7 lekcji, jakie wyniosłam z książki Slow Fashion

Książkę Joanny Glogazy, prywatnie koleżanki po fachu, przeczytałam jednym tchem. To była dla mnie wartościowa lekcja, podczas której milion razy biłam się w pierś i obiecywałam poprawę. Nie ma co ukrywać: dopadł mnie ten cały paskudny konsumpcjonizm. W mojej garderobie jest stos ciuchów, których nie lubię i których nigdy nawet nie założyłam – właściwie nie wiem, po co je kupiłam. Powodów było zapewne wiele i wtedy każdy z argumentów brzmiał sensownie: promocja, najnowszy trend, „takiej narzutki jeszcze nie mam”, „top będzie idealnie pasował do rurek”, „ta bluzka była szyta na mnie”, „jak schudnę, to będzie jak ulał” i tak dalej, i tak dalej…

Czas na zmiany! Poniżej wypisałam 7 lekcji, jakie wyniosłam z tej książki. Jest naprawdę pomocna podczas sortowania ciuchów i w porządkowaniu garderoby.

1. Wcale nie jesteś eko
Gardzisz naturalnymi futrami, kupujesz tylko te sztuczne i wydaje Ci się, że jesteś eco friendly? Musisz wiedzieć, że zarówno sztuczne futra, jak i te naturalne nie są ekologiczne. Do produkcji tych sztucznych używa się tworzyw syntetycznych, które nie rozkładają się w przyrodzie. Naturalne futra to jeszcze bardziej kontrowersyjna sprawa. Zwierzęta hoduje się w konkretnym celu, ludzie dopuszczają się też nielegalnych polowań i handlują skórami zwierząt chronionych. Ich warunki bytowe są tragiczne, zwierzaki giną w potwornych męczarniach. Do oczyszczania skór używana jest agresywna chemia. Futrom mówimy nie.

2. Nie kupuj ciuchów na „wielkie potem”
Kiedy byłam w podstawówce, mama kupowała mi sukienki „na niedzielę”. To były piękne sukienki, które mogłam nosić tylko od święta. Bardzo je lubiłam i strasznie wkurzało mnie to, że będę nosić je tak rzadko. Pamiętam, że szybko z tych kiecek wyrastałam, przez co cieszyłam się nimi bardzo krótko. Takie podejście zostało mi do dziś. Mam sukienki i stylizacje, które czekają na wyjątkowe okazje. Asia uświadomiła mi, że nie powinnam tak robić. Jeśli lubię jakiś ciuch, powinnam nosić go na kolację z mężem, spotkanie z koleżankami czy wyjście na miasto. Przecież to są te wyjątkowe okazje! Na co ja czekam, na bal dla księżniczek?! Odkładanie ciuchów na „wielkie potem” to wymówka. Wiecie, że to nigdy nie nastąpi, a ulubiony ciuch prędzej zjedzą mole, niż my zdejmiemy go z wieszaka.
ksiazka slow motion3. Zrób 2-miesięczny detoks zakupowy
Aby móc świeżym okiem spojrzeć na swoją garderobę, należy zrobić minimum 2-miesięczny detoks. To pomoże nabrać dystansu do kolejnych zakupów. Koniec z impulsywnymi zakupami, nieprzemyślanymi wyprzedażowymi łupami i sukienkami „na potem”. ŻADNYCH zakupów przez dwa miesiące. Żadnych rundek po sklepie, żadnego „zobaczę tylko, co jest”. Zero! Tyczy się to nie tylko ciuchów, lecz także akcesoriów i dodatków. Brzmi jak wyzwanie, co?

4. Zrób rewolucję w garderobie
Ten rozdział podobał mi się najbardziej, bo znalazłam tam praktyczne wskazówki co do tego, jak ogarnąć ogrom ciuchów. Przygotowałam karton i wrzucałam do niego wszystkie ciuchy, w których już nie chodzę, w których nie czuję się najlepszą wersją siebie i które okazały się nietrafione. Asia proponuje, by na tym etapie zadać sobie trzy ważne pytania, które naprawdę dają do myślenia i są niezwykle pomocne.

