Pięć faktów o mnie, o których nie wiecie

Od jakiegoś czasu na Instastory użytkownicy nominują się do wyznania pięciu faktów o sobie. Uważam tę akcję za genialną, dowiedziałam się o ludziach, których obserwuję na Insta niesamowitych informacji, które pozwoliły mi poznać ich lepiej i spojrzeć na nich z nieco innej perspektywy.

Kocham Instastory, codziennie ogląda mnie tam do 20 tysięcy widzów (wowooww), ale negatywną stroną tego tworu jest fakt, że po 24h wszystko znika i jest tam mało miejsca na rozpisywanie się. Co jak co, ale rozpisać to ja się lubię.

Stąd ten wpis! Chcę podzielić się z Wami pięcioma faktami o mnie

1.

W podstawówce zaczęła się moja przygoda ze śpiewaniem. Moja cudowna nauczycielka muzyki, a potem moja instruktorka, Beata Chodurek, dostrzegła moje zdolności w tłumie dzieciaków. Uczyłam się śpiewu pod jej skrzydłami i śpiewałam na wszystkich szkolnych uroczystościach. Potem zaczęły się konkursy, festiwale i przeglądy piosenek. Zdobywałam drugie i trzecie miejsca, ale nigdy nie udało mi się zdobyć pierwszego. Chyba takim moim największym osiągnięciem był srebrny aplauz (drugie miejsce) na międzynarodowym konkursie piosenki i tańca w Koninie w 1997roku. Mój występ był transmitowany w telewizji. Byłam przekonana, że wygrałam życie!

Untitled
Tak wyglądała moja stylówka. Motywem przewodnim w 1997 roku był morski klimat, każdy musiał przygotować spójny strój. Uprzedzam pytania, warkocze były wspomagane drutami, a piegi były domalowane 😉

Z ogromnym sentymentem wspominam też konkursy „Wygraj Sukces”. Nie wiem w ilu konkursach, przeglądach i festiwalach wziełam udział, ale były ich dziesiątki. Poznałam mnóstwo fascynujących ludzi, śpiewałam na tej samej scenie z ludźmi, którzy dziś znani są z pierwszych stron gazet. Z niektórych pasja i talent dosłownie kipiała. Wszyscy wiedzieli, że te osoby wiele w życiu osiągną, że będą śpiewać zawodowo i że będzie o nich mówić cała polska. Przestałam śpiewać w gimnazjum. Nie pamiętam dlaczego, chyba wiązało się to okresem buntu i z dojrzewaniem.

To co zostało po moim śpiewaniu to singiel! Nagrałam go w gimnazjum, znalazł się na płycie z piosenkami dla dzieci. Fragmentu możecie posłuchać tutaj 😉

W podstawówce rozpoczęłam też grę na pianinie. Muzyka totalnie zawładnęła moim życiem. Przez pierwsze lata to uwielbiałam, potem gra stała się przykrym obowiązkiem. Skończyłam 5 letnie ognisko muzyczne i porzuciłam grę. Potrzebowałam 12 lat żeby do tego wrócić. Gram do dziś i kocham to.

2.

Prócz śpiewania i gry na pianinie robiłam coś jeszcze – tańczyłam. W podstawówce zostałam cheerleaderką. Znowu miałam szczęście trafić na cudowną nauczycielkę – Beatę Rachoń, która założyła zespół Cheerleaderek. Do zespołu 3-ska (a potem Integro) dostałam się z castingu. Cieszyłam się jak dzieciak (właściwie to nim byłam), kiedy jako pełnoprawy członek zespołu otrzymałam pompony (były cholernie ciężkie) i strój. Tańczyłyśmy na szkolnych akademiach i na meczach. Potem jeździłyśmy na ogólnopolskie turnieje. To było ogromne przedsięwzięcie. Miałyśmy kilka strojów i kilka kolorów pomponów. Do każdego układu była inna kombinacja. Kochałam tańczyć i byłam zafascynowana pracą choreografa. Nawet udało mi się stworzyć cały układ, do którego potem tańczyłyśmy. Został nazwany moim imieniem, byłam cholernie dumna! W późniejszych (gimnazjalnych) latach byłyśmy nawet oficjalnymi cheerleaderkami zespołu Vive Kielce. W zespole poznałam genialne dziewczyny, tworzyłyśmy mega zgraną ekipę, wspierałyśmy się i czerpałyśmy z tego ogromną radość. Cheerleading w mojej szkole był tak popularny, że Pani Beata musiała stworzyć kilka zespołów w różnych przedziałach wiekowych. Z tego co wiem, zespół działa do dziś! Wspominam to z ogromnym sentymentem.

