Co Ty wiesz o życiu, bezdzietna blogerko

Kojarzycie mój tekst o przepisie na perfekcyjny poranek? Otóż okazało się, że „normalny” człowiek nie ma czasu na śniadanie w łóżku czy poranną aktywność: tylko osoby bezrobotne i bezdzietne mogą sobie pozwolić na przyjemności o poranku, a ja nie znam życia, bo jestem tylko blogerką. „Prawdziwe życie zaczyna się w momencie, kiedy urodzisz dzieci – dopiero wtedy będziesz mogła się wypowiadać na jakikolwiek temat”. Dało mi to do myślenia, bo słyszałam już kiedyś coś podobnego. Słyszałam te bzdury wielokrotnie.

Kiedy byłam w gimnazjum, mówiono mi, że dopiero w liceum zacznie się prawdziwa nauka, a jeśli w gimnazjum miałam piątki, to w liceum będę miała trójki, bo tam jest tak wysoki poziom. W liceum natomiast mówiono mi, że to na studiach zacznie się masakra. Jeden wykład trwa 1,5 h, a nie 45 min – jak lekcja w szkole. Poza tym sesje, egzaminy, zaliczenia… makabra!

coffee break

Na studiach słyszałam, że to PO studiach zaczynają się schody, bo trzeba znaleźć pracę, uniezależnić się i założyć rodzinę. Faktem jest, że już na drugim roku studiów byłam niezależna finansowo, miałam serwisy z grami i rozwijałam blog, bo czułam w tym ogromny potencjał. Gdzie to straszne i prawdziwe życie, przed którym tak mnie ostrzegano?

Po kilku latach spotykania się z moim facetem mówiono mi, że narzeczeństwo to sielanka! Motylki w brzuchu, zauroczenie i maślane oczy. Po ślubie wszystkie się zmieni! Nie będzie już czasu i miejsca na czułości. Szara smutna rzeczywistość i rutyna. Kolejna bzdura, którą zweryfikowało życie.

I na koniec mój ulubiony cytat: „Przyjdą dzieci, to dopiero się zadzieje”. Całe Twoje życie wywróci się do góry nogami! Zapomnij o wypadach z koleżankami, o manicurze czy maseczce na twarz! Przestaniesz patrzeć na swojego męża tak jak kiedyś, bo numerem jeden będą dzieci!

Czy ja jestem jakaś dziwna? Dlaczego żadna z tych przepowiedni się nie sprawdziła? Z niecierpliwością czekałam na każdy z tych etapów w moim życiu, witałam je z otwartymi ramionami i brałam z nich wszystko co najlepsze. Jestem szczęśliwa – i to w każdym tego słowa znaczeniu.

Fakt, nie mam jeszcze dzieci, zapewne sporo się zmieni, kiedy się pojawią, ale żeby od razu rezygnować z przyjemności, siedzieć tylko w domu i podgrzewać mleko? Genialnie skomentowały to Bata i Andanowa.

Bata napisała:

Nie znoszę tego całego ‚straszenia’ i komentarzy: „Ty to masz fajne życie bo nie masz dzieci, ‚normalnej’ pracy na etacie i pewnie jeszcze ‚złapałaś’ bogatego partnera etc… Sami kreujemy swoją rzeczywistość. Chcesz mieć dzieci i siedzieć w domu – Twój wybór. Daje Ci to szczęście – świetnie! Są też matki, które trochę inaczej patrzą na aspekt macierzyństwa. Po porodzie wracają do swojej pracy (która je motywuje i daje masę satysfakcji). Jesteś sfrustrowana siedząc w domu? – zmień to! 

AndAnowa:

Hej, na wszystko jest czas, taka kolej rzeczy. Każdy przeżywa to po swojemu i wykorzystuje czas tak jak chce. Po co się wzajemnie „straszyć” jak to będzie „źle”. Nie będzie 🙂 Wierzę, że wszystko da się jakoś zorganizować!

Nina

Mam dwójkę dzieci, a dom prowadzimy z mężem po partnersku. Nie jestem od prania czy gotowania, dzielimy się obowiązkami. Mam czas dla siebie. To u mnie podstawa! Jeśli ja jestem nieszczęśliwa i sfrustrowana moje dzieci też takie będą.

Dziewczyny świetnie to podsumowały. Zgadzam się z nimi w 100%. Każdy jest kowalem swojego losu – brzmi banalnie, ale to prawda. Otrzymuję setki komentarzy od szczęśliwych mam, które piszą, jak świetnie potrafią zorganizować sobie dzień. Oczywiście, nie zawsze jest różowo, ale dają radę i mają czas dla siebie. To bardzo budujące.

rodzinka

Dajcie znać, przed czym Was ostrzegano! I czy Waszym zdaniem macierzyństwo to same wyrzeczenia?

[Głosów:0    Średnia:0/5]
237 komentarzy
  1. Mnie straszono/ostrzegano przed tym, że nie będę miała życia na studiach medycznych. Nie będę miała czasu na dbanie o siebie, codzienne przyjemności, o chłopaku i spędzaniu wspólnego czasu lepiej zapomnieć.

    Dzisiaj jestem szczęśliwą studentką V roku, od 5 lat z tym samym chłopakiem (od miesiąca narzeczonym), tak samo jak ja z medycyny, widujemy się praktycznie codziennie, kiedy tylko możemy wychodzimy do kina, restauracji…W miarę regularnie uprawiam sport.Codziennie mam ‘zrobione’ włosy, makijaż, zawsze przygotowany przez siebie manicure i przy okazji jestem nauczona na wszystko. A odpowiedzią na to jest dobra organizacja czasu 🙂 Nie marnuję czasu na czynności, które tylko go pochłaniają a nic nie dają w zamian. Zamiast oglądania telewizji wolę utrzymywać kontakt ze swoimi dobrymi przyjaciółkami, nawet jeśli jest tylko telefonicznie-facebookowy.
    Jestem prawie na finiszu studiów i już słyszę głosy : nie będziecie się widzieć, będziecie się wiecznie mijać, to potrwa rok czy dwa i wszystko się rozpadnie, a dzieci…nawet nie myśl.

    Wolę poznać to na własnej skórze i jak zwykle dać sobie radę 😉 A wszystkie głosy które są na ‘nie’…mam wrażenie, że wiecznym straszeniem próbują na siłę zatuszować swoje lęki czy niepowodzenia…
    Udanej niedzieli wszystkim 😉

  2. Jestem mama 8-miesiecznej coreczki i jest wyjatkowo wymagajaca;) ale w zyciu nie zamienilabym macierzynstwa na inny scenariusz mojego zycia:) tak naprawde to od czasu kiedy ona sie pojawila wiem co to dobra organizacja i wychodzimy nawet czesciej niz wczesniej (mimo ze dziadkowie daleko) bo chcemy malej zapewniac jak najwiecej atrakcji i w przyszlosci wspomnien;) fakt moze nie zawsze w domu jest idealnie posprzatne ale nie spedza mi to snu z powiek:) w międzyczasie znajduje czas na pisanie pracy mgr i tworzenie planu na swoj biznes ale to dopiero po drugim dzieciaczku;) zreszta usmiech i kazda nowa umiejetnosc malej- bezcenne!

  3. Wszystko kwestia zorganizowania się, ustalenia planu dnia i równocześnie wrzucenia na luz. Nie lubię straszenia porodami, macierzyństwem itd. Owszem, jako matka podwójna czasu dla siebie mam mniej i są pewne ograniczenia. Ale duże znaczenie ma tu nasze nastawienie i ogólna chęć do działania oraz kreatywne wykorzystanie czasu, a nie jego marnowanie.
    🙂

  4. Mamy podobnie… Razem z mężem zrezygnowaliśmy z pracy na etacie i żyjemy naszą pasją. Co chwilę słyszymy ze nie znamy życia bo nie mamy kredytu na 40 lat, nie mamy dzieci i szefa stojącego nad głową. Czasami mam wrażenie, ze boli ludzi to ze jesteśmy szczęśliwi, cieszymy sie sobą. Chcemy mieć dzieci i bardzo ciekawi jesteśmy tego etapu w naszym życiu. Pozdrowienia dla osób które chcą żyć inaczej 🙂

  5. Z ciekawości przeczytałam Twoją poprzednią notkę i uważam (ze zdziwieniem), że komentarze tych osób z dziećmi były w zdecydowanej mniejszości. Naliczyłam ich raptem pięć i nie zauważyłam, żeby któraś autorka Cie jakoś personalnie atakowała. Co więcej, to właśnie autorki tych 5 komentarzy zostały zaatakowane: zarzucano tym dziewczynom wylewanie swoich frustracji, lenistwo, brak chęci do zmiany w swoim życiu 😐
    Sama nie mam dzieci, ale czasem trudno mi pogodzić pracę i obowiązki domowe. Dostałaś informację, że ciężko jest wykonać Twój plan, mając dzieci i nie rozumiem, dlaczego odebrałaś to jako “straszenie”. Po prostu Twojego bloga czytają osoby o innym stylu życia, niż Twój, ale to chyba zaleta, że masz różne czytelniczki.

    1. Zgadzam się w zupełności. Ile jest osób/rodzin żyjących tak jak ty? Umowmy sie ze nie jest to nawet 1 procent społeczeństwa. Jezeli budzet 4osobowej rodziny wynosi4000 tys a mama i tata pracują po godzinach zeby kupić dzieciom podręczniki to nie dziwię się że nie będą stosować Twoich wskazowek. Tak na marginesie to uważam że prowadząc bloga powinnaś nastawić się na różne opinie i nie obrażać się tak latwo. Nie tylko Twój styl życia jest słuszny i chyba o tym zapomnialas. Ja się nie dziwię ze ludzie Ci zazdroszczą jeżeli nie widzą możliwości wyrwania się ze swojego życia. P. S. Mozesz usunąć moj komentarz. Pozdrawiam

    2. Basiu, ten blog to nie TVP na które wszyscy się składają i misyjny charakter. Jak każdy blog jest adresowany do części społeczeństwa. Tak samo jest z blogami dla matek, ćwiczących, szukających pracy …

    3. BASIA skąd te statystyki? 1%? Z całym szacunkiem, ale nie sposób ze wszystkimi wpisami trafić w gusta wszystkich czytelników.

      Wpadam na tego bloga i śledzę wpisy Fashionelki, ponieważ jej styl życia jest zbliżony do mojego. Nie harujemy w korpo, mamy nienormowany czas pracy, nie mamy dzieci, za to mamy psy (ja akurat jednego), lubimy zdrowy tryb życia, smaczne, zdrowe jedzenie i lubimy jakość. Dlatego tu jestem.

      Nikt nam – kobietom żyjącym w taki sposób nie wmówi, że robimy coś źle. I gadanie w stylu “nie masz dzieci to masz czas na maseczki” jest totalnym nieporozumieniem, bo posiadanie dziecka to wybór. Chyba powinna się taka matka w pierwszej kolejności cieszyć z macierzyństwa a nie narzekać, że nie ma czasu nałożyć sobie maseczki na twarz albo wklepać krem ujędrniający w tyłek.

      Nikt nie twierdzi, że inny styl życia, niż reprezentuje autorka bloga jest “niesłuszny”. Za to z tego co czytam, to właśnie do jej trybu życia są zastrzeżenia. I w ogóle jaki to jest ten “słuszny styl życia”?

      Niestety póki nie nauczymy się cieszyć z sukcesów i szczęścia innych, póty będziemy wzajemnie sobie zazdrościć i poprawiać humor poprzez psucie go innym.

    4. Zgadzam się z opiniami Agnieszki i Kasi. Nie odebrałam komentarzy z poprzedniego wpisu za atakujące Cię, a raczej za zwykły komentarz jak to jest u nich inaczej odkąd mają dzieci (Papuga z USA). Ot zwykły komentarz. Nic personalnego a taki raban ze strony innych. Smutne

  6. Mam 9-cio miesięcznego szkraba i wiadomo, że na początku czekały wyrzeczenia, bo dziecko potrzebuje nas praktycznie 24h (fryzjer po 3 miesiącach od porodu, makabra 😉 ). Ale teraz jak Młody jest już bardziej samodzielny i bez problemu zostaje z babcią/tatą/opiekunką parę godzin to żaden problem wyjść na kawę z koleżanką, do fryzjera czy kosmetyczki 🙂 A wieczorem jak zasypia ok.20-21 to można poczytać książkę, obejrzeć film, zająć się hobby czy napić się wina z mężem/przyjaciółką. Dom na błysk może poczekać 🙂
    O pracy się nie wypowiem ponieważ zdecydowanie spełniam się jako “kura domowa” 😉

  7. Nigdy w życiu nie pojme takiego straszenia, ale to jest chyba ulubione zajęcie matek frustratek… Zasada jest prosta,jeśli rodzi się dziecko i zamiast nauczyć je żyć w swoim świecie nagle wywracamy swoje życie do góry nogami,to później codzienne utrapienie mamy na własne życzenie. Mam 23 lata, jestem w szczęśliwym związku od 9 lat (od 4 w małżeństwie),mam wspaniała 3 letnia córkę a w grudniu urodzi się druga,jestem szczęśliwa,zadbana kobieta,która realizuje się zawodowo,rozwija się a jednocześnie mam już w życiu to co najważniejsze
    czyli rodzinę,która naprawdę tylko dodaje życiu kolorów. Moja córka od zawsze śpi do 8-9,bo wiem ze rolety zacirmniajace to jeden z najlepszych wynalazków dla matek i od początku uczyłam ja niejako,że do 7 co najmniej to jest noc. Nigdy nie wstawalam od ciepłego posiłku,bo dziecko chce się bawić i ma fochy itp. Jeśli żyjemy we wzajemnym szacunku i zrozumieniu dla potrzeb wszystkich to naprawdę jest fajnie,nie dajmy się zwariować! Tak jak napisałaś,każdy jest kowalem swego losu,więc… Będzie dobrze! 😉 mam nadzieję,że jeszcze trochę i będę mogła Ci pogratulować spełniania się w nowej roli :*

  8. Od dwóch miesięcy jestem mamą, nie zamierzam wracać przez rok do pracy, ale to mój wybór. Mam czas na maseczki, nawet na peeling kawowy 😉 mam przyjaciół którym nie przeszkadza ma spacerze moja córka, mam faceta, którego kocham, z którym wieczory są dla nas i liczy się on dla mnie tak jak wcześnie 😀 owszem, życie się zmienia, ale w zmianach znajdujemy plusy 🙂 pozdrawiam

  9. Eliza z tymi poziomami nauki super opisalas ! tez to slyszalam haha i ogolnie sporo racji w tym wpisie. nalezy robic swoje i tyle. jezeli masz zycie ktore kochasz to po co sie przejmowac takimi komentarzami. pozdrawiam 😉

  10. Eliza, jeśli to nie problem – AndAnowa 🙂 Cieszę się, że mój komentarz trochę Cię pocieszył! Nie ma co się przejmować, wciąż będzie jakieś “zobaczysz jak będzie…”

