Moja metamorfoza 2012r vs 2018

Nic tak nie motywuje i nie mobilizuje ludzi do ruszenia tyłka z kanapy jak metamorfozy innych. Takie wiecie konkretne i spektakularne! Patrzymy na zdjęcie sprzed metamorfozy i na zdjęcie po zgubieniu dziesięciu, dwudziestu czy trzydziestu kilogramów i myślimy – WOW! Kolejna myśl – „Skoro ona mogła to ja też dam radę!”. To bodziec, który może być genialną zachętą i motywacją. Bodźce mają jednak do siebie to, że są nietrwałe. To co może nas uratować to zdrowe nawyki, dobra motywacja i cel.

2012r VS 2018
2012r vs 2018. Różnica ponad 10 kg

Kiedy wrzuciłam powyższe zestawienie na instastory, a potem na instagram, moje konto przeszło prawdziwe oblężenie. To zdjęcie na ten moment jest najpopularniejszym zdjęciem w historii mojego profilu! Pisaliście, że szacun, brawo, że kawał dobrej roboty. Zadawaliście pytania jak to zrobiłam, jaką miałam dietę, jakie jadłam suplementy i czym smarowałam ciało, że wygląda na takie jędrne. No cóż, nie zdradzę wielkiej tajemnicy i nie zaskoczę Was nowym, cudownym sposobem na odchudzanie. Nie było żadnej diety cud, magicznych tabletek na podkręcenie metabolizmu, odchudzających herbat za miliony monet i ujędrniających kremów. To co widzicie na zdjęciu po prawej to efekt zdrowego, zbilansowanego i rozsądnego sposobu żywienia oraz aktywności fizycznej.

Nie jem żadnych suplementów, a różne marki w każdym miesiącu chcą mnie przekupić, bym wmawiała Wam, że moja przemiana to zasługa cudownego suplementu, albo herbaty za 99zł.

Wiem, liczyliście na coś innego, na coś co pomoże szybko i bez wysiłku pozbyć się zbędnych kilogramów. W końcu zbliżają się wakacje, a jak wakacje to wyjazdy, wesela, grille i letnie ubrania. Wypadałoby się dobrze prezentować, ale czasu niewiele, a i chęci brak. Prawda jest taka, że nic się samo nie zrobi. Głodówka i diety cud może i pomogą schudnąć w krótkim czasie, ale w pakiecie dostaniecie efekt jojo. Możecie być pewni, że pojawi się raczej prędzej niż później. Odchudzające herbatki, suplementy i kremy? Mogą wspomóc nasze działania, ale nigdy nie będą dobrym i skutecznym środkiem w walce z tłuszczem. Ja stawiam na superfoodsy. Piję wodę kokosową, wodę brzozową, pokrzywę, morwę białą i melisę. Nie jem żadnych dodatkowych suplementów, a wierzcie mi, że dostaję miesięcznie mnóstwo propozycji współprac za kilkadziesiąt tysięcy złotych.  Te marki chcą mnie przekupić bym wmawiała Wam, że moja przemiana to zasługa cudownego suplementu, albo herbaty za 99zł. Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie dajcie sobie wmówić tych bzdur. Tylko zdrowe żywienie i aktywność fizyczna zagwarantuje Wam zdrowie, cudowne samopoczucie i piękną sylwetkę

Zanzibar marzec (2)
Marzec 2018r

Co mnie skłoniło do zmiany? Zdrowie. Podupadające zdrowie. Widziałam co się dzieje z moim organizmem, miałam mnóstwo utrudniających życie dolegliwości spowodowanych fatalną dietą i małą ilością ruchu. Nie dało się tak żyć! Moje samopoczucie było tragiczne. W międzyczasie zrobiłam testy na nietolerancje i okazało się, że powinnam natychmiast wyeliminować z diety aż 50 produktów, którymi zajadałam się na co dzień. Obejrzałam też kilka dokumentów pokazujących mięso, nabiał i produkty odzwierzęce w okropnym świetle (What the health, Forks over knifs). To i kilka innych czynników zmotywowało mnie do zmiany stylu życia. Chciałam go zmienić przede wszystkim dla zdrowia, utrata tłuszczu była efektem ubocznym. Oczywiście nie było to łatwe, szybkie i przyjemne. Miałam mnóstwo wzlotów i upadków. Przez ostatnie 6 lat chudłam i tyłam na zmianę. Nie przestawałam jednak walczyć, ciągle się podnosiłam i robiłam co w mojej mocy by wypracować nawyki, które dziś trzymają mnie w ryzach.

