Hakuna Matata czyli jak żyje się na Zanzibarze

Zanzibar to jedno z najbardziej rajskich miejsc w jakich byłam.  Myślałam, że nic nie przebije Kuby i Morza Karaibskiego, ale Ocean Indyjski jest rajem. Jestem zachwycona do potęgi entej. W tym wpisie chciałabym opowiedzieć Wam o życiu na wyspie i o jej mieszkańcach. Tubylcom nie żyje się łatwo. Ciężko pracują na swoje 30 dolarów miesięcznie. Tak, 30-40 dolarów to ich miesięczna pensja. Mimo tego są szczęśliwi, uśmiechnięci i zarażają swoim usposobieniem.

Tu pokazywaliśmy Masajom nasze buldogi. Stwierdzili, że wyglądają jak połączenie psa, świnki i nietoperza. Mieli racje! :)
Tu pokazywaliśmy Masajom nasze buldogi. Stwierdzili, że wyglądają jak połączenie psa, świnki i nietoperza. Mieli racje! 🙂

zanzibar blue bay

Wykształcenie i praca

Szkoła na szczęście jest darmowa, ale to rodzice muszą zarobić na szkolne przybory i uniformy. Dzieciaki chodzą do dwóch szkół. W pierwszej (porannej) uczą się języka suahili i angielskiego, w drugiej (popołudniowej) studiują Koran.

Szkoła
W jednej klasie jest zwykle 60 dzieci
Iniformy dla chłopców
Iniformy dla chłopców

Ponad 90% Zanzibarczyków  wyznaje Islam. Co prawda jest on przefiltrowany przez afrykański luz, więc wszystko wygląda nieco inaczej. Nie jest tak restrykcyjnie. Czy Zanzibarczycy są wrogo nastawieni do innych religii? Absolutnie nie. Szanują inne wierzenia, ale nie są w stanie zrozumieć, kiedy ktoś mówi, że jest ateistą. Nie pojmują jak można w nic nie wierzyć?!

Studia to luksus, na który może sobie pozwolić niewielki odsetek.  Szkoła wyższa to koszt 500 dolarów rocznie. Przy 30-40 dolarach miesięcznie taka kwota jest nie do ogarnięcia. Z resztą sporo dzieciaków nie zostaje nawet posłanych do szkoły podstawowej, są bardziej potrzebne przy domu. Pomagają utrzymać rodzinę. Uprawiają ryż, przyprawy, łowią ryby, czy zbierają algi. Chłopcy i dziewczynki często pomagają kobietom zbierać algi, a potem je suszyć. To często ich jedyne źródło utrzymania. Dla mężczyzny tak praca to ujma. Warto tu wspomnieć, że to na barkach kobiety leży utrzymanie domu. Kobiety dbają o dzieci, zdobywają pożywienie, gotują, sprzątają itd.  Z racji tego, że ilość posiadanych rzeczy i dostępność dóbr jest ograniczona mieszkańcy wyspy tworzą sami różne twory DIY. Sprzedają delfiny wyżłobione z drewna, robią sandały z samochodowych opon i przepiękne koraliki z muszlami.

Sandały z opon
Sandały z opon

sandały z opon zanzibar

Ryby to najczęściej spożywane przez nich mięso
Ryby to najczęściej spożywane przez nich mięso
Połów
Połów

Kolejnym źródłem zarobku na wyspie jest turystyka. Zanzibar jest teraz bardzo modnym kierunkiem, zwłaszcza wśród Polaków. Rodzime biura podróży otworzyły ten kierunek cztery lata temu i od tamtego czasu liczba chętnych rośnie z roku na rok. Podobno tylko sześciu Zanzibarczyków na wyspie mówi w języku Polskim. Pośredniczą w sprzedaży lokalnych wycieczek i pracują jako przewodnicy. Rozmawiałam z Joshem, który jest lokalnym przewodnikiem i dowiedziałam się, że każdy marzy tu o nauczeniu się naszego języka. Polacy częściej wykupują lokalne wycieczki niż Niemcy, Włosi czy Brytyjczycy, dlatego chcą wyjść nam naprzeciw i oferować swoje usługi w naszym języku.