    1. Domyśliłam się czytając początek. 😉 Inspiracja nie miała wielu kilometrów do pokonania, bo pisałam ze Świdnika. 😉 hehe. Pozdrawiam! 🙂

    2. ooo, pozdrowienia współmieszkanko! 🙂 czy tylko ja mam tę frustrację, że mieszkam tak blisko, jeżdżę do Lublina często, chodzę niemalże tymi samymi drogami a jeszcze nigdy nie spotkałam Fash?! zawsze mam nadzieję, że uda mi się cie wyhaczyć i zamienić słowo 🙂

  11. Ja jestem dopiero w trzeciej klasie gimnazjum, a już słyszę, jak teraz mam fajnie i jak później będzie strasznie… Już w podstawówce mówili : ,,teraz się ciesz, bo gimnazjum to nie przelewki” albo ,,później to się zaczną schody”… mhmmm… jakoś dalej czekam i tych schodów nie widzę… miła atmosfera, fajna klasa, świetni nauczyciele i wcale nie tak dużo nauki… 🙂 więc dziewczyny!! to wszystko co nam mówią – to po prostu takie typowe dla sytuacji formułki, nie dajcie się im zwieść i róbcie swoje 😀 bo przecież jak nie my, to kto? 🙂 trzymajcie się i powodzenia 🙂

  12. Ech… no masakra 🙂 dzieci = koniec życia , ja zaszłam w drugą ciążę to się zaczęło mówienie, że teraz to już mnie nic w życiu nie czeka, nic nie osiągane i wszytko pozamiatane …. Jakoś się tym nie przejęłam. Nie miałam do pomocy babć, cioć i nikogo kto zająłby się dziećmi abym na chwilę mogła sama pobyć, jedynie mąż..który musiał pracować. Trzeba było być twardym i odpornym na wiele, ale przy dobrej organizacji można wszytko. Dziś moje dzieci mają 5 lat i 3,5 roku , ja mam 28 lat, skończyłam 3 kierunki studiów, prowadzę dobrze rozwijającą się firmę od ponad 2 lat i wiem , a moje dzieciaki mają kochaną i wspaniałą mamę dla siebie zawsze kiedy chcą. Wiem , że przy odrobinie chęci, samozaparciu i wyznaczeniu celów oraz organizacji można mieć czas na wszytko . A i dla tych co mówią nie da się wszystkiego pogodzić… mam czas na koleżanki, wyjazdy, imprezy i codziennie bieganie 🙂 Da się ?! Da się 🙂 Tyłki w górę i zamiast się użalać trzeba się dobrze zorganizować i ot , cały sekret tych co potrafią 🙂

    1. Z całym szacunkiem , ale nie wierzę, że mając do pomocy tylko jak sama piszesz pracującego męża udaje Ci się pogodzić pracę, codzienne bieganie, koleżanki, imprezy, wyjazdy i opiekę nad dziećmi. Sama jestem mamą pracującą i wiem, ż przy dobrej organizacji czasu wiele rzeczy da się pogodzić i nie trzeba rezygnować ze wszystkiego co było obecne w twoim życiu przed macierzyństwem, ale nie dam sobie wmówić, że macierzyństwo niczego nie zmienia i ze można funkcjonować tak jak przedtem, bo jest to po prostu fizycznie niemożliwe -doba ma tylko 24 godziny i pojawienie się dziecka niestety nie powoduje jej wydłużenia; -) Ja sama staram się tak układać czas, aby mieć też chwile na swoje przyjemności, ale prawda jest, że macierzyństwo wymaga wyrzeczeń i kwestią dojrzałości jest czy stanowi to dla Ciebie problem czy też jest nzeczą związana z posiadaniem dzieci.

  13. Ludźmi kieruje zawiść, zazdrość, właściwie marzenia o “takim życiu”, jeżeli widzą, że ktoś jest szczęśliwy to po prostu też tak chce.Blogerzy, gwiazdy często mówią o tych dobrych stronach życia, jacy są szczęśliwi, a nie opowiadają o tych słabszych momentach, które napewno mają, przez co niektórzy sfrustrowani czytelnicy myślą, że ich życie jest idealne, bez żadnych problemów, trosk.Często widzę takie komentarze u Ani Lewandowskiej, kiedy w poście wspomina o pozytywnym myśleniu, to ludzie komentują:gdybym miała bogatego męża,nie miała kredytu we frankach, ciężkiej pracy na 2 etaty, żeby utrzymać rodzinę etc. to też byłabym szczęśliwa. Szkoda, że ludzie nie zauważają, że to w większości oni podejmują decyzję o swoim życiu, to oni się decydują na założenie rodziny, braniu kredytów itd.

    1. Nie generalizowałabym. Zarówno na tym blogu jak i na wielu blogach parentingowych są wpisy o tych mniej różowych stronach życia.

  14. Tego typu komentarze piszą zazdrośnice, czy też flustratki, którym po prostu się nie powiodło w życiu, ale na ich własne życzenie. Bo to, że nie każda z nas jest znaną blogerką, nie oznacza, że nie jesteśmy spełnionymi osobami. Ja też nie mam wymarzonej pracy, ale nie robię z tego mega problemu, po prostu szukam nowej. A już te teksty, że przy dzieciach nie ma czasu na nic, błagam Was, nie piszcie takich głupot, to jest kwestia dobrej organizacji i tego, że się po prostu chce. Moja przyjaciółka niedawno urodziła i z tego co wiem, mam też czas dla siebie. Mniej niż kiedyś, ale ma. Weźcie się za siebie, a nie dołujcie dziewczyny, która spełnia swoje marzenia.

  15. Ja mam wrażenie, że osoby straszące “karmią się” swoim narzekaniem. Szukają kogoś, kto je poklepie po ramieniu i powie “rzeczywiście to bardzo ciężkie, a ty z tym wszystkim musisz sobie poradzić”. Zazwyczaj bierze na siebie jeszcze obowiązki innych, żeby mieć więcej powodów.

  16. Nie lubię blogów, na których są same bzdury. Nie lubię blogerek, które nie mają o niczym pojęcia, są głupie, nie robią nic, oprócz chodzenia na imprezy i kupowania drogich ciuchów, a bloga prowadzą tylko po to, żeby zarobić duże pieniądze, których nigdy by nie zarobiły. Ciebie uwielbiam! Jestes naturalną, fajną laską, która w blogowaniu widzi pasję! Jestes inteligentna, zabawna, masz dryg do pisania w taki sposób, że chce się ciebie czytać. Zarabiasz wielką kasę, ale uwielbiam to, że nie afiszujesz się tym, ubierasz się jak normalna dziewczyna, w normalne ciuchy. Kupujesz w normalnych sklepach, nie przepuszczasz wszystkiego na szmatki, kupujesz torebki i dodatki, które bedą na lata, podróżujesz, zwiedzasz świat, masz zawód, ktory uwielbiasz i przynosi ci radosc, czas na przyjemnosci, rodzine, swoje zwierzaczki. Ksztalcisz sie, rozwijasz, cwiczysz (i wygladasz bosko!). Jestes jedyna blogerka, do ktorej zagladam, i to codziennie. I czytam kazdy wpis.
    Kazdy moze osiagnac to co ty, tylko trzeba to robic z pasji, a nie dla zarobku i miec ten dryg. A domena polakow jest wielka zazdrosc i narzekanie. Nie przejmuj sie nimi, przyj do przodu i zyj tak jak chcesz, bo jestes madra, ladna, bogata, a swiat stoi przed toba otworem! I gratuluje w tym wieku domu z basenem, zamiast tysiaca markowych torebek, bluzeczek, spodenek. Pozdrawiam serdecznie!!:)

  17. Generalna tendencja jest taka: młode mężatki (tudzież narzeczone, ale ten etap ja mam za sobą), które nie mają dzieci i prowadzą własny biznes traktuje się jak rozpuszczone paniusie, które nie znają życia i na wszystko mają czas, a zarabiają dwukrotność średniej krajowej tylko dlatego, że robią przekręty. Drażni mnie to okrutnie, a teksty o tym, że poznam życie jak przyjdą dzieci słyszę równie często, co szelest rąk zacieranych w podtekstowym akompaniamencie “Skończy jej się to dobre! Niech sobie nie myśli, że potrafi lepiej zorganizować swoje życie! To jest nienormalne i niemożliwe – mnie się nie udało, to i jej nie może! Urodzi, przytyje, mąż nie będzie mógł na nią patrzeć, biznes upadnie… Noo, wtedy podamy sobie ręce a ja zaśmieję się jej w twarz z satysfakcją!”… A czym to wszystko jest okraszone? Wiecznym dopytywaniem, czy już jestem w ciąży i dlaczego jeszcze nie, skoro mnie stać i mam w domu wolne miejsce na łóżeczko! Ech 🙁

    1. Znam to bardzo dobrze :/ Wieczne pytania znajomych, którzy już mają dzieci – ‘a wy kiedy? No wiesz, bo to już czas’… A co ich to do cholery obchodzi – będę mieć to będę, nie to nie! ‘No to po co wam taki duży dom, skoro nie chcecie mieć dzieci?’. Bo może mi się tak podoba? Skoro pracujemy, zarabiamy to czego kogoś to ma interesować. Do nikogo nie wyciągamy ręki po pieniądze, do nikogo nie mamy też pretensji. Doskonale rozumiem ludzi, którzy mają dzieci, ale rozumiem też tych, którzy świadomie rezygnują z rodzicielstwa. To jest wybór każdego z nas, bo nikt tego życia za nas właśnie nie przeżyje 🙂

  18. myślę, że wszystkich straszą podobnie 😛
    swoją drogą świetny tekst !
    ja mogę wypowiedzieć się w temacie dzieci, bo moja córka właśnie skończyła rok,
    nie będę mówiła, że jest super łatwo, bo nie jest, miałam momenty załamania, ale daję radę…
    Paradoksalnie – przez ten rok z dzieckiem w domu, udało mi się tak rozwinąć mój blog, że jestem z tego bardzo zadowolona, choć czasu mam mniej, to jakoś udaje mi się wszystko ogarniać – często kosztem nieprzespanych nocy 😛
    Czas na spotkania z koleżanki, czy jakieś wyjazdy też się znajdzie – wprawdzie nie tyle co wcześniej, ale powoli moje życie wraca do normy i wróciłam też już do pracy na etacie.
    P.S – po urodzeniu dziecka nie kończy się straszenie – wtedy jest tylko gorzej, bo jak mówisz, że coś tam jest ciężko, to zawsze usłyszysz, że później będzie jeszcze gorzej… a złote rady potrafią wykończyć nawet spokojną osobę, a nie daj boże, że powiesz, że cieszysz się z powrotu do pracy – przecież jesteś złą matką, która zostawia dziecko…
    dasz radę, bo nie będziesz miała wyjścia, na początku może być ciężko, ale jak już się ogarniesz z nową sytuacją, to okaże się, że możesz robić więcej niż wcześniej i rozwijać swoje pasje..

  19. Fakt, całe to straszenie to można koło uszu puścić bo w większości to bzdury ale z jednym się nie zgodzę, możesz sobie wszystko idealnie zaplanować i mieć ogromne chęci by to zrealizować ale przy dziecku czasami l poprostu się nie da i kropka. Szlag mnie trafia jak koleżanki opowiadają jak to cudownie chodzi się z dzieckiem na spacery i jakie to grzeczne dziecko mają co śpi i tylko na jedzenie się budzi. Otóż albo mi się trafił taki egzemplarz albo one sciemniaja. Od 3 miesięcy jestem mamą i nie pamiętam kiedy miałam czas spokojnie wziąć prysznic nie mówiąc o pomalowaniu paznokci czy dłuższej kąpieli. Moje dziecko na półtorej godziny aktywności ma pół godziny snu. I fakt, z ręką w zegarku mogę wam powiedzieć kiedy zaśnie i się obudzi ale co z tego jak w ciągu tych 30 minut muszę wziąć prysznic, umyć i wysuszyć włosy, zjeść, cokolwiek posprzątać w domu, pójść do toalety i odciągnąć mleko z piersi? Pozostały czas kiedy mała jest aktywna muszę poświęcić jej w 100 procentach bo jak nie mam jej na rękach albo z nią intensywnie nie rozmawiam to włącza się alarm i dziecko ryczy na cały regulator. Naprawdę życzę wszystkim grzecznych, śpiących dzieci ale na własnej skórze przekonałam się że faktycznie przy dziecku ciężko znaleźć czas dla siebie, przynajmniej na początku…

    1. A mąż nie może posprzątać? Mój robi wszystko kolo dziecka, nie ubezwłasnowolniłam go rodzicielsko i zawsze mam czas na dluga kapiel.

    2. Mąż prawdopodobnie w pracy…. Akola ja mam to samo, mój Synek ma już 5 m-cy i niestety nic się nie zmieniło. Nawet chyba gorzej, bo moj do 2 m-cy nie spał w dzien w ogóle, tylko się darł ( kolki). Moje wszystkie znajome tez mają cudowne Dzieci, albo ściemniają;) jest baaardzo ciężko, nigdy nie sądziłam, że bedzie aż tak ciężko. Nie będę kontynuować, bo nie chcę straszyć 😉 Eliza i inne bezdzietne czytelniczki – nie ma co czytać, sluchać koleżanek, wyobrażać sibie jak to będzie. Będzie jak będzie – prawda jest taka, że matka dziecka bezproblemowego nigdy w życiu nie zrozumie matki dziecka hmmm wymagającego, z problemami zdrowotnymi, neurologicznymi, nie śpiacego, po prostu płaczliwego itd. Mnie tylko boli uogólnianie – że z małym dzieckiem to sie wszystko da zrobic, przecież ciągle śpi (!) zobaczysz jak chodzić zacznie – jak takie cos czytam to krew mnie zalewa. Czy ja wszystkim opowiadam, że małe Dziecko non stop wyje? Ano nie. Bo Dzieci rózne są, nie wszystkie mają kolki. Albo że się wszystko da, tylko pewnie Matkom się nie chce, wolą narzekać – otóż nie da się wszystkiego. Jeżeli u kogoś suę da – zazdroszczę. Że przeciez jest Ojciec – ano jest, cudowny i na maksa wspierajacy, ale też pracujący od 9 do 17. Więc chcąc niechcąc 8-18 jestem sama w domu. Na pewno posiadanie Dziecka cementuje związek, jeżeli jest prawdziwa Milość i oddamie to takie doswiadczenie baardzo zbliza.

    3. Mój mąż też pracuje i nie osiem godzin jak większość osób a 10, a czasem nawet 16. Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby się naszą córeczką nie zajął po powrocie. Zawsze powtarza, że ja też jestem w pracy, chociaż prowadzenia domu i opieki nad dzieckiem za pracę nie uważam.

