here

Moja toskańska przygoda – Piza

To moja pierwsza wizyta w Toskanii. Spędzimy tu aż dwa tygodnie zaliczając kilkudniowy romans z Jeziorem Garda. Jestem super podekscytowana i nie mogę się doczekać tych przepięknych widoków! Uaktywniłam drugi żołądek by nic nie ograniczało mnie w pochłanianiu włoskich pyszności i zaopatrzyłam się w kartę pamięci, która pomieści dziesiątki tysięcy zdjęć.

To w Pizie zaczęliśmy naszą Toskańską przygodę. Ryanair oferuje loty z Modlina do Pizy w bardzo rozsądnych cenach. Kupiliśmy bilety trzy tygodnie temu i odliczaliśmy dni do wypadu.

Zatrzynalismy się w hotelu Grand Hotel Duomo. To miejsce lata świetności ma za sobą, a stosunek ceny do jakości pozostawia wiele do życzenia. Ten hotel ma jednak coś, co bije inne na głowę. Taras na dachu i zapierający dech widok na Stare Miasto. Na tarasie znajduje się też restauracja, nie trzeba więc być gościem hotelowym by się tam dostać 🙂

To właśnie na taras pobiegłam zaraz po śniadaniu. To było moje pierwsze spojrzenie na Pizę. Coś wspaniałego!

Widok na Stare Miasto

Sukienka – Tova
Buty – Primark
Torebka – Saint Laurent Paris

A tak się prezentuje widok z restauracji

Pizie poświeciliśmy w sumie 3 godziny. Gonił nas czas więc zorganizowaliśmy sobie spacer. Spacerowaliśmy po starym mieście, skusiliśmy się na bruschettę, zrobiliśmy zakupy na lokalnym targu i jedliśmy czereśnie na Placu Rycerzy wsłuchując się koncert jaki dawał tam skrzypek.

Wprost uwielbiam nie mieć sztywnego planu zwiedzania i po prostu się szwendac łapiąc kadry w obiektywie aparatu, przyglądając się codziennemu życiu mieszkańców miasta i chłonąc klimat. Dokładnie tak było w Pizie. Wiem, że nie zobaczyłam wszystkich pięknych zakątków Pizy. Mam pretekst żeby tam wrócić!

Zobaczcie uchwycone momenty. 

Palazzo dell’Orologio na Plazu rycerzy czyli Piazza dei cavalieri
Krzywa wieża w całej okazałości. Nie każdy wie, że wieża jest tak naprawdę dzwonnicą

Palazzo della Carovana

Ogromne kwiaty cukinii

wąskie uliczki
Most Ponte di Mezzo

Kierujemy do Florencji i Bolonii. Stamtąd pojedziemy nad Jezioro Garda gdzie spędzimy aż cztery dni!

Chodźcie na mój instagram! Tam wszystko jest na bieżąco! 🙂

[Głosów:1    Średnia:5/5]
22 komentarze
    1. Kupuję sporadycznie, ale przyznam, że w niektórych chodzę latami i je uwielbiam

  1. Też lubię zwiedzanie “na spontanie”. To nie lekcja historii by odhaczać wszystkie obowiązkowe punkty i wiedzieć co gdzie jest. Najlepiej zwiedza się właśnie spacerując i odkrywając miasto krop po kroku

    Elizka pozdrawiam z Lublina

  2. Pięknie uchwyciłaś tego skrzypka. No i bruschetta, nigdzie nie jadłam tak dobrej jak właśnie we Włoszech. W domu spakuje zupełnie inaczej

    1. Ja miałam dzisiaj podobnie spostrzeżenia. Kupiłam na targu pomidora i jak go powąchałam to zakręciło mi sie w głowie. Taki intensywny zapach. To chyba w nich tkwi sekret 🙂

  3. Ja wybieram się w podobna podróż, do Pizy, później do Flotencji i później do Bolonii. Ale dopiero we wrześniu wiec czekam na wszystkie wskazówki!

