Małe (wielkie) wydatki – czyli ile tygodniowo wydajesz na jedzenie?

Bardzo ciekawy temat rozwinął się dziś na moim instastories. Zaczęło się od tego, że podzieliłam się z Wami moją coponiedziałkową rutyną. To właśnie w poniedziałki ustalam dla nas jadłospis na cały tydzień, bazując na moim ebooku i robię listę zakupów. Potem jedziemy na zakupy do 2-3 sklepów.

To bardzo ekonomiczna opcja, dzięki niej kontrolujemy wydatki i praktycznie nie marnujemy jedzenia.

Na mieście jemy tylko w weekend. Zwykle jem to, czego sama bym raczej nie zrobiła. Szukam inspiracji, testuje nowe smaki. Potrzebuję nowych bodźców do wymyślania potraw. To dla mnie swego rodzaju research.

Tygodniowo wydajemy na zakupy średnio 350zł. Kupujemy produkty suche (kasze, makarony, płatki, ryże), oleje, roślinne mleka, orzechy, warzywa, owoce, ryby, przyprawy i chemie. Uważam, że to bardzo rozsądna kwota. Zwłaszcza, że gotujemy 35 posiłków tygodniowo dla dwóch osób. Muszę tu zaznaczyć, że obydwoje przygotowujemy się do maratonu, a co za tym idzie ćwiczymy 6 razy w tygodniu. Nasze zapotrzebowanie kalorycznej jest więc większe niż normalnie. Faktem jest też, że niektóre produkty starczają się na kilka tygodni, a nawet miesięcy. Bardzo ważna jest dla nas jakość kupowanych produktów i nienaganne składy. Często decydujemy się na produkty ze znaczkami eko lub bio, ale to nie tak, że kupuje warzywa i owoce na bio bazarku. Kupuję je głównie w biedronce, coraz łatwiej tam o świetne jakościowo produkty.

Kwota 350zł wywołała na moim instastories niemałe zamieszanie. Dostałam kilkadziesiąt wiadomości, że jestem odrealniona, że to ogromna kwota, że ludzie często mają 400zł na na jedzenie na miesiąc i żebym zeszła na ziemie.

Eliza wybacz, ale 350zł to ogromna kwota. To 1400zł w miesiącu na samo jedzenie! Zejdź na ziemie – Zuza

To ogromna kwota, nie wiem co trzeba kupować żeby się tyle uzbierało. Chyba warzywa na bio bazarkach i produkty z wyższej półki – Ilona

A tu mamy odpowiedzi z drugiego obozu

Wczoraj podliczyłam (też planuje posiłki i jemy zdrowo) i wyszło 360zł na 8 dni. Największą część tej kwoty stanowiły owoce i warzyw. To wcale nie jest dużo, chyba, że ktoś codziennie je jasny makaron polany gotowym sosem ze słoika, który aż świeci w ciemności – Karolina

Zobaczyłam tę kwotę i w pierwszej chwili pomyślałam – ale dużo. Potem rzuciłam okiem na moje konto i prześledziłam ostatni tydzien. Do osiedlowego chodzę praktycznie codziennie, zawsze czegoś zabraknie. Wyszło mi 500zł na tydzien. Eliza, ja nie miałam pojęcia, że tyle idzie na jedzenie. Otworzyłaś mi oczy – Aśka

Dokładnie tak jest! Kwota sama w sobie może niektórych przerażać. Przeraża dlatego, że jest wydana jednorazowo. Jeśli jednak podliczycie te wszystkie drobne zakupy w osiedlowych sklepach, to zobaczycie, że zsumowanie tych kwot bardzo Was zaskoczy.

Dziś nagrałam live (jeszcze można go obejrzeć na moim instagramie) podczas którego pokazałam Wam wszystkie moje dzisiejsze zakupy. Tego jest ogrom!

Zrobiłam też szybką kalkulację, która upewniła mnie w tym, że kwota wydawana przez nas na zakupy jest bardzo rozsądna. W tygodniu robimy 35 posiłków. Wychodzi więc 25zł na dzień na jedną osobę! Przecież tyle kosztuje lunch w restauracji. Ja za tę kwotę ugotuję 5 wartościowych i zdrowych posiłków.

Faszerowany batat z wegańskim sosem “serowym”

Jestem ogromnie ciekawa jak to wygląda u Was? Orientujecie się ile tygodniowo wydajecie na jedzenie? Planujecie jadłospisy i robicie listy zakupów?

I przede wszystkim, czy kwota 350zł jest wg. Was wysoka czy niska?

Dajcie znać 🙂

Masz już swojego Fash Food Booka?

Fash Food Book

50.00

Oceniony 5.00 na 5 na podstawie 2 ocen klientów

Jeszcze ciepły eBook z semiwegetariańskimi przepisami. Znajdziecie w nim ponad 80 przepisów! W tym na śniadania, obiady, przekąski, słodkości i przepisy podstawowe.

Kategoria:

Brakowało mi na rynku książki kulinarnej, która byłaby kompromisem pomiędzy dieta mięsną, a bezmięsną. Nie lubię skrajności, nie chcę się określać i należeć do jakiegoś obozu.

Semiwegetarianizm to stan przejściowy pomiędzy tymi dwoma skrajnymi obozami. Jestem w tym stanie przejściowym już dwa lata i póki co, nigdzie się nie wybieram.

Wyrzuciłam ze swojej diety (z drobnymi wyjątkami) mięso, produkty odzwierzęce i gluten. Dziś spożywam już tylko ryby, owoce morza i sery. Ot, taki kompromis, który na ten moment bardzo mi odpowiada.

Ten eBook jest właśnie moją odpowiedzią na skrajności. I choć ponad 95% stanowią przepisy wegańskie i bezglutenowe to znajdziecie tam też dania z rybami, serami czy owocami morza

Jestem przekonana, że odbiorcami mojego eBooka będą przede wszystkim osoby, które chcą zmienić dietę na zdrową, które potrzebują inspiracji i motywacji do regularnego pichcenia. Wiem, że takie osoby nie chcą całkowicie rezygnować z mięsa, glutenu czy produktów odzwierzęcych. Chcą otworzyć się na nowe bez obietnic, bez drastycznych zmian i bez szufladkowania się. 

W eBooku odnajdą się również weganie, wegetarianie i osoby unikające glutenu. Wyszłam też na przeciw osobom, które liczą kalorie oraz makroskładniki. Wszystkie obliczenia zrobiliśmy za Was! 🙂

eBooka możecie otworzyć na komputerze, tablecie, czytnikach czy telefonie. Macie aż 30 dni na pobranie ebooka i zapisanie go na dysku. Najlepiej od razu wyślijcie go sobie na maila by go nie stracić, albo wrzućcie na pendrive.

W razie jakichkolwiek pytań piszcie na eliza.wydrych@gmail.com

dwa
  1. Oceniony 5 na 5.

    Kasia

    Ten ebook mnie uratował. Dowiedziałam się, że mam ogrom nietolerancji (nabiał, gluten) i byłam przekonana, że nie będę mogła niczego jeść. Teraz wiem, że możliwości jest nieskończenie wiele. W ogóle nie tęsknie za nabiałem czy glutenem 🙂

  2. Oceniony 5 na 5.

    Zuzanna

    Elizka świetna robota. Jestem dumną posiadaczką foodbooka

Dodaj komentarz

[Głosów:0    Ocena: 0/5]
215 komentarzy
  1. U mnie też wychodzi mniej więcej 700 zł na osobę na miesiąc (zapisuję wszystkie wydatki od dawna, więc dokładnie widzę, ile wydaję). Nie jem budżetowo, ale też nie jem samych “frykasów”. Zakupy robię głównie w Biedronce, chleb kupuję w piekarni, warzywa i owoce również w warzywniaku. Właściwie w ogóle nie marnuję jedzenia, ale posiłki są dobrze zbilansowane – dużo świeżych warzyw, zdrowe tłuszcze itd. Mięsa ostatnie jem mało. I nie kupuję żadnych gotowców – sama przyrządzam posiłki.

  2. Czyli wydajesz 700 zł na osobę na miesiąc. To tyle co ja i mam to na piśmie (tzn. w excelu, bo od dawna spisuję wszystkie wydatki). Na co dzień sama gotuję (nie korzystam z gotowców), zakupy robię głównie w Biedronce, w pobliskim warzywniaku, a chleb kupuję w piekarni. Nie marnuję prawie w ogóle jedzenia, posiłki mam zbilansowane, jem dużo warzyw, mało mięsa. Nie kupuję budżetowo, ale też nie kupuję samych frykasów. Kupuję mało słodyczy i alkoholu.

    1. Ale napisałaś “Tygodniowo wydajemy na zakupy średnio 350zł”, czyli zrozumiałam, że te 350 zł to w sumie na dwie osoby na tydzień. Czyli 175 zł na tydzień na osobę.

  3. Jestem jeszcze na studiach i dom rodzinny odwiedzam 2 bądź 3 razy w miesiącu. Wtedy zawsze dostaję od rodziców mięso, jakieś owoce i warzywa, czasami zupę w słoiku, a zdarza się, że i coś jeszcze. Skrupulatnie liczę swoje wydatki, bo staram się oszczędzać na wakacje, ubrania czy po prostu swoje marzenia. Również przygotowuję posiłki dla 2 osób i szczerze powiem, że na osobę tygodniowo wychodzi ok. 200-230 zł. Z tym że tak jak mówiłam nie wliczam w to wielu produktów, a często też gotuję jedynie tylko w tygodniu, bo w weekendy jadam w domu czy na wyjeździe. Jestem pewna, że gdybym zaczęła prowadzić swoje gospodarstwo już całkiem samodzielnie ta kwota wzrosłaby nawet dwukrotnie. Także uważam, że pieniądze przez Ciebie wydawane na jedzenie są jak najbardziej adekwatne do dzisiejszych realiów. Może i kiedyś dało się utrzymać za 350 zł miesięcznie, ale to było bardzo dawno temu. Ceny też poszły w górę i należy o tym pamiętać.

    PS. Jakoś owoców i warzyw w biedronce jak dla mnie pierwsza klasa! 🙂

  4. No cóż.. tyle to mi na cały miesiąc nie zostaje nawet, więc trudno byłoby wydawać tyle tygodniowo (powiedzmy, że połowę, bo gotuję tylko dla siebie), więc dla mnie ta kwota jest zawrotna, a z tym, co mam też daję radę jeść zdrowo i nie są to makarony polane sosem ze słoika… Ale no każdy jest w innej sytuacji i ma inne potrzeby i możliwości 🙂

  5. Wydajemy podobanie około 350-400 zł tyg na wieksze zakupy plus co drugi dzień pieczywo koło 8 zł chleb dbam żeby był z dobrej piekarni prawdziwy ciemny chleb a nie barwiony – z tym ze to kwota na męża i dwójkę dzieci ( ja obecnie jestem na pudełkach ) wiec wydaje mi się ze podobnie wychodzi
    Niestety chcąc mieć produkty dobrej jakości trzeba zapłacić / często kupuje w lidlu właśnie te eko warzywa czy owoce , ale tez w sklepach ekologicznych np kasze czy oleje /

    1. my wydajemy ok 100£ na 2+1, takze dziewczyny jak to robicie, ze wydajecie po 40£?
      dodam tylko, ze jestem na diecie bezglutenowej i bemlecznej, planuje obiady i nie wyrzucam jedzenia…

  6. 2 osoby i dwa koty. Staram sie planować posiłki i mniej wiecej kupuje duzo warzyw i troche mięsa lub ryb – poprostu produkty na domowe obiady. Ja jeszcze potrzebuje lunch do pracy codziennie.
    Wydatki tygodniowe to £50 – £60 max. Ciezko mi porównać do polskich warunków ale moze ktos porówna z uk. Dodam że zakupy robie przeważnie w Lidlu lub Tesco.

    1. Ja tez z UK 🙂 Zakupy robimy raz w tygodniu w lidlu i wydajemy tak £40-£50. Kupujemy tam praktycznie wszystko oprócz mięsa. Zazwyczaj raz w tygodniu chodzę na lokalny bazarek, który jest bardzo tani i tam dokupuje świeże warzywa i owoce i wydaje £7-£10. Jemy mięso, ale malo i staramy się żeby było lepszej jakości, wiec zamawiamy je średnio raz na 1,5 miesiąca z dostawa i wszystko zamrażam. Na mięso wydaje przeważnie mniej niż £40. Dodam, ze jest nas dwóch plus 2,5 letni synek 🙂

    2. Mieszkajac w UK (podobna sytuacja 2 osoby plus 2 koty) wydawalismy ok 70£ + jakies pierdolki w ciagu tygodnia, typu pieczywo, owoce, razem wychodzilo do 90£. W UK na pewno czesc produktow jest drozsza niz w PL (ale nie wszystkie, bo zdarzaja sie tez tansze ☺️ )

    3. Mieszkam w UK. Na zakupy wydajemy w zależności od tygodnia, ale jest to pomiędzy 80 a 100 funtów tygodniowo na 2 osoby. Kupujemy głównie w Lidlu i Tesco. Gdy mam więcej czasu na gotowanie, jest to kwota około 80 funtów. Kiedy czasu jest mniej to mniej gotuję i tym samym kwota wzrasta. Dochodzą też sporadyczne lunche na mieście, za nie więcej niż 20 funtów tygodniowo. Wiedziałam, że nie planujemy zakupów zbyt dokładnie, ale czytając ten post oraz komentarze, zdałam sobie sprawę, że jest nad czym popracować.

    4. Ja rowniez z UK.

      Zakupy tylko w Aldim, a czasmi jakies marne produkty w Sainsbury, albo Tesco czasmi Waitrose. Czasmi polski sklep ale zadko.

      Ja w Aldim wydaje na 3 osoby (maz i dziecko 7lat). Wydaje ok 60-70funta – okres letni i az do pazdziernika wydajemy 30-40max funtow. To tylko dlatego iz mam wlasna dzialke wiec wszytskie wazywa sama mam swoje i wiem co jem. Jemy mieso ale zazwyczaj jest to piers z kurczaka ale tez zadko. wiec to co Eliza pisze jest naprawde malo i az tyle dan. Cieze sie ze znalazlam Ciebie – ebook kupilam i mam nadzieje zainspiruje tymi daniami meza jak i dziecko

    5. Można wydać w UK 70 funtów tygodniowo, ale nie na produkty zdrowe, z doskonałym składem, certyfikatami bio i z bardzo mała ilością warzyw i owoców. Nam na 4 osoby wychodziło zawsze średnio 150 funtów tygodniowo (czasem 100, ale to rzadkość, częściej bliżej 200). Dla porównania po powrocie do Polski tygodniowo wydajemy na 4 osoby 360-370 zł.

  7. 350zł to zupełnie realna kwota.U nas tyle wychodzi na 3 os.Kiedyś było to 500-600 zł plus jedzenie na wynos i na mieście.Teraz zeszłam do 350 i jedzenie na wynos wyeliminowałam do 0.A to dlatego,ze wyrzucałam kasę w błoto i marnowałam jedzenie.Teraz planuje tygodniowe menu i nie tylko nie tracę kasy,ale tez jemy zdrowiej i bardziej różnorodnie.

    1. U mnie było podobnie, razem z Partnerem często jedliśmy na mieście lub po prostu w popularnych obecnie barach “na wagę”. Po jednym z takich miesiąców postanowiłam zsumować wydatki ponoszone na jedzenie. Była to ogromna kwota! Nic dziwnego, że słabo było z odłożeniem czegokolwiek 🙂
      Obecnie staramy się jeść zdrowo, kupujemy sporo produktów oznaczonych Bio, Eko itp., głównie w Biedronce, poza pieczywem i niektórymi rzeczami niedostępnymi w tym sklepie. Partner je naprawdę dużo (dba o formę), dużo trenujemy więc jedzenia również musi być odpowiednia ilość. I serio te 350 zł to nie jest nic nadzwyczajnego :))) Obecnie wydajemy podobną kwotę, może delikatnie niższą. Nie uważam jednak aby była ona oderwana od dzisiejszych realiów 🙂
      Pozdrawiam serdecznie :)))

  8. 350zł to nie jest dużo, oczywiście biorąc pod uwagę, że jemy zdrowo; tzn wartościowe produkty: owoce, warzywa, ryby. I to jak drogo wychodzi. Awokado, mango, marakuja, borówki, te owoce kosztują. Zakup ryby również. Niestety ceny w sklepach są coraz wyższe. Oczywiście mozna jeść codziennie kopytka, frytki z ziemniaków, naleśniki. I te dania równie uwielbiam. Lecz mam 15 mc bliźniaki plus ukochany mąż i chce abyśmy zdrowo się odżywiać, aby dzieci miały posiłki zdrowe , zblinasowane, kolorowe, smaczne. Moja rodzina liczy 4 osoby, na tydzień wychodzi jeszcze więcej około 400-450 zł Na samo jedzenie.

