here

Cała prawda o influencerach

“Ohh Ci pieprzeni influencerzy, zarabiają jakieś chore pieniądze na reklamach, obserwują je dziesiątki, setki tysięcy osób, nie muszą za nic płacić (nawet za jedzenie w knajpach), nic nie robią całymi dniami, są zapewne leniwymi dupkami bez mózgu”. – Kto chociaż raz tak o influncerach pomyślał, ręką w górę.

Teraz Wam powiem, jak bardzo się myliliście…

Kim jest inflencer?

To osoba, która wywiera mierzalny wpływ na swoją społeczność. To ktoś odpowiedzialny społecznie, ktoś kto przekazuje swoje wartości, dzieli się wiedzą, wykorzystuje swoje zasięgi. Jestem influencerką i jestem z tego cholernie dumna. Pracowałam na to 10 lat. Część społeczeństwa nienawidzi influencerów, bo myśli, że Ci praktycznie w ogóle nie pracują, a pieniądze same lecą im z nieba. Prawda jest taka, że ta robota wymaga wielu umiejętności, specjalistycznej wiedzy, wizji, biznesowego podejścia. Influencerzy często są ekspertami, którzy realnie wpływają na życie innych. Ci którzy są dziś na szczycie, nie znaleźli się tam przypadkiem.

Na określenie “Influencer” trzeba zapracować, nie dostaje się go z automatu.

I juz słyszę te śmiechy – “HA HA. INFLUENCER I SPECJALISTYCZNA WIEDZA?!” No właśnie i tu znowu musimy wrócić do definicji influencera. Ja patrząc na polską influencersferę widzę kilkadziesiąt nazwisk. Reszta to twórcy, a dokładniej twórcy kontentu. Widzę wyraźną różnicę pomiędzy twórcą, a influencerem i wkurzam się, kiedy wszystkich wkłada się do jednego worka, bo to ogromna nieścisłość.

Przepięknym przykładem jest “Blogerka Roku” – Magdalena Komsta Wymagajace.pl (jeśli jesteś mamą/tatą i jej nie znasz, to gwarantuje, że poznanie jej bloga zmieni Twoje podejście do wielu rzeczy.)  To jest influenencer przez duże I. I właśnie o takich ludziach myślę słysząc słowo influencer. Na to określenie trzeba zapracować, jego nie dostaje się z automatu, za samo założenie instagramu.

Podwójny standard

Cała burza rozpętała się za sprawą jednej z nadmorskich knajp. Na instastories knajpy mogliśmy zobaczyć screen z PRYWATNYCH wiadomości z instagramerkami, które proponowały barter (zdjęcie i relacja na stories w zamian za posiłek). Kolejna nadmorska knajpa idąc na fali hejtu na influencerów stworzyła taki oto obrazek promocyjny:

Zabawne jest to, że Aioli regularnie w wielu miastach organizuje kolacje, na które zaprasza twórców i influencerów. Sprawdziłam maila i w ciągu trzech ostatnich lat dostałam ich kilka. Nie wiem jak Wy, ale ja widzę podwójny standard, źle użyty real time marketing i podżeganie do hejtu na influencerów. Część przyklaśnie (hejt na influencerów zawsze spoko), ale influencerzy na których ponoć “stoi połowa marketingu knajpy” mogą się wkurzyć. I dobrze.

Rozumiem, że knajpy mogą mieć dość wiadomości, w których instagramerzy oferują współpracę (fakt, czasem żenującą). Sama dostaję od marek żenujące barterowe oferty ale ja nie wnioskuję na tej podstawie o całej branży. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka i nie szydzę z nich publicznie, pokazując prywatną korespondencję.

Potencjał influencerów

O tym, że w influencerach drzemie ogromny potencjał (również sprzedażowy) wiedzą agencje reklamowe i domy mediowe. Za granicą sytuacja wygląda jeszcze ciekawiej (teraz to nas ludzie naprawdę znienawidzą). Wyobraźcie sobie, że jest aplikacja, dzięki której (zweryfikowani pod kątem wiarygodności) instagramerzy mogą odwiedzać setki knajp w 14 miastach na świecie, jeść i nie płacić nawet złotówki? Mogą też iść do fryzjera, na zakupy, do klubu, na koncert, na siłownię, wybrać sobie prezent i wiele innych? Jedyne co muszą zrobić to wrzucić Instastories z oznaczeniem miejsca.Brzmi jak mrzonka? Przetestowałam to. W Londynie rzadko kiedy płacę za jedzenie. Aplikacja przypomina, wręcz nalega żebym odkrywała kulinarną mapę Londynu. Do knajp mogę wpadać ze znajomymi, bo budżet bywa naprawdę spory (np. 100 funtów). Mogę przebierać i wybierać w ofertach.

Uważam, że taka aplikacja to wspaniały kompromis. Knajpy i miejsca, które chcą się reklamować dołączają do bazy, a instagramrzy, którzy przeszli gruntowną, kilkudniową weryfikację robią swoje. Wszyscy są zadowoleni.

