here

Aktualna lista wymarzonych torebek*

Raz na jakiś czas publikuję listę wymarzonych torebek. Poprzednią możecie zobaczyć tutaj. Znajdują się tam torebki LV, Chanel, Celine czy Prady. W styczniu 2019 postanowiłam pokazać Wam zupełnie nową listę.

Praca nad nią zajęła mi dosłownie chwilkę, bo dokładnie wiedziałam jak ma wyglądać i jakie pozycje mają się na niej znaleźć. Rzućcie okiem na moje zestawienie.

To żaden błąd. Dokładnie tak wygląda dziś lista moich wymarzonych torebek. Jest pusta. Nie mam potrzeby kupowania tak ekstremalnie drogich rzeczy. Nie widzę w tym sensu ani głębszego celu. Zabawne, bo jeszcze dwa i pół roku temu kupno torebki za dwanaście tysięcy złotych było w pełni uzasadnionym wydatkiem.

Dziś nie wydałabym tam ogromnych pieniędzy (nawet 1/5 tej kwoty) na coś tak błahego. Na coś, czego nawet nie potrzebuję! Cieszę się, że mam już to za sobą i mogę z dystansu spojrzeć na moje decyzje zakupowe.

Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że dobrze jest inwestować w jakość. Nie mam problemu z kupnem skórzanych mokasynów, które posłużą mi przez ładnych kilka lat, dobrej jakości trencza, klasycznej bądź wieczorowej torebki, ale kupowanie drogich torebek dla samej chęci posiadania (kolekcjonowania)… odpada!

Wyprzedałam 4/5 swojej kolekcji, zostawiłam tylko te torebki, które faktycznie noszę, które są praktyczne i ponadczasowe. Kupowanie kolejnych? Po co?!

Jestem ciekawa jakie jest Wasze podejście do tego tematu? Kupujecie dla samej chęci posiadania? Czy jesteście rozsądni w swoich wyborach?

109 komentarzy
  1. Mam bardzo podobne podejście, ale mam jedno torebkowe marzenie, na ten moment trochę poza zasięgiem…to znaczy teoretycznie mogłabym ją kupić, ale wole pojechać na wakacje 🙂

  2. A to niespodzianka 🙂 Podoba mi się to podejście. Byłam tu wtedy w 2014 roku i jestem dziś. I to „dziś” przemawia do mnie bardziej!

  3. Dokładnie takie samo podejście, jakość jak najbardziej jest ważna, ale posiadanie czegoś markowego dla samego posiadania już nie. Mam teraz 33 lata (kończę 7 lutego, wiek chrystusowy) i wolę “być” niż “mieć”.

    1. Wszystkiego najlepszego 🙂 ja 7 lutego też miałam urodziny:),jestem o rok starsza od Ciebie . Pozdrawiam ciepło

  4. Hahaha, dałam się nabrać- czekałam, kiedy załadują się zdjęcia :p jestem na takim samym etapie – wolę wydawać pieniądzę na nowe doświadczenia -podróże, koncerty,zamiast na ubrania. Oczywiście zwracam uwagę na jakość, ale dłuuugo się zastanawiam nad kolejną parą jeansów! I bardzo lubię tą zmianę, jaka we mnie zaszła

  5. Moje podejście jest takie, że nie stać mnie na torebkę za 12 tys zł. A nawet gdyby było mnie stać wolałabym za tą kasę podróżować, a nie kupować coś tylko dla szpanu. Być a nie mieć! Pozdrawiam 🙂

  6. Eliza pamiętam jak z zachwytem patrzyłam na te piękne torebki i czekałam na każde Twoje nowe cudeńko 😍 sama jestem rozsądna w wydatkach, ale to chyba tylko dlatego że nie pracuje i chyba nie mam zbytnio czym szaleć😂 ostatnio inwestuję jedynie w dobrą żywność 😂

  7. Jest tyle genialnych polskich firm,ze to mi w zupełności wystarczy! Jestem absolutną fanką torebek z pracowni twórczej Zuzi Górskiej! Totalny sztos ❤️najbardziej podoba mi się w nich to że sama decydujesz o tym jak ma Twój model wyglądać, więc marne szanse ze spotkasz kogoś z identyczna torebką na mieście 😉

