Wolę less waste niż zero waste

Co widzisz? Zdjęcie dwóch aperoli na tle piaszczystej plaży i lazurowej wody? Czy SŁOMKI, PLASTIK, ZŁO, KATASTROFĘ I KONIEC ŚWIATA? Ja patrząc na to zdjęcie przypominam sobie cudowny czas jaki spędziłam w Bułgarii, genialnych ludzi i ogrom wspaniałych doświadczeń.

Część z Was zobaczy TYLKO słomki i zechce mi powiedzieć, że niszczę planetę, że plastik to zło i że daje zły przykład innym.

To prawda. Plastik faktycznie jest ogromnym złem, które niszczy planetę, a co za tym idzie nasze zdrowie. Tylko wiecie co, boli mnie, że ludzie patrzą na jedną stronę medalu. Widzą słomki, wyciągają wnioski i dają upust swoim emocjom, najczęściej negatywnym. Nie mają pojęcia, że segreguję śmieci (mamy 5 koszy), że na zakupy idę z płócienną torbą, że nie używam wacików jednorazowych, że praktycznie nie marnujemy jedzenia… jestem skreślona, bo słomki.

Eliza zgadzam się w 100% żeby nie popadać w fanatyzm tylko małymi krokami zmieniać świat. A jeśli chodzi o słomki to w domu używam słomek wielokrotnego użytku, a na wjeździe ? Jak podadzą mi Aperol ze słomką plastikową to nie chlustnę kelnerowi w twarz drinkiem przecież – @trenerkajezykowa

Zero jedynkowe podejście zawsze mnie odstrasza. Skrajności, (nie ważne w którą stronę) są destrucyjne i po prostu złe.

Plastik to zło – garść zatrważających statystyk

To cholerstwo (w zależności od rodzaju) rozkłada się od 100-1000 lat. Około 80% zużytych tworzyw sztucznych nie trafia do recyklingu. Trafia na wysypiska śmieci i do środowiska naturalnego, w tym do oceanów. Wyobrażacie sobie, że aż 8 mln ton plastiku trafia rocznie do oceanu?! Szacuje się, że do 2050 roku plastik będzie dominującym „gatunkiem” w oceanach. Praktycznie wszystkie morskie ptaki będą żywić się plastikiem. Ryby też! Plastik pod wpływem słonej wody rozpada się na malenkie kawałki, które potem lądują w rybich brzuchach. A jeśli coś ląduje w rybich brzuchach, to w naszych w końcu też się znajdzie. Smacznego.

To właśnie dlatego ograniczamy liczbę spożywanych ryb. Mało które są dziś dla nas zdrowe.

Co do słomek to butelka plastikowa ma więcej plastiku, a ludzie przecież kupują  wodę hurtem. Brak nam samokrytyki, bo łatwiej oceniać innych. A ile osób nie segreguje śmieci, bo po co, bo im się nie chce, albo nie mają miejsca w domu na kilka śmietników. Po prostu absurd. Nie dajmy się zwariować 😁 – Ania

Czym jest ruch Zero waste i dlaczego wolę Less waste

Na stronie polskiego stowarzyszenia zero waste czytamy: „Zero waste,  w dosłownym tłumaczeniu „brak śmieci” lub „brak marnowania”, to styl życia, zgodnie z którym człowiek stara się generować jak najmniej odpadów, a tym samym nie zanieczyszczać środowiska” – to brzmi naprawdę pięknie. I chciałabym podkreślić słowo „stara się”, bo uważam, że jest tutaj słowem kluczem.

W tym ruchu chodzi o ciągłe starania, nie o restrykcyjne, gwałtowne zmiany. Nie chodzi o to by robić coś pod presją czy naciskiem, chodzi o świadomość i poznanie skali problemu. Chodzi o małe zmiany, które tak naprawdę są wielkie! Najlepsze co możemy robić to uświadamiać, a nie hejtować, oceniać czy negować.

Nigdy nie wiemy jaka jest druga strona medalu, a hejt nigdy nie przyniósł nic dobrego Dlatego tak bardzo bliska mi jest filozofia less waste. Nie jest restrykcyjna i zero-jedynkowa. Daje mi przyzwolenie na potknięcia, na wprowadzanie zmian małymi krokami.

Wolę inicjatywę less waste – nie jest tak skrajna i drastyczna. Boję się każdej skrajności i fanatyzmu, zazwyczaj wiąże się z agresją – @jestem_w_formie

Ktoś powie – “hej to tylko nazwa, w obu ruchach chodzi o to samo”. Pewnie tak, ale to właśnie od „fantyków” zero waste naczytałam się najwięcej hejtów pod moim adresem. Pamiętam też zdjecie Kasi Tusk z Paryżem w tle i plastikową butelką w ręku. Oj bardzo jej się za tę butelkę dostało. Kasia świetnie z tego wybrnęła, ale wiecie co, zachowanie ludzi było naprawdę fanatyczne, skrajne i okropne.

