here

Dlaczego “ludzie sukcesu” nie powinni nam mówić jak żyć

Ludzie sukcesu śpią maksymalnie 3 godziny! Ludzie sukcesu wstają o 4 rano! Ludzie sukcesu pracują 100 godzin tygodniowo! Tak brzmią nagłówki, które opisują życie genialnych jednostek i zachęcają nas (zwykłych ludzi) do zmiany nawyków. Ponoć warto. W końcu nagrodą jest sukces.

Pamiętam jak znajomy fascynował się Elonem Muskiem, jednym z najważniejszych liderów technologicznych na świecie. Kupił biografie i chciał naśladować styl pracy Muska. Troszkę się zdziwił, kiedy przeczytał, że Elon pracuje zwykle po 70-80h tygodniowo, a w gorących okresach nawet 100-120h tygodniowo. Przeciętny człowiek pracuje 40h tygodniowo. Jak się domyślacie, plan naśladowania Muska spalił na panewce. I DOBRZE!

W ramach researchu do tego wpisu przeczytałam tuzin artykułów radzących jak stać się człowiekiem sukcesu.

Przykładowe tytuły:
“5 rzeczy, których ludzie sukcesu nigdy nie robią”,
“Dlaczego ludzie sukcesu robią w ciągu jednego dnia więcej niż Ty w ciągu tygodnia?”,
“Jak pracują ludzie sukcesu”
“Plan dnia człowieka sukcesu”

Niektóre rady faktycznie są trafne i rozsądne, ale są też takie, które wołają o pomstę do nieba.

Nie leń się w weekend

Wyobraźcie sobie, że leżenie na kanapie i odpoczywanie w weekend absolutnie nie wchodzi w grę. Ludzie sukcesu tego nie robią, spędzają czas aktywnie. “Oni dobrze wiedzą, że takie rozleniwienie wcale nie pomaga w odpoczynku, za to prowadzić może do apatii i spadku motywacji.”

Ja leniąca się w weekend (a nawet i w środku tygodnia) bez wyrzutów sumienia

Przepraszam, ale ja po intensywnym tygodniu pracy MARZE o leżeniu na kanapie i oglądaniu zaległych seriali na Netflixie. Czasem nawet zdarza mi się to robić w środku tygodnia. Nie uważam by to było coś złego czy szkodliwego. Jak czytam, że odpoczynek może prowadzić do apatii i spadku motywacji to łapię się za głowę.

Nie trać czasu na sen

“Ludzie sukcesu śpią 3-5h dziennie”,

Dla mnie to bardziej recepta na bycie zombie. Jeśli nie śpię 7-8 godzin, ciężko mi funkcjonować. Sen to u mnie absolutna podstawa. Oczywiście, są jednostki, które deklarują, że 3-5h snu w zupełności im wystarczy by się zregenerować, ale ja zdecydowanie jestem w drugim obozie. Absolutnie nikt nie przekona mnie do ograniczenia snu na rzecz pracy.

Wiecie, że Thomas Edison mawiał że sen to strata czasu? Twierdził, że to „dziedzictwo epoki jaskiniowców”. Deklarował, że spał nie więcej niż 4h dziennie.

Nikola Tesla (słynny amerykański inżynier) na sen poświęcał 2 godziny dziennie.

Poświęć się pracy bez reszty

Ponoć praca powinna być pierwszą myślą po wstaniu z łóżka i ostatnią przed snem. Pracy powinniśmy poświęcać każdą wolną chwilę. Zwariować można! Co za bzdury.

Postaw na multitasking

Kiedyś przeczytałam, że ludzie sukcesu są wielozadaniowi. Tak głęboko zakorzeniło się to w moim umyśle, że uznałam to za pewnik. Dziś wiem, że multitasking to największe zło. Nie tylko ogranicza wydajność i efektywność ale też spowalnia tempo pracy. Przeskakiwanie pomiędzy zadaniami rozprasza nas i sprawia, że potrzebujemy dużo czasu by się ponownie wdrożyć.

Takich bzdurnych rad jest cały ogrom i wiecie co, szkoda naszego czasu na czytanie ich.

