here

Historia Rocky’ego i jego misja

Do napisania tego wpisu zabieram się od tygodnia. Cholernie mi trudno. Mija prawie 10 dni od odejścia Roksa. Ciężko nam się z tym pogodzić, ale prawda jest taka, że Rocky dostał od losu 5 dodatkowych lat życia. Nie dawano mu szans na przeżycie operacji, właściwie jego przypadek był tak beznadziejny (ogromny rozszczep podniebienia), że w grę wchodziła tylko eutanazja. Wybłagaliśmy by lekarze weterynarii chociaż spróbowali. Udało się!

Misja

Spędziliśmy z nim pięć cudownych lat. Rocky był wyjątkowym psem. Zawsze wdzięczny, doceniający każdą, nawet najmniejszą rzecz. Uczył nam cieszyć się z małych rzeczy, kochać bezwarunkowo i… nie marnować jedzenia :)))

Tak sobie myślę, że każdy na tym świecie ma jakąś misję. Zwierzęta też. Dzięki historii Roksa ogrom osób dowiedziało się o tym, czym są pseudohodowle. Setki tysięcy osób w ciągu tych lat zobaczyło jak problematyczną, wymagającą i specyficzną rasą jest buldog francuski. Jak bardzo człowiek na przestrzeni lat tę rasę zmodyfikował i obciążył wieloma genetycznymi schorzeniami.

Rocky

W ciągu sześciu ostatnich lat napisałam na blogu sporo wpisów o tej tematyce. Niektóre bardzo poruszające, niektóre mocne, a niektóre edukacyjne. Łączna liczba unikalnych wyświetleń tych wpisów wynosi ponad 700 tysięcy. Wierzę, że dzięki historii Roksa uświadomiłam tych ludzi, a oni uświadamiali (i dalej uświadamiają) innych.

Krzywdząca moda

Moda na buldogi to straszna rzecz. Dla zwyrodnialców to świetny pomysł na biznes, a dla psów? Ogromne cierpienie i życie w przerażających warunkach. Uczestniczyliśmy w akcji rozbicia pseudohodowli pod Lublinem, naszym zadaniem było przetransportowanie kilkunastu buldogów do domów tymczasowych. W samochodzie wieźliśmy kilkanaście zabiedzonych, chorych, przerażonych i smutnych psów. Na kolanach miałam pudelko z trzema dwumiesięcznymi buldońkami z widocznymi wadami (m.in. wodogłowie). To było dla mnie tak traumatyczne doświadczenie, że na samą myśl zalewam się łzami. Jakim trzeba być zwyrodnialcem żeby trzymać psy w tak fatalnych warunkach, karmić je zmielonymi kośćmi i wykorzystywać na potęgę?

Dla pseudohodowców jest przygotowane specjalne miejsce w piekle. Kolejne miejsce jest dla tych, którzy ŚWIADOMIE decydują się na kupno psa z pseudohodowli. Jeśli pies zamiast 3000zł kosztuje 1500zł to myślicie, że to jest wiosenna promocja? Że Wam się poszczęściło? Czy naprawdę chęć zaoszczędzenia jest ważniejsza niż psie życie? W takich miejscach kazirodcze krzyżówki to norma! Psy śpią na betonie wśród swoich fekaliów. Są chore, zarobaczone, zaniedbane.

Odpad

Rocky był właśnie odpadem z pseudochodowli. Trzymany w komórce bez światła. Kaszlący, smarkający, z rozszczepionym podniebieniem. Nikt nie chciał go kupić, bo na co komu taki kłopot. Pamiętam, że miał ogrom traum. Jak ktoś mówił podniesionym głosem to on od razu szczekał i się denerwował. Jak ktoś zamykał drzwi to piszczał. Myślicie, że psy nie mają uczuć?! Emocji?! Te wszystkie traumy ustały dopiero po roku.

