Jaki nosisz rozmiar? – Każdy

Wchodzę do New Looka, spaceruję między wieszakami i nagle dojrzewam genialnie skrojone spodnie. Wystarczy rzut okiem by wiedzieć, że będą leżeć idealnie. Wysoki stan wysmukli brzuch, a wąskie nogawki podkreślą szczupłe łydki. Ekstra, tylko jaki rozmiar wybrać? Nie wiem. Biorę trzy.

Idę do przymierzalni z trzema parami (rozm 36,38 i 40) bo nie wiem (NAPRAWDĘ NIE WIEM) jaki jest mój rozmiar. Przymierzanie zaczynam zawsze od rozm 36, ot taka tam głupia słabość do małych rozmiarów. Szok i niedowierzanie, wcisnęłam się i wygląda to naprawdę dobrze. Chcę skakać z radości, ale upominam się, bo zaraz idę do Zary, a tam sytuacja wygląda… inaczej.

Podchodzę do kasy, ucinam sobie pogawędkę z ekspedientką, chwaląc ten genialny fason spodni i idę do Zary. Biorę dżinsowe szorty, sukienkę maxi i casualowe body w cielistym kolorze. Nauczona doświadczeniem sięgam po wszystko w dwóch lub trzech rozmiarach.

Dżinsowe szorty wciskam na tyłek dopiero kiedy sięgam po największy wybrany rozmiar – 40. Body wygląda dobrze tylko w rozm 38, a sukienka w rozm 36 jest idealnie dopasowana. Czy ktoś coś z tego rozumie? Czy ja jestem jakaś niewymiarowa? Rozmiary od 36 do 40 w tym samym sklepie!?

Takie pytania zadaje sobie pewnie większość z nas. Uważamy rozmiar za jakiś wyznacznik. Część z nas dąży do wymarzonej S-ki czy 36, a to jest największa bzdura i największa głupota.

“Staram się nie przejmować rozmiarem, ale jak jedne spodnie mam 42 i leżą idealnie, a drugie 38 i spadają z tyłka, to trochę to dziwne… Bądź tu człowieku mądry.” – darianna90

“Ja mam rozmiar od 34 do 40 (!) w zależności od sieciówki 😀 już dawno się nie potrafię powiedzieć, jaki mam rozmiar, kupuje te ubrania, które są na mnie dobre :)” – coztymseksem

Rozmiar to numer na który składa się ogrom czynników. Wnioskowanie na jego podstawie o stanie swojej sylwetki jest bez sensu! Zwłaszcza kiedy kupujemy w różnych sklepach. Też miałam kiedyś tę głupią blokadę na większe rozmiary. Chciałam chodzić tylko w S-kach bo chciałam być S-ką. To dobrze działało na moje ego. Pamiętam, że nie kupiłam spodni w Zarze, tylko dlatego, że były w rozm 40. No nie mogłam tego przełknąć. Myślałam sobie wtedy, że ten rozmiar mi uwłacza, że wolę nie kupić spodni niż się na to zgodzić. Byłam przekonana, że jeśli je kupię to będę musiała sama przed sobą przyznać się do rozmiaru 40. Chore!

Mam w szafie ciuchy w przedziale 34-42, i teoretycznie dobrze wiem, że rozmiar na metce nie znaczy nic, ale przy 36 ten uśmiech na twarzy mam automatycznie wbrew jakiejkolwiek logice – eanczewska

Niestety uroilam sobie w głowie ze 36 jest ok, a 38 to dla mnie nadwaga, ale problemy z waga mam od dziecka wiec ciężko mi sie przetawic – monika

Problem z wagą to przede wszystikm problem w głowie. Z tym trzeba iść na terapię. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo ta kwestia rzutuje na naszą pewność siebie czy obraz własnego ja. Im szybciej ogarniecie ten temat na terapii tym lepiej dla Was! Podziękujecie sobie za to. Gwarantuje.

Ja dziś chętnie wskakuję zarówno w rozm 34 jak i 42. W mojej szafie mam całą rozmiarówkę i w żaden sposób nie wpływa to na moje poczucie własnej wartości. Po prostu wiem, że rozmiar nie ma znaczenia.

Dziewczyny naprawdę ogarnijmy tę kwestię w swoich głowach. Kupujmy ubrania, które są dopasowane i w których czujemy się dobrze. Nie ważne w jakim będą rozmiarze. A na pytanie – jaki nosisz rozmiar? Odpowiedzcie – KAŻDY!

 

 

50 komentarzy

Dodaj komentarz

Adres email nie zostanie upubliczniony.

