mają w sobie mnóstwo miłości. Kilka tygodni temu przygarnęłam błąkającego się po osiedlu kotka. Walczyliśmy o jego życie, bo okazało się, że ma panleukopenię. Odwiedzaliśmy go dwa razy dziennie u weterynarza, wydaliśmy mnóstwo kasy, ale nie żałuję nawet złotówki! Przeżył i odwdzięcza nam się codziennie swoją ogromną miłością. Polecam wszystkim!

  4. Pomysł akcji jest rewelacyjny! uwielbiam oglądać te wystylizowane psy! Chętnie kupiłabym taki kalendarz, koszulkę też zresztą. Zazdro, że jesteś ambasadorką 🙂 Bo kto bardziej kocha psi i piesy niż psia mafia bluszczowa 😉

  5. Ja nie wiem jak Ty to robisz, bo ja siedzę w “internecie” na okrągło i z uwagi na studia anglistyczne nie tylko na polskich stronach, ale też zagranicznych i powiem Ci, że o wielu (naprawdę wielu) rzeczach, akcjach, dowiaduję się dopiero na Twoim blogu! Nie wiem, nikt o tym nie pisze, albo nie ma takiego zasięgu, bo serio, to niesamowite. Poza tym krótko, zwięźle i na temat <3 Dzięki <3

  6. Super Eliza! 🙂 Szczerze mówiąc zaczęłam czytać Twojego bloga właśnie ze względu na Twoje dwa Faflaki 🙂 Jako posiadaczka boksera mam słabość do wszystkich psiaków, które w młodości nie wyhamowały przed murem 🙂 Jak dla mnie właśnie działalnością na rzecz zwierząt pokazujesz, że nie jesteś tylko (sorry za stwierdzenie) “pustą lalą” dla której najważniejsze w życiu są kosmetyki i ciuchy. Szczególnie, że jesteś jeszcze bardzo młoda i cały czas jeszcze się kształtujesz jako człowiek – choć czy ten proces kiedykolwiek się kończy? 😉 (w każdym razie przed śmiercią nie powinien). Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Ja mam od dwóch lat zaadoptowaną kotkę ze schroniska. Na początku września mi się zgubiła, a przed urodzinami po 25 dniach ją znalazłam, dlatego wiem jakie wdzięczne może być zwierzę. Nie opuści mnie na krok, a jak wracam z domu to czeka przy drzwiach. Odkąd byłam w schronisku wiem, że teraz chce tylko adoptować zwierzaki 🙂 Pozdrawiam!

  8. U mnie w domu psy są od zawsze. Teraz mamy suczkę, którą ktoś wyrzucił z samochodu 🙁 pewnie przeszkadzała przed wakacjami (był to czerwiec). Przygarneliśmy ją i jest cudowna. Przywiązana do nas niesamowicie. Miała już małe, z których jednego sobie zostawiliśmy, więc teraz po podwórku biegają dwa super potworki 😉
    Eliza brawo! Super że mając możliwość dotarcia do dużej liczby osób wybierasz takie akcje!

  9. Dokładnie taką samą akcję zrobiło schronisko z mojego miasta, zamiast kasy pokazywać smutne zdjęcia, zrobili profesjonalną sesję zdjęciową 😉

  10. Super pomysł, piękna idea. Byle psiakom się poszczęściło. Sama mam szalonego beagla który jest krótko mówiąc diabłem wcielonym, ale za nic bym go nie oddała!!! To nic, że ogród przekopany, kwiaty powyrywane a z garażu giną różne rzeczy wystarczy spojrzeć na jego mordkę i słodkie oczy….Kocham psiaki i mam nadzieję, że te znajdą dom.

  11. Do mnie ten pomysl zupelnie nie przemawia. I te pieski wyglądają na zmęczone i nieszczęśliwe – udział w sesji chyba nie był dla nich przyjemnością

  12. Nasz adopciak jest już z nami 4 lata 🙂 Wszyscy go uwielbiamy i żartujemy, że to on nas wybrał (choć przywędrował do Poznania z Mazur, gdzie ktoś go porzucił…).

  13. Pomysł z pewnością nietuzinkowy, mam tylko nadzieję, że okaże się sukcesem – warto korzystać z każdej możliwości, która daje szansę poprawy sytuacji, a przy tym nie szkodzi w żaden sposób. Trzymam kciuki i gratuluję Ci zaszczytnej roli w tym projekcie 🙂

  14. Eliza, ogromny buziak i wielkie brawa za wsparcie dla braci mniejszych 🙂 Ja sama mam w domu znajdę -kotkę, która kiedyś ewidentnie była domowa i prawdopodobnie była bita, bo klika ładnych lat zajęło jej przekonywanie się do mnie. Teraz jesteśmy nierozłączne. Wcześniej miałam kocura, który był dla mnie jak dziecko (swoich mieć nie mogę). Kiedy umarł, w rodzinie była prawdziwa żałoba. Nawet mój tata i brat płakali jak dzieci… Zrobiłam sobie uprawnienia technika weterynarii i staram się pomagać wszystkim nieszczęściom jakie spotkam na drodze, jednak wiem, że choćbym chciała to wszystkich nie przygarnę, a serce pęka. A żeby było jeszcze dziwniej, moja obecna kotka przyszła pod moje drzwi kilka dni po pochowaniu ukochanego Lelka. I dodam, że w dzielnicy, w której kilka lat nie widziałam błąkających się kotów. Poza tym jest niemal identyczna. Aż nie można się oprzeć wrażeniu, że coś w tym jest.
    Popieram wszystkie akcje, mogące jakkolwiek pomóc bezdomniakom. Sama często wpłacam jakieś niewielkie sumy na rzecz fundacji zajmujących się niechcianymi. Oby nas więcej. Oby każde z tych zrezygnowanych już, niczyich zwierząt znalazło swojego człowieka <3