Cała prawda o buldogach francuskich

Nie skłamię, jeśli napiszę, że w ciągu ostatniego roku byliśmy u weta średnio raz w tygodniu. O poprzednich latach nawet nie mówię, bo średnia była zdecydowanie wyższa. Wkurza mnie, że tak mało pisze się o tym, jak wymagającą rasą jest buldog francuski. Kiedy czytam, że pielęgnacja buldoga francuskiego jest szybka i prosta – nóż mi się w kieszeni otwiera. Niemal każdy pies z tej rasy ma alergię. Twój nie ma? Nie masz pojęcia, jak wielkim szczęściarzem jesteś! Rambo jest uczulony na kurczaka, wieprzowinę, roztocza kurzu domowego i pyłki. U Rocky’ego alergia ujawniła się niedawno, ale jest zdecydowanie łagodniejsza niż ta, która dopadła Rambo. Co więcej, te psiaki są tak genetycznie zmodyfikowane, że często mają problemy z układem pokarmowym czy oddechowym. Dochodzą do tego problemy z kręgosłupem, częste infekcje i urazy. My kupiliśmy rambo, a potem adoptowaliśmy Rocky’ego z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ. Wiedzieliśmy na co się piszemy, ale większość ludzi nie ma zielonego pojęcia.

Nie ma znaczenia, czy to pies z hodowli (za którego zapłaciliśmy 3000 zł), z adopcji czy ten, którego bezmyślnie kupiliśmy z pseudohodowli za połowę ceny, bo myśleliśmy, że zrobiliśmy genialny interes (a przy okazji przyczyniliśmy się do bezdusznego procederu, o którym więcej TUTAJ).

Tutaj widać w jakim stanie są fafle. Najgorsze kryje się jednak pod fałdkami skóry.
Tutaj widać, w jakim stanie są fafle. Najgorsze kryje się jednak pod fałdkami skóry.

Kiedy alergia bardzo się nasila, Rambo dostaje sterydy, bo inaczej zrobiłby sobie krwawe rany od ciągłego drapania. Jak ta alergia się objawia? W przestrzeniach pomiędzy palcami robią się ropne bąble i czerwone rany. To piecze i swędzi, przez co pies jest rozdrażniony, nadpobudliwy i intensywnie liże rany, pogarszając stan zapalny. Skóra na całej powierzchni jest wrażliwa, a każdy dotyk jest dla psa nieprzyjemny, bo go po prostu swędzi. Fafle to kolejne miejsce, które dopada alergia. Robią się w nich rany, nierzadko rany krwawe, które pies poszerza, drapiąc się.

Myślicie, że nie odczulaliśmy go? 1600 zł wywalone w błoto. Nie widzieliśmy ŻADNYCH efektów, a weterynarz za każdym razem twierdziła, że „piesek cudownie się odczula”. To mnie zabiło. Ta pani weterynarz, ponoć najlepsza psia dermatolog w Lublinie, kłamała w żywe oczy i wyciągała od nas kasę. A my naiwnie płaciliśmy, bo wierzyliśmy, że to pomoże…

Jak wygląda pielęgnacja? Kiedy alergia się nasila kąpiemy go raz w tygodniu w specjalnym szamponie dla alergików. Co więcej, należy sierść spienić i poczekać 10 minut, aż składniki wnikną w skórę. Codziennie trzeba też fafle i przestrzenie między nimi przemywać chusteczkami z chlorheksydyną (megadrogie) albo rivanolem (tanie). Na to maść sudocrem na odparzenia (tania). Rambo

Kiedy alergia jest bardzo (bardzo) silna, Rambo dostaje 2-tygodniowy steryd w zastrzyku. To moment, kiedy wszystko się uspokaja, a my możemy wyleczyć rany i odparzenia. Niestety, beztroski czas bez alergii szybko się kończy i objawy wracają. Czasem jest mi tak bardzo szkoda tego psa, że chce mi się ryczeć. Jestem bezsilna, bo prócz regularnej pielęgnacji i ratowania go sterydami nie jestem w stanie nic więcej zrobić. Pieprz się, alergio!

Kolejna rzecz to liczne urazy. W tym roku psiaki 6 razy przekłuły sobie rogówki. Buldogi mają duże, wystające oczy i nietrudno o przekłucie choćby źdźbłem trawy. Wiecie, jak wygląda leczenie? Należy zakraplać oko 4 różnymi specyfikami 3 razy dziennie przez minimum 10 dni. Wiecie, dla mnie to żaden problem, ale pies na widok buteleczki z kroplami ucieka do drugiego pokoju.

Paznokcie
Trzeba je regularnie podcinać. Nawet jeśli wydaje Wam się, że pies sam je sobie ściera, bo np. biega po twardej nawierzchni, to należy się pazurkom regularnie przyglądać. Najbardziej podatny na wyłamania i złamania jest ten piąty paznokieć, który nie dotyka ziemi. To na niego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę i oczywiście regularnie go podcinać.

Wyłamany paznokieć
Wyłamany paznokieć

Uszy
To kolejne miejsce, o które trzeba szczególnie dbać, bo nietrudno tam o infekcje. Uszy czyścimy specjalnym płynem.  Powinniśmy też regularnie „obwąchiwać” psie uszyska, a jeśli wyczujemy dziwny zapach, należy wybrać się do weterynarza. Rocky niedawno miał operacje na ucho. Zagościły tam drożdżaki i polipy. Ma-sa-kra.

Fafle
Buldożkowe fafle powinno czyścić się co 2 dni.  Pomiędzy faflami zbierają się bakterie i słone łzy. Nietrudno o odparzenia. My smarujemy rany sudocremem, jak tylko widzę, że robią się odparzenie od razu smaruję kremem i na drugi dzień jest ok. Ten krem jest nieoceniony.

Nawilżanie
Nosy i poduszki nawilżamy kremem, olejem kokosowym, wazeliną albo maścią witaminową. Nosy Rambo i Rocksa wiecznie są suche i popękane. Ta suchość nasila się jesienią i zimą. Poduszki smarujemy głównie zimą (np. wazeliną).

Suchy nos :)
Suchy nos 🙂

Oczy
Jeśli pies często przeciera oczy, należy wybrać się do weta, bo to może być przekłuta rogówka albo stan zapalny. My jakiś czas temu musieliśmy zafundować Rambo zabieg udrażniania kanalików łzowych, bo te przez niedrożność uniemożliwiały prawidłowe odprowadzanie łez do jamy nosowej. Zabieg z pewnością trzeba będzie powtarzać, bo kanaliki znowu się zapychają. Problematyczna jest też trzecia powieka, która lubi wypadać, a dokładniej: gruczoł lubi wypadać. To jest przerażający widok! Powieka wypada, kiedy psiak się bardzo ekscytuje. Po chwili gruczoł się wchłania. A jeśli się nie wchłania i to wypadanie jest dosyć częste, to trzeba odwiedzić weterynarza, bo najpewniej konieczny będzie zabieg usunięcia gruczołu trzeciej powieki.

Buldogi niemal w tym samym czasie przekłuły sobie rogówki. To się nazywa zgrany duet :)
Buldogi niemal w tym samym czasie przekłuły sobie rogówki. To się nazywa zgrany duet!

Kąpanie
Jeśli mamy w domu alergika, powinniśmy kąpać go minimum raz w tygodniu specjalnym szamponem (my używamy takich z pH 7). Rocky’ego kąpiemy bardzo rzadko, zwyczajnie nie ma u niego takiej potrzeby.

Miejsca intymne
Uwaga: coś, o czym w ogóle się nie pisze, bo to fuuuj, obrzydliwe i niefajne. Z racji tego, że buldogi nie sięgają do swoich narządów intymnych i nie dbają o nie po swojemu… my musimy im w tym pomagać. Jeśli ktoś się tego brzydzi i ma opory, powinien zastanowić się, czy buldog francuski to rasa dla niego. Serio.

Temperatura
Buldogi fatalnie radzą sobie podczas upałów. Należy ograniczyć spacery w ciągu dnia do minimum i wychodzić z nimi późnym wieczorem, kiedy temperatura spadnie. Podczas upałów należy zwracać na psa szczególną uwagę. Buldogi „lubią” się przegrzewać. Żeby temu zapobiec, namoczcie ręcznik, rozłóżcie na podłodze, a buldog sam się na nim ułoży. Weterynarz polecał też, by położyć mokry ręcznik na plecki buldoga, kiedy ten śpi na brzuchu.

Rocky ma odporność na poziomie 0. Jeśli temperatura spada, on od razu ma katar, kaszel i powiększone węzły chłonne. Wtedy ratunkiem są antybiotyki. Rocky w tym roku chorował 5 razy…

Roks ma dwa lata. Przeszedł operację rozszczepionego podniebienia i został wyleczony z przewlekłego zapalenia oskrzeli. Ma arytmię serca, megasłabą odporność (łapie każdą infekcję, która nierzadko kończy się anginą i codziennymi zastrzykami). Ma też za długi język, który utrudnia mu jedzenie, i bardzo cienką tchawicę. Rambo jest alergikiem do potęgi entej, co w praktyce wymaga częstszych wizyt u weta niż w przypadku Roksa.

IMG_0237

Dlaczego o tym piszę? Chcę, byście znali całą prawdę o tej rasie i byście świadomie podjęli decyzję o kupnie takiego psa. Musicie wiedzieć, jak droga jest specjalistyczna karma dla alergików, ile kosztują wizyty u weta, antybiotyki, sterydy, krople do oczu, prześwietlenia i różne zabiegi. Fakt, buldogi są urocze i kochane, można się w nich zakochać na zabój. Gdybym miała kiedyś decydować się na jakiegoś psa, z pewnością byłby to adoptowany buldog francuski. Kocham tę rasę i wzięłabym takiego psa z całą odpowiedzialnością i świadomością wszystkich plusów i minusów. O to przecież chodzi: by przy podejmowaniu takiej decyzji być świadomym tego wszystkiego i ODPOWIEDZIALNYM!

Jestem przeciwna modzie na buldogi francuskie i zrobię wszystko, by odwieść od tego tych, którzy ślepo za nią podążają! Jeśli ten tekst uświadomi takim osobom, jakie są realia, i odwiedzie ich od decyzji kupna buldoga, ja będę w siódmym niebie.

256 Comments
    1. Święta racja ! Jesteśmy z żoną posiadaczem takiej przytulanki,kochamy go strasznie i on nas też .Na naszego synka zostawilismy sporo u veta,najwiecej problemòw z uszami,fałdkami,ogòlne drapanie. Trzeba mieć do tych pieskòw bardzo dużo cierpliwosci i wkładu serca i gotówki. Pozdrawiam serdecznie Autorke tekstu , a na fałdki prosze spróbowac mąki ziemniaczanej ,naszemu pomaga na odparzenia.

  1. o kurcze, nie miałam pojęcia jak wiele problemów ma ta rasa. Musisz bardzo cierpieć podczas chorób bulw. Ciesze się, że z moim sznaucerkiem rzadko chodzimy do weta z jego chorobami. Za każdym razem mi serce pęka. Całą noc z nim siedziałam gdy był po kastracji. Aby być dobrym właścicielem trzeba mieć ogromne serce do zwierząt ale pieniądze tez są istotną kwestią. Lucek ma problemy z układem pokarmowym i karma dla niego też jest droga. Po twoim wpisie totalnie nie rozumiem mody na buldożki, przecież ich pielęgnacja wymaga mnóstwo czasu i pieniędzy! Może faktycznie ludzie o tym nie wiedzą. Zawsze chętnie czytam twoje posty o psach i ciesze się, że uświadamiasz mnie i mnóstwo innych osób!

  2. Hej, mój pies też jest alergikiem, ma alergię właściwie na wszystko, chodziliśmy ponad rok do weterynarzy, bardzo się męczył, te kąpiele i inne rzeczy nic nie dawały. W końcu pomogły sterydy, ale w tabletkach. Co drugi dzień 1/8 tabletki i zero dolegliwości. Nie myśleliście nad takim rozwiązaniem? Podobno sterydy mogą skrócić życie psa ale chyba lepiej by miał normalne życie a nie taki męki…
    I jeszcze jedno pytanie: dlaczego w takim razie ludzie dopuścili do takich genetycznych modyfikacji?! Tylko po to żeby mieć ładną rasę? Znam jeszcze kilka ras, jak np. basset, które mają naprawdę ciężki żywot…

    1. ciągłe trzymanie psa na sterydach, jeżeli nie jest to leczenie paliatywne, czyli ostateczna ostateczność rozwali twojemu psu wątrobę. nie wspominając co się stanie jeżeli od tego dostanie choroby Cushinga. Poszukaj jeszcze może innych opcji, albo spróbujcie z lekarzem ustalić czy nie da się jakoś z przerwami tego robić, bo naprawdę to może doprowadzić do tragedii…. ze sterydami nie ma żartów, a bardzo dużo lekarzy weterynarii idzie tą drogą bo jest najłatwiejsza, oni zarobią a właściciel zobaczy jakieś tam efekty.

      A tekst bardzo dobry, oby coraz więcej ludzi się dowiadywało o takich sprawach, bo jak na razie to jesteśmy w ciemnogrodzie jeśli chodzi o takie info:( Sama nigdy nie miałam takiego psa i pewnie gdyby nie zainteresowanie zawodowe też bym nie wiedziała. A to wszystko wina spaczonych ludzkich pragnień „ulepszania” rasy, które tylko prowadzą do cierpienia i szybszego odchodzenia za tęczowy most naszych pupili.

    2. Wet studentko ta droga idą profesorowie polscy i zagraniczni, takie zalecenia są w każdym opracowaniu na temat alergii. Temat poruszany choćby na ostatnim kongresie europejskim.
      Sterydy tabletkowe dają największą możliwość kontroli. Tabletki można dawać co parę dni w bardzo małych dawkach (wszystko zależy od psa, zaczyna się od dawki codziennej i bardzo szybki schodzi się do rzadszego podawania i zmniejszania dawki).

      Alternatyw jest mało – apoquel, który trzeba ściągać z zachodu, bo fabryka nie wyrabia z produkcją; cyklosporyna, która też ma swoje skutki uboczne.
      Ważna jest praca właściciela – częste kąpiele w szamponie nawilżającym, wycieranie pyłków ze skóry po każdym spacerze. Można wspomagać skórę kwasami omega 3. Ale przy konkretnej alergii sterydow się nie uniknie, wspomaganie pomaga przy zmniejszeniu częstotliwości podawania i zmniejszaniu dawki, ale nie zastąpi sterydoterapii.

      Regularne podawanie małej dawki jest mniej szkodliwe niż walenie co jakiś czas dexafortu z antybiotykiem.

    3. mój buldunio jest w 100% zdrowy. Ma 7 miesięcy aktualnie i od samego początku karmie go ludzkim jedzeniem (3x dziennie kurczak/wolowina/ryba/indyk do tego ryż lub kasz jaglana + warzywa . w między czasie podjada to co domownicy jedza). Codziennie staram się mu przemyć faldki. Nie polecam karm dla psów, przeczytajcie sobie skład słynnego royala. Jakbyście jadły cały czas smieciowe jedzenie tez mialbyscie problemy ze zdrowiem. Traktujemy rasowe psy jak kundelki bo w tym jest recepta na silnego i zdrowego psa.

  3. Niestety wszystkie rasy brachycefaliczne- czyli ze skróconą kufą i przodozgryzem są szczególnie wrażliwe…. Mogłaś jeszcze do całej listy dodać wysoką wrażliwość na upały i zimno.
    Mam boksera- też ma podobny problem z łapami- czerwone przestrzenie między palcami i między opuszkami plus często bąble koło opuszek (pękające i krwawiące)- problem nasila się jesienią i zimą, szczególnie gdy jest wilgotno (też jest alergikiem). Odczulanie daje mały efekt. Ostatnio spróbowaliśmy smarować mu je fioletem (strasznie brudzi) i wyglądają o wiele lepiej. Przez przypadek- przy okazji leczenia przewodu pokarmowego -okazało się też, że zastrzyki z wit. B12 (takie różowe) bardzo zmniejszają u niego wygryzanie łap (sprawdzone kilkakrotnie i schemat się powtarza). Na swędzenie działa też spray ze sterydem- Cortavance (buteleczka około 120zł).
    Do tego mojego w czerwcu/lipcu wysypuje go na głowie z powodu pylenia traw…
    Przy alergii oczywiście dochodzą standardowo problemy z uszami…
    Niektóre psy (choć ponoć mało) reagują pozytywnie na Zyrtec (nie wiem czy próbowaliście)- moja poprzednia sunia reagowała.
    Oczywiście dochodzą do tego problemy ze stawami i bardzo droga suplementacja.
    Moim zdaniem są to zdecydowanie razy dla miłośniko-maniaków 😉
    PS Super, że poruszasz ten temat. Żadna moda na rasę nie jest dobra i zawsze jej szkodzi… A np. koszt utrzymania mojego psa (który nawet nie może jeść żadnej karmy, bo jej nie trawi, do tego wszystko musi być chude ze wzgl. na trzustkę) często przekracza 1000zł/ m-c i ludzie powinni z tych kosztów zdawać sobie też sprawę.
    Pozdrawiam

    1. Ja mam piecioletniego mopsa i jest podobnie. Jest kochany ale drogi i pracochlonny w utrzymaniu. Jest to dosc slaba rasa i potrzebuje bardzo duzo uwagi, zwlaszcza oczy, siersc i nos.

    2. Wszystkie mopsy jakie znam sa po operacji za dlugiego podniebienia- poczytaj o tym…
      Te psy maja problemy z oddychaniem- po zreszta widac, ale ludzie bagatelizuja i uwazaja, ze taki ich urok

  4. Niesamowicie jest mi szkoda tych psiaków, ale naprawdę bardzo się cieszę, że przynajmniej te dwa egzemplarze są pod Twoją opieką, Fash. Wiesz, jak o nie dbać i po prostu masz na to pieniądze — Roks i Rambo chyba nie mogli lepiej trafić!
    Jestem zakochana w bulwach, odkąd zobaczyłam Rambo u Ciebie na blogu (Roksa jeszcze wtedy nie było) i śledzę ich trochę na insta. Zauważyłam, że większość właścicieli (nie-Polacy) to ludzie kasiaści, dlatego jestem spokojna o los i zdrowie akurat tych psów. Najbardziej tych, które nie trafiły na dobre i bogate domy, albo które męczą się w schroniskach i złych hodowlach…
    Mam nadzieję, że za kilka lat będę miała taką pracę i zarobki, że będę mogła pozwolić sobie na kupienie przynajmniej jednego buldoga i opiekowanie się nim 24/7 🙂

  5. Super, że napisałaś ten tekst.
    Ja jestem opiekunką 12 – letniego golden retrivera, który też jest strasznym alergikiem (tak samo – uczulenie na kurczaka i wołowinę). A gdy wsunie coś na spacerze (a wiadomo, że na ulicy leżą same rarytasy, stary kebab albo słonina przeznaczona dla sikorek, która spadła z drzewa…) to momentalnie ma czerwone uszy. Jaka by to nie była rasa – każde zwierze to ogromna odpowiedzialność i trzeba to podkreślać. Świetnie, że ty wypunktowałaś co i jak, dzięki czemu inni mają jasną sytuację 🙂

  6. Hej Eliza,
    Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu, ale pierwszy raz pozostawiam komentarz.
    Dziękuję Ci z całego serca za ten wpis. Tak się składa,że jakiś czas temu podjęliśmy z mężem decyzję o zakupie 2 buldogów z prawdziwej hodowli, a nie takiej,gdzie handluje się mięsem (przepraszam za wyrażenie,ale na prawdę długo szukaliśmy normalnego miejsca,w którym po prostu kocha się te wyjątkowe psy). Absolutnie jesteśmy świadomi z czym się wiąże posiadanie buldogów. I wiesz co?Wcale nas nie zniecheciłaś,ale uczulilaś na pewne kwestie,o niektórych nie wiedzieliśmy i w miarę możliwości zadbamy o to,o co da się zadbać odpowiednio wcześniej. Niemniej jednak,podobnie jak Ty,liczę że Twój wpis wpłynie na wybory osób ślepo podażajacych za modą. Niestety zbyt często spotykam się z tym zjawiskiem na ulicy;-( Życzę Twoim psiakom jak najmniej bólu oraz jak najwięcej beztroski i radości;-) Mam nadzieję, że i ja niedługo będę mogła cieszyć się własnymi psiakami;-)
    Pozdrawiam Was ciepło
    Emilka

  7. Dobrze, ze o tym napisałaś. W przyszłości kiedy miałabym już własne mieszkanie planowałam kupno buldoga, mega mi się podoba ta rasa, są przeuroczne i kochane. Ale jednak przeczytaniu stwierdzilam, ze nie umialabym sie az tak poświęcić i z pewnoscia nie mialabym az tylu funduszy na wizyty u weta i leki. Po prostu. Przydatny tekst pokazujący realia. Dziekuje

  8. Dobry tekst. A ja myslalam, ze Gizmo jakiś trefny jest hehe, ale po przeczytaniu tego myśle, ze mamy szczescie!
    Aktualnie Gizmo często drapie sie po brzuchu, ale nic tam nie widzę… Jakieś pomysły?
    A przy okazji bym musiała zrobic testy na alergie. Latem oczy mu puchną i swędzą, ale krople pomagają.

