here

Jak zorganizować wyjazd do Tajlandii

W tym roku zdecydowaliśmy się na wyjazd do Tajlandii na własną rękę. Zaplanowaliśmy 12 dniowy pobyt w kraju Tysiąca Uśmiechów. uwzględniając pobyt w Bangkoku oraz w Krabi.

Ten wpis poświęcę organizacji wyjazdu. Podzielę się z Wami informacjami praktycznymi i opowiem jak zorganizować taki wypad, oszczędzając (nie żartuję) grube tysiące.

Klimat

W Tajlandii wyróżnia się trzy główne pory roku. Są jednak obszary, gdzie pory są tylko dwie. To niezwykle ważna kwestia. Poświęćcie chwilę, by dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi i w jakim terminie najlepiej zaklepać sobie urlop.

Trzy główne pory roku to:

  • Gorąca
  • Deszczowa
  • Chłodna (zwana ciepłą, chodzi w końcu o temperatury powyżej 30 stopni)

Tak naprawdę interesuje nas głównie centralna część Tajlandii (Bangkok) oraz południowo zachodnia (Phuket oraz Krabi).

Tajlandia Centralna (Bangkok)

Pora chłodna (ciepła) – szczyt sezonu turystycznego w Tajlandii
Trwa mniej więcej od listopada do lutego. W tym okresie możemy spodziewać się temperatur oscylujących pomiędzy 30-35 stopni Celsjusza. Moim zdaniem to najlepszy moment na podróż do Tajlandii. Pogoda jest świetna, nie jest sucho ani ekstremalnie gorąco.

Pora gorąca i sucha
Zaczyna się w marcu i trwa do kwietnia. Temperatury są tak wysokie, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Nie dość, że jest niewyobrażalnie gorąco, to jeszcze sucho. Opadów brak, przez co w Bangkoku tworzy się ogromny smog.

Pora deszczowa
Trwa od maja do października i nie jest w tym obszarze jakoś super intensywna. Pogoda oscyluje pomiędzy 31-32 stopniami Celsjusza. W październiku można się w Bangkoku spodziewać utrudnień, to właśnie tam spływa woda z innych regionów powodując zalania całych osiedli.

Bangkok pora ciepła

Tajlandia Południowo-Zachodnia (Phuket, Krabi)

Pora gorąca i sucha
Trwa między styczniem, a kwietniem.

Pora deszczowa
Trwa od maja do grudnia. Charakteryzuje się nie tylko dużą wilgotnością i gwałtownymi opadami ale też niespokojnym morzem, które może uniemożliwiać kursowanie łodzi i promów. Pora deszczowa ma też swoje plusy, ceny lotów i hotelu są dużo tańsze. Nie ma też tłumów i istnieje mniejsze prawdopodobieństwa słonecznego oparzenia.

Phi Phi Island – pora gorąca i sucha

Szczepienia i leki

Nie ma obowiązku szczepienia się przed wylotem do Tajlandii. No dobra, obowiązku nie ma, ale lekarze zalecają wykonanie kilku szczepień. Podchodzę do tego tematu śmiertelnie poważnie, bo w takich krajach naprawdę nietrudno o jakieś zakażenie. Wystarczy łyk skażonej wody czy kęs skażonego pożywienia, zjedzonego na lokalnym street foodzie.

Wierzcie mi, tam naprawdę nie trudno o zatrucie pokarmowe.

Zaleca się więc szczepienia przeciwko:
– tężcowi
– błonicy
– polio
– durowi brzusznemu
– wirusowemu zapaleniu wątroby typu A
– wirusowemu zapaleniu wątroby typu B
– wściekliźnie (opcjonalnie)

Pamiętajcie, że szczepienia należy wykonać 4-6 tygodni przed planowanym wylotem.

W Waszej apteczce powinny znaleźć się:

– leki na zatrucie pokarmowe, biegunkę (np. stoperam, laremid, smecta, węgiel)
– elektrolity (np. orsalit)
– plastry
– środek przeciw insektom
– maść po ukąszeniach (choć lepiej kupić ją na miejscu)
– nawilżające krople do oczu (opcjonalnie)

Loty

Kupno biletu lotniczego stanowi największy koszt całej wycieczki. Na szczęście jest sporo przewoźników do wyboru i kilka sprawdzonych sposobów na szukanie tanich lotów.

