Moje #BEGINDESIRE

„Wymarzyłam sobie kiedyś idealną pracę. Taką, w której sama będę dla siebie szefem, będę mieć pełną swobodę w tym, co robię, sama ją będę wyceniać i będę mogła pracować z każdego miejsca na świecie. Dziś wiem, że decyzja o założeniu bloga była jedną z najlepszych w moim życiu – to moje #BEGINDESIRE!”

To cytat, który znalazł się w konkursowej aplikacji Begin Desire. Miałam tylko 300 znaków i musiałam się w tym limicie zmieścić. To ekstremalnie niewiele, by opowiedzieć swoją historię i na to, by Was zmotywować i poradzić Wam, abyście wykorzystywali każdą szansę daną od losu.

Ludzie ZAWSZE wiedzą lepiej. Najpierw mówią Wam: idźcie na dobre studia, ale nie humanistyczne, bo po tym nie ma pracy. Jesteś dziennikarzem, socjologiem, psychologiem? Lepiej, żebyś znalazła bogatego męża, bo z tego pieniędzy mieć nie będziesz. Prowadzisz bloga? Jakie to mało ambitne. Tylko piszesz o ciuchach, kosmetykach, tych swoich podróżach i psach. Inni to mają poważne zawody… Taki lekarz na przykład – ratuje życie ludziom. Prawnik pomaga rozwikłać jakieś ważne sprawy. A Ty?! Co niby ambitnego robisz…

A może ja nie chcę „ambitnej” pracy? Może nie mam ochoty siedzieć w biurze od 9 do 17, może nie chcę mieć nad sobą szefa i ustalonej z góry pensji. Może nie chcę nakładać na siebie takiej odpowiedzialności, jaką jest ratowanie ludzkiego życia. Może nie podoba mi się koncepcja „jeśli chcesz więcej zarabiać, musisz więcej pracować”? Może mam ochotę widywać mojego męża częściej niż kilka godzin dziennie?

Niektórym trudno to zrozumieć: wciąż chcą nam podcinać skrzydła, twierdząc, że nasza praca nic nie znaczy. Ale kiedy dostajesz dziesiątki e-maili od ludzi, którzy po przeczytaniu wpisu o depresji zauważyli u siebie pewne symptomy i poszli do psychologa; kiedy czytelniczki dziękują za rady dotyczące stylizacji, bo same nie mają do tego głowy, a wynajęcie stylistki nie wchodzi w grę; kiedy dziękują za to, że Twój blog i Twoje sukcesy motywują ich do działania; i kiedy w końcu wystawiasz w danym miesiącu faktury na kwotę 100tys zł – to zdajesz sobie sprawę, że to nie jest takie byle co i jednak warto inwestować swój czas, zaangażowanie, pieniądze i serce.

No, wreszcie to z siebie wyrzuciłam! To w ramach akcji #BEGINDESIRE poznaliście moją historię podążania za pragnieniem. Swoimi historiami możecie podzielić się w konkursie na Facebooku.

Zrzut ekranu 2014-12-17 o 13.12.12

  PS Jutro pokażę Wam jak zapakowałam gwiazdkowe prezenty dla bliskich. Brązowy/szary papier rządzi! 🙂

Wpis sponsorowany

[Głosów:0    Ocena: 0/5]
76 komentarzy
    1. Dziewczyna daje motywacyjnego kopa, pisze super tekst, a pierwszy komentarz oczywiście musi być o kasie. JAKIE TO POLSKIE

    2. Nina, ale w komentarzu wyżej nie było nawet cienia złośliwości. Rozumiem, że pieniądze to temat tabu? Nie wolno o nich wspominać, żeby kogoś przypadkiem nie urazić:]

  1. Szlag mnie trafia kiedy słysze żeby nie iść na dziennikarstwo bo po tym nie ma pracy. Tym wpisem utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto iść za swoimi pragnieniami 🙂

    1. Przez takie właśnie gadanie zrezygnowalam z wymarzonego dziennikarstwa na rzecz rachunkowosci. Dziś pracuje w prestiżowym banku w prestizowym dziale iiiiiiiiii duszę sie jak cholera! Zmuszam sie aby rano zaczynajac dzien na twarzy miec usmiech, w srodku jednak nienawidze siebe za ten brak odwagi. Teraz mam klopot jak wyrwac sie z tej korporacji bo mlodziencze marzenia teraz juz nie tak latwo zrealizowac. Ale kto wie, moze kiedys ktos da mi kopa do dzialania i bedzie to taka osoba jak Ty Elizka .

