here

Mizofonia, czyli przestań przy mnie mlaskać!

Denerwują Was dźwięki, które słyszycie podczas posiłków? Mowa o mlaskaniu, siorbaniu, przeżuwaniu bądź przełykaniu. Na mnie działa to jak płachta na byka! Był czas, że zastanawiałam się, czy to normalne, czy może jednak coś jest ze mną nie tak… Poczytałam o tym i dowiedziałam się, że to po prostu jeden z rodzajów nadwrażliwości na dźwięk, który fachowo nazywany jest mizofonią.

Mizofonia to zaburzenie psychiczne, które zostało opisane stosunkowo niedawno. Wciąż istnieje wokół niego sporo kontrowersji i niejasności. Wiele teorii zaprzecza sobie nawzajem.

Zrzut ekranu 2015-11-13 o 19.24.03

Mizofonia to połączenie dwóch greckich słów: „misos” i „phonia”. Razem oznaczają nienawiść do dźwięku. Sprawa jest o tyle poważna, że może prowadzić nie tylko do poirytowania, złości czy bólu głowy, lecz także do agresji! Reakcja mizofonika na denerwujący dźwięk (który innym może wydawać się totalnie nieszkodliwy) jest często gwałtowna. Badacze twierdzą, że u takich osób podrażnienie dźwiękiem może powodować lęk, zażenowanie, obrzydzenie, zniechęcenie, a nawet przymus ucieczki. Dźwięki te zazwyczaj mają niskie natężenie i pochodzą od… drugiego człowieka. Co ciekawe, najbardziej denerwują najbliżsi! Przysparza to wielu nieprzyjemnych sytuacji w codziennym życiu, szczególnie podczas wspólnych posiłków. Mizofonicy nie są w stanie spokojnie zjeść posiłku, ponieważ skutecznie uniemożliwiają mu to odgłosy wydawane przez rodzinę, partnera czy przyjaciół.

Mizofonia w moim przypadku przypomina o sobie podczas posiłków w niewielkim gronie osób. Skupiam się na tych odgłosach, choć bardzo tego nie chcę. Najgorzej jest, gdy jemy w ciszy – wtedy odgłosy przeżuwania czy mlaskania dochodzą do mnie ze zdwojoną siłą. W restauracjach i barach nie mam tego problemu, bo felerne dźwięki zagłuszane są przez muzykę bądź rozmowy innych ludzi.

Zrzut ekranu 2015-11-13 o 19.24.10

Naukowcy twierdzą, że mizofonia wynika z połączeń nerwowych między korą mózgową i ośrodkami układu słuchowego a strukturami systemu limbicznego. Badania nad mizofonią są w toku, a sprawa wciąż wydaje się niejasna.

Jak leczyć mizofonię? Psycholodzy proponują zainteresować się terapią poznawczą, która ma na celu zrelaksowanie pacjenta, przedstawienie mu metod radzenia sobie z własnymi emocjami i nauczenie go kontrolowania tych negatywnych. Kolejnym etapem jest terapia dźwiękowa, czyli oswojenie cierpiącego na mizofonię z denerwującymi dźwiękami lub kojarzenie znienawidzonych odgłosów z wyłącznie pozytywnymi rzeczami.

Jestem ciekawa, ilu z Was cierpi na to zaburzenie, ale dotychczas nie zdawało sobie z tego sprawy. Spotkaliście się kiedyś z pojęciem mizofonii?

[Głosów:2    Średnia:5/5]
150 komentarzy
    1. Mam to samo, najblizsi przy stole pukaja sie w czolo, ze sie czepiam o byle co. A ja potrafie upominac, upominac i upominac, czasami z nerwow nawet odechciewa sie jesc..

    2. Wydaje mi się, że na siłę wymyślamy coraz to nowe zaburzenia 😉 Mnie też bardzo irytują takie odgłosy, ale tak samo jak niechlujność, głośne rozmowy w autobusie, obgryzanie paznokci.. i serio nie zamierzam inwestować w terapię, nie dajmy się zwariować 🙂

  1. Nie spotkałam się z tym pojęciem, ale to bardzo ciekawe. Czy to dotyczy tylko jedzenia? Bo ja jestem uczulona na dźwięk chrapania. Pod tym kątem nie mam skrupułów. Gdy mój chłopak choć lekko chrapnie budzę go natychmiast. Dla mnie to jeden z najbardziej wkurzających dźwięków.

    1. polecam zaopatrzyć się w buldoga, kilka lat i po problemie.
      nawet zaczniesz tęsknić za chrapaniem i cisza będzie Cię denerwować 😉

    2. Denerwuje mnie mlaskanie i przełykanie ludzi. Równiez chrapanie. Gdy to samo robi kot lub pies- dźwiek wydaje mi sie piekny

  2. Mam dokładnie tak samo! Takie odgłosy potrafią doprowadzić mnie do szału. Zdarzyło mi się nawet parę razy odejść z tego powodu od stołu…

  3. samo mlaskanie to dla mnie pół biedy(choć generalnie tego nie lubię) … gorzej jak ktoś stuka sztućcami o zęby! (co swoją drogą robią baaardzo często w Masterchefie co doprowadza mnie do białej gorączki!) kolejnym strasznym dźwiękiem jest dla mnie strzelanie szczęką, brzmi strasznie ale chyba wiecie o co mi chodzi 😀

  4. O matko to o mnie! W życiu sie nie spodziewałam ze to choroba psychiczna !!! Czy to dotyczy tylko odgłosów jedzenia ? Mnie rownież potrafi zdenerwować śmiech kogos obok (niektórzy maja taki hmmm charakterystyczny 😉 albo muzyka która mi sie nie podoba. Czy to juz jednak czepialstwo ?

    1. Ja chrząkam, chrząkam, ale jak chrząkanie nic nie daje, to wychodzę – dla mojego zdrowia psychicznego i dla zdrowia fizycznego mojej rodziny, bo odgłosy mlaskania wywołują u mnie żądzę mordu! 😉

  5. Ze mną jest dokładnie tak samo! I też myślałam, że się innych czepiam, aż czasem mi było głupio. Ale co poradzić, jak te proste, zdawałoby się głupie dźwięki tak straszliwie potrafią irytować. Teraz przynajmniej wiem, jak umotywować moje czepialstwo 😀

  6. mam to samo ! najbardziej doprowadza mnie do szału kiedy moja przyjaciolka spozywa cokolwiek po prostu robi to tak głosno ( przezuwa , mlaska , przelyka, pije)ze wyobrazam sobie jak sie na nia rzucam ze zlosci za to … to dla mnie niedopuszczalne

  7. Tez to mam , juz myslalam ze jest cos ze mna nie tak .Szlag mnie trafia jak ktos głosno je..wkurza mnie to bo tez pewnie wydaje dzwieki jak jem ale u kogos nie moge zniesc..

  8. Omatko, tak! Zawsze reaguję agresją i obrzydzeniem jak słyszę mlaskanie, łapczywe jedzenia, albo te dziwne dźwięki, które się wydaje, gdy się je gorące jedzenie. Niestety, do tego zbioru denerwujących mnie dźwięków dochodzi jeszcze… kaszel. Zwykły, mokry, suchy, a najgorszy jest ten, który się ma po delikatnym zachłyśnięciu się. Litości, wściekam się jak tylko o tym sobie teraz przypominam! Brr.

