Spinalonga – Wyspa trędowatych

Jeśli wybieracie się na Kretę koniecznie zaplanujcie wypad na Spinalongę, to niewielka, opuszczona wysepka, która ma niesamowitą historię. Przerażającą, smutną ale i fascynującą.
To co jest w tej wyspie takie niesamowite i co plasuje ją na szczycie najciekawszych miejsc w Grecji to fakt, że znajdowała się tam ostatnia kolonia trędowatych. Grecki rząd by pozbyć się Turków (którzy nie chcieli opuścić wyspy) zaczął zsyłać na Spinalongę osoby chore na trąd. Przez wyspę przewinęło się ponad 1000 trędowatych, ale maksymalnie mieszkało tam 400 osób.
Spinalonga wyspa

 

Trędowaci, mimo swojej (jeszcze wtedy) śmiertelnej choroby próbowali prowadzić normalne życie. Pracowali, mieli swoje biznesy, chodzili do sklepu, restauracji czy na kawę. Chorych zsyłano głównie z Krety, ale też sąsiadujących wysp i z Grecji. Nierzadko odłączano żonę od męża czy matkę od dzieci, dlatego zdesperowani ludzie okaleczali się i wzajemnie zarażali po to by być na Spinalondze razem. Kiedy na wyspie rodziło się dziecko, zabierano je do sierocińca na Krecie. Bywały jednak sytuacje, w których matka specjalnie okaleczała noworodka by go zarazić. Dzięki temu zostawało przy niej. Desperacja, egoizm czy po prostu miłość i troska? Ocenę zostawiam Wam

 

Piekarnia
Piekarnia
Budynek mieszkalny
Pozostałość po budynku mieszkalnym
Restauracje, sklepy i kawiarnie
Restauracje, sklepy i kawiarnie
Mapa Spinalongi
Mapa Spinalongi

Forteca zbudowana przez WenecjanForteca zbudowana przez Wenecjan

spinalonga brzeg

Mieszkańców Spinalongi można było odwiedzać. Nie były to jednak typowe wizyty. Nikt nie rzucał się nikomu na szyje, nie trzymał za rękę i nie przytulał. Takie spotkania musiały być niezwykle ciężkie zarówno dla mieszkańców wyspy jak i dla przyjezdnych. Trądem można było zarazić się nawet drogą kropelkową, dlatego trzeba było zachować wszelkie środki ostrożności. Każdy przyjezdny MUSIAŁ do zmierzchu opuścić wyspę, jeśli tego nie zrobił, zostawał na niej na zawsze…

To właśnie ta brama dzieliła trędowatych od gości.
spinalonga brama

 

Na krecie był szpital, dwa kościoły, piekarnia, sklepy oraz restauracje. Lekarz raz na jakiś czas przyjeżdżał na wyspę i badał tych najbardziej potrzebujących. Pielęgniarki, które pracowały w szpitalu też kiedyś dojeżdżały, ale w pewnym momencie i one się zaraziły, przez co nie mogły już opuścić wyspy.

W  kościele po lewej odbywały się msze, śluby i chrzciny. Natomiast w tym po prawej pogrzeby. Niewielki dzwon rozbrzmiewał zawsze wtedy gdy na wyspie ktoś umierał. 
kościoły na Spinalonga
Spinalonga znajduje się tylko 300m od Krety, ląd był niezwykle blisko, ale osoby chore na trąd nie mogły wychodzić poza mury swojej wyspy. Byli w niej niejako zamknięci, czekając na śmierć. Część trędowatych miała nadzieje, że w końcu zostanie wynaleziony lek, który ich uzdrowi i pozwoli wrócić do rodzin, druga część była załamana swoją sytuacją i nie potrafiła prowadzić normalnego życia.
Kreta widziana z wyspy
Kreta widziana z wyspy
To miejsce wywarło na mnie ogromne wrażenie. Patrząc na ruiny piekarni, szpitala czy domów mieszkalnych wyobrażałam sobie jak to było, kiedy mieszkali tu ludzie.  Jak mocną musieli mieć psychikę by mimo swojej fatalnej sytuacji nie załamać się i normalnie żyć. Niektórzy szczęśliwcy doczekali się czasu, kiedy wynaleziono lek. Zostali przewiezieni do Aten i poddani leczeniu. Do dziś na Spinalondze odbywają się spotkania tych którzy przetrwali. Emocje jakie im towarzyszą są podobno nie do opisania.
44 Comments
  1. Polecam książkę Victorii Hislop „Wyspa”. Opisuje ona właśnie życie na wyspie, stosunek ludzi z Krety do trędowatych itd. Naprawdę warto przeczytać:)

    1. Miałam już spisywać tytuł gdy przypomniałam sobie,że 3dni temu bibliotekarka mi ją poleciła i mam ją już w domu:)już nie mogę się doczekać jej czytania.

