Piękna mama, piękna córka

Dzień Matki to cudowne święto, podczas którego doceniamy, rozpieszczamy i obdarowujemy nasze mamy. Ja z moją mamą świętowałam tydzień temu. 26 maja nie będziemy mogły być razem, więc ten jeden raz zmieniłyśmy termin jej święta. O tym, jak zorganizowałyśmy sobie wypad do Londynu, możecie przeczytać tutaj.

Dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na pewien aspekt psychologiczny związany z relacją matka–córka. Trzymam w rękach wyniki badań zrealizowanych na zlecenie marki Dove i muszę je z Wami przedyskutować. Są niezwykle ciekawe i mogą pomóc Wam uświadomić sobie pewne (ważne) rzeczy.

Najpierw rzućcie okiem na ten film:

 

74% córek uważa, że o pięknie mamy decyduje osobowość.

Zobaczcie, większość córek stwierdziła, że o pięknie mamy decyduje jej osobowość. To dlatego, że patrzymy na nasze mamy przez pryzmat uczuć, a nie przez pryzmat atrakcyjności fizycznej. Dla córek atrakcyjność fizyczna nie ma znaczenia. Córki doceniają wnętrza swoich mam. Są wdzięczne za wychowanie, opiekę, wsparcie i ogromne pokłady miłości.

76% matek uważa, że o pięknie córek decyduje uroda.

Większość mam, które wzięły udział w badaniu, uznała, że o pięknie córek decyduje ich uroda. Interpretuję to tak, że więź matki z córką, w ogóle matki ze swoim dzieckiem jest niezwykła. Dla naszych mam jesteśmy piękne/piękni z definicji. Stawiają to za pewnik i coś, o czym się po prostu nie dyskutuje.

51% kobiet przyznaje, że sposób postrzegania własnej urody przez matkę przekłada się na córkę.

Ja znajduję się właśnie w tej grupie. Zawsze byłam wpatrzona w mamę jak obrazek. Była (i wciąż jest) dla mnie NAJWIĘKSZYM autorytetem, jaki chodzi po tej planecie. Podziwiam ją za wszystko i chciałabym przeżyć to życie, będąc tak mądrą, konsekwentną i odpowiedzialną osobą jak ona. I wiecie co? Tak może się stać. Psychologia jest po mojej stronie!

Dorastając, poznajemy pewne schematy zachowania naszych rodziców – to, jak nas wychowują, jaki mają stosunek do wielu rzeczy, jak postrzegają siebie i innych. Te schematy są w nas tak głęboko zakorzenione, że w dorosłym życiu i w procesie resocjalizacji wtórnej możemy się nimi kierować. I choć niektóre schematy mogą nas wkurzać i z wieloma możemy się nie zgadzać, to wysoce prawdopodobne jest, że właśnie tak będziemy zachowywać się w dorosłym życiu.

IMG_9767

Jeśli nasze mamy nie podobają się sobie, narzekają na swój wygląd i wytykają swoje kompleksy, to większość z nas też będzie to robić. Wiecie, my, kobiety, jesteśmy w stosunku do siebie BARDZO surowe. Zawsze mamy 4–5 kg do zrzucenia, cellulit i coś czego, w sobie nie lubimy. Mówiąc o tym przy swoich córkach, możemy przenieść na nie swoje kompleksy!

Jeśli nasze mamy są wrażliwe na ból i cierpienie drugiego człowieka czy innych żyjących istot (zwierząt), chętnie niosą im pomoc i angażują się w różne akcje – jest ogromna szansa, że my też będziemy to robić.

Pomyślcie sobie teraz, w czym przypominacie swoją mamę. Jestem pewna, że odnajdziecie cały ogrom mniejszych i większych podobieństw.

Ja przejęłam po mamie empatię, umiejętność aktywnego słuchania, wrażliwość na cierpienie innych, robienie wszystkiego na ostatnią chwilę i wieczną chęć schudnięcia 5 kg 🙂

Więcej ciekawych treści związanych z wynikami badania znajdziecie na stronie JestesmyPiekne.pl. No i nie zapominajmy o haśle przewodnim tej kampanii: #JesteśmyPiękne!