5. Ogranicz liczbę ciuchów po domu
Kojarzycie fanpage „Ciuchy po domu”? Właśnie o takie ciuchy chodzi. Każdy je ma: rozciągnięte swetry, ulubione szare bluzy z kapturem, legginsy, sprane T-shirty itd. Ja mam ich od groma! Tłumaczę to sobie tym, że przecież pracuję w domu i chcę, żeby było mi wygodnie. Siedzę jak ta fleja i wstydzę się nawet otworzyć drzwi kurierowi. W większości ciuchów po domu czujemy się niechlujnie i Asia mi to uświadomiła. A wcale nie musi tak być! Ograniczyłam liczbę spranych T-shirtów i teraz po domu noszę znacznie ładniejsze ubrania.

6. Zrób porządek z wieszakami
To nieprawda, że potrzebujemy wszystkich rodzajów wieszaków. Tak naprawdę wystarczy nam jeden uniwersalny: taki, na którym jednocześnie możemy powiesić spodnie i koszulę. Asia jednak nie poleca nakładania na wieszak więcej niż jednej rzeczy – zgodnie z zasadą, że jeśli czegoś nie widzimy, to tego nie nosimy. Muszę przyznać jej rację. Wywaliłam z garderoby plastikowe i druciane wieszaki, teraz wszystkie są jednakowe w tym samym kolorze.
modowa rewolucja slow fashion7. Nie traktuj poradników sylwetkowych jak Biblii
Wcale nie musimy chodzić w spódnicach ołówkowych tylko dlatego, że jakiś guru mówi nam, że będziemy w nich wyglądać fantastycznie. A co, jeśli nie lubimy takich spódnic i czujemy się w nich beznadziejnie? Dobrze znać te zasady, ale wcale nie musimy się nimi kierować. Lubisz swój mały biust? Nie kupuj bluzek z falbankami, by optycznie go powiększyć. Wszyscy wokół twierdzą, by ukrywać mankamenty figury, a podkreślać atuty. Dlaczego większość uznała, że chłopięca figura, szerokie biodra i mały biust to mankamenty? Kochasz swoje szerokie biodra, ale powinnaś je optycznie wysmuklać? Nie ma mowy!

Ta książka jest genialna. To pierwszy poradnik z modą w tle, który faktycznie mi pomógł. Nie ma bzdurnej pisaniny: same konkrety, cenne rady i wskazówki. Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, ale najważniejsze już za mną. Zaszła zmiana w moim myśleniu: pozbyłam się góry niepotrzebnych ciuchów, stworzyłam listę bazowych ciuchów i na nowo odnalazłam swój styl.

Polecam tę książkę bardzo, bardzo mocno 🙂

Możecie ją kupić TUTAJ w promocyjnej cenie.

[Głosów:0    Ocena: 0/5]
72 komentarze
  1. Nie wiem, który już raz czytam recenzję tej książki i obiecuję sobie w końcu po nią sięgnąć. Wciąż było mi nie po drodze z księgarnią. Ale wobec tego w tym tygodniu to będzie jeden z celów, ale jeszcze zanim ją przeczytam, od razu rozpoczynam detoks od zakupów 🙂

    1. Koniecznie!
      Też przeczytałam i moja szafa i komoda zaczęły świecić przyjemną pustką. Na przestrzeni ostatnich miesięcy pozbyłam się tony ciuchów, a książka Asi pomogła mi przeprowadzić ostatnie szlify. I co fajniejsze – okazuje się, że brakuje mi tylko kilku elementów na nadchodzący sezon.

