Róż, aborcja, brokat – to tak nie działa

Mówi się, że okładka polskiego Vogue’a wywołała mnóstwo kontrowersji i dosłownie podzieliła Polskę na pół. Według mnie na miano najbardziej kontrowersyjnej i jednocześnie najbardziej obrzydliwej okładki zasługuje ta, która widnieje na aktualnym numerze Wysokich Obcasów.

wysokie obcasy

Okładka jest różowa i uśmiechają się z niej trzy kobiety w białych t-shirtach z napisem „Aborcja jest ok”. To trochę tak jakby ktoś wrzucił róż, brokat i aborcje do jednego worka, oczekując ze nikt nie odczuje zażenowania. Odczuliśmy…

Czarny Protest

Przyglądałam się Czarnym Protestom, popierałam je i wspierałam, chciałam by kobiety miały prawo wyboru w tych ekstremalnie przykrych sytuacjach (ciąża z gwałtu, zagrożenie życia matki, uszkodzony płód), chciałam by mogły robić badania prenatalne i by nikt „życzliwy” im nie groził i nie donosił do prokuratury.

To był ogólnopolski zryw. Wszystkie miałyśmy poczucie, że robimy coś dobrego. Później było już tylko gorzej. Jedną z twarzy Czarnego Protestu została piosenkarka, która wyznała, że dokonała aborcji, bo nie chciała zmieniać mieszkania na większe, że warunki na to nie pozwalały. Kobiety biły jej brawo, uznały ją za bohaterkę, dostała nawet jakąś nagrodę. To wszystko zaczęło iść w bardzo złą stronę. Nie o to walczyłam! Zdałam sobie sprawę, że czyjaś wolność zaczęła się tam, gdzie moja się skończyła, gdzie widziałam śmierć. Wartości jakimi kieruje się w życiu kazały mi się z tego wymiksować. Bohaterstwo to dla mnie coś zupełnie innego.

Aborcyjny Dream Team

Teraz zaczyna być głośno o aborcyjnym Dream Teamie. Tworzą go cztery kobiety, które chcą nas wszystkich przekonać, że aborcja to super sprawa! No dosłownie róż, brokat i confetti! Uśmiechnięte i radosne jeżdżą po Polsce, edukują i niosą dobrą nowinę. Tak “dobrą” i różową, ze chce mi się rzygać.

„Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że aborcja to jest moje największe hobby” – Natalia Broniarczyk.

Nie wiem czy ta wypowiedź jednej z założycielek Dream Teamu bardziej mnie przeraża czy szokuje.

Kobiety wchodzące w skład Dream Teamu prócz walki na rzecz oswajania aborcji, tłumaczą czym jest aborcja farmakologiczna. Instruują jak załatwić tabletki, jak je zażywać i jakich skutków ubocznych można się spodziewać. Wszystko po to, by pozbyć się problemu. W końcu problemów trzeba się pozbywać. Lepiej się bez nich żyje. Czyż nie?

“Gdy weźmiesz tabletki wywołujące skurcze macicy, możesz zacząć gorączkować, mogą zdarzyć się wymioty lub rozwolnienie. To standardowe reakcje. Gdy wydalisz płód, ból ustąpi. Reszta objawów mija po trzech godzinach”

Jakież to proste i standardowe! „Wydalisz płód”, a potem spuszczasz wodę w muszli klozetowej. Bez jakiegokolwiek pożegnania czy poszanowania ŻYCIA. Problem z głowy…

Kolejne cytaty w tym artykule są już tylko gorsze.

“W pewnym momencie poczułam, że chyba już jesteśmy po wszystkim, wypadł ze mnie półtoracentymetrowy skrzep. Wznieśliśmy toast.”

“Skąd wiadomo, że się udało? Poznasz to po tym, że następnego dnia masz ochotę na kawę i kawa smakuje jak kawa.”

Aborcja nie jest ok, to zawsze niewyobrażalnie smutna i ciężka decyzja. To nigdy nie będzie normalne i standardowe. To nigdy nie będzie OK! Ktoś naprawdę myśli, że jak okrasi ogromny DRAMAT różem i uśmiechem to zmieni jego oblicze?

Wyrzuty sumienia

W artykule czytamy, że kobiety po dokonaniu aborcji czują ogromną ulgę i chętnie świętują „sukces”. Dlaczego nawet słowem nie wspomina się o zaburzeniach posttraumatycznych, które pojawiają się dopiero po pewnym czasie? To może być kilka miesięcy albo kilkanaście lat. Z przeprowadzonego badania* wynika, że dla 46% kobiet aborcja stała się przyczyną największego kryzysu w ich życiu, a 48% kobiet stwierdziło, że relacje z ojcem zabitego płodu zmieniły się znacząco na niekorzyść, lub wprost załamały się. U 33% kobiet wystąpiły po zabiegu przerywania ciąży zaburzenia seksualne, 52% respondentekodczuwa smutek, poczucie pustki, rozdrażnienie, całkowity brak radości z życia – przeżycia, których wcześniej nie doświadczały. Takich badań jest mnóstwo, a wyniki są bardzo smutne. Wyparte emocje w końcu wracają ze zdwojoną siłą.

Wiecie, mam poczucie, że ta okładka i cały aborcyjny dream team niszczy to, na co kobiety pracowały przez ostatnie lata. Fakt, że ta okładka zostanie wrzucona do worka „Czarny Protest” to ogromny cios dla nas wszystkich. Już widzę jak radykalna prawica przebiera nogami z radości.

Mówi się, że do pewnych tematów społeczeństwo musi dojrzeć. Mam nadzieje, że nasze społeczeństwo w tej kwestii nie dojrzeje nigdy, że aborcja ZAWSZE będzie czymś smutnym i tragicznym.

Na zakończenie wrzucę komentarz, jaki znalazłam pod artykułem na stronie Wysokich Obcasów.

“Aborcja jest ok”, “aborcja jest normalna”, “96% kobiet dokonuje aborcji z powodów osobistych, nie zdrowotnych” – nie jestem przeciwnikiem aborcji, ale powiem szczerze: przerażacie mnie.” –

 

 

*David H. Sherman et al., The Abortion Experience in Private Practice, in: Women and Loss. Psychobiological Perspectives, William F. Finn et al. ed., The Foundation of Thanatology Series, Vol.3, Preeger Pub., NY . 1985 pp. 98 – 107.

186 komentarzy

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie upubliczniony.

    1. Przecież tu nikt, absolutnie nikt nie mówi o zabijaniu dzieci! Rany! Skąd ten pomysł! W tym artykule mowa o aborcji!

  1. Myślę, że obecne przepisy są przemyślane. Pozwalają na usunięcie ciąży właśnie w ekstremalnych przypadkach. Nie powiem, żeby były dla mnie jako katoliczki dobre, ale sama nie wiem czy potrafiłabym wychować dziecko z gwałtu, a zatem nie oceniam. Powodem usunięcia dziecka miałby być brak środków na większe mieszkanie?! Niektórzy ludzie już doszczętnie powariowali z egoizmu. W mojej opinii aborcja to najgorszy rodzaj morderstwa – zabijasz osobę, która nie może się nawet bronić. Pewnie ciężko żyć z taką świadomością, zwłaszcza jeśli ma się inne dzieci. Mówienie, że to okey to ohydne zaklinanie rzeczywistości.

  2. Myślę, że obecne przepisy są przemyślane. Pozwalają na usunięcie ciąży właśnie w ekstremalnych przypadkach. Nie powiem, żeby były dla mnie jako katoliczki dobre, ale sama nie wiem czy potrafiłabym wychować dziecko z gwałtu, a zatem nie oceniam. Powodem usunięcia dziecka miałby być brak środków na większe mieszkanie?! Niektórzy ludzie już doszczętnie powariowali z egoizmu. W mojej opinii aborcja to najgorszy rodzaj morderstwa – zabijasz osobę, która nie może się nawet bronić. Pewnie ciężko żyć z taką świadomością, zwłaszcza jeśli ma się inne dzieci. Mówienie, że to okey to ohydne zaklinanie rzeczywistości.

  3. Gdy czytam artykuły,albo wypowiedzi pt. “Aborcja jest okey,aborcja jest jak wyjście po bułki do piekarni”,przypominam sobie jaka traume musiały przechodzić moja kuzynka i szwagierka z powodu utraconej ciąży.
    Powiedzcie właśnie takim kobietom jaka wspaniała jest aborcja.jakie to łatwe iść do ubikacji,połknąć tabletki i wydalić płód bez żadnego poszanowania dla życia…niestety kobiety ,które tego dokonały tylko i wyłącznie bo tak,zwyczajnie nie mają szacunku dla samych siebie,bo jak inaczej można odnieść się do kobiety,która usunęła cząstkę samej siebie dla własnego widzi misie…można było się spodziewać,że po czarnym proteście ,kobiety zaczną się domagać aborcji dobrowolnej…no bo przecież jak można w trzech ekstremalnych przypadkach usunąć ciążę,to dlaczego by nie od tak jej się pozbyć ? Nie pojmę tego,nigdy…pomimo tego, że nie mam własnych dzieci i nawet nie wiem czy będzie mi to dane,to jako kobieta nie będę potrafiła zrozumieć tak nieludzkiego podejścia…I tak po ludzku jest mi wstyd za kobiety,które tak na lajcie potrafią sobie,drugiej połówce i nienarodzonemu dziecku zrobić…

    1. Dokladnie! Niech porozmawiaja z kobietami ktore utracily upragniome ciaze przez poronienie a trauma tego wydarzenia ciagnie sie za nimi miesiacami jak nie dluzej…kawa nie smakuje jak kawa jeszcze dlugo potem..a moze juz nigdy tak samo!

    2. Ale to dwie różne rzeczy – poronienie, gdy dziecka oczekujesz, a aborcja z własnej woli.

  4. Czuć w tym tekście Twoje zażenowanie. Aborcja jest tematem trudnym i ciężkim. Uważam, że na pewno nie powinno się na jego plecach w jakikolwiek sposób reklamować, czy jak wyżej wspomniałaś robić karierę. Ha! Tym tekstem przypomniałaś mi jak ostatnio wyraziłem do koleżanki swoje zdanie, może nieświadomie, może nie powinienem, ale powiedziałem, że właściwie aborcja mogłaby być z przesłanek, o których mówi ustawa, tj.: kazirodztwo, gwałt i nieuleczalna choroba dziecka. W każdym innym przypadku, decyzję powinien wydać sąd badając całą sytuację kobiety (rodziców). Naskoczyła na mnie, że nie mam prawa wyrażać takich tekstów, bo nigdy nie będę kobietą, która będzie w ciąży i że ona jest za ogólnie pojętą aborcją.

  5. Częściowo się zgadzam. Dla wielu kobiet aborcja jest tragedią – statystyki, które przytoczyłaś to potwierdzają. Potwierdzają one również, że są kobiety dla których aborcja nie jest tragedią. Świadczy to pewnie o różnym poziomie wrażliwości, nie nam oceniać innych i ich wybory życiowe lub uczucia z nimi związane. Skoro szerzy się informacje na temat negatywnych skutków aborcji (i bardzo dobrze, jestem za większą świadomością we wszystkich dziedzinach życia) czemu mamy nie szerzyć informacji na temat pozytywnych skutków aborcji?

  6. Rany, aż musiałam przerwać czytanie, tyle emocji się we mnie kotłuje. Jestem obecnie w 7 mc ciąży, zaplanowanej i wymarzonej. Ja tego absolutnie nie rozumiem! Brałam udział w pierwszym czarnym proteście, szłam ulicami Krakowa i byłam dumna, że my kobiety walczymy o nasze prawa (w domyśle – prawo do zdrowia i naszego życia). To co piszesz w 200% oddaje moje uczucia. Pierwszym zimnym prysznicem było właśnie wyznanie piosenkarki, która dokonała aborcji bo nie pasowało jej drugie czy trzecie dziecko (teraz nie pamiętam). Szok i niedowierzanie. Pamiętam jak zaciekle komentowałam wszystkie wpisy, tłumacząc że ja się pod tym nie podpisuje, nie o takie prawa Polek “walczyłam” wychodząc na ulicę. Długo była cisza, a teraz Aborcyjny Dream Team? Czy ten świat oszalał? Może zaraz zrobimy Pedofilski Dream Team lub inne patologiczne i chore grupy, wspierające nienormalne sytuacje?! Nie wiem jak to jest możliwe, że Wysokie Obcasy wydały taką okładkę. Lubiłam ten magazyn ale nigdy więcej go nie kupię. Dzięki Eliza za ten wpis, bardzo Cię szanuję i uwielbiam to, że nikogo nie udajesz i mówisz prosto z mostu. Z Tobą zostaję do końca! <3

  7. Hej Eliza. Czytam Twojego bloga od lat, jako jedynego regularnie i jestem wielką fanką od dawna. To pierwszy mój komentarz tutaj, bo szkoda przyznać, ale Twój wpis mnie rozczarował.
    Dodam, że uważam tę okładkę również za oburzającą. Również uważam, że aborcja nie jest OK. Ale nie powinnaś odmawiać kobietom możliwości jej wykonania. Niesmaczą mnie przytoczone przez Ciebie fragmenty, np. o toaście po aborcji. Ale dla tej kobiety to była ulga! I ja to rozumiem.
    Obecnie jestem w ciąży – moje dziecko miało podejrzenie zespołu Edwardsa. Gdyby złożone badania się potwierdziły usunęłabym ciążę – i wówczas aborcja byłaby dla mnie trudna, bo to oczekiwane dziecko, ale bym jej dokonała. Czy aborcja byłaby wówczas ok? Na pewno nie dla mnie. Ale potrafię sobie wyobrazić, że dla kobiety, która nie chce dziecka może to być decyzja łatwa i lekka. Ani Ty, ani ja, ani nikt inny nie ma prawa decydować czy aborcja jest OK – dlatego uważam, że ta okładka jest idiotyczna.
    Jak rozumiem jesteś za tzw. “kompromisem aborcyjnym”. Ja jestem jego przeciwniczką. Aborcja powinna być legalna i dostępna dla wszystkich. Uważam to za podstawowe prawo człowieka. Cały ten artykuł pokazuje co się dzieje, kiedy kobiety szukają pomocy na forach. Zakazanie aborcji NIE JEST rozwiązaniem, bo aborcje dalej będą dokonywane. Szkoda tylko, że obecnie w Polsce ludzie wmawiają sobie ciągle co powinni czuć i jak powinni się zachowywać. Dlaczego te panie mają płakać i mieć syndrom postaborcyjny? Aborcji niestety często towarzyszy poczucie winy właśnie przez takie wpisy jak ten.
    Nie będę pisać “Ooo koniec wchodzenia na bloga”. Dalej Cię lubię, ale postaraj się zrozumieć, że ludzie są różni i nie powinnaś ich oceniać. Bez względu na to co napisałam dalej uważam, że przekaz okładki jest zły. Te kobiety również nie powinny mi wmawiać, że aborcja jest OK. Ani ty że nie jest OK. TO MOJA DECYZJA czy ja się z tym czuję ok.

    1. Dlaczego oburzają Cię przytłoczone fragmenty? Przecież to część artykułu, ktoś naprawdę tak napisał. Kobieta, która przed chwilą zabiła swój płód, świętowała swój sukces lampką wina.

      Prawo do zabijania niewinnej istoty powinno być prawem każdego człowieka? Na jakim ja świecie żyje?

    2. Zgadzam sie w stu procentach z Magda. Niestety ten artykul nawet nie stara sie byc obiektywny ani wczuc sie w sytuacje kobiet dokonujacych takich wyborow. Wiecej spodziewalam sie po autorce ktora studiowala psychologie. W czarnych protestach chodzilo chyba wlasnie o to zeby nikt nie narzucal kobietom swojej woli. Ani ksiadz, ani prokurator, ani lekarz, ani spoleczenstwo dookola. Ponoc chodzilo o wolny wybor? Nagle okazuje sie ze niekoniecznie, bo wolny wybor ok ale tylko wtedy kiedy byl gwalt czy widmo choroby genetycznej, ale juz nie wtedy kiedy w ciaze zachodzi nastolatka bez warunkow do utrzymania dziecka czy ktokolwiek inny kto zwyczajnie nie jest na silach podjac sie macierzynstwa. Nie wiem dlaczego autorka tak obsmiewa fakt ze komus warunki socjalne (czytaj mieszkanie) nie pozwalaly byc odpowiedzialnym rodzicem.
      O sporze doktrynalnym tez ani slowa bo przeciez kilkumilimetrowa zygota to ‘zycie’ pelna geba. Szkoda tylko ze zainteresowanie nim przez spoleczenstwo dookola konczy sie w momencie przyjscia na swiat. I dla mnie wlasnie to, nie fakt ze kobiety dokonuja aborcji, jest przerazajace.
      Niestety nadal kobieta kobiecie wilkiem…

    3. Co ty za bzdury piszesz?? Podstawowym prawem człowieka jest aborcja? PODSTAWOWYM PRAWEM człowieka jest ŻYCIE. Każdy ma prawo do ŻYCIA. Niestety twoja matka nie zdecydowała się na aborcję – i dlatego żyjesz. Mogłabyś wylądować w toalecie, ale żyjesz i piszesz takie glupoty. Przerażające

    4. Wszystko sprowadza sie do tego czy ktos uwaza ze kilkudniowy zlepek komorek to zycie. Ja nie uwazam. Masz prawo sie nie zgadzac ale nie masz prawa decydowac o cudzych wyborach.

    5. dzięki za wpis Magda i Anita. Jak zwykle ktoś nie rozumie że o ograniczeniu prawa do aborcji w PL decydują faceci.

    6. Anita, jestem obecnie w ciąży więc dokładnie interesuję się tym co się dzieje z dzieckiem na kolejnych etapach. Gwarantuję Ci że bardzo szybko przestaje być tylko zlepkiem kilku komórek, bez względu na to co uważasz na ten temat.

    7. Popieram… ciąża wyczekana i upragniona nie może być porównywana do tej nie chcianej….dajmy prawo sobie ale tez INNYM by żyli jak chcą!

