Marrakesz – miasto kontrastów

Od środy jestem w Marrakeszu. Przyjechałyśmy tu z Adrianną i Olą by wziąć udział w konferencji dla influencerów (Trablin).  Marrakesz był na mojej liście od bardzo dawna. Ciekawość mnie dosłownie zjadała! Chciałam poznać kuchnie, kulturę, ludzi. Chciałam podziwiać architekturę, spacerować po urokliwych uliczkach i nocować w przepięknych Riadach.

Nie zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Byłam ciekawa tego co zobaczę i jak to odbiorę.

Marrakesz – pierwsze wrażenie

Marrakesz jest pełen kontrastów. To miasto mnie zachwyca, szokuje i przeraża jednocześnie. Z jednej strony luksusowe Riady z basenami, a z drugiej slumsy. Z jednej instagramowe knajpki na dachach budynków, a z drugiej targi, na których toczy się zupełnie inne życie.

Przeżywam szok kulturowy, ale taki naprawdę konkretny. Dawno nie było we mnie tylu sprzecznych emocji. Chyba ostatnio tak skrajne emocje wywołał we mnie Bangkok.

Nasze pierwsze chwile w Marrakeszu nie były przyjemne. Po 5 godzinnym locie spędziłyśmy godzinę w  kolejce do odprawy paszportowej, następnie przepłaciłyśmy za taksówkę i przeżyłyśmy trzy zawały obserwując zasady ruchu drogowego, a raczej BRAK jakichkolwiek ZASAD. Potem dałyśmy się sterroryzować małemu chłopcu, który zabrał nam bagaże, zaprowadził do hotelu, a następnie zażądał za to niemałą sumę. To był tak duży szok kulturowy, że zapragnęłam zostać w hotelu do końca naszego wyjazdu.

Wiecie, ten pierwszy moment kiedy człowiek jeszcze nie ogarnia panujących zasad i nie wie jaką postawę trzeba obrać, jest ciężki. Brud, smród i wszechobecny syf zabija Twoje poczucie estetyki. Tłum ludzi i niezliczona ilość pędzących motorów sprawia, że Twoja czujność i refleks są na najwyższym poziomie. Widok osłów dźwigających jakieś kosmiczne ciężary wzrusza Cię do łez, a wiszące kawałki zabitych zwierząt wywołują odruch wymiotny. Jeszcze Ci wszyscy sprzedawcy, którzy chcą skupić na sobie Twoją uwagę, zagadać i zaprosić do sklepu.

Marrakesz – zasady, które pomogą przetrwać.

Drugiego dnia poczułam się o niebo pewniej. Poznałam panujące zasady i wprowadziłam je w życie. Nauczyłam się targować i to tak konkretnie, bez zahamowań, a dobijając targu przybijałam pionę ze sprzedawcami. Jeśli nie chciałam czegoś kupić unikałam kontaktu wzrokowego ze sprzedawcami i nie reagowałam na ich zaczepki. Niesamowite na ile sposobów próbują zwrócić na siebie naszą uwagę. Byłam asertywna i stanowcza w kontaktach z tubylcami. Mam wrażenie, że to ich stopuje przed nagabywaniem, jakby czuli respekt i wiedzieli, że i tak nic na tym kontakcie nie ugrają.

To co jeszcze mi pomogło to… wygłuszenie empatii. To mechanizm obronny, który pozwala mi tu normalnie funkcjonować. Gdybym miała płakać nad każdym osłem dźwigającym ogromne ciężary, zabiedzonym kotem, małpką na łańcuchu czy wężami zwieszanymi na szyjach nieświadomych turystów – zwariowałabym! Nie zmienię tej kultury ani ludzi. Odwracam wzrok, wyłączam emocje. Zmuszam się do tego.

Koteł

Prawda jest taka, że spotkałyśmy ogrom przyjaznych i pomocnych osób. Takich, które bezinteresownie nam pomogły. To właśnie jest trudne, bo nigdy nie wiesz czy osoba, która pomaga robi to z dobroci serca,  czy zaraz wyciągnie rękę po pieniądze.