  2. brzmi ciekawie i chętnie zagłębię się w te rady. jednak co do zakupowego detoksu nie mogę się zgodzić. przez ostatnie pół roku nic nie kupowałam ze względu na ciążę i jak miesiąc po porodzie wybrałam się na zakupy to myślałam, że nie zapakuję wszystkiego do samochodu 😉

  3. nakręciłaś mnie na tą książkę i chyba ją sobie sprawię:) w punkcie, w którym wspominałaś o “sukienkach na niedzielę” miałam wrażenie, że to o mnie:D moja babcia zawsze kupowała mi na różne święta, urodziny itp. ciuchy na tzw. niedzielę. Strasznie się z nich zawsze cieszyłam, ale wkurzało mnie, że w ciągu tygodnia ich nie zakładałam tylko leżały w szafie i czekały “na super okazję”. Efektem tego było to, że szybko z nich wyrastałam, a założyłam je ledwo kilka razy. Gdy już sama zaczęłam kupować sobie ubrania, pierwszą zasadą jaką wprowadziłam w swoje życie, to nie odkładanie ciuchów na potem- kupuję i przy najbliżej okazji zakładam, nawet na zakupy do sklepu (zależy oczywiście jaki ciuch- sukni do spożywczaka nie założę:P ). Ta jedna zasada mnie się na szczęście nie dotyczy, ale wszystko pozostałe jak najbardziej, w szczególności kupowanie ubrań pod wpływem impulsu, wyprzedaży albo z tzw. braku laku bo jestem w sklepie i sobie coś kupię-mój nałóg. Myślę, że w najbliższym czasie jedyną rzeczą, jaką sobie kupię to ta książka 🙂 pozdrawiam Elizka, dzięki za fajny post:)

    1. Ann, a widzisz! A ja to “odkładanie na potem” wprowadziłam w życie i bardzo tego żałuję. Ile genialnych ciuchów się zmarnowało 🙁
      Koniec z tym, teraz nawet po domu będę chodzić w fajnych (wygodnych) ciuchach!

    2. chyba w dzieciństwie większość ludzi tego doświadczyła, moja mama ma wiele sukienek, które założyła na jakieś ważne okazje raz a teraz zalegają w szafie. Muszę powiedzieć, że ja lepiej się czuję, gdy zakładam takie “lepsze” rzeczy na codzień.

  4. Ja też po przeczytaniu książki zrobiłam rewolucję w swojej szafie i pozbyłam się rzeczy które w niej zalegały i codziennie zadawałam sobie to samo pytanie nie mam się w co ubrać? Teraz ten problem mnie nie dotyczy.Polecam książkę zmienia myślenie o kupowaniu noszeniu ubrań i czyta się ją jednym tchem:)

  5. Ile razy próbowałam to zrobić. Otwieram szafę, wyciągam wszystko po kolei i składam na 2 kupki “noszę” i “nie noszę”. A potem się zaczyna…czyli szczegółowe przeglądanie kupki “nie noszę”. Nie no tego przecież nie wyrzucę, ej no ta koszulka jest przecież świetna, zupełnie nie rozumiem dlaczego jeszcze nie miałam na sobie tego sweterka… I zgadnij jak to się kończy 🙁 Dlaczego nie potrafię się ich pozbyć 🙁

    1. żaba, własnie dlatego musisz zadać sobie te trzy pytania o których piszę w tekście. Miałam to samo co ty! A ta bluzka bedzie po domu, a w tych spodniach bede chodzić jak schudnę i tak dalej. Zadajesz sobie te 3 pytania i mówisz TAK albo NIE! Nie ma miejsca na może, kiedyś to założę

      To działa! 🙂

  6. Już prawie miałam ta książkę w koszyku podczas zakupów, ale doszłam do wniosku, że jest mi niepotrzebna. Przecież mam swój styl, zwracam uwagę na materiały, nie traktuję też ubrań od święta i takie inne bla bla. Teraz dochodzę jednak do wniosku, że nie do końca dobrze podchodzę do swojej szafy i mam za dużo ubrań: po domu i szkoda wyrzucić, a kupuję nowe.