  20. Eliza, jak urodzi Wam się dziecko to będzie, że zobaczysz dopiero jak będziesz miała drugie. I pytania:a kiedy drugie? Jak dziewczynka, to za chwile będzie że teraz MUSICIE zrobić sobie chłopczyka. Jak dwie dziewczynki to będzie, że przydałby się chłopak, a w ogóle to jak trójka dzieci to na pewno wpadka i tak w kółko 🙂 jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Najlepiej żyć po swojemu i nie tłumaczyć się z tego, że jesteśmy szczęśliwi 🙂

    1. Dziewczyny, znalazłam w Internecie rewelacyjny sposób na durne pytania 🙂

      Jeśli zapytasz: Karmisz?
      Odpowiem: Nie, fotosynteza wystarczy.
      Jeśli zapytasz: Długo się staraliście?
      Odpowiem: Pół sezonu Gry o tron.
      Jeśli zapytasz: Skoro jest już dziewczynka, to kiedy chłopiec?
      Odpowiem: Jak dziewczynka zacznie dokładać się do czynszu.
      Jeśli zapytasz: Czemu jest taki chudziutki?
      Odpowiem: Fotosynteza jednak nie wystarcza..
      Jeśli zapytasz: Nie za zimno jej bez czapki?
      Odpowiem: NIe skarżyła się.
      Jeśli zapytasz: Rodziłaś naturalnie czy przez cesarskie cięcie?
      Odpowiem: Siłą woli.
      Jeśli zapytasz: Dużo przytyłaś w ciąży?
      Odpowiem: Sama przytyłaś!
      Jeśli zapytasz: Kiedy wracasz do pracy?
      Odpowiem: To ja nie jestem w pracy?!

      To tak z przymrużeniem oka 😉

    2. ojj z tymi dziećmi to ludzie czasem naprawdę przesadzają! Ślub planowałam dwa lata wcześniej, ale że nie obnosiłam się z tym publicznie to wszyscy mówili że na szybko wesele bo wpadka… Zaraz po ślubie zaczęły się pytania kiedy o dziecko a jak mówiłam, że jak przyjdzie na mnie pora bo na razie mi dobrze tak jak jest to wszyscy pytali to po co brałam ślub… 3 lata po ślubie i dalej bez dziecka? Bo nie mogą! No przecież! Teraz jestem w 3 miesiącu i mam nadzieję, że do końca uda mi się to ukryć przed wścibskimi życzliwymi 🙂 Chociaż wtedy pewnie będzie, że adoptowane bo nikt nie wiedział, że jestem w ciąży :/ To samo dotyczy budowy, rodzice za granicą to na pewno stąd mamy pieniądze na dom bo skąd?!
      Współczuję ludziom, którzy mają tak żałosne swoje życie, że muszą się interesować życiem innych, ale widzę też że niestety niektórzy się nie nauczą, że do łóżka i do portfela się innym nie zagląda 😉

  21. Eliza mistrzu! Wszystko prawda co mówisz. Ja studiuję na lekarskim, chodzę na tańce, jeżdzę na konferencje, piszę publikacje, nie wyglądam jak lump i mam czas dla przyjaciół. Ogarniam naukę więc mam stypendium i mogę je wydawać na podróże, w tym toku zaliczyłam Węgry, Włochy, Gruzję i planuję Anglię na grudzień. Da się? Da się i wcale nie trzeba mieć pleców. Trzeba ruszyć dupę z kanapy, uczyć się, rozwijać, cieszyć się każdą chwilą i każdą poznaną osobą 🙂

  22. Ja słyszałam dokładnie to samo od niektórych ludzi. Wydaje mi się, iż wynika to stąd, że ludziom łatwiej jest szukać wymówek niż rozwiązań a szczere chęci, mobilizacja i dobra organizacja czasu to podstawa! 😉

  23. Ja mama 6 latka. Dziecko na 12 do szkoły. Wiec wypad na rower basen rano odpada. Dziecko w szkole ja w pracy. Po szkole dziecko szybko do domy obiad zaczynaja sie zajęcia dodatkowe piłka angielski. Przy dobrych wiatrach o 18 jestesmy w domu. Młody w domu lekcje i zabawa. Ja obiad na następny dzien no i mamy godz. 20 juz jest ciemno. Nikt mi mnie powie ze macierzyństwo to sielanka. Sa wyrzeczenia czasu dla siebie mało. Ps. babcie i maz tez pracują.

    1. A mąż pracuje 24 godziny na dobę?
      Hmm grafik bardzo napięty ale dopiero od 12 (ty do pracy dziecko do szkoły)
      A do 12 co? Gotowanie przenieś na rano i będzie czas wieczorem gdy dziecko będzie odrabiało lekcje. Albo fitness gdy dziecko ma angielski czy tą piłkę – raczej z nim na zajęciach siedzieć nie trzeba.

    2. Anonim zgadza sie maz wraca do domu ok 21 wtedy nie w głowie mi wygibasy po całym dniu. A w międzyczasie dziecko trzeba zawieźć potem przetransportować sie na “fitness” i mam całe 20 min bo zaraz trzeba wracać po niego 🙂 ach jakie te rozwiązania sa sprytne. Mądry ten kto niedoświadczyl.

    3. Typowy przykład narzekania. Nie rozumiem tej presji rodziców w dzisiejszym świecie, żeby dziecko po szkole chodziło na milion dodatkowych zajęć… Mnie rodzice nie wysyłali na żadne dodatkowe lekcje z języka, nie uprawiałam dodatkowo sportu. A

    4. Jak ktoś chce to czas znajdzie jak nie, to znajdzie milion wymówek.
      OK na fitness nie możesz bo 20 minut zostaje.
      Mąż o 21 wraca więc poćwiczyć wtedy też nie możesz (chociaż w zasadzie nie rozumiem dlaczego- ale wszystkiego pewnie rozumieć nie muszę)
      A na basen czy rower rano z dzieckiem dlaczego iść nie możesz?

    5. (…) a dzisiaj znam dobrze 2 języki i czuję się jakaś niedorozwinięta. Ostatnio słyszałam opinie jednej matki “Bo wiesz, boję się, że nie nauczy się tego języka w szkole” . Tak samo może się nie nauczyć liczyć i pisać. Dajcie tym dzieciom żyć i korzystać z dzieciństwa to i same odżyjecie. Einsteinów z dzieci nie zrobicie na siłę.

    6. Basen z dzieckiem powiadasz 🙂 mam go zostawić samego w brodziku i isc na sportowy popływać. 🙂 zajecia dodatkowe Piłka – sam chciał zeby go zapisać, angielski – zabawa z dziećmi w grupie. Dlaczego uważasz ze lepsze jest siedzenie w domu po szkole????

    7. Faktycznie nie możesz iść z dzieckiem na basen, bo go samego w brodziku nie zostawisz. Na rower pewnie też nie, bo nie wiem, nie ma ścieżek rowerowych albo może zimno jest, albo dziecko rowerka nie ma, nie wiem w zasadzie nie napisałaś dlaczego nie, ale na pewno też jakiś pretekst jest. Nie możesz iść na fitness bo zawiezieniu dziecka na te dodatkowe zajęcia zostaje ci 20 minut więc po co. Nie możesz poćwiczyć w domu bo wieczorem jak mąż wróci to nie chce Ci się machać – w zasadzie rozumiem. Ogólnie nic nie możesz, bo dziecko, mąż, praca, dom itp. Twój wybór, twoje życie. Jeżeli nie masz czasu dla siebie najwidoczniej Tobie to odpowiada i ci nie przeszkadza – tylko nie wiem po co te żale w komentarzu i wyliczanie ile to masz zajęć. Każdy ma jakieś zajęcia czy zobowiązania. I ci z dziećmi i ci bez. Każdy organizuje swoje życie tak jak chce.

    8. Wstań o 6:00, w tym czasie gdy dziecko śpi, ogląda bajkę możesz poćwiczyć z Chodakowską lub po prostu z odkurzaczem, poczytać książkę. Wstaw mrożonkę i udko do szybkowaru, robi się samo i będzie zupa na dwa dni. W weekend poświęć 4h soboty naklej pierogów, klusek (możesz z dzieckiem będzie zabawa), zamróź. Nagotuj cały gar sosu do spaghetti i pasteryzuj w słoiki, schowaj do lodówki – dodaj do ryżu i nadziej papryki, tłuczone ziemniaki i warstwa sosu to zapiekanka, makaron z sosem wiadomo itd. Będziesz miała wolne w tygodniu. Parowar piętrowy – układasz filet, ziemniaki/frytki, brokuł i robi się samo. Zaplanuj cały tydzień posiłków, zrób duże zakupy raz.
      Kurde dziewczyny Wy chyba sobie same komplikujecie życie. Ja jak robię obiad mąż nawet nie wie kiedy, jak się samo gotuje to wstawiam pranie, czyszczę wannę, piję z nim kawę, płacę rachunki itd.
      A mąż to gdzie tyra od 8:00 do 21:00 – w kamieniołomach czy na dwa etaty?
      A dziecko i Ty do pracy na 12:00 to full czasu rano.

    9. A nie możesz poszukać takiego miejsca żeby i syn miał zajęcie i Ty? U mnie na przykład na siłowni jest salka dla dzieci z opiekunką, a mama moze iść na zajęcia, na basenach tez sa przecież zajęcia dla dzieci. Trzeba sie trochę wysilić, a nie szukać usprawiedliwienia dla własnego narzekania.

  24. Gdy cię czeka coś nowego,
    Podejdź do tematu z głową,
    Wielu będzie Ciebie straszyć,
    lecz nie wierz tym wszystkim słowom.

    Każde narzekanie można sprawdzić,
    I zadać pytanie “dlaczego?”,
    Wyciągając jedna wnioski,
    Szukaj rozwiązania swego.

    To że innym nie wychodzi,
    Nie znaczy, że i tobie,
    Pamiętaj, iż najwięcej trudności,
    Zawsze siedzi w głowie!

    🙂

  25. Eliza, dobrze napisane. Jednak obawiam się, że i tak narzekacze Ci nie uwierzą :). Zaplanowane i chciane macierzyństwo to naprawdę niewiele wyrzeczeń. To nowa życiowa przygoda. Dużo matek kreuje się na cierpiętnice, poświęcające swoje życie dla rodziny. I wiele osób w ten model macierzyństwa wierzy. Niestety. Co w moim życiu zmieniło dziecko? Wniosło do niech więcej śmiechu i radości z nutką szaleństwa. Czy ograniczyło? Może w niewielkim stopniu i tylko na kilka miesięcy. Jak podróżowaliśmy tak podróżujemy dalej (z dzieckiem!), dbam o siebie bardziej niż wcześniej. Ba, po ciąży zaczęłam nawet uprawiać jogę, do czego wcześniej nie mogłam się zmobilizować. Mam czas dla męża. Od kiedy mam dziecko z życia wyciskam więcej, jestem lepiej zorganizowana i trochę bardziej zakręcona. To chyba tyle. Aaaa no ale ja się wcale na tym nie znam … mam tylko jedno dziecko 🙂

  26. Witam, jestem stałą czytelniczką Twojego bloga, ale po raz pierwszy zamieszczam komentarz W poruszonym temacie mam przemyślenia podobne do Twoich Elizo Zdążyło mi się słyszeć, że moje życie nie jest pełne, że jestem leniem i egoistką , bo zamiast myśleć o założeniu rodziny skończyłam dwa fakultety i w tej chwili mojego życia skupiam się na karierze, oraz że dopiero, gdy przyjdą obowiązki związane z małżeństwem i rodzicielstwem zobaczę co to prawdziwe zajęcia Smutne jest dla mnie zwłaszcza, że słyszę takie opinie od innych kobiet Dziewczyny, musimy wspierać się wzajemnie, bo jeśli same nie będziemy się cenić to kto będzie To, że ktoś ma odwagę żyć inaczej, założyć blog czy inny business niech będzie inspiracją Szanujmy swoją inność, nie ma jednego jedynie słusznego wzorca postępowania Ja uważam, że póki żyjesz tak jak chcesz i nikogo nie krzywdzisz swoim zachowaniem to innym wara od Twojego stylu życia i planów jak chcesz swoim życiem pokierować

    1. Sylwia dzięki za komentarz, zwłaaszcza, że to twój pierwszy na moim blogu! Zgadzam się z tym co napisałaś. Ja też te wszystkie ostrzeżenia słyszałam od kobiet. Same siebie nakręcamy i straszymy, tylko po co?!

  27. Na jednym z blogów parentingowych przeczytałam tekst, w którym autorka mówi, że nie wiesz nic o życiu dopóki nie zostaniesz matką. To nieprawda. Nie jestem jeszcze matką, ale nie jestem też jakimś szczylem, który buja w obłokach. Wiem, co to praca, odpowiedzialność, niezależność, wyzwania, sprostanie presji czasu, kompromisy w związku, asertywność wobec rodziny i toksycznych “przyjaciół”. Wiem, co to znaczy zawieść się na kimś i komuś bezgranicznie ufać. I właśnie dlatego, że wszystko to wiem, chcę tę wiedzę w przyszłości przekazać swoim dzieciom. A to, że skończą się imprezy do świtu, wyjazdy, urlopy kilka razy w roku, że przez rok zamiast na zebrania w korpomordorze będę chodzić do piaskownicy? To nie uczyni mnie bardziej dorosłą, bardziej świadomą. Zmieni się tylko aranżacja, bo wyzwania wciąż będą te same, czyli od początku: praca, odpowiedzialność, etc…

  28. Hahaha, skąd ja znam te teksty 😀 ostrzegano mnie przed małżeństwem, w październiku minie rok, zmian na gorsze nie zauważyłam, na lepsze natomiast tak 🙂
    ostrzegano mnie przed cesarką (sama chciałam ją mieć) że będę miała bliznę straszną i miesiącami będę do siebie dochodziła i w ogóle tragedia. Już dzień po wyjściu ze szpitala pojechałam sama do galerii, a teraz – 1,5 miesiąca po, nie czuję, żadnych dolegliwości, gdyby nie to że lekarz zabronił, to mogłabym chyba już biegać. Blizna jak blizna różowa kreseczka, której i tak nie widać, a z czasem przecież będzie biała 🙂
    Ostrzegano mnie przed macierzyństwem, że na nic nie będę miała czasu – fakt, że czasem są małe utrudnienia, ale wszystko da się zorganizować. Mogę leżeć w wannie, malować paznokcie i robić makijaż – moje dziecko ma przecież ojca, więc po prostu z niektórymi rzeczami czekam, aż wróci z pracy – mąż się cieszy, że może spędzić czas z synem a ja w tym czasie robię parogodzinną odnowę biologiczną 😉
    Nieprzespane noce też są przereklamowane. Moje dziecko je w nocy raz o 3 lub 4 a później to już rano o 6 lub 7, więc dla mnie tragedii nie ma. Tym bardziej, że wymieniamy się z mężem i wstaję co drugą noc.
    Śniadanie zjadam zazwyczaj w łóżku – tyle, że nie sama a w towarzystwie śpiącego obok syna.
    Na koleżanki też mam czas. Nawet więcej, bo zawsze jest wymówka, że dziecko musi świeżym powietrzem pooddychać, więc spotykamy się w parku – małemu się dobrze śpi, a nam dobrze rozmawia, wśród tak pięknych okoliczności przyrody 😉
    Teraz mnie straszą, że jak pójdę na swoje (mieszkamy u rodziców z racji niekończącego się remontu) to dopiero zobaczę co to życie! Nie mogę się doczekać! Po 30 latach w końcu się dowiem co to życie 🙂

    1. haha, mnie też teraz straszą “Przeprowadzicie się do domu to dopiero zobaczysz ile jest z tym roboty. W mieszkaniu wszystko gotowe, sielanka, a wokół domu trzeba dużo robić”. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać przeprowadzki, a takie teksty zupełnie nic mi nie robią 😛

    2. Czasem gdy nie mam ochoty słuchać straszenia, że się zacznie i że trzeba będzie robić to odpowiadam, że lubię wyzwania a pracy się nie boję 😉
      A u Ciebie zawsze może się okazać, że praca wokół domu okaże się Twoją pasją, będzie Cię relaksowała, a przy okazji inspirowała i podsuwała nowe tematy na bloga. A jeśli nie, to zawsze możesz zasadzić trawkę i wynająć jakiegoś licealistę do jej koszenia za drobną opłatą, albo zatrudnić ogrodnika, kto bogatemu zabroni ? 😉

  29. jako matka dwójki dzieci mogę powiedzieć że zdecydowanie mam czas i na kosmetyczke i na kino i na spotkanie z przyjaciółkami. kosmetyczke traktuje priorytetowo:-) pozostałe aktywności, te sprzed dzieci , są na pewno lekko ograniczone ale jeślis się chce a właściwie jeśli ma się pomoc osób trzecich to nic nie jest niemożliwe. jedyne na co mam zdecydowanie mniej czasu a wwłaściwie siły to są ćwiczenia, ale coraz bardziej się przekonuje ze to chyba nie brak siły czy czasu ale zła organizacja dnia. i jestem coraz bliższa powrotu do aktywności fizycznej oraz do pracy oczywiście ( bo jeszcze chwila i koniec macierzyńskiego).