    2. Malami, jakbym czytała o sobie. Tylko ja zrezygnowałam z psychologii. Teraz pluje sobie w brodę i robię podyplomówki żeby chociaż trochę liznąć mojego ukochanego tematu. Mama księgowa, tata też więc dla nich oczywistością było, że pójdę na rachunkowość. Moje dziecko na pewno nie będzie miało nad sobą takiej presji jaką ja miałam

    3. @Malami Zrezygnowałaś ze studiów dziennikarskich, ale z dziennikarstwa zrezygnowałaś na razie. Przecież z taką wiedzą i doświadczeniem możesz zostać np. dziennikarką ekonomiczną? Dziennikarstwo to nie medycyna, nie trzeba do tego papierków. Wiem co mówię 🙂

  2. Dziękuje Ci za ten wpis. W pewien sposób pomogłaś mi w moim biciu sie z myślami. Składając papiery do liceum chciałam iść do klasy mat-geo ,,bo po tym jest praca a nie po humanie” los chciał ze nie dostałam sie do tej klasy a do klasy społeczno prawniczej w najlepszym humanistycznym LO w Lublinie. Ciagle słyszę głosy: a po co ci klasa humanistyczna? Moze przenieś sie do tej o profilu matematycznym? To ci sie bardziej przyda. A ja dziękuje losowi ze dostałam sie do tej klasy. Wspaniali nauczyciele, uczący nie tylko przedmiotu ale przede wszystkim zycia. Dlaczego human? Nie wiem. Nie wiem czy pójdę na prawo, psychologię etc. czy będę spełniać plany i marzenia i zostanę cukiernikiem. Dziękuje ci Elizo za ten wpis bo na nowo obudził we mnie wiarę w to gdzie jestem i co robię. Dziękuje ❤️

    1. Jestem na humanie i wszyscy mi to mówili. Ale wiesz co, na humanie są świetni ludzie i po humanie możemy być sobą, a nie ‘lekarzami’, którzy wymarzyli sobie np. nasi rodzice albo osoby wielce obeznane w życiu.

    2. Byłam na humanie, potem dostałam się na raczej techniczny kierunek. Na początku było ciężko, ale jakoś dałam rade nadrobić braki z liceum. Gdybym mogła się cofnąć o te kilka lat na pewno wybrałabym klasę matematyczną, zwłaszcza, że po latach okazało się, że wolę się uczyć konkretnych rzeczy, liczyć itd. No ale życzę Wam, żebyście po tej klasie miały świetną pracę 🙂

  3. Ze wszystkim się zgadzam. Jeśli czyimś marzeniem jest bycie socjologiem to proszę bardzo. Jak można mówić, że po tym nie ma pracy. Jeśli ktoś jest na tyle ogarnięty sam ją sobie zorganizuje

  4. ohh nawet nie wiesz jak ja ci zazdroszczę takiej pracy…chodzę do biura jak ten robot 7-15…i tak wkoło….mój maź pracuje 3 razy tyle co ja…widujemy się w weekendy praktycznie! i dostaje miesięcznie “fakturę” na 1600zł…

    1. Mam to samo. Co to za życie?! Dlatego tak lubię bloga Elizy, naprawdę daje nadzieje na lepsze jutro. Coś tam sobie tworzę na blogu, mam nadzieje, że kiedyś to zaowocuje i pozwoli mi na spełnianie pasji – podróżowanie

  5. Poszłam na dziennikarstwo. Odradzali mi wszyscy. Nie żałuję wyboru, spełniam się w tym co robię i nieźle zarabiam. Cieszę się, że nie posłuchałam ludzi.