Ja dostałam hejty za kawę z Costy z plastikową przykrywką. Zrobiłam zdjęcie ,wrzuciłam do internetu i zawrzało. Miałam chwilę pomiędzy spotkaniami i żeby nie wylać kawy (piłam w biegu) wzięłam pokrywkę. Te osoby nie miały pojęcia, że segreguję śmieci, jestem 100% weganką, mam worki na zakupy i nie biorę siatek. To wszystko nie miało znaczenia przez tę jedną pokrywkę. – zośka

Co robię by żyć less waste?

W ciągu ostatnich dwóch lat wprowadziliśmy szereg zmian, które (jak się okazało) są bardzo zgodne z ruchem less waste. To nie tak, że ten ruch był dla nas motywacją, wszystko zaczęło się od zmiany diety i ograniczenia spożywania mięsa oraz produktów odzwierzęcych. Dzięki planowaniu jadłospisów i zakupom raz w tygodniu praktycznie nie marnowaliśmy (i wciąż nie marnujemy) jedzenia. Ten wielki krok pociągnął za sobą kolejne.

Pozwólcie, żę podsumuje te wszystkie prowadzone zmiany. Do wypisania tego zainspirował mnie wpis na blogu Ryfki. Uważam, że wszyscy powinni sobie zrobić taki rachunek sumienia

Nie używam wacików jednorazowych

Kiedyś nie wierzyłam, że można bez nich zmyć makijaż, dziś zupełnie ich nie potrzebuję. Makijaż zmywam olejkiem ryżowym albo kokosowym. Używam tych marki skin79, nakładam niewielką ilość produktu na twarz i wykonuję minutowy masaż. To co jest genialne to to, że te olejki emulgują z wodą, czyli po dodaniu wody, produkt zmienia się w mleczko, które bardzo łatwo z twarzy usunąć. Zero tłustego filmu! Love it.

Zapytacie pewnie jak nakładam tonik?! Normalnie, rękoma. Widzę same plusy! Po pierwsze, nie marnuje produktu, a po drugie, od razu wklepuje tonik opuszkami, wykonując masaż

Segregujemy odpady

Mamy aż pięć koszy. Na naszym osiedlu to norma i bardzo się z tej praktyki cieszę. Jeśli odpady nie są posegregowane, panowie nie zabierają worków. Segregacja to naprawdę wielka i potrzebna rzecz. I choć na początku było trudno, to teraz totalnie weszło nam to w krew.

Nie marnujemy jedzenia

A jeśli marnujemy to naprawdę bardzo niewiele. Pomogło nam w tym ustalanie jadłospisów i robienie zakupów raz w tygodniu. Nie oszukujmy się, mój ebook jest niezwykle pomocny. To na jego podstawie komponuje jadłospisy i robię listę zakupów. Taki też był mój cel podczas tworzenia go. By ułatwiaj ludziom tworzenie jadłospisów i list. Co więcej, dzięki temu oszczędzamy ogrom pieniędzy. W ogóle nie dokupujemy jedzenia w tygodniu i wykorzystujemy wszystko to, co mamy. W kuchni kombinujemy i często gotujemy „coś z niczego”. Zdarza nam się dosłownie wyczyścić lodówkę.

Jemy pescowegetariańsko

Pescowegetarianizm to stan przejściowy pomiędzy dietą mięsną, a wegańską. Ograniczyliśmy do minimum produkty odzwierzęce, dziś spożywamy już tylko niewielkie ilości ryb/owoców morza i serów. 90% naszych dań jakie przygotowujemy jest wegańska.

Na zakupy idę z materiałową torbą

To dla mnie norma. Warzywa i owoce często kupuje luzem by ograniczyć używanie jednorazówek. Wciąż nie kupiłam materiałowych woreczków na owoce i warzywa. Możecie polecić coś sprawdzonego? Kupiłabym od razu caały zestaw.

Regularnie pozbywam się niepotrzebnych rzeczy

Bardzo często robię wyprzedaże i dosłownie pozbywać się ubrań, kosmetyków, gadżetów i dodatków.

Kupuję mniej

Kupuję o niebo mniej kosmetyków, ubrań, pierdół do domu, gadżetów i dodatków. Jeszcze sporo pracy przede mną, ale jestem dumna z poczynionych zmian.

Papierowe talerzyki zamiast plastikowych

Staram się by na naszych imprezach plenerowych zawsze były papierowe talerzyki i drewniane sztućce, zero plastików!!

Stół udekorowałam jutowym obrusem. Zastawa była papierowa i drewniana

Staram się pić wodę z kranu

Od niedawna i idzie mi z tym różnie. Wciąż mam przed oczami te stare miejskie rury, którymi woda płynie do mnie kilometrami, wzdryga mnie na samą myśl. Kupiliśmy co prawda dzbanek filtrujący, ale naprawdę nie jest łatwo mi się przełamać. Potrzebuję jakichś twardych danych, które by mnie do wody z kranu przekonały.

Zamiast plastikowej butelki – soft flask

W torebce zawsze mam soft flask czli miękki, elastyczny bidon, który zmieści się nawet w najmniejszej torebce. Kupicie go praktycznie w każdym sportowym sklepie. Ja mam bidon 500ml i bardzo go sobie cenie. Odkryłam go tak naprawdę dzięki bieganiu, to zdecydowanie wygodniejsze niż twardy, plastikowy bidon czy butelka.