Metamorfoza Roksa 🙂

Takich “odpadów” jak Rocky jest cały ogrom. Siedzą gdzieś w ciemności i świat o nich nie wie, albo nie chce wiedzieć.

Nigdy przenigdy nie kupujcie psów z pseudohodowli, jeśli myślicie, że zaoszczędzicie to nawet sobie nie wyobrażacie jak w wielkim błędzie jesteście i jak duuuużo pieniędzy wydacie potem na leczenie.

Jestem przeciwna rozmnażaniu buldogów i mopsów. Te psy są tak zmodyfikowane, że po prostu ciężko im się żyje. Ja już nigdy nie zdecyduje się na kupno buldoga, w grę będzie wchodzić tylko adopcja z fundacji.

Adopcja Rocky’ego była jedną z najlepszych decyzji w naszym życiu

Grunt to wiedza!

Grunt to mieć świadomość tego wszystkiego i podjąć racjonalną decyzję. Moim celem jest pokazanie prawdy o tej rasie, bez owijania w bawełnę. I jeśli ktoś mi później pisze “Dzięki Eliza, teraz wiemy, że to nie jest rasa dla nas, nie mieliśmy o tym pojęcia”, to ja skaczę z radości. Nie chodzi mi o zrażenie Was do tej rasy, tylko o pokazanie Wam prawdy. Ostateczna decyzja należy do Was.

Na koniec garść ważnych linków

Prawda o buldogach, jakiej nikt Ci nie powie

Historia Rockiego – Mały (wielki) bohater

Odebranie psów z pseudohodowli (interwencja)

Na co zwrócić uwagę kupując psa z hodowli 

Spradź jak możesz pomóc! 

 

47 komentarzy
  1. Nie mam psa,nigdy nie mialam,bardzo sie ich boję (w dzieciństwie pies znajomych rzucił mi sie do gardła, uratowaly mnie warstwy zimowego ubrania).Ale dziękuję Ci za tekst,nie mialam pojecia ze tak to wygląda. Współczuję, bo domyślam się, ze pies to członek rodziny ( i to nie ze zdjęcia).Trzymaj się

  2. Mimo iż ten typ psa to w ogóle nie moja bajka (bo mnie ciągnie do dużych psiaków) to dzięki Tobie mam swiadomość z czym ta rasa się spotyka, jakie ma problemy i jak ciężkie jest posiadanie psa, którego trzeba stale wozić do weterynarza, chronić oczy, skórę itp.
    Ja decyzję o swojej rasie podjełam dłuższy czas temu, czytałam o możliwych chorobach, o dysplazacjach, na co zwracać uwagę i świadomie kupiłam psa z dobrej hodowli, żeby od szczeniaka wychować po swojemu, dobrze wdrożyć socjalizację i szkolenie. Kiedy ktoś mi mówi, ze jestem zapatrzonym bufonem bo liczy się dla mnie papier a nie psia miłość to stukam się w głowę, bo to dzięki świadomej decyzji mam psa bez dysplazji, bez lęków i bez problemów zdrowotnych (psychicznych i fizycznych). Jestem też świadoma potrzebnej dawki ruchu czy stymulacji psiej główki 🙂
    Niestety Labrador w naszym społeczeństwie pokutuje jako świetny pies dla dzieci – ludzie kupują i już – pies ma być opiekunem. Nie rozumieją potrzeby szkolenia psa, wyładowania energii, nauki podejscia do dzieci. Pozbywają się go gdy zaczyna gryźć, szczekać czy za mocno ciągnać na spacerze a wystarczyło po prostu pomyśleć….