  1. A jak kupuje się coś przez internet to dopiero jest loteria, który będzie dobry. Odsyłam i odsyłam czasami ręce opadają. Zakupy robią się coraz mniej przyjemne.

  2. To chyba przechodzi z wiekiem.. będąc w liceum kupilam spodnie w bershce w rozmiarze 40. Metke w domu wycielam,bo nie mogłam tego znieść. Co więcej,po czasie spodnie okazały się zle dobrane..nierzadko w sklepie jest dziadowe światło !

  3. Nosze rozmiar 38. Przewaznie. Gdy cwicze i rosna mi miesnie w gornych partiach ciala kupuje 40. Zawsze w duszy podśmiewywałam się z koleżanek które według mojej opinii były ode mnie grubsze, a chwaliły się rzekomym rozmiarem 36. Pytałam jak to możliwe? Prawda jest taka że tylko tak mówiły. Nie będę kłamać że nie jestem cholernie szczęśliwa gdy zmieszcze się w coś w mniejszym rozmiarze ale nigdy nikogo bym nie oszukała kłamiąc jaki rozmiar spodni kupuje. A co do rozmiarówki ostatnimi czasy też mam problem. Najgorsze że z butami zaczyna być podobnie. Haha

  4. Idealnie trafiłaś z tematem! Rozmiary w sieciówkach to jakiś kosmos 😉 Dziś w Pullandbear musiałam wziąć spodnie w rozmiarze L, poszłam potem do Oysho, a tam S leżały idealnie i to podobny fason! Kto ustala tą rozmiarówkę? 😉 Tak jak pisały dziewczyny niżej, najgorzej z zamówieniami przez Internet. Ale czy nosimy 36, czy 40, najważniejsze żebyśmy się same sobie podobały! <3

  5. A teraz zobacz to z innej strony- mniej wiecej mimo metki nosisz rozmiar 36, a w sklepach łapiesz się nawet na 40. Ja zwykle mam rozmiar 44, nie uważam że jestem jakaś bardzo gruba i nie mam zbyt wielu opcji w sieciowkach bo rozmiarowka w nich sięga zwykle właśnie do 44, które defacto jest 38! Często się zdarza, że ze sklepu wychodzę załamana swoim wyglądem mimo, że mam świadomość, że tak źle nie wyglądam. Ot, nie kestem najszczupelejsza ale jestem dość proporcjonalna, ćwiczę, nie mam figury “kuli”. Ehh

  6. Taaak… Koszmar. Kiedyś kupowałam rzeczy bez mierzenia – takie plus minus w rozmiarze M z lekkim odchyłem w stronę S.
    Teraz tak nie mogę. Mam w szafie pełen przekrój rozmiarów, idących w coraz to niższe numery, mimo że moja waga od lat trzyma się w miejscu i zmiany sięgają 2 kg w zależności od pory roku.

    Hitem jest sukienka Mohito – wzięłam do przymierzalni 32, 34 i 36, wiedząc, że fason taki, że zupełnie nie umiem tego określić. Dobre było 32 – ja się tylko pytam, jaki rozmiar mają w tym sklepie szczuplejsze ode mnie dziewczyny, bo o ile absolutnie jestem szczupła (ale szczupła – nie chuda, nie drobna), o tyle też jest dużo drobniejszych ode mnie kobiet. Mam w szafie inną sukienkę Mohito kupioną dwa lata temu – rozmiar 38. Też dobra.

    1. No ja niestety jestem drobna ( choć i tak grubsza niż kiedyś ) i często nic nie kupię , bo nie ma mojego rozmiaru :(. Szczególnie mam tern problem zimą, kiedy jest moda na oversize, a dla mnie pierwszy lepszy sweter jest mocno oversize :D, a zwykle kupuję ubrania 34-36. Choć dla odmiany, ostatnio kupiłam spodnie w tally weijl w rozmiarze 38 ( a moja szczupła koleżanka, z normalną figurą nie zmieściła się w 40)

  7. 3 lata temu kupiłam dżinsy, z których do tej pory jestem bardzo zadowolona. Takie, które pasują jak ulał – na długość, w pasie, w biodrach no i krój taki fajny. Niedawno zamówiłam dokładnie ten sam model spodni w H&M – spisywałam wszystko z metki, kupiłam dwie pary. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w nowe spodnie się nie wcisnęłam, a dżins okazał się znacznie cieńszy. A ten sam model, rozmiar, ten sam skład. Jak widać nawet ten sam model, w tym samym rozmiarze może mieć inny rozmiar :)))

    1. Ja miałam podobnie w H&M, znalazłam idealny model spodni w rozmiarze 36, więc bez przymierzania i zastanowienia wzięłam drugą parę w innym kolorze… jest za duża o 2 rozmiary ;O

    2. @Weronika To akurat nie jest dziwne. Przez 3 lata wiele się mogło zmienić w produkcji ubrań, stąd rozbieżności w wielkości rozmiarów;
      a nazwa modelu pozostała bez zmian, gdyż się on wizualnie nie zmienił – jest modelem kontynuowanym w kolejnych sezonach i dla ułatwienia (zarówno klienta, jak i pracowników biura/ sklepu) jego nazwa pozostała bez zmian.