  30. Wszystko to kwestia organizacji czasu.
    Nie byłam w tym dobra, ale musialam sie tego nauczyc i jestem szczesliwsza.
    2 lata opieprzania sie na studiach i mowie sobie DOŚĆ.
    Teraz zaczynam trzeci rok filologii jednego z romańskich języków, rozpoczynam pierwszy rok prawa, muszę napisać licencjat i pracować w szkole językowej, by mieć na waciki ; ). Ponadto muszę mieć czas dla chłopaka, przyjaciół, spotkania za znajomymi…
    No i ogrom nauki :).
    DAM RADĘ.

    P.S Eliza, napisz może jakis post o organizacji czasu. Byłoby wspaniale :))

  31. Nienawidze nazywania macierzynstwa poswieceniem i wyrzeczeniem. Jezeli masz sie poswiecac nie miej dzieci. Jezeli podielas decyzje zeby miec rodzine to to celebruj i ciesz sie kazda chwila. Chyba ze chcesz miec status swietej meczenicy. Ale wtedy cierp w milczeniu i nie epatuj tym innych.

  32. Hej, mam 2 dzieci, pracuję, ogarniam dom,dzieci,męża,psa,mam czas na własne przyjemności typu hand made hybrid, filmiki blogerów na youtube, wszystko zależy od nas. To co się zmienia to priorytety a resztę należy dobrze zorganizować.

  33. Kochana Prowadze własna firmę od 18 roku życia, skończyłam studia chodź w niczym mi sie nie przydały, wyszłam za maż w wieku 20 lat ( teraz mam 28 ), mam 3 letnia córeczkę i w życiu nie byłam bardziej zorganizowana, jeśli chodzi o babskie przyjemności to zawsze mam pomalowane włosy, zrobione paznokcie i chodze na siłownie ( kwestia dogadania sie z mężem ułatwia życie ;)). Zdążyliśmy tez wybudować piękny dom. Ogarnęłam sie życiowo wcześnie I co z tego? Ludzie są straszni. Jak mówisz ze każdy jest kowalem swojego losu to Ci odpowiedzą ze niektórzy maja na start zajebiscie wyposażona kuźnie ( dużo razy to słyszałam bo prowadzę rodzinna firmę wiec przecież wszystko dostałam na tacy )… Nic nie zrobisz – życie 😀 ludzie zawsze bedą mierzyć swoją miarą, wazę ze Ty wiesz jak jest (!).

    1. Dobre 😉 Ja od jednej z moich ciotek usłyszałam, że mi łatwo mówić o braniu kredytu na dom (jestem bankowcem, znam takich ‘doradców’), bo moich rodziców stać, żeby w razie co go za mnie spłacać 😀 Nie to żeby być odpowiedzialnym za swoje zobowiązania… 😉

  34. Heh, świetne to ostatnie zdjęcie. Potwierdzam, majac małe dziecko da sie wyjsć z koleżankami, robic manicure i inne takie. Moze przez pierwsze kilka miesięcy te rzeczy, z rożnych przyczyn schodzą na dalszy plan, ale to przecież tylko kilka miesięcy! Z biegiem czasu wszystko sie układa.
    No nie oszukujmy sie, jest to “mala” rewolucja, ktora nie wyglada tak cukierkowo jak w reklamach 🙂
    Byłam i jestem straszona rożnymi rzeczami. Mnie to akurat motywowuje na zasadzie “a pokażę wam, że można inaczej”

  35. Hmm…gimnazjum- wspominam jako genialny okres, LO (najlepsze na moim terenie)- jeszcze lepszy okres i jakoś tego ogromu nauki nie pamiętam, studia na UJ. Taka super trudna i zajmująca uczelnia…a tu nie dość że dzienne to jeszcze zaoczne. Udało się ją skończyć utrzymując się w między czasie przez spory okres z własnych, zarobionych pieniędzy, częściowo z pomocy rodziców. Noi potem nadszedł ten straszny, okropny, zły, brutalny i bla, bla, bla okres..urodziłam dziecko. Z koleżankami na spotkania wychodzę ja jak również szanowny Pan Mąż. Paznokcie mam praktycznie zawsze pomalowane własnoręcznie robioną hybrydą…i właśnie siedzę z maseczką na twarzy..wow!! Mision imposible! =)
    Podsumowując- wszystko jest kwestią organizacji i podejścia do świata. Można pracować w Biedrze na kasie, wychowywać zgraje dzieci i być w tym samym punkcie jak bezdzietna sucz w korpo. Grunt żeby Ciebie to zadowalało=) Bądźmy szczęśliwi i pozwólmy żyć innym=)
    Btw- fajny tekst=)

  36. Nienawidzę takiego ględzenia!
    Powiem Ci z doświadczenia, że jeżeli się zdecydujecie na dzieci i dalej będziesz prowadziła bloga to jeszcze bardziej docenisz swoją pracę. Elastyczny czas pracy, milion pomysłów na posty, jak dziecko chore nie dodajesz wpisu i świat się nie zawali. To wymarzone zajęcie dla mamy:)
    Coś o tym wiem, moj blog z powodzeniem jest na rynku od 3 lat i nie zamianialabym tej pracy na żadną inną:)

  37. Mnie ciągle straszą przed zamążpójściem i tym, że zostanę starą panną- jestem panną, mam stałego partnera – 50% mówi mi “Kiedy w końcu ten ślub?? “, drugie 50% mówi “Zobaczysz, po ślubie wszystko się zmieni na gorsze”.
    Jeśli chodzi o dzieci – kiedyś w pracy nawiązała się rozmowa o życiu i czasie, podczas której powiedziałam, że każdy ciężko pracuje i każdy poświęca więcej lub mniej swojego czasu na realizowanie siebie. Dodałam, że pracuje na 2 etaty i nie narzekam – daję rade. Po tych słowach koleżanka, która odbywa tylko 7 godzin dziennie w pracy i ma syna zlinczowała by mnie na miejscu “Jak będziesz miała dzieci to dopiero się dowiesz jak jest ciężko organizować czas”. Serio ?? A normalnie z jej opowiadań wynika, że ma mnóstwo czasu na drzemki po pracy, pogaduszki z koleżankami. Nie mam dzieci, a na drzemki i spotkania ze znajomymi mam czas tylko w weekendy. Znam grono kobiet posiadających dzieci, które naprawdę myślą, że jak mają dzieci to są najbardziej zmęczonymi osobami świata. Bo jak ktoś pracuje od 8 do 22 to w ogóle nie jest zmęczony – bo przecież wygląda na zadowoloną osobę. Serio ?? Wszystko zależy od naszego podejścia do życia, a ludzie narzekaniem się usprawiedliwiają. Ludzie boją się przyznać do lenistwa.
    Zatem zmęczone Matki i niekochane Żony -> to że ktoś się realizuje i jest szczęśliwy nie znaczy, że pół dnia leży brzuchem do góry podziwiając sufit i nic nie wie o życiu.

  38. Eliza co sadzisz o poscie segritty o tym ze przysieganie na slubie milosci do konca zycia jest glupie? Jestem ciekawa twojego zdania 🙂

  39. A ja olewłam kiedy mówiono mi, żebym się wyspała póki w ciąży jestem, bo potem to się zacznie… Myślałam, że mnie straszą, a nawet jak to prawda jest to moje dziecko będzie inne. I wiesz co… To była największa prawda jaką usłyszłam. Ostatni rok to jedyny taki rok w moim życiu, gdzie jestem najbardziej niewyspana, a za tym idzie zmęczenie i wszystko mnie denerwuje-wyrzywam się na kim da. Moje dziecko ma rok i budzi co 3 godziny w nocy. 🙁
    Nie straszę Cię 🙂 powiem z nadzieję że będziesz wyspana. Bo Twoje dziecko będzie napwno będzie inne 🙂

    1. UPSSSS poprawiam się – dwa ostatnie zdania miały być :
      Nie straszę Cię 🙂 powiem z nadzieją, że będziesz wyspana. Bo Twoje dziecko będzie napewno inne 🙂
      życzę tego każdej młodej mamie.
      Wniosek z tego, że dziś jestem mega niewyspana i stąd te niedociągnięcia w pisowni 🙂

  40. Jestem mamą 3,5 letniej dziewczynki, którą wychowuje sama. Mam wsparcie rodziców, ale generalnie wszystko robię sama. Pracuje, gotuje sprzątam, wyprawiam dziecko do przedszkola, prowadzę bloga, robię zdjęcia dla sklepu w moim mieście i mam czas na maseczki, gorącą kawę, śniadanie przy stole i wiele wiele innych rzeczy. Chodzę na imprezy, spotykam się ze znajomymi, zwiedzam kraj. Po prostu żyję. Bo jestem nie tylko mamą, ale przede wszystkim kobietą. Poza tym wyznaje zasadę: szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko 🙂 i tego się trzymam

  41. Racja kazdy etap niesie za sobą zmiany ale nie zawsze sa to zmiany na gorsze. Przed ślubem slyszalam ze wszystko die zmieni. Osoba ktora to mowila twierdziła ze przed ślubem tez była kochana, czczona i szanowana przez partnera a pozniej juz tylko proza zycia. I u mnie to się nie sprawdzilo. Mój mąż dalej robi mi romantyczne niespodzianki, spełnia każde moje życzenie, kocha i szanuje jeszcze bardziej niż przed ślubem. Potem słyszałam ze dziecko wszystko zmieni, ze jest życie przed i po dziecku, ze to koniec wolności, miłości i hroniczny brak czasu na co kolwiek I co? Milosc jest jeszcze głębsza pelniejsza. dbam o siebie tak jak dawniej, wychodzę równie często, a w domu mam ZAWSZE posprzątane. Nic się nie zmieniło. Mysle ze z właściwą osoba wszystko jest łatwiejsze. Ja wszystkie swoje problemy i codzienne trudności mogę podzielić na dwa.

  42. Ostrzegano mnie przed tym, co i Ciebie 🙂

    Prawdą jest, że to od nas zależy jakie będzie nasze życie 🙂

    Jeśli pragniemy poranka dla siebie, warto wstać wcześniej by zjeść spokojnie śniadania i poczytać książkę. Wszystko jest do zrobienia! Tylko trzeba chcieć i działać 🙂

  43. Skąd ja to znam. Jak poznałam mojego męża, to słyszałam codziennie od koleżanek, że po 3 miesiącach znajomości się pokłócimy i związek się rozpadnie, bo one tak miały. Swoją drogą można popaść w jakąś paranoję, jak się to słyszy codziennie (takie pranie mózgu). Ale na szczęście nie dałam się w to wciągnąć i tydzień temu obchodziliśmy 6 rocznicę ślubu.

    Dzieci? Ponieważ przekroczyłam już magiczną granicę 30 lat, to pytanie pada czasem z każdej możliwej strony. Mam wrażenie, że to jest jedna z najbardziej intymnych spraw i nic ludziom do tego, kiedy, czy ile i dlaczego. Każdy ma swoje powody, czasem problemy, które bywają bolesne i nie musi się wszystkim z tego tłumaczyć. Od mojej byłej niestety przyjaciółki usłyszałam, że póki nie mamy dzieci to my się tylko bawimy w dom i małżeństwo. A co do samych dzieci i tego jak zmieniają życie, to chociaż sama nie urodziłam jeszcze dziecka, to wychowałam najmłodszego brata i mogę potwierdzić, że wszystko jest kwestią organizacji.