  8. Przykro mi się zrobiło,gdy dowiedziałam się o tym artykule…przykro jako kobiecie…
    Czy my naprawdę walczyłyśmy o prawo do zabijania nienarodzonego dziecka dla własnego widzi misie ?
    Tak szczerze to poniekąd spodziewałam się ,że tak może być po czarnym proteście…kobiety jawnie będą popisywać się ile i z jak durnych powodów usuwały ciążę.pomijając już fakt,że inne im przyklaskują i mówią – jakie to one odważne…bzdura totalna…według mnie taka kobieta jest tchórzem ,bo nie umie ponieść konsekwencji swojego zachowana (pomijając 3 ekstremalne przypadki)…niektórzy uważają ,że skoro kobieta zgwałcona ,chora lub wiedząca, że urodzi chore dziecko ma prawo do usunięcia ciąży, to dlaczego by ot tak nie można usuwać ?
    W mojej rodzinie były 2 przypadki utraty ciąży -dzieci były bardzo chciane, wyczekiwane .przeszły dziewczyny okropny traumę.
    Dla mnie nie jest to po prostu nie do przyjęcia ,by mieć podejście do aborcji,jak do wyjścia do piekarni po bułki…e-mam 2 kreski, ale kupię jakieś tableteczki i po sprawie…to teraz dziewczyny – te które tak sobie na życzenie robicie aborcję-idzcie do kobiety,która straciła ciążę i powiedzcie jej prosto w oczy,że to robicie i jest to na porządku dziennym…

  9. Dawno nie byłam tak zażenowana, zniesmaczona i wściekła jak wtedy, gdy zobaczyłam tę okładkę. Przeczytałam tekst tylko dlatego, że spodziewałam się, że to jakaś fatalnie wymyślona prowokacja, kolejna próba zwrócenia uwagi na problem, który dzieli opinię publiczną od tak dawna. Ale niestety nie… okazało się, że one tak na serio… Dla mnie to strzał w kolano, zabójstwo tego wszystkiego, co zrobiły czarne protesty, a przede wszystkim niepowtarzalny argument dla wszystkich ich przeciwników. Aborcja nie jest, nie będzie ok! Wybór jest ok! I już nigdy nie wybiorę Wysokich Obcasów… Przykro mi… P.S. A okładka polskiego Vouge’a jest super – PKiN wygląda jak z nowojorskiej ulicy! 😉 P.S.2 Świetny tekst Eliza.

  10. A mnie od początku wydawało się, że te czarne protesty mają jakieś “drugie dno”. Podejrzewam, że nikt nie miał zamiaru zmieniać obowiązujących przepisów, owszem był jakiś obywatelski projekt ustawy, która miała całkowicie zabraniać jakiejkolwiek aborcji, ale to było raczej oczywiste, że taka ustawa nie przejdzie.
    Ostatnio na instagramie, ktoś wrzucił zdjęcie i opisał, że w jego okolicy, jakaś matka wrzuciła noworodka do stawu. Oczywiście polała się fala hejtu i krytyki, że to potwór a nie matka itp. a mnie się nasunęło tylko jedno pytanie – czym to się różni od aborcji? Tym, że dziecko więcej waży? Dlaczego ludzie tak chętnie stają w obronie kobiet, które dokonały aborcji z wyboru? Dla mnie to ta sama zbrodnia, której dokonała matka, która zabiła swoje dziecko po urodzeniu.

    1. A czy ktoś się zastanowił, dlaczego to zrobiła? To tragedia, fakt, ale dlaczego tak się stało? Chyba tutaj powinno się parę osób zastanowić, dlaczego tak sie dzieje. Nie usprawiedliwiam, absolutnie, żeby było jasne.

    2. Idąc dalej Paulina za Twoim komentarzem, zapytam jaka jest różnica między wrzuceniem do stawu dziecka z gwałtu/chorego na nieuleczalną chorobę a dokonaniem na nim aborcji? Pewnie zaraz odpowiecie, że kobieta nie przechodzi 9miesięcznej traumy (pomijając fakt, że może przechodzić ją później po dokonaniu aborcji, ale często o tym nie będzie wiedziała przed), ale jednak to jest zabranie komuś nienarodzonemu życia . Niezależnie od tego w jaki sposób ten ktoś powstał. Nie zrozumcie mnie źle – nikt przy zdrowych zmysłach nie chce mieć chorego dziecka, ani zajść w ciążę w wyniku gwałtu, ale dla mnie czarne protesty również nie były pozytywnym zjawiskiem. Ok, możecie mnie nazywacie przedstawicielką radykalnej prawicy, niech będzie, chociaż mało utożsamiam się z polityką. Dla mnie problem aborcji to ani sprawa polityczna, ani nawet religijna. Prawo do życia to podstawowe prawo każdego z punktu widzenia moralności i etyki, niezależnie od wyznawanej religii czy poglądów politycznych.
      BTW kiedyś usłyszałam wypowiedź dziewczyny będącej dzieckiem pochodzącym z gwałtu – dziękowała swojej biologicznej matce, za to, że nie usunęła ciąży. Sama została adoptowana, jest w szczęśliwym związku. lle osób nie może powiedzieć tego samego?

  11. To zawsze ciężka decyzja, przed którą stanęło kilka moich koleżanek…i zawsze towarzyszył temu smutek.
    Kobieta powinna mieć prawo do podjęcia takiej decyzji i do rzetelnej informacji na temat samego zabiegu.

    Niestety cukierkowa forma przedstawienia tematu w WO jest kompletnie nie do zaakceptowania, przykre jest to że w tym temacie popada się z jednej skrajności w drugą.

    A co do Vouga…okładka jest inna od tego do czego przywykliśmy, co jest pewnym plusem;)

  12. Jak czytam to, co napiasałaś i o ‘niby kompromisie’ to jestem za obowiązkową aborcją.
    Kompromis byłby wtedy, kiedy aborcja byłaby dostępna na życzenie do 12 tygodnia. Obecnie obowiązujące prawo i każde jego zaostrzenie uderza w najbiedniejsze dziewczyny, których nie stać na wyjazd za granicę, ale co my możemy o tym wiedziec, co?

  13. Aborcja nie jest Ok i nigdy nie będzie, a ta okładka jest ohydna i przerażająca. Jak ktoś nie jest gotowy na dziecko to niech myśli wczesniej o antykoncepcji. Fajnie Eliza, że zabierasz głos w tej sprawie. Pozdrawiam z moją maleńką córeczką- Elizą 🙂

  14. Eliza zgadzam się z Tobą. Nie o takie prawa walczymy. Aborcja nie jest i nigdy nie będzie ok, a nawet jeśli te 49 nie czuje traumy to nie oznacza, że czuje się z tym dobrze teraz czy po kilku latach. Aborcja powinna być dostępna, każda powinna mieć do niej legalny dostęp, ale z rozumem i z konkretnych przyczyn.

  15. Strasznie głupie jest przyczepienie się do jednego tematu żęby ludzie się kłócili i ciągle, wszędzie wciskali ten temat. Jak nie lgbt to aborcja co następne? Eutanazja – zafaj mi twoi rodzice nażyli się już wystarczająco 🙂
    FUJ

    Ale powiem ci szczerze, że jesteś jedyną osobą w internecie pod której opinią się zgadzam w 100%.

  16. Zarówno okładka jak i przytoczone przez Ciebie wypowiedzi sa chore. Jestem za wolnym wyborem, ale to poszło w złą stronę. To cudownie, że zabijanie niewinnych istot ludzich jest dla kogoś hobby – chyba ta kobieta powinna się poddać leczeniu psychiatrycznemu.

  17. Nigdy nie byłam za, nigdy nie byłam przeciw. Jest to bardzo trudny, według mnie indywidualny temat. Każdy ma do tego inne podejście, ale moje bardzo mocno pokrywa się z tym co napisała Pani w poście.
    Nie wyobrażam sobie usuwać ciąży, ludzkiego istnienia, ze względu na brak możliwości kupna większego mieszkania czy własnego widzimisię.

  18. Hej Eliza . Czytam Twojego bloga chyba 6 lat albo więcej. Obecnie mam 26 lat i praktycznie z Tobą ‘dorastalam’. Skomentowałam chyba tylko raz i dzisiaj jest ten drugi, z powodu, który jest dla mnie bolesny.
    Mieszkam w Belgii. Aborcja do 3 miesiąca jest tu legalna , tabletki dzień po i wczesnoporonne także, ogólnie nikt się nie czepia i nie zagląda ci wscibsko w życie, robisz co chcesz , lekarze rozumieją.
    Zawsze byłam za aborcją, bo jednak moje ciało, moje życie i moja sprawa. W maju 2017 dowiedziałam się że jestem w ciąży. Wpadka przy tabletkach. Pierwszy miesiąc był trochę traumatyczny . Pochlonela mnie praca, z chłopakiem nic nie planowaliśmy a jak już to dopiero za 2-3 lata. Ale po długich rozmowach doszliśmy do wniosku że się kochamy i chcemy tego, damy radę. 2 miesiąc był całkowicie ok. W 12 tyg okazało się że serduszko nie bije. Nie dowie się nikt jakie to uczucie kiedy chcesz pierwszy raz usłyszeć bicie serduszka a zamiast tego dostajesz 3 opcje usunięcia PŁODU.
    Dostałam 4 tabletki do wzięcia dopochwowo tego samego wieczoru . Miałam dostać skurczy po 3h i po krzyku . Dostałam skurczy koło 1 w nocy. Największy ból w zyciu. Nie wiedziałam co się że mną dzieje. Byłam w łazience, krew była wszędzie a ja do godziny 7 rano wyrzucalam2z siebie wielkie czopy i ogrom krwi. Byłam wykończona. Psychicznie byłam wrakiem. Wierz mi Eliza, całe życie myślałam że mogłabym to zrobić, że aborcją to Pikuś. Nic bardziej błędnego. To ból fizyczny i przede wszystkim psychiczny. Rano pobiegłem do lekarza rodzinnego zaplakana by dał mi jakieś zwolnienie do pracy bo płacz nie ustepywal . Byłam 2 tyg na l4. I do teraz nie umiem o tym mowic. Ciągle mam przed oczami ta łazienkę, moje nogi i toaletę, jak po morderstwie . Zrobić aborcję jest łatwo i łatwo się o tym mowi. Konsekwencje ciągną się miesiącami.

    1. Gabriela, bardzo Ci dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją smutną historią. Ogromnie Ci współczuję, to musiało być traumatyczne doświadczenie. Dla mnie jesteś prawdziwą bohaterką. Państwo umożliwiłoby Ci aborcje, Ty podjęłaś inną decyzję. Myślę, że Twój komentarz otworzy oczy wielu osobom.

      Sciskam Cię mocno!

  19. Myśle dokładnie jak Ty, Eliza. Co prawda nie brałam udziału w protestach (mieszkam w UK) ale od początku czułam, ze tak naprawdę nie będzie w kwestii aborcji nic zmienione. Wiele z kobiet na tych marszach nawet nie wiedziało o co krzyczą.
    Za każdym razem jak widzę te piosenkarkę to mam przed oczami co zrobiła i to z jakich powodów. I za każdym razem jest mi niedobrze…
    Myśle, ze powody dla których można dokonać legalnie aborcji w PL są jedyne jakie mogę zaakceptować.
    Szkoda, ze nikt nie stanie w obronie tych najmniejszych, bez prawa głosu…
    Ludzie troszczą się o zwierzęta, bezpańskie psy, koty a smierć człowieka to tylko „zabieg”.
    Dlaczego za zabójstwo człowieka idzie sie do więzienia a za zabójstwo dziecka, nieważne czy ma 5 tyg czy 12 nie? Bo nie może się bronić?
    Bardzo zaimponowałasmi tym tekstem 😀

  20. Matko kochana… dokąd zmierzasz świecie? aborcja traktowana równorzędnie z zabiegiem przycinania paznokci, czy skrócenia włosów. Była, jest i będzie ciężkim przeżyciem, odciskającym swoje piętno na całe życie kobiety. Jak można tak przedmiotowo traktować ludzkie życie? “płód”? przecież to człowiek, jeszcze maleńki, nie mogący sam zabrać głosu we własnym imieniu, ale CZŁOWIEK-za którego ktoś inny decyduje, czy będzie mu dane zobaczyć jak wygląda ten okrutny świat, czy też nie. Straciłam jedno dziecko, z przyczyn ode mnie niezależnych, ciąża nie rozwijała się prawidłowo, doszło do samoistnego poronienia. Wiem jak to boli, mimo upływu czasu wszystkie te przeżycia wciąż są obecne, bolą nie mniej niż wtedy kiedy się to stało. Nie życzę tego nikomu, a zwłaszcza osobom, które świadomie decydują się zabić własne dzieci.

  21. Uważam że kobieta powinna mieć wybór. Jeżeli chce urodzić to ok, ale jeżeli chce usunąć ciąże to powinna mieć do tego prawo w godnych warunakach. Podziemie aborcyjne ma się do dobrze i przy coraz większych restrykcjach rządu będzie się miało jeszcze lepiej. Nie każda kobieta chce mieć dzieci i trzeba to uszanować.
    Dużo się nad tym zastanawiałam i wiem jedno, że bycie niechcianym dzieckiem jest okropne i pozostawia ogromny ślad na całe życie.

    1. Jeśli kobieta nie chce mieć dzieci, to ma sto sposobów na antykoncepcję. A nie prawo do ZAMORDOWANIA. O narodzie, czemu “matka Madzi” była okrutną kobietą, która zabiła własne dziecko, bo jej przeszkadzało, bo płakało? I to było nie ok, a zamordowanie nienarodzonego dziecka już jest ok? Nie da się w tym wszystkim pominąć też Boga, bo on nikomu nie dał prawa do decydowania o cudzym życiu i śmierci. I dla niego taką samą wartość ma życie poczęte, co narodzone. I przestańcie w końcu pisać, że nie wszystkie kobiety chcą mieć dzieci i mają do tego prawo. Litości… I wypowiadają się ci, którym nikt życia nie odebrał… Serce boli…

    2. Nie ma stuprocentowej metody antykoncepcyjnej więc ten argument jest idiotyczny. A kolejny sposób na uniknięcie aborcji czyli tabletka po jest na receptę a chyba wiemy że dostać się do ginekologa w 72 godziny to niemal niemożliwe, zwłaszcza w małych miejscowościach. Podwiązanie jajowodów w Polsce też jest niemożliwe. W krajach gdzie aborcja jest legalna, istnieje edukacja seksualna, łatwy dostęp do antykoncepcji aborcji wcale nie ma więcej niż w krajach gdzie jest zakazana, po prostu nie istnieje tam podziemie aborcyjne ani wyjazdy tuż za granicę. To nie jest prosty temat i myślę, że mówienie z pogardą o kobietach, które zdecydowały się na to, bądź zdecydowałyby się gdyby było to możliwe niczemu nie pomaga.

  22. Wielki szacunek, że o tym piszesz. Jako jedna z niewielu poruszasz ważne tematy społeczne, nie zrobiłaś z bloga słupa reklamowego oklejonego artykułami sponsorowanymi. Nastały okropne czasy, kiedy śmierć jest trywializowana, a kobietom wmawia się, że muszą robić karierę za wszelką cenę. Te zacytowane fragmenty są szokujące i tylko mnie upewniły, że dobrze zrobiłam nie zapoznając się z całym artykułem. BTW szacun za podanie źródła naukowego skąd wzięłaś statystyki. Dziennikarki WO mogłyby się od Ciebie uczyć profesjonalnego podejścia do tematu.

  23. W Polsce 2 skrajności,postawy promowane przez bezduszne artykuły taktujące aborcję, jako hobby i te, które każą rodzić ciężko chore dzieci ( i nie mam na myśli zespołu downa), czy z gwałtu nie oferując żadnej pomocy.

    Ja uważam, że dla kobiet powinno być zagwarantowane wsparcie psychiatryczne, finansowe i opieka medyczna na wysokim poziomie. Żeby decyzja o aborcji nie była widzimisiem, a z drugiej kobieta nie radziła sobie sama z całkowicie niesprawnym dzieckiem. No i jeśli jej podejmie, to żeby miała odpowiednie wsparcie, a nie była wytykana palcami. Czyli aborcja w poszczególnych przypadkach.

    No i edukacja seksualna, dostęp do antykoncepcji i bezwzględne kary dla gwałcicieli.

  24. Mnie niestety zasmucił Twój wpis.
    Nie uważam, że aborcja to brokat, confetti i jednorożce.
    Ale kompletnie nie zgadzam się z tym jak o aborcji piszesz!
    Każdy ma prawo decydować o sobie, o swojej przyszłości a przede wszystkim o przyszłości dziecka.
    A co jeśli używasz antykoncepcji ale nieszczęśliwie jesteś w tym felernym %, który miał pecha?
    Masz tyle planów i marzeń a tutaj nagle pojawiają się dwie kreski na teście? A doskonale wiesz, że nie chcesz teraz dziecka?
    A co z narkomankami, które rodzą dzieci, a te muszą spędzać życie w domach zastępczych ( poczytaj sobie o takich jeśli nie masz pojęcia do kogo można trafić) ?

    Uważam, że KAŻDY MA PRAWO MIEĆ WYBÓR!

    1. Żadna antykoncepcja nie daje 100% skuteczności. Dorosły człowiek powinien być tego świadomy. Każdy decyduje o swoim życiu ale to nie znaczy ze inni maja temu przyklasnąć. Dla mnie aborcja na życzenie to zło.

    2. Dokładnie Eliza – to działa w obie strony. Nikt nie oczekuje, że przyklaśniesz kobietom, które dokonują aborcji ale powinny one mieć prawo decydować o własnym życiu.

    3. Eliza, ogromne brawa za ten artykuł! Dziewczyny problem polega na tym że w chwili zajścia w ciążę już nie decydujemy tylko o swoim życiu, mamy w brzuchu nowe, inne życie, które za dosłownie kilka miesięcy będzie tym słodkim bobasem z reklam. Gdy go usuwamy to go zabijamy, proste. Takie zachowanie musi mieć konsekwencje psychiczne, wcześniej czy później. Gdy zachodzimy w ciążę już jest za późno na zastanawianie się nad tym czy takie były nasze plany czy nie i czy mamy odpowiednio duże mieszkanie, to nie jedyna sytuacja życiowa w której nie ma odwrotu.. gdyby płód „należał” do matki mogłaby o nim decydować w każdą stronę a to niemożliwe, dotkliwie dowiadują się o tym kobiety po poronieniach gdy okazało się ze absolutnie nic nie dało się zrobić żeby utrzymać ciąże.

    4. Nie no coś Ty lepiej urodzić i wyrzucic …akboburidzic i oddać ….albo nie zaraz zaraz…..urodzić i krzywdzić bo przecież 2cm to już życie…..tak poważnie to zgadzam się z Tobą …nie róbmy z aborcji imprezy ale tez przestańmy z tych którzy jej dokonali robic morderców !