      @W Różnica o 2 rozmiary tego samego modelu w dwóch różnych kolorach? Prawdopodobnie błąd w produkcji – nieprawidłowo przyszyta metka – sporadycznie takie błędy się zdarzają 😛

  8. Rozmiar to tylko rozmiar, cyferki lub znaczki wymyślone przez korporacje odzieżowe. Wydaje mi się, że ta (swego rodzaju) mądrość i nieprzejmowanie się rozmiarem przychodzi z wiekiem. Chyba każda z nas przejmowała się jako nastolatka, że nie weszła w spodnie 38 😉
    Ostatnio wybrałam się na shopping i mierzyłam sukienki w sieciówkach. I co? Pełna rozmiarówka – wszystkie były na mnie dobre, od S do L. Ale najbardziej uśmiałam się w H&M jak weszłam w sukienkę XS (!!!) i jeszcze w niej “pływałam”, bo była na mnie za duża.

  9. Ja praktycznie w kazdym sklepie mam inna rozmiarowke. Wiec przestalam patrzec na numerki. Ba! Czasem nawet celowo wezme wiekszy rozmiar bo np. lubie oversize 🙂

  10. Ubrania to pikuś, najlepsze są buty! Kupiłam ostatnio dla dziecka trampki Lasockiego – rozm. 23. 2 miesiące później zamowilam przez internet sandałki tej samej marki. Wymieniane milion razy, dopiero 22 pasowało (stopa urosła i trampki 23 są już, za małe). Finalnie sandałki kupiłam w Bartku – rozmiar 24… 😛

  11. A mnie dobijają niektóre sklepy. Ostatnio szukałam sukienki. Wchodzę widzę ładną. Sprawdzam rozmiary – od XS do XXXS. Wszystkie jak na jedno udo. No kurcze… Nie każdy musi być mega chudy… A najgorzej, że to nie tylko ta jedna sukienka.

  12. Ze mnie wszystko spada nawet w najmniejszych rozmiarach, spódnice to jakiś dramat.. chyba że te z elastycznego materiału. Koszule tak samo, za szerokie w talii. Jeansy tylko sprawdzony model levi’s 710 i lee Scarlett, sieciówkowe niszczą moją figurę. Przymierzam spodnie z zary i okazuje się że mam płaskie pośladki.

    Zaczęłam szyć na miarę u krawcowej i jestem bardzo zadowolona. Kupuję dobrej jakości tkaniny, wybieram krój i mam świetne ubrania.
    Minusem jest czas oczekiwania, przymiarki i nigdy nie wiem jaki będzie efekt finalny.

    Dobrze dobrany rozmiar ma znaczenie. Pozytywne dla naszej figury. Nie ma nic gorszego niż za ciasne / za duże ciuchy, które potrafią deformować sylwetkę. Każdy producent ma inną rozmiarówkę, nie ma co się tym przejmować i warto popatrzeć na wymiary w centymetrach. Chociaż wszystko zależy też od kroju ubrania, więc przymierzać, przymierzać..

    Super wpis, wiele z nas ma jakieś kompleksy na punkcie rozmiaru i świetnie, że poruszasz ten temat. Przy przymierzaniu staników sportowych dostaję białej gorączki, jeśli nie mieszczę się w XS lub S, a to normalne przy rozmiarze mojego biustu.. wszystko jest w głowie 🙂

  13. Eh te rozmiary. Niestety często tak nie mogę ich dopasować, że galerii siedzę w jednym sklepie po dwie godziny… Najśmieszniejsze jest to, że w kolejnym sklepie pasują już na mnie inne rozmiary…

  14. A ja najbardziej nie lubię, kiedy spodnie są tak wąskie w nogawce, że ledwo przeciskam pięty, a w pasie masakrycznie odstają. A jestem bardzo szczupła i wymiarową osobą 😛 Najczęściej taki problem mam ze spodniami z Zary.

