Podejmij wyzwanie!


Chyba na żadną akcje tak nie czekałam jak na tą. Dziś podejmuje wyzwanie z Hello Zdrowie i codziennie przez siedem dni będę chodzić na różne zajęcia fitness, na squasha i siłownię. Codziennie będę też podliczać ile podczas zajęć straciłam kalorii (tu pomogą mi instruktorzy), a pod koniec tygodnia to wszystko podsumuję, zliczę i opiszę poszczególne zajęcia. Wybiorę też te, które spodobają mi się najbardziej. Na facebooku będę relacjonować jak mi idzie, liczę na wasze wsparcie, mam nadzieje, że zakwasy mnie nie zabiją :p

Mój plan na ten tydzień wygląda tak:

Poniedziałek – Fat Burning (dzisiaj)
Wtorek – Zumba
Środa – Pilates
Czwartek – TMT
Piątek – Płaski Brzuch
Sobota – Bieżnia
Niedziela – Squash

Prócz mnie wyzwania z Hello Zdrowie podejmie też Kominek, Dorota z Pozytywnej Kuchni i Jakub z Matura to Bzdura. Was też do tego zachęcam, dołączcie do nas i wybierzcie wyzwanie, które was zainteresuje. TUTAJ możecie zapisać się do mojego wyzwania.

Temat zdrowego stylu życia zawsze cieszy sie na blogu dużym zainteresowaniem dlatego strasznie sie ciesze, że mogę wziąć udział w tej akcji. Jeszcze kilka słów o Hello Zdrowie, to serwis który prezentuje niekonwencjonalne połączenie: oryginalne lifestylowe treści, odkrywcze i świeże spojrzenie na zdrowie oraz rzetelną wiedzę medyczną, a wszystko to pod redakcją Zuzanny Ziomeckiej, jako część programu „Stworzone dla Zdrowia” prowadzonego przez firmę USP Zdrowie.

PS. Zapraszam jeszcze do przeczytania wywiadu ze mną 🙂

71 Comments
  1. poelcam zwlaszcza zrobić sobie badania kontrolne, ja poszłam „ot tak”, bo od przeszło 10 lat ich nie robiłam i nagle mi wyszło, że mam anemię.. i współczuję squasha na koniec, będziesz umierała 😀
    ale trzymam kciuki!

  2. Świetna akcja w ogóle i na zimowy czas, bo wiadomo, że w tym okresie troszkę mniej się ruszamy, a warto.
    Ciekawy sportowy tydzień przed Tobą.
    Ja poleciłabym jeszcze Tae Bo, czyli fitness z elementami sztuk walki.
    Pamiętam, że chodząc na fitness ta technika robiła na mnie wrażenie, a jakże intensywne były te treningi.
    Będę śledziła postępy.

    1. Nie ma czego zazdrościć tylko wziąć się za siebie i zacząć ruszać. Eliza brawo za promowanie zdrowego stylu życia

    1. ja po szkole mam fortepian, angielki, tenisa a w soboty jeszcze matme więc wiem o czym Angelika mowi

    1. ja ostatnio zemdlałam na tmt, bo poszłam tam po miesiącach nie ćwiczenia i chciałam dać z siebie wszystko. Głupia byłąm nie popełniajcie mojego błędu

    1. Eliza codziennie tak intensywne ćwiczenia? Może być ciężko, ale jeśli uprawiasz sport regularnie dasz radę 🙂

    2. Chyba najciekawsza akcja w blogosferze. Te wyzwania są naprawde ciekawe i angażujące was blogerów, ale też czytelników. Mnie przekonaliście i biore się za siebie. Na początku tydzien bez słodkiego

    1. Kiedyś Cię nie lubilam, ale jak zaczelam Cię czytać zmieniłam zdanie. Świetna z Ciebie dziewczyna

  3. Ja się przyłączam do akcji. Dziś drugi dzień a6w.
    Mam nadzieje że tym razem wytrwam do końca.
    Oprócz ćwiczeń oczywiście zdrowe odżywianie, wyeliminowanie słodyczy i białego pieczywa też by się przydało. Dobrze że blogerzy motywują do ćwiczeń, teraz każdego dnia przeglądając Wasze blogi na pewno będę pamiętać o kolejnej serii ćwiczeń 🙂

    1. zrobilam a6w juz 4 razy, nie jest to aktywnosc dla kogos kto chce zrzucić tłuszcz tylko by wyrzeźbić sylwetkę więc nie oczekuj zbyt wiele

