Nie wszystkie kwiaty rozkwitają jednocześnie. Ludzie tez nie.

Macie czasem wrażenie, że cały świat gna do przodu, a Wy stoicie w miejscu? Łapiecie się na tym, że przyglądacie się różnym ludziom i jesteście zdumieni jak wiele rzeczy robią, jak dużo mają talentów i jak niesamowite sukcesy odnoszą? „Kiedy przyjdzie pora na mnie?!”,  „Czy ja kiedykolwiek coś w życiu osiągnę?”

Zadawałam sobie kiedyś takie pytania dosyć często. Z nutą zazdrości patrzyłam na innych, dobijając się, że jestem daleko w tyle, że nigdy im nie dorównam, a o prześcignięciu to nawet nie ma mowy. Nie miałam pomysłu na siebie i nie wiedziałam jakie są moje mocne strony. Próbowałam inspirować się innymi, czerpać ich energię i siłę, ale wiedziałam, że to wszystko na nic, póki sama nie nie odnajdę swojej drogi.

Robiłam swoje mimo niewielkich, znikomych wręcz efektów. Zaliczałam wzloty i upadki. Poznawałam nowych ludzi i uczyłam się od nich. Stawiałam na rozwój odkąd pamiętam, bo wiedziałam, że jak się nie rozwijam i nie poszerzam wiedzy, to tak naprawdę się cofam. Zbierałam te wszystkie doświadczenia i czerpałam z nich naukę.

DSC_7870-2

Teraz wiem, ze to wszystko musiało się wydarzyć by mnie ukształtować, by przygotować mnie do robienia tego co robię teraz, albo do tego co będę robić w przyszłości. Gdyby nie fizyczna praca od nastoletnich lat, pewnie nie poznałabym tak wcześnie wartości pieniądza i nie zaznała wielu upokorzeń, które bardzo umocniły mój charakter. Gdyby nie porażki i wpadki, nie dostałabym od życia ogromnej lekcji pokory. Gdyby nie studia psychologiczne, nie zagłębiłabym się tak bardzo w temat ludzkiej psychiki. Ta wiedza niesamowicie pomaga mi w życiu. Dzięki temu wiem, co robić by dbać o swoje zdrowie psychiczne (to mój priorytet). Gdyby nie praca przy internetowych stronach z grami, nie miałabym pojęcia o funkcjonowaniu internetowego biznesu. Ohh mogłabym tak wymieniać i wymieniać bez końca.

DSC_1119-3

Nie było tam przypadków, teraz to widzę. To była droga. Czasem jeździłam krętymi uliczkami, czasem wjeżdżałam na ogromne wzniesienia, a czasem zjeżdżałam w dół 200km na godzinę.  Musiałam nauczyć się pracowitości i pokory. Musiałam dojrzeć w sobie operatywność i umiejetność pisania. Musiałam stworzyć model biznesowy, który będzie oparty na prawdzie, wiarygodności i zdrowym rozsądku. Teraz widzę to bardzo wyraźnie i cieszę się, że to tyle trwało. Cieszę się, że dochodziłam do tego małymi krokami, że to miało czas we mnie dojrzeć. I choć doświadczyłam wielu nieprzyjemnych, przykrych i szokujących sytuacji, to dziś jestem za nie wdzięczna. To one mnie ukształtowały.

DSC_1137-3
Sukienka Tova Fashion

Jeśli jesteście w miejscu, w którym być nie chcecie, to patrzcie na to jak na PRZYSTANEK. Widocznie tak musi być. Widocznie w tym miejscu jest coś dla Was ważnego, mimo, że zupełnie się na to nie zanosi. Może musicie się czegoś nauczyć, coś w sobie dostrzec, coś sobie przypomnieć albo kogoś poznać. Może się zagubiliście i pomieszały Wam się priorytety? Może czas zwolnić tempo i dostrzec co jest w życiu tak naprawdę ważne?

Nie jesteście w tym miejscu przypadkowo. W życiu nie ma przypadków. Kiedyś za to podziękujecie, bo to wszystko ma ogromne znaczenie…

Nie wszystkie kwiaty rozkwitają jednocześnie. Ludzie tez nie.