Hotele w Marrakeszu

W Marrakeszu spotkacie się z określeniem Riady. To tradycyjne marokańskie domy albo pałace przerobione na hotele. Klimat tych miejsc jest absolutnie wyjątkowy. Na terenie riady prócz pokoi znajduje się zwykle fontanna, basen, restauracja i taras na dachu. Wnętrza są przepiękne, wręcz bajkowe! My zatrzymałyśmy się w Riadzie Karmela Princesse. To tak naprawdę kompleks dwóch Riad Karmella i Princesse. Mamy pokój w tej drugiej, ale możemy korzystać z obu kompleksów.

restauracja w Riadzie Karmela

Riadom poświęcę osobny wpis. Zrobiłyśmy sobie tour po najpiękniejszych hotelach tego typu. Ich piękno dosłownie zapiera dech. To są dzieła sztuki

W hotelu na przywitanie dostałyśmy słodką, miętową herbatę i lokalne przysmaki

Ceny w Marrakeszu

Złota zasada – trzeba się targować. I o ile nie za bardzo działa to w hotelach czy restauracjach to poza nimi JAK NAJBARDZIEJ.

Ceny w Riadach są bardzo różne, taka średnia cena to 100zł (200 dirhamów) za noc za osobę. W tych super ekskluzywnych Riadach ceny sięgają nawet kilku tysięcy.

W restauracjach za sok pomarańczowy (świeżo wyciskamy) zapłacimy od 5-10zł (10-20 dircamów). Danie główne 40-60zł (80-120 dirhamów).


Rozsądna cena za taksówkę z lotniska do hotelu to 70-100 dirhamów.

Na targu… ceny zależą od Twoich zdolności negocjacyjnych. Kupiłam piękne skórzane buty za 60zł (120 dirhamów). Cena wywoławcza wynosiła 350 dirhamów. Deal życia 🙂

Marrakesz gdzie zjeść

Przed wyjazdem zrobiłam research i spisałam listę pięknych miejsc serwujących genialną marokańską kuchnię. Polecam Wam knajpki, które znajdują się na dachach budynków. To pięknie zaaranżowane tarasy w iście instagramowym stylu. Zachwycam się nimi! Z samej góry rozpościera się piękna panorama miasta. Jeśli zachody słońca to tylko z takich tarasów.

Atay Cafe Food

W Riadach również znajdują się restauracje i też warto się tam stołować. Ceny są rozsądne, otoczenie bardzo przyjemne, a dania lokalne i dosmaczone.

Polecane restauracje:

Atay Cafe-Food przepiękne miejsce w którym zjecie lokaln dania m.in tajin czy kuskus
Max&Jan – koncept store i restauracja w jednym. Jest przepięknie!
Henna Caffe – wyjątkowe miejsce gdzie możesz zjeść wegańsko, napić się kawi albo.. zrobić henne!
Nomad – urokliwa restauracja ze świetnym menu. Mają sporo wege opcji!

Lokalne wyroby

W samym sercu starego miasta jest suk czyli ogromny bazar z lokalnym wyrobami. Można tam kupić buty, ubrania, torby, pufy, dywany, koce, pledy, lampy, ceramikę, owoce, warzywa itd. Zasada nr 1 – targujemy się 🙂

 

W kolejnym wpisie napiszę Wam co zwiedzić w Marrakeszu i pokażę najpiękniejsze riady!

Byliście kiedyś w tym kraju? Jestem ciekawa czy mieliście podobne odczucia.

 

 

[Głosów:1    Ocena: 5/5]
22 komentarze
  1. Byłam w Tunezji kulturowo myślę znajdą się podobieństwa i niestety tak mnie ts kultura odstraszyła, że minęło 8 lat i nadal nie mam ochoty na wycieczkę w tamte rejony (chociaż przyznam Twoje zdjęcia zachęcają ❤️) może też wówczas nie byłam na to odpowiednio przygotowana i teraz było by inaczej 🤷🏻‍♀️

  2. Akapit pierwsze wrazenie również dokładnie opisuje moje pierwsze godziny na Bali, przeżyłam straszny szok kulturowy ponieważ była to moja pierwsza wyprawa do Azji, wiem, ze się wybierasz na Bali nie mogę się doczekać kiedy opowiesz nam o swoim pierwszy wrażeniu z tego wyjazdu 🙈 pozdrawiam