Jestem dumna z tych zmian, wdrożenei ich zajęło nam sporo czasu i to też nie jest tak, że jestem wzorem i zawsze wszystkiego przestrzegam. Czasem zapomnę uprzedzić barmana o mojej niechęci do słomek i nie robię potem z tego wielkiej sprawy. Czasem zapomnę materiałowej torby i kupię jednorazówkę (którą potem wykorzystam jeszcze wielokrotnie), czasem zgnije mi awokado i nie rwę z tego powodu włosów z głowy.

Tylko rozsądek nas w tej kwestii uratuje. Bez skrajności i bez fanatyzmu. Lepiej uświadamiać niż hejtować!

Dajcie znać jakie Wy poczyniliście zmiany. Słyszeliście o tych ruchach? Czy może jeszcze raczkujecie w tym temacie?

59 komentarzy

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie upubliczniony.

  1. Cóż, sama siedzę w lesswaste już mniej więcej po pas (także przez Ryfkę i Kasię z ograniczamsie.pl), ale nie zgodzę się co do tych słomek. To nie tak, że ludzie mają pianę na pyskach jak widzą słomki – oczywiście, są i tacy i nie jest ich tak mało – ale chodzi o to, że to naprawdę jest problem. Dlaczego? A no dlatego, że słomki nie zostają poddane recyklingowi i nawet mówi się, że jedna słomka to jeden żółw, chociaż nie wiem ile w tym prawdy. Albo żyjemy świadomie albo nie. W życiu nie zawsze musi być wygodnie i prosto. Można wypić aperol bez słomki dzięki bardzo prostej metodzie – przy składaniu zamówienia poprosić o jej brak. Rurki są niezbędne? W porządku, niech w takim razie będą metalowe lub bambusowe. To waży mało, zmieści się do każdej walizki, plecaka czy torebki. Propagowanie braku słomek to jeszcze nie fanatyzm, to może dla niektórych bolesny odcisk w bucie, ale nie zawsze musi być miło i kolorowo.

    1. Tylko wlasnie wiesz co jest w tym najśmieszniejsze, że ludzie hejtują za słomki,a a sami nie mają pojecia o segregacji śmieci. Ktoś zamówił drinki dla nas i nie powiedział o słomkach barmanowi i tak dostałam drinka z plastikiem. Nie zrobiłam z tego wielkiej sprawy ani afery. Nei było mi z tym nawet źle, bo właśnie potrafię złapać balans. Na co dzień proszę o drinka bez słomki, ale nawet wtedy barman może się pomylić i słomkę podać. To jest bardziej złożony problem niż ta głupia słomka. I właśnie słowem klucz jest to staranie się, bez fanatyzmu

  2. Czytałam komentarze pod tym postem na instagramie i bardzo mnie zdziwiły zaczepki pewnej blogerki podróżniczej. Wyrzucała Ci, ze interesujesz się tematem kiedy jest na to moda. Ewidentnie czuła się lepsza bo ona tematem zajmuje się już długo i widac było że gardzi takimi osobami jak ty. Zarzucała Ci nawet, że chcesz na tym zarobić.

    I właśnie tu jest problem bo takie osoby powinny wspierać Cię w swoich staraniach i kibicować, bo jesteś przykładem dla innych i możesz wiele zmienić. Przecież to tym zero wasteowym dinozaurom jest na rękę, że popularne blogerki mówią o zmianach i uświadamiają. Widocznie wkradł się fanatyzm i to o czym piszesz. Smutne.

  3. Eliza, co do wody z kranu napisz do firmy zajmującej się wodą w Lublinie, powinni dać papiery stanu wody lub oddaj próbkę do sanepidu 😉 jestem za less waste! Baby steps to klucz do wszystkiego. Nawet gdy jest się uzależnionym od cukru, zaleca się stopniowe odstawianie 😉

  4. Ja nie marnuję jedzenia, ale też czasami może mi się coś po prostu zepsuć, zawsze mam ze sobą na zakupach materiałową torbę, ograniczam foliowe woreczki na zakupach. I piję wodę z kranu przefiltrowaną przez filtr dzbankowy, do domu wody butelkowanej nie kupuję (ale poza domem się zdarza). Mnie jakoś nie obrzydza woda w kranie, w końcu myję nią również zęby;). A jeśli masz jakieś wątpliwości, to zawsze można zanieść próbkę wody do badania do sanepidu czy innego laboratorium.