54 komentarze

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie upubliczniony.

  1. Dla mnie takim przystankiem jest teraz moje macierzyństwo, i chociaż staram się robić różne rzeczy to wiem, że teraz jestem przede wszystkim matką dla moich dzieci. One podrosną a ja wtedy wystartuję. Chociaż tak naprawdę wcale nie stoję w miejscu, bo macierzyństwo jest mega rozwijające! 🙂

  2. Kochana, a co jeśli ma się prawie 50 lat i wrażenie, że całe życie to Przystanek? Uwielbiam Ciebie czytać
    i podziwiam, naprawdę szczerze podziwiam. Niestety moje życie to porażka i po drodze całe mnóstwo niechcianych przystanków. Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie i szczerze trzymam kciuki za dalszy samorozwój i poczucie, że nie zmarnowałaś żadnej chwili ofiarowanej przez Boga. Ściskam Kochana!!!

    1. Kochana ale to tak jest, każdy etap e naszym życiu to przystanek. Nie wazne czy fajny czy nieprzyjemny. To wszystko są przystanki, a nasze życie to po prostu droga, która musimy pokonać 🙂

      W moim życiu tez było mnóstwo niechcianych przypadków, ale dzieki nim doceniam bardziej te cudowne i piękne przystanki. Jestem pewna ze masz ich w życiu mnóstwo, tylko te złe po prostu je przysłoniły. To jak? 🙂

    2. Pani Renato, moja mama miała prawie 50 lat i trójkę dzieci na wychowaniu kiedy wyjechała pierwszy raz za granice.Nauczyła sie języka, znalazła pracę i nie raz musiała mocno zaciskać zęby aby iść do przodu i nie poddawać się upokorzeniom i tesknocie za rodziną.Międzyczasie spotkały nas rózne zawieruchy życiowe, jak każdą rodzine ale to nie znaczy że trzeba się poddawać.Nikt nam nie obiecał ze będzie łatwo! Po każdym upadku trzeba sie podnieść i kroczyc naprzód.Czasami wielkim sukcesem jest nie zatonąć!

  3. Bardzo trafny wpis. Myślę, że ta droga jest niestety najtrudniejsza i najwspanialsza. Gdy osiąga się cel, to nagle wypadałoby wyznaczyć sobie kolejne. Żeby je zrealizować trzeba znów nowych umiejętności, ale to właśnie nas rozwija. A nie stanie w miejscu.

  4. Eliza, ja zawsze czytam z wypiekami na twarzy Twoje teksty. Są głębokie, szczere i trafiają w sedno. Dają do myślenia i pozwalają spojrzeć z boku na własne życie. Kibicuje Ci i gorąco pozdrawiam!

  5. U mnie podobnie jak u dziewczyn, w tym momencie przystankiem jest macierzyństwo. Niektórzy patrzą na to jak na “siedzenie” w domu, ale ja widzę jak rozwija się moja empatia, wrażliwość, cierpliwość i kobiecość. Jeszcze nigdy nie byłam tak pewna siebie i swojej wartości jak teraz, i wiem, że to dzięki moim córeczkom dla których chcę być autorytetem. A wypracowane teraz cechy zaprocentują w przyszłości ❤💪

    1. Wow niesamowicie! Tak pieknie piszecie o macierzyństwie. Czasem wydaje sie, ze dziecko sprawia, ze człowiek się zatrzymuje, nie ma czasu na siebie i swoje pasje, a to bzdura. Macierzyństwo z tego co widzę, daje mnóstwo dobra i piekna

  6. Bardzo wartościowy wpis 🙂 Obecnie, w czasach, gdzie każdy musi coś osiągnąć, być kimś i wiedzieć, gdzie chce zmierzać ważnym jest docenienie tej chwili, która właśnie trwa 🙂 i przede wszystkim zadbanie o siebie i poczucie własnej wartości.