brzuszeł-1
Marzec 2017r. Sylwetka po ukończonym programie Insanity

Od półtora roku  utrzymuję wagę i uważam to za ogromny sukces. Z doświadczenia wiem, że utrzymanie jest trudniejsze niż odchudzanie.  Rozkochałam się w kuchni roślinnej, odkrywam mnóstwo nowych, genialnych smakowych połączeń. Wprowadziłam do kuchni produkty, których nazw jeszcze kilka lat temu nie znałam. Nie jestem weganką ani wegetarianką. Nie chcę się szufladkować, nie chcę skrajności. Czasem zjem kawałek sera, napiję się łyka kawy z mlekiem czy wezmę gryza schabowego. Bardzo, bardzo rzadko, ale zdarza się. Ograniczyłam spożywanie tych produktów do minimum bo wiem jak fatalnie działają na nasze środowisko i na nasze organizmy. Czy było mi trudno?! O dziwo NIE! Codziennie przekonuje się jak bardzo kuchnia roślinna jest pyszna, zdrowa i sycąca. Niedawno robiliśmy z mężem wszystkie możliwe badania i nigdy nie mieliśmy tak dobrych wyników!

Zrzut ekranu 2018-04-11 o 19.05.12
Dzień Dobry TVN – 2012 rok

To zdjęcie wykonano sześć lat temu. Minęło sześć lat mojej wewnętrznej walki, wzlotów oraz upadków. Najgorszymi okresami były te, w których skakałam ze skrajności w skrajność. Objadałam się słodyczami, fastfoodami i chipsami by potem przez miesiąc jeść super zdrowo. Odmawiałam sobie przyjemności, udawałam, że ich nie widzę, po czym się na nie rzucałam i jadłam ich cały ogrom. Dziś wyznaję zasadę złotego środka. Zdarza mi się zjeść tabliczkę czekolady (tak, całą), chipsy i niezdrowe przekąski. Nie robię z tego wielkiej sprawy. Świat się nie zawali, a ja będę miała swoją chwilę przyjemności. Oczywiście mogę zrobić wege batony, brownie czy zdrowe banoffee, ale czasem człowiek ma po prostu ochotę na czekoladę z orzechami i rodzynkami i nie chcę żadnych zdrowych zamienników. Dajmy sobie na to przyzwolenie i naprawdę nie róbmy z tego wielkiej sprawy. Grunt by to były wyjątki, a nie codzienność.

Ile dzisiaj ważę? Nie mam pojęcia, od kilku miesięcy nie staję na wagę. Ważenie się (zwłaszcza codzienne czy nawet cotygodniowe) jest totalnie bez sensu.

10 Kwietnia 2018
10 Kwietnia 2018

Dlaczego właśnie teraz piszę ten podsumowujący wpis? Bo w końcu czuję, że przejęłam nad tym wszystkim kontrolę. Od półtora roku utrzymuję wagę i uważam to za ogromny sukces. Zostawiłam za sobą diety cud, efekty jojo i permanentne objadanie się słodyczami. Jem zdrowo i uwielbiam to. Gotuje mnóstwo pyszności, czego konsekwencją będzie pescowegetariański eBook. Wiem, że mnóstwo z Was chce zmienić styl życia, potrzebuje wsparcia i drogowskazu. Mam nadzieje, że moje przepisy Was zainspirują i pokażą, że kuchnia roślinna to naprawdę mistrzostwo świata.

Jestem ciekawa na jakim etapie jesteście teraz? Chcecie schudnąć, utrzymać wagę, przytyć? Czy może po prostu zdrowo żyć?