  3. Byłam w marakeszu dwa razy i kocham to miejsce. Zgodzę się że jest bardzo kontrastowo pięknie i przerażająco jednocześnie, ale smaku zapachy kolory piękne jak nigdzie indziej. I soki soki soki!!!! Przepyszne i tanie

  4. Oj tak, daliśmy się złapać na tym samym 😀 i taksówka, i bagaże 😀 potem już się nauczyliśmy, że najlepsza opcja na taksówkę, to zamówienie jej z riadu, w którym się mieszka. Ja byłam okropnie przytłoczona w pierwszym dniu i miałam dokładnie te same odczucia. Ale później pojechaliśmy dużo dużo dalej od Marakeszu i tam zupełnie inne doznania. Ludzie są bezinteresowni i wręcz czują się urażeni, jeśli chce się im zapłacić na przykład za oprowadzenie. Bardzo polecam wyjechanie z dużych miast, bo to totalnie inne Maroko 🙂

  5. Widzę ze nie tylko ja miałam złe doświadczenie z taksówkami. Trzeba uważać na taksówkarzy są strasznie pazerni, my się tak przejechaliśmy na nich kilka razy. Samochody technicznie i pod względem bezpieczeństwa to trzeci świat. Trzeba tez uważać gdzie i co się je, nie życzę nikomu takiego zatrucia jakiego tam doświadczyłam. Mimo wszystkich tych niedogodności które mnie tam spotkały i tego ze przysięgałem ze tam nie wrócę zamierzam to zrobić 😂, bo Marocco jest naprawdę magiczne. Polecam zobaczyć tez Agadir zupełnie inne miejsce

  6. Mieszkam tu już półtora roku. Jest dużo do zwiedzania. Zimą pięknie widać góry Atlas. W lato nie, bo powietrze zbyt ģęste. A to 30 km do gór

  7. Byłam z trzema koleżankami i przez cały wyjazd musiałysmy spuszczać wzrok przechodząc obok mężczyzn. Bardzo nas zaczepiali, doświadczyłam nawet sytuacji, gdy na bazarze jakiś mężczyzna złapał mnei za rękę i nie chciał puścić! Osobiście mam złe doświadczenia – Marrakesh kojarzy mi się z wyzyskiwaniem turystów, smrodem, brudem i ubóstwem. Na pewno tam nie wrócę. Natomiast bardzo podobało mi się w Chefchaouen i Rabat – stolicy Maroka. Jeśli miłabym znowu tam jechać, to dla natury – gór Atlas, czy pustyni.

  8. Marakkesch jest przepiękny, niestety bardzo turystyczny.

    Ceny o których piszesz też raczej strasznie turystyczne i naciągane.

    W medynie można spać w pięknych rządach za 30/40 zł ze śniadaniem.

    Koszt śniadania dla dwóch osób w lokalnej knajpce(2x omlet) z sokami świeżo wyciskanych nie powinien przekroczyć 20,00 zł.

    Co do taksówek to ceny które podajesz także są raczej dla “naiwnych Anglików” jak to mówią Marokańczycy.

    Maroko jest bardzo tanie tylko trzeba się zorientować ile za coś płacą lokalni ludzie.

    1. Zupełnie niepotrzebnie. To podobno najlepszy kraj muzułmański na pierwszą wizytę, bo najbardziej otwarty. Nawet o religii rozmawia się z nimi zupełnie normalnie. Jak pytaliśmy o przestrzeganie zasad ich religii, to jeden mężczyzna zaczął się z nas śmiać i powiedział, że “religia religią, a życie życiem i każdy robi swoje. dokładnie jak u was” – i ciężko się z tym nie zgodzić 😉 Poza tym nie ma sensu szufladkować ludzi, nawet ze względu na wyznanie. Wiadomo, że przed wizytą w kraju warto się dowiedzieć, co można a co nie, na co uważać, żeby nie urazić innych itp, ale tak naprawdę to dotyczy nawet wizyty w kazdym innym kraju, nawet zbliżonym kulturowo 🙂

