Rocky zostaje w rodzinie!

It’s official! Dziś zapadła decyzja SABu, że Rocky zostaje u nas, że możemy go adoptować!!! Informacje dostaliśmy dosłownie przed chwilą, więc możecie sobie wyobrazić jakie u nas w mieszkaniu panuje szczęście!! Otworzyliśmy szampana i świętujemy. Szczerze mówiąc nie mogliśmy się tej decyzji doczekać. Rocky’ego pokochaliśmy od pierwszego przytulenia i nie wyobrażaliśmy sobie, że moglibyśmy go oddać.

Szczęście razy milion!!! <3

112 Comments
  1. Słyszałas Eliza o psiaku ,ktoremu zaszyli oczy i odbyt,ucieli ogon? Dzis go znalezli..niestety oczu nie uratowali…
    Ludzie są coraz gorsi,co sie dzieje z tym światem…

    1. Po co piszesz takie rzeczy, dziewczyna się cieszy że psiak u niej zostaje a Ty z takimi makabrami wyskakujesz.

    2. on nie miał oczu wiec nie mozna bylo ich uratowac dla ścisłości. oczy miał usunięte i zaszyte powieki.

  2. Nigdy nie widziałam Was, ani Rocky’ego na oczy, a cieszę się tak ogromnie! Naprawdę, jestem przeszczęśliwa!
    Odbiegając od tematu, widziałaś Elizko w telewizji tego psiaczka, którego znaleziono gdzieś przy ulicy z wydłubanymi oczkami? Tragedia! Aż mi się łezka zakręciła w oku.
    Pozdrawiam, niech Wam się buldożery zdrowo chowają 🙂

  3. Cieszę się razem z Wami 🙂 stworzyliście obu bulwom wspaniałe warunki, dajecie dużo miłości co widać na każdym zdjęciu. Maluch nie mógł lepiej trafić 🙂
    GRATULUJĘ.

  4. To wspaniała wiadomość!
    Serce do zwierząt to „wielka” cecha. Kiedyś nie wyobrażałam sobie siebie jako właściciela zwierzaka, a dziś nasz dom bez Borysa-buldoga angielskiego-wydawałby się taki pusty. Kocham te cudowne płaskie mordeczki 😉
    pozdrawiam i gratuluję powiększenia rodzinki 😉

  5. Od początku wiedziałam ze z Wami zostanie, no bo gdzie miałby lepiej??? :))) no to teraz musicie mu sprawić obroże lv żeby się nie czuł gorszy od Rambo… 🙂 nie no to był żart. Super wiadomość!!!

    1. Nie miałam żadnych wątpliwości że maluch u Was zostanie, super bardzo się cieszę i gratuluje drugiego „dziecka” ☺
      PS – Jak nie obróżka to cos innego, ale Rocky musi mieć jakiś gadżet LV, nie moze być poszkodowany ☺ Pozdrawiam

  6. Wyobrażam sobie wasze szczęście. Cóż, zostaliście rodzicami po raz 2gi :). Ciesze się, ze ta sympatyczna psiunia w końcu zazna miłości i spokoju, po tym co przeszedł należą mu się tacy wspaniali ,,rodzice” jak WY :).

  7. Świetnie, że przygarnęłaś psa to wielka rzecz. Jednak sformułowanie adopcja psa to według mnie nadużycie, dzieci się adoptuje. Nie mogę zrozumieć takich pomyłek nawet jeden z komentarzy brzmi tak jakbyś została mamą dziecka a nie właścicielką psa. Rozgraniczajmy pewne sprawy z szacunku do człowieka-dziecka porzuconego.

    1. Pies to żywe stworzenie i też okazuje uczucia podobnie, jak człowiek. Nie bez przyczyny używa się sformułowania „pies najlepszym przyjacielem człowieka”.

      Psy też są porzucane i słowo adopacja jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Cieszę się, że tak znanym blogu Eliza porusza kwestie szacunku do zwierząt i świeci przykładem.