  25. Czesc. Nie chcę mieć dzieci. Decyzja o aborcji byla dla mnie oczywista, trudna o tyle, ze mieszkam w Polsce i musiałam się nieżle nakombinowac, żeby to zrobić. Etycznie nie miałam z tym najmniejszego problemu.
    Wiem też, że takich dziewczyn jak ja jest więcej, rozmawiam z nimi, jesteśmy w kontakcie i naprawdę mamy już dość wmawiania nam, ze nasze decyzje musiały być trudne. Nie były.

    Zdaję sobie sprawę, że są kobiety, które odczuły to inaczej, każda z nas przeżywa to inaczej, bo każda z nas jest inna. “Aborcja jest ok” oznacza, że nie musisz czuć się źle wybierając usunięcie ciąży, nie musisz mieć wyrzutów sumienia ani ryczeć w poduszkę, masz prawo czuć się tak, jak się czujesz – i tyle. Ja chciałam tańczyć po ścianach z radości, że moje życie znowu należało tylko do mnie.

    1. Tzn że gdybys urodziła dziecko ale po np 3 latach trafiłabys na okazję z marzeń z której możesz skorzystać jedynie wtedy gdy nie będziesz mieć dziecka to zabiłabyś je i następnie piła szampana z radości ? Czy to już wg ciebie inna sytuacja ? A jeśli inna to dlaczego ?

    2. Pozazdrościć systemu wartości. Jasne, każda z nas jest inna i ma inne wartości, ale jednak jest też jakiś moralny standard, poniżej którego nie powinno się schodzić. Kasia W. z Sosnowca też mnie miała ochotę tańczyć po ścianach z radości, bo życie znowu należało tylko do niej…

  26. Kurczę, nigdy nic nie komentuję. Zaglądam dla relaksu, bo po prostu ładnie tu u Ciebie…

    Ogromnie mi zaimponowałaś tym tekstem.

    Wydaje mi się, że tylko brak jakiejkolwiek podstawowej wiedzy z biologii sprawia, że przerwanie ciąży wydaje się zwykłą “kosmetyczną” interwencją, która powinna być dostępna “na życzenie”, do zrobienia w kwadrans między wizytą u fryzjera a imprezą w klubie. No nie, tak to nie działa, jakoś tak się złożyło, że ciało kobiety, człowieka w ogóle, to maszyneria i setki procesów, których funkcjonowania wciąż w pełni nie poznaliśmy. Niby my, ludzie XXI wieku, jesteśmy tacy cywilizowani, dorośli, mądrzy, szanujący kwiatki, zwierzątka, morza i oceany, no w ogóle przecudowni, a jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że brakuje nam właśnie człowieczeństwa. Metod antykoncepcji jest wiele, każdy znajdzie coś dla siebie i dla swojego światopoglądu, zwłaszcza jeśli zacznie od solidnej edukacji i refleksji nad tym, czym jest odpowiedzialność.

    I żeby było jasne. Trzy koszmarnie trudne, poważne sytuacje, w których kobieta może zdecydować się na aborcję powinny, w mojej opinii, pozostać bez zmian. Taka natura kompromisu i nikt nie ma prawa oceniać kobiety, która znalazła się w tak dramatycznych często okolicznościach. To ponad ludzką wyobraźnię i tutaj potrzebne jest prawo wyboru.

  27. Musiałam przespać się z tym tekstem. Okladka WO jest niestosowna, przygotoczone przez ciebie fragmenty tekstu także. W punkt wybiłaś ten róż i brokat.
    Ale nie zgadzam sięże aborca zawsze jest tragedią – czasami jest prostym wyborem, prawem kobiety do decydowania o sobie. A mamy dziś społeczny klimat do tego, żeby wskazywać palcem, opluwać, piętnować kobiety, które się na nią zdecydowały. Stawiam hipotezę, że to może być przyczyna wielu depresji, traum. Kobieta mało pewna siebie, która kiedyś podjęła decyzję o usunięciu płodu, dziś słyszy jak olbrzymim to jest złem, wokół siebie nie wie o nikim z podobnymi doświadczeniami. Spirala strachu, obaw i oskarżeń się nakręca.
    Nie oceniajmy łatwo, życie nie jest święte – chętnie wysyłamy mężczyzn na wojne, dajemy sobie prawo, żeby bombardować miasta pełne ukrywających się dzieciakow, ale kobieta sama o sobie zdecydować nie ma prawa. Brzmi patetycznie ale w męskim świecie, kobietom nadal wiele się zabrania. I w efekcie tego, niektórym przewraca się w głowie, gubią rozasądek i robią brokatowe okładki, bo liczą, że w ten sposób przedstawią drugą stronę medalu. Ale to zwiercidło niestety jest krzywe.

  28. Moja akceptacja dla aborcji jest większa niż Twoja. Mam cudowną, wyczekaną córeczkę i właśnie jestem w drugiej ciąży. Również chcianej, ale zaplanowanej i niewyczekiwanej. Od pierwszej minęło 7 lat. Jestem na innym etapie życia, jestem starsza, jestem odpowiedzialna za przyszłość mojego dziecka i za moich pracowników. Właśnie czekam na badania prenatalne i nie śpię po nocach. Bo wiem, jaka decyzja byłaby dla mnie i ojca dziecka słuszna, gdyby coś było nie tak, ale nie chciałabym żadnej podejmować. Wiem, że każda byłaby zła. Pomimo tego, że popieram aborcję w całej rozciągłości, to wciąż uważam, że nie jest ok. I wciąż uważam, że jest ostateczną ostatecznością

  29. Chciałabym do tego wszystkiego dodać to, o czym mówiła pewna pani poseł z mównicy w sejmie o plodzie: “że to zlepek komórek”. Oburzylo mnie to, bo kilka dni wcześniej, w 13 tygodniu ciąży lekarz robił mi usg genetyczne. Dokładnie widziałam główkę, rączki, nóżki, a nawet żołądek, mózg czy serduszko. I jak można zabić wtedy takie maleństwo??

  30. Dla mnie obrona aborcji argumentowana tym, że “kobiety powinny mieć prawo do decydowania o swoim ciele” jest zwykłą hipokryzją. O ile popieram to, żeby ludzie decydowali o swoim ciele, o tyle uważam, że nie uwzględnia to podejmowania decyzji o aborcji. W końcu aborcja jest odebraniem życia! Kobieta nie decyduje wówczas o swoim ciele, a o ciele drugiemu człowieka. Żądając prawa do decyzji o swoim ciele, jednocześnie chce pozbawić tych praw najmniejszą istotę, która nie ma możliwości obrony swoich praw. No bo jak można mówić, że płód to nie człowiek? Nie rozumiem tego i nie popieram. Rozumiem, że kobieta może nie chcieć urodzić dziecka z gwałtu czy niepełnosprawnego, ale mamy XXIw. Teoretycznie powinniśmy być mądrzejsi, bardziej rozwinięci. Czy naprawdę po to się rozwijamy, by zabijać tych, którzy nie mieli wpływu na swoje poczęcie? Czy jednym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest zabójstwo? Czy zamiast starać się pomóc takim kobietom, szukać lepszych rozwiązań, wolimy zabijać? Smuci mnie to w jakim kierunku zmierza świat i co pokazuje dzieciom.

    1. Do około 20-23 tygodnia ciąży płód nie jest w stanie przeżyć poza ciałem tej jednej kobiety, tj nie jest w stanie przeżyć przy pomocy ciała innej kobiety, inkubatora, ani pomocy żadnych urządzeń i ludzi. Dlatego medycznie nie do końca jest odrębnym bytem, de facto jest częścią ciała tej jednej kobiety. Stad właśnie granica 23 tygodnia przy możliwości aborcji z przyczyn wad płodu- gdyż do tego momentu jest on częścią ciała tej jednej kobiety, dopiero po 23 tygodniu staje się odrębnym od ciała kobiety bytem.

  31. Przyznam, że wiele dyskusji toczyłam w sobie na temat aborcji. Po długich rozmyślaniach, odrzuceniu tego, co widziałam w necie czy słuchałam w radio, olśniło mnie – życie to życie. Nie mogę zaprzeczać, że ten kto rośnie w łonie kobiety nie jest człowiekiem. Niby nic odkrywczego, ale ta myśl dała mi spokój. Nie wierzę, że kobieta po aborcji potrafi to wymazać z głowy i kroczyć sobie dalej
    przez życie. A szczególnie, jeśli już kogoś urodziła. Bardziej niż na edukowaniu o aborcji, co dla mnie jest w ogóle niepojęte i jak zobaczyłam, że są kobiety, które o nią “walczą”, nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać, chciałabym, żeby ktoś edukował w zakresie znajomości własnego ciała, przebiegu cyklu i jak już to antykoncepcji, żeby zapobiegać tym dramatom niechcianych ciąż. Mnie niezwykle dziwi, że kobiety łapią się, że mogą być w ciąży dopiero po kilku tygodniach od spodziewanej miesiączki. W tym temacie jest jakaś dziura informacyjna. Obecnie oczekuję na drugie dziecko, były pewne komplikacje i podstawy do dalszej pogłębionej diagnostyki prenatalnej, nieinwazyjnej i gdzieś tam mowa o przerwaniu ciąży. Lekarz nas zna i zajęliśmy się rozmową z pominięciem tematu aborcji. Dziękuję Ci Eliza za ten tekst. Trzeba myśleć, a nie ślepo karmić się tym co obok nas.

  32. A mnie serce boli jak widzę, że ludzie w ogóle wypowiadają się na temat aborcji i czekam od długiego czasu czekam aż ktoś zrobi okładkę. Tytułem „adopcja jest ok!”. W trakcie czarnych protestów widzialam kilka komentarzy pytających dlaczego kobiety zamiast usnąć nie chcą oddać? I wtedy w odpowiedzi pojawiały się setki komentarzy o tym, ze nikt nie chce adoptować dzieci, ze swoje to swoje, ze adoptowane to tylko problem, a słowo patologia przewinęło się nawet nie wiem ile razy.
    Otóż prawda jest taka, ze dziecko oddane do adopcji zaraz po urodzeniu w szpitalu, rodzine znajduje natychmiast! A takich rodzin, które na nie czekają jest tysiące i są to najwspanialsze rodziny które dają 3x więcej miłości niż te normalne.
    Niestety nasze polskie myślenie, myślenie Polek to tylko „urodzę – super/nie urodzę bo mam za małe mieszkanie” i nic poza tym….

    1. Jakis czas temu chcielismy z mezem adoptowac dziecko… sciezka jest dluga, tak dluga, ze w jej trakcie pomimo 6 letniej nieplodnosci udalo mi sie zajsc w ciaze. Tak strasznie boli mnie, ze wiele kobiet chetnie decyduje sie na aborcje zamiast oddac do adopcji 🙁

    2. Ludzi czekających by adoptować dziecko jest ogromnie dużo! I czekają na upragnione maleństwo po kilka lat…

  33. Byłam w ciąży, ciąża planowana, chciana, wyczekiwana.
    W 11 tygodniu ciąży na usg genetycznym (kiedy podobno jest to jeszcze “płód”, zlepek komórek itp) lekarz dokładnie zbadał moje DZIECKO, zmierzył, widziałam rączki, nóżki, baaaaa- określił płeć! Dziewczynka! Moja radość w 11 TYGODNIU ciąży, że będę miała córeczkę…NIE DO OPISANIA.
    I chciałabym tą płytkę z 11-12 tygodnia pokazać tym wszystkim zwolenniczkom aborcji, które mówią, że to “moje ciało-moja sprawa”, że 12 tydzień ciąży to “to” jeszcze nie czuje, że “aborcja to brokat, róż…”
    Seks to przyjemność, ale przede wszystkim, jak we wszytkim- działanie= skutek. Odpowiedzialność. Nie tylko za siebie,ale za ŻYCIE, które chąc (a czasem nie chcąc) sprowadzamy na Świat.

  34. Ja do “czarnego prostestu” nigdy nie dołączyłam, ale obserwowałam ten temat z boku i sama zastanawiałam się czy jest on “na miejscu”. Dziś absolutnie twierdzę że te kobiety nie szanują życia i macierzyństwa. Uważam że twój artykuł jest na prawdę mocny, a przede wszystkim pokazuje prawdę! Te cytaty zszokowaly mnie, normalnie nie poznałabym ich, bo nie kupiłbym wysokich obcasow, ale po twoim artykule widzę że ten temat to jakiś absurd. Jak można chcieć aborcji z powodów osobistych? A już z powodu mieszkania? To jest chore. Moja siostra starała się o dziecko 12 lat. Wiele czasu, energii i pieniędzy poświęciła na leczenie i różne zabiegi. Byłam obok tego tematu i widziałam jak wiele kobiet ma ten sam problem. Czemu inne kobiety traktują życie dziecka w taki sposób? To na prawdę przykre. Eliza gratuluję poruszenia tego tematu!

  35. Wczoraj widziałam tę okładkę i aż mnie zatkało. Oczywiście też popierałam Czarny Protest i uważam, że choć obecna ustawa regulująca temat aborcji jest kompromisem, to przynajmniej takim, który umożliwia kobietom zminimalizowanie kolejnej traumy. Tak jak piszesz Eliza, kobiety, które stają w obliczu takiej decyzji, mają niesamowicie ciężki orzech do zgryzienia. W dodatku, niezależnie od tego, ile osób będzie je “wspierać” to i tak zawsze wszelkie konsekwencje takiej decyzji zostaną z kobietą.

    Zgadzam się z Martą, która wspomniała wcześniej, że powinien być zapewniony dostęp do antykoncepcji, pomocy psychologicznej, a przede wszystkim rzetelna edukacja seksualna. Myślę, że gdybyśmy byli społeczeństwem w pełni świadomym własnej seksualności i jej implikacji, dyskusja nt. słuszności aborcji na życzenie mogłaby przejść do lamusa. Niestety, żyjemy w kraju, w którym każdy wie lepiej, jak i z kim powinniśmy sypiać, łatwo wystawiamy oceny, a ten temat w dalszym ciągu mocno ociera się o tabu.

    Z drugiej strony słyszy się o podziemiu aborcyjnym. Ktoś wyjątkowo zdeterminowany na pewno znajdzie sposób na przerwanie ciąży, jednak jakim kosztem? Mimo wszystko uważam, że gdyby młodzież miała w miarę wcześnie omówiony temat w prawidłowy sposób, moglibyśmy uniknąć wielu dramatów.

    Przyznam się bez bicia, że jakieś 10 lat temu też popierałabym legalne aborcje. Jednak teraz wiem, że byłam zbyt niedojrzała, żeby zrozumieć złożoność problemu – byłam ledwo w liceum i koncepcja posiadania dziecka w tamtym czasie była dla mnie czymś całkowicie abstrakcyjnym. Zrozumiałam to, gdy przeczytałam wyznanie wspomnianej piosenkarki i uderzyło mnie, jak gówniarskie było to podejście. Obecnie jestem w końcówce drugiej ciąży i wiem, że gdyby pojawiły się przesłanki do jej przerwania, miałabym olbrzymi problem z podjęciem decyzji.

    Reasumując moją przydługą wypowiedź, być może zwolennicy aborcji wychodzą z założenia, że płód nie jest jeszcze dzieckiem, żywą istotą zdolną do samodzielnego przetrwania i dlatego przerwanie ciąży w ich odczuciu nie jest niczym złym. Nie wiem. Nie rozumiem natomiast, jak w bądź co bądź cywilizowanym świecie z dostępem do antykoncepcji, dorośli ludzie nie potrafią zapanować nad swoją dzietnością i szczycą się tym na łamach różnych mediów. Dlatego uważam, że rzetelna edukacja mogłaby pomóc – wszyscy wiemy, skąd się biorą dzieci, a jeśli nie chcemy ich mieć, można temu zapobiec bez uciekania się do drastycznych metod. Dlatego też sądzę, że postawy kobiet promowanych przez WO są wysoce szkodliwe – dają argumenty przeciwnikom aborcji bez względu na przesłanki, wmawiają młodym kobietom, że aborcja jest idealnym rozwiązaniem w przypadku niechcianej ciąży i zachęcają do wysoce nieodpowiedzialnych zachowań. Z całą pewnością nie wyniknie z tego nic dobrego.

  36. Jak zobaczyłam tą okładkę to ze zdumienia przecierałam oczy, myślałam że to kiepski żart…. a teraz już wiem, że nie byłabym w stanie przeczytać tego artykułu. Jestem za aborcją w ciężkich przypadkach (chorobie, gwałcie itp) i również wspierałam czarny protest. Ale ten artykuł to farsa. Nie zrozumiem jak z taką lekkością można odnosić się do aborcji i nowego życia. Jak ktoś tak bardzo nie chce mieć dzieci to niech zadba o to żeby w ciąże nie zajść… rozumiem zdarzają się wpadki… ale wywnioskowałam z Twojego wpisu że niektórym bardzo często. Dorosłość wiąże się z odpowiedzialnością i ponoszeniem konsekwencji swoich działań.
    Mimo, że nie jestem wierząca i sama długo nie chciałam mieć dziecka nie wyobrażam sobie podjąć taką decyzję… i to z taką lekkością. Nie szanować życia!
    Teraz sama straciłam dwie ciąże i wiem jak ciężka jest to sytuacja, nie wiem jak ludzie mogą sobie to robić na własne życzenie. Wiele moich koleżanek ma podobną sytuację lub od dawna stara się o dzieci… więc nie wiem skąd to stwierdzenie, że 1 z 3 znajomych przeszedł ten zabieg.
    Okładka jest obrzydliwa i rzeczywiście daje pole do popisu tym którzy chcieli zakazać aborcji całkowicie.

  37. Też nie podoba mi się tak lekkie potraktowanie tematu. Niemniej jednak zestawianie ze sobą aborcji i utraconej, chcianej ciąży to wielka pomyłka, naprawdę. Sama w tej chwili jestem w 5 miesiącu, jest to dla mnie wielkie szczęście i utrata tej ciąży byłaby tragedią. Tylko, że jednocześnie pamiętam b. dobrze nerwy, które towarzyszyły mi przy robieniu testu 10 lat temu, kiedy była studentką, zupełnie na to nieprzygotowaną z zupełnie innymi planami na tamten czas. I niestety, obawiam się, że gdyby wtedy test był pozytywny to zdecydowałabym się na to radykalne rozwiązane i prawdopodobnie wiązałoby się to jakże niestosowną ulgą.
    Miejmy świadomość tego, że pozytywny test może wiązać się ze skrajnie różnymi emocjami. Inne będą one u kobiety będącej w szczęśliwym związku, gdzie oboje partnerzy chcą tego dziecka, a zupełnie inne u kobiety, która nie jest na to gotowa.