20 Comments
  1. Czy w konkursie hebe moga brac udzial osoby w wieku 16 lat? Jesli wzielabym udzial to za zgoda rodzicow, ale nie wiem czy nawet w ten sposob more.
    Z gory dziekuje za odpowiedz

  2. Już teraz wiadomo po kim masz taki piękny uśmiech:)
    Uwielbiam Twoje posty psychologiczne trafisz w samo sedno i wybierasz to co najważniejsze a nie zasypujesz setkami słów które i tak nie wniosą niczego dodatkowego.
    Wszystkiego dobrego dla wszystkich mam i tych które już maja maleństwa i tych które będą miały:)

  3. Ja staram się każdego dnia, żeby mojej mamy nie przypominać. Nie chcę być na wiecznie niezdrowej diecie i zaczynać dzień od kawy i papierosa, nie jeść obiadu ale wtranżloić pół blaszki sernika.
    Mam dwoje dzieci, dwóch synów i chce pokazać im świat, ten daleki i ten na co dzień. A moja mama leżała na kanapie wiecznie obrażona, albo drzemała. Sprzątanie było dla niej najważniejsze. W domu lśniło, ciągle musiałyśmy uważać żeby niczego nie przesunąć, nie pobrudzić. Najpierw musiało być posprzątane. Później można był wyjść na dwór, zjeść itd. Dbam o porządek. Ale kiedy nie mam siły, jestem chora, albo jest czas na sen. To odpuszczam. Moja mama nie. Nie było rowerowych wycieczek. Nie było spacerów. Nie było „babskich” pogaduszek Nie było wspólnego gotowania i pieczenia ciasteczek. Wszystko zrobione samemu i szybko posprzątane. Zaczęłam uczyć się gotować jak poszłam na studia. Nie było wakacji, ani długich weekendów. Wołałam chodzić do szkoły niż być w domu. Wiecznie obrażonych i siedzących w czterech ścianach. Jak zbliżały się wakacje i byłam starsza to jeździłam rowerem do wujostwa na całe dnie. Też były pretensje. Nie chcę być taka, że o wszystkim sama decyduję, skoro mam męża. Do dzisiaj jest mi wypominane, że nie potrafię sama nic postanowić, tylko mówię, że muszę porozmawiać z mężem. Nie trzymam w domu kasy, ale to ja nią rozporządzam. Też wypominane. Od mamy nauczyłam się obgadywać. I żyć z przeświadczeniem, że wszyscy dookoła robią źle, bo nie robią tak jak ja to widzę. I to staram się wyplewić.
    Stwierdzam, że moja mama była i jest nieszczęśliwą kobietą.
    Nie chcę być nieszczęśliwa.
    Nie chcę obarczać dzieci za moje złe samopoczucie.
    Składam życzenia na dzień Matki, szkoda, że nie do końca są szczere.

    1. przykro mi z powodu Twoich doswiadczen. Dobrze ze potrafilas jednak wyciagnac wnioski z takiego wychowania. Wydajesz sie byc bardzo madra osoba.

    2. Jezu, dzięki za ten komentarz, już myslałam że jestem sama w tej niechęci do święta i samej matki. Dla mnie również najgorszą rzeczą, jaką mogłaby mi się trafić w życiu, byłoby stanie się jak moja matka – wulgarna, bez szacunku do ludzi, narzekająca, wytykająca każdy błąd i nie dbająca o nikogo egoistka. I nie daj boże, zniszczyłabym swoim dzieciom życie jak ona mnie i moim siostrom. I choć cieszy mnie głęboka więź sporej części kobiet ze swoimi matkami i fakt, że w dorosłym życiu nadal udaje im się taką ciepłą relację utrzymać, to jednocześnie Dzień Matki zawsze będzie jednym z najsmutniejszych dni – bo widzę co mnie ominęło i jest mi strasznie głupio, że nie umiem się do tego entuzjazmu dzieci i matek przyłączyć. Bo wiem ile jest dzieci z patologicznych rodzin, jak ja, które nie zawiniły absolutnie niczym, a muszą mierzyć się z koszmarnym dzieciństwem i nieraz nienawiścią do rodziców. I nie, nie zawsze jest to wyolbrzymione. Nie każda matka zasługuje na życzenia. Nie każda zasługuje nawet na swoje dzieci.