    1. Jeśli chodzi o odczulanie- z tego co ja wiem, od jednego z ponoć dwóch najlepszych weterynarzy dermatologów w PL testy na alergię pokarmową to ściema rzeczywiście. Natomiast pozostałe już są ok, co nie znaczy, że wszystkie psy reagują na odczulanie… U nas wyszły trawy (potwierdza się to wysypką w czerwcu/początek lipca) i roztocza (trudno ocenić). Efekt odczulania jakiś tam mały jest, ale ogólnie zareagował słabo, natomiast wet (który w żadnym wypadku do odczulania nie namawia i sam mówił, że jeśli efektu nie ma wyraźnego to szkoda kasy) mówi, że część psów reaguje świetnie, a część wcale- czyli to kwestia osobnicza i zapewne tego czy rzeczywiście trafiło się z odczulaniem w źródło problemu.
      PS w końcu dużo ludzi też odczula się z powodzeniem…

    2. Jasne, niektóre psy odczulają się, a niektóre nie. Nasz nie odczulał sie wcale, ale weterynarz twierdziła co innego i w międzyczasie faszerowała go sterydami. Co mijało się z celem. Byliśmy bardzo naiwni..

  9. Straszne .. W życiu bym nie chciała takiego psa . ciekawe czy będziecie mieli dla niego tyle czasu jak zdecydujecie się na dziecko .. Czasu , kasy i cierpliwości ! Nigdy w życiu nie zdecyduję się na psa – obrzydliwe i śmierdzące … Koty górą❤️

    1. Jak ktoś kocha swojego zwierzaka to znajdzie i czas i pieniądze. Zbędny ten tekst o obrzydliwych i śmierdzących :/

    2. Nie oceniajcie Nie…. jej własną miarą. Ja jej życzę szczęścia w życiu i dobrych ludzi wokół.

    3. Nie wiesz co piszesz. Jeśli wolisz koty ok twój wybór ale nie obrażaj ludzi którzy kochają psy.

  10. Hej 🙂
    Marzę o takim buldożku, odkąd zobaczyłam je u Ciebie. Planuję kupić jednego w przyszłym roku i nie mogę się już doczekać. Dziękuję Ci za wszystkie teksty o buldogach, wiem już na co zwracać uwagę 🙂
    Mogłabyś napisać ile mniej więcej miesięcznie wydajecie na każdego z buldogów? Wiem, że to pytanie nie jest na miejscu, ale tak jak jestem pewna, że będę dbała o buldoga, to jednak boję się o finanse.
    Z góry dziękuję 🙂

    1. Maja to bardzo różnie. Czasem po zliczeniu wszystkich kosztów okazuje się, że wydajemy nawet 1000zł miesięcznie. Operacja Roksa, leczenie oskrzeli, zabiegi, antybiotyki pochłonęły ok 10 000zł. Ale to była wyjątkowa sytuacja.

      Co ważne to to, że tych kosztów nie da się przewidzieć. Po prostu się nie da. Jeśli w jednym miesiącu Rocky łapie angine, Rambo przekłuwa oko, a jego kanaliki wymagają udrożnienia to robi się z tego spokojnie 1000zł.

  11. Rambo to mój idol, uwielbiam tego psiaka 🙂 Ma przepiękny kolor i mimo tych wiele problemów zdrowotnych wygląda na bardzo zadbanego psiaka! Jest mi go wręcz żal, że musi dzielić Waszą uwagę z Rockym . . ., ale i tak Rambo rządzi! 🙂

  12. Napisze krotko i na temat. Pasozyty i odrobaczanie psiaka. Jak czesto to robisz i jakimi tabletkami? pewnie wpychaja Pani te nowszej generacji? ktore prawde mowiac sa do niczego. Otóz taka banalna sprawa i dla zwyklych nie interesujacych sie tym tematem ludzi Radze zrobic test na pasozyty- z krwi koniecznie!! nie z kalu…bo ten robiony wylacznie w pelnie/now moze byc prawidlowo zdiagnozowany. Kiedy ten test zostanie wykonany radze udac sie do specialisty ktory odrobaczy psiaka. Najczestsza udreka moga byc lamblie. Sprawdzone i pewne u Buldogow jak i innych psiakow, malo osob o tym mowi, malo osob o tym wie. Bardzo prosze poczytac na ten temat bo Psiaka szkoda, meczy sie malusi…to tylko badanie krwi-naprawde warto. Szybkiego powrotu do zdrowia dla Malucha :)!

  13. Bardzo dziekuje Ci za ten tekst. Od dawna zastanawiałam sie po co tworzyć tak rasę w ktorej zwierzaki sa takie biedne. Po co kreować modę na takie psy skoro im większy popyt tym więcej buldogów rodzi sie w hodowlach. A potem cierpią całe zycie zeby ludzie mogli byc bardziej modni… Straszne…

  14. Hej 🙂 zawsze marzyłam o buldożku ale po Twoim tekście się wstrzymam, bo kupić psa to jedno, a późnej go pielęgnować to drugie. Szkoda byłoby mi zwierzaka gdyby nie stać mnie było np. na specjalne leki dla niego. Pies to nie zabawka. Dziękuję Ci za ten post. Pozdrawiam ;))

  15. Brawo! Pierwszy na prawdę dobry tekst!!!!!
    Mam dwa gulgoty, kocham je nad życie, nie zamieniłabym na żadną inną rasę, ale… właśnie przez ich problemy drowotne mogę mieć tylko 2 psiaki. A chciałabm mieć większą gromadkę. Dorzucam problemy z dyskiem, dysplazje, hormony po kastracji/sterylizacji, kręgosłup (zwapnienia, przewężenia, spondyloza), wypadanie trzeciej powieki, a także…depresje. Tak, te psy są wrażliwe i potrafią mieć psią depresję! A to widok STRASZNY.

  16. Z innej beki – miski. Kiedy zapowiedziałaś zmiany od razu na blogu było widać wyczuwanie rynku. Bardzo lubię Ciebie czytać i pamiętam, że kiedy miałaś kryzys, to strasznie brakowało mi wpisów, choćby co 3 dni. Zwłaszcza, że to było po pełnej entuzjazmu zapowiedzi, a co Wy na to, żeby były 2 wpisy dziennie. I były, krótko, ale były. I ostatnio też się pojawiły, co bardzo mi się podobało, za wyjątkiem treści. Rozumiem lekkie teksty, ale te czasem były o niczym (np. rankingi). Ale ok, czaję- sondujesz popularność, częstotliwość, a może też tematykę. Ja wolę kiedy jesteś pełna treści różnych, ale naprawdę lifestylowych, a nie zapychaczy. Nawet jeśli nie są w kręgu moich zainteresowań, jak dzisiejsze buldogi, ale tekst jest naprawdę fajny. Lubię też teksty sponsorowane, bo są uczciwe i z reguły bardzo rzeczowe. Acz kilka ostatnich tygodni było ich naprawdę dużo, plus przekierowania sponsorowane. To może (podkreślam – może) podważać wizerunek blogera (zgarnia czytelników i sprzedaje), ale wiem, że czasem ma się okres wymagający wspomagania budżetu. To zupełnie normalne, nie bloger łapie nadgodziny, boczki, dorywcze, a co może bloger? No właśnie szuka sponsora. I ok, naprawdę, przecież to jego praca. A skoro na insta pytałaś o zdanie, to odpowiadam. Święte są słowa Jasona, wpisy co 2-3 dni, byle regularnie, ciekawie, nie wyraźnie na odwal, choć mogą być nie bardzo ambitne. Byle nadal blog był blogiem blogera, którego lubię czytać. Lepiej odpuścić zapchajdziurę i zaprzepaścić systematykę wpisów, niż tejże się trzymać. Luźny tekst? np. stylizacja, moje zasłonki, kanapa, dywan, schody, garnki, bla bla bla. Ambitniejsze? wszystkie pozostałe, w tym np. moje zdanie na temat… Lifestyle, to też opinie. Nie twierdzę, że trzeba być wyjątkowo wyrazistym, w ciągłej kontrze, czy zgodnie z nurtem. Ale bywamy tu dla Twojej opinii, wpisu, zdjęć i o tym warto pamiętać. Miałam napisać jeszcze o hejterach, ale już i tak za długi tekst się zrobił. Pozdrawiam.

  17. To co napisałaś jest straszne! Biedne stworzenia. Nigdy bym nie pomyślała, chociaż faktem jest, że to sztuczna krzyżówka. Mam nadzieję, że znajdziesz weterynarza, który im pomoże. To straszne gdy zwierzak cierpi, a Ty nie możesz mu pomóc.

  18. Eliza, kup sobie odkurzacz rainbow lub hyle. Nie wierz w inne odkurzacze. Sama mam giga alergie na kurz i roztocza, a odkąd mam hyle funkcjonuje normalnie

    1. Hyla jest tansza. Moi rodzice mają rainbowa i od 11 lat nic się z nim nie dzieje. Ja mam hyle bo tam jest mniej czyszczenia. Przekonalam się jak rodzice kazali mi odkurzyc dobrze zwykłym odkurzaczem dom, a pozniej poszla hyla w ruch. Syf jakk byl w wodzie byl nie do opisania. Dodatkowo mozna nim wypompowywac wode np jak pralka ci sie zepsuje, robic inhalacje olejkami, czyscic materace a co najważniejsze wydmuchiwane powietrze jest w bok czyli nie rozdmuchujemy wszystkiego dookola i powietrze, które wylatuje jest czyste, zero kurzu

    2. Polecam rainbowa – to spory wydatek, ale jest wart każdej złotówki! Mamy trzy w rodzinie, nigdy się nie psują, a to jak sprzątają to wręcz nie do opisania. Dla mnie, alergika i pedantki mieszkającej z dogiem niemieckim to zbawienie.

  19. Czytając Twój tekst mam wrażenie, że jestem szczęściarą. Moja mała póki co ma wykrytą TYLKO alergię na kurczaka. Zmiana karmy i jest dobrze, chociaż ostatnio obserwuję wylizywanie łap i chyba czas się temu dokładnie przyjrzeć…
    Cieszę się, że piszesz o tym wszystkim, zawsze czekam na wieści o Twoich bąblach, dzięki za rady 🙂

  20. O rany! Jestem w totalnym szoku… ja mam mopsa, mial problemy jak byl szczeniakiem i niedawno sie przeziebił i jak narazie odpukać jest już zdrowy, ma 2 lata 🙂 co do narządów coś o tym wiem…. 😉 glupie pytanie, przecierasz szmatka mokra, czy podczas kapieli jakimś płynem specjalnym?

  21. I jeszcze jedno.. drobna wskazówka od mojego weta. Psy o jasnym namaszczeniu są bardziej narażone na wszelakie choroby skóry. A w lecie to już w ogóle.. istny koszmar. Pozdro

  22. Cała prawda! Moja siostra ma buldoga francuskiego i praktycznie za każdym razem, gdy z nią rozmawiam słyszę o kolejnych wizytach u weterynarza, poszukiwaniu specjalnej karmy (która nie jest wszędzie dostępna), ostatnio okazało się, że jej pies ma nowotwór… Bez przerwy ma alergie, tak jak napisałaś – drapie się do krwi… Już nie wspominając o tym jak trudno jest znaleźć dobrego weterynarza, który odpowiednio zajmie się buldogiem. Generalnie buldogi to „psy specjalnej troski” i ja osobiście nie zdecydowałabym się na psa tej rasy, ponieważ widzę jak to wygląda w praktyce. Niestety jest mnóstwo ludzi, którzy widzą buldogi na zdjęciach i myślą, że to przecież słodkie psiaki ze śmiesznymi mordkami, a później okazuje się, że nie mają niestety pieniędzy na ciągłe wizyty u weterynarza, karmę, leki…

  23. Elizka, moim zdaniem ten tekst nie powinien odstraszać, ale wręcz przeciwnie- zachęcić kogoś, kto wie, że ma wystarczająco dużo czasu, chęci, cierpliwości i pieniędzy żeby takiego cudaczka przygarnąć, nawet zaadoptować. Bardzo się cieszę, że Rambo i Roks są u Ciebie-właśnie do takich ludzi powinny trafiać; nie do tych ślepo podążających za modą- „bo te pieski są taaaakie urocze i ładnie wychodzą na zdjęciach”. Ogromne brawa! Ja sama mam dwa potworki, pierwsza to 13sto letnia suczka rasy pekińczyk, która jest ze mną dosłownie od dziecka- najlepsza przyjaciółka 🙂 Niestety w tym roku zaczęły się u niej duże problemy z sercem:( ma chyba wszystkie możliwe wady-powiększone komory i przedsionki, niedomykalność zastawek, krew się cofa… I tak samo byla gonitwa po lekarzach, na szczescie zakonczona pozytywnie- tak by the way polecam Dr Ciecieląga z kliniki weterynaryjnej na Kraśnickiej, jeżdzę do niego aż z Felina, jest najlepszym zwierzecym kardiologiem, czlowiek z wielkim sercem i pasją, kocha zwierzeta i to co robi:) Aktualnie suczka bierze leki i jest super. Bryka i wyglada jakby byla szczeniakiem, dostajemy mase komplementow od obcych ludzi ze piekna jest i niemozliwe ze juz „trzynastolatka”:). A druga sunia to roczna zwariowana panienka shih-tzu 🙂 w domu istny diabeł-ostatnio zaliczylismy wizyte u weterynarza w srodku nocy bo zezarla krem do rak, po ktory wskoczyla na stol w kuchni… A na dworze boi sie wszystkiego- innych psow, ludzi, wiatru, lisci, doslownie wlasnego cienia. I tez niestety jak Rambo- kupiona z pseudohodowli 🙁 Juz jak dojechalam na miejsce widzialam, ze to na pewno nie jest certyfikowana hodowla-tak jak pisali w ogloszeniu oszusci:/ ale musialam ja wziac bo zostala sama biedna, ostatnia. Byla mocno przestraszona, na dworze w pazdzierniku! Bylo juz naprawde zimno. Wyklocilam sie o mniejsza cene i pojechalam. W domu sie okazalo ze mocno zarobaczona, w kazdej kupie miala pelno bialych glisd… Ale tak poza tym na nic innego moje na szczescie nie cierpia, takze jeszcze raz podziwiam Cie- ale to po prostu trzeba kochac:) tylko takie psie freaky jak my to zrozumieją! Tego np rodzina mojego chlopa nie potrafi pojac-„jak tak mozna szalec na punkcie psa i jezdzic na drugi koniec miasta do weta… Przeciez to tylko pies! Zdechnie to zdechnie, juz jest stary, trudno!” no otoz nie. Dla mnie to czlonek rodziny, a nie zwykle zwierze. Nie wyobrazam sobie domu bez psa i zrobie wszystko, zeby mojej psince zylo sie jak najlepiej i jak najdluzej. Ale sie rozpisałam:))) pozdrowienia dla waszej malej rodzinki:)

  24. Buldogi mają coś w sobie ale bardzo mi przykro, że sztucznie stworzona rasa psów musi tak cierpieć żeby ludzie mogli się „lansować”.Mam nadzieję że ta moda szybko minie. Osobom myślącym o psie rasowym polecam sznaucery nie chorują i są mega mądre i kochane.

    1. też mam takie zdanie, sztucznie stworzona rasa, która posiada walory estetyczne, które odbijają się na zdrowiu psiaków. ludzie są bezmyślni. powinno się zakazać rozmnażania tych psów.

    1. Sa specyficzne I dlatego je kochamy – jej czy widzisz jakie to skrajnie egoistyczne ? Przepraszam jeśli cie to obrazi ale tacy ludzie powinni miec zakaz opiekowania sie zwierzętami.

  25. Szczerze? Nie miałam świadomości, że ta rasa jest tak trudna w pielęgnacji i utrzymaniu w zdrowiu i kondycji. Cieszę się, że są takie osoby jak TY, które nie mydlą oczu a pokazują prawdę. Jeśli chociaż jedna osoba zastanowi się nad kupnem psiaka i zrezygnuje z obawy przed odpowiedzialnością to będzie Twój olbrzymi sukces!

  26. Dla mnie to o czym piszes to rzecz normalna, prawidlowa, zadne poswiecenie. Biorac psa do domu musimy byc gotowi na takie akcje niezaleznie od rasy. Ja mam psa rasy husky i serce mnie boli jak widze ile psów tej rasy jest porzucanych lub oddawanych do schronisk. Z malych i pieknych szczeniakow wyrastają ogromne czesto dominujące psy o ogromnej enegrii. Co prawda z reguly nie mają problemow ze zdrowiem ale ich piekno to z jednej strony zaleta i ogromne przekleństwo. Ile ja poswiecilam enegrii, pieniedzy na szkody ktore on zrobil, czasu na wychowanie.. nie jezdzialm z chlopakiem na wakacje bo nie mialam co zrobic z psem, nigdy nie pomyslalam nawet ze moglabym się go pozbyć. wiem ze nie jednemu puscilyby nerwy wiec czy pies ktorego chcemy jest chorowity, czy po prostu trudny w wychowaniu, prosze ludzie przemyslcie tą opcje pod kątem takich niespodzianek ktore czesto mają miejsce.

  27. Świetny post Fash! Jeszcze jedną sprawą, jednocześnie podsumowującą Twój post, a według mnie wartą zauważenia jest fakt, że większość ras psów jakie spotykamy współcześnie jest sztucznym wytworem ludzi, który tak naprawdę pojawiał się około 200 lat temu. Dla psów rasowych, a szczególnie o tak nietypowych dla psowatych cechach jak skrócony pysk, który występuje m.in. u buldogów czy mopsów, należy pamiętać że cechy wyróżniające rasę pojawiały się poprzez krzyżówki zwierząt blisko spokrewnionych ze sobą. A tajemnicą nie jest, że potomstwo pary spokrewnionej ze sobą jest dużo bardziej narażone na choroby, niż potomstwo pary niespokrewnionej. Wracając jednak do Twojego artykułu, podziwiam determinację i oddanie z jakim opiekujesz się Rambo i Rocky’im 🙂 i przede wszystkim życzę zdrówka dla nich!

  28. A ja z innej beczki!
    Oprócz chorób buldożki lubią być baaaardzo problematyczne pod względem behawioralnym. Kochają dominować, a zazdrość to ich drugie imię 🙂 Pewnie nie wszystkie – tak samo jak z choróbskami – ale bulwy to z całą pewnością stworzenia, przy których należy wychodzić z założenia, że pies chowany bez jakichkolwiek zasad nie jest psem szczęśliwym 🙂

  29. Nigdy nie była to rasa do której by mnie ciągnęło, dopiero u Ciebie zaczęłam podziwiać te psy i przeżywać każdą ich historię.
    Miałam 2 pekińczyki, które również mają wystające oczy, ale na szczęście nie miały problemów z rogówk, uff 🙂

  30. Nie mam buldoga ale wiem o czym mówisz. Kiedy chciałam kupić psa zastanawiałam się pomiędzy buldogiem francuskim a mopsem. Postawiłam na mopsa bo dowiedziałam się w rozmowie z właścicielką buldoga jak wygląda opieka nad buldogiem i jakie są podatne na choroby. Uważam, że kupowanie psa tylko dlatego bo jest taka „moda” to totalna głupota. Później w obliczu kryzysu, choroby, kolejnych wizyt i wydanych pieniędzy zwyczajnie się ich pozbywają.
    Taki wpis jest potrzebny, żeby niektórym uświadomić pewne rzeczy.

  31. Eliza, czy ta pani dermatolog pracuje na stefczyka? Kiedys byłam zachwycona ta klinika, ale po jakims czasie zobaczyłam, ze sa nastawieni tylko na wyciąganie kasy… Przykre, bo człowiek pakuje kupę kasy z nadzieja, ze zwierzak zaraz wyzdrowieje, lekarze twierdza ze jest lepiej, a w rzeczywistości zwierzak gaśnie w oczach… Mam wrażenie, ze lepsi lekarze uciekają stamtąd …

  32. Elizka alergię, którą opisałaś na przykładzie Rambo i pielęgnację przerobiłam z moim westem. Nie dodałaś lub mi umknęło, że najpierw badania pod kątem alergii – 1000, potem odczulanie – 1600, specjalne karmy weterynaryjne itd Mój kąpany co 2 dzień, w pianie „stał” 15-20 min itd, pół roku chodził w kołnierzu ochronnym, aby nie wylizywał łapek. Na koniec usłyszałam, że to beznadziejny przypadek. Fajnie,że poruszasz takie tematy i uświadamiasz ludzi, że posiadanie psiaka może też mieć „ciemne strony”.

