Zasady jakimi się kierowałam, usuwając 30 worków ubrań

Stanęłam przed trudnym zadaniem. Musiałam zredukować liczbę swoich ubrań do absolutnego minimum. Moje ubrania do niedawna zajmowały 15 dużych półek i 4 długie drążki. Do tego w kącie garderoby stało ogromne tekturowe pudło, do którego wrzucałam przypadkowe ubrania i właściwie nigdy do nich nie zaglądałam. Góra ciuchów piętrzyła się, by raz na jakiś czas runąć i zmusić mnie do zrobienia porządku. Te porządki, jak się pewnie domyślacie, były doraźne i dawały niewiele.

Najgorsze jest to, że tak ogromną liczbę ubrań zgromadziłam w nieco ponad rok! W te wakacje obraziłam się na wszystkie wyprzedaże i nie kupiłam zupełnie nic. To czym się zajęłam to ograniczaniem liczby ubrań. Nie zrobiłam tego na raz. Podzieliłam to sobie na 5 podejść. W efekcie z garderoby usunęłam 30 worków ubrań i dodatków. Część sprzedałam (w ramach recyclingu ubrań), część oddałam potrzebującym, a część wyrzuciłam (te ubrania nie nadawały się do niczego i byłoby mi wstyd komuś je dać)

Poniżej kilka zasad którymi się kierowałam podczas generalnych porządków w garderobie.

Skup się na tym co „tu i teraz”

Usunęłam wszystkie ubrania, które miesiącami (a nawet latami) czekały na swoją kolej. Przekonałam się, że ciuchy na „jak schudnę” nigdy nie zostały założone. Kiedy zeszłam do rozmiaru S i przymierzyłam spodnie, które kupiłam na „jak schudnę” byłam zażenowana. Leżały beznadziejnie, pogrubiały mnie i masakrowały całą sylwetkę. To samo w przypadku sukienek. W talii były świetnie dopasowane, ale już w biuście nie.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak będziemy wyglądać kiedy schudniemy te przykładowe 5kg. Nie wiemy ile centymetrów zejdzie nam z bioder, talii czy z biustu. Nie kupujmy i nie trzymajmy w szafie ubrań, które są jedna wielką niewiadomą. To strata pieniędzy.

Poznaj swoją sylwetkę

Nie wyobrażam sobie by któraś z Was nie wiedziała jakim jest typem sylwetki. Nie wyobrażam sobie, że któraś z Was bez tej PODSTAWOWEJ wiedzy robi ciuchowe zakupy. Jeśli są tu takie zbłąkane owieczki to kieruje je do tego quizu. Może okazać się pomocny.

Ja jestem klepsydrą i wiem w jakich fasonach jest mi dobrze, a w jakich zupełnie nie. Usunęłam z garderoby wszystkie ubrania. w których wyglądam źle niezależnie od rozmiaru. Lubię się w sukienkach podkreślających talię, w spódnicach ołówkowych, w bluzkach z kopertowym dekoltem i w spodniach z wysokim stanem. Natomiast źle się czuje w prostych tunikach, workowatych spodniach czy bluzkach z szerokimi rękawami.

Moja ulubiona mała czarna
Moja ulubiona mała czarna

Zrób analizę kolorystyczną

Musisz wiedzieć którym typem kolorystycznym jesteś. Wiosną, latem, jesienią czy może zimą. A jeśli jesteś zimą to „meksykańską” czy „królewną śnieżką”. Większość wizażystów zgadza się z podziałem, który przewiduje 12 typów urody. Musisz się z nimi zapoznać!

Pani wiosna i pani jesień lubią ciepłe kolory (kolory z domieszką żółtego i pomarańczowego). Panią lato oraz pani zima o niebo lepiej wyglądają w kolorach zimnych (z domieszką niebieskiego). Ja jestem meksykańską zimą i uwielbiam chłodne kolory.

Na analizę kolorystyczną najlepiej wybrać się do doświadczonej wizażystki. Możecie również spróbować przeprowadzić taką analizę w domu. Wystarczy zaopatrzyć się w folie termiczną, która z jednej strony jest złota, a z drugiej srebrna. Należy stanąć przed lustrem, owinąć się folią i sprawdzić w którym kolorze wyglądamy lepiej.