65 komentarzy
    1. Biegam, gram w squasha, pływam, jezdzę na rolkach, na rowerze, skonczyłam trening insanity i czasem ćwiczę siłowo/wzmacniając mięśnie kręgosłupa. Nie zmuszam się i robie tylko to co lubię 🙂 W październiku zaplanowałam maraton, więc teraz ruszam pełną parą 

  1. Właśnie wróciłam z zajęć fitness, o tym że waga to zbędny sprzęt już się przekonałam… o wiele lepszym są luźniejsze spodnie 😁 jestem na początku swojej drogi, muszę popracować nad fast foodami, ale z czekolady nie zrezygnuje 😍

  2. We mnie przelało się w lutym zeszłego roku, postanowiłam coś ze sobą zrobić, przestać objadać się ciastami i batonikami… zmieniłam styl życia, jem regularnie, unikam słodyczy staram się je zastępować zdrowszym zamiennikami, wiadomo są chwile słabości i czasem pozwalam sobie na małe odstępstwa, ale kluczem do sukcesu jest znalezienie swojego złotego środka i podchodzenie z umiarem do liczenia kalorii itp każdy musi znaleźć swoją drogę 🙂 straciłam 9kg i uważam to za jedno ze swoich życiowych osiągnięć, odmieniłam swoje życie 🙂

  3. Kochana! Jestem pod wrażeniem, ale pisałam to nie raz:) Ja schudłam, ale bardzo niezdrowo z dietą Gacy, przypłaciłam to wieloma zdrowotnymi przypadłościami, bo utrata 60 kg okazała się jednocześnie najlepszą i najgorszą częścią mojego życia. Ale teraz jestem z Tobą! Jem roślinnie, czasem z mięsem i nabiałem, eliminuję, nie odrzucam:) Mój organizm potrzebuje wszystkiego:) Czegam na genialne wpisy 🙂

  4. Hej Eliza. Od zawsze byłam osobą która waha się pomiędzy dwoma rozmiarami – 36/38. Na dodatek mam taki typ budowy i figurę, że na dobrą sprawę, mimo że waga jest ok, to czasami wystarczy mi zaledwie kilka dodatkowych kg żeby nie zmieścić się w 36. Kilka lat temu porządnie schudłam – na przełomie niecałego roku w sumie ok. 10kg (z 58 na 49, w obwodach w sumie ok.30cm). Było to spowodowane tym samym co u Ciebie, czyli zdrowiem (najpierw tarczyca, potem niespodziewana kontuzja a po niej – dodatkowa motywacja – ćwiczyłam jak zakręcona). Czułam się bardzo dobrze i taki stan rzeczy utrzymywał się ok. 1.5 roku. Potem niestety życie nabrało jeszcze większego rozpędu, zaczęłam nową pracę i nie byłam już tak aktywna jak kiedyś. Straciłam motywację do ćwiczenia. Mimo że tak naprawdę z boku moja dieta wydaje się być w porządku od kilku lat (tak, jem mięso, tak, jem chleb, ale jem również owoce i warzywa – unikam jak mogę przetworzonej żywności) to znów jest mnie o 5kg więcej i znów walczę żeby zmieścić się w ulubione spodnie 🙂 Niestety mam jakąś okropną blokadę do aktywności fizycznej i ciężko mi się jest odblokować. Wcześniej dużo biegałam, jeździłam na rowerze, chodziłam na siłownię. Teraz do niczego nie mogę się przełamać i nie wiem co na to poradzić 🙁

    1. Po prostu wsiądź na rower! 🙂 Aura już jest coraz bardziej sprzyjająca, a jeśli kiedyś to lubilas to może szybko znowu to zalapiesz!

    1. Piszesz jakby coś fajnego było w nie trenowaniu, a przecież to jest mega ważne dla zdrowia 😉

  5. Również raz jeszcze gratuluję! Bo tak jak piszesz, nie ważne ile kg spadło, ważne,że czujesz się dobrze w swoim ciele, które wygląda naprawdę znakomicie ! Ja jestem na etapie przechodzenia na tę dobrą stronę mocy 😉 od stycznia próbuję wprowadzić zdowe nawyki żywieniowe i wiem,że to jest realne, bo chociażby dla samego samopoczucia i zdrowia warto, szczególnie jak w zdrową przemianę włącza się nasz mąż i wspólnie można obserwować efekty. Pozdrwiam serdecznie i czekam na wydanie e-booka.
    Ps. Super, że nie dałaś się “kupić” i wmawiać czytelnikom, że Twoja sylwetka to zasługa magicznych mikstur! Brawo!