To niestety jedyne zdjęcie jakie mam

3

Z moim mężem poznałam się przez gadu-gadu. Gdyby nie ten komunikator prawdopodobnie nigdy byśmy się nie poznali. Do dziś nie wiem jak to się stało, że do niego napisałam. Tak! To ja do niego napisałam. Nie znaliśmy się, nie mieliśmy nawet wspólnych znajomych. Jak do tego doszło – nie wiem!

Pamiętam, że od najmłodszych lat, mama sugerowała żebym modliła się o dobrego męża. Modliłam się! Pamiętam to dokładnie. Nie było jakiejś ustalonej regułki, sama wymyślałam modlitwy i prosiłam Boga o dobrego męża. Mama od zawsze opowiadała mi jak piękne jest to, że tata jest jej pierwszym i jedynym mężczyzną. Wiecie, to były czasy kiedy oglądałam bajki Disneya i marzyłam o księciu. To co mówiła mi mama było namiastką takiej właśnie bajki. Piękna księżniczka czeka na tego jedynego, a jak ten się pojawi, rozkocha ją w sobie, wyprawią huczne wesele i będą żyli dłuuuugo i szczęśliwie. Chciałam by taka właśnie była moja bajka. Mateusza poznałam w szesnastym roku życia, jesteśmy razem 12 lat. Przyznam, że trafiło mi się jak ślepej kurze! 😉

4.

Jestem najbardziej empatyczną osobą jaką znam. To piękna cecha, która potrafi być bardzo problematyczna. Empatia to umiejętność współodczuwania stanów emocjonalnych innych ludzi. Ja nie tylko je odczuwam, ja dodatkowo przenoszę je na siebie. Przykład? Ogranizuję imprezę, zapraszam znajomych. Obserwuję kto jak się bawi. Nie jakoś bacznie, przelotem. Zauważam, że koleżanka, (powiedzmy) Ilona jest zirytowana zachowaniem (powiedzmy) Ani. To co robi i mówi Anka oburza ją, irytuje, frustruje i sprawia, że ma ochotę wyjść. Ja to widzę, zaczynam się denerwować, że niejako przeze mnie (w końcu to ja zorganizowałam imprezę) odczuwa taki dyskomfort i automatycznie jestem zła na Anke, że zachowuje się jak ostatnia kretynka. Oczywiście jej tego nie powiem, bo nienawidzę takich niezręcznych sytuacji. W końcu mogłabym sprawić jej przykrość, a to nie wchodzi w grę.

Osoby obdarzone nadzwyczaj rozwiniętą empatią są bardzo taktowne. Analizują to co chcą powiedzieć, zastanawiają się czy mówiąc coś jednocześnie nie sprawią przykrości drugiej osobie. Czy empatyczna osoba nie może być asertywna? Oj może. To nie jest tak, że empatia przyćmiewa wszystko. Jeśli ktoś nadepnie mi na odcisk, albo mnie zawiedzie – „wyłączam” empatię.

Jestem też bardzo wrażliwa na piękno. Często wzruszam się na widok pięknego tańca, albo na dźwięk jakiejś niesamowicie przejmującej muzyki. Objawia się to niezwykle silnym, ale też ekstremalnie krótkim atakiem wzruszenia. Nawet nie będę wspominać o wrażliwości na krzywdę zwierząt, albo starszych ludzi. To wzrusza mnie najbardziej.

5

Nienawidzę gadać przez telefon. Wolę wystąpić z referatem naukowym przed tęgimi głowami niż zadzwonić np. do urzędu i coś załatwić. Zawsze wymiguję się kiedy trzeba zamówić pizzę, umówić się z kurierem na odbiór paczki czy załatwić coś telefonicznie. Marzę o tym by kiedyś wszystko można było załatwić przez internet.

instagram fashionelka

Bardzo rzadko podaję mój nr telefonu. Jeśli dom mediowy albo agencja się o niego dopomina, odmawiam twierdząc, że szybciej się ze mną skontaktują mailowo niż telefonicznie. I to jest najprawdziwsza prawda. Jeśli nie znam jakiegoś numeru to po prostu nie odbieram. Wychodzę z założenia, że to moja prywatna strefa i nie lecę na złamanie karku kiedy dzwoni telefon.