  44. Eliza, tytuł tego posta mówi wszystko. Nie dosyć że bezdzietna, to jeszcze na domiar złego blogerka… Może trochę odbiegnę od tego, o czym pisałaś w samym poście.Mnie najbardziej wkurza to, że ludzie mają jakiś ogromny problem w postrzeganiu blogowania jako pracę. Myślą, że teksty piszą się chyba same, zdjęcia też z nieba spadają, montaż filmiku zajmuje kilka sekund. Tylko montaż, bo filmik też sam się nagrał. Żyjemy w jakimś ogromnym zacofaniu, bo ludziom się wydaje, że jeśli nie spędzasz 8h dziennie robiąc coś czego nie lubisz to już nic nie wiesz o pracy i życiu. A co w tym złego, żeby zarabiać na tym co sprawia przyjemność, skoro technologia w naszych czasach dała taką możliwość? Dlaczego ktoś ma być za to w jakiś sposób traktowany inaczej? To jest po prostu złość i zazdrość ludzi, którzy w swoim czasie nie mieli takich możliwości. Plus jeszcze w wielu przypadkach problem ze zrozumieniem, że praca to nie tylko w banku, sklepie, firmie itp. I co gorsza ten problem nie dotyczy tylko Polski. Od lat śledzę amerykańskiego bloga i jego autorka pisała o tym samym. Jest przecież w stanie się utrzymać i opłacić rachunki, żyje na normalnym poziomie,a ludzie wciąż nie pojmują że to jest właśnie jej praca. To smutne, że większość ludzi tak postrzega życie, że musi być ciężko, nudno, smutno i tak ma być bo “życie to nie jest bajka”. Kurde jak sobie napiszą dramat to mają dramat, jak bajkę to mają bajkę 🙂 Ja jestem teraz na etapie pisania swojej bajki. Założyłam blog niedawno, jestem bardziej zorganizowana (bo jednak zdjęcia się same nie robią), sprawia mi to przyjemność, bo robię to co lubię i będę szczęśliwa jeśli kiedyś stanie się to moją pracą. I nie słucham moich rodziców, dla których to absurd. Patrzę na ich miny i milczę,w nadziei że udowodnię im jak się mylą. Wprawdzie mam już 33 lata, ale przecież nigdy nie jest za późno żeby zmienić coś w swoim życiu 🙂

  45. Mnie jakos nigdy nikt nie straszyl,jedynie kolezanki mamusie mowily:powinnas pomyslec o dzieciach,latka leca (masakra 🙂 a mialam dopiero 25 lat.Owszem zycie sie zmienia gdy ma sie dzieci,ale to nie oznacza ze sie konczy,to piekny nowy etap w zyciu a czas dla siebie mozna zawsze znalezc,kwestia dobrej organizacji. Ja mieszkam za granica,wiec nie mam wokol siebie pomocy mamy czy kogos z rodziny ale gdyby to byl dla mnie problem to nie decydowalabym sie na dzieci,to byl moj wybor.I nawet gdy czasem jest ciezko,jeden usmiech czy uscisk dziecka wynagradza wszystko!Pozatym uwazam ze ludzie ktorzy nie chca miec dzieci,niewazne z jakich powodow,sa bardzo odpowiedzialni i nie powinni sie tego wstydzic.

  46. Myślę, że nie warto przejmować się tym, co inni mówią, chociaż jest to przykre. Każdy powinien robić to, co chce i jak chce. Odkąd przestałam aż tak przejmować się negatywnymi komentarzami innych jestem szczęśliwsza i spełniam swoje kolejne marzenia – a chyba o to m.in. w życiu chodzi? Jeden z ostatnich przykładów: jak skończysz studia i się nie obronisz od razu, to już nigdy ci się nie uda. Znacie to? Ciągle to słyszałam i co? Na koniec tego miesiąca mam zaplanowaną obronę – 2 lata po uzyskaniu absolutorium. Pisanie pracy pogodziłam z pracą zawodową, prowadzeniem domu, licznymi podróżami,samodzielnym zorganizowaniem ślubu i wieloma innymi mniejszymi lub większymi rzeczami/projektami. Dziewczyny, wszystko można! Trzeba tylko chcieć.

    Ps. Gratuluję wszystkim komentującym tutaj kobietom wytrwałości i odwagi w byciu sobą i spełnianiu swoich marzeń. Jesteście WIELKIE!

  47. Śmieszne są dla mnie komentarze o braku czasu i życia. O tym, jak Ty masz wspaniale, bo nie masz pracy na etacie, dzieci itd. Pewnie, masz super i oby tak dalej! 🙂 ja jestem córką niepełnosprawnego ojca. Od czasu moich matur (a jego wypadku) czyli już kilku lat opiekuję się nim. Studiuję, pracuję (czasem renta nie wystarcza na wszystko :)), zajmuję sie domem i robię wszystko wokół taty co robi sie z małymi dziećmi, a jest jednak kilkadziesiąt kilo cięższy 🙂 mam swoje hobby, chłopaka, nawet zdarzy mi sie wyjechać i zostawić tatę w domu (wiadomo, opieka zapewniona musi być). Radzę wszystkim przestać marudzić i ten czas, który marnują na pisanie niemiłych komentarzy przeznaczyć na coś bardziej wartościowego. Chcieć to móc! 🙂 A co jest najlepsze w moich porankach? To, ze zaraz po przebudzeniu widzę siebie w lustrze i mogę uśmiechnąć sie i powitać nowy dzien – nowy dzien, nowe wyzwania, nowe możliwości 🙂

  48. Jeszcze dużo wody upłynie zanim mentalność Polaków się zmieni. Nie wiem czemu, ale tkwimy w jakimś chorym poczuciu, że nasze życie musi być pasmem samoumęczania i przebijania się kto ma gorzej.
    Dokładnie wiem o czym piszesz – ludzie nie mogą znieść tego, że ktoś może być szczęśliwy. Od razu próbują Cię ściągnąć do jakichś starych utartych ram, nie masz prawa patrzeć na coś inaczej, myśleć inaczej, robić inaczej niż utarty schemat.

  49. Mnie najbardziej bawi to, że ci, co nie mają na nic czasu znajdują go jednak, by przeczytać posta, skomentować go i wziąć udział w dyskusji. Jestem mamą dwójki dzieci w wieku 9 i 3 lat. Wykańczamy dom, choć coraz częściej mam wrażenie, że to on nas wykańcza. Pracuję zawodowo, mąż też. Finansowo jest ok, choć zawsze może być lepiej. Z perspektywy widzę ile czasu marnowałam w zamierzchłej przeszłości – w epoce zwanej “przed dziećmi”. Teraz jestem lepiej zorganizowana- chodzę do fryzjera, do kosmetyczki, pomagam w lekcjach, oglądam tv, jak widać blogi też, dużo czytam. Od jutra zaczynam ćwiczenia i zdrową dietę (zainspirowała mnie pewna Eliza). Jedyne na co nie mam czasu to spanie do południa i wyczynowe leniuchowanie na kanapie. Ale nie brakuje mi tego.

  50. Faktycznie jesteśmy kowalami swego losu, ale powiedzmy to szczerze, że nie każdemu się udaje mimo, że naprawdę się stara i nie wiadomo jak wiele pracuje. Inaczej mielibyśmy samych bogatych i szczęśliwych 🙂 Super, że Tobie się udało, świetnie sobie radzisz i jesteś szczęśliwa, ale nie każdy ma tyle energii, pomysłów czy odwagi….Dobrze, że motywujesz dziewczyny do działania, ale pieniądze chcąc nie chcąc deprawują i czasem odrywają od rzeczywistości…..Druga strona to fakt, że ludzie z natury to straszni zazdrośnicy i nie cierpią ludzi, którym wiedzie się lepiej…. A co do dzieci, małżeństwa to wszystko da się pogodzić wystarczy dobra organizacja. Może czasem faktycznie się nie chce i ciężko sobie poradzić, wszystko ogarnąć, ale to chwilowe normalne kryzysy, nikt idealny nie jest i nie powinien przejmować się gadaniem, rozgoryczonych nie dostających śniadań od mężów kobiet 😉

  51. Póki co najbardziej aktualne są dla mnie wszelkie ‘ostrzeżenia’ związane z maturą. Która też oczywiście nie okazała się dla mnie taka straszna, jak to o niej mówiono. No i jako że tak samo było z całym liceum, to i ze studiami mam nadzieję będzie podobnie. Czyli będą one po prostu dopasowane do moich obecnych możliwości, doświadczenia, wiedzy, dojrzałości 😉

  52. Już nie mogę czytać tych komentarzy że jako blogerka z dochodowym pomysłem na biznes nie wiesz nic o prawdziwym życiu ! Ją się cieszę Twoim sukcesem, jesteś autentyczna i trzymaj tak dalej! Milo patrzeć że można w PL odnieść sukces a my czytelnicy możemy śledzić Twój sposób życia i pozytywną energię. Pozdrawiam ciepło!

  53. Ciekawy problem i dobrze, że został podjęty. Jestem bardzo świeżą mamą i też byłam straszona. Że zobaczymy jak nam sie znajomi wykruszą, jak się ukrucą wyjścia, jak będę z jedną nieogoloną nogą tydzień chodzić… Wymieniać można w nieskończoność! Nie jest to prawda. Przyjaźnie kwitną, ja sie nie zaniedbałam, czasu mam na wiele dodatkowych prac, bo to kwestia zorganizowania. Nie mieszkam z rodzicami czy teściami, z mężem świetnie się wszystkim dzielimy. Ale… nie jest to łatwe. Są poranki, gdy mogę pozwolić sobie na leniwe śniadanko i relaks przy kawie zbożowej :p ale są takie, gdy nie wiem jak się nazywam do 14. Powodów jest wiele, bo dziecko to najcudowniejsza i najbardziej nieobliczalna niespodzianka. Organizacja-tak, planowanie- nie zawsze. Nie wszystkie matki, któte hejtowały Teoje błogie poranki to frustratki, które nie potrafią zmienić swojej sytuacji. Mogę się tylko domyślać, ja mama dziecka dającego ultra dużo czasu mamie na jej sprawki, jak to jest gdy dziecko tego czasu nie daje. Macierzyństwa nie należy zbrzydzać i nim straszyć, ale od niematek też powinno się wymagać zrozumienia, bie nie zawsze jest kolorowo. Ps. Nawet jeśli komentarze są chamskie, to czemu je kasujesz? To nie uwiarygodnia bloga…? (No chyba że kogoś w nich obrażono).

    1. Han, chamskie komentarzy nie uwiarygodnią bloga. One działają jak kula śniegowa. Jeden chamski komentarz, zaraz za nim drugi, trzeci itd. To jest mój blog, moje miejsce pracy i nie daje przyzwolenia na chamstwo. Autorki takich komentarzy trafiają na czarną listę (dokładnie ich IP) i już nie mogą komentować. Można dyskutować na poziomie, np ta dyskusja jest genialna. Jestem zachwycona Waszymi komentarzami 🙂

  54. Więcej niż jeden szpital położniczy w województwie, pampersy zamiast tetry, mleko modyfikowane dla alergików na wyciągnięcie ręki, przesiewowe badania słuch, fitnesskluby, manicury, pedicury, tramwaje niskopodłogowe. Może matki cierpiące powinny odbyć mętalną podróż do lat 80? Jak ja się cieszę, że moi rodzice zdecydowali się na dzieci, bo to super sprawa a nie pod presją otoczenia.

  55. Taki jest plan,…. a jaka mama bedziesz, to zweryfikuje zycie… sa jeszcze inne sytuacje , ktorych nie sposob przewidziec, rodzi sie chore dziecko , wymagajace leczenia, rehabilitacji, wtedy cala swoja uwage skupiasz na tym zeby je usprawnic i wtedy twoje plany, ambicje odchodza na bok, ba! Nie ma czasu na nakladanie maseczek na twarz i inne fanaberie, ale nie strasze , powtarzam- zycie zweryfikuje….

    1. Akurat tak się składa, że znam kilka Mam niepełnosprawnych dzieci i tak jak wszędzie – są kobiety zadbane i są mniej zadbane. Ale niepełnosprawne dziecko nie oznacza od razu rezygnacji z własnych planów. Polecam bloga Preclowa Strona.
      I nie strasz, bo straszysz, a to słabe.

  56. Eliza,

    Na zostanie mamą czekałam chyba od zawsze 😉 zostałam nią 2 lata temu. Jest .. hmm ciężko ale według mnie wszystko absolutnie wszystko zależy od tego czy ma się w życiu jakąkolwiek pomoc. W mężu, w chłopaku, w rodzicach, rodzeństwie czy teściach. To fakt po porodzie wiele się zmienia. Ja bylam w takiej sytuacji, że moje kolezanki, przyjaciolki jeszcze nie mialy dzieci, one dalej żyły swoim super zyciem a ja zylam od karmienia do kąpieli. Pozniej po pol roku chcialam wrocic do pracy a wypowiedzenie czekalo na biurku.. więc tak jak napisałaś sami jesteśmy kowalami swojego losu. Jeden w takim momencie się załamie, inny wezmie to jako wyzwanie, zalozy wlasną dzialalnosc, pogodzi macierzynstwo z prowadzeniem biznesu, znajdzie nianie, zaprosi męza lub da sie zaprosić co jakis czas na kolacje, lub chociazby wspolne zakupy w Auchan 😉
    To tak na tyle – idę uspać dziecko 😉

  57. Mnie roznymi rzeczami straszono i zawsze szlam przez zycie przebojowo, studia, praca wszystko super, zawsze hylam aktywna, 100 projektow na raz. Dzieckiem nikt nie straszyl, bo wszyscy widzieli jaka jestem ogarnieta i wiedzieli ze swietnie dam sobie rade… I urodzila sie corka… jak zaczela plakac, a wrecz ryczec w dniu urodzin, to skonczyla rok pozniej… MASAKRA! Bylo strasznie… pierwsza kawa z kolezanka po pol roku, pierwszy fryzjer po roku… Teraz mala ma prawie 2 lata i dopiero teraz moge powiedziec, ze tak, jest czas na sport, na kolezanki itd. Takze wiesz… z dzieckiem to troche loteria jaki temperament bedzie kiedys mial Twoj noworodek. Zycze takiego co tylko je i spi, to zupelnie nie bedziesz musiala dostosowywac stylu zycia:) A wbrew pozorom takie egzemplarze to wiekszosc:)

  58. hymmm…a kto powiedział, że życie to sielanka ?…przyjście na świat było już wielkim trudem :-)…zależy tylko jak na to spojrzymy…czy będziemy się użalać nad tym jak to nam ciężko było się przecisnąć przez drogi rodne naszej Rodzicielki-Mamy, czy też powiemy sobie, że mimo tego trudu żyjemy i to jest piękne…i chyba właśnie o to tu chodzi.Zawsze będą tacy, którzy będą narzekać i tym narzekaniem próbować zarażać innych i ci, którzy we wszystkim będą potrafili dostrzec coś pozytywnego…coś co ma sens…przed studiami i po studiach…przed ślubem i po ślubie, bez dzieci i z dziećmi bywa ciężko… :-)…wszyscy pewnie tak mają…ale po co o tym rozprawić ??? !!! albo gderać innym-tym przed którymi to wszystko co MY już mamy za sobą albo jesteśmy w trakcie.Po studiach, po ślubie i z dziećmi jest też cudownie ! Nawet jeśli na wymarzona pracę trzeba poczekać…albo zapracować…nawet jeśli noce są nieprzespane a mąż często w delegacji :-)…umiejętność cieszenia się z życia…zainteresowanie tym życiem i pasje rozwieją wszelkie chmury nad naszymi głowami i mało optymistycznymi myślami ! :-)…

  59. Masz rację we wszystkim!
    Przeszłam te wszystkie etapy i wcale nie było strasznie ;), a jeśli chodzi o macierzyństwo…
    Straszono mnie od początku, bo moja ciąża była bliźniacza! Słyszałam, że mam spać na potęgę póki mogę (ale jak? na zapas?), jeść za trzy, bo jak będę karmić to już nic do ust nie włożę…
    Co zmieniło się po porodzie? Jedno jest pewne: z tych strasznych rzeczy sprawdziło się niewiele!
    Oczywiście, że życie wywraca się do góry nogami, bo nie jestem już niezależna, a na maxa odpowiedzialna za kogoś innego, a nawet za dwie na raz!
    Nie przeszkadza mi to jednak podróżować z Dziewczynkami, robić zakupy, spotykać się z przyjaciółkami! Mam ochotę-wrzucam wózek do bagażnika i pędzimy przed siebie 😉
    Życie nie kończy się wraz z chwilą gdy zostaniesz matką, a dopiero zaczyna na nowo, ponieważ jest z Tobą Istota, która oczekuje Twojej miłości jak nikt inny! Trzeba pozwolić Jej poznawać świat, a nie zamykać się w czterech kątach! ;))