W Tajlandii jest kilka międzynarodowych lotnisk. Najpopularniejsze są trzy, lotnisko Bangkoku, w Phuket i w Krabi.

Loty rejsowe
Z Warszawy do Bangkoku zabierze Was Emirates, Qatar Airlines, Aeroflot, Finnair, Lufthansa i LOT we współpracy ze Swiss czy Turkish Airlines. Loty rejsowe ZAWSZE obejmują przesiadkę. Zwykle jest to jedna przesiadka. Ceny lotów wahają się pomiędzy 1700-3000zl w klasie ekonomicznej. Najlepiej jest korzystać z wyszukiwarek lotów i śledzić strony na facebooku typu tanie latanie, mleczne podróże czy biblia taniego latania. Tam często pojawiają się informacje o promocjach.

My dwa lata temu (w listopadzie) lecieliśmy do Bangkoku linią Emirates za ok. 1800zł. Lot był niezwykle komfortowy, a przesiadka miała miejsce w Dubaju. Bilet kupiliśmy miesiąc przed wylotem korzystając z wyszukiwarki.

Loty czarterowe

W tym roku kupiliśmy bilet właśnie za pośrednictwem biura podróży. Zapłaciliśmy 1700zł (za osobę) i lecieliśmy z Warszawy do Krabi. Zero przesiadek, prawie 10h ciągłego lotu. Coś pięknego. Loty kupiliśmy 6 dni przed wylotem. Monitorowaliśmy w poprzednich dwóch tygodniach jak zmieniają się ceny lotów i wiedzieliśmy jaka będzie najniższa możliwa cena.

Czarterowych lotów szukajcie w Itace, Rainbow i Tui.

Wskazówki i porady dotyczące przelotów

– Zanim zdecydujesz się na kupno biletu zrób dokładny research. Nie ograniczaj się do jednej linii lotniczej czy do jednego lotniska. Jeśli loty do Krabi są duużo tańsze niż do Bangkoku, leć do Krabi. Loty wewnętrzne (thaiairlines, lionairlines) są śmiesznie tanie. To mniej więcej 50-80zł w jedną stronę.

– Najbardziej rozsądne cenowo są terminy zaraz przed, albo zaraz po wysokim sezonie turystycznym. Dobrymi miesiącami będą: listopad, grudzień, luty oraz początek marca.

– Zalajkuj na facebooku strony informujące o promocjach (uwaga, bywają uciążliwe)

– Korzystaj z wyszukiwarek lotów

– Weź pod uwagę loty czarterowe. Poluj na last minute, ale uważaj, to dla ludzi o mocnych nerwach 🙂

Noclegi i hotele

Ceny noclegów w Tajlandii są bardzo rozsądne. Noclegi w turystycznej miejscowości w 3 gwiazdkowych hotelach kosztuję nieco ponad 140zł. Za nocleg w czterogwiazdkowym hotelu ze śniadaniem placiliśmy ok 200zł. Ceny zależą też od pory i sezonu. My byliśmy na samym początku wysokiego sezonu turystycznego.

Krabi czy Phuket

Byłam w obu tych prowincjach i zdecydowanie bardziej polecam Krabi, a dokładniej miasto Ao Nang. To przyjemna turystyczna miejscowość, świetna baza wypadowa do wszystkich rajskich wysepek i miejsce z genialnymi street foodami.

Zatrzymaliśmy się w hotelu Hula Hula Resort, oraz potem w Kokotel. Oba noclegi zabukowaliśmy przez przez Booking. Bardzo polecam!

