Cecha, którą cenię w ludziach najbardziej…

Jest taka cecha, którą bardzo (ale to BARDZO) cenie w ludziach. To cecha, dzięki której nie krzywdzimy innych, nie wprawiamy ich w zakłopotanie i jesteśmy wyrozumiali wobec ich zachowania, wyglądu, przekonań czy „inności”. TAKT. Chodzi po prostu o bycie taktownym.

Wiem, że każdy z nas ma inny zestaw cech. Jedni mają ogromne pokłady taktu, a inni są wścibscy i bezwzględni. Grunt to poznać swój zestaw cech, zrozumieć go i pracować nad nimi. Cechy możemy rozwijać, wygłuszyć, albo w różnych okolicznościach stopować. Wszystko po to by żyło nam się lepiej oraz by innym żyło się z nami lepiej.

Osoby nietaktowne nie myślą o konsekwencjach swoich zachowań. Nie zastanawiają się jaką reakcję wywoła u rozmówcy zadane przez nich pytanie, spostrzeżenie czy wniosek. Po prostu walą prosto z mostu. Bezmyślnie, bez jakiejkolwiek refleksji.

Pytań "Kiedy dziecko" dostaje miesięcznie KILKADZIESIĄT
Pytań pt. “Kiedy dziecko” dostaje miesięcznie KILKADZIESIĄT

Piszę o tym bo każdy z nas ma w swoim otoczeniu takich ludzi. Wprawiają nas w zakłopotanie, zawstydzają, zasmucają, a nawet dołują. Mnie zdarza się wstydzić za ludzi nietaktownych (np. w towarzystwie). Czasami nie dowierzam, że zadają tak osobiste i delikatne pytania osobom, które ewidentnie nie chcą o tym mówić!

Na nietaktowne pytania powinno się odpowiadać z taktem. Ale jak zachować spokój, kiedy ktoś wyprowadza nas z równowagi albo wprawia w zakłopotanie? Takie osoby zwykle bardzo drążą temat, więc próba zamknięcia go kończy się niepowodzeniem. Każda inność czy odstępstwo od normy jest przez nich piętnowane.

Kluczem w rozmowie z takimi ludźmi jest postawienie granic. Są pewne tematy o których nie chcemy rozmawiać i to jest ok. Jeśli czuję, ze ktoś przekracza granice i nie ma w sobie krzty ogłady mówię po prostu “to pytanie jest nietaktowne”, albo “nie będę odpowiadać na takie pytania”, “to jest zbyt intymny temat”. Słuchajcie mamy do tego prawo, jeśli ktoś uzna nas za niemiłe… to jego problem. My musimy chronić swoich granic. To dla naszego dobra.

Prawda jest taka, że nietaktowny z taktownym w wielu kwestiach może się nie zrozumieć. I chyba szkoda na to czasu. No chyba, że macie misję by zmienić świat na lepsze.

"Cooo? Ile kosztowała ta torebka? W życiu bym tyle za nią nie dała"
“Cooo? Ile kosztowała ta torebka? W życiu bym tyle za nią nie dała”

Poruszyłam ten temat na Instastory i zapytałam Was, jakie pytania irytują, frustrują i żenują Was najbardziej.

Dostałam ponad 200 wiadomości (ta liczba ciągle rośnie) i wybrałam kilkanaście pytań, które powtarzały się najczęściej i pod którymi totalnie się podpisuję:

Nietaktowne pytania

Skąd wzięłaś na to pieniądze?

Kiedy dziecko?

Kiedy drugie dziecko, jedynaki są najgorsze.

Czemu masz psy, a nie dzieci?

Co robi Twój narzeczony/ Ile zarabia?

Czym zajmują się rodzice (często mnie o to pytali rodzice moich znajomych w latach szkolnych)?

Czemu nie karmisz piersią, to zdrowsze dla dziecka.

Dlaczego nie wysyłasz jeszcze dziecka do przedszkola?

Skoro chodzisz na siłownię to dlaczego nie ma efektow?

Czemu kupujesz tak drogie rzeczy?

Przytyło się?

Co jesz skoro nie jesz mięsa?

To twoje jedyne zajęcie? (w odpowiedzi na wykonywany zawód)

Dlaczego nie pijesz alkoholu?

Dlaczego nie masz męża?

Zamierzasz być do końca życia sama?

Po co ćwiczysz, przecież jesteś chuda?

Dlaczego jesteś taka chuda, wyglądasz jak anorektyczka.

Czy Ty w ogóle coś jesz?

Ile już przytyłaś (pytanie do kobiet w ciąży)?

Zamierzasz zjeść to wszystko sama?

Jak ten tatuaż będzie wyglądał jak będziesz miała 90 lat?!

Kiedy w końcu pójdziesz do pracy?

A do kościoła chodzisz?

Ile to kosztowało? Ja bym tyle nie dała.

Po co idziesz na taki mało przyszłościowy kierunek?

Pytania o ciąże są totalnie nie na miejscu. Nigdy nie wiemy czy para nie ma problemów z zajściem w ciąże, może wiąże się z tym jakaś trauma, albo przykra sytuacja. To samo jeśli chodzi o tuszę. Czasem otyłość może powodować choroba, a szczupła sylwetka jest czymś zupełnie normalnym, nie można wiązać tego z anoreksją. Ocenianie czyichś planów na przyszłość, zaglądanie do portfela, dywagowanie na temat czyiś wydatków? Nietakt, nietakt i jeszcze raz nietakt!

"Eliza, przytyłaś?" - Bardzo często zadawane pytanie :)
“Eliza, przytyłaś?” – Bardzo często zadawane mi pytanie 🙂

To jakie ktoś zadaje pytania świadczy tylko o nim. To naprawdę wiele mówi o ludziach. Podobno nie ma głupich pytań. Są. Nietaktowne pytania są głupie. Szukanie sensacji, interesowanie się życiem innych, ocenianie ludzkich zachowań (nie znając całej sprawy) i wtrącanie się w czyjeś życie jest nietaktowne.

Sporo zależy od łączących nas relacji. Kiedy mama, tata, rodzeństwo, mąż czy przyjaciółka zada niewygodne pytanie, jestem wyrozumiała, wiem, że chce mojego dobra, że się troszczy. To osoby, które są mi najbliższe i wierzę w ich dobre intencje. Reszta świata powinna zachować swoje cenne rady dla siebie. Skoro są tak cenne to niech sami je wykorzystają i wdrożą w życie 🙂

Jestem przekonana, że nasłuchaliście się w życiu setek takich pytań. Moja lista na pewno nie jest kompletna. Pomóżcie ją rozwinąć i napiszcie jakie pytania najbardziej Was wkurzają/frustrują/konfundują. A może któreś z powyższych pytań to dla Was chleb powszedni i poradzicie innym jak sobie z nim radzić?

 

[Głosów:0    Ocena: 0/5]
208 komentarzy
  1. Uwielbiam pytanie teściów po 3h odwiedzin „czemu juz jedziesz? Co Ty będziesz robić w tym mieszkaniu?” A najlepsze jakie im się zdarza to „dlaczego nie przyjeżdżasz, obraziłas się?” Uch…. działa to na mnie jak płachta na byka 😂

    1. Oj tak, to daje odwrotny efekt. Zamiast cieszyć się i mowić “ooo jak super, że wpadłaś, nadrobiłyśmy zaległości” to ludzie mówią ” ojeju czemu tak krótko, tak rzadko się odzywasz, coś się dzieje? Obraziłaś się? NIE PO PROSTU MAM ŻYCIE, PRACE, RODZINE I WYPEŁNIAM SOBIE CZAS.

    2. Ech, u nas to samo… Zawsze na dzień dobry dostajemy przywitanie “No wreszcie, tak dawno u nas nie byliście”. Bez sensu, nie rozumiem czemu ma to służyć.

    3. Od razu mnie podniosło z fotela jak to przeczytałam…mam ciotkę (siostrę taty), z którą kontakt jest co raz bardziej sporadyczny. Ja boję się do niej dzwonić, bo za każdym razem słyszę: o przypomniałaś sobie, jak umrę to nawet nie będziecie wiedzieć, nikt się starą ciotką nie interesuje, nikogo nie obchodzi…itd. Nie pyta co u nas, nie mówi co u niej, tylko sączy ten jad. Doprowadziła do takiej sytuacji, że jak mam do niej zadzwonić to zabieram się do tego przez kilka dni, a kiedy mam jechać w odwiedziny to zwlekam tak długo jak się tylko da. Pytania typu: Przytyłaś? Ile ty tam zarabiasz w tym swoim zakładziku? Dlaczego pomalowałaś paznokcie jakbyś miała grzyba (french)? A ta bluzka to chyba nie bardzo tobie pasuje? są na porządku dziennym. Osoba toksyczna, może to dlatego, że stara panna ….sama nie wiem, ale bardzo, bardzo sfrustrowana i nieszczęśliwa. Już sama nie wiem jak z nią postępować. Chciałabym tak bez stresu, po prostu zadzwonić, porozmawiać, poplotkować, wpaść na kawę….no nie da się

    4. A co zrobić jak tacy są nasi rodzice? Moi takim zachowaniem doprowadzili do tego, że za każdym razem jak mam do nich jechać, to mi się wywraca wszystko w żołądku.
      1. Czemu tak szybko jedziecie? Nie możecie zostać dłużej? Dzieci Wam w domu przecież nie płaczą, co tam będziecie robić? Nie dobrze Wam u nas? Wszystko przecież macie.
      2. Kiedy ślub i pierścionek to standard. Chyba po prostu nie zastanawiają się nad tym jak ja się po takim pytaniu czuję bo że kocham swojego faceta jak wariat i na pierścionek czekam to wiedzą z całą pewnością.
      3. Jak szukałam pracy to co dwa dni dzwonili i pytali czy mam już jakąś informację bo przecież trzeba z czegoś żyć i kredyt spłacać i oni się denerwują- no tak, a ja wcale a ich pytania i konieczność odpowiadania że telefon milczy to sama przyjemność.
      4. Jak teraz nie masz pracy to może na dłużej do nas przyjedziesz? Albo sie do nas przeprowadzisz, swoje mieszkanie mozesz przeciez wynająć. Pamiętaj tu jest zawsze twoj dom (dodam że mieszkam z facetem w innym mieście)
      5. A co Ci tu wyskoczyło? – na temat pryszcza czy zimna na twarzy- no cholera, przecież wiem że mi wyskoczyło, moglibyście chociaż udawać że tego nie widać;)
      6. Ile za to dałaś? Też standard.

      Ostatnio Eliza mówiłaś, że kontakt z ludźmi toksycznymi, narzekającymi, ciągnącymi nas w dół należy ograniczać do niezbędnego minimum ale co jeśli to nasi rodzice? Kiedy dorośliśmy na tyle że przestali dla nas być wzorem i autorytetem pod każdym względem, kiedy widzimy jacy są i wolelibyśmy z nimi nie przebywać ale nadal to są nasi rodzice a my nie chcemy im sprawiać przykrości i nie umiemy im pokazać jak ranią i męczą nas ich pytania czy komentarze.

    5. Co to znaczy nie umiemy im pokazać jak ranią i męczą nas ich pytania? Trzeba to zrobić, trzeba ich uświadomić. Nie chodzi o kłótnie czy awantury tylko o tekst typu “bardzo doceniam fakt, ze się o mnie troszczysz, to miłe. Mam jednak prośbę byście mnie tak nie osaczali, nie zadawali pytań które mmogą być nietaktowne – i tu konkretnie mowisz co wg Ciebie jest nietaktowne, co Cie boli, co smuci, co frustruje. Rodzice mogą nie widzieć problemu w tym wszystkim, skąd mają wiedzieć, że Cię wkurzają skoro im tego nie powiesz. Rozmowa, ale taka spokojna, rzeczowa jest kluczem!

    6. Eliza ale to nie zawsze jest proste “powiedz, że Cię ranią, że ich słowa/pytania są nietaktowne”. Próbowałam wiele razy. Nie działa. Za każdym razem moja mama odbija piłeczkę słowami “jaka Ty delikatna jesteś! Już nic przy Tobie powiedzieć nie można! Muszę przy Tobie uważać na słowa, to lepiej nic nie mówić.” I tak dalej… Odwraca kota ogonem i znów wychodzi, że to ja jestem winna, bo jakim prawem uwagę zwracam i mówię co im wolno mówić ¯\_(ツ)_/¯

    7. Basia no jeśli to nie pomaga to ja dla swojego zdrowia psychicznego ograniczyłabym takie relacje. Może to zadziała. Może fakt, że na chwilę ograniczysz z nimi kontakt sprawi, żę przejrzą na oczy, może wtedy zobaczą, że faktycznie przesadzają.

      Polecam obejrzeć kilka odcinków na temat toksycznych ludzi – bardzo mądrze mówi o tym pedagog.

      https://www.youtube.com/watch?v=ob-pWDbV4Us
      https://www.youtube.com/watch?v=iGiz1dYdlZI

    8. W pełni się zgadzam, trzeba się komunikować i dawać znać, jak coś jest nie tak. To jest element dbania o siebie, o swoje zdrowie psychiczne. Rzeczywiście inni nie czytają nam w myślach, niektóre nietaktowne zachowania nie są efektem złej woli tylko jakiegoś głupiego nawyku, przyzwyczajenia, powielania zachowań innych. Oj nie są to łatwe rozmowy, zwłaszcza ze starszymi członkami rodzin, ale nie trzeba przecież nikogo atakować i krytykować, tylko powiedzieć o sowich odczuciach i emocjach.

    9. Mam dokładnie to samo z teściami;/ Kiedyś lubiłam ich odwiedzać, a teraz coraz mniej. Tłumaczenia o własnym życiu, zajęciach nic nie pomagają. Teraz tylko się uśmiecham i nic nie mówię. Dodatkowo przytyki o braku dziecka, kiedy mówię, że robimy co możemy (ale jakoś się nie udaje;() to nie zwracają na to uwagi tylko dalej swoje. Teściowa każdemu opowiada, że co mnie zobaczy to cały czas szczupła jestem i kiedy ja w tą ciążę zajdę;/

  2. Dlaczego nie chcesz drugiego dziecka ? Nie rób krzywdy synkowi. Wiecznie żyć nie będziesz i zostanie na świecie sam 🙄- o to takie teksty najczęściej padają jak mówię ze nie chce drugiego dziecka. Nie mówię ze nigdy. Ale na ta chwile taka podjęłam decyzje. Dzizas mój syn nie ma nawet dwóch lat 😑

  3. Kiedy dzieci ? Nie jesteś już pierwszej młodości 😉 męża powinnaś poszukać ? A ile zarabiasz ? Idziesz tak ubrana ? 😜😂 a gdzie byłaś na wakacjach? W domu. Serio? Nie stać Cię żeby gdzieś wyjechać ? 😉

  4. Tekst mojej teściowej kiedy przyjeżdżamy z naszym psim dzieckiem (ludzkich nie mamy, nie planujemy) – „O tu powinno siedzieć takie śliczne dziecko [wskazując na dzieci swojej starszej córki] z którym da sie porozmawiać a nie pies. Co Ci z psa? To nawet nie mówi”. Jak z tym dyskutować?! 🙄 Zawsze po takich tekstach moj pies ma ode mnie milion całusów na oczach teściowej 🤪 Jej mina zawsze bawi 😅

    1. Jak kupiłam szczeniaka i się pochwaliłam zdjęciem to usłyszałam: czemu kupiłaś sobie szczeniak niespełniony instykt macierzyński 😳 kupiłam bo zawsze chcialam mieć 😉

    2. Na to “co ci z psa, to nawet nie mówi”, odpowiedziałabym “bo odkąd przebywam z niektórymi ludźmi to stwierdzam, że wolę żyć z milczący psem”.