  5. Jeśli chodzi o wodę z kranu, to myślę, że wszystko zależy od tego w jakim mieście się mieszka. W Krakowie jest teraz cała kampania zachęcająca do picia kranówki, a informacje o składzie wody i oszczędnościach są nawet na tramwajach 🙂 Więc moze warto się zainteresować jak sytuacja wygląda konkretnie w Twoim mieście – takie dane (wraz z badaniami) na bank gdzieś są.
    A co do nieużywania wacików – próbowałam zmywać olejem kokosowym, ale… Nie wiem jak to się dzieje, ale miałam potem przez pare minut wrażenie, że słabo widzę O.o To brzmi idiotycznie, ale no naprawdę chwilowo mnie oślepiał ten olej! Może był słaby jakościowo? Sama nie wiem.
    PS Kupiłam dziś syrop z agawy w lidlu, 9.90 😀

  6. Ten temat jest szczególnie bliski memu sercu bo od dawna staram się żyć wg. less waste. Od paru lat robię podobnie jak Ty. Do demakijażu używam Glov i wtedy jeszcze mniej produktów się zużywa ale do rzeczy- Ameryki nie odkryję jak powiem za większością czytelniczek że zmiany trzeba zacząć od siebie bo mamy takie nastawienie ogólnie że u kogoś to widzimy najmniejszą drzazgę ale u siebie belki w oku nie….myślę że im więcej ludzi zacznie robić jak my tym szybciej planeta odczuje ulgę.
    Dlaczego tak cieżko jest nam przyłożyć się do pracy nad sobą zamiast oceniać innych i oglądać się na to czym inni „zawinili”? Temat rzeka! ♥️

  7. Staram się być zero waste, chociaż do bezodpadowego życia nadal mi bardzo daleko. Kilka dni temu też napisałam na ten temat wpis 🙂 Piję wodę z kranu (Jest ok! Ale jeśli masz wątpliwości o stan rur, oddaj próbkę swojej wody do sanepidu), używam wielorazowych słomek, które myję w zmywarce, na zakupy chodzę z materiałową torbą i workami na warzywa i pieczywo. Na spacery zabieram bidon, rozważnie podchodzę do zakupów i nie kupuję nic pod wpływem impulsu. Zwracam uwagę nie tylko na plastik – papierowe talerzyki i drewniane sztućce to po skończonej imprezie nadal odpad (może lepiej następnym razem rozważyć użycie zwykłych, porcelanowych talerzy i metalowych sztućców?)
    Choć jeszcze długa droga przede mną, staram się ograniczać ilość wytwarzanych odpadów, a te które już pojawią się w moim koszu zawsze segreguję. 5 koszy to standard obowiązujący już w całej Polsce. Dobrze, że wreszcie ujednolicili przepisy, bo teraz przynajmniej wszędzie podział jest taki sam. Segregacja mimo, że czasem uciążliwa, to nasz obowiązek.
    Cieszę się, że ruch zero waste zyskuje na coraz większej popularności, nawet jeśli ceną ma być nagonka i wytykanie wspomnianych przez Ciebie plastikowych słomek (chociaż sama jestem za tym by uświadamiać i doradzać, ale nie krytykować). Kasia pięknie sobie poradziła z zarzutami i z tego co widziałam, zaczęła korzystać z wielorazowych kubków. Jestem pewna, że wiele czytelniczek poszło w jej ślady, a przynajmniej zostało uświadomionych o problemie coraz to większej ilości otaczających nas odpadów. A to już duży krok w kierunku dobrych zmian!

    1. Ja myśle ze ogromnej większości będzie bardzo daleko do pełni życia w zero waste ale właśnie nie możemy tak na to patrzec. Ja raczej myśle, ze to wielkie zmiany dla mnie i to niemała rewolucja w życiu, doceniam każda taka rzecz i jestem z nas dumna

    2. No właśnie 5 koszy nie jest standardem 🙁 chyba że wg przepisów jest, a w praktyce jeszcze nie. W Warszawie jak na razie (a przynajmniej w części dzielnic, bo nie wszystkie ogarnia ta sama firma) obowiązują 3 – na szkło, inne segregowane i odpady zmieszane. Niedawno byłam w Lublinie i byłam pozytywnie zaskoczona że tam mają 5.

  8. Moje dwie małe zmiany w ciągu ostatnich dwóch miesięcy: przestałam brać jednorazówki na warzywa i owoce w sklepie oraz nie kupuje już słomek jednorazowych.
    Za każdym razem, gdy wracam z zakupów i wyciągam pomidory, paprykę, cytryny, banany (tak- kiedyś nawet banany pakowałam😉), to licze sobie po cichu ile siateczek plastikowych zaoszczędziłam😊😊
    Zamierzam kupić wielorazowe siatki od @torbacze😊
    Też chce się przerzucić na dzbanek z filtrem ale jakoś jeszcze nie dojrzałam do tego.

  9. co do toniku- bo też staram się ograniczać waciki, ale zdarza się. Też zaczęłam zmywać makijaż olejami, które nie wymagają użycia “sprzętu”, twarz zmywam dodatkowo szczoteczką, na którą wlewam płyn i już. A tonik? myślałam, że nie da się aż kupiłam tonic Purite. Po zużyciu została i butelka z dyfuzorem (szklana), do którego po prostu przelałam inny produkt i tak stosuję od dłuższego czasu. Pewnie sprawdzą się butelki z Rossmanna, ale są plastikowe. Przekonałam się do unikania narażana skóry na bakterie z rąk, chociaż te i tak są lepsze od wielorazowych gąbeczek, których nie chce się i może nie da wymyć na 100% a waciki wiadomo – raz, że to śmieć, dwa, że absorbuje płyn i sporo się traci. zatem zachęcam do psikania w twarz 🙂

  10. Ja co prawda nad slomkami nigdy się nie zastanawiałam, teraz pewnie zacznę, ale segreguję odpady, zbieram nakrętki od butelek i staram się nie marnować czy to jedzenia czy kosmetyków. Nie mam fioła na tym punkcie, ale szczerze jak zdarzy mi się wrzucić butelkę do frakcji mokrej to mi po prostu źle i ją wyciągam. Juz tak mam, przyzwyczaiłam się i tyle. Uczę też małego synka, żeby segregował odpady i by dbał o środowisko. Tylko tyle, ale się staram. Myślę, że warto się uświadamiać w tej kwestii, ale bez jadu czy złośliwości. Małymi krokami można dużo zdziałać.