Często jednak srebrny i złoty kolor to za mało by określić typ kolorystyczny. Ważny jest też kolor tęczówki, kolor włosów, kolor pieprzyków i tak dalej. Czynników na podstawie których określa się tym jest sporo, radzę w tej kwestii zaufać profesjonalistom.

W garderobie mam zdecydowanie najwięcej niebieskich i białych ubrań.
W garderobie mam zdecydowanie najwięcej niebieskich i białych ubrań.

Zadaj sobie dwa pytania

  1. Czy czujesz się w tym ciuchu najlepszą wersją siebie?
  2. Czy chodziłaś w tym ciągu ostatniego półrocza

Jeśli na oba pytania odpowiedziałaś „NIE”, pozbądź się tych rzeczy. Nie mam tu oczywiście na myśli ubrań sezonowych takich jak trencze, kurtki czy jesienne parki.

Po co nam ubrania w których nie czujemy się najlepszą wersją siebie? Po co nam ubrania w których tak naprawdę w ogóle nie chodzimy? Wierzcie mi, są osoby, które będą w tym chodzić i będą się tymi ubraniami cieszyć. Wy już nie będziecie.

fashionelka tory burch

Nie mogę nie wspomnieć o trzecim, pomocniczym pytaniu
3. Czy będzie to dobry ciuch po domu?

Ale o tym w kolejnym punkcie.

Ogranicz ubrania „po domu”

Kiedy zaczęłam czystki w garderobie pytanie nr 3 zadawałam sobie zdecydowanie zbyt często. W konsekwencji „ciuchy po domu” zajmowały aż 3 półki. Kiedy dodałam do tego ubrania „na spacery z psami” oraz ubrania „koło domu” to zaczęło robić się nieciekawie.

Pracuję z domu, więc uznałam, że takich codziennych, niewyjściowych ubrań muszę mieć najwięcej. Bzdura! Dlaczego skazywałam się na pracę w powyciąganych i niewyjściowych ubraniach? Dlaczego uznałam, że skoro nikt (prócz męża) mnie nie widzi, to mogę chodzić jak ostatnia fleja? Powywalałam wszystkie tego typu ubrania i zostawiłam kilka par legginsów i ładnych bawełnianych t-shirtów. Taki drobiazg sprawił, że czuję się o niebo lepiej.

Postaw na bazę

Dzięki ograniczeniu liczby ubrań wiem dokładnie co i gdzie się znajduję. Moją bazą są dobrze dopasowane spodnie. To po nie sięgam zdecydowanie najczęściej. Pół roku temu znalazłam swój fason i kupiłam od razu 6 par. Każda w innym kolorze. Ktoś może spytać – GDZIE TU MINIMALIZM? W moim przekonaniu minimalizm nie oznacza ograniczenia liczby spodni do 2 sztuk. Chcę mieć wybór, ale chcę by były to absolutne pewniaki i klasyki, a nie przypadkowe spodnie kupione na wyprzedaży. Teraz nawet nie myślę o kupnie nowych spodni, bo po co.

Moją bazą są też dobrej jakości bluzki, swetry, trencze i koszule. Trendy się zmieniają, ale klasyki nigdy nie wyjdą z mody.

Granatowy trencz, mój klasyk
Granatowy trencz, mój klasyk

Recycling ubrań

To moja zasada, która pomaga mi ograniczyć liczbę ubrań w garderobie przy jednoczesnym prezentowaniu Wam licznych tematycznych stylizacji. Jak to możliwe? Praktykuję po prostu recycling ubrań. Nie mogę kupić nowego, jednosezonowego ciucha, jeśli nie sprzedałam tych z poprzedniego sezonu. To samo tyczy się torebek. Nie mogę kupić nowej jeśli nie uzbieram pieniędzy sprzedając stare.

DSC_2770

Dajcie znać jak wyglądają Wasze szafy i garderoby. Potrzebny im lifting? A może już macie to za sobą?

