Detoks od internetu – złoto w czystej postaci

Otwieram oczy zbudzona irytującą melodią ajfonowego budzika. Sięgam po telefon by szybko go wyłączyć. Po chwili już skrolluje instagram, odpisuję na komentarze i na maile. Bywa, że pierwszą godzinę po przebudzeniu spędzam w łóżku, a moja głowa od pierwszych minut jest w pracy. Odpowiadam na pytania, pomagam, doradzam i oglądam inne życia. Nie mam czasu na moje własne myśli, na zaplanowanie dnia, na siebie. Od razu wpadam w wir, z którego nie wyrwę się do północy.

To story of my life sprzed dwóch miesięcy. Nie mam pojęcia jak mogłam tak żyć. Na szczęście zaszły pewne znaczące zmiany…

Całodniowy internetowy detoks

Zaczęło się od całodniowego detoksu. Ustaliłam, że w niedziele wyłączam telefon i komputer. Odcinam się od internetu i wszelkich urządzeń elektronicznych. Tego dnia nie tylko nie korzystałam z internetu, ale też nie robiłam zdjęć, nie rozmawiałam przez telefon i nie pisałam smsów. Na początku było mi bardzo ciężko, ciągle szukałam wzrokiem telefonu bo chciałam nagrać instastories, wysłać do kogoś wiadomość albo rzucić okiem na instagram. Coś co było dla mnie normą, nagle zostało mi uniemożliwione.


Fear of missing out

W pierwszych godzinach detoksu miałam poczucie, że coś tracę, że coś mnie omija. W psychologii jest na to specjalne określenie FOMO czyli fear of missing out. Tłumaczymy to  jako lęk, niepokój oraz dyskomfort związany z poczuciem, że coś nas omija, coś przegapiamy i bezpowrotnie tracimy. Stąd ta ciągła potrzeba odświeżania facebooka i skrollowania instagrama. Chcemy być na bieżąco by broń Boże czegoś nie przeoczyć lub czegoś nie stracić. W ciągu kilku pierwszych godzin odczuwałam dyskomfort związany z FOMO. Myślałam – a co jak komuś (kto ma ważną sprawę) nie odpisze, a co  jeśli nie dodam tego dnia zdjęcia na instagram i żadnego instastories, a co jak będzie jakaś awaria, jeśli kogoś rozczaruje, jeśli przeoczę jakąś super ważną informacje?

Świadoma tego syndromu szybko go u siebie zobaczyłam i postanowiłam nad nim zapanować. To co należy wiedzieć to to, że FOMO może prowadzić do depresji, do niezadowolenia z życia i do uzależnienia od cyberświata. Jeśli nie okiełznamy tej ogromnej potrzeby nadążania za cyberświatem możemy przestać dostrzegać cudowne rzeczy jakie dzieją się w naszym! Po prostu przestaniemy się cieszyć z małych rzeczy. Pogoń za informacją zje nas od środka.

Dlatego tak bardzo potrzebny jest..

Balans

Tego dnia naprawdę dużo się działo. Wpadli do nas goście, pokazywaliśmy im jak piękny jest Lublin, a wieczorem poszliśmy na zapierający dech spektakl  “Sen o mieście” na dziedzińcu Lubelskiego Zamku. Normalnie wrzucałabym na instastories migawki z tego dnia i robiła zdjęcia, ale tego dnia nie było o tym mowy.

I wiecie co, zdałam sobie sprawę, że po południu byłam już kompletnie oczyszczona z tej konieczności relacjonowania ciekawych momentów z życia. Już nie czułam, że tracę potencjał, że moi czytelnicy, muszą coś zobaczyć i o czymś się dowiedzieć. Wyzbyłam się obowiązku, który sama na siebie narzuciłam. To było niezwykle oczyszczające i byłam pod wrażeniem, że zadziało się to tak szybko. Po prostu przyjęłam to za normę i pogodziłam się z takim stanem.