  8. Śledzę Cię bodajże od 2013 roku i przez ten czas zauważyłam w Tobie wielką zmianę – bardzo na plus! Kilka lat temu – mimo, że uwielbiałam Twojego bloga – miałaś nieco materialistyczne podejście do życia, posiadania itp. Z Elizy, która „szpanuje” drogimi ciuchami (wiem, że nigdy taka nie byłaś, ale taki był często odbiór tego typu treści), zmieniłaś się w dojrzałą i świadomą kobietę. Postawiłaś na rozwój, na podróże (które są najcenniejsze, bo dzięki nim uczymy się życia i samych siebie), na realizowanie swoich planów, którymi są pasje, własne książki, działalność charytatywną itp. Elizo! Ogromny szacunek! Jesteś jedną z niewielu osób w gronie tzw. influencerów, którzy są szczerzy, autentyczni, którzy nie „sprzedają się” bezmyślnie, którzy nie boją się nazywać rzeczy po imieniu i krytycznie podchodzić do blogosfery oraz samych siebie. Tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto było tutaj siedzieć od tylu lat i dojrzewać razem z Tobą. Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów!

    1. Miałam kilka prób, ale ciągle wracam do polistrowego szajsu. Mam nad czym pracować 🙂

  9. Ja jestem z tych, co oczami kupiłyby prawie wszystko. Zawsze mam ambitne plany żeby kupić to czy tamto… Ale jak już jest ten moment, w którym czuję zapach nowiutkich bucikow, mierze wymarzony płaszcz, widzę uśmiech Pani w sklepie to w 95% wychodzę bez niczego 🙂 mierze, oglądam się albo wrzucam do wirtualnego koszyka i na sam koniec słyszę głos rozsądku.. Po co Ci to. I owszem… Zawsze się przyda cos nowego, pozatym człowiek się lepiej czuje w “nowych” rzeczach ale zawsze na koniec zdaje sobie sprawę, że mam w czym chodzić. Mam się w co ubrać i może nie są to super ekskluzywne ubrania za miliony monet, ale są moje. Mam je. Są tacy co nie nie mają. Ja mogę wydać na coś innego – zapłacić ratę, kupić dziecia książkę, mężowi prezent albo po prostu zaoszczędzić na coś. Nie jest mi przykro czy smutno, że sobie nie kupiłam tego czy tamtego. Wręcz przeciwnie. Czuję się szczęśliwa! Doceniam co mam i cieszę się z tego(do następnych “planów” zakupowych hehe).

    1. No właśnie ten wewnętrzny głos, który zadaje pytanie “po co Ci to” nie pozwala mi na głupie zakupy 😀

  10. Jak zobaczyłam na insta że mówisz o wymarzonych torebkach to pomyślałam co jest… Niedawno mówiłaś że rzeczy materialne przestały mieć dla Ciebie tak duże znaczenie. Wchodząc na bloga, byłam trochę wkurzona, że nas troszkę oszukujesz. Hehe ale pomyliłam się. Rzeczy materielne mam wrażenie przestają mieć znaczenie w pewnym wieku, mam teraz 30 noo za dwa miesięce 31 lat i nie zachwycają mnie już znane marki, ważne żeby coś mi się podobało i przede wszystkim dobrze na mnie wyglądało. Ale jeszcze 3 lata temu torebka korsa czy portfel furli robił nam mnie ogromne wrażenie. Pozdrawiam Cie serdecznie 🤩

    1. Dorota miałam to samo. Może to faktycznie przychodzi z wiekiem? Człowiek dojrzewa, zmieniają się priorytety i system wartości. W każdym razie cieszę się, że to ogarnęłam 🙂

  11. Kocham podróże i książki, na to mogę wydać miliony monet (ale i tak korzystam z biblioteki i wolę tańszy nocleg, dzięki temu mogę pozwolić sobie na dwa razy więcej wyjazdów 😊). Co do torebek – moje torebki są do 200 zł, ale niestety po jakimś czasie noszenia w nich ogromnych ciężarów zaczynają się psuć (szczególnie uszy). Zastanawiam się czy wydanie tysiąca złotych rzeczywiście szło by za lepszą jakością i torebka służyłaby mi z 10 lat zamiast 2-3?

  12. A ja czuje się oszukana, manipulowana, karmiona „stwierdzeniem” pasującym w danym czasie ? Co z argumentem torebki to inwestycja „sprzedam je drożej itp.”? Przepraszam, ale zgubiłam się kiedy jesteś wiarygodna wtedy czy teraz?
    To nie hejt, pytam serio.