  • PRO TIP: Nigdy nie decydujcie się na opcję all in w hotelach w Tajlandii. To się po prostu nie opłaca. Jedzenie na mieście jest tak tanie i tak dobre, że wcinanie hotelowego, kontynentalnego żarcia nie ma sensu! Tak samo jeśli lecicie do Tajlandii z biura podróży, nie decydujcie się na opcję all in, jedynie hotelowe śniadania są rozsądnym wyjściem. Pozostałe posiłki jedzcie na mieście! Dopłata do all in to zwykle 1500zł za osobę. Nie macie pojęcia ile jedzenia można kupić za 1500zł w Tajlandii. Nie macie…

Bangkok

Tam noclegów szukaliśmy przez Airbnb. Genialnych opcji było mnóstwo. Finalnie zdecydowaliśmy się na loft w fajnej dzielnicy przy samym metrze. Mieliśmy dwupoziomowe mieszkanie dla czterech osób, z widokiem na miasto, dostępem do siłowni i basenu na dachu budynku. Cena to 180zł za noc! Coś cudownego. Zobaczcie.

Zawsze trafiam na airbnb na takie perełki! Jeśli jeszcze jakimś cudem nie rozpoczeliście swojej przygody z tą stroną, zarejestrujcie się przez mój link, a dostaniecie 50zł zniżki na kolejną rezerwację.

Jedzenie

Tajska kuchnia to jakiś kosmos. Nie dość, że jedzenie jest absolutnie mistrzowskie to kosztuje niewiele. Za kawałek sushi na targu ze street foodem zapłacicie 30gr, za ogromne, grillowane tygrysie krewetki – 10zł, za Padthaia zapłacicie 5-8zł, za zupę 5-8zł. Porcje są ogromne, a ceny bardzo niskie. Zarówno w Bangkoku jak i w południowo-zachodniej części kraju (Phuket, Krabi) znajdziecie targi ze street foodem, znajdują się praktycznie w każdym miasteczku. Niektóre są czynne cały dzień, a niektóre otwierają się dopiero o 16-17 i zamykają się późno w nocy.

Unikajcie zup w workach, które wylegują się na słońcu. To bardzo niezdrowe.

Jeśli wybieracie się do Tajlandii to otwórzcie się na tamte smaki. Dla mnie to jest foodgazm! Mistrzostwo! Już Wam zazdroszczę! 🙂

Świetnym pomysłem jest wybranie się na lekcje tajskiego gotowania. To było jedno z cudowniejszych doświadczeń w moim życiu. Pisałam o tym tutaj! 

Lekcje odbywają się m.in w Bangkoku (szukajcie przez airbnb), w Krabi, Phuket, Chiang Mai itd.

Transport

Taxi

W Tajlandii najlepiej podróżować taksówkami. To najtańsza forma transportu. Przed wejściem do taksówki trzeba jednak upewnić się, że kierowca włączy taksometr. Jeśli to zrobi, wsiadajcie śmiało, jeśli nie, podziękujcie i szukajcie dalej. Pokonanie 15 km z taksometrem będzie Was kosztowało ok. 10zł. I nie róbcie wielkich oczu, bo właśnie takie dystanse pokonuje się na co dzień w Bangkoku. Jeśli taksówkarz nie włączy taksometru, skasuje od Was 30-40zł.

W Bangkoku jest płatna autostrada. Jeśli w mieście są korki, taksówkarz zasugeruję jazdę autostradą. Musisz wiedzieć, że koszt przejazdu autostradą pokrywasz TY. Pieniądze (zwykle po 20 batów) dajesz kierowcy, a on płaci na bramkach. Zwykle to ok 60-80 bathów czyli 7-9zł

Metro, BTW itd

W Bangkoku warto też poruszać się metrem albo BTW (kolejką naziemną). Bilety kupuje się w okienku albo w automacie. Pracownicy BTW są super pomocni i odpowiedzą na każde Wasze pytanie.

Tuc tuc

W Tajlandii popularnym środkiem transportu są Tuc tuc’i. Są dużo droższe od taksówek, a w miejscowościach turystycznych ceny są wręcz absurdalne wysokie. Taki przejazd to na pewno ciekawe doświadczenie i skok adrenaliny (zwłaszcza kiedy kierowca driftuje w deszczu), ale z racji wysokich cen, to najmniej opłacalny środek transportu.