    1. Dokładnie! Utarło się ogrom krzywdządzych mitów. Dlatego uświadamianie jest takkk ważne

  3. Mam doga niemieckiego od dwóch miesiacy. Adoptowana suka z porządnej hodowli, która była kiedyś bardzo chora, nie urosła i ma problemy z łapą. Teraz mam małe dzieci i nie chciałam świadomie brać na siebie obowiązku biegania po lekarzach, leczenia traum itd, ale mam wewnętrzną misję, ze kiedyś będę ratować takie psy jak Rocky. Buldogi nigdy nie były w moim guście (choć kocham wszystkie!), wiedziałam, ze problem jest – teraz widzę go jeszcze jaśniej. Jestem ogólnie dość przeciwna kupowaniu psów i kotów, bo schroniska i domy tymczasowe pękają w szwach. Zalewam się łzami przeglądając Facebooka. Dziękuję, Rocky, ze byłeś z nami na świecie i pokazałeś tylu ludziom prawdę. Szczęściarz z Ciebie, ze trafiłeś na dom Elizy i Męża, którzy walczyli o Ciebie całym sercem. Hasaj zdrów ❤️

  4. Eliza,bardzo wartosciowy artykul,ogromny ladunek emocjonalny ,bylo mi bardzo smutno na wiesc o odejsciu Rockiego.Lezka poleciala niejedna:( Mam mopsiczke,jest z nami 4lata,nie ma (poki co)powaznych schorzen,co bedzie dalej zobaczymy…
    Niedalej jak wczoraj rozmawialam z pewnym malzenstwem,ktorzy rok temu kupili za 3,5 tys zl wlasnie buldoga z renomowanej na slasku hodowli.Piesel miesiac temu mial operacje podniebienia.Weterynarz-chirurg wlasnie im powiedzial,ze dzisiejsze buldogi nijak maja sie do buldogow sprzed 10-15 lat,nie ma doplywu nowych genow,psy rodza sie coraz slabsze i mniej odporne.Oni sami mowia,ze kupujac swoja Coco widzieli pozapalane swiatla w suterenach ,same szczenieta byly w domku ale to co dzialo sie wlasnie w piwnicach to prawdopodobnie bestialski widok,produkcja na potege buldogow,mopsow…
    Eliza,zawsze bardzo ochoczo zagladam do Cb tu ma bloga,na insta…Twoja wrazliwosc,emocjonalnosc przyciaga.Traktuje Cie jako kolezanke,jakbysmy sie znaly,np.opowiadalam o olejku cbd pewnej 50cioletniej Pani i mowie jej :Moja Kolezanka polecila,sama przebiegla maraton,jej pieskowi olejek pomaga ….! Wiec sama widzisz:)

  5. Czy na dniach uratujecie jakąś kolejną psią bidę czy na razie przechodzicie żałobę?
    Szacunek dla Was i dla lekarzy którzy walczyli o jego życie!

    1. Nie myślimy o tym póki co, ale prawda jest taka, że Roksa też nie planowaliśmy 🙂

  6. Mój chłopak bardzo długo upierał się nad tym aby mieć buldoga, bo są słodkie i ogólnie super, byłam bardzo anty, bo wiedziałam z czym to się je (dzięki temu, że dużo opowiadałaś o tym na instastories) Los chciał że akurat mówiłaś w swojej relacji o kosztach ich utrzymania, lekach które przyjmują, jak wyglądają wyjazdy z nimi, ile opieki potrzebują, więc odesłałam Matiego na Twojego instagrama i powiedziałam mu „okej obejrzyj relacje Elizy, jeżeli zaakceptujesz to wszystko, jasne weźmiemy buldoga ale z fundacji więc będzie to wyglądać podobnie jak u Niej”. Po tej dawce wiedzy, o której nie miał pojęcia, odechciało mu się, stwierdził, że to jednak nie jest dla niego. Właśnie dlatego dziękuje! ❤️ Gdyby nie Ty i Twoja wiedza pewnie dalej by się upierał, że chce buldoga, bo są słodkie.