    1. Magda, wciąż uważam, że torebki to inwestycja (ale nie wszystkie). W ogólnym rozrachunku zarobiłam na tym.. Ceny torebek LV czy Chanel drożeją z roku na rok. Kupując LV w 2012 zapłaciłam za nią nieco ponad 2000zł (dziś kosztuje ponad 4000zł). Sprzedałam ją z zyskiem. Torebki MK z outletów sprzedałam za cenę wyższą niż sama zapłaciłam (aukcje na allegro). Takich przykładów mam sporo. Oczywiście były torebki, które przyniosły mi finansowe straty. Bo z finansowego punktu widzenia, kupno nie każdej torebki się opłaca. Tylko ja wtedy nie myślałam w ten sposób. Kupowałam to co mi się aktualnie podobało.

      Więc tak, na ten moment mogę głośno powiedzieć że były to zakupy, które (w ogólnym rozrachunku) się zwróciły. Tylko, że ja już nie chcę w tym uczestniczyć. To, że coś może być inwestycją, nie znaczy, że mam grać w tę grę. To już nie moja bajka.

      I dzięki za komentarz, absolutnie nie odebrałam tego jako hejt

  13. Cześć,
    W 100% się z Tobą zgadzam.
    Swoją torebkę uczyłam sama i jestem z niej dumna. Koszta materiałów – 30 zł i w żadnym sklepie takiej nie kupię 🙂
    Konsumpcjonizmowi mówimy nie!
    Brawa!
    Kasia

  14. Zdecydowanie rozsądek. Mam jedną torebkę Guessa, którą dorwałam w outlecie we Włoszech za całe 35€ 😁 I tylko z takich okazji korzystam przy zakupie znanych marek.

  15. Mam jedną teorię w temacie zakupów (czy to odzieżowych, czy z kategorii gadżetów itp.) – nie kupuję, jeżeli mnie nie stać. Może rozwinę myśl… Jeżeli stan mojego konta nie pozwala na wydanie odpowiednio wysokiej kwoty na wspomniane wcześniej zakupy, to tego nie kupuję. Gdybym zarabiała ogromne kwoty, a jednocześnie zakupy za olbrzymie kwoty nie obciążyłyby mojego budżetu (w sposób niezauważalny) to owszem, pozwalałabym sobie na nie – o ile uznałabym zakup za naprawdę upragniony. Nie potrafiłabym natomiast miesiącami odkładać pieniędzy na drogą torebkę czy gadżet, bo po prostu uważam to za bzdurę 🙂

    1. Rozumiem Twoje podejście. Ja uważam jednak, że ogromny stan konta nie powinien być powodem dla którego kupujemy dobra luksusowe. W sensie, własnie o tym jest ten tekst. Mogłabym kupować te torebki, nie obciążyłyby mojego budżetu, ale nie nie widzę w tym większego sensu. Posiadanie dla samego sensu posiadania, to nie moja bajka.

      Znam osoby, które zaciągnęły kredyt na markową torebkę. Znam też takie, które zbierały na chanelkę latami. Nie oceniam tego. Nigdy nie wiemy jakimi pobudkami takie osoby się kierują. Ja przedstawiam mój punkt widzenia. Mam nadzieje, że przewrotność tego tekstu i zabieg z nieistniejącą listą, da innym myślenia 🙂

  16. Nie kolekcjonuje torebek z prostej przyczyny. Nie chce mi się przepakowywanych rzeczy. Staram się kupowac uniwersalne modele. Mam coś na zimę i coś na lato. Zmienia się sezon to zmieniam model ale nie chodzę co dzień z nowa. Wole kupić kilka sukienek i tu poszaleć ze stylizacja niż z torebka

  17. Nabrałam się, ale tylko połowicznie. Gdy zobaczyłam post na instastories pomyślałam „no way to już dawno przestało być w jej stylu” 😉 Świetna postawa, gratulacje! Tylko wspomnienia są warte kolekcjonowania, absolutnie nie rzeczy… 😍

  18. Od dawna nic nie kupuje „dla samego posiadania”. Jestem wymagająca, przedmioty muszą być jednocześnie praktyczne, ale i przyjemne dla mojego oka. Zazwyczaj kończy się na tym, że sama wymyślę sobie jak coś ma wyglądać, a potem szukam przez długie miesiące idealnej sukienki, kanapy czy płytek podłogowych 😉 przy płytkach nawet rozważałam zamówienie hiszpańskich płytek cementowych z własnym wzorem, bo nie mogłam znaleźć tych wymarzonych 😂 na szczęście udało się znaleźć zbliżony do ideału „gotowiec” 😉