Waluta

Tajską walutą jest Bath. Najrozsądniej jest przywieźć do Tajlandii euro albo dolary i wymienić je w kantorze. Najlepiej wymieniać pieniądze w kantorach super rich (pomarańczowe i zielone). Im wyższe nominały tym lepszy kurs. Jeśli macie dolary, pamiętajcie, by zabrać te, wydrukowane po 2002r.

Pieniądze można też wypłacać z bankomatów, należy jednak pamiętać o prowizji. Banki zabierają 22zł od każdej transakcji. No chyba, że Wasz bank ma jakieś dobre deale.

Internet

Z tym nie ma najmniejszego problemu. Kartę kupicie na lotnisku, albo w punktach na mieście. Miła Pani weźmie od Was telefon i wszystko aktywuje. Zasięg jest naprawdę dobry, a cena za kartę z nielimitowanych dostępem do internetu całkiem rozsądna (ok. 40zł).  My kupiliśmy kartę na 2 tygodnie z nielimitowanym internetem 4G. Zasięg był świetny zarówno w Bangkoku jak i w Krabi. Są różne pakiety, wybierzcie taki, który będzie dla Was najrozsądniejszy.

Oszustwa w Bangkoku

Tajowie z reguły są bardzo pomocni, przyjaźnie nastawieni i mili. Są jednak tacy, dla których ten dobry PR jest narzędziem do oszukiwania turystów. Zobaczcie na co uważać:

Pałac jest zamknięty

W drodze do pałacu (któregokolwiek) możecie napotkać “przypadkowego przechodnia”,  od którego dowiecie się, że pałac jest zamknięty. Powody są różne, a to tajski Nowy Rok, a to święto narodowe, albo wyjątkowa buddyjska ceremonia. “Przypadkowy przechodzień” będzie bardzo przekonujący, troskliwy i uprzejmy. Zacznie udzielać rad, wskazówek i cennych informacji. Może przedstawić się jako przewodnik, albo lokalny nauczyciel. Jeśli połkniecie haczyk ten jegomość będzie chciał wyłudzić od Was pieniądze. Nie wyciągnie po nie ręce od razu, zrobi to subtelnie. Na przykład proponując zwiedzanie jakiejś świątyni w okazyjnej cenie, albo powie o fantastycznym rejsie wzdłuż rzeki w centrum miasta. Nagle niewiadomo skąd pojawi się tuc tuc albo taksówka, która za grosze zawiezie Was na miejsce.

Nie idźcie w to! To jest ściema! Byliśmy na takim rejsie i wolelibyśmy o tym zapomnieć. Wydaliśmy 100zł (na cztery osoby) za beznadziejny rejs w jakimś kanale. Zapłaciliśmy tyle, bo więcej gotówki przy sobie nie mieliśmy. Od innych skasowali nawet po 300zł za parę! Taką płaci się cenę za naiwność i nadmierną ufność.

Wydawanie reszty

Można się naprawdę pogubić w tych tajskich banknotach. Tajowie to wykorzystują i zdarza się, że wydają nam mniej niż powinni. Pilnujcie tego. Nam zdarzało się to kilkukrotnie. Nie ma znaczenia czy to streetfood, sieciówka czy restauracja, trzeba się pilnować.

Wyłączony taksometr

Wiecie już, że przed wejściem do taksówki trzeba mieć pewność, że kierowca włączy taksometr. Jeśli przymkniecie na to oko, taksówkarz Was oszuka i za przejazd zażąda jakąś kosmiczną kwotę. Obowiązkiem kierowcy jest włączyć taksometr, ten obowiązek jest często pomijany. Problematyczne będą miejsca w pobliżu atrakcji turystycznych, złapanie taksówkarza, który zgodzi się włączyć taksometr, graniczy z cudem.

Pamiętajcie, że jeśli zostaniecie oszukani możecie to zgłosić. W każdej taksówce zobaczycie tabliczkę z numerem licencji i nr telefonu centrali. Możecie faktycznie zadzwonić i to zgłosić, albo postraszyć kierowce, że to zrobicie, jeśli nie zgodzi się na niższą cenę.