Masajowie poprosili bysmy wysłali im słownik angielko-polski, tak silna jest u nich potrzeba nauki naszego języka
Masajowie poprosili bysmy wysłali im słownik angielko-polski, tak silna jest u nich potrzeba nauki naszego języka

zanzibar masajowie

Niedaleko naszego hotelu Masajowie pozakładali sklepy. To zwykle drewniane baraki przykryte strzechą z zabawnymi nazwami jak Lidl, Biedronka, IKEA czy Zara.

baraki

zanzibar ikea

sklepy zanzi

lidl zanzi
Od lewej mamy żabkę, biedronkę i lidla 🙂

Warunki życia

Zanzibarczycy żyją bardzo skromnie, mieszkają w szopach z drewna albo z blach. Bogatsi budują domki z koralowców (który jest niezwykle kruchym i nietrwałym kruszcem), albo z cegieł (wersja premium). Niewiele rodzin ma dostęp do bieżącej wody, zwykle pozyskują ją ze studni. Paliwo i prąd też są towarami deficytowymi. Tanzania jest połączona z Zanzibarem jednym kablem, przerwy w dostawie prądu są więc bardzo częste. Wystarczą złe warunki atmosferyczne. Najdłuższa taka przerwa trwała (uwaga) trzy miesiące!

dom
dom

Medycyna i leczenie

W stolicy wyspy są dwa szpitale, publiczny i prywatny. Prywatny jest niezwykle drogi, ale nawet Ci najbiedniejsi robią wszystko by trafić właśnie tam. Jakość świadczonych usług w szpitalach publicznych jest podobno poniżej jakiegokolwiek poziomu. Najwyższa śmiertelność jest tu wśród dzieci i kobiet w ciąży. Porody często są odbierane przez akuszerki, co w takich warunkach często kończy się śmiercią. Średnia długość życia wynosi 60 lat, właśnie dlatego bardzo trudno znaleźć na wyspie osoby starsze.

baby

Turyści często przywożą z Polski cukierki, które później rozdają dzieciom. Nie jest to rozsądne. Do pobliskiej szkoły czy wioski mnóstwo turystów przynosi słodycze. Nikt nie myśli o konsekwencjach, taka ilość cukru sprawia, że zęby tych dzieciaków po prostu się psują, a dentysta jest tam czymś tak abstrakcyjnym jak śnieg.

dziewczynka zanzibar

Ktoś powie – nie zabieraj im przyjemności, to dzieci, niech mają coś z życia – rozsądek i odpowiedzialność powinna tutaj wziąć górę. O niebo lepiej przywieźć dzieciakom przybory szkolne, zabawki albo ubrania. Dorośli chętnie przyjmują kosmetyki czy leki. Obok naszych hoteli ludzie żyją w skrajnej biedzie. Wczoraj dowiedziałam się, że nasi rodacy codziennie zanoszą kosmetyki do pobliskiego miasteczka. Chodzi o te miniaturowe kosmetyki, które codziennie przynosi nam obsługa.Zwykle ich nawet nie zużywamy, a lokalni mieszkańcy traktują je jak złoto. Czy to nie jest genialny pomysł? Jutro też tak zrobię!

Hakuna Matata i Pole Pole

Na Zanzibarze czas płynie bardzo powoli. Mówi się, że biali mają zegarki, a Zanzibarczycy mają czas. Nikt tu się nigdzie nie spieszy, a problemy rozwiązują się same. Najczęściej powtarzane tu zdania to Hakuna matata – nic się nie martw i Pole Pole – powoli, powoli. Wystarczą trzy dni by kompletnie przestawić się na ich tryb i wyluzować. Rozmawiajcie z tubylcami, nie bójcie się ich. Fakt, czasami są nachalni, proszą o pieniądze i próbują wcisnąć swoje ręcznie robione wyroby, ale spróbujcie wejść z nimi w rozmowę.

masajowie zanzi

Będziecie zaskoczeni i zachwyceni kiedy zaczną mówić o sobie. Rozmawiałam z mężczyzną, który kilka lat temu był tragarzem i wnosił ekwipunek na Kilimandżaro. Pokazywał odmrożenia na rękach oraz stopach i opowiadał niezwykłe historie.

leo zanziba

To fascynujący ludzie, którzy mają sporo wiedzy i mądrości do przekazania. Nie uprzedzajcie się do nich. Pomyślcie, że turyści są często ich jedynym źródłem utrzymania, oni garną się do pracy i zrobili by wszystko za dolara czy dwa.