Geniusz vs normalny człowiek

To co należy wiedzieć, to to, że wyżej wspomniani ludzie to genialne jednostki. Wszyscy ludzie, którzy posiadają wybitne i ponadprzeciętne umiejętności intelektualne są geniuszami. Ich działania i dokonania wpływają na rozwój świata. Naprawdę nie powinniśmy się do nich porównywać ani brać z nich przykładu. Ci ludzie realizowali swoje cele kosztem snu, normalnego życia, rodziny czy zdrowia. Ich priorytetem było odniesienie sukcesu w danej dziecinie, dlatego zwykle zaniedbywali inne obszary swojego życie. Taki był ich wybór!

Cudownie jest być zwykłym człowiekiem

Jestem zwykłym człowiekiem. Nie geniuszem, nie wariatem skupionym na realizacji kosmicznych celów. Tak, mam swoje cele i marzenia, ale to nie jest sens mojego życia. To nie jest coś na co mogę poświecić swoje zdrowie, rodzine i zdrowie psychiczne!

Nie zamierzam się wstydzić czy przepraszać za to, że nie mam ambicji podboju świata.

Szczerze mam gdzieś te wszystkie rady i mądrości. Uważam, że słuchanie geniuszy i traktowanie ich rad zero-jedynkowo, może być niebezpieczne w skutkach. Ja tego typu wypowiedzi traktuje raczej jako ciekawostkę. Nigdy nie będę drugim Jobsem, Gatesem czy Muskiem. Nie mam takich ambicji i nie ma w tym niczego złego!

Dziś w pogoni za sukcesem, ludzie wypruwają sobie żyły. Nie chcę tak żyć. Oczywiście, czasem kiedy kończę projekt, pracuje nawet po 14h dziennie. Wiem jednak, że ten intensywny wysiłek potrwa przez jakiś czasu. Potem wszystko wróci do normy. Praca na pełnych obrotach, bycie super produktywną 365dni w roku to jakaś abstrakcja. Nie jestem cyborgiem!

Wiecie co, nigdy nie przerobimy tej całej roboty. ZAWSZE będzie coś do zrobienia. Zawsze możemy zrobić coś lepiej, dokładniej, perfekcyjniej, tylko po co? Perfekcjonizm to droga do nikąd. Jak to mówi Ola Budzyńska:

“Zrobione jest lepsze od doskonałego”

Miejcie gdzies te wszystkie mądrości. Śpijcie te 8h dziennie, dbajcie o zdrowie (również to psychiczne), miejcie czas dla rodziny i nie siedźcie całymi dniami w robocie. I tak nie przerobicie tej całej roboty, po co wypruwać sobie flaki? Życie Wam ucieknie!

 

PS Jak sprawa wygląda na co dzień u Was? Ile godzin przeznaczacie na pracę czy sen? No i co myślicie to tych wszystkich “złotych” radach?

[Głosów:0    Średnia:0/5]
36 komentarzy
  1. Piękny, mądry tekst ! Sama staram się pracować 8 godzin dziennie, znaleść czas dla ukochanego, dla pasji, dla rodziny i co najważniejsze dla siebie ! Nie zawsze mi to wychodzi, czasem zostaje w pracy po godzinach, wracam do domu pisać magisterkę, potem sterta prania.. głowa pęka. Na szczęście znam doskonale siebie i wiem, ze po takim intensywnym okresie potrzebuję odpoczynku !

  2. Tak strasznie potrzebowalam tego tekstu. Od jakiegos czasu szukam nowej pracy i zamiast skupic sie na pozytywach, deprecjonuje swoja edukacje, doswiadczenie i wiedze na kazdym kroku sama w swojej glowie. Wymagam od siebie bycia produktywna w pracy 8h, potem 2h na silowni (najlepiej oczywiscie codziennie! A na silownie 30 minut spacerem z buta), a potem powinnam zajac sie szukaniem pracy albo sprzataniem domu, zebym w ciagu calego dnia byla produktywna i nie tracila czasu na “nic nierobienie”. Sama sobie te pulapke zastawilam i Twoj wpis uswiadomil mi, ze czas zatrzymac te karuzele, bo moja psychika juz z tym nie wyrabia..dziekuje <3

  3. Spotykałam się kiedyś z chłopakiem o specyficznym profilu zainteresowań, wybrał sobie prestiżowy zawód. Nauki od cholery, roboty ogrom – poświęcał się na maxa swojej pasji. Aczkolwiek do dziś mam wrażenie, że przyszły zawód wybrali mu rodzice. Sypiał po 2-3 godziny, funkcjonował na redbullach. Raz powiedziałam mu, żeby trochę zwolnił bo się wykończy, to usłyszałam, że go demotywuje, a sama robię za mało… Oczywiście za mało wg. jego kryterium, ale wtedy bardzo się przejęłam.