    3. W pełni to rozumiem. Pies nie musi mówić. Na jego mordce widać wszystkie emocje. No i rozumie znaczenie niektórych słów, rozpoznaje moja baeee głosu i wie, czy go karcę, chwale czy jestem smutna. Mnie to wystarczy 🤓

  5. Ooo pytanie a ciążę moje ulubione ☺️ tak się sklada, że jestem w gronie kobiet które mają marne szanse na zajście w ciążę ale również jestem w gronie kobiet, które dziecka po prostu nie chcą mieć…przynajmniej w tej chwili takie jest moje stanowisko. Wiadomo może się ono zmienić ale nadal pozostanie kwestia niepłodności. Do tej pory zawsze odpowiadałam na takie pytanie, ż po prostu nie chce mieć dzieci….no i się zaczynało wylewanie szamba, że jak, że czemu, że powinnam…a gucio powinnam. Chcąc nie chcąc robiło mi się trochę przykro że względu na drugą stronę medalu. I zaczęłam przyjmować inna taktyke…skoro ktoś może mnie wprawić w zakłopotanie to ja jego też i zaczęłam mówić wprost, że nie mogę mieć dzieci. Miny rozmówców bezcenne ☺️

  6. “Skoro chodzisz na siłownię to dlaczego nie ma efektow?” … Padłam ;-D Naprawdę znasz ludzi, którzy zadają takie pytania? 😉 Wydaje mi się, że wszystko zależy od łączących nas relacji. Niektóre tematy mogłabym bez krępacji poruszyć przy bliskiej osobie, ale tak na luzie, i jeśli tylko tego chce.

    1. Ja usłyszałam kiedyś od koleżanki, że gdyby ona chodziła na siłownię tyle co ja, to miałaby o wiele lepsze efekty 😂

  7. 1. Jak można lubić psy bardziej niż dzieci? 2. Nie wstyd Ci kupować takich drogich kosmetyków kiedy ludzie nie mają co jeść? 3. Nie głupio Ci zarabiać więcej niż Twój facet? 4. Po co tyle pracujesz, skoro za chwile pewnie i tak zajdziesz w ciąże i pojdziesz na macierzyński? 5. Po co robiłaś ten zabieg (usunięcie wieloletniego kompleksu)? Wczesniej było lepiej 😀 Te pytania w większości dotyczą albo dzieci/ciąży, wyglądu i kasy – ulubionych tematów płotkarzy : D

    1. “Nie głupio Ci zarabiać więcej niż Twój facet?” DAFAK?! Serio ludzie o takie coś pytają?! To co masz niby zrobić, przestać zarabiać tyle, ile zarabiasz, żeby ego faceta się ich zdaniem nie kurczyło? Co niby ma to do rzeczy według takich ludzi? Myślenie niektórych ludzi nie przestanie mnie zadziwiać. Jestem przerażona. Nawet nie wiedziałabym, co odpowiedzieć. Współczuję, jeśli Tobie takie coś się przytrafiło, to jest straszne!

  8. czemu nie masz dzieci? nikt ci na starość szklanki wody nie poda !!!! to słyszę nagminnie. To mój wybór że nie chcę ich mieć i tyle. nie każdy się nadaje do wychowywania dzieci,i nie każda kobieta ma instynkt macierzyński. koniec kropka. Moja odpowiedź na takie pytanie? I tak wyląduję w domu opieki.A dzieci nie sa gwarancją czy polisa na starość że mają się nami opiekować.
    drugie pytanie: kiedy ślub??? Nigdy!!! nie ciągnie mnie do ołtarza i nie marzę o białej sukni księzniczki. odpowiedź na takie pytanie??Wolę zostać sinkielką niż później rozwódką!! głupie typanie głupia odpowiedż. ot co.

    1. Mój teść zaprawiony w małżeńskich bojach (podwójny rozwodnik), stwierdził, że gdyby z obecną partnerką wziął ślub (są ponad 20 lat razem), to już dawno by był po rozwodzie:D.

  9. Najbardziej trafny post jaki przeczytałam do tej pory w internecie! Świetnie, że poruszasz ten temat! Ja całe życie słyszę :Czemu jesteś taka chuda? Ty to chyba nic nie jesz.., a od pewnego czasu oczywiście najbardziej wkurzajace pytanie :’ Kiedy pierścionek? Kiedy ślub? Przecież jesteście ze sobą tyle lat!’
    Jesteś niesamowicie mądrą i inteligentną kobietą, moją inspiracją, cieszę się, że mogłam Cię poznać.
    Pozdrawiam gorąco i kibicuję w spełnianiu marzeń!

  10. Na nietaktowne pytania odpowiadam z jeszcze większym brakiem taktu. Inaczej po prostu nie ma żadnego efektu. – Staraliscie się czy wpadka?
    – Staralismy sie przez 2 tygodnie codziennie, najlepiej w pozycji misjonarskiej. A jak Twoje życie łóżkowe?

    Ewentualnie w drzwiach toalety.
    – co tak dlugo?
    – jestem jeszcze dziewicą i trudno mi idzie z tamponami.

    To drugie najlepiej brzmi jak wiadomo że ma się dzieci 🙂

    1. hahaha piękne 😀 Na studiach miałam takiego ‘kolegę’, który ciągle się ze mnie nabijał, że długo siedzę w łazience (bo ja lubię sobie w publicznym kibelku papierem wyłożyć i chusteczką deskę przetrzeć, tak już mam 😛 ) i zawsze po powrocie z toalety dostawałam zestaw pytań zadawany z przygłupim uśmieszkiem ‘dobrze się bawiłas?’, ‘wszystko było w porządku’? Teraz się z tego śmieję, ale wtedy autentycznie unikałam chodzenia do toalety jak ten gość był w pobliżu 😛 Że tez nie znałam tego tekstu o tamponach! 😀

  11. Na pewnym etapie mojego życia mieszkałam z dwiema obcymi kobietami. Jedna z nich bardzo lubiła pijać wieczorami martini. Zwykle w piątki „po ciężkim tygodniu” ale zdarzało się też na tygodniu. Bardzo to lubiłam bo i ja się czasem zdenerwowałam czy też chciałam się zrelaksować po tygodniu więc chętnie piłam z nią- po drinku czy lampce wina- nie upijałyśmy sie. Ale druga współlokatorka nigdy nie chciała z nami pić, po prostu mówiła, że ona nie pije. Po trzecim razie gdy odmówiła ja już wiedziałam, ze nie powinnismy jej alkoholu oferować bo ona po prostu nie pije. Tyle. Dla mnie temat był skończony. Natomiast moja współlokatorka cały czas próbowała ją namówić. „Ty sie musisz z nami wreszcie napić”, „No ja ci tu już nalewam” itd. Ja zaczęłam ją stopować, mówić- Anka nie chce, Wiec niech nie pije. Po jakimś czasie Anka sama do mnie przyszła i powiedziała, że jest alkoholiczką. Nigdy nie powiedziała tego naszej współlokatorce i wcale sie jej nie dziwię.

    1. Mam tak samo z obkładaniem deski w publicznych toaletach, przez co trochę czasu mi tam schodzi. Ale na głupie pytanie: “Co tam robiłaś tyle czasu?” odpowiadam: srałam. Mina pytającego – bezcenna;).

  12. “Ty tak sama ciągle siedzisz w tym mieszkaniu? Co robisz cały dzień? Ja bym tak nie mogła” -na temat mieszkania w pojedynkę 😉

    1. Ja pracuje z domu i mimo że mieszkam z mężem to pół dnia spędzam sama i generalnie nie często wychodzę – ludzie też się nie mogą nadziwić bo oni to by “zwariowali” tak siedząc w domu…

  13. Tak jak pisałam na instagramie, pytanie o dziecko wciąż się powtarza. Ale do tego dochodzi jeszcze fakt, że mamy koty… “A co będzie jak będziesz w ciąży? Pozbędziecie się ich? Te choroby…”. Albo “A jak pojawi się dziecko? Koty są wredne! Na pewno podrapią! No i te choroby 😀 i sierść”.

    1. jestem w ciazy i kiedy pierwszy raz ktos powiedzial mi: ale kota to musicie oddac, az mi serce stanelo na kilka sekund galy mi wyszly z orbit i oblalam sie zimnym potem, przysiegam, nigdy w zyciu zaden teks nie wywolal u mnie podobnej reakcji

  14. Czy była pani w ciąży? Czy bedziesz w ciąży? Za co twoja siostra buduje dom? ( za zlote rybki). Ile zarabiasz? Jaki masz kredyt? Kiedy wreszcie schudniesz? Czasami mam wrażenie ze osoba nietaktowna doznała pioruna z nieba i jakiś szlag ja trafił….

  15. Klasyczna niekończąca się opowieść: masz chłopaka? Kiedy zaręczyny? Kiedy Ślub? Kiedy będziesz mieć dziecko? Kiedy drugie? Itd, itp… Ach i oczywiście moja ulubiona ostatnio wymiana zdań z dopiero co poznaną osobą: Ile masz lat? 32? Niemożliwe, super się trzymasz! Nie masz jeszcze dzieci? W twoim wieku powinnaś mieć już co najmniej dwoje, niedługo będziesz za za stara!
    No ludzie!! 😣

  16. Najbardziej irytujące są pytania od osób, które nam czegoś zazdroszczą lub totalnie nas nie znają, mimo iż są rodziną…
    Czy zamierzasz wrócić do pracy po macierzyńskim?
    Ile można siedzieć w domu?
    Czym Ty się właściwie zajmujesz?
    Czemu masz tak drogie studia? Oby się zwróciły w przyszłości…
    Nie czujesz się wykluczona przez dziecko? (moje ULUBIONE 😂😂)

  17. Cześć,
    Bardzo dobry wpis. I ciekawy temat.
    Ludzie nietaktowni są straszni.
    A co zrobić w odwrotnej sytuacji – ja jestem aż tak bardzo taktowna, że aż boję się odezwać. Nigdy nie pytam o nic osobistego, co ludzi odbierają jako brak zainteresowania ich osobą. Co wtedy? Może o tym napiszesz?
    Pozdrawiam,
    Kasia

    1. świetnie to rozumiem, to zupełnie inaczej wygląda w sytuacji kiedy rozmawiamy z kimś bliskim (przyjaciółka, bliski członek rodziny) a inaczej z nowo poznaną osobą. U mnie się włącza tryb TAKT LEVEL MILION i jestem bardzo ostrożna w swoich pytaniach. Zanim zapytam o cokolwiek analizuję jaką reakcję może to pytanie wywołać. To bywa męczące, to fakt. Taka ostrożność sprawia, że ciągle musimy rozkminiać, ale dzięki temu mam poczucie, że ludzie czują się przy mnie dobrze i wiedzą, że nie wprawię ich w zakłopotanie. Nienawidzę tego, nienawidzę wprawiać ludzi w zakłopotanie!

    2. moj maz wlasnie taki jest, jak jego siostra urodzila stwierdzil ze on nie zadzwoni do niej bo przeciez dopiero urodzila inie bedzie jej przeszkadzal, ja natomiast zadzwonilam zapytac o samopoczucie zeby wiedziala ze o niej mysle i sie troszcze i zdaje mi sie ze byla zadowolona ze zadzwonilam. trzeba wyczuc te granice

  18. Czy zauwazylyscie, ze wiekszosc tych osobistych pytan pada od tesciowej? 🙂 I wyobrascie sobie, ze to same pytanie zadaje nam nasza mama. Czyz wydzwiek nie jest inny? 🙂 duzo zalezy od relacji…. Pozdrawiam

  19. Takie pytania są okropne … Ja zawsze słyszałam, że jestem za chuda i czy w ogóle coś jem. Ostatnio troszeczkę przytyłam i słyszę „a Ty to chyba przytyłaś???” …. i to od tej samej osoby, która niedawno narzekała, że jestem taka chuda. Nie dogodzisz. Dodatkowo ta sama osoba ciągle pyta kiedy dziecko i nie zastanowi się nad tym czy chcę, mogę itd. Już szczytem było, gdy ksiądz podczas spowiedzi zapytał się mnie dlaczego jeszcze nie mam dzieci!!!! :/
    Ejjj serio pytanie „co jesz skoro nie jesz mięsa” jest nietaktowne? Bo ja takie zadaje! Zupełnie nie pomyślałam, że jest w nim coś nie tak. Mnie to interesuje, bo sama chcę ograniczyć ilość spożywanego mięsa (chociaż jem go naprawdę mało)

    1. M, pytając “co jesz skoro nie jesz mięsa” jest przede wszystkim oznaką ignorancji. Dieta wege daje tyle możliwości co dieta mięsna. Mięso i produkty odzwierzęce można zastąpić. Dziś to jest naprawdę banalnie proste. Typowy wegetarianin takie pytania dostaje średni raz w tygodniu. To tak jakby wege człowiek zapytał mięsarianina – jak Ty możesz jeść zabite zwierzęta. Przecież one cierpią?!

      To jest totalnie analogiczna sytuacja.

  20. Aktualnie jestem w ciazy, od czasu kiedy moj brzuszek zrobil się widoczny na kazdym kroku slyszalam pytania: Dlugo jeszcze bedziesz pracowac? Kiedy nas opuszczasz? Jeszcze pracujesz?! O! Ty jeszcze w pracy?
    Na milosc boską… Jeslj czuje sie rewelacujnie, to po co mam udawac “chorą”???

    1. Znam to… jestem w 8 miesiącu i nadal pracuję, nie wiem dlaczego wszystkich tak bardzo interesuje kiedy pójdę na zwolnienie. „Do kiedy będziesz pracować?” ,„chcesz w pracy urodzić?”, „wiesz, że nie powinnaś już pracować?” – a niby dlaczego nie? Lubię swoją pracę, dobrze się czuję i chyba zwariowałabym siedząc kilka miesięcy na zwolnieniu. Ja nie wtrącam się w wybory dziewczyn, które rezygnują z pracy już na początku ciąży. Myślę, że mój lekarz prowadzący wie lepiej, czy powinnam iść na zwolnienie niż koleżanka, która urodziła jedno dziecko i jest już wielkim ekspertem od macierzyństwa 😉

      A jak słyszę „ile zarabiasz?” to mnie już całkiem szlag trafia… ostatnio usłyszałam wersję bardziej zaowalowaną „ile podatku płacisz?”.
      Najgorsze, że czasem nawet osoby, które bardzo lubię i szanuję potrafią wyskoczyć z jakimś wścibskim pytaniem, wtedy trudniej o ciętą ripostę…

    2. Będąc w dziewiątym miesiącu w ciąży, miałam okazję być na weselu mojej przyjaciółki, od znajomej, która póki co nie ma dzieci usłyszałam pytanie “Jeszcze z TYM chodzisz?” Do dzisiaj pamiętam mój szok 🙂

  21. Po co to studiujesz? Znajdziesz po tym pracę? I tak większość ludzi nie pracuje w swoim zawodzie 😐” zaocznie to nie studia”, znowu gdy ktoś studiuje dziennie ” pewnie nie chce mu się pracować ” ..😧

  22. Niestety są ludzie którzy nie potrafią radzić sobie z takimi niewygodnymi pytaniami. Kiedyś bardzo dużo schudłam efekt Wow! Każdy mi gratulowal. Potem dość poważnie zachorowałam, w skutek czego musiałam przyjmować sterydy. Niestety waga poszła w górę efektu Wow już nie było, a pojawiło się kilka osób które od razu wytknelo dodatkowe kilogramy. Niestety moja psychika tego nie udzwignela ciągle zadreczałam się że każdy pewnie myśli że jestem słaba, że nie dałam rady że pewnie “żre jak swinia i dlatego znowu przytyla” na efekty nie trzeba było długo czekać depresja i zaburzenia odżywiania… przez taki nietakt i wscibskich ludzi męczyłam się prawie 3 lata

  23. “O kupiłaś sobie sukienke/bluzke. Taką chcialas?”-nie, takiej nie chcialam, dlatego kupilam..
    Chyba już lepiej powiedzieć wprost, że się nie podoba!