    1. Masakra. .. ceny we Wroclawiu: test na alergeny z krwi 600zl lub test skórny (jak u ludzi) 300zl, odczulanie 600zl (dla psa 30kg).

    2. royal karma antyalergiczna, u mnie dziala + masc steryd jak zaczyna lizac.
      sama karma powinna zastopowac lizanie

  33. Dodałabym jeszcze to zeby przestać promować rasę sama w sobie. Bo w tej chwili buldogi sa wszędzie od reklamy do filmu. A ze sa przecudowne (sama kiedyś chciałam kupic takiego) to popyt rośnie. I hodowle sie rozwijają – wydając na świat takie biedactwa. A w schroniskach pełno samotnych psów innych ras albo bez ras 😉 i tez sa kochane. Moze nie mąka takiego PR jak buldogi ale nie po to ma sie psa prawda ?

  34. Na stefczyka teraz praktycznie sami stazysci. Wiadomo jak z zastrzykiem na wscieklizne mozna isc albo z czyms drobnym. Szkoda bo malo weterynarzy tak zostalo ze stazem. Ale coraz wiecej ludzi to mowi w Lublinie

  35. Eliza, mój teść w świętokrzyskim zna się na Bulwach 😉 Sam hoduje je od kilkunastu lat, każdy pies którego mieli miał problemy o których piszesz, buldogi angielskie moim zdaniem są jeszcze bardziej wymagające, są cięższe, bardzo łatwo u nich o nadwage.

    1. Źle się wyraziłam… Pisząc hoduje miałam na myśli to, że ma w domu psa właśnie tej razy ( buldog Angielski), i to nie pierwszego, a to ze jest weterynarzem od 30 lat to tylko mały szczegół.

  36. Elizo, gratuluje swietnego tekstu. Zazdroszcze buldogom takich fajnych troskliwych wlascicieli;) czy gdy bedziesz miala dzieci rowniez bedziecie miec psy?

  37. Z tymi twoimi psami to gorzej niż z dziećmi!!!!
    P.S
    dlatego wolę kundelki kochane i niewymagające !!! Nigdy nie miałam problemów tylko raz w roku szczepienie na wściekliznę a tak to nigdy weta nie widziały!!!

  38. Nie jestem w stanie zrozumieć jak osoby uważające się na miłośników zwierząt mogą kupować nawet z profesjonalnej hodowli takie psy. To jest niefortunna mieszanka genetyczna, która normalnie nigdy by nie powstała. Stworzyli ją ludzie dla których wygląd zwierzaka był najważniejszy. Osoba, która kupuje takie psa sama przycznia się do utrzymania i rozwijania całej tej maszynki. Jak można świadomie wspierać biznes, który tworzy i powołuje do życia psiaki z milionem wad.

    1. Kupując psa z hodowli, która należy do związku kynologicznego w Polsce masz pewność co do rasy psa bo masz historię 5 pokoleń (czy jakoś tak). Każdy inny związek do zwykła ściema i pretekst do zbijania kasy na zwierzętach. Nie byłabym tak surowa w stosunku do hodowli, ale już do pseudo TAK!!

    2. Dla mnie kupowanie psa takiej rasy, czyli kosmicznie obciążonego genetycznie (mimo tego, że jest z hodowli) wygląda tak jak noszenie futer i promowanie humanitarnego hodowania i zabijania zwierząt futerkowych. Spełnia się zachciankę modową kosztem innego zwierzaka, ale ma się „czyste” sumienie, bo krzyczy się na tych co robią to jedynie mniej humanitarnie. Tak czy tak, jedzie się na tym samym wózku.

    3. Chyba najbardziej rozsądny komentarz, absolutnie popieram Coco. Fashionelko, oczywiście każdy docenia Twoją opiekę nad chorymi zwierzakami, ale musisz przyznać, że sama przykładasz rękę do tego, że buldożki są tak popularne, chętnie kupowane, a więc rodzi się więcej chorych zwierząt w hodowlach. Sama je kupiłaś. Pamiętasz dlaczego postanowiłaś zapłacić za tę akurat rasę, mimo tylu obciążeń genetycznych? I tak jak twierdzi Coco, mniej ważne czy to zarejestrowana czy pseudohodowla – psy z takimi wadami nie powinny być sztucznie rozmnażane na sprzedaż tylko ze względu na ich „uroczy” wygląd. Owszem właściciel się namęczy, ale to pies najbardziej cierpi. Dla mnie zamówienie w hodowli psa z góry skazanego na choroby i cierpienie, a potem otoczenie go nawet najlepszą opieką to i tak zwykły egoizm.

    4. Wychodząc z takiego założenia – nie kupujmy psów będących przedstawicielami 3/4 wszystkich istniejących ras, biegnijmy do lasu po wilki!

      Co może nie było by w sumie takie głupie…

      Wzorce większości ras uległy okrutnym zmianom w przeciągu kilkudziesięciu lat. I tak jak dawno, daaawno temu można było posiadać rasowca w pełni zdrowego, bo blisko mu było właśnie do takiego wilka, to teraz oprócz mocno zmodyfikowanego buldożka (oczywiście, że takie są, zgadzam się!) z przerośniętym podniebieniem, możemy mieć również pięknego, wilczopodobnego owczarka niemieckiego ze zwyrodnieniami stawów i szurającego tylnimi łapkami – bo przecież pięknie, kiedy tył jest obniżony…

      Cavaliery mają teraz tak małe główki, że ciśnienie w czaszce powoduje uszkodzenia mózgu.
      Dogi są już teraz tak duże, że serce, kości nie są w stanie utrzymać takiej masy…

      I tak, zrobili to tym biednym stworzeniom ludzie. Ale rodzą się ich miliony! Więc nie wiem, czy takie generalizowanie jest przy tym poście na miejscu.

    5. Kocham mojego doga i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale Pani powyżej ma rację. Kupowanie psa nawet z hodowli to nakręcanie biznesu i tyle. Gdyby nie było zapotrzebowania, nie byłoby tyle cierpiących zwierząt. Mój ulubieniec jest rasowy, z hodowli etc., ale właśnie przez to, że jest sztucznie wyhodowaną rasą ma mnóstwo obciążeń genetycznych.
      Pani Elizo, bardzo długo zmagałam się z problemami alergicznymi skóry M, była to niekończąca się historia, aż trafiłam do Dr Dembele z Warszawy, który rozwiązał wszystkie nasze problemy jednym zaleceniem – kastracja. Wszystko przeszło jak ręką odjął. To bzdura, że kastracja szkodzi. Plusy zdecydowanie górują nad minusami.
      Jeśli ma Pani możliwość, to naprawdę polecam wizytę u tego lekarza, jest sławny wśród psiarzy na całą Polskę jako doskonały specjalista dermatolog. Tak jak okulista dr Jacek Garncarz, też z Warszawy. Jeśli chodzi o opiekę nad moim milusińskim jestem bardzo wybredna i trudno zdobyć moje zaufanie, a ci dwaj lekarze swoją skutecznością i podejściem do zwierząt zaskarbili moją wierność na zawsze 😉

    6. Wiesz, nikt nie rodzi się ze specjalistyczną wiedzą. Nie ma nic złego w kupowaniu legalnie hodowanego i zadbanego zwierzaka, a że potem wychodzą problemy? Jestem miłośniczką kotów – i tych rasowych, i podwórkowych – odwiedzam strony hodowców, jeżdżę na wystawy. W ż a d n y m z tych miejsc nie znalazłam tak uczciwej informacji o wadach zdrowotnych i rozwojowych co na tym blogu. Trochę szkoda, że autorka przydatnej informacji zbiera baty za decyzję, którą podjęła lata temu, bez rozeznania, które wcale nie jest tak łatwo zdobyć.
      Piszesz, że złe jest promowanie samej koncepcji rasy hodowlanej. Z drugiej strony złe jest rozmnażanie zwierząt bezdomnych, których i tak jest za dużo. W myśl Twojej teorii moja matka kilkanaście lat temu przyczyniła się do szkodliwego niekontrolowanego rozrodu, bo przygarnęła dwa koty: jednego dachowca (a właściwie to piwniczniaka ;)) i kotkę z gospodarstwa rolnego, w którym właściciel nie wysterylizował swojej Mićki.
      Zastanawiam się, co nam pozostanie po odrzuceniu obydwu opcji: profesjonalnych hodowli oraz rozmnażania mieszańców?

    7. no dokładnie tak paula, nie kupujmy w ogóle psów, bierzmy je ze schronisk i kastrujmy to będzie mniej bezdomnych psiaków.

    8. Tak, kupując z ZK masz informację o przodkach psa. Ale to nie zmienia faktu, na co aktualnie ukierunkowane jest hodowanie psów. W imię „ideałów piękna” powstają psy kaleki. Popatrz jak kiedyś wyglądały buldożki, mopsy… Kto historii ras nie zna, ten pewnie i tak kojarzy dawny typ owczarka niemieckiego. Psa użytkowego. A teraz? Psy z ogromnymi problemami ze stawami, z zadem szorującym po ziemi. Bo ktoś, kiedyś uznał, że tak jest ładniej.

      Absolutnie nie namawiam do kupowania psów poza ZK, natomiast sam fakt że hodowla do ZK należy nie wystarcza, żeby uznać ją za dobrą.

  39. Mam dokladnie taki sam problem z moja buldozka , z tym , ze doszedl jeszcze bardzo powazny problem z kregoslupem. Suczka jest kupiona z legalnej hodowli. Na dzien dzisiejszy ciesze sie , ze dalismy rade wyjsc z paralizu po dlugiej terapi.Wiem , ze moje ukochane szczescie juz nigdy nie bedzie zdrowe , ale tak jak i Ty , zrobie wszystko dla moich psow.Co do alergi , to ja zrezygnowalam ze sterydow, tzn. zaczelam czytac na temat alergi bardzo duzo i postanowilam zrobic cos sama , aby uniknac sterydow. Gdyby jednak moja metoda nie zadzialala , wtedy steryd to juz ostateczosc. I udalo sie! Ja uzywam szamponu i olejku , ktory nam bardzo pomogl. Moja buldozka byla jednym strupem bez siersci. Po 3 miesiacach nie bylo sladu po alergi a po miesiacu uzywania szmponu i olejku byla widoczna bardzo duza poprawa. Jedyna wada tego olejku,to niezbyt przyjemy zapach. Z tym , ze ja naprwde przykladalam sie do tego zadania , regularne kapiele i smarowanie olejkiem po 5,6 razy dzienne.Olejek i szampon mozna kupic na amerykanskich stronach, bardzo polecam . Dla mnie ten szmpon i olejek to cud, bo kazdy wet proponowal tylko sterydy a mnie bylo bardzo szkoda rocznego psa narazac juz na takie obciazenie. Z tym , ze smarowanie lapek jest bardzo trodne , poniewaz olejek od razu jest zlizywany a nie mozna do tego dopuscic , aby pies go zjadal. Szampon i olejek jest naturalny , nie wiem czy moge podac Ci tu nazwe tych produktow , ale gdybys byla zaineresowana to daj tylko znac i wpisze nazwe. Mozna go kupic za naprawde male pieniadze.Z tym , ze trzeba te 2 produkty uzywac czesto i regularnie, tak jak jest napisane w instrkcji. Co do utrzymania buldoga , jest to naprawde bardzo droga rasa i nie radze sie ludzic potencjalnym nabywcom , ze akurat mojego buldoga to nie spotka , raczej zdrowy buldog to rzadkosc. Sam weterynarz to bardzo duzy koszt a gdzie inne rzeczy. Szkoda mi tej rasy , ze ma takie problemy , bo sa to bardzo wyjatkowe charaktery.

    1. Witam,
      Wielkie podziękowania za tekst o buldogach i ich problemach. Dla mnie bardzo przydatny i szkoda , że nie jest wcale tak łatwo dotrzeć do takich ostrzeżeń przed decyzją o adopcji psa.
      Mam 10 miesięcznego bulwiaka z alergią pokarmową (na szczeście na razie tylką tą) stwierdzoną w badaniu biorezonansem. , o ile można temu wierzyć 🙂 . Ja zawierzyłam, po to by skrócić poszukiwania przyczyn alergii i nie dopuścić do jej rozkręcenia. Jest w Warszawie pani weterynarz ( Milewska ,gabinet: Wetlandia), która diagnozuje i leczy alergie biorezonansem. Podobno pomaga ta metoda, choć nie wszystkim osobnikom.
      My dopiero zaczęliśmy i na razie jest odrobinę lepiej ( minął tydzień od diagnozy i zmiany karmy oraz smarowania kremem miejsc podrażnionych drapaniem – pod pachami i brzuch) . Rany od drapania się zagoiły , pies drapie się trochę mniej. Wolałabym, żeby w ogóle. Na razie karmię go suchą karmą GRAIN FREE jagnięcina + ziemniak, która to karma od razu została sprawdzona biorezonansem w tym gabinecie pod kątem uczulania mojego bulwiaka. Wyszło , ze jest OK , choć nie jestem zachwycona ziemniakiem. Biorezonans pokazał, że pies jest uczulony min. na drób i ryż , a karmiłam go chcąc zeby był zdrowy! gotowanym indykiem i ryżem… Nie wiem czy biorezonas zadziała w stu procentach. Postanowiałm jednak spróbowac własnie po to by uniknąc sterydów oraz karmienia psa tylko hypolaergicznym royalem, który ok, trochę chorobę wyciszał ( 2 miesiące na tych sucharach) , ale nie eliminował jej zupełnie i nie jest dla mnie rozwiązaniem dobrym ( bo białko hydrolizowane z wątroby kurczaka i podobno nawet pióra tam są , ale to może byc plotka) Postanowiłam podzielić się z Wami tą metodą, skoro sama skorzystałam z wpisu autorki oraz Waszych komenatrzy. Może komuś przyda się wiedza, ze istnieje też psi biorezonas? I chyba jest tańszy niż testy z krwi czy klasyczne odczulanie.
      Czy mogę poprosić o nazwę szamponu i olejku sprowadzanego zza oceanu?
      pozdrawiam
      Dana

  40. Macie z mężem ogromne serca, że tak dbacie o te psiaki. Sama mam 2 koty i psa i też traktuję je jak członków rodziny. Niestety ludzie ulegają modzie i nie zastanawiają się, jaka to wielka odpowiedzialność. Podziwiam cię, że potrafisz wykorzystać swoją popularność, żeby edukować czytelniczki i ratować psie istnienia.

  41. Świetny post. Mało się mówi o realiach posiadania zwierzęcia w domu, a już stanowczo za mało się mówi o trudnych gatunkach i rasach. Ja psa nie mam, ale mam królika, o którym każdy myśli, że jest ślicznym pluszaczkiem, idealnym jako zwierzątko dla dzieci. A prawda jest taka, że jest to po pierwsze zwierzę charakterne (niezadowolony potrafi tupać, warczeć i czasem dotkliwie gryźć), a po drugie wymagające od właściciela dużej wiedzy, cierpliwości i uwagi. Stąd potem historie o porzuconych w tragicznym stanie zwierzakach… Bo ugryzł dziecko, bo dziecku się znudził, bo dziecko ma alergię…

  42. Biedne pieski:( Swoją drogą nie znam nikogo kto ma rasowego psa i nie ma z nim jakiś problemów zdrowotnych. Są krzyżowane specjalnie tak, aby uzyskać pożądany rodzaj sierści, kształt sylwetki czy wielkość, pomijając słabnące zdrowie i podatność na choroby. Powinno być więcej takich uświadamiających tekstów aby zakończyć modę na niepełnosprawne pupile. Mam kundelka ze schroniska, weterynarza widzimy raz w roku, przy okazji szczepienia.

  43. Niestety, prawda jest taka, że większość psich wad jest spowodowana próżnością człowieka, który kupuje taki model psa, jaki mu się wizualnie podoba. Wszystkie psy rasowe są bardziej podatne na choroby, żyją dużo krócej niż kundle, niektóre rasy nie są w stanie się już samodzielnie rozmnażać! Sztuczna selekcja jest niekorzystna genetycznie i takie są tego skutki. Winą są obarczeni wszyscy ludzie, którzy zamiast przygarnąć kundla ze schroniska lub od znajomych, płacą słone pieniądze za rasowego psa.

  44. Brawo!!! Absolutnie biję się w pierś , jako że podejrzliwie myślałam, że jesteś ofiarą mody na buldożki. Owszem widziałam po postach, zdjęciach jak kochasz swoje psy, ale jednak przez myśl przechodziło: w dobrym guście, by blogerka miała modnego buldożka! Sory, sory i jeszcze raz sory. Lubię się tak mylić. Podziwiam i jestem wdzięczna za tak rzetelny post. Coś mi się robi, jak ktoś kupuje psa bo jest słodki, modny i wszyscy takiego chcą. Kupujmy zwierzęta znając swoje możliwości lokalowe, finansowe itd… Tobie i psiakom życzę wielu wspólnych lat pięknej przyjaźni.

  45. Ja mam boston terriera. Ale historia bardzo podobna.
    Alergik pokarmowy na wszystko co się da a do tego odkurzacz jakich mało. Nawet mydło by zeżarł gdyby tylko leżało w zasięgu łapek.

    Mi się wydaje,że najgorsze jest to,że z weterynarzami jest jak z lekarzami- albo się trafi dobrze, albo nie. W naszym przypadku gdyby nie szybka zmiana weterynarza to byśmy stracili pieska,bo wcześniejsza ”pani doktor” kazała psa szprycować witaminą C i zapewniała,że wszystko przejdzie…

  46. ludzie,jeśli chcecie mieć pieska,idźcie do schroniska,adoptujcie,przygarniajcie! tam jest tyle psiaków spragnionych miłości,wiernych,oddanych. wkurza mnie,gdy słyszę,że więcej osób decyduje się na takie właśnie dziwne,sztuczne tworzone rasy,bo moda,lans,bo ładne itp. szkoda,że nikt nie pomyśli,że wspiera się taką decyzją proceder rozmnażania tych biednych,chorowitych piesków. skoro prawie żaden nie rodzi się zdrowy,tylko każdy ma jakiś defekt i męczy się pół życia,powinno to dać do myślenia!!! miałam w swoim życiu kilka psiaków ze schroniska,kundelków,ile dostałam od nich wdzięczności i miłości,nie sposób opisać…

    1. Ja mam kundelka ze schroniska! Jest najwspanialsza i najpiękniejsza na świecie! 🙂 Polecam 🙂

    2. OLA, MM – przepraszam, ale głupio generalizujecie. Zabranie psa/kota ze schroniska nie gwarantuje jego bezwarunkowej miłości, bo niektórzy „pensjonariusze” mają na koncie tyle psychicznych traum, że czasem niezbędna jest pomoc behawiorysty, tresura, cierpliwość, a w ostateczności zaakceptowanie, że pies/kot ma swoje „odchyły” i nie będzie taki kochany i oddany za codzienną miskę. (W skrajnych przypadkach – gdy zwierzę jest szczególnie agresywne i stanowi zagrożenie dla domowników – jedyne wyjście to eutanazja.) Podobnie ma się sprawa z adopcją dzieci. Nieco starsze – wiadomo – mogą być „skrzywione” przez złe doświadczenia, ale nawet te małe bywają obciążone wadami rozwojowymi, wynikającymi z pijaństwa/źle prowadzonej ciąży matki, kiepskiej jakości nasienia ojca oraz całych pokoleń genów krzyżujących się ze sobą patoli. Od lat głosi się, że przysposobienie dziecka to piękna sprawa, ale ostatnio napomyka się też o zespołach FAS i RAD.
      Wracając do zwierząt, nie ma się co przywiązywać do myśli, że mieszańce są ogólnie zdrowsze niż rasowce. Przeciętna długość życia bezdomnego kota to 6 lat. W tak krótkim czasie nie zabija go raczej nowotwór, czy choroby starcze, ale może on predyspozycje do nich przekazać w genach. W domowych pieleszach, gdzie kot/pies ma szansę pożyć dłużej, dopiero wychodzi jego r e a l n a żywotność. Moja matka adoptowała dwa koty. Kocur – z piwnicy – ma się dobrze do dziś, ale też swego czasu jego „dziki”, „krzepki” organizm wyjątkowo źle zniósł kastrację i gdyby nie zastrzyki i kroplówka, pisałabym o nim w czasie przeszłym. Kici nie ma już niestety z nami, bo po 7 latach jej nerki zaatakował chłoniak, a i przedtem cierpiała na różne alergie pokarmowe. (Oczywiście leczone. Chłoniak zresztą też.) Pochodziła z gospodarstwa, była chowana na świeżym powietrzu, wiejskim mleku i ekologicznych myszach od mamy i na pewno nie była rasowa. Chociaż i tak śliczna!
      Tak więc jedyna reguła to brak reguły i fajnie by było, żeby zwolennicy adopcji ze schronisk przedstawiali sprawę tak uczciwie, jak to zrobiła w przypadku buldogów Fashionelka. Wiecie, że ok. 60% przygarnięć kotków/piesków kończy się… ponownym zwróceniem ich do schroniska? Ludzie nastawiają się na przyniesienie do domu „najlepszego przyjaciela”, a nie autonomicznego stworzenia, które ma swoje szczególne cechy i potrzeby i jak przestają widzieć „pragnienie miłości, wierność i oddanie” (albo się nimi nudzą) to zabaweczkę zwracają. Tym chętniej, że „zdobytą” za darmo lub półdarmo.