 

 

51 Comments
  1. Wspanily wpis! Przede mna podobne zadanie! Niedlugo zmienamy z chlopakiem mieszkanie, a w Londynie dosc ze mieszkania sa bardzo drogie to jeszcze male. Przeprowadzamy sie do centrum, gdzie wlasnie mieszkania sa drogir i MALE wiec zdaje sobie sprawe, ze moja szafa nie pomiesci tyle ubrac ile mam na obecna chwile – czas wziac sie za porzadki, ale prawde mowiac, zawsze mu smutno jak musze z czyms sie rozstac! Jednak zdecydowanie masz racje, taka selekcja to dobry pomysl. Mysle, ze analiza kolorystyczna to rowniez swietna sprawa!

    Pozdrawiam
    Kornelia

  2. O kurczę – szacun! Nigdy chyba nie miałam takiej ilości ubrań ; ) Swoich od zawsze mam niewiele, bo nie lubię, gdy rzeczy zabierają mi przesfrzeń życiową, ale też bardzo pilnuję recyklingu ubrań moich dziewczyn. Nie rozumiem zostawiania za małych ubranek, „bo może za 5 lat będzie kolejne” w momencie, gdy półki w sklepach uginają się od coraz fajniejszych modeli, a dziecko 1 na bieżąco rośnie i garderobę trzeba mu wymieniać. Od zawsze trąbię na blogu o tym, że dzięki takiemu podejściu możemy zapewnić dziecku lepszą jakość ( nie tylko ubrań, ale też zabawek, mebli itp.), bo nie ładujemy w zakupy za każdym razem nowych pieniędzy, tylko tych „odzyskanych”

    A jako mama dwóch dziewczynek, które są KOMPLETNIE różne, a w dodatku urodzone jedna latem, druga zimą, mogę absolutnie potwierdzić, że nie widzę większego sensu w zostawianiu rzeczy, chyba, że dzieciaki zaczynają się doganiać rozmiarem albo mówimy o albo perełkach, które chcemy zostawić na pamiątkę albo zwyklakach, które się nie sprzedadzą a są w super stanie ( ale tych też nie za dużo)

    Eliza, a opracowałaś jakiś system, żeby za rok nie musieć się znów pozbywać takiej ilości rzeczy? : )

    1. Nie kazdego stac, zeby co kilka lat kupowac kolejnemu dziecku nowe ubrania tylko dlatego, ze sa modne. Inni ludzie maja inne priorytety i potrzeby niz Ty 😉 Poza tym dziecko szybko wyrasta z ubran, wiec calkowicie popieram odlozenie kilku ciuszkow dla kolejnej pociechy i nie marnowanie pieniedzy.

  3. Eliza, nie wyrzucaj ubran, nawet jak sa zniszczone warto oddac do recyclingu – np H&M przejmuje w jakimkolwiek stanie bo zbieraja do wykorzystania w ramach kolekcji consious – sprawdz ze blogi o ZERO WASTE gdzie dostaniesz wiele informacji na temat gdzie oddac badz jak przerobic. Minimalizm to super podejscie ktore ogranicza nasz wplyw na srodowisko znaczaco, ale wyrzucajac nawet zniszczone mocno one laduja na smietniskach i bardzo dlugo sie rozkladaja 🙂 pozdrawiam – sama przeszlam ta droge wiec wiem ze to bardzo emocjonalne 🙂

  4. Ja mam w planach jutro wziąć się za moją szafę,
    Też tak ostatnio zrobiłam -najpierw wyprzedaż szafy, a potem zakupy na wyprzedażach 😉
    Teraz muszę zrobić pociążowe porządki w szafie 😉

  5. Dzięki za inspirujący wpis. Muszę się odpowiednio nastawić na pozbycie się stosów ubrań (,,niestety” mam ogromną piwnicę zawaloną moimi i rodzinnymi ciuszkami, gratami) zamówić kontener lub TIR ( 😉 ) i pozbyć się wszystkich ubrań , które swoja świetność mają za sobą, książek już przeczytanych a nie doniosłych (biblioteki biorą wszystko), sprzętów do reperacji, które mnie przeżyj a 🙂 itp. itd. M.Anna
    p.s. Może zamiast wiecznie szukać w szafach i szafkach tego, co tam zalega – znajdę czas, by oddać do rzemieślnika podstawę maszyny do szycią Singera,by zrobił z niej stoliczek….