    1. Reakcja mojej teściowej na nową fryzurę: „o zrobiłaś sobie grzywkę.. nie martw się, odrośnie” … a ja byłam tą grzywką zachwycona 😉 ogólnie moja teściowa jest kopalnią takich tekstów ale, o ironio, właśnie dlatego że stara się być taktowna i nie mówić wprost tego co myśli. A że musi jednak jakoś swoje zdanie wypowiedzieć to właśnie tak się kończy. Już chyba wolę nietaktowne teksty „wprost” a nie takie „ukryte” 😀

  24. U mnie najbardziej nietaktowna jest tesciowa! :/ ciągle aby słyszę a za ile to – nawet pyta się o cenę prezentu który dostała albo ktoś dostal. Non stop czepia się bo ja to nic nie jem (to ze chuda jestem i czasami nie mam ochoty jeść bo nie jestem glodna akurat wtedy co ona bo bez przerwy aby coś musi tesciowa jeść no i efekty tego też widac) teraz jestem w ciąży i aby słyszę glupie rady – no teraz to jedz i nie oszczedzaj. A ostatnio jak u nas była to stwierdzila że za dużo gotuje bo kto to je taki gar zupy A jeszcze drugie danie podszykowane na potem. No to ja już nie wiem najpierw tak potem tak – generalnie to jej nic nie pasuje nigdy i zawsze jest najmądrzejszy i najwięcej ma do powiedzenia i aby każdym by chciala rządzić heh

  25. 7 lat po ślubie i nie ma dziecka.Coś się nie składa mimo prób,leczenia.Za to znakomi..Zwlaszcza jedna (ktora kiedys poronila) nie daje żyć.Przy kazdej okazji żąda (!!) wyjaśnień dlaczego jeszcze dzieci nie ma.Ignorowanie nic nie daje,a tlumaczyc jak ?Nie wiem co mówić,a poza tym to zbyt intymne zeby tłumaczyć.Pat

  26. Gdyby ktoś zapytał “czy planujecie dziecko?” to jeszcze pół biedy. Mieliśmy sytuację, że w trakcie świątecznego obiadu wujek próbując zagaić temat potomstwa wypalił z tekstem do męża “A co ty dziecka spłodzić nie umiesz?”. Myślał chyba, że to będzie dowcipne, a ja miałam tylko ochotę wstać i wyjść…

    1. Nam tez zadano takie pytanie. I dodano kolejne: “Mam wam pokazac jak to sie robi? Denerwuja mnie osoby ktore mowia, ze im dziecko nie wychodzi”

  27. Pamiętam znienawidzone pytanie z dzieciństwa: ‘Kogo bardziej kochasz, mamusię czy tatusia?’ zadawane przez znajomych rodziców. To było koszmarne pytanie!

  28. A, i jeszcze jedno: wszyscy znajomi dobrze wiedzą, że nie pracuję, bo nie musze i jak bumerang powraca schemat rozmowy: “ja bym tak nie mogła, co ty cały dzień robisz. Ej a wy (inni uczestnicy spotkania) moglibyście tak? Ja nie.”
    Maaaasakra! A wszyscy narzekają na prace, na wstawanie, na szefa! Ale nie mogliby tak jak ja! Bo co ja tobie cały dzien?! :)))))

    1. 😀 😀 ja mialam trochę podobną sytuację. Też nie pracuje i to pytanie dlaczego nie bardzo mnie krępowało. Kiedyś znajoma znajomego, obca dla mnie dziewczyna doprowadziła mnie aż do wybuchu histerii bo tak drążyła, a ja akurat miałam kiepski dzień. Mój partner doradził mi taką własnie odpowiedź. Nie pracuję bo nie muszę 🙂
      Teraz ten temat mam z głowy bo jestem w ciąży, ale pojawia się coś innego co mnie okropnie drażni. Czy nie brakuje mi alkoholu albo sushi albo czegoś tam jeszcze. Jak wszyscy mnie żałowali, że w sylwestra nie napilam się nawet odrobinki 😂 Za to w sobotę poszalałam na urodzinach znajomej, wypiłam dwa mojito, virgin oczywiście. A sushi się karmimy, z grillowana ryba i z warzywami.

    2. Też nie pracuję, już 3 lata i przez długi czas był to intensywnie wałkowany temat w każdym towarzystwie. Najbardziej temat drąży teściowa – chwilowo spokój, bo jestem w ciąży. Ale był taki czas, że nie chciałam spotykać się ze znajomymi innymi niż moje najbliższe koleżanki/rodzina, bo dostawałam histerii na myśl, że znów będę musiała się tłumaczyć, opowiadać o nieudanych rozmowach albo omawiać pomysły na moje życie zawodowe (np. koleżanka mojego męża, uznała, że powinnam napisać specjalistyczną książkę z tematyki moich studiów. LOL ).
      Natomiast jak ktoś się pyta czy nie wariuję w domu i czy się nie nudzę, to mówię, że nie – czytam książki, wychodzę z psem na spacer, oglądam filmy, poza tym zajmuję się domem. A tak swoją drogą – inteligentni ludzie się nie nudzą 😀

    3. tak z ciekawości, co to znaczy nie pracuje, bo nie muszę? najbogatszy człowiek w Polsce, Kulczyk pracował jeszcze długie lata po tym, jak zdobył taką fortunę, że teoretycznie już nic nie musiał. myślę, że nawet eliza tez już nie musi. To po co w takim razie rozwija się i idzie w górę? bo może to kwestia ambicji i realizacji własnych planów i działań, a nie spoczęcie na laurach i bycie na czyimś utrzymaniu.

    4. Olusia, nie muszę pracować = mam środki na utrzymanie. Może ktoś jest na czyimś utrzymaniu, a może dostał spadek albo ma inne pasywne źródła przychodu. Dla niektórych wolny czas spędzany np. z dzieckiem jest więcej wart niż dodatkowa pensja.

  29. Świetny post!! Brakuje takich wpisów w blogosferze!
    Ja od dziecka pamiętam jak dostawali mi wytykane z wyrzutami: “Twoja mama pracować nie musi, tatuś dużo zarobi” – czułam się bardzo nie swojo. A że miałam jakieś kilka latek (wczesna podstawowka) to nie wiedziałam wtedy dlaczego. Można rozmawiać o pieniądzach. ALE W ZDROWY SPOSÓB!! A nie po to by kogoś zawstydzac na zasadzie “ona ma tyle, a mi się należy i nie mam”
    “A w tej branży nie pracuj, to już wszyscy mają, nikt od Ciebie nie kupi” (A ssssspier papier i środkowy palec by wypadało pokazać) 😎
    “Jak Ty wyglądasz… co Ty masz na twarzy…” , “Jesteś Trenerem, `powinienes` mieć kratę na brzuchu”. Inny przyklad: idąc z facetem na randkę, on zaprasza i mówi “Ty stawiasz” (ręce opadają!!). Nie ma oczywiście NIC ZŁEGO w postawieniu komuś kawy czy biletu do kina…. Ale… to wymuszanie na zasadzie “bo ja płaciłem ostatnio to teraz trzeba komus przypomnieć że jego kolej” niezależnie od tego jaka ktoś ma sytuacje finansową (bo przecież “co mnie to obchodzi, nie moja sprawa”) – żałosne.

    I wszystko można powiedzieć, zapytać- Ale w odpowiedni sposób, z wyczuciem, w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu i …jeśli się jest ODPOWIEDNIA OSOBĄ aby zadać to pytanie.
    Bez podtekstów, wyrzutów i żalów wyczuwalnych w głosie.

  30. Na pytanie “To kiedy dzieci?” znajomi odpowiadają – na razie cieszymy się ich robieniem 🙂 ale znam to uczucie, kiedy mam ochotę zapaść się pod ziemię, kiedy ktoś inny zadaje w towarzystwie tego typu pytania, no wstydzę się za kogoś!

  31. A ja uwielbiam, kiedy ktoś zadaje mi pytanie odnośnie moich torebek czy szala “ile dałaś” odpowiadam “raz” pytającemu kopara opada i mam nadzieję, że kolejny raz się nie zapyta 😀

  32. Takie pytania o dziecko naprawdę bardzo bolą… Zwłaszcza kiedy zrobilabym wszystko… Ech… Najgorsze ze niektórzy naprawdę nie pojmuja że w ich pytaniach może być coś nietaktownego…

  33. Komentarzy dotyczacych ciazy chyba nic nie przebije 😉 bylo juz: dziecko sobie zrobcie, bo potem bedzie placz ze nie mozecie, dziecko byscie zrobili a nie (ti wstaw dowolny czasownik ktorego bysmy nie robili rzekomo maja dzieci – na przyklad wyjazdy na urlop ;), dzieci nie macie a nie korzystacie – to mistrzowski komentarz jak w sobote o 8 rano bylismy na rolkach. Zamiast spac. Bo przeciez dzieci nie mamy to trzeba korzystac i przesypiac kazda minute… Albo zyczenia na urodziny zebym zaszla w ciaze nawet jesli ktos nie wie, czy sie staram!
    A z innego tematu to pytania o to co jemy jesli nie jemy miiesa to mnie akurat bawia 😀 ale wiem, ze mama pytala o to i z troski, i nie majac zupelnie pomyslu na to, co ugotowac 😉

  34. Rzeczywiście najgorsze były pytania kiedy dziecko i dlaczego tak długo czekamy, a my staraliśmy się bezskutecznie przez wiele miesięcy…. to bolało, ale nie miałam ochoty wszystkim tłumaczyć, że mamy problemy, to bardzo osobiste…
    Teraz kiedy jestem w ciąży co chwilę słyszę “no w końcu!” – totalny brak taktu.

    Do hitów mogę też zaliczyć pytanie mojej teściowej, dlaczego ja i mój mąż nie byliśmy jeszcze u spowiedzi, skoro jest już Wielki Piątek 😀

    1. Zabawne jest to, że ogromna grupa ludzi, która chodzi regularnie do kościoła ma za uszami więcej niż ludzie, którzy nie chodzą. Bawi mnie, jak na wsiach czy małych miastach postrzega się ludzi przez pryzmat chodzenia do kościoła. “To dobra kobieta jest, co niedziele w kościele ją widzę”. Śmieszne.

  35. Uwielbiam pytanie odnośnie moich torebek i szali- “ile dałaś” zawsze odpowiadam “raz” większość pytających już więcej nie zadaje pytań. Co to kogo obchodzi za ile kupiłam torebkę.

  36. Mam “świetną”, taktowną sąsiadkę. Jest sama, cały dzień się nudzi, nie pracuje więc żyje życiem innych. Dzisiaj zaczepiła moją mamę na spacerze i prosto z mostu zapytała czy rozstałam się z narzeczonym. A dlaczego? BO NIE PRZYJECHAŁ Z KWIATAMI NA DZIEŃ KOBIET! I w ogóle to już tydzień go nie było! A ja tylko do pracy wyjeżdżam więc też do niego nie pojechałam a był NA DZIEŃ MĘŻCZYZN! I że jak to tak może być! Przecież tak nie wygląda związek (hm.. już wiem czemu jest starą panną….).
    * Zmieniłam w zeszłym roku samochód.
    – To nowy? A za ile? To jaki kredyt musiała wziąć, bo przecież z pensji nie odłożyła.
    * Mam sznaucera, wiadomo trzeba z nim jeździć do fryzjera, bo szybko zarasta.
    – Z psem do fryzjera? w dupach się im poprzewracało! nowobogaccy. Nie mają na co pieniędzy wydawać! Lepiej byś to 50zł wydała na to, to, to albo to.
    * Mieszkam jeszcze z rodzicami.
    – To ILE wam się córeczka do życia miesięcznie dokłada. Bo przecież za darmo nie siedzi. I jeszcze psa sobie wzięła!

    Oczywiście pytania nie są kierowane bezpośrednio do mnie tylko do mamy, ale no kurde blaszka! Co trzeba mieć w głowie, żeby się wpieprzać w czyiś związek albo finanse. No ludzie!

  37. Moja przyszła teściowa co miesiąc zadaje mi pytanie ”dostałaś okres?” i kilka razy w miesiącu ”kochaliście sie?”…żenujące jest to strasznie! Kiedy jem jakieś ciasto albo słodycze pyta ”a u Ciebie w rodzinie jest ktoś diabetykiem? no cholera mam 24 lata, wagę prawidłową a to,że lubie sobie zjeść coś słodkiego nie znaczy,że zachoruję na cukrzyce! zapytała też o to czy moja mama zrobiła sobie botoks i ile zarabiają rodzice…. Gdyby nie miłość do mojego M. tą kobiete wystrzeliłabym w kosmos….

    1. Co za żenująca sprawa. Bardzo Ci współczuję i życzę cierpliwości! Ogromnych pokładów cierpliwości. Jak Cię wkurzy to policz do 10 i powiedz w myślach – to kobieta, która urodziła i wychowała mojego męża, należy jej się szacunek ( znowu policz do 10) i pomyśl – gdyby nie ona nie byłoby mojego męża (znowu policz do 10, zrób kilka głębokich wdechów i wydechów). No i nie bój się mówić o tym co Cię irytuje i frustruje. Takie pytania są totalnie nietaktowne i ona powinna o tym wiedzieć.

    2. Eliza to ja się codzinnie muszę tak nawdychac….mam serdecznie dość tego i od 5 lat to znosze….

  38. Zupełnie nie odbierałam pytania odnośnie mięsa w taki sposób. Super, ze mi to wyjaśniłaś 🙂 Będę uważać o co pytam w takim razie 🙂 człowiek uczy się całe życie 🙂
    Chociaż z drugiej strony zastanawiam się czy nie ma znaczenia jak się zada takie pytanie? Bo tak naprawdę ja pytając co dana osoba je po wykluczeniu mięsa chciałam, aby mnie zainspirowała. Uwielbiam warzywa, a mięso tak średnio i często szukam różnych inspiracji 🙂 Mięso w moim domu znajduje się wyłącznie ze względu na męża. Ja mogłabym żyć bez niego 🙂 bez mięsa oczywiście a nie bez męża 😀
    Od dzisiaj nie pytam skoro te pytania są tak częste i męczące dla wegetarian. Dziękuję ;*

  39. Mój mąż jest obcokrajowcem(arabem) na poczatku często od znajomych i obcych ludzi slyszalam pytania typu : Trzyma Cie w piwnicy czy na strychu? Która w haremie jestes? Macie dzieci, zobaczysz wywiezie je…?

  40. Ja już jestem na takim etapie, że nie przejmuję się pytaniami. Potrafię odpowiedzieć co myślę lub najzwyczajniej, że na dane pytanie nie odpowiem . Sama również zadaje ludziom wiele pytań, ale nie po to żeby ich oceniać. Np. Nie chcesz mieć dzieci…ok szanuje Twój wybór . Torebka była droga… Masz pieniążki to kupujesz. Spytałam bo np. bardzo mi się podoba. Jeśli zapytam a ktoś powie, że nie ma ochoty odpowiedzieć , ma do tego jak najbardziej prawo. Myślę, że ważniejsze są intencje pytającego. Bo nie każdy, który o coś zapyta robi to w złej wierze . 😀

  41. Jedno z najbardziej nietaktownych pytań to takie, gdy ktoś pyta: “Jesteś w ciąży?” lub: “Gratulacje! Który to miesiąc?” patrząc wymownie na nieco odstające brzuch, który jest po prostu efektem zjedzenia obfitego obiadu. Osobiście bardzo często słyszę pytanie: “Co? Posyłasz dziecko do żłobka?? Nie lepiej wziąć wychowawczy? Przecież dziecko potrzebuje mamy!!”.