Influencer to zawód?

To też jest dobry temat. Społeczeństwo spłyca pracę influencera do robienia selfie. Zabawne bo influencerzy prowadzą dziś ogromne biznesy. Jedni zarabiają z reklam na blogu, a drudzy wzięli sprawy w swoje ręce, ograniczyli współprace i tworzą swoje produkty. Firma Oli Budzyńskiej skupiona wokół Pani Swojego Czasu przyniesie w tym roku dochód na poziomie 3 milionów złotych. Ubrania w sklepie Moniki Kamińskiej to produkty premium (czyt. drogie), sprzedają się jak świeże buleczki. Moje wirtualne produkty w ciągu ostatnich 12 miesięcy zarobiły ponad milion złotych. Takich przykładów jest naprawdę całkiem sporo, a będzie jeszcze więcej, bo influncerzy coraz chętniej idą na swoje.

Dla mnie słowo INFLUENCER ma potężne znaczenie. I wiecie co? Mimo tej nagonki, jestem dumna z tego, że mogę się tak nazywać.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
30 komentarzy
  1. Cześć,
    Akurat ten restaurator na nagłośnieniu sprawy chciał zdobyć rozgłos i nowych bywalców. Udało się. 🙂 A zawód moim zdaniem jak zawód. Większość influenserów ma własne produkty i są bardziej mini firmami niż zbiorem obrazków na instagramie. Tu bardziej chodzi o to, że ludzi boli, że można zarabiać nie wychodząc z domu przez internet, a nie pracować 8 godzin w fabryce.
    Ale to nie jest proste.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    1. Tak to prawda, a przecież dziś intrnet daje możliwość zarabiania ogromnych pieniędzy i to nie jest dla limitowanej liczby osób. Każdy może, tylko nie każdy umie i to powinno dać innym do myślenia 🙂

  2. Ja zrobiłam selekcję i na insta mam tych prawdziwych influncerów od których dużo czerwie

    dr ania
    pani swojego czasu
    mama ginekolog
    Ty Elizka
    what anna wears
    Paula jagodzinska
    Monika Kaminska

    Mój top

  3. ja się nie dziwię knajpie. jeśli jest taka – w sopocie – gdzie i tak mają tłok przez cały sezon, to pisanie milionowy raz, że sorry nie, ale za jedzenie się płaci (bo nie potrzebujemy tej nędznej reklamy) może trochę wytrącić z równowagi

    1. Nie dziwie się, że się wkurzyli, ale to co zrobili było paskudne. Można to było zrobić w bardziej kulturalny sposób. Zwrocic uwagę na problem, zaprotestowac, ale to było po prostu słabe.

    2. Można po prostu nie odpisywać. Każdy twórca dostaje dziesiątki idiotycznych ofert współpracy od firm (typu: 5 postów na insta za kosmetyk) ale nas jakoś to nie wyprowadza z równowagi tylko zwyczajnie te oferty ignorujemy albo odpisujemy grzecznie, że nie, dziękuję.

  4. Po prostu zbyt dużo już tych sponsorowanych reklam na insta, tęsknie za starym insta. Za małymi i wiarygodnymi treściami, dzisiaj na dobie Hello body i natural mojo już lekko nie chce się wierzyć w wiarygodność. Ok, zrobiłam selekcje kogo chce oglądać, ale niektórych obserwuje od lat i ciężki nagle przestać, bo coś tam mi nie pasuje. Ty Elizka jesteś super, kolejny genialny tekst. Otwiera oczy na niektóre kwestie. Uwielbiam.

    1. Zgadzam się, tego jest za dużo!!! i właśnie tak jak mówisz, trzeba robić selekcje

  5. Cześć tego bulwersu wynikała z tego, że Influencerzy, którzy zgłosili się do restauracji, z góry zakładali pozytywną recenzję bez odwiedzenia wcześniej miejsca. Jeśli dostanę obiad =super miejsce, jeżeli obiad byłby świetny, ale taki za który Instagramer będzie musiał zapłacić= nie poleci go swoim followersom, bo niczego z tego nie będzie miał. Czy to nie podważa ich wiarygodności, o której tak często teraz mówisz? O nie robieniu z siebie słupa ogłoszeniowego?

    1. Ale właśnie skąd wiadomo, że oni tam wcześniej nie byli? Czy ktoś napisał “nigdy u was nie byłam, ale chciałabym wpaść i zrobić pozytywną relację”.

      Jeśli szli w ciemno i obiecywali pozytywne recenzje to oczywiście nie ma mowy o wiarygodności. I to jest złe.

  6. “zarabiają jakieś chore pieniądze na reklamach, obserwują je dziesiątki, setki tysięcy osób” – żeby tak było trzeba naprawdę mocno się napocić i wcale nie jest to takie proste jak to niektórym się wydaje. Ja podziwiam influencerów i nawet mogę z całą stanowczością powiedzieć, że im zazdroszczę ich przedsiębiorczości, twórczości i że znaleźli pomysł na siebie. Według mnie inflencer jest pracowity i bardzo kreatywny.