  7. Wspaniałe się czyta takie teksty i trzymam kciuki za Ciebie od dawna. Super, że jestes na takim etapie życia, który daje Ci spełnieniei satysfakcję. Ja niestety mam wrażenie że ciągle stoję na jednym i tym samym przystanku:( Mam już ponad 30 lat a nadal nie wiem w czym tak naprawdę jestem dobra i co chciałabym robić w życiu, zadowalam się jakąkolwiek pracą bo tak naprawdę nie wiem co Sprawiłoby mi satysfakcję i dało poczucie finansowej stabilizacji. Nie wiem jak ruszyć z miejsca:(

  8. Kochana, idealnie wstrzeliłaś się z tym wpisem, bo ja sama zwątpiłam i od dwóch dni mam chyba wiosenną chandrę. Trzeba zwolnić i pamiętać, że nie od razu Rzym wybudowali. Dziękuję. I ogromnie się cieszę, że Cię odnalazłam, bo pokazujesz, że w dzisiejszych czasach można być też dobrym i mieć serce do ludzi. 😘

    1. Kochana dobrych ludzi jest ogrom! Tylko często są zagłuszeni przez te cała komercje itd. Grunt to zachować złoty środek i pozostać sobą, być prawdziwym. To się zawsze obroni!

      Ściskam mocno i trzymam za Ciebie kciuki!!

  9. Niesamowite jest dla mnie, że akurat Ty napisałaś taki tekst, bo dla mnie zawsze byłaś osobą, której wszystko się udawało. Jestem od Ciebie dużo starsza (9 lat) i śledząc Twojego bloga od 2011 roku (od czasu artykułu w “Elle”!) zawsze byłam pełna podziwu i zazdrości-nie widziałam u Ciebie żadnych błędów, ani żeby coś Ci nie wychodziło. Jest taki mem z brudnym dzieciakiem, nie wiem, czy kojarzysz, i tam jest napisane “Obecnie trzylatek potrafi ogarniać aplikacje na tablecie. Ja w tym wieku żarłem błoto!” 😉 Ja miałam takie wrażenie, patrząc na Ciebie- że Ty ogarniasz świat, a ja nadal żrę błoto! 😀 I to nie jest tak, że ja się nie starałam czy byłam bierna, bo zupełnie nie, ale patrząc na takie osoby jak Ty, mam poczucie, że dokonywałam tak koszmarnie złych wyborów całe moje życie!
    Nie przestaję walczyć i nie tracę nadziei, że będzie tak, jak Ty mówisz, choć w ostatnich kilku latach wydarzyło się w moim życiu bardzo wiele złego i nie mogę się podnieść… ten przystanek trwa i trwa, i mam poczucie czasami, że nigdy się nie skończy… Niemniej jednak, chcę wierzyć, że to kiedyś minie, robię, co w mojej mocy, żeby to zmienić…. W każdym razie, chcę, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie wielką inspiracją, taką magiczną postacią… <3 I dziękuję Ci za ten wpis, dodał mi jeszcze nadziei!

    1. Kochana dziekuje za tyle ciepłych slow! Jesteśmy dla siebie bardzo surowi. Często porównujemy się z innymi ale nie patrzymy jaka przeszliśmy ogromna drogę w swoim życiu. Niech inni nas inspirują ale doceńmy te wszystkie nawet najmniejsze sukcesu które sami wypracowalismu! Ja doceniam absolutnie wszystko! Inaczej bym zwariowała 🙂

  10. Eliza bardzo dobry tekst. W 100% zgadzam się z Tobą, chociaż przyznaję, że te przystanki czasami bywają trudne. Wiem jednak, że są potrzebne i pomagają nam się rozwijać. Podobnie jak część dziewczyn, które zostawiły tu komentarz, dla mnie także przystankiem teraz jest macierzyństwo. I choć czasami jest ciężko i chciałabym wskoczyć w szpilki i po prostu pójść do biura, to ten etap jest jednym z najpiękniejszych w moim życiu. Dopiero po zostaniu mamą zyskałam pewność siebie, w końcu wzięłam się za realizację projektów, które zawsze odkładałam na później. Wreszcie założyłam takiego bloga, który do mnie pasuje. Wymaga jeszcze wiele pracy i nie wiem dokąd mnie to doprowadzi, ale widzę ile przy tym uczę się. Pomimo mnóstwa zajęć związanych z dziećmi (mam bliźniaki:) ) staram się dużo uczyć – czytać, robić kursy. Wierzę, że to wszystko kiedyś zaprocentuje.