  60. Mam 24 lata. Spora część moich koleżanek ze szkoły ma już dziecko, a nawet dzieci. Niektóre są zamężne, w związkach, inne samotne. Niestety z większością na kawie można porozmawiać tylko o pieluchach, kolkach, problemach rodzicielskich. I jeszcze te przytyki-kiedy Twoja kolej? Już czas na bobasa bo zegar bije. Kiedy odpowiadam, że może za rok, a może nigdy. Nie mam w tej chwili instynktu na posiadanie dziecka, może to się kiedyś zmieni ale nie myśle o tym teraz. Mam kochającego partnera, rozwijam się i jest mi dobrze. Często słysze że jestem egoistką, która na stare lata zostanie sama. Ja nie neguje macierzyństwa, lubie posłuchać o dzieciaczkach, nawet czasem ich popilnuje. Mam koleżnki z dziećmi z którymi na szczęście można pogadać też na inne tematy, znajdują czas dla siebie, pracują i też są szczęśliwe. Ja nie krytykuje macierzyństwa, nie uważam że jak dzieci się pojawiają to świat się kończy, ale dokonuje swoich wyborów i nikt nie ma prawa tego krytykować. Ale to jest tak samo jak z grubym i chudym. Osoba nazwana chudzielcem nie ma prawa się obrazić, ale grubas to już wyzwisko. Jak powiedziałam jednej ze znajomych, która setny raz narzekała, że nie ma pieniędzy, że partner sknera, że ciągle wydatki na dziecko i ona nie ma na buty, żeby po prostu znalazla sobie prace, nawet na pół etatu to zawsze coś, to do dziś się do mnie nie odzywa. Podsumowała to tekstem-nie masz dzieci, to nie wiesz jak to jest. Jej wybór, nie neguje, ale niech nie narzeka. I niech nie krytykuje innych. Każdy sam sobie układa życie, jeżeli kiedyś zdecyduje się na dziecko, to wiem, że nie zrezygnuje z pracy i marzeń 🙂

  61. Przeczytałam wpis, wszystkie komentarze i komentuję: Elizo jedno dziecko nie wystarczy, żeby zamknąć paszczę hejtestwu. Nie, nie. Musisz od razu urodzić bliźnięta (a lepiej trojaczki), odziewać je w Primarku (ups nawet nie wiem, czy jest dział dziecięcy) i nadal regularnie blogować, kupować MK, Prady, SM aso. I albo utrącisz argumenty dając sobie radę, albo przyznasz, że do teraz nie wiedziałaś co to życie 🙂 Obie odpowiedzi zadowolą hateworld. Ale, ale ostrzegam hejtów – ja po urodzeniu bliźnią jestem bardziej zorganizowana, pracuję (nie, nie przy blogu), więc Eliza zapewne będzie dłuuugo nic nie robić blogowaniem. A tak w ogóle, bezdzietna blogerko 🙂 jest jeszcze jedna odpowiedź na zarzuty dotyczące braku dzieci (nie mojego autorstwa, ale szczerze prawdziwa). Mów, że masz psa, nawet dwa, a dzieci wychowuje się jak zwierzęta, z jedną różnicą – zwierząt się nie kopie. Ten, kto zna życie, bo ma dzieci i uważa, że nikt, kto ich nie ma nie wie, czym jest trud egzystencji, właśnie kopie dzieci, skoro jest mu tak z nimi ciężko choćby zjeść śniadanie w łóżku. PS. dzisiaj musiałam wyodkurzać łóżko, bo to właśnie śniadanie odbyło się z kruszącymi wszystkim czym się da twinsami. Pozdrawiam

  62. Mam trzymiesiaczna córeczkę, codziennie przechodzę minimum 3 km. spacerujac z nią. Po ciąży nie ma śladu a nawet ważę mniej niż przed i wyglądam lepiej. Codziennie mam cudowne poranki z moim bąblem w łóżku 🙂 mam czas na wszystko a nie jestem super zorganizowana nie .am samochodu ani prawa jazdy ale nie. Przeszkadza mi to w niczym.codsiemnke wychodzę z domu pomalowana, mam zrobione paznokcie. A zapomniała bym wspomnieć że jestem samotna mam i mam jeszcze na wychowaniu dwa psy i kota i wszyscy mamy się świetnie. Da się? Da! 🙂

  63. Macierzyństwo to temat rzeka…
    Zostałam mamą trzy miesiące temu. Dziś jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd. Nie mam poczucia, że coś straciłam, nie tęsknię za “dawnym życiem”, niczego w teraźniejszym nie brakuje. Nie jestem ‘uwiązana” w domu, z maluszkiem zaczęliśmy jeździć gdy minął miesiąc a dziś z mężem, dzieckiem i przyjaciółmi spędziliśmy ponad 4 godziny na mieście i było super.:)
    To co zyskałam rodząc dziecko jest nie do opisania. I mam czas na wszystko: ćwiczenie, bieganie, fb, czytanie książek, wieczory z mężem, długie kąpiele; mało tego znajduje sobie nowe pasje i zainteresowania i mam na nie czas i to jest fantastyczne. A doradcy, komentatorzy, maruderzy
    zawsze się znajdą, trudno:)

  64. Uważam, że jeśli się czegoś chce to zawsze znajdzie się na to czas. Wszystko można pogodzić: prace, opiekę nad dziećmi, wizytę u kosmetyczki itd… Bardzo dobry post.
    Pozdrawiam 🙂

  65. Jak to się mówi dla chcącego nic trudnego:) Fashionelka rób co robisz bo robisz to genialnie i nie przejmuj się 🙂 Jeśli ktoś chce to zawsze sobie poradzi, ale jeśli ktoś tylko siedzi na kanapie to zawsze znajdzie wymówkę żeby nic nie robić.
    Mam 25 lat, męża, dziecko i prowadzenie domu na głowie. A do tego czas na dzienne studia, pracę w weekendy, makijaż, depilacje nóg i śniadania do łóżka czy wycieczki rowerowe itp. Wiadomo że zawsze mogłoby być lepiej albo gorzej ale jest tak jak sami na to zapracujemy. I nic nikomu do tego.

  66. Te komentarze to muszą bardzo stfrustrowane osoby pisać.

    Sama mam zupełnie inny tryb dnia i życia niż Twój (nie, dzieci brak, ale za to praca na etacie) codziennie muszę wstawać o 6, na jakiekolwiek większe “robienie” siebie poza prysznicem i minimalnym makijażem szkoda mi rano snu i nie wyobrażam sobie, jak miałabym te poranki rozciągnąć o cokolwiek bardziej pielęgnacyjnego czy fizycznego, bo ledwo mi czasu starcza na kanapkę. 😛

    Co nie zmienia faktu, że dużą frajdę mi sprawia czytanie, że ktoś sprawnie swoim życiem zarządza i jeszcze dobrze się w tym odnajduje i dobrze tym bawi. Nie wiem, jakoś tak szczęśliwi ludzie dobrze na mnie działają. 🙂 I w odróżnieniu od większości tych autorek-malkontentek, zamiast myśleć sobie “A, taka to życia nie zna, jakby miała tak, jak ja, to ani by taka zadbana, ani taka wysportowana nie była!” wolę się zastanowić, czy przypadkiem jednak jakiejś Twojej zasady nie uda mi się wprowadzić do swojego życia.

  67. A ja chyba nie pojmę tego “sfrustrowanego” ataku na matki. Każdy radzi sobie jak może…jedni lepiej, a drudzy gorzej, ale czemu zawsze to tym matkom się obrywa? Albo tym co skrytykują, że nie mają czasu na spanie do 10? Nawet jeśli napiszą neutralny komentarz to oni oberwą. Nie oszukujmy się, ale taki idealny poranek jest jednak dla mniejszości. To nie jest straszenie to po prostu, wydaje mi się, zmiana priorytetów. Osobiście mam na to czas i stosuję, ale nie atakuję swoich koleżanek, które zakładają rodzinę i otwarcie mówią, że nie mają czasu na regularny sport czy śniadanie do łóżka, bo wolą przygotować śniadanie dla dziecka, bo nie mogą przespać całej nocy, bo nie mają z kim dziecka zostawić. Tak samo jak z czasem i pracą, jedni trafią pracę pod nosem inni muszą do niej dojeżdżać przez dwie godziny. Trochę wyrozumiałości dla nich, to nie są jęczące Marty (nie wiem czemu nagle HP mi się wplótł) tylko po prostu zwracają uwagę na inne rzeczy. Nie każda wypowiedź jest atakiem z ich strony. Więcej luzu, po jednej i drugiej stronie 😉
    Pozdrawiam,
    MM

  68. Smutne, ze tyle osob bylo straszonych tym co ich czeka. Ja na kazdy etap życia czekałam z radoscia, poszlam rok wcześniej do szkoly, cieszyłam sie na liceum, nie moglam doczekac sie studiow, pracy, później malzenstwa i założenia rodziny. I na każdym etapie życia wszyscy bliscy mnie wspierali i nikt nigdy nie straszył ze będzie gorzej. Porażki dobrze znosiłam i one jeszcze bardziej mobilizowaly mnie do działań. Nigdy tez nie chcialam tkwić w danym okresie życia tylko cieszyłam sie na zmiany. Teraz mam wspaniala rodzine, cudownego meza, dobra prace i mam nadzieję wkrotce dzieciątko, dla którego nie chcialabym poświęcać swojej kobiecości i mysle ze szczesliwa i zadbana mama to szczesliwe i piękne dziecko:-).

  69. A z męskiego punktu widzenia: nie dość, że jesteś przepiękna to jeszcze mądra i twardo stąpająca po ziemi 🙂
    Brawo dla Ciebie!
    Można by powiedzieć, kobieta ideał 🙂
    Fajnie, że podejmujesz takie tematy, wielki punkt dla Ciebie 🙂
    Bardzo miło było Cię spotkać parę razy w Lublinie, może jeszcze się uda gdzieś się zobaczyć.
    Pozdrowienia dla Ciebie 🙂

  70. Posiadanie dzieci nie jest jakims szczegolnym zyciowzm osiagnieciem oraz wyznacznikiem jakiejkolwiej wiedzy o zyciu. Zajmowanie sie dzieckiem tez nie jest specjalnie intelektualnie wzmagajace,moze fizycznie wyczerpujace, ale to wszystko. Matki to zadne bohaterki i same decydujemy o tym jak nasze maciezynstow ma wygladac. Jesli ktos ma ochote posiwecac sie domu i dzieciom 24h na dobe i wyrzec sie jakichkolwiek osobistych przyjemnosci to jego sprawa. Niech potem nie narzeka. Niektore kobiety lubia martylologie. Znam wiele dziewczyn, ktore sa zadbane, wyluzowane i spotykaja sie ze znajomymi mimo posiadania dzieci. Obowiazkami dzila sie z partnerem i nie maja wyrzutow sumienia, ze pozwalaja sobie na osobiste przyjemnosci. Maja tez fajne relacje z partnerami i spelniaja sie w pracy. Ja tez niedlugo bede mama i jakos specjalnie nie mam zamiaru z siebie rezygnowac. A i owszem straszenie jest, ze figura sie zmieni- nie zmienila sie nawet w ciazy, bo cwicze i sie nie obzeram, ze bede senna, ze zmeczona, ze zla…

    1. Ten początek powiedz swojej matce, jak to przeczytałam to pomyślałam że faktycznie bohaterka z niej żadna. Tyje się najwięcej pod koniec ciąży gdybyś miała już dzieci to byś wiedziała o tym uroczym fakcie. Co do ćwiczeń to jeżeli to ciężkie ćwiczenia to rozumu totalnie brak koleżanki po medycynie powyżej opowiedzą Tobie bliżej co dziecku fit mamie grozi,oczywiście o ile się tak dobrze uczyły jak piszą. Posiadanie dzieci i brak czasu na tym blogu grozi śmiercią. Powiedzenie prawdy to chamstwo i brak kultury. A jak siedzisz w domu i zajmujesz się przykładnie dzieckiem to na widły Cię. Obiadek ciepły pożądny dla dziecka, bee. Odgżej pierogi, nie gotuj maseczka na twarz ważniejsza bez niej będziesz nie zadbana!Koleżanka po studiach dba o siebie ma prace poklepie ją po ramieniu bo to fajna lasia pewko. Nie od dziś wiadomo moje panie że dziecko to pożeracz czasu, oddam mężowi nie na darmo nosił w brzuchu, a może zostawie jak szczeniaczka samego w domu i pojade na paznokietki i do fryzjera. Jeżeli dziecko płacze i nie śpi to do lekarza, może coś mu dolega lub poprostu karmisz piersią a mamy tych spokojnych dzieci mlekiem modyfikowanym?, co to ma do rzeczy a no może to że to bardziej sycące a jak sypniesz kaszki to śpi całą noc, no chyba że masz farta jak ja i masz az 3 dzieci grzecznych śpiących, a to dopiro cud.Niestety dziecko w pierszym roku życia potrzebuje matki to nie odkrycie ameryki jeżeli wyglad to dla Ciebie i meża pierwsze miejsce to pozdrawiam, dziecko to nie zabawka. Straszenie nie ma nic do rzeczy to są fakty. Koleżanka pisze fajnego bloga a jak doczeka się swojego malca to się dowie jak to jest. Pierwsza szkoła potem praca facet dom i dziecko. Jak działacie w innej kolejności to poprostu jest ciężko. Ja miałam pierworodnego w wieku 28 lat nie ma co się śpieszyć. Koleżanki sie wykruszają ale znajdują się nowe z dziećmi, a dzieci jak rzeczy starzeją się(dorastają)mając 4 lata potrafi się sam sobą zająć i nie musi czuć twojego matczynego oddechu na karku. Od wiecznego noszenia dziecka nabawicie sie tylko garba niech to robi teściowa młodsza nie będzie i jej już nie zaszkodzi. Pozdrawiam matka 3 urwisów, ważąca 48kg(waga sama spada jak karmicie piersią ale na noc bebilonik z kaszką i wystarczy czasem z mężem się przespać)a najważniejsze to nie te wasze plany organizacja i fitnesy tylko podejście do życia i uśmiech na twarzy, szczęściem trzeba się dzielić z bliskimi.