      Cieszę się razem z Wami 🙂

    2. adopcja to słowo które również odnosi się do zwierząt i nie jest zarezerwowane jedynie dla ludzi/dzieci:) Nie bójmy się powiedzieć „adoptowałam psa” jeśli tak to jest:) Pozdrawiam

    3. Drogi anonimie Twój komentarz przechodzi do historii moich najgłupszych przeczytanych komentarzy w życiu…
      Na szczęście są jeszcze na tym świecie ludzie tacy jak Elizka, którzy obdarzają zwierzęta miłością równie wielką co ludzi.

    4. Naprawdę nie można kochać zwierząt jak zwierząt? Trzeba je traktować jak dzieci ?mówić o nich jak o dzieciach? Bez tego się nie da? Jakieś to zmanierowane dla mnie! Karolina sądzę, że nie zrozumiałaś sensu wypowiedzi świetnie, że są ludzie którzy pomagają zwierzętom, nie w tym sęk.

    5. Również uważam,że słowo „adopcja”jest nieco przesadzone… i osobiście wolałabym pomóc dzieciom bądz też starszym czy bezdomnym.
      Lubię zwierzęta i nie mam nic przeciwko pomocy im, ale pisanie, że jest się mamą jest nieco przesadzone. Ale to tylko moje zdanie.

    6. Kasiunia, to super, że chcesz pomagać dzieciom i starszym, zachęcam Cię byś to robiła. Mnie krzywda psów boli najbardziej i pomagam im jak mogę. Każdy współczuje inaczej i komu innemu, uszanujmy to i po prostu pomagajmy komy chcemy, adoptujmy kogo chcemy i bądźmy mamami/rodzicami dla kogo chcemy 🙂

    7. Eliza z mężem okazali ogromne serce temu psiakowi, poświęcili mu masę czasu i opieki, zrobili coś wyjątkowego. Oby jeden na dziesięciu z nas pomagał choć minimalnie zwierzakom, nie byłoby tyle zła i nieszczęścia wokół nas. Przygarnięcie= Adopcja Rockiego, którym dzieli się z nami Eliza na swoim blogu to fantastyczna informacja, i na pewno to nie miejsce na szukanie igły w stogu siana, i czepianie się słówek. Dodam na koniec, iż podpisując umowę ze schroniskiem z którego bierzemy psa, nazywa się Umową Adopcyjną w której podejmujemy się konkretnych obowiązków z niej wynikających, więc tak można powiedzieć z całym przekonaniem że można psa ADOPTOWAĆ.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za Rockiego 🙂

    8. Oj….ludzie. Robicie problem z niczego, naprawdę. Ja tez przygarnęłam kota. Podpisałam umowę ADOPCYJNĄ. Nieraz jak komuś o tym mówię, że „adoptowałam” kota, mówię to z lekkim uśmiechem, bo wiadomo – to słowo, hmm, dla niektórych jest zarezerwowane dla dzieci. Dla mnie dziecko jest wartością najwyższą, ale nie przeszkadza mi to absolutnie w kwestii adopcji zwierząt. Wyyyluzujcie. To,że ktoś mówi, że jest „mamą” psa czy kota nie znaczy,że traktuje to bardzo DOSŁOWNIE. Ja też do mojego kota pieszczotliwie mówię „kochanie, synuś, czy kocham Cię”:P, co tu ukrywać. A wiadomo, że tej miłości nijak nie można porównać z miłością do dziecka która jest po prostu… ABSOLUTEM.

    9. KASIUNIA problem w tym, że ludzie, którzy mówią, że wolą pomóc dzieciom i ludziom wcale im nie pomagają. Byłam wolontariuszką w CARITAS’ie oraz w schronisku. Brałam udział w licznych zbiórkach, kwestach. Kiedy zbieraliśmy na zwierzęta pomagało wiele osób, ale zdecydowanie więcej rzucało w nas wyzwiskami. Najbardziej w pamięć zapadła mi jedna Pani, która zrobiła w sklepie największą scenę. Wyśmiała nas, zwyzywała i to naprawdę w bardzo niekulturalny i pozbawiony szacunku sposób. Stwierdziła, że woli pomagać ludziom, że to wstyd, że zabieramy ludziom, a dajemy zwierzętom.. Dodam, że nie zbierałyśmy pieniędzy… Stare koce, karmy, miski, makarony… Jakiś czas później zbieraliśmy datki z ramienia Caritas w tym samym sklepie… Pieniądze, żywność.. Pięniądze miały zostać przekazane hospicjum dla dzieci… W sklepie zakupy robiła ta sama Pani, która nas tak pięknie zbluzgała. Myślicie, ze co ? Dała coś ? Nie. „JAK MOŻNA ZABIERAĆ TYM, KTÓRZY SAMI NIE MAJĄ ?” Proszę Was, pomagajmy jak umiemy. Nie czepiajmy się tego jak ktoś pomaga, ważne, że coś robi. Ludzie, którzy mają najwięcej do powiedzenia najczęściej nic nie robią. Więc proszę szanowne koleżanki, które krytykują za słowo adopcja.. Co zrobiłyście dla dzieci z domu dziecka ? … Dziękuję.