Bez telefonu przeżywasz bardziej 

W moim przypadku teza, która mówi, że bez telefonu, aparatu czy kamery w ręce przeżywamy BARDZIEJ, zupełnie się nie sprawdziła. Zupełnie nie przeżywałam bardziej tego dnia. Nie dostrzegałam więcej, nie odczuwałam głębiej, a moje rozmowy nie były bardziej wartościowe. TAK, pozwoliło mi to złapać balans, pokazało, że detoks to oczyszczająca rzecz i że potrzebuje go w moim życiu częściej niż raz w tygodniu, ale nie było eureką, która zmieniła wszystko.

Oczywiście mówię tu o swoich przeżyciach. Myślę, że osoby, które patrzą na świat przez pryzmat telefonu, odczują ogromną różnicę w jego postrzeganiu. Jeśli rozmawiając z kimś jednocześnie prowadzisz rozmowę na facebooku, to tak, twoje rozmowy face to face staną się głębsze, bardziej jakościowe i po prostu NORMALNE. Jeśli jesteś głuchy na swoje potrzeby, jeśli nie szanujesz swojego czasu, jeśli wciąż jesteś zamknięty w cyber świecie to TAK, bez telefonu będziesz przeżywał BARDZIEJ.

Ja jestem bardzo samoświadoma, słucham siebie i reaguje na to co podpowiada mi mój umysł i ciało. Wiedziałam, że potrzebuję całodniowych detoksów, że to dobrze na mnie działa. Jeśli nie słuchasz siebie możesz przeoczyć moment krytyczny, co jest niebezpieczne dla psychiki.


Poranny i wieczorny detoks

Całodniowy detoks od telefonu, laptopa i internetu  pojawia się w moim życiu średnio 3 razy w miesiącu. Dodatkowo wprowadziłam poranny i wieczorny detoks, który zakłada, że odstawiam telefon i laptopa 2h przed snem i sięgam po nie dopiero następnego dnia po śniadaniu (albo chwilę przed).

Poranny detoks

Budzi mnie budzik. Taki normalny w zegarku, nie w telefonie. Otwieram oczy i pierwsze co robię to myślę o nadchodzącym dniu. Myślę o samych dobrych rzeczach jakie mnie dziś czekają, o ludziach z jakimi się zobaczę i o liście zadań jaką stworzyłam poprzedniego wieczora. Przeczytałam o tym w książce Oli Pani Swojego Czasu. Nawet jeśli w Twoim życiu odbywa się teraz jakiś horror to na pewno uda Ci się znaleźć chociaż jedną pozytywną rzecz (choćby najmniejszą). Następnie się modlę, wstaje z łóżka, sięgam po wodę (która zawsze stoi obok łóżka) i wypijam powoli 500-700ml.

Schodzę na dół by przygotować śniadanie i zwykle wtedy sięgam po telefon. Robię zdjęcia śniadania i wrzucam je w ramach inspiracji oraz promocji ebooka. Nie czytam jeszcze wtedy żadnych wiadomości, nie skrolluje instagrama ani nie oglądam instastories innych ludzi. Wszystko ma kręcić się wokół mojego życia, moich myśli, moich potrzeb, moich planów i moich pragnień. Egoizm? Ja powiem samoświadomość i troska o komfort psychiczny.

Wieczorny detoks

Godzinę bądź dwie godziny przed snem rozstaję się z telefonem i laptopem. Zostawiam te urządzenia w innym pokoju, by nie mieć ich w zasięgu wzroku. To czas na wyciszenie, na czytanie książek, na rozmowę, modlitwę, długą kąpiel itd. Po całym dniu pracy mam dość niebieskiego światła, natłoku informacji i setek różnych bodźców. Wyłączam się wtedy totalnie, nie interesuje mnie co dzieje się na instagramie, facebooku czy blogu. Nie chcę wiedzieć o problemach (na które i tak nie mam wpływu), o oczekiwaniach, prośbach i pytaniach ludzi z internetu. To czas tylko dla mnie. Brzmi egoistycznie? Może i tak. Znowu egoizm, powiecie? W rozsądnej dawce, egoizm chroni nasze zdrowie psychiczne i jest bardzo potrzebny.