  42. tekst trochę przesadzony. Są tutaj przykłady pytań nietaktownych, ale co do większości jestem w szoku, że można się poczuć urażonym 😉 proponuję spojrzeć na to z innej strony- zastanowić się czy takie pytanie nie powinno dać nam do myślenia, może same czegoś nie widzimy i taki ‘nietakt’ powinien być jak zimny prysznic.
    Bo np. może faktycznie karmienie piersią jest zdrowsze, nie trzymam diety i dlatego nie ma efektów z moich wypocin na siłowni, może lepiej oszczędzić niż kupić kolejny jedno sezonowy ciuch za kilkaset złotych, lepiej zacząć szukać faceta a nie tylko wybrzydzać, stroić fochy i być sama, a tatuaż będzie wyglądał blakł jeśli nie będzie odpowiednio pielęgnowany, może skoro rok temu skończyłam studia to pora rozejrzeć się za pracą a nie być wiecznie na czyimś utrzymaniu, czy ten kierunek faktycznie da mi ciekawą pracę, czy idę na niego bo nie mam pomysłu na siebie?

    Nie popieram chamstwa, ale czasami nieco mniej taktowni ludzie zadają pytania, które w głowie siedzą wielu osobom w naszym otoczeniu i warto mieć świadomość, jak jesteśmy postrzegane. Mówię z własnego doświadczenia – kilka takich pytań w moim życiu najpierw sprawiło mi przykrość, a potem dało do myślenia i było motywacją do zmiany. Na lepsze! 🙂

    1. To wszystko są pytania, które dostałam od dziewczyn na instastory. Na ten moment mam ich 350 i te które wypisałam powtarzają się najczęściej. Myślę, że każdy ma prawo do decydowania o swoim życiu, nietaktowne pytania albo rady powinno się zostawić dla siebie. No chyba, ze uwagę zwracamy bardzo bliskiej osobie. Wtedy jeśli zrobimy to z troską ma szansę trafić prosto w serce.

    2. Jeżeli mimo wielu starań nie mogę zajść w ciążę to do czego mają mnie zmotywować pytania na ten temat? Przykro mi, ale właśnie takie podejście jak Twoje prowadzi do nietaktownych pytań i bolesnych sytuacji. Zajmijmy się swoim życiem. Nikogo nie powinno interesować czemu nie mam dzieci i ile kosztowała moja torebka

    3. Nie ma się nad czym zastanawiać – “dawanie innym do myślenia” to po prostu nie twoja sprawa i nie twoje zadanie. Po co pchać się z radami tam, gdzie nikt cie nie chce? Skąd wiadomo, że nie chce? Otóż gdyby chciał, to by zapytał. Ja tam wiem, że karmienie piersią jest zdrowsze, ale zdecydowałam, że karmić nie chcę. Nie potrzebuję niczyjego komentarza na ten temat. Na siłownię chodzę po pierwsze, żeby odpocząć psychicznie, po drugie, żeby poćwiczyć – efekty są, a że nie są WI-DOCZ-NE to mało mnie interesuje. Ludzie powinni zająć się swoimi sprawami, po prostu.

  43. te pytania są straszne … studium fotograficzne?? a na co Ci to? tylko pieniądze straciłaś. studia i taki kierunek? a co będziesz po tym robić?! samochód kupiłaś i cały czas się psuje, ile Ty już straciłaś pieniędzy! (może i racja, ale mam 21 lat, nikt mi nie pomógł w wyborze i nie wziął sprawy w swoje ręce, sparzyłam się, człowiek podobno uczy się na błędach ) tyle lat i chłopaka jeszcze nie masz? rozglądaj się, szukaj! (nie moja wina, że to zawsze ja zostaję odtrącana, bo jestem osobą, która chce jak najlepiej dla każdego !) odchudzasz się? a przestań, głupoty gadasz, nic nie widać (pewnie, pod ubraniem za to już tak, a nikt nie pomyśli, że może po prostu źle się z tym czuję!) studia chcesz rzucić? dziecko,a co kiedyś będzie, myśl o pracy! do kościoła byś poszła! (u mnie hitem jest zachowanie babci, która dosłownie potrafi wcisnąć w ręce jakąś książkę religijną oraz drzeć się na mnie w niedzielę o 7 rano, żebym wstawała bo na 8 do kościoła, a kiedy powiem, że nie jadę to taka afera, że głowa mała…) nie życzę tego nikomu, sama staram się o takie rzeczy nie pytać 🙂

    1. Mojej babci nie przebijesz. To najwredniejsza osoba jaka znam. Mialam 7 lat kiedy wmówiła mi,ze mam krzywe i niezgrabne nogi . Oczywiscie byla przekonana, ze odziedziczylam je po stronie mojego taty 😉 Bo przeciez u niej w “linii ” wszyscy maja ładne. Tak mnie to zabolalo,ze przez kilka lat nie chcialam nosic sukienek . Plakalam za kazdym razem kiedy mama prosila bym przymierzyla jakas sukienke.
      Podczas kazdych swiat slysze, ze nic nie osiagnelam, ze jestem zerem, ze jestem za chuda/za gruba, mam za krotkie wlosy , a jak zapuszcze to sa za dlugie . Nie mam chlopaka, a przeciez samotnosc jest straszna. Na pewno nikt mnie nie chce, bo jestem zerem albo to ja za duzo “przebieram” i mam za duze wymagania. Na kazdym kroku opowiada mi zmyslone historie o dzieciach jej znajomych, ktorzy wg niej cos w zyciu osiagneli ( w przeciwienstwie do mnie) . Jak zaczelam studia, to wmawiala moim rodzicom,ze na pewno cpam bo studenci tylko imprezuja. Na drugim roku zaczelam dorabiac sobie w kawiarni to uslyszalam,ze marnuje sobie zycie bo moi rowiesnicy bawia sie , chodza na koncerty a ja nie. Przez rok troche przytylam ( mam chora tarczyce ), to powiedziala mi ” Niczym sie nie przejmuj, nawet Dominika Gwint ze swoja otyłoscia znalazla faceta ” To,ze po tylu przykrych slowach, wypowiadanych przez lata, nadal uwazam ,ze jestem wartosciowy czlowiekiem to jest chyba jakis cud 😉

  44. Eliza, dziękuję za ten tekst! Może ktoś, komu zdarza się zadawać takie pytania, dwa razy się zastanowi i zajmie się sobą.. Nie lubię się komuś z czegoś tłumaczyć, ale do ludzi dalej nie dociera. Nie mam Facebooka i jest to powodem do wielkich dyskusji na ten temat.. Albo pytania o to co robią rodzice, skąd mam takie drogie rzeczy, dlaczego tak a nie inaczej.. Jest mi niesamowicie głupio, rumienię się nawet, gdy pytanie nie dotyczy mnie, a kogoś w towarzystwie.. 🙁

  45. Niby dobra kolezanka na stwierdzenie,ze boli mnie glowa ” wyjdz gdzies, na spacer chociaz. ciagle siedzisz sama w mieszkaniu. ” albo ” co dzis robilas ? pewnie siedzialas caly czas w domu ” Dodam,ze owszem lubie po ciezkim tygodniu zrelaksowac sie w swoim domu, bo dobrze sie w nim czuje. W tygodniu mam caly czas kontakt z ludzmi wiec w weekend musze od tego zgielku odpoczac. Stwierdzenie dotyczace spacerow tez bylo smieszne, bo mam dwa psy. Ciagle spaceruje ! 😉

    Ta sama ” kolezanka ” o moich permanentnych brwiach na ktore patrzyła sie bez przerwy, dobre kilka minut.
    ona : – Ładne Ci te brwi zrobiła
    ja : – Dziekuje
    ona :- Nie za szerokie ?
    ja : kurtyna .

    Innym razem , podczas wpolnego wyjscia na ktore dlugo sie szykowalam , uslyszalam ” Zle wygladasz. Nie wyspalas sie ? Masz straszne wory !”

  46. O tak teściowe są mistrzyniami nietaktu. Moja jest do tego strasznie wredna i uwielbia wbijać szpile. Bardzo ja to bawi… Mnie wcale. Czepia się dosłownie wszystkiego ale apogeum osiągnęła gdy byłam w ciazy. A po co to kupujesz? Takie ci się podoba? Nie kupuj tego koca/kombinezonu/butelki bo na pewno dostaniesz od Marysi. Kupiłaś? Lubisz wydawać pieniądze? I co ja mam teraz kupić temu dziecku? Wszystko już ma! I tak dalej… Teraz jej córka jest w ciąży i dałam jej dużo rzeczy po mojej córce naprawdę ładnych i zadbanych to teściowa podsumowała że ona i tak nie będzie tego chciała bo to pierwsze dziecko to woli sobie kupić nowe. O boże trzymajcie mnie…

  47. Kilka moich mocnych typów, które według mnie świadczą o czystym chamstwie:
    1. I co pewnie wpadłaś?! (Przecież to dziwne, że ktoś chce mieć dziecko?!)
    2. Złapaś go na “brzuch”? Nawet nie wiem jak to skomentować
    3. Czego Ty jeszcze nie pracujesz? Przecież ma kto się dziećmi zająć! (Chodziło o moją mamę z którą mieszkamy i która ma za sobą ciężką chorobę, więc nawet mi do głowy nie przyszło, żeby ją o to prosić, bo wiem, że i tak wiele przeszła, a zajmowanie się wnukami przecież nie jest obowiązkiem dziadków)
    4. Co z Ciebie za żona, Ty w ogule myślisz iśc do pracy? Zazwyczaj odpowiadam z ironią; Mam bogatego męża z domu, więc nie muszę
    5. Ile i komu zapłaciłaś, że Cię na studia przyjeli?! (zawsze odpowiadam, że gdybym mogła tak studia załatwić to bym studiowała na UM, a nie na KUL-u)
    Hit ostatniego miesiąca: Aaaa to z 500+ stać Cię na drugi samochód? (2 samochody mamy już ponad 4 lata, ale przecież kto by o tym pamiętał ;))
    Pytań i tekstów tego rodzaju, mogłabym wymieniać bez końca, ale chyba szkoda nerwów 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  48. Moje ulubione pytanie to “kiedy się zaręczycie? Już jesteście tak długo razem, nie chcecie wziąć ślubu? ”

    Zawsze wtedy odpowiadam “to nie jest pytanie do mnie” ale zastanawiam się na jaką odpowiedz ta osoba liczy? I w jakim świecie żyje 😛

  49. Równie irytujące są życzenia, gdy ktoś życzy np. dzieci, męża, chłopaka. Wtedy wiem, że osoba składająca życzenia mnie kompletnie nie zna. Jeszcze bardziej przykre jest to, ze najczęściej jest to rodzina kreująca się w życiu zupełnie innymi wartościami.

  50. Jeśli chodzi o posiadanie dzieci to w tych czasach naprawdę warto ugryźć się w język zanim zada się pytanie. Skoro para od kilku lat oo ślubie nie ma dzieci to albo ich nie chce teraz albo mieć nie może. Sama starałam się wiele lat, kilka razy poroniłam i raz właśnie usłyszałam : „a Wy nie chcecie mieć dzieci? Kiedy był ślub” akurat byłam po poronieniu inne koleżanki wiedziały, a ta nie.

    Niepłodność to choroba naszych czasów i naprawdę jest mnostwo ludzi którzy maja problemy.

  51. Ja niestety mam teraz jedno pytanie które doprowadza mnie do wrzenia i mam dość już go, iiii już nie tłumaczę dlaczego, tylko mówię: bo nie! Jakie to pytanie?
    – Dlaczego nie chcesz zabrać Julki na wesele do chrzestnej?!
    Julka to moja córka i ma ona 2 latka…
    Po tej odpowiedzi często pada: Co obraziłaś się?
    – Dzieckiem nie chce ci się zajmować?
    A takie inne z dni codziennych to oczywiście o kolejnym dziecku..
    Jak sobie coś kupię to: -Ooo stać ją przecież..
    – Nie masz na co pieniędzy wydawać?
    Pracując w pepco na kasie, stara znajoma babci do mnie z tekstem, że mi się przytyło i przez to mnie nie poznała… (Dobrze że mam dystans do siebie i tylko roześmiałam się w głos, bo koleżanka słysząc to wszystko stwierdziła, że spaliłaby się ze wstydu)
    Mogłabym wymieniać caaaaały dzień… 😀

  52. Moi rodzice mają takich przyjaciół, ktorzy są obecni od kiedy pamiętam bo są to przyjaciele taty z czasów szkolnych. Mają również syna w moim wieku i też od kiedy pamiętam zawsze prowadzili swoje osobiste zawody pomiędzy mną a nim. Ale mniejsza o to. Przez całe życie zarówno ja, moje rodzeństwo jak i moi rodzice ciągle meczylismy się z ich nietaktem. Moi rodzice widzą w nich też wiele pozytywnych cech ale ja niestety w pewnym momencie odpuściłam i zaczęłam unikać spotkań z nimi. Tak więc do miliona pytań zadawanych od zawsze, dwa lata temu doszlo kolejne.. “a dlaczego Karoli znow nie ma, nie chce się z nami widzieć, obraziła sie?”. Świadomie ich unikam a moi rodzice świadomie za każdym razem wymyślają coraz to lepsze wymówki. I powiem tylko tyle… Jeśli nie są to nasi najblizsi a tak bardzo nam przeszkadza a czasem nawet boli ich nietakt to starajmy się trochę odizolowac. Ja z pewnością od dwóch lat jestem dużo zdrowsza 😁

  53. Gdy zaszłam w ciążę:
    “I co, cieszycie się?”
    Gdy poroniłam i powiedziałam teściowej, że po 3miesiącach znów będziemy się starać:
    “Ale po co się tak spieszycie???” (to samo pytanie było, gdy się zaręczyliśmy po roku znajomości, i gdy ustaliliśmy datę ślubu po roku od zaręczyn)

    I pytanie mojego taty, które absolutnie mnie rozwala 😀
    “Mówisz paciorek?” – mam 30 lat 😀
    Ale mój tata jest w ogóle mistrzem, w 6miesiącu ciąży pytał kiedy zrobię chrzest, jak byłam mała to ZAWSZE pytał gdzie pracują rodzice moich koleżanek/kolegów/chłopaków. Regularnie pyta wszystkich ile za coś zapłacili – za dom, samochód itp.

  54. Dlaczego nie chcecie wziac kredytu na mieszkanie? KAZDY tak robi, boicie sie odpowiedzialnosci? Jak chcesz dziecko wychowywac w wynajmowanym mieszkaniu?
    NIe Jestes za stara na takie kolorowe ciuchy?
    Znowu zmieniasz prace? Cos z toba nie tak?

    Na pytanie kiedy slub, odpowiadalam ze moj chlopak nie chce xD – haha. Potem wzielismy slub w vegas i jak pytali kiedy prawdziwy… koscielny, tez zwalilam na meza.. Ze powiedzial, ze albo w vegas albo wcale.

    I moje ulubione-masz tylko licencjat? Nie UDALO(sic!) sie zrobic magistra? xD
    Nie szkoda wam kasy na te podroze? Na mieszkanie byscie odlozyli/dziecko(ktorego nie mamy) /auto(ktorego nie pktrzebujemy)…

  55. Często pytania odnośnie naszego ślubu: czy nie jesteście za młodzi? Bawić w dom wam się zachciało? (W dniu ślubu miałam 24 lata). A teraz cały czas pytania: kiedy dziecko? Ostatnio na imprezie rodzinnej padło głośnie sformułowanie, (które usłyszeli wszyscy goście), że powinniśmy przestać korzystać z gumek…

  56. Dzięki za ten tekst! Chciałabym, aby każdy mógł go przeczytać. Nie znoszę sytuacji, gdy ktoś jest nietaktowny i wprowadza kogoś w zakłopotanie – zawsze wstydzę się wtedy za tę drugą osobę! Ja nie lubię pytań dotyczących pieniędzy… Głównie ze strony rodziny oczywiście. Z drugiej strony każdy ma inną „bezpieczną strefę” i nigdy nie wiesz, czy zadając jakieś pytanie, nie trafisz w czuły punkt i będziesz nietaktowna.