  7. A ja nauczyłam sie wyrzucac bez żalu ubrania których nie noszę. Mam małe mieszkanie i nie mam miejsca na sentymenty. Co jakiś czas robię generalny przegląd ciuchów, dodatków i butów i out robi wszystko co juz mi sie nie przydaje. Zostawiam tylko naprawdę potrzebne rzeczy i perełki które maja dla mnie wartość np suknia ślubna czy szpilki z pierwszej randki 🙂

  8. Ja również przeczytałam książkę Slow Fashion jednym tchem 🙂 I chociaż nie była mi ona potrzebna do zrobienia porządków w szafie (te były już za mną po zmianie rozmiaru ubrań o kilka numerów), ale właśnie po to, by mądrze tą pustą szafę uzupełnić. Asia udzieliła mi tylu cennych wskazówek, że teraz zakupy to prawdziwy dramat 🙂 Chodzę, oglądam, dotykam, sprawdzam równość szwów, próbuję oceniać jakość materiału, sprawdzam na metce z jakiego materiału została uszyta bluzka itd. 🙂 I oczywiście patrząc na dany ciuch od razu próbuję analizować, czy będzie pasował do tego, co już mam w szafie i będę miała z czym go połączyć 🙂 Ale to jest fajne, bo dzięki temu moje zakupy są naprawdę udane, a ja coraz rzadziej stojąc przed szafą mówię, że nie mam co na siebie założyć 🙂

  9. właśnie niedawno złapałam się na tym, że sporo moich ubrań czeka na wielką okazję, która pewnie nie nastąpi. I też zalegało mi w szafie mnóstwo ubrań po domu, część z nich wyrzuciłam i zaczęłam nosić w domu rzeczy wygodne ale nie niechlujne. Nie wiem tylko co zrobić z tymi ubraniami, których już nie potrzebuję, bo szkoda mi je po prostu wyrzucić

    1. Ciuchy zbiera Caritas, czasem MOPS, domy dziecka, a w Katowicach dodatkowo parafia ewangelicka na ul. Warszawskiej.

    2. Proponuje oddać do H&M, za jedną reklamówkę ubrań otrzymujecie bon wartości 5 zł . Nie ufam kontenerom pod blokiem.

  10. no niezle, ksiazki nie mialam nigdy w rekach a te zasady od dawna stosuje. Wszytsko na identycznych wieszakach jednym kolorze. srednio co dwa mieisace czyszszce szafe -> jezdze na pchli targ i sprzedaje te ciuchy. przy zmianie pory roku i wymianie garderoby (bo czesc jest w pawlaczach bo nie wszytko sie miesci) robie generalny pozadek. po domu tez chodzilam jak fleja i mialam milion pizam -> teraz to zmienilam i od kilku miesiecy fajnie sie ubieram po domu a pizam mam 4 -> dwie na zime i dwie na lato 🙂

    1. i co najwazniejsze! nie ma specjalnych okazji! nasze zycie jest “specjalna okazja” wiec smigam na codzien w toczkach i cekinach ooo 😀

  11. O tak ! Tez przeczytałam ten poradnik jednym tchem , daje do myślenia 🙂 polecam Ci tez Magie sprzątania Marie Kondo ale najlepiej traktować jej kilka zasad z przymrużeniem oka 😉 ( np: dziękowania skarpetka ze spędziły z nami dzień i dobrze mi służyły )