    3. N. strasznie mi przykro czytając Twój komentarz i ogromnie Ci współczuję. Cieszę się, że masz do tego takie podejście, żę chcesz być inna, żyjesz inaczej i inne wartości chcesz przekazać swoim synom. Bądź dla nich najlepszą mamą na świecie, choć jestem pewna, że taka właśnie jesteś 🙂

      Sciskam!

    4. Ja również marzę o tym, żeby nie być jednak podobna do mojej matki, żeby nie obwiniać swoich dzieci za każde swoje niepowodzenie, żeby być miłą, dobrą kochającą matką i okazywać im to a nie tylko mówić a robić coś zupełnie innego. Żeby przekazać im ciepło i dużo miłości. Wiem jednak, że niektóre cechy charakteru już od niej przejęłam. Widzę to. Staram się „naprawiać”, ale niektórych zachowań nie da się kontrolować, pierwsze reakcje to zazwyczaj właśnie te wyniesione z domu. To przykre i strasznie mnie dołuje, wręcz sprawia, że sama nie palę się do powiększenia rodziny. Dzisiejszy dzień jest dla mnie smutny a wręcz irytujący. Mam wrażenie, że wszyscy oprócz mnie mają cudowne matki i że to ja jestem zła i jej nie doceniam. A nie mogę się przełamać.
      Ale z drugiej strony historie o dobrych, pozytywnych relacjach matki i córki, to dowody na to, że jednak można 🙂

    5. Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Niestety wiele kobiet nie może powiedzieć miłych rzeczy o swych matkach. A to sprzątanie, no właśnie..

    6. Zgadzam się z Wami. Mogę się starać. Ale są sytuację kiedy działam „machinalnie”. Ciężko jest pozbyć się zachowań i powiedzonek, które są już wpojone. Bronię się i staram jak mogę.
      Są dni, kiedy czytam różne cytaty, zapomnij o przeszłości, liczy się tu i teraz, dzisiaj możesz zmienić jutro. Ale jak, skoro przeszłość tak bardzo wpłynęła na to co jest teraz. Nie mam znajomych, nie mam przyjaciółek. Bo kiedy tworzą się przyjaźnie, ja musiałam iść i siedzieć w domu, zamiast biegać po drzewach. Kiedy wszyscy siedzieli na ławce pod blokiem, ja w wieku 16 lat musiałam być o 19 godz w domu., bo ciągle słyszałam, że mama wychowuje nas sama, i jak coś nam się stanie to ona sama będzie musiała wszystko ogarnąć, poradzić sobie i że każdy będzie obwiniał ją. Takie działanie zapobiegawcze, a wyrządziło za duże szkody.
      I rzeczywiście mogłabym zapomnieć. I najbardziej żal mi tego, że teraz nie mam w mamie przyjaciółki. Żeby poplotkować, przeżyć zagładę pierwszej miłości, poradzić się, ponarzekać na męża. Pójść na zakupy, dostać jakiś super przepis na ciasto. Wszystkiego uczę się sama. A szkoda. Tata nie zajmował się nami w ogóle, a mama nas wychowała. Czasami jest mi tak bardzo przykro, że pęka mi serce. I to ciągłe, no dlaczego nie masz córki (mam dwóch wspaniałych chłopaków), tak jakbym to ja wybierała i miała decydować o płci. Ważne, że są zdrowi, najwspanialsi i moi. I dobrze, że nie mam córki. Chłopaków wychowuję intuicyjnie, a co byłoby z córką? Wydaje mi się, że nie umiałabym tego zrobić. I też bardzo często mi żal, jak widzę koleżanki wyjeżdżające tylko z mamami, babskie wieczory przy winku i filmie.
      Czasu cofnąć nie można. Szkoda. Mieć fajne, beztroskie dzieciństwo, z kochającymi się rodzicami i „ciepłym” domem. Takie moje małe marzenie.