Moja niechęć do rozmów telefonicznych nie ma przełożenia w przypadku rozmów z bliskimi. Z nimi mogę gadać godzinami.
Gdyby Wam było mało faktów o mnie, w 2013r nagrałam film z 20 faktami. Z sentymentem wracam do tego filmu. Trochę się od tamtego czasu zmieniłam 🙂

 

Podzielcie się ze mną pięcioma faktami o sobie! 🙂

66 Comments
  1. Z tym 5 faktem to wypisz wymaluj JA!!!!! Mam tak samo, ale słyszałam ze takich ludzi jest bardzo wiele 🙂 na szczęście bo do jakiegoś czasu myślałam ze tylko ja tak mam 🙂 pozdrawiam z Rzeszowa!

    1. To ja tak mam z sms’ami. Przegapiam odbieranie, a przede wszystkim nigdy nie odpisuję. Wolę oddzwonić niż stukać te literki, które potem domyślny słownik przerabia na swoje wyrazy. I nie lubię sms’owych życzeń. W żadnej postaci i z każdej okazji. Ludzie, to nie to samo co kartka pocztowa! No, ale każdy ma swoje dziwactwa i tak chyba widzę ten łańcuszek. Mój drugi fakt – nienawidzę chodzić z gołymi nogami do pracy, nigdy, nawet w upał (wtedy pończochy, ale nie gołe nogi). I nie lubię sandałek, raczej zawsze, ale głównie w pracy. Te gołe palce, te gołe pięty, ooo nie! #3 Nie lubię kolczyków, nie noszę, więc nie wiem, co strzeliło mi w podstawówce do głowy, żeby okaleczyć uszy, a teraz z tego nie korzystać. Co nie oznacza, że niczego na uszach nie noszę. Po prostu kolczyki – nieee. #4 Kupuję głównie ubrania, których nie muszę prasować (niekoniecznie poliestry!), o nie znoszę prasowania swoich rzeczy. Chętnie prasuję obrania dzieci, nawet męża, ale na moje już brakuje mi cierpliwości. Prasuję, ale z pianą na ustach. #5 jestem mistrzem odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę, Wszystkiego absolutnie. Zawsze znajduję coś koniecznego do zrobienia, co mnie odciąga od tego na co mam limit czasowy. A potem robię coś w dzikim pędzie. I nie żałuję, bo na (przepraszam za słowo, naprawdę bardzo przepraszam) wkurwie pracuję efektywniej. I #bonus – uśmiercę każdego kwiatka. Tak, każdego. Tak, sztucznego też. Pozdrawiam (z bloga i insta znałam wszystkie Twoje 5 faktów, no może poza telefonami, ciekawe, kiedy kolejny łańcuszek ruszy przez internety, bo te 20 to też coś było takiego. I wtedy większość o Tobie była nowością)

  2. Oj ja też nienawidzę gadać przez telefon! Najbardziej mnie wkurza kiedy piszę do kogoś smsa, bo nie chcę rozmawiać, a ktoś zamiast odpisać to dzwoni… Aaaaaa!!!!

  3. I ja tańczyłam, też jako cheerleaderka, to był chyba jedyny czas w moim życiu kiedy tak lubiłam ćwiczyć. Dopingowałyśmy na meczach piłki ręcznej i różnych imprezach w mieście i też jeździłyśmy na zawody ogólnokrajowe. Bardzo to lubiłam, angażowałam się całym sercem. Okres podstawówki i gimnazjum to lata tańca, później liceum, studia i jakoś tak się skończyło… Pozdrawiamy Cię i bulgodi – Mirka i Marley buldog 😉

  4. Z telefonem mam podobnie. Lęk przed załatwianiem czegoś przez telefon. Zazwyczaj pisze na kartce co mam powiedzieć 🙈 . A im ważniejsza sprawa tym.bardziej odkładam dzwonienie nawet o kilka dni…

    1. Martyna, jakbym o sobie czytała 😀

      Im dłużej zwlekam tym bardziej mi głupio i tak leżą te niektóre niezałatwione sprawy już rok czy dwa. Kiedyś mnie to dopadnie ze zdwojoną siłą i będzie płacz!

