9 sprawdzonych pomysłów na dobry wieczór kawalerski

Stała się rzecz dziwna i niecodzienna. Wpuściłam faceta na mój blog! W ogóle to chcę zrobić małą rewolucję i publikować więcej gościnnych wpisów. Wy będziecie mogli zobaczyć inny (niż mój) punkt widzenia, ja będę miała wolne i jak typowa szafiara pójdę na zakupy, albo na paznokcie.

Dziś będzie o wieczorze kawalerskim. Autorem tekstu jest Łukasz Kępiński, z którym poznaliśmy się na sesji z zdjęciowej (pisałam o niej wczoraj). Łukasz na co dzień jest korpo-dziadem, który siedzi w Warszawie i ciężko pracuje. Specjalizuje się w Social Media, reklamach na Facebooku i tysiącach pomysłów. Od słowa do słowa, okazało się, że obydwoje jesteśmy po ślubie i panieński/kawalerski mamy za sobą. Dobra, dość mojego gadania…


Jest w życiu kilka imprez, które drugi raz się nie wydarzą: osiemnastka, studniówka, ślub (przynajmniej tak być powinno). Przed tym ostatnim, czeka Cię jeszcze wieczór kawalerski, który już teraz może zajmować Ci myśli. Czy będzie to niezapomniana przygoda? Ja już własny mam za sobą (niestety). Fashionelka pisała swoje przemyślenia o idealnym wieczorze panieńskim. Przeżyłem też kilka wieczorów moich znajomych. Na podstawie tego doświadczenia (dużo śmiechu, zabawy jak i poranne meeega kace) przygotowałem listę 9 punktów, które pomogą Ci ogarnąć najlepszy melanż w Twoim życiu. Jedziemy.

  • To Twój wieczór!

Ślub jest Waszym wspólnym świętem i nie chcesz przecież aby przyszła teściowa mówiła Ci jaką salę, kapelę czy rodzaj garnituru wybrać (no chyba, że polegasz tylko na kasie od swoich i małżonki rodziców – czego nie polecam!) Tak samo wieczór kawalerski jest TWOJĄ imprezą! Zakładam, że jedną na całe życie, więc najważniejsze byś to Ty bawił się na niej świetnie i byś pamiętał ją jak najlepiej. Przyjęło się, że to świadek odpowiada za całą organizację. I OK! Niech zajmuje się organizacją, ale niech robi to na Twoich zasadach. Powiedz mu dużo wcześniej, że nie chcesz żadnych niespodzianek. Zaplanuj (przy jego udziale, by go nie urazić i by wciąż czuł się wyróżniony i potrzebny) jakie mają być punkty imprezy Twojego życia. To Twój wieczór!_5046fdb706fb9

  • Zabierz tylko najbliższych przyjaciół

W grupie raźniej? To prawda, ale duża grupa znajomych, to więcej zagrożeń. A to ktoś przesadzi na początku z alkoholem i będzie trzeba się nim zająć. A to okażecie się za dużą grupą by odwiedzić spontanicznie jakiś pub. A to nie będą chcieli wszystkich wpuścić do klubu (zawsze znajdzie się ktoś kto założy białe adidasy). Także przemieszczanie się po mieście stanowi niemałe logistyczne wyzwanie. Zabierz przyjaciół i kumpli, którzy są Ci naprawdę bliskich, którzy będą potrafili w fajny sposób świętować na Twojej imprezie. To Twój wieczór!

  • Wyjedź z miasta, w którym mieszkasz

Swoje miasto znasz jak własną kieszeń. Nie ma nic ekscytującego w odwiedzaniu klubów i pubów, w których już byłeś kilka razy. Najlepiej wyjedź do mniejszego miasta. Idą za tym i niższe ceny 😉 Polecam Toruń i Lublin (ja spędziłem niezapomniane 3 dni właśnie w stolicy złocistej Perły). Gdy podliczysz koszty, może okazać się, że będą nieznacznie wyższe od tego, co czekałoby Ciebie w Twoim mieście. Najważniejsze jest jednak, byś poczuł się z kumplami, jak za starych czasów na wakacyjnym lub kolonijnym wyjeździe. Prawdą jest (wiem co mówię..!), że takie wspólne męskie wyjazdy przez dłuższy czas mogą Ci się nie powtórzyć. Aha, po co Ci spotkać niewygodnych znajomych podczas Twojego imprezowania 😉 ? To Twój wieczór!highway