    7. Witaj N.
      Nie jesteś jedyna… jest nas wiele, choć trudno (najprawdopodobniej) nam się do tego przyznać, że nie udało nam się (z różnych powodów) stworzyć partnerskiej, przyjacielskiej więzi z mamą…
      Miałam podobnie w domu, najważniejsze było dla niej sprzątanie… i obgadywanie innych, na każdego potrafiła znaleźć „kwit”. Na swojego męża, na swoje dzieci również. Ile się nasłuchałam jak obgadywała do mnie swojego męża, a poźniej mnie obgadywała razem z nim. Ojciec w jakiś sposób stał się podobny do niej… Każdy mój chłopak był nie taki, jaki być powinien, powód: ma byle jakie buty. To było ważne dla niej! A nie nawiązywanie relacji, budowanie przyjaźni.
      W wielu innych kwestiach nie „nadawałyśmy” na tych samych falach, nie potrafiła tego zaakceptować (zresztą ojciec też). Rodzice chcieli mnie ulepić na ich wzór, na ich podobieństwo, nie zwracając uwagi na to, że nie jestem ich klonem. Jakby nie wiedzieli, że mam prawo być inna, podejmować własne decyzje (a to czy właściwe, czy nie to już inna bajka) i nie mówię tu a kimś kto ma lat naście, a dwadzieścia parę (w tamtym czasie).
      Dodam, że mój dom nie był patologiczny, tzn. nie było w nim nadużywania alkoholu, przemocy – choć lanie jak to w PRL było wpisane w życie, np. za złe oceny 🙁 … jakby to coś miało pomóc. Niemniej jednak jakaś patologia w nim była… Co w konsekwencji wyjałowiło mnie z uczuć, miłości do rodziców…pozostało jej bardzo bardzo mało… Obecnie jestem szczęśliwą mężatką ok. 40-stki, lecz widmo tego co było, gdzieś tam ze mną jest i na pewno pozostanie już na zawsze…
      Podziwiam matki i córki, które są dla siebie przyjaciółkami, które razem ze sobą spędzają czas, gdzie łączy ich wiele dobrego…

  4. Eliza uwielbiam takie wpisy najbardziej ( no i te o modzie i urodzie, no i wnetrzarskie lol) i dzieki ci za nie. Obejrzalam filmik i plakalam jak bobr bo uswiadomilam sobie wlasnie jak rzadko ja widuje 🙁 musze to zmienic 😉 dzieki wielkie xx

  5. Ja po mojej mamie przejęłam m.in : mam skończone 25 lat – nieważne ile lat miałąbym na prawdę 😉 wieczne ba! 18-tki z nas! No i miłość do handmade <3!!!

  6. Dzień Matki to ważne święto i uważam, że powinno się je obchodzić i w tym wyjątkowym dniu zrobić jakiś miły gest, ale warto pamiętać, że mamę ma się cały rok a nie tylko wtedy kiedy ze wszystkich stron bombardują nas reklamami idealnych podarunków, haseł jakie to mamy są ważne. To trochę tak jak z Walentynkami.
    Swoją mamę bardzo kocham, szanuję i podziwiam, ale przyznam, że jest kilka cech, w których staram się być inna jak na przykład spóźnianie się 😉 Na szczęście jest jednak wiele cech, w których staram się ją przypominać. Po tym jak przeczytałam te komentarze doszłam do wniosku, że jestem szczęściarą, że mam taką mamę jak mam 🙂

  7. Nie dostrzegam zupełnie żadnych podobieństw. Na pewno wiele wartości „wyniosłam z domu”, ale pod względem charakteru, podejścia do życia (moi rodzice są staroświeccy) baaardzo się od nich różnię.

  8. To nie nowość, że nawet największe piękno, bez pewności i akceptacji siebie nic nie da. Początkowo to mama jest najważniejszą osobą dla nas. Nierzadko pozostaje i w późniejszym, dorosłym życiu gdzie potrzebne są jej rady na dany problem. Trudno by było, by pewna siebie mama, wychowała zakompleksioną na każdym kroku córkę – uogólniając oczywiście, ale Ty Fash to ładnie z psychologią rozpisałaś

  9. Cudowny wpis. Nie widziałam mojej mamy-przyjaciółki która kocham nad życie 7 lat. Co bym dała,zeby napić sie z nią kawy lub pójść na spacer. Bardzo za nią tęsknie mieszkam w 🇺🇸 I sytuacja prawna nam narazie nie pozwala być razem. Liczę dni kiedy ja zobaczę i usciskam. Bede tulić kilka godzin po takim czasie chyba!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>