  6. Lubię ludzi, którzy marzą, chcą, a co najważniejsze co w tym kierunku robią. Ciaptaki, które nie zrobią żadnego kroku w stronę spełniania swoich marzeń, a potrafią tylko wytykać innym ich starania, wzbudzają u mnie niewiarygodne pokłady politowania.
    Powodzenia! Bo Twoja przygoda się nie kończy, a rozwijać się trzeba 🙂

  7. Krotko, zwiezle – super! Szkoda, ze nie uslyszalam takich slow wczesniej, moze nie tracilabym zdrowia i radosci zycia na prace po ktorej jestem totalnie wypalona w wieku 24 lat z dobrym wyksztalceniem i jezykami… Bo ludzie mowili “fajnie w tym wieku miec taka prace jak Ty”, szkoda, ze nie posluchalam sie wewnetrznego glosu i intuicji, ktora mowila co innego.

  8. Jestem po psychologii (niby takie mało przyszłościowe) a jednak jestem zachwycona z obecnej pracy i perspektyw. Warto robić to co się kocha ludzie.

  9. Elizo, dla mnie jesteś inspiracją! ktoś mnie kiedyś zapytał, po co założyłam bloga. Dla siebie, dla własnej satysfakcji, bo tak chciałabym aby wyglądała moja praca! Patrzę na Ciebie, Twoje sukcesy i wiem że ten piękny sen ma szansę się spełnić! Dziękuję!

  10. FAJNIE ZE ROBISZ TO CO KOCHASZ pozostaje mi tylko zyczyc Ci jeszcze wiekszych sukcesow w zyciu prywatnym jak i zawodowym. I zarobienie pierwszego miliona 😉 o ile juz go nie zarobilas 😀 .

  11. Ze wszystkim się z Tobą zgadzam :). Niesamowite i wspaniałe jest robienie to co się lubi i zarabianie na tym. Tak trzymaj :). A tak poza tym to życzę Ci kolejnych faktur. Każda o 100 tys. więcej :).

  12. Bardzo czesto ludzie sukcesu mowia,ze nie warto sluchac innych tylko wlasnej intuicji i wewnetrznych przekonan. Wiec musi cos w tym byc 🙂

    super jest widziec kolejne przyklady na to, ze takie podejscie sie oplaca

  13. Na tym zdjęciu wyglądasz tak pięknie, że szczęka mi opadła… Niestety ja mam poczucie, wielu straconych szans, których nie wykorzystałam, nie wiedzieć dlaczego. Mam tego świadomośc, jednak nie chcę zatrzymywać się i płakać nad rozlanym mlekiem…Idę do przodu i wierzę, ze to co najlepsze jest za rogiem:)

  14. Dlatego ja bardzo lubię myśl przewodnią, która towarzyszy mi każdego dnia. Odrzucam rzeczy, które POWINNAM. Są rzeczy, które MOGĘ zrobić bądź takie, które CHCĘ zrobić. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przeżywanie każdego kolejnego dnia bez żadnego celu, bez określenia czego CHCEMY jest powolną śmiercią beznadziejną, dla niektórych wręcz agonią. Nie mogę pozostawić decyzji o mnie samej innym ludziom.
    Bardzo mi się spodobał Twój wpis, bo idealnie obrazuje to, za co czytam Twojego bloga – jesteś autentyczna i szczera w tym co robisz. I robisz to dobrze, bo z pasją.

  15. Jesteś moją inspiracją, myślę podobnie i to robię, szukam pracy, ale coraz bardziej myślę o własnym biznesie lub pracy jako freelancer. Skończyłam studia i gdybym siedziała tak jak inni i narzekała, że nie ma pracy to już dawno miałabym depresję. Marzenia trzeba spełniać, dlatego ja każdego dnia myślę pozytywnie i realizuje mój plan na życie :).

    PS. Fashionelka ma tyle fanów co magazyny Joy czy Glamour, i pewnie 100 razy większy zasięg, a zawsze znajdą się tacy, co nie wierzą, że tyle można zarobić na reklamie.

  16. ekhm dziś też kupiłam szary papier, dzięki, że nie dajesz wyboru i stawiasz poprzeczkę wysoko na milion poziomów! dzięki, będę siedzieć pół nocy i pakować:/

  17. A ja nie rozumiem, dlaczego medycyna jest tak piętnowana- to, że rodzice marzą o tym kierunku dla dzieci, to jedno, ale ja od dziecka marzyłam o leczeniu ludzi a tym samym pomaganiu im (żeby nie było- nie jestem z rodziny lekarskiej, lecz typowo humanistycznej).
    Dostanie się na te studia, a teraz zdobywanie wiedzy, to moje #begindesire. Czemu więc mój wybór jest przykładem uciśnienia i realizowania ambicji rodziców?