  57. Och tak… Kiedy mnie DALEKI znajomy z pracy zapytał czy ja aby w ciąży nie jestem – na zasadzie żartu i takiego jakby ponaglenia, że zegar tyka- a ja byłam nieco ponad miesiąc po poronieniu wyczekanej ciąży to nie wytrzymałam i powiedziałam prosto z mostu co mnie spotkało i że takich pytań się nie zadaje. Nigdy wcześniej nie widziałam tak oszołomionego człowieka: nagle jego po raz setny walnięty głupi tekst przestał być żartem a stał się czymś zupełnie innym. Myślę, że go oduczułam zaglądania kobietom w macicę.

  58. Częste pytanie u mnie: “Gdzie/Kiedy pierścionek?” Rozumiem, że mam sobie go sama kupić i założyć 😀 albo “Przytyło Ci się, może zastosuj dietę?” od osób, które nie mają pojęcia o moich problemach ze zdrowiem.

  59. Moja teściowa i jedna ze szwagierek, to dwie najbardziej nietaktowne osoby jakie poznałam w swym życiu.
    Teściowa non stop zadaje pytania o dzieci, a wielokrotnie jej mówiliśmy, że teraz korzystamy z życia.
    Kiedyś opowiadała o dziewczynie, która zaszła w ciążę i od razu poszła na zwolnienie, na koniec dodała “ty też tak powinnaś zrobić”.
    Do tego: ona mi dziecko wychowa, ona chce być babcią, bo jej koleżanka została, powinnam szybko zajść w ciążę, bach, bach, cesarka i po sprawie. Wielokrotnie tez słyszałam, że powinniśmy mieć dwójkę dzieci minimum, “bo co z jednego dziecka?”, a ja jestem jedynaczką…
    Natomiast jej córka ciągle zadaje pytania “za ile”. Wszystko co kupię, zrobię, to pierwsze pytanie “za ile”.
    Ostatnio pyta: “zrobiłaś brwi?”, ja: “tak”, ona: “za ile?”.
    Kiedyś się wkurzałam, teraz olewam, ale ciśnienie skacze…

  60. Wydaje mi się, że pytania o ciążę/dziecko są najgorsze. Najgorsze, bo najboleśniejsze.
    Z jednej strony- my z mężem przez 5 lat NIE staraliśmy się o dziecko, decyzję odkładaliśmy. Jedna osoba w naszej rodzinie, uwierz, wysyłała nas na in vitro i przy każdym spotkaniu przy stole temat dziecka był drążony. Na nic zdawały się tłumaczenia, że JESZCZE nie próbujemy, wreszcie zaczęłam kłamać po prostu, że dziecka nie chcemy. Teraz, kiedy mamy już jeden Mały Cud oczywiście pojawiają się pytania o drugie, ale wiesz co? Jestem już uodporniona, i nieraz, przysięgam, udaję, że nie słyszę albo lekceważę.
    Z drugiej strony- moja koleżanka a wieku 36 lat od 2 lat bezskutecznie stara się o dziecko, wiem o tym, bo mówiła mi o próbach i dwóch zabiegach in vitro. Problem w tym, że rozmawiamy rzadko, głównie przez komunikatory i szczerze? Chciałabym ją zapytać- jak się sprawy mają, bo cholera- to dla niej TAKIE ważne. Boję się, że jeżeli nie zadam tego pytania, to pomyśli, że to lekceważę. Ale boję się też cholernie wywlekać ciężkiego tematu, żeby nie zostać posądzoną o brak taktu właśnie.
    Owszem, często takie pytania to po prostu bezczelne chamstwo, ale są sytuacje, kiedy ktoś pyta, bo po prostu mu ZALEŻY.

  61. Chyba przeczytałam powyżej większość pytań, które wielokrotnie zostały mi zadane. Wydaje mi się, że pytają o nie osoby toksyczne z naszego środowiska. Ja np. mam znajomą, która na każdą informacji, którą ode mnie usłyszy jest w stanie przygotować kontratak:
    – gdzie jedziecie na wakacje?
    – np. do Włoch
    – no tak, a my musimy zbierać na mieszkanie, nie możemy sobie na to pozwolić. A poza tym podobno we Włoszech jest okropna pizza.
    Wpędzanie w poczucie winy, ja mogę, a ktoś nie.

    – jestem na diecie
    – no tak, i dobrze, ostatnio ci się przytyło
    Sama to wiem, właśnie dlatego jestem na diecie.

    I tak dalej, i tak dalej. Przez lata znajomosci z nią mam dziesiątki takich przykładów. Wiele razy cisnęlo mi się na język, żeby coś jej odpowiedzieć – w taki sam nietaktowny sposób, ale rezygnuję, nie chce zniżać się do tego poziomu.

  62. O, o o! Najbardziej irytujące dla mnie w tej chwili?
    Od trzech lat zajmuje się dzieckiem, stwierdziliśmy zgodnie z mężem, że chcemy, by nasze dziecko było wychowywane przez nas, nie przez nianię, babcię czy żłobek. Mąż zarabia zdecydowanie więcej niż ja, więc stwierdziliśmy, że on zajmie się utrzymywaniem domu, a ja wychowaniem dziecka przez ten pierwszy okres, do momentu pójścia do przedszkola. Wspólna decyzja, zaznaczam, że mąż zaraz po przyjściu z pracy zabiera Małą na spacery itp, itd, zajmuje się nią na RÓWNI ze mną. Jednak ogrom moich znajomych, kiedy dowiaduje się, że od trzech lat “SIEDZĘ” z dzieckiem w domu łapie się za głowę i pyta:
    -Jak to, przecież zawsze byłaś taka ambitna?!
    Taka smutna refleksja – praca polegająca na wychowaniu nowego człowieka nie jest traktowana jako coś ambitnego, fajnego, zajmującego życie, WAŻNEGO.

  63. Po co ćwiczysz skoro jesteś TAKA CHUDA! – zawsze odpowiadam, że nie jestem CHUUUUUDA tylko mam wysportowaną sylwetkę i jestem ZGRABNA z natury 😀 Głupie babska od razu tracą rezon. Mam też kilka osób w rodzinie, którym po prostu nie mieści się w głowie, że można żyć bez telewizora. Bawi mnie też, jak ta sama rodzinka uważa mnie za przemądrzałą tylko dlatego, że jak czegoś nie wiadomo czy jest niepewne to sprawdzam od razu w necie i podaje odpowiedź psując im zabawę w debilne domysły i snucie teorii spiskowych. hehe.

  64. Ja mam problem z pytaniami o dzieci w pracy … moi rodzice akceptują moje wybory, chcę mieć to będę miała, nie chcę to nie. Wiedzą, że dzieci nie lubię więc nawet się nie wtrącają. To czy wyjdę za mąż czy nie wyjdę też jest im to obojętne. Za to w pracy … istny horror. przecież mam już 30 – stke !! Szef potrafi mnie zapytać kiedy wreszcie ja ! A ja nawet nie wiem czy będę mogła mieć dzieci, ze względu na chorobę która nie jest uciążliwa i jej nie widać ale mogła doprowadzić do bezpłodności. Inna kwestia, że dzieci po prostu nie chce ! A i jeszcze to czemu nie biorę kredytu i jak mogę mieszkać z rodziną ?! toż to szok, nikogo nie obchodzi, że mieszkam z rodziną ale utrzymuję się sama. przy mouich zarobkach kredyt to byłoby zabójstwo. A ja lubię podróżować, zwiedzać i żyć. Ja sama nikomu takich pytań nie zadaję bo wiem jakie są irytujące.

  65. Jestem 20 letnią jedynaczką moi rodzice pomimo swojego już nie młodego wieku ciągle dostają pytania “kiedy drugie dziecko? ” “córka jest już dorosła na pewno Ci przy dzieciaku pomoże”. Ja też często słyszę że powinnam rodziców namówić na rodzeństwo. Jest to strasznie dla mnie męczące. Ludzie nie potrafią zrozumieć że nie każdy marzy o tym aby mieć kilkoro dzieci.

  66. A wiecie co mnie rozwaliło na łopatki? Jak piętnaście miesięcy po naszym ślubie ojciec chrzestny mojego męża przyjechał na wakacje do Polski i podczas rodzinnego grilla zapytał mojego męża czy on strzela ślepakami?
    No bo jak to tak, tyle po ślubie (15 m-cy!) i bez dziecka, dziecko trzeba mieć!
    To powiedział facet, który ma odebrane prawa rodzicielskie od starszego syna, nie widział go ponad 15 lat, jest rozwiedziony z żoną i obecnie ma drugiego syna z inną kobietą, który nawet na oczy nie widział swojego brata a ma już 11 lat.
    Najbardziej mnie wkurzało pytanie przed ślubem – gdzie będziecie mieszkać?
    A teraz po ślubie, gdy budujemy sobie dom, pytanie – czemu nie chcecie mieszkać z rodzicami? Taki duży dom, sami mają w nim mieszkać?
    Dodam że takie pytania zadają osoby, które mieszkają bez rodziców.

    1. Nie narzekamy, mamy swoją kuchnię, swój salon, sypialnię, balkon, łazienkę, nawet 2 garaże i ogródek.
      Ale chce się być całkiem samemu.
      Tylko te pytania…
      Ja nikogo nie oceniam i nie pytam, a czemu mieszkasz tak a nie inaczej. Tak jak nie pytam czy to że przytyłaś oznacza że za kilka miesięcy będziesz mamą? A takie rzeczy też słyszałam w stosunku do siebie.
      Ale co jest najzabawniejsze, pytania o ciążę, dzieci, mieszkanie, zadają osoby, które nie do końca mają udane życie. Osoby z sukcesami, które znam, takich pytań nigdy mi nie zadały.

  67. U mnie nagminnie pada pytanie: 10 lat związku!? To kiedy wreszcie ten ślub!?
    Wypracowaliśmy z chłopakiem na nie odpowiedz! Brzmi ona tak: jak “ty” zarobisz wystarczająco aby na nie przyjść. Do zbyt kulturalnych nie należy ale przynajmniej dociera i zamyka usta 😉

  68. Ja od kiedy pamietam musialam borykac sie z przykrymi pytaniami odnosnie tego, ze nie mam rodzenstwa. “Jestes jedynaczka? Serio?? ” (zszokowany wzrok) a potem sie zaczyna: jakie to straszne!! I jak Ty biedna to znosisz? To najwieksza krzywda dla dziecka, gdy jest jedynakiem. Na starosc zostaniesz sama. Spadnie na Ciebie opieka nad rodzicami. Jedynacy sa rozpiesczeni/nie radza sobie w zyciu/smutni (do wyboru). Co ty robisz po calych dniach?musialas miec smutne dziecinstwo itd. Dodam, ze z moim jedynactwem jest powiazana pewna tragiczna historia, z ktora niekoniecznie chcialam sie dzielic z obcymi ludzmi. Wiec zagryzalam zeby, ale bylo i dalej jest to dla mnie bardzo przykre. Teraz zreszta powrocilo w zwiazku z jedynactwem mijego 3 letniego(sic!) Synka. Najbardziej szokujace jest dla.mnie, ze dalej spotykam sie z tego typu pytaniami, stwierdzeniami i to od doroslych, wyksztalconych i wydawaloby sie normalnych ludzi. Nie wiem, co jest w ludziach, ze taki jest hejt w stosunku do jedynakow.

  69. Miałam znajomą, która notorycznie w gronie naszych przyjaciół pytała nas: “Jak to? Jeszcze Ci się nie oświadczył?! A wiecie, że jak po 5 latach się nie zaręczyliście to na pewno się niedługo rozstaniecie? Tak to działa, u wszystkich moich znajomych tak było. Dlaczego Ty się jej nie chcesz oświadczyć, nie wiesz czy chcesz z nią być, czy co?”. Warto dodać że miałam wtedy 20 lat, a z moim obecnym mężem zaczęliśmy się spotykać jak miałam 14 i jakoś nie paliło się nam jeszcze do ślubu mimo długiego stażu razem 😁
    Mamy się dobrze, 14 lat razem, dwa po ślubie, a nasze maleństwo w wakacje skończy roczek. Raz pod górkę, raz z górki, ale ciągle pracujemy nad tym by nasz związek rozkwitał.
    Swoją drogą jak po tylu latach oznajmiłam, że się pobieramy pytano mnie czy jestem w ciąży skoro nareszcie się zdecydowaliśmy 😂

    Koleżanka niestety rozstała się ze swoim facetem po tych magicznych 5 latach bez pierścionka 😀

  70. Dla mnie nietaktowne sa również odwiedziny bez zapowiedzi albo na sile wciskanie dzieci do pilnowania – zatrudnij sobie opiekunkę a nie wykorzystuj innych

  71. Genialnie trafiłaś z tematem, bo dokładnie od miesiąca, kiedy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć dzidziusia od prawie każdego słyszymy pytania typu:

    – “A to było w ogóle planowane?” (to pytanie zadała mi m.in. bratowa narzeczonego, którą widziałam pierwszy raz w życiu!)

    – Albo lepiej od razu wszechwiedzący znajomi: “nie martw się, ja też wpadłam.”

    – “Jak to tak BEZ ŚLUBU?!” :O grzesznicy jedni!

    – “Pokaż pierścionek” (zaręczynowy), przy czym kiedyś usłyszałam “Jak to że masz większy kamień niż mój?” wybacz, wymienie na mniejszy! myślałam, że się zapadnę pod ziemię.

    – “Po co chcecie wracać do Polski? siedźcie gdzie jesteście!”

    – “Ile zarabiasz za granicą? Ty to masz na pewno dobrze” tak, leże, a pieniądze spadają mi z nieba.

    – “ile zarabiają Twoi rodzice?”

    I hicior. coś co zabolało najbardziej, szczególnie mojego narzeczonego, który jest obcokrajowcem. Tekst, którz moja mega nietaktowna ciotka wypowiada do nas obojga za każdym razem kiedy jesteśmy u niej i babci w odwiedziny. Oczywiście kiedy babcia nie słyszy.

    – “Babcia nie lubi Twojego narzeczonego, bo nie jest Polakiem. Ciągle wspomina jaki Twój eks był kochany”.

    Ludzie, którzy nie mają pojęcia o naszym życiu, nie mają pojęcia o osobach jakimi się otaczamy i o osobach toksycznych, które wyrzuciliśmy ze swojego życia, żeby zacząć oddychać, kochają oceniać.
    Podziwiam mojego ukochanego, że to znosi. Oczywiście ciotce wygarnęłam, ale udała głupią. Wiem, że robi to dlatego, że to jej nikt w rodzinie nie akceptował jako żony wujka,

    Ale kurcze, mega zabolało.

