Kolejka Teleférico na Dominikanie

Teleférico to kolejka linowa zlokalizowana w Puerto Plata. W przypadku tej wyprawy również skorzystaliśmy z taksówki i podjechaliśmy na miejsce naszą 8-osobową ekipą. Taksi kosztowała 1 dolara za osobę, a bilet na kolejkę to 10 dolarów (albo 350 dominikańskich pesos).

Na wycieczkę wybraliśmy się chwilę po 9 rano. To najlepsza pora, bo im wcześniej, tym lepsze widoki i mniej chmur wokół góry Isabel de Torres. Rano nie ma też kolejek – my na swój wagonik czekaliśmy max. 10 minut. Po południu czeka się kilkadziesiąt minut, a czasem nawet więcej.

teleferico puerto plata
wagoniki teleferico dominikana
dominikana wycieczki
Szczyt znajduje się na wysokości 850 m n.p.m, wjazd trwa ok. 10 minut. Widoki zapierają dech w piersiach. Serio, to było coś niewiarygodnego! Z minuty na minutę znajdowaliśmy się coraz wyżej i mieliśmy coraz lepszy widok na panoramę miasta i północne wybrzeże Dominikany. Spoglądałam w dół przez otwarte okno i czułam rześki powiew wiatru. Cudowne uczucie!

teleferico widoki dominikana
teleferico dominikana
Widziałam ogromne połacie zieleni i domy, a właściwie lepianki. Jedna obok drugiej, wokół mnóstwo śmieci i zanieczyszczeń. Co za paradoks. Z jednej strony kurorty, przepych i bogactwo, a z drugiej bieda, taka prawdziwa. W kanałach stoi woda, brak kanalizacji. Przecież to źródło chorób!

Widziałam dzieci z wydętymi brzuszkami – to było coś strasznego. Żałowałam, że nie mam przy sobie żadnych cukierków czy czekoladek. To niby nic, ale dla tych dzieciaków to ogromna uciecha. Współpasażerka dała im baton, a one dzieliły go sprawiedliwie na 7, żeby każdy dostał choć kawałeczek. Będąc na Kubie rozdawaliśmy dzieciakom długopisy i ołówki, a w hotelu zostawialiśmy kosmetyki, leki i środki czystości. Tam to towary luksusowe, których nie ma nawet na półkach w sklepie. Jeśli jest jakakolwiek sfera, w której możemy pomóc tym ludziom, albo zapewnić im choćby chwilową uciechę to to róbmy, zamiast obśmiewać takie działania. Przejeżdżaliśmy przez biedniejsze rejony, gdzie nawet małe dzieciaki handlowały kokosami i owocami rosnącymi za ich domem. Taksówkarz wskazał nam niewielką lepiankę i powiedział, że w takim domku żyje nawet 14 osób! W takich chwilach człowiek docenia to, co ma i w jakim świecie żyje. Jak można marudzić i doszukiwać się dziury w całym, kiedy inni mają o wiele gorzej i wciąż potrafią cieszyć się życiem?!

ogród botaniczny
drogowskaz
hibiskus
Kiedy dojechaliśmy na szczyt, okazało się, że jesteśmy w czymś na wzór ogrodu botanicznego. Faktycznie roślinność zachwycała na każdym kroku. Przespacerowaliśmy się po parku, a po godzinie chmura przykryła szczyt góry i z każdej strony otoczyła nas biel! Zdążyliśmy jeszcze zobaczyć 16-metrowy posąg Jezusa zrobiony na wzór tego w Rio. Skąd Jezus na Dominikanie? Ponad 95% mieszkańców tej wyspy to chrześcijanie!

jezus dominikana
Jeśli będziecie chcieli przejechać się kolejką, zróbcie to na własną rękę. Co prawda można wykupić wycieczkę z biura, ale robi się z tego wycieczka całodniowa. Przewodnik oprowadza Was po sklepach z pamiątkami, muzeum bursztynu czy fabryce rumu. Jeśli będziecie chcieli, zawiezie Was tam taksówkarz, a Wy nie stracicie przez to całego dnia. Nas taka wycieczka wyniosła 11 dolarów za osobę. W biurze zapłacicie 80 dolarów. Jest różnica, co? 🙂 Pisałam także o wyspie Cayo Paradise – dla osób które chcą poczytać oraz wodospadach na Dominikanie.

[Głosów:0    Ocena: 0/5]
32 komentarze
  1. Niestety przy okazji zwiedzania trzeba zwlec się z łóżka wcześniej, bo z godziny na godzinę turystów przybywa, ale dla takich widoków i przeżyć warto ;))

    To o czym piszesz, o tym kontraście pomiędzy luksusem, a biedą to coś nieprawdopodobnie strasznego. Ale faktycznie człowiek uczy się doceniać to co ma i uświadamia sobie, że nie każdy dramat w jego życiu zasługuję na tak ciężkie słowo – taka brutalna lekcja pokory.