    Na święta życzę wszystkim odwagi w realizowaniu pragnień 🙂 świat jest nasz, tylko trzeba o niego powalczyć 😉

    1. Myślę że chodziło raczej o bycie lekarzem, bo “rodzice tak każą” albo “bo tam jest kasa”. Jeśli ktoś chce być lekarzem, marzy o ratowaniu i pomaganiu ludziom to zupełnie coś innego. Moim zdaniem brakuje lekarzy z powołania.. Ktoś, kto pracuje dla samego tego co robi, czyli między innymi leczy ludzi, bo chce im pomóc, będzie to robił milion razy lepiej niż ktoś, kto przychodzi “odbębnić” godziny dyżuru… Trzymaj się 😉

      A tak poza tym… Jestem po klasie mat-fiz-inf w dobrym liceum.. Mimo to wybrałam humanistyczne studia i jestem szczęśliwa. Uczę się chętnie (na ile chętnie da się uczyć rzecz jasna, bo zam ciekawsze aktywności… 😉 ) wszyscy mówili, że zmarnuje moja wiedzę np z matmy.. Ja jednak jestem zadowolona że tę decyzję podjęłam sama. Taką decyzję jaka chciałam podjąć od gimnazjum.. Mam nadzieje, ze znajdę prace, a jeśli nie to wiem, że i tak dam radę, a jeśli jednak nie to znajdę bogatego faceta (żartuje rzecz jasna – ponad kasę liczę sobie niezależność i wiele innych kwestii ;))
      Trzymam kciuki za Wszystkich podążających za sobą, a nie za tłumem i gadaniem ludzi.

    2. Eliza, ale takich jak Ty jest kilka, nie wiecej. Na palcach jednej reki mozna policzyc ile ludziom po tzw. humanistycznych kierunkach udaje sie zarabiac porzadnie i miec satysfakcje z pracy. Nie tlumaczcie teraz o spelnianiu marzen po studiach po ktorych ludzie stoja na kasie, no ale jesli spelnili swoje marzenia konczac socjo to nic mi do tego. Nie pietnujcie prosze tej medycyny. Na medycynie nie ma ludzi, ktorym rodzice “kazali”. Tacy nie sa w stanie sie dostac, bo ich to przerasta. Ludzie na mojej uczelni to grupa osob, ktorych to po prostu zawsze interesowalo, bo medycyna jest fascynujaca. oczywiscie sa to studia wymagajace bardzo ciezkiej pracy, ale po nich jest tyle mozliwosci i jesli tylko ktos chce znajdzie swoja dziedzine, a do tego ma glowe do biznesu, bardzo dobrze na tym wyjdzie. A powolanie to zbyt wielkie slowo. Trzeba po prostu byc pasjonata tego co sie robi i wkladac w to serce, to nie ma nic wspolnego z powolaniem.

  18. Ja podążałam za marzeniem, aby dostać się na studia, które sobie wybrałam i udało się. Kolejnym było stypendium rektora i również się udało. Mam jeszcze kilka marzeń do spełnienia i mam nadzieję, że mi się uda 🙂

  19. Fash jestes wielka! Zycie nauczylo mnie rowniez wiele w Polce po studiach dobra praca…wlasne mieszkanie… Jednak czulam to nie to, ryzyko wyjechec czy nie? Pod 3 latach decyzja tak czemu nie? Warto zaryzkowac? Tak dzis siedem lat pozniej nie zaluje! Nowy jezyk ( holendendrski) dzis prawie biegly kiedys mi sie nie snilo! Po 3latach wlasna firma i milosc:)chiec to moc pozdrawiam!!!

  20. Fajnie napisals. Nie kazdy musi byc lekarzem, prawnikiem czy ksiegowym. Wazna jest niezaleznosc z uczciwej pracy. Przestrzen Internetowa daje wiele mozliwosci i dlaczego ktos kto ma pomysl i jest zaradny ma z tego nieskorzystac?