  72. Dziękuje za ten tekst!! Niewiarygodne jak wiele z nas się takimi okropnymi pytaniami spotyka, szok! U mnie zamiast pytań o dzieci i męża jest wręcz odwrotnie, słyszę tylko a “dlaczego tak szybko wyprowadziłaś się z domu (miałam 20 lat), tracisz najlepsze lata życia na pranie cudzych skarpetek” (tak niektórym jawi się związek z mężczyzną i to mówią mi mężatki!!) . Studiuje zaocznie, ale podobno studia w tym trybie to oszukane studia i poszłam na nie dlatego, że jestem leniwa (!!!??) no i o zgrozo ominą mnie wszystkie najlepsze imprezy świata. Ale najgorsze co mnie spotkało to reakcja najbliższych na to, że wychodzę za mąż (jestem z partnerem 5 lat) w tym roku. Usłyszałam od własnej mamy, że on za mało zarabia (!!), nie ma samochodu i że zmarnuje sobie życie wychodząc za mąż,!!!. A tak w ogóle to powinnam się nastawić na to, że się rozwiodę, no bo takie czasy!! A nawet usłyszałam, że teraz nikt nie chce się żenić i on pewnie chce dlatego, że jestem ŁADNA!! Rozumiecie to??!! nawet pisząc to ja nie dowierzam, że ktokolwiek mógł coś takiego powiedzieć dorosłej kobiecie!! I dodam, że takie komentarze mają w stosunku do mnie tylko najbliżsi z moją mamą na czele. Bardzo długo zajęło mi dojście do momentu, aby nie przejmować się tym tak bardzo. Oczywiście pytania o studia, wiarę,o to dlaczego mam markowe rzeczy (podobno to znaczy, że jestem pusta i nie szanuje pieniędzy) o to dlaczego mam tatuaże, że się oszpeciłam są na porządku dziennym.
    Wiem jedno- ja nigdy przenigdy nie zadaje i nie zadam takich pytań, ani nigdy nikogo nie skrytykuje, bo każdy może żyć jak chce!
    Pozdrawiam Cię ciepło i obyś jak najmniej takich pytań dostawała 🙂

  73. I tak ciężko zachować spokój i być opanowanym, po takim pytaniu. Jestem cholerykiem z natury taktownym (tak myślę), muszę się gryźć w język :))

  74. I jeszcze kolejne (heh mega mnie Twoj wpis zainspirowal az musze z siebie wyrzucic to i owo 🙂
    Mam Synka, ma obecnie 3 lata i jest super żywym, bystrym, kochanym, aczkolwiec mocno wymagajacym dzieckiem, ktore przez pierwszy rok życia głównie płakało. O matko ilez ja sie nasluchalam.
    Dlaczego on ciagle placze?/tyle placze?/ciagle jest na rekach?/jest bujany do snu?/dlaczego on boi sie ludzi?/moze jest chory?/ pewnie ma kolke/jest glodny/niewyspany/przemeczony? Moje w tym wieku to tylko jadlo i spalo. Jeszcze nie przesypia nocy? Niemozliwe!! (Dziecko mialo 6 miesiecy, teraz ma 3 lata i dalej nie przesypia hehe) Nie przesadzaj, jakto nie mozesz nic zrobic? Przeciez takie dziecko tylko spi. Ja na macierzynskim sie zanudzalam w domu. Itd itd… dodaj sobie to tego mnie na granicy depresji. Niestety skonczylo sie to tym, ze ograniczylam kontakty do minimum, tylko najblizsi przyjaciele i rodzina. Zwyczajnie nie mialam ochoty opowiadac o dziecku, ani prawdy ani zmyslac ze jest super. Kiedys na granicy wytrzymalosci odpalilam kolezance -no placze placze, taki sie urodzil, to co, mialam go oddac? :p mina bezcenna. Tu musze pochwalic moja rodzine, od ktorej mialam mega wsparcie i tesciowa, ktora naprawde spisala sie na medal. Zero komentarzy, nawet raz podsluchalam jak zamknela usta czlonkowi dalszej rodziny, ktory rzucil komentarz typu co to za dzikie dziecko. Poszlo w piety 🙂 bylam z niej mega dumna.

    Co do nietaktownych ludzi, mamy taka kolezanke, a wlasciwie żone kolegi, no dramat 🙁 mnie sluchanie jej tak mega żenuje że doslownie nie jestem w stanie wysiedziec. Szczegolnie jej sie wlacza po alkoholu. Az mi sie nie chce pisac co ona wygaduje.

  75. Po zakupie domu dostawaliśmy mnóstwo pytań nawet od obcych typu kurier “Za ile kupiliście?”, “Za gotówkę, czy na kredyt?”

  76. Jestem weganką. Kiedyś mama mojego faceta zapytała, czy gdyby ktoś dał mi mięso do przyrządzenia to czy umiałabym je przyrządzić. Jedyne co na to odpowiedziałam to że nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek miał mnie stawiać w takiej sytuacji. Po dopytaniu ‘ale czy byś umiała’ odpowiedziałam że nie, ale przede wszystkim nie miałabym zamiaru (mięsa nigdy nie przygotowywałam sama i nawet nie traktuję go w kategorii jedzenia, no ale przecież nie będę sie nikomu z tego tłumaczyć!!). Usłyszałam, że wg niej powinnam umieć, no bo jak w przyszłości zrobię obiad dla jej syna! :O
    Pytania o to co ja jem, że to jest przesada (że mięso jeszcze okej, ale nabiał?! będę mieć chore kości)
    Pytania, ‘czemu nie zostaniesz dłużej, co Ty będziesz u siebie robić’ też oczywiście padały. Zarządzenie o pójściu w niedziele na msze również, nie pytając nawet o to czy ja chodzę, ani jw co i czy w ogóle wierzę (przy pierwszych wizytach w rodzinnym domu partnera). Aż czasem kusi, żeby odpowiedzieć jej zgodnie z prawdą na pytania czemu rzadko do nich wpadam.

  77. Najlepsze są pytania gdy się już urodzi to dziecko/te dzieci: “kiedy wracasz do pracy?”, “ile będziesz siedzieć w domu?”

    Dziewczyny wszystkim się nie dogodzi!
    Róbmy swoje i nie patrzmy na innych

  78. U mnie na pierwszym miejscu są pytania o dzieci 🙂 bawią mnie do łez od kilku już lat. Jak urodził nam się starszy syn to praktycznie od razu padały pytania “kiedy następne”, “kiedy rodzeństwo”, “jedynaki strasznie się nudzą” (sama jestem jedynaczką i jakoś się nie nudziłam). Kiedy urodził nam się młodszy syn to schemat się powtórzył z tym, że pytania brzmiały “kiedy dziewczynka”. O ile jedno czy dwa takie pytania można puścić mimo uszu to słyszane regularnie prze kilka miesięcy a nawet lat wkurzają niesamowicie. Ty bardziej jeśli sprawa posiadania lub nie posiadania dzieci ma jeszcze dodatkowe podłoże. A kolejnym moim ulubionym pytaniem, które regularnie słyszę to “czy ty coś jesz?”, odpowiadam wtedy, że wystarcza mi szklanka wody i to z reguły zamyka temat :))))

  79. Hej, jestem osoba niepełnosprawna, mam męża, studiuje, pracuje. Najbardziej irytuje pytanie brzmi: „ale po co ci to wszystko i tam nie znajdziesz lepszej pracy”, kolejne to „po co ci kolejny kurs itd.”, „jak wy sobie z dziećmi poradzicie, lepiej żebyście nie mieli…”. Ciagle tez słyszę, ze po co mi takie ubranie czy kosmetyk przecież jesteś chora po co mi to.

    1. To jest okrutne po prostu. Trzymaj się i miej bardzo kąśliwe riposty na tak bezczelne, chamskie i OKRUTNE właśnie komentarze!

  80. Moje ulubione stwierdzenie, bo nie pytanie: Ty to masz dobrze! Udało ci się w życiu, ja to muszę na wszystko ciężko pracować.
    Kiedyś nie wytrzymałam i odpowiedziałam, że rzeczywiście mi się udało, bo bycie złodziejem proste nie jest 😉
    Drastycznie ograniczyłam też kontakty z pytającym sfrustrowanym człowiekiem- po ma mi zatruwać życie swoimi żalami.

    Kiedyś się zastanawiałam, co jest nie tak z ludźmi, że nie potrafią docenić czyjegoś sukcesu?
    I doszłam do wniosku, że chodzi o to, że ja NIE narzekam 🙂 nie żalę się, jaka to jestem zmęczona po kolejnej nieprzespanej, nocy kiedy pracuję itp itd.

  81. Ja “uwielbiam” komentarze na temat mojej pracy (księgowo-biurowej) “O Boże, ja bym się zanudziła w takiej pracy na śmierć. Jak Ty wytrzymujesz?” YYYY Ja bym nie wytrzymała bycia taką niekulturalną osobą ;P

  82. W tym roku mija 9 lat od naszego ślubu. Jeszcze jakiś czas temu regularnie wysłuchiwałam od szwagierki i jeszcze jednej znajomej komentarzy na temat dziecka, a właściwie jego braku. Podobnie z moją babcią, ale jej łatwiej wybaczyć te komentarze, bo ma 92 lata i czeka na każde prawnuczę. Wielokrotnie usłyszeliśmy, że marnujemy swoje życie… zgroza. Zawsze odpowiadaliśmy z Mężem, że to nasze życie i że chcemy jeszcze poczekać, ból teraz stawiamy na rozwój zawodowy (oboje jesteśmy lekarzami)- wiadomo kursy, szkolenia, dyżury w szpitalu, mąż jest dentystą i akurat rozkręcał własny gabinet. Do tego uczyliśmy się nowego języka, szlifowaliśmy angielski, liczne podróże, które kochamy. Po 5 latach zaczęły się starania o dziecko, a tu klops. Okazało się, że mam niedrożne jajowody, potem operacja, która potwierdziła endometriozę, ale też udrożniono w jej czasie jajowody. Po 3 miesiącach od zabiegu zaszłam w ciążę, czekamy na naszą Agatkę. Bogu dziękuję, że nie przyznałam się szwagierce, że mamy problemy, bo wolę nie myśleć nawet o możliwych komentarzach…. Nie uważam tych lat za stracone, nasza niepłodność znalazła szczęśliwe rozwiązanie. Jesteśmy stabilni finansowo, ja uzyskałam tytuł specjalisty, rozpoczęłam drugą specjalizację. Jednak różne komentarze na temat posiadania dziecka (usłyszałam M.in.,że chyba męża do łóżka nie wpuszczam) wiele razy powodowały u mnie fatalny nastrój, bo nie wiedzieliśmy jak to się wszystko zakończy. To są tak delikatne intymne i delikatne sprawy, że nikt nie ma prawa o to pytać. Trudności z zajściem w ciążę już powodują obniżenie nastroju, smutek, nawet stany depresyjne, a tu jeszcze takie komentarze. Pozdrawiam!

  83. Ostatnio lekarz, który miał mi tylko wydać zgodę na medycynę pracy zapytał dlaczego mam takie rozstępy?
    Obraził się gdy odpowiedziałam, że to chyba nie ma wpływu na moją zdolność do wykonywania zawodu i nie powiedział ani słowa więcej. Nawet pożegnania grzecznościowego jak wychodziłam z gabinetu.
    A pytanie o moją wagę to standard. Dawno nie usłyszałam od nikogo że ładnie dziś wygladam (tylko od partnera który mnie mega wspiera). Za to wszyscy nagle interesują się czy nie przystałam za bardzo i kiedy coś z tym zrobie. Dużo bym dała by schudnąć ale przy pewnych chorobach i lekach jest to trude.

  84. Och…najgorsze dla mnie są pytania o mojego dwuletniego synka. Jego dziadek, który widzi go raz na miesiąc/dwa miesiące: Czemu jeszcze sam się nie umie rozebrać? Nie poradzisz sobie z dwójką! – jestem w ciąży. I pytania od różnych znajomych: Co Ty masz taki wielki brzuch? Kiedy rodzisz? – jak słyszą, że za 2 miesiące- To chyba bliźniaki będą!…Ale jest druga strona medalu. Nasz kolega z pracy zachorował. Wszyscy o tym widzieliśmy, a nawet znaliśmy szczegóły. Jak wrócił, wszyscy-raczej z troską- pytali jak się ma itd. Ja nie zapytałam i wciąż się zastanawiam, czy nie było to dla niego niemiłe, czy nie odebrał tego jako brak zainteresowania. A przecież tylko nie chciałam pytać wciąż o to samo…

  85. Bardzo fajny tekst i ciekawe komentarze. Uważam ze pytania które ktoś zadaje w sposób nieprzyjemny dla nas są zadawane przez osoby, które nam czegoś zazdroszczę i chcą żebyśmy postępowali tak jak oni by tego chcieli. Mnie bardzo wkurzały pytania: kiedy Twój chłopak Ci się oświadczy (zadawane przez koleżanki z pracy mojego obecnego męża) jakbym kurczę miała na to jakiś wpływ 🙂 masakra 🙂 a jak już mi się oświadczył to ta sama koleżanka: ojej jesteś jeszcze taka młoda, ja to bym nie chciała ślubu. Ja chce się bawić. Po roku ta sama dziewczyna będąc w związku dosc krótkim (chyba rok) przyjęła oświadczyny. I co… nagle jej się tak odmieniło? czy wcześniej wolała siać jad i doprowadzać mnie do stanu przygnębienia. Strasznie to było nie przyjemne. Aż mi się cisnęlo żeby skomentować jej zaręczyny: jak to przyjęłaś zaręczyny przecież nie chciałaś się wiązać i tak komentowałas mój młody wiek, i ze planuje ślub (a miałam 25 lat). Kobiety kobietom potrafią być naprawdę wiredne i siać żółć. Takich przykładów mam wiele. A to o zmianę pracy (jak to, taka mało znana firma) a potem po roku wydzwanianie do mnie czy im nie załatwię pracy w tejże małej firmie. Swoją droga mała firma wcale nie oznacza ze jest gorsza. Uważam ze to najlepsze miejsce na ziemi i warto czasami zaryzykować niż wybierać „duże korpo” w których tylko każdy udaje ze pracuje lub nakręca się fakapami, dedlajnami i kolami 😀 a wielu boi się odejść i zaryzykować. Po tych sytuacjach stwierdzam ze to zazdrość zżera ludzi zamiast brać kogoś z przykład, szczerze się kimś interesować, chcieć dobra dla innych (w końcu życząc komuś dobrze i ciesząc się z ich sukcesów niczego sobie nie odbierasz) tylko otwierasz serce na nowe doświadczenia i sama również z tego możesz czerpać korzyści w postaci zdrowej relacji inspiracjii wsparcia!

  86. Ja chyba nigdy nie zapomnę jak koleżanka na studiach zapytała mnie przy całej reszcie znajomych czy nie wstyd mi zarabiać na śmierci ojca… (pobierałam rentę która przekazywałam mamie na moje utrzymanie i opłatę rachunków)…… nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, zabolało mnie to niesamowicie i po dziś dzien nie mogę tego wymazać z pamięci.

  87. Ja, kiedys powiedzialam do kolezanki, z ktora sie dawno nie widzialam i kupila mi prezent, chcac sprawic mi radosc, po co kupowalas ten prezent to zupelnie niepotrzebne. Kolezance sie zrobilo przykro i powiedziala ze nie powinnam tak zareagowac a raczej docenic to, ze ktos poswiecil swoj czas zeby sprawic mi radosc. Od tego czasu nigdy nie reaguje w ten sposobi zawsze dziekuje za wszystko! zakazda drobnostke! 🙂
    PozdrawiamElajza!

  88. Podczas kontroli na lotnisku w bramce ciąg pytań: dlaczego mam takie skarpetki, a nie inne? czy jestem w ciąży (oki, to akurat na miejscu, bo mnie prześwietlają), ale już kolejne – ile mam lat (28)? Aż tyle? to dlaczego nie mam dzieci/ nie jestem w ciąży? Taka ładna dziewczyna i nie ma dzieci? Kontrolował mnie około 40letni facet. Niestety w takim momentach lepiej odpowiadać z uśmiechem na ustach, bo chcesz już usiąść spokojnie i czekać na samolot.
    Pozdrawiam

  89. Podczas kontroli na lotnisku w bramce ciąg pytań: dlaczego mam takie skarpetki, a nie inne? czy jestem w ciąży (oki, to akurat na miejscu, bo mnie prześwietlają), ale już kolejne – ile mam lat (28)? Aż tyle? to dlaczego nie mam dzieci/ nie jestem w ciąży? Taka ładna dziewczyna i nie ma dzieci? Kontrolował mnie około 40letni facet. Niestety w takim momentach lepiej odpowiadać z uśmiechem na ustach, bo chcesz już usiąść spokojnie i czekać na samolot.
    Pozdrawiam

  90. To zmora mojego życia ostatnio… Moi znajomi zawsze się obrażają, gdy odmawiam zaproszenia na drogie wakacje albo imprezy w apartamentach… Śłyszę teksty w stylu “to było do przewidzenia…” albo “ale jak to nie masz pieniedzy, pie**, przeciez zarabiasz – no nie mam zbieramy na samochód – ta jasne.. ile juz uzbieraliście.. ” i muszę się tłumaczyć… to jest dla mnie ogromnie męczące.. co zrobiłybyście w takiej sutuacji ?