  11. Bardzo polecam woreczki ze sklepu milvoeko, jest zestaw 4 sztuk o różnych rozmiarach za jakieś 25 zł. Świetne są jeszcze bambusowe szczoteczki do zębów i bambusowe patyczki do uszu, też z tego sklepu 🙂

  12. Totalnie się zgadzam z Twoim podejściem. Zero-jedynkowość często prowadzi do tego, że ktoś np. stwierdza “po co mam to segregować jak i tak połowa osób osiedlu nie segreguje, to nie ma sensu”, zamiast robic swoje, to patrzy na innych i wybiera jedną skrajność. Albo ktoś stwierdzi że nigdy nie uda mu się być totalnie zero waste, a jeszcze spotka się z krytyką takich fanatyków, więc nie będzie nawet próbował – a przecież każda mała zmiana jest mega ważna, i wszystkie takie zmiany na dużą skalę dzieją się małymi kroczkami bo inaczej się nie da!

    Ja śmieci akurat segreguję od dawna, a teraz powoli staram się wdrażać kolejne zmiany na co dzień, np. dobre planowanie posiłków, żeby wszystko zjeść.

    A co mnie boli dużo bardziej niż słomka w drinku albo przykrywka od kawy na wynos to kompletny brak segregacji w wielu firmach, a przecież w pracy spędzamy pół naszego dnia i produkujemy tam OGROMNĄ ilość śmieci. Kartony po mleku do kawy, butelki po wodzie bo wiele osób kupuje butelkowaną, i to wszystko trafia do tego samego kosza, co fusy po kawie i skórka banana 🙁

    1. Dokładnie tak! I ludzie właśnie często tak myślą. Po co segregować, skoro nikt tego nie robi, albo co za różnica, że kupie produkt w plastikowym a nie szklanym opakowaniu. A tu właśnie trzeba być dumnym z każdego takiego dobrego wyboru. Bo nawet jeśli dla świata to kropla w morzu to dla nas poczucie, że robimy dobro!

  13. A no i właśnie testuję waciki wielokrotnego użytku i są całkiem spoko! Po użyciu przemywam je w rękach, a jak robię pranie to wrzucam je przy okazji do pralki i są jak nowe.
    I najlepsza ever butelka Brita – nie mogę uwierzyć, że tyle lat wydawałam hajs na wodę w plastikowych butelkach, to jest ogromna strata pieniędzy!

  14. Też staram się żyć less waste. Piję wodę z kranu, we własnym bidonie, którego długo szukałam, bo miał nie być z Chin. Zakupy 2 razy w tygodniu, zawsze z listą i planem posiłków – praktycznie nie wyrzucam już jedzenia. Plastikowych reklamówek już nie mam, zakupy zawsze z płócienną torbą. Ale zawsze jak patrzę na innych to mam wyrzuty sumienia, że mogłabym robić więcej.

  15. Eliza, jeszcze nie przeczytałam wszystkich komentarzy (może ktoś już o tym wspomniał) bo aż się rwę do tego by Ci napisać, że my mamy kompostownik na balkonie. Zrobiliśmy go z dużego pojemnika na śmieci i wrzucamy tam wszystkie roślinne obierki itp. Mmy dużo mniej śmieci, jestem w szoku bo mamy go od wiosny a kosz się zapełnia bardzo powoli (objętość ię bardzo redukuje). Mniej odpadów i dodatkowl nawóz do rpślin, których mamy mnóstwo. Polecam wszystkim. Motywacją dla mnie był wpis osoby posiadającej taki super designerski kompostownik domowy. One jednak kosztują sporo, więc zrobiliśmy swój. Gdyby ktoś pytał, to nic nie śmierdzi. Warzwa i owoce też kupujemy bez folii, ale mimo wszystko mamy bardzo dużo suchych odpadów opakowaniowych i tk mnoe bardzo boli (plastik po rukoli, butelka po mleku i inne takie…).

  16. Eliza co prawda mieszkam w innym mieście, jednak moja teściowa pracuje w wodociagach i mówi, że woda w kranach jest bardzo dobrej jakości. Każda woda w sieci wodociągowej musi spełniać normy wody pitnej. Kiedyś nie wyobrażałam sobie picia wody z ktanu, teraz mam dzbanek filtrujący i nie wyobrażam sobie kupowania wody w plastikach…. ani to eko, ani zdrowe…. substancje z plastikow przenikaja do żywności. Pozdrawiam 🙂

  17. A nie myślałaś może o filtrze do kranu? Montuje się takie urządzenie z filtrem i można spokojnie pić wodę. Filtr wymienia się raz na jakiś czas. Polecam 😉 Mam też pytanie, macie może kompostownik?