Obserwuje tu różne sytuacje i widzę z jaką pogardą turyści odzywają się do kelnerów czy lokalnych mieszkańców. Czują się od nich lepsi. Myślą, że biały kolor skóry stawia ich na wyższej pozycji. Widzę te wszystkie żenujące i obcesowe zachowania. Widać to choćby przy zamawianiu drinka w hotelowym barze. Zero dziękuję, poproszę, tylko usposobienie mówiące – należy mi się. Ile jeszcze czasu musi minąć by ludzie zrozumieli, że nie różnimy się absolutnie niczym. Nie jesteśmy lepsi, ani więcej warci.

39 komentarzy
  1. Przepiękny wpis, pewnie nigdy w życiu tam nie pojadę, ale dzięki Tobie jakbym to jakbym oddychała zanzibarskim powietrzem, dziękuje 🙂

  2. Bardzo ciekawy artykuł i mądre spostrzeżenia. Kolokwialnie mówiąc przed Bogiem jesteśmy równi, a nierówności wprowadzamy sami – sztucznie kreując się na lepszych. A przecież nie jest lepszy ten, kto ma więcej pieniędzy, czy może pochwalić się lepszą pozycją zawodową, ale ten kto ma “lepsze” serce. Dobrze, że napisałaś ten artykuł, nawet pod kątem osób, które zamierzają tam się wybrać. Zawsze można spróbować jakoś tym ludziom pomóc, choćby zrobić mały krok, mały gest – a tych małych kroków i gestów może zrobić wielu ludzi :). A to już coś. Pozdrawiam ciepło….choć z chłodnej Polski.

  3. Nie wiem, czy dobrym stwierdzeniem jest “nie żyje się łatwo”. Ani łatwo, nie trudno, po prostu inaczej. Z naszej perspektywy takie życie to udręka, ale to nie znaczy, że dla nich też. Nie ma coś się nad nimi użalać, bo, wbrew pozorom, potrafią się dużo bardziej cieszyć z życia, niż my z naszymi luksusami. Są też bardzo przyjaźni. To, że na siłę chcą nam coś sprzedać, to nic takiego. Bardzo za to szanują nasze poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Nie są nachalni w kontaktach towarzyskich, nawet takich typowo damsko-męskich. Szanują, kiedy kobieta mówi “nie” i nie przekraczają tej granicy. Możemy się od nich wiele nauczyć, ale na pewno nie powinniśmy patrzeć na nich jak na ludzi biednych, którzy całe życie mają pod górkę. Tak jak dla nas normalnym jest, że wychodzimy z domu, idziemy na autobus/tramwaj/metro i jedziemy 30 minut do pracy, tak dla nich naturalnym jest pójść kilka(naście) kilometrów po wodę. Twierdząc, że mamy łatwiej, lepiej, automatycznie robimy z siebie kogoś lepszego. Nie jesteśmy lepsi, jesteśmy po prostu inni. A takie podejście jest kluczowe przy poznawaniu jakichkolwiek kultur. Dobrze, jeśli potrafimy wyciągnąć z tego coś dobrego dla siebie, ale nie okazujmy nigdy, że im współczujemy.

  4. Przepiękny klimat i miejsce!
    A ludzie cudowni!
    I to prawda!
    Wszyscy jesteśmy tacy sami: w niczym nie jesteśmy lepsi !
    Dziękuje Ci kochana za ten tekst 🙂
    Mogłam się przenieść w te rejony dzięki Tobie 🙂

    Pozdrawiam
    Weronika

  5. Piekny opis wyspy! Jeszcze nie bylam na Zanzibarze, ale kolega (dentysta) organizuje tam dni “Dentist the World” i zadarmo leczy zeby przez kilka tygodni. Jakos zawsze tam, gdzie taka duza bieda, jest tez tyle serdecznosci <3

  6. Ja dzięki Tobie 31 maja jadę na Fuertaventurę, której to urok pokazywałaś nie raz na blogu i teraz zrobiłaś mi ochotę na Zanzibar. Co najlepsze, w holenderskim tui na te terminy ceny były takie same jak na Fuerte w maju w ale inclusive! 1600€ za dwie osoby na Zanzi! Dlatego tez myśle, ze już we wrześniu uda mi się pojechać Twoim szlakiem!