  7. Dla mnie biznes w necie to póki co marzenie, a kpina z jaką spotykam się ucząc się tworzyć swojego bloga jest porażająca… no bo jak… pani inżynier, specjalistka od zdobywania stanowisk kierowniczych z ‘selfikami’ zaczęła działać? Ludzi boli wszystko co jest inne, choć troszkę bardziej inne niż ich własne podwórko… A wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma – wzięło się nie od parady!

  8. Hmmm… też tak myślałam. Dopóki nie zaczęłam kursu na Wirtualną Asystentkę (btw, o tym zawodzie dowiedzialam się od Ciebie 🙂). Teraz rozumiem co to za specjalistyczna wiedza i umiejętności. WordPress, domena, hosting, SEO, serwer, Canva, Trello i inne. Nie miałam pojęcia o czymś takim. Może do tej pory nie było to w moim kręgu zainteresowań, ale znać i umieć takie rzeczy to super sprawa w dzisiejszym świecie. I na naukę trzeba poświęcić naprawdę duuuużo czasu. Także zmieniłam zdanie 🙂

    1. Marta, no właśnie, to jest ciężki kawałek chleba choć wydaje się, że to manna z nieba. Te wszystkie programy o których mówisz każdy influencer ma w jednej ręce. Finalcut, canva, lightroom, active camaign, webinarjam, seo itd, a jeśli nie ma to zatrudnia ludzi. Patrzeni na naszą pracę przez pryzmat selfiaków jest dla mnie śmieszny 🙂

  9. Czasem odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach słowo “influencer” traktuje się jak synonim celebryty. Celebryta to ktoś znany z tego, że jest znanym, co (jak wynika z Twojego tekstu) nie jest równoznaczne z pierwszym. Niestety, sami “influencerzy” (celowo w cudzysłowie) wymieniają te słowa mówiąc o sobie.

  10. Ja uważam, że restauracja zrobiła, pokazując te screeny – czas odróżnić influencerów od patoinfluencerów. Wyraźnie z tych wiadomości wynika, że ludzie chcą napisać pozytywną recenzję za obiad lub Aperola. Nawet przykład rodziny z portalu parentingowego, gdzie po tym, jak musieli sami zapłacić za obiad, nie opisali tego miejsca – to chyba o czymś świadczy. I z tego co wiem, to taki był cel właściciela, nawet w swoim opisie wytłumaczył, że nie chce wrzucać wszystkich do jednego worka bo sam zna i ceni rzetelnych influencerów.

  11. Ja influencetów podziwiam za kreatywność i pracą włożoną żeby zaistnieć w sieci. Na własnej skórze przekonałam się że nie jest to takie proste jak się z pozoru wydaje. Po mimo tego że nie odniosłam większego sukcesu to nie zazdroszczę i nie niszczę siebie samej jadem do innych. Może kiedyś mi się uda zacząć ciekawe współprace a może nie, ale to nie powód żeby ośmieszać prace tych którym się udało bo włożyli kupę pracy i serca w to co robią.

  12. To jest świetny i pokazujący prawdę tekst. Szczerze mówiąc ta sytuacja zraziła mnie do Aioli. Miałam dobre zdanie o tej sieci, ale robienie kampanii, w której się z kogoś szydzi jest mega słabe.

  13. Jak ja miałem 16-25 lat to nadmiar wolnego czasu spędzałem pracując i ucząc się. Tym wszystkim “influencerom” w dxxxpach się przewraca z nadmiaru wolnego czasu. Nie da się przecież z tego utrzymać przy tak dużym rozdrobnieniu influencerów. Wpływowego dnia.

  14. Bardzo mocno zapadlo mi w pamiec jak mowilas kiedys o wiarygodnosci w tym biznesie. I chyba pokusilabym sie o stwierdzenie, ze to wlasnie cecha influencera. I nawet przestalam uzywac tego stwierdzenia w stosunku do wiekszosci tworcow na instagramie. Ba! Nawet zrobilam wtedy porzadki i stram sie je robic co jakis czas, jak podkusi mnie klikniecie „obserwuj” jak ktos, cos zainteresuje mnie przez chwile.

  15. Takich ludzi jak Ty, z kręgosłupem moralnym i wizją swojej przyszłości, jest naprawdę mało w tej branży. Większość niestety kupczy swoją osobą i “marką” przyklejając sobie “łatki” symbolizujące swoją “popularność”, na które nie zasługuje.

    Zaglądam do ciebie systematycznie od lat. Widzę jaką przemianę i drogę przeszłaś. Razem z Twoją przemianą, a częściowo również dzięki niej, zmieniam się i ja i powiem Ci szczerze – szanuję Cię za to, za wyciągnięte lekcje, szczerość i otwartość.

  16. A Monika Kamińska to nie jest po prostu marka, ubrania- sklep? cały czas myślalam, że tak jest… tyle czasu w błędzie! że po prostu ma swoje produkty w sieci jako marka. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.