  18. Sama też zawsze staram się dokonywać tych małych lepszych wyborów, segregujemy też śmieci, ale tutaj muszę się przyznać że nie wiem co daje mi segregowanie 🙈🙈🙈🙈🙈🙈 nie wiem co dalej dzieje się z tymi śmieciami 😳😳

  19. Mnie też odstrasza takie zero jedynkowe podejście. Tak jakby nie mogłoby być nic po środku. A ja właśnie w tym środku jestem i nie uważam się za gorszą z tego powodu 😉 Przeraża mnie to, że nasza planeta zaczyna się stawać jednym wielkim śmietnikiem, ale nie jestem w stanie być w 100% zero waste i hejtowanie za to uważam za po prostu złe. Tak samo jak Ty, preferuję podejście less waste. Przecież i tak dzięki temu już wiele robimy dla naszej planety! A niektórzy nie robią kompletnie nic.

  20. Materiałowej torby na zakupy używam od kilku lat. Ostatnio kupiłam woreczki na owoce i warzywa – przydadzą się przy drobnych rzeczach lub np fasolce szparagowej, bo pojedyncze owoce czy warzywa po prostu brałam luzem.
    Na kawę z własnym kubkiem się nie wybieram, ale tak planuje mój czas na kawę by mieć chwilę spokoju więc pije ze szkła w knajpie lub w domu. Na wynos biorę z 5 kaw w roku…
    Śmieci sortuję od dawna.
    Wodę często pijam z filtra, butelki tylko na dłuższe wyjścia – muszę zakupić jakiś fajny bidon
    Staram się ograniczyć śmieci ale przy dwójce małych dzieci jest ich pełno. I tak, wiem że są na rynku pieluchy wielorazowe, ale nie jestem na nie gotowa…

  21. Cześć Elizka, jeśli chodzi o zero/less food waste to polecam z całego serca aplikację OLIO. W Polsce jak na razie raczkuje, ale chodzi w niej głównie o to, żeby zamiast wyrzucać jedzenie podzielić się z nim sąsiadem, wszystko za darmo 🙂 Obie strony zyskują, bo Ty nie wyrzucasz jedzenia, a trafia ono w ręce kogoś kto je potrzebuje. Win-win 😉

  22. Dzięki Tobie ja do swoich zwyczajów wprowadziłam planowanie posiłków na cały tydzień, mając kilku miesięczne dziecko to ogromnie ułatwiło mi życie, że ja wcześniej na to nie wpadłam :p czasami planowałam na 2-3 dni do przodu a teraz właśnie kończy się drugi tydzień mojego planowania i nagle mam nawet więcej czasu bo nie wychodzę codziennie do sklepu i nie szwędam się po nim w stylu “a jeszcze może to, a może jeszcze tamto itp.” Zakupy robimy teraz z narzeczonym raz a porządnie, według listy. W tym tygodniu byłam sama w sklepie tylko dwa razy ale za to po konkretne rzeczy i tyle. Torby i woreczki materiałowe też mam od dawna i nie wyobrażam sobie bez nich zakupów, biorę też plecak na cięższe rzeczy a poza tym jak samej z dzieckiem teraz,zdarzy mi się wyjść na zakupy to jest mi wygodniej. Takie woreczki na owoce, warzywa uszyła mi mama, jest krawcową, miała stare firanki i różne kawałki, ścinki materiałów więc jak poprosiłam to mi szybciutko uszyła więc może nawet jak masz jakąś starą koszulkę czy coś innego to do krawcowej zanieść i poproś o uszycie takich woreczków 🙂

  23. 1.zaczelam pic wode z krana-dzbanek i butelka brity
    2.na bazarki chodze ze skrzynka lub torebkami wiekorazowymi
    3.staram sie wybierac produkty w szklanych opakowaniach
    4. Kupiłam sciereczki z mikrofibry i zmieniłam mokre chusteczki na te wielorazowe
    5. Mniej kupuje ubran, butow, zamiast pamiatek ktore zbierają kurz, przywoze rodzinie np jakies typowy przysmak (słodycz lub ser)
    6. Sama przetwarzam owoce, kisze, smaze zamiast kupowac gotowe
    7. Stwirzylismy kompostownik – mamy lokalny w pobliżu lub zawozimy na dzialke lub do teściów, mamy o wiele mniej smieci
    8. Wyrzucajac suche smieci, worek wykorzystuje kilka razy – nie śmierdzi i jest caly 🙂
    9. Czyszcze octem i soda oczyszczona
    10. Ryz, ciecierzyce, kasze kupuje na wage do swoich opakowan podobnie jak oliwki czy hallumi w damas
    11.kupilam waciki wielorazowe, zaczelam robic swoje kremy, kupilam organiczne gabki ktore mozna wrzucic do kompostu, myje sie mydlem na wagę 🙂
    12. Nie używam balonow/zastawy jednorazowej/lampionow i ogólnie jestem bardziej świadomym konsumentem
    13. Mam podpaski wielorazowe, wiem ze koleżanki używają kubeczków 🙂 mam tez biodegradowalne patyczki do uszu
    Wiele przedemna ale tyle zmienilam w pol roku 🙂