  71. Phi! Bo to nie o to chodzi, żeby marudzić tylko o to, żeby od początku mieć dobre nastawienie. “Zamykając” się na nowe rzeczy od razu skazujemy się na porażkę w jakiejkolwiek dziedzinie. Jestem mamą 2 dzieci z czego jedno dopiero zaczęło szkołę, a drugie ma pół roku i zaczęła ząbkować. No kurcze, łatwo nie jest, bo noce nieprzespane, ale nie zamieniłabym tego za żadne skarby (acha! i chciałam tylko podkreślić, że od samego liceum zarzekałam się, że dzieci nigdy mieć nie będę, bo to nie moja bajka. Jestem kompletnym przeciwieństwem klasycznej matki polki). Sekret tkwi w tym, aby mieć otwarty umysł. Można być matką mężatką i być mega szczęśliwą i spełnioną kobietą.

  72. Od kilku tygodniu przebywam w Stanach i choć nie jestem zafascynowana Amerykanami, to myślę, że wiele powinniśmy się od nich nauczyć… Czy nie byłoby nam milej gdyby obcy ludzie mijani na ulicy uśmiechali się do nas przyjaźnie? Skończmy z tym wiecznym narzekaniem i słuchanien innym – nikt za nas życia nie przeżyje 🙂

    PS Mam “już” 29 lat i na bardzo liczne pytania “kiedy w końcu dzieci?” tylko się uśmiecham 🙂

  73. Boję się, że mój komentarz zostanie wrzucony do szufladki “straszenie” a nie taka jest jego intencja. No ale trudno, spróbuję. Powiem Ci coś, czego nie rozumiałam jako osoba bezdzietna. Kwestia braku czasu to tylko część problemu. Jak widać po komentarzach, jedni potrafią się zorganizować, inni nie.
    Jest za to inna rzecz, która mnie zaskoczyła w macierzyństwie: przestajesz być centrum swojego własnego życia. Kiedy pojawia się w nim dziecko, Ty schodzisz na drugi plan. I nie, nie jestem typem poświęcającej się matki polki.
    Przykłady: póki nie masz dzieci, Ty i tylko Ty decydujesz, czy będziesz dzisiaj pracowała dłużej, czy pójdziesz na zakupy, czy rozpoczniesz studia podyplomowe. Jak chcesz ugotować obiad, to zastanawiasz się, co Ty masz ochotę zjeść. Możesz być bardzo zapracowana, ale to zawsze jest Twój wybór. Jak pojawia się dziecko, to najpierw musisz pomyśleć i zorganizować opiekę nad nim, i dopiero w zależności od tego, możesz zaplanować swoje własne zajęcia. To samo z gotowaniem obiadu. To takie błahe przykłady pierwsze z brzegu, ale kiedy takich sytuacji będzie coraz więcej, zaczynasz mieć wrażenie, że Twoje życie nie należy już do Ciebie. To było dla mnie największym zaskoczeniem w macierzyństwie. Całe szczęście, że dzieci wynagradzają to wszystko, bo inaczej byłoby ciężko:D

  74. ja to nie mam życia mówię wam, po prostu przerąbane. Jestem matką dwójki dzieci. Dziewczynki, która właśnie poszła do czwartej klasy i codziennie muszę jej pomagać w lekcjach bo sobie biedaczka nie radzi i niepełnosprawnego czteroletniego chłopca z głębokim upośledzeniem, który nie chodzi, nie siedzi nie mówi, nie ma jednego płuca, serce nie takie, do oddychania potrzebuje dodatkowego tlenu, przez co cały czas podłączony jest do maszyny. Dzieci praktycznie wychowuje sama bo mąż pracuje i większość czasu spędza za granicą. Pewnie powinnam mieć depresję, być załamana, zaniedbana, wyglądać jak jedno wielkie nieszczęście, w domu bałagan- no po prostu jeden wielki syf i ubóstwo. O tuż nie, po mimo że wiedziałam że urodzę chore dziecko i wiele osób radziło mi abym pozbyła się Tego problemu, bo nie dam rady i itd. itd. urodziłam i sobie radzę i wcale nie jest tak źle.Spotykam się ze znajomymi, chodzę do fryzjera, kosmetyczki w domu mam porządek, jeździmy na wakacje. Recepta- życie jest nieprzewidywalne, ale trzeba cieszyć się z tego co nam daje i zamiast stękać i narzekać wyszukiwać plusy a nie tylko same minusy

  75. haha oj znam to. też mi mówili. pójdziesz na studia to zobaczysz, co to nauka. pójdziesz do pracy to zobaczysz jak to jest. wyprowadzisz się z domu i dopiero się zacznie prawdziwe życie. bla bla bla. i co? i jest coraz lepiej. nie gorzej, nie trudniej. coraz fajniej i coraz łatwiej. i sama sobie na to zapracowałam. zupełnie nie rozumiem tego straszenia dorosłością i tego lęku przed samodzielnością. słyszałam też tekst, że jak zajdę w ciążę to mi zęby wypadną xD poczekam aż zajdę i zdementuję. a i że pies to odpowiedzialność i po miesiącu mi się znudzi.

  76. Mam dokladnie tak samo, jak ktos nie che to czasu nie znajdzie i koniec kropka. Ja mam dziecko, prace i to nie koniec swiata. Mam czas na wszytko – bo che go miec – taka prawda.

  77. Większość została już powiedziana, z mojej strony mogę tylko dodać, że utarte powiedzenie: każdy jest kowalem swojego losu, byłoby tu całkiem trafne. W życiu podejmujemy wybory, za które odpowiadamy wyłącznie my sami, a wylewanie swojej frustracji pod adresem innych, którzy w naszym mniemaniu mają “lepiej” od nas, tylko wizualizuje, jak zatruci jesteśmy swoim niezadowoleniem z życia i ciągłym narzekaniem – nikt nas nie zmuszał, byśmy wpakowali się w kredyty, rodzicielstwo, pracę na 2 etaty – wszystko jest efektem naszych działań, do których doprowadziliśmy sami, w mniej lub bardziej świadomy sposób. Ostatecznie chcieliśmy tego, więc skąd to niezadowolenie? Nie masz czasu, bo zajmujesz się dzieckiem? A na czytanie blogów, które nie są spójne z Twoim “ja” i Twoim stylem życia znajdujesz go, podczas gdy 20 minut “dla siebie” o poranku (czy nawet nie), to już wyczyn? Nie możesz wyjechać na wakacje, bo masz kredyt na 30 lat? Nikt Ci nie kazał, był Twój wybór i pragnienie “swojego”. Mi odpowiada fakt, że mogę wynająć mieszkanie i w dowolnej chwili zmienić kierunek, nie będąc zależną, ale to był świadomy wybór i spijam piwo, którego sobie naważyłam, nie wylewam swoich frustracji, że żyję na walizkach, a inni mają swoje własne M. Konieczność zakupu mieszkania na kredyt “bo dziecko”? OK, wiedzieliście na co się porywacie, ale dajcie innym żyć tak, jak tego chcą i tak, jak mogą. Są ludzie, których to ciekawi, którzy mogą się tym inspirować, jest grupa, do której trafiają te teksty, a jeżeli to nie Twoja bajka, to chociaż nie demonizuj tylko znajdź rozwiązanie, by poprawić jakość swojego życia.
    Żaden bloger nigdy nie będzie “dla wszystkich”, stąd tak szeroki wybór w blogosferze. A z drugiej strony – skoro niektórym tak bardzo brakuje czasu, to co tu robią?

  78. jezeli juz tak czepiamy sie maseczki to dla chcacego nic trudnego- mozna uspic dziecko, polozyc maseczke na twarz, wlaczyc dobry film i wedle uznania prasowac, albo poprostu sobie usiasc i odpoczac:-) bycie mama nie oznacza rezygnacji z wlasnej osoby- jest nowym wyzwaniem:-)

  79. Każdy ma jakieś zajęcia czy zobowiązania. I ci z dziećmi i ci bez. Każdy organizuje swoje życie tak jak chce. Wiem jak wygląda prowadzenie swojej działalności i wiem, że niej tak kolorowo jak się wszystkim wydaje co nie zmienia faktu, że mimo jakiś tam obowiązków czy niedogodności te osoby po prostu to lubią i im to odpowiada.
    Bo każdy widzi tylko to, że śpi się dłużej i zaczynasz kiedy chcesz, robisz wszystko na co masz ochotę, nie masz określonych godzin pracy. Ale nikt nie widzi, że większość matek, które mają swoją działalność nie może sobie pozwolić na roczny urlop w domu z dzieckiem i zapomnieć o pracy, zwłaszcza gdy jest to działalność 1 osobowa np jak u fash – jak urodzi dziecko to co, pójdzie na macierzyński i przez rok nie wykona żadnej pracy związanej z blogiem – wątpię. Owszem może i nie będzie pisać kilka razy w tygodniu, a np raz. Ale nie będzie mogła sobie pozwolić na zostawienie bloga na rok bez nadzoru, bez postów, bez znaku życia i oddać się tylko i wyłącznie dziecku. Myślę, że nie będzie mogła sobie pozwolić na rezygnowanie z każdej kampanii jak leci bo ona ma urlop. Niestety ma taki zawód, że nie może zrezygnować na dłużej nie dając o sobie znaku życia bo teraz jest na urlopie macierzyńskim i zajmuje się dzieckiem (z zresztą widać już teraz, na urlopie pisze rzadziej ale jednak pisze czyli ciągle myśli o pracy, ciągle musi być aktywna) W zasadzie nie tylko ona, inni prowadzący działalność (różną) też nie mogą na rok zamknąć firmy i zapomnieć, bo w większości mają jakieś zobowiązania, i nie ma że dziecko, czy mąż. I też muszą zająć się dzieckiem, ugotować obiad, posprzątać, czy zorganizować dziecku czas po lekcjach (gdy już podrośnie). Owszem może można to jakoś poukładać pod siebie ale nie zmienia to faktu, że nie ma możliwości aby zapomnieć o pracy. A nie oszukujmy się większość mam (oczywiście nie wszystkie) pracujących na etacie (ten na który się tak żalą, ze sztywnymi godzinami pracy) po urodzeniu dziecka na pół roku czy rok może zapomnieć o pracy i oddać się jego wychowaniu nie myśląc o ważnym spotkaniu firmowym czy innym obowiązku, które zazwyczaj wykonywała. (dla czepialskich od razu pisze, że na pewno nie wszyscy ale myślę że większość – przynajmniej z moich znajomych z lokalnych obserwacji i od razu do tych co twierdzą, że owszem na urlopie są ale po nim dostanie wypowiedzenie. Tym z działalnością też może się noga powinąć i okaże się że nie mają pracy, czyli jak każdemu bez względu na ilość posiadanych dzieci czy ich brak oraz rodzaju zajęć – utrata pracy jakby nie patrzeć może spotkać każdego nie tylko tych na etacie).

  80. Osobiście dzieci nie mam i nie planuję….z wyboru, za to dużo pracuję…też z wyboru. W firmie mam najwięcej obowiązków, a jednak znajduję czas na np przeczytanie bloga, co u niektórych z firmy powoduje frustracje. Kwestia organizacji czasu, poukładania i systematyczności!
    Zawsze śmieje się z takiego straszenia “nie masz dzieci więc nie wiesz jak to jest”…racja nie wiem, ale wiem za to, że wszystkie matki dokonały swojego wyboru świadomie i nie ma powodu im współczuć, że nie maja na nic czasu.

    PS. znam osoby, które 3dni po porodzie, wyglądając jak milion dolarów spacerowały z dzieckiem po mieście….i znam też takie, które przez 3 mc nie wychodziły z piżamy. WSZYSTKO SIĘ DA !

  81. Fakt może takie straszenie i dogadywanie nie sprawdza się w 100% ale nie u każdego tak jest. Co prawda edukację już ukończyłam, w przyszłym roku ślub i tutaj wszystko układa się ok ale co z tego skoro ciągle chodzę zestresowana bo mam pracę której nienawidzę i codziennie idę do nie z bólem brzucha, nie mam czasu na śniadania do łóżka, cały czas szukam czegoś lepszego ale o dobrą pracę jest bardzo ciężko, cóż nie każdy ma sielankowe życie. Mega ci zazdroszczę ale na takie wpisy patrzę innym okiem, chyba tak jak każdy- przez pryzmat własnej codzienności.

  82. Ja też jeszcze nie jestem matką, więc nie odważyłabym się napisać jaką matką będę lub nie. Nie da się takich rzeczy przewidzieć. Życie pokaże i tyle. Nie rozumiem natomiast jednej rzeczy, bo z jednej strony piszesz, że Cię nie ruszają takie komentarze itd a z drugiej strony powstaje osobny post na ten temat. Ponadto, czy obiektywnie patrząc, nie uważasz, że kobiety pracujące na etacie poza domem mogą mieć większe problemy z organizacją niż osoby będące same sobie szefem i same decydujące o swoim planie dnia ?
    Pozdrawiam :))

  83. A ja to wszystko czytam i zazdroszcze tym ktorzy nie maja jeszcze dzieci. Przyznam sie, ze nie za bardzo chcialam zostac mama bo sie w tej roli nie widzialam, ale moj maz bardzo chcial zostac ojcem. Dzisiaj jestem mama autystycznej corki, momentami wspanialej, a innym razem brakuje mi sil. Zbieram sie po kazdej trudnej fazie w sobie i zaczynam wszystko od poczatku. Pracuje na pol etatu, maz po dwanascie godzin lub wiecej, poniewaz ja nie pracuje na caly etat. Najbardziej mi ciezko kiedy corka choruje, bo na dodatek ma obnizona odpornosc, wiec czesto jestem na zwolnieniu. Zawsze bylam obowiazkowa i boli mnie to, ze nawet na pol etatu nie wyrabiam. Boli mnie takze to, ze nie mozemy z nia nigdzie pojechac bo ona nienawidzi zwiedzania i wpada w histerie. A ja tak kocham zwiedzac i podrozowac. Dodam, ze nie mam nikogo do pomocy. Czasem trafisz na spokojne dziecko, ktore nie sprawia klopotu, ale czasem trafia Ci sie urwis, przy ktorym szybko konczy sie twoja energia. Nie mniej bycie singlem, bezdzietnym lub rodzicem to zawsze wyzwanie, bo rozne osoby roznie sobie z tymi stanami radza. Czasem trzeba sie przeprogramowac. Powtarzam sobie czesto slogan z reklamy “Padles, powstan” i byle do przodu. Pozdrawiam zwlaszcza mamy dzieci niepolnosprawnych bo one lekko nie maja, i wiem, ze czasem jest taka bezsilnosc i niemoc, nad ktora ciezko jest zapanowac.

    1. Liza, miałam epizod w ośrodku opiekuńczo wychowawczym w którym były dzieciaki z zespołem Downa, autyzmem czy upośledzeniem umysłowym. Jako studentka psychologii zajmowałam się nimi po 5-6 godzin dziennie i to była dla mnie bardzo ciężka i wymagająca cierpliwości praca. Podziwiałam nauczycielki, które robią to na co dzień, a jeszcze większy podziw należy się rodzicom. Zajęcia w tej placówce dały mi do myślenia. Dzięki temu, że z tymi dzieciakami się bawiłam, robiłam różne testy, przytulałam je i z nimi gadałam zupełnie zmieniłam stosunek do osób/dzieci upośledzonych umysłowo. One mają swój świat i kilkoro z nim zechciało mnie do niego wpuścić. To było niesamowite doświadczenie. Ściskam Cię mocno i życzę dużo siły!!!