    3. no to chyba nie wina tych biednych psów czy kotów że je ludzie zwracają? poprostu niektórzy nie powinni posiadać żadnego zwierzęcia, czy ze schroniska czy z hodowli. czy ja napisałam że zwierzę ze schroniska będzie idealne? bo nie przypominam sobie. to z hodowli też może być skrzywione zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. wiesz, ludzie kupują psy z hodowli i je przywiązują w lesie do drzew… poza tym jeśli pies jest w schronisku dłuższy czas, to opiekuni mają pojęcie o jego zachowaniu, który pies jest agresywny a który łagodny. kolejna ważna rzecz, podpisując umowę adopcyjną trzeba zobowiązać się do kastracji zwierzęcia. takie podejście, że pies ze schroniska jest gorszy niż z hodowli ma wiele osób i przez to schroniska pękają w szwach a hodowcy i pseudohodowcy na potęgę mnożą wadliwie genetycznie psy.

    4. MM, ochoczo przyklasnęłaś dziewczynie, która wykrzykuje tu „adoptujcie, przygarniajcie!” i nie, schroniska nie pękają w szwach przez podejście, że nierasowe = gorsze, ale przez orędowników naturalnego rozmnażania oraz takie właśnie poczciwe serduszka, które heroicznie ratują skrzywdzone zwierzątko przez miesiąc, a potem kapitulują pod naporem szarej rzeczywistości.
      Tekst, że w przytulisku „opiekunowie mają pojęcie, który pies jest agresywny, a który łagodny” świadczy tylko o tym, że niestety, ale Ty nie masz zielonego pojęcia, na czym polega układanie adoptowanego zwierzęcia. Problemy nie kończą się na tym, czy gryzie albo warczy, ale też, czy niszczy meble, czy można je zostawiać samo (nie wyje, nie drapie sprzętów), czy toleruje obcych ludzi, czy ma obrzydliwe/upierdliwe/autoagresywne nawyki i czy jego temperament zgra się z preferencjami rodziny (czy jest wesołe, towarzyskie, lubi spacery, a może woli leżeć na kolanach i pozwala się przytulać).
      Pragnę Ci również przypomnieć (a może wręcz uświadomić) że – wbrew obiegowej opinii – zwierzęta ze schronisk to nie są okazy zdrowia. Trafiają tam często połamane, podtopione, wymagające operacji (kosztownej!) zawszawione, zarobaczone i przeziębione. Owszem, przechodzą kwarantannę, tak – personel ratuje je ze wszystkich sił, ale pomyśl logicznie: jakie może mieć szansę na „ogarnięcie” kilkuset pensjonariuszy, przy nader skromnym budżecie, jeśli o wiele zasobniejsze a mniej liczne (!) hodowle też czasem sobie z tym nie radzą?
      Oczywiście, wolontariusze nauczyli się już z n i e ch ę c a ć potencjalnego „dobroczyńcę” na wejściu i na wszelkie możliwe sposoby, a gdy zgłasza się do nich gimnazjalistka, to już w ogóle dokładają starań, ale jak myślisz, Z CZEGO TO SIĘ WZIĘŁO? I naprawdę uważasz, że t y l k o właściciele rasowych zwierząt porzucają je w lesie?
      Dekli można znaleźć absolutnie wszędzie. Wśród profesjonalnych hodowców, pseudohodowców, ale śmiem twierdzić, że największe lekceważenie dla kociego/psiego życia spotyka się właśnie wśród „opiekunów”, którzy uznają, że wyświadczyli swemu pupilowi łaskę. Bo przygarnęli go ze schroniska.

    5. koczilla, na jakiej podstawie twierdzisz że ci co adoptują ze schronisk najczęściej porzucają? prowadzisz statystykę jakąś? dziękuję żę uświadomiłaś mi że psy ze schronisk wszystko w domu poobgryzają. dobrze, że te z hodowli tego nie robią, biegnę sobie kupić rasowego buldożka, namówiłaś mnie 🙂

  47. Popieram z całego serca COCO. Zostawiam juz kolejny komentarz pod tym artykułem- przepraszam ale to dla mnie okropnie bulwersująca sprawa. Nie powinno sie rozmnażać takich psów ! W żadnej hodowli ! ŻADNEJ sama napisałaś ze psy z normalnej hodowli sa równie chore. Dlatego to niehumanitarne rozmnażać tak obciążane biedne zwierzaki tylko dlatego ze sa ładne.

    1. MM, to sobie biegnij i kupuj. Dostałaś czarno na białym, z czym się to wiąże. Jeśli tylko stać Cię na opiekę…? Obejrzyj sobie też ogłoszenia adopcyjne ze schronisk i porównaj stosunek psów rasowych do mieszańców. Oprócz tego wyraźnie napisałam w poprzednim komentarzu: Ponad połowa przygarnięć kończy się ZWROTEM. Magia „kochanego kundelka” jakoś nie działa.

    2. no dobrze kochana koczilla, ale skąd masz takie dane że akurat PONAD POŁOWA przygarnięć kończy się zwrotem? pytam bo serio mnie to zainteresowało. być może jesteś lepiej zorientowana w temacie niż ja. ja mam pieska, którego poprostu wzięłam z ulicy jako szczeniaczka w wieku ok 4 miesięcy. regularnie odwiedzam łódzkie schronisko na ulicy Marmurowej, jestem też opiekunem wirtualnym jednego z tamtejszych podopiecznych. śledzę także stronę schroniska na fb i obserwuję na bieżąco, które zwierzaki znalazły domy. często nowi właściciele wysyłają zdjęcia swoich adopcyjnych pupili. i wiesz co? zwroty to jest jakiś margines, może 1-2% wszystkich adopcji. dlatego bardzo cię proszę, napisz skąd masz takie informacje? czy może poprostu tak ci się wydaje i tak napisałaś? wiesz bo to ważne, straszysz ludzi psami ze schronisk a masz z tego co widzę małe pojęcie o temacie. ja widzę że magia kundelka ze schroniska jednak działa.

  48. Skąd ja to znam?! Mam dwie bulwy i obie są alergikami. Napadowo wpierniczają łapy, aż mnie szlag trafia już od tego ciągłego ciamkania i samo-okaleczania się. Innym razem ryczę z bezsilności, bo ile można szprycować je sterydami? Dodatkowo sunia chora na serce (leki 200 zł miesięcznie), teraz dochodzi jeszcze podejrzenie padaczki. Na razie diagnozujemy. W międzyczasie musiałam nauczyć się robić zastrzyki kiedy dostaje napady przełykania śliny i ślinotok. Oprócz tego miała zaszywane gruczoły 3 powieki, usuwane 2 histocytomy. Jest uczulona na szczepionki – na psie choroby puchnie, a po szczepionce na wściekliznę trzeba było podać jej adrenalinę! Karmę może jeść tylko z rybą. Natomiast piesek miał: 2 x usuwanego skórzaka z oka, usuwaną histocytomę z górnej powieki, wyrwanych 10 zębów, musi dostawać szczepionkę do nosa żeby nie chorował zimą. Karmę może jeść tylko z jagnięcinką, a teraz po usunięciu zębów musi to być konsystencja „pasztecik”. Oba psiaki charaktery cudowne. Jest to rasa tylko dla odpowiedzialnych ludzi. Odpornych psychicznie i finansowo, bo naprawdę daje po kieszeni posiadanie zwichrowanego buldożka. Eliza, powodzenia z Waszymi bulwiaczkami!

    1. MM, dane są od kolegi, który wyjaśnił przy mnie szczęśliwym opiekunom kotki ze schroniska, dlaczego byli przed swoją decyzją ZNIECHĘCANI do adopcji. PRZEZ PRACOWNIKA TEGOŻ SCHRONISKA. Ważnym argumentem było to, że kicia ma uszkodzony kręgosłup i łapę do amputacji, „a to kosztuje tysiąc złotych”. Tego ostatniego na szczęście udało się uniknąć, ale diagnozę trzeba było weryfikować u trzech neurologów. Nie za darmo oczywiście. ;] Oprócz tego para musiała zadeklarować, że nie odda kota nawet jeśli się rozstanie. W tym miejscu odwołam się do Twego intelektu: dlaczegóż to pracownicy schroniska domagają się tego typu deklaracji? Nawiasem mówiąc, bez pokrycia, bo oddawanie do schroniska nie jest nielegalne. Serio, jestem bardzo ciekawa Twego wyjaśnienia. Bo skoro zwroty zwierząt to taka marginalna sprawa…
      Żeby nie było, kotka jest słodka i faktycznie oddana swoim nowym właścicielom, ale na obcych reaguje już bardzo nerwowo. Nie jest agresywna, ale się przy nich peszy. Zastępczy dom na czas urlopu odpada. No i podstawowa rzecz: nie straszę zwierzętami ze schroniska, ale domagam się UCZCIWEGO postawienia sprawy. Tak jak to w przypadku rasowych psów zrobiła Fashionelka. Naprawdę flaki mi się wywracają (i to nie z nadmiaru słodyczy) na lewą stronę, gdy czytam teksty „tylko zwierzęta ze schroniska”, „kundelki są najlepsze na świecie, nikt nie kocha tak jak one”. Adopcja zwierzaka po przejściach albo takiego, z którego nie wiadomo co wyrośnie to nie jest sam lukier i dobrze by było mieć cywilną odwagę to przyznać. Jak już napisałam, miałam dwa koty europejskie. I wiem, że „podwórkowe geny” to żadna bariera dla zakażenia, alergii pokarmowej, czy chłoniaka. I że wdzięczności nie da się p rzy g a r n ą ć. Jedynie wypracować.
      A co do „statystyk” z fb to proszę Cię, nie rób śmiechu, ok? Który odważny przyzna się publicznie, że zwrócił zwierzę do schroniska?

    2. Witam, mam buldoga angielskiego, który ma jakby wiecznie zalegajacą wydzielinę w nosie, która nie spływa tylko cały czas ją słychać gdzieś w gardle i w nosie. Czy pani piesek też miał takie problemy, proszę napisać co jej pomogło?

  49. Ja również mam buldoga francuskiego. Kochane i bardzo towarzyskie psy. Niestety z chorobami to prawda. Fafle należy przemywac co drugi dzień, biegam z patyczkami i żelem do uszu za moim psem raz w tygodniu (chyba że zauwaze brud, to od razu jest to czyszczone, nawet co trzy/cztery dni). Dodatkowo miejsce intymne należy oczyszczać codziennie (jak suczka ma cieczke, to nawet kilka razy dziennie, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na ropomacicze). Moja Fionka miała spore problemy zdrowotne (zerowa odporność) na samym początku. Raz w tygodniu weterynarz. Pomogła dobra karma, witamina C (w rozsądnych ilościach), dodawanie oleju kokosowego do jedzenia i beta glukan. Próbowałas może podawać im te rzeczy?

  50. Świetny temat. Przyznam się, że miałam dosłownie takie same problemy z bulterierką (kiedy skończyła kilkanaście miesięcy zaczęły się dramatyczne historie skórne). Z tego o czym piszesz nie mieliśmy tylko przygód z rogówką (odpukać), ale poza tym przerabialismy dokładnie wszystko + badania w kirunku autoimmunologicznej choroby skóry (tak, coś takiego na prawdę istnieje ;)). Chciałam się tylko podzielić ze wszytkimi moim w sumie osobistym doświadczeniem, które tak na prawdę wyszło przypadkiem po kilku latach walki na wszytskie sposoby z tymi dolegliwościami (próbowaliśmy nawet metod z pogranicza zielarstwa ;)). Dodam, że pies ma już 11 lat, więc na prawdę długo się męczylismy. U nas pomogło na problemy ze skórà podawanie tranu w kapsułkach (najtańszego, dla ludzi z apteki). Moja bulinka dostawała 2 kapsułki dziennie (ale na 25 kg wagi, więc przy mniejszym psie pewnie trzeba zmniejszyć dawkę). Nie mam pojęcia czy na każdego pieska w typie bull to zadziała, ale my regularnie stosujemy tą terapię od ponad trzech lat. Wyeminowaliśmy wszytkie sterydy (co było niewyobrażalne!). Pierwsze efekty były widoczne już tak po pierwszym miesiącu (nieznaczne, ale dla nas było to już ogromnym plusem kiedy pies nie drapał się i nie wylizywał łap). Oczywiście z kąpieli doraźnych nie zrezygnowaliśmy i do dziś w przypadku ze sporadycznego użycia maścina bazie antybiotyków (ale jest to dosłownie raz w roku i tylko w przypadkach np. otarć itp). Od jakiegoś czasu przeszliśmy już na olej dla psów z omega 3 i 6 ponieważ moja sunia tek się nakręciła na „rybę w kulce” źe próbowała wymuszać dodtakowe porcje 😉 Teraz sama upomina się o sosik do karmy. Wiadomo, karmę też mamy dobraną metodą prób i błędów (alergia na produkty mączne i kurczaka). Ale szczerze polecam, spróbujcie tego tranu bo jest to niewielki koszt, a efekty (przynajmniej w naszym przypadku spektakularne). Oglądając zdjęcia psa z kiedyś i obecne nie da się uwierzyć że to ten sam pies! także na prawdę polecam. Pozdrawiam 🙂

  51. Mam dwa buldogi które ani razu nie zachorowały na przeziębienie ,nie maja alergi ,stanów zapalnych , nie przekłuwają sobie rogówki ,nie mają odparzeń . Nie każdy buldog tak ma 🙂 chyba ze jestem taka szczęściara póki co . Mój buldożer ma 5 lat a drugi 2,5. 😉 ale w lato jest strasznie to akurat muszę przyznać i robię okłady z mokrych ręczników bo bez tego by sie biedaki zadyszały na śmierć :/

  52. mielimy to samo problem rozwiazany nastepujaco: sterylizacja(problemy z hormonami), uczulenie pokarmowe (royal karma antyalergiczna rozwiazala problem),
    jak juz zaczyna lizac lapy(ktos sie czasami lituje i rzuci cos innego do zezarcia), smarujemy mascia sterydowe dla czlowieka(weterynarz przepisal okolo 10zl), wystarcza 2 mazniecia, zeby zastopowac. Glownie zmiana karmy na antuczuleniowa, z ta rasa inaczej sie nie da, droga karma ale przynajmniej nie niszczy sie watroby psa sterydami. Nie byla u wterynarza od roku (pies ma 2,5)

  53. Powiem szczerze, że jestem w szoku. Posiadam psa rasy mops, piesek ma bardzo podobną budowę do buldoga, jedynie może byc bardziej masywny co powinno w teorii być utrudnieniem. Kupiłam go od przypadkowego sprzedawcy, któremu po prostu oszczeniła się suczka, był to jednorazowe i zdecydowanie nie był to jego stały interes. Piesek ma juz prawie 10lat i nigdy nie było żadnego problemu. Do weterynarza chodzę raz do roku na kontrole i szczepienia. Faktycznie tego typu pieski źle znoszą upały, ale w cieniu z miską wody pies czuje się cudownie. Miewa problemy z oddychaniem przy dłuższych dystansach, ale to raczej standardowe dla tej rasy. Jedynym minusem jest zrzucanie sierści przez cały rok.

  54. Odnośnie karmy i uczulenia, nie zastanawialiście się nad BARFem? Jest bardziej czasochłonny, ale wiesz co podajesz zwierzakowi i możesz wyeliminować alergeny. Niestety nawet najlepsza karma, nie mówiąc o RC wciskanym przez wetów, nie dorówna mięsu z odpowiednią suplementacją.

  55. Nasz Rambuś chorował strasznie na nużyce i został (najprawdopodobniej u poprzedniego weta) zarażony gronkowcem złocistym i pałeczką ropy błękitnej. Walczyliśmy w sumie ponad rok, wizyty u weta, zastrzyki, badania, kapiele, wydane kilka tys. Teraz jest juz ok i jestem mega przeszczesliwa, ale wiem, że nawrót moze nastapić w każdej chwili, plus wszystko co opisałaś 🙁 nasz buldog uczulony dodatkowo na ugryzienia komarów

  56. Nie jest tak, że nie ma nigdzie takich informacji, ale trzeba się naszukac. Ja bardzo chciałam mopsa albo francuza ale dotarłam do informacji o chorobach. Nie zdecydowalam się na tą rasę ponieważ wcześniej miałam chorą świnke morską i serce mi pękało przy każdej wizycie u weta (3razy w tygodniu przez 3 miesiące, karmienie specjalną papka minimum co 3 godziny, leki, a świnka i tak odeszła).

    Jednak cieszę się, że ten tekst się pojawił bo im więcej informacji tym łatwiej na nie trafić!!

    Warto też rozejrzeć się za ubezpieczeniem psa. Nie tylko OC ale również pokrywajacego koszty leczenia 🙂 sama jestem na etapie szukania takiego właśnie rozwiązania.

  57. Elizka, a jakbyś wiedziała to wszystko, co wiesz teraz, to zdecydowałabyś się jeszcze raz na bulwy czy raczej myślałabyś o innej rasie?

  58. Więc bez urazy ale nie pojmuję sensu tworzenia tak genetycznie zmodyfikowanej, chorej genetycznie rasy… Stworzone tylko i wyłącznie dla zaspokojenia ludzkich potrzeb… Co to za przyjemność mieć tak chorowitego psa? Nie które są faktycznie ładne i słodkie ale czy tylko dlatego kupujemy/adoptujemy psa? Kiedyś przyznam się szczerze, że chciałam buldoga francuskiego ale jak zaczęłam się interesować nimi i dowiadywać o tych wszystkich chorobach zrezygnowałam, ponieważ nie chcę przyczyniać się do jego cierpienia- nie mogłabym na to patrzeć… Sam znajomą, która ma 8 miesięczną suczkę i miała już z 3 operację a wet to drugi dom 🙁 Zdecydowałam się na amstaffa i jestem szczęśliwą posiadaczką w pełni zdrowego psa ( odpukać ;)) Jest wiele rasy, które wg mnie są od urodzenia ‚skazane na cierpienie’ przez osobę, która postanowiła stworzyć nową rasę… Np Bully pocket czy american bully xxl i wszystkie krzyżówki…. Masakra, pies 40cm w kłębie ważący 60kg… Więcej chyba pisać nie muszę… Pozdrawiam i sorry, że się tak rozpisałam 🙂 Zdrówka dla Waszych psiaków :*

  59. Cześć czytam i sama nie wierze …. Moj pies ma dokladnie to samo. Jestem najszczesliwszą osobą odkad mam Miecia ale jest bardzo ale to bardzo wymagajaca i kosztowna rasa i jeżeli człowiek nie chce poswiecac swojego czasu i pieniedzy mysli że BF to rasa super popularna a wychodzac z nim na spacer zyskasz +100 do zajebistosci ODPUSĆ SOBIE !!!