    Nie mniej pare miesięcy później dowiedziałam się, że trafił do szpitala i nawet mnie to nie zdziwiło. Bo nie da się żyć na pełnych obrotach non stop. Dzisiaj już wiem, że tacy ludzie to nie motywacja, to chodzący wyrzut sumienia, który zabija radość z codzienności. Ale trochę mi zajęło zrozumienie, że nie chce otaczać się ludźmi, którzy nie potrafią nigdy stanąć i zmuszają mnie abym dotrzymała im tępa.

    1. Jak widzę, że ludzie piją energetyki jeden po drugim, to bardzo im współczuje. ORganizm długo tak nie pociągnie

    2. Karolina, wielkie dzieki, że się tym z nami podzieliłaś.

      W pełni zgadzam się z tym co napisałaś!

  4. Bardzo mądre słowa ! Kilka lat temu sama się o tym przekonałam – nie warto tracić życia i każdej najmniejszej radości na usilne dorównanie wybitnym jednostkom. Jesteśmy różni, mamy swoje cele i marzenia. Ważne jest to jak czujemy się we własnej skórze i to, jakie szczęście czerpiemy z naszego życia.

    Pozdrawiam serdecznie 😊

    1. dokładnie, praca nie powinna być sensem życia. To sprawia, ze wiele cennych rzeczy ucieka nam przez palce

  5. Dziękuję za ten tekst. Na szczęście coraz więcej osób doznaje ‚przebudzenia’ i nie daje sobie wcisnąć, że mogą i MUSZĄ wszystko, więcej i szybciej, bo inni tak robią. Ja też wpadłam w ten kołowrotek, przypłaciłam to zdrowiem i pogorszeniem relacji z najbliższymi. pracowałam po 12 godzin dziennie, włączając w to weekendy. Do tego dom, małe dziecko… To trwało prawie dwa lata. Im więcej pracowałam, tym bardziej miałam do siebie pretensje, że się nie wyrabiam. Nie miałam siły, moja samoocena pikowała w dół, zdrowie szwankowało. Zaklęte koło… Teraz już wiem, że mimo iż mogę wiele to wcale nie chcę i nie muszę :)… uczę się życia w równowadze, a moje cele są bardziej przyziemne i skoncentrowane codziennych na drobiazgach, które są jednak esencją życia :))

  6. Ludzie sukcesu nie mówią jak mamy żyć. Ktoś się pyta “co zrobić, żeby być takim jak Ty? Żeby osiągnąć sukces taki jak Ty?” to odpowiadają jak wygląda ich styl życia, bo przecież każdy chce być bogaty, ale wątpię, żeby Musk, Jobs czy inny dyktował warunki całemu światu jak ma wyglądać ich doba, bo mało ich to obchodzi. Chyba, że chodzi o ich własnych pracowników, to wtedy tak – pojawiają się wymagania, ale to normalne, że pracodawca ma jakieś wyobrażenie, jak jego pracownik powinien pracować.

    Dla nas ich cele są “kosmiczne”, bo się na tym nie znamy, ale może dla nich to normalne, przyziemne problemy jak dla nas np. wydania ebooka. Dla jednych to coś nieosiągalnego, a dla innych ciężka praca ale realna. Do tego oni nigdy nie zmuszali się do pracy w dziedzinie, która nie była ich pasją. Niektórzy mówią “wybierz sobie zawód, który jest twoim hobby to nie przepracujesz ani godziny” ale dla innych oznacza “przepracujesz całe życie”.