Podsumowując

Wypad do Tajlandii na własną rękę naprawdę się opłaca. Biura podróży za dwutygodniowy pobyt z opcją all in kasują ogromne kwoty. My za wszystkie noclegi (ze śniadaniami) i przeloty (wawa-krabi, krabi-bangkok, bangkok-krabi, krabi-wawa) zapłaciliśmy po 2900zł.

Lokalne wycieczki na rajskie wyspy to grosze (20-50zł w zależności od wyspy i łódki), a jedzenie jest super tanie. Naprawdę nie ma sensu przepłacać.

PS Zapraszam Was do poniższych wpisów. Pomogą Wam w zaplanowaniu pobytu!

Jeśli macie jakieś tipy i wskazówki dajcie koniecznie znać! Wszystko się przyda! 🙂

44 komentarze
  1. Jak zobaczyłam dziś na instagramie, ze tworzysz taki post to aż zaczęłam przebierać nogami kiedy będzie i kiedy będzie, bo muszę go przeczytać! 🙂 z koleżanką postanowiłyśmy ze w 2020 roku koniecznie musimy się tam wybrać, nie ma co, Tajlandia jest z pewnością przepiękna, ale nie mam pojęcia czy coś zobaczę bo pewnie pół wyjazdu będę umierać z przejedzenia od tych wszystkich street foodów 😂 😉 rzeczywiście, różnica pod względem cenowym jest ogromna, myślę, ze z Twoim przewodnikiem na pewno unikniemy wielu wydatków

    1. Totalnie sobie poradzisz. W tym chaosie jest metoda! 🙂 A taksówki są świetnym i tanim transferem

  2. Czy w cenie lotu czarterowego sa posiłki i napoje na pokładzie? I Jeszcze tipy odnośnie transportu z mojej wyprawy – w Bangkoku świetnie funkcjonują tez tanie publiczne lodzie – a wiele atrakcji zlokalizowanych jest przy rzece. Taksówki nie nazwałabym najtańszym środkiem transportu (choc z pewnością najwygodniejszym) – my poruszaliśmy sie łodziami i autobusami. Te ostatnie to był dopiero hardcore:) zero rozkładów, mielysmy tylko broszurke z biura inf turystycznej gdzie podane było jaki nr autobusu dojeżdża w pobliże danej atrakcji, w srodku sami lokalsi, którzy pomagali nam dotrzeć we właściwe miejsce, na przystankach autobusy nie tyle stawały co zwalniały, wiec wsiadało i wysiadalo sie w biegu – przygoda której nigdy nie zapomnę;))

  3. Czy taką formę organizowania wycieczki polecałbyś także dla rodzin, nie mówię o malych dzieciach, ale dzieciach w wieku szkolnym. Zwykle sama organizuję wyjazdy z rodziną, nie korzystam z biur podrozy, ale na razie ograniczałam sie od Europy. Tajlandia mi sie marzy.

    1. Oczywiście, że tak 🙂

      Idź w to zdecydowanie! Twoje doświadczenie z podróżowania po Europie bardzo Ci pomoże

  4. Moje tipy wypracowane podczas 6 podróży do Tajlandii, podczas których zjeździłam ją wzdłuż i wszerz:

    1. Szczepienia.
    WZW A + B to jest elementarz. To szczepienie warto wykonać nawet nie opuszczając granic ojczyzny. Wirus WZW jest o wiele bardziej zaraźliwy niż HIV, a na zakażenie jesteśmy narażeni podczas zabiegów chirurgicznych (które wszak mogą być niespodziewane) i kosmetycznych, tych bardziej inwazyjnych. Może się przydać w każdej chwili. Zdecydowanie warto.
    Ryzyko zarażenia się polio, błonicą czy krztuścem w Tajlandii jest podobne do tego w Europie. Czy ktoś szczepi się prewencyjnie przed wakacjami nad Bałtykiem czy w Hiszpanii…? No właśnie. Oczywiście decyzja jest kwestią indywidualną.
    Zestaw szczepionka + antytoksyna przeciw tężcowi podawana jest w Tajlandii, tak samo jak u nas, w przypadku każdej poważniejszej rany. Moim zdaniem nie ma sensu szczepić się na wszelki wypadek.