    1. My kupujemy w 3 sklepach : Lidl,Asda i okoliczne bazarki. Wydajemy na 4 osoby tygodniowo pomiędzy £60-£80. Nie wydaje mi się być to dużą kwotą patrząc na to, że 1kg bananów kosztuje nieco ponad 70 pensów , a chleb £1.

  9. Zarabiający 1700 zł miesięcznie, dojeżdżając 30 km w jedną stronę i płacąc za szkołę nie da się wydawać takich kwot na jedzenie. Dla mnie to suma kosmiczna.

    1. Z drugiej strony zarabiając 4000-5000 można wydać dużo więcej, jedząc tylko na mieście i część jedzenia wyrzucając do kosza. Myślę, że jest duża różnica kosztów między dużymi miastami, a malutkimi miejscowościami, gdzie dużo ludzi ma swoje ogródki, a i produkty w lokalnych sklepach są tańsze. Jest mniejszy wybór, niektóre produkty nie są dostępne, więc wydaje się mniej.

  10. U mnie idzie nawet 500 zł co tydzień, śle to przez rozrzutnego faceta, który nigdy nie trzyma się moich list zakupowych. Niestety czasami jedzenie się marnuje z tego powodu, a mnie to bardzo boli.

  11. chyba muszę się spiąć i z moimi braćmi (mieszkam z nimi) ustalić jakieś jadłospisy, żeby robić te zakupy raz w tygodniu. ostatnio kupiłam 4 marchewki, chociaż potrzebowałam 2, bo stwierdziłam że się przydadzą. za pół roku zacznę mieszkać sama i mam nadzieję, że od razu się ogarnę z tym! 🙂

  12. U mnie wydaje się ok 400 zł tygodniowo na dwie osoby, nie licząc wyskoków w weekend oraz podróży bo na zachodzie Europy nie raz na dzień stołowania w restauracjach wychodziło 700 zł (sic!) Mam sporo produktów z własnego chowu rodziny na wsi, jak warzywa i jaja, owoce głównie z biedronki a zakupy spożywcze w sklepie point (à la Alma). Dodatkowo często z braku sił dochodzą lunche w korporacyjnych kantynach (tak jak pisałaś ponad 20 zł a jakość niższa niż srednia).

  13. Wydaje mi sie po prostu, że nie gospdarujesz pieniedzmi tak jak osoby które sa najzwyczajnie maja mniejszy budzet. Ja wydaje na siebie ok 80 100zl tygodniowo. Nie jem mięsa ani nabiału, w tej kwocie mieszcza mi sie swiaze owoce i warzywa sezonowe, ale tez np. Awokado, mleko ryzowe, tofu, różnego rodzaju kasze, produkty dobre jakosciowo. Nie ukladam jednak wczesniej menu. Po orostu kuouje tmw wiekszosci to co jest w promocji i jest sezonowe. Nie widze sensu kupowania batatów w sezonie w kazdym tygoeniu, gdy mamy tyle świetnych świezych produktów no cukinie 1zl za kg, paoryki za 3zł za kg czy 1.5zl za kg bananow idealanych na lody czy wypieki. Kwota 350zl jest to dość duza kwota w Polskich realiach, szczegolnie na 2osoby, które praktycznie nie jedzą miesa ani ryb.

    1. Tak, pewnie gdybym mysiała ograniczyłabym mocno te wydatki i nie kupowała produktów, które nie są pierwszej potrzeby. Mimo wszystko widzę jak ogromną przeszliśmy drogęod wydawania ogromnej ilości na produkty spożywcze i jedzenie w knajpach do planowania jadłospisów i zakupów raz w tygodniu. Mam nadzieje, że ten wpis da ludziom do myślenia (wszystkim) i spojrzą inaczej na swoje cotygodniowe wydatki 🙂

    2. Papryka czerwona w idlu/biedronce ok 12 zł za kg, zielona ok 7. Banany min 3 zł. Więc też bym chciała wiedzieć gdzie robisz zakupy.;)
      Ja mieszkam z siostrą i tygodniowo wydajemy ok 200-250 zł. Nie oszczędzamy jakoś specjalnie, ale też trzymamy budżet w ryzach. A co do Waszej kwoty, to wiadomo, że wszystko zależy od zarobków. Dla jednej osoby 350 na jedzenie na tydzień to nierealna kwota, a dla innej mało. Ale też prawda jest taka, że jedzenie jest w Polsce dość drogie. Niby produkty sezonowe, mnóstwo owoców, ale ceny nie powalają. Mieszkam w Warszawie i coraz bardziej tęsknię za rodzinnym domem z ogródkiem. 😉 Nie dość, ze tanio owoce i warzywa to jeszcze wiem co jem. Dobry temat na post Eliza, jeden z ciekawszych ostatnio.<3

    3. Ja też mieszkam w Warszawie, tygodniowo wydaję na 2 osoby ok. 300zł. Robię zakupy raz w tygodniu w dużym hipermarkecie, co 2 dni pieczywo z lokalnej piekarni oraz raz w tygodniu jeździmy pod Warszawę na lokalny bazarek, jakieś 10-15 minut jazdy od Warszawy. I ceny są rzeczywiście duuużo niższe. Ceny z ostatniej soboty: papryka 3zł/kg, cukinia 2zł/kg, ogórki 2zł/kg, maliny 4-5zł łubianeczka, pomidory malinowe 3zł/kg, normalne jeszcze tańsze. Także polecam rozejrzeć się za bazarkami poza stolicą (jak oczywiście jest samochód w rodzinie), bo ceny na warszawskich bazarkach porażają 😉

  14. Ja orientuję się bardzo dokładnie, ponieważ to ja robię zakupy. Bardzo chciałabym się ograniczyć do jednorazowych zakupów, ale to wręcz nierealne. Nie jestem weganką, nawet nie jestem semi weganką, a moja rodzina to już zdecydowanie nie. Mam dwoje dzieci. zdecydowanie prawie codziennie kupuję chleb. Cotygodniowe zakupy, te docelowe jednorazowe większe, to rząd około 300-350 złotych (na 4 osoby), codzienne to pewnie drugie tyle w sumie tygodniowo. Nie uważam absolutnie, że Twoja kwota to dużo. No oczywiście, że dla części osób, zapewne również sympatyków fash, to będzie kwota zawrotna. Ale co z tego? Gdyby mieli do dyspozycji więcej, być może wydawaliby więcej. przecież to oczywiste, że wydatki są zdeterminowane dochodami! Skoro zarabiasz tyle, że możesz nie ograniczać się do kwoty 80 złotych tygodniowo, to wydajesz tyle, ile kosztują Twoje, Wasze potrzeby. Jezu, co by było, gdybyś ujawniła koszty utrzymania domu, psów, samochodu, wyliczyła całą chemię (nie tylko te kilka produktów z dzisiaj), wszystkie kosmetyki, które kupujesz Ty i mąż, odzież, ogród, przyjemności, rozrywkę, podróże! Albo przyjęcie gości, kursantów. Zawrzałoby? I co z tego? Wydajesz swoje pieniądze, pokazujesz swoje życie,jeśli kogoś to oburza – niech nie obserwuje, to nie jest obowiązek. Ja tego nie rozumiem. Czytam Twojego bloga, ale też zaglądam do innych i nie po to, aby wyliczać czyjeś dochody i wydatki, ale dlatego, że ktoś zrobi coś za mnie, znajdzie markę ubrań (Trzy Igły, Lecollet), kosmetyki (Koi, Purite, Organics), meble (Made from wood, sfmeble, N&S), żywność (GuiltyFree – nie sam shit, bo też tam jest, wegesiostry), herbaty (NaturalMojo), restauracje, kierunki wyjazdów. Ja nie muszę przekopywać się, bo robi to blogerka, której styl życia w każdym niemal aspekcie podoba mi się. Nie robię tego, żeby ją podliczać, guzik mnie obchodzi, ile zarabia i ile Ty zarabiasz. Wręcz wolę, że ktoś nie robi ze mnie matoła, tylko mówi, że poleca to, bo współpracuje z firmą, a to, dlatego, że coś jest jej odkryciem. Nie oglądam blogerek oderwanych od czytelników, nie krytykuję za gust, dochody, wydatki, bo to nie moja sprawa. Nie rozumiem komentarzy w stylu – oszalałaś, ja tle nie mam, ja tyle nie wydaję. Nie wiem, ile razy trzeba to napisać, bo każdy temat znajdzie krytykę, ale nie rzeczową, ale z jadem, niezrozumiałą, pełną zawistnej zazdrości (nie zazdrości, która może dać kopa). Eliza, pozdrawiam, ja wiem, ze Ty się nie przejmujesz i jesteś po prostu szczera. I tak trzeba. Pozdrawiam

  15. Ja planuję posiłki od zeszłego roku, raz w tygodniu w każdy czwartek zamawiam zakupy do domu – teraz właściwie mogłabym kupowac z zamkniętymi oczami. Ale uważam, że 350 zł to normalna kwota – ja będąc sama z córką na tydzień wydaję 280zł. Wiadomo czasami więcej czasami mniej. Zależy od tego co mam w domu. Kiedyś słyszałam, że statystyczna rodzina właśnie na jedzenie wydaje 1400zl miesięcznie. Wiadomo, że jeśli to zupki chińskie to znacznie mniej. Mało się udzielam, ale codziennie śledzę Twoje instastory i bardzo bardzo Cię polubiłam ❤️

  16. Na 2 osoby, dużo bio produktów, praktycznie wszystko gotowane (brak gotowych produktów chyba) to całkiem rozsądna kwota. My wydajemy ok. 200zl, ale to dlatego, że kupujemy rzeczy typu serki wiejskie itp.

  17. My na zakupy wydajemy przecietnie £60 – £80 tygodniowo. Wystarcza to dla nas dwojga i psa. Kupujemy glownie owoce, warzywa i troche miesa. Kazdy obiad gotujemy wiekszy, bo reszte zabieramy do pracy w lunch box. Zakupy robimy zazwyczaj w Lidlu lub Aldim, sporadycznie Tesco lub Sainsbury’s.

  18. Wydaje mi sie po prostu, że nie gospdarujesz pieniedzmi tak jak osoby które sa najzwyczajnie maja mniejszy budzet. Ja wydaje na siebie ok 80 100zl tygodniowo. Nie jem mięsa ani nabiału, w tej kwocie mieszcza mi sie swieze owoce i warzywa sezonowe, ale tez np. Awokado, mleko ryzowe, tofu, różnego rodzaju kasze, produkty dobre jakosciowo i ew. “Zachcianki”.. Nie ukladam jednak wczesniej menu. Po prostu kupuje w wiekszosci to co jest w promocji i jest sezonowe. Nie widze sensu kupowania batatów w sezonie w kazdym tygodniu, gdy mamy tyle świetnych świezych produktów cukinie 1zl za kg, papryki za 3zł za kg pomidory za 4, czy 1.5zl za kg bananow idealanych na lody czy wypieki. Kwota 350zl jest to dość duza kwota w Polskich realiach, szczegolnie na 2osoby, które praktycznie nie jedzą miesa ani ryb. To sa po prostu wygodne zakupy w których w zaden sposob nie musisz ani nie chcesz obnizac tych kosztow, warto jednak wiedziec ze zapewne przy bardziej wnikliwym planowaniu, analizie promocji i gospodarnosci, prawie identyczne produkty mozna kupic na oewno o 30procent taniej. W biedronce warzywa są wg.mnie fatalnej jakości, lidl jest o niebo lepszy, lecz najtaniej i najsmaczniej i tak wychodzi na sprawdzonych straganach.

  19. 350zł potrafię wydać tygodniowo na… siebie. Jem bardzo dużo, co zawsze dziwi wszystkich moich znajomych i rodzine, bo jestem dość szczupła, jak na ilość pochłanianych przeze mnie produktów 😀 jem zdrowo i czasem nie (nie odmawiam sobie raczej niczego, jadam to, na co mam ochotę, ale też bez przesady, nie jest to moet i kawior), ograniczyłam mięso, często jadam u rodziców + prowadzę własny biznes, wiec chleba mam pod dostatkiem – to odchodzi z mojej listy zakupów. Uważam, ze 350zl na DWIE osoby TYGODNIOWO (!) to świetny wynik! 175zł na tydzień dla jednej osoby?! Sama chciałabym za tyle przeżyć (potrafiłam wydawać na siebie więcej niż Wy, kiedy jeszcze studiowałam i pracowałam i utrzymywałam się za swoją pensje, bez szczególnej pomocy z zewnątrz, w postaci rodziców np.). Rozumiem, że wszystko poszło w górę i to dość konkretnie, że generalnie są cięższe czasy dla wielu z nas… No niestety, tak jest i trzeba się z tym pogodzić. Ale nie popadajmy też w jakieś skrajności. Patrząc jak jecie i co jecie, Wasz tygodniowy finansowy wynik jest zdumiewający 🙂
    Ogólnie brawo Elizka, oglądam Cię chyba od zawsze i takie tematy trafiają do mnie bardziej niż moda!

    1. Pamiętam, że na studiach miałam 350zł na miesiąc i dawałam radę. Co prawda jadłam syf (do dziś wspominam diablo pomidoro z knorra, które uwielbiałam haha), ale jakoś to leciało. Cieszę się, że dziś nie mam już takich ograniczeń

  20. Każdy wydaje na tyle na ile Go stać. Ja wydaje ok 2000 miesięcznie. Nie oszczędzam. Kupuje dobre produkty. Ale to logiczne ze gdybym pracowała za 1700zl to wydawałabym tyle na ile mnie stać. Starsi ludzie musza przeżyć za 1200zl jak nie mniej i żyją 😉

    1. A u mnie taka zależność- gdy planuje jadłospis na cały tydzień i robię listę zakupów wychodzi około 250-300zl na 2os, gdy robię spontaniczne zakupy bez listy, bez żadnego planu, płacę również w okolicach 250zl i wychodzi, ze właściwie na 3 dzień nie ma z czego przyrządzić obiadu.. bo do koszyka leca przypadkowe produkty. Naprawde warto wszystko planowac i zapisywac, a listy i jadlospisy wykorzystywac co jakis czas te same, oszczedza to mase czasu i pieniedzy, polecam! 😉

  21. Takie są realia po prostu. Moim zdaniem ta kwota jest optymalna bo najpewniej każdy przeciętny Polak wydaje tyle na jedzenie (lub więcej). Ktoś kto kupuje codziennie może mieć inne wrażenia bo jednorazowo wyda mniej ale w przeciągu tygodnia ta suma się zwiększa. Myślę, że gdyby każdy liczył ile wydaje tygodniowo byłoby mu łatwiej rozplanować wydatki choć to jest trudne. Wiem bo sama tego nie robię ale brawo Eliza za taką organizację👏🙂 tylko pozazdrościć🙂

  22. Niestety My Polacy mamy tendencje do uzalania sie nad soba i biadolenia jak to nam zle i na co nas nie stac.
    350zl dla 2os, przy treningach i przygotowaniach do maratonu to naprawde nie jest zle. Uwazam, ze co jak co, ale Tobie nie mozna zarzucic, ze jestes kosmitka i jadasz ostrygi codziennie popijajac babelki (Chociaz jesli nawet to super! 🙂 ) Ty zawsze podawalas tutaj fajne produkty z fajnym skladem i nie za miliony monet. Dobrej jakosci produkt musi kosztowac nieco wiecej, na zdrowiu nie ma co oszczedzac! Zamiast sie cieszyc, cos podpatrzec, zmotywowac sie wzajemnie to my ciagniemy siebie w dol. Po co?
    Pozdrawiam cieplo! Jak tylko wroce z wakacji zamawiam e-booka ❤️👌

  23. Mamy założone 400zl na tydzień plus raz w miesiącu duże zakupy na które wydaje ok 500zl. To na 4os (2 małych dzieci). Ale prawda jest taka ze rzadko się wyrabiamy w tej kwocie. I nie ze się nie da. Gubi nas nie planowanie posiłków… i to ze wychodzimy do sklepu, dzieci coś chcą to na jakiś drobiazg się zgodzę, nas tez na coś ochota i po za planem wracamy z siatA bzdur 🙁

  24. Pierwsza moja myśl była że to dosyć dużo, ale zaraz potem pomyślałam, że w sobotę byliśmy na zakupach i kupiliśmy produkty na tylko 3 dni a wydaliśmy ok. 150 zł. No więc wychodzi podobnie niestety a nie bardzo miałam tego świadomość, bo rzadko robię zakupy. Chłopak wcześniej kończy prace i jeździ autem więc on nas zaopatruje. A do tego jeszcze dochodzą lunche na mieście.. Tego to już totalnie wolę nie podliczać. Praca w centrum Wrocławia gdzie na każdym kroku kuszą knajpki i cała firma wychodzi na lunch to zło! I tak się staramy z koleżanką wybierać tańsze opcje (i zdrowsze) i też przynajmniej 3 razy w tygodniu biorę swoje jedzenie do pracy. Plus jest taki że mam w okolicy przynajmniej 3 wegańskie knajpki więc się inspiruje. Weganka nie jestem ale nie jem mięsa i ta lunche w pracy mi bardziej oczy otworzyły na kuchnię roślinną. No ale kosztowo to to się już niestety słabo spina. I pomyśleć że większość w firmie codziennie je na mieście lunch.