    Odbieram tekst jako pocieszający poradnik dla osób, które się zadręczają. Słusznie, nie można się udręczać. Byłam w takiej sytuacji, gdzie pracowałam po 20h na dobę a i tak ciągle wyrzucałam sobie, że za mało pracuję, ale… nie byłam jakoś produktywna przez te 20h. Jakby to podliczyć to faktycznie może pracowałam 5h, a reszta to było takie miganie się. Na pracę byłam zbyt zmęczona, a na odpoczynek zbyt przejęta, że tyle jeszcze roboty do zrobienia, więc trwałam przed tym komputerem nie robiąc nic. Receptą na to było spięcie się w sobie i zrobienie tego co musiało być zrobione danego dnia, bez lenienia się.

    Uważam, że nie ma idealnej recepty na tryb dnia. Nie można krytykować, że styl życia Muska jest zły i jednocześnie podawać jakiś inny za wzór, bo każdy ma prawo żyć po swojemu. Zamiast mówić ile każdy ma spać i jak/z kim spędzać wolny czas, lepiej powiedzieć “żyj tak jak chcesz, ale pamiętaj, że nie można mieć wszystkiego”. Każdy powinien wybrać na czym mu zależy i to realizować. Nie można spędzać całych dni z rodziną i na oglądaniu seriali a później oczekiwać, że osiągnie się jakiś sukces, bo bez pracy nic się nie stanie. Ile włożymy tyle wyjmiemy. Ktoś spędza całe dnie w pracy, a później oczekuje, że ma wspaniałe relacje z rodziną? Każdy godzi swoje priorytety na swój sposób. Każdy jest inny. Musk jest geniuszem technologicznym, ale nie wszystko w życiu mu się udaje. Napewno jest coś czego nie potrafi, ale się na tym nie skupia.

    Dla mnie jedyną poradą od tych “geniuszy” jest: jeśli coś robisz, bądź w tym najlepszy.
    I tak się staram – być ekspertem w swojej dziedzinie, bo lubię to co robię. Pracuję 9-17 / sypiam 8-10h / oglądam seriale i filmy / staram się czytać książki i się nie zadręczam, bo nauczyłam się pewne sprawy odpuszczać, ale nie twierdzę, że jeśli ktoś zacznie żyć tak jak ja, też będzie zadowolony tak jak ja. Nie chodzi o to, żeby zacząć zmieniać swój tryb życia o 180 stopni, tylko o to, żeby nauczyć się odpuszczać i skupiać się na tym co robimy. Jeśli pracujemy to pracujemy na 100%, a nie np. trochę pracy, trochę pudelka a później jak przychodzi odpoczynek to mamy świadomość, że właściwie to przeglądaliśmy pudelka i że to tak nie powinno być itd. Z tego rodzą się wyrzuty. Jeśli dajemy z siebie 100% to sami sobie mówimy “nie stara, więcej nie dam rady bo to był max”. Ale i tak, niech każdy robi jak mu pasuje. Czasami ludzie muszą pewne rzeczy sami przeżyć, żeby określić czy coś im odpowiada czy nie.

    1. Elon Musk bardzo często mówi ludziom jak żyć, wystarczy obejrzeć jego wypowiedzi, wykłady.

      Poza tym, on od ludzi którzy z nim pracują wymaga pracowania 60-80 godzin tygodniowo

    2. “Musk jest geniuszem technologicznym, ale nie wszystko w życiu mu się udaje. Napewno jest coś czego nie potrafi, ale się na tym nie skupia.” Nie udało choćby się mu życie prywatne, jest rozwodnikiem, ma chyba z 5 dzieci z byłą żoną i zapewne płaci ogromne alimenty, ale czasu już dzieciom z ojcem nie odkupi się za żadne pieniądze. Szanuję Muska za osiągnięcia naukowe, ale nie jest moim idolem, ponieważ jest tyranem pracy (polecam poczytać jego biografię).