  24. Tak samo jak Ty wolę less waste. W dodatku, powiedzmy to sobie szczerze, zero waste w obecnych czasach jest prawie że niemożliwe. Niekiedy, chcąc nie chcąc, musimy kupić owoce już zapakowane w folię, karton mleka czy soku czy puszkę kukurydzy (to takie przykłady, które na szybko przyszły mi na myśl 🙂 ). Żeby być super zero waste musielibyśmy chyba wszystko wytwarzać i produkować sami, mieć kompostownik, wszystko przetwarzać itd. Nawet będąc bardzo świadomą osobą, pewne rzeczy są po prostu nie możliwe, tym bardziej dla osób mieszkających w bloku, w dużym mieście.
    Preferuję uświadamiać się krok po kroku niż od razu wpaść w fanatyczne podejście do sprawy. Segreguję śmieci, nie marnuję jedzenia (co tydzień czyścimy lodówkę do zera i kupujemy tylko to, co potrzebne nam do jadłospisu), chodzę na zakupy ze eko torbami, filtruję kranówkę i zawsze mam ze sobą litrowy bidon z wodą. To są póki co moje małe zmiany na lepsze, ale wiem, że na tym nie poprzestanę. Nawet ostatnio, zamawiając drinka u kelnera złapałam się na tym, że mogłam poprosić bez słomki i spróbować wypić go w ten sposób.

  25. Kingo, możesz mieć kompostownik na balkonie, ja mam ;). A jeśli chodzi o puszkę kukurydzy – w biedronce widziałam kiedyś kukurydzę w słoiku (a słoik już można wykorzystać na przetwory). Soków kupnych nie pijemy, ale z butelkami czy kartonami po mleku niestety mamy problem. No i puszkami po tuńczyku i innymi opakowaniami. Możenktoś ma jkieś tricki na te odpady? (Ciecierzycę czy fasolkę też można kupić i namoczyć oraz ugotować samemu -zdrowsze toni bez puszki). Małymi krokami i wymieniając sie sposobami da się osiągnąć wiele.

  26. Ja Ci powiem, że odkąd się wkręciłam w zero/less waste, to jestem bardziej wyczulona na jednorazowy plastik (zawsze mówię, że to jak zażycie tej pigułki w Matriksie – otwierają się człowiekowi oczy i nie ma już powrotu do beztroskiej nieświadomości 😉 i na widok takiego zdjęcia pierwsze, na co zwracam uwagę, to niestety słomka (w dodatku po dwie w drinku – chyba po to, żeby człowiek szybciej wypił i zamówił kolejnego). Ale nigdy nie przyszłoby mim do głowy, żeby kogoś pouczać, krytykować czy hejtować. Bo po pierwsze, sama nie lubię być pouczana (to przez wojujących wegetarian z internetu przez lata nie chciałam nawet słyszeć o bezmięsnym jedzeniu), a po drugie, wiem, jak wygląda rzeczywistość: każdy jest na innym etapie eko-drogi, czasem człowiek się zapomni, czasem pamięta, ale z kolei kelner zapomni. Kiedyś w Warszawie zrobiłyśmy z Kasią Wągrowską lajwa, na którym gadałyśmy o zero waste i pokazywałyśmy nasze gadżety (metalowe słomki, kubki, woreczki itd.), po czym zeszłyśmy na dół do baru, gdzie zamówiłam sok i… zapomniałam powiedzieć barmanowi, żeby nie dawał słomki. Cóż, shit, a właściwie plastic happens. Pozostaje się starać, uczyć na błędach, wyrabiać nowe nawyki i dawać dobry przykład innym. To działa lepiej niż wytykanie i pouczanie.

    1. Ryfka, dzięki za głos rozsądku! To co robisz jest genialne i inspirujące! Sciskam <3

      PS Może w końcu pokocham kwiaty i będę miała do nich lepszą rękę, bo póki co tylko kaktus mnie kocha (rośnie jak szalony) #dumna

  27. Ostatnio gdzieś na insta widziałam jak dziewczyna kręciła hula hopem takim tradycyjnym plastikowym i prosiła o namiar na hula hop bambusowy bo przecież ona jest eco, brzydzi się plastikiem itd. ale czy właśnie eco nie jest wykorzystanie tego plastikowego hula hopa skoro już powstało i go posiada i żeby to nie poszło na marne? Niektórym brakuje balansu i mam wrażenie, że przestają logicznie myśleć

  28. brawo! swiadomosc to bardzo wazna rzecz i to jest super, ze chcesz ja budowac. my ciagle mamy problem z marnowaniem jedzenia, co boli zwlaszcza ze nie mamy kompostownika.
    Co juz robie:
    – pije wode z kranu (wierze w filtrujace dzbanki)
    – chodze z wlasnym kubkiem na kawe, wlasna torba na zakupy
    – nie biore jedzenia na wynos jesli jest serwowane w plastikowych / styropianowych pojemnikach
    – nie biore slomek
    – uzywam kubeczka zamiast podpasek (hit!)
    – uzywam szamponu / odzywki / plynu pod prysznic w kostce

    Co chcialabym robic:
    – wyrzucac smieci w papierowych torbach
    – nie marnowac jedzenia
    – kupowac makarony / kawe / herbaty / kasze i inne sypkie produkty na wage, do wlasnych woreczkow
    – brac jedzenie na wynos do swojego pojemnika

    Czego nie zrobie:
    – nie porzuce wszystkich kosmetykow
    – nie porzuce szczoteczki sonicznej.