  • Wyjedź na kilka dni

Niby wieczór kawalerski. Ale co powiesz, na dwa wieczory? Skoro już zdecydowałeś się na spotkanie, to Twoja przyszła małżonka przełknie jakoś to, że nie będzie Cię przez 3 dni 😀 No dobra, ale czemu kilka dni? Bo masz poczuć się jak na wakacjach. Masz wstać rano w hotelu/hostelu/wynajętym apartamencie i spokojnie wraz z ekipą najlepszych przyjaciół zrobić sobie lordowskie śniadanie z zimnym piwkiem. Masz mieć czas by na spokojnie powspominać to co się wczoraj działo. A jak Ci nie wyjdzie wyjście pierwszego wieczora, zawsze pozostaje Ci drugi. To Twoje dwa wieczory!

  • Nie chlaj jakbyś wyjeżdżał na kolonie

Kaman! Nie jesteśmy w gimnazjum, czy innym liceum. Nie ścigamy się i nie ma nic fajnego w wypijaniu kolejnej 0,7 lub browara na czas, lub na ilość. Zakładając, że jedziesz poza miasto, nie upijajcie się już w pociągu/autokarze. Naprawdę nie chcesz już wieczorem ogarniać co się dzieje? Żeby nie było, że jakiś purytanin ze mnie. Sączonko alkoholowe być musi, ale niech swoje apogeum osiągnie w stosownym czasie – czyli najlepiej nad ranem 😉 Nie ma nic fajnego z imprezy, której nie pamiętasz. A robisz ją przecież dla własnych, zajebistych wspomnień. To Twój wieczór!

  • Nie nabijaj niepotrzebnie grafiku

Masz dwa dni wolne dni przed sobą i jesteś w innym miejscu. Nie oznacza to jednak, że powinieneś wymyślać teraz setki aktywności. Gokarty, potem paintball, jazda rajdowym samochodem? Zdecyduj się na jedno każdego dnia. Skoro jesteś na swoim wieczorze kawalerskim z najlepszą ekipą przyjaciół, fajnie jest spokojnie zjeść obiad i poopowiadać o przygodach, które już Was spotkały, powspominać o pierwszych miłościach z podstawówki 😉 i innych takich. Po co się spieszyć? To Twój wieczór!1404845411_dyndzi_600

  • Nie zapraszaj striptizerki

Oczywiście to tylko rada. Na moim kawalerskim żadnej nie było. Wyszedłem z założenia, że te kilka stów lepiej przeznaczyć właśnie na bilety i nocleg. Generalnie widok przyszłego młodego, który zestresowany i skrępowany siedzi przed wijącą się laską, a wokół pełno rechoczących facetów – nie jest fajny. Po co masz się stresować? To Twój wieczór!

  • Nie fotografuj

Żyjemy w czasach, gdy fotografowane jest wszystko i wszyscy. Wszyscy pstrykają tysiące fot jedzenia, strzelają selfie (oczywiście wszyscy oprócz Ciebie drogi czytelniku i mnie – bo przecież my nie daliśmy się temu zwariować, no nie? 😉 ) Brak zdjęć z wieczoru kawalerskiego to: a) gwarancja, że nie wypłynie nic żenującego za co będzie obrywało Ci się od Twojej żony przez najbliższe 3-4 lata b) z każdym rokiem ilość alkoholu, który wypiłeś i dziewczyn, które zdążyłeś zbajerować i obtańcować na parkiecie będzie rosnąć 😉 ! Niech impreza żyje Twoimi wspomnieniami, szkoda czasu na wybór idealnego kadru. To Twój wieczór!

dog selfie
dog selfie
  • Baw się dobrze

Ostatni punkt. Jeszcze ze mną jesteś? Bo to najważniejsza sprawa. Jeżeli się ze mną nie zgadzasz, wykreśl wszystkie powyższe punkty, nazwij mnie w komentarzach lamusem i starym dziadem i zorganizuj swój wieczór kawalerski tak jak będziesz czuł najlepiej. Po prostu baw się dobrze. To Twój wieczór.