  5. Ja też jestem bardzo empatyczną osobą. Bardziej zawsze zależało mi na odczuciach innych, żeby nikomu nie było przykro. Teraz widzę jak bardzo jest to krzywdzące dla mnie bo inni w większości nie interesują się moimi odczuciami.
    Dopiero teraz zaczynam realizować swoje pasje na czele z fotografią, mam tę świadomość że sławna nigdy nie będę, ale chcę rozwijać się w tym co sprawia mi tak wielką przyjemność. Nienawidzę ćwiczyć, za to sto razy bardziej wolę maszerować, mogłabym to robić godzinami, to bardzo oczyszcza umysł :).

    1. Tak masz racje, próbuję z tym walczyć, czasem po prostu odpuścić, przymknąć oko na niektóre kwestie. Różnie z tym bywa, czasem mi się udaje, czasem nie. Myślę, że nie uda mi się nigdy tego zagłuszyć, chyba nawet bym nie chciała. Taka jest moja natura.

      Czasem wymagam ten empatii od innych, zapominam, że nie każdy ma tę cechę aż tak rozwiniętą. Irytują mnie nietaktowni ludzie, wstyd mi za nich w towarzystwie. Mam ochotę zapaść się pod ziemie, a to przecież nie mnie powinno być wstyd!

  6. Przeczytałam o Twojej empatii, doskonale znam to słowo, ale jakoś nigdy nie przypisywałam bo sobie. Po przeczytaniu Twoich przykładów mogę tylko powiedzieć – mam to samo. Mogę zrobić wiele dla drugiej osoby, wkręcam się jak nikt, ale jak ktoś mnie zdenerwuje to foch na maksa, oczywiście nie powiem, żeby nie urazić 😱

  7. moj maz specjalnie ‚podklada’ mnie pod telefony, bo twierdzi ze kiedys sie przelamie, ale nic sie nie zmienia:P rowniez jestesmy razem od 16 roku zycia i wlasnie stuknelo nam 10 lat;)

    1. Miałam tak samo, ale obowiązki w pracy (a właściwie we własnej firmie) zmusiły mnie do telefonowania dosłownie wszęęędzie. Teraz mogę wszystko załatwić przez telefon. Trzeba się przełamać, potem wychodzi to naturalnie. Już nawet nie pamiętam czego się tak bardzo obawiałam:)

  8. Dzwonienie przez telefon to jest jakiś koszmar! Sto razy wolę jechać na drugi koniec miasta żeby coś załatwić, niż wykonać jeden telefon.. Tak się cieszę, że nie jestem w tym sama! 😀
    Tańczyłam, 9 lat taniec towarzyski , poznałam chłopaka na gadu-gadu i jestem aż nadmiernie empatyczna, co u mnie akurat prowadzi do nadinterpretacji niektórych sytuacji. Natomiast występ w „Wygraj sukces” był moim wielkim marzeniem, jednak śpiewać kompletnie nie umiem i musiałam zadowolić się tańczeniem 😀
    Pozdrawiam z Krakowa 🙂

  9. Ja natomiast jestem urodzona gaduła i dobrze mi z tym. Telefon i rozmowy czy sprzedaż telefoniczna to coś co lubię. Mam też tą wspomnianą powyżej empatię i wiem jaki to jest dar. Ematyczny asertywny handlowiec – takie za mnie egzotyczne połączenie.

    Eliza super masz wspomnienia 😉

    Marzę o tym i wszystko robię, żeby moja córka za parę lat miała również co wspominać. Do tego idealny jest blog, gdzie zapisane są różne momenty z naszego życia.

    Pozdrawiam

  10. W kwestii dzwonienia wypisz wymaluj – ja. Zawsze próbuję się jakoś wymigać i mój chłopak również nie może zrozumieć, że tego unikam 🙂

  11. Ooo, kilka rzeczy mamy wspólnych! Też nienawidzę rozmów telefonicznych! Mam taką pracę, że muszę wykonywac kilka-kilkanaście telefonów dziennie i odbierać 3x tyle i jest to dla mnie prawdziwe źródło stresu 🙂
    Również uważam, że mam jakąś hiperrozwiniętą empatię – płacze nad ludzkim i zwierzęcym losem, z tego powodu od dziecka nie jem mięsa.
    I gram na sktzypcach, altówce i fotrepianie 🙂 estem po studiach muzycznych, choć przyznaję, ze 5 klasa szkoły muzycznej I st.to był moment kryzysowy gdy wszyscy się bawią a Ty musisz ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyyyyyyyyćć 🙂 heh! Teraz w nawale obowiazków modlę się o momenty, gdy mogę w spokoju porządnie poćwiczyć;)
    Pozdrawiam Cię!

