Odkrycia maja

Maj dopiero się zaczął, a ja mam już kilka odkryć, o których koniecznie muszę Wam napisać. I mam też pewną refleksję, którą chciałabym się z Wami podzielić.

Kiedyś rozmawiałam z pewną kobietą, która powiedziała, że dla niej bloger to ktoś kto m.in przeczesuje internet, filtruje go i publikuje na swoim blogu (czy tez na kanałach SM)  te najjjciekawsze znaleziska. Oczywiście nie ograniczamy się tylko do internetu, inspiracje czerpiemy zewsząd i opisujemy na blogu różne rzeczy (kosmetyki, ciuchy, książki, filmy, spektakle, miejsca, ludzi, etc), ale łączy nas to, że podajemy naszym czytelnikom przefiltrowane (przez nas) treści. Na koniec ta kobieta poklepała mnie po ramieniu i powiedziała – Wiesz, dzięki Wam zaoszczędzam kupę czasu!

Zainspirowała mnie do napisania tekstu o takich właśnie odkryciach. Rzućcie okiem i dajcie znać, czy takie wpisy to coś, co chcielibyście widzieć tu cyklicznie.

Płyta

płyta julia pietrucha
Zacznę od płyty Julii Pietruchy, która nosi wdzięczną nazwę Parsley. Dotąd kojarzyłam Julię głównie z działalnością aktorską i wiadomość, że wydała płytę nieco mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się jednak niczego nadzwyczajnego, polskie aktorki przyzwyczaiły nas do tego, że jak nie wychodzi im w aktorstwie to przerzucają się na bycie piosenkarką. Wydają niezbyt dobrą płytę i znów słuch o nich ginie. Teraz wstyd mi, że tak o Julii i jej twórczości pomyślałam. Ta płyta to najlepsze co w tym roku usłyszałam. W ddtvn usłyszałam rozmowę Julii z Agnieszką Jastrzębską, w której Julia opowiadała jak to przemierzyła 6 tys kilometrów przez Indie na starym motorze i to utwierdziło ją w przekonaniu, że nie ma rzeczy niemożliwych i że warto, a nawet trzeba spełniać swoje marzenia. Po powrocie Julia zmieniła całe swoje życie i nagrała tę płytę. Sama napisała teksty i muzykę.

Jaka jest ta płyta? Ciepła, wakacyjna i radosna. Czuć w niej przygodę, gorące słońce i morską bryzę. Głos Julii jest bajecznie piękny, a ukulele rozbrajajace. Człowiek zamyka oczy i czuje się jak na Hawajach. Wszystkie te piosenki mogłyby stanowić soundtrack jakiegoś filmu. Jestem pewna, że tak się niedługo stanie. Płyty słucham na okrągło i jestem pewna, że też będziecie. Światowy poziom!

Książka

Czego najbardziej żałują umierający autorstwa Bronnie Ware to książka, która daje do myślenia i zmienia perspektywę. Bronie zmieniła pracę (zatrudniła się w opiece paliatywnej) i zaczęła przeprowadzać rozmowy z umierającymi.

książka czego żałują umierający

Wypytywała ich czego żałują w swoim życiu, co zrobiliby inaczej i co radzą tym, którzy mają jeszcze szansę odmienić swoje życie. Jedni żałowali, że nie mieli odwagi żyć tak, jak chcieli, żyjąc tak, jak jak oczekiwali inni. Drudzy, nie mogli pojąć dlaczego nie mieli odwagi okazywać uczuć, a inni przyznawali, że zdecydowanie zbyt dużo pracowali.

ksiażka
Ta książka uczy współczucia i pokazuje, że trzeba żyć pełnią życia. Tu i teraz! Ci ludzie nie mają już szansy na zmianę swojego życia, ale my mamy! Warto tę książkę przeczytać i wyciągnąć wnioski, a gwarantuję, że będziecie mieli ich całą masę!

Miejsce

W piątek brałam udział w konferencji naukowej na mojej (byłej) uczelni UMCS. Cudownie było stanąć po drugiej stronie i mówić o rzeczach, które mnie pasjonują. Przyjechaliśmy za wcześnie i musieliśmy jakoś zabić 30 minut, wyszliśmy więc z budynku w celu znalezienia kawiarni. Ta rzuciła nam się w oczy w pierwszej sekundzie. Mowa o Teatralna Cafe. To urocza kawiarnia ze 130letnią tradycją. Mieści się w budynku Teatru im. Juliusza Osterwy.

teatralna cafe
Kawiarnia dwa miesiące temu zmieniła właściciela i została odnowiona. To miejsce z duszą, prowadzone przez pasjonata. Włoska kawa jaką tam serwują jest jedną z lepszych w mieście! Udało nam się też zjeść migdałowe ciasteczka, które właściciel przywozi aż z Włoch. Pochodzą z jakiegoś miasteczka (niestety zapomniałam jakiego) i ponoć przyjeżdżają po nie ludzie z całego świata! Zwracam uwagę na detale i od razu wpadła mi w oko przepiękna podłoga, mini samochodzik z logo kawiarni i pieczątki. Będziemy tam wpadać na kawę i ciacho. To miejsce jest warte uwagi.

Wpis

Zachwycił mnie wpis na blogu Tekstualna.pl. Monika, autorka bloga, zgromadziła w nim 100 mądrych zdań od 100 mądrych kobiet. Są tam cytaty takich kobiet jak Anna Frank, Matka Teresa z Kalkuty, Michelle Obama, Maria Skłodowska-Curie, Justyna Kowalczyk, Maryl Streep czy Jane Fonda. To bomba inspiracji. Mnóstwo w tych cytatach życiowej mądrości, cennych porad i prawd. Niektóre cytaty mogą wydać nam się oczywiste i błahe, ale jak poświęcimy im chwilkę, okazuje się, że mamy sporo do nadrobienia. No cudowny jest ten wpis. Wyobrażam sobie ile Monika musiała włożyć czasu i wysiłku w jego stworzenie. Szacun!