  25. 350zł na cotygodniowe zakupy to normalna kwota, zwłaszcza że przecież człowiek kupuję na nich też np. chemię do domu, papier toaletowy itd. System cotygodniowych zakupów mam od czasu wyprowadzki z domu rodzinnego. Pozwala to na lepsze pilnowanie budżetu ale i oszczędność czasu, kiedy nie trzeba co chwila po coś latać do “osiedlowego”.

  26. Gdy mieszkałam w Polsce jako studentka wydawałam 150zł tygodniowo na jedną osobę, czasami nie starczało na to co zaplanowałam. Jadlam dużo zdrowszych opcji.
    Aktualnie jestem w Holandii i razem z mężem wydajemy 80€ tygodniowo i mamy pełną lodówkę pysznego zdrowego jedzenia oprócz miesa, choć zdarza sie ryba.
    Moim zdaniem każdy wydaje tyle ile uznaje za słuszne i ile jest mu potrzebne. Najważniejsze to nie marnować jedzenia! 😘

  27. Wyobraź sobie rodzinę 2+2 gdzie rodzice zarabiają łącznie ok 4 tys na miesiąc, tak niestety żyje większość naszego społeczeństwa, 1400 zł miesięcznie na samo jedzenie to nierealne… Wychodzi na to że duża część polskich rodzin jest skazana na jedzenie smieci

  28. Wchodzę do Kauflandu praktycznie codziennie zostawiam tam mnóstwo pieniędzy i wychodzę praktycznie z pustymi torbami , maskara 🙁 planowanie jest super będąc na powiedzmy zdrowej diecie zakupy kosztowały nas 300 zł tygodniowo właśnie dla dwóch osób , chyba czas do tego wrócić i zacząć kontrolować wydatki .

  29. Wydaje mi sie ze kwota jest normalna ponieważ sama chemia jest strasznie droga ..Wy np nie jecie mięsa, a popatrzmy ile teraz kosztuje kilogram dobrej jakości mięsa np. Indyk czy wołowina ..dlatego uważam ze kwota 1400zl (aż sama misze przejrzeć ile u Nas to wychodzi dokładnie) jest bardzo realna tylko może ludzie tego nie liczą i dlatego teraz taki szok co niektórzy mieli 😉 a wiadomo ze w dzisiejszych czasach tez powinno sie liczyć jakoś jedzenia które wrzucamy do koszyka…

  30. Też podliczyłam, ale wzięłam ostatnie 3 tygodnie.
    1 tydzień to ok 400zł. 2 tydz. to ok 140, a 3 wyszło 300.
    Dwoje dorosłych + dwulatka.
    I faktycznie jest tak jak mówisz w pierwszym tygodniu kupowałam dużo produktów suchych(mąki, makarony, kasze) i oleje/oliwy. Wydałam dużo, ale dzięki temu w kolejnym już nie musiałam kupować tych bazowych. Dokupiłam nabiał, mięso, owoce i warzywa.

    Mieszkam za granicą, ale ceny po przeliczeniu są zbliżone do polskich.

  31. Uważam, że ta kwota jest w sam raz ! Jeśli chce się jeść fajnie, zdrowo i różnorodnie to nie zrobimy tego za 400 zł miesięcznie. Jeśli ktoś każe Ci schodzić na ziemię, bo ktoś inny ma 400 zł na miesiąc na żywność. To niech ten ktoś sam się puknie w głowę 😁 pozdrawiam

  32. Prawda jest prosta dla jednych 350 zł to nic dla drugich to strasznie duża suma. Każdy robi zakupy na jakie go stać. Ja wolę wydać pieniądze na zdrowe jedzenie, które jest wiadomo droższe, niż na bluzkę za 350 zł, bo to dla mnie strata pieniędzy. W sezonie warto się zaopatrywać w owoce i warzywa sezonowe. Ja mam to szczęście że moja mama ma wielki kawał ogrodu i mieszka na wsi, więc hoduję tam super ekologiczne warzywa i owoce. Spędzam z maluchem u niej wakacje, więc obecnie na moim stole króluje cukinia, fasolka szparagowa, pomidory, ogórki 🙂 w wolnej chwili biegnę do lasu po jeżyny. W lecie robię też dużo przetworów. Dzięki temu nie kupuję żadnych dżemów, soków , ogórków kiszonych itp. To też w sumie jakaś oszczędność. Ale wiadomo okupiona mnóstwem czasu poświęconego na wyhodowanie warzyw, owoców na zebranie ich i przerobienie. Ale mimo wszytsko wiem wtedy co mam w słoiku na 100 procent 🙂

  33. Ja rozumiem ze dla jednych to malo a inni uwazaja ze to duzo bo maja trudna sytuacje materialna. Ale jak mozna pisac ze je sie zdrowo i wartosciowo za mniejsza kase za 80 zl jak gdzies tam ktos napisal… sorry ale wezmy zwykle posilki, kanapki na sniadanie plus herbata to jakas 10 zl na 2 osoby , mielone na obiad 0,5kg to jakies 7 zl, ziemniaki i pomidory w smietanie to daje nam kwote okolo 15 zl. Dalej kolacja no nie wiem jajecznica ( ja 2 on 3 jajka po 0,8 zl ) 4 zl plus bulki jakies warzywo,herbata i daje nam conajmniej 7 zl. A teraz gdzie jeszcze owoce np czeresnie ( 1 kg po 10zl a zjadamy taka porcje spokojnie na raz) jakoes 2 sniadanie chocby te kanapki to znow dla 2 osob to z 10 zl wyjdzie ( pieczywo mieso ser warzywa) to juz daje nam powyzej 50 zl za dzien. A gdzie jakies dodatki??? Gdzie chemia? Przyprawy, oleje?? Ja nie oszczedzam i nie licze budzetu kupuje na biezaco to na co mam chec, nie kupuje produktow bio (bo nie wierze w nie) ani mleka roslinnego ( ktore jest drogie i mi nie smakuje) homarow tez nie jadam 😉 ale nie ma dnia zebym nie wydala kwoty miedzy 50 a 150 zl ( jesli akurat sie pokoncza oleje, octy idt -oczywiscie zawsze sie koncza w tym samym czasie 😉 )

  34. Od 10lat prowadzę zestawienie wydatków w Excelu(z bardzo szczegółowym podziałem, samo jedzenie ma kilkanaście podkategorii), więc doskonale wiem na co idzie kasa i kiedy te kwoty się zmieniają(pora roku w przypadku owoców i warzyw ma b.duże znaczenie).
    Wiem jak to wyglądało 10lat temu i wiem jak to wygląda od 5lat, czyli od momentu przejścia na dietę bezglutenową (mam celiakię). To jest finansowy kosmos, pomimo wyszukiwania produktów dobrych i zdrowych w najlepszych cenach. Naprawdę aby dość dobrze się odżywiać trzeba zarabiać. Nie ma moim zdaniem realnie szansy kupować bardzo dobrych jakościowo produktów gdy zarabia się 1.5-2.0tys zł. Jest też ogromna różnica gdy pojawiaja się dzieci i im również kupujemy wszystko co najzdrowsze. U nas w chwili obecnej miesięczne wydatki to 1200-1400zł 2 dorosłe osoby i 3latek. Młodszej corki nie wliczam, bo ona dopiero ma roszerzaną dietę. Podejrzewam że za kilka lat 1600-1800 to może być mało dla 4osobowej rodziny. Wiec nie uważam aby kwota była odrealniona, tyle niestety kosztuje próba niejedzenia syfu w naszym kraju i bycie posiadaczem nietolerancji pokarmowej, której nikt nie dofinansowuje (a gdzie jedynym lekiem jest dieta). To jest moim zdaniem przykre.

  35. Z jednej strony wydaje mi się, że to strasznie dużo, z drugiej – mąż je w ciągu tygodnia tylko kupne, nie chce, żebym mu przygotowywała jedzenie. Zliczę jego jedzenie, przygotuję sobie jadłospis, zrobię zakupy na cały tydzień dla siebie i założę się, że to ja będę tą z mniejszą kwotą. I że on zwróci mi uwagę, że za dużo wydałam na zakupy. A ja mu wtedy pokażę, że wydałam mniej niż on 😛 Chociaż nie wiem, czy to wyjdzie, bo on na śniadanie precla z jakimś środkiem je, a potem ogromny obiad. I tyle. I nie, nie da się z nim wygrać, żeby jadł lepiej. Jest nie i koniec.
    I z jeszcze jednego punktu – kiedy byłam na diecie pudełkowej, płaciła około 1000zł za cały miesiąc. Za siebie, jedną. Zatem nie, 1400zl na dwie osoby to nie jest dużo w perspektywie dobrego, zdrowego jedzenia. Ale też rozumiem dylemat “o borze świerkowy, 200g ryby to 10 zł, a za tyle mam kilo mielonego z Lidla”, bo były momenty, gdzie się w moim rodzinnym domu nie przelewało i naprawdę zaciskalo się pasa. Przez to sama mam teraz takie wahania. Bo taniej, prawda? Ciężki i skomplikowany temat poruszyłaś i nie jest on zero-jedynkowy i tak naprawdę nikt nie może mówić “to za dużo” albo “to normalne”. Bo tak, jest to normalne. I tak, jest to za dużo. Rozumiesz co próbuje przekazać? Cześć mnie uważa, że to ok. Część pamięta złe czasy i krzyczy “za dużo”.

  36. Wydaje mi sie ze wszystko zalezy od tego kto ile zarabia. Jesli zarabiasz duzo to kwota 1000 zl na tydzien nie bedzie wysoka, jesli bardzo malo to nawet 100 zl na tydzien na jedzenie bedzie za duza kwota…
    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 😊😊😊

  37. 350 zł na dwie osoby wg mnie to jest naprawdę mało, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że jesteś w stanie ugotować aż 35 zdrowych i różnorodnych posiłków. Podziwiam Cię, Eliza! Jak Ty to robisz? 😊

    1. Prowadzę budżet domowy. W Exceu. Excela nie oszukasz 😉 Wydaję między 530 a 740 zł (w tym jedzenie na mieście, catering w pracy). Wyzwanie na lipiec: gotuję sama obiady (dzięki za e-booka!) i wydaję max 540zł. 350 na dwie osoby przy takim super jedzeniu jak Twoje to super wynik. Odkąd prawie nie jem mięsa wydatki spadły.

  38. My również robimy zakupy tygodniowe. Zawsze planuje dania na cały tydzień i z tą listą jedziemy na zakuoy do Lidla (mieszkamy w UK). Wydajemy przeciętnie 70 f co tydzień. Tylko muszę dodać że mój mąż jest wielkim lasuchem i oprócz owoców i warzyw w naszym koszyku ładują też Słodycze… 🙂 jak mieszkaliśmy w pl myślę że wudawalismy ok 1500-2000 tys na dwie osoby na jedzenie…

  39. Przeraża mnie jak można napisać że jesteś odrealniona.. kurczę, przecież Ty wydajesz swoje – ciężko zarobione pieniądze. Nie można wymagać od reszty świata że będą żyć np. za pensje 2000 zł jak zarabiają np. 10-15 tysięcy złotych.

    Ja po przejrzeniu się swoim wydatkom – dwie osoby i kot – to wychodzi około 200-300 zł tygodniowo. Zakupy robię w Lidlu lub Biedronce (mięso sporadycznie – i jak już to w Lidlu, lub małym sprawdzonym mięsnym sklepie), ryby,kasze, makarony itp,owoce i warzywa kupuje w zaprzyjaźnionym warzywniaku, chleb w pobliskiej dobrej piekarni.

    Myśle że kwoty są uzależnione od tego w jaki sposób się odżywiasz, gdzie kupujesz, czy jest promocja, czy np w tym tygodniu kupujesz proszek, oliwę czy inny droższy produkt.

    Pozdrawiam Cię Eliza, nie przejmuj się 😘

  40. Ja również robię listę potraw na cały tydzień i zakupy które trzeba zdobić aby to wszystko przygotować. Gotuje dla 3 osób w tym 2 letniego dziecka i staram się gotować zdrowo i różnorodnie. Jemy dużo warzyw i mięsa. Tygodniowo wydaje na zakupy od 150-200 zł. Jeśli robię zakupy w biedronce to jest taniej ale jeśli wybiorę się na bazarek po warzywa to wiadomo osiągam ten wyższy pułap kwotowy. Jak dla mnie 350 na dwie osoby to dużo. Takie jest moje zdanie ale oczywiście każdy wie na co go stać i na to wydaje swoje pieniądze 🙂

  41. To fakt, kiedy szykowaliśmy się do wzięcia kredytu postanowiłam spisywać WSZYSTKIE wydatki miesięczne. Kiedy zobaczyłam ile wydajemy na paliwo/jedzenie/przyjemności/akcesoria dla psa it po prostu opadła mi szczęka. Przestałam w sklepach myśleć “a co mi tam 5 zł w tą czy w tą”, zaczełam dwa razy zastanawiać się czy to mi potrzebne a przedewszystkim zweryfikowałam czy przy naszych zarobkach stać nas na podróze/dobre życie dla psa (odpowiednia opieka itp)/odkłądanie szczędności/spłacanie kredytu. Nie raz na bazarku wydałam 100 zł na same warzywa i owoce (tygodniowy zapas), nie mówiąc o innych produktach. 350 zł to stosunkowo niska cena, zwłaszcza gdy ktoś sądzi, ze zdrowa dieta jest droga !

  42. Oglądałam Twoje instastories rano. Mowilas, że jesteś dumna z tego, że czasami udaje Ci się zrobić zakupy za 350 zł tygodniowo na dwie osoby, co zrozumiałam, że zwykle wydajesz na nie nieco więcej. Dla mnie 350 to duża kwota, zważając na to, że na weekend jecie poza domem. Poza tym mając raz w miesiącu produkt dlugofalowy np duży olej, plyn do prania, wydatki w kolejnych tygodniach powinny być nizsze. Sama nie mam ograniczonego dochodu, jednak na jedzenie wydaje znacznie mniej a odżywiamy się z mężem bardzo zdrowo. Inna kwestia jest to, że raz w tygodniu, w sezonie letnim, dostajemy od moich rodziców świeże jajka i pakiet różnorodnych owoców i warzyw z własnej uprawy. Mimo to, nawet zimą wydajemy znacznie mniej na zakupy. Wychodzi ok 200 zł tygodniowo na dwie osoby, przy czym minimum 2 razy w tygodniu wjeżdża na obiad ryba. Reszta to głównie świeże zupy, które są tanie w przygotowaniu, warzywa, kasze, ryże, zdrowe przekąski które wypiekam/przygotowuje sama w domu. Korzystamy z dobrych jakościowo produktów i zwracamy uwagę na składy. Wychodzi na to, że co osoby, to wydatki. 🙂

  43. A i ponad wszystko: Eliza nie pokazała swoich wydatków po to, żeby powiedzieć, że tak musisz, że tak trzeba, żeby ugotować z FashFoodBook, że tylko wtedy można i że tak jest lepiej. Eliza pokazała, ile ona wydaje, nie ja, nie Ty. Weź krytyku przeczytaj ebooka, czy choćby wpis o nim z linkami. Jak zjesz kalafior, brokuły, brukselkę, fasolkę etc na parze (nie musi być gotowany w zielonym designerskim koszyczku, bo na zwykłym sitku nad wrzątkiem też będzie ok) i też będzie eko bio i spa i wartościowe i najesz się i nie musisz wydać 350 złotych tygodniowo, jeśli nie chcesz lub nie możesz. Wpisy Fash nie oznaczają, że musisz żyć jak ona, Eliza pokazuje jak można się inspirować, a nie jak trzeba żyć.