  19. Brawo Eliza! Ja też juz od dawna nie mam potrzeby świecenia markami. Co więcej- klują mnie w oczy bluzy z wielkimi napisami Kenzo itp. Dla mnie to z deka obciach.. obciach za miliony monet 😉

  20. Gratuluję dystansu i intrygującego pomysłu! 🙂
    Pamiętam jak marzyłam o torebce Michaela Korsa… Widziałam je dosłownie wszędzie. Myślałam, że jak tylko uzbieram pieniądze kupię ją TK Maxxie -w końcu to okazja. Ha! Jak tylko na moje konto wpłynęła pierwsza w życiu miła kwota, która pozwoliłaby na zakup – odpuściłam. Nie mówię nie. Ale na ten moment wolałam kupić kilka innych, bardziej potrzebnych rzeczy. 🙂

  21. Świetnie ! Właśnie byłam zdziwiona reklamą wpisu na bloga ,bo nie raz mówiłaś o tej zmianie a tu taki psikusek 😀

    Popieram ,moje koleżanki zawsze się mnie dziwią jak mogę mieć dwie torebki dużą w stylu shopper i mniejszą listonoszkę ,a ja starannie robię research torebkowy ,wiem co lubię ,co mi się podoba i takie 2 torebki wystarczają mi na kilka lat .Nie pamiętam kiedy kupowałam torebkę :)Podobają mi się ale nie mam potrzeby kupowania nawet jakiś tanich ,sieciowkowych,w wyprzedażach
    Niestety chciałabym mieć też tak z butami a bardzo mi nie wychodzi 🙂

  22. Podoba mi się Wluza Twoje podejście. Nie kupuję dla Marek, ale lubię dobre rzeczy np torebki skórzane. Teraz szukam tej jednej codziennej. Zauważyłam, że im stać mnie na więcej tym częściej bardzo rozsądnie podchodzę do zakupów. Ekologia też ma dla mnie ogromne znaczenie. Pozdrawiam

  23. Ja też od razu wiedziałam!!!
    Przecież jestem z Tobą nie od wczoraj 😀
    Już po linku z Insta czułam to, że będzie jakiś fale albo żaden link hahaha

    ❤️❤️❤️

  24. Chyba dojrzewamy w podobnym tempie. Jakiś czas temu kupowanie sprawiało mi zwyczajnie przyjemność, a teraz bardzo ostrożnie nabywam kolejne rzeczy. W pewnym momencie zatowarowalam się tak bardzo że zaczęło mi to zwyczajnie przeszkadzać i dzięki temu doszłam do bardzo zdrowych wniosków.

  25. Mnie nigdy torebkowa szał nie dopadał, nawet kiedy już mogłam pozwolić sobie na słynnego „korsa”. Zazwyczaj mam dwie trzy ulubione, które nosze do upadłego. Teraz jest to workowana mana (polska manufaktura!) i lidlowa mała torebka z kolekcji Heidi klum. Obie są tak uniwersalne, ze nie czuje potrzeby posiadania kolejnych. Lubię ten minimalizm

  26. Może to zabrzmi dziwnie, bo aktualnie jestem w trakcie tworzenia swojej marki minimalistycznych rzemieślniczych torebek skórzanych, ale całkowicie się z Tobą zgadzam. Firmowym motto jest: Kup tylko, jeśli naprawdę potrzebujesz. Produkty są w cenach regularnych, nie będzie promocji. Nie robię tej marki dla kasy, ale dla idei, z braku dobrych jakościowo i minimalistycznych produktów. Wszystko jest na zamówienie – żeby nie tworzyć nadprodukcji i nie nadwerężać środowiska kolejną stertą być może niechcianych rzeczy. Świetny pomysł na wpis, na pewno da wielu osobom do myślenia.