    10. W przypadku dziecka czy tez psa nazywa się to adopcją i sama ostatnio podpisywałam umowę adopcyjną (pies ze schroniska). Adoptując biorę pod swoją opiekę i odpowiedzialność, zapewniam warunki bytowe, itp.

    11. Adopcja- to idealne określenie. Ja mam kotę, jest członkiem rodziny i jest moim dzieckiem. Róznica polega na tym,ze ma cztery łapy i futro 🙂

    12. Mylisz się, „sens” Twojej wypowiedzi zrozumiałam doskonale. Jedyne czego nie mogę zrozumieć to jak można być tak przewrażliwionym żeby wypisywać takie bzdury. To, że ktoś (w tym przypadku Eliza) obdarza psa aż takim ciepłem i miłością, że używa sformułowań tego typu obraża Twoje uczucia i poglądy? Co najmniej dziwne. I kurczę gdzie tu ten Twój „sens” w porównywaniu sytuacji do „szacunku do człowieka-dziecka porzuconego”.

      W mojej rodzinie od zawsze traktowano zwierzęta jak jej członków być może dlatego razi mnie Twoja wypowiedź.

      Do Elizy: Bardzo mi przykro, że niektórzy nie rozumieją sytuacji lub próbują na siłę udowodnić Ci, że robisz to na pokaz, „maltretujesz operacjami”, uwłaczasz dzieciom porzuconym bo traktujesz psa jak człowieka itp. Nie znam Cię osobiście, ale to co zrobiłaś jest super! I nie ważne czy na pokaz, czy nie- najważniejsze, że na świecie będzie o jednego więcej szczęśliwego i zdrowego pieska. (Chociaż kompletnie nie wierzę w rzekomą komercję sytuacji) Potrzeba wiele odwagi, empatii i zaangażowania żeby przygarnąć schorowane i biedne zwierzątko. Mam nadzieję, że nie przejmujesz się tymi hejtami- niestety takie mamy społeczeństwo- zanegują wszystko i wszystkich.

    13. ja ADOPTOWAŁAM kota i traktuję go jak moje dziecko, kocham najbardziej na świecie, dopiero gdy urodzę lub adoptuję dziecko pewnie zejdzie na drugi plan, ale nadal będzie bardzo ważny. chyba każdy może decydować o swoim życiu i o tym z kim i w jaki sposób je spędzić. w końcu najlepsi przyjaciele 🙂

    14. Ja traktuje moją psinkę jak członka mojej rodziny i pieszczotliwie nazywam ją swoją córeczką 😉 Nie widzę w tym nic niestosownego ! 😉

    15. Cieszę się, że Rocky znalazł dom i odpowiedzialnych właścicieli.
      Co do „adopcji” – nomenklatura jest aż tak ważna?(w takim wypadku idąc w myśl zasady, że psa nie można adoptować z „szacunku do ludzi-dzieci” to określenie „posiadanie dziecka” powinno być uważane za karygodne ze względu na uprzedmiotowienia małego człowieczka?) Psiak zaczyna nowe, szczęśliwe życie i to jest tu ważne, a czy został adoptowany, przysposobiony, przygarnięty, przyjęty do rodziny etc ma tu najmniejsze znaczenie.
      Życzę żeby Rambo i Rocky żyli ze sobą w zupełnej zgodzie, no i dużo radości płynącej z zajmowania się psiakiem 🙂