  60. Elizo, Właściciele/Właścicielki zwierząt alergików,
    Sama mam kota alergika – i Pani weterynarz z Krakowa poleciła nam mega skuteczną terapię – która jest mniej obciążająca dla zwierzaka niż sterydy i sumarycznie chyba tańsza – buteleczka leku raz na 3-4 miesiące kosztuje ok. 300 zł.
    Obawiam się ze w przypadku psiaka o „0” odporności może nie zadziałać – tu odsyłam do konsultacji z weterynarzem – ale może pomoże komuś innemu.
    Zamiast sterydów – nasz kot dostaje doustnie dawkę leku obniżającego u ludzi reakcje autoimmunologiczne ( leki te podaje się m.im. po przeszczepach) – W naszym przypadku zadziałało – Kociak nie drapie się i jest pełen życia, a my nie widzimy żadnych reakcji ubocznych – może poza codziennym rytuałem chowania się przyd zażyciem lekarstwa:P

  61. Powiem Ci Eliza, że faktycznie jestem szczęściarą. Buldoga mam od czerwca tego roku, z tym, że hodowli szukałam kilka miesięcy, pomagał mi w tym znajomy, który sam jest hodowcą. Wspólnie z nim wybrałam hodowlę i zapisałam się w kolejkę. Na psa czekałam pół roku. Nie wiem, czy to kwestia szczęścia, czy starannie wybranej hodowli, ale mój pies nie ma żadnej alergii. Jest zdrowym, żywym, radosnym psem. Faktycznie wymaga sporej pielęgnacji, po każdym spacerze wycieramy chusteczkami dla dzieci jego miejsca intymne. Codziennie wieczorem przecieramy oczy i fafle, suchym wacikiem. Uszy czyścimy, gdy jest potrzeba – tzn., gdy są brudne. Robimy to wacikiem spryskanym spirytusem w sprayu. Spirytus szybko wietrzeje więc ucho zaraz jest suche i czyste. Nosek smarujemy olejem kokosowym a opuszki palców, to różnie. Generalnie wazeliną lub maścią z wit. A. Co do kosztów wizyt u weterynarza – faktycznie buldogi francuskie nie są łatwą rasą, dlatego ja uważnie przyglądam się mojemu psu za każdym razem, gdy się miziamy. Jeśli coś mnie niepokoi, od razu kontaktuje się z właścicielką hodowli. Jest dla nas dostępna cały czas, wszystko tłumaczy, dzieli się swoim doświadczeniem. Nawet zamawia nam karmę. Dzięki stałemu kontaktowi i dużemu zaufaniu dla jej doświadczenia na pewno sporo zaoszczędziliśmy na wizytach u weterynarza, bo wszelkie zaczerwienia i odstępy od normy konsultuje najpierw z nią i najczęściej okazuje się, że nie ma się o co martwić. Ostatnio mieliśmy problem z oczkiem, na szczęście nasz szkrab nie przebił sobie rogówki, tylko zatarł oczko, kropelki przez 5 dni, po 2 nie było śladu zaczerwienienia. Mimo wszystko, faktycznie koszty utrzymania buldoga w dobrym zdrowiu i kondycji na pewno nie są małe i trzeba być przygotowanym na niespodzianki. Były miesiące, że na zwykłe zakupy dla naszego psa tj. kosmetyki, szelki, gryzaki, zabawki, szczepienia, itp. wydawaliśmy bez mała 1000 zł.

  62. Poruszyłaś moim zdaniem dwie kwestie: moda na psa i tworzenie ras podatnych na choroby. Jeżeli chodzi o kwestię pierwszą,to chciałabym tylko zwrócić uwagę, że buldożki nie są jej jedynymi ofiarami. Moim zdaniem wciąż pokutuje myślenie, że pies to taka chodząca maskotka, którą wystarczy wyprowadzić na 5 minut i nakarmić, żeby było ok. Niestety (albo stety) każda rasa ma własną specyfikę o czym ludzie zdają się w ogóle nie myśleć. Parę lat temu ofiarami „mody na psy” stały się malamuty i husky. Jak wiadomo, to psy wymagające dużo ruchu, bardzo inteligentne ale uparte i niezależne. Tymczasem kilka lat temu moje osiedle (Lublin, Węglin) zapełniło się starszymi osobami z husky na smyczy lub ewentualnie psami zamkniętymi w ogrodzie 2×2 metry (temu psu nie wystarczy ogród, musi biegać na spacery). Psy oczywiście uciekały, wyły i chorowały, serce się kroiło jak patrzyłam na niektóre zamknięte na posesjach….Mam nadzieję, że twoje posty przyczynią się chociaż w małym stopniu do zwiększania ŚWIADOMOŚCI. Pozdrawiam

  63. Popieram idee. Ludzie zapatrzyli się na wygląd i zapominają jaką krzywdę robią tym psiakom tak je deformując. Trzeba to uświadamiać!

    Zastanawiam się w jakim stopniu mogłaby wam pomóc terapia naturalna. Wiem, że surowa dieta, suplementacja czystymi, dobrze wchłanialnymi suplementami oraz ziołolecznictwo przynosi ogromne efekty.

    Sama się tak leczę i staram się przenosić to na zwierzęta. Moim zdaniem naturalne sposoby przynoszą u nas najlepsze efekty. Mam dwa psy z alergią pokarmową. Jeden na gluten drugi podobno na drób. Gluten objawiający się rozwolnieniem, drób także problemy skórne przy długotrwałym karmieniu. Okazała się, że to nie w samym drobiu problem, a w tym czym on jest karmiony. Jeśli pies dostawał wiejski drób nie było żadnych problemów.

    Tak jak u ludzi alergie są najszczęśniejszej spowodowane przez chemię jaką spożywamy. Oraz problemem jest gotowane pożywienie. Pomyślmy logicznie czy jest w ogóle to naturalne? No nie, a często nasze psy są karmione wyłącznie przetworzonym żarciem, z nami jest lepiej czasem zjemy owoce czy warzywa …

    Polecam również bardzo jako nawilżacz olej rycynowy i z rokitnika. Uważam, że dużo głębiej i bardziej długo trwało nawilżają, do tego olej z rokietnikach jest świetną rzeczy na rany i podrażnienia skórne. Sama stosuję 🙂

  64. Ze wszystkim się zgadzam w 100%. Moja siostra ma buldoga francuskiego i jest to felerna rasa, większość weterynarzy mówi wprost zjebana rasa. Pies mojej siostry miał już operacje korygującą nos bo miał bardzo małe dziurki w nosi i się dusił. Operacja na oczy – usuwanie grudek, zabieg na łapę – steryd podawany do stawu paliczkowego, teraz czeka go kastracja i usuwanie guza na lędźwiu. Wieczne problemy z oczami i kropienie ich X razy. A ma dopiero 3 lata i w późniejszych latach czeka go operacja na kolano bo spada mu rzepka 😉
    Steryd to jest jego przyjaciel, a maść Pimafuktor i Argosulfan to jego zbawienie. Alergia pokarmowa od małego – wieczne problemy ze skórą i łapami, alergia na pyłki – pies wygląda jak rak taki jest czerwony. Jedynie zęby są zawsze zdrowe. Jesli ktoś lubi wydawać pieniądze, jeździć do weterynarza a wręcz zamieszkać w gabinecie weterynaryjnym, jeśli ktoś lubi mieć psa który ma alergie na wszystko – nawet na siebie 😉 To polecam tą rasę jak najbardziej!

  65. Nie wiem po co kupować psa rasy tak genetycznie zmodyfikowanej? Jestem idealistką i poniekąd uważam, że brak zainteresowania tymi pieskami, co wiąże się z brakiem ich kupowania, mógłby doprowadzić do zaniknięcia tej rasy.

    Poza tym, po co utrudniać sobie życie? Ciągłe zajmowanie się rasowym zwierzęciem z dobrze znanymi wszystkim hodowcom problemami nie sprawi, że staniesz się lepszą osobą. Mam dwa zdrowe dachowce, którym raczej nie grozi przekłucie sobie rogówek etc. Są szczęśliwie niezmodyfikowane. I mimo, że nie zajmuję się nimi tak często, podejrzewam że kochają mnie mocno jak Ciebie Rambo i Rocky.

  66. Wszelkie rasy psów, które wymagają szczególnej opieki powstały drogą krzyżówek ku uciesze i próżności ludzi, chcieli mieć pieski o takim a nie innym wyglądzie. To, że zwierzęta cierpią i nie są przystosowane do normalnego funkcjonowania bez szczególnej opieki człowieka to kwestia drugorzędna. Nigdy nie wezmę psa z hodowli.

  67. Bardzo mądry i potrzebny tekst. Tak jak wspominałaś, o takich rzeczach się nie mówi.
    Wraz z chłopakiem myślimy nad psem. On od zawsze marzył o mopsie (sąsiedzi mają jednego i jest cudowny), ja z kolei bardzo je lubie, ale właśnie miałam duże wątpliwości co do zdrowia tych psiaków. Dziękuję, że o tym napisałaś 🙂 to nie tak ze podążamy za modą, ale zostaliśmy teraz całkowicie uświadomieni i najpewniej się nie zdecydujemy ani na mopsa ani na bulwę 🙂

  68. ja w ogóle nie rozumiem ‚mody’ na zwierzaki. Dla mnie to jest okropne.. ale super Fash, że uświadamiasz ludzi. Odpowiedzialność w tym wszystkim jest najważniejsza. My też kiedyś mieliśmy ‚rasowe’ pieski, Cocker Spaniela Angielskiego. Były dwa, suczka całkowicie zdrowa, chociaż pod koniec życia miała tak tragiczne zapalenie uszu, że niestety nic się nie dało zrobić.. za to drugi piesek, brat suczki, chorował non stop. Średnio raz na tydzień mieliśmy wizytę u weta. Łapał wszystko, co się tylko dało, mimo że był zadbany i dobrze odżywiony.

    Kochani, tyle psiaków czeka na Was w schroniskach. One też są piękne!! Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości co do kupna rasowego szczeniaczka, to naprawdę nie warto.

    Pozdrawiam wszystkich zwierzolubów!!! :))

  69. Bardzo, bardzo potrzebny tekst!

    A ja już wiem, że życie z psem z wrodzoną achalazją przełyku to pikuś w porównaniu z problemami zdrowotnymi buldożków. Zdrówka, maluchy!

  70. Każda psia rasa ma swoją specyfikę i trzeba się z tym liczyć, wybierając sobie domowego pupila. Biorąc jednak pod uwagę to, co napisałaś, buldogi powinni sprawiać sobie jedynie ci, którzy naprawdę potrafią i chcą się tak wymagającym psem opiekować, a także będą w stanie przewidzieć, czy buldogowe wymagania nie przekraczają ich możliwości czasowych i finansowych.
    Ja mam westa i też mam z nim pewne problemy (ciągle łapie grzybice łap, ma grube poduszeczki, dużo futra i jeśli tylko raz zaniedbam suszenie, od razu robią się grzybki, poza tym bardzo wrażliwy przewód pokarmowy), ale w porównaniu do buldoga to bardzo prosta w „obsłudze” rasa 😉
    Życzę dużo zdrowia Twoim pupilom!

  71. Kocham Cię za ten tekst!
    Buldog Francuski jest moim marzeniem odkąd skończyłam 13 lat (niedługo kończę 28, więc już bardzo długo). Rodziców nie stać było na taki prezent, więc musiałam czekać. Gdy zaczęłam pracować psiak ten był nr 1 na mojej liście marzeń do spełnienia, niestety wyjazd na 3 lata do Holandii, późniejsza nauka i brak czasu sprawiły, że musiał poczekać. Teraz jestem mamą wspaniałego chłopaka (11 m-cy) i znów muszę czekać, tylko już tyle w między czasie dowiedziałam się o tej rasie, że chyba odpuszczę, bo nie stać mnie na niego, a wyrwałabym sobie serce, gdybym nie umiała mu pomóc. Poza tym spacery też mnie ograniczają, a mieszkając w bloku, nie mogłabym psiny po prostu wypuścić na podwórze. Tak więc przez najbliższy czas nie będzie żadnego psiaka u nas w mieszkaniu, a małe buldogi francuskie będą podziwiane jedynie na zdjęciach i filmikach.

  72. potwierdzam! Mam mopsa, czyli bliskiego kuzynka buldogów francuskich i rzeczywiście, są to niesamowicie wrażliwe psy. Jesteśmy częstymi goścmi u weterynarza. Trzeba liczyć się z tym, że posiadanie takiego psiaka to duża odpowiedzialność – również finansowa. Ale kocham mojego psa najmocniej na świecie 🙂

  73. Współczuje Tobie – dwa buldożki i tyle chorują. Mój buldog (4 letni) na szczęście nie ma żadnej alergii. Jedynym problemem są jego uszy – jeżeli nie przypilnujemy i ich sami nie wyczyścimy to powraca zapalenie. Ostatnimi czasy okazało się, że ma powiększone gruczoły, ale po serii czopków sytuacja została opanowana (oczywiście na chwilę obecną). Faktycznie buldogi to specyficzna rada – trzeba o nie bardzo dbać. W końcu lubią spać pod kołdrą i być w centrum zainteresowania. Pozdrawiam! Przytul ode mnie swoje buldożki :*

  74. Tańszą alternatywą dla Bepanthenu jest Linomag A+E. A w ogóle najlepszym kremem na odparzenia z jakim się kiedykolwiek spotkałam jest Eris Pharmaceris B krem przeciw odparzeniom pieluszkowym. Nie wiem tylko jak sprawdziłby się u Waszych bulw 😛 😉

  75. Może sprawdźcie czy „ludzkie” sterydy nie mają takiego samego składu? Jeśli lekarz da receptę, to kosztują jakieś 7-10 złotych. Mam podobne alergie, jak Wasz piesek, więc znam ten ból :p

  76. To po co w ogóle brać takiego psa? Bo fajnie wygląda? Są dziesiątki zdrowych i z charakteru naprawdę cudownych psów i ras, które nie są tak zmutowane. Przykro mi to pisać ale moim zdaniem nie powinno się wspomagać procederu hodowli tak zmodyfikowanych ras. Co to za życie dla psa, jeśli ciągle jeździ po wetach, ciągle trzeba go cackać i niańczyć? Ciągle trzbea dawać leki, posypywać czymś i faszerować? To kaleka a nie pies. Chwała Wam za to, że to robicie a nie wywalacie psa – to fakt.
    Miewałam kundle, mam psy pierwotne… nic im nie czyszczę, nic nie przycinam. Jeśli wykąpię je raz w roku to jest sukces. I są czyste, nie śmierdzą. Zdrowie mają dobre, mogą upolować kawał paskudztwa na spacerze (niestety zdarza się) i nic im potem nie jest. Mogą spać na zimnej posadzce, mogą iść na długi spacer zimą. Mogą spać pod kołdrą i nic im się nie zaparzy, odparzy. Upały znoszą dobrze, bo maja odpowiedniej głębokości i szerokości klatkę piersiową, odpowiednio długą kufę aby powietrze do odpowiedniej temperatury doszło. Mają też futro o podwójnej strukturze w którym owszem, jest gorąco. Ale chroni przed oparzeniami oraz izoluje (widział ktoś Beduina na saharze w krótkim rękawku?)
    Rozumiem, że może są fajne z charakteru ale mimo wszystko przykro się czyta o tym, jak chore są te psy. Szkoda mi ich, bo to nie ich wina, że człowiek je zmutował dla własnej fanaberii.

    1. Niestety zgadzam się w stu procentach 🙁 jest mi bardzo przykro, że te psy cierpią dla czyjegoś widzimisie 🙁

  77. Cieszę się, że powstają takie teksty. Jeśli chociaż jedna osoba zastanowi się nad kupnem/adopcją psa, bo taka moda, będzie to sukces. Ja mam Westa i niestety rasa też jest chorowita. Alergia to podstawa. Mój ma wziewną, pokarmową. Atopowe zapalenie skóry wykańcza nas psychicznie.
    Co drugi dzień dostaje 1/8 tabletki Calcort (podobno jakiś nowoczesny steryd, robiliśmy badania nerek i wątroby i wszystko ok-jedna tabletka przy jego wadze 8 zł))
    do smarowania mamy Cortavance w spraju (to już na takie mega rany, a potrafi pod naszą nieobecność wyrąbać sobie pół boku, do krwi – ok. stówy jeśli się nie mylę, ale starcza na dłużej)
    no i kąpiele staram się chociaż 1 na 2 tyg, ale często muszę częściej, bo pies jest uczulony na kurz. Malaseb 150 zł. (szampon wystarczy przy jego wadze na ok 2 msce) Wystarczy, że jest lekko brudny i dostaje mega wysypki. Uszy przy alergiach to normalka. Posatex kolejny wydatek.
    No i ta niemoc. Pylenie, gnicie liści, kurz, komary, pchły i pokarmowe. Maskara.
    Niestety jest moda na Westy, buldogi francuskie. Ludzie kupują dzieciom, bo takie fajne, ale nikt nie zastanowi się nad tym co dalej i czy jesteśmy w stanie psu zagwarantować leczenie. Jaki ładny piesek – ładny ale wymaga dużo pielęgnacji co 2-3 msce wizyta u groomera 150-180 zł.

  78. Ja mam bulteriera i tez często jesteśmy u weterynarza. Ciągle biegunki, alergie a teraz jeszcze nabawiła się pasożyta. ..:(

  79. Doskonale rozumiem. Mam dwie buldożki. Z jedną – zero JAKICHKOLWIEK problemów, druga – 99% tego co napisałaś + mega problemy z wątrobą. Jakiego szamponu teraz używacie?

    Wytrwałości, choć miłość wynagradza wszystko 😉

  80. Wyjątkowo pechowe te Twoje pieski. Też mam buldoga. Skłamałabym gdybym powiedziała że te problemy nas zupełnie nie dotyczą. Problemy z nasileniem alergii występują u nas sezonowo- zapalenie uszu 2 razy w roku, sterydy 1-2 razy, w przeciwnym wypadku zadrapałaby się na śmierć, podrażnione przestrzenie miedzy palcami tez 2 razy w roku. Do tego regularnie chodzimy do weta oczyszczac gruczoly ( max co 2 miesiące). Reszta problemów które opisujesz jest nam całe szczęście obca- pierwsze słyszę o przekłuciu rogówki. Oczywiście nasza suczka dostaje tylko 1 rodzaj karmy, a jedyne smakolyki to sporadycznie rzwacze i surowe jabłko. Buldogi są tak pazerne i łakome że oczywiście zdażyło sie że wskoczyła na stół zeby ukrasc to co akurat tam bylo- np bułkę z nutellą ale cale szczescie obylo sie bez pozniejszych sensacji…
    No cóż buldożki rozkochują w sobie włascicieli, i nie tylko. Są rozkoszne do granic jednak warto mieć swiadomosc że jest to wymagająca rasa.

  81. Oj…. generalnie wiem, ze wszystko co napisaliście powyżej to prawda i przyszło ewentualny opiekun przedstawiciela tej rasy, powinien się bardzo bardzo dokładnie zastanowić, czy da radę jeżeli…. bo przyznam szczerze, że mieliście w życiu- a w zasadzie wasze psy miały- wyjątkowego pecha do tych wszystkich chorób, alergii i przypadłości. Ja i moje rodzina od 7 lat cieszymy się towarzystwem naszej bulwy Luśki, zakupionej przez znajomego mojego kolegi w jednej spod suwalskich pseudo hodowli (uratował jej życie, miała być uśpiona, bo „nie poszła” :/…) i jedyną przypadłością Luchy Kluchy- oprócz jej chęci przeżerania się o zgrozo- jest niedoczynność tarczyc. Wada wykryta dość wcześnie, bo ok. 6 miesiąca życia; sunia zaczęła łysieć i łupieżować. Pierwsze badanie krwi potwierdziło diagnozę i od tamtej pory do końca jej dni Lucha 2 x dziennie ,usi przyjmować dawkę hormonów (tanie, ludzkie leki Euthyrox lub Eltroxin). Do tego badania krwi raz do roku (lub częściej, gdy widzę, że np. sunia zaczyna łysieć), aby potwierdzić/zmienić przyjmowaną dawkę leku. Wszystko. Nie przemywamy niczym regularnie fafli- moje psy (razem 4 sztuki) same wylizujsobie oczka, celebrując przy tym zachowania stadne- ani też nigdy nie mieliśmy problemów z trzecią powieką, czy kanalikami łzowymi (wiedząc o częstych problemach tej rasy, kontrolowałam na początku te aspekty ich anatomii). Luśka nie ma żadnej alergii, uwielbia słońce- upały, wodę i pływanie wszędzie gdzie się da, nawet w misce 🙂 Jest niekwestionowaną przywódczynią stada- zaraz po mnie 🙂 i naszą królową. Szczerze jednak przychylam się do waszej przestrogi i zachęcam do zapoznania się z treścią artykułu wszystkich, nie tylko przyszłych opiekunów buldożka, ale każdego psa, nawet kundelka- każdy musi być świadomy, że bierze na siebie ogromną odpowiedzialność! Odpowiedzialność za życie!
    A my wraz z Luchą-Kluchą serdecznie was pozdrawiamy i trzymamy kciuki za chłopaków!

    PS: a propos karmy jeszcze; wszystkie moje psy, w tym bulwa, jedzą tę samą karmę- suchą (najczęściej Husse) i mokrą (gran carno animondy), żadnego gotowania!