  6. Super 😍 ohh motywacja razy milion….
    a ja bym chciała żebyś napisała jak zaczęłaś przygodę z bieganiem… tyle razy próbowałam i nic
    Lubie spacerować staram się codziennie robić min 10000 kroków, jak nie ma pogody to bieżnia ale… chciałabym zacząć biegać…

  7. Świetnie! Aby tak dalej 🙂 Kibicuje Ci mocno. Nie ma co się przepychać z anonimami. Każda z nas jest inna, każdy też ma inny wyznacznik. Takze głowa do góry. Lepiej pilnować swojego i wspierać się w wzajemnie, motywować niż porównywać 🙂 Pozdrawiam

  8. Ogromnie gratuluję Ci tak świetnego wyniku i wyglądu. Co najlepsze, nie pamiętam, żebyś tak kiedyś wyglądała, a przecież nie czytam Cię od wczoraj.
    Masz rację, że zmiana nawyków żywieniowych i wysiłek fizyczny robią swoje. Ja spadłam jakieś 5 kg z wagi i może nie jest to jakiś spektakularny wynik, ale ja się z niego bardzo cieszę. Jestem sprawniejsza, mam większość wytrzymałość i siłę… no i ta myśl, że zapinasz się o dwie dziurki w pasku mniej robi swoje 😉
    Muszę oglądnąć sobie polecane przez Ciebie dokumenty. Zbieram się do nich jak sójka za morze.
    Jeszcze raz gratulacje!

  9. Zgadzam się z poglądem, że najtrudniejsze w rozpoczęciu zdrowego trybu życia jest właśnie rozpoczęcie i tak naprawdę wytrwanie w nim. Sama najlepiej czułam się rok temu, kiedy zawzięłam się, by schudnąć do ślubu, by ładnie prezentować się w sukni ślubnej (wcześniej byłam typowym balonikiem ;)), ale to nie było do końca przemyślane. Byłam na diecie opracowanej przez wspaniałą dietetyczkę, ćwiczyłam 3 razy w tygodniu, schudłam mocno, czułam się na tyle fantastycznie, że pierwszy raz od dłuższego czasu nie wstydziłam się pokazać na plaży w kostiumie. Tylko popełniłam zasadniczy błąd, który teraz żartobliwie określam jako “wyszła za mąż, więc już nie musi się starać” 🙂 Odpuściłam i znów przytyłam, choć nie tyle, co wcześniej. Od miesiąca wracam na właściwe tory – zaczęłam chodzić na siłownię, piję dużo wody, ograniczyłam mięso, co wcześniej wydawało mi się nierealne (próbuję to samo wprowadzić z pieczywem, tylko za bardzo je uwielbiam). I przede wszystkim poukładałam sobie trochę spraw w głowie, by nie dać się zwariować i nie myśleć w kategoriach: “muszę schudnąć w 2 tygodnie, bo zaraz 3 wesela za pasem i jak ja będę wyglądać, booooożeeee”. Nic nie muszę, tylko CHCĘ. Chcę dobrze się czuć we własnym ciele, chcę wprowadzić zdrowe nawyki, chcę mieć ładniejszą cerę i więcej energii. Jeśli z tym ma wiązać się też zrzucenie kilku kilogramów, to super 🙂 Do wszystkiego trzeba podejść z głową, czasem to zajmie więcej czasu, ale najważniejsze, by zmiany wprowadzać we własnym tempie. To brzmi jak banał, ale tak właśnie jest – próbujemy, potykamy się, upadamy, wstajemy i próbujemy znowu. Nie myli się ten, kto nic nie robi.