Jeszcze niedawno do północy odpisywałam na komentarze leżąc w łóżku. Zawsze było coś do roboty i zawsze kładłam się spać z poczuciem niedokończonych spraw. Tak jakbym nie wiedziała, że nigdy nie przerobie tej całej roboty, choćbym miała do dyspozycji trzy doby zamiast jednej.

Z politowaniem czytałam w różnych książkach, że wieczorny odwyk od telefonu zagwarantuje lepszy jakościowo sen. Niby jak?! – zastanawiałam się. “Przecież to nie ma żadnego wpływu”. Otóż ma i to ogromny, ale musiałam przekonać się o tym na własnej skórze.

Amerykańskie Towarzystwo Naukowe twierdzi, że:

“niebieskie światło negatywnie wpływa na poziom hormonu melatoniny, wywołującej senność”

Mamy niski poziom melatoniny w ciągu dnia, jego produkcja wzmaga się w godzinach wieczornych. Nie dziwmy się, że nie możemy zasnąć jeśli tuż przed zamknięciem oczu karmiliśmy się niebieskim światłem. Faktem jest, że korzystanie z telefonu czy laptopa tuż przed snem negatywnie wpływa na cykl naszego snu.

Odkąd robię wieczorny i poranny detoks jakość mojego snu NIEWIARYGODNIE się polepszyła. Co więcej, budzę się nawet przed budzikiem, wypoczęta, pełna energii i pozytywnie nastawiona do życia.

Dobra zmiana

Detoks (czy to całodniowy czy poranny/wieczorny) wpłynął na moje życie bardzo pozytywnie. Wprowadził balans, którego dobre skutki widzę w każdej sferze mojego życia. Ściągnął ze mnie obowiązek ciągłego relacjonowania, inspirowania, nauczania i dzielenia się. Sprawił, że jeszcze bardziej szanuje swój (i Wasz) czas i staram się tworzyć jeszcze bardziej jakościowe treści. Dzięki niemu nie sięgam po telefon kilka razy w ciągu godziny i nie skrolluje bezsensownie fejsa i insta. Ograniczyłam liczbę obserwowanych profili na obu serwisach i zostawiłam tylko te, za którymi stoi coś więcej. Sama dążę do tego by blog i moje kanały SM były właśnie miejscem, za którym stoi coś więcej.

Mizofonia – mlaskanie, dzwięki które potrafią zdenerwować każdego.

Dajcie znać co o tym myślicie. Próbowaliście takiego detoksu? A jeśli nie to czy przekonałam Was do spróbowania? 🙂

 

 

[Głosów:2    Ocena: 3.5/5]
50 komentarzy
  1. Od dzisiaj to wprowadzam. Dziękuję Ci za ten wpis. Ja dzisiaj obudziłam się o 8;45 a wyszłam z łóżka o 10:30!!! Bo leżałam i przeglądałam najpierw Facebooka, potem instagram, potem instagram książkowy, potem wykop no a potem to znowu od początku, bo przecież już minęła godzina odkąd przeglądałam Facebooka… Tak samo przed snem, czytam książkę i robię się bardzo senna, zerkam na zegarek – 23:00. Gaszę światło i… Biorę do ręki telefon. Rozbudzam się, siedzę na telefonie. Patrzę na zegarek – 2:00… Jakość mojego snu jest straszna i trochę otworzyłas mi oczy na to dlaczego wieczorem i przy zasypianiu czuje się do bani i dlaczego rano zalegam w łóżku zamiast wstać od razu, zjeść śniadanie i dopiero poczytać co tam na internecie. Dzięki wielkie jeszcze raz!