    16. Karolina no bawi mnie twoja nadinterpretacja gdzie tu hejt? O Elizie nie padło ani jedne negatywne zdanie wręcz przeciwnie. Chodzi mi o jakieś dziwne zjawisko gdzie zwierzęta zaczynają pełnić rolę dzieci i nie mówię tu tylko o nazywaniu ich czy traktowaniu jak ludzi. W wielu związkach zamiast dzieci pojawiają się zwierzęta uważam to za jakiś rodzaj mody. Z wielu wypowiedzi można wywnioskować że dziecko od kota różni się czterema łapami i futrem. Na to mojej zgody nie ma. Myślę, że słowo „adopcja” psa ma to jakoś uwznioślać podnosić przygarnięcie psiny do rangi czegoś więcej i mnie to razi bo umniejsza się tym samym coś o wiele trudniejszego adopcje dziecka właśnie. Nie mam na celu atakowania autorki bloga poruszam tu jedynie problem który niestety staje się zjawiskiem powszechnym, same o tym wspomniałyście.

    17. Anonim
      „W wielu związkach zamiast dzieci pojawiają się zwierzęta uważam to za jakiś rodzaj mody.”
      Powiedz tylko – co w tym widzisz złego? Czy człowiekowi w jakiś sposób to szkodzi, uwłacza?
      Chyba trzeba by było mieć o sobie jako człowieku i innych ludziach dość niskie mniemanie, żeby „adopcja” psa w jakimś stopniu komuś uwłaczała, tym bardziej dzieciom które trafiają do adopcji.

      Jeśli para woli mieć psa, a nie dziecko – co w tym złego? Każdemu inna pieszczota 🙂

      Wg mnie „adopcja” jest właściwym określeniem – dostajesz tak samo jak w przypadku dziecka dokumentację, warunki w jakich ma przebywać zwierzę są sprawdzane (przy rzetelnych hodowlach i schroniskach), później również także wolontariusze odwiedzają zwierzę i sprawdzają jak mu się żyje w nowym domu.
      Ale nazewnictwo zjawiska nie gra tu pierwszych skrzypiec. Tak jak jedni na ziemniaki mówią „ziemniaki”, inni mówią „kartofle” i nikt się nie czepia, tak możemy sobie mówić wg uznania „adopcja”, „przygarnięcie” etc…

    18. Ciesze się razem z wami ! Od ponad 2 lat sama działam na rzecz psiaków i szukamy razem z innymi „zapaleńcami” dla nich domu. Szukamy odpowiedzialnych osób , które ZAADOPTUJĄ psiaka ze schroniska, jeśli znajdzie się ktoś chętny zawsze przed adopcją odwiedzamy taką rodzinę sprawdzając czy mają odpowiednie warunki i pojęcie o opiece nad psem, również po adopcji przeprowadzamy kontrole i niestety często zdarza się , że adoptowane psiaki mają gorzej niż jak były w schroniskach, w takich przypadkach odbieramy psiaka jeśli nie ma perspektyw na poprawę jego warunków. Ludzie sa okrutni zabierając psa ze schorniska a potem narzekając , że np pies jest za żywiołowy jak dla nich … Dlatego tym bardziej się cieszę , że są tacy wrażliwi ludzie jak WY 🙂

    19. psy ze schroniska też się adoptuje. Trzeba zapewnić im odpowiedni dom i dać dużo miłości. Słowo „adopcja” nie musi się odnosić tylko do dzieci. Jest to przysposobienie. Słowo to odnosi się zarówno do przejęcia obcego prawa, jak przysposobienia dziecka, więc do zwierzęcia tak samo pasuje. A poza tym jak ktoś nie ma jeszcze dzieci to uwierz mi psiaki czy kociaki traktuje jak własne dzieci, nie ma w tym żadnej przesady, tak po prostu jest jak kocha się czy to zwierzę czy człowieka.
      PS. Strasznie się cieszę że Rocky zostanie z wami na zawsze, włożyliście w jego wyleczenie dużo serca. Mam nadzieję że niedługo uda mi się poznać Rockyego na spacerze ;)))

    1. Nie rozumiem problemu. Ja adoptowałam kota, normalnie otrzymałam od fundacji formularz adopcyjny, gdzie używane jest dokładnie takie sformułowanie, wiec nie wiem o co niektórym chodzi.