  7. Nareszcie ktoś to powiedział! Pare lat temu przez te “motywujące” cytaty, filmy namieszalo mi się w głowie. Nienawidziłam siebie za to że nie jestem Beyonce czy inna kobietą sukcesu. Ze nie potrafie czegos zrobic , ze nie ucze sie caly czas. Takie rzeczy to sama głupota. Tracimy zycie na prace i bycie “człowiekiem sukcesu”. Co to w ogole znaczy? Bo dla mnie sukces to dobrze przeżyty dzień. Dzięki Elajza ❤

    1. Mahda, pięknie to napisałaś! “Dla mnie sukces to dobrze przeżyty dzień” <3

  8. Ja ostatnio pracuje po 5-6 godzin dziennie, śpię minimum 8h, resztę dnia poświęcam sobie. I to jest super. Wcale nie robię mniej, a dzięki temu, że jestem wypoczeta i szczęśliwa wszystko idzie łatwiej i lepiej 🔥🔥🔥

  9. Wymaga dotrzymania terminów, które źle określa, przez to się nie wyrabiają. Nie jest to praca odtwórcza, więc co chwila spotykają jakieś problemy. Gdyby mi ktoś powiedział, że mam pracować 60h tygodniowo to bym takiem pracy nie przyjęła, ale oni tam pracują. Być może podoba im się wizja bycia częścią czegoś większego, może dobrze im płacą, a może mają blisko z domu, nie wiem, ale nic mi do tego. Wybrali pracę w tej firmie.

    Nadal utrzymuję, że Musk nie organizuje specjalnych szkoleń, które mają na celu zmianę sposobu bycia ludzi. Ktoś zapytał go na twitterze ile czasu trzeba pracować tygodniowo, żeby zmienić świat. Odpowiedział 80-100, ale to nie oznacza, że lata po świecie i teraz “nawraca” wszystkich na system 80h pracy. Natomiast z innych źródeł jestem co chwila atakowana tym jak mam żyć. Kiedy mam odpoczywać, ile mam pracować, co mam jeść, jak się ubierać. To jest be a to cacy. Wszyscy mówią o tym, żeby być sobą i żyć według własnych zasad jednocześnie narzucając wszystkim klamry.

  10. no cóż okazuje się, że jednak jestem w mniejszości, jestem geniuszem, śpię po 6 godzin dziennie, bo jestem geniuszem, geniuszem prokrastynacji . Bo wolę wydurniać się z dziećmi, tworzyć im fajne wspomnienia z dzieciństwa, kreować u nich pamięć, że kopytka były najlepsze, że sernik genialny, że zawsze kino było udane, że zupy nigdzie tak nie smakowały jak u mamy. kosztem moich terminów w pracy. nie, nie zawalam terminów w pracy, ale nie wybiegam przed szereg, że muszę być najlepsza, choć czasem muszę. wolałabym mieć wszystko odprasowane, wysprzątane, ale jednak hołduję zasadzie przewróciło się, niech leży. Trudno, nie zmiotłam, nie podlałam kwiatków, ale znalazłam fajne wczasy, przeczytałam coś, co mnie odmóżdżyło, odsłuchałam instasories i jest mi lepiej. równoważę pracę odpowiednim odpoczynkiem. tak jest dobrze mimo, że wolałabym perfekcyjnie zrobić pomidorową, krem brokułowy, sprzątnąć, wyprać , kreatywnie spędzić czas z dzieckiem. a jeśli umrę teraz, to czyste szyby w oknach mają znaczenie? nigdy! zawsze jest coś do zrobienia, ale chcę kłaść się spać spokojna, a nie, że miałam coś zrobić i nie zdążyłam. zdążyłam! odłożyć to na jutro, lub pojutrze, lub dla kogoś. bo nic nie muszę. Zapierd.. tam, gdzie mam siłę i czas, a nie, że to jest priorytetem. Priorytet to to, co czyni mnie spokojną. nawet jeśli staję się chu..ą Panią domu. mam to gdzieś, i jak widzę, to dobrze. Eliza, doświadczenia, życie, los, czy Cię prawdziwa. Czerp z upływu czasy i doświadczeń, nic nie trzeba, życie trwa tak po prostu 🙂

  11. Z tych wszystkich porad ludzi sukcesu wynika, że pracować trzeba cały czas – najlepiej nie spać i nie odpoczywać. To mi wcale nie potrzebny taki sukces 🙂