  12. Dziewczyny, jeśli któraś jeszcze nie ma tej książki, to niedobrze!

    Po pierwsze pozbyłam się dużej ilości ciuszków, w których źle się czułam, ale to tylko wierzchołek góry lodowej 🙂 W całym poradniku tak naprawdę gdzieśtam w tle przewija się motyw, że zasługujesz na lepsze. Nie na więcej, ale na lepsze właśnie. Dogadzaj sobie! Nie kupuj 10 sukienek z poliestru, tylko jedną, pasującą do Ciebie w 100%, którą wynosisz i w której poczujesz się szczęśliwa. Ja też przestałam (prawie) chodzić po domu ubrana jak fleja (panicznie bałam się, że przyjdzie listonosz), teraz zakładam ładne ciuchy, które są wygodne. Teraz zbieram kasę na ładną torebkę ze skóry, która mam nadzieję posłuży mi dobrych kilka lat, no i na dobrej jakości kozaki na zimę, bo zawsze kupowałam w najtańszych sklepach, które przemakały, rozlatywały się i w ogóle robiły się “obrzydliwe”, noga się w nich pociła i w rezultacie było mi zimno. Byłam ostatnio z mamą w jakimś tanim sklepie, gdzie jest mydło i powidło i ciuchy właśnie. Chciała sobie kupić pasek za 10-20zł, który już rozlatywał się w sklepie i powiedziałam jej, że lepiej trochę oszczędzić i kupić sobie wypasiony pasek, który posłuży jej lata, a nie dni.

    No i to dogadzanie sobie powoli “rozlewa” się na inne sfery życia, np. na jedzenie czy spędzanie wolnego czasu. Dlatego to jest tak dobra książka! Bardzo polecam.

  13. Czytałam tą książkę i uważam, że jest świetna – po pierwsze lekka, a po drugie naprawdę daje do myślenia. Po jej przeczytaniu o godzinie 23:00 ruszyłam do sprzątania. Mój mąż patrzył na mnie jak na opętaną, a ja po prostu czułam, że muszę zrobić porządek ze swoimi rzeczami – teraz, zaraz!

    Udało się – teraz otwieram szafę i wiem czego mi brakuje (w piątek zamawiam płaszcz na zimę od polskiego producenta 100% wełna!), brakuje mi jeszcze ciepłego, zimowego szala, który zagwarantuje mi, że nie zamarznę.

    Też miałam problem z rzeczami po domu, które są po prostu brzydkie, ale udało mi się większość wyrzucić i teraz jak ktoś do mnie przyjdzie to się nie wstydzę otworzyć drzwi, bo nie wyglądam jak fleja;)

    Futrom już dawno powiedziałam nie – nie ważne czy sztuczne czy naturalne – to nie dla mnie.

  14. O rany, to ja chyba całe życie stosuje slow fashion i to bez przeczytania żadnej z książek.
    Jednak brak pieniędzy w domu rodzinnym każdego może nauczyć ciuchowej oszczędności i rozsądku.

  15. książka Joasi od kilku dni stoi w mojej biblioteczce i czeka na chwilkę czasu i coś czuje,że po Twojej recenzji jeszcze dziś wieczorem go znajdę i zacznę czytać 🙂

  16. To jest pierwsza recenzja tej książki, która naprawdę zachęciła mnie do przeczytania! Wcześniej jakoś wydawało mi się, że mnie ta kwestia nie dotyczy, że przecież nie kupuję za często, a nie mam też możliwości finansowych, żeby odłożyć na coś naprawdę dobrego, ale jak przeczytałam o ciuchach “po domu”, na “super okazje” i na te “po schudnięciu” to złapałam się za głowę-no jakbym czytała o sobie! Także nie ma wymówek, kupuję książkę i biorę się za opróżnianie szafy! 🙂 Dziękuję za ten wpis, Eliza!