  2. Ło matko Eliza! Ja zamiast wieczornego detoksu, siedzę na Twoim blogu i czytam co piszesz:) Jakość snu mi sie od tego nie poprawi, ale samoświadomość napewno tak!:) Dzięki za ten tekst! Inspirujesz kochana!!

  3. Twoja opowieść “sprzed dwóch miesięcy” wydaje się dziwnie znajoma…
    Ciężko walczyć z tak silnymi przyzwyczajeniami, chociaż ostatnio staram się je jednak bardziej kontrolować 🙂
    Co prawda na całodzienny detox jeszcze się nie porwałam, sama jestem ciekawa jak na to zareaguje (jestem pewna, że przyjdzie na to czas), jednak ten wieczorny detox stosuje dosyć często i zasypiam spokojniej 🙂
    Walczę dalej, Inspiracjo! 🙂

  4. Kochana! Trafilas w samo sedno mojego ostatniego problemu :/ Sprobuje jednak po raz kolejny, bo to co wyzej napisalas sie niestety sprawdza (problemy ze snem…) Szkoda czasu na bombardowanie umyslu z samego rana albo tez poznym wieczorem. To tez dobry pretekst do lepszej organizacji dnia. Krotko mowiac, z nieba mi spadlas, juz nie po raz pierwszy z reszta.
    Sciskam, Magda.

  5. Wooow nie wiedziedziałam, że używanie telefonu przed snem tak znacznie wpływa na jego jakość. A ja się zastanawiam dlaczego ja mam taki problem z zaśnięciem. Byłam kompletnie nieświadoma tego jak bardzo taki detoks jest mi potrzeby. Dzięki Eliza za uświadomienie, buziaki 😘

  6. ja nie probowalam detoksu, ale po tylu latach, zycia z telefonem jako przedluzeniem reki…, zauwazam ze potrzebuje go co raz mniej – jestem mniej aktywna w social media, mniej mnie obchodzi cudze zycie, co wiecej – zdarza mi sie wyjsc z domu bez telefonu! pezypominam sobie dopiero zazwyczaj na miescie, ze chyba zostal w domu na ladowarce/stoliku/albo nawet nie wiem gdzie…
    jest mi z tego powodu lepiej, nie powiem! 😉
    pozdrawiam!

  7. Zdecydowanie przekonałas mnie do detoksu! Rano nie mam czasu żeby skrollowac internet, bo od 7 zaczynam prace. Niestety wieczorem przed zaśnięciem telefon jest w moich rękach 🙁 tyle razy obiecywałam sobie, ze przed snem będę łapała za książkę, a nie telefon🙄 czas to zmienić:)

  8. Super tekst. Juz wszyscy troche zachlysnelismy sie social mediami. Bardzo wazny jest ten balans o ktorym piszesz i fajnie jak sami zauwazymy ze przeginamy.
    Pare miesiecy temu rowniez wpadlam ba pomysl detoksu przy okazji Wielkiego Postu. Zawsze mam jakies postanowienie i staram sie wybrac cos co bedzie wnosilo jakos korzysc a przy okazji nie bedzie latwe. Na dzien detoksu wybralam niedziele. Pierwsza byla straszna. Pomijajac fb i instagrama wciaz mialam w glowie ze cos musze sprawdzic. A to czy uczelnia nie napisala ze zajecia odwolane a to sprawdzic autobus na nastepny dzien i wtedy zrozumialam ze wszystko kreci sie wokol mojego telefonu. Straszne!!!
    Potem okazalo sie ze te niedziele byly najlepszym dniem bo rano zamiast scrolowac instagram czytalam ksiazki, mialam wiecej czasu na rozmowe ze znajonymi i rodzina… paradoksalnie nie majac z nimi kontaktu, musielismy sie spotkac, na spokojnie jadlam kazdy posilek nie robiac nic innego, nawet udalo sie cos ugotowac za czym srednio przepadam. Znalazlo sie jakies milion dodatkowych sekund w ciagu jednego dnia.
    Takze mega polecam kazdemu! Sprobowac chociaz jeden dzien. 😉
    Polecam tez zainstalowac apke do mierzenia czasu na telefonie, to moze was mocno przekonac. 😛