  27. Tak myślałam, że albo napiszesz, że obecnie nie masz już taniej listy, ewentualnie, że pojawią się “torebki” na zakupy, takie “szmacianki” zamiast foliówek czy coś w tym stylu 😊❤

  28. nie myślałam o tym, co może być w tym wpisie, bo po prostu ucieszyłam się, że w końcu będzie nowy wpis, nowe zdjęcia (Ha;)), poczytam coś ciekawego. Torebki z wyższej półki zawsze traktowałam jak torebki z wyższej półki, na które nie wydam pieniędzy, bo szkoda mi na takie rzeczy. I nie ma o czym pisać, bo tak z tego powodu, jak i w ogóle ze zmiany w Tobie, jaka zaszła w ciągu ostatnich wciąż jestem z Tobą i Twoim blogiem, Twoim insta. Bardzo, ale to baaaaaaaaardzo cenię Twój instagram, ponieważ nie ma w nim pierdół, jakie publikują inne blogerki. Oczywiście, że lubię posłuchać stories Twoich i tych nielicznych innych, które obserwuję. I widzę, że wśród tych najlepszych, choć nie obiektywnie, bo nie obserwuję Maff, Jessiki, WAWears i innych znanych, jest trend na nie zawalanie stories głupim gadaniem. Że jak coś się wrzuca to rzadko i po coś, a nie tylko po to, żeby być aktywnym. U Ciebie nie ma reklam, a to duuży plus, nie ma unboxing, bagboxing, denek, marek, sale, haul, makijaży, etc. Takie wpisy są ok, ale nie codziennie. Mam poczucie, że szanujesz mój czas, że nie wkręcasz w spiralę konieczności bycia na bieżąco i pozwalasz sympatykom na skupianie się na własnym otoczeniu. To, że ujawniłaś, że można sprawdzić ile czasu tracę na podglądanie innych zamiast skupić się na ogórkowej, kapuśniaku, zalewajce, plackach, naleśnikach, leniwych, kopytkach, kinie z dziećmi, skłoniło mnie do wywalenia obserwacji durnych kont i ograniczaniu czasu na insta – dziś do około łącznie godziny półtorej dziennie. Szerz ten trend, serio. Zrób jakiś #fashhour, który uświadomi, że mamy używać mediów świadomie, jakiś #fashnohate, #fashnohejt, bo sama o nim pisałaś, który powstrzyma ludzi przed durnym komentowaniem, bo właśnie świadomi influenserzy i blogerzy mają tę moc, żeby wzbudzać myślenie. jak zwykle piszę nie na temat, ale widzę same pozytywy w Twojej obecnej postawie i chciałabym, żeby najpopularniejsi blogerzy poszli w tym kierunku. Pozdrawiam, Lidka

    1. Omg! #fashhour to jest genialny pomysł na cotygodniowego live! Ojeny dzięki!!!!!!!!!!!!

  29. Myślałam, że coś nie tak z moim komputerem, a tu taka miła niespodzianka 🙂 Wybieram się na zakupy tylko wtedy kiedy coś naprawdę potrzebuję. W swojej kolekcji mam 4 torebki i to mi w zupełności wystarczy, ale to i tak zaszalałam, bo przez dłuższy czas miałam 2.

  30. Tak myślałam ze tak będzie wyglądać twoja lista a dokładniej myślałam że będzie lista na której będą papierowe torby na zakupy albo siatki materiałowe na zakupy

  31. Ja zaczęłam szyc sobie torby,sa ze skóry,mieszcza wszystko😄,dwie uszyłam dla siebie, a trzecią dla koleżanki. Całe mnóstwo zalet,nikt takiej nie ma(kolezanka ma inny kolor), nie kosztowała milionów monet i jest ponadczasowa,wiec pewnie też długo posłuży. W zamyśle kolejna,jak będzie trochę czasu. Pozdrawiam serdecznie.

  32. Jestem tego samego zdania. Jak najbardziej dobra jakość się liczy ale nadmiar rzeczy to strata pieniędzy. Jest tyle fantastycznych rzeczy na które warto wydać pieniądze, po co inwestować w coś co da nam chwilowa satysfakcję i wypełni jakąś “pozorną pustę”. Poza tym nie lubię zmieniać torebek, przerzucać wszystkie rzeczy z jednej do drugiej i tak non stop, co za strata czasu :). Mam 4 dobrej jakości torebki na różne okazje w różnych kolorach, wielkościach i to zdecydowanie wystarczy.

  33. A ja czekam , az mi się zdjęcia wyświetla. 😂 Ja tez tak mam, ze z czasem coraz mniej potrzebuje. Kiedyś nie potrafiłam wyjść ze sklepu bez niczego. Dziś jest już zupełnie inaczej, wiem , ze nie potrzebuje już tego wszystkiego.