  7. Mam buldoga. Obecnie ma 15 miesięcy. Jest jak nasze dziecko, dlatego nie wyobrażam sobie co musicie przechodzić. ROCKY kochał Was na 1000%, daliście mu tyle ciepła i milosci.. żeby każdy buldog miał taki dom jak Wasz, czy mój. Dla tego psa zrobiłabym wszystko. Mój jest okazem zdrowia, ale mam świadomość, że z biegiem lat będzie mu ciężej ze względu na jego budowę, kręgosłup itp. Od urodzenia oszczędzaliśmy go i znosiliśmy po schodach, nie pozwalamy wysoko skakać. Nie je niczego poza swoją dobrą jakościowo karmą i oczywiście psiastkami 😉 Ta rasa jest przecudowna, inny wymiar psa w ogóle. Niestety, ze względu na modę na buldogi jest strasznie dużo pseudohodowli.. nie wiem, jakim można być człowiekiem, żeby w takich warunkach trzymać te psy, przecież są iście stworzone do życia w domu, a nie w brudzie, zimnie, bez higieny… po każdym spacerze myjemy łapy, smarujemy kremem, wycieramy tyłek, jeździmy do weterynarza… inni ludzie się śmieją, że po co taki pies, o którego trzeba tak dbać. Wtedy odpowiadam- i właśnie dlatego nie nadajesz się do tej rasy.
    Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia dla Rambo, a ROCKY biega sobie teraz za tęczowym mostem🌈 z innymi psiakami i jest szczęśliwy. Papież Franciszek powiedział, że psy mają duszę i również idą do nieba 🐶😇

  8. Cześć,
    Nawet nie wiesz jak Ci współczuję. Strata ukochanego psa to jak strata bliskiej osoby. Przechodziłam to już dwa razy i do tej pory nie mogę się z tym pogodzić 🙁
    Mam nadzieję, że jest psie niebo i Rocky właśnie w nim jest!
    Pozdrawiam,
    Kasia

  9. Nigdy nie zrozumiem mody na rasowe psy, że ktoś płaci za psa 3000 zł, tylko dlatego, że jest rasowy. Jest tyle bidulek w schronisku, których nikt nie chce nawet za darmo bo to kundelki i nie są “w modzie”. Ja mam właśnie takiego kundelka od 3 lat, a od roku jestem mamą i nie mogę się napatrzeć jak moja psinka bawi się z moim synkiem, raz się kochają a raz nienawidzą, ale zawsze potrafią się pogodzić.

    1. Ja rozumiem chęć posiadania rasowego psa. Nie uważam żeby to było coś złego. Oczywiście najjjjlepiej psiaka adoptować <3

    2. Kupno psa rasowego, jeżeli pochodzi z hodowli, nie jest niczym złym. Nie każdy ma chęci i warunki, żeby wziąć psa ze schroniska. W przypadku psa rasowego można wiele jego cech przewidzieć, ze schroniska często bierzemy kota w worku. Sama mam psa z hodowli, zależało mi, żeby posiadał konkretne cechy charakteru i pasował do naszej rodziny, w której jest też kot, szynszyla i króliki. W przypadku mieszańców zawsze mogło się okazać, że pies ma silny instynkt łowiecki i byłby zagrożeniem dla pozostałych domowników Dzięki takiemu wyborowi pozostałe zwierzęta są bezpieczne a pies nie jest sfrustrowany.

  10. prawie się poplakalam, zresztą cały czas mam łzy w oczach spowodu odejścia Rocky’ego 🙁 może to dlatego, że właśnie mój buldog leży mi na kolanach i jak sobie pomyślę, że mogłaby Go zabraknąć to jeszcze bardziej chce mi się płakać 🙁
    Nasz Majki też ciągle coś ma, jak nie wygryzanie łap ( biedak ma uczulenie na drób), to powracajaca krew w płacie ucha, przez co rośnie balon i trzeba jechać do weta, aby ściągnął mu tą krew 🙁
    tak na koniec dodam tylko tyle, że ludzie są straszni…

  11. Sama mam buldoga – kupionego, z renomowanej hodowli. Zawsze chciałam mieć buldoga i jestem tym stworzeniem zachwycona. Hodowczyni jest też weterynarzem, widać, że dba o swoje psy i zależy jej na nich. Teraz jest nagonka na wszystkie krótkonose, co nie znaczy, że każdy jest z definicji chory. Nie zmienia to faktu, że jak piszesz – moda na nie przyniosła więcej szkód niż pożytku, a pseudohodowle należy zwalczać. Nie napiszę nic więcej w tym temacie, bo mi ciśnienie skacze na samą myśl.