  9. Zdecydowanie wprowadzilam detoks. Usunęłam Facebooka z telefonu, przez cały dzień właściwie nie zaglądam do telefonu, rodzaj pracy tez mie bardzo mi na to pozwala. Jedynie z wieczorami mam problem, bo to jedyny moment kiedy mogę przejrzeć i staram, wrzucić coś czy obejrzeć film, ale widze że mam problem z jakością snu. Hymm zupełnie zrezygnować z telefonu 😩

  10. Marzę o wieczornym detoxie..kiedy dzieci już śpią razem z mężem uciekamy w telefony.leżąc w jednym łóżku obok siebie nawet nie rozmawiamy.każdy zanurzony w niebieskim świetle..musimy koniecznie to wypróbować 👍

  11. Ja u siebie od pewnego czasu wprowadziłam ten zwyczaj i czuje się o niebo lepiej ❤️ Poniekąd wpływ na to miała praca w social mediach… prowadzę konta różnych firm na Facebooku i odkąd siedzę na nim praktycznie 8 h w pracy to absolutnie odechciewa mi się skrolowania swojej tablicy 😀

  12. Od miesiąca odkładam telefon przed snem na półkę, wcześniej zasypiałam z nim w ręce 🤣 Jak cudownie się śpi 😍 Teraz czas jeszcze na poranny detoks, zamiast delektować się kawą z rana i spędzić czas z bliskimi to przeglądam fb, insta, wiadomości itp….

  13. Tak zachecilaś mnie do ponownej próby żeby ograniczyć korzystanie z mediów rano i przed snem. Pierwsza próba była po przeczytaniu kaiążki Oli, ale nie wcieliłam tego w życie. Pozdrawiam

  14. Też robiłam ostatnio weekend bez telefonu i internetu, polecam każdemu nagle zauważamy jak dużo czasu mamy każdego dnia nie marnując go siedząc przy laptopie czy telefonie przeglądając co robią inni sami marnujemy czas na nic nie robieniu. Dostrzegłam to dopiero po pierwszym detoksie dwu dniowym co sobie zrobiłam niecały miesiąc temu, na prawdę ludzie stają się niewolnikami internetu. Trzeba to zacząć dawkować z umiarem.

  15. Nie mam problemu z porannym detoxem gdyż po telefon sięgam zazwyczaj przy śniadaniu (tak, wiem, nie powinno się czytać przy jedzeniu…), taki całodniowy np. niedzielny też nie jest dla mnie niczym strasznym. Problemem jest natomiast ten wieczorny gdyż lubię przed snem obejrzeć jakiś film czy odcinek serialu. I – co najdziwniejsze – nie mam problemów z zaśnięciem, wysypiam się i też często budzę się przed budzikiem.
    Posłuchałam Ciebie i też ograniczyłam na Instragramie ilość obserwowanych profili i nawet nie wiesz jak lepiej się z tym czuję. Zostawiłam tylko to co mnie naprawdę interesuje i inspiruje – mam wrażenie, że pozbyłam się spamu i mnóstwa czasopochłaniaczy. No a dzięki temu rzadziej tam zaglądam.

  16. Super wpis nowy android pozwala na ustawienie sobie limitów internetowych więc jest to dość ciekawe rozwiązanie zwłaszcza że niebieskie światło na krócej niż godzinę przed snem nie pozwala się wyspać.