  12. Haha xD
    Takze tego.
    1. W podstawoce tez spiewalam xD
    2. W gimnazjum gralam na gitarze
    3. Tez jestem osoba empatyczna
    4. Poznalam mojego przyszlego meza przez internet na stronie z koncertami. I jestesmy ze soba 11 lat xD
    5. Nienawidze gadac przez telefon. Zawsze prosze mojego Lukasza zeby cos zalatwil xD zamowil pizze czy zadzownil do banku xD

  13. Historia Twojego poznania z mężem – wypisz, wymaluj ja i mój Konrad. Poznaliśmy się gdy miałam 16 lat i jestesmy razem juz 12… biorąc pod uwagę, że mam dopiero 28 lat to kawał mojego życia! No może sposób w jaki się poznaliśmy trochę się różni- graliśmy razem w „palanta” na osiedlowym boisku.l 😂 Wygląda na to, że ślepych kur i ziaren jest więcej hehe

  14. Też uczyłam się gry na pianinie 😃 Co prawda u mnie trwało to 12 lat i ukończyłam drugi stopień szkoły muzycznej. Od zakończenia mija już drugi rok, a ja co? Usiadłam do pianina może dwa razy. I już wiem że moje umiejętności spadły o jakieś 50% a szkoda bo szło mi na prawdę nieźle. Jestem na siebie mega zła, a na dodatek nic z tym nie robię 🙄 ale co jest najśmieszniejsze – zawsze wstydziłam sie grać przy kimś, nawet przy swoich rodzicach 😂 a o koncertach to już nawet nie wspomnę.

  15. Też modliłam się o dobrego męża. I babcia, i mama mówiły, że to najlepsze co je spotkało. Poznaliśmy się nawet na pielgrzymce! Byłam tak szczęśliwa, że i mi się udało, mieliśmy dalekie plany, az stwierdził, że nie warto i zostawił mnie po 2 latach.
    Cieszę się, że u Ciebie zadziałało 🙂

  16. Och ten pieprzony telefon ! Nienawidzę gadać również ! Moja rodzina uważa ze to bardzo dziwne i się często oburza, ale już przywykłam do tego. Maile i Smsy to mój „comfort zone”, fajnie ze ktoś podziela te „dziwactwo”. Pozdrawiam :))

  17. Moim wybawieniem byly portale na ktorych mozna zamowic jedzenie, bo w koncu nie musialam dzwonic 😂
    Jeny a jak musze juz zadzwonic i mowie przez telefon a ktos czegos nie rozumie to mam zazwyczaj ochote sie rozlaczyc i schowac😶

  18. Fash, zadałam pytanie pod innym postem
    Ale nie doczekałam się odpowiedzi. Czy planujesz jeszcze rozbudować swoją kolejce torebek? Co z chanelem, sprzedałaś? Bo jak nie to chętnie przygarnę 😉

  19. Uśmiałam się czytając te fakty o Tobie 😀 Uwielbiam jak piszesz <3 modlenie się o dobrego męża wygrało internety!!!!
    Też opowiadałam fakty o sobie na Instastory – 4 były dość "normalne", ale fakt numer pięć rozbawił wszystkich najbardziej i dostałam dziesiątki odpowiedzi właśnie na niego! Dlatego przytoczę tylko ten jeden 🙂
    Pewnego razu w przedszkolu narysowałam dość osobliwy obrazek. Zamiast kwiatków czy kotków, moja kartka była pokryta jasnoróżowymi bohomazami. Zapytana o objaśnienie moje wizji twórczej, z całą prostotą trzylatki wyjaśniłam, że rysunek obrazuje… plemniki. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że rysunek powstał w murach przedszkola prowadzonego przez zakonnice. Jak możecie się domyślać, nie zagrzałam tam za długo miejsca 😉 A mój tata odbierając mnie z ochronki musiał się gęsto tłumaczyć 😀

  20. O, ja również poznałam męża przez GG. Co więcej, miałam wówczas 16 lat, czyli jesteśmy razem już 15😱. Uwazam, że gdybyśmy się nie spotkali, to do dzisiaj byłabym starą panną, bo tylko ten jeden egzemplarz, nawet po tylu latach wydaje mi się być tym najlepszym.