    Jest mi niezwykle przykro, że straciłaś psiaka. Zrobiłaś dla niego (i nie tylko dla niego) wiele dobrego. Jak piszesz – hasa teraz w psim niebie. Trzymaj się!

  12. Mamy bulwę z pseudohodowli pod Lublinem, tzn. adoptowaliśmy poprzez jedną z lubelskich fundacji. Przez 2 lata od 2015 jako dom tymczasowy walczyłam o adopcję na stałe, bylam na sprawie, gdzie pseudohodowca przegrał sprawę, zasądzono mu 1000 zł, poprawę warunków psom a jedyne pytanie jakie ten człowiek zadał po wyroku to czy psy zostały wysterylizowane…. załamałam się, miałam pod opieką suczkę….Po 2 latach walki udało się. Nigdy nie kupię psa z pseudo, ani też z hodowli. W schroniskach, ośrodkach, fundacjach są setki psów, które czekają na was:)

  13. Znowu sie czegos od Ciebie nauczylam. Nie mialam pojecia o tym wszystkim… Mysle, ze trzeba przekazywac ta wiedze dalej. Bardzo mi przykro z powodu Rocky’ego. Wiem jak to jest stracic zwierzaka, ktory byl dla Ciebie jak czlonek rodziny. Moze to kogos smieszyc, ale czlowiek przezywa w takim wypadku prawdziwa zalobe ze wszystkimi jej etapami. Zalobe nie inna, niz w przypadku straty bliskiej osoby.

  14. Bardzo wartościowy tekst, lubię buldogi i mopsy i nawet z partnerem zastanawialiśmy się nad zakupem takiego psiaka, jednak dzięki między innymi Twoim relacjom i artykułom zrezygnowaliśmy. Fajnie, ze uświadamiasz ludzi. Jeśli piesek to tylko ze schroniska 😊

  15. Jestem współwłaścicielką (razem z mamą) dwóch rasowych przedstawicieli rasy Rhodesian Ridgeback. I z czystym sumieniem mogę powiedzieć – nasze psy były chciane, wypieszczone od czasu ciąży (hodowczyni kocha psy, śpią u niej w domu, z nią, są częścią jej rodziny). Przez to, co udało mi się zobaczyć, usłyszeć, gdy wyrastałam w świecie psów rasowych zrozumiałam, jak ważny jest początek, jak ważna jest nie tylko podstawowa, ale i rozległa wiedza na temat rasy, której psa mamy zamiar kupić. Nie możemy kierować się tylko wyglądem, ale i wielkością psa, wskazaniami zdrowotnymi, wielkością, sierścią, kosztem utrzymania, czy mamy prawo jazdy i samochód, czy nie, czy możemy sobie pozwolić na spacerowanie 2 godziny dziennie, czy nie. Czy mamy doświadczenie z psami – CZY NIE. Kocham moje psy nad życie i jestem świadoma faktu, że jest to bardzo niezależna, silna, trudna i wymagająca rasa, dlatego gdy widzę płytkie zainteresowanie nimi (o, jakie ładne, jakie duże) to staram się uświadamiać – to nie jest labrador. Dobry hodowca i dobry właściciel psa danej rasy to osoba, która też uświadamia. Całym sercem z Tobą, Eliza!