  6. na razie zrobiłam przeglad butow
    doliczylam sie 98 par!!!!
    i wiecie co?
    pozbycie sie rzeczy oczyszcza nie tylko przestrzen, ale rowniez psychicznie-tak to dziala
    Ubrania nadal czekaja – z butami latwiej bo nie ma problemu na „jak schudne”😉
    pozdrawiam

    1. Mnie jest trudniej, bo może kiedyś będę miała taką sukienkę, do której idealnie będą pasować te buty 😛

  7. Ja mam ciągle problem z ubraniami „po domu”. Po przeczytaniu Twojego wpisu uświadomiłam sobie, że zajmują większość miejsca w mojej szafie! Nie dziwię się, że ta zaczyna pękać w szwach… Jeszcze w wakacje postanowiłam ją „odchudzić”. Dziękuję za motywację!

  8. Wpis w sam raz na obecna chwile 😉 Wlasnie siedze wsrod ubran, butow i torebek zastanawiajac sie co zapakowac ze soba podczas przeprowadzki. A ze przeprowadzka wymaga podrozy lotniczej moim postanowieniem jest zmieszczenie sie w dwoch walizkach 😉 Tylko jak to zrealizowac, kiedy dna szafy nie widac? Do tej pory udalo sie wyrzucic 10 pelnych workow. Nie poddaje sie i sortuje dalej, w koncu jeszcze mam tydzien. Pozdrawiam

  9. Eliza, jesteś świetną motywacją! 🙂 Mi osobiście dużo dała książka „Magia sprzątania”. Po przeczytaniu jej w jeden dzień byłam tak strasznie nakręcona, że miałam ochotę wyrzucić wszystko 😀 Obiecałam sobie, że będę do niej wracać przynajmniej raz do roku, żeby się nie zagracić i właśnie sięgam po nią ponownie za kilka dni.
    Ubrań „po domu” mam dosłownie kilka sztuk, tak samo lata temu przestałam spać w czym popadnie i teraz mam tylko same fajne i ładne piżamy. Nawet przyjemniej się choruje w ładnych rzeczach 😉
    Często jeśli mam ochotę sobie kupić coś nowego albo żal mi się z czymś rozstać zadaję sobie pytanie: „Czy XXX (tu wstaw imię osoby, której styl podziwiasz, w moim przypadku to moja szefowa :)) założyłaby to na siebie?” – uwierzcie, działa za każdym razem!

  10. A propos jeginsow to tak, w NL sa rożne długości nogawki. Są 4: 28-71cm to jest z serii pettie czyli dla kobiet do załóżmy 160 cm, 30-76cm, 32-81 cm i 34-86 cm. Przy rozmiarze polskim na metce od góry macie te w cm, przy rozm angielskim te 30,32 itd. Jest to tez na wewnętrznej metce. Eliza są tez inne kolory emillie 🙂

  11. Jestem w trakcie przygotowań do przeprowadzki. Tak się dzieje, że idziemy na mniejszy metraż więc pełna mobilizacja i plan z przygotowaniem nowego lokum, żeby dobrze rozplanować miejsce do przechowywania, dwa, żeby pozbyć się w końcu rzeczy ” na później”.
    Zaśmiałam się na głos, jak czytałam o rzeczach „po domu” hehehe Niedawno właśnie przeglądając szafę, moją, męża i dwóch córek, robiłam sortowania na kupki: aktualne, zimowe, do oddania/sprzedania, szmaty ( dziurawe,poplamione) i te po domu… Jakie było moje zdziwienie jak ta kupka osiągnęła pokaźną wielkość, a miało to być raptem kilka rzeczy 😉
    Poszła pod jeszcze jeden przegląd.
    Doszłam do takiego samego wniosku jak Ty. Skoro pracuję dużo w domu, nie muszę chodzić w naciągniętych ubraniach.
    Podziwiam i gratuluję uporania się z szafą. Ja jeszcze walczę…