  82. Oj…. generalnie wiem, ze wszystko co napisaliście powyżej to prawda i przyszły, ewentualny opiekun przedstawiciela tej rasy, powinien się bardzo bardzo dokładnie zastanowić, czy da radę jeżeli…. bo przyznam szczerze, że mieliście w życiu- a w zasadzie wasze psy miały- wyjątkowego pecha do tych wszystkich chorób, alergii i przypadłości. Ja i moja rodzina od 7-miu lat cieszymy się towarzystwem naszej bulwy Luśki, zakupionej przez znajomego mojego kolegi w jednej spod suwalskich pseudo hodowli (uratował jej życie, miała być uśpiona, bo „nie poszła” :/…) i jedyną przypadłością Luchy Kluchy- oprócz jej chęci przeżerania się o zgrozo! ;)- jest niedoczynność tarczycy. Wada wykryta dość wcześnie, bo ok. 6 miesiąca życia; sunia zaczęła łysieć i łupieżować. Pierwsze badanie krwi potwierdziło diagnozę i od tamtej pory do końca jej dni Lucha 2 x dziennie musi przyjmować dawkę hormonów (tanie, ludzkie leki Euthyrox lub Eltroxin). Do tego badania krwi raz do roku (lub częściej, gdy widzę, że np. sunia zaczyna łysieć), aby potwierdzić/zmienić przyjmowaną dawkę leku. Wszystko. Nie przemywamy niczym regularnie fafli- moje psy (razem 4 sztuki) same wylizują sobie oczka, celebrując przy tym zachowania stadne- ani też nigdy nie mieliśmy problemów z trzecią powieką, czy kanalikami łzowymi (wiedząc o częstych problemach tej rasy, kontrolowałam na początku te aspekty ich anatomii). Luśka nie ma żadnej alergii, uwielbia słońce- upały, wodę i pływanie wszędzie gdzie się da, nawet w misce 🙂 Nigdy nie nawilżaliśmy ani nochala, ani łapek, choć fakt, ze łapki ma wrażliwsze niż inne części ciała- broni ich jak posłania 🙂 Luśka nasza jest niekwestionowaną przywódczynią stada- zaraz po mnie rzecz jasna- i naszą królową. Szczerze jednak przychylam się do waszej przestrogi i zachęcam do zapoznania się z treścią artykułu wszystkich, nie tylko przyszłych opiekunów buldożka, ale każdego psa, nawet kundelka- każdy musi być świadomy, że bierze na siebie ogromną odpowiedzialność! Odpowiedzialność za życie!
    A my wraz z Luchą-Kluchą serdecznie was pozdrawiamy i trzymamy kciuki za chłopaków!

    PS: a propos karmy jeszcze; wszystkie moje psy, w tym bulwa, jedzą tę samą karmę- suchą (najczęściej Husse) i mokrą (gran carno animondy), żadnego gotowania!

  83. A z jakich powodów Ty kupiłaś pierwszego buldoga? Mnie jakoś drażni „moda na rasy psów” i kupowanie danej rasy tylko dlatego, że jakaś modna, znana osoba ma takiego :/

    1. Bo zakochałam się w tej rasie. Najpierw miałam styczność z buldogami angielskimi, ale uznałam, że są za duze i za ciężkie więc buldog francuski wydał się być idealny. Przed kupnem dużo czytaliśmy o tej rasie, o problemach i o typowych dla nich zachowaniach. Przejrzeliśmy setki for, rozmawialismy z hodowcami i wiedzieliśmy, ze to musi być pies z rodowodem z hodowli, a nie z pseudo. Potem adoptowaliśmy Roksa i ustaliliśmy, że jeśli kiedyś będziemy planować poszerzyć gromadkę, to już na pewno psa nie kupimy, a właśnie adoptujemy. Jak już raz adoptuje się psiaka, to sprawia diametralnie się zmienia.

      Rozumiem jednak ludzi, którzy chcą kupić psa z hodowli, którzy z jakimś względów boją się adoptować psa. Nie jestem skora do linczowania ich jak część komentujących. Sprawa nie jest zero jedynkowa. Moim zdaniem najważniejsza jest odpowiedzialność i świadomość. Ta rasa jest bardzo wymagająca (z resztą nie ona jedna) i decyzja o kupnie/adopcji takiego psa powinna być przemyślana.

  84. Wszystkie ‚krótkonose’ mają często problemy ze zdrowiem. Wielka szkoda, że przy krzyżowaniu ras nikt nie wziął tego pod uwagę 🙁 To są urocze stworzenia, ale żal serce ściska, że za cudownym wyglądem idzie w parze cierpienie.

    1. Nie do końca to prawda. Stare, solidnie ukształtowane rasy jak np Shih Tzu nie stwarzają podobnych problemów. Przykład własny.

    2. Co za bzdura. Chyba każdy shih tzu przechodzi operacje na opadające powieki, nie mówię już o alergiach. Bzdura!!

      WSZYSTKIE rodowodowe psy mają jakieś przypadłości. Tak jest skonstruowany ten świat.

    3. GIGKA to prawda, że wszystkie rodowodowe psy mają problemy zdrowotne, ale ABSOLUTNIE nie zgadzam się, że tak stworzony jest świat! Dawniej, psy były odporniejsze, bardziej sprawne fizyczne, miały lepszy wzrok i węch, nie miały tylu alergii.To głupi ludzie tak przerasowili te biedne zwierzęta.

  85. Bardzo dobrze, że uświadamiasz ludzi. Moda na jakiekolwiek zwierzęta jest przerażająca! Ludzie kupują drogie, „przerasowione ” psy, które mają wiele problemów zdrowotnych (nie tylko buldogi, również owczarki niemieckie, jamniki i wiele innych), a jak zdadzą sobie sprawę jaki to kłopot lub gdy wyjdzie z mody, pozbywają się ich.

  86. Witam!Mam 2 letniego buldożka wiele słyszałam o tej rasie po mimo to zdecydowałam się i kupiłam.Informacje jakie dostałam od pani z hodowli to takie że ona nie przesadza ani z higieną ani z żywieniem.Fałdy przemywa wodą karmę kupuje jak się trafi jedynie podała nazwę szamponu.Ja generalnie dbam w taki sposób że co dzień lub drugi przemywam fałdy wodą utlenioną uszy jak mi się zachce ale bez przesady nie za rzadko.Karmę kupuję od samego początku bez zbożową Orijen albo Acane,biały ser od babci ze wsi polewam go olejem lnianym no i uwielbia wołowinę.Świnka odpada wymiotuje.Dodam że nie dostaje nic z mojego talerza ani smażonego ani przyprawianego.Jedyna jego przypadłość to trafiony staw kolanowy ale z tym może żyć no i jak się obżera oczywiście z mojej winy ;)to nadmiar zwraca.Ogólnie jest radosnym kochającym wszystkie istoty psiakiem i oby tak było dalej.Fakt jest jeden i zgadzam się że warto się zastanowić zanim weżmie się jakiegokolwiek psa bo to jest obowiązek na całe życie.Mamy też świetnego weterynarza bo to też ważne w razie co pfu odpukać.Życzę powodzenia i czerpania radości z przebywania z tak świetną rasą

  87. witam.bardzo współczuje i wiem jaką trzeba miec miłosc do psów żeby to wszystko pokonac .Sama mam pieska rasy cavalier ta rasa tez ma choroby o których mało kto wie np.staszna choroba jamistosc rdzenia ,Mój piesek tez jest alergikiem ,uszy ma bez przerwy chore ,ciagle coś z nich wycieka ,węzły chłonne w gardle ma tak spóchniete ,że ledwo oddycha . jak był młody /teraz ma 4 lata/miał kilka ataków padaczki . co 2 mies. musi jeżdzić na czyszczenie kanalików odbytniczych ,teraz doszła dyskopatia ,nie może podskakiwac i chodzic po schodach .mogłabym duzo jeszcze wymieniać ,ale nie oto mi chodzi ,tylko to że tez jest z chodowli renomowanej ,dużo kosztował , a teraz tak cierpi .Psy z chodowli są tak zniszczone ,sa pokrywane w bliskiej rodzinie,zniekształcane ,ulepszane, ze wychodzą z nich potwory które niewyobrazalnie cierpia ból .kocham mojego pieska ,niezamieniłabym go na zadnego innego ale nie kiedy ciężko patrzec jak cierpi ukochane zwierzatko

  88. też mam buldoga, ma 2 lata. od roku bierze silne sterydy bo ma zapalenie rdzenia mózgowo-kręgowego. Jeździmy po 100 km do specjalisty. Początkowo nawet 2 razy w tygodniu, a wizyty i leczenie było bardzo kosztowne. poza tym często zdarzają się problemy skórne, bywało że z uszu zeszła cała skórka do czerwonego mięsa… lekarz dał jakiś spray i pomogło, ale czasami zdarza się że miejscowo wypadają małe kawałki na ciele. Trzeba czyścić i pilnować fałd skórnych szczególnie przy nosku. Psiaki wymagające ale mojego malucha za nic bym nie oddała. Będziemy walczyć o jego zdrowie, ale już nigdy nie zdecyduję się na tą rasę ze względu na to że ciężko patrzy się na cierpienie psiaka…

  89. To nie jest koniecznie kwestia rasy, a po prostu psiaka. Mojej koleżanki mops, chociaż one też mają całe listy co może im doskwierać jest w 100% zdrowy, mój spaniel o którym też słyszałam, że miewają często infekcje oczu, uszu, że podsikują, miewają zapalenia skóry, też nigdy nic nie miał, a ma już 14 lat. Z kolei koleżanki kundelek miał taką alergię na pchły że całą sierść sobie wydrapywał, chociaż chodził spryskany różnymi preparatami i z obróżką przeciwpchelną.
    Ludzie myślą, że posiadanie psa to same przyjemności, ale niestety nigdy nie wiadomo co się przytrafi dlatego portfel i cierpliwość trzeba mieć zawsze w pogotowiu.

  90. No to po kolei…
    1. Czy nie ma znaczenia miejsce zakupu psa dla jego stanu zdrowia? Owszem ma – jasne, może się trafić pies chory „na wszystko” z hodowli (chociaż to stawia pod znakiem zapytania, co należy sądzić o takiej „hodowli”), może się zdarzyć całkiem zdrowy osobnik z rozmnażalni – chociaż jednak zwykle tu należy się liczyć z dodatkowymi problemami, typu zarobaczenie i ogólny zły stan – nie będę sie rozpisywać, bo to temat rzeka. Psy adopcyjne to zupełnie inna historia.
    2. Alergia? Niestety, to nie domena buldogów – alergie we wszystkich rasach i „nierasach” są coraz powszechniejszym problemem, buldożki nie są tu ŻADNYM wyjątkiem i wcale nie spotyka się ich w gabinecie z tego powodu częściej niż innych ras. Cóż, choroba cywilizacyjna…
    Drogie chusteczki z chlorheksydyną? Można kupić zwykłą chlorheksydynę – w mydle Manusan – ok. 20 zł za 0,5l, rozcieńczyć w proporcji 1:3/1:4 i tym przemywać – juz nie wychodzi tak drogo, a przy tym nie przesuszamy skóry (Rivanol ma właściwości wysuszające), co tez może stać się źródłem problemów
    Co do weterynarza i odczulania – po prostu przykre
    3. Oczy – owszem są wyłupiaste i mają tendencję do wypadania gruczołu 3 powieki, to prawda, a jego wycięcie często skutkuje wystąpieniem zespołu suchego oka.
    4. Pazury – nic wyjątkowego, tak jak u wszystkich innych psów. To samo z uszami (mówiąc więcej, uszy u buldożków nie są specjalnie problematyczne, w przeciwieństwie do np. spanieli)
    5. fafla – zgoda, chociaż Rivanol to nieszczególny pomysł ze względów wspomnianych wyzej. lepszy byłby kwas borny.
    6. poduszki – suchość nie jest zdecydowanie domeną rasową, to cecha osobnicza, spotykana nie tylko u buldogów i powszechny problem, zwłaszcza w sezonie zimowym, gdy chodniki posypywane sa solą
    nos? – ok ma związek z niedrożnością kanalików łzwoych, co można uznać za tendencję rasową
    7. tak częste kąpiele zdecydowanie NIE SĄ wskazane – pozbawiamy psa naturalnej ochrony skóry, nic dziwnego, że jest potem tak wrażliwy.
    ph szamponu też nie jest odpowiednie – psy mają inne ph skóry niż ludzie (wyższe) i szampon powinien być do niego dobrany – w przecwinym razie nasilają sie probelmy ze skórą i sierścią
    reszta – prawda
    Moim celem nie jest pokazywanie, że buldożki są zdrową rasą – bo nie są. Nie chciałabym za to, żeby ludzie sądzili, że są to typowe problemy, których inne rasy nie mają i kwestie, o które dbać nie trzeba. ja za to w problemach tej rasy wymieniłabym raczej problemy z układem oddechowym, zapadanie tchawicy, zespół psów brachycefalicznych… i to są zdecydowanie większe i bardziej specyficzne problemy niż suchy nos czy poduszki… Jak napisałam wyżej te kwestie dotyczą w równym stponiu wszystkich psów

  91. Przerażające, że takie są efekty działania człowieka ( hodowla w kierunku określonych cech ). Sama jestem szczęśliwą właścicielką psa, którego wystarczy wyjąć z budy, otrzepać o stodołę i już jest gotowy na wystawę 🙂

  92. Mój buldożek jest całkowicie zdrowy, jedynie nos ma czasami suchy i popękany a poza tym kompletnie nic. Dziękować Bogu zatem 🙂

  93. Dziękuję za ten post. Ja i mój chłopak jesteśmy wielkimi fanami rasy, ale ciągle bijemy się z myślami z powodu kosztów ewentualnego leczenia. Podcieranie pup i czyszczenie fafli to jeszcze pół biedy, przeraża nas że nie wyrobimy finansowo.
    Bardzo potrzebny tekst, powinny takie powstawać o każdej rasie. Wielokrotnie byłam świadkiem, gdy ktoś się np. dziwił że jamnik mu kopie w ogrodzie albo spaniel jest nadpobudliwy i potrzebuje kilku długich spacerów dziennie, więc było szukanie nowego domu:/

  94. Dziękujemy bardzo za ten mądry i potrzebny tekst! Każda osoba, która chce mieć zwierzę powinna przemyśleć swoją decyzję i mieć świadomość z odpowiedzialności, szczególnie kiedy rasa jest wymagająca.

    Od pewnego czasu z obawą obserwujemy modę na buldogi francuskie. To bardzo słodkie pieski, ale tak jak piszesz, ich posiadanie to spore „wyzwanie”. Obawiamy się, że będą one coraz częściej trafiać do nieprzygotowanych ludzi, którzy nie potrafią się nimi zaopiekować, w konsekwencji psiaki będą porzucane 🙁

    Dlatego potrzeba takich tekstów jak Twój, które będą informować potencjalnych właścicieli o odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą posiadanie buldoga francuskiego. Dziękujemy bardzo!!! :))

  95. Mam 3 francuzy i zaden nie ma problemow! Mam duzo znajomych ktozy tez maja francuzy i angliki bez wiekzych problemow, ale to o czym jest napisane to jakas totalna masakra! To musiala byc totalna porazka genetyczna!
    Ale jesli ktos decyduje sie na kupno francuza to tak jak z kazdym bulldogiem musi sie liczyc z mozliwoscia problemow i alergi z jakimi przychodzi ta rasa! jesli masz kase zeby tego psa kupic to masz kase zeby sie nim zajmiwac i leczyc w wypadku alergi czy innych problemow.

  96. Mam kundelka ze schroniska. Po wyleczeniu różnych dolegliwości od 5 lat jest wszystko w porządku. Może dla innych nie jest ładny, ale dla mnie najpiękniejszy i najukochańszy. Nie kupujcie, adoptujcie, schroniska pękają w szwach!

  97. Biję się w pierś. Zawsze podchodziłam do blogosfery z dużym dystansem, niekiedy wręcz je wyśmiewając na różnych stronach z powodu głupiutkich „mądrości”, przeintelektualizowanego bełkotu czy też żenujących zachowań. Dotychczas kojarzyłam Cię pobieżnie tylko z modowych stylizacji. Trafiłam na Twojego bloga po raz pierwszy dzisiaj i po przeczytaniu tekstu spojrzałam kto jest autorem i… W tym momencie cały mój dotychczasowy światopogląd padł i muszę go zbudować od nowa. Bardzo Ci dziękuję za ten tekst, w końcu ktoś to napisał, w końcu ktoś pokazał prawdziwe oblicze posiadania „modnego pieska” i konsekwencje zakupu psa z pseudo-hodowli i dobitnie pokazał dlaczego nie powinny istnieć. I przede wszystkim uświadomiłaś mi, że są blogerzy, którzy mają coś sensownego do powiedzenia. Dziękuję. I życzę zdrowia dla Twoich psiaków.

  98. Tak to prawda to wyjątkowa i specyficZna rasa wiem bo mam nie z przyczyn mody lecz swiadomej miłości choć nas co nie co ominęło ale alergia niestety nie współczuję chłopakom i właścicielom wspaniali ludzie bo walczą jak tu nie kochać bylwe jak się ma jedną to innej rasy już się nie chce pomimo wszystko prawda ud bo to cenna przestroga dla leniwych

  99. Kurcze, czytając to mam wrażenie że rasa ta została wyhodowana po to żeby weterynarze oraz firmy produkujące leki zarabiali niezłą kasę. Kto to moze wiedzieć?

  100. Bardzo dobry artykuł, dziękuję Ci za niego. Sama jestem właścicielką buldożki – szczęśliwie jej alergie są jedynie pokarmowe – i potwierdzam, że jest to rasa która wymaga wielkiej świadomości, odpowiedzialności i zasobności portfela. Dla nas cudownym odkryciem okazała się dieta Barf, polecam ją wszystkim alergikom pokarmowym. Fifce pomogła pokonać wiele dolegliwości. Bardzo pomocne są też fora lub grupy Facebookowe, gdzie właściciele dzielą się swoimi doświadczeniami. Tak jak pisałaś nie wszyscy weterynarze są uczciwi, niektóre dolegliwości można wyleczyć dużo tańszym lekami. Dlatego tak ważne są polecenia sprawdzonych wetów oraz rady właścicieli którzy zmagali się już z tymi problemami. Pozdrawiam serdecznie

  101. Mam bulwe b.alergiczna.. Od lat jezdzimy na biorezonans do Wawy do dr Milewskiej. U nas ta metoda dziala w 100%. Nigdy nie brala sterydow dzieki temu. Moja jest jeszcze uczulona na prawie wszystkie leki, narkozy, szczepionki (3wstrzasy anafilaktyczne) i srodki na kleszcze plus pokarmy, materialy.. Nawet wode z kranu.. pije tylko Cisowianke:P Poczatkowo nawet ryz jej na tym gotowalam. Twraz po odczulaniu jest duzo lepiej 🙂 i da sie zyc, a i ona nie cierpi! Jak ja ludzie widza to nie wierza, ze ma jakas alergie, bo jest tak ladnie wyprowadzona:D

  102. Mam bulwe b.alergiczna.. Od lat jezdzimy na biorezonans do Wawy do dr Milewskiej. U nas ta metoda dziala w 100%. Nigdy nie brala sterydow dzieki temu. Moja jest jeszcze uczulona na prawie wszystkie leki, narkozy, szczepionki (3wstrzasy anafilaktyczne) i srodki na kleszcze plus pokarmy, materialy.. Nawet wode z kranu.. pije tylko Cisowianke:P Poczatkowo nawet ryz jej na tym gotowalam. Teraz po odczulaniu jest duzo lepiej 🙂 i da sie zyc, a i ona nie cierpi! Jak ja ludzie widza to nie wierza, ze ma jakas alergie, bo jest tak ladnie wyprowadzona:D

  103. mam 3 buldogi z dobrych hodowli po przebadanych rodzicach i u mnie pielegnacja ich zajmuje mi moze z 15 minut dziennie!!! wycieramy fafle smarujemy wazelina noski raz na 2 tygodnie czyscimy uszka kapie je jak sa brudne najczesciej jesienia kurczaka ograniczamy bo prawda jest taka ze psy nie powinny jesc kurczaków chyba ze od babci ze wsi! Latem moje psy wcale nie leza jak placki ledwo zywe tylko nadal sa aktywne duzo czasu spedzamy nad woda szaleja biegaja swietnie plywaja wszystko zalezy od tego czy mamy psa po przebadanych rodzicach!!!

  104. Fashionelka,
    a czym je karmisz? Bardzo duży wpływ na alergie i odporność zwierząt ma właśnie pokarm.
    Gdy piesek jest zdrowy albo nie ma specjalnych wymagań to oczywiście można go karmić zwykłą karmą, ale w przypadku buldogów francuskich może warto karmić je karmami specjalistycznymi? Są też diety weterynaryjne. Takie karmy zawierają składniki wspomagające układ trawienny, skórę czy gojenie się ran.