  44. Mieszkam w UK i tygodniowo na 2 osoby wychodzi nam ok £70 (zakupy robie w Aldim i polskim sklepie) + przynajmniej raz w tygodniu jemy na mieście (£40). Oboje pracujemy w domu także podobnie gotuje 3 wartościowe posiłki w ciągu dnia, ale zauważyłam ze bywają tygodnie ze naprawdę duża wyrzucam dlatego od jutra planuje każdy posiłek!

  45. Podobnie do Karoliny, mój dom to mąż, ja i Boston terrier. Tygodniowo na zakupy wydajemy około £60-£80. Czasami dobijemy do £100 ale tylko jeśli uwzględniamy alkohol i mięso od lokalnego rzeznika. Bardzo rzadko jemy gotowce, jeśli już się na nie zdecydujemy pochodza one z lokalnego farm shopu i są przygotowywane na świeżo, więc w sumie takie z nich semi-gotowce. Moim zdaniem 350zl na tydzień to rozsądna cena, biorąc pod uwagę jakość produktów. Z drugiej strony rozumiem zdziwienie niektórych co do ceny, w końcu każdy kupuje to na co go stać. Nie widzę sensu w nazywaniu Cie odrealniona I zapraszaniu do zejścia na ziemię, oferujesz swoje doświadczenie i dzielisz się wiedzą z poziomu swojej zdolności finansowej, zdrowe jedzenie zawsze będzie droższe (chyba że ktoś ma to szczęście mieć rolnika w rodzinie, od którego dostaje jedzenie za darmo).

  46. My mieszkamy w Niemczech, gdzie mimo wszystko jedzenie jest trochę tańsze, też jemy zdrowo i z chemią i napojami (których idzie u nas ogrom) wydajemy ok. 80€ tygodniowo. Uważam że to bardzo REALNA i NISKA kwota tym bardziej że nie wydajemy już wcale na dodatkowe zakupy w tygodniu i wszystko jest zawsze zjedzone, baaardzo rzadko zdaży się coś wyrzucić. ☺️ I nie porównujmy jedzenia syfu za 2 zł z pełnowartościowymi, zdrowymi produktami bo za nie trzeba trochę więcej zapłacić 👍

  47. Uważam , że nie jest to dużo . Mamy z mężem dwoje maluchów w domu , raz w tygodniu ok300zl (sama trwała spożywka) ,owoce ,warzywa ,pieczywo na bieżąco . Mięso kupuje u rzeźnika raz na jakiś czas i mrożę porcje . Średnio do tych tygodniowych dochodzi Ok 200zl . W zasadzie jemy dosyć zdrowo -chłopcy uwielbiają zupy ,my sałaty (koniecznie z dodatkiem mięsa czy łososia 😊).
    Osoba która monitoruje swoje wydatki nir powie ze to dużo ,zaś ktoś kto biega codziennie do osiedlowego sklepu złudnie wydaje mały kwoty ,która dają pokaźna sumę . Pozdrawiam Eliza

  48. Kwota wydaje się spora na pierwszy rzut oka, ale chyba co poniekotrzy przeoczyli, ze jest to 175zł ZA OSOBĘ, co jest niewielkim wydatkiem jak na kogoś, kto praktycznie jadą tylko w domu.
    Aczkolwiek jaka kwota by to nie byla, nie rozumiem ogromnych emocji z tym związanych, jeśli kogoś stać może wydawać i 5 razy tyle, również w tym wypadku zaglądanie do portfela i rozliczanie wydatków nie jest uzasadnione.

  49. Jak zobaczyłam kwotę 350 zlotych to szczerze… pomyślałam czemu tak mało 😂 ja mieszkam w UK. Wychodzi nam około 450-500 funtów miesięcznie na 4 osobową rodzinę. Nie włączam w to kotów, ani królika. Myślę, że nie ma tragedii. Sama zaczęłam planować posiłki i zakupy na cały tydzień z tym, że robimy listę we wtorek, a w środę zakupy. Oszczędność czasu i pieniędzy. A przede wszystkim, co jest dla mnie zbawienie! Nie głowię się codziennie rano co zrobić dzisiaj na obiad 😁

  50. U nas wygląda to tak, że mamy osoby portfel do którego co tydzień dorzucamy 50€ (ja i mój partner) i za te pieniądze robimy duże zakupy dwa razy w tygodniu…resztę pierdół kupujemy już za pieniądze z naszego portfela (w tym bułki i coś na zabicie “małego głoda” w czasie lunchu). 350 zł miesięcznie nie wydaje mi sie dużą kwotą, wiem ile w Polsce kosztuje np awokado i mango… A poza tym jak wspomnialaś przygotowujesz 5 posiłków, więc nie latacie codziennie po bułki i batony energetyczne czy do sklepu osiedlowego po mąkę i mleko… 😉

  51. Widzę po komentarzach, że moja rodzina również mieści się w podanych kwotach – u mnie są to 2 dorosłe osoby + nastolatek (czyli w sumie 3, co tu dużo mówić) + na weekend odwiedzająca dwójka małych dzieci (6 i 10) + na stałe dwa wielkie koty. Mieszkam w Anglii – jest to regularnie 400 GBP na miesiąc, zero alkoholu, zero słodyczy i sztucznego cukru, bardzo dużo świeżych warzyw i owoców, mięso to drób zamawiany online i zamrażany – raz na miesiąc, dobra kawa. Zakupy robione w Lidlu i Tesco – niemal wyłącznie. Ja osobiście nie zajmuję się gotowaniem, bo tego nie cierpię ale jestem ogromnie wdzięczna za niezwykle utalentowanego partnera – który jest mistrzem potraw z pomocą urządzenia air fryer – praktycznie bez oleju, na gorącym powietrzu.

    350 PLN według przeciętnych polskich realiów to bardzo dużo.

    Niemniej jednak na potrzeby aktywnych sportowców i z takimi talentami i pasją do gotowania jak Ty, Eliza, – bądźmy szczerzy, zupełnie realna i rozsądna kwota. Gratuluję i podziwiam 😀

  52. Uważam, że 350zł, a nawet 400 to nie jest duża kwota na tygodniowe zakupy. W mojej rodzinie (ja, mąż i dwójka dzieci) w tygodniu uzbiera się o wiele więcej. I nie są to nie wiadomo jakie rarytasy, po prostu zwyczajne zakupy. Fakt, że głównie są to owoce, które muszę kupować codziennie, bo nie da się zrobić zapasu, ale nie zmienia to faktu, że takie są ceny. Nawet jeśli ktoś wydaje jednorazowo 60-0zł, to zliczając dzień po dniu uzbiera sie tego. OK, można żyć na zupkach chińskich, ale myślę, że kiedy prowadzisz dom, to jakoś instynktownie chcesz zadbać o jakość produktów, które spożywa Twoja rodzina. Bardzo mi zaimponowałaś tym tematem, bo po tym, jak publicznie podajesz czasem swoje zarobki liczące kilkadziesiąt tysięcy złotych i otwarcie mówisz, ile zarabiasz na ebooku, to pokazujesz, że nie trzeba szastać kasą na prawo i lewo i można planować wydatki nawet tak “drobne”, jak pewnie dla Ciebie jest 350zł. Mimo to pokazujesz, że warto poszukać czegoś taniej, zamówić przez internet, nie przepłacać. Wielki szacun za to. Planowanie posiłków faktycznie oszczędza sporo pieniędzy, ale też jedzenia, bo mniej się marnuje. Fajnie, że jest w internecie ktoś, kto promuje takie podejście, plus szacunek do pieniędzy. Wiem, że Ty nie masz dzieci, ale dla mnie to jeszcze dodatkowa płaszczyzna – podczas zakupów pokazujemy dzieciom, ile kosztują podstawowe produkty i dlaczego nie fajnie jest je później marnować i wyrzucać do kosza. To jest namacalne i łatwiej im zrozumieć, kiedy widzą na własne oczy, ile ubyło z portfela. Planowanie posiłków sobie “podkradam” 🙂 bo chyba faktycznie warto wiedzieć, co kupić 🙂 może mi się uda 🙂

  53. Ja bym bardzo chciała dawać radę z gotowaniem i planowaniem 🙁 zupy przeważnie gotuję na 2-3 dni, ale tylko obiady i czasem kolacje jemy razem, bo ciężko o wspólne pory…
    Kiedy będziemy oboje pracować, wstawać rano i brać coś do pracy – to będzie super opcja na domowy budżet. Codzienne 10 zł na samo śniadanie dla jednej osoby z Żabce to kosmos, a gdzie obiady, przekąski, owoce i reszta… już kiedyś o tym myślałam, ale słomiany zapał mnie pokonał.
    Pora wziąć się za siebie, ale pierwszy i najważniejszy krok to regularny tryb życia i regularne jedzenie, bez tego nie ma sensu.

  54. Bardzo ważny i potrzebny temat do dyskusji! Dziękuje Eliza❤️❤️❤️
    Niestety dużo ludzi nadal nie rozumie, ze dobrej jakości produkty kosztują więcej, ale są swoista inwestycja w nasze zdrowie. Bo niby dlaczego mam kupować coś byle tyle zadowolić swoj głód, a w rzeczywistości jem sama chemię, ulepszacze i sztuczne barwniki i aromaty? Lepiej chyba odżywiać się zdrowo, niż później kupować różne lekarstwa i witaminy, bo to tez kosztuje i to wcale nie mało.
    Ja podobnie jak Ty planuje tygodniowy jadłospis dla mnie i dla mojego męża i wychodzi około 350-400pln na dwie osoby/tydzień. Dla jednych może się wydawać dużo, jednak dla mnie to jest duzA oszczędność w większym rozrachunku (nie tylko pieniędzy, ale przede wszystkim zero zmarnowanej i popsutej żywności w stylu „popsuł mi się por, bo nie miałam na niego pomysłu w tym tygodniu”, albo „kupiłam za dużo bananów i sie zepsuły”. Dodatkowo ze względu na to ze oboje pracujemy, staram się jeden dzień w tygodniu poświecić na wstępne przygotowanie posiłkow, żeby w tygodniu zaoszczędzić więcej czasu – np. kroje warzywa, przygotowywuje porcje warzyw i owoców na koktajle, które później tylko należy zblendowac, albo robię domowe mleka roślinne! Polecam

  55. Ja uwazam ze suma 350 zl na dwie osoby jest bardzo duza. Biarac pod uwage, ze ja w Niemczech wydaje 100€ na trzy osoby a kupuje swiadomie i zdrowo , i jeszcze bylabym w stanie zaoszczedzic jakbym sie postarala.
    Poruwnujac zarobki , musze przyznac , ze mnie to przeraza. I tu nie mam na mysli krytyke jednej osoby tylko dziwie sie poprostu, bo nie wiedzialam , ze jedzenie w Polsce takie drogie.

  56. To bardzo realna kwota. Na czteroosobową rodzine ( w tym dwoje żarłocznych dzieci) wydaje minimum 500 zl tygodniowo. Na same owoce i warzywa w osiedlowym warzywniaku wydaje 30 zl dziennie. Jedzenie stanowi ogromna czesc naszego budzetu ok 2000-2500 miesiecznie. Wiele razy probowalam oszczedzac na jedzeniu ale jak sie chce jesc zdrowo i świadomie ( czytac sklady) ze swiezych i dobrych jakościowo produktow to niestety sie nie da.

  57. Od początku roku regularnie spisuje wszystkie wydatki (kontroluje budżet, również planuje posiłki na cały tydzień). Warzywa i owoce kupujemy głównie te sezonowe w dodatku na targu, gdzie są one często zdecydowanie tańsze, mimo że mieszkam w dużym mieście (pęczek natki pietruszki w lidlu/biedronce kosztuje tyle co na targu, tylko ten z targu jest 4 razy większy…). Sezonowe dodatkowo mrożę i przetwarzam, żeby z nich korzystać przez cały rok. Bardzo uważnie czytam etykiety, wszystkie posiłki przygotowujemy w domu i zabieramy do pracy. Na mieście jadamy 1-2 razy w miesiącu, zazwyczaj jak jesteśmy gdzieś na wycieczce całodniowej.
    Jest nas dwoje dorosłych i małe dziecko (które często zjada połowę porcji „dorosłej”) i nie przekraczamy 1000 zł na miesiąc. A i tak twierdzę, że moglibyśmy zejść do 900, bo jednak ciagle zdąża nam się zamówić pizzę czy wyrzucić trochę jedzenia…

  58. Pytanie organizacyjne. Odbierają Wam z domu odpady kompostowalne albo masz może kompostownik w ogródku? Kiedyś mieszkałam na wsi. Teraz w mieście. I mam trochę wyrzuty sumienia, że wyrzucam obierki i resztki jedzenia do zmieszanych. A chciałam być jeśli nie “zero waste” to przynajmniej “less waste”.

  59. Ja też wydaję tygodniowo ok 350 zł. Ale uważam, że to dużo – przynajmniej dla mnie i powinnam tą kwotę ograniczyć. Łatwiej jest odkąd nie jem mięsa – ono znacząco podnosi wartość na paragonie. Niestety dobre produkty kosztują – sery, oliwa, warzywa i owoce. Chyba zrobię sobie wyzwanie próbujące ograniczyć wydatki do 300 zł tygodniowo.

  60. Mieszkam w UK u na 2 osoby wydajemy co tydzień £40 , chyba że kupujemy produkty na „dłużej” które się skończyły typu olej / ksylitol albo mięso – wtedy jest to £60 . Raczej nie oszczędzamy . Owoce i warzywa tylko na bazarkach – są o wiele tańsze niz w Polsce ! Kosz kiwi £1, kosz mango £1, kosz awokado £1 itd .350 zł to na polskie realia bardzo dużo -‚zwłaszcza dla kogoś z małego miasta , kto zarabia 1500 zł . Tyle zarabia moja mama , a tata dostaje 500 zł renty . Razem 2000 na 3 osobowa rodzine ( siostra ) . Nie ma szans żeby wydać 1/3 wypłaty na żarcie . Byłam ostatnio w Polsce z mamą na zakupach i wydają ok 100 zł tygodniowo na jedzenie na 3 osoby , ale jest to bardzo skromne jedzenie . Codziennie typowo „ polski „ obiad czyli kotlet z piersi , ziemniaki , pomidory ze śmietana . Na śniadanie nieśmiertelna kanapka z serem albo wędlina . Jedzenie nudne , ale niestety dostosowane do zarobków . Jakby tata usłyszał , że ktoś wydaje 350 zł na 2 osoby to by się przeżegnał nogą 😃.

  61. Ja uwazam, ze to jest bardzo duzo. Ja gotuje dla 5 osob i tygodniowo lacznie z chemia i pampersami dla jednego dziecka nie wdaje wiecej niz 400zl. A tez jemy zdrowo, ale bardzo sezonowo

  62. Dobre jedzenie jest drogie. I nie mówię tu o osmiorniczkach, krewetkach etc. W mojej pieciosobowej rodzinie (2+3) wydajemy około 500 zł tygodniowo na jedzenie. Lwia cześć idzie na owoce i warzywa (w sezonie na czereśnie czy truskawki po 2kg dziennie plus warzywa). Nie jem y może tak zdrowo jak Ty, ale staramy się sobie i dzieciom zapewnić dobre jakościowo produkty przy czym podniebienia trójki dzieci są tak różne… Jedno lubi borówki, drugie maliny, trzecie arbuz, tak samo z Obiadami, każde lubi co innego 🙂 Kiedyś fundowalismy dzieciom częściej jakieś słodkości czy chipsy nawet. Oczywiście raz na jakiś czas kupujemy, ale teraz w naszym domu są albo bakalie, no i zawsze dużo świeżych owoców. Tak więc wydajemy jakieś 250-300 tyg na bazaru, około 30 zł w piekarni, 100 na ryby i mięso, no i reszta to nabiał, ryze, kasze, od czasu do czasu lody no i woda gazowana i od czasu do czasu soku dobrej jakości (dzieci od zawsze piją wodę niegazowana. Może trochę chaotycznie napisane, ale przy takiej ekipie jedzenie to temat rzeka…

  63. Ja mieszkam w Niemczech, nie robię zakupów co tydzień, tylko kiedy czegoś brakuje, ale zawsze z listą zakupów. Ustaliliśmy z mężem, że mamy się zmieścić w 200 euro na miesiąc plus 50 euro na chemie. Udaje się. Kiedyś wydawaliśmy po 700 euro/m, ale powoli uczymy się planować co kupić. Także 350 zł to naprawdę dobra kwota.