  9. Tak, spędziłam ponad tydzień na road tripie po południowym i centralnym Maroko. Nie było to moje pierwsze zderzenie z kręgiem kultury islamskiej, dodatkowo bardzo dobrze czuję się w takich klimatach. Maroko jest bardzo różnorodne, a Marakesz może wzbudzać skrajne uczucia. W medynie przeszkadzały mi wszechobecne skutery i motorynki, które generowały hałas i spaliny i jeździły jak szalone. Ruch drogowy na szczęście poza miastami nie przyprawia o taki stan przedzawałowy jak w Marakeszu 😉 natomiast najbardziej urzekły mnie surowe krajobrazy Atlasu i miejscowość Imlil.

  10. Eliza, a mnie ciekawi jedno – nie boisz się podróżować? Mowie o wszystkim: od lotu po kulturę i ludzi. Wiem wiem, wszędzie może nas coś spotkać, ale jednak podróże wystawiają nas na różne sytuacje:) przydarzyło Ci się kiedyś coś stresującego? Pozdrawiam

  11. Eliza po Twoim wpisie, aż zachciało mi się odwiedzić Marakesz, przepiękne zdjęcia, niestety kontrast o którym piszesz jest w wielu miastach np. Bombaju czy Manili na Filipinach sama, miałam podobne odczucia i np w Manili nawet nie wyszłam z hotelu, tylko tam poza tym, że z jednej strony są okropne slamsy, smród, łazienki w rowach to jest dodatkowo bardzo niebezpiecznie już na lotnisku kazali nam zdjąć biżuterię, schować telefony bo podobno tak nikt nie pyta czy oddasz mu np. pierścionek tylko od razu ucinają palce, szczególnie jak widzą “białe” osoby to uważają, że uważamy się za lepszych i mamy lepiej tylko ze względu na kolor skóry… okropne…

    1. “podobno tak nikt nie pyta czy oddasz mu np. pierścionek tylko od razu ucinają palce, ”

      No ludzie w każdą ciemnotę uwierzą, przecież te kraje żyją z turystów.

  12. Oj widzę że tam ciepło, nie to co teraz w Polsce? Widać, szok początkowy był (głównie ze względu na zachowanie i nagabywanie miejscowych) ale co do kultury to pewnie za parę dni dopiero będziesz wiedziała jak tam jest. Baw się dobrze. I szukaj nowych pomysłów i inspiracji kulinarnych na kolejnego fitbooka 😉

  13. Byłam w Marrakeszu kilka lat temu i na samym początku też miałam ogromny szok kulturowy, ale tak jak piszesz – na drugi dzień, po lepszym poznaniu zasad funkcjonowania, zaczęliśmy wdrażać je w życie. Targowanie się, obchodzenie placu Jemaa El-Fnaa dookoła, jeśli nie chcemy być zaczepieni przez tubylców i nagabywani, bycie obojętnym na zaczepki i zaproszenia do restauracji przez sprzedawców wycieczek.
    Początkowo denerwował mnie panujący tam ruch, hałas i chaos, ale szybko się do niego przyzwyczaiłam i po powrocie do Polski trochę mi go brakowało.
    No i ta pyszna kuchnia… uwielbiam wszystkie rodzaje tadżinów i mogłabym je jeść codziennie 😉 do tego świeże ryby, tanie soki pomarańczowe i świeże sałatki. Ah, tęskni mi się za Marokiem 🙂

  14. Jeszcze nie miałem okazji tam być, ale planuję kiedyś się tam wybrać, miasto jest piękne i zachęca do zwiedzania 🙂 Mam nadzieję, że może w przyszłym roku uda się zorganizować tam wycieczkę 🙂 Teraz mogę Ci tylko pozazdrościć.

  15. Z jednej strony magiczne kolory, pyszne jedzenie z drugiej strony obawa przed wszystkimi rzeczami wymienionymi w komentarzach powyżej. Nie wybrałabym się z dzieckiem – jakieś mam obawy, ale z mężem z czystą przyjemnością. Z niecierpliwością czekam na wpis o riadach 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.