  7. Nie jest im lekko, na pewno. Ale z całą świadomością mogę napisać, że im zazdroszczę. Tej beztroski, szczerości. Mieć więcej nie zawsze oznacza lepiej.

  8. Odświeżyłaś mi wspomnienia z Kenii…. 🙂
    A pole pole powtarzałam jeszcze przez następne tygodnie po powrocie do Polski 😉
    Odpoczywaj!

  9. Mój tato wiele lat pracował jako inżynier w Kenii. Kilka lat temu był tam jedynym białym. Pamietam jak zawsze pakowalam mu do walizki przybory szkolne, kosmetyki, ubrania. Kenijczycy zawsze milo się odwzieczali i zostalam obsypywana pięknymi prezentami od serca ❤️

  10. Uuu wątpię żebym kiedyś się tam znalazła. 😔 fajnie ze widzisz inne rzeczy oprócz opalania tyłka na plaży. Super wpis. Jesteś super babka już Ci to nieraz pisałam!

  11. Piękny wpis! Bardzo dużo podróżuje, ale nie rozmawiam aż tak dużo z tubylcami, a po Twoim wpisie bardzo żałuje. Zanzibar mam nadzieje uda mi się w niedalekiej przyszłości odwiedzić. Napisz mi proszę czy się szczepilas i czy to kraj otwarty na podróżowanie na własna rękę, czy raczej tylko biuro podróży?

  12. Naprawdę ciekawy wpis! W ubiegłym roku mieliśmy pojechać na Zanzibar, ale padło na Karaiby. Twój wpis mnie zachęcił, na pewno kiedyś odwiedzę Tanzanię 🙂 Bardzo podobają mi się Twoje relacje podróżnicze!

  13. Cześć,
    Prawie się popłakałam. To bardzo smutne. Narzekamy zarabiając powyżej średniej krajowej, stać nas na zakupy i wyjazdy, a i tak nam mało.
    A tak są ludzie, którzy ciężko walczą o przeżycie, o każdy grosz. Trzeba doceniać, co się ma i pomagać innym.
    Pozdrawiam,
    Kasia

  14. W ubiegłą niedzielę nasz kościół odwiedził misjonarz stacjonujący w Tanzanii i jego opis bardzo pokrywa się z Twoim. Może masz chęć odwiedzić jego misję i pobyć z podopiecznymi? Bardzo do tego zachęcał i szczerze zapraszał.

  15. Przepiękne miejsce, ale w takich rajach na ziemi nie zawsze jest tak kolorowo dla lokalnych mieszkańców. Bardzo szanuję ludzi którzy pracują i nigdy nie traktuję nikogo gorzej tylko dlatego że ma pracę jaką ma. Nie lubię za to natarczywych wymuszających pieniądze lub wciskających coś, najpierw próbuję grzecznie powiedzieć nie dziękuję. Prawda jest taka że nie wszystkim da się pomóc.
    Miłego wypoczynku.

  16. Bardzo dobrze, że zwracasz uwagę i uczulasz swoich Czytelników na te aspekty etyczne. NIKT nie ma prawa czuć się lepszy od tych ludzi, niezależnie od stanu konta czy koloru skóry. To turyści najeżdżają ten kraj, są gośćmi a nie panami świata.
    Widoki przepiękne (przyszłam tutaj po Twoim instastory) chciałam powiedzieć, że cudowanie odpowiedziałaś na pytanie “co się dzieje z włosami” — “żyją i ja też” i to niech będzie kwintesencją Twojego wyjazdu. Wyglądasz pięknie – naturalnie i radośnie. Baw się cudownie!