  17. Eliza, dzięki za ten post, koiecznie muszę wprowadzić to do swojego życia. Bo ja z telefonem praktycznie się nie rozstaję, a tak naprawdę nic z tego nie wynika… O ile, Ty odpisywałaś czytelniczko, ogarniałaś jakie sprawy, to mi po prostu zdarza się ślepo patrzeć i skrllować insta bądź face. I rzeczywiście gorzej się wysypiam i rano jestem zmęczona. Muszę w końcu zrobić taki detoks, ale nie jest łatwo, gdy jednocześnie dużo się pracuje a czas na bloga ma się tylko wieczorami:)
    Mimo wszystko spróbuję!

    Pozdrawiam!

  18. Niby o tym wszystkim wiem, a i tak nie umiem pozbyć się nawyku przeglądania Insagrama i Facebooka przed snem – nawet jak mi się uda, to nie udaje się to mojemu facetowi a to podnosi mi ciśnienie. Ciężko nad tym zapanować.
    Na codzień nie mam z tym problemu, ale ja też nie pracuje w social mediach.

  19. Cześć,
    Zdecydowania piąteczka! Internet zawładnął naszym życiem i trzeba z tym walczyć. Kiedyś nie było smartphonów czy komputerów i życie było piękniejsze 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  20. Często stosuję sobie tego typu detoksy. Są naprawdę świetne! Pozwalają mi spojrzeć na świat pod zupełnie innym kątem. Tym samym, o dziwo, to właśnie wtedy, gdy jestem z dala od telefonu przychodzi do mnie najwięcej inspiracji i kreatywnych pomysłów!

  21. Zainspirował mnie ten wpis i chyba wybróbuję…. Jestem mega zaganianą osobą, która pracuje na dwa etaty i ma dwójkę dzieci. Myślę, ze jestem w stanie dzięki detoxowi zyskać jedna godzinę dziennie, a może wiecej… Moje dzieci, mężczyzna i ja sama chyba na tym skorzystamy. Dziękuję..

  22. Mega inspiracja 😊😊 Bardzo mądry i pouczający wpis. Od dłuższego czasu planuje taki detoks ale zawsze coś. W końcu muszę się zmobilizować i od jutra zaczynam. Detoks poranny i wieczorny! Buziaki 😚

  23. Polecam na poczatek ustawic sobie w telefonie i laptopie zmiane światła po zachodzie słońca, z niebieskiego na zolte 🙂 to wystarczy żeby poprawic jakosc snu. Jak sie pojawia pierwsze efekty to bedziemy zacheceni do kolejnych kroków detoksu!

  24. Czuję się niekiedy jak człowiek z prehistorii… Zdjęcia z podróży czy z wycieczek wrzucam na FB dopiero parę dni po powrocie, kiedy już na spokojnie je przejrzę, wybiorę najlepsze i obrobię… Nigdy na bieżąco! To samo instagram… zresztą mam zwykły telefon komórkowy, a nie smartfon czy inne cudo 😉 Na wyjazdach, wycieczkach w góry, do lasu, gdziekolwiek – nigdy nie wchodzę do internetu – no, ewentualnie żeby sprawdzić pogodę w górach. . . Ja po prostu w ogóle nie mam wtedy w głowie takiej myśli, że istnieje internet, i że muszę się podzielić na szybko jakąś chwilą na FB czy Insta…. Długo by pisać… 🙂 Dla mnie to temat rzeka.

  25. Bardzo ciekawe spostrzeżenia, wezmę to sobie do serca i z pewnością spojrzę na swoje nawyki inaczej. Ja nie mogę oderwać się od telefonu wieczorami, bo w ciągu dnia nawet nie mam chwili, żeby nadrobić zaległości – ale to nic 🙂 Jakoś trzeba będzie powoli się odzwyczajać 🙂

  26. Przekonałaś zdecydowanie! Od czasu jak zaczęłaś mówić na instagramie o ograniczeniu profili, które się obserwuje to sama zaczęłam to robić 🙂 i już zauważam, że nie siedzę tak długo przy tel 🙂 a teraz dodatkowo ten detoks poranny i wieczorny mnie przekonał. Zaczynam od dzisiaj! 😉 (chociaż wieczór był dla mnie taka chwilą dla siebie, gdzie mogłam ze spokojem przejrzeć wszystkie portale, ale od dziś stawiam na książkę :)) dzięki za ten wpis! Mega inspirujesz do zmiany życia na lepsze 🙂