  9. O tak! Szlag mnie trafia jak słyszę to ciumkanie przy posiłku. Oczami wyobraźni widzę co się dzieje z pokarmem wewnątrz otworów gębowych. Strasznie mnie to irytuje. Terapia szokowa – być zamkniętym w stołówce z dobrą akustyką z mnóstwem mlaskających ludzi 😀

  10. Hmm… ja bym to zinterpretowała jako jedno z zaburzeń sensomotoryczny. Objawiać się może to w wieloraki sposób, np dziecko w szkole może mieć problem ze skupieniem na tym co mówi nauczyciel, bo drażni go dźwięk pisania,zasłyszany w klasie. I ten dźwięk jest dla niego tak irytujący, że nie może się skupić na czymś innym. Czy to może być coś podobnego?
    Pamiętam jak mojego brata denerwowało, kiedy w ciszy jedliśmy obiad i słyszał odgłosy, jak to on nazywał: przeskakiwania szczęki he he. Ale on ma bardzo wytężony słuch. Ja osobiście nie lubię jak ktoś ściąga zębami jedzenie z widelca.

  11. To daj jeszcze receptę jak grzecznie zwrócić uwagę koledze z pracy zeby nie sirbał mi nad uchem, przmierzam sie dluzszy czas i nie wiem jak to zrobić, żeby gościa nie urazić ;p

  12. A może zamiast leczyć tych, którym przeszkadzają takie odgłosy, nauczyć ludzi jeść ciszej i z zamkniętymi ustami? To kwestia dobrego wychowania, nie róbmy dziwaków z przestrzegających savoir vivru.

    1. Zgadzam się.
      W dzieciństwie mama nauczyła mnie kultury i zachowania przy stole.
      Moje dzieci też tego uczę.

  13. To zaburzenie moze być lekkie ale też bardzo poważne. Podejrzewam, że większość ma lekkie. Ci, głęboko zaburzeni mają naprawdę przerąbane.

  14. Eliza, nawet sobie nie wyobrażasz, jak dobrze czytać taką notkę u Ciebie! W ogóle dla mnie ogromnym wybawieniem było uświadomienie sobie, że to nie tylko moje ześwirowanie, że przesadzam, tylko że inni ludzie też tak mają. U mnie mizofonia jest naprawdę zaawansowana, może dlatego, że mam bardzo dobry słuch. Nienawidzę mlaskania, ciamkania, przełykania, ale też chrapania, sapania, głośnego oddechu (wyobraź sobie, jaką torturą jest dla mnie spanie w jednym pokoju z siostrą chorą na astmę…), drapania paznokci o skórę, stukania, gwizdania, czy nawet… sikania. Czytałam trochę o metodach leczenia mizofonii, ale jakoś nie bardzo mnie to przekonuje, dlatego staram się unikać drażniących dźwięków – jem przy telewizorze, śpię ze stoperami w uszach i staram się zawsze mieć przy sobie naładowanego Ipoda z jakąś muzyką. Najbardziej boli mnie jednak to, że moi bliscy totalnie ignorują mój problem – choć nieraz im o tym mówiłam, próbowałam tłumaczyć, co czuję, dawałam do poczytania artykuły o mizofonii, oni cały czas myślą, że to jakaś moja fanaberia i nie potrafią się powstrzymać, by choć trochę opanować te wkurzające dźwięki, które wydają.

    1. Dzięki za ciepłe słowo.

      Też śpię ze stoperami w uszach. Buldogi chrapią naprawdę głośno. Mężowi to zupełnie nie przeszkadza, natomiast ja mam ochotę wywalić je z sypialni.

      Masz racje, to zaburzenie jest traktowane z przymrużeniem oka. Nie traktuje się go poważnie. Ja z tym zaburzeniem mogę normlanie żyć, ale są tacy, którym mizofonia uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

    2. Dlatego bardzo dobrze, że o tym piszesz – im więcej się o takich zaburzeniach mówi, tym więcej osób się zastanowi, zanim mizofonikowi powie: “eeee, przesadzasz, ciamk, ciamk, ciamk”.

      Mi o dziwo nie przeszkadza chrapanie i mlaskanie mojego psa, choć mlaszcze przy jedzeniu tak, że na całe mieszkanie słychać 😉

    3. Zabawne – mnie odgłos chrapania mojego męża i buldoga wręcz relaksuje 😉
      W sumie, nie mam chyba problemu z większością dźwięków. Wyjątkiem jest siorbanie – nie potrafię wytrzymać przy stole, gdy ktoś wydaje takie odgłosy

    4. dziewczyny, jakich stoperów używacie? ja spałam ze stoperami silikonowymi (wymieniałam oczywiście systematycznie) i co chwilę miałam zapalenie uszu (najpierw jednego, więc spałam ze stoperem w “zdrowym” uchu a potem drugiego, i tak w kółko), więc w końcu laryngolog zabronił mi spać ze stoperami w uszach, bo nastraszył mnie że mogę doprowadzić do zerwania błony bębenkowej… od ok. 1,5 roku nie mogę się wyspać, bo każdy dźwięk powoduję, że od razu się budzę…

    5. dziewczyny spanie ze stoperami nie jest zdrowe… rozumiem Was, sama używałam ich przez jakieś 4 lata w trakcie roku akademickiego, ale odkąd zamieszkałam z moim Mężem nie są mi już potrzebne 😀 da radę się przyzwyczaić, serio!!!

  15. Oj znam to bardzo dobrze. Mam ten problem chyba od zawsze. U mnie niestety jest to az do takiego stopnia, ze z nerwow najlepiej bym wyszla, albo zabrala danej osobie talerz hihhi ..

  16. Mnie też to doprowadza do szału, zwłaszcza takie chrupanie twardych rzeczy. We mnie to budzi nawet agresję. Poza dźwiękami jedzeniowymi nie znoszę chrapania i siorbania nosem! Ble!

    1. Doprowadzają mnie do szału ale nie czuję się z tego powodu “chora” – chrupanie i siorbanie w kinie to brak kultury. Jestem na tyle asertywna, że w takim wypadku nie siedzę cicho – zwrócenie uwagi zazwyczaj przynosi oczekiwany efekt.

    2. W kinie mi nie przeszkadza, film zagłusza większość dźwięków. Jednak jak jest chwila ciszy, ważny moment i wtedy ktoś zrobi “chrup”, a potem serię mniejszych “chrup chrup chrup” to już mnie to drażni.

    3. Wybrałam się do kina specjalnie na godzinę mało oblegana (mniej ludzi =mniej popcornu) , jednak gościu w kinie jadł słonecznik i nie pomogła zmiana miejsca z filmu mało co pamiętam. Tak poza tym gryzienia jabłka, szczotkowanie zębów itp. Rozwiązaniem jest mąż mizofonik i tolerancyjne dziecko.

  17. Jakbym o sobie czytała…Myślałam, że to ja jestem nienormalna i mam urojenia, a tu się okazuje, że to zjawisko ma swoją nazwę! 😀

  18. Kiedys szukalam o tym czegos w internecie bo myslalam ze jestem jakas socjopatka albo chora psychicznie 😛 nienawidze tego u znajomych czy w rodzinie.. sam dzwiek przelukania, ciamkania, gryzienia albo zucia gumy (!!!) z otwarta buzia budzi we mnie takie poklady agresji ze mam ochote uderzyc druga osobe w twarz, wiem, ze to glupie i chore ale te odglosy zmieniaja mnie w takiego kobiecego Hulka 😉 humor momentalnie sie zmienia i mam ochote sie wyzyc na czyms, a wszystko przez glupie, glosne przezuwanie. Nic mi nie pomaga chociaz probowalam sie do tego przyzwyczaic, jedyna skuteczna metoda w moim przypadku jest poproszenie drugiej osoby o cichsze przezuwanie 😡 lub szybsze skonczenie posilku przeze mnie.