    1. Odnosząc się do ostatniego akapitu powyższej wypowiedzi ^^problem polega na tym, że dwoje ludzi decydujących się na seks powinno liczyć się z jego konsekwencjami, pamiętając o tym, że żadna metoda antykoncepcji nie jest skuteczna w 100%

    2. A co jeśli masz chore serce lub nerki i kolejna ciąża to dla ciebie duże ryzyko zdrowotne, a kochasz swojego męża i on cię prosi żebyście chociaż raz na 3 miesiące spróbowali się pokochać, bo jest zdrowym normalnym facetem, kocha cię i chce się z tobą kochać raz na kilka miesięcy? Wybierasz swoje życie czy miłość do męża? Tak z ciekawości pytam, bo znam 2 takie przypadki, gdzie dla kobiety kolejna ciąża oznacza kalectwo, a są w związku małżeńskim. W zasadzie 6 miesięcy bez seksu, to facet może złożyć papiery rozwodowe, bo to oznacza ustanie pożycie małżeńskiego, a od niego nikt przecież nie będzie wymagał żeby był bohaterem i trwał przy rodzinie. A tu kobieta nie jest niczemu winna, po prostu jest najzwyczajniej w opresji bez wyjścia, bo albo swoje zdrowie albo małżeństwo. Jestem w ogóle w strasznym szoku jak czytam co poniektóre komentarze, bo kobiety są bardzo bezwzględne w stosunku do innych kobiet, wręcz niesprawiedliwe i z góry zakładają, że te co wpadły są albo głupie albo nieodpowiedzialne i powinny ponieść “konsekwencje”, a tak naprawdę to chodzi tu o karę za seks. Dla mnie życie kobiet i ich rodzin nie może być mniej ważne niż życie potencjalne i przyszłe za 9 miesięcy, bo może zarodek się rozwinie, może kobieta poroni, może dostanie zakrzepicy i oboje zejdą. Tu i teraz mnie interesuje los mojej siostry, przyjaciółki czy sąsiadki, a nie co ona za rok może urodzić lub nie urodzić.

  38. Zarodek to nie czlowiek, a aborcja to nie śmierć. Ne mylmy pojęć. Każda kobieta powinna mieć wybór. Być moze okladka WO zostala nieco przejaskrawiona, bo zapewne aborcja jest ciezkim wyborem (nie wiem bo nie miałam), ale wciąż to wybór, który kazda kobieta powinna mieć. To proste – jesteś przeciwko aborcji? To jej nie dokonuj. Ale nie odbieraj prawa do niej innym osobom.

    1. Kiedyś czytałam, że w jakimś kraju nie uznaje się ‘płodu’ dzieckiem/ człowiekiem dopóki nie zacznie krzyczeć – więc niechciane dzieci od razu topi się w wiadrze. Jak daleko możemy się posunąć z nazewnictwem by było to dla nas wygodne?

  39. Ta okładka jest obrzydliwa.
    Ten cały dream team robi wszystkim kobietom w Polsce krzywdę.
    Każda kobieta powinna móc sama zdecydować czy skorzystać z możliwości aborcji w obecnie dozwolonych prawem przypadkach. Naiwnie myślałam, że o to właśnie chodzi w czarnym proteście…
    Pozdrawiam- mama 10 tygodniowej Fasolki

  40. Zgadzam się w 100%! Na studiach mięliśmy spotkanie z kobietą, która badała wpływ aborcji, poronień oraz metod leczenia niepłodności (in vitro i naprotechnoliogii) na pary/małżeństwa. Wyniki tak jak Ty to przedstawiłaś, większość zmagała się z depresją, lękami, traumą. Też uważam, że ciąża z gwałtu, zagrożenie życia kobiety, czy wady płodu są powodami do dokonania aborcji, a nie brak warunków, czy “widzimisię”. Dużo ostatnio mówi się o edukacji seksualnej. Ciekawe jest to, że tłumaczą jak się zabezpieczać przed chorobami i ciążą. Jakie tabletki przyjąć, żeby wywołać poronienia, a nie uczą dzieci, że na seks jest czasem za wcześnie, że trzeba brać odpowiedzialność za własne czyny. Ciężkie tematy i dylematy. Ale jedno jest pewne, aborcja nie jest OK!

  41. Dziękuję za ten wpis. Za odwagę. Świat chyba się trochę zagalopował, przepełnił egoizmem i gloryfikuje wolność wyboru w sposób patologiczny. Przeraża mnie taki świat.

  42. Kobiety maja prawo decydować o własnym życiu i temu sluży antykoncepcja – NIE aborcja!!

    Ten artykul kojarzy mi sie z ciemnogrodem rodem z Prl kiedy sporo niedouczonych kobiet naprawde myslalo ze aborcja jest metoda antykoncepcji. Kobieta nie jest wiatropylna i potrzebna jej edukacja a nie aborcja.

  43. Eliza, świetny tekst… Pokazujesz że jesteś nie tylko ładnie ubraną dziewczyną, ale również mądrą i wrażliwą osobą. Ja również nie popieram “brokatowej” kampanii proaborcyjnej, jestem w szoku,że ktoś podszedł do tak trudnego tematu w tak lekki i radosny sposób! Zakładam że nie są matkami.

  44. Aborcja nie jest jedną z metod antykoncepcji. Wiele osób o tym niestety zapomina! Te kobiety które krzyczą, że mają prawo decydować o swoim ciele i o tym czy chcą być w ciąży czy nie, strasznie mnie denerwują…No bo serio nikt im nie zabrania nie zachodzić w ciąże!!! Jest tyle metod antykoncepcyjnych i naprawdę jest w czym wybierać. Decydując się na seks trzeba liczyć się z konsekwencjami….Szkoda, że najgłośniej krzyczą o aborcji te które seks uprawiały bez zabezpieczenia! Tabletki fe bo po nich utyją, niech facet ubiera prezerwatywę, a potem „magia chwili” stało się był seks bez zabezpieczenia i potem domagają się prawa do aborcji…. dla mnie to jest chore!!!!!

    1. Rozumiem, że jeśli mi- 37 letniej kobiecie, mamie 2 dzieci przyjdzie szalony pomysł żeby się raz miesiącu pokochać z moim ślubnym i mi się przesunie spirala, to będę sama sobie winna, bo a) jestem nieodpowiedzialna b) ośmieliłam się uprawiać seks c) moje uszkodzone nerki są mniej ważne niż potencjalne dziecko d) moje już urodzone dzieci są mniej ważne niż to przyszłe potencjalne i mogą zostać półsierotami, bo Bóg tak dla nas chciał e) to wszystko jest tylko i wyłącznie moja wina, bo jestem nieodpowiedzialna
      Takie jest właśnie wasze pokrętne rozumowanie jak dla mnie- kobieta zawsze sama sobie winna i musi się ze swoją rolą i winą pogodzić, bo jak nie to ją ludzie zadziobią… słabe

    2. Ale wiesz Elizo, że są kobiety, które z powodów zdrowotnych nie mogą korzystać z wielu metod antykoncepcji i zostaje im np. jedna która może zawieść? Nic nie jest takie proste jak może się wydawać.

  45. Aborcja na życzenie jest zawsze złem, to ordynarne morderstwo dokonane na bezbronnej istocie. Kobieta decydująca się na współżycie, pomimo stosowania antykoncepcji powinna się liczyć z tym, że może zajść w ciążę. Aborcja nie jest rozwiązaniem, a już na pewno nie z egoistycznych pobudek. Czemu tak mało się mówi i wspiera hospicja perinatalne?
    Około 16 dnia życia płodowego zaczyna bić serce dziecka. Tak dziecka, człowieka z prawem do życia, a nie zlepka komórek jak twierdzą niektórzy. Moje pytanie brzmi: skoro to nie człowiek Homo sapiens sapiens to co? Bakteria? Jaszczurka? Ptak? Może jakaś marchewka, albo kosmita? Ja i mój Mąż czekaliśmy kilka trudnych lat pełnych łez, leczenia i cierpienia na nasze dziecko. Udało się zajść naturalnie w ciążę i czekamy na narodziny naszej córki. I niegdyś nie pomyślałabym, że ten pierwszy obraz na usg to jakiś zlepek komórek, bo od momentu kiedy test ciążowy wypadł dodatni wiedziałam, że zaczęło się nowe życie.
    Aborcja jest złem!

  46. Eliza, lubię Cię i śledzę Cię od jakiegoś czasu, ale trochę mnie zasmucił Twój wpis. Rozumiem, że jesteś zszokowana okładką WO, ja szczerze mówiąc, trochę też, ale też rozumiem, o tym dziennikarkom chodziło. Naprawdę istnieją kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Zdarzają się sytuacje, w których antykoncepcja zawodzi (np. u znajomej antybiotyki przerwały działanie tabletki). Co, gdy kobieta, która naprawdę nie chce mieć dzieci, zajdzie w ciąże? Powinna urodzić i oddać do adopcji? Czy to rzeczywiście jest lepsze rozwiązanie?

    Wydaje mi się, że WO chodziło o uświadomienie, że niektóre kobiety rzeczywiście dokonują aborcji, bo nie chcą mieć dzieci i nie mają z tego powodu wyrzutów sumienia. Są różne poziomy wrażliwości i uważam, że im szybciej społeczeństwo to zaakceptuj, tym łatwiej będzie nam znaleźć najlepsze rozwiązanie do tego skomplikowanego problemu.

    Być może WO wybrały jednak zbyt szokującą formę tej kampanii, ale uważam, że przekaz jest wartościowy. Tak, jak napisała jedna z moim przedmówczyń, kobiety zawsze usuwały ciąże i będą to robić nadal, z różnych powodów. Nie lepiej przestać zamykać na to oczy, zaakceptować ten fakt i dać im odpowiednią opiekę medyczną i psychologiczną? Poinformować o skutkach ubocznych, również o tych, które przytaczasz w swoim artykule, by mogły podjąć świadomą decyzję?

    Pozdrawiam Cię!
    Ela

  47. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że jest mi niewyobrażalnie przykro patrząc na tę okładkę i czytając reklamujący ją artykuł… Nie będę pisać o tym, o czym piszą wszyscy – o prawie do życie DLA KAŻDEGO, o zwykłej ludzkiej empatii dla drugiej istoty; o tym, że paradoksalnie łatwiej jest walczyć o prawa zwierząt niż o prawa ludzi; o tym, że kiedy kobieta zachodzi w ciążę nie mówi do swojego partnera “będziemy mieli płód, ale po 2 trymestrze magicznie zamieni się w dziecko”, lecz myśli o małym człowieku…

    Boli i przeraża, że w takich czasach żyję. Że bycie osobą, która jest dumna i szczęśliwa z powodu zabicia swojego zdrowego dziecka jest gloryfikowana. Nie mówię o dramatach związanych z gwałtem czy cieżką chorobą… – sama nie wiem, co zrobiłabym w takiej sytuacji. Podziwiam i współczuję wszystkim kobietom, które musiały stanąć przed takim wyborem. Mówię o zwykłym “chyba nie chcę tego dziecka”.

    Zastanawiam się też jako kobieta – co z prawem wyboru mężczyzn? Dlaczego ojciec tego dziecka, który często jest również partnerem życiowym nie ma nic do powiedzenia? Skoro prawo wyboru jest ok, to może dajmy je każdemu?

    Czekam na okładkę – “Pedofilia jest ok. Mam przecież prawo do swojego popędu płciowego”, “Gwałt jest ok. Spełniam swoje naturalne potrzeby, które ma każdy”, bo chyba w tą stronę to zmierza….

    Dziękuję Eliza przede wszystkim za głos rozsądku! :*

  48. Jestem mamą Stasia. Urodził się z nieuleczalną chorobą genetyczną. Kiedyś jedna kobieta zapytała mnie, czy gdybym wiedziała, że Stas jest chory zrobiłabym aborcje.. odpowiedziałam ze nie.. A ona ciągnęła, ze wtedy by nie cierpial i my byśmy tak nie cierpieli..
    Zapytalam się jej, czy pomoże mi wrzucić jutro Stasia pod pędzącego tira, żeby umarł, nie cierpiał, i żebyśmy my mogli już nie cierpieć patrząc na to jak jego zycie gaśnie pomalutku.. żebyśmy mogli wrócić do normalnego życia, bo chore dziecko rzeczywiście wyrwało nas z normalnosci..
    Znajoma przestała być znajomą. Nigdy więcej nie odezwała się do mnie. Przecież ja chciałam zabić chore, biedne, umierakące, bezbronne dziecko!
    Staś odszedł na naszych rękach. Kochany do końca. Nikt nie spłukal go w kiblu ani nie urwał nóżek dokonując aborcji w imię wolności kobiet, w imię mojej wolnosci.
    Bycie kobietą, matką to bycie tarczą swoich dzieci, tą przy której czują się absolutnie bezpieczne. Czy są chore, zdrowe, sliczne czy kalekie. Zabijanie dzieci odziera kobietę z tego co w niej najcenniejsze, najpiękniejsze i co ją wyróżnia i stawia na wyżynach czlowieczenstwa.

    1. Kasiu piękne świadectwo ! To jest kwintesencja całego tematu aborcji! Życie ponad wszystko od poczęcia aż do naturalnej śmierci ! Podziwiam i przytulam mocno! Zgadzam się z Elizą Jesteś Aniołem!
      Nie można przejść obojętnie obok tematu aborcji oraz wyczynów feministek w tej sprawie, nie można zostawić bez echa tak żenujących i bezmózgich sloganów, wypowiedzi i zdjęć!
      Denerwuje mnie gdy popierający czarny protest chcą mówić w imieniu każdej kobiety w Polsce, a nie każda się z tym ruchem utożsamia! Niech krzyczą niektóre kobiety, ale nie wszystkie!
      Chrześcijanin mający Boga w sercu nawet nie pomyśli o pozbyciu się “problemu”.
      Eliza cieszę się, że podjęłaś tak trudny temat!

  49. „ELIZA WYDRYCH STRZELECKA NAPISAŁ(A): LUTY 18, 2018 O 5:01 PM
    Uważam, że takiego faktu nie można akceptować. Zabijanie dziecka dla własnej wygody nigdy nie będzie OK.”

    Ale ja nie pisałam o dokonywaniu aborcji dla wygody. Szczerze mówiąc, podejrzewam, że mało kto decyduje się nie nielegalny i drogi zabieg dokonywany w podziemnej klinice DLA WYGODY. Kobiety przerywają ciąże, bo nie chcą dzieci, nie chcą kolejnego dziecka, nie stać je na dziecko, jest zbyt wcześnie na dziecko, zaszły w ciążę z nieodpowiendim partnerem. Powodów jest mnóstwo… I szczerze mówiąc, wątpię, czy jakakolwiek delegalizacja to jest w stanie zmienić. Karanie za aborcje powoduje tylko rozwój podziemia aborcyjnego.

    Ktoś napisał, że noworodki zawsze są adoptowane. To prawda. Problem w tym, że urodzenie dziecka i oddanie go do adopcji często sprawia, że kobieta jest poddana ostracyzmowi społecznemu – ciąży, w przeciwienstwie do aborcji, nie da się ukryć. Poza tym kobieta jest w takich wypadkach zmuszona do noszenia w swoim ciele dziecka, którego nie chce. Dlaczego nikt nie mówi o skutkach psychologicznych takich sytuacji?

    1. Kobiety przerywają ciąże, bo nie chcą dzieci, nie chcą kolejnego dziecka, nie stać je na dziecko, jest zbyt wcześnie na dziecko, zaszły w ciążę z nieodpowiendim partnerem.
      Nie chcę, nieodpowiedni partner? Jeśli podejmujemy decyzję, żeby nic nie zmieniać, bo dobrze jest tak jest, to jest właśnie definicja wygody. Kwintesencją jest za przykład za małego mieszkania…

      “Karanie za aborcje powoduje tylko rozwój podziemia aborcyjnego.
      To może zalegalizujmy wszystkie przestępstwa? Skoro można kupić nielegalnie broń, zalegalizujmy obrót bronią automatyczną. Skoro i tak ludzie popełniają zabójstwa, zdepenalizujmy je. Jeśli tego nie zrobimy zyska tylko przestępczość zorganizowana…

    2. Kiedyś na forum zaproponowałam facetowi ,przeciwnikowi prawa do aborcji, aby związał się z samotną matką i został ojcem dla jej dziecka którego nie”zabiła” i dobrym mężem dla niej. Jakoś nie dostałam odpowiedzi. Tak właśnie to wygląda z męskiego punktu widzenia: ródź dziecko i bądź samotną matką.

  50. Szczerze mówiąc dla mnie czarny protest od samego początku był preludium do takich własnie artykułów. Ogólnie rzecz ujmując nigdy nie wierzyłam,z e kompromis aborcyjny będzie zlikwidowany na rzecz całkowitego zakazu aborcji , a sama idea wyglądała od samego początku na manipulacje nastrojami społecznymi. W każdym razie rozczarowałam się kiedy oficjalnie poparłaś te działania. w tym momencie jestem bardzo miło zaskoczona i moja sympatia do Twoje osoby poszybowała maksymalnie w górę. Bardzo mądry i wyważony tekst. Co do kwestii aborcji … dla mnie przerażające jest, ze ruch pro aborcyjny jest w stanie uskuteczniać tego typu bzdury i to niby opierają się o “naukowe” przesłanki, a jednak propagują praktyki z ciemnogrodu rumuńskiej wsi Caucescu. Nie chcesz dziecka – podwiąż sobie jajowody, bo przecież wiadomo, że żadna antykoncepcja nie daje gwarancji w 100% – dla mnie to jest decydowanie o swoim ciele. W momencie gdy już jej za późno to niestety, ale ingeruje się przynajmniej w życie 3 osób, tej małej istotki, partnera i swoje. Dlatego wszystkie postulaty czarnego protestu dla mnie osobiście od samego początku kojarzyły się z myśleniem egoistycznego gówniarza. Dla osób, które uważają zarodek z zlepek komórek polecam jednak trochę się wysilić i poszukać jakiegoś filmu z pierwszych tygodni ciąży. Ja dowiedziałam się o ciąży w 5 tygodniu i bijące serce na ekranie “mojego zlepka komórek” było faktem, a szoku którego doznałam nie zapomnę nigdy, bo przecież “pani feministka/lesbijka/guru TV i uniwersytetów etyki” mówi coś innego. Jest milion sposobów by zapobiegać ciąży, i może najpierw zacząć od pytania czy jestem na tyle dojrzała, żeby przyjąć konsekwencje rozpoczęcia życia seksualnego.

    Eliza serdecznie pozdrawiam! Dzięki wielkie za ten wpis wróciłaś mi wiarę w niektóre zwolenniczki czarnego protestu.