  2. oprocz biedy i lepianek, mnie przerazila tam seks turystyka, ktora jest mega widoczna i na porzadku dziennym.
    Smutne ze musza w ten sposob zarabiac na zycie.. :/

    1. No niestety, ja na początku też tego nie wiedziałam, ale jak te dziewczyny zaczeły zaczepiać chłopaków z naszej paczki to zrozumiałam o co chodzi ;/

    1. Ola a co w tym dziwnego? Ja dałam dzieciakom na Kubie cukierki i takiego szczęścia w oczach nie widziałam nigdy. To było tak wzruszające, że aż sie wzruszyłam. Takim dzieciom nie damy pieniędzy, nie poprawimy ich stanu życia, ale możemy dac im drobiazg, który rozświetli ich dzień w tej szarej i smutnej rzeczywistości. Takie czepianie się jest nie na miejscu, zwłaszcza, że Fash regularnie pomaga i angażuje się w akcje społeczne.

    2. Gośka, dzięki za ten komentarz. My na Kubie dawaliśmy dzieciakom długopisy i cukierki. Faktycznie to było szczęście w czystej postaci. Dla nas to może być nic, a dla takich dzieci coś niezwykłego i niecodziennego.

    3. Liczy sie gest i po prostu chęć pomocy, a to jak ktoś pomaga ico daje to już kwestia indywidualna, potępianie tego jest żałosne. Wstydz się Ola

  3. Ten Jezus tam chyba nie powinien nikogo dziwć. Tamte rejony, włącznie z Ameryką Środkową i Południową to potężny bastion Chrześcijaństwa. Niestety panuje w tych krajach spory problem z patriarchatem, co skutkuje tym, że powszechne są przypadki molestowania czy bardzo brutalnej przemocy domowej.

  4. Piękne widoki, warto było czekać nawet godzinę na taką kolejkę.
    Tyle pieniędzy płacimy za wyjazdy np na Dominikanę, a później widzimy, że ludzie w takim miejscu przymierają głodem.
    Widok chorych, biednych dzieci to coś strasznego.
    Naturalnym odruchem jest chęć pomocy w jakikolwiek sposób, tym bardziej dzieciaczkom.

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

  5. Tam jest po prostu pięknie! Aż nie mogę się doczekać moich podróży 🙂
    Chciałbym przejechać się kolejką linową tam, ale także zwiedzić muzeum rumu – nie widziałam o jego istnieniu nawet 😉
    Szkoda, że tak wiele osób w tym kraju cierpi biedę… To pewnie przykry widok, lecz z drugiej strony może nam dać niezłą lekcję jeśli chodzi o docenianie swego życia 🙂

  6. Zgadzam sie. Doswiadczylam tego samego w Meksyku, Tajlanfii i na Filipinach. Wielkie i drogie kurorty z jednej strony a z drugiej bieda, ze az piszczy. Jednak masz racje, mimo takich warunkow, ci ludzie sa zadowoleni, a nam sie robi glupio ze narzekamy na co dzien i jestesmy malostkowi.

  7. Ja też zawsze mam cukierki dla dzieciaków, bez przesady nie jedzą ich codziennie więc problem zepsutych zębów to jakaś przesada. Daję też długopisy i kosmetyki. To w takich miejscach zawsze się przydaje

  8. W Madrycie tez mamy Teleferico. Widoki mega! Widac prawie cale miasto,a czasami sie ma wrazenie ze az sie lata nad tymi budynkami!

  9. Polecam książkę ‘witamy w raju’ oraz bloga post-turysta. To bardzo wartościowa lektura, większość ludzi nie ma złych intencji jadąc do pięknego hotelu w biednym kraju a to właśnie tak wygląda – rajskie okolice przyciągają zagranicznych inwestorów którzy tworzą turystyczne getta, zatrudniają za grosze miejscowych i eksploatują środowisko, jednocześnie zapewniają turystom wszystko co im potrzebne (sklep z pamiątkami, wycieczki, taksówkę, restauracje…) nie dając miejscowym szans na realny zarobek. Potem miejsce okrzyknięte jest zbyt turystycznym, zbyt głośnym i zasmieconym – jednym słowem jest zepsute i nikt już nie chce tam jeździć. Inwestorzy znajdują sobie kolejna rajska zatokę czy wyspę do eksploatacji a mieszkańcy zostają biedni jak byli, z górą śmieci i wyniszczonum środowiskiem, bez pracy i bez perspektyw. Taka wiedza daje inne spojrzenie na podróżowanie, pozwala zminimalizować społeczne koszty swoich wycieczek i być bardziej fair w stosunku do mieszkańców miejsc które odwiedzamy. O Dominikanie tez jest słówko w tej książce. A przecież większość turystów czy podróżników nie ma złych intencji, po prostu nie zdają sobie sprawy w czym uczestniczą jadąc np. Na Bali.

  10. Wow nigdy nie jechałam tą kolejką mam nadzieję, że jak będę w styczniu w 2019 to uda mi się zaliczyć tą atrakcję bo widoki jak widzę są przepiękne.

Leave a Reply

Your email address will not be published.