  64. Myślę, że kwota 350 zł na wszystko to wcale nie tak dużo. My też robimy jedne duże zakupy w tygodniu, potem ewentualnie dokupujemy owoce czy pieczywo. Jednak to zakupy w sklepach osiedlowych wychodzą najdrożej, niby wchodzę tylko po coś do picia dla córeczki, a zostawiam tam 15 zł, 3 takie wyjścia w tygodniu i uzbiera się 50 zł.

  65. Od jakiegoś roku roku rozpoczęłam przygodę z codziennymi zakupami dla dwojga (nie liczę okresu studiów kiedy jadło się za grosze i to ochłapy – ale był tego uroki;) ) . Stawiam teraz na różnorodność aby żołądki nie marudziły, że monotonia, a portfel że jest za chudy. Patrzę na jakość ale oczywiście i na cenę. Uważam, że 350zł na jedzenie tygodniowo przy tak różnorodnym jadlospisie to naprawdę rozsądną cena. Oczywiście zdarzały mi się wzloty u upadki, zastanawiało mnie “jak to jest, że są tygodnie gdzie płacę 400-500, a są gdzie placę 250-300zl”. Tak jak wspomniałam rok temu rozpoczęłam tę przygodę, teraz po tym okresie śmiało mogę powiedzieć, że średnio wychodzi Nam troszkę mniejsza suma 320zl, bo jednak pól dnia jedziemy na pudłach (wiadomo, praca, fitness) ale bardzo lubię te moje pudełkowe ale jakie bogate posiłki;) super, że poruszyłaś ten temat, zwasze mnie ciekawiło jak to u innych wygląda.
    Zbieram się na kupno Twojego ebooka – wohoo ale będzie się w sklepie na zakupach działo ;))
    Pozdrawiam!

  66. W pierwszej chwili pomyślałam że to bardzo dużo i nawet odruchowo wysłałam do Ciebie taką odp na instastories. Oceniłam po naszych tygodniowych wydatkach które wynoszą ok 200zl, dokładnie odliczone w kopercie na każdy tydzień, bo mój mąż robi mniejsze zakupy 2-3 razy w tygodniu w biedronce i netto, które mamy obok domu. Również wydatki dotyczą dwóch osób i planowanych, zdrowych posiłków. Największą rewolucje związana z oszczędnym wydawaniem pieniędzy na jedzenie i tym samym nie marnowanie jedzenia przeszliśmy kiedy zdecydowałam się na dietę wegańska w maju 2016 roku. Wówczas sezonowe owoce i warzywa, kasze, ryże etc okazało się ze kosztują dużo mniej niż dobrej jakości żółty ser czy ekologiczne mięso. Na początku oczywiście zainwestowaliśmy w produkty must have: płatki drożdżowe, sól kalanamak, sos sojowy i wszystkie oryginalne przyprawy kuchni indyjskiej, chińskiej etc. Teraz stawiany mocno na sezonowość. A zima i wczesna wiosna korzystamy z przetworów od rodziców lub mrożonych warzyw (które mamy z ogródka mojej mamy). Czasem musimy się pogimnastykowac żeby nie przekroczyć kwoty 200zl ale taki budżet ustaliliśmy bo nie ma takich pieniędzy których nie można wydać a po co wszystko przejadać ;))

    1. Ania, stawianie na sezonowość to jest naprawdę świetny pomysł. Musimy się przestawić i lepiej korzystać z tego co oferuje nam sezon. No i muszę się wziąć za przetwory w końcu! 🙂

      Sciskam!
      Eli

  67. My wydajemy na życie w sensie jedzenie i chemia ogólne zakupy średnio 3 tysiace miesięcznie. 2 dorosłych i dzieci w wieku 5 i 9 lat. Czasem więcej.

    1. Zapytałam męża, jak to u nas wygląda i też powiedział: “100 złotych dziennie”. Przestraszyłam się, bo to 3 tys./msc.
      Postanowiłam przyjrzeć się naszym wydatkom, ale mamy małe dzieci, pewne rzeczy są nie do przeskoczenia.
      Gotuję non stop. Śniadanie, drugie śniadanie, przekąski na plac zabaw, obiad (często dwudaniowy), deserek, dwie kolacje (dzieci przed samym snem chcą jabłuszko, marchewkę albo jogurcik). Dzieciaki uwielbiają ryby, ostatnio muszę gotować 2 kalafiory/brokuły, bo jedna to za mało, często w ogóle mamy 2-3 warzywa do obiadu typu: małosolne, buraczki, marchewka (tak, wiem, szok dla 4 osobowej rodziny, ale to dla mnie ważne, żeby od małego kształtować dobre nawyki i żeby właśnie tej zieleniny było jak najwięcej na talerzu i tylko się cieszę, jeśli znika jako pierwsza). Ja sama ćwiczę, więc zapotrzebowanie kaloryczne mam spore. U nas jest tak, że jak zmywarka kończy pracę, to mogę włączać następną, tyle nagotowałam w ciągu tych 2-3 godzin. Żeby było śmieszniej, wszyscy jesteśmy szczupli jak szczypiorki 🙂

      No ale mam bodziec, żeby zapisywać wydatki, planować jadłospis i sprawdzić, gdzie możemy zaoszczędzić, bo jeśli mąż ma rację, no to trochę za dużo idzie u nas na jedzenie.

  68. Zupelnie normalna kwota. My z mezem wydajemy troche mniej, ale ja mam zapewnione jedzenie w pracy (pieczywo, warzywa, owoce, jogurty i troche innych rzeczy) wiec najczesciej miesimy sie w 250zl. Pewnie bez tego spokojnie 350 by wyszlo. Wiem, ze dla niektorych to moze byc duzo, ale mysle ze czesc osob tyle wydaje i nawet o tym nie wie.
    My z pewnoscia na 2 osoby wydawalismy kiedys wiecej, zanim zaczelismy prowadzic budzet i spisywac wszystkie wydatki.

  69. Ja do zeszlego roku wydawalam max 100pln na tydzien na jedzenie dla mnie samej. Zwyczajnie nie moglam wydac wiecej bo nie bylo mnie stac. Ale jadlam zdrowo i wegansko.. To wlasnie mieso i nabial mocno nabijaja kwoty, szczegolnie gdy chce sie kupic sprawdzona i dobra jakosc. Teraz jest zdecydowanie lepiej 🙂 bo wydajemy we 2ok 1200miesiecznie na jedzenie a gdybym mogła wydalawalabym duuuzo hajsu bo kocham dobrze jesc.
    Polecam blog drlifestyle ona robila eksperyment z czytelniczkami ile miesiecznie kosztuje zdrowa dieta. Wcale nie wychodzily wysokie kwoty! W moim zestawieniu finansowym(rocznym) ktore robie od wielu lat zawsze na 1miejscu sa 1. podroze i rozrywka(koncerty, teatr etc) , ostatnio na 2.miejsce wskoczylo jedzenie (zamiast kosztow mieszkania) i mam nadzieje ze tak bedzie juz zawsze. To inwestycja w zdrowa glowe i reszte ciala 🙂 na lata!

  70. U nas 150-200 zł tygodniowo na dwie osoby – zakupy w Lidlu i w warzywniaku, zdrowe dania, a nie że biały makaron z sosem… Dania zaplanowane na cały tydzień, z nastawieniem na niemarnowanie i ograniczanie mięsa.

  71. Kazdy wydaje tyle, na ile go stac. Mieszkam w UK i na nasza dwojke plus psa wydajemy okolo £150 tygodniowo. Wiem, ze to duzo, ale raczej nie planuje posilkow i kupuje wode w butelkach (Evian), bo kranowka w Londynie jest kompletnie ‘niezjadliwa’, a ja pije baaardzo duzo wody 🙂
    Eliza, jestes super babka, a Twoj blog jest najlepszy ze wszystkich, jakie znam! Pozdrawiam xxx

  72. Planowanie tygodniowego jadłospisu to ekstra opcja, my praktykujemy ja z mężem już od kilku lat. Zaczęło się właśnie od tego, ze w trakcie studiów mieliśmy mocno ograniczony budżet i mnóstwo pieniędzy nam „przeciekało”. Zależało nam na dobrym jedzeniu, ale też na tym, żeby nie pochłaniało całego naszego budżetu. Wiadomo, nawet na studiach z niskimi zarobkami, fajnie mieć kasę na jakieś przyjemności, wyjścia. Mimo zmiany naszej sytuacji finansowej, jadłospis planujemy do dzisiaj. Tygodniowo na dwie osoby wydajemy około 200 zł, nie jemy nabiału i glutenu, wiec jakoś zastępujemy te produkty. Ale zdarza nam sie robić zakupy „zapasy” kiedy kupujemy takie produkty, ktore dłużej mogą stać jak mleka rośline, kasze, makarony i tego nie wliczamy do tygodniowego budżetu, wiec kto wie jaka to by była ostatecznie kwota. Na 350 zł na razie nie mozemy sobie pozwolić, stad włączanie do jadłospisów dużej ilości produktów sezonowych, ktore maja dobre ceny, ale myśle, ze nie jest to wcale jakaś kosmiczna kwota.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Maria, naprawdę brawo! My też nie jemy glutenu i nabiały. Chleb czy roślinny nabiał są niestety drodższe a jeszcze jak się chce smakować takie cuda jak wegańskie sery z nerkowców to neistety kwota się robi wysoka. Ale zainspirowałaś mnie do tego by jeszcze tę kwotę obniżyć 🙂

  73. To nie jest dużo. Tak jak pisały dziewczyny owoce i warzywa kosztują szczególnie w sezonie, a jemy ich bardzo dużo i kupujemy na przetwory. Ja na swoim blogu ciągle powtarzam, by planować menu i robić listę zakupów. Najpierw oglądamy to co mamy w domu i spisujemy na kartce i na. tej podstawie planujemy posiłki. Chyba, że chcemy zjeść coś nowego, to tamte produkty wykorzystamy innym razem.

    Dużo osób nie ma pojęcia ile wydaje tygodniowe stąd taka reakcja 🙂

  74. Wydajemy 200 zł tygodniowo na dwie osoby i zapewniam, że jemy dużo owoców i warzyw, nie żywimy się gotowcami ze słoika. Nie wiem, co musiałabym kupować, żeby wydać jeszcze raz tyle. W tej kwocie mieści się też mięso i ryby.

  75. To nie jest dużo. Tak jak pisały dziewczyny owoce i warzywa kosztują szczególnie w sezonie, a jemy ich bardzo dużo i kupujemy na przetwory. Ja na swoim blogu ciągle powtarzam, by planować menu i robić listę zakupów. Najpierw oglądamy to co mamy w domu i spisujemy na kartce i na. tej podstawie planujemy posiłki. Chyba, że chcemy zjeść coś nowego, to tamte produkty wykorzystamy innym razem. Dużo osób nie ma pojęcia ile wydaje tygodniowe stąd taka reakcja :))

  76. U nas wydajemy 800zl miesięcznie (ja, mąż i prawie dwuletnie dziecko), z tym, ze nie jemy mięsa, ryby rzadko, jajka kupujemy swojskie (wychodzi taniej niż za te klasy 0 w markecie), warzywa i owoce sezonowe w warzywniaku a niesezonowe w markecie, kasze, makarony i csw resztę kupujemy w biedronce albo lidlu. Dodam, ze jestem naprawdę oszczędna osoba ale i jemy bardzo zdrowo.

  77. Ostatnio z narzeczonym zaczelismy zdrowiej jesc, jadace I kupujac zakupy W UK tygodniowo wychodzi max £60 na dwie osoby. Uwazam, ze roznica miedzy bio produkatami jest spora. Przyklad: mleko migdalowe kupujemy za £2 a W Polsce zaplacilismy 15zl. Mozliwe ze znalezlibysmy tansze ale wydaje mi sie ze widac roznice I tak 😀

  78. Robimy zakupy według listy, bo planujemy posiłki. Tygodniowo wydajemy max 150 zł na jedzenie. Przy czym kasze, makarony, oleje itp. kupujemy raz na jakiś czas, bo w ciągu tygodnia tego nie zjadamy. Mleka nie kupujemy, bo krowiego nie używamy, a napoje roślinne są drogie, poza tym można je zrobić samemu w domu, wychodzi dużo taniej. Fakt, że do części świeżych owoców i warzyw, przetworów mamy dostęp u moich rodziców. Mają ogród, w którym rosną różne pyszności. Ale też nie mamy tego codziennie, bo musielibyśmy codziennie jeździć do innego miasta. Myślę, że zdrowe odżywianie nie musi być wcale drogie.

  79. Hejka 🙂
    u mnie wychodzi jakieś maksymalnie 900 złotych miesięcznie za 2 osoby – co daje 225 zł za dwie osoby tygodniowo. Są miesiące, że wydajemy tylko 800 zł. Dodam tylko, że odżywiamy się zdrowo, ponieważ ja choruję i muszę mieć ustaloną specjalną dietę. Nigdy nie są to żadne gotowe produkty, wszystko bio i wszystko przygotowujemy sami. Bardzo zróżnicowane posiłki, dużo warzyw, owoców. Codziennie jemy aż 6 posiłków 🙂 mam bardzo długi dzień (od 6 do 24).I tak wydawało mi się, że to dużo 🙂 ale w porównaniu z Elizą wydajemy malutko. Także super 🙂

  80. My z mężem żyjemy osobno ja w Pl on w Be. Szczerze ogrom kasy wydajemy na zaspokojenie podstawowych potrzeb takich jak mieszkanie, opłaty czy JEDZENIE na miesiąc zostawiamy sobie po ok 800zl/200€ i co? Nie wystarcza 🙄 wiem, że gotowanie osobno wychodzi drożej ale mimo wszystko ogrom kasy i nie jemy zdrowo 😅 mam zamiar się za to wziąć może nie będziemy rezygnować z mięsną ale chce bardziej racjonalnie wydawać ta kasę.
    Wczoraj po Twoim wpisie zrobiłam listę obiadów na cały tydzień uwzględniając jeden obiad na mieście i małe BBQ bo jesteśmy teraz 2 tyg razem w Be i poszłam na zakupy wydalam 70€. Wiadomo pieczywo trzeba będzie jeszcze dokupić ale myślę że wynik wyszedł ekstra (przemyciłam jeszcze słodkie w tym) 😂

    Dziękuję za wszystkie Twoje wypociny – zawsze z uwagą później patrzę “A jak to wygląda u mnie?”

    Buziaki

  81. U nas czasami i więcej niż 400 zł, bo jeszcze jakaś chemia do tego czy żwirek dla kota dojdą. No i sezonowe owoce latem- na czereśnie i jagody wydam każdą złotówę. Dodatkowo jeszcze suplementy – jesteśmy dość mocno trenującym małżeństwem i regularnie uzupełniamy zapasy izotoników, żeli czy białka, bo nie mam zawsze ochoty na wodę z miodem i solą w bidonie (co tak naprawdę nie jest tym samym co dobrze skomponowany izotonik, bo kombinując w domu często fundujemy sobie hipotonik albo nawet hipertonik). Tak samo z białkiem – nie zjem tyle przysłowiowego kuraka czy fasoli bo nie mam na to ochoty. A najwięcej pieniędzy mam wrażenie zjadamy w postaci orzechów 😀

  82. Ja od dawna podliczam wszystkie wydatki i wiem, ile dokładnie wydam na jedzenie, paliwo, czy rachunki. Na dwie osoby, kiedy mieszkaliśmy w Polsce wydawaliśmy tygodniowo 200-250zł, robiąc zakupy w Biedronce + wędliny i mięsa w Polo. I mam tutaj na myśli tylko żywność i chemię. Odżywiamy się zdrowo, chociaż w naszych listach zakupów nie brakowało czegoś słodkiego, a raz na jakiś czas kupowałam ‘obiad awaryjny’ gdy zabraknie czasu, czyli gotowe paluszki rybne i frytki. Uważam że 350zł to dużo, ale widząc część wczorajszego live, zobaczyłam że jest tam dużo rzeczy, które wystarczą na długo i ogólnie zakupy nie należały do małych. Tylko, skoro masz już kasze i inne dodatki, to czy w przyszłym tygodniu wydasz mniej?