  51. Wielkie wyrazy szacunku dla Kasi i dla Ciebie Elizo. Tak się cieszę, że czytam Twojego bloga. Aż mi brakuje słów…u moich koleżanek były smutne przypadki poronienia i urodzenia martwego dziecka. Ich ból jest nie do opisania. Tęsknota za dzieckiem którego nie poznają…i jak tu porównać to do zabicia zdrowych dzieci, które dziś mogłyby się śmiać, rysować laurki i po prostu kochać swoich rodziców…

  52. Elizka brawo za poruszanie trudnych tematów, wszystkie blogerki milczą, bo chcą być lubiane przez każdą opcję polityczną. Ty się nie boisz powiedzieć tego, co myślisz, a widać, że masz naprawdę porządnie poukładane w głowie. Wspaniała z Ciebie kobieta, oby więcej takich 🙂

  53. Brak mi slow na nie ktore wypowiedzi. Jest bardzo wygodnie I prosto oceniac sytuacje w ktorych sie nidgy nie bylo. Ja dokonalam aborcji nielegalnie po tym jak mnie ktos zgwalcil na imprezie jak mialam 19 lat. Czy ktoras z was wie lub zna osobe ktora zglosila gwalt. Czy nawet wiecie gdzie isc I co zrobic. Gwalt wydaje sie prosty – nie jest. To nie zawsze nieznana osoba i kobieta zlapana w ciemnym rogu. To czesto znajomy ktory korzysta z tego ze kobieta jest za pijana etc. Ja sama myslalam ze to moja wina bo pilam I wiedzialam nawet moi znajomi by tak mysleli… Nie wyobrazam sobie przechodzic przez sad zeby dokonac aborcji. I zgadzam sie z opinia wczesniejsza – moim problem bylo spoleczenstwo I osadzanie a nie aborcja. Nidgy nie zalowalam tej decyzji I ludzie nie mogli tego zrozumiec. I nie musza – nigdy nie wiesz jak tak naprawde Twoje zlote zasady sie sprawdza w rzeczywistosci. Co mowia badania o kobietach ktore oddaly dzieci… Jak im bylo “latwiej”… Dokonalam aborcji I to byla decyzja nie o kontroli nad moim cialem ale kontroli nad moim zyciem I zyciem dziecka ktorego nie wyobrazalam sobie miec. Nie kazda kobieta powinna byc matka i nie kazda chce ale spoleczenstwo tego nie akceptuje. Czy dokonalabym aborcji jesli bylby to blad nie gwalt – tak absolutnie bo bylam zalamana mysla bycia matka nie tym jak zaszlam w ciaze. I ze panstwo wymaga ode mnie zeby udowodnic jak to sie stalo to jest bardzo upokazajace. 2 z tych 3 powodow wymagaja od ofiary przemocy zeby sie do tego postawic – a kto porusza ten temat jak kobiety sa traktowane I wspomagane jak sie odwaza. Dlatego taki maly % gwaltow kiedykolwiek jest zglaszany. Dla mnie potrzebne sa zasady np. do 12 tyg etc ale jesli jestes przeciwko aborcji “na zyczenie” to nie musisz jej robic. Kazdy podejmuje decyzje o swoim zyciu I czy sa w stanie opiekowac sie innym zyciem do konca swojego. I jak nie to jest to ich decyzja I ich powody.

    1. Dziękuję za ten komentarz, chociaż na pewno nie było Ci łatwo dzielić się takimi przeżyciami. Moim zdaniem głównym problemem całej tej “dyskusji” jest to, że większość skupia się na zabranianiu i karaniu, a nie na pomocy kobietom. Tu też pojawiają się głosy, że “trzeba się było zabezpieczyć pięcioma metodami, jak się nie jest pewnym”, “to wygodnictwo kobiet” itd. Edukacja seksualna w Polsce jest poniżej krytyki, opieka nad ofiarami przestępstw seksualnych również, pomoc dla rodzin z dziećmi z upośledzeniami również. I to kobieta zostaje z tym wszystkim często sama i często na całe życie. Więc może o tym też pomyślcie.
      Okładka mi się nie podoba, głównie dlatego, że teraz autorzy muszą się tłumaczyć, co mieli na myśli. Czyli chyba nie to, co większość ludzi odczytała. Ale tak jak tytuł artykułu wydaje mi się nastawiony na tanią prowokację, to wpis Fashionelki również bardzo spłyca problem.

  54. Bardzo potrzebny wpis! Jakim trzeba byc czlowiekiem zeby moc pozwolic sobie na takie okrucienstwo.. I kim sa osoby ktore promuja zabijanie tych najmniejszych istot..dzieci. Ten swiat, ta glupota mnie przeraza!

  55. Czytając Twój artykuł poczułam ogromną ulgę że ktoś z świata bloggerow ma jeszcze normalne i tradycyjne poglądy. Przeraża mnie wszechobecne przyklaskiwanie że Polska jest zacofana i powinniśmy iść z postępem… Ale czy ten postęp jest taki dobry? Legalna aborcja, eutanazja… jakim prawem? Gdyby jakies 30 lat temu aborcja byla leglna kto wie czy część osób wypowiadających się dzisiaj pod Twoim wpisem mogłaby tego dokonać. Ludzie miejmy jakieś zasady, jakieś wartości. Jak dziecko można nazwać zlepkiem komórek? Pamiętam że w 7 tygodniu ciąży podczas USG było widać bicie serduszka!!! A w ym czasie większość kobiet dowiaduje się o ciąży!

  56. Czytam i czytam…. I zastanawiam się dokąd ten świat zmierza… Mam roczną córeczkę.. 28 lat.. powiedzą- g**** wiesz o życiu. Może i tak. Ale jakoś mnie to nie rusza już. Martwi mnie to co dzieje się z ludźmi. Martwi mnie w jakim świecie moja córka będzie żyła. Byłam wychowana w domu katolickim. I choć przykładem dobrego chrześcijanina może nie jestem to staram się być po prostu dobrym człowiekiem. I mam prawo byc “katolem” i byc szanowama tak jak i muzulmanin, ateista czy wyznawcy inych religii. Nie będę pisać o szczegółach ciąży porodu itp. Napisze tylko, że sytuacja zmusiła – tak zmusiła mnie do karmienia mm. Po 2 miesiącach kp. Wyszły problemy zdrowotne, zero doświadczenia i brak wsparcia odpowiednich osób. No nie ważne. Chodzi mi o to, że gdy przeszłam na mm prawie dostałam załamania nerwowego.. przez kogo? Drugiego człowieka. Kobiety! Tak, kobiety które same były, będą matkami. W życiu nie sądziłam, że ludzie mogą być tak okrutni… dopiero jakoś gdy moja Mała miał 6-7 miesięcy dotarło do mnie że jestem wspaniała matka bo kocham dbam i chce jak najlepiej dla mojego dziecka. A innym wara. Tu dzięki będę do końca życia składać mojemu mężowi za WIELKIE wsparcie. Powiecie, a tej o co chodzi? Chodzi o to ze jest to przykład tego, że ludzie stali się “nieludźmi”. Tak. Nie ma usmiechu. Życzliwości. Dobrej woli. Zrozumienia. Szacunku. Bezinteresownosci. Może nie w 100% bo nie można aż tak generalizowac. Ale niestety taka jest większość ludzi. Powiecie że kiedyś były wojny i było gorzej. Tak. I dlatego my teraz powinniśmy szanować to co mamy, co inni dla nas zdobyli. A my.. skaczemy sobie do gardeł. Co do artykułu… mimo mojej wiary jestem za tym, aby kobieta miała wybór w konkretnych przypadkach. Ale mówię Nie zabijaniu. I śmieszy mnie mówienie, że to tylko zygota. Hej hej Ty też byłeś byłaś zygotą! Czym jesteś teraz ? No może nie powinnam drwic, bo zniżam się do poziomu niektórych osób.. więc wybaczcie. Ale taka jest prawda niestety. To jest mega trudny temat. Ale popieram to co zamieściła Eliza i jej zdanie. Jeśli teraz przestaniemy szanować życie to potem co będzie? Nie chce takiej przyszłości dla mojego dziecka. Chce by żyła w świecie gdzie człowiek człowiekowi człowiekiem. Gdzie dzieci wiedzą gdzie są granice i czym jest szacunek dla dorosłego. A nie życie w telefonie. Życie w przeświadczeniu że masz kasę to możesz wszystko. Wychowywani przez ambicje rodzicow… przez ich kase. Wpajanie im poczucia wyzszosci..Dlaczego mówię że dzieci, a nie dorośli? Bo nas już ciężko przekonać do innego życia.. Ale dzieci można jeszcze nauczyć szacunku do ludzi, życia. I trochę skromności… wydaje mi się, że żyjemy w naprawdę trudnych czasach.. dostosować się do tempa życia, do wymagań innych… do pewnego poziomu życia który gwarantowałby jako taki szacunek.. czasami gdy patrzę na moją Małą to jej zazdroszczę że nie wie o takich rzeczach jak aborcja, polityka, pieniądze… I jednocześnie boję się jaką będzie jej dorosłość… kończę i przepraszam jeśli ciężko połapać się w tym wszystkim..
    Po prostu byłam tak poruszona że pisałam jak w amoku…
    Ps. Twojego bloga czytam od czasu do czasu… I zawsze podchodziłam z dystansem do niego. Ale gdy widzę takie artykuły i Twoja odwagę w wyrażeniu swojego zdania to popieram ten rodzaj wyrażania siebie. Jesteś naprawdę odważna skoro wystawiasz swoje -Nie zabijaniu! -na krytykę innych. Zwłaszcza że ten temat budzi ogromne kontrowersje. I bardzo się cieszę, że osoba światowa, mająca pewną renomę, obycie, pozycję, zajmująca się wszystkimi tematami- widzi, ze aborcja wcale nie jest ok.
    Pozdrawiam Cię Elizo.

  57. Brawo Eliza za poruszenie tego ważnego tematu. Pięknie ktoś wcześniej napisał, że wystarczy zrozumieć prosty fakt, że każdy ma prawo do życia. I tylko tyle, nie trzeba być przesadnie religijnym, by to rozumieć. Jedni rodzą się już chorzy, inni stają się chorzy/ kalecy w trakcie życia za sprawą choroby, wypadku, czy ich też należałoby zaraz zabić? Aborcja jest morderstwem. Zawsze !!! Do łez wzruszył mnie komentarz pani Kasi, która pięknie opisała swoje trudne macierzyństwo. Dla mnie pani Kasia jest bohaterką, bo egzamin z życia zdała na szóstkę, a nie panie z okładki WO, dla których aborcja to hobby.

  58. To, co napisała pani Kasia zapamiętam do końca życia: “Bycie kobietą, matką to bycie tarczą swoich dzieci, tą przy której czują się absolutnie bezpieczne. Czy są chore, zdrowe, sliczne czy kalekie. Zabijanie dzieci odziera kobietę z tego co w niej najcenniejsze, najpiękniejsze i co ją wyróżnia i stawia na wyżynach czlowieczenstwa.”

  59. U Agi w którymś komentarzu powyżej czytam, że: “Gdyby jakies 30 lat temu aborcja byla leglna kto wie czy część osób wypowiadających się dzisiaj pod Twoim wpisem mogłaby tego dokonać.” 30 lat temu bardzo łatwo było o aborcję – z uwagi na ciężkie warunki życiowe kobiety. Było tak przynajmniej od 1976 aż do 1997. Przykładowo: 1990 – 59 tys., a w 1962 – 270 tys przeprowadzonych zabiegów.

    Eliza, zgadzam się ze aborcja to !zawsze! tragedia. Sam fakt przekreslenia czyjegoś istnienia – bez względu na powód. To taki czyj wewnętrznie zły – może czasem bywa mniejszym złem, ale zawsze jest złem. Nie podoba mi się przedstawianie go w pozytywnym świetle. To powinno być przedstawiane jako ostateczność i może swojego rodzaju tabu – nawet przy dużej dostępności. Dlatego ani nie podoba mi się okładka WO ani nie podobają mi się billboardy pokazujące krwawe zdjęcia z przeprowadzanych aborcji.

    Ale też… daleko mi od osądzania osób które z różnych przyczyn zdecydowały się na taki zabieg. Za dużo słyszę o zakatowanych kilkulatkach, wyrzucanych na śmietnik noworodkach czy też nieudolnym systemie opieki społecznej i edukacji seksualnej.

    Uważam że wszystkie dzieci ktore sie rodza powinny być chciane i oczekiwane. Ale tak może być tylko w idealnym świecie w którym aborcja nie ma racji bytu. Tak, gdy słyszę o pobitym na śmierć czy do ciężkiego kalectwa noworodku – wolałabym żeby albo został odebrany rodzicom przez opiekę społeczną zaraz po porodzie albo się nie narodził – nie dano mu tej szansy złapania oddechu żeby zaznać takiego traktowania. Nawet jeśli postawimy znak równości między wczesna aborcja do 12 tyg a zamordowaniem malego dziecka. Tylko kim jesteśmy, żeby to przewidzieć…

  60. Już jakiś czas czytam Twojego bloga, jedna wpisy uważam za bardziej trafione a inne za mniej, każdy ma swój gust. Ten wpis bardzo “pozytywnie” mnie zaskoczył. Piszę w cudzysłowie bo słowo pozytywnie nie pasuje do poważnej tematyki tekstu. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej odwagi do tego aby napisać swoje zdanie, aby nie zgodzić się z wszechobecnym obecnie kultem aborcji jako zabiegu, który powinien być na porządku dziennym. Mam bardzo podobne zdanie do Ciebie, uważam, że aborcja w sytuacji gwałtu, poważnych wad płodu czy zagrożenia życia matki powinna być legalna pod kontrolą właściwych specjalistów, ale usuwanie ciąży bo mam za małe mieszkanie albo jednak nie mam ochoty na dziecko to już gruba przesada tym bardziej przy tak rozwiniętej antykoncepcji. Mam wrażenie, że dzisiaj kobiety boją się tak otwarcie mówić o tym jak Ty na forum publicznym bo zaraz zakrzyczą je “fanki” aborcji wytaczając cała serię argumentów jaki to “fajny” zabieg. Brawo Eliza za ten wpis, brawo za własne zdanie, brawo za walkę w swoje poglądy a nie ślepe podążanie za tłumem!

  61. Po przeczytaniu wypowiedzi tych pań musiałam przestać czytać…
    Jako świeżo upieczona mama chyba nie jestem jeszcze w stanie.
    Patrzę na okładkę i nie wierzę, że ona mogła się ukazać…
    Przykro strasznie, ręce opadają…. 🙁

  62. Wiecie co? Wydaje mi się, że niewiele osób przeczytało tekst ze zrozumieniem. Nie wiem gdzie dziewczyna napisała ze jest przeciwniczka aborcji? Jest przeciwniczka głupiej aborcji. Takiej bo „jednak nie przemyślałam sprawy”. Takiej bo „jednak nie chce być gruba”. Takiej bo „mi sie chce albo mi sie odechciało” Chociaż sama jestem mama i jestem w drugiej ciąży i nigdy nie bede popierała wizji aborcji na życzenie. Człowiek jest istota myśląca i powinien brać odpowiedzialność ze to jak kieruje swoim życiem. Wada dziecka, gwałt czy zagrożenie dla matki to są sytuacje, na które mama nie ma wpływu. A to, ze bzyka sie bez zabezpieczenia jest jej świadomym wyborem. Aborcja na życzenie to zlo w czystej postaci. Zabicie dziecka któremu bije serce( już około 6 tyg ciąży) powinno być zawsze rozpatrywane w kategorii tragedia a nie wolny wybór na zasadzie moje ciało moja sprawa. Jak to twoje ciało to myśl kobieto!

  63. Cieszę się, że pojawił się Twój głos w tej sprawie. To bardzo delikatny i trudny temat, jednak trzeba o nim rozmawiać. Zwróciłem uwagę na tę okładkę w sklepie i też byłem w szoku. Każda kobieta ma prawo decydować o swoim ciele, oczywiście w ramach ustalonego prawa, jednak promowanie tego zabiegu, że jest ok … hmm domyślam się, że głównym celem było zszokowanie czytelników. Ciężko jest mi ocenić, czy to dobry pomysł na promocje społecznej dyskusji. Nietety ta okładka może tylko bardziej podburzyć społeczeństwo, tym bardziej to konserwatywne, co spowoduje, że kobiety, które się poddały temu zabiegowi będą jeszcze bardziej napiętnowane, a nie zrozumiane, tak jakny tego chciały.

  64. Przeżywam tą chorą okładkę. A tym kobietom na okładce dałabym w twarz. Już więcej nic nie napiszę bo mi się żołądek wywraca na samą myśl o tym. A redaktorki WO powinny wsadzić głowę między drzwi i nimi trzasnąć. Przestałam kupować tą gazetę gdy zaczęła lansować panią Paulinę Przybysz chwalącą się dokonaniem aborcji bo ma za małe mieszkanie.

  65. Eliza- jeszcze bardziej Cie cenię za ten wpis i odwage wypowiadania sie w tak “niemodny” sposob. Jestes wielka 🙂

  66. Eliza, przede wszystkim słowa uznania, że potrafisz podejmować i się ich nie boisz. Wpis bardzo mi się podobał, możliwe że to dlatego, że mam takie samo zdanie jak Ty. Uważam, że ustawa w obecnym kształcie jest właściwa, a ktoś kto krzyczy, że każda kobieta powinna mieć wolny wybór, to przypominam, że ma – godząc się na współżycie ma całkowicie wolny wybór i powinna się zmierzyć z konsekwencjami swojej decyzji (nie mówię tu o ofiarach gwałtu – to jest temat do zupełnie innych przemyśleń i tutaj dobrze, że prawo pozwala wybrać). Każda kobieta ma wolny wybór i dokonuje go jeszcze nawet wcześniej niż zajdzie w ciążę. A te, które chciałyby zjeść ciastko i mieć ciastko – właśnie one krzyczą najgłośniej…

  67. Rozdzielmy dwie kwestie. Po pierwsze, każdy człowiek rzeczywiście może i ma prawo czuć się z własnym wyborem jak chce, jak podpowiada mu jego własne sumienie. Każdy ma inna wrażliwość, własny światopogląd. Proszę bardzo, jego sprawa. Ale jest i kwestia druga- prywatne wybory jednostki i jej indywidualne odczucia NIE są predykatorem do oceny moralnej danego czynu, nie są absolutnie również probierzem dla wartości obowiązujących w całym społeczeństwie. Kobieta zdradzająca męża może czuć się z tym “bardzo ok”. Mężczyzna, który właśnie pobił żonę, również może czuć się “zadowolony”, że pokazał, gdzie jej miejsce. Czy per analogiam mamy z tego wywieść tezę iż zdrady tudzież przemoc w związku” są ok”?
    Co ma na celu ten aborcyjny dream team? Drużyna marzeń będzie opowiadać w samych superlatywach, jak dobrze jest – pardon my French – spuscić w kiblu “płód”? Cóż, milczenie jest zlotem. Z szacunku dla kobiet bezpłodnych, kobiet opłakujących utracone ciąże, redaktorki GW powinny zamilknąć.