    1. PS ah, no i odglos jedzenia chipsow!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wrrr. sama je jedzac pierw je musze lekko ‘rozpuscic’ na jezyku a potem gryzc, zeby samej uniknac chrupania.

  19. O rany, właśnie niedawno coś takiego nasiliło się u mnie strasznie. Nie wiedziałam nawet, że to ma swoją nazwę… Chciałabym się z tego “wyleczyć” bo czasami po prostu nie mogę wytrzymać tych dźwięków i mam wrażenie, że oszaleję :/

  20. Mam tak samo ;-)!
    Szczególnie irytuje mnie jak wieczorem kładę się już do łóżka, a mój Mąż idzie zrobić sobie tosty na kolacje i je je tak głośno, że nagle mi się przypomina, że od obiadu nic nie jadłam i robię się wtedy głodna,burczy mi w brzuchu i czuję podwójne wkurzenie .

  21. Hej Eliza! Dziękuję za ten tekst, bo do tej pory nie miałam pojęcia, że moja ‘obsesja’ na punkcie odgłosów przy jedzeniu ma jakaś fachową nazwę 😀 Nawet jak w kinie widzę osoby wchodzące z naczosami, to się modlę, żeby siedziały z daleka ode mnie hehe

  22. O ile nie reaguję na dźwięki wydawane podczas jedzenia (chyba nawet ich nie wychwytuję) to nienawidzę odgłosu żucia gumy. Co więcej, u nikogo tego nie słyszałam (albo również nie wychwytywałam) tylko u mojego męża. Na szczęście słyszę to tylko wtedy kiedy jest naprawdę cicho w pomieszczeniu. Najgorzej było kiedy pokazywałam mężowi coś na komputerze albo telefonie i on pochylał się nade mną i żuł gumę… wrrr. Już wie o mojej “nadwrażliwości”, za pierwszym razem kiedy to usłyszałam przemilczałam żeby nie robić mu przykrości ale za drugim razem nie mogłam wytrzymać, myślałam ,że dostanę szału :p hehe teraz sama się z tego śmieję

  23. Eliza od wczoraj mam problem z Twoją stroną – gdzie nie nacisnę tam przełącza mnie automatycznie na jakieś reklamy. Nawet teraz, kiedy chciałam wpisać swój nick żeby skomentować najpierw otworzyło mi się jakieś nowe okno z reklamą. Myślałam, że to coś u mnie, ale tylko na Twojej stronie tak mi się dzieje :/.

    1. Sprawdziłam na innym komputerze z win 7 i wszystko działa poprawnie, z kolei na win 10 są już te paskudne reklamy… Także fałszywy alarm, to chyba coś u mnie ;).

  24. Ja najczęściej wychodzę z pomieszczenia, w którym ktoś mlaszcze czy siorbie, bo nie mogę znieść tego typu dźwięków. Ze strony rodziny słyszę, że jestem przewrażliwiona lub po prostu ich to bawi. Jednak najgorszym przeżyciem było ssanie cukierka przez kobietę siedzącą obok mnie w autobusie…

    1. Nie, to blackdresses o tym pisała, chociaż ja też miałam lekkie deja vu 😉

      Btw Fash dobrze, że jeszcze nie pojechałaś do Paryża 🙁 Co za idioci, brak słòw…

  25. Ja mam mizofonie, do szału doprowadzają mnie dźwięki jedzenia, ale też np.pocierania rąk czy stop o siebie, tzw.ciągania nosem, czy nawet odgłos kiedy znajoma z którą pracuje wydaje przy mowieniu-ma drobna wadę wymowy bo ma bardzo wysunięta szczękę i tak specyficznie układa usta, jakby je wiecznie miała pełne jedzenia. To jest straszna choroba.

  26. Muszę pokazać tego posta mojemu narzeczonemu, żeby wiedział że sobie tego nie wymyśliłam.Nie moge wytrzymać jak on je, szczególnie kanapki,chipsy i żelki.A taką żelkę potrafi mamlać przez 10 minut.Ugh.. Pokrzepiające jest to że nie jestem sama w mojej schizie 😉

  27. O losie! Na mnie mąż dziwnie patrzy jak mu sie żale że koledzy z pracy ciumkaja,mlaszcza itd przy biurku w pracy. A to jednak ma swoja nazwe 😀 nie jestem zołza haha

  28. Myślałam, że tylko ja tak mam i przesadzam! I u mnie też najgorzej jest z rodziną, do tego stopnia, że nie potrafię zjeść posiłku razem z ojcem, po prostu wychodzę z pokoju posyłając mu ‘mordercze’ spojrzenia, bo nie mogę znieść jego mlaskania i głośnego jedzenia. Chłopak też mnie denerwuje, bo nie dość, że mlaska to je niesamowicie szybko i nie mogę na to patrzeć. Muszę jeść koniecznie przy muzyce, telewizorze, żeby chociaż trochę zagłuszyć te dźwięki. Upominania bliskich nic nie dają, tylko się bardziej wkurzają na mnie, że jestem nienormalna i nikomu innemu to nie przeszkadza. To teraz mogę im pokazać ten artykuł, oficjalnie jestem chora psychicznie 😀

  29. Teraz mi ulżyło. Myślałam, że jestem nawiedzona i czepiam się o byle co, kiedy maż przy mnie chrupie orzeszki albo je chipsy. Krew się we mnie wtedy gotuje, aż brak skali stopniowej. Tylko u mnie problem znika kiedy sama też coś podjadam, wtedy nie skupiam się tak na tych dźwiękach. Jak już nie wytrzymuje zakładam słuchawki i głośna muzyka mi pomaga.

  30. Mlaskanie, siorbanie… Oraz gdy ktoś szybko je – wtedy przy jedzeniu tak jakoś zasysa to powietrze, że mam ochotę wyjść, gdy słyszę ten dźwięk. Albo gdy ktoś coś przeżuwa i to słyszę. Agresor mi się przez to włącza. Nie raz i nie dwa pokłóciłam się o to z tatą czy z chłopakiem. Ten drugi już się nauczył, ale ojciec nadal je w takim tempie jakby mu ktoś ten talerz miał zabrać. Aż się zdenerwowałam, gdy o tym pomyślałam. 😉

  31. Mnie takie odglosy typu mlaskanie i siorbanie denerwuja jak jest cicho ale nie jest to jakies uciążliwe dla mnie 🙂

    Ale za to do szalu mnie doprowadza jak ktos… pociaga nosem, wrrr! Czy to tez podchodzi pod mizofonię?

  32. Elizo, tak się dzisiaj zastanawiałam – czy są jakieś książki psychologiczne/o psychologii, które mogłabyś polecić jako lekturę dla totalnej amatorki, do poczytania dla zwykłej ciekawości, w wolnym czasie? Nie chcę żadnych podręczników ani poradników, po prostu zastanawiałam się, czy są na rynku jakieś “luźne” pozycje?