    2. Kiedy czytam swoj komentarz, to sobie mysle, ze cierpie w powodu tego, ze jestem matka dziecka autystycznego. To nie jest tak. Przechodze rozne fazy bycia z dzieckiem: dume, strach o jej przyszlosc, irytacje, zlosc, bezsilnosc. Najgorsze jest kiedy siedze i widze czarna dziure, i zadne zaklinanie przyszlosci nie pomaga. Mieszkam zagranica i dzieku Bogu mam na wyciagniecie reki wszelkiego rodzaju terapie i nauke dla dzieci z problemami, ale czasem to co sie dzieje za drzwiami mieszkania trudno opisac. Moze dlatego wszyscy tak strasza, zeby pomyslec o sobie “tak strasznie mialam, ale dalam rade” i szukaja tego potwierdzenia. Czasem jak czytam komentarze dziewczyn, ze swietnie organizuja sobie zycie to sie zastanawiam, czy ze mna jest cos nie tak czy z nimi, bo checi mnie nie brakuje, tyle tylko, ze okolicznosci weryfikuja moje chciejstwo. Tyle w temacie. Dzieki Eliza za dobre slowo, nie zmykajcie sie dziewczyny na takie matki, ktore poprzez niepelnosprawnosc swoich dzieci sa zamkniete w czterech scianach. Dobre slowo i zainteresowanie wystarczy za wszystko. Nie moralizujcie “bo ja na twoim miejscu zrobilabym tak czy siak”, one i tak tocza ciagla wojne wewnatrz siebie.

  84. Straszono mnie w ciąży, że jak pojawi się dziecko to nie będzie czasu na nic bla bla bla bla…
    A ja mam cały czas pomalowane paznokcie, chodzę jak normalna kobieta do fryzjera, nie latam codziennie po mieście bez makijażu i w dresie- chyba że mam na to akurat ochotę. Po prostu mam czas na to żeby zadbać o siebie i o rodzinę. Dzisiaj mieliśmy nawet czas na rodzinne pyszne śniadanie w formie tostów z serem, gorącą czekoladą i kanapeczek z pastą z awokado. I jakoś żadne z nas się nie spóźniło ani do pracy (mąż zaczyna najwcześniej pracę, bo o 7) ani do przedszkola 😛

    Życie do sztuka wyboru- TWOJEGO WYBORU! Chcesz siedzieć i narzekać-twój wybór, chcesz brać z życia pełnymi rękami i cieszyć się każdą chwilą- twój wybór…

    Teraz straszą mnie, że jak pojawi się w listopadzie nasze drugie dziecko to DOPIERO się zacznie. Tratatata…. ja tam nie mogę się doczekać nowego członka rodziny i czekam z niecierpliwością na nowe szczęście!

    Nie przejmuj się takimi komentarzami- najważniejsze żebyś TY była szczęśliwa, a jak jakiś frustrat ci zazdrości to bzdury pisze i tyle 🙂

    P.S. dodam, że nie mamy babci która by za nas ogarniała nasze dziecko czy mieszkanie/życie. Dbamy o to sami z mężem i jestem żywym dowodem na to, że dla chcącego optymisty to nic trudnego 🙂

  85. Ne wiem czy też to zauważyłyście, ale jak się ma więcej na głowie to się zrobi wszystko co trzeba, a jak ma się dużo czasu to nic się nie chce. Miałam tak jak miałam miesiąc wolny i dokończenie pracy mgr. Straciłam mnóstwo czasu na pierdoły a pracę oddałam jak zwykle w ostatniej chwili. Wszystko kwestia organizacji. Podziwiam szczególnie młode mamy, które dają sobie radę i mają jeszcze czas dla siebie i męża – sama chciałabym być taką mamą kiedyś 
    Co do straszenia, to też kiedyś mnie straszono, że jak pójdę do szkoły wyżej to skończy się sielanka i będzie ciężko. Może i było, ale jakoś sobie poradziłam i wyszłam na ludzi.
    Mam znajomą, którą widzę raz na ruski rok i jak tylko ją spotkam to wypytuje mnie o to jak mi się powodzi i za każdym razem mówi „ale ty masz dobrze, zazdroszczę, udało ci się a ja mam tak ciężko…”. Po każdym takim spotkaniu czuje się wyssana z energii.
    Tak samo kiedyś narzekano, że po studiach ciężko znaleźć pracę w zawodzie. To prawda, jest ciężko, ale kolejny raz mi się udało i to bez „pleców”. Miałam szczęście i wierzyłam, w swoje możliwości. Teraz chce się rozwijać i choć mam problem z prokrastynacją (tak to się pisze?) to codziennie próbuję dawać radę
    Dzięki Eliza za wpis 🙂

  86. ZGADZAM SIĘ! Sama nie wiem dlaczego wzajemnie się hejtujemy zamiast się inspirować. Każdy samodzielnie pracuje na swoje szczęście, po co podcinać skrzydła innym często obcym osobom?
    Ja też bezustannie słyszę, że moja praca jest…BZDURĄ. A jestem stylistką, pomagam kobietom dopasować ubrania stosownie do ich budżetu i zapotrzebowań również przez internet i widzę, że jest zapotrzebowanie na taką działalność. Czemu więc ktoś obraża mój wysiłek włożony w rozwój strony i swoich działań? To bardzo przykre, ale nie poddaję się, bo klientki przybywają i Wy się nie poddawajcie i idźcie swoją, wymarzoną droga!
    Pozdrawiam!

  87. Mi się wydaje, że ludzie, którzy tak straszą po prostu chcą podkreślić, że ich sytuacje jest o wiele bardziej trudna. Polacy lubują się w licytowaniu kto ma więcej problemów, cięższe życie, bardziej zrąbanego szefa itd. Miałam (podkreślam miałam, ponieważ już nie utrzymuje kontaktu) koleżankę, której praca w jej mniemaniu była najgorsza na świecie i tylko ona cierpiała katusze związane z chodzeniem do niej. jeśli ktokolwiek inny narzekała na swoja niedolę, t bagatelizowało to i mówiła, że to dopiero jej sytuacja jest trudna:)))))). A w rzeczywistości jest tak, że mamy takie życie jakie sami sobie wykreujemy. Jeśli ktoś chce być zrzędzącą zaniedbana matką Polką, żeby mieć temat do utyskiwań, to na pewno to sobie załatwi. jednak znam też sporo fajnych babeczek, które mają nawet 2, czy trójkę dzieci, a wszystko sobie bardzo fajnie organizują. Są zadbane, modnie ubrane, rozwijają się zawodowo i maja też czas na przyjemności. Wszystko zależy od tego jak podchodzimy do życia.

  88. Eliza, wiesz za co najbardziej lubię Twojego bloga… za szczerość i otwartość. Właśnie jestem na etapie życia w którym rozważam wszystkie za i przeciw posiadania dziecka. Jestem totalnie przerażona ciążą, porodem i byciem mamą. Mam tak wiele wątpliwości czy dam rade. Zbliżam się do 30 ale nie czuje presji czasu. Strach jednak potrafi sparaliżować, bije się z myślami tak już 2 lata. Sama zastanawiałam się czy dam rade się zorganizować na nowo, po urodzeniu dziecka. Czy będę w stanie być nadal aktywną, pracującą, zadbaną kobietą. Dyskusja pod tym postem, zwaliła mnie z nóg, czasem człowiek myśli, że jest jedyny na świecie ze swoimi problemami i wątpliwościami. Nie raz czułam się jak totalna egoistka, zadając sobie pytania czy uda mi się schudnąć po ciąży, przecież siostrze się nie udało…. Jak przeżyje poród przecież jest tyle komplikacji które miały matka, siostra, przyjaciółka, znajoma itd. Czy uda mi się zorganizować świat na nowo, przecież wiele koleżanek nie tylko wygląda ale przede wszystkim czuje się okropnie będąc mamą. Z miną umęczonego człowieka wyłania się co rano z wózkiem i dzieckiem do sklepu, czy na plac zabaw. Czy nie podzielę ich losu i fakt, że będę kochać dziecko ponad wszytko nie sprawi że będę szczęśliwą kobietą jako matka. Przecież one też chcialaby być w większości matkami. Po przeczytaniu wszystkich komentarzy mogę powiedzieć tylko, dziękuje! Wiem, że nie zwariowałam i że strach przed macierzyństwem nie jest tylko moim problemem.

    1. Dziewczyny ja miałam dokładnie takie same wątpliwości i przemyślenia. Ciaży i porodu bałam się strasznie, mam w bliskiej rodzinie poród zakończony tragicznie. Ciążę jakoś przetrwałam, a jeżeli chodzi o poród, to załatwiłam sobie cięcie i to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć 🙂 cc na życzenie, to jest dopiero pole do hejtu 😉 więc wzięłam przykład ze złych doświadczeń koleżanki, która polecila mi lekarza i o swojej decyzji powiedziałam tylko rodzicom i przyjaciółce. Zresztą na koniec natura sama zadecydowała i pojawiły sie wskazania. Także to jest do przejścia. Co będzie potem to loteria 🙂 mi się trafiło dziecko bardzo wymagające, wiec generalnie jestem na etapie lekkiego doła i umęczenia, ale w tym roku stuknie mi 30 a to była taka ,agiczna liczba, która mnie do tej decyzji popchnęła. Jesteśmy razem 13 lat, a 5 lat po ślubie, więc troszkę nam to myślenie zajęło….

  89. Straszne jest to, że najgorsza dla kobiety… jest druga kobieta. Straszenie, opowiadanie, doradzanie, blablabla. Jestem mamą, córka ma 18 mcy, wróciłam do pracy po 5 mcach, czasem jeżdżę w delegacje, gotuję raz na 2/3 dni, staram się poukładać dzień tak, żeby wieczorem mieć czas na czytanie czy po prostu odpoczynek. Od samego początku angażowałam w wiele spraw męża, nie było zmiłuj, może czasem przez to mnie nienawidził, bo bywałam nieprzejednana, a on leniwy, ale dzięki temu dzisiaj nie obawiam się go zostawić z dzieckiem samego na 2 dni czy w ogóle poprosić go o jakąkolwiek pomoc czy czegoś wymagać. Nasz związek na pewno wygląda inaczej. Nie mówię, że lepiej, czy gorzej, po prostu jest inny. Wiesz, jak reagujesz i jak Twój partner reaguje w sytuacji stresu, choroby, nieprzewidywalnych okoliczności, gdzie kończy się jego cierpliwość. Początki są różne, przede wszystkim uczysz się swojego dziecka, a większość to same znaki zapytania. Ale później… o ile dziecko jest zdrowe i Ty też, to kwestia własnej zaradności, inteligencji, pewności siebie i odpowiedniego partnera. Powiem tak- dziecko zmieniło mnie jako człowieka,zmieniło też moje małżeństwo. Poznałam, na ile jestem w stanie zrezygnować ze swojego egoizmu i na ile człowiek, z którym jestem, podchodzi odpowiedzialnie do życia. I nie zawiodłam się jak na razie. Bardzo dużo pomogła mi moja mama- kiedyś darłyśmy koty, a odkąd sama zostałam mamą- zaprzyjaźniłam się z nią na nowo. I to jest dla mnie piękne i bardzo wartościowe. Teraz bardzo, bardzo czekam na drugiego dzidziusia. Aha, dodam, że mieszkam w jednorodzinnym domu, w zasadzie w 4 pokolenia, mam dużo pracy koło domu, ale nie oddam tego za żaden apartament. Mam duży ogród, dziecko śpi w wózku i współczuję kobietom uwięzionym w małych mieszkaniach z małymi dziećmi, dla których jedyny wybieg to plac zabaw lub galeria handlowa.
    Ale nie ukrywam, że smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten news: http://www.dailymail.co.uk/news/article-3218221/Yahoo-CEO-Marissa-Mayer-40-reveals-pregnant-identical-twins-work-just-two-weeks-despite-giving-staff-16-weeks-maternity-leave.html
    Pierwsza myśl- szkoda dzieciaczków, tej kobiety też mi trochę szkoda, ale najbardziej mi współczuję kobietom, które z nią pracują.

  90. Świetny post! Uwielbiam takie straszenie…sama byłam ofiarą takiej gadki i wiesz co – u mnie też nic się nie sprawdziło. Ludzie po prostu lubią strach – dlaczego w wiadomościach w większości jest o złych rzeczach? Nie dlatego, że na świecie jest tylko zło, ale dlatego, że ludzie lubią się bać.

    Najlepsza rada – nie brać sobie tych bzdetnych ,,rad” do siebie (tak jak robisz teraz) 🙂

  91. Macierzyństwo na pewno sporo zmienia w dotychczasowym życiu, weryfikuje plany i założenia. Ale to nie żadna masakra. Tuż przed urodzeniem dziecka założyłam blog. Myślałam, że skoro będę z dzieckiem w domu to po pierwsze, znajdzie się czas, aby go prowadzić, a po drugie, będzie to moja odskocznia od codzienności. Blog założyłam, ale długo nic na nim nie publikowałam, bo córcia była bardzo absorbująca, a ja z trudem znajdowałam pół godziny, by zamknąć się w łazience. Po roku wróciłam do pracy na pełny etat i teraz, gdy Jagoda skończyła 2 lata, wreszcie znajduję czas, by być na blogu. Oczywiście nie jest łatwo, ale z niczego nie zamierzam rezygnować: macierzyństwa – bo to najpiękniejsze, co może nas w życiu spotkać, męża – bo go kocham, bloga – bo jest moją pasją, pracy – bo oprócz tego, że otwiera mnie na świat, to jest też źródłem utrzymania.
    Staram się organizować czas jak najlepiej, ale daleko mi do ideału. Nie zawsze jestem wyspana, zadbana i uśmiechnięta. Za to jestem szczęśliwa, bo spełniam się. Pozdrawiam !

  92. Moim zdaniem nie należy pouczać innych, gdyż jako jednostki się różnimy, ale też żyjemy w różnych środowiskach, oddziałują na nas różne czynniki zewnętrzne nie zawsze zależne od nas. Należy jednak wykazać zrozumienie dla tych, którzy radzą sobie gorzej- być może z różnych, czasem zupełnie obiektywnych powodów. Praktycznie wszyscy moi znajomi, którzy chcieli dzieci i je mają ma różne historie, od koleżanki, która będąc w domu z dzieckiem stwierdziła, że nie wie, dlaczego kobiety narzekają, bo ona nigdy tyle nie odpoczywała (dziecko spokojne- jadło i spało), po osoby które kilkukrotnie o mały włos nie spaliły domu (zostawione żelazko) tak były nieprzytomne (dziecko z ciągłymi kolkami). Znam też przypadek matki, która po