  68. I dlatego nie byłam na czarnym proteście i w żaden sposób go nie poparłam. Nie dlatego ze nie chce zeby kobiety miały wybór. Obecne przepisy sa złotym środkiem. Ale wiedzialalm ze ten protest pojdzie nie w ta strone co trzeba i taka wlasnie konkluzja z niego wypłynie. Nie pomyliłam sie.
    Nie nam oceniać kobiety które podejmują taka decyzje. Ale jak słyszę ze piosenkarką najpierw mówi o tym jak usunęła dziecko bo tak jej sie chciało, a potem w śniadaniowe opowiada ze adoptowała pszczołe bo ja bardzo martwi ze gina pszczoły, to brak mi słów dla ludzkiej głupoty i egoizmu. Człowiek nie jest dzis zadna wartością 🙁

  69. Powiem Wam tak – na prawdę łatwo się ocenia sytuację, w której się nigdy nie było. Oczywiście ta okładka to jakaś wielka pomyłka, ale uważam, że aborcja farmakologiczna powinna być u nas dostępna. Jeśli ktoś chce i tak załatwi tabletki, nie ma z tym problemu.

    Tak, zrobiłam to. I wierzcie mi, że nie była to łatwa decyzja. Wahałam się do ostatniej chwili. Czy żałuję? Nie, bo wiem, że wówczas, mój stan psychiczny to było jedno wielkie dno…

  70. Mnie chyba najbardziej przerazilo w tym artykule podejście do płodu i nazywanie/przyrówmanie do “kawalka mielonego”, “gabki, itp. Nie wspomnę o tym, że z komentarzy Pań wywnioskować można, że robiły to w tajemnicy przed swoimi mężczyznami. Wiem, że to ich ciało, ale dziecko jest dwóch osób i decyzja powinna być podejmowana razem, jeśli oczywiście to możliwe. Dobrze, że istnieje możliwość aborcji farmakologicznej, a nie tylko chirurgicznej, ale niech będzie ona traktowana poważnie, a nie jako antykoncepcja po, bo takie wrażenie odniosłam po tym tekście. Straszne, nawet nie chcę myśleć o kobietach, które oddałyby wszystko aby móc i zajść w ciążę i przeczytają ten artykul 🤦‍♀️

  71. Aborcja to tak trudny temat, że ciężko go podejmować. Mogę napisać tylko ze swojego punktu widzenia i swojego doświadczenia. Nigdy nie miałam aborcji, ale byłam blisko osoby, która się na nią zdecydowała. Czy była to dla niej trudna decyzja? Nie. Przyjaciółka była na pierwszym roku studiów, świadomie łykała tabletki antykoncepcyjne, miała stałego chłopaka. Zaszła w ciążę i świat się jej zawalił. Na tym etapie życia była to dla niej największą tragedia, z kolei decyzja o dokonaniu aborcji już taka nie była. Była i jest nadal pewna, że dziecka nie chce, mimo że minęło 7 lat. Ma lęk przed ciążą i porodem, a kobiety w ciąży są dla niej odrażające. Przeraża ją samą myśl, że mogłaby być w ciąży. Dla wielu kobiet to niewyobrażalne, ale moim zdaniem to jej prawo, by mieć takie zdanie. Sądzę, że w jej przypadku gdyby zdecydowała się urodzić, to skończyłoby się głęboką depresja i obrzydzeniem do swojej osoby. Ile osób, tyle opinii, ale błagam, przestańmy wmawiać ludziom, że za każdym razem jest to ciężka decyzja otoczona tragedią dla kobiety. Tragedią mogło być to, że zabiła swoje dziecko (dla wielu zarodek, płód), lecz na pewno nie sam zabieg. Co do mnie, to jestem w stanie ją zrozumieć, bo ja mam ogromny lęk przed tym, że moje dziecko urodzi się chore, niepełnosprawne. Przeraża mnie ta myśl tak bardzo, że mimo środków i warunków, nadal nie zdecydowałam się na dziecko. Biorę tabletki już 9 lat i boje się szkód, które wyrządziły w moim organizmie i że może to mieć wpływ na dziecko. Wiem, że gdyby badania wykazały jakaś poważną chorobę genetyczna, usunęłabym bez wahania.

  72. Moim zdaniem osoby ktore uprawiaja seks zawsze powinny brac odpowiedzialnosc za jego “skutki”, a nie zamiatac problem pod dywan. Ludzie ktorzy rodza sie chorzy jak najbardziej potrfia byc szczesliwi i dac szczescie swoim najblozszym wystarczy stworzyc im do tego warunki.

  73. Jak dla mnie ludzie nauczyli się że teraz jest wszystko proste, robią często rzeczy pod widzimisię, dla własnej wygody. Skoro byli na tyle dorośli żeby współżyć, przy tym odpowiednio się nie zabezpieczając skoro nie chcieli mieć dziecka, to powinni być na tyle odpowiedzialni żeby ponieść tego konsekwencje. Schować do kieszeni swoją wygodę. Myślę, że gdyby choćby spróbowali decyzji by nie żałował. Nie da się dziecka nie kochać. Najłatwiej atakować kogoś kto nie może się bronić. Tym co tak bardzo bronią tego rozwiązania, mówiąc że to jeszcze nie dziecko. Radę sprawdzić i poczytać jak rozwinięty jest płód w danym tygodniu życia.
    Co do aborcji dzieci chorych – niestety państwo takie, że niektórych zwyczajnie nie stać na ich wychowanie.. Co do gwałtu – osoba może mieć taką traume, że może nie być w stanie normalnie funkcjonować a co dopiero wychować dziecko.

  74. Mnie zastanawia jedna sprawa. Zalozmy taki scenariusz, ze pewna para wpadla. Kobieta nie chce miec dziecka, nie chce byc matka i dokonala aborcji. Jednak partner bardzo tego dziecka chcial. On tez ma prawo decydowac, bo ok dziecko jest w ciele kobiety, ale jest to czesc jej oraz tego mezczyzny. Sama sobie tego dziecka nie zrobila. Czy jezeli mimo jego sprzeciwu ona usunela ciaze to czy on moze ja zaskarzyc, podac do sadu? Moze to niektorym wydac sie smieszne, ale facet tez ma uczucia moze on pragna tego dziecka i sam by je wychowal? A uwiezcie, istnieja wrazliwi faceci ktorzy tez maja uczucia i pragnienia a sa w tym calam amoku kompletnie pomijanj i ignorowani…

  75. Super ze głośno o tym mówisz. Jestem w szoku jak można promować aborcję w czasach gdy antykoncepcja jest na wyciągnięcie ręki: tabletki, wkładki wewnątrzmaciczne, plastry. Obecny kompromis aborcyjny to najlepsze wyjście i powinien zostać zachowany.

  76. Eliza po tym wpisie jeszcze bardziej Cie szanuję 🙂 mam takie samo zdanie jak Ty. Zabijanie dla własnej wygody i tłumaczenie, że to nie dziecko tylko zlepek komórek…. chore. Rozumiem skrajne przypadki, bo sama nie wiem co bym zrobiła. O swojej wygodzie trzeba jednak pomyśleć wcześniej, jest antykoncepcja, rozum. Trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji. WO już od dluzszego czasu próbowalo zaszkokowac, teraz przesadzili.

  77. Nie wiem czy komus pomoze moj wpis, moze nie do konca jest w temacie. Nie mialam aborcji, ale prawie mialam…
    Zaszlam w ciaze z moim wieloletnim chlopakiem gdy mialam 27 lat. Dobrze zapowiadajaca sie kariera w trakcie, podroze sluzbowe, wyjazdy w wysokie gory w najrozniejsze czesci swiata ze znajomymi itp, po prostu zero zobowiazan i totalnie nie pasowalo mi dziecko w tamtym momencie. Ale sie zdarzylo. Na szczescie dla mnie w Polsce nie dalo sie legalnie usunac ciazy, choc bardzo dlugo bilam sie z myslami co zrobic. Na wszelki wypadek zeby naprawde miec wybor zamowilam tabletki poronne ktorych mozna uzyc az do 12 tygodnia, sledzilam przesylke i denerwowalam sie ze tabletki nie przychodza tygodnie mijaly – tabletki utknely na kontroli celnej! Oczekujac na przesylke kazdego dnia bilam sie z myslami jaka decyzje podjac, co wybrac: dziecko czy moja wolnosc. To byl naprawde okropny czas. Nigdy tych tabletek nie uzylam, bo nie zdazylam i naprawde jestem wdzieczna za to losowi! Teraz moja corka ma 3 lata i kocham ja ponad zycie, do wyjazdow na koniec swiata wrocilam i gdy czytam ta dyskusje o aborcji dziekuje losowi, ze tego nie zrobilam, ze tabletki nie doszly i ze nie bylo to w naszym kraju takie latwe.

    P.S Gdy to pisze moja corka biega po domu i spiewa jakies piosenki o balwankach – naprawde to jest niesamowite 🙂
    P.S2 Macierzynstwo nie jest latwe, szczegolnie rozpoczate tak jak moje, jest to dluga i wyboista droga, ale na pewno wlasna wygoda nie powinna byc powodem do zabicia innego czlowieka – szczegolnie jesli jest to zdrowe dziecko, ktore ktos inny moze pokochac jesli my nie mozemy (tylko tutaj dochodzi kwestia wstydu, czyli jak powiedziec rodzinie i znajomym, ze sie oddalo dziecko do adopcji – o aborcji mozna nikomu nie powiedziec i nikomu sie nie tlumaczyc – to wygodne)

  78. A ja jednak sądzę, że tak długo jak nie stanelas przed tym “wyborem” – nie masz prawa osądzać, bo nie wiesz, co wybierzesz. Ja bardzo chcę mieć dziecko. Pierwszą ciążę poroniłam. W drugiej w trakcie badań wyszedł tak ogromny zestaw wad, że mimo, że genetycznie dziecko było zupełnie zdrowe podjęliśmy z ciężkim sercem decyzję o terminacji. Nie jestem z tego dumna, nie chcę się tym chwalić. Chciałabym mieć dziecko. Ale nie za wszelką cenę. I już niestety wiem, że jestem za aborcją. Bo w tak dramatycznym czasie nie chciałabym jeszcze w panice szukać kliniki za granicą.

    Ale nie byłaś w tej sytuacji? Nie oceniaj. Nie masz pewności, jak się zachowasz.

    1. Też chciałam napisać, że wiemy o sobie tyle, ile nas sprawdzono. Dlatego jestem za możliwością wyboru. Nie jestem w stanie przewidzieć, co może mnie czekać, nigdy nie byłam w takiej sytuacji i nie oceniam kobiet, które się zdecydowały na ostateczne rozwiązanie. Widocznie w ich sytuacji było to najlepsze wyjście.

    2. W ogóle jestem zdziwiona tym, jak wiele jadu i nienawiści mają w sobie kobiety, które są za życiem. To ocenianie, pisanie że to szkoda że rodzice zwolenników aborcji jej nie zrobili, życzenie kar więzienia, śmierci nie bardzo mi się mieszczą w definicji uwielbienia życia. Każdy z nas może mieć swoje zdanie na ten temat ale zgadzam się, że nie powinno się tak kategorycznie wypowiadać w tej kwestii i oceniać jeśli samemu nie stanęło się przed taką decyzją. Jeśli nie zostało się zgwałconym albo zwyczajnie opuszczonym i samotnym w momencie kiedy okazało się że jest się w ciąży. Przerażonym i nie gotowym na takie ogromne zobowiązanie. Myślę że wbrew temu co przeciwnicy mówią nie mają w sobie za grosz empatii bo ważniejszy jest dla nich człowiek nie narodzony niż ten już żyjący. Ja z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji i nie chcę się przekonać. Niestety nikt nie pozwoli mi podwiązać jajowodów i nie martwić się zajściem w ciążę.

    3. Zgodzę się, że język niektórych jest okropny. To się oczywiści tyczy obu stron barykady. Nie ma na to wytłumaczenia, to jest zły język i o niczemu dobremu nie służy. Jestem bardzo empatyczna, ale w momencie kiedy dywagujemy nad życiem i śmiercią i ktoś chce mnie przekonać, że zabranie komuś życia jest ok (przytacza milion sytuacji to uzasadniających) to dla mnie w tym momencie kończy się empatia. Po prostu ja zagłuszam, bo jest złym doradcą. Są w życiu rzeczy senne i cenniejsze, a życie jest najcenniejsze ze wszystkich.

  79. Brawo Elizka zgadzam się z Tobą w 100 % , w którym kierunku świat zmierza??? Co się musi stać by ludzie się opamiętali?

  80. ODNOSZĘ WRAŻENIE,ŻE NIEKTÓRZY W DZISIEJSZYM ŚWIECIE ZAPOMNIELI CZYM JEST SEKS W JEGO PIERWOTNYM MNIEMANIU. ŻE PODSTAWOWYM ZAŁOŻENIEM SEKSU JEST PROCES ROZMNAŻANIA SIĘ, POSZERZANIA GATNKU, DAWANIU NOWEGO ŻYCIA .TEGO UCZĄ NA BIOLOGII JUŻ W PODSTAWÓWCE. A PRZYJEMNOŚĆ Z NIEGO PŁYNĄCA JEST SPRAWĄ DRUGORZĘDNĄ I NA PEWNO NIE ZOSTAŁ ON DO TEGO STWORZONY. DLATEGO UWAŻAM ŻE KAŻDY DOROSŁY CZŁOWIEK ŚWIADOMY SWOJEJ NATURY UPRAWIAJĄCY SEKS POWINIEN BYĆ GOTOWY NA KONSEKWENCJE CZYLI CIĄŻĘ. I WYMÓWKI TYPU MAM OCHOTĘ NA SEKS Z MĘŻEM W OGÓLE DO MNIE NIE PRZEMAWIAJĄ. MAMY XXI WIEK I JAK KTOŚ NIE CHCE MIEĆ DZIECI TO MOŻNA W DZISIEJSZYCH CZASACH PODWIĄZAĆ JAJOWODY, BĄDŹ JAJNIKI I PROBLEM ZNIKA.

  81. Przybijam wirtualną piątkę! Rany… to naprawdę fascynujące, że nowe życie, nowy człowiek powstaje w taki sposób. Że w 12 tyg. ma wszystko czego potrzebuje. Że, aby istniał, potrzebne są dwie osoby. I że w tych mikroskopijjnych komórkach tyle już o nim wiadomo. Trzeba chwilę zaczekać, by się dowiedzieć. Dla mnie to niepojęte. Nie wiem jak można to inaczej określać – od początku jest życie! Więc gdy od soboty czytam komentarze, że – to nie był dobry moment, miałam tyle planów, nie byłam gotowa… to mi strasznie smutno. Bo my żyjemy, tam też było życie. ŻYCIE! które już istniało. I o ile rozumiem, że są sytuacje, w których to istnienie nowego życia jest dramatem…to decyzja o jego zakończeniu powinna być poparta naprawdę ważnymi powodami. Nie ot tak – bo to pokrzyzuje mi plany. Życie ludzkie to coś co powinno byc chronione i szanowane.

  82. No to teraz kilka słów ode mnie. Jestem dzieckiem niechcianym – moja mama robiła w ciąży prawie wszystko, żeby poronić. Ale Bóg (albo los jak kto woli) jednak zdecydował inaczej. Nigdy nie miałam dobrych kontaktów z mamą, ale za to tata kocha mnie nad życie. Gdyby rodzice nie mieszkali w małej mieścinie gdzie każdy każdego zna, nie ma się dostępu do ginekologów i gdyby to nie było 30 lat temu gdzie wyjazdy za granice były rzadkością to by mnie nie było. A ja miałam cudowne dzieciństwo i chcę żyć! Nigdy się mamy nie pytałam w moim dorosłym życiu czy żałuje, że jestem, ale z pewnością urodzenie mnie było dobrą “inwestycją” (wspieram ją finansowo i może zawsze na mnie liczyć). Od jakiegoś czasu staramy się z mężem o dziecko – możliwe, że nie będziemy mieć własnego (prawdopodobnie jestem bezpłodna), ale wtedy adoptujemy właśnie takie niechciane.

  83. Jedna z osób odniosła się do wartości w społeczeństwie.. więc ja napiszę o społeczeństwie, w którym „aborcja jest OK”. Od lat mieszkam w Belgii, gdzie aborcja do 3 miesiąca jest legalna. Jeszcze będąc tu na wymianie poznałam kilka studentek, które dokonały zabiegu bo miały „wpadkę”. Rozmowy o aborcji nie były powodem do szeptu czy wstydu. Ale w tym samym kraju tylko kilkanaścioro dzieci rocznie jest oddawanych do adopcji. Dlaczego? Bo dzieci niechciane się w zasadzie nie rodzą. Ktoś by pomyślał: Świetnie, nie ma problemu sierot! Ale to oznacza również, że pary bezdzietne muszą dosłownie walczyć o możliwość adopcji. Z tego też powodu nie można adoptować więcej niż dwójki dzieci. Urlop macierzyński? 15 tygodni, chyba że wzięłaś tydzień czy dwa przed porodem, wtedy już tylko 13 – odzyskałaś swoje ciało, masz je już tylko dla siebie, ciesz się! A dziecko oddaj do żłobka. Jesteś we wczesnej ciąży? Nie zdziw się, jeśli lekarz odmówi Ci USG przed 12 tygodniem ciąży. W końcu 1/4 kobiet roni przed dwunastym tygodniem, po co się nakręcać. To argument, który usłyszała moja koleżanka w ciąży. Ja natomiast z autopsji znam leczenie niepłodności, kiedy po stosunkowo krótkim leczeniu lekarze coraz bardziej zaczęli irytować się moimi pytaniami (zarówno moje, jak i męża badania były ponoć bardzo dobre) i zasugerowali, że zawsze możemy zdecydować się na dawcę z banku spermy, bo w końcu liczy się cel, a czasem z „inną spermą” się udaje. Było to powiedziane w tak bezpośredni sposób, że poczułam jakbyśmy rozmawiali o zamianie cukru na stewię w przepisie kulinarnym, a nie o rodzicielstwie, rodzinie, dwojgu ludzi pragnących zostać rodzicami. Czy chcę powiedzieć, że to społeczeństwo nie ma wartości? Nie, ale niejednokrotnie zastanawiałam się, czy fakt, że aborcja „na życzenie” jest w Belgii zalegalizowana nie ma wpływu na belgijskie podejście do ciąży, macierzyństwa i rodzicielstwa.