    Gratuluję Ci, Elizo spektakularnej przemiany 🙂 Czytam Twojego bloga od dawna i choć nie wszystkie posty wcześniej przypadły mi do gustu, to seria ostatnich jest strzałem w dziesiątkę. Czekam na kolejne świetne posty i trzymam kciuki za Twoją wytrwałość i samorealizację 🙂

    1. Najważniejsze to żeby nie dopuścić do przytycia zbyt wielu kg, lepiej kontrolować i w porę wziąć bacik bo szkoda całej dotychczasowej pracy, żeby nie poszła na marne, tym bardziej, że dieta zdrowa kosztuje.

  10. Tak. To jest sukces. Gratuluję z całego serca! I zazdroszczę tej motywacji i siły. A hejterzy? … ich pożywką jest pastwienie się nad innymi… więc niektórym przybyło parę kilo tu i tam 😉

  11. wielkie gratulacje Eliza! tym większe ze – tak jak piszesz – nie byla to łatwa droga, Ty się nie poddałaś i to jest najbardziej inspirujące☺

  12. Jejku jak ty mnie motywujesz mega cholera no bo ja mam taka słaba silna wolę też widzę co się że mną dzieje że ciągle źle się czuje jestem senna i bez energii zasługa “zle odżywianie” ćwiczę regularnie katuje się na siłowni ale co z tego jak źle jem masakra nie potrafię tego zmienić tydzień jest dobrze potem dwa nie i koło się zamyka ale stop wiem że muszę to zmienić dzięki za dodanie mi powera.

    P.S Nasze mamy za nim twoja wyjechała mega się kumplowaly. Pozdrów mamę od Oli córeczki Jagody;-)

  13. O, widać różnicę. Jakbym zestawiła swoje zdjęcia to pewnie też byłaby różnica. Też przechodziłam okresy skrajności, zaburzenia odżywiania (kompulsywne objadanie się). W pewnym momencie schudłam sporo, ale po kontuzji zaczęłam tyć. I ciągle wisi to ostatnie +/- 5 kg. Niby jestem szczupła, niby noszę rozmiar S, ale to jeszcze nie to. Najbardziej frustrujące jest to, że ćwiczę 5 razy w tygodniu i nic się nie zmienia. Ciągle zalega niespalony tłuszcz… Nie wiem już co robić, wydaje mi się, że to wina hormonu tarczycy :/

  14. Eliza, wyglądasz naprawdę świetnie – nie jesteś typowym chudym, patykiem, a piękną i zgrabną kobietą 🙂 I to 100% prawda, że metamorfoza innych motywuje najbardziej – dlatego ja od czasu do czasu, kiedy mam doła i niechęć do wszystkiego robię sobie tour po hasztagu na insta i podziwiam te wszystkie fighterki!

    Możesz jeszcze tylko powiedzieć, jak konkretnie się odżywiasz? Jestem mega ciekawa jak wygląda Twoja dieta (może jakiś wpis o przykładowym jadłospisie? :)) i czy bardziej stawiasz na regularne i częstsze jedzenie małych porcji?

  15. Cześć,
    Mam we wrześniu swój własny ślub i chce schudnąć 3kg bo tyle mi zostało do osiągniecia idealnej wagi. Stosuję dietę mojego taty o nazwie ż p (żryj połowę) i odkąd się nie objawam, a jem rozsądne ilości to waga sama powoli idzie w dół 😉
    Pozdrawiam,
    Kasia

  16. Cudowna przemiana. Nie wiedziałam, że kiedyś byłaś pełniejsza o te ponad 10 kilo, bo tak długo z Tobą nie jestem.
    Sama mam problem, bo zawsze miałam doskonałą figurę. Zawsze skończyło się z momentem pójścia na studia. Czyli standard, przestałam mieć metabolizm nastolatki, zaczęłam jeść dużo gorzej, szybciej, więcej książek, mniej ruchu. I tak nagle obudziłam się 30kg później… Teraz nie umiem się pozbierać. Na szczęście jestem wysoka, więc nie jest BARDZO źle, mam nadwagę, ale nie jestem otyła. Ale ruszyć tyłka nie umiem. Ćwiczenia przed TV, nie. Ani codzienne 20 minut z Shawnem T, ani trzy razy w tyg z Chodzią. Ani zajęcia w klubie. Ani zumba, ani trampoliny, ani fitball. To może basen? Nie. Takim jestem leniem. Mama mówi (która schudła 18kg po 50tym roku życia), że jak NAPRAWDĘ pęknę, to nic mnie nie powstrzyma. Za 2 tyg idę na test nietolerancji, od tego chce zacząć, bo wiem, że coś jest nie tak (uczulenia, wysypki, podwyższone OB, a wszystko poza tym czyste i sprawdzone, żadnych stanów zapalnych, niczego na RTG, USG, etc).
    Naprawdę dzięki za ten post. Trzymaj za mnie kciuki.