    2. Apteczka.
    Plastry, krople, leki przeciwbiegunkowe – OK. Środki przeciw komarom zdecydowanie polecam kupować na miejscu. Jedyne skuteczne dostępne u nas specyfiki to te zawierające mega szkodliwy DEET. Lokalne środki są o wiele skuteczniejsze, tańsze i nie rozpuszczą nam skóry (a taka Mugga z DEET potrafi).

    3. Hotele.
    Warto wspomnieć, że zakres cen i standardu miejsc noclegowych jest o wiele większy niż u nas. Można celować w 5*, można w hostele ze wspólnymi salami, ale pomiędzy skrajnościami jest naprawdę ogromny wybór. Jeśli komuś wystarczy czysty pokój z łazienką i wiatrakiem, w zależności od sezonu, lokalizacji i standardu, musi się liczyć z kwotami między 20 a 120 zł za noc (za cały pokój).Warto korzystać z linków polecających na booking.com, które dają min. 50 zł rabatu (do wykorzystania jeden raz na jednym koncie).

    4. Transport.
    Metro to oczywista oczywistość. Taksówki w Bangkoku to moim zdaniem jeden z najdroższych (poza tuktukami) i najwolniejszych (giga korki!) sposobów przemieszczania się po mieście. Jasne, czasami nie ma wyjścia. Ale jeśli tylko mogę, wskakuję w… tramwaj wodny. I wcale nie chodzi o łodzie kursujące po rzece Chao Praya. Bangkok poprzecinany jest siecią kanałów. Pływają po nich łodzie dowożące pasażerów nawet w dalekie zakamarki. Bilety są śmiesznie tanie. I chociaż bryzg brudnej wody prosto w twarz nie należy do najprzyjemniejszych;), to podróż dostarcza fajnych emocji. Do zlokalizowania przystanków wystarczy googlemaps. Trasy są jasne – kanały zwykle biegną prosto przed siebie.
    Nieco wyższą szkołą jazdy jest komunikacja autobusowa. Rozkłady są… no, czasami są:) Autobusy są rozklekotane i w godzinach szczytu utykają w korkach, ale są taniuśkie i nie warto ich z miejsca skreślać.

    Lokalne poruszanie się po wybrzeżu, wyspach, i w ogóle innych rejonach poza Bangkokiem, to głównie dwie możliwości – songthaew i skuter. Pierwsze to coś w rodzaju zbiorczych taksówek, które ruszają z miejsca dopiero, kiedy zapełnią się pasażerami. Trzeba mieć świadomość, że zanim dojedziemy na miejsce, objedziemy parę innych miejscówek, do których zdążają nasi współpasażerowie. Z takiego rozwiązania korzystają głównie turyści. Tajowie bowiem zasuwają skuterami. Zdarza się, że po 4 osoby plus bagaże 🙂 Wypożyczalni skuterów jest mnóstwo. Koszt za dobę to jakieś 180 – 300 zł, zależy od mocy i stanu maszyny oraz lokalizacji. Trzeba mieć świadomość, że o ile skuter jest mega wygodny i niedrogi, to jazda nim jest dość niebezpieczna. Widziałam dziesiątki, naprawdę masę wypadków z udziałem turystów. Zachwyceni nową atrakcją tracą czujność i zaczynają szarżować stanowiąc zagrożenie dla siebie i innych. Tym bardziej, że do wypożyczenia skutera nikt nie wymaga prawa jazdy! Formalnie wymagane jest międzynarodowe prawko kat. A. Policja regularnie urządza łapanki turystów masowo wlepiając mandaty za brak tego dokumentu lub “niemanie” kasku. Znakomita większość kierowców przyjmuje to jednak na klatę i jeżdżą dalej. My z mężem karnie nosimy kaski (bezpieczeństwo ponad wszystko). Mamy też kat. A i uprawnienia międzynarodowe. Kiedyś jeździliśmy na większym luzie, jak większość obcokrajowców, ale nadrobiliśmy braki i policja już na nas nie zarabia. Uwaga dodatkowa: nie odważyłabym się jeździć skuterem po Bankgoku.