    Pozdrawiam,
    Joanna

    1. Nie jestem Elizą, ale chyba mogę coś poradzić bo też ukończyłam psychologię:) Zimbardo “Psychologia i życie” jest fajną pozycją dla amatora w tej dziedzinie:)

  33. Ja odkryłam to zjawisko kilka miesięcy temu kiedy szukałam wytłumaczenia na odgłosy które mnie denerwują. I wszystko się zgadza: najbliżsi denerwują bardziej. U mnie był czas kiedy telewizor w pokoju obok mnie denerwowal (teraz sasiadki z góry) mlaskanie, a nawet głośne oddychanie. To pocieszające ze nie jestem sama ale szkoda że nie ma na to skutecznego lekarstwa.

  34. Nienawidzę mlaskania do tego stopnia, że nie jadam posiłków z resztą rodziny (chodzi o obiad, bo wtedy właśnie jest jakoś najciszej). Nie dziwię się, że niektórzy reagują agresywnie, bo ja sama kipię złością ( często tylko w sobie – sztuka. ) 🙂
    Nienawidzę sapania, chrapania itd…Ciężkie życie. 😛

  35. Hmm… Może ktoś też fachowo nazwał osobę, która nie potrafi jeść z zamkniętymi ustami? 🙂 Nienawidzę, kiedy ktoś mi mlaszcze nad głową, a gdziekolwiek pracowałam znajdowała się taka osoba, a najgorszym jest, kiedy ktoś stojąc obok mnie pomlaskuje sobie ciasteczkiem jednocześnie coś mówiąc. Tak, masz rację, wywołuje to agresję 😀

  36. Mlaskanie i pociaganie nosem. Jest wiele odgłosów wytrącających mnie z równowagi, lecz te 2 są po prostu nie do wytrzymania. Najgorsze w nich jest to że występują najczęściej, dosłownie ścigają i atakują mnie na każdym kroku. Od lat unikam jedzenia posiłków z kimkolwiek, miejsca takie jak restauracje i stołówki to dla mnie “teren skażony”. Wigilia, święta, uroczystości rodzinne? Nie istnieją, najbliźsi już się z tym pogodzili że sie na nich od lat nie pojawiam. Lecz istnieje inny aspekt życia: praca, przejazdy zwłaszcza komunikacją publiczną i to jest dopiero koszmar. Na zewnątrz praktycznie nie wyjdę bez słuchawek. Słuch, niegdyś doskonały obecnie mi siada, ale trudno. Bez nich nie funkcjonuję. najtrudniej jest w pracy, gdzie nie mogę ich zakładać. Mniej wiecej co pół roku zmieniam pracę ze względu na mizofonię. Ludzie nie chcą, albo nie potrafią zrozumieć że to co dla nich jest niczym dla mnie staje się torturą, nie do wytrzymania. Prośby by np nie jedli w biurze tak głośno, albo robili to w określonych godzinach tak bym mogła wyjść na chwilę nie skutkują. Albo moje błagania by korzystali z chusteczek higienicznych, gdy są przeziębieni. NIc z tego! Robią mi to na złość i bawi ich jak cierpię. Przez mizofonię dosłownie nienawidzę ludzi, a to z kolei ją pogłębia. To jest koszmar!

  37. Spotkałam się z pojęciem mizofonii kilka lat temu…..i opis tej choroby idealnie do mnie pasował. Po raz pierwszy “poczułam” to na wyjeździe do Hiszpanii, kiedy miałam 13 lat, raz musieliśmy wstać bardzo wcześnie rano na wycieczkę, spałam w salonie połączonym w kuchni, tata nas obudził i zaczął głośno jeść śniadanie (do tej pory pamiętam, że była to kanapka z serkiem) i pamiętam, że chciałam go wtedy zabić…… ;p

    Nie przeszkadza mi na szczęście mój partner podczas posiłków, ale szlag mnie trafia, kiedy je w łóżku późną kolację (bo często jest głodny) lub pije herbatę i te odgłosy mlaskania sprawiają, że mam ochotę uciec do łazienki, dopóki nie skończy jeść, bo czuję, że za chwilę mogę się na niego rzucić i uderzyć!

    Jest to dla mnie trudna czasami choroba, bo nie tak dalej jak wczoraj wracałam z mamą z wyjazdu pociągiem, i ona piła przy mnie sok, no i cóż…. byłam bardzo poirytowana. Na szczęście, jako psycholog, zdaje sobie sprawę ze skutków tej choroby, i staram się stosować nieagresywne strategie radzenia sobie z tym problemem, na przykład włączając muzykę lub telewizję do posiłków, zajmuję się rozmową lub po prostu siadam tak, żeby być w miarę daleko od osoby jedzącej ;p

    Brzmi to strasznie, strasznie głupio, wiem, ale dla mnie bywa to często bardzo problematyczne :/

  38. Po 1 – fajnie wiedzieć, że nie jestem sama, do tej pory myślałam, że to ja się czepiam.
    Po 2 – to ma swoją nazwę! Wcześniej o tym nie słyszałam i tak jak już mówiłam, myślałam, że to moje czepialstwo, zresztą wszyscy tak myśleli. Znalazłam na to swój sposób, a więc muzyka czy rozmowa podczas posiłków. Nie zmienia to jednak faktu, że niesamowicie mnie irytuje głośne przełykanie, mlaskanie czy nawet uderzenie sztućcami o zęby. Nie zauważyłam u siebie agresywnej reakcji, ale irytacja czy chęć zmiany miejsca kiedy ktoś koło mnie tak robi czasami jest naprawdę duża.

  39. Oj tak, cierpię na to od dłuższego czasu nie zdając cobie z tego sprawy. W moim przypadku jest to tak głębokie odczucie, że czasem nie potrafię zjeść obiadu w gronie rodzinnym, to silniejsze ode mnie i czasami rzeczywiście powoduje u mnie skrajne emocje, chyba czas na terapię poznawczą 😀

  40. Cale dziecinstwo mówilam, ze nie zjem z tata obiadu, bo nie zniose tego mlaskania i chrzakania… chyba pokaze rodzince twój artykul, zeby nie bylo, ze to tylko mój kaprys byl 😀

  41. To o mnie! Mlaskanie, żucie gumy, jedzenie landrynek, nawet głośne oddychanie. Jak dobrze wiedzieć, że jest tylu ludzi, którzy to mają.

  42. Mi wszystko przeszkadza w zasypianiu i podczas spania – chrapanie, samochody, jakiekolwiek otwieranie, zamykanie drzwi, kroki. Oprócz tego ciągle słyszę jak telewizory i inne urządzenia elektryczne piszczą bo mam wysoką skalę słuchu, to dopiero wkurzające. odgłosy jedzenia na szczęście mi nie przeszkadzają, ale za to nienawidzę jak ktoś ma zatkany nos i oddycha przez usta.

  43. Mam to samo, zastanawiam się tylko, czy na pewno jest to mizofonia, ponieważ nie zawsze zauważam te dźwięki. Są takie dni, że nie obchodzi mnie to, czy ktoś mlaska, ale są też takie, że mam ochotę krzyczeć na jedzące przy mnie osoby. Na szczęście jestem w stanie się opanować i tłumię to w sobie, więc nie mam z tego powodu większych problemów. Jednak bez względu na to czy jest to mizofonia, czy nie – to jest nie do wytrzymania!

  44. Masakra jak to potrafi codzienne życie rozwalać. A najgorsze, że nikt nie rozumie problemu. Nikt nie rozumie dlaczego tak strasznie lubię się trzymać zakazu jedzenia na zajęciach. Mój chłopak nie rozumie dlaczego nie chcę aby swoje ulubione czipsy jadł daleko ode mnie.