  8. Super! Cieszę się, że macie takie podejście. Rocy’ego czeka nowy rozdział w jego „pieskim, szczęśliwym życiu” 🙂 Pozdrawiam

  9. Jejku- „Rocky zostaje w rodzinie”- naprawdę pięknie słyszeć takie słowa, tak się cieszę, że wszystko idzie w dobrą stronę 🙂 Oby inni mieli choć cząstkę tej miłości, którą darzycie R&R..

    1. Bajka, Ty to tak stwierdzasz bo?

      Rozwalają mnie niektóre komentarze.Albo pogratuluj, albo zostaw te teorie dla siebie.
      Eliza, bardzo się cieszę, też nie wyobrażałam sobie, że Rockey mogłyby z wami nie zostać. Uściski od Bezy i Nutki, moich futer:-****

    2. ależ mnie szlag trafia jak czytam takie komentarze …
      nic to nie wnosi, a takie opinie najlepiej zostawić dla siebie do kontemplacji w zaciszu domowym. I kurcze, po co tracić czas i wchodzić na bloga, który nam się nie podoba, na którym musimy oglądać jakieś brzydkie psy itd. Ręce opadają …

      Eliza, serdeczne gratulacje, cieszę się z Wami, bo kibicuję temu psiakowi już od jakiegoś czasu i dobrze jest czasem popatrzeć jak do kogoś nagle uśmiecha się szczęście 🙂

    3. są najpiękniejsze na świecie!!! poza tym nie ma dla mnie podziału „ładny” i „brzydki” pies, każdy PIES to po prostu PIES. Wszystkie trzeba kochać i szanować bez względu na wygląd, z resztą takie same zasady obowiązują w naszym ludzkim świecie. Gratuluje adopcji. Rocky jest śliczny!!!!!!!! A Rambo ma towarzystwo i widać, że mu cudownie z tym faktem. Nie wiem czemu niektórzy oburzają się odniesieniem słowa adopcja do psiaków. Różne źródła podają kilka interpretacji słowa adopcja i jest to między innymi właśnie przygarnięcie zwierzęcia (np. bezdomnego, ze schroniska).

    4. ANKA ZET, dlaczego zezwalasz tylko na gratulacje? Śmiesznie to brzmi…
      ”albo pisz pozytywy albo się zamknij” – to jest naprawdę żałosne!
      Każdy może pisać co chce – dopóki nie obraża innych – a stwierdzenie że dany pies jest brzydki przecież nie obraża – każdy ma przecież inny gust i ma prawo to wyrazić… jedni maja buldożki, a inni patyczaki albo węże (wiele osób powie że to przecież takie brzydkie…)

      M – ‚nic to nie wnosi’ – a gratulacje wnoszą? :>
      „a takie opinie najlepiej zostawić dla siebie do kontemplacji w zaciszu domowym. I kurcze, po co tracić czas i wchodzić na bloga, który nam się nie podoba, na którym musimy oglądać jakieś brzydkie psy itd. Ręce opadają …” – przecież może ktoś lubi tego bloga, lubi wpisy, ale niekoniecznie muszą mu się podobać te psy? :>

      Pozdrawiam 😀

    5. Owszem, są brzydkie, ale co z tego? Ja adoptowałam psa ze schroniska. Był szczeniakiem, więc nie widziałam co z niego wyrośnie. Na razie rośnie ładny, ale myślisz, że gdyby był brzydalem, to kochałaby go mniej?

  10. Nie wyobrażałam sobie innej decyzji 🙂 strasznie się cieszę! 🙂 niech Wasza czwórka będzie szczęśliwa, a dla małego dużo zdrowia! 🙂

  11. A mogło być inaczej? Po tym co zrobiliście dla Niego. Jak wygląda procedura w takich sytuacjach, jakie mogłyby być dalsze losy Rockiego, gdyby nie został u Was?

  12. Gratuluje!!!! Z taką miłością piszesz o swoich Psiakach, że jestem pewna że nigdzie nie będzie Rockiemu tak dobrze jak u Was.
    Niech wiec Rocky rośnie duży i zdrowiutki tak jak Rambo 🙂

    Pozdrawiam
    Ula.