  34. Hahaha, myślałam, że mam słaby internet i zdjęcia się nie ładują 😂 przeszłam z instagrama myśląc, ‘trochę to próżne, ja to mam to za sobą ale wszystko dla ludzi’. Widzę jednak, że mamy identycznie. Podobało mi się jak Maja Bohosiewicz napisała, że im więcej człowiek może tym mniej chce. Całusy 😘

  35. Kurczę, to takie fajne uczucie jak zdajesz sobie sprawę, ze nie potrzebujesz kupować kolejnej modnej torebki albo ciuszka!
    Kilka lat temu spełniłam jedno z marzeń i kupiłam torbę LV Neverfull GM. Kosmiczna kasa…a jakość? Taka sobie. Btw. Eliza (albo inne dziewczyny), jak można wyczyścić czerwony materiał którym jest wyłożony środek torby LV??!!
    Natomiast torebki Zofii Chylak to cos wspaniałego! Mam już swoją, perfekcyjnie wykonana i w przystępnej cenie. Świadomość, ze mogę wspierać projektantkę z Polski jest dodatkowym atutem. Eliza, widziałam ze tez posiadasz torebkę Chylak. Jak oceniasz?🙂

  36. Nigdy nie kupowałam dla chęci samego posiadania, i mimo ze mam minimalistyczne podejście do większości rzeczy i najpierw zadaje sobie pytanie czy mi to potrzebne, często jest po prostu „nie”. Nie mniej jednak lubię jakość, bo pieniądze łatwo mi nie przychodzą. Marzy mi się tylko jedna torebka. Mini Chanel. Na każda okazje, zawsze pasuje. Może kiedyś, jak mój biznes online wypali.

    Powiesz jakie modele zostawiłaś?
    Fajnie ze mówisz o tym wszystkim.

  37. Ja również mam jedną wymarzoną torebkę, ale jeszcze na nią przyjdzie czas 😀 Na tą chwilę są sprawy ważne i ważniejsze jak wesele :p Ale przyznam, że na mnie dwie listy zrobiły ogromne wrażenie, pozdrawiam ciepło kochana;)

  38. Haha fakt, noszę daną rzecz dopóki sie nie zniszczy – od paru lat zbieram sie za zakup butów na zimę, po czym dochodzę do wniosku, ze ten sezon jeszcze przetrwam 🙂 podejście do prezentów tez mi się zmieniło – zamiast na rzeczy stawiam na emocje – jestem ciekawa czy mężowi spodoba się lot widokowy 🙂

  39. Jej! Właśnie o tym ostatnio myślę! Nawet gdyby było mnie stać to po prostu bym nie kupiła tego! Jest tyle innych wspaniałych celów na które można tę kasę wydać (dzieci, podróże, cele charytatywne, itp.) Po prostu! Doceniajmy kasę i szanujmy ją. Eliza – bardzo mi imponuje Twoje podejście w wielu kwestiach, nie tylko w tym! Brawo! !!

  40. Mam podobne podejście. Po co mam wydawać tysiące złotych na wymarzone torebki skoro na rynku jest tyle ładnych i duuuuzo tańszych. Wole zainwestować w podróże

  41. Parę lat temu też miałam potrzebę posiadania różnych “cudowności”. Do tego perfekcyjny wygląd, idealnie dobrane ubrania i buty – zwłaszcza wysokie szpilki. Kiedy się to zmieniło? Jak urodziłam córkę 😉 teraz wychodząc na spacer czuje pełen luz, zero makijażu, jeansy, emu i kurtka z sieciówki za stówkę 😂 i jest cudownie a ludzie z pracy mnie nie poznają 😁 To chyba naprawdę przychodzi z wiekiem, że człowiek rezygnuje z wydawania kasy na takie rzeczy. I kwestia charakteru, priorytetów. Elizka tak bardzo zazdroszczę Ci podróży, oczywiście w pozytywnym sensie. To moje marzenie do spełnienia. Pozdrawiam cieplutko, tak trzymaj.