    A Tobie Eliza życzę dużo sukcesów. W pełni na nie zasługujesz.

    Pozdrawiam,
    Agnieszka

  11. Bardzo fajnie, że piszesz o tym, że pracujesz na swój sukces od dawna i to zanim zaczęłaś prowadzić bloga. Bo dzięki temu jesteś jaka jesteś. Ludzie myślą, ze Ci, co odnieśli sukces wszystko mieli podane na tacy. Zazwyczaj to nieprawda, bo żeby do czegoś dojść i budzić podziw u ludzi, trzeba na to zapracować, fakt nieliczni mają po prostu fart i a to im się uda coś dzięki rodzicom czy małżeństwu, ale jeśli dalej są dobrymi osobami, w jakiś sposób pomagają społeczeństwu, a to poprzez jakąś motywację lub zwracanie uwagi na jakieś istotne kwestie społeczne, to chyba dobrze! Cieszmy się szczęściem innych, niech będzie w nas mniej zawiści i wtedy i my będziemy bardziej szczęśliwi. Wiadomo, że czasem człowiek pomyśli sobie, oj też bym tak chciała, ale trzeba zawsze myśleć ile siebie, ile pracy i swego czasu ktoś musiał włożyć w to, co osiągnął. I samemu też po prostu trzeba działać i próbować. Nie uda się raz, drugi, trzeci ale może czwarty już tak. A może wcale i okaże się, że tak miało być. Dorosłam do tego (no niedługo 31 lat stuknie :D), żeby myśleć o wszystkim co mnie spotyka jak o przygodzie i ważnej życiowej lekcji.
    Pozdrawiam Cię i tak trzymaj, bo serio fajnie się Ciebie czyta (nie słodzę, ale z racji małej ilości wolnego czasu nie ślęczę po internetach i nie śledzę nie wiadomo ilu blogerów).

  12. Musisz podziękować Jasonowi Huntowi, bo kiedyś wspomniał o Tobie w swojej książce i do tej pory jestem Twoją stałą czytelniczką. Albo to może ja powinnam mu podziękować 🙂

    Ten wpis dał mi wiele do myślenia. Zawsze jak coś napiszesz to jest to w taki sposób naturalnie głębokie. Widać, że sama dojrzewałaś do tej wiedzy i mam wrażenie jakbyś pisała post sama dla siebie w pozytywnym znaczeniu tego sformułowania.

    Strasznie irytują mnie pseudo głębokie, złote myśli, więc dziękuję ci za to co tworzysz. Ściskam.

  13. Uwielbiam takie teksty Eliza i mega się cieszę, że jest ich teraz tak dużo u Ciebie na blogu. Chyba każdy trafia w “punkt”, w samo sedno i trafia do człowieka bardziej niż choćby 5 couchowskich książek! <3
    Podpisuję się pod tym co napisałaś! Ja mam także wrażenie, że czasem podobnie jest z ludźmi, których spotykamy na swojej drodze. Czasem przyjaźń nie potrafi przetrwać próby czasu, związek się rozpada a ludzie żałują "zmarnowanego" czasu. A mi się wydaje, że takie osoby stają na naszej drodze nie bez przyczyny. Być może relacja z nimi ma nauczyć nas czegoś nowego, ma pozwolić spojrzeć na świat z innej perspektywy? A takie doświadczenia mogą być równie cenną lekcją, jak "przystanek" w życiu, nawet jeśli w chwili obecnej nie potrafimy tego dostrzec.

  14. Kochana super motywujace słowa, to wszystko prawda, oby tylko zdrowie dopisywalo, to jest w życiu najaważniejsze. Całą reszte trzeba rozważać w kategoriach “co nas nie zabije to nas wzmocni”.
    Ps Sukienka w kwiaty jest boska i mega Ci pasuje.