  17. Ta książka chodziła za mną od kiedy o niej usłyszałam. Była na mojej liście lektur koniecznych do przeczytania – tym bardziej, że niedługo przeprowadzamy się do własnego mieszkania i należałoby zrobić porządek i wyselekcjonować ciuchy. Dzisiaj ją właśnie kupiłam i zabieram się do czytania. Słyszałam, że takie pozbywanie się rzeczy uzależnia! 😉

  18. Bardzo fajny wpis! Zgadzam się prawie ze wszystkim. Z jednym zastrzeżeniem – bycie eko nie tyczy się tylko futer, ale i naturalnych skór. Niektóre marki chwalą się tym, ze używają tylko odpadów poprodukcyjnych i to jest w miarę ok. Ale kupując tanie skórzane produkty no name made in china mamy praktycznie pewność, że to pies, kot, szop pracz itp…Kupując produkty skórzane made in bangladesh czy india także szkodzimy środowisku – do oczyszczania naturalnych skór (np. krów z ich sierści) używana jest straszna chemia – wystarczy sobie obejrzeć na YT film:Toxic Tanneries Poisoning Workers. Bycie świadomym konsumentem jest bardzo ważne, dlatego zawsze sprawdzajmy metki, sprawdzajmy politykę marek itp.

  19. Boże jak bym chciała slow fashion zastosować w mojej kolekcji botów. Tylko od początku roku kupiłam 11 par, część na sezon wiosna- lato, reszta na wyprzedażach na jesień – zimę. Każde potrzebne, każde inne, bo przecież są botki przed kostę, za kostkę, z zamszu, skóry licowej, rude, czarne. Za każdym razem jak kupię parę, myślę sobię, że to już ostatnia. A po kilku dniach widzę kolejne, niepowtarzalne, które aż się proszą, żeby jej przymierzyć no i wtedy przepadam. Dodatkowo ten dreszczyk emocji, ekscytacji, endorfiny cholerne, że właśnie kupuję ten must have, którego jeszcze nie mam w szafie, bo niby mam….ale tamte nie mają takiego noska, zamka i tak w kółko. Czy tylko ja tak mam? A całe lato i tak przechodziłam, w Birkenstockach, bo przecież na obcasie na spacer nie włoże – niewygodnie, baleriny w upał? Noga mi się przecież zagotuje. Zamszowe botki? Szkoda, bo pada. I tak leżą, piękne, nowe…. Koszt tego to pewnie wakacje all inclusive, ale ja nie pojechałam, bo przeprowadzka i dom przecież trzeba urządzić, chyba butami ustoję, cholera…

  20. Książka jest rewelacyjna! Mi pomogła w innej rzeczy, o której chyba tutaj nikt nie wspomniał -> zawsze jak miałam się pozbyc czegoś praktycznie nowego albo w ogóle nieznoszonego, wciaż dobre itp to właczało mi się myslenie, że marnuję pieniądze. Asia uświadamia w książce w sumie oczywistą rzecz- trzeba “wziąć na klatę” to, że te pieniądze już i tak zmarnowałyśmy – i czy pozbędziemy się tych rzeczy czy będą kurzyć się w naszej szafie, to nie zmieni to faktu zmarnowania pieniędzy. Wiec trzeba się tych rzeczy pozbyć i zastanowić się na przyszłość, wyciągnąć z tego lekcje, żeby więcej się to nie powtórzyło 😉 Wydaje się to oczywiste, ale jednak często podczas porządków mówiłam sobie, że “aaa tyle na to wydałam, a nie wynosiłam, zaczne to nosić!” i jak się domyślacie…nie zaczynałam.

    1. Kaya, miałam zostawić tę sprawę w spokoju, ale regularnie mnie zmuszasz do przyjrzenia się jej. Szkoda, że zapomniałaś, że jest coś takiego jak IP i ja po tym IP mogę sprawdzć czy już kiedyś komentowałaś na moim blogu. Okazuje się, że komentowałaś jako kayaretro-blog.blogspot.com i były to zwykle pozytywne komentarze. Nagle totalnie zmieniłaś do mnie stosunek i od ponad roku regularnie piszesz właśnie takie pełne hejtu i jadu komentarze. Oczywiście ich nie publikowałam, od razu trafiały do spamu, ale jeśli tak bardzo chcesz na moim blogu zaistnieć, to proszę bardzo 🙂

      Przypomina mi to sprawę z DaisyLine, która jakiś czas temu robiła dokładnie to samo. Ludzie, w internecie nikt nie jest anonimowy! Zostaje po Was ślad.