    Między znacznie oddalonymi punktami najwygodniej poruszać się samolotami, to fakt. Tam, gdzie nie ma lotnisk, często da się dojechać pociągiem. Polecam nocne, z miejscami do leżenia. Obsługa pościeli nam łóżko czyściutką pościelą. Naprawdę da się wypocząć. Uwaga na wagony z klimatyzacją. Tajowie kochają mrozić. Można się nabawić zapalenia gardła. Na niektórych trasach kursują też autokary. Mniej wygodne, ale czasami nie ma innego wyjścia (np. na trasie BKK – wyspa Koh Chang to jedyna opcja).

    Kierowanie ruchem turystów Tajowie opanowali do perfekcji. Chcąc np. z wyspy na południu kraju dostać się do Bangkoku, kupujemy w lokalnej agencji bilet łączony np. prom – songtaew – samolot/pociąg. Zostajemy oznaczeni odpowiednią naklejką, dzięki której w punktach przesiadkowych zostajemy sprawnie rozdzieleni na odpowiednie grupy i pokierowani w odpowiednią stronę. To jest majstersztyk. Nie ma szans się zgubić. Takie łączony bilet jest też zwykle tańszy niż kupowane oddzielnie.

    5. Kasa
    W dziedzinie finansów prezentuję mało popularne podejście. Całą gotówkę – dolary bądź euro – wozimy ze sobą. Nie jest to rozwiązanie bezpieczne, ale mamy swoje patenty na chowanie pieniędzy, które dotąd działają bez zarzutu. Jednocześnie unikamy kosztu przewalutowania, prowizji za wypłaty i trzymamy w ryzach budżet. Preferuję, ale nie polecam, bo wiem że może to być stresujące. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest karta Revoult. Zasilamy ją przed wyjazdem. Wymiana odbywa się po kursie międzybankowym a wypłaty z bankomatów są bezpłatne do kwoty pierwszych 800 zł. Później prowizja wynosi rozsądne 2%. Są też wersje płatne karty, gdzie kwota bezpłatnych wypłat jest wyższa.

    6. To czego mi zabrakło w skądinąd fajnym tekście, to ubezpieczenie. Moim zdaniem absolutnie konieczne. Wypadki chodzą po ludziach, a opieka medyczna to są niebagatelne koszty. Poziom opieki zdrowotnej w Tajlandii jest na bardzo fajnym poziomie, szczególnie w szpitalach prywatnych. Zanim wybierzemy ofertę, trzeba zapoznać się nie tylko z kwotami gwarancyjnymi, ale też z zakresem ubezpieczenia, a w szczególności z wykluczeniami. I tu okazuje się często, że nie zawsze droższe znaczy lepsze.

    1. WWOOOOOOOWWWW Dziękuje!!! Tyle cennych rad!

      Faktycznie, o ubezpieczeniu zapomniałam napisać. Mieliśmy go w cenie biletu lotniczego kupionego za pośrednictwem biura podróży. Muszę to dopisać

    2. Joanna, pozwolę sobie poprawić – ceny za wypożyczenie skutera to 180-300bathow, omyłkowo wpisałas złotówki, a dla planujących wyjazd może to być spora różnica:-)
      Pozdrawiam z tajlandzkiej plaży:-))

  5. Bardzo dziękuje Ci za ten tekst.Rzetelna dawka wiedzy Eliza.Na Ciebie można liczyć. Do Tajlandii wybieramy się w listopadzie i już wiem, że dam radę bo to podobnie jak z wyjazdami po stolicach Europy. Jeszcze bym chciała zapytać o komunikację.Jak angielski Tajów w zależności od regionu? Mam nadzieje, ze gdzieś pisałaś tekst o Londynie bo przydałyby mi się np perełki restauracyjne itp. jako,że wybieram się tam za tydzień i narazie mam kilka miejscówek dzięki vlogom na YT.

  6. Czy poleciłabyś ten kierunek osobie chorej na celiakię? Tzn. z restrykcyjną dietą bezglutenową (nie ma mowy o żadnych ilościach śladowych glutenu!). Jak to wygląda? W restauracjach kucharze mają wiedzę na ten temat?