  16. Trzymaj się ❤️ dałaś mu wspaniały dom i wspólne szczęśliwe lata. Oby na świecie więcej takich psich biedaków znalazło swoich ludzkich przyjaciół ❤️

  17. Pamiętam doskonale ten dzień, w którym Rocky i inne psiaki zostały uratowane z pseudohodowli..
    Zapamiętam go na zawsze, jako małą, chrumkającą bulwę z jęzorem na wierzchu ♡

  18. Głębokie wyrazy współczucia

    I tak prawdziwe hodowle wydają mi się bardziej hobbystyczne niż wielkiem biznesem, jak się policzy koszty opieki weterynaryjnej, wyżywienia kotki/suczki w ciąży, szczepień, wykropień i innych, plus sporo czasu na socjalizację to żadne z tego kokosy chyba.
    A niektórzy myślą, że zapłacenie dwóch tysięcy za kota oznacza dwa tysiące zysku dla kogoś. I co mają dać komuś zarobić tyle jak mogą mniej.

    Ja mam kotkę w typie rasy, dla niektórych pierwsza myśl, że mi się poszczęściło i mam za darmo. Gdybym szukała oszczędności to dużo lepiej bym już wyszła właśnie kupując niż wydając tyle na leczenie (mimo, że bez operacji to się nazbierało kosztów przez różne sprawy), ale nawet nie chce mi się tego tłumaczyć niektórym osobnikom.
    Jak się rasowego/ w typie rasy kota wyprowadza w szelkach też jest inne podejście, no bo zapłacone pewnie to bardziej szkoda…

    “Podoba” mi się też jak jakaś fundacja ogłasza rozbicie pseuhodowli. Och, jaka się miłość u ludzi budzi, nagle by się pozabijali. Ja rozumiem, że niektórzy marzą o psie o danym wyglądzie. Ale bardzo mnie cieszy, że pierwszeństwo do nich mają ludzie, którzy aktywnie pomagają (czy to finansowo czy działaniem) i do tego są świadomi, że te psy mogą mieć problemy zdrowotne i behwioralne.

  19. Baardzo mi przykro z powodu straty tego Kochanego Bulwiaka, którego widziałam kiedyś na żywo na mini spotkanku buldożków w wąwozie na Czubach w Lublinie, ja byłam ze swoja Bulwą. Widać że był cudownie spokojny , chadzający swoimi ścieżkami, szczęśliwy piesek 🙂
    Strasznie mi przykro bo wiem jak ludzie kochający psy przeżywają ich odejście…

  20. Kochana, ciesze sie, ze o tym mowisz!
    Uswiadamiasz ludzi i przypominasz, ze zanim zdecydujemy sie na psa, kota czy inne stworzenie warto troche poczytac i byc swiadomym na co sie decydujemy i skad go “bierzemy”…

    Ja mialam troche inna przygode, bo kiedy zdecydowalam sie na swojego pierwszego psiaka rasy West Highland White Terrier (Westie), nie mialam internetu, a hodowle znalazlam przez zwiazek kynologiczny, bo po pierwsze 20 lat temu ta rasa w Polsce byla wciaz bardzo unikalna, a po drugie zalezalo mi by mial rodowod – czyli by wszystko bylo zgodne ze standardami hodowli – wierzylam wowczas, ze w ten sposob trafie na hodowle/osobe, ktora robi to z sercem… z czasem okazalo sie, ze nawet “certufikowane” hodowle robia cos dla kasy i nie do konca uczciwie, w koncu im bardziej utytulowani rodzice tym drozszy szczeniak…

    Okazalo sie, ze Coco jest chory na nuzyce, czyli chorobe, ktora przeszla na niego wraz z mlekiem matki. W skrocie jest fatalna choroba skory, powodujaca wypadanie siersci, skora zabarwia sie na czarno, puchnie, boli i smierdzi intensywnie jak gnijaca skora. Choroba wowczas byla malo znana, wielokrotnie sugerowano nam uspienie psa, bo nie ma dla niego ratunku. My jednak sie nie poddalismy i biegajac po najlepszych lekarzach i dermatologach weterynarii wydalismy fortune na leczenie nieuleczalnej choroby, nie wspomne juz o nerwach i bezsilnosci, gdy nikt nie wiedzial jak pomoc. Koniec koncow znalezlismy lekarza dermatologa, ktorego polece kazdemu w ciemno i dalismy Coko 8 lat zycia.