  13. Nie mogli Wam zabrać Rockiego, bo wtedy pewnie wszyscy czytelnicy bloga (a na pewno zdecydowana większość) zasypaliby ich mailami i telefonami dlaczego to zrobili :)))

  14. trudno żeby było inaczej. takich świrów jak ty którzy na siłę i własnej przyjemności
    maltretują tak psa operacjami jest mało. po tym psie na kilometr widać jaki jest nadal chory. no ale weterynarzowi dałaś nieźle zarobić

    1. MONIA.
      Właśnie takich ludzi jest bardzo dużo, tylko widocznie o nich nie słyszysz! Super, że pomagają zwierzakom. Sorry, ale jestem ciekawa czy jakbyś miała bardzo chore dziecko (dla mnie to jest tak samo jak chory zwierzak, którego się darzy miłością) to czy byś go nie maltretowała operacjami byle by tylko było z Tobą, byle było tylko zdrowe? Jeśli naprawdę się kocha zwierzęta to się robi dla nich wszystko. Mój pies kiedyś wpadł pod samochód i co? Miałam się go pozbyć jak śmiecia, bo jest chory? Też kupa pieniędzy poszła na leczenie, ale w takich sytuacjach pieniądze to jest nic. Proszę Cię, pomyśl na następny raz zanim coś napiszesz.

    2. Monia, nie jesteś weterynarzem więc nie masz pojęcia o jego stanie zdrowia, a stwierdzenie, że dla własnej przyjemności maltretuje psa jest ohydne. Wstyd mi, że tacy ludzie jak ty wchodzą na mojego bloga

    3. Eliza, kasuj takie komentarze od razu, bo mnie aż obrzydzenie bierze jak coś takiego czytam

    4. Dziewczyno zastanów się co Ty piszesz!!!????Twoją wypowiedź jest całkowicie pozbawiona argumentów juz nie wspominając o tym,że niedorzeczna….od tego są weterynarze,żeby pomagać zwierzętom.tak ludziom lekarze…cieszmy się,że przy obecnym postępie weterynarii/medycynie możemy pomagać ŻYWYM ISTOTOM(TAK PIES TEŻ ODDYCHA!!!!) ELIZA GRATULACJE!!!!sama tez jestem właścicielką dwóch BF z SAB’u…..i wiem ile to kg szczęścia!!!!

  15. Tez marzy mi sie taki piesek, mam dwojke malych dzieci, wiec chce jeszcze troszke poczekac, zeby zrozumialy, ze piesek to przyjaciel I odpowiedzialnos- nie zabawka. Ty tez bedziesz kiedys swietna mama. To jak traktuje sie zwierzaki czesto przyklada sie na traktowanie ludzi. Termin adopcja jest terminem fachowym, wiec nie rozumiem fali oburzenia. Tez kiedys bylam „psia mama” a teraz ludzka mama I gdzie tu jedno wyklucza drugie.

  16. Cieszę się waszym szczęściem 🙂
    Trzymajcie kciuki za moje dwa półtoratygodniowe szczeniaki – żeby zdrowo rosły.

  17. Jejaaa. . Nawet nie wiecie jak ja się cieszę! Jest taki słodki. . Aż miło na niego patrzeć. Zasługuje na taki dom jaki mu dajecie ! 🙂 Gratuluję. .!! 🙂

  18. TAAAAAAK SIĘ CIESZĘ!!! 😀
    aż się wzruszyłam! bardzo kibicuję Rocky’emu,a Wam gratuluję powiększenia rodziny! masz dwoje chłopców,Eliza,więc pora na dziewczynkę 😀 może buldożer w wersji damskiej 😀 ? wtedy to na bank rozniosłyby chałupę heheh 😀