    2. haha brawo Eliza 😀 , wy niedouczone matoły, które myślą, że kawałek kabla w postaci internetu czyni ich panami życia

    3. Wstyd robić takie rzeczy. Pamiętam sprawę z DaisyLine było o tym głośno. Dziwne, że są ludzie, którzy nie wyciągnęli z tego wniosków

  21. Przeczytałam już tę książkę miesiąc temu, zrobiłam listę rzeczy do kupienia na jesień i ostatnio zrobiła mi się dziura w podeszwie trampek i zainwestowałam w Vansy 🙂 Teoretycznie powinnam odczekać te 2 miesiące, ale to była ewidentna złośliwość rzeczy martwych. Ta książka niesamowicie otwiera oczy, dałam ją siostrze, która w końcu wyrzuciła zachomikowane ubrania 😀

  22. Ja przeczytałam i puściłam w obieg.. Śledzę blog Asi od dawna, więc mam uczucie, że książka to pigułka pełna informacji jakie Asia przekazuje na bogu i dużo więcej. Świetnie się ją czyta i na pewno nie jest to jednorazowa lektura. Super są rady dotyczące dbania o ubrania. Moja siostra przeczytała jednym tchem i wreszcie zabrała się za swoją szafę.

  23. Ja mam torbę z rzeczami “jak przytyję”. W sumie nie wiem co z nią zrobić, bo przytyję na pewno, chociażby po potencjalnej ciąży. Na razie pozbyłam się z niej rzeczy, które średnio lubiłam, i zostawiłam tylko te w bdb stanie i w których dobrze się czułam. Czekają…

    1. oj to ja ciuchy z tego gorszego okresu od razu wywalam. Mówię sobie, że tych spodni już nie założę bo na pewno nie przytyję nigdy do tego rozmiaru. Nałogowo odkładam za to ciuchy “jak schudnę” 😀

    2. I u mnie za duże ubrania pochodziły raczej z tego lepszego okresu. Za 3 kg więcej bym się nie obraziła. Więc trzymam z nadzieją te za duże, a te do których absolutnie nie chcę “dochudnąć” oddaję 😉

  24. “To pierwszy poradnik z modą w tle,który faktycznie mi pomógł” – pierwszy? Pamiętam,że chwaliłaś też ksiażkę Charlize Mystery. Czy znaczy to,że ta jest lepsza? Tamta nic nie wnosi? Pytam poważnie,bo myślę o zakupie którejś z tych dwóch pozycji. Z góry dzięki za odpowiedź.

    1. Książka Karoliny w niczym mi nie pomogła bo nie taki był jej cel. To po prostu przewodnik po świecie mody, a głównie ciuchów. Tam dowiesz się różnych informacji o poszczególnych elementach garderoby. Nie było to dla mnie niczym nowym, ale dla kogoś kto interesuje się moga i dopiero w swiecie mody raczkuje ta pozycja powinna być na liście “must read”

    2. dzięki za odpowiedź,Eliza. z przeczytanych recenzji wydawało mi się,ze obie pozycje są do siebie dość podobne,a teraz widzę,ze jednak nie. zdecydowanie bliższa i bardziej pomocna będzie mi pozycja Asi i na nią się zdecyduję 🙂

  25. Książkę przeczytałam i staram się wdrażać w życie. Etapami, bo za wielkie porządki w szafie zabrałam się już początkiem roku, a teraz podpowiedzi Joanny wyklarowały mi kilka rzeczy. Wiem też, że u mnie lepsza jest metoda małych kroków niż radykalne zmiany. Mam czas, by utwierdzać się w przekonaniu, że zmiany idą w dobrym kierunku i by przemyśleć przydatność rzeczy np. w różnych porach roku (przykładowo latem patrzyłam niechętnie na wszystkie ciepłe swetry…).
    Oprócz “rzeczy po domu” mam jeszcze kategorię “rzeczy do remontów”, gdyż trochę tego typu pracy czeka na mnie w niedalekiej przyszłości. Ulubione, ale znoszone ubrania godnie i bezpowrotnie kończą tak swój żywot.