  12. Cześć,
    To pokazuje jak bardzo artykuły w sieci są bez sensu. W życiu trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem, a nie pseudo radami. Ja śpię 8 godzin i tyle staram się pracować. I najważniejsze jest rodzina 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  13. Bardzo dobry tekst – sama nie raz zapedzałam się w kozi rog z takim myśleniem. Zapominamy, że sukces to nie tylko praca i osiągane w niej wyniki. Dla mnie sobota spędzona wspólnie z mężem na “zwykłych” czynnościach jest sukcesem – a nie spanie 4 godziny na dobe. Bo wspólnie spędzony czas jest cenniejszy niż kolejna odhaczona tabelka.
    Co do Netfliksa, pojawił się nowy mini serial “Przegrani”. O tym jak porażka ( tutaj mowa akurat o sportowcach i ich karierach) może się okazać punktem zwrotnym, gdzie przegrana tak naprawdę okazuje się wygraną w życiu. Myślę, że może Ci się spodobać- może to ciekawy pomysł na kolejny tekst, a przynajmniej bodziec do refleksji nad swoimi “porażkami”.

  14. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że często to, że chcemy być lepsi, szybsi, bardziej efektywni, wynikać może z tego, jak ukształtowali nas Rodzice: “Ania dostała ze sprawdzianu 5,a Ty tylko 4+”?,dlaczego z matematyki masz 5 a z polskiego tylko 4+? Mogę tak mnożyć w nieskończoność. Dziecko, a później młody człowiek, postrzega siebie tylko z pryzmantu wyników i rzecz jasna-muszą być najlepsze. Czym to może skutkować? Ano na przyklad tym, że mając dzisiaj 32 lata, niezle wykształcenie, nie umiem docenić swojej własnej wartości, biorę na plecy każde nowe dodatkowe zadanie, bo “Ania przecież dalaby radę”, pracuje po naście godzin dziennie i wciąż głos w środku mówi: “to za mało, to niedokładnie”. Ze stresu nie jem, wybucham o byle drobiazg, o dolegliwościach zdrowotnych nie wspomnę, ale mimo tego, że mam świadomość sytuacji, nie umiem zwolnić, bo poczucie odpowiedzialności za powierzone zadania wciąż guruje nad wyczerpaniem organizmu.

  15. Bardzo inteligentnie napisane! Jeżeli dla kogoś praca związana z jedną dziedziną jest dosłownie całym życiem – to okej, niech próbuje stylu życia geniuszy. Ale dla ogromnej większości z nas praca jest jednym z zajęć. Mamy rodzinę, przyjaciół, nasze wzruszenia, słabostki, pasje, ulubione seriale, aktywność fizyczną i wiele, wiele innych. Oddając się tylko i wyłącznie pracy, wszystko inne sobie odbieramy. Czasem kosztem zdrowia. A jednak mało z takich osób zostaje wybitnymi naukowcami itd. Także do głębokiej refleksji to wszystko 🙂
    Sama zresztą też niedawno poruszyłam na blogu podobny temat – Jak odpoczywać mądrze. U nas w Polsce to często temat tabu… A ja chciałabym mówić, że odpoczywanie jest super, a chwalenie się nadgodzinami na dłuższa metę jest zwyczajnie głupie.

  16. Masz racje Elizka 🙂
    Dawno nic tu sie nowego nie pojawialo a jak juz cos napisalas to petarda!!!
    Dzieki za ten tekst bo jeszcze pare lat temu potrafilam przejechac pol
    Polski na spotkanie z “kołczem” od rozwoju osobistego. Siedzialam na wykladzie jak zaczarowana a po wykladach nabywalam wszystkie ksiazki i audiobooki. Chciałam byc perfekcyjna w pracy i w domu a do tego prowadzic bogate zycie towarzyskie.
    No dzis wiem ze nie da sie i juz! Zawsze jest cos kosztem czegos.
    Dlatego wprowadzam swoje zasady i praca 8 godzin dziennie i koniec !!!! W drodze z pracy juz mam wyłączone myslenie o pracy i tak do 8 dnia nastepnego. Ale nauka tej umiejetnosci zajęła mi troche czasu.