    2. Czytałam ją. Życie na wyspie było właśnie takie jak opisała to Eliza. Ale mimo tragedii jaka dotykała tych ludzi, próbowali zbudować sobie namiastkę normalności…

    3. Czy wie ktoś gdzie można dostać jeszcze książkę? W wielu księgarniach jest już niedostępna:(

    4. Ja też kiedyś szukałam i okazało się, że jest w mojej bibliotece publicznej do wypożyczenia. Także polecam sprawdzić 🙂

    5. Fash, książka „Wyspa” jest właśnie wznawiana (może na facebooku poinformuj inne czytelniczki, które też jej szukały po Twoim wpisie i komentarzach pod nim :)) – sama dłuuugo na nią polowałam, była tylko na allegro za 150 – 200 zł, a od dziś jest już do kupienia normalnie – np. w dyskoncie internetowym Aros jest już dostępna za 25 zł (ale tylko kilka egzemplarzy). U mnie już zamówiona! 🙂 Pozdrawiam!

    6. 🙂

      Obiecałam sobie, że jak tylko będzie dostępna, to dam Ci znać, bo to dzięki Twoim wpisom i komentarzom czytelniczek odkrywam bardzo fajne rzeczy, których warto spróbować w swoim życiu 🙂

      Zainspirowałaś mnie Fuertą – pojechałam w zeszłym roku! 🙂 Czytelniczki „namówiły” na zakup „Wyspy” 🙂 Ty przekonałaś mnie do „Niebo istnieje… naprawdę!” i nie żałuję 🙂 Teraz też zamówiłam „Bez słów”, skoro nie wygrałam, a i tak zamawiałam akurat książki 🙂

  2. O kurcze!
    Nawet nie miałam świadomości, że na tą wyspę można ot tak pojechać.
    Niezwykłe jest to, że te budynki wyglądają tak, no w sensie tak codziennie. Spodziewałabym się czegoś bardziej skromnego i nie tak rozbudowanego w infrastrukturze. Niezwykłe miejsce. Na pewno przy okazji wizyty na Krecie tam pojadę 🙂

  3. Wow… zatkało mnie. Zabrałaś nas Elizka ze sobą na tę wyspę. Genialnie opowiedziana historia, a dwa ostatnie zdania budzą emocje.
    Udanych wakacji! 😉

  4. Jeden z najciekawszych Twoich wpisów Eliza. Ja teraz przebywam w zachodniej części Krety. Przez ponad tydzień zwiedziłam Chanię, Rethymno, Balos, Elafonisi, Falasarnę i wielę innych pobliskich. W następne wakację marzy mi się wschodnia część wyspy. Nie spodziewałam się, że Kreta będzie tak piękna. Czekam na Twoje relację 🙂

    1. Hej! Może ja odpowiem, bo akurat się z Fashionelką minęłyśmy na Krecie:) My wyjeżdżaliśmy, ona przyjeżdzała. Wycieczkę na Spinalongę można zakupić na kilka sposobów, np. u rezydenta jako wycieczkę fakultatywną – jest wtedy drożej, ale jest przewodnik, plażowanie na wyspie Kolokitha, zwiedzanie np. Agios Nikolaos, skąd wypływa się statkiem. Można też samemu wyjazd zorganizować – promem z Eloundy, statkiem wycieczkowym z Agios Nikolaos (chyba 15 euro od osoby z przewodnikiem lub 12 bez) lub łódką z Plaki (my wybraliśmy to rozwiązanie – 8 euro od osoby w obie strony). Zależy gdzie się przebywa – my mieszkaliśmy w Hersonissos, ale mając wypożyczony samochód, odległości nie były nam straszne;)

    2. Można też wykupić w lokalnym biurze podróży, jest taniej niż u rezydenta i również polski przewodnik. My korzystaliśmy z http://www.zwiedzajkrete.pl Świetny wpis i cudowne zdjęcia, poczułam się jakbym tam wróciła 🙂

  5. Fash, jezdzisz po tylu cudownych, gorących miejscach a jeszcze nigdy nie wróciłaś opalona! Teraz też blada jakbyś siedziala w dolinie pod Zakopanem 🙂

  6. Bardzo ciekawy artykuł! Zwiedzając nowe miejsca zawsze szukam informacji na temat historii. Bez sensu zwiedzać i nie wiedzieć nic o życiu mieszkańców i ich przeszłości.

  7. Świetny wpis! Niestety nie miałam możliwości zwiedzenia tej wyspy będąc na Krecie, stąd dziękuje Ci bardzo, że choć przez chwilę mogłam się poczuć tak, jak bym tam była:) Bardzo poruszyła mnie ta historia, koniecznie muszę przeczytać tą książkę. PS. Czekam na wpis dot Santorini, bo to jedno z moich ulubionych miejsc w Grecji;)

  8. Piękna. Zwłaszcza dopływając do niej widok tych czarnych flag na szycie robi bardzo duże wrażenie. Polecam dla wszystkich wybierających się na Kretę.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>