  21. Eliza, jeśli chodzi o punkt 4 mam dokładnie tak samo. Kiedyś przeczytałam artykuł o ludziach HSP (Highly Sensitive Person). Również jestem bardzo empatyczną osobą, nigdy nie krytykuję, bo zawsze potrafię się postawić w sytuacji danej osoby 🙂 Najdziwniejsza jest moja wrażliwość na sztukę. Płaczę na każdym przedstawieniu teatralnym – nie dlatego, że jest jakos bardzo wzruszające, ale sama idea teatru i gry mnie już wzrusza. To samo z koncertami na żywo, pieknym obrazem, dobrym i inteligentnym wywiadem 🙂

    1. Mnie sama idea musicalu czy baletu wzrusza totalnie. Pamiętam jak byłyśmy z mamą na musicalu Król Lew w Londynie, kotary się odsunęły, muzyka zaczęła grać, a ja w płacz! Z resztą moja mama też. Po niej to mam 😛

    2. Też coś wiem o płaczu… mistrzowskie sceny w filmie (niekoniecznie romantyczne, bo te to wiadomo;) potrafią mnie doprowadzić do łez; kiedy kibicowałam bratu w biegu po lotnisku byłam bardzo wzruszona, a jak sama w nim pobiegłam po dwóch latach, ciężko było mi powstrzymać łzy.. 🙂

  22. Ach! Mam tak samo z telefonami! I swojego faceta też poznałam przez GG (chociaż tutaj była ingerencja wspolnej znajomej), jesteśmy ze sobą już 8 lat 🙂

  23. Przez 10 lat chodziłam na balet. Należałam do orkiestry dętej, gram na saksofonie. Posiadam umiejętności techniczne, których nauczył mnie tata. Co tu dużo pisać, wolę coś tworzyć, naprawiać niż gotować. Też nie lubię załatwiać spraw przez telefon, wolę komunikację mailem. Miałam też przygodę z teatrem, chodziłam na zajęcia, występowałam, a mimo to bardzo się stresuję przed występami publicznymi.

  24. Też jestem empatyczną osobą, ale na szczęście również asertywną 🙂 ale to lata pracy nad sobą pozwoliły mi wypracować tę drugą cechę i to stosunkowo niedawno. Wrażliwość na krzywdę i cierpienie zwierząt oraz ludzi powoduje u mnie często łzy, tak bardzo bym chciała, żeby ludzie nie wyrządzali innym krzywdy..
    No i wzrusza.mnie muzyka i niektóre filmy na YT. Ostatnio moim hitem jest piosenka Perfect nagrana przez Eda Sheerana i Andreę Boccellego. Coś pięknego. A filmowi My wedding speech osobiście nabiłam chyba z tysiąc wyświetleń 😉
    Ps. Super, że napisałaś to na blogu 🙂

  25. Empatia to bardzo piękna cecha, która niestety mi także nie bardzo służy… Ludzie to wykorzystują, bo wiedzą, że zawsze staram się dbać o drugiego człowieka i o to, by czuł się jak najlepiej.