  83. 350 zł na dwie osoby, które żyją aktywnie, gotują w domu i wybierają dobre jakościowo produkty to całkiem normalna kwota i myślę, że realna dla wielu z nas, ale wiele osób tego nie przelicza i nie ma świadomości, że wydaje jeszcze więcej.
    Co do zakupów, mam taki sam styl – planuję posiłki, robię listę i raz w tygodniu robię konkretne zakupy. Zdecydowanie pomaga to kontrować domowy budżet i bardziej świadomie podchodzić do wydawania pieniędzy, ale również odżywiania.
    Kiedyś z ciekawości przeprowadzaliśmy z narzeczonym eksperyment – liczyliśmy, ile w ciągu miesiąca wydajemy na przekąski (chipsy, batoniki, ulubione słone orzeszki). Kwota nas przeraziła, a wydawało nam się, że wcale tak dużo tego nie jest. Od tej pory mamy postanowienie, że każde pieniądze, które mamy wydać na przekąski odkładamy na wakacje 🙂

  84. Robić zakupy w aldi i Lidl (czasami Tesco) wydaje na dwie osoby 120£. Śniadania , lunche i obiadu przygotowywane w domu. Nie wiem jak ktoś może wydawać 60-40£!

  85. Zmotywowalas mnie do podliczenia swoich wydatków wiec od dziś zbieram rachunki. Zazwyczaj też jeżdżę na zakupy raz w tygodniu do biedronki i na targ. Warzywa i owoce w większości mam z własnego ogródka lub kupuję właśnie na targu. Mam tam stoisko gdzie awokado są często po 5 zł za 3 sztuki 😊 jasne można zrobić taniej zakupy, ale jak na zdrowy jadłospis 350 zł to nie dużo. Ewentualnie można pomyśleć o zmniejszeniu kosztów przez wlasnoręczne robienie mleka roślinnego. Ja właśnie namaczam wiórki kokosowe i będę robić domowe mleko kokosowe. Wychodzi dużo taniej niż kupne. 😊

  86. Chetnie skomentuje. Doskonalym przykladem sa moi rodzice (ja mieszkam za granica). Nie sa zamozni. Tylko tata pracuje. Oszczedzaja gdzie moga. Teraz do rzeczy: raz w tygodniu zakupy w biedronce okolo 120 zl (chemia, suche produkty, napoje), mama w osiedlowych sklepikach wydaje codziennie okolo 30zl na swieze produkty ( mieso, pieczywo, mleko). To juz 330zl do tego troche owocow i warzyw maja swoich z dzialki. Bywam regularnie w Polsce I wiem co mozna kupic za te 100zl. Mysle ze jest sporo osob ktore sa w takiej sytuacji materialnej ze musi im to wystarczyc na jedzenie na tydzien. Ale na pewno jest masa osob ktore wydaja wiecej niz ty. Dla mnie to te 350zl to bardzo rozsadna moze nawet skromna kwota.

    1. Monika, dokładnie! Takie codzienne zakupy są najgorsze dla budżetu. Idziesz do sklepu i nawet nie wiesz na co wydajesz 30-50zł. Jak się człowiek nie trzyma listy to nagle potrzebuje dużo rzeczy, których tak naprawdę nie zużyje.

      Dzięki za głos rozsądku 🙂

  87. Jesli chodzi o UK to jest nas 3 doroslych I dwoje dzieci (1 i 4 lata). Raz w tygodniu zakupy w Aldi okolo £70 + w ciagu tygodnia okolo £35 w innych sklepach. To razem £105 Gotuje sama zgodnie z zaplanowanym jadlospisem. Raz w tyg kupujemy cos gotowego na obiad albo jemy na miescie (tylko ja I maz bez dzieci) to dodatkowo £10-30 to zalezy czy to Mc D czy restauracja.

  88. Kiedy na instastories powiedziałaś że wydajesz ok 350 zł/2os tygodniowo to moja pierwsza myśl była taka że to dużo ale później kiedy powiedziałaś że do tego dochodzą też kasze itp produkty których używa się przecież kilkakrotnie oraz że są to produkty o dobrym lub b.dobrym składzie stwierdziłam że to w miarę normalna kwota 🙂 Wiadomo da się i drożej i taniej zależy kogo na ile stać.

    Myślę że tym tekstem dałaś do myślenia tym osobom które na co odzień nie liczą wydatków. Według mnie jeśli tylko można warto planować jadłospis i starać się jak najwięcej posiłków przygotowywać w domu samodzielnie. Zazwyczaj wychodzi taniej, dodatkowo wiemy co jemy i mamy posiłek przyrządzony “pod siebie”. Dzięki temu można też ograniczyć wyrzucanie jedzenia a to jest według mnie bardzo ważne. Podobno ilości jedzenia jakie wyrzucamy są ogromne. A przecież nie dość że wydaliśmy na to pieniądze to ktoś jeszcze musiał te owoce/warzywa/zboża zebrać itd itp. Nie wspominając o tym ilu ludziom jedzenia brakuje.

    My z mężem też robimy jedne większe zakupy na cały tydzień i dokupujemy tylko pieczywo i ewentualnie owoce/warzywa( też uważam że najlepsze są w biedrze :)). Dodatkowo mamy to szczęście że jajka i większość owoców i warzyw mamy z gospodarstwa rodziców 🙂 Ja cały czas staram się planować posiłki, unikać dokupowania w ciągu tygodnia i kupowania słodyczy, zbędnych przekąsek i kolorowych napojów. Nie dość że można dzięki temu zaoszczędzić pieniądze to jeszcze jest się zdrowszym. Wydaje mi się że warto przeanalizować swoje wydatki miesięczne wydatki na jedzenie.

    Polecam też książkę “Zamień chemię na jedzenie” btw. mojej imienniczki 😉 Nie wiem czy Tobie Eliza się przyda ale myślę że daje do myślenia i otwiera trochę oczy na rzeczy jakie kupujemy i pokazuje fajne alternatywy 🙂

    P.S To mój pierwszy komentarz a obserwuję Cię już od czasu Twoich przygotowań do ślubu albo i wcześniej czyli chyba jakieś 5 lat ;)Na przestrzeni tego czasu widać jak zmienił się blog i Ty i to na ogromny plus a ostatnio już w ogóle nie da się chyba Ciebie nie czytać i nie oglądać ;). Jesteś świetną kobietą i Twoje podejście do życia i ludzi jest mi bardzo bliskie. Jak wchodzę na Twojego bloga i instagrama lub oglądam instastory to czuję się jak na spotkaniu z dobrą koleżanką 🙂 Uwielbiam Twoje wpisy, bo często są w punkt, dają do myślenia i inspirują do zmian a Twoje poczucie estetyki to totalnie mój klimat (kocham posty wnętrzarskie i o organizacji imprez) 😉 Podsumowując jesteś super i nie zmieniaj się a jak już to tylko na lepsze ( o ile się jeszcze da ;))

    Buziaki i pozdrowienia 🙂

    1. Musze kupić w końcu książkę, zamień chemię na jedzenie. Tyle dobrego on niej czytałam! Dzięki za przypomnienie 🙂

      PS Jeju dziekuję za tyyyyyyyyle ciepłych słów! Ogromnie mi miło. Dziękuję, ze jesteś ze mną już tyle lat! I dziękuję za ten pierwszy komentarz <3

      Sciskam mocno!

  89. Eliza odnosnie maszynki do robienia mleka roslinnego. Mam lepszy sposob. Super patent, ktory poznalam na warsztatach kuchennych. Dowolna baze – platki kokosowe, czy tez orzechy namaczamy w przegotowanej, cieplej wodzie przez kilka godzin (ok. 6h w proporcji 1 czesc bazy i 2 czescia wody).. Nastepnie wrzucamy wszystko do blendera kielichowej i blendujemyprzez chwile na najwyzszych obrotach do uzyskania napoju o bialej konsystencji (w razie potrzeby mozna dolac troche wody). Nastepnie za pomoca gazy, albo drobnego sitka odcedzamy otrzymany plyn i mleko roslinne gotowe. Mozna dodac do smaku kakako, miod, szczypte soli, albo pic bez zadnych dodatkow. Ja domowej roboty mleko roslinne przechowywuje w lodowce 4/5 dni. Super proste, tanie w przygotowaniu, a co najwazniejsze – bez zadnej chemii.

  90. Ja również robię zakupy raz w tygodniu na cały tydzień, u mnie to jest sobota, w tyogdniu do sklepu nie chodzę w ogóle, chyba że skończy mi się woda w pracy (bo za mało kupiłam w sobotę), albo herbata.
    Zakupy na tydzień na dwie osoby wahają się w granicach 180-250 zł, zależy czy muszę uzupełnić zapasy bakalii i mlek roślinnych, bo tych sobie nie żałujemy. Są to zakupy roślinne, bo my w domu mięsa, jajek i nabiału nie jemy. Kwota 300 -350 zł, jest wtedy, gdy musimy kupić chemię gospodarczą, albo więcej jedzenia bo mamy gości.
    Także 1000 zł na miesiąc trzeba liczyć, teraz jest troszkę mniej bo mamy ogródek i niektóre swoje warzywa, ale nie jest to duża różnica, bo kupujemy dużo owoców w lokalnym warzywniaku, na które teraz jest sezon, typu jagody 25-30 zł za kg, czereśnie za ponad 10 zł za kilogram i inne, które moim zdaniem warto jeść!
    Wydawało mi się, że ten 1000 zł to grube przegięcie, ale naprawdę taniej się nie udawało, a ja lubię gotować i jeść zdrowo.
    Także dzięki Elizka, że uspokoiłaś mnie tym wpisem, że jednak nie przeżeramy wypłaty:)

  91. Elizka gotujesz codziennie? Jak nauczyć się planować posiłki? Nie lubię gotować. Robię to przeważnie tylko w weekend i przez cały tydzień jem to samo, przez co jedzenie nie jest dla mnie przyjemnością.

  92. Eliza! Ktos napisal ze jestes odrealniona bo wydajesz 350zl na jedzenie na tydzien? A co pisali po wpisie z kolekcja torebek (za 35tys jesli dobrze pamietam) albo z innymi zakupami (np 10 par butow ). Gdybys chciala to wydawalabys 5 razy tyle na jedzenie. A poza tym osoby ktore wydaja 400 zl na jedzenie na tydzien (na 2 osoby) pewnie przymieraja glodem wiec nie ma co ich dawac za przyklad. To wychodzi 7zl na osobe na dzien. Tyle to w Polsce kostka masla kosztuje.

  93. Cześć,
    Ani mało ani dużo. My wydajemy podobnie, ale dla czterech osób, przy czym u nas dużo warzyw i owoców mamy z własnego ogrodu. Moim zdaniem akurat na wielu rzeczach można oszczędzać, ale nie ma jedzeniu! Ludzie kupują parówki z papieru lub sery bez mleka na samej chemii i narzekają, że jesteś rozrzutna. Sama wolę zjeść mniej, a lepiej.
    Pozdrawiam,
    Kasia

  94. Dla mojego domu to niska cena. Mój partner dostaje jedzenie do pracy, muszą być pożywne, różnorodne i zdrowe. Jemy pięć posiłków dziennie. A mój facet czasem nawet i sześć ! Wszystko robię sama. Soki, napoje, chleb, pieczywo i alkohol też robimy sami. Nie jem mięsa tylko owoce morza. Nie jest to tanie… Jak wszystko. Oboje mamy nietolerancję pokarmową! Musimy uważać co jemy. Planujemy na tydzień lub dwa do przodu. Raz w miesiącu jedziemy do Makro czy Selgrosa gdzie zostawiamy ok 1000 zł (chemia, akcesoria dla zwierzat, papiery etc). Raz w tygodniu robimy objazd po sklepach. Lidl Biedronka Tesco bazar. Kwoty tygodniowo sięgają 500 zł. W tym roku mamy ogródek warzywny więc co nieco da się zaoszczedzic. Jak żyliśmy nieświadomi, jedliśmy “zdrowo” nie patrząc na skład to było też tanio 🙂 Teraz żyjemy i jemy swiadomie.

  95. Uważam, że to standardowa kwota. Jeżdżąc na zakupy wydaje czasem nawet więcej, a w domu okazuje się, że nic wartościowego nie kupiłam, ot same pierdoly. Niestety produkty są coraz droższe, i nie oszukujmy się, ale na zakupy ludzie wydają fortuny. Uwazam, że ci którzy się awanturuja, chyba sami są nieświadomi ile wydają na spożywcze zakupy.

  96. Myślę że 350 zł tygodniowo za produkty z których można zrobić pełnowartościowe posiłki w ciągu całego tygodnia to jest mało. Jestem studentką i staram się planować menu jeśli nie na cały tydzień to przynajmniej na połowę i chcę jeść zdrowiej. Gotując tylko dla siebie wydaje na jedzenie około 120-150 zł a jeśli zaszaleje na promocji owoców i warzyw to kwota ta dobija nawet do 200zl na jedną osobę! Szok i niedowierzanie ale taka jest prawda. Ogromnym błędem jest też kupowanie na zapas bo może zjem wieczorem marchewke to wezmę kilka w zapasie. Głupota totalna i pora zacząć to zmieniać 😉

  97. Kiedyś 350zl na jedzenie tygodniowo to była niewyobrażalna kwota. Jednak teraz mając dwójkę dzieci, mimo,ze obiady cała 4 jemy tylko w weekendy i to nie wszystkie, wydaje ok 300zk tygodniowo. To nie wiele jeśli kupuje się lepsze produkty. Używamy mleka roślinnego, dzieci piją dużo, a kosztuje sporo więcej niż krowie. Na jednym produkcie tygodniowo robi się spora różnica.

  98. Nie robię list zakupow. Kupuję mnostwo rzeczy spontanicznie, bo mam na cos ochotę. Często jem na miescie, ale tez często u rodzicow wiec nie mam pojecia jakie kwoty wydaję. Ale na 100% jest to wiecej niz 350 zl tygodniowo, a zauwazmy, że nie liczę obiadkow u rodzicow (ok. 2-3 razy w tyg:). 25 zl za lunch? Chcialabym miec knajpy z tak tanim obiadem – z reguly wydaję 40 zl za obiad na miescie (w tym picie). Zakupy robię zwykle 1-2 razy w tyg w Piotrze i Pawle, na kazde z nich wydaję ok. 120 zl, kupuję takie podstawowe rzeczy typu jogurty, jedzenie na sniadanie, kolację, slodycze, gazety itp. Chemii do tego nie wliczam bo to osobna bajka 🙂 do tego trzeba doliczyc osobno zakupy owocowo- warzywne, ktore robię 2-3 razy w tyg, za kazdym razem wydaje ok. 20-30 zł. Do tego soki wyciskane – 3-4 razy w tygodniu po 13 zl. No i nie zapominajmy o kanapkach w kantynie w biurze- prawie codziennie 5 zl 🙂 tak więc chyba sporo… ups. PS. Wielka prośba do Ciebie o zwracanie większej uwagi na literówki w postach na blogu 🙂

  99. To całkiem normalna kwota , u nas jest to przedział 350-500 w zależności od tego czy z chemią czy bez i czy z alkoholem, wina lub prosecco . Też kupuję głownie Lidl i Biedronka , dużo z serii bio . Czytam obsesyjnie składy bo wszystko z milionem E , syropem glukozowo-fruktozowym od razu dla mnie dyskwalifikuje dany produkt .Natomiast rozwalaja mnie osoby które niby biedne , najtańsze produkty w koszyku , parówki i kiełbasy z mom , ale dla dzieci parę paczek syfnych chipsów musi być i przy kasie po kilka paczek papierosów. Nie mam pytań…. Za te fajki by wyżywili te dzieci chociaż zdrowo , paczka minimum 15 zł ! Ostatnio Pani stojące przede mną kupiła 6 paczek papierów a reszta zakupów to były same najtańsze cole i pseudo soki + najtańsze paczkowane wędliny . Za to co wydała na fajki by zrobiła naprawdę fajne zakupy . Nigdy tego nie zrozumiem…..