    Wymieniam, bo moze kogos cos zainspiruje 🙂 Wedlug mnie grunt to starac sie, gdzie sie da, ale wiadomo, ze kazdy ma swoje granice.

  29. Dam sobie głowę uciąć, że osoby pouczające odnośnie tego jak być eko i czepiające się o każdy detal, zapominają, że same (chcąc nie chcąc) też generują mnóstwo odpadów. Niech rzuci kamieniem ta osoba, która nie ma w swojej łazience choćby plastikowej butelki z szamponem, żelem pod prysznic i kilku innych kosmetyków. Co z tego, że w dzisiejszych czasach możemy ślepo kupować produkty oznaczone zielonym listkiem, bądź innym eko-symbolem, skoro zazwyczaj samo opakowanie tegoż eko-produktu to właśnie plastik. Starajmy się patrzeć na siebie, bądźmy świadomi i naprawiajmy świat małymi krokami, a nie wytykajmy każdej słomki wszystkim wokoło. Ja też mam ogromne wyrzuty sumienia, jak np. zapomnę wziąć na zakupy płóciennej torby – bardzo rzadko mi się to zdarza, ale jednak. Za to sama staram się ogarniać syf i plastik pozostawiony przez innych. Za każdym razem, kiedy idę pobiegać do lasu, biorę ze sobą torbę i w drodze powrotnej zbieram napotkane śmieci. Jestem też zawodowym płetwonurkiem, więc kilka razy w roku z ekipą organizujemy akcje oczyszczania jezior z plastiku i innych odpadów (z jezior wyławiamy dosłownie tony śmieci). I naprawdę przykro mi, kiedy ktoś mi wytyka moje”nieekologiczne potknięcia”, nie zdając sobie sprawy z tego jak bardzo się staram angażować w to, aby wszystkim było lepiej. Temat rzeka 😉

  30. Trochę późno dodaję mój komentarz, ale może ktoś mi jeszcze odpowie 🙂 Używam wacików do zmywania wodoodpornej maskary za pomocą płynu dwufazowego. Jak można by tego uniknąć? Tuszu nie daję rady zmyć emulgującym, koreańskim olejem do twarzy (tzn. daję, ale mam potem zamglony wzrok).

  31. Cześć,
    Super wpis, naprawdę. Też wprowadziliśmy u nas recykling w domu i nagle z 3 koszy pełnych śmieci zostaliśmy z połową kosza na miesiąc. Dla mnie to sukces, w czteroosobowej rodzinie 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  32. No dokładnie, też staram się dbać o środowisko oraz żyć w zgodzie z naturą ale czasami małe wpadki się zdarzają a nawet nie tyle co wpadki ale świadomie kupuje coś co jest niekorzystne dla naszej planety. Ale trzeba brać to pod uwagę że i tak więcej robimy niż taki przeciętny Kowalski co totalnie nie myśli o planecie i o tym że trzeba jakoś o nią dbać. Trzymaj się w swoich postanowieniach ! Pozdrawiam.

  33. Wow, dzięki za ten głos rozsądku Eliza! Mega podoba mi się takie podejście i bardzo się z nim utożsamiam. Od jakiegoś czasu wprowadzam małymi krokami zmiany na lepsze, np. segregując śmieci, unikając kupowania plastiku, dając życie starym używanym przedmiotom (np. meble/dekoracje) zamiast co chwilę kupować nowe i chociażby przechodząc na wegetarianizm. A potem wchodzę na jakieś strony/blogi zero waste i czuję, że to wszystko na nic, bo nie robię wystarczająco dużo, bo np. piję wodę z plastikowych butelek (nie mogę przekonać się do filtrowanej wody.. nie smakuje mi). I czuję wtedy, że te wszystkie moje starania, małe kroki są na nic, bo przecież inni robią więcej i lepiej. A przecież nie potrzeba fanatyzmu, tylko zauważenie problemu i powolnego wprowadzania zmian w swoim życiu…

  34. Nie czytałam komentarzy więc nie wiem czy ktoś już polecił.
    My mamy filtr do wody Aquaphor, taki z kranikiem co przy zlewie przeważnie się go montuje. Woda z butelek przestała mi smakować, taka z filtra jest o wiele lepsza. Polecam w 100%. Nam wydatek na filtr (ok.1000 zł) zwrócił się w 4 miesiące, nie mówiąc już o braku plastikowych butelek w śmieciach.

  35. Piję wodę z kranu w Lublinie z sieci miejskiej, od kilku lat, wraz z dziećmi, jest ok i zdana do picia. Poza tym bardzo dobry wpis!