  17. niesamowite miejsce! Świetnie to opisałaś – dziękuje Ci za to! Pamietam do dzisiaj Twój wpis na temat Kuby i tej wielkiej biedy. Czytając o kosmetykach hotelowych przypomniał mi się właśnie tamten wpis. Przeważnie będąc w hotelach nie przywiązujemy wagi do tych miniaturek w łazience, a tu proszę mogą się one okazać cenną „zdobyczą” dla innych! Miłego pobytu i jeszcze wielu pięknych przeżyć w tym magicznym zakątku świata

  18. Nie mogę. Rycze jak bóbr. Najpierw story na insagramie, teraz wpis. Nawet nie wiem co napisać. Po prostu postaram się być jeszcze lepsza dla innych.

  19. Żal mi tych ludzi. My narzekamy że mamy tak źle a co oni mają powiedzieć.To co posiadamy dla nas nie znaczy nic a dla nich jest to nieosiągalne. Serce mi krwawi i jestem przygnębiona że ten świat jest tak niesprawiedliwy oni nie mają nic a my wszystko…..

  20. Wróciłam dwa tygodnie temu z Zanzi. I nie do końca sie zgadzam z Twoja opinia odnośnie traktowania czarnoskórych. Przez cały pobyt nie spotkałam sie z taka sytuacja – wyższości. Kelnerzy byli fantastyczni,” sprzedawali” nam dużo ciekawych informacji, byli uśmiechnięci i mega przyjaźnie nastawieni, a co więcej mówili po polsku 🙂 wiadomo, że jak dostali dolara to juz byli „my friend” ale w sumie co to dla nas kilka dolarów jak można sprawić aby im żyło sie odrobinkę lepiej. Udanych wakacji

    1. Podpisuję się pod tym. Wrociłam w poniedziałek i w naszym hotelu nie było takich sytuacji. Goście i pracownicy uczyli się nawzajem od siebie polskiego i suahili. Masajom po występie wrzucaliśmy do koszyczka 5-10 dolarów, dodatkowo wyszliśmy z założenia, że w ramach podziękowania kupimy coś od nich zamiast od nagabywaczy z plaży (akurat u nas byli tacy, że kilkukrotne odmawianie kwitowali ‘angry man’). W samym hotelu dogadaliśmy się z barmanem i zorganizował dla nas kokosy. Zapłaciliśmy mu więcej niż panu z plaży, ale za to już go nie tipowaliśmy. Zamiast tego dawaliśmy napiwki obsłudze, która otwierała dla nas pojemniki z jedzeniem czy odsłaniała owoce, a która ma małe szanse na napiwki. Rzeczywiście widać, że Polacy stanowią największą grupę turystów, pani prowadząca sklep przy plaży niedaleko hotelu powiedziała, że zamyka sklep po naszym wyjeździe, bo byliśmy ostatnią grupą.

  21. Oglądając Ista Story i słuchając Ciebie normalnie się popłakałam, wzrusza mnie dobroć. Jesteś wspaniała osoba i jak cie kiedyś spotkam to normalnie wysciskam. Pozdrawiam 😘

  22. Bardzo ciekawy i dający do myślenia wpis. Super jest się dowiedzieć tyłu rzeczy o miejscu, o którym nawet się nigdy nie słyszało!

  23. Eliza, ale mi narobilas apetytu na wyjazd. Myslisz, ze wyjazd z 5- latkiem bedzie bezpieczny? Juz wiem, ze wezmiemy duzo prezentow dla dzieci, kocham pomagac, no bardzo mnie boli jak widze potrzebujacych. Cudowny wpis i super de masz tyle empatii w sobie. Monia

  24. Mysle, ze o ostanim pobyce w Kenii zostawilam tam kawalek siebie. Nie tylko ja, moj partner tez. Mysle, ze Zanzibar moglby tez nam sie spodovac. Nasz fenistil uratowal naszego Masaja. Leki, u ranie i przybory szklene to najlepsze prezenty. Nie slodycze, ktore bywaja wyrzucane dzieciom z samochodu byke tylko zrobic zdjecie…. tak widzialam takie zachowania..,

  25. Zupełnie inny świat, mimo braku wielu wygód, które my mamy, ludzie wyglądają na szczęśliwszych i weselszych niż my, wiecznie zabiegani i zestresowani, pędzący za dobrami materialnymi.

Leave a Reply

Your email address will not be published.