  17. Wow brawo Eliza 😉 Z Piotrkiem moim onbejrzalam 3mc temu film : What the health. Piotrek moj ktory zywil sie glownie miechem,fast food, serami i wedlinami po obejrzeniu tego.filmu odstawil mieso i nabial:) W ciagu 3mc 17kg mnie, zdrowsza skora i wiecej.energii do zycia 🙂 Mi jest ciezej sie przestawic na takie jedzenie. Ale polecam kazdemu 🙂

  18. Twoja przemiana jest naprawdę niesamowita. Sama już od dłuższego czasu próbuję zmotywować się do ćwiczeń, ale zawsze brakowało mi motywacji. Teraz kiedy widzę efekty twojej pracy nie będę się już zastanawiać czy warto jest się ruszać 🙂

  19. Z szczerego serca GRATULACJĘ. Ja dopiero zaczęłam jeść regularnie posiłki od tygodnia, więc nie jest to długo. Zaczęłam też pić koktajle warzywno-owocowe, które są po prostu przepyszne.
    Mam nadzieję, że będę widzieć jakieś efekty.
    Pozdrawiam cieplutko.

  20. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Zdrowe żywienie i aktywność fizyczna zagwarantuje nam nie tylko zdrowie ale i piękną sylwetkę. A do tego da nam ,mnóstwo energii na każdy kolejny dzień. Osobiście nie miałam problemów z nadwagą – może jedynie po ciąży – musiałam trochę zrzucić, ale dałam radę. Zbilansowanie jedzenie, zdrowe produkty, w moim przypadku – codzienne ćwiczenia (od 30 minut do 1 h) są gwarancją zdrowia i smukłej sylwetki. Obecnie jestem na etapie modelowania sylwetki poprzez ćwiczenia. I tyle. Ps. ogromne gratulacje. Sukces polega na tym, aby przede wszystkim poprzestawiać nieco w swojej głowie i być wytrwałym i upartym. Pozdrawiam ciepło.

  21. To jak wyglądamy to w dużej mierze zasługa genów, ale nawet najlepszą sylwetkę można zniszczyć przez zaniedbanie. Jedni są bardziej świadomi swoich kształtów i zależy im, aby lepiej wyglądać inni pozwalają sobie tyć. Są też tacy szczęśliwcy, który nie muszą bardzo długo robić w zasadzie nic. Najważniejsze to wiedzieć jaki ma się cel. Niestety Ci, których natura obdarzyła tendencją do tycia całe życie toczą z tym walkę pilnując diety, odpowiedniej dawki ruchu itd. Co nie oznacza, że osoby z natury szczupłe i smukłe mogą nie interesować się tym co jedzą i czy ćwiczą, po prostu więcej im ich ciało wybacza bo już na starcie wygląda bardzo dobrze. Przemiana 5/5, wyglądasz pięknie i zdrowo! W 2012 też bardzo ładnie – młodość :). Pozdrawiamy Ciebie serdecznie.

  22. Ja natomiast jem wszystko (głównie mięso, bo uwielbiam) i też wszystkie wyniki w normie. Próby wątrobowe jak u dziecka, tarczyca bliska ideału 😉 Dieta roślinna nie jest dla mnie. Owszem jem warzywa i owoce ale w granicach normy, nie jestem fanatyczką. Dobrze wyglądasz, chociaż kiedys byłaś szczuplejsza (albo tak mi się wydaje) i wyglądałaś super 🙂 Pozdrawiam

  23. Super, gratulacje!!
    Ale skąd wiesz ile schudłaś i że waga utrzymuje się od półtora roku, jeśli w ogóle nie wchodzisz na wagę i nie wiesz ile ważysz?