  84. I jeszcze 2 sprawy – jeżeli kobieta nie chce mieć dzieci to niech podwiąże jajowody (wtedy wszyscy bedą szczęśliwi). Odnośnie edukacji seksualnej – jestem farmaceutką i bardzo się cieszę, że Ella One jest na receptę, bo po prostu ręce mi opadały jak przychodziły dziewczyny i nawet nie wiedziały w którym momencie cyklu uprawiały sex i kiedy mają owulacje – według mnie ok 95% osób kupowało ten lek niepotrzebnie, bo albo nie było szans na zapłodnienie albo ten lek nie miał szansy zadziałać. Jedna Pani kupiła nawet kilka opakowań na zapas… I co do tabletek antykoncepcyjnych – ich awaryjność wynika z błędu przyjmującej je osoby (zapominalstwo, wymioty, interakcje między lekami itp) – jak ktoś przestrzega zaleceń z ulotki to raczej nie ma szans na zapłodnienie.

    1. Tak jak na chwilę obecną aborcja. Jak można nielegalnie usunąć ciąże to można też pewnie podwiązać jajowody.

    2. myli się pani. obecne prawo pozwala na usunięcie ciąży w trzech ściśle określonych przypadkach (gwałt, wady genetyczne, zagrożenie życia matki). inaczej w przypadku podwiązania jajowodów – jest absolutnie nielegalne.
      smucą mnie tego rodzaju wypowiedzi.

    3. Niestety to Pani się chyba myli, bo podwiązanie jajowodów jest w Polsce legalne w kilku przypadkach: zagrożenie życia matki i ciężkie wady genetyczne dziecka.

  85. Eliza, świetny tekst. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat, bo choć widziałam okładkę i mnie zszokowała, to nie miałam okazji zajrzeć do artykułu i byłam przekonana, że to tylko prowokacja, tytuł i hasło na przekór, a że sam tekst wyjaśni, że to zupełnie inaczej… Dzięki Twojemu wpisowi wiem, jak bardzo byłam naiwna i jak bardzo się pomyliłam.

    Znalazłam ciekawy komentarz Sylwii Czubkowskiej – „Wybór i prawo do niego jest ok. Także prawo wyboru aborcji. Sama aborcja nie jest ok. Ani cool. Ani spoko. Ani gicior.” Podpisuję się pod tym.

  86. Okładka jest fatalna wypowiedzi okropne ale nikt nie podkreślił jakie macierzyństwo jest trudne . Na rzecz dzieci oddaje swój czas , materialne potrzeby a nawet intymność wiec ja jestem za tym żeby w domach były same dzieci chciane i kochane wyczekane a nie wpadki urodzone z przymusu . Jako psycholog pewnie wiesz jak takie wychowanie odbija się na psychice dziecka i jak taki ślad niesie się na kolejne pokolenia . W wieku 19 lat z obecnym mężem w trakcie pękła prezerwatywa i następnego dnia biegałam jak oszalała żebym matka nie została . Oczywiście nie musiałam brać tabletek po prostu do niecnego nie doszło. 7 lat później została świadoma mama pierwszej córki teraz mam druga obie wyczekane . A dodam ze sami ginekolodzy kobietę w ciąży przed 12 tygodniem nie traktują poważnie i o dziecku wypowiadają się pęcherzyk wiec jestem za tym ze jeśli jesteś świadoma i robisz wszystko żebyś dziecka nie miała ale nie udało się a Ty nie jesteś gotowa to miej taka możliwość rezygnacji . I już . Nie wmówi mi ktoś ze to łatwe miłe bo nie ale to jest wolność . Nie każdy ma swobodę finansowa i na prawdę kolejne dziecko może być nienajlepsze .

    1. Tabletka “po” to nie aborcja.

      Fakt, że ginekolodzy wypowiadają się o płodzie poniżej 12 tygodnia aka “pęcherzyk” o niczym nie świadczy. Zobacz jak wygląda taki 12 tygodniowy płód. JAK CZŁOWIEK. Dla mnie nazewnictwo lekarzy nie ma w tym wypadku absolutnie żadnego znaczenia.

      Kobieta chce mieć możliwość rezygnacji? Ciąża to nie subskrypcja z której możemy sobie od tak zrezygnować. To śmierć niewinnej istoty. Można ją nazywać zlepkiem komórek, wątróbką, skrzepem czy pęcherzykiem. Można zagłuszać w ten sposób sumienie i wmawiać sobie, że to jest ok. Nie jest.

    2. W 12 tygodniu widzimy „dziecko” w olbrzymim powiększeniu. Straciłam ciążę w 8 tygodniu. Na szczęście oszczędzono mi łyżeczkowania, wszystko odbyło się farmakologicznie. Nie wiem, czy dopatrzyłabym się kształtu człowieka w tym, co „wyszło”. Dzisiaj mówię sobie, że to jeszcze nie było dziecko. Tak jest mi łatwiej, dlatego nie piszę o moim „aniołku”. Gdybym myślała o tym w kategorii dziecka, chyba bym wpadła w depresję. Zresztą- kto by mi pochował takie „dziecko”? Możemy zatem mówić o rączkach, serduszkach, ale w rzeczywistości wygląda to inaczej.

  87. Ciekawe jest to, że usunięcie płodu niektóre osoby nazywają zabójstwem ale jeżeli ciąża była na przykład z gwałtu, lub dziecko może urodzić się chore, to już to zabójstwo jest OK. Dla mnie bycie „pomiędzy” jest straszną hipokryzją – skoro aborcja = zabójstwo to jak możecie usprawiedliwiać „zabójstwo” tylko dlatego ze ciąża jest z gwałtu? A jeżeli ciąża zagraża życiu matki? Skoro kilkutygodniowy płód ma takie samo prawo do życia jak jego matka, która jest czyjąś córką, żoną lub matką reszty swoich dzieci to chyba tez nie mamy prawa takiej ciąży przerywać?

    1. Żadne zabójstwo nie jest ok! Nie ważne czy z wygody, choroby czy zagrożenia życia. To zawsze jest ogromna tragedia. Jestem za wyborem w przypadku tych trzech okrutnych opcji, to są tak trudne tematy, że nie wyobrażam sobie oceniać decyzji kobiet. Ale w przypadku kiedy kobieta zalicza wpadkę i dziecko jej w tym momencie nie pasuje, jest za młoda, za stara, za biedna, zajęta, samotna – to tak, oceniam takie zachowanie. Jest obrzydliwe.

    2. Do mnie jednak wciąż nie trafia ten argument, że skoro ciąża była np wynikiem gwałtu to możemy dać matce prawo wyboru a jeżeli była wynikiem „wpadki” to już nie – przecież, dla tego „dziecka” nie ma znaczenia z jakiego powodu jest mordowane. Wydaje mi się, że dla powiedzmy 14-letniej dziewczyny która będzie zmuszona urodzić niechciane dziecko to może być taka sama trauma jak dla zgwałconej kobiety urodzić swoje. Jasne, że ja mogę sobie siedzieć w swoim ciepłym domu, mając stabilna sytuacje finansową i „brzydzić” się dziewczynami które decydują się na aborcje z innych powodów niż jakaś życiowa tragedia. A tak na prawdę jest jeszcze cała skala szarości pomiędzy tym co ty oceniasz jako okej okoliczności do wykonania aborcji a bycie obrzydliwą kobietą która się na to decyduje chociaż nie została zgwalcona. Są dziewczyny które pochodzą z patologicznych rodzin, tkwią w toksycznych związkach, albo po prostu każda cząstką swojego ciała czują ze nie chcą tego dziecka. Co daje nam prawo nazywać je „obrzydliwymi” ? Ludzie walczą o prawa nienarodzonych płodów, a kto się zajmie tymi niechcianymi dziećmi kiedy już przyjdą na świat?

  88. Aborcja bywa ulgą.
    Czasem po prostu antykoncepcja nie zadziała albo nie można brać najskuteczniejszej – pigułek – z powodów zdrowotnych. Pęknie prezerwatywa i co?
    Jeśli ktoś nie chce dziecka, to po co ma je rodzić? Jakim kosztem? To też jest trauma.

    Nie możesz kazać ludziom czuć tego, co sama czujesz. Nie zawsze to trauma, zwykle to ulga. Trochę wiem o tym.

    1. Jesli ktos nie chce dziecka i o tym wie, to powinien zdecydowac sie na permanentna antykoncepcje a nie ratowac sie aborcja. Aborcja to ostatecznosc. To nie jest metoda zapobiegania ciazy.

  89. Zgadzam się z Tobą w zupełności. Cieszę się, że masz odwagę głośno wyrazić swoje zdanie, zwłaszcza, że jesteś osobą publiczną. Nie można powiedzieć, że aborcja jest ok. Nie była i nigdy nie będzie. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Trzymaj się w swoich poglądach, pozdrawiam 🙂

  90. zabrakło mi słów…
    na prawdę…
    chciałam coś napisać od siebie ale ..
    brak słów.

    Jak można zabić takie maleństwo i jeszcze po tym świętować, co to są za ludzie ?? sumienia nie mają ?? myślą że pieniądze wszystko załatwią ??

    szkoda.

    Jestem z Tobą Eliza !! Trzymaj się i nie daj się zdeptać !
    i dziękuje Ci za ten artykuł 🙂

    pozdrawiam serdecznie .

  91. Cieszę się, że w końcu ktoś nie bał się napisać coś wbrew ciemnemu znieczulonemu ludowi. Moja koleżanka była w ciąży, po badaniach prenatalnych okazało się, że płód ma wadę genetyczną. Lekarz uznał, że po urodzeniu dziecko umrze lub będzie ciężko upośledzone. Koleżanka postanowiła mimo wszystko urodzić. Urodziła córeczkę, która miała problemy z sercem, ale wadę udało się operować i normalnie się rozwija. Wada genetyczna płodu to nie jest ostateczny wyrok, bo płód cały czas się rozwija, niektóre elementy rozwijają się w późniejszych fazach, sprzęt laboratoryjny i medyczny też zawodzi.. Miałam w rodzinie przypadki, że serce płodu nie biło, wystarczyło pójść do innego ginekologa i okazywało się, że dziecko rozwija się prawidłowo. Lekarze to też ludzie, mogą się mylić. Dziecko z gwałtu, serio? Rozumiem trudny temat, ale wydaje mi się, że zamiast aborcji taka kobieta potrzebuje nadzoru medycznego, głównie psychologicznego i psychiatrycznego oraz opieki finansowej. W czym jej pomoże aborcja? Osoba, która doznała okropnej krzywdy, chce dokonać jeszcze gorszej i pozbawić nienarodzone dziecko szansy życia i posiadania normalnej rodziny, a takich rodzin które czekają w kolejkach do adopcji jest wiele. Wydaje mi się, że dla zgwałconej kobiety aborcja byłaby tylko gwoździem do trumny i dodatkowym traumatycznym przeżyciem. Nie twierdzę, że aborcja powinna być nielegalna, ale uważam, że zabieg aborcji to nie jest wizyta u dentysty… Skierowania na aborcję powinny być rozpatrywane przez np. specjalnie w tym celu powołaną komisję, lub przez sąd.

    1. Gonia – najwyraźniej nie wiesz, jak wygląda w Polsce ciazowa rzeczywistość. Nikt nie wydaje zgody na aborcję po pojedynczym badaniu. Najpierw jest USG z określeniem ryzyka, potem konsultacja u genetyka, w poradni patologii ciąży, potem badania inwazyjne (w przypadku podejrzenia genetyki) albo kolejne USG, jeśli to wady rozwojowe a nie genetyczne. To nie jest tak, że tylko na podstawie podejrzenia można usunąć ciążę. Wada wadzie nie równa, są wady, które można zoperować, a są takie, które są śmiertelne.
      Tak samo jest z poronieniem. Nie biorą od razu na zabieg, bo nie bije serce, to trzeba potwierdzić w szpitalu, sprawdza się poziom hormonu, zależy też od tygodnia ciąży.

  92. Ja Eliza zgadzam się z Toba, że prawo pozwalajace na przerywanie ciaży z gwałtu, w przydaku zagrożenia życia matki lub dziecka lub wad nieulaczalnych nie powinno nam zostać odebrane.

    Nie do końca przemawiaja do mnie Twoje nazywanie aborcji zabójstwem, ale generalnie opinię o artykule WO mam taka sama.

    Przeraża mnie tylko fakt, że niektorzy równaja ciaze z gwałtu z wpadka.

    Mamy XXI wiek i sporo metod antykoncepcyjnych.

    Jak miałam 20 lat i spotykałam się ze starszym od siebie facetem, który już raz wpadł; to brałam pigułki a on zawsze używał gumek. Ja wtedy nie chciałam dziecka; on nie chciał drugiego. Mieliśmy dziecko? Nie.

    Jak byłam starsza i w kilkuletnim zwiazku, to po ok 3 latach, gdy przyszedł czas na rozmowy o przyszłości, wspolnie stwierdzilismy, że nie będziemy az tak uwazać, jak zajdę w ciáże to ok, jak nie to za kilka lat zaczniemy się po prostu starać.

    Sorry, jaki to problem?

    Jak dla mnie zerowy; ale pochodze z duzego miasta, chodzilam do dobrych szkol, z rodzicami moglam w miare swobodnie rozmawiac o seksie, bezpieczenstwie, partnerstwie, poszlam na studia, w wieku 32 lat zarabiam ponad srednia krajowa.

    Mam mase znajomych, ktorzy wprost mowia ze wola kariere, podrozowanie czy wlasna wygode od zakladania rodziny. Ale nie usuwaja w zwiazku z tym ciazy, tylko po prostu w nia nie zachodza.

    Wiec wydaje mi sie, ze dyskusja o aborcji ma drugie dno. Bo jesli kobieta zyje na dnie finansowym, pochodzi z patologicznej rodziny i nie chce miec dzieci, to nasza rola, jako spoleczenstwa, jest zapewnienie jej mozliwosci nie zachodzenia w ta ciaze.

    Jakim cudem aborcja, ktora na pewno na “czarnym rynku” nie kosztuje 100 ani 200 zl ma byc rozwiazaniem dla kogos, kogo nie stac na paczke gumek?

  93. Ja jednak jestem za tym żeby aborcja „na życzenie” była dozwolona do któregoś wczesnego tygodnia ciąży. Taka decyzja jest decyzją danej jednostki albo dwojga ludzi i to te osoby będą musiały z tym żyć – nikt inny.
    Z większości komentarzy tutaj wynika że aborcja jest nie do przyjęcia, że to niewyobrażalne. I świetnie, żadna z Was które tak pisze nie zdecyduje się na aborcje bo to wasze sumienie. Cała reszta wybierze się do Czech albo Niemiec albo umówi się na nieoficjalną wizytę w poleconym gabinecie. Naprawdę nie rozumiem jaki jest sens zaostrzania ustawy aborcyjnej skoro można być „za granicą” w przeciągu trzech godzin. Traktujmy siebie jak poważnych odpowiedzialnych ludzi. Prawo aborcyjne jakie by nie było nie bardzo wpłynie na faktyczną ilość dokonanych aborcji.

    Myślę że byłabym mniej wyrozumiała w kwestii aborcji jeśli opieka medyczna, prawo pracy, procedury adopcyjne i ogólne podejście do adopcji w społeczeństwie były bardziej sprzyjające.

  94. To ważny temat, dziekuje Elizo za Twoj glos w tej sprawie. Jestem za obecnie obowiazujacym kompromisem w sprawie aborcji i nie chcialabym,aby prawo sie w tej kwestii zmieniło. Zabicie dziecka nigdy nie bedzie ok,nawet tego poczętego w wyniku gwałtu, czy tez nieuleczalnie chorego.W tych przypadkach nie wazylabym sie jednak narzucac kobiecie,co powinna zrobic. Tak,jak pisałyscie wczesniej – nie znasz swojego zachowania w danej sytuacji dopóki jej nie doswiadczysz. Zawsze wydawalo mi sie,ze jestem twarda babka. Pare lat temu stracilam dziecko. Ta ciąża byla moja drugą,z pierwszej mam juz calkiem spora panne w domu. Moj mąż cieszyl sie jak wariat,ja bylam sceptyczna na mysl,ze “znowu sie zacznie” 😉 Wiadomo bylo jednak,ze dzidzia bedzie i musialam sie z tylko oswoic. I w momencie,kiedy juz cieszyłam sie na mysl o Nowym Czlowieku,jego serduszko przestalo bic…a jeszcze pare dni wczesniej pierwszy raz je slyszalam. Nie poronilam samoistnie,musiałam isc na zabieg. Do tej pory jestem w szoku,jak to doswiadczenie odbiło sie na mojej psychice.Na dobry rok rozwaliło mnie na strzepy,najbardziej chyba wyrzuty,ze od samego poczatku nie skakalam z radosci na wiesc o ciazy.Do tej pory mam mysle,ze ono to czulo…moze to głupie.Wierzcie mi,wyrzuty sumienia sa strasznie wyniszczajace dla naszej psychiki. I nie wierze w to,ze w przypadku swiadomie wybranej aborcji nie odezwa sie predzej czy później.

  95. Całkowicie zgadzam się z każdym słowem tego wpisu. Szczerze mówiac umknęła mi ta okładka – lubiłam czytać WO, ale chyba już więcej nie kupię. Jaka to wolność, jestem…wstrzaśnięta po prostu. W jakim kierunku zmierzamy…? Brak mi słów…

  96. Tez byłam kiedyś za aborcją…gdy poroniłam świadomie starając się o dziecko i zobaczyłam je w 9 tygodniu to zmieniłam zdanie. Dochodziłam do siebie niemal rok, starałam się o kolejne dziecko 1,5 roku. Uważam że kto decyduje sie na sex powinien mieć świadomość wpadki. Dziś doceniam życie bardziej niż kiedyś….