    1. NA pewno to jest do zrobienia, te wszystkie dania robione są na bieżąco. Wystarczy poprosić by nie było w daniu sosu sojowego. Makarony ryżowe czy ryż nie mają glutenu, a to tak naprawdę najczęściej się tam wcina z różnymi sosami. Większość zup też glutenu nie ma.

  7. W kwestii ubezpieczeń na jakiekolwiek podróże to nie warto dopłacac z biura podróży, mimo że tanie i niby zapewniają spore kwoty ubezpieczenia, a tak naprawdę zawieraja mnóstwo wykluczeń (nie sądzę aby komuś chciało się czytać OWU – ogolne warunki ubezpieczeń), dlatego zawsze polecam przejść się do agenta i ubezpieczyc indywidualnie na wyzsze sumy – np. 150 tys. euro plus assitance – jak się nam coś stanie to tylko dzwonimy do ubezpieczyciela a oni wszystko załatwiają. Koszty nie są duże (zwykle do 100 zł/osoba zalezne od miejsca wyjazdu i okresu) a naprawdę potrafią uratować nam życie. Nie zwracalam na to uwagi dopóki nie poznałam mojego obecnego męża, który się tym zamuje na co dzień. I zeby nie było ze tak o wszystko dbamy, to mój mąż zapomniał że mamy assistance przy ubezpieczeniu mieszkania i naprawę toalety wraz z szuakniem wykonawcy (i mutum kłopotów przez to) mogliśmy mieć w ramach ubezpieczenia 😉

  8. Cześć, co sądzisz o wyjeździe do Tajlandii we wrześniu? Ze względu na studia to jedyny miesiąć, kiedy mogę pozwolić sobie na dłuższy wyjazd, ale obawiam się złej pogody.

  9. Wcale to nie jest takie trudne jak widać, marzę o zwiedzeniu Tajlandii kiedykolwiek, naoglądałam się różnych vlogów i filmików o Bangkoku i ogólnie o tym kraju i mam wielką chęć tam wyjechać.

  10. Czy jest szansa na choćby króciutki opis wycieczek (głównie tych łódkowych) na jakie się wybraliście? Zakładam podobną bazę wypadową i baaaardzo chciałabym znać przybliżony koszt takich rejsowych wycieczek kupowanych na miejscu i które wg Ciebie są rzeczywiście warte przede wszystkim cennego czasu – tak wieje pięknych miejsc a tak mało czasu 🙂

  11. Byłem w Tajlandii niecały miesiąc temu, co prawda była to wycieczka zorganizowana z biurem (Rainbow) więc teoretycznie mniejsza styczność z miejscową florą bakteryjną, bo jednak spaliśmy w hotelach itp. ale jednak zaszczepiliśmy się z dziewczyną. Niektórzy nas wyśmiali. Ciekawy jestem Twojego zdania, czy warto się szczepić, jadąc ze zorganizowaną wycieczką?

  12. Ja polecam jeżdżenie z Uberem i Grab Taxi w Bangkoku, płaciłam średnio za kurs ok 10 zł i kwota pokazywała mi się w aplikacji, przez co niepotrzebne były negocjacje 🙂

    1. Mi Uber tam w ogóle nie działał. Było info, ze usługa w tej lokalizacji jest niedostępna 🙈

  13. Marzę o Tajlandii chciałabym kiedyś się tam wybrać, piękne widoki, dużo do zwiedzania, Bangkok jest bardzo wysoko na mojej liście które muszę kiedyś odwiedzić i mam nadzieję że się uda.

  14. Tym wpisem zainspirowałas mnie do samodzielnej organizacji wyjazdu do Tajlandii za co Ci bardzo dziękuję. Mam jedno pytanie bo w ciągu ostatnich dni już przejrzałam milion stron i nadal nie mogę się zdecydować. Chcemy wyjechać w marcu, zależy nam na tym żeby mieć blisko do pięknej plaży, w jakiej miejscowości najlepiej się zatrzymać? Tak żeby nie dojeżdżać ?Wiem że to bardzo ogólne pytanie ale może coś podpowiesz?

Dodaj komentarz

Email nie bedzie widoczny.