  100. Jako studentka i wegetarianka wydaję okolo 400zl miesięcznie na jedzenie. Czasem wezmę cos z domu na kilka dni. I takk uwazam ze to dużo 😀 ale jak siie okazuje wieksze kwoty wydaję miesięcznie na ubrania :/ to przerażające…
    mysle, ze Twoja cotygodniowa kwota jest jak najbardziej w porządku-niestety zdrowe produkty kosztują, owoce niesezonowo rowniez… takie sa realia, ciezko to przeskoczyć. Jak to mowia-cos za cos 😉

  101. 350 pln na tydzień to bardzo racjonalna kwota, zwłaszcza kiedy jesz wartościowe produkty i plinujesz ich jakości. My z mężem w domu jadamy śniadania i kolacje, lunch na mieście. Oboje pilnujemy tego co jemy, zakupy z przygotowaną wcześniej listą, warzywa i owoce z bazarku, mięso z hodowli eko, chociaż coraz bardziej ograniczamy jego spożycie. Lunche jadam tylko w sprawdzonych miejscach, bo moje jelita źle reagują na „doprawiane” sodą i chemikaliami jedzenie. Wychodzi nam grubo ponad 700 pln na tydzień. Ale coś kosztem czegoś, przy bardzo aktywnym trybie życia nie znajduję czasu na przygotowywanie posilko w domu.

  102. Ja też w UK 2 doroslych-2 dzieciaki z tym że mlodsza dopiero zaczyna jeść 😉 wydajemy ok £80-100 tygodniowo, staramy się jeść zdrowo i kupujemy sporo owoców plus w tej kwocie są pampersy i reszta chemii. Za niedługo powroty do Polski i aż jestem ciekawa ile tam nas będzie kosztowało tygodniowe życie 😉

  103. Od dawna prowadzę wyliczenia ile wydajemy na jedzenie na miesiąc (2 osoby + pies jedzący głównie karmę) i wiem, że jesteśmy “rozrzutni” bo kwota wynosi pomiędzy 1500 – 2000 zł. Aczkolwiek chcąc jeść zdrowo (dużo warzyw i owoców, mało glutenu lub wcale, ryby, mało mięsa, mało cukru i soli lub wcale oraz urozmaicone posiłki) trzeba dużo wydać. Zakupy robię w delikatesach, sklepie Simply (linia Auchan) oraz na targu. Kupuję dużo produktów bio i eko, czytam wszystkie etykiety. W Weekendy jadamy raczej na mieście. Na przykładzie moich teściów, którzy też powiedzą, że jadają zdrowo (tak sądzą, ja uważam inaczej), a wydają góra 800 – 1000 zł żywiąc przy tym często gromadę wnuków i część swoich dzieci. Dla przykładu kupują produkty, która obfitują w cukier, sól, tłuszcz i gluten. Spożywają bardzo dużo białej mąki, słodyczy – niestety kiepskiej jakości, wędlin i serów (za te niestety też trzeba sporo zapłacić aby dobrej jakości były) i piją hektolitry pseudosoków i napojów. Jednakże wg nich jest zdrowo bo piją soki, ale jakie to już nie ważne. Pomijam fakt, że wszyscy mają tam nadwagę i wysoki cukier. Przegadać im się nie da – próbowaliśmy wielokrotnie. Nieświadomość ludzi jest niestety przeogromna. Wychodzę z założenia – lepiej zjeść mniej, ale zdrowiej! Wolę wydać duże pieniądze na jedzenie niż ubrania, jednakże każdy wybiera co uważa. Także nie przejmuj się Eliza komentarzami bo to co wydajesz to wcale nie jest jakaś zawrotna kwota dla wielu ludzi. A spora część woli nie kupić dobrych jakościowo produktów po prostu z chytrości, a nie dlatego, że nie mają. Bo Ci co nie mają zasługują na szacunek – że tak dobrze sobie radzą pomimo tego, ale jednocześnie muszą sobie zdać sprawę, że nie do końca zdrowo jedzą (oczywiście nie ze swojej winy) – nawet gdy nie kupują śmieciowego jedzenia to pewnych witamin może im brakować…Pozdrawiam

  104. Moim zdaniem kwota 350zł na tygodniowe utrzymanie dwójki dorosłych ludzi zdecydowanie nie jest dużą kwotą. Oczywiście, z tego co widzę nie jest to kwota wyłączna na tygodniowe Wasze wydatki , a jedynie na podstawowe zakupy. Przypuszczam, że gdybyś podała ile w sumie wydajesz na utrzymanie tygodniowe czy miesięczne to chybabyś została tutaj rozszarpana… 😉🙈 Ja robię zakupy i przygotowuję codzienne posiłki dla 4 osobowej rodziny. W moim przypadku kwota 350 zł nie jest duża. Staram się gotować zdrowo i sezonowo, warzywa kupuję na bazarze albo w osiedlowym sklepie, poza tym zakupy robię w lidlu i biedronce. Produkty suche, paczkowane, chemię kupuję raz na jakiś czas, w miarę jak zużywam. Na bieżąco, codziennie praktycznie kupuję pieczywo, owoce i warzywa, mięso, ryby, nabiał. Nie jesteśmy na żadnej diecie, jemy wszystkiego po trochu, zdrowo, sezonowo. Prawda jest taka, że wszystko jest drogie, na przykład truskawki, jagody, maliny, borówki – ja kupuję to codziennie bo wszyscy w domu lubią i korzystamy z sezonu na owoce lata. Zawsze w sobotę chodzę na bazar i tam wydaję koło 200 złotych na same owoce, warzywa, kwiaty, pieczywo i produkty na weekend. Jestem zdania, że każdy porusza się w ramach takiego budżetu jaki ma i w sumie denerwują mnie takie głosy : o matko!tyle pieniędzy!? Ale tak to już jest, że temat pieniędzy zawsze wywołuje burzliwe dyskusje. Cieszę się, że go poruszyłaś ale z tego względu, że ja do tej pory nie planowałam wydatków, kupuję w sklepie to na co mam ochotę, bez listy i bez żadnej nad tym kontroli. Od dłuższego czasu wiem, że popełniam błąd, marnuję jedzenie, chyba za dużo magazynuję i działam chaotycznie. Mobilizujesz do tego, żeby wprowadzić w swoim życiu zmiany. Też zacznę planować posiłki i zakupy 👍👏😁

  105. Również wydaję ok 1200-1400 miesięcznie na jedzenie i też planuję posiłki. Warzywa, owoce i mięso kupuje tylko w lokalnych sklepikach. Z różnych powodów- zawsze spotykam tych samych ludzi zarówno sprzedawców i klientów, to tworzy pewien rodzaj sasiedzkiej więzi 😉 Pan z warzywniaka kłania mi się z daleka i codziennie pyta co u mnie slychac, to cudowne ! poza tym wspieram lokalnych przedsiębiorców, nię chce żeby zniknęli z rynku a hipermarkety zostały.
    Resztę zakupów typu chemia, kuchnie świata itp. Robię w Tesco i zamawiam online do domu.
    Pozdrawiam Eliza i super ze poruszylas ten temat!

  106. 350 zł tygodniowo to 1400 zł miesięcznie. Najniższa krajowa to 1600 zł netto. Dla osób, które tyle zarabiają to jest prawie cała pensja, więc się nie dziw, że mogą być zszokowani. Nie każdy zarabia po kilka tysięcy miesięcznie niestety…

    1. Nie rozumiem takich komentarzy, każdy wydaje tyle ile mu odpowiada/na ile go stać, bardzo nie lubię zaglądania do portfeli innych osób. Kwota 350 zł/tydzień wydaje się być bardzo rozsądna, jeżeli dla kogoś to za dużo to już nie problem fashionelki, przecież nie każdy jest równy i nie każdy zarabia tyle co ona. Na szczęście nie żyjemy w społeczeństwie socjalistycznym i jeżeli komuś to przeszkadza to może zakasać przysłowiowe rękawy i postarać się o lepsze zarobki, a nie narzekać. Uważam, że o ile na ubraniach i innych “pierdołach” można oszczędzać, to na jedzeniu nie – przecież to najważniejsza rzecz, mająca wpływ na nasze samopoczucie, dla mnie dobre i zdrowe jedzenie to nic innego jak inwestycja w siebie, która owocuje lepszym zdrowiem.

  107. My od jakiegoś czasu wypracowaliśmy system: w sobotę zamawiamy zakupy z Tesco z dostawą na niedzielę rano, po południu zabieramy się za gotowanie obiadów na cały tydzień i potem mamy spokój od tematu jedzenia 😉 Ale wiadomo, że coś tam po drodze wpadnie w tygodniu, chociażby świeże pieczywo. Więc łatwo mi powiedzieć, ile nam wychodzi na jedzenie tygodniowo – zazwyczaj niecałe 300 zł (dla 2 osób), w zależności od tego, co akurat wymyślimy sobie do jedzenia. Staramy się odżywiać zdrowo, ryby, warzywa, ale też staramy się korzystać np. z promocji na niektóre rzeczy. Podsumowując, uważam, że 350 zł nie jest jakaś odrealnioną kwotą 😉

  108. Moim zdaniem to całkiem realna kwota o ile ktoś zwraca uwagę na to co je. Ja robię zakupy codziennie bo tak mi wygodniej i wydaję od 30 do 120 zł dziennie, więc miesięcznie uzbiera się niezła sumka. Do tego jak dużo wydaję na jedzenie doszłam kilka miesięcy temu. Zawsze zbieram naklejki w jednym z dyskontów i wymieniam je na nagrody. Kiedy w około 6 tygodni uzbierałam 90 naklejek (jedna za wydane 20 zł) to byłam w szoku, nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle przeznaczam miesięcznie na spożywkę. Ale fakt faktem, moje wydatki znacznie zwiększyły się odkąd mam dziecko, bo bardzo pilnuję aby dawać mu najlepsze jakościowo jedzenie.

  109. Tak jak patrze to $100-200 na tydzien an jedna osobe to idzie lekka reka (Los Angeles) i to bez liczenia restuaracji.. Nie szaleje w Whole Foods ale tak jak Ty staram sie wybierac zdrowe i sprawdzone produkty.

  110. Wydaje mi się, że dla niektórych ludzi wydanie takiej kwoty na warzywa, owoce, kasze i inne “zdrowe” rzeczy to dużo. Bo co to za jedzenie? Ale jakby to było mielone, szynka, bochenek chleba, 10kg ziemniakow, mąki i tuzin jajek to już spoko, bo z tego tyle da sie obiadów zrobić. Często się spotykam z tym, że ludziom nie szkoda pieniędzy na kawał mięcha, ale na kilogram papryki już tak. Ps. Nie jestem weganką, to mięso to tylko przykład 😉

  111. Mieszkam w UK i na zakupy tygodniowe wydaje ok 100£-120£. Są zakupy dla 2 osob dorosłych I dziecka, ale zależy mi na jakości jedzenia (nie jemy dużo mięsa, za to sporo ryb, warzyw i owoców). Przeważnie kupuje w M&S (najlepsza jakość), a ostatnio w Morissons.

  112. Ja wydaję masę pieniędzy, bo jemy na miescie. Jakoś zupełnie nie mogę się przestawić aby wracać o 18 z pracy i brać się za gotowanie… Szczególnie że nie wszystko dobrze smakuje odgrzewane. Taki ebook by mi się przydał – posiłki które gotuje się raz na 2/3 dni i które nie wymagają dogotowywania różnych dodatków w trakcie. 🙂

  113. Na początku też myślałam, ze to dużo, zwłaszcza jak zaczęliśmy z mężem samodzielnie życie. Teraz uważam, że 350 zł tygodniowo to rozsądna kwota, jeśli chcesz jeść różnorodnie – jeśli podliczysz warzywa i owoce ( 500 g wzwyż/osobę/dobę), do tego dobre tłuszcze, różne źródła białka, kasze, ryże, makarony to tak wychodzi. Nie oszukujmy się, ale dobra oliwa, masło orzechowe czy orzechy trochę kosztują.

  114. Jest nas 5 osób, dzieci w wieku 11,14,16,lat co tydzień wydaję na duże zakupy okolo 400-500zl. Do tego zakupy codzienne, mąż je obiad w pracy dzieci w szkole. Kupuję i zdrowe i mniej zdrowe jedzenie. Chemię lepszej jakości. Wydaję dużo. Powinnam mniej. Ale nie mam na tyle motywacji, żeby ogarnąć to lepiej. Gdybym miała mniej kasy,wydawałabym mniej. 350zl na tydzień bez dodatkowych zakupów dla 2 dorosłych osób, to nie az taki wydatek. Oczywiście zawsze mozna kupowac taniej, z promocji itd. Ja mam 3 sklepy w których kupuję i tyle. Podziwiam gospodarne osoby, które zdrowe i wysokiej jakość jedzenie kupują i nie marnują niczego. Fash ja tam widzę, że często jesz na mieście, także do tych wydatków powinnaś doliczyć to co wydajesz w restauracjach food truckach itd. Wtedy będziemy szczerzy i mieli pełny obraz. Moja rodzina je wspólnie na mieście może 2 razy w m-cu.

  115. To jest bardzo rozsądna kwota! Wydajemy tyle samo a mamy 3 letnie dziecko. I szczerze to za taką kwotę nie ma rarytasów w postaci wołowiny argentyńskiej w koszyku. Po prostu – uważam, że jedzenie w Polsce jest bardzo drogie w stosunku do zarobków i taniej się po prostu nie da, zwłaszcza jeśli ktoś chce kilka razy w tygodniu zjeść mięso

  116. Bardzo ciekawy post 🙂 Wspomniałas że robisz zakupy w biedronce. Fajnie byłoby przeczytać post o zdrowych i wartościowych produktach z tak popularnych sklepów jak biedronka czy Lidl.

  117. Bardzo doceniam to, że mówisz wprost o wydatkach na jedzenie – zawsze jest to jakiś punkt odniesienia oraz inspiracja do przyjrzenia się swoim kosztom życia. Według mnie dużo zależy też od tego, gdzie się mieszka (ceny w dyskontach w polskich miastach są zbliżone, ale w przypadku sezonowych warzyw i owoców na bazarkach różnice potrafią być już naprawdę spore). W Warszawie owoce u małych sprzedawców kosztują różnie w zależności od dzielnicy! Mieszkam w centrum Warszawy i muszę przyznać, że planowanie jedzenia wymaga ode mnie niezłej logistyki, odkąd zauważyłam, że różnice w cenach potrafią sięgać nawet 30% (w zależności od wybranego miejsca na zakupy). I nie chodzi o to, że teraz jeżdżę 10 km do tańszego miejsca – nie mam na to czasu i ochoty, ale np. wiele rzeczy zamawiam online (np. mąkę kasztanową, masło orzechowe i inne takie). Bo jak np. pójdę po masło orzechowe do pobliskiej modnej Hali Koszyki to zapłacę za słoik 10 zł więcej niż w Internecie. Kiedyś bardzo bagatelizowałam takie różnice, uważałam, że skoro nieźle zarabiam, to nie ma sensu się tak przejmować. Tylko potem jakoś okazywało się, że wydaję 100% niezłej pensji (nie są to żadne kokosy jak na Warszawę, ale jednak istotnie więcej niż średnia krajowa) i nic nie odkładam. Uważam, że każdy z nas, niezależnie od tego, ile zarabia, powinien być świadomy swoich wydatków w skali miesiąca i nad nimi panować. Także jeszcze raz, wielkie dzięki za ten wpis, Eliza!

  118. hej,
    jeśli przykłada się uwagę do tego co się je, to ta kwota jest jak najbardziej realna.
    Nie mam tu na myśli produktów eko, ale budowaniu jadłospisu który nie opiera się na żywności przetworzonej i półproduktach.
    Z ciekawości sprawdzę jak to wychodzi u mnie
    Pozdrawiam 🙂

  119. No cóż dla jednych dużo dla innych mało. Z mojego punktu widzenia ja wole wydać dużo na zdrowe jedzenie i ekologiczne owoce i warzywa niż na coś innego. U mnie w domu wydajemy około 1200 zł per capita. Lwia cześć tej kwoty to organiczne i ekologiczne produkty. Odkąd lepiej się odżywiamy mniej wydajemy na lekarzy i leki. Pozdrawiam

  120. Teraz już pracuję więc trochę sobie popuściłam pasa, jednak jeszcze pół roku temu i przez ostatnie trzy lata, razem z narzeczonym mieliśmy do dyspozycji około 900zł miesięcznie na jedzienie, na dwie osoby. Spokojnie dawaliśmy radę, wiadomo produkty nie były zbyt wyrafinowane i opierały się przede wszystkim na piersi kurczaka, mięsie mielonym, czasami ryby, ale nawet przy takim budżecie, chodziliśmy razem na siłownię i mój narzeczony był “na masie” 🙂 Więc wszystko się da, wystarczy tylko chcieć. Podstawa to robić posiłki samemu, zakupy robić w Biedronce lub Lidlu, a nie np w Tesco gdzie ceny są dość wygórowane, a dodatkowo polować na okazję 🙂

  121. Sprawdzając roczne zestawienie na koncie okazało się że w Biedronce na zakupy dla dwóch osób i kota wydaliśmy 10 000 zł a to nie jedyne miejsce gdzie robimy zakupy… bylam w szoku

  122. I live in Peru, I buy the weekly food and I try not to throw anything away, we are four people at home and I buy everything necessary for two adults and two children, fruits, vegetables, meats, cereals, etc. Sometimes on weekends we eat out, I like to eat healthy and spend approximately S/. 480 PEN monthly.