  91. Niestety, chyba każdemu czasem zdarza się paść ofiarą nietaktu. Najgorzej, kiedy dzieje się tak w otoczeniu, od którego ciężko się odciąć tak raz-dwa, np. w pracy.

    Hitem była dla mnie taka sytuacja: Jedna koleżanka do drugiej: “Fajnie dziś wyglądasz. Gdyby nie te buty.”

    Inna znajoma z kolei hejtuje wszystko, co jest “nie po bożemu”: mieszkanie z facetem przed ślubem, kanapki z szynką w piątek, nie chodzenie do kościoła, farbowanie włosów, tatuaże, kolczyki, nieodpowiedni kolor paznokci… Generalnie każdy temat może sprowokować falę krytyki i ostrą kłótnię, bo ta osoba nie potrafi sobie odpuścić. Nie jest to przyjemne i bardzo psuje atmosferę w pracy, gdzie powinniśmy jednak po prostu zostać profesjonalni i nie włazić komuś z butami w życie prywatne.

    Byłam też przez pewien czas w relacji, w której facet notorycznie analizował i krytykował wszystko co robiłam, mówiłam, jak wyglądałam. Że jak to nie jem chleba? Przecież chleb powszedni to podstawa wyżywienia. Że PRAWDZIWA KOBIETA powinna mieć większe piersi. Że po co czytać jakąś “Grę o tron”, skoro to fikcja, lepiej poczytać jakąś książkę historyczną. Ale najbardziej do szału doprowadzało mnie, gdy zaczynał rozkładać na czynniki pierwsze mój wcześniejszy związek. Że przechodzony (kilka lat, rozstanie 3 miesiące przed planowaną datą ślubu), że niepoważny, że mieszkanie razem przed ślubem to zezwierzęcenie (zdziwił się, jak się dowiedział że wcale nie mieszkaliśmy razem, a potem znów atak, że no jak to, tyle lat razem i nawet nie mieszkać pod jednym dachem xD), że jego rodzice to się pobrali po 8 miesiącach znajomości i są ze sobą po dziś dzień (więc to jedyna słuszna droga!). Zwykle nie jest łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, ale z tą osobą każda rozmowa kończyła się kłótnią i wciąż słyszałam, że jak będę taka nerwowa to żaden facet nie zechce się ze mną związać 😀 Nie muszę chyba dodawać, że nasza znajomość zakończyła się bardzo szybko? Trochę trwało, zanim udało się całkiem odciąć, ale ten spokój – bezcenne!

  92. ja kilka lat temu (miałam wówczas ok. 30/31 lat) na wizycie u gina (kobiety); pani gin na wieść o tym, że nie mam jeszcze dzieci: a to kiedy pani planuje urodzić to dziecko? został pani już rok, może półtora na rodzenie!!! przyznam, że byłam w szoku, chyba nic nie odpowiedziałam, choć przyznam, że zazwyczaj nie mam problemu z ciętymi ripostami, w domu się rozpłakałam, chciałam (i nadal chcę mieć dziecko) – po prostu nie spotkałam jeszcze osoby z którą mogłabym je mieć, pozdrawiam Cię Elizo, bardzo dziękuję za ten artykuł, s.

  93. Jezu, znów w punkt trafiłaś tym postem! W PUNKT! Podpisuję się pod tym, co napisałaś wszystkimi kończynami 🙂 Słyszałam już chyba wszystko z tego repertuaru, oprócz tatuażu, ale za jakiś czas planuję dopiero mój pierwszy więc tylko czekam na tekst “jak będziesz wyglądać na starość”. No cóż – staro i zajebiście.. 😉
    Od kiedy mam bloga/IG częstotliwość “taktownych” wzrosła o 100% – chyba złudność bycia anonimowym w internetach daje ludziom jeszcze więcej prawa by wypytywać o wszystko. Temat dziecka i ciąży wałkowany od kiedy wyszłam za mąż, w zasadzie “prognozy” słyszę od dwóch tygodni po ślubie 😮 Ku mojemu zdziwieniu wcale się to ludziom nie nudzi, wręcz przybiera na sile, no bo jak to zaraz dwa lata po ślubie a tu brzucha brak?! Wystarczy, że przytyję ze 3 kg (niestety mam skłonność do tycia i czasem takie okresy, że tyję jak tylko kliknę LUBIĘ TO przy zdjęciu czekolady na FB) albo na jakimś zdjęcie przytrzymam rękę w okolicy brzucha i zaczyna się lawina… Od kiedy w naszym domu powił się szczeniak też nie jest lepiej “Wolisz psa ZAMIAST dziecka?”, “Teraz o dziecku powinnaś pomyśleć a nie psie!”, “Tak rozpuszczasz tego swojego psa, od razu widać, że Ci dziecka brakuje” – noooosz kurna.. 😉 Z innych popularnych pytań, to mnie i mojego męża dzieli 12 lat, więc pytania z tego cyklu są na porządku dziennym. O ile “ile on jest od Ciebie starszy?” albo “jaką macie różnice wieku?”mnie zupełnie nie rusza, choć odrobinę wścibskie może się wydawać, to już pytanie “Nie przeszkadza Ci taka wielka różnica wieku między wami?!”. No jakby mi przeszkadzało, to chyba bym sobie takiego starego nie brała, no nie? 😀

  94. Eliza, no to kiedy dziecko??? 😉
    Żartuję! A tak na serio to pytanie o posiadanie dzieci działa na mnie jak płachta na byka. Najgorsze, gdy to właśnie Twoja rodzina (rodzice, dziadkowie) zadaje Ci takie niezręczne pytanie. Rozumiem, że mogą się troszczyć i chcieć dla nas jak najlepiej, ale niestety dla mnie to jest równie nietaktowne. Tym bardziej, że starsze pokolenie uważa, że dzieci TRZEBA mieć i jeśli ich nie chcesz, jesteś pustą egoistką (takie słowa słyszałam od rodziny). I najgorsze jest to zadawanie tego samego pytania po raz setny.
    Moimi kolejnymi “ulubionymi” pytaniami są te, dotyczące sensu czytania książek, chodzenia do kina czy na siłownię. No comments!

  95. a jak już się dorobisz dzieci i wszyscy porównują je do kuzynostwa to uwierzcie można dostać co najmniej apopleksji!
    A Antoś mówi bo Jaś to młodszy i tyle słówek już zna…. I tych pytań jest cały arsenał…

  96. Takie pytania zazwyczaj pojawiają się jeżeli robimy coś inaczej niż większość lubi, niż inaczej niż (znienawidzone przeze mnie stwierdzenie) wypada!
    Kiedyś taki człowiek zada pytanie nie tej osobie co trzeba, osobie która stara się zajść w ciąże ale nie może, pytania kiedy w końcu to dziecko na pewno jej nie pomogą!
    Nie przejmujmy się tym i żyjmy tak jak chcemy!
    A mówię to w dniu w którym 657 razy słyszałam już pytanie kiedy ślub i kiedy dzieci, dom?
    Pozdrawia szczęśliwa posiadaczka czarującego czterołapa Czarka(zamiast dziecka) i mieszkająca z wieloletnim chlopakiem(bez ślubu 😱😱😱😱😱😱👹👹)! ❤️

  97. Mnie rozwala zdziwienie u ludzi na temat posiadania przez nas dzieci. To nic, że urodzone jak jeszcze nawet becikowego nie było… “to najmłodsze to na pewno wpadka albo efekt 500+” Wyszłam za mąż jeszcze w liceum -co w ciąży jesteś? Nie, spotkałam miłość swojego życia. “Akurat za dwa lata spotkasz następną miłość” Świętujemy już kilkunastą rocznicę – “jesteście razem już chyba TYLKO z przyzwyczajenia, co nie?” Studia z małym dzieckiem w domu- “po co zaczynasz? I tak nie dasz rady”…
    Strasznie to przykre. “A jak dacie sobie z trzecim radę?” Przepraszam czy do tej pory nie dawaliśmy sobie rady??? Tylko się uśmiecham i robię swoje. Oboje skończyliśmy studia techniczne (z super wynikami), mamy piękne, zdrowe dzieci, a przy okazji wiem kogo mieć wśród bliskich znajomych.

    Sporo jest wścibskich i złośliwych ludzi. Nietaktownych pytań jest bardzo dużo. A szkoda, bo bycie miłym i uśmiechniętym człowiekiem jest bardzo przyjemne.

  98. U mnie najczęściej pada pytanie: “Dlaczego nie pijesz alkoholu?” Odpowiadam wtedy: “A pyta się Pani/Pan pijących alkohol dlaczego tyle piją?”

    No i oczywiście tradycyjne: “Dlaczego nadal jesteś sama? Musisz się pośpieszyć, bo zostaną same OCHŁAPY!”

  99. Nietaktowne bywaja nie tylko pytania ale i cale wypowiedzi.
    Bardzo dlugo staralismy sie o dziecko i jedni ze znajomych wiedzac, ze sie stararamy ale nam nie wychodzi oznajmili, ze z zaskoczenia beda mieli drugie dziecko ale generalnie to sie nie ciesza bo sobie wlasnie psa zamiast dziecka kupili i co oni teraz biedni maja zrobic.

    Kiedy pierwszy raz pojechalismy z nasza 3 tygodniowa coreczka Emilka do tesciow zjawily sie tez cioteczki.
    Jedna z nich podchodzi do naszego maluszka i mowi:
    – “Amelka, Amelka”
    zdziwilo mnie to wiec jej przypomnialam
    -“Wybralismy imie Emilka”
    Cicia wybaluszyla oczy, zaczerwienila sie i z zazenowaniem odparla – “Emilka? Ale przeciez Amelka ladne”
    Inne ciocie narzucaly swoje imiona i wydzwanialy do nas, zeby wybic nam z glowy niektore imiona 😉 a co najciekawsze, zadna z nich nie ma swoich dzieci 😉

  100. W czasach kiedy pisałam licencjat, bardzo się tym stresowałam, mama co drugi dzień pytała mi się czy skończyłam i kiedy się bronię. Mówiłam jej, że jestem na etapie tym i tym, a ona jak mantrę powtarzała to swoje pytanie- kiedy dzwoniłyśmy do siebie, odwiedzałam ją, czyli w momencie kiedy chciałam chwilę odetchnąć od pisania i myślenia o pracy.
    Inna rzecz kiedy szukałam pokoju do wynajęcia, a przeprowadzałam się parę razy, za każdym razem powtarzała, że przecież mogę wrócić do domu- nic to, że nie miałabym skraweczka dla siebie, bo dom już za mały a moje rodzeństwo za duże i wchodzilibyśmy sobie na głowę. Poza tym to mała miejscowość, oddalona od mojego miejsca pracy 20km i nie w smak byłoby mi codziennie tyle dojeżdżać. To mieszkaj u babci! Ona ma duże mieszkanie. Co z tego, że również daleko. Ja wiem, że chciała dobrze, ale nie potrafi zrozumieć, że dziecko już dorosłe i nie będzie miała go już przy sobie…

  101. Bardzo często przebywam w towarzystwie osób, które mają tendencję do nietaktownego zachowania. Wypracowałam sobie strategię polegającą na pokazaniu, że mnie to kompletnie nie rusza i jestem ponad tym (jestem bardzo wrażliwa i niestety okropnie dotykały mnie komentarze dotyczące mojej osoby i prywatności). Np. ta bluzka jest chyba za duża, za mała, za obcisła, odpowiadałam: być może, ale ja tak świetnie się w niej czuję – z uśmiechem. Albo: o Boże, co masz na twarzy? (mam czasem niedoskonałości związane z trądzikiem różowatym) odpowiadałam; mój organizm w cudowny sposób oczyszcza się i to jest ten etap oczyszczania – z błogim uśmiechem, pełnym zadowolenia (udawanego, ma się rozumieć). Stosowałam też ironiczne odbicia “piłeczki”: jak cudownie usłyszeć “komplement” z rana, to potrafi człowiekowi zbudować nastrój na cały dzień. Po prostu uśmiech, udawany dystans, pewność siebie i ewentualnie jakaś ironiczna uwaga, To działa! Grunt to nie pokazać, że się tym nie przejmujesz, i konsekwencja w takowym zachowaniu:)

  102. Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja: w drodze do pracy, w autobusie pełnym ludzi spotkałam swoją starszą ciocię. Podczas rozmowy zapytała mnie (przypominam że słyszało nas wiele osób jadacych z nami autobusem) “Ile Ty tam zarabiasz w tym biurze? […] na prawdę tak mało?myślałam że wiecej”. Zero taktu.

  103. “A ty przypadkiem nie jesteś w ciąży?” “Może jesteś w ciąży?” – mam taką koleżankę przy której po prostu NIE MOŻNA powiedzieć że głowa boli, że cokolwiek dolega, że złe samopoczucie – dla niej jedna odpowiedź jest na wszystkie problemy 😉 Po jakimś czasie zaczęłam jej zadawać to samo pytanie i odzwyczaiła się 😉

    A jeśli chodzi o odpowiedzi na nietaktowne pytania – często mówię delikwentom wprost: “Nie zadaje się kobiecie takich pytań. To tak jakby zapytać czy miała już okres albo czy jest dziewicą.” – Zwykle ludzie po wrzuceniu do jednego wora z pytaniami o okres już nie drążą drażliwego tematu 🙂

    Wszystkie pytania poprzez których zadawanie ktoś chce się poczuć lepszy są nietaktowne. Nawet te teoretycznie retoryczne, kiedy ktoś znając Twoją sytuację rzuca w eter coś w stylu “Nie wiem, jak można robić tak i tak” – bardzo dobrze poznałam ten rodzaj nietaktu przy okazji rozmów o dzieciach i wychowaniu. Ale nie tylko 🙂
    Pozdrawiam!

  104. Moja mama ciągle powtarza, że chciałaby już być babcią (nie pyta czy ja chcę już być mamą!) i mega naciska na ślub, a ja i mój chłopak nawet nie jesteśmy jeszcze zaręczeni! Ostatnio przyszli do nas z tatą w gości i mama wypaliła do mojego chłopaka “żeby obiecał, że w tym roku mi się oświadczy”. Nie myśli przy tym jak ja się czuję. Nie dostałam jeszcze pierścionka a ona już zaprosiła połowę rodziny na nasz ślub (nie żartuję!). Próbuje wszystko obrócić w żart i mówi, że niepotrzebnie tak się denerwuję, ale jak tu się nie wkurzać?!

    Ania

  105. Za to ja chyba będę jedyną, która dostaje często takie pytanie i mnie to bardzo denerwuje… Mianowicie, mój mąż od 3 lat pracuje za granicą, jednak jest w domu co weekend (sporadycznie co drugi). Czy to rodzice, czy ciocie, kuzyni, koleżanki… każdy, kto nas zna i wie, gdzie on pracuje, gdy TYLKO MNIE WIDZI, od razu wjeżdża z pytaniem: “Cześć, co słychać? KIEDY MĄŻ WRACA?”. No, kurczę! Czuję się wtedy, jakbym bez niego była niekompletna…

  106. Kilka lat temu podczas wizyty u ginekologa ( bylam wtedy tuz przed 30-tka), pani zapytała mnie czy planuje dzieci . Odpowiedziałam , ze na razie nie mam z kim/ nie znalazlam .
    A ginekolog na to: ” przeciez gdyby co, to i tak dziecko zostanie z Panią “- sugerując mi, ze latka lecą i lepiej po prostu z kims to dziecko miec…. Oczywiscie zmienilam ginekologa, bo od debilizmu uciekam jak najdalej.