  19. Czytam niektóre komentarze i oczom nie wierzę… Ludzie skąd w Was tyle nienawiści? Czy nie widzicie, że tu dzieje się coś dobrego? Dwójka wspaniałych ludzi i pies, zaopiekowała się chorym psiakiem, który właściwie nie wiadomo jakim cudem tak długo przeżył bez fachowej opieki. Już samo wzięcie pod dach psa „po przejściach” jest wspaniałym czynem, a nie zapominajcie że Rocky jest chory, poważnie chory. Ilu z Was by się na to zdecydowało? Nie rozumiem dlaczego tak Wam przeszkadza nazwa „adopcja”. Dobrze że się tak nazywa, i tak przyrównujmy ją do adopcji dziecka. Zaopiekowanie się psem to też ogromna odpowiedzialność i wymaga to niezwykłej odwagi i wrażliwości. Uczmy młodsze pokolenia takiego podejścia do świata to będzie nam się może lepiej żyło. W co głęboko wierzę i tego też uczę moją córkę. Zarówno szacunku do ludzi jak i zwierząt. Nienawiść rozprzestrzenia się lokalnie i niezwykle szybko wchodzi w tryb globalnie. Z miłością i dobrocią już tak łatwo nie jest.
    Eliza, a Waszą czwórkę serdecznie pozdrawiam. Życzę wszystkim dużo zdrowia. Dla mnie jesteście bohaterami. Oby więcej takich ludzi było.

  20. Bardzo się cieszę, naprawdę! Jestem z Was dumna, odwaliliście kawał dobrej roboty! Sama mam pieska, jest już ze mną 8 lat. Nie wyobrażam sobie, mogłoby mu się coś stać, zrobiłabym wszystko żeby wyzdrowiał.. Zwierze to jest członek rodziny, jestem jedynaczką, a Mama zawsze mówi, że ma córkę i synka 🙂
    Nie rozumiem, jak ludzie mogą pisać takie chore, ohydne komentarze.. Powinnaś je od razu usuwać.. I może przez to, co zaraz napiszę, zostanę zbesztana, ale jakoś mało mnie to obchodzi: bardziej mnie rusza cierpienie zwierzaka niż cierpienie człowieka. Boli mnie serce, gdy widzę bezdomne zwierzę, gdyż zwierzęta głównie cierpią przez ludzi.
    Eliza, jesteś wspaniałą osobą i uważam, że dzięki Tobie dużo ludzi zmieni swoje podejście do życia (w wielu kwestiach, nie tylko dot. zwierząt).
    p.s. Kiedy będzie rozwiązanie konkursu Somersby? Pozdrawiam! 🙂

  21. GRATULACJE!! świetna wiadomość!

    Uwielbiam, kiedy wokół mnie są sami pozytywni ludzie.
    i Ciebie do tego grona zaliczam!
    Hejtami się nie denerwuj – czysta zazdrość i złość z powodu braku odwagi aby zrobić coś w połowie tak dobrego jak ty.

  22. Gratulacje.Ale napisze tez to o czym mysle.Gest piekny, ale nie do konca przemyslany.Jestescie mlodym malzenstwem, bedziecie chcieli miec dzieci.Bedzie wam bardzo ciezko.Absolutnie nie zycze wam zle….bylam w podobnej sytuacji.Chodowalam kroliki i po 2 latach zaszlam w ciaze.Walczylam i staralam sie.Wytrwalam 9 miesiecy.Moja corka okazala sie nad wyraz aktywna.Nie dawalam rady.Zdecydowalam sie oddac moje 2 maluchy do adopcji.Ciezka decyzja, ale inaczej sie nie dalo.Moje zwierzaki biegaly dzien i noc wplno.Korzystaly z kuwety.Ale byly strasznie zazdrosne o dziecko.Zaczely strasznie duzo niszczyc..Mialam dla nich coraz mnie czasu.Nie zycze nikomu koniecznosci podejmowania takich decyzji.Maluchy znalazly nowy dom, ale szkoda ich stresu.