    W kazdym razie pomimo kontaktu z hodowla i zglaszania tego do zwiazku nic sie nie zadzialo, nadal ta osoba sprzedawala szczeniaki, nie informowala ludzi o chorobie przenoszonej na szczeniaki, a bisness sie krecil jakby nigdy nic… Wiec walczyc nie trzeba tylko z pseldohodowlami, a po prostu duzo czytac i szukac informacji w internecie zanim sie na cos decydujemy. Dlatego uwazam, ze super, ze o tym piszesz, mowisz i przypominasz! Bo ludzie czasem zapominaja, ze to nie tylko cena jest wazna, ale ucziwosc i prawdziwa milosc do zwierzat…

    Przy okazji bardzo mi przykro z powodu Twojej straty, wiec jak bardzo to boli 🙁 Trzymaj sie Kochan!

    1. My mieliśmy podobną sytuację. Rambo kupiliśmy z “podobno” świetnej hodowli pod szyldem związku kynologicznego w Polsce. Rambo miał kokcydiozę (pierwotniaki), cała hodowla była tym zarażona. Prócz buldogów, hodowla Balabardo pod Radomiem sprzedawała (i chyba wciąż sprzedaje) buldogi, jorki, ciułałki i mastify tybetańskie.

      Oczywiście nikt nam nie powiedział o tej chorobie, zauważyliśmy, że pies dziwnie się zachowuje dopiero w domu. Zrobiliśmy mu od razu wszystkie badania no i wyszlo. Hodowczyni oczywiście wzystkiego się wyparła i zrzuciła winę na niekompetentnych weterynarzy. Zgłaszaliśmy tę sprawę, ale na nic. Potem dostawałam sporo wiadomości od ludzi, którzy kupili psy z tej hodowli i potem wpadli w internecie na mój artykul. Też zostali oszukani. Pamiętam pana, który kupił Yorka z podrobionym rodowodem.

      Co więcej, Rambo miał zrobione szczepienia w zbyt długich odstępach czasu, niesamowite, że jakiś weterynarz się pod tym podpisał. Jak widać pieniądze dziś mogą zamydlić oczy.

      Straszne jest to, że nawet hodowle, które są w związku kynologicznym w Polsce wcale nie gwarantują jakości. Dlatego trzeba być cholernie dociekliwym na miejscu. Nauczona doświadczeniem zrobiłam research i napisałam tekst o 10 rzeczach na jakie należy zwrócić uwagę kupując psa z hodowli. Linkuje do niego we wpisie.

    2. To co piszesz jest straszne! Bo wychodzi na to, ze to nie wyjatkowy przypadek, a takie rzeczy zdarzaja sie coraz czesciej 🙁
      Mocno Ci kibicuje we wszystkim co robisz, bo koncetrujesz sie na tematach, ktore czesto sa przemilczane!

      Sciskam <3

  21. Mocne uściski i wyrazy współczucia. <3
    Cieplej się jednak się robi na sercu, wiedząc, że ta mała istotka miała swoją wielką misję.
    Dzięki, że uświadamiasz ludzi, to bardzo ważne. :*

  22. Wspaniały, dobry, mądry tekst. Adoptowałam mojego Bulwiaka i dużo zabiegów razem przeszliśmy. Jest najwspanialszym psem pod słońcem ale usunęłam wszystkie jego zdjecia z internetu aby nie promować ‘chorej’ mody na te rasę. Mam nadzieję, że sprzedaż tej rasy będzie wkrótce nielegalna i będą duże konsekwencje dla tych potworów, bo inaczej takich ludzi nie można nazwać.