  97. Te panie chyba przy okazji dokonały też aborcji mózgu. Kobieta zdrowa na umyśle nie wzniosłaby toastu po poronieniu. Żal takich ludzi…

    1. Codziennie tracę dziesiątki czytelniczek. Ktoś przychodzi, ktoś odchodzi. Taka jest kolej rzeczy. Nie dogodzę każdemu. Piszę to co mi w duszy gra i narażam się niektórym. Życie 🙂

      Pozdrawiam

  98. Eliza duze brawa za ten wpis. W 100% sie z Toba zgadzam. Moge chyba stwierdzic, ze jestem bardziej doswiadczona w tym temacie osoba, poniewaz pierwsze dziecko urodzilam 7 lat temu i tydzien po jego narodzinach uslyszalam, ze jest chore na nieuleczalna chorobe genetyczna. Przezylismy z mezem wowczas koszmar… Jak sie z biegiem lat okazalo diagnoza lekarska wydana przez duzy szpital w porozumieniu z genetykami akademickimi byla bzdura. Dziecko jest zdrowe. Po kilka latach bedac w drugiej ciazy uslyszalam, ze ciaza zagraza mojemu zyciu, ze decydujac sie na jej kontynuacje ryzykuje zyciem swoim I dziecka. Nie zdecydowalismy sie na aborcje I zyjemy obydwoje, a moj synek jest najzdolniejszym dzieckiem z jakim mialam do czynienia.
    Jest to przykre z jaka latwoscia niektorzy traktuja swoje dzieci jako przeszkode I ja zwyczajnie usuwaja. Nie jestem czlowiekiem idealnym, ani matka idealna, ale wiem, ze zycie ludzkie a tym bardziej dziecka (rowniez tego nienarodzonego) jest najwazniejsze. Rozumie kobiety, ktore w trudnych sytuacjach usuwaja ciaze. Ja dostalam ogromne wsparcie od mojego meza, bo gdyby nie to, to roznie mogloby byc. Brzydze sie natomiast zwyklym egoizmem I propagowaniem aborcji, jako latwej, lekkiej i bezproblemowej metody pozbycia sie klopotu. A ta rozowa okladka WO – to nieudolna proba podkolorowania mrocznego tematu I kazdy kto ma w sobie choc odrobine czlowieczenstwa bedzie nia oburzony. Gruba warstwa rozowej papki nie wystarczy zeby zagluszyc wyrzuty sumienia i wyrzadzona krzywde

  99. W czasach, kiedy aborcja była w Polsce ‘legalna’, do lekarza zgłosiła się kobieta- poprosiła go o aborcję, bo była w piątej ciąży, a nie ma już siły na wychowywanie kolejnego dziecka. Lekarz po wysłuchaniu jej historii powiedział, żeby przyprowadziła któreś z pozostałej czwórki dzieci, to je zabije, a ona urodzi sobie nowe, może lepsze.
    Nie wiem na ile ta historia jest prawdziwa, ale wstrząsnęła mną jak cholera. Dla mnie dziecko to dziecko- nie ma znaczenia czy to 5 tydzień, czy 5 rok życia. Skoro niektórzy twierdzą, że zarodek w pierwszych tygodniach to jeszcze nie człowiek, to kiedy ta mała istotka staje się człowiekiem? W CHWILI POCZĘCIA!!! Nie ważne więc w którym momencie ciąży, pod sercem nosi się dziecko, nowe życie, małego człowieka..
    Kiedy moja mama była ze mną w ciąży, miała 38 lat- usłyszała od lekarza, że istnieje prawdopodobieństwo, że urodzę się chora, więc on może usunąć ‘ten problem’ (cytuję), poza tym mama miała już trójkę dzieci. Z tego miejsca pragnę pozdrowić tego konowała- ja, ten problem, żyję i mam się świetnie!

    Elizka, ściskam <3

  100. Dziś pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga, zupełnie przypadkiem i akurat ta sprawa dotycz mnie osobiście. Postaram się opisać moją sytuację jak najkrócej. Katoliczka ze mnie słaba, ale zawsze od kiedy pamiętam byłam przeciwna aborcji. Uważam, że od początku, od poczęcia jest to człowiek, po prostu i żadne argumenty, że za wcześnie, że za małe mieszkanie, za dużo dzieci, do mnie nie trafiają, nie ta skala. Zawsze też chciałam mieć dużo dzieci i zawsze marzyłam o córce.
    W pierwszą ciążę, zaszłam przypadkiem na 4 roku studiów i to z chłopakiem z którym właśnie miałam się rozstać, kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży. Ja miałam 23 lata on 21. Moja “teściowa” zadzwoniła do mnie wtedy, przepraszając mnie bardzo z nieśmiałym pytaniem, czy nie chciałabym usunąć ciąży. Rozumiałam jej pytanie i nie mam żalu, ale nie chciałam nawet o tym słyszeć. Dziś mam wspaniałego 19 letniego syna, skończone studia, wspaniałe stosunki z byłymi teściami i przyjacielskie z byłym mężem, ojcem dziecka. Syn był zawsze moim szczęściem, dumą i cieszyłam się nim od kiedy otrząsnęłam się z szoku do dziś :D.
    Potem wyszłam po raz drugi za maż i urodziłam jeszcze dwóch synów (w wieku 28 lat synek – niespodzianka i po kolejnych 10 zaplanowany i wyczekany – miał być wymarzoną dziewczynką, ale wyszło jak zwykle ;D) oczywiście jest naszym skarbem kochanym i nie zamieniłabym go na żadną babę, ale tęsknota za córką pozostała.
    Ponieważ miałam 38 lat lekarz zaproponował mi badania prenatalne, nie wiedziałam nawet na czym one polegają i powiedziałam, że przecież i tak nie usunę, więc zobaczymy co pokaże usg. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jakie wady mogą mieć dzieci, znałam tylko zespół Downa. Byłam kompletnie nieświadoma i pewna, że wszystko jest ok. Ja i mąż okazy zdrowia, bez nałogów, każda ciąża za pierwszym trafieniem, wszystkie prawidłowe… synek na szczęście piękny, wielki i zdrowy.
    Ponieważ, zegar bije a ja miałam już 38 lat po kolejnych dwóch znowu postaraliśmy się o dziecko, z kalendarzem w ręku. Tak bardzo pragnęłam córki…, zaszłam w kolejną ciążę, znowu za pierwszym razem… co za szczęście, śmialiśmy się, że jesteśmy jak króliki, ale tym razem było inaczej, pamiętam dokładnie, że podczas poczęcia, miałam głębokie złe przeczucie, że nie róbmy tego dziś, nie tym razem, ale pomyślałam, co może się złego stać, o naiwności. Bardzo cieszyłam się z dwóch kreseczek, ale zaraz dopadło mnie przeczucie, ze tego dziecka nie będzie, odpędzałam te myśli jak złe chmury, ale one wracały, przy zakupie ciążowych witamin, przy kupnie malutkich skarpetek żeby zrobić tatusiowi prezent pod choinkę … Tym razem zgodziłam się na badania prenatalne bez mrugnięcia okiem, obdzwoniłam piętnaście szpitali, żeby zmieścić się w terminie, pojechałam sama, bo to przecież tylko usg i pobranie krwi… Krwi już mi nie pobrali, Usg wyszło nieprawidłowe, przezierność karkowa prawie 5 i 50% szans na zdrowe dziecko, zgodziłam się na biopsję kosmówki, (pominę cały proces do wyników) po 10 dniach dostaliśmy telefon, że zapraszają na wizytę do profesora. Oznaczało to, że moje dziecko jest w tej drugiej połówce …. to była dziewczynka …. z zespołem Edwardsa :(. Jest to trisomia 18 chromosomu, wada śmiertelna, 70% dzieci umiera przed porodem, reszta najczęściej podczas porodu, kilka procent przeżywa, niektóre dzieci żyją nawet po kilkanaście lat. Nie będę opisywała jakie mają wady i problemy.
    Było to jak dostać wielkim młotkiem po głowie, jakby przygniótł mnie strop. Ponad miesiąc czasu zastanawialiśmy się co zrobić, moja rodzina, przyjaciele, wszyscy płakali z nami i nas wspierali, ale wszyscy byli za aborcją (z przyczyn medycznych mówi się terminacja). Nagle gdy dotyczy to ciebie, lub bliskiej ci osoby zaczynasz brać to pod uwagę. Prawie nikt nie chciał żebym ją urodziła, wszyscy przeraźliwie się baliśmy. Nie chciałam się spieszyć, jak wiele dziewczyn, chciałam wszystko wiedzieć i dogłębnie przemyśleć, nie podejmować decyzji w szoku i ze strachu.
    Podjeliśmy wspólnie decyzję o aborcji, powiem tylko że dostajesz leki dopochwowo i „normalnie“ rodzisz, tylko, że martwe dziecko, porod trwa krócej bo nie potrzebne jest rozwarcie 10 cm … , moja córeczka urodziła się o 00:05, 02 kwietnia 2016 roku w 19t6d ciąży, ważyła tylko 150g i miała 17 cm. Była piękna, piękne długie nóżki, maleńkie paluszki i paznokietki, idelany miniaturowy człowiek, była bardzo podobna do ojca, trzymałam ją na rękach i nie mogłam się napatrzeć, bałam się, że zapomnę jak wygladała, wtedy nie uroniłam ani jednej łzy. Pozostała mi po niej pieluszka, w którą była zawinięta, miniaturowy odcisk stopek i branzoletka, nigdy nie założona na rączkę.
    Skremowaliśmy ją i pochowaliśmy w rodzinnym grobie. Najpierw planowaliśmy być sami, ale po urodzeniu okazało się, że najważniejsze dla mnie na świecie jest, żeby byli wszycy najbliżsi, rodzice, dziadkowie, synowie, że zasługuje przynamniej na to, na normalny pogrzeb, na to żeby wszyscy, wiedzieli i o niej pamiętali, że z nami była… Zrobiłam to tak naprawdę, żeby chronić moją pozostałą rodzinę przed wiekszą tragedią, nie chaiłam, żeby moi synowie, rodzice, siostrzenice przechodzili przez traumę, śmiertelnie chorego dziecka, przez pokochanie go i jego śmierć. Nie bałam się chorego dziecka, czy tego co powiedzą ludzie, bałam się że ją pokocham i ona odejdzie i że sobie z tym nie poradzę, że trauma będzie dotyczyła nie tylko mnie a całej naszej rodziny. Że nie podniesiemy się po tym przez długie lata a moi synowie będą się bali kiedy ich kobiety zajdą w ciążę zamiast sie cieszyć. Wiem, zabiłam swoje dziecko, powinnam ją chronic a ją zabiłam, ale wiem też, że kiedy podejmowałam tę decyzje byłam głęboko przekonan, że to najlepsze dla niej i całej mojej rodziny. Przeżyłam to strasznie, nie będę opisywać co się dzieje z kobietą po czymś takim, ale pozbierałam się, przetrawiłam, przeżyłam swoja żałobę, zrobiłam to dla moich synów i męża, bo wiem, że jestem im potrzebna, teraz nawe bardziej, nasz zwiazek na szczęście przetrwał a nawet się umocnił. Dziś jestem pogodzona i szczęśliwa, urodziłam, o ironio kolejnego zdrowego synka (ciąża, chciana, planowana, podszyta przerażeniem i było mi wszytko jedno jaka płeć, byle zdrowe, dziś ma 5 miesięcy), po urodzeniu go przez pierwsze dwa miesiące płakałam codziennie, patrząc na niego i myśląc o naszej córeczce, że nie dałabym rady, gdyby umarł. Codziennie o niej myślę, dziś juz tylko ze łzami w oczach, ale codziennie. Kocham Cię córeczko i mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz … może …

  101. Dlatego podpisuję się pod tym postem obiema rękami i życzę wszystkim, żeby nigdy nie musieli stawać przed podobnym dylematem. Ta ustawa moim zdaniem jest najlepszym możliwym kompromisem, ochydnym, ale potrzebnym. I przepraszam za błędy i literówki, proszę o poprawienie, bo ja już nie mogę.

  102. Dziewczyny i ty autorko bloga: kazda z was moze zajsc w niechcianą ciaze.kazda z was moze sie znalezc w takiej sytuacji.nikomu tego nie zycze. Ale nie oceniajcie prosze wyborów innych kobiet. Aborcja powinna byc legalna.to kobieta zachodzi w ciaze’ w jej ciele rozwija sie nowe zycie.i to do niej powinna należeć decyzja czy chce urodzic dziecko czy przerwac ciaze. To jest osobista decyzja i sprawa ciezarnej kobiety- a nie polityka, ksiedza, lekarza, czy innych ludzi.

  103. Mam łzy w oczach i mętlik w głowie. Staram się nie oceniać innych, ale w tej sytuacji jest mi ciężko powiedzieć “niech każdy robi co chce”. Może to wynik moich doświadczeń… Mianowicie w pierwszą ciążę zaszłam niespełna 2 lata temu. To była wpadka, znaliśmy się dopiero kilka miesięcy, nie mieliśmy żadnych wielkich planów na wspólną przyszłość. Gdy zobaczyłam 2 kreski na teście, to był szok. Sytuacja finansowa dosyć kiepska, małe mieszkanie, no i w zasadzie nie wiedziałam jak zareaguje mój partner. Ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym dokonać aborcji. Mój partner wykazał się pełną odpowiedzialnością i był gotów do poniesienia wszelkich konsekwencji. Niestety bardzo szybko okazało się że ciąża nie rozwija się prawidłowo i pomimo wszelkich starań mojego lekarza poroniłam (poronienie samoistne) w 7tc. To była masakra, ten ból, krew wszędzie, dosłownie hektolitry krwi… To było okropne przeżycie i myślałam, że nic gorszego nie może mi się przytrafić… Wbrew pozorom to wydarzenie umocniło nasz związek, zaczęliśmy planować wspólne życie i założenie rodziny z gromadką dzieci. Poukładaliśmy nasze sprawy zawodowe, zamieszkaliśmy razem i postanowiliśmy spróbować ponownie. Minął rok gdy kolejny raz zaszłam w ciążę. Bałam się okropnie o wszystko. Od samego początku gdy tylko coś mnie zaniepokoiła leciałam do lekarza, oczywiście za każdym razem wszystko było ok. Gdy w 8 tygodniu na USG w szpitalu zobaczyłam serduszko (udałam się tam bo miałam plamienia) to był najpiękniejszy widok na świecie. Wtedy się uspokoiłam i byłam przekonana, że tym razem wszystko będzie dobrze. 1,5 tygodnia później miałam zaplanowaną wizytę kontrolną. Poszliśmy na nią w świetnych humorach, mój narzeczony miał pierwszy raz zobaczyć to piękne serduszko i rozwijającego się dzidziusia. Nasze wymarzone dziecko… I wtedy usłyszeliśmy najgorsze – serce nie bije!!! Zalałam się łzami. Nie wierzyłam w to co usłyszałam. Poszliśmy do kościoła, błagaliśmy o cud!!! Pojechaliśmy do szpitala, żeby inny lekarz jeszcze raz zrobił USG, ale niestety potwierdziło się najgorsze. Następnego dnia miałam się zgłosić na zabieg. Serio ten zabieg był dla mnie miliard razy gorszym przeżyciem niż poronienie samoistne. Miałam sny, że ktoś wssysa moje dziecko odkurzaczem, że ono to czuło, że żyło. Oczywiście wiem, że to nie możliwe i że i tak nie urodziłabym tego dziecka, natomiast trauma pozostała… Oby dwoje strasznie to przeżyliśmy. To było tuż przed Bożym Narodzeniem, wtedy chcieliśmy wszystkim oznajmić wesołą nowinę, a tymczasem były to najsmutniejsze święta w naszym życiu.
    Teraz jestem pod opieką lekarza i niebawem znów będziemy mogli próbować. Ale jestem również pełna obaw.
    NIE WIEM jak bym postąpiła w tych trzech przypadkach (gwałt, nieuleczalna choroba, zagrożenie życia matki), ale wiem, że dla mnie byłaby to ogromnie trudna decyzja i wierze, że jednak dla większości osób (nie tylko kobiet, bo w zdrowym związku facet też to przeżywa i wspiera kobietą na każdym kroku) tak jest….
    Dlatego sorry, ale nie potrafię zrozumieć jak można usunąć ciążę z wygody. Zawiodła antykoncepcja? Dla mnie to też nie argument – skoro jesteśmy na tyle dorośli, żeby uprawiać seks, bądźmy na tyle dorośli żeby ponosić tego konsekwencje. Nie rozumiem jak można uważać macierzyństwo za jakąś karę. To tylko od nas zależy jak do tego podchodzimy. Dziecko to nie przeszkoda, to szansa. Tylko trzeba umieć to dostrzec

  104. Artykuł w WO wzbudził kontrowersje, bo powiedział wprost coś, co dla dorosłych, zdrowych na umyśle ludzi jest generalnie oczywiste: aborcja to nic przyjemnego, ale kobiety nie poddają się jej, by cierpieć, tylko żeby właśnie czuć i mieć się lepiej. Gdyby aborcja była gwarancją bezpłodności i zwichrowanej psychiki, to by się do niej nie uciekano. Proste. Zapytaj swojej mamy, jak do aborcji podchodzono w Polsce przed transformacją. Jest szansa, że się zdziwisz.

    Trochę to słabe, gdy osoba z psychologicznym wykształceniem pisze: “konsekwencje aborcji zawsze są tragiczne”. Rozumiem, że rozmawiałaś z KAŻDĄ kobietą, która aborcję przeprowadziła i wysnułaś taki wniosek? Możesz nie naciągać rzeczywistości?

    Pytasz, czym jest aborcja, jeśli nie zabiciem życia? Otóż dla wielu lekarzy oraz ich pacjentów (tych, którzy nie opierają swego światopoglądu na religii), zygota nie jest życiem, a jedynie POTENCJAŁEM życia. I w bardzo wielu przypadkach nie trzeba interwencji chirurgicznej, by ten potencjał się nie ziścił (np. przez naturalne poronienie). I fakt, zniszczenie potencjału życia to nie to samo co wyrwanie zęba, ale przyrównywanie go do morderstwa to przegięcie w drugą stronę.

    Boli cię (i niektóre twoje czytelniczki) “zabicie dziecka”? Chciałabym, żeby weszło prawo nakazujące prolajfowcom wolontariat przy wielodzietnych rodzinach (nie tylko tych z chorymi dziećmi) i nakładające na nich podatek, z którego dochód będą czerpały rodziny niepełnosprawnych. Nie macie żadnych wątpliwości, że ktoś powinien się dla nowego życia poświęcić, dlaczego nie mielibyście to być wy? BTW, chore dzieci (i nie tylko) od miesięcy bezskutecznie walczą o swoje prawa w sejmie. Gdzie jesteście ze swoimi transparentami? Dlaczego im nie pomagacie? Dlaczego ty, droga Fashionelko, nie dorzucasz w tym temacie swoich 5 groszy?