  15. Odnalezienie własnej drogi to jedno z najtrudniejszych zadań w życiu. Teraz jestem dziennikarką i uwielbiam swoją pracę, ale czasem czuje taki żal w sercu, że nigdy nie będę wiedziała, jak to jest być kimś innym. I tak zastanawiam się jakby wyglądało moje życie, gdybym zamiast na studia dziennikarskie poszła na medycynę? A może mogłabym być też dobrym architektem? Przecież kocham design! A co gdyby, a może to, a może tamto… I tak w kółko. Szkoda, że życie jest jedno i do tego takie krótkie 🙂

  16. Bardzo potrzebny wpis!
    Tytuł skojarzył mi się z disneyowska bajka Mulan, gdzie również był poruszany ten wątek 🙂
    Pozdrawiam!

  17. Eliza super tekst! U mnie, podobnie jak u dziewczyn wyżej, takim przystankiem jest teraz macierzyństwo. Dla niektórych to własnie tylko siedzenie w domu i zabawa klockami, ale to naprawdę ważna praca, która bywa też ciężka. Staram się jednak wykorzystać ten czas maksymalnie. Staram się być super mamą dla moich bliźniaków, a gdy mam wolną chwilę i ogarnę już sporo domowych spraw – inwestuję w siebie. Staram się czytać, brać udział w webinarach, kursach. Dzięki dzieciom w końcu nabrałam odwagi, żeby realizować swoje pomysły i wziąć się za projekty, które odkładałam na później. Wreszcie wiem czego chcę i w końcu prowadzę bloga dającego mi mnóstwo radości, mimo że jest tam sporo do poprawienia, i widzę jak przy tym rozwijam się. Nie wiem gdzie zawodowo będę za kilka lat i dokąd mnie to wszystko zaprowadzi, ale najważniejsze to nigdy nie poddawać się. Stale rozwijać się i iść do przodu. Tak jak napisałaś w jednym z komentarzy – człowiek żyje tak długo i w ciągu tych 80 lat może się wiele wydarzyć:)

    O rety, ale się rozpisałam. Od dawna nic nie komentowałam u Ciebie, a ten tekst jest świetny i nie mogłam się powstrzymać:)

    Serdeczności

  18. Hej, też tak mam, że często się porównuję do innych osób, wmawiam sobie, że im nie zazdroszczę, ale tak naprawdę w głębi serca zazdroszczę 😐 No i nie mam pomysłu na przyszłość, nie wiem, co w życiu robić.

  19. Cudowny tekst!! Właśnie jestem w miejscu przystanek….bez nadziei na polepszenie sytuacji…ale tak jak piszesz wszystko jest po coś😘

  20. Pierwszy raz w sieci spotkałam się z tak sensownymi i przemawiającymi do mnie tekstami. Wiem, że jest ich wiele, mądrych i budujących pod innymi adresami, ale Twoje działają bardzo stymulująco na moje zmysły 🙂 Bardzo Ci dziękuję, że jesteś w internecie! W tym tekście spodobało mi się szczególnie jedno wyrażenie -co robić by dbać o swoje zdrowie psychiczne. Takie pytanie często mnie nurtuje, zwłaszcza że ostatnio bombardują nas głównie troską o ciało, psychika ma się niby żywić samą świadomością swojego zdrowia fizycznego ale wydaje mi się że to jednak nie wszystko…

  21. Dziękuję Ci za ten wpis. Jestem mamą od niedawna, a zanim nią zostałam, byłam w ciągłym ruchu, zrobiłam wiele i wszystko z tego było dla mnie ważne i było celem. Teraz stoję w rozkroku pomiędzy przystankiem, który tak naprawdę jest rozwojem a poszukiwaniem mocy do tego, żeby rozkwitnąć. To wszystko dotąd było ważne i było sensem, ale to jeszcze nie ten rozkwit. Za to ostatnie zdanie – że ludzie nie rozkwitają wszyscy jednocześnie – bardzo Ci jestem wdzięczna.