  105. Przepraszam ale ja mam zwykłego kundelka jamnikopoobnego i mam te wszystkie te same problemy….kocham moją Fione nad zycie ale dużo psow ma teraz alergie nie jest to zależne od rasy.

  106. Nasza Brita ma 2lata. Nie ma alergii ale karmimy ja rybna acana. Czesto ma chore uszy i codziennie przemywamy jej pyszczek plynem od weta. Całe szczęście nie ma innych problemów. Jest po sterylizacji. Sama dba o higienę i żadko musimy iść na opróżnianie gruczołów. Tylko jeśli saneczkuje. Jak czytam ten tekst to myślę że mamy dużo szczęścia. Zdrowia dla Twoich byle.

  107. Mam 13 letnią buldozke i niestety wszystko to prawda. Moja ma alergię pokarmową oraz na kurz i roztocza. Od 12 lat bierze sterydy (encorton) regularnie co drugi dzien. Inaczej ma cala skórę żywo czerwona, krosty i się zadrapie do krwi. Miała nuzyce, gronkowca. A od 3 roku życia lacznie wycinananych 5 guzkow nowotworowych i sterylizacje ze względu na torbiel na jajnikach. Ale wszystko to rekompensuje, że jest najkochanszym psem jakiego mogłam sobie przysnic 🙂 Grzeczna, wierna, tulasek 🙂 Mam ją odkąd buldogi nie były jeszcze popularne. Jeżeli ktoś może poświęcić czas i pieniążki na zdrowie tych piesków yo są idealne do rodzin z dziećmi.

  108. O matko, nie wiedziałam, że ta rasa ma tak ciężko! Ja koniec końców zdecydowałam się na kundelka ze schroniska. Dobry post, na pewno będę uświadamiać znajomych rozważającym kupno tego słodziaka (lub po prostu odeślę ich do tego posta). Życzę zdrowia! Jedyne co mogę pomóc to polecić żel (nazywa się regen-gel) na rany przede wszystkim, ale świetnie się sprawdza przy uszkodzonych poduszkach na łapach. Mój pies ma często podrażnione opuszki, a specyfik kupiłam u weta. Jak po spacerach (czytaj parkowym szaleństwie) pojawia się coś na skórze, jakieś zadrapania czy właśnie podrażnienie opuszek to właśnie tym smaruje i znika w trymiga. Wiem, że wet stosuje to szybszego przywrócenia zwierzaka po zabiegach, więc może warto spróbować.

  109. Hej! Jestem posiadaczką buldożka i muszę przyznać, że wiele uwag przytoczonych w tym wpisie jest uzasadnionych – buldożki są delikatnego zdrowia, ciężko znoszą upały i mróz. Moja buldożyca też zaczęła wykazywać objawy uczulenia więc natychmiast przeszłam na naturalne żywienie i jest lepiej. Tutaj uwaga-psy w ogóle nie powinny jeść wieprzowiny, a kurczaków nie powinien jeść nikt. Moja je wołowinę (tzw. drobne wołowe u rzeźnika za 8-12 zł za kg) z ryżem i siemieniem lnianym. Mielone świeżo siemię polecam do karmy każdemu psu. Gotuję co 4-5 dni gar i to jest jej zasadnicza karma. Czasem (raz w tygodniu) dostaje surową wołowinę lub podroby wołowe. Fałdki na pysku czyszczę spirytusem lub jeśli są ranki lub odparzenia – octeniseptem. Koniecznie musi być tam sucho, dlatego spirytus się sprawdza. Poza tym nie mam z nią problemów, no może z oddychaniem w lecie…i chrapaniem przez cały rok 🙂 Dobrze, czytaj: zdrowo żywione buldożki nie mają gazów, co przemawia dodatkowo za ryżem z mięsem :)Życzę wytrwałości a psinom zdrowia.

  110. Witam wszystkich miłośników tej rasy!!
    Od 2 lat jest z nami Bona, która jest alergikiem na potęgę!!!! czytam o tej przypadłości niemal codziennie i ciężko jest mi wybrać złoty środek. Nasza sunia walczy z alergią od ponad roku. Ciągłe wizyty u weta a co za tym idzie ogromny wydatek (z mężem obliczyliśmy, że w roku ubiegłym wydaliśmy na nią ok 6000zł:(). Weterynarz, który zajmuje się naszą Boną to dobry lekarz, swoją pracę wykonuje z ogromnym zaangażowaniem. Widzi, że nie dajemy już rady i czasami wizyty u niego są bezpłatne. Na początku były sterydy, ale zrezygnowaliśmy z podawania tego świństwa bo jak już pewnie wiecie nie jest to żadne rozwiązanie. Jest wysypana w krostach, saneczkuje (co pewnie ma związek z nieprawidłową pracą gruczołów okołoodbytowych ale staramy się opróżniać u weta raz na 2 tyg.), częste zapalenia ucha prawego. Niestety na noc musimy zakładać jej kołnierz bo boimy się, że rano zastaniemy ją w kałuży krwi- uwielbia się drapać szczególnie po pysku i brzuchu. Kąpiele 2 razy w tygodniu w specjalistycznym szamponie, karma specjalistyczna po której nie ma większych rezultatów, przemywanie uszu specjalnym płynem, który przepisuje nam wet no i te nieszczęsne fałdy (przemywany borasolem i smarujemy maścią na odparzenia), codzienne mycie łapek bo też lubi sobie wylizywać. Latem zachorowała dość poważnie- zapalenie ucha środkowego i problemy z błędnikiem, objawy: oczopląs poziomy, problem z utrzymaniem równowagi, lekko przechylona głowa. Na szczęście nasza reakcja była natychmiastowa (zmiany nastąpiły w ciągu jednej nocy) przez co sunia dopiero teraz doszła do siebie- nie wystąpiły żadne zmiany neurologiczne. Pewnie sugestia będzie tylko jedna- testy! Czytałam o tym duuużo i zasięgnełam opinii z różnych źródeł..otóż wywalenie 1000zł na komplet takich testów nie daje nam 100% pewności, że diagnoza będzie trafiona- z moich obserwacji wynika, że prawdopodobnie są to roztocza:(:(:( nie może być nic gorszego….no bo jak uchronić psa od kurzu, brudu- raz w tygodniu pranie legowiska i zabawek w 90st. (dodam, że BOna uwielbia odpadki, które znajduje pod balkonami sąsiadów….ci wyrzucają wszystko co się da..począwszy od ziemniaków, starego chleba, ryb i wędlin a kończąc na spagetti:/ Jest na tyle przebiegła, że zanim zdąże odpiąć ją ze smyczy ta wyrywa się i biegnie w krzaczory bo pamięta, że kilka dni temu zajadała się ludzkimi odchodami…niestety takie sytuacje też mają miejsce. Bona dostaje tran do karmy, witaminy w tabletkach. Jej apteczka zajmuje 3/4 miejsca naszej domowej:). Modlę się, że odczulanie będzie szczęśliwym zakończeniem tej strasznej dla psa i naszej historii. Wspomnę jeszcze, że oboje z mężem zarabiamy najniższą krajową więc nasz budżet jest skrupulatnie liczony. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć kolejnych kosztów w kolejnych dniach i miesiącach:/ Nasza Bona ma koleżankę od ponad roku- drugą buldożkę….ta na szczęście jest zdrowa jak rydz!! (odpukać w niemalowane drewno) często razem psocą w domu- zabawa, podgryzanie, rozwalanie krzeseł i innych wolnostojących przedmiotów w kuchni:) Na szczęście Bona się wtedy nie nudzi i choć na chwilę zapomina o drapaniu i wylizywaniu łap:)
    Może ktoś z Was zna dobrego weta, który pracuje z tą rasą i zna jej minusy od kuchni?? Słyszałam o dobrym lekarzu w Łodzi i pewnej pani doktor, która sama ma kilka buldogów z Wawy??
    Pozdrawiam i całuję wszystkie śmierduszki prosto w fafle:)

  111. Super wpis! Sama studiuje weterynarię i czasem bezmyślność ludzi mnie przeraża. Bardzo mnie cieszy, że są ludzie, którzy są świadomi odpowiedzialności wynikającej z posiadania psa, czy innego zwierzęcia. Dziękuje za ten wpis, na pewno daje on do myślenia 😉

  112. Buldog francuski to pies dla ludzi zamoznych ktorych stac na nieprzewidziane wydatki.Najbardziej delikatnym jego rodzajem jest odmiana biala(pied).Spozywa u nas tylko (filety drobiowe) gotowane mieso (kurczak,indyk) i ryz badz kasze.Lubi byc karmionym!Pije wode mineralna z duza zawartoscia mikroelementow.Wizyty u lekarza to co najmniej 3-4 razy w miesiacu(co nie znaczy ze jest chory!).Podczas swojego 2 letniego zycia zaliczyl juz stol operacyjny i rozkladowke w specjalistycznej prasie weterynaryjnej.Jest wrazliwy na fazy ksiezyca tzw. now i pelnie.
    Nasz nie lubi deszczu i wilgotnej pogody.Uwielbia snieg a upal znosi wyjatkowo dobrze ,sam wskakuje wieczorem do wanny by ktos zrobil mu zimny prysznic.
    Zajada francuskie croissanty i pije sok pomidorowy.
    Spi w lozku badz na sofie a w ciagu dnia wyleguje sie na swoim legowisku pod schodami.Podczas jazdy autem preferuje tylne kanapy proste (nie profilowane sportowe!),musi miec zapewniony widok z okna na 4 strony kierunku jazdy ktory umiejetnie wykorzystuje wg swoich potrzeb.
    Wiekszosc chorob to zostawianie psa bez opieki pod okiem dzieci lub slepej babci(wtedy zjada cos z podworka lub stolu domowego np.czekolade).
    Nie mamy z naszym takich problemow jak opisane w artykule powyzej jesli jest dopilnowany.Katar czasem ma ale zazwyczaj to w tym samym czasie co czlowiek.
    Ogolnie super psiak lecz nie dla ludzi ktorzy karmia zwierzaka sucha karma lub odpadkami!

  113. 100% zgadzam się z tym co napisałaś buldogi francuskie to bardzo trudna rasa a nie każdy to rozumie nasz Leo też ma wiele probemów alergia problemy z uszami
    problemy z oddychaniem naprawdę bardzo dużo pieniążku musimy wydawać na niego, chodz to taka wesoła rasa to jest wymagająca ,bardzo mnie boli to że ta rasa zrobiła się modna i że kupuja ją osoby nie mające pojecia o tej rasie takie posty powinny być promowane 🙂

    1. Witam, jak objawiają się trudności w oddychaniu pieska. Nie wiem co robić mój buldog ma 3 miesiące i zalegającą wydzielinę między nosem a gardłem przez co nie może spać. Lekarze nie wiedza co robić z takim malcem.

  114. Cześć Wszystkim, ma to szczęście, ze mam już drugiego buldoga francuskiego. Chciałabym się podzielić moim skromnym doświadczeniem:) Mój ukochany Bati ( Batman) był kupiony jeszcze za czasów, gdy można było zakupić psa przed wystawą tzw, targ psów rasowych przed wystawą w Sopocie. Jechaliśmy z rodzinką bo bokserka a wyjechaliśmy z buldogiem Batim pochodzenie Bialoruś cena 400 zł, tak mówili sprzedający (zupełnie nie znaliśmy tej rasy- zobaczyłam ślicznego molusa i się zakochałam a on we mnie!!!) Czarny jak węgiel sierść piękna bez wad, biały krawacik. Wyższy niż wszystkie buldogi i nie było osoby, która by się nim nie zachwycała…naprawdę, ale bez rodowodu, Nie chorował zupełnie, jak był malutki to łapkę sobie nadwyrężył, leczyłam go najpierw u lekarza z osiedla w Gdyni, ale okazało się, że tylko go faszerował tabletkami przeciw bólowymi, ale dowiedziałam się przypadkowo, że jest super lekarz Kończak w Rumi i wyleczył mi pieska. Kochał spacery , jezioro, kąpiele i bieganie godzinami po działce a dzieci dla niego to szczęście!!! Uwielbiał nas, dzieci i całą rodzinę spał w łóżku z nami kochał nas bezgranicznie a my jego. Wada rzucał się na wszystkie psy. Dopiero jak skończył 8 lat zaczął mieć ataki padaczki. Myślę, że to przez jego temperament zdarzyło mu się parę razy uderzyć głową w biegu w drzwi i płot i inne. Niestety ostatni poważny atak miał w weekend mój ukochany weterynarz nie miał otwarte ( w weekendy Konczak ma zamkniętą klinikę) ja byłam służbowo na wyjeździe i jak miał 9 lat uśpili go w Gdyni w tzw, Ciapkowie….umarł 10.05.2009 roku. Ale moja Lusia kochana urodziła się 10.05.2009 nie planowałam tego…tak myślimy z rodzinką, że Bati dał mi znak hihi. No i teraz moja ukochana Lusia ( nie chciałam już psa z „targu”,) kupiłam ją przez internet z hodowli za 2000 zł z rodowodem (też jeszcze legalnie) z Józefowa piękna czerwona ma 5 lat co roku tylko chodzę na szczepienie. Kocha spacery, kocha dzieci i wszystkie psy, ale jej nie kochają. Nie ma uczulenia, czyli mam szczęście? Czy tak dobrze jej gotuje hihi Chodzi ze mną w lesie nawet po 15 km dziennie to jest mój ukochany piesek:) polecam tą rase wszystkim nie szczekają są kochane mają pare wad pierdzenie, spanie w łóżku i ta miłość!!!! ale to ma być wada,,,,polecam

  115. Wspaniały, dobrze napisany artykuł. Warto jednak mimo wszystko zwrócić także uwagę na to, że istnieją egzemplarze pozbawione prawie wszystkich wyżej opisanych problemów (prócz znoszenia upału – tu nie ma wyjątków z racji krótkiej kufki). Mój buldog francuski ma ponad trzy lata (u mnie od półtora roku) i nie posiada on absolutnie żadnej alergii, nigdy nie miał problemów z faflami, uszami, oczami, pazurami… on nigdy nie miał nawet biegunki! Raz na trzy miesiące chodzimy z nim do weterynarza, by usłyszeć tam, że pies jest zdrowy i ma odpowiednią wagę. Jak każdy pies, mój buldog miewa lekkie przeziębienia i suche poduszki, ale nigdy nie dolegało mu nic poważniejszego (oczywiście nie mówię tu o urazach mechanicznych, po spotkaniu z bezdomnym kotem przeżyliśmy uroki ratowania oka). Każdy medal ma zatem dwie strony, choć powszechnie wiadomo, że to chorowita rasa. Życzę zdrowia wszystkim buldogom!

  116. Tekst trafiony w 10, sama dałam oszukać się na tym,że wszędzie piszą dobrze o tej rasie, dopóki nie przekonałam się sama na własnej skórze. Mój Rufi ma niecałe dwa lata u weta jestem dwa razy w msc, jest alergikiem, dostawał antybiotyk i sterydy. Wet uznał by antybiotyk dawać tylko w weekendy. Niestety w ciągu tyg pies zaczął sie drapać i narobił sobie rany na pysku. Wizyta u weta skończyła się na tym że dostał Eguoral na atopowe zapalenie skóry. Miał wymioty po tabletkach, dostał dodatkowo coś na powstrzymanie wymiotów (działa) lecz po 2dnich brania leku dalej sie drapie i ma rany, nie wiem kiedy lek zadziała tak jak powinien, czekam, opatrując psa rany.

  117. U nas nie ma żadnych problemów, nic o czym piszesz. Trochę moim zdaniem za bardzo gubi mi siersc ale skóra jest zdrowa, nie drapie się i ma dużo jej na sobie. Rzadko kiedy czyscimy uszy czy fafle. Kapana jest tylko jak się ubrudzi, czasem kilka razy w tyg czasem co kilka miesięcy. Współczuję tobie i pieskom

  118. hej

    z uwagą przeczyałam cały post. Bardzo Ci dziękuję za tak szczegółowe opisanie opieki nad buldożkiem.
    Prawdą jest, że pieski tej rasy dawno mnie chwyciły za serducho, ale nie mam aż tyle czasu żeby się maluchami
    zająć. A cierpiec nie pozwoliłabym.
    Te pieski wymagają duuuużo czasu i uwagi 🙂

    pozdrawiam ciepło
    ania

  119. To ja i mój Carlos jesteśmy wyjątkowi bo alergii brak i do weta chodzimy tylko na podcinanie pazurków. ;)) Co do pielęgnacji to się zgadzam, a z tymi alergiami to bym tak nie przesadzała bo znajome mi buldogi, z którymi spotykam się na wystawach nie mają alergii. Natomiast czasem się zdarzają to fakt natomiast wynika to tylko z głupoty ludzi, którzy rozmnażają w pseudo hodowlach chore psy. :((( i sprzedają je za niska cenę tylko dla zysku nie zważając na zdrowie i pochodzenie psa. Buldog jest wspaniałym psem ale nie dla wszystkich !!!

  120. Ja takich zakłamanych weterynarzy omijałabym szerokim łukiem nawet wtedy gdyby byli moimi sąsiadami. Masz mega zarobaczone psy i weterynarze-sąsiedzi dobrze o tym wiedzą. Podłapali naiwną i ciągną kasę. U moich psów alergia zniknęła gdy zaczęłam je sama leczyć i nie powraca już od dawna. Daj mi jednego buldoga a przekonasz się osobiście że u mnie alergia twojego psa zniknie bezpowrotnie i to w bardzo krótkim czasie.

  121. Szykuję się na nowego domownika, moja matka jest przerażona tym co napisałaś i mam dym jak sam skurczybyk lekko mówiąc… (pies na pewno będzie chory i będe miała dużo wydatków i w ogóle kosmos! przerasowane nieodporne wydatki bez końca etc) – szczerze – Mam wrażenie, że twoi sąsiedzi nie ułatwiają Twoim psom życia. to az niemożliwe, aby tyle się męczyć z psem z powodu jego ‚wad’ które pechem spadły akurat na was jak grom z nieba. znam 3 osoby, które mają psiaki, w tym maści białej i bez uczulenia. Myślę, że weterynarie wyczuły temat z tymi psami i wyciągają z właścicieli hajs jak tylko można, szprycując je różnymi dziadostwami i nakręcając sobie przy tym koncerny farmaceutyczne, tak samo jest z ludźmi!!! wszyscy mówią o leczeniu ale nikt nie uczy jak zapobiegać!!! kładłabym sie na stół operacyjny z moim kolanem, a wystarczył dietetyk, który dopatrzył się słabej wchłanialności wapnia i suplementacja witaminą k2. skacze i śmigam bez problemu, a w szpitalu już na stół i hajs na leki przeciwbólowe. odstawcie te tony lekarstw i zacznijcie podawac naturalne witaminy, trany, siemie, karmy tez są faszerowane różnymi dodatkami, gotuj psiakom chociaż pół na pół normalne jedzenie. no i cóż. sprzątaj w domu. pozdrawiam 😉

    1. Anka, weterynarze to nasi znajomi z którymi spotykamy się na co dzień. Absolutnie nie jest tak jak mówisz.

      Życzę Ci by Twój psiak cieszył się doskonałym zdrowiem do końca swoich dni 🙂

      Siskam!

  122. A wiesz, że jak dziecko jest w kokonie trzymane, to też póżniej najdziwniejsze choróbska łapie! I to samo jest z psem. Mam takiego samego pieska i nie nawet jednej z twoich chorób nie ma. Zachowujesz się tak jak byś ludziom odradzała te psy. Gdy moje zdanie o nich jest zupełnie inne! Są na pewno przyjacielem dla dziecka (nie prze okres szczenięcy bo po kostkach podgryza jak mała zaczepiała) ale tak to pies ideał!!! Towarzyski,z charakterem i ogólnie kanapowiec! Co tu duzo gadać. A i jeszce jedno….BĄKI. Fuj trzeba się przyzwyczaić do nich. Kończe

    1. To prawda, odradzam ludziom buldogi bo wiem, żę 90% z nich kupuje je tylko dla tego, że są super słodkie i kochane. Niewiele z tych osób ma pojęcie jak bardzo wymgająca jest to rasa. Weterynarze też rzadko o tym mówią, bo przecież taki chorowity buldog to dla nich super pieniądz. Niedawno byłam świadkiem jak weterynarz, który specjalizuje się w buldogach spojrzał na buldoga angielskiego powiedział
      – 20 tysięcy
      – słucham? – spytał właściciel
      – tyle trzeba będzie wydać na niego w ciągu całego jego życia

      Taka niestety jest prawda

  123. To jakbym czytał opis mojego buldoga angielskiego. Zaczęło sie od wiecznego problemu z uszami, dziennie trzeba było czyścić i przemywać uszy, bo inaczej pies tarł głową o ściany aż do krwi. Następnie bąble miedzy „palcami” które zimą uniemożliwiały pieskowi chodzenie. Trzeba było nosić psa po schodach i chodnikach bo jakikolwiek kontakt z solą powodował okropny ból. Niestety Rico dożył tylko 3 latek pomimo codziennej pielęgnacji i zostawieniu u weterynarza fortuny. Serio wydatki rzędu 1500 zł/mc to prawda. Rico aby mógł funkcjonować dostawał sterydy, sterydy wywołały Zespol cushinga. Aby złagodzić objawy cushinga (martwica skory) potrzebna była cyklosporyna która gryzła się ze sterydami. Wykluczenie sterydów powodowało okropny ból u psiaka.