  123. Bardzo dużo to wyliczyłyście. Ja z mężem robimy raz duże zakupy w biedrze w miesiącu, wynosi nas to ok. 200 zł. Dodatkowo ok 400 zł wydajemy na bieżące rzeczy, w tym chleb. Razem ok 600, max 700 z jakimiś wariactwami. Co 2 dni gotuję do pudełka: makarony, ryże, kasze, ale też mięsa, kotlety i warzywne posiłki. I co? I dajemy radę. Wiadomo, że na jedzenie wydaje się najwięcej, więc postanowiliśmy trochę to uciąć i pilnować.

  124. Kochana, ja wydaję tyle samo! Czasami jak dojdzie jakaś chemia, to rachunek zbliża się do 400 zł, ale to jest całkowicie normalna kwota i w pierwszej chwili jak przeczytała, że wydajesz tyle, co ja, pomyślałam “ej spoko laska z tej Elizy, taka ludzka” haha 😀 A tak na serio, to jestem weganką i wszyscy by się zdziwili ile płaci się za warzywa i owoce. Jeśli ktoś tak jak ja uwielbia soki warzywne, to musi kupować marchewki w kartonach 😀 Podobnie jak Ty, jadam na mieście w weekendy i uważam, że jest to naprawdę niezwykle rozsądne i ekonomiczne rozwiązanie. Brawo Ty, brawo ja, brawo My! 🙂

  125. Eliza coś w tym jest. Nie narzekam na brak pieniędzy. W swoich “tłustych” latach, kiedy moj mąż dobrze zarabiał wydawaliśmy pieniądze na zasadzie “sky is the limit”. Wchodziłam do sklepu, brałam do koszyka to co potrzebowałam, nigdy nie patrzyłam na ceny, a i przy kasie kwota finalna nie robiła na mnie żadnego wrażenia. Wyprawa do Bicester Village to było turnee po sklepach bez określonego limitu. Teraz wróciliśmy do polski, kupiliśmy dom, pojawiło sie drugie dziecko i pomimo, ze mąż dalej dobrze zarabia, to czytając wiece takich opinii jak Twoja otwierają mi sie oczy, jak wiele pieniędzy przejedlismy. I pomimo, Żr zarobiliśmy na wymarzony dom bez kredytu na obrzeżach Warszawy to i tak mam poczucie, ze gdybyśmy tyle nie wydawali w UK moglibyśmy mieć jeszcze więcej np oszczędności albo kupić gdzieś działkę na Mazurach…
    Dziękuje Ci za ten tekst 🙂

  126. Kwota zależy od tego,na co kto może sobie pozwolić. Przez pierwsze trzy lata studiów musiałam wyżyć za 600zł miesięcznie. Za te pieniądze jadłam, imprezowałam i nawet udawało mi się czasem oszczędzić na buty/odzież (a nigdy nie kupowałam butów z plastiku 🙂 ). Kwestia organizacji i pomysłowości. Ze zwykłych warzyw korzeniowych można zrobić świetne jedzenie. Ja za 8-10zł robiłam obiad na 2 dni. Teraz jest inaczej, dobrze zarabiam i mogę sobie pozwolić na więcej, toteż 600zł miesięcznie wydaję na samo jedzenie.

  127. Według mnie to nie jest duża kwota. W poniedziałek zrobiliśmy z mężem zakupy w Lidlu za 250 zł, dzisiaj (w czwartek) w Biedronce za około 100 zł + ok 25 zł za owoce na straganie. Do końca tygodnia produktów spożywczych nie kupujemy, ale np w ndz na obiad pójdziemy do knajpy. Muszę jeszcze dodać, że mąż w pracy dostaje posiłki – pracuje w różnych godzinach i nie codziennie. Gdybym kupowała tylko dla siebie to bym wydawała grosze, bo jem bardzo mało. Mąż za to ma żołądek bez dna, codziennie biega i je bardzo dużo.

  128. Wprawdzie mieszkam od kilunastu lat w Irlandii ale 350zl tygodniowo wydaje mi sie rozsadna cena. My wydajemy €150 tygodniowo na piecioosobowa rodzine a tylko dlatego, ze maz dostaje obiady w pracy 5 dni w tygodniu. Ja nie jem miesa, unikam glutenu i nabialu. Pozostali czlonkowie rodziny jedza wszystko. Robimy zakupy glownie w Tesco, Lidlu i polskim sklepie.

  129. Moim zdaniem to nadal trochę odrealniona kwota dla przeciętnego zjadacza chleba. 25 złotych dziennie na jedzenie? Jedzenie na mieście w weekendy? Marzenie. Robiąc zakupy dla dwóch osób na około 5 dni (pieczywo, warzywa, mięsa, sery, napoje) wydaję na nie +/- 75 zł – czyli dzienny wydatek wynosi u mnie 15 zł dziennie. A i tak końcówka miesiąca oznacza z reguły liczenie każdego grosza. Zwłaszcza, że do tego muszę opłacić paliwo, czynsz, karmę dla psa czy nawet uwzględnić taki banał jak odłożenie jakiegokolwiek grosza na czarną godzinę czy wypad ze znajomymi na drinka. Tak więc punkt widzenia zależy z reguły od punktu siedzenia.

  130. U nas jest to dokładnie 170zł /tydzień 2 dorosłe osoby. Jemy mało mięsa i ryb (ok.2 razy/tydzień) z wyboru a nie z biedy 😉 Jesteśmy osobami aktywnymi, dużo ćwiczymy. W naszej diecie jest dużo warzyw, kasz, owoców, jaja z wolnego wybiegu. Kiedyś na jedzenie wydawaliśmy do 1400zł na miesiąc. Wolę sobie nie przypominać ile wtedy wyrzucaliśmy nadgnitych warzyw/owoców, produktów po terminie, albo po prostu wpychaliśmy w siebie, bo lodówka była pełna. Kupowaliśmy oczami, jedliśmy zbyt dużo i dużo wyrzucaliśmy.
    Teraz planujemy posiłki dokładnie i zakupy robimy średnio co 2-3 dni, czyli za max 70zł. Jednorazowo kupujemy pare sztuk warzyw/ owoców, a nie koszyczki, kiście bananów itp, to co kupimy zjadamy na bieżąco. Urozmaicamy. Nie jedziemy tylko na jabłkach 😉 Kupujemy np 4 banany, 2 nektaryny. Przy kolejnych zakupach inny mały zestaw owoców/warzyw. Do pracy gotujemy sami. Z napojów u nas tylko woda, kawa, herbata. Okazjonalnie alkohol. W tej kwocie nie jest wliczone jedzenie na mieście,ale nie jest to u nas więcej niż raz w tygodniu i płacimy za to z puli zabawowej. Ogólnie kupujemy produkty mało przetworzone,ale nie kupujemy owoców i warzyw z naklejką bio.

  131. Moja lodówka po wyjeździe i zatruciu pokarmowym dosłownie świeci pustkami. Musiałam kupić praktycznie wszystko, miałam w domu tylko kilka składników. Zrobiłam właśnie zakupy na 17 pozycji z Twojego ebooka – wszystkie w Tesco online, za 216 zł! Do tego płatki drożdżowe na Allegro :))) Wszystko online, bo jestem uziemiona w domu, ale dzięki temu kupiłam dokładnie tyle rzeczy, ile potrzebuję i mam nadzieję, że nic się nie zmarnuje!

  132. U nas kwota jest podobna nie licząc dzieci, które piją jeszcze tylko mleko i zliczając wydatki przed porodem. Teraz wydajemy różnie i jeszcze nie umiem tego zorganizować. U mnie ustalanie jadłospisu na cały tydzień nie wyszło. Ale teraz z racji większych wydatków chciałabym jakoś nad tym zapanować. Mam nadzieje, że mi się uda nie lubię wyrzucać jedzenia.
    Dziewczyny jak to robicie?

  133. Pierwsza moja myśl – tak, urwałaś się z choinki! 😀 Ale na spokojnie sobie przemyślałam – ja wydaję na 1 osobę ok. 100 zł tygodniowo na jedzenie. Nie jem świecących w ciemności sosów ze słoika. Wręcz przeciwnie – sama prowadzę bloga kulinarnego, więc taka przetworzona żywność pojawia się u mnie w sytuacjach kryzysowych i wręcz podnosi mi koszty. Teoretycznie wydaję dużo mniej od Ciebie, ale… Mieszkam w kujawsko-pomorskim, a tutaj ceny są niższe niż np. w Warszawie czy Gdańsku. Druga sprawa – ja jem wszystko, posiłki mięsne, wegetariańskie i wegańskie. Czasami przerzucam się np. na tydzień na dietę wegetariańską lub wegańską i mogę śmiało powiedzieć, że wegańska jest najdroższa. Z tego, co się orientuję, wegańskie posiłki u Ciebie często goszczą, do tego chyba mieszkasz w miejscu, gdzie ceny są wyższe, live’a nie widziałam, bo po rosołku od krakusa, którego butelka ma starczyć na dwa tygodnie na osobę (dla mnie to jakaś abstrakcja) wyłączyłam szczerze mówiąc, dlatego absolutnie nie jestem w stanie porównać naszych wydatków, a tym bardziej zarzucić Ci, że urwałaś się z choinki 😉

  134. Planuję obiady na cały tydzień dla dwóch osób, dzięki czemu robimy duże zakupy raz w tygodniu. Maksymalnie wydajemy na nie 200 zł. Kupujemy tylko to, co jest i będzie nam potrzebne w nadchodzącym tygodniu. Warzywa, owoce, jogurty, kasze, makarony, owsianki, jakąś rybę i niekiedy chleb. Tydzień kończymy z prawie pustą lodówką, bo nic się u nas nie zmarnuje, to, co kupimy, zjemy.
    Te 200 zł to wg mnie bardzo mało na tydzień, ale taki system wypracowaliśmy od początku wspólnego mieszkania. Wiemy, co kupujemy, wiemy, że nic nie zmarnujemy i że ta kwota jest rozporządzana rozsądnie, a w dodatku codziennie jemy co innego. Kupujemy produkty z dobrym składem, ale w większości nasze zakupy bazują na świeżych owocach i warzywach. Gotujemy różnorodnie – w jeden dzień makaron, w drugi kasza, w trzeci ryba itd. Do tego śniadania, drugie śniadania, jakiś lekki podwieczorek i kolacja (a na kolację pożywna zupa lub sałatka). W sezonie dużo warzyw i owoców przywożę z ogródka ze wsi. Część z tych rzeczy zamrażam na zimę, a z części gotuję bieżąco lub robię przetwory.
    Kiedyś rozmawialiśmy ze znajomymi na temat zakupów i wydawanych na nie pieniędzy i okazało się, że jedna para (2 osoby) potrafią wydać na tygodniowe zakupy (bagatela) 800-1000 zł! Kiedy zapytałam ich, co w takim razie kupują, nie byli mi w stanie konkretnie odpowiedzieć, bo sami nie wiedzieli, na co idą te pieniądze. Jak się dowiedzieli, że my wydajemy tak mało, to stwierdzili, że chyba muszą zacząć robić listę zakupów.

  135. Jeny, masz rację. Pierwsza myśl: “350 zł TYGODNIOWO?! Cholernie dużo!”. A potem podzieliłam to na dwa. A potem pomyślałam, ile ja wydaję na jedzenie. Zwłaszcza, jak nie chce mi się gotować i dużo jem na mieście… No, wyszłoby, że wydaję więcej niż Ty, a przy moich zarobkach to porażająca kwota. Na szczęście od jakiegoś czasu zaczęłam więcej gotować (przechodzę na weganizm, więc siłą rzeczy jestem trochę “zmuszona”, dużo ciężej jest dorwać pełnowartościowe gotowce czy super knajpkę wege blisko domu), więc i wydatki się skrupulatnie zmniejszają. I pełna zgoda co do warzywniaka w Biedrze – wymiata! Mam to szczęście, że zawsze się załapię na jakąś promocję i przy kasie doliczają mi jeszcze jakieś rabaty na owoce i warzywa, więc wychodzi mega tanio 😉

  136. Dla mnie to kwota z kosmosu 🙂 ja na tydzień może wydaje jakieś 30-50 zł na jedzenie i picie. Niestety większość młodych Polaków nie ma pieniędzy na codzienne obiadki, większość moich znajomych jedzie na kanapkach 🙂

  137. 350 zł tygodniowo na dwie osoby to nie jest dużo. Zazdroszczę, że tak się potrafisz zorganizować jednocześnie czując się zmotywowana do zadbania o swój budżet i zdrowie 🙂 Może to dla niektórych będzie abstrakcją, ale powiem szczerze, mieszkam sama, dużo pracuje i rzadko gotuję, więc też wydaję na jedzenie ok 350 zł tygodniowo, ale na mnie samą 🙁 Dopiero teraz zdałam sobie sprawę o ile więcej miałabym na inne wydatki gdybym nie przejadała tego na mieście, dziękuję! :))))

  138. Ja w UK na dwie osoby wydaje na tydzien £120 w tym jest chemia oczywiscie taka z doskoku nie wielki zakup chemii plus duzy zapas wody. Tyle wydaje planujac menu na caly tydzien, bez planu jest chyba gorzej..

  139. To nie są wygórowane wydatki na jedzenie . U nas w domu jest mąż,dziecko i ja i wydajemy ok 300-350zł tygodniowo a podkreślę ,że nie jemy nie wiadomo jakich frykasów:). Pozdrawiam

  140. Hej Eliza! a czy mogłabyś udostępnić przykładową listę zakupów na tydzień i przykladowe menu? z góry dziękuję, prawie nigdy nie komentuje ale co jakiś czas lubie tu zaglądać bo masz podobne życie i upodobania 🙂 (częste podróże, semiwegetarianizm, mąż od 2013r, własny ebiznes, różnica taka ze nie mam na miejscu psów (moja suczke zostawilam rodzicom) a od 2017r mam synka 🙂 pozdrawiam :*

  141. Szczerze mówiąc, kilka razy zauważyłam będąc w sklepie, że w koszyku mam niewiele produktów, a płacę od 50 zł w górę. Z czego to wynika? Z horrendalnych cen za podstawowe produkty żywnościowe. I to nie za bio eko… Także musimy też patrzeć pod tym kątem.. A druga sprawa jest taka, że w dobie wysokiej świadomości nt. żywienia i diety szerokopojętej wybieramy coraz zdrowiej, a za to też się płaci. Jednak mając na uwadze nasze zdrowie myślę, że warto zainwestować w naturalne antybiotyki i witaminy niż sztuczne środki farmakologiczne z apteki. Także wydając 350 zł/ tydzień mając na uwadze jakośc wybieranych produktów to nie jest dużo. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  142. U mnie akurat jest bardzo prosto bo prowadzimy xls z wydatkami. W ostatnich miesiącach wydaliśmy kolejno 1335zł, 1368zł, 1612zł. Zdecydowanie widac, że im więcej zamawiamy jedzenia do pracy nie gotujac(np. będąc na wakacjach_ – tym jest drożej. Jak rozpoczęliśmy przygodę z Excelem najbardziej nas zaskoczyło,że na lody w pobliskiej najlepszej w mieście cukierni wydaliśmy jednego miesiąca 200zł (4zł kulka). Wszystko to wydatki na dwie osoby i uwzględniają jedzenie na mieście, kupowane od “Pana kanapki” kupowane na rynku i w marketach. Moja pierwsza reakcja była -jak Ty to robisz, że mieścić się w tej kwocie. Mieszkam w 3 co do wielkości mieście w Polsce i bardzo trudno mi trzymać budżet w ryzach. Szczególnie jeśli mamy gości, których zapraszamy na kolację czy obiad. Wiadomo,że to zalezy od punktu widzenia ale absolutnie nie zarabiamy kokosów i nie robimy zakupów w najdroższych dyskontach.

Okno komenatrzy

Email nie bedzie widoczny.