  23. Świetny wpis, Ale patrząc na to z drugiej strony to nie można oskarżać ludzi ktorzy kupują psa w mniejszej cenie że chcą zaoszczedzic… Ja sama kupiłam swojego buldoga w takiej cenie ale miał bliznę na grzbiecie.. Serce mi się krajalo. Jak go zobaczyłam. Nie miałam zbyt duzo funduszy choć ciągle zbieralam a 6 lat temu nie była tak duża wiedza o tej rasie. Jednak bałam się o tego pieska skoro nikt go nie chce dlatego wzięłam go pod swoje skrzydło. Teraz również nie kupiłabym tej rasy chyba że ze schroniska. Żeby pomóc. Żeby ustrzec od obecnego Pana który źle dba.. Ale teraz myślę że jest większa świadomość. Bo jest to naglasniane. W Anglii sa kary i jest kategoryczny zakaz tej krzyżówki. Jednak miejmy na uwadze że niestety jeszcze niektóre szczeniaki sa. W takim razie jakie jest dla nich wyjście? Uśpienie? Czy zaopiekowanie się? Nie popieram pseudohodowli. W Polsce również powinien być zakaz handlu i hodowli z ta rasa. Jednak z pozostałymi trzeba też coś zrobic i dać schronienie mimo tego że przeszły same krzywdę i będą się niestety męczyć. Bynajmniej zaczerpnął nieco radosnych chwil.

  24. Elizo, bardzo Ci dziękuję za ten artykuł.Dreszcz mnie przechodził nie raz kiedy czytałam i miałam oczy pełne łez.Trzeba ludzi uświadamiać jak funkcjonują pseudohodowle, jakie zło wyrządza się tam zwierzęciu.Dwa razy brałam czynny udział w likwidacji takich hodowli w moich okolicach i nigdy, przenigdy tego nie zapomnę,świat już po czymś takim nigdy nie będzie taki sam.Rocky już biega sobie szczęśliwy po drugiej stronie tęczy.Pozdrawiam i ściskam mocno.Ewa

  25. Ogromnie współczuje! Znam Twój smutek..
    Dwa tygodnie temu uspalam swojego buldożka Pusia. Pochodził z bardzo dobrej hodowli Fci Grybowianka a nawet to nie uchroniło go od słabego kręgosłupa. Pusio w maju 2018 roku spadł z łóżka, wypadł mu dysk, nastąpił paraliż. W 17h od wypadku był operowany, po tygodniu wrócił do domu z brakiem czucia głębokiego. Walczyliśmy 11 miesięcy, koszty operacji, badań i leków to 5 tysięcy za tydzień, rehabilitowaliśmy go 11 miesięcy.. mielismy nadzieje, że jest młody, że zacznie chodzić.. niestety. Rehabilitacja to 3 tysiące miesięcznie. Łącznie nasze koszty przez 11 miesięcy to 35 tysięcy , a nie udało się Pusia uratować. Wet powoedzial żeby dać mu spokój.. już zrobilismy wszystko co mogliśmy… one są takie kochane 🙁
    Zapraszam do filmu w którym opowiadam o Pusiu
    https://youtu.be/80Ct-Sn27Ck

  26. Nie śledzę tego bloga ale szukając info o buldogach wujek google zaproponował Twój wpis z czego się bardzo ciesze bo wyleczyłam się z chęci kupna tej rasy. Te psy są po prostu okaleczone genetycznie przez człowieka i nie funkcjonują normalnie. To jest straszne, nigdy nie kupię psa z hodowli, po prostu moralnie nie potrafię wydać 3 tys za psa kiedy w schorniskach jest tyle zwierząt czekających na domy

Dodaj komentarz

Email nie bedzie widoczny.