  24. Eliza, wspaniały post. W 100% zgadzam się z tym co napisałaś. Ja nadal jestem na etapie wzlotów i upadków, ale mam już świadomość, jaki jest cel. Celem jest zdrowie i nie ma tu drogi na skróty tylko stopniow trzeba wprowadzać zdrowe nawyki a eliminować te złe. Stopniowo odkrywam, że zdrowe jedzenie też może dawać przyjemność, a nie tylko czekolada, chipsy czy cola.
    Najtrudniej będzie mi przekonać rodzinę: rodziców i teściów, że pewnych rzeczy nie chcę już jeść. Niestety ale każde święta i każda uroczystość rodzinna kończą się strasznym obżarstwem 🙁 I jak tu żyć?

  25. Mogłabyś napisać jakie badania, oprócz morfologii, warto wykonac? Pamiętam, że kiedyś pokazywałas na instastory taką listę, ale niestety nie zrobilam screena.

  26. Hmm, w sumie odżywiamy się podobnie. Pokrzywa, sok brzozowy, ziarna i owoce. Z tym, że Ty chciałaś schudnąć a ja leczę niedokrwistość 😉 Z dietą trzeba uważać – bo jak widać to samo może służyć innym celom. Jednym zaszkodzi, innym pomoże. Ostatnio dyskutowałam z er Vegan, bo on poleca dietę wegańską – i rozmawialiśmy o wpływie na orgarnizm zdrowej osoby vs. niedożywionej. Co zabawne – oboje znamy się na rzeczy, bo mieliśmy związek z żywnością – ale moja postawa była bardziej sceptyczna (uczulałam, że to nie jest dieta dla każdego). Niemniej – jak wszyscy lubię patrzeć na metamorfozy. Fajnie Ci to wyszło. Ja na co dzień biegam, po prostu. I wystarczy. A jakbyśmy chciały kiedyś (dziewczyny tutaj) o tym pomówić, to można zajrzeć też do mnie: https://toruniankapl.wordpress.com/

  27. A ja postawiłam sobie za punkt honoru ruch. Codziennie lub co 2 dni poświęcam na bieganie/ rower/ gimnastykę/ hula hop min. 40 minut. Lubię jeść i niczego sobie nie odmawiam, ale czuję się znacznie lepiej (mam siedzącą pracę) niż kiedyś. W dodatku po 3 miesiącach widać, że moje ciało zrobiło się dużo jędrniejsze i mięśnie delikatnie się zarysowały. Te efekty traktuję jednak jako skutek uboczny. 😉

  28. Wyglądasz pięknie i zdrowo 🙂 i najważniejsze, że pewnie tak się czujesz. Mi pomogła joga kundalini jak zaczęłam ćwiczyć stosunek do jedzenia sam mi się zmienił i to nawet nie wiem kiedy, wstaję między 4 a 5.30 i to nie problem, moje ciało stało się jędrniejsze, smukłe a co najważniejsze zdrowsze i ja jestem dużo spokojniejsza. Mam dni kiedy zjem coś niezdrowego ale nie robię już z tego problemu tak jak kiedyś robiłam sobie z tego powodu wyrzuty.Dzięki jodze potrafię się zrelaksować i nauczyłam się odpoczywać czego wcześniej nie potrafiłam, jak mam chwile zwątpienia albo gorsze dni wskakuję na mate i humor poprawiony 🙂

  29. Gratuluję wytrwałości i samozaparcia w postanowieniu dokonania metamorfozy. Swoją drogą zmiana nawyków, to jedna z najtrudniejszych rzeczy dlatego tak nie wielu się udaje prawdziwa zmiana w swoim życiu na lepsze. często są to krótkie zrywy, a potem wszystko wraca do normy. Tylko zmiana nawyków daje prawdziwe i trwałe efekty.

Leave a Reply

Your email address will not be published.