  45. Masakra. mlaskanie,przełykanie, rzucie i strzelanie szczeką tragedia. Za każdym razem jak siadam z kims do stołu od razu właczam radio albo tv bo inaczej moge nie wytrzymać i cos przypadkowo zrobic 😀 Także wkurza stukanie w klawisze na laptopie, gdzie własnie koleżanka obok to czyni i czuje ze jeszcze szybciej chciała by pisac ale nie potrafi a ja zaraz moge w szał wpaść. Tak tutaj trafiłem . niestety musze z tym żyć. niestety u mnie to rodzinne, siostry maja to samo. wystraczył zawsze wzrok któregos z nas i juz wiedzielismy o co chodzi. nieraz az ze smiechu nie mozemy

  46. Drogie dziewczyny..jeśli ma wam to poprawić humor..to pracuje w chińskiej restauracji w Austrii. Często bywa, że podczas wspólnej pauzy musimy jeść razem. Po prostu dostawałam białej gorączki na sama myśl, że muszę z nimi jeść! Chińczycy mają specyficzne podejście do jedzenia ..im głośniej mlaska itp tym wyraża swój zachwyt nad jedzeniem! Nasz team jest mieszany również Filipińczycy nie odznaczają się wielką kulturą w jedzieniu. Codziennie przeżywałam męki, bywało, że przy stole słuchałam muzyki na słuchawkach inaczej nie mogłam.. w końcu któryś z nich mnie zapytał, czy jestem asocjalna 😀 więc zaczęłam coś z tym robić.. Teraz gdy jem (z nimi i sama również) skupiam się na dzwiękach, które wydaje ja. U mnie to podziałało. Spróbujcie i wy. Mimo tego trwało u mnie z miesiąc zanim naucyzłam się izolować inne dzwięki i słuchać swoich ;p ale działa to tylko jak jemy wspólnie. Gdy skończę od razu uciekam jak najdalej 😀

  47. Jezu ja też mam to samo ostatnio lezalam w szpitalu miałam nerwy na babe z sali chrapala jak wieloryb calutka noc…. ja wykończona wyszłam na własne życzenie pomimo że się źle czułam tak dało mi to popalić nerwy miałam o 6 rano jak cholera . Mało tego w domu jak śpię słyszę nawet jak idzie mama w nocy do łazienki a robi to cicho. Mlaskanie mojego chłopaka przy jedzeniu doprowadza mnie do furii a mam dopiero 25 lat . Mam te objawy od 5.6 lat… pomagała mi melatonina lekam brałam 10mg ale jestem w ciąży i musiałam ja odstawić. … pozdrawiam

  48. To też o mnie!Maska ie,chrzakanie,czyszczenie między zębami za powietrza.Mam te odgłosy co dwa dni.Najgorsze jest to jak upominam ta osobę i ona ma to kompletnie gdzieś.Nie ważne czy podczas jedzenia czy nie jedząc nic siedzi przwd telewizorem chrzaka i” czyści “te zęby.Msm ochotę nie przebywać z takimi osobami,bo doprowadza mnie to do szału 🙁

  49. Cierpię na tę dolegliwość. Niestety w moim przypadku objawia sie w bardzo wysokim stopniu. Nie moge spędzać czasu z najblizszymi, konsumowac posiłków. Nadwrażliwość na te dzwieki doprowadza mnie do placzu agresji. Jest to cos okropnego. W pewnym momencie przeszkadza mi skubanie slonecznika, a nawet drapanie sie po glowie. Pomozcie!!! Nie potrafie normalnie funkcjonowac.

  50. Ok. Też jestem mizofonikiem. Najbardziej wkurza mnie: chrapanie, mlaskanie, siorbanie, gryzienie orzeszków, obieranie słonecznika, a nawet nocne “dreptanie” mojego psa wokół łóżka (jak jest jej za ciepło). Przy tych dźwiękach muszę wyjść z pokoju, bo czuję, jakby we mnie krew wrzała, nie potrafię się skupić i czuję rozdrażnienie. A jak kogoś upominam, to zaraz kontra, że się czepiam, mam za dobry słuch, albo, że mam się na tym nie skupiać, tyle, że nie potrafię…

  51. Wyobraźcie sobie Mizofonicy co ja przed chwilą przeżyłam… W totalnej ciszy, w kuchni, gdy robiłam kanapki, matka stała w odległości 30cm ode mnie i piła herbatę. Jedyne o czym wtedy myślałam to wbić jej w gardło nóż, którym właśnie kroiłam pomidora.

  52. Może to glupie ale gdy mialam jakies 6 lat zaczelam mniej jesc bo nie chcialam jesc z rodzina. Niestety moja mama tegk nie rozumiala i doatawalam przyslowiowego klapsa za kazdym razem. Czułam sie odrzucona. Obecnie mam 17 lat denerwuje mnie coraz wiecej dzwiekow. Np: mladkanie chrapanie pisanie na klawiaturze szuranie kapciami mówinie rozmawianie przez telefon przezuwanie krzesla stukani lyzka o talerz a nawet oddychanie. Moja mama nie rozumie tego codzinnie mi powtarza ze jeszcze jedna sytuacja i pojde mieszkac do taty( sa po rozwodzie). Nie umiem panowac nad tym uciekam od nich o coraz bardiej sie izoluje. Mam 17 lat i nienawidze swojej choroby. Ie nawidze tego ze nie mam z nimi dobrgo kontaktu. Nie chve tego. U mnie nawet machanie stopa podczas siedzenia mnie denerwuje. Reaguje na to bardzo gwaltwonie często w sposób nie kontrolowany i mimowlony nie raz zdarzylo mi sie powiedziec do kogoa bliskiego zamknij morde przestań żreć. Czekam na moment az sie wyprowadze. Jezt tylko jeden problem panicznie boje sie sama spac. W nocy prakrycznie wogule nie spie. Jedynie nad ranem. Nie wiem co mam robic! Nikt mi nie wierzy i wszyscy uwazaja ze to moja fanaberia. Dziekuje ze chodziaz tutaj moglam sie tym podzielic.2

  53. Również mam ten problem. Bliscy krzyczeli na mnie często że jestem psychiczna i powinnam się leczyć. Nie jest miło gdy slyszysz takie rzeczy szczególnie od rodziny. Jest mi bardzo ciężko, zawsze reaguje na ciamkanie czy przelykanie itp. Agresją. Teraz muszę się bardzo hamować bo jestem w ciąży. Najczęściej uciekam, zamykam drzwi i siedzę w ciszy.

  54. dzień dobry. Ostatnio trochę czytam o mizofonii. Pracuję w radiu i chciałabym nagrać reportaż z udziałem osoby, która opowiedziała mi o swojej wyjątkowości. Może jest wśród Pań/Panów ktoś z Pomorza? pozdrawiam

  55. czesc wszystkim,
    widze ze nie jestem sama.

    nie pamietam od kiedy sie to zaczelo ale ” mezofonia” doskwiera mi bardzo. w pociagu na trasie ok. 30 minutowej musze zmieniac miejsce do siedzenia conajmniej 2 razy bo jak tylko slysze ze ktos wyjmuje kanapke to od razu robie sie purpurowa ze slosci i juz o niczym innym nie moge myslec i na nczym sie skupic.

    jako ze mieszakam w Anglii i upominanie kogos jest wielkim nietaktem i poprostu nie moge komus zwrocic uwagi, musze poprostu cierpiec.

    pamietam jak dzis jak kolezanka w pracy ( bardzo ciche biuro) cale 8 godzin zula gume, szlag mnie trafial wiec zaczelam palic papierosy by moc wyjsc na przerwy.

    teraz z mienilam prace ale kolezanka strasznie ciamie przy jedzeniu..okropne..co najgorsze ze ja u siebie nie strwierdzam ze mlaszcze, siorbie itd.. moze jestem chora psychicznie!

    i jak tu znalesc partenera??

    pozdr.