DIY

świeca
Pinterest to nieskończone źródło inspiracji. Kiedyś wypatrzyłam tam pomysły na wykorzystanie zużytej świecy. Moja właśnie się wypaliła i zamiast wyrzucać to piękne, szklane opakowanie, włożyłam do środka doniczkę. Całość wygląda przepięknie, a szklane opakowanie zyskało drugie życie!

 

Jestem ciekawa Waszych odkryć. Jakieś fajne książki/ płyty/ spektakle/ ludzie/ miejsca zachwyciły Was w ostatnim czasie?

49 Comments
  1. Uwielbiam artykuły z serii ulubieńcy, nie trzeba być na bieżąco z wszystkim, wystarczy mieć kilka zaufanych blogerek, wizażystek, super oszczędność czasu, a zawsze polecacie takie perełki 😉

    Ps Eliza, gdzie kupiłaś etui na iphone?

  2. Zanim przeczytałam tekst pomyślałam sobie, że napisze w komentarzu o swoim odkryciu. Chcialam napisac o płycie Julii Pietruchy ;)))) Mi tez sie bardzo spodobała. Przepięknie śpiewa. Jestem zachwycona 😉

  3. Uwielbiam posty z serii ulubieńcy, zawsze dodajesz jakies super perełki :). Nie trzeba być ze wszystkim na bieżąco, tylko mieć kilka zaufanych blogerek czy wizażystek.

    Ps Eliza, gdzie kupiłas etui do iphone, rewelacyjne 😉

  4. Dziękuję! Miałam wrażenie że doszłam do końca internetu szukając czegoś naprawdę dobrego. I wyszło! Dziękuję za miłe słowa, bardzo mi fajnie teraz 🙂

  5. Tez byłam zaskoczona, ze Julka wydała plyte i niestety pomyslałam o niej dokładnie to co Ty. Wystarczyło jednak, ze z ciekawości wysłuchałam kilka sekund jednej piosenki, zeby wkręcić sie i zakochać w tym brzmieniu, głosie i historiach na maksa!❤️

  6. Dotychczas kojarzyłam Julię Pietruchę tylko, z niekoniecznie dobrego, serialu „Blondynka”. Co za głos! To jest światowy poziom!

  7. Ja dzięki Tobie odkryłam wspaniałą książkę! Dziękuję Ci całym sercem za „Bez słów”. Ta książka okazała się dla mnie szczególna. Dziękuje Ci bardzo bardzo bardzo :*

  8. Osobiście bardzo lubię wszelkiej maści wpisy z poleceniami. W końcu człowiek samodzielnie nie dotarłby do wielu ciekawych treści/miejsc/rzeczy. Wymiana informacjami i znaleziskami jest na wagę złota. 🙂

    Zdecydowanie sięgnę po proponowaną przez Ciebie książkę, a od siebie polecę – ze względu na moją górską zajawkę – „Zbrodnie na Evereście”. W czasie lektury niedowierzanie, zdziwienie przeplatały się wręcz ze złością na to, do czego zdolny jest człowiek. Polecam.

  9. Po książkę chętnie sięgnę, ale płyta Pietruchy nie powala na kolana…Mnie ciekawi jak ona radzi sobie „na żywo” a nie w studiu przy tych wszystkich „udogodnieniach”.

    1. dziewczyna ma talent, brzmi pieknie, włożyła w płyte serce i wyraźnie słychać że nie ma tu udziwnień i podkręcania głosu technologią, ona tego nie potrzbuje bo jest zjawiskowa, świeża, dziewczęca 🙂 Ma piekny kojący głos, nie sili się ponad swoje możliwości. BTW kojarzy mi się z Gretą z ‚Begin Again” (Zacznijmy od nowa). Dziewczyna z ukulele 🙂

  10. Ciekawi mnie ta książka od kilku tygodni, trochę obawiam się, że może być przygnębiająca, ale jednak zaryzykuję skoro inspiruje do życia pełną piersią :)) A płyta Julii to także mój ulubieniec – cudo :))

  11. Eliza, dzięki za garść inspiracji! Właśnie wróciłam z księgarni i zabieram się za lekturę poleconej przez Ciebie książki 🙂

  12. Jestem zakochana w tym albumie Julii Pietruchy! odkąd przeczytałam o nim w Twoim wpisie non stop go słucham, dzięki Eliza 🙂

  13. Moja Droga:)

    Takie wpisy i ja uwielbiam:) Nic bardziej inspirującego niż bloger, który inspiruje się twórczością innych. Czy to chodzi o muzykę, tworzenie miejsca, książkę. Po proszę o regularne wpisy z tego cyklu 😀

    PS. Pracowałam przez jakiś czas we włoskiej lodziarni w Austrii i Włosi również sprowadzali te ciasteczka. Jak mnie pamięć nie myli to nazywają się amaretti.

    Pozdrawiam 😀

  14. Ja nawet miałam przyjemność śpiewać z Julią w szkolnym chórze 🙂 zawsze była świetną uczennicą, pięknie śpiewała, wygrywała konkursy poetyckie, grała już wtedy w teatrze, a do tego jeszcze została Miss 🙂 jak usłyszałam jej piosenkę w ddtvn to też się zakochałam 🙂

    Zaciekawiłaś mnie tą książką!

    Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>