  26. Świetne te fakty ale sporo wiedziałam, bo dłuuuugo z Tobą jestem 😀
    Miałam nie zdradzać publicznie faktów o mnie ale mnie zachęciłaś 🙂
    1. Też nie lubię rozmawiać przez telefon. Irytuje mnie to jak wysyłam @ lub sms-a, a ktoś do mnie dzwoni !!!!! Pierwsza sprawa jest taka, że głównie chodzi mi o to, że lubię mieć pewne ustalenia na piśmie, w razie ataku sklerozy mam gdzie odszukać tego co potrzebuje. Najlepsze jednak jest to, że na studiach przez przypadek trafiłam na rozmowę o pracę do Call Center i mnie zatrudnili. Od 8-16 wykonywałam milion telefonów i wydzwaniałam do ludzi proponując im darmowe produkty reklamowe firmy dla której aktualnie było zlecenie. Okazało się, że świetnie mi szło i każdego dnia zostawałam liderką. Ale wewnętrznie tak mnie to flustrowało, że musiałam zrezygnować.
    2.Grałam na pianinie. Dziś nic nie pamiętam.
    3.Męża poznałam w wieku 13 lat. Godzinami rozmawialiśmy na GG. Na początku traktowałam to tylko jak przyjaźń, a z czasem przyszła miłość. W tym roku przypada Nam 13 rocznica znajomości.
    4.Z empatią mam tak jak Ty. Bardzo często na filmach płaczę bo wczuwam się w sytuacje drugiego człowieka. Ludzie lubią ze mną rozmawiać o swoich problemach i często mi się zwierzają, bo czują, że ja ich rozumiem i potrafię się wczuć. Zresztą bardzo interesowałam się psychologią i marzyłam o takich studiach. Mój tata uznał, że jak wybiorę taki kierunek to do końca życia mi tego nie wybaczy i nie chce mnie więcej na oczy widzieć. Z racji tego, że był on zawsze moim autorytetem i bardzo go kochałam to porzuciłam to marzenie. Ukończyłam inne studia i nie żałuje, ale wciąż od kogoś słyszę, że byłabym świetnym psychologiem.
    5.Kocham psy miłością bezgraniczną. Mój Mąż nie lubi psów ale udało mi się i polubił Naszą piesełkę. Nie miał wyjścia, bo ona była już w pakiecie ze mną 😀 Kiedy zdecydowaliśmy się wspólnie zamieszkać to przez cały czas kłóciliśmy się o piesełkę, bo on uważał, że za bardzo „głupieje” na jej pkt;-) Później zrozumiał, że nie da się tej małej nie kochać. Ona bardzo potrzebuje miłości. Cudem ocalała,bo jeszcze jako studentka przygarnełam ją pod swoją opiekę. Jeździłam z nią na kroplówki,zastrzyki,pilnowałam leków,diety i wyszła na prostą. Uwielbia wciskać się na kolana,a w nocy kładzie się obok,bo ona musi być tam gdzie domownicy. Mimo, że kiedyś pewni „ludzie” ją okropnie skrzywdzili i zostawili 2 miesięczną piesełkę na śmierć to ona i tak ufa ludzią. Uwielbia przyjmować gości u siebie. Przynosi swoje zabawki żeby się pochwalić 😀
    Ufff to tyle!

  27. Ciesze się że mogłam poczytac trochę o tobie 🙂 Najbardziej mnie zaskoczyło to GG :O Ja również je posiadam i tylko czasem tam wchodzę. Bardzo dużo dostaje różnych wiadomości…:/ Nie wyobrażam sobie, abym tam własnie poznała swojego męża. Ale fajnie że tobie się udało ^^

    Pozdrawiam cieplutko ^^

  28. Mam to samo z telefonami, jestem gotowa jechać na koniec miasta, żeby coś załatwić niż zadzwonić. 🙈 Odkąd mieszkam w Anglii jest jeszcze gorzej, na szczęście większość spraw można załatwić mailowo albo przez live chat (genialna sprawa w urzędach! 😉). Modlenie się o dobrego męża – boskie!! ❤️ Tez się modliłam i mam, mój mąż niekoniecznie… więc ma za swoje 😉!

  29. Moi rodzice niestety nie stać było na wysłanie mnie na kółka zainteresowań lub naukę gry na instrumencie. Mam do nich żal ale to już przeszłość.
    Fajnie, że umiesz tańczyć, śpiewać i grać. Też chciałbym umieć. Pozazdrościć należy multi talentu. Gratuluję!!

  30. Cześć,
    To bardzo fajne, tak opowiadać ciekawostki o sobie. Na strach przed telefonami powinnaś się na miesiąc zatrudnić w call center. Tez się tego bałam, dopóki praca nie zmusiła mnie do rozmów przez telefon i to po angielsku! Teraz już się nie boję.
    Pozdrawiam,
    Kasia

  31. Mi też mama mówiła, żeby modlić się o dobrego męża i…wymodliłam;)
    P.s może w Świętokrzyskim to taki zwyczaj hmmm

  32. Historia z Twoim mężem prawie identyczna jak nasza! Zagadalam do niego na GG (to były czasy!), ale go sobie upatrzyłam w szkole (gwiazda drużyny koszykarskiej) 😀 Mieliśmy po 15 lat, zaczęliśmy ze sobą ‚chodzić’ w wieku 16 lat i tak już… 12 lat minie nam w marcu 😀 we wrześniu ślub… w końcu! 😛

  33. A ja nienawidze korzystac z telefonu wcale! Kiedys nie mialysmy komorek i zylysmy. Moj telefon jest cale zycie wyciszony by mi w niczym nie przeszkadzal 🙂 uzywam tylko wtedy gdy ja chce wykonac polaczenie lub napisac sms 🙂 moi znajomi i rodzina juz przywykli i nie denerwuja sie jak odpisuje po 3ech dniach hehe

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>