  56. Właśnie siedzę z mamą, oglądamy film i jemy paluszki… czuje że zaraz tu wybuchnę! Poprostu zwariować można! Domyślałam się że nie tylko ja tak mam, bo moja przyjaciółka czuje to samo i na szczęście mam z kim o tym pogadać… Fajnie jest wiedzieć, że jest się jednak całkiem normalnym (jeśli można to tak nazwać).

  57. Witam. Dzięki tej stronie i temu wpisowi w koncu, po 32 latach wiem co mi jest. Do szalu mnie doprowadzaja wszelkie dzwieki towarzyszace konsumpcji, ktos moze jesc z zamknietymi ustami, bardzo cicho a ja i tak wylapuje wszelkie mlaskniecia, przelkniecia itd. Do tego to sie tyczy tylko bliskich. Moj facet akurat jest wyrozumialy i zawsze stara sie jesc cihcutko bo wie, ze ledwo trzymam nerwy na wodzy jak je albo pije, szczegolnie cos cieplego ale i tak jak mu sie wymsknie jakis dzwiek to obrywa po glowie. Ale najgorzej jest jak mam pojechac do rodzicow. To jest istny koszmar. Moja matka caly dzien zuje gume i to z otwartymi ustami, memla ja doslownie jak krowa przezuwa siano, z ojcem jest jeszcze gorzej, bo caly czas je jakies pestki, chrupie wafelki, do tego bezwiednie wiecznie siorbie nosem. Oni juz nie rozumieja, slysze, ze zachowuje sie jak furiatka a ja nie potrafie w ogole kontrolowac tego gniewu, agresji, nerwow. Gdyby nie to, ze mam malego syna i on uwielbia jezdzic do dziadkow w zyciu moja noga by u nich w dom u nie postala. ja po prostu unikam jak ognia wszelkiego ich towarzystwa. ojciec do pokoju to ja do kuchni i na odwrot, posilki jem sama jak juz inni zjedza. po kilku dniach pobytu w rodzinnym domu wracam do siebie jak wrak psychiczny. od kiedy pamietam mnie to irytowalo, zawsze jako dziecko uciekalam od wspolnego jedzenia, wychodzilam jak ktos sobie zrobil jedzenie i przychodzil do pomieszczenia, w ktorym akurat sie znajdowalam, pamietam, ze nie moglam spac z bratem w jednym pokoju, bo jak dla mnie za glosno oddychal. juz sie wiecej nie chce rozpisywac, bo pewnie by ksioazka z tego mogla powstac. super, ze moglam to z siebie wywalic. chwala ci Kobieto za ten blog

    1. Aśka, super pierwszy krok za Tobą. Znasz przyczynę, teraz trzeba zacząć działać. Jeśli mizofonia przeszkadza Ci w życiu czyt, sprawia, że czujesz niechęć na myśl o wypadzie do rodziców to trzeba coś z tym robić. Polecam udać się do terapeuty. Kilka spotkań i opanujesz to! Serio!

  58. Mam tak od bardzo małego dziecka. Nauczyłam jako sześciolatka całą swoja rodzinę jedzenia bez mlaskania, siorbania i idiotycznego “wycmokiwania” jedzenia z pomiędzy zębów. Nawet jak o tym pisze to zaczynam być zdenerwowana. Dźwięki te irytują mnie do tego stopnia, ze w myśli ćwiartkuje mlaszcząca osobę kawałek po kawałku. Uwazam za błąd stwierdzenie, że takie osoby jak ja są chore psychicznie. Ludzi irytują rózne rzeczy. Mi przez niechlujne odgłosy podczas jedzenia wydaja się te osoby ochydne, odpychajace, NIEWYCHOWANE. Sposób na wyleczenie? To niech te osoby nauczą się kulturalnie jeść! Nikt mnie nie przymusi do słuchania tych prosiecych odgłosów i z pewnością nie jest to sposób na pozbycie sie tej moim zdaniem cechy charakteru. Zapoznanie z problemem? Ja wiem doskonale jak działa szczęka, jej mieśnie i wydzielanie śliny z ślinianek. Bzdura. Nauczcie się po prostu jeść jak ludzie cywilizowani! I fakt, nawet wspominanie tego niechlujnego jedzenia wzbudza we mnie agresje. Nie lek, ale zwykła wściekłość, że ktoś może tak obrzydliwie mlaskać

  59. mam to samo od dziecka a jestem juz na emeryturze, nie wiedzialam tylko, ze to sie tak nazywa, dobrze ze sa stopery chocby do spania

  60. To o mnir…mamoo czasami mam ochotę udusic szczególnie meza 😀 nie znosze jak mi cos nad uchem gryzie …brrr
    A jak mnie wkurzjaa ludzie w kinie zracy popcorn
    O nieeeeee . masakraaa.

  61. No to ja chyba mam jeszcze gorzej… Moja mizofonia dotyczy nie tylko dźwięków produkowanych przez inne osoby, ale też i tych wydawanych przez moją własną paszczę!!! 😀 Zawsze jem przy muzyce lub przy włączonym telewizorze. Może być włączony nawet w innym pokoju, byle był… 🙂 Oprócz tego nienawidzę szeptu. Już wolę, żeby mi ktoś na kartce napisał niż żeby do mnie mówił szeptem. Wszystkie filmiki typu ASMR wywołują u mnie odruch wymiotny i chęć ucieczki. Czasem jest mi z tym niewygodnie w życiu, ale generalnie daję radę.

  62. Mam identycznie… do tego stopnia, że jak ktoś przeżuwa, głośno przełyka to wpadam w szał i robię wszystko żeby wyjść z pomieszczenia. Posiłki najczęściej jem sama. To jest bardzo uciążliwe, marzę o tym żeby to mi zniknęło.

  63. Ja dostaję szału jak słyszę niektóre dźwięki.
    Dlatego np. jeżdżę wszędzie autem bo w komunikacji miejskiej nie daje rady wytrzymać (a jak już to słuchawki na full). W domu jem samotnie, ale na szczęście nie mieszkam z rodziną więc nikt się nie obraża ;D

    Niestety w pracy jest tragedia, już nie wiem co mam robić.
    Siedzimy w pokoju w 4 osoby i jedna z nich… To co ona z siebie wydaje doprowadza mnie prawie do płaczu ;/
    – przeżuwa strasznie głośno i mlaska przy tym okrutnie po zazwyczaj je jakieś śmierdzące papki i zupki
    – CHRUPIE codziennie orzechy w pracy. Serio, cały czas je w siebie wpycha ;/
    – nawala łyżką o talerz (tak, że nawet moja kumpela zwróiła na to uwagę a mizofoni nie ma)
    – i najgorsze… STĘKA przy oddychaniu. Jakby coś ciężkiego nosiła. Wychwytuje każdy dźwięk, 2 – 3 razy na minutę to słyszę

    Co mam jej powiedzieć? Nie stękaj jak stary dziad? Najgorsze że to nasza kierowniczka…

    Weź tu pracuj… chore

    1. Współczuję takiego współpracownika. Też mam mizofonie i miałam podobny problem. To wstrętne co napisze ale najszczesliwsza byłam gdy ten kolega zmienił pracę i już nie musiałam go słychać.