    Chcialabym polecić Wam ksiazke o asertywności , dzieki ktorej uczę sie jak odpowiadać albo reagować na rozne nietaktowne, wścibskie itp. Sama caly czas mam z tym problem, bo czasem reaguje impulsywnie, wręcz agresywnie 🙁
    Cytując fragment “… asertywność jest dla niego (autora) takze sztuka zachowania kultury w sytuacjach trudnych,gdy inni przekraczają granice naszego terytorium, oraz umiejętnością zachowania elegancji i dyplomacji, gdy inni sa nie do konca fair …”. Ksiazka pt. Naucz ich, jak maja Cie traktować ” Bartłomiej Stolarczyk .
    Oczywiscie polecam ja z serca, nie jest to post sponsorowany czy cos 😄

  107. Jakiś czas temu zgasiłam własną babcię odpowiedzią na jej przekraczające moją granicę pytanie o ślub (“Kiedy ślub? Bo ja bym tak chciała…”). Powiedziałam babci, że ślub będzie jak rodzina zrzuci się na nasze wymarzone wesele, na którym łabędzie i szympansy mają przynosić obrączki, będą rzeźby z lodu, a całość będzie miała miejsce na jakiejś tropikalnej wyspie. Powiedziałam, że mamy jakieś 10 000 zł, a brakuje nam jeszcze 690 000 do pełnych 700 000 zł, bo taki niby koszt. Od tamtej pory babcia jakoś o to całe wesele nie pyta 😀

  108. U mnie wiedzą jak ja reaguję na pytanie o dzieci, więc raczej tematu nie poruszają, oprócz życzeń świątecznych (zawsze ktoś się znajdzie..).
    Natomiast często słyszę:
    – A nie myśleliście, żeby kupić mieszkanie? Tyle płacić komuś za wynajem, to już moglibyście swoje spłacać.
    – A nie chciałabyś zmienić pracy? Po tych studiach to na pewno znajdziesz coś lepszego od tej pracy w sklepie.

  109. Takt to taki sposób zachowania, który chroni przed wyrządzeniem ludziom niepotrzebnych przykrości. Taktu uczy dobre wychowanie, którego ważną częścią jest uwzględnienie tego, jak inne osoby czują się w związku z naszymi słowami i zachowaniami. Starajmy się powściągać słowa, gesty i miny, kiedy przeczuwamy, że mogą wprawić kogoś w zakłopotanie.

  110. Kiedy 9 lat temu urodziła się moja siostra (miałam wtedy 16lat) WSZYSCY pytali ‘a będziesz kochać swoją siostrzyczkę?’ Zawsze się oburzałam i odpowiadałam, że to pytanie nie na miejscu. Natomiast nie raz słyszałam pytania od mamy koleżanek pod jej adresem typu ‘Dziecko w wieku 39lat? Chyba nie planowałaś?!’, “Nie rozumiem, przecież byłaś bezpłodna”, “NIE BOISZ SIĘ, ŻE CIĄŻA W TAKIM WIEKU SKUTKUJE URODZENIEM MAJKUTA?’ Ona ze stoickim spokojem odpowiadała taktownie i wymijająco, natomiast ja się gotowałam. Dziś rozumiem, że subtelnie pokazywała jak klasą i taktem góruje nad tymi okropnymi babami 😛

  111. Świetny tekst, bardzo trafił do mnie. Miałam w swoim otoczeniu kilka takich potwornie nietaktownych osób, min. matkę byłego już partnera – znosiłam to przez 2 lata mieszkania razem, a potem już na szczęście na dystans (mieszkam w Anglii), ale za to przy każdej wizycie i telefonach. Najczęstsze:
    – Ooo, dobrze się powodzi, zaokrągliłaś się. To ja przyślę ci nowe ubrania. (I dostawałam worki DOSŁOWNIE szmat ze sklepów z używaną odzieżą). Płakałam okrutnie, a jej syn też nie za bardzo wiedział jak pomóc, bo ani nie umiał jej konkretnie odpowiedzieć, ani mi pomóc.
    – Ojej, ale biedulka, pewnie nie masz co jeść, schudłaś potwornie. Postarza cię to. (patrz: jak wyżej)
    – A co to za praca w domu? Nie będzie zleceń, dom stracisz (jestem tłumaczem – to było kiedy w całości przechodziłam na samozatrudnienie).
    – Kto to słyszał taki drogi laptop kupować? (synuś “wychlapał” mamusi ile moje nowe cacko kosztowało, nieistotne było, że muszę mieć dobry sprzęt do pracy).

    Na szczęście to już za mną, bo mam nowe życie z inną osobą u boku 🙂
    A inne, od pseudokoleżanki, bolało nawet bardziej, bo chodziło o mojego syna:
    – Co to za kierunki wybrał do matury? Żadnej pracy z tego nie będzie. (jest aktorem i muzykiem… czyli wybrał dramę i muzykę).
    – Dlaczego tak go pchasz na tę scenę? To takie paskudne środowisko. (jest na scenie od 4. roku życia…, po prostu to jest jego pasja)
    – Żadnych kolegów nie będzie miał w koledżu, to takie babskie zajęcia. (no i lepiej, dzięki temu świetnie sobie radzi z koleżankami, i to właśnie w teatrze dla młodzieży spotkał swojego przyjaciela)
    – Plus cała masa tekstów sugerujących, że mam ‘dziwne dziecko, bo ;nie lubi piłki nożnej, nie przepada za sportem, nie pije napojów gazowanych i nie je słodyczy. Wiesz ile lat to znosiłam? O wiele za długo, na szczęście już nie ma tych osób w moim otoczeniu, a syn miewa się świetnie, dostał się do koledżu na wymarzony kierunek. Zastanawiałam się wiele razy po co to komu, takie teksty, takie drążenie, wbijanie szpili. Stwierdzam, że takie osoby są zawistne, zazdrosne i mają bardzo niską samoocenę. Ponieważ nie potrafią sobie z tym poradzić – szukają ujścia gdzieś indziej. Najgorsze to takie w “białych rękawiczkach”, niby pod pretekstem dobrej rady, zaleceń, wypowiadane nawet przyjaznym tonem, a w rzeczywistości…
    Trzeba pozbyć się chwastów i tyle. A jeżeli nie można całkowicie – drastycznie ograniczyć kontakty.
    Jeszcze raz dziękuję.

  112. 1. Po co studiowalas skoro i tak nie pracujesz? Rodzice wydali tyle pieniedzy na Twoja nauke..
    2. Co Ty robisz calymi dniami w tym domu, ja bym tak nie mogla zyc….
    ” pluje, lapie i po d…sie drapie” odpowiedzialam ostatnio szwagierce… no bo ilez mozna..

  113. Jestem żoną marynarza. Wyjezdza na 4miesieczne kontrakty i potem przeważnie tyle samo czasu jest w domu. Staly zestaw pytan jaki otrzymuje: To kiedy wraca? Za 4 miesiace?!!! Ja bym tak nie mogła!-wspaniale,ja mogę, wiedziałam za kogo wychodzę za mąż 🙂 najgorsze jest w tym wszystkim to ze te same osoby potrafia się o to pytać non stop! Widzac mnie po tyg, dwoch cały czas powielaja pytania to kiedy wraca??? Czasami mam ochote odpowiedziec nigdy 🙂 zawsze patrza na mnie z politowanie, a mi takie zycie odpowiada. Wiadomo ze tesknie i wolalabym zeby maz był częściej przy mnie ale nie ropaczam gdy go nie ma, raczej korzystam z czasu ktory mam tylko dla siebie. Pytanie po co pracujesz przeciez nie musisz? -typowe mniemanie o zonie marynarza, ktora tylko siedzi, pachnie i wydaje pieniadze męża… Pracuje bo lubie, bo chce sie rozwijać i miec kontakt z ludzmi i faktycznie nie musialabym ale nic Ci do tego 🙂
    Pozdrawiam ciepło 🙂

  114. o jeny jakie to jest dobre!
    zdałam sobie sprawę, że coraz częściej unikam spotkania z takimi osobami. wyciągają ze mnie moją dobrą energię. po takich spotkaniach czuję się zle bo czesto jak ktos pyta to odpowiadam.

  115. A pytania o imiona dzieci albo płeć dziecka? Spodziewam się drugiej córeczki, praktycznie codziennie słyszę „Ooo nie udało się TRAFIĆ parki, no trudno, może trzeci będzie chłopiec”. No i co ja biedna mam powiedzieć skoro ja marzyłam o kolejnej dziewczynce i moje marzenie się spełniło🙈😂? Jeśli będzie mi kiedyś pisany syn, to po prostu się pojawi i będę najszczęśliwsza kobieta pod słońcem. Z reszta dla mnie i tak najważniejsze jest to, ze mam zdrowe dzieci.
    Podobnie z imionami dla dzieci. Pierwsza corka ma imię po moje Mamie, dosyć nietypowe, reakcje niektórych ludzi są tak dziwne, ze aż czuje się niezręcznie… No jak mogłam nie nazwać dziecka Hania, Zosia albo Marysia, przecież teraz wszyscy tak nazywają dziewczynki…🙈
    Druga corka tez będzie miała mało popularne imię i już zaczynaja się komentarze.
    A jakie nasze życie byłoby piękne gdybyśmy ta ciekawość i złośliwość ludzka zamienili na życzliwość i pomoc innym… ☺️ Miłego dnia!

  116. u mnie znowu urodzaj 🙂 i przy trzecim dzieciaczku często słyszę: ” chcieliście czy wpadka?” co to kurde kogoś obchodzi?? a najgorsze, że muszę pracować nad asertywnością bo zamiast jakąś ripostę strzelić to ja się jeszcze tłumaczę ehhh

  117. W końcu ktoś to napisał! Dziękuję Eliza <3

    Ja bym dodała jeszcze:
    A to całe życie zmierzasz tak podróżować?
    Dalej sama? Nie czujesz się samotna?
    I moje "ulubione":
    To Ty nic nie robisz, tylko artykuły piszesz?

  118. Pewien Pan z pracy wypytywał mnie nachalnie o życie prywatne, a ja głupia odpowiadałam, bo starszy człowiek, bo muszę być miła, itp. Na wiadomość, że mieszkam z chłopakiem zapytał: “A ksiądz to Cię nie odwiedza?”
    To tylko jedna z jego “złotych” wypowiedzi…

  119. Zasłyszane na stołówce w pracy (!!!!) – jedna z dziewczyn do drugiej, która jest 3 raz w ciąży:
    – Planowane czy wpadka?
    JAK MOŻNA?! Koleżanka tylko się uśmiechnęła i nic nie powiedziała. Szok i niedowierzanie jak ludzie wściubiają nos w nie swoje sprawy.

  120. Elizka, mowisz ze z rodzina troche inaczej, wiesz ze chca najlepiej, a co zrobic jak siostra meza wypytuje 4 rok kiedy ciaza? jak tam, kiedy bedziesz w ciazy? co powiedzial lekarz? nie mam problemu z tym pytaniem o ile ktos pyta raz czy dwa, ale jak wypytuje za kazdym razem jak sie widzimy? ( latam do Polski 4 razy w roku) ostatnio powiedzialam nie szwagierce a tesciowej, ze kasia (czyli jej corka, siostra meza) jest nietaktowna (dokladnie tego slowa uzylam) to sie na mnie obrazila. Nie lubie tez ludzi, ktorzy sa chamscy w mily sposob, nie wiem czy wiesz o czym mowie, niby nie mowia nic zlego ale jakis niesmak jest, siostra meza chyba czuje ze nie lbuie tych pytan bo w tamtym tyg powiedziala : Ciebie nie mozna o to pytac bo widze ze to temat tabu. Wiem, ze kto nie mial problemow z zajsciem w ciaze to raczej nie zrozumie tego ,jakie to bolesne:(

  121. Eh, takt i uprzejmość niestety są coraz rzadziej spotykane. Strasznie nie lubię, jak ludzie wściubiają nos w nie swoje sprawy, zwłaszcza tak delikatne jak czyjś związek, zdrowie czy wygląd. Widziałam w internecie złotą zasadę, według której jeśli Twoja uwaga na temat czyjegoś wyglądu nie pozwoli im poprawić czegoś w kilka minut, to po prostu tego nie mów. Ja to rozumiem tak: możesz cicho powiedzieć komuś, że ma pietruszkę w zębach, ale komentowanie wagi, tatuaży czy koloru włosów jest zwyczajnie niegrzeczne i niepotrzebne. Co do kwestii osobistych, to uznaję, że po prostu czyje życie nie jest moje i tyle i kropka. Więcej ludzi powinno zastanowić się nad tym, dlaczego tak bardzo interesuje ich czyjeś życie. Może wtedy by w końcu zaczęli się zachowywać taktownie. Pozdrawiam, bardzo ważny wpis!

  122. Że też ja cię wcześniej nie znałam!
    Bardzo dobry tekst, podpisuję się pod każdym słowem.
    Generalnie wychodzę z założenia, że zarówno dawanie rad jak i ich otrzymywanie jest wskazane tylko i wyłacznie pod jednym warunkiem. Tylko jeśli ktoś o nie prosi. I kropka. Gdy otrzymuję niechciane rady i tu was zaskoczę- nigdy ich nie otrzymałam od teściowej ,która jest jedną z najbardziej taktownych osób jakie znam (uwielbiam ją serio!) muszę wspiąć się na wyżyny swego taktu, żeby nie odpowiedzieć tak jak podpowiada sumienie;)

  123. Kiedyś byłam na 50 leciu małżeństwa mojej cioci. Pojechaliśmy z mężem na te imprezę z 3 mczną córka gdzie podróż trwała samochodem Ok 6 godzin. I od wielu osób dostawałam pytanie ze jak to z takim maleństwem tak daleko ze nie mam sumienia tak męczyć dziecko podróżą ( córka cały czas spała !) ale najlepsze pytanie miałam wujka który to spytał czy juz ochrzczona kiedy zaprzeczyłam to zdegustowany powiedział ze kiedyś to dziecko z domu sie wynosiło dopiero po chrzcie (sic!) obył zdziwiony ze nieochrzczone dziecko wiozłam tyle kilometrów

  124. Oj, post tak bardzo prawdziwy… Kilka lat temu moja Mama chorowała na nowotwór piersi, leczenie wiązało się z przyjmowaniem antyestrogenów. W efekcie przybrała na wadze ponad 10 kg, zrobiła się “pućkowata”. O chorobie wiedziało tylko kilka osób. Podczas pobytu na wakacjach w rodzinnych stronach Mamy z każdej strony padało “oj, chyba musisz się strasznie lenić/objadać, że Ci się tak przytyło!” Nie umiem zrozumieć, jak można być tak bezczelnym! Dodam jeszcze, że Mama jest strasznie pracowita a każdy głupi przytyk bardzo ją zabolał… Ja sama mam problemy zdrowotne, skutkujące niedowagą; dodatkowo, z wyboru, jestem bardzo blada. Wiele osób, szczególnie tych 50+, widząc mnie po raz pierwszy w życiu, rzuca komentarzem typu “o Jezu, dziecko, jakaś Ty blada, zacznij jeść”, potrafiąc nawet chwycić mnie za ramię, żeby zademonstrować jakie jest wątłe! Mam dwadzieścia pięć lat, dzieciństwo zostawiłam daleko w tyle – człowieku, właśnie mnie poznałeś i to jest pierwsza rzecz, jaką chcesz mi powiedzieć? Serio?! W takich momentach w mojej głowie uruchamia się agresor, który życzy uschnięcia języka takiej starej, otyłej, bezczelnej purchawie, która śmie mnie komentować 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published.