  27. Świetny tekst! 🙂
    Już od dłuższego czasu walczę, żeby rzadziej korzystać z Internetu. Niestety rok temu zdecydowałam się, żeby mieć własny Internet w telefonie – masakra! Już wiem, czemu tak długo się przed tym wzbraniałam, wciąga na maksa. Hm, może w końcu małymi kroczkami się uda:) Oj, przyda się detoks. A, jeszcze fajnie, ze napisałaś o modleniu się, w tej kwestii też powinnam mieć jakieś większy zwyczaj, cały czas zapominam…

  28. Pamiętam, kiedy odkryłam instagrama i oglądałam zdjęcia, a potem filmiki, jak to wciągało, o matko. Nie jestem blogerką, nie używam instagrama do publikacji własnych treści. Szukam inspiracji na wnętrza, dietę, podróże, odzież, kosmetyki, bo to kopalnia wiedzy, no może nie wiedzy, ale informacji. Czasem jak wyskoczył mi ciekawy post lajkowałam i obserwowałam profil pod wpływem chwili. Lubiłam przeglądać instastories różnych ludzi i chociaż nigdy nie było ich więcej niż powiedzmy 80-90, to i tak miałam zawalony profil nieobejrzanymi. Zresztą często odnajduję w niektórych profilach przejawy, że ktoś oglądał to samo. Strasznie to dużo czasu zajmuje przejrzeć wszystko! aż zaczęło mnie to wkurzać, że jest tego za dużo. pousuwałam część, ale i tak było z 70 profili. Potem napisałaś coś o detoksie. Co prawda ja nie potrzebowałam go, bo nie miałam możliwości nawet na bieżąco być z insta, ale też kierując się Twoimi wskazówkami, żeby nie usuwać zbyt wiele na raz, robię to stopniowo. Dziś mam obserwowanych około 40 profili, jak dla mnie dużo i więcej niż połowa ma wyciszone relacje, czyli nie oglądami stories. Wywaliłam wszystkie, które publikowały za dużo jak na moją głowę. Wchodzę 2-3 razy dziennie i bardzo szanuję tych, którzy nie piszą pierdół, nie wrzucają guzik mnie obchodzących unboxing, uczenia się czegoś, widoczków z d.. (te wystarczą na zdjęciach). Dlatego jeszcze bardziej szanuję Twoje konto. Że nie pojawia się filmów i zdjęć za dużo, że jak jest produkt to nie reklama, a jeśli nawet, to sprawdzona, że jak promujesz to głownie fashbooka (kupię na pewno, wiem, choć pewnie z pół może rok temu kupiłabym od razu, teraz umiem czekać). Kiedyś czekałam na wpisy, zdjęcia, filmy jak najczęściej, ale teraz cieszę się, że influenserzy, blogerzy zaczynają rozumieć, że za dużo to jednak za dużo, choćby nie wiem jak wiarygodnie. Poza tym im mniej, tym bardziej przemyślane, bo wpis typu “jak się macie?’, “miłego dnia”, “piję kawę, a Wy jaką lubicie?”, kiedy pojawia cię codziennie, może skutkować “nie obserwuję”. Ale to tylko moje zdanie. Pozdrawiam 🙂

  29. Też robię sobie taki detoks:),ale od kilku dni jest niemożliwy i nie prędko będzie 🙂 . Moja siostra urodziła i chcę dla niej być pod telefonem bo prosiła by jej będę”pomagać” radą na odległość. Masz u mnie duży plus za ten czas na modlitwę rano i wieczorem 🙂 . Jakiś czas temu przekonałam się do zaglądania na Twojego bloga 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.