  12. Tak, ubrania „po domu”, „koło domu”, „do ogrodu”… jak ja to doskonale znam 😀 W efekcie pełno miejsca zajmują ciuchy, które teoretycznie już dawno powinny się pożegnać z naszą szafą, najgorsze co można sobie zrobić…
    Ubraniowy recykling to bardzo dobry pomysł, obecnie moja szafa już coraz trudniej się domyka, a ja i tak nie mogę „przechodzić” wszystkich ubrań, bo przecież tydzień ma zaledwie 7 dni, a ja jestem tylko jedna. Czas najwyższy wziąć się za gruntowne porządki 😀

  13. wow, 30 workow ubran to chyba rekord! 😉 dobra robota. Zgadzam sie z tym, ze nie nalezy trzymac ubran na ‚za piec kilo’. Raz, ze moga zle lezec, a dwa- za te ‚piec kilo’ juz zupelnie inne rzeczy moga nam sie podoac. POzdrawiam! <3

  14. Ja w lipcu nie odwiedzilam wyprzedazy w galeriach. Raczej skupilam sie na urzadzaniu mieszkania. W tamtym roku nie urzadzalam, ale tak samo w lipcu nic sobie nie kupilam.
    Jednak wpadły zakupy na ZALANDO, duzo promek. uzupelnilam odzies sportowa iiiii jesienną! Bo na lato sie nie nastawiam! ;p tak czy siak uwazam, ze do sprawy podeszlam dosc rozsadnie. Ostatnio takze oddałam sporo ubran,a w tym rozkloszowaną spodniczke z pianki, ktora mialam raz zalozoną. Totalnie nie moj styl, a kupilam ja bo była „na czasie”. Szkoda tylko moich pieniedzy!

  15. Ostatnimi czasy znajduję na Twoim blogu dużo więcej tekstów „dla mnie”. Nie jestem wielką fanką i nie czytuję Cię regularnie, ale wchodząc na bloga od czasu do czasu jest tu coraz więcej ciekawych artykułów. Znam Twojego bloga już wiele lat i muszę Ci przyznać, że bardzo się ostatnio zmieniłaś 🙂 na plus! Chociaż może to złe słowa, bo pewnie w życiu prywatnym jesteś dalej tą samą Elizą (btw – high five imienniczko ;)), jednak Twoje teksty i blog ostatnio bardzo się rozwinęły i zyskały na rzetelności. Może to przez to, że sama postawiłaś na samorozwój 🙂 Gratuluję! Trzymam kciuki za dalsze postępy na każdym polu i za wszystkie nowe cele!

    A tekst świetny, ja akurat trzymam szafę w ryzach od dawna i to wspaniałe uczucie panować nad czymś, co wiele lat było chaosem. 🙂

    1. ooo, to jest wpis na moją odpowiedź. Ja Elizę spotkałam necie jakoś przypadkiem, chyba jeszcze przed zaręczynami. powiązania były z kominkiem i segrittą, doczytałam się o wpływowości, mediach, blogach, nawet o początkach znajomości z Tomkiem, stare wywiady (jak szukam, to do końca ;)). Potem jakoś mi umknęła i znowu wpadła, ale już na etapie szukania sukni ślubnej (pewnie dzisiaj miałabyś dwie, taki trend, ja pewnie tak ;). Imienniczko, największa zmiana Elizy nastąpiła, wedle mnie, nie teraz, kiedy zmieniła tryb życia, dietę, fitlook (jest super!), ale kiedy pewnego dnia zaczęła pisać od siebie, swoim codziennym językiem, Może to pamiętasz Eliza W-S? wcześniej wpisy były poprawno grzeczne, dobrze się czytało, ale tak jakoś w ryzach dziennikarskich notatek. i nagle napisałaś od siebie, tak jak mówisz codziennie. od tego czasu jestem tu prawie codziennie, widzę, kiedy potrzebujesz czasu na oddech, dla siebie i nie komentuję że na blogu cicho, że nic się nie dzieje. Żeby blog nie wiał wpisami na odwal i zapchaj, czasem lepiej poczekać. nie powiem, że Eliza jest dla mnie inspiracją, bo jestem starsza i z tego powodu doświadczeniami ją wyprzedzam, np. czystkę szafy robię na bieżąco od kilku lat, a ostatnio też wywalam kosmetyki, popierdółki. Ale kiedy patrzę na jej mieszkanie, odważam się na zmiany u siebie. To nie jest tak, że piękne mieszkania są tylko na zdjęciach, można je zrobić u siebie! patrzę też na robienie i podawanie jedzenia i to tez zmienia moje nawyki. i tylko czekam na wpis (wiem, że Eliza jest ambasadorką lierac) lub choćby notkę, czy warto wydać taką megakasę na lamer. bo ja chciałabym czegoś skutecznego, ale boję się, że umoczę. No i jak zwykle pozdrawiam Ciebie Elizka :}