  17. Miałam czas, że non stop byłam w pracy (praca na etacie, zajęcia na siłowni, treningi personalne). Nie minęło sporo czasu, aby taki tryb życia mocno dał mi się we znaki – nie dość, że byłam sfrustrowana brakiem czasu dla siebie i najbliższych, moja forma znacznie na tym ucierpiała ponieważ nie miałam czasu i siły na swoje treningi. Dobrze, że w porę się opamiętałam i ogarnęłam, na co stawiam w życiu. Co zyskałam? Więcej czasu dla siebie, czas na swój trening, co jest dla mnie absolutną higieną umysłu. Wyzbyłam się też chorej presji – jeśli nie mam po brzegi wypełnionego kalendarza, to jestem leniem.

  18. Zapomniałaś dodać:
    część ludzi sukcesu zbudowało swój sukces w 3-4-5-6-7- pokoleniu za sprawą kasiorki poprzednich pokoleń i pracy rodziców.
    Patrz pan Gates.

  19. Świetnie powiedziane. Od siebie dodam, że osoby, które już jakiś czas temu osiągnęły sukces i teraz chwalą się ile czasu poświęcają na przykład na pracę zwykle nie muszą się przejmować niektórymi prozaicznymi rzeczami, na które my musimy poświęcić sporo czasu. Policzcie sobie ile tygodniowo spędzacie na zakupach, gotowaniu, sprzątaniu i innych podobnych czynnościach. Jeśli doliczymy je do naszego dnia pracy to wychodzi znacznie więcej niż 40 godzin! Też czasem wolałabym dłużej posiedzieć w pracy niż gotować (nienawidzę) i potem chwalić się, że jestem pracowita. Z drugiej strony istnieje jeden często przytaczany nawyk, który popierami i który bardzo mi pomógł – medytacja. Te kilka, kilkanaście minut dziennie dla siebie, wyciszenia umysłu i wzięcia paru głębokich oddechów. Polecam!

  20. A wyobrażaliście sobie kiedyś życie z człowiekiem sukcesu?? Ja takie prowadzę od kilkunastu lat. Opowiem wam jak to wygląda… Mój mąż pracuje w tygodniu do 5 rano do 21 z godzinną przerwą na obiad (i żeby dzieci nie zapomniały, jak wygląda tata). W sobotę kończy pracę już około 17!! Mąż jest numerologiczną jedynką jak jego ojciec, brat i szfagier, czyli robotę ma we krwi. Myślicie ta to ma super kasy jak lodu… nie koniecznie, bo każdy kto prowadzi własny biznes wie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i zawsze potrzeba nowej maszyny, nowej hali bo poprzednia jest za mała. Po latach jedyne co udało mi się osiągnąć to wolne niedziele dzień od A do Z dla dzieci. I rezygnację z mojej pracy zawodowej. Pamiętam czas wakacji ja noworodek, 4 letnia córka i mój mąż z telefonem przy uchu laptopem na kolanach, na plaży, na stacji benzynowej w czasie 3h przerwy w podróży, bo trudno prowadzić z laptopem na kolanach. Wiem dokładnie, dlaczego odeszły żony wielkich geniuszy. Ja jeszcze się trzymam, bo przecież nie zabiorem dzieciom ukochanego ojca. Ich nie interesuje, że nie o takim życiu marzyła ich mama.

  21. Boże cieszę się, ze również jestem normalnym człowiekiem ( no chyba ?) – śpię 8-9 godzin chociaż mógłbym i więcej, etatowa praca nie dodaje mi skrzydeł, często leniuchuje i patrze bezczynnie w niebo – a powinnam wykorzystać swój potencjał i napisać książkę:) może stałą by się światowym hitem –

  22. Świetny artykuł. Mam bardzo podobne zdanie. Ponieważ studiuje, odniosę się bardziej do nauki. Zawsze podczas nauki pamiętam o odpoczynku bo bez niego nic nie da sie zdziłać! Jednak trzeba pamiętać i bardzo uważać, żeby nie przegiąć w druga stronę i nie zacząć traktować takiego myślenia jako dobrej wymówki od działania. Szczególnie w przypadkach, gdzie ktoś sam organizuje swoją pracę/naukę.

Leave a Reply

Your email address will not be published.