  42. Ostatnio koleżanka chciała kupić niwa torebkę. Faktycznie, kupuje jedna konkret raz na kilka lat. Zapytała gdzie można kupić w moim mieście coś mega. Byłam szczera… nie kupuje torebek, a moja kolekcja opiera się na 2 sztukach z Primeria za 5€ i 3 z bazaru za 35 zł. Musza wyglądać naprawdę dobrze (nawet jak na swój wiek, niekiedy 6lat!) skoro koleżanka uznała, ze dobrze inwestuje pieniądze w torebki. Zdradziłam jej nr straganu na bazarze. Nie chodzi o cenę, chodzi o trwałość. A może o szanowanie swoich rzeczy? Nie kupuje torebek na lepszy humor, tylko uniwersalna do każdej stylizacji. Mam czarna, bezowa, jakaś w kwiaty, większa i mniejsza i od kilku lat używam ciagle tych samych. Cóż, nie którzy po prostu lubią, tak jak bieliznę, mieć codziennie inna 😉

  43. Zanim zdążyłam przeczytać o błędzie to stronę odświeżyłam 5 razy 😀 Generalnie ja jestem ogromną fanką torebek, torebeczek i torebuniek. Bardzo lubię kupować torebki w mohito, zwłaszcza typu shopper ponieważ wytrzymują ciężar noszonych rzeczy. Aczkolwiek mam też torby z house oraz reserved. Mam szczęście to dobrej jakości toreb. Na rynkach nie kupuję tylko.

  44. Śledzę Cię Eliza od dłuuugiego czasu i obserwuję i podziwiam metamorfozę, jaką przeszłaś 😉 Jak tylko zobaczyłam na stories, że zrobiłaś listę torebek, doskonale wiedziałam, że będzie to tricky! haha 🙂

  45. Ja również uważam, że zakupy z głową to ważna sprawa. Ekonomia i ekologia, to powód tej zmiany. Od dawna nie patrzę na cenę, tylko na potrzebę. Przestałam kupować dzieciom setki ubrań, których nie noszą. Slucham ich potrzeb, nawet jeśli nie są do końca zgodne z moim poczuciem estetyki :-). Sama zastanawiam się nad każdym swoim zakupem, nawet tym za złotówkę. Cztery lata temu kupiłam swoją LV Neverfull. Wyrzuty sumienia były ogromne. Wcześniej od lat nie kupiłam żadnej torebki. Miałam kilka podejść i to mąż podjął za mnie decyzję. Wiedział, że to będzie dobry zakup. Od tej pory nie kupiłam żadnej innej torebki. Noszę ją codziennie do pracy i nie potrzebuję innej 🙂 Rozważnie kupujmy wszystko! My wszyscy i Nasza Ziemia na to zasługują!!!!!!!!

  46. Widać że podróże Cie zmieniły, nabralas dystansu do zycia. Może jakiś ogólny wpis, jakie refleksje nadchodzą Cie po odwiedzeniu kawałka świata? Mam do Ciebie pytanie. Elizka, jesteś na bieżąco ze zdrowym odżywianiem, czy słyszałaś kiedyś o jagodzie kamczackiej?

  47. Wchodzę na Twojego bloga, patrzę nowy post. I jego tytuł.. Hmm, już sam tytuł właśnie nie pasował mi do aktualnej Ciebie i aż się zdziwiłam 🙂 bardzo lubię to jak przez ostatnie miesiące piszesz. Czekam na więcej 😉 pozdrawiam Cię serdecznie!

  48. To zabawne, myślałam najpierw, że nie ładują mi się wszystkie grafiki torebek, dopiero po przeczytaniu tego wpisu zrozumiałam 🙂 bardzo fajne i kreatywne podejście w “pokazaniu” swojej myśli.
    Pozdrawiam
    Autorka Fotoludki.pl – modowego bloga.
    PS: Podobne mam teraz podejście w kupowaniu nowych produktów – minimalizm 🙂

  49. wow brawo! to moja filozofia już od dawna! nigdy przenigdy nie wydałabym na torebkę kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych (a najbardziej dziwią mnie osoby kupujące torebki Chanel), wolę zainwestować w rzeczy praktyczne lub podróże…tak, wydanie kilkudziesięciu tysięcy złotych na podróże (rocznie) jest mi nie obce, ale w życiu bym tyle nie zainwestowała w torebkę 😀 moja lista marzeń “torebkowych” też jest pusta od wielu lat, może kupię sobie jakąś małą szarą na lato, ale w normalnej cenie do 500 zł (i tak jak o tym myślę to mam przed oczami to, że torebka będzie się kurzyć całą zimę w szafie bo zimą noszę tylko czarne dodatki i mi się odechciewa ;))