    2. Jeju Lidka, wzruszyłam się do łez. Ile w Tobie empatii i wyrozumiałości. Chyba nigdy nie dostałam takiego komentarza, który tak by mnie poruszył. Piszę to, a łzy lecą mi po policzkach bo to są słowa jakich właśnie potrzebowałam. Cudownie mieć takich czytelników, cudownie jest pisać właśnie do takich ludzi.

      Lidka, zrobiłaś mi dzień. Dziękuję!

  16. Super wpis! Od pewnego czasu zaczął mi przeszkadzać nadmiar wszystkiego i muszę zrobić podobnie jak ty- chociaż i tak dużo rzeczy już się pozbyłam!

  17. Dzięki Tobie moja garderoba ograniczyła się do jednego drążka 40 cm szerokości i 4 tak samo szerokich półek. Jest świetnie, a najlepsze jest to, że teraz jak pomyślę o jakimś ubraniu mogę z zamkniętymi oczami powiedzieć gdzie się znajduje, a to spora oszczędności czasu przy porannym szykowaniu się np. do pracy. Dzięki za motywację 🙂
    PS. Ja pozbyłam się 18 worków ubrań, teraz kolej na mojego narzeczonego :*

  18. Tego lata przyjęłam taką zasadę-każdy ciuch ( oczywiście dobry, pasujący do mnie i nie zniszczony) założę na siebie dwa razy i dopiero mogę kupować nowy. Do tej pory było tak, że miałam pełną szafę a i tak chodziła na okrągło w trzech góra czterech rzeczach na zmianę. Teraz łączę ubrania, dokładnie planuje co założę. Nie wiedziałam o tym że mam w swojej szafie tyle fajnych stylizacji. Od połowy czerwca nie byłam jeszcze w sklepie. Jednak zanim coś kupię połowę zamierzam sprzedać.

  19. Za porządki zabieram się od dwóch tygodni.. Mam mnóstwo ubrań których nie noszę, a żal mi się z nimi rozstać.. Po Twoim wpisie już wiem jakie pytania sobie postawić żeby w końcu zobaczyć światło w szafie 😀
    Pozdrawiam!

  20. Przeprowadzałam się już kilka razy, za każdym razem pozbywając się części ubrań, kilkakrotnie robiłam też czystki w szafie, a ciuchy i tak się mnożą, zapewne przez podział lub pączkowanie.

  21. Chciałabym ograniczyć liczbę moich ubrań i wielokrotnie wystawiałam je na sprzedaż na stronach internetowych z używanymi ciuchami, na stronach z ogłoszeniami, na grupach na FB i nic 🙁 nie udało mi się sprzedać ani jednej sztuki. Imprez typu wymiana ubrań u mnie już nie ma. Nie sprawdzały się i ludzie przestali je organizować. No i teraz mam problem bo szkoda mi wyrzucić czy oddać obrań bo mam poczucie wyrzucania pieniędzy 🙁

  22. Hej! cierpię na ten sam problem, chociaż wygrywasz w ilości zajmowanych półek!;-) Ja też od pewnego czasu przymierzam się do porządków w szafie, ale zawsze brakuje mi czasu. Być może niebawem nabędę swoje mieszkanie i wtedy podczas wyprowadzki z domu zrobię ogromny porządek! 😀 OBY!!! pozdrawiam !!

  23. Eliza mam pytanie do analizy kolorystycznej. Czy możesz/mozecie polecić kogoś kto przeprowadza analizę online lub kogoś z Warszawy? Będę bardzo Wdzięczna za pomoc 😊

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>