    1. My z mężem adoptowaliśmy dwa psiaki, gdy byłam w drugim miesiącu ciąży. Na początku mieliśmy je przygarnąć na krótki czas, jako dom tymczasowy, ale później nie mogliśmy się z nimi rozstać, no i nasze skarby zostały. Gdy pojawiło się dziecko, nie mieliśmy żadnych problemów, ponieważ od początku wszystko zorganizowaliśmy i jasno wytyczyliśmy czego psiakom wolno, a czego nie. Teraz nasza córcia ma dwa latka, a nasze pieski są jej najlepszymi przyjaciółmi, mimo, że na początku traktowały ją z dystansem. Dziecko zawsze jest pod opieką dorosłych, a psiakom szybko wybiliśmy z głowy złe zachowanie. Im córcia starsza, tym pieski bardziej ja kochają. Ciąża nie oznacza oddania zwierząt do adopcji.
      Znam wielu młodych ludzi, którzy gdy tylko pojawia się dziecko na horyzoncie, porzucają swoje zwierzaki, co uważam za karygodne. Chyba, że dziecku grozi niebezpieczeństwo, wtedy jestem w stanie zrozumieć. Uważam, też że zwierzęta to taki sam obowiązek jak dzieci, decydując się na czworonoga, automatycznie stajesz się za niego odpowiedzialny i jesteś jego rodziną.

    2. Nie raz już niestety widziałam jak ktoś pozbywa się zwierzęcia , psa kota czy innego stworzenia gdy pojawia się dziecko .I niestety nadal nie mogę tego pojąć .Wszystko jest kwestia organizacji .A już przy królikach gdzie wyprowadzanie ich na dwór nie jest rzeczą niezbędną ? Wygodna , i tyle 🙂 Prawda niestety i nie ma się co czarować .

    3. Dlaczego nieprzemyślany? To że Tobie się nie udało nie znaczy, że inne pary są tak samo niezorganizowane.

  23. Super wiadomość 🙂 osobiście jestem wolontariuszką w Fundacji Animalia w Poznaniu, zajmuję się kotkami , jako dom tymczasowy 🙂 i kocham to ! każdy kotek to inna historia, też mam takiego Rocky’ego, który przyszedł, rozkochał w sobie i został 🙂 Elizko, jak będziesz kiedyś w Poznaniu to zapraszam na kawkę 🙂 pozdrowienia z Poznania dla Was wszystkich kochani 🙂

  24. Trudno si dziwić temu ,że to cudowne stworzenie skradło wasze serca 🙂 napatrzeć się na niego nie mogę .Nie da się nie kochać )))I teraz kochani wszystko razy dwa I dwa razy więcej miłości .Czego nie powinno wam zabraknąć .

  25. Emocje jakby chodziło o długo wyczekiwaną adopcję dziecka. Ciekawy system wartości i podejście do świata. Niektórzy mają proste potrzeby.

  26. Gratulacje:) tak swoją drogą to od kilku miesięcy zastanawiam się nad powiększeniem w przyszłości mojej rodzinki o buldożka. Masz dwa pod dachem, więc pewnie dobrze się z nimi żyje:) obawiam się jednak wypadającej sierści, już kilka osób mówiło mi że jest z tym straszny problem. Mogłabyś zdradzić jak wygląda ta kwestia u Twoich maluchów?

    1. Są okresy w których sierści wypada bardziej i mniej. Jak bardziej to nie jest jej wcale jakos mega dużo. My sprzątamy na bieżąco, odkurzamy co 2 dni i jest ok 🙂

  27. Niech w Waszej Rodzince (teraz już liczącej 4 jednostki ;-)) panuje niekończące się szczęście.. :* ogromne serducha!

  28. gratulacje!
    Buldogi i buldożki, to wg mnie straszne brzydactwa ale na tej zasadzie, ze nie da sie ich nie kochać:) Widać po tym płaskim pychu, że zadowolone. I o to chodzi.

  29. Tak, same Matki Polki.Wspaniale zony i kochanki.Do tego usmiechniete psiaki.Gosia, zapewne nie pracujesz na pelnym etacie.W zyciu nie zawsze sie wszystko pieknie uklada.Kroloki oddalam w dobre rece gdy moja corka miala 9 miesiecy do kobiety, ktora chodowala wczesniwj tez krolika bezklatkowo.Kroliki potrzebuja duzo miejsca i ruchu.Teraz nadal uwazam ze byla to dobra decyzja.Bo zwierzakom trzeba poswiecic czas, a ja go nie mialam.
    A tobie Eliza dobrze zycze.Moze faktycznie bedziesz miec malego aniolka, dziecko cud, grzeczne i spokojne 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>