  124. Witam,
    Jestem szczęśliwa posiadaczka buldożki i wcale nie ma tyle problemow u wszystkich psow.
    Tak jak u Ludzi niektore Psy sa Bardalen podatne na slegge czu inne wady genetyczne.
    Zgadzam Sie z niektorymi rzeczsmi ale myśle ze Powinnaś pisać w tak negatywny sposób.
    Ja rownież nie wiedziałam o wielu rzeczach które muszę robić przy mojej Mini.
    Pielęgnacja oczywiście jak i inne psy, trzeba umyć. Sprawdzić oczy uszy fałdki inne.
    My robimy Minia Spa raz na czas i oczywiście przy okazji sprawdzam czy wszystko ok. A co do narzadow. Jak odrazu zadbasz o czystość narządów po spacerze to nie trzeba tak często szorowac psa!
    Problemów zdrowotnych nie mamy na szczęście . Wiec oczywiście wybór buldoga to jak noworodek ale czy odrazu tyle negatywnow.
    Minia ma 4 lata i nie moge narzekać jedynie na to ze wydaje za dużo na rozpieszczanie jej.
    Wiec trzeba mieć wiedzę i dystans do informacji. Oczywiscie buldogi sa narażone genetycznie ale ja nie mam z tym problemu.

  125. Mój Wafel ma półtora roku. Czytałam ten wpis i przecierałam oczy ze zdumienia. Mój buldożek ani nie ma alergii pokarmowej (pomijam bąki po zjedzeniu większej ilości kurczaka), ani na pyłki, nie miał też nigdy problemów z oczami (oprócz tego, że codziennie ściągam mu z nich „gluty”). Nigdy nie wyrwał sobie paznokcia, nie przeciął poduszki, a latam z nim po polach. W całym swoim życiu miał RAZ chore ucho – dostał krople i po sprawie. Fafle przecieram raz na kilka dni, uszy czyszczę raz na tydzień, czeszę go co trzy-cztery dni. Kąpię go dopiero wtedy, kiedy go czuję albo kiedy akurat postanowił się w czymś wytarzać. To cała pielęgnacja! Nie rozpieszczam go kulinarnie, je dość dobrą karmę ze średniej półki cenowej. Żadnych rarytasów (i tak nie czuje smaku, bo zasysa wszystko jak odkurzacz). Nie wyobrażam sobie, żebym mu miała smarować nos czy poduszki jakimś tłustym smarowidłem albo ubierać go na zimę. W końcu to tylko pies, uważam, że nie ma się co rozczulać. Jedyne problemy, jakie z nim mam dotyczą jego charakteru. Do tej pory nie potrafi wytrzymać kilku godzin bez demolki 😉 Przez te półtora roku straty można policzyć w setkach. Były meble, buty, czapki, kosmetyki spod prysznica, swoje posłanka, książki, kartony i wiele innych. Do tego jest niemalże niezmordowany – trzeba go naprawdę dobrze wybiegać, żeby się spokojnie położył w domu. Gości molestuje do granic wytrzymałości, ale wystarczy powiedzieć mu kilka razy stanowcze nie, żeby w końcu dał sobie spokój. Mną też próbował rządzić, musiałam być bardzo konsekwentna w pozwalaniu i nie pozwalaniu na różne rzeczy. Nieraz były łzy, zwątpienie, i poczucie bezsilności, ale zdaje się, że powoli zaczynam osiągać sukces. Wierzę, że za rok-dwa będzie kochanym, bezproblemowym psiakiem 🙂

  126. Swietny tekst, popieram z całego serca bo kocham tę rasę (buldog francuski) a ludzie biorą nieodpowiedzialnie takiego pieska. Wiem teraz jakie miałam szczęście z Madzią moją buldożką, która odeszła w styczniu tego roku mając 11 lat.
    Przyszła do mnie mając 5 miesięcy, alergię miała bardzo ograniczoną, mięso kurczaka i nabiał. Pokochałam tę rasę bardzo (to drugi mój buldog, pierwszy umarł na wątrobę w wieku 1,5 roku, po ogromnej walce o jego życie).
    Tęsknię za moją Madzią ale przyłączam się do apelu, żeby NIE BRAĆ TYCH PIESKÓW DLA MODY, kto nie jest doświadczonym i odpowiedzialnym właścicielem, ma mało czasu i środków nie powinien brać buldoga.
    Pozdrawiam Kasia

  127. Hmmm…

    Ja nie obserwuję większości z tych dolegliwości, o których napisała Autorka.
    OK, dbam o psa – specjalny szampon, przycinanie pazurów, czyszczenie kochanego czarnego ryjca mojej bulwy, dbanie os stópki w zimie, ale w sumie tak samo dbałam o mojego poprzedniego psa. Niby jest alergia na wołowinę, ale z drugiej strony wcina kaczkę i kurczaka, więc lajt. Faktycznie był chory jako szczeniak – przeziębił się i raz miał chore ucho (niedawno więc jako dorosły pies), ale to nie było kosztowne i długotrwałe leczenie. Nie ma kłopotów z oddychaniem – podniebienie jest OK, a jedynie co mu doskwiera to upał, ale kocha wiatrak i letnią wodę pod prysznicem, więc też dajemy radę.

    Nie wszystkie bulwy są cały czas chore… Nie wszystkie wymagają cotygodniowych wizyt u weterynarza. Zgadzam się, że to wymagająca rasa, ale ja kocham mojego psa nie dlatego, że jest „modny” tylko że jest bulwą i liczyłam się z tym, że nie jest to super-hiper-odporny na wszystko mieszaniec, ale nie jest źle.

    Pozdrawiam

  128. My mamy od dwóch miesięcy buldożkę. Zanim ja zakupilismy miesiąc poglebialismy wiedzę na temat tej rasy i jej problemów. Buldog był moim marzeniem i przyznam, że nigdy nie brałam tak świadomie zwierzęcia. Niki ma alergie na Royal dla bf oraz wieprzowine. Codziennie przymywam miejsca intymne i faldki. My mamy problem z entropium, jednak weterynarz kazał obserwować i czekam aż urośnie, bo mogą się jeszcze zmienić faldki i problem sam zniknąć. Raz w miesiacu jesteśmy na kontroli, tak o, na wszelki wypadek. Największy nasz problem był z socjalizacja, Niki bała się innych psów i ruchu ulicznego. Z psami jest już super, z ruchem są lepsze i gorsze dni. Siada, kładzie się, jest bardzo niespokojna. Staram się teraz by wiedziała, że jestem obok, ale aby sama sobie z tym poradziła – ludzie nieulatwiaja ciumkajac na nią, przutulajac bez zgody właściciela. Kiedyś spacer do parku zajmował nam 3 godziny, a ja walczyłam by nie okazać niecierpliwości i niestresowac psa, teraz zajmuje nam 30 minut przyjemnej zabawy.
    Jeszcze należy wspomnieć, że buldogom należy czyścić gruczoł okoloodbytowy 😉
    My musimy kontrolować psiaka podczas zabawy. Przy za dużej zadyszce zatrzymuje ja by unormowala oddech i puszczam dalej 😉

    To wymagający pies, nielubiacy samotności i bardzo chlonny emocji, uparty. Jednak nie zamienilabym jej na innego. Tylko podkreśle – wiedziałam co mnie czeka zanim psiak się u nas pojawił.

  129. Ja też mam buldoga francuskiego i nie mogłam uwierzyć we wszystko to co napisałaś bo brzmi to dla mnie jak jakiś paradoks, Mój pies też jest alergikiem i najprawdopodobniej ma problem z układem immunologicznym, robiliśmy mnóstwo badań które pochłonęły mniej więcej 500 zł i wykluczono wszystkie typowe choroby, ale nie znaleziono przyczyny (to nie był jeden wet – konsultacji było kilka) i dostaliśmy sterydy na receptę które kosztują (UWAGA) aż 13 zł na jakieś półtora miesiąca bo tak małą dawkę musi nasza sunia przyjmować, żeby się nie drapać.
    Kąpiemy ją raz na 2 miesiące i nigdy nie miała żadnych dolegliwości z nosem, uszami, oczami o jakiś wspominasz. Co do dodatkowej pielęgnacji to nie robimy nic innego jak w stosunku do każdej innej rasy – obcinamy tylko paznokcie.
    Dodatkowo ja mam buldoga francuskiego, który nie ma żadnych problemów z podniebieniem i nie chrapie.
    Może ja mam jakieś szczęście – mimo problemów z drapaniem ( co już potrafimy ogarnąć) ale nie przesadzajmy i nie popadajmy w skrajności, że ta rasa jest jakoś super wymagająca.

  130. My mamy dużo szczęścia. Tofik ma pięć lat, wysycha mu nos i musi jeść dobrą karmę (bez dodatku zbóż ). Pozostałych dolegliwości los nam oszczędził. Nie mienia to faktu, że bardzo się cieszę z takich artykułów. Psy stały się wyjątkowo modne i niewiele osób ma świadomość jakich nakładów czasu i pieniędzy mogą wymagać. Do degradacji rasy przyczynia się niestety sędziowie na wystawach. Oczekuje się, że psy będą coraz krótsze i z bardziej płaskimi pyskami. Niestety te cechy przyczyniają się do wzrostu problemów zdrowotnych. Kocham mojego psa całym sercem, ale nie wiem czy jeszcze kiedyś wybiorę tą rasę.

  131. Każde zwierzę wymaga opieki i miłości. Mojej rodzinie trafiły się koty alergiki, łącznie sztuki, gdy jeden miał 16 lat musiałam podłączać go pod kroplówkę, bo już był taki słaby,leki były tak drogie, że szkoda gadać, do tego operacje, zabiegi itd. Pies też był, też na starość chorował i muszę powiedzieć, że psiaki jednak są bardziej czułe i obojętnie jakiej opieki by nie potrzebowały, to z mojej strony nie ma problemu. Jeżeli ktoś obawia się kosztów, chorób zwierzaka, poświęcenia czasu to lepiej niech zainwestuje w akwarium czy elektronicznego chomika…

  132. Witam! OMG to jam wyjątkowe szczęście, z moją bulwą( z prawdziwej hodowli) bywam u weterynarza tylko przy okazji szczepień…Nic się nie dzieje, ale od maleńkości jest na dobrych karmach po których rzadko kiedy ma wzdęcia. Kąpię raz na miesiąc albo rzadziej. Przesadna pielęgnacja też może stanowić podstawę problemu. Sunia ma 3,5 roku. Pozdrowionka dla wszystkich posiadaczy buldożerów:)

  133. Piszę tak z innej beczki byłam ostatnio u weterynarza z moją mała 4 miesięczną bulwą i dowiedziałam się że ma niedrożne kanaliki łzowe i dobrze by było żeby pod narkozą je udrożnić, jak myślicie jest to bezpieczne u tak młodego pieska? Bardzo się o nią boje bo to jest moje maleństwo <3

    1. Rambo to miał już 2 razy. Ehh bulwki tak mają, że czasami te kanaliki się zatykają, u Rambo jeden kanał jest już tak niedrożny, że przetykanie nie ma już sensu, po prostu się nie da udrożnić. To jest bardzo szybki i prosty zabieg, także w ogóle się nie przejmuj. Rambo wrócił do nas po 3-4 godzinach. Im szybciej tym lepiej!

      PS Dla odmiany mój Rocky przeszedł właśnie operacje na uszki, wyrosło mu tam sporo polipów, które bardzo mu przeszkadzały. NA szczęście już po wszystkim! 🙂

  134. Miałam wspaniałego rodowodowego buldożka, który dożył 14 lat i nie miał problemów zdrowotnych. Natomiast pierwszy buldog był alergikiem do momentu, gdy wskoczył na wsi do gnojówki – od tego czasu skończył się problem z alergia i sierścią. To wspaniała rasa, bardzo mądre pieski, ale ogromni indywidualiści.

  135. Artykuł święta prawda. Ja moja bulwe mam właśnie z takiej pseudo hodowli jak sie zorientowałam chciałam jak najszybciej z tamtad wyjść. Wtedy pojawiła się ona stanęła i popatrzyła na mnie tymi wielkimi mega smutnymi oczami i wiedziałam ze bez niej się nie rusze. Nie mogłam. Biedna bała się strasznie wszystkiego na początku i po mimo ze ma już 2 lata i spedzam z nią praktycznie 24h/7dni bo na szczęście pracuje w domu i poświęcam jej dużo miłości uwagi to cały czas jest bardzo strachliwa. Do obcinania pazurów ma taką awersje ze jest to nie możliwe do zrobienia.. miała za krotko odcięte pazurki jak ja wzięliśmy i myślę ze ma uraz po prostu. Na początku też wydaliśmy tysiące i weta na doprowadzenie jej zdrowia do ładu bo oczywiście jest alergikiem i przez pierwszy miesiąc biegania co dziennie do weta zastrzykow leków glodowek zmian karmy itd. Nie mogliśmy opanować jej ciągłego rozwolnienia i drapania. Koszmar jej fafle wyglądały w pewnym momencie już jakby miała jakiegoś gronkowca. Pieniądze ciągle w błoto i brak poprawy. Ku mojej radości trafilysmy w końcu na wspaniałą Panią weterynarz która jest znakomita znawczynia tej rasy i bardzo kompetentnym lekarzem. Od tamtej pory dzięki Bogu wszystkie kłopoty minęły jak ręka odjal. Moja bulwa jest na karmię która znakomicie jej służy skończyło się drapanie mordka znów nieskazitelna i piękna. Myje ja raz na 2 tyg. Przemywam faldki wacikiem popsikanym octeniseptem super się u nas to sprawdza i wizytą u wet raz na pół roku na zastrzyk jak ma napad silny alergi. Na szczęście z oczkami uszami problemu nie miałyśmy nigdy i odpornosc tez ma niezla nigdy nie chorowala. Jedynie z tylną nogą naciagnela sobie coś podczas zeskakiwania z kanapy tak jak zwykle… tez wet. Badania leki przeciwzapalne itd na szczęście mamy to też już za sobą. I faktycznie nie da się przewidzieć wydatków z boldogiem. Ja przeciętnie m karme itp. Wydaje około 150-200 zł msc. Ale jak trafi się napad alergii lub naciagniecie kończyny czy coś z tych rzeczy to z portfela ucieka od kilku stow do kilku tysięcy. Ludzie często nie zdają sobie sprawy jak to jest z tą rasą. Ja przez 2 lata robiłam gruntowny rekonesans na temat rasy. I mając 2 letnią praktykę w wychowywaniu buldoga któremu nawiasem mówiąc jak niemowlakowi muszę tyłek podcierac na mokro i sucho po spacerze nie było ani jednej minuty w której bym zalowala ze moja swinka jest ze mną. Kocham ja ponad wszystko. Pozdrawiam

  136. Witam ,ja napisze cos odmiennego ,mam juz 3 -ciego buldoga ( pierwszy przezyl ze mna 14 lat ) i zdnych wiekszych problemow .Od czasem cos z tak zwana alergia gdy cos psu zaszkodzi ,,,uszy ,,,wiadomo puntkt newralgiczny , ale bez przesady .Czlowiek tez uda sie czasem do lekarza,,,, ,i takie tam ,,,,, To ludzie ,sami ( posiadcze) szkodza najwiecej psom i sobie ,,,,, robia z psow kukły ,z usmiechem na ustach podaja do lizania ,lody ,serki waniliowe ,czekoladki i inne rzeczy .Kapia nalogowa w szamponach ,,,,bo przeciez pies musi pachniec ,,,”bo spi umnie w lozku ” i wiele takich rzeczy .Wiem to ! bo sledze grupy spolecznosciowe z posiadaczami tych pieskow .To ca Pani napisala to przerysowny obraz ,wyolbrzymiony .Zapewne tez sie Pani trzesla na kazdym kroku o swojego psa i robila podobne bledy ,,,ale tego juz Pani napewno nie napisze tylko ble,ble,ble jakie to trudne psy i moda ,,,,,az zaklac sie chce .Pani spojzenie jest jednostronne i skrajne .Zycze wiecej dystansu ,zastanowienia ,,,ale to pewnie Pani nie potrzebne bo zale wyrzuca Pani jak z katapulty na swoim blogu .Bez pozdrowień.Anna

    1. Mój trzyletni buldog francuski nie ma alergii, akceptuje wszystkich ludzi, nie jest zazdrosny, nie chrapie… Wysycha nosek, ale czy to takie straszne ? Męczy się podczas upalnej pogody, to też jest nam znane. Każdy pies wymaga pielęgnacji. Przykro mi, że pieski większości wypowiadających się tu osób są tak obciążone… Za zdecydowanie na wyrost uważam stwierdzenia typu „wyhodowane dla weterynarzy”, „egoistyczna moda”, „powinni zakazać hodowli” !!! Każdy powinien mieć świadomość, jaką rasę wybiera i jakie trudności mogą się z tym wiązać, ale post „Cała prawda o buldogach francuskich” jest napisany w takiej formie, że aż trudno mi się to czyta i nie dziwię się, że zniechęca potencjalnych właścicieli.

  137. Ciężko powiedzieć, że masz pecha bo nawet tak chorowite bulwy to szczęście. Większość nie ma aż tak poważnych dolegliwości.

  138. Super tekst, sama prawda! Ale pomimo ogromu pracy i wielu obowiązków, to nie zamienilabym mojej małej kochanej pierdoły 🙂

  139. Jeszcze większe ryzyko jest niestety kupując psa z.pseudohodowil te prawdziwe hodowle robią badania genetyczne itp.i starają się wyeliminować rozmnażanie psów z wadami w pseudo to jak gra w totolotka uda się albo nie . Pozorna oszczędność na chwilę

  140. Mam 5 letniego buldożka i jestem przerażona czytając posty ponieważ Bazyl wogóle nie choruje. Często w przeszłości miał alergię na gotowane jedzenie, specjalny szampon dla psów. Na dzień dzisiejszy jest zdrowy, dostaje karmę suchą franch buldog adult Royal Canin, do kąpieli używamy mydło biały jeleń. Regularnie jest odrobaczany, szczepiony i dostaje krople na kleszcze. Jak większość śpi z nami w łóżku, lubi ciepło, jest bardzo mądry i kochany. Dodam że od małego miał skłonności do zarobaczenia i na powyższej karmie adekwatnej do wieku jest od 10 tygodnia życia, alergię dawała nasza nadopiekuńczość w związku z eksperymentami z gotowany jedzeniem. Pozdrawiam miłośników buldożka francuskiego

  141. a ja w czasie choroby dostałam depresji i moje dzieci i partner w prezencie kupili mi takiego buldożka. I to, że trzeba włożyć tyle pracy w opiekę i psia miłość wyleczyły mnie. Myślę, że nie tylko french potrzebuje tyle opieki, finansów. Są przeurocze, pełne energii i kochane… najpiękniejsze, najcudowniejsze. Kochamy je wszyscy /w moim domu/ bo odmieniły nas na dobre. Wcześniej byliśmy strasznymi leniuchami z książką przed nosem lub zapatrzeni w TV/filmy. teraz spędzamy znacznie więcej wolnego czasu na zewnątrz bo nasze psiaki /mamy już 2/ uwielbiają trawnik pod domem. i mnie wyleczyły z depresji!!

  142. Z przerażeniem to wszystko czytalam
    Moja ruda bulwa ma 4 lata , jedzenie jej gotuję kurczak, ryba, wieprzowina , Royal canin z jagniecina . Zero alergii. Chyba jestem szczęścia
    Pozdrawiam

  143. Hej, czytam ten artykuł i mamy podobnie. Walczymy z malesezje, raz jest mniejsza raz wraca a pies lize tak intensywnie jedna łapkę, że na dzień dzisiejsza jest cała spuchnieta, najbardziej opuszek. Lekarz twierdzi ze od lizania ale czy naprawdę? Dzień przed byliśmy w parku, sporo chodziliśmy i może coś się wbilo. Albo to reakcja na alergie 😢 jestem bezbronna mój pies cierpi bo leki nie zadziałały.. co robić?

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>