  50. Aktualnie używam jedną torebkę… Powód jest prosty: nie chce mi się/nie mam czasu w wciąż przekładać rzeczy 🙂
    Uważam jednak, że warto inwestować w dobrej jakości rzeczy… Nie muszą kosztować fortuny- teraz używam shoppera Fossil, ze skóry bydlęcej, za 400 zł z TkMaxxa… jest genialna, jakość świetna. Mam też nieużywaną obecnie 😉 torbę Sabriny Pilewicz-nie zlicze ile razy mi upadła na ziemię a śladów prawię nie ma.
    Marzę o torebce LV Neverfull bo wiem że będę ją nosić w kółko-uwielbiam ten kształt i sprawdza się przy moim stylu życia.
    Potrzebuje też kupić kilka dobrych torebek wieczorowych, że względu na to że często chodzę do teatru, opery, etc. Niemniej jednak, w pierwszej kolejności rozglądam się wtedy za torebkami używanymi 🙂 za pół ceny można kupić świetną rzecz. Podoba mi się Pinko love i mam nadzieję że ją upoluje w fajnej cenie. No chyba że znajdę coś co mi przypadnie do gustu w TkMaxxa 🙂 pozdrawiam serdecznie!

  51. To mnie nabrałaś myślałam,że coś mi z net szwankuje :). My w tej chwili z mężem mamy inne priorytety kupno większego mieszkania ,bo to obecne jest za małe dla nas i dla naszego synka. Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję za to,że Dzięki Tobie poznałam kanał Langusta na palmie totalnie tam przepadałam kilka m-cy temu jak go podlinkowałaś:)

  52. Ja nie marzę o większości drogich torebek, bo mi się nawet nie podobają. Kiedyś marzyłam żeby mieć np w szafie każdy kolor szpilek, ale halo.. nie chodze w nich. Tak samo mialabym z drogimi torebkami. Chciałabym jedną klasyczną chanelkę 2.55, YSL Nano i Neverfulla LV. Bo co mi więcej trzeba? 🙂

  53. Brawo Kochana!!! Uwielbiam torebki (te “drogie drogie” ale tez i tańsze skórzane ;-)) i pocieszam się tylko tym że jeszcze troszkę i moje Córy będą miały co nosić:-))) taka inwestycja ;-D
    ELIZKA może zrobisz jakiś wpis z inspiracjami jak się ubrac na komunie? totalnie nie mam pomyslu a komunia Córy tuż tuż… Plissss…. Ściskam gorąco! Marta

  54. A ja tak przewrotnie, bo trafiłam tutaj po wielu latach ponownie, tym razem właśnie szukając inspiracji torebkowych i przeglądając stylizacje z torebkę Celinę Boston. Ja właśnie dopiero po 30stce poczułam, że może przyszła pora żeby zainwestować raz większą sumę na taką porządną i wymarzoną od dawien dawna torebkę. Dosyć niszczącego się szajsu.
    Ale do sedna – mam ogromną prośbę. Mimo, że zamysł tego posta jest zupełnie odwrotny, to może byłaby szansa Elizo na posta właśnie z tymi torebkami, które postanowiłaś sobie zostawić bo są ponadczasowe i twoje ukochane? Pozdrawiam 🙂

  55. Czytałam twojego bloga kilka lat i bardzo ceniłam, do momentu kiedy zaczęłaś wrzucać posty z torebkami za tysiące. Stwierdziłam że woda sodowa uderzyła ci do głowy i nie jesteś już blogerka dla zwykłych kobiet, bo mnie nigdy nie będzie stać na torebkę za 12tys. Dziś weszłam do ciebie pierwszy raz po kilku latach i ciesze się z tego posta i tej zmiany 🙂 pozdrawiam

  56. zdecydowanie zgadzam się z tym, że wydawanie kilku tysięcy na jedną torebkę to przesada, nawet najlepszy model z czasem się zniszczy, więc wolę wybrać model w akceptowalnej cenie (do dwustu złotych), które są tak samo dobre, a nie kosztują tyle co wakacyjny wyjazd 🙂 zdecydowanie jestem minimalistką i mam trzy torebki: jedną wieczorową, zamszową listonoszkę na co dzień i dużą torbę shopperkę z materiału, którą zabieram na zakupy i na plażę, fajnie że ktoś pisze takie posty 🙂

Dodaj komentarz

Email nie bedzie widoczny.