  21. Droga Elizo czytam Cię od dawna dziś jak przeczytałam Twój wpis i komentarze ludzi popłakałam się jak dziecko. Nie chodzi mi o to żeby się nad sobą użalac. Mianowicie ja nigdy nie miałam szansy na dobra szkołę od samego dzieciństwa wracając z podstawówki do domu bolał mnie brzuch zastanawiając się czy mój ojciec znowu jest pijany czy jest melina czy moje młodsze rodzeństwo będzie miało co jeść. Przeżyłam inaczej życie nie myślałam o szkole.W późniejszym czasie w technikum byłam tak z tematem do tyłu ze nie dałabym sobie rady na studiach . Do czego zmierzam mój brat ciągle mówi swojej żonie ze ma zucic studia że jej nic nie dadzą w życiu i ma się dzieckiem zająć. Ja ją wspieram mówiąc Monika nie rezygnuj ja nie miałam takiej szansy od losu jak będzie trzeba w weekend zaopiekuję sie małą. Zawalczyć o Sobie( dodam że chce bardzo skończyć szkole) został jej ostatni rok . On dalej mówi jej to samo ;-( Nie wiem dlaczego ludzie hejtuja bliskich w ich wyborze .;-(

  22. Dlatego właśnie od dawna jestem Twoją wierną czytelniczką. Jesteś źródłem pozytywnej energii i mobilizujesz mnie do dalszego inwestowania w mój internetowy biznes. Serdecznie pozdrawiam razem ze sznaucerami. 😉

  23. Mam pytanie, kupowałaś kiedykolwiek coś ze strony nelly.com ?
    Słyszałaś coś o tej firmie? nie wiesz czy wszystko jest zgodne z opisem i czy paczka przyszła na czas? Przepraszam, że piszę pod tym postem, ale oczekuję paczki i pomyślałam, że warto zapytać. Pozdrawiam ciepło:)

  24. Czytam Twojego bloga dość regularnie. Zdarzyło mi się raz komentować, ale wtedy chyba mój koment nie przeszedł do publikacji 😉
    Czasem się nie zgadzam z czymś, co piszesz lub co inni ludzie tu dla Ciebie piszą. Ale ten wpis, nawet sponsorowany, dokładnie wyraża to, co myślę. Może niektórzy po prostu nie chcą “ambitnej” pracy. Mam jedno życie i chcę je przeżyć dobrze nie tylko dla innych, ale w równej mierze dla siebie samej. “Ambitne” rzeczy można robić zupełnie niezależnie od pracy albo ich nawet w ogóle nie robić. Każdy decyduje za siebie. Od kiedy ja poszłam do psychologa, właśnie w taki sposób patrzę na swoje życie. Sami możemy nim w dużej mierze kierować, więc od nas zależy, czy zrealizujemy swoje marzenia i cele. Przecież nie wiedzie do nich tylko jedna droga i nie jest tak, że jak coś się nie powiedzie po drodze, to jesteśmy skazani na porażkę. Twoje nastawienie jest super i naprawdę jest motywacją, że można. MOŻNA. Ja w to wierzę i moje życie jest dzięki temu lepsze, szczęśliwsze, bardziej odważne. Dzięki i wszystkiego dobrego!

    1. Dla być czyjejś motywacji jeszcze powiem, że ja poszłam na humanistyczne studia z jasno określonym marzeniem, co chcę robić. Przez 3 ostatnie lata studiów szukałam tej mojej wymarzonej pracy, najpierw pracując w kole naukowym o podobnym profilu, wykonując zlecenia w ramach wolontariatu, potem szukałam prestiżowych organizacji, dla których mogłabym właśnie robić rzeczy związane ze studiami jako wolontariusz, ciągle wysyłałam CV, robiłam próbki, pojedyncze zlecenia za kasę. Po chyba dwóch latach od skończenia studiów znalazłam ogłoszenie o rekrutacji w tylko JEDNEJ firmie. Wygrałam rekrutację (bez znajomości, uprzedzając komentarze) i właśnie mija mi rok jak pracuję w humanistycznym zawodzie, który sobie wymarzyłam jeszcze w liceum. To i tak tylko kolejny, ale bardzo ważny krok na drodze do założenia własnej firmy. Uwielbiam swoją pracę, uwielbiam to, co w niej robię i chcę to robić zawsze i ciągle się rozwijać. Wiem, że droga to tego nie jest łatwa. Dla mnie oznaczała kilka lat regularnych dołów i zwątpienia w siebie i swoje umiejętności po kolejnych niepowodzeniach po drodze. Ale warto było. Im wcześniej zaczniecie, tym szybciej ta straszna droga minie 😉