  64. Hej, proszę pomóżcie mi:'( mój chłopak jest mizofonikiem, na początku nasz związek wyglądał cudownie, ( oczywiście o chorobie od razu mi powiedział) ale po 2 m- cach i wspólnym wyjeździe on strasznie się odemnie oddalił, unika mnie, spotykamy się tylko wtedy kiedy ma lepszy dzień, a ja się z tym czuje okropnie – z tym że mnie odtrąca, próbuje mu powiedzieć że chciałabym żeby było tak jak na początku, ale on się zaraz denerwuje i mówi że nie umie ze mną rozmawiać… Nie wiem co mam robić, nie wiem jak do niego dotrzeć, nie wiem czy to dziwne traktowanie mnie jest rzeczywiście wynikiem jego zaburzeń tak jak on
    to mówi, czy przestał czuć do mnie to co czuł na początku. Może wam się wydawać głupi mój problem ale mi zależy na nim bardzo nie chce go stracić a nie wiem jak mam z nim postępować i rozmawiać bo on się denerwuje tymi rozmowami, Pomocy!!!

  65. Cierpie na to od co najmniej 15 roku zycia. Dzis mam 30. Drazni mnie to coraz bardziej z roku na rok. Kiedy to slysze wysotrza mi sie wyobraznia co bym zrobilaz ta osoba… To niesttey bardzo uciazliwe. I watpie by w moim wieku jakies terapie dzwiekiem cokolwiek daly.

  66. Mnie od zawsze wkurzały dźwięki takie jak mlaskanie, cmokanie (językiem między zęby żeby usunąć resztki jedzenia), ziewanie glosne, kaszel, kurde no wszystkie dzwieki wydawane przez ludzi. Upominam ich wtedy nawet kiedy to obcy dla mnie ludzie, przesiadam sie albo zakladam słuchawki na uszy. A tupiący sąsiad to już wisienka na torcie 🙂

  67. Witam wszystkich,
    również drażnią mnie dźwięki mlaskania, stukania sztućcami o siebie bądź o zęby i szereg wymienionych tu dźwięków wydawanych głównie przy jedzeniu (starsi mają już takie tiki nerwowe lub coś w tym stylu i robią to mimo woli) . Czy ktoś z tutaj obecnych myślał o terapii hipnozą lub też się jej poddał? W celu pozbycia się tego rodzaju nadwrażliwości, która utrudnia codzienne funkcjonowanie w społeczeństwie.
    Każdy jest ,,uczulony” na coś co może go wyprowadzić z równowagi ale ludzie wolą o tym nie rozmawiać bo jako społeczeństwo nie jesteśmy uczeni szacunku do takich odmienności. Swego czasu kolega ze studiów przyznał mi się, że doznaje skrętu kiszki słysząc włączony odkurzacz i unika tego jak może (niech ktoś zmusi go do odkurzania). Także problem mizofonii jest bardziej rozległy niż nam się wydaje, a ludzie wiedząc o naszej słabości, gdy przyznamy się że coś nas drażni czy denerwuje, nie ukrywajmy, najczęściej nie są w stanie tego przyswoić i pomimo 5 upomnienia w ciągu 2 minut nie są w stanie nad tym zapanować lub po prostu nie chcą, gdyż z ich perspektywy to głupia błachostka. Bardziej perfidni dokładnie zapamiętują co nam przeszkadza i wykorzystują to przeciwko nam.
    Także jeżeli macie jakieś sprawdzone sposoby na przełamanie tego zjawiska dajcie znać 🙂
    Życzę wszystkim anielskiej cierpliwości i wyzbycia się tego dziadostwa, bądź umiejętności opanowania tak aby nie kierować uwagi na denerwujące nas odgłosy 🙂

  68. No nie, nie wierze w to co czytam. To znaczy, że ja jestem chora na mozofonię, a może jednak to te osoby, które mlaszczą czy siorpią przy stole są po prostu niewychowane, nie potrafią zachować się w towarzystwie i kontrolować swoich odruchów. Nic nie usprawiedliwia braków w dobry wychowaniu.

    1. W mizofonii nie tylko skupiamy się na mlaskaniu, ale też na przeżuwaniu czy przełykaniu. Przecież przeżuwanie to normalna czynność, słychać ją nawet jak ktoś ma zamknięte usta. Tutaj już nie ma związku z brakiem wychowania czy brakiem taktu

  69. Mam tak tez gdy mezczyzna lub kobieta ktorej nie lubie oglada paznokcie/ robi ruchy stopa/noga (tak jakby czekal/a na cos)… Nienawidze przechodzic obok kolesia ktora my nogi rozstawione ze musze zachaczyc o nie. Sam widok mnie wk***ia!.

    U kobiet ktore wydaja taki dzwiek lub robia te rzeczy czuje podniecenie sexualne 😀 jestem masochista wiec pewnie dlatego ze mnie to wkurza -> daje mi to przyjemnosc. 🙂

    Zabawne. We wczesnym dziecinstwie mialem juz duzo podobnych fantazji… Moj brat czesto robil podobne rzeczy i go bilem za to 🙁

  70. U mnie w pracy jest zwyczaj jedzenie posiłków przy biurku (oprócz obiadów). Ludzie jedzą jakieś płatki i skrobią łyżkami o miski. Jedzą też jabłka, a sami wiecie jak to brzmi… Najgorsze jest to, że mamy na open space około 70 osób i mam wrażenie, że tylko mi to przeszkadza. A jak słyszę te wszystkie odgłosy, to mam ochotę rzucić czymś w taką osobę, serio!
    Jak dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyną osobą, której to tak działa na nerwy. Chociaż z drugiej strony, wiedząc jaki to stres, nikomu bym nie życzyła takiego zaburzenia.

  71. Kurczę, też tak mam że nie lubię mlaskania, lecz nie jest to tak nasilone żeby reagować na najdrobniejsze mlaśnięcie.
    Głównie nie lubię osób, które nauczone są jeść że tak powiem z otwartą gębą (mlaskają przy przeżuwaniu jak *świnie).
    Nie ruszają mnie natomiast mlaśnięcia, które się zdarzają no nie ukrywajmy, weźmiemy więcej do ust i trzeba to z początku lepiej rozdrobnić.
    Z takich osobistych odkryć, zauważyłem że z wiekiem, to całe zaburzenie słabnie, kiedyś strasznie nie lubiłem siorbania gorącej herbaty/kawy, lub jak ktoś je troszkę gorętszą zupę i zaciąga z łyżki takimi siorbami gigantycznymi, a dzisiaj prawie nie zwracam na to uwagi, a nawet powiem, że jak słyszę to właśnie siorbanie, to mnie ono nie rusza (oczywiście w granicach rozsądku.. Siedzący w kinie Janusz z pepsiorą i siorbiący z dna resztki pepsiory przy pomocy “słomeczki”, WKUR***A mnie nie miłosiernie)
    Tak samo jak wyżej z siorbaniem, tak z mlaskaniem też jest lepiej (początek całej wypowiedzi jest właśnie obecnym etapem), kiedyś dosłownie pojedyncze mlaśnięcie potrafiło wywołać u mnie obrót na pięcie z talerzem w dłoni i zium do drugiego pokoju, a dzisiaj jak widać nie ma tragedii. Z takich dodatkowych informacji mogę polecić “no talking ASMR”, polecam przeszukać YT i nie tylko YT, w poszukiwaniu tych ulubionych dźwięków (u mnie szkicowanie ołówkiem (kaligrafię też polecam), pisanie na klawiaturze, granie na padzie, strzelające ognisko i wiele innych…)
    Już od dłuższego czasu stosuję metodę “zasypiania przy ASMR” i powiem że rezultaty są całkiem niezłe i może właśnie ta “terapia” sprawia że coraz mniej wkurza mnie mlaskanie, oczywiście są to tylko spekulacje, ale jednak łatwiej zasnąć jak słyszysz coś przyjemnego :D.