  26. Super wpis! Dziękuję za polecenie tej książki. Zawsze miałam duży problem z segregowaniem ubrań. A teraz jest idealny moment na pozbycie się tych nienoszonych, bo złożyłam szafę 😉
    Po przeczytaniu Twojej recenzji byłam nawet dzisiaj w księgarni, ale nie było tej książki 🙁
    Zamawiam przez internet!

  27. Ja chętnie przeczytam post o tym jak robisz plan zakupów spożywczych, aby gotować zdrowo i jednocześnie niczego nie wyrzucać. Myślę, że sporo osób ma z tym problem, zwłaszcza jeśli mieszka się 1-2 osoby. Alb np. tygodniowy jadłospis na bazie produktów, które możemy wykorzystać do kilku potraw jednocześnie, aby szybko coś skończyć, bez zalegania w lodówce.

  28. Nie czytałam tej książki, ale po przeczytaniu Twojej recenzji jestem dumna, że chociaż jeden z tych punktów już zrealizowałam. 2 miesięczny detoks od zakupów 🙂 i powiem, że poskutkowało. Nagle potrafię z tego co mam stworzyć ciekawą stylizację, a rzeczy, o których już dawno zapomniałam znowu wyszły na światło dzienne. Jutro lecę do miasta więc może wskoczę do księgarni i kupię tą książkę!! 🙂

  29. Ja robię konkretne czystki raz na trzy miesiące a i tak szafy nie mogę domknąć. Przeżywają je dokłądnie jak to określiłaś niedzielne sukienki, które wiszą i czekają na odpowiednią okazję która nie nadchodzi. Ale widzę że ta książka zdecydowanie jest dla mnie obowiązkowa. Najtrudniejszy musi być etap detoxu…

  30. jeśli tak bardzo “dopadł mnie ten cały paskudny konsumpcjonizm. W mojej garderobie jest stos ciuchów, których nie lubię i których nigdy nawet nie założyłam – właściwie nie wiem, po co je kupiłam ” – błagam, oddaj mi je.

    1. Przejdź się do sklepu i kup co będzie Ci odpowiadało 🙂 Skąd pewność, że ubrania Elizy będą pasować lub będą Ci się podobać?

  31. Punkt 2 jest o mnie, czas to zmienić ! Chociaż pewne kroki do zmian w szafie poczyniłam, jednak wiele pracy jeszcze mnie czeka. Inspiruję się książką Joanny i wieloma blogami, między innymi Twoim blogiem, który czytam od dawna i jest jednym z ulubionych:)
    Pozdrawiam Cię Elizo,
    Anka

  32. Zbiera mi się coraz więcej książek do przeczytania. Tę zakupiłam wczoraj. Miała czekać w kolejce, bo ciągle zaczynam książki i ich nie kończę. I co? Dzisiaj chciałam przeczytać tylko parę stron, a nie mogę się oderwać. Wciąga strasznie!

    Dlatego przyznam się, że nie przeczytałam Twojego artykułu. Wrócę do niego wkrótce, jak już sama przeczytam Slow Fashion 🙂
    Pozdrawiam!

  33. Punkt 4. przypomniał mi o radzie Jednej z moich znajomych, która zawodowo pomaga Waszyngtończykom “opanować życie ;)”, podpowiedziała mi kiedyś triczek jak dokonać selekcji ubrań w szafie. Wszystkie wieszaki, z których zdejmujesz ubrania powinnaś odkładać w przeciwnym kierunku niż te, których nigdy nie ubierasz. Po dwóch miesiącach będziesz widzieć w czym chodzisz, a co tylko zawala CI w szafie 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.