  25. Zgadzam się z tym co napisałaś:)
    ale po przeczytaniu komentarzy gdzie kilkukrotnie pojawia się głównie przykład socjologii zastanawiam czemu to właśnie ten kierunek pojawia się?
    jestem na 5-roku socjologii na UW i nie znam nikogo po tym kierunku kto nie pracuje i nie jest to praca w kawiarni czy sklepie z ubraniami.
    Wydaje mi się, że problemem nie jest kierunek humanistyczny a to gdzie się go skończy.

  26. Popieram w 100% od prawie roku szukałam pracy, ale w żadnej nie potrafiłam się odnaleźć, nie wiedzialam co jest grane.. w końcu dotarło do mnie co sie dla mnie w życiu najbardziej liczy i dziś jestem na etapie otwierania WLASNEGO salonu strzyżenia psiaków

  27. kurde Eliza, w sumie to Ci zazdroszczę 😀 ale tak pozytywnie. rób dalej to co robisz i nie patrz na innych, ja tam będę do Ciebie zaglądać 😀

  28. Niektórzy są po prostu zazdrośni, że ktoś inny może mieć pracę/pasję, jednocześnie poświęcać sporo czasu rodzinie a do tego świetnie zarabiać.
    Gratulacje !!!
    Ja niebawem pójdę do pracy, zostawię dziecko z obcą osobą i na dodatek oddam jej większość pensji…
    PS. Jestem zazdrosna 🙂 ale tak pozytywnie

  29. Gratuluję Ci Elizo, bo to piękne kiedy ludzie osiągają sukcesy i spełniają marzenia. Niemniej jednak, jest wiele racji w tym, że medycyna czy informatyka dają kasę. Prosta matematyka: przygniatająca większość absolwentów tych kierunków dostaje za swoją pracę dobre pieniądze, podczas gdy przytłaczająca większość absolwentów mało konkretnych kierunków zarabia mało, to raczej jednostki się wybijają. Czasem nie warto podążać za nastoletnimi marzeniami – wiele z nich można spełnić dopiero, gdy się ma kasę.

    Sama niedawno skończyłam filologię obcą i psychologię i daję radę. Pracuję w korporacji, po pracy udzielam lekcji z dwóch języków. Jak na swój wiek radzę sobie, zarabiam nie tak źle ( ok 6 tys), ale kosztuje mnie to wiele wysiłku (praca ponad 60 h w tygodniu). Gdybym poszła na informatykę i nauczyła się programować, to w tym momencie pewnie bym się tak nie zajeżdżała. Ale nie jest tez beznadziejnie – kiedyś ja też będę tym menadżerem i dostanę 10 k na rękę, muszę po prostu bardziej się wysilić żeby to osiągnąć, niż programista czy lekarz.

  30. Przynajmniej jedna blogerka, ktora nie wstydzi sie tego, ze na blogowaniu zarabia swietne pieniadze!!!! Gratulacje Elizka, swietna z Ciebie dziewczyna!!!

  31. Mega motywacja.Jak zakładałam bloga dużo ludzi zadawało jedno pytanie “po co ?”Dzisiaj zdecydowanie mogę opowiedzieć “dla mnie samej”.Dziękuje za piękne słowa 🙂

  32. Przez takie gadanie trafilam na historie, bo wg mamy to byl lepszy kierunek i studia, niż moje wymarzone studium wizażu i charakteryzacji. I co? I dzisiaj mam mgr, ale nie mam znajomosci i zamiast w szkole pracuje w hipermarkecie, ktory mial byc tylko praca tymczasowa zanim nie znajde porzadnej pracy.
    Zgadzam sie z Twoim postem, trzeba robic to co sie lubi i nie ogladac sie na innych! Masz swietne podejscie i oby tak dalej!

  33. Eliza podałabys linka do #BEGINDESIRE bo byl na twoim FB ale nie moge go znalesc, a bralam udzial i chcialam zerknac na wynik. Z gory dzieki.

Leave a Reply

Your email address will not be published.