  72. Moja nadwrażliwość na dźwięki wyszła jak zaczęłam pracować w biurze z kilkoma osobami. Wyobraź sobie zamkniętą przestrzeń (dawniej byliśmy w otwartej i było to dla mnie korzystniejsze), pięć albo więcej osób, z których każda wydaje jakiś odgłos. Jedna osoba siorbie i sapie i je chipsy. Druga mlaska głośno, ale na szczęście je raz dziennie i to wtedy zazwyczaj jak idę na przerwę. Inna ma tik pociągania nosem albo chore zatoki, myślę. Bo robi to czasem non stop i impulsywnie. Inna też pociąga nosem, szura butami i stuka palcami o biurko albo zasysa sok z jabłka, tak. Ale najgorszy dźwięk, bo jest regularny, to cmokanie. Nienawidzę tego po prostu. Jedna kobieta w pracy cmoka nagminnie, jedząc i po jedzeniu chyba wysysając resztki jedzenia z zębów. A że je kilka razy dziennie- śniadanie, lunch i przekąski ( bo u nas się je przy biurku), to wyobraź sobie, że to cmokanie zajmuje jej łącznie nawet pół dnia w pracy. Muszę w końcu zwrócić uwagę, jakoś taktownie. Bo już mam nerwicę od tych wszystkich dźwięków. Ale to cmokanie jest wyjątkowo okropne dla mnie. Myślę, że nie tylko dla mnie, ale inni po prostu próbują ignorować. Mi nawet słuchawki już nie pomagają do końca. Poza tym nie zawsze się da je mieć na uszach. Tak, że rozumiem Twój ból…

    1. Boże, współczuję! Zasysanie jedzenia z zębów jest dla mnie jednym z najgorszych odgłosów, jakie są! I też siedzę w biurko w biurko z gościem, który oprócz zasysania ma mnóstwo innych (totalnie kompulsywnych) zachowań i wku*wia mnie, jak mało co. Z zasysaniem zwróciłam mu uwagę – uważam, że to jest po prostu niekulturalne, tak samo jak dłubanie w nosie. No to wymyślił inny sposób, teraz nie zasysa z dźwiękiem, tylko wydłubuje sobie żarcie językiem, wykrzywiając szczękę na wszystkie strony. I co? I to też mnie irytuje do granic niemożliwości. Współczuję nam wszystkim, i jednocześnie uważam, że większość z tych ludzi jest po prostu NIEKULTURALNA.

  73. mnie się nawet chce płakać z wkurzenia! akurat teraz siedzę w pracy i koleżanka przy sąsiednim biurku żre owoce. Robi to głośniej niż gra nasze radio. Mam ochotę pacnąć ją w głowę. Do łazienki wychodzę, by od niej głównie odpocząć, nie za potrzebą. Ale ona je za często!!!! W domu mam to samo! Każdy doprowadza mnie do szału. Mam dość

  74. Mam to samo! Strasznie się z tym męczę ale czasami zwracam uwagę mówiąc że nie jest to konkurs mlaskania. Nie rozumię rodziców ,których już duże dzieci tak mlaskają ze mam ochotę wrzasnąć! Od małego uczono nas w domu kultury przy stole i jadało się z zamkniętą buzią. Nie wiem, dlaczego dzisiaj nie zwraca się na to uwagi.

  75. Nie potrafię tego zrozumieć – zawsze kochałam dzieci teraz dostaję wścieklizny kiedy dziecko sąsiadki się drze jakby ją ze skóry obdzierali.

  76. Mnie też doprowadza do szewskiej pasji mlaskanie siorbanie , rozmowa przez telefon w autobusie czy sklepie i wiecie co? to nie jest nowa fobia tylko brak ogłady ze strony osoby która takie hece wyprawia. Mnie uczono w szkole i w domu dobrego wychowania , dla czego teraz się tak nie dzieje ?

  77. Kocham bardzo moje Dzieci i Męża ale przy stole wpadam w furię jak mlaskają siorbią a jeszcze stukanie sztućcami o zęby koszmar …. wszyscy domownicy twierdząc że to chore że przesadzam ale nie mając pojęcia jak tak wrażliwy słuch jest uciążliwy jak bardzo bym chciała tego nie słyszeć i jakie to wywołuje emocje… często choć jestem bardzo głodna to wychodzę z agresji po płacz z nerwów i bezsilności .

  78. Mnie denerwują ludzie, którzy wydają z siebie naprawdę głośne dźwięki przy jedzeniu… Dodatkowe cmokania, albo (o matko przenajświętsza…) głośne ziewanie (takie specjalne, na siłę), które bardzo często uskutecznia moja mama, tylko po to, by zrobić mi na złość. W ogóle zauważyłam, że ludzie bardzo często, gdy dowiedzą się, że zwyczajnie wkur*ia Cię mlaskanie czy inne, podobne dźwięki, to zaczynają robić to specjalnie i mają z tego świetny ubaw. Nie wiem skąd to się bierze. Gdy mój mąż zaczyna mlaskać, i spokojnie mu zwrócę uwagę, żeby tego nie robił, to czasami, dla zabawy, zaczyna mlaskać jeszcze bardziej, śmiejąc się przy tym. I chyba to w tym wszystkim jest właśnie najbardziej frustrujące – że ktoś robi Ci na złość…

    A z rzeczy biurowych, które mnie denerwują, poza oczywistościami… Pracuję z jednym kolesiem, który jest praktycznie moim przełożonym. Poza tym, że ogólnie jest bardzo spoko i facet ma wiedzę, to gdy podchodzi do mojego biurka, żeby mi np. w czymś pomóc, to opiera się łokciami o moje oparcie i rusza całym moim fotelem… Albo siada na drugim fotelu przy moim biurku, kładzie nogę na nogę i stuka butem w dół biurka… Masakra…. *_* Niełatwe życie znerwicowanych :P.

  79. Gdy słyszę jak ktoś mówi z buzią pełna jedzenia, mlaska, siorbie, przeżuwa – mam dosłownie ochotę go pobić. Wzbudza to we mnie niechęć, złość, potężna agresje, nienawiść. Nie radzę sobie z tym, unikam wspólnych posiłków, nie jem z partnerem, odchodzę od jedzących niekulturalnie ludzi

  80. Ja mam tak od lat ,w czasie posiłków nie znoszę mlaskania, ciamkania i przełykania.Czasami mam wrazenie ze obok mego ucha lata natrętna mucha i nie moge uciec od tego dzwięku czasem zwrócę uwage i poprosze by nie mlaskano, napewno jest to uciązliwe w codziennym zyciu bardzo bym chciala tego nie słyszec ale niestety nawet radio nie zagłusza tych dzwieków koszmar

Leave a Reply

Your email address will not be published.