    1. Ja w Zarze w inny krój niż boyfriends się nie wbiję nigdy w łydkach jak miałyby być dobre w pasie. A jak w łydkach są dobre, to za to mogłabym chyba nawet bliźniaczą ciążę w nich donosić ! Haha, taki horror rowerzystki i biegaczki. Kiedyś wpadałam w kompleksy…teraz? Po prostu idę do innego sklepu 🙂

  15. Pamiętam jak będąc nastolatką płakałam w przymierzalni gdy nie wcisnęłam się w rozmiar 38, nie chciałam spróbować 40, a z zakupów wychodziłam obrażona i pełna pomysłów na szybkie schudnięcie. Na szczęście zbyt lubie dobre jedzenie i nigdy nie wpadłam w żadne zaburzenia odżywiania 🙂 Gdy poszłam na studia i przeprowadziłam się do większego miasta, przekonałam się że mój rozmiar zależy od tego w jakim sklepie jestem 😀

  16. Właśnie przez internet już tyle pomyłek miałam, tyle odsyłek że masakra!!! Fajnie że teraz na większości serwisów w których kupuję jest darmowa odsyłka i kurier odbiera bez problemu, ale ostatnio już np zamawiam dwa rozmiary i ten co mi pasuje bardziej zostawiam, a drugi produkt od razu odsyłam i wtedy już raczej nie mam takich problemów:) Polecam wam też tak robić.

  17. Świetny wpis! Ważne żeby się nie szufladkować a dodatkowo,co ważne czasem luźniejsze ubranie w większym rozmiarze wygląda lepiej i bardziej stylowo. Ale co najważniejsze – nie rozmiar jeat ważny, ale zrowe, racjonalne odżywianie i ruch – niekoniecznie wyciskanie ostatnich potówna siłowni, ale po prostu lekka codzienna gimnastyka rozciągająca, spacery albo chociażby bieganie w miejscu przez 15 minut chociażby 2 razy w tygodniu podczas ogladania ulubionego serialu. Ja,z racji czasu tak robię i polecam! Chociaż czasem ciężko się zmobilizować, przyznaję😀

  18. Mam podobnie, tu 36, tam ledwo 40 :/
    Tylko zastanawia mnie czemu jest taki rozstrzał nawet w sklepach z jednej firmy. Przecież reserved, cropp, sinsay, mohito,house to wszystko ten sam producent.

  19. Zdradze tajemnice ROZNYCH WYMIAROW jednego rozmiaru w jednym sklepie np ZARA. sklep nie zyje w jednejnszwalni wszystkiego tylko kupuje wzory od kupców którzy kupuja je na giełdach i dalej zlecenie do fabryki. od jednego kupca kupia 10 wzorów kurtek od drugoego 10 itd wiec 20 kurtek to juz 2 szwalnie a w zarze kolo 200 fasonow czyli kolo 20 szwalni a wiadomo kazdy sobie jakas rozmiarówke ustali.
    Do tego jeszcze bywa ze zle wszyja metki i bierzemy kurtke S i jest super lezy idealnie M za duza ale na S jest plama wiec biore druga taka sammą i nie wchodze WTF aktualnie zakupy to niezla loteria

  20. Ja jestem lepsza i mam w szafie od 36 do 50 (!!!), a wszystko zależy od producenta. W takim H&M czy innej sieciówce 42 na luzie, a zdarza się, że i mniej, ale jak biorę ciuchy od małych polskich producentów to modlę się, żeby 48 starczyło… To samo z butami: od 39 do 41,5.

  21. Mnie najbardziej wkurza rozmiarówka butów. Poddałam się – przez internet ich już nie kupuję. Mam rozmiar od 38 do 40 (nie mam wąskiej stopy baletnicy :p), a przecież są jeszcze połówki! Co do ubrań – jest ok – tak jak wiele osób oscyluję między 36 a 40 😉 Plus – kupuję ubrania dla dzieci – te na 170 cm, są często dla mnie idealne! (zwłaszcza spodnie). Fajny post pewnej siebie Dziewczyny!

  22. Totalnie się z tym zgadzam! I fakt, że tworzysz taki wpis bardzo dobrze leczy mnie z kompleksów w stylu – nie kupię spodni w rozmiarze 40 :)! Moja siostra mogłaby być wzorem dla kobiet w tej kwestii. Mamy podobne figury i powinnyśmy mieć taką samą rozmiarówkę. U niej w szafie nie znajdzie się jednak chyba nic w rozmiarze 36, bo ona woli swobodę i luz i totalnie nie przejmuje się tym, że będąc szczupła kupuje ubrania czasami nawet 42, bo są dla niej wygodniejsze niż przy krótka czy zbyt jakaś 38.