  4. Super, warto promować zdrowy tryb życia. Ja jestem na punkcie fitnessu zakręcona. To już mój nawyk, przyjemnosć, niemal narkotyk. Jak nie mam 5 razy w tygodniu super wycisku, to się fatalnie czuję. Ostatnio zakochałam się też w koniach. Nie muszę Ci mówić, jak to rzeźbi sylwetkę bajecznie. A konie – szczególnie pośladki i nogi… I tak, jak najbardziej będziesz miała zakwasy już jutro i to mega. Ale jak je od razu mimo bólu rozruszasz, to ci szybciej przejdą. Fat burning to kiler, szczególnie jeśli na stepie. Zumba to zabawa. Pilates i bieżnia to dla mmnie nuda. Ja muszę się spocić ale nie znudzić. TMT i TCM są chyba najlepsze. Płaski brzuch cię wykończy 😉 Będziesz w sobotę umierać. Bo to pół godziny ruchu a następne pół już tylko brzuszków 🙂 Polecam jeszcze zajęcia przygotowujące do sezonu narciarskiego, nastawione na pośladki i uda. Ale powiedzmy sobie szczerze: 3 razy w tygodniu to minimum, pierwsze efekty są po pół roku dopiero. Pierwszy ro to walka ze sobą przed każdym treningiem, jak to się przejdzie, ruch staje się narkotykiem. A co jest największym plusem oprócz świetnego ciała? Mega dawka endorfin po każdym treningu. Nie tracisz na nich energii wbrew pozoróm, tylko ją zyskujesz. Wszystko ci się chce, nie dopada cię jesienna chandra, wzmacnia się odporność :-)))))))

  5. Ciekawa jestem jak Ci się spodoba zumba 🙂 Ja na nią chodzę od końca kwietnia tego roku i jestem zakochana :D! Trzymam kciuki za Twój trening – dasz radę!!!

  6. Polecam spinning na nogi 😉 jeszcze nigdy nie byłam tak zmęczona jak po tym. Trenuję siatkówkę i w sierpniu mialyśmy raz w tygodniu spinning, fitness i siłownię z trenerem personalnym;-) W roku szkolnym niestety nie mam czasu na takie rzecz, a w szufladzie leżą 2 darmowe godziny do fitnessclubu wygrane w turnieju plażówkowym… Trzeba będzie je wreszcie wykorzystać 😉

  7. Eliza, podziwiam! Jak odpalam sobie płytkę z EwąCh, to od razu mi się nie chce, więc trzymam kciuki za ciebie i twoje wyzwanie:)))

  8. bardzo mi się podoba Twój blog w nowej formie, kurde szkoda że postów nie ma codziennie, ja też bardzo lubię zumbę, mam 2 lewe nogi ale teraz , po 3 miesiącach ruszam się całkiem nieźle 🙂
    nie wiedziałam że masz 23 lata, wybacz ale wyglądasz na starszą i
    powodzenia w wyzwaniu

  9. Noooo squash to mega frajda ale jednocześnie ogromny wycisk dla całego ciała. Nastepnego dnia człowiek czuje ile spalił. Z fitnessu osobiscie raczej nie korzystam (czuję się jak głupek skacząc grupowo do myzyczki z radia eska) ale polecam – szczerze i mocno !! – spinning. Zajęcia na rowerkach stacjonarnych, do wybory różne rodzaje treningu przy jednoczesnym kontrolowaniu tętna a efekty niesamowite. U mnie osobiscie dwa rozmiary spodni w dół w 3 miesiace bez komplenie żadnej diety…

  10. Zdrowy tryb życia popieram jak najbardziej, a taka akcja to super sprawa. Sama ostatnio postanowiłam wypróbować całą ofertę mojego klubu fitness, do którego wcześniej chodziłam tylko na jogę. Nie od dziś wiem jednak, że zajęcia typu fitness zupełnie nie są dla mnie (wolę aktywność fizyczną w postaci przemierzania całego miasta na rowerze;)), ale idealna sylwetka kusi, więc jak zapłaciłam to i poszłam. Po pierwszym treningu o baaaaardzo zachęcającej nazwie „płaski brzuch” stwierdziłam NIGDY WIĘCEJ, a moja ukochaną jogę urozmaicam jedynie od czasu do czasu pilatesem. W każdym razie powyższe zajęcia poprawiły mi humor, bo jak popatrzyłam jak te nasze wygibasy wyglądają w lustrze, to z trudem powstrzymywałam śmiech.
    Kończąc mój przydługi wywód życzę powodzenia i jeszcze tylko chcę sprostować, że ból po wysiłku to nie zakwasy (o których mówimy, kiedy bolą nas mięśnie w trakcie aktywności fizycznej, czego powodem jest właśnie ich zakwaszanie, czyli niedostateczne dotlenienie ), a tzw. domsy, czyli mikrouszkodzenia.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewa

  11. Ja dostałam w prezencie Zumbę Fitness Core na Kinect, więc od kilku dni mam regularny trening w połączeniu ze świetną zabawą! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>