  4. Ja odwiedziłam Toskanię w zeszłym roku w sierpniu. Niestety uważam, że to był nasz najgorszy wyjazd do tej pory ze względu na…. Pogodę! W życiu bym nie pomyślała, że na koniec sierpnia we Włoszech będzie cały czas lało. Niestety, ale Toskania bez słońca nie ma tego uroku. Słoneczny dzień mieliśmy jedynie we Florencji, Sienę obeszliśmy w deszczu, deszcz złapał nas w Montepulciano, przed deszczem uciekaliśmy w Volterze. A jak nie padało, to cały czas było pochmurno i co chwilę patrzyliśmy w niebo czy zaraz nie lunie. Na dwa ostatnie dni uciekliśmy do Rzymu – zarezerwowane noclegi nam przepadły, ale przynajmniej złapaliśmy trochę słońca. Mam powód, by wrócić do Toskanii, ale byłam baaaardzo zawiedziona. Niestety pogoda to jedyny element wyjazdu, którego nie jestem w stanie przewidzieć, a który potrafi wszystko zepsuć. Trzymam kciuki, by Was ominęły włoskie ulewy! Dużo słońca Toskanii 🙂

  5. Planujemy się wybrać do Toskanii na przyszłą wiosnę. Typowo na zdjęcia krajobrazowe, bez zwiedzania. A kolejny wypad już taki zwiedzająco-szwendaczkowy, bo Piza i Florencja od dawna są na mojej liście “do zobaczenia”
    Do Bolonii też musimy wrócić, bo byliśmy bardzo krótko, ale i tak ulegliśmy jej czarowi 🙂

  6. Uwielbiam Włochy!! są przepiękne! Ja wogóle lubie to podglądanie życia w Twoim wydaniu😁
    Lubie sobie myslec jakie to szczescie, ze wielu ludzi potrafi kreować swoją rzeczywistosc tak, by byla piękna, radosna a przy tym pełna wartosci i dobra. To bije z Twoich postów. Ania Skura wzbudza we mnie podobne odczucia. W sumie innych blogów juz nie obserwuje. Ale Wasze baardzo lubie i instagramy tez.
    Bardzo mi przykro jak zdarzają sie hejty w Waszą stronę. Ludzka zazdrosc nie zna granic. Sama tego doswiadczam. Jestem dla ludzi serdeczna i kieruje się w życiu dobrem. A wystarczy fakt ze mamy wiecej pieniędzy niz inni i zawiść sie włącza nawet u “dobrych” znajomych.
    2 lata temu umarl nasz synek a mój mąż mial operacje guza mózgu, myslalam ze to wyleczy ich z zazdrosci kierowanej w naszą stronę.. ale nie.. wystarczą lepsze wakacje, drozsze auto.. no nic.
    Matko jak sie rozpisalam!!! Pozdrawiam Was baaardzo serdecznie i przesylam usmiechy i cieple mysli😊😊😊

    1. Kasiu, ludzie widzą tylko to, co chcą widzieć, czyli w Waszym przypadku pieniądze.

      Bardzo Ci współczuję straty ukochanego synka. Przykro mi też, że musieliście zmagać się z tak poważną przypadłością Twojego męża. Cieszę się jednak, że zazdrośnicy nie zarazili Cię swoją zgorzkniałością, i że ich jad się Wam nie udzielił. Z Twojego wpisu bije dobroć – tak trzymać! Dobro powraca. Pomyślności dla Ciebie i Twojej rodziny.
      ****
      Elizo, a mogłabyś, proszę, napisać, czy było w tym czasie sporo turystów? Zdjęcia wydają się mówić co innego, ale coś mi podpowiada, że to tylko pozory.
      Cieszę się ogromnie, że ostatnio zaczęłaś nieco częściej publikować, zwłaszcza wpisy podróżnicze. Zdradzę Ci, że to moje ulubione 🙂 Brakowało tu Ciebie!

Leave a Reply

Your email address will not be published.