Łukasz Kępiński

75 Comments
  1. Zgadzam się z punktem „Nie zapraszaj striptizerki” (lub striptizera) ale mam po temu zgoła inne argumenty niż autor. Nie podzielam zasady, że wieczór kawalerski czy panieński to ostatnia szansa na SZALEŃSTWO, że TRZEBA się WYŻYĆ, nachapać, brr! Masakra! Jakie to jest w ogóle spaczone podejście. Skoro wychodzi się z założenia, że potem to już jest się uwiązanym – to może warto się zastanowić po co w takim razie chcę wziąć ślub 😛 ? Pewnie, że zaślubiny wiele zmieniają w życiu, ale chyba nie chodzi o to, że wpędzają one ludzi w rolę męczenników? Rozumiem dobrą zabawę w ramach świętowania ostatnich dni panieństwa/kawalerstwa, ale jedynie w granicach dobrego smaku. Więc jak dla mnie korzystanie z tego typu usług jest głupie. Zamierzasz przysiąc swojej drugiej połówce, ludziom, (przeważnie) przed Bogiem, że spędzisz z kimś życie, robisz to z miłości, chcesz się komuś oddać i kimś zaopiekować… A przed ślubem oglądasz striptizerki lub striptizerów? To gdzie ta miłość? Heloł! Jak się kogoś kocha, to jest się mu wiernym, szanuje się go, a miłość + ślinienie się na widok obcego półnagiego osobnika płci przeciwnej to w ogóle dwie wykluczające się dla mnie kwestie. To jakieś kłamstwo. To nie ma nic wspólnego z miłością! Nie wyobrażam sobie siebie w roli osoby patrzącej na striptizera, jest to dla mnie niesmaczne… Nie wspominając o tym co bym czuła, gdyby mój narzeczony przeżywał taką wątpliwą przyjemność. Poniżenie, zdrada, brak szacunku i oddania. A wyobrażacie sobie, co byście czuli, gdyby Wasz ojciec/matka powiedzieli Wam jak to oni się wyhulali przed ślubem? No ja jako ich dziecko bym nie chciała, żeby coś takiego miało miejsce. Takie mam zdanie 🙂 Pozdrawiam!

    1. czy Ty naprawdę myślisz, że po ślubie Twój facet nie spojrzy na żadną laskę? nie będzie oglądał porno? a to wszystko, bo kocha właśnie Ciebie? zejdź dziewczyno na ziemię. chce striptizerkę? niech ma. zabronisz Mu? postawisz cały związek na ostrzu noża, bo On chciałby sobie popatrzeć na inną dupę? prawda jest taka, że facet kocha Twoje cycki, ale inne cycki, nieważne czy większe, mniejsze, jędrniejsze czy jeszcze inne, zawsze będą lepsze, bo nowe. i to wcale nie znaczy, że Cię nie kocha czy nie szanuje, że Cię poniża, zdradza i bóg wie, jaką filozofię sobie do tego jeszcze dopiszesz. facet ogląda się za dupami, a Ty możesz robić ciągłe dramy albo zająć się sobą, bo za tamtą się oglądnął, ale z Tobą chce zasypiać i się budzić.
      dziękuję. pozdrawiam.

    2. Patikot ma rację. Mój facet był na kawalerskim w nocnym klubie. Chłopaki powiedzieli, że to jego kwalerski a striptizerka odtańczyła na jego kolanach seksowny taniec…topless. Powiedział mi to szczerze. Czy byłam zła? Nie bo mu ufam i wiem, że do niczego więcej by nie doszło. Poza tym mam pewnie lepsze cycki od niej.

    3. och dziewczynki, jakie wy naiwne jesteście… kocha was ale na inne tylko patrzy? już widzę przyszłość waszych związków, bo skoro same mu pozwalacie na to, żeby naga kobieta wiła mu się na kolanach to może włożyć też pozwolicie? bo przecież kocha was a dziw**kę tylko sobie po ru*cha
      (przepraszam Eliza za słownictwo ale nie mogę przejść obojętnie obok głupoty i naiwności zakompleksionych lasek)
      p.s. skoro to tylko patrzenie to spytajcie go, co by powiedział, jakby się dowiedział że wy na imprezie wiłyście się nago na jakimś facecie, który mógł was podotykać gdzie mu się podobało

    4. A ja się zgadzam z Magdą. Poza aspektami wymienionymi przez nią striptizerstwo jest po prostu w bardzo złym guście. To jakaś zachodnia moda przemycona ze środowisk o niskim statusie społecznym, która w naszych warunkach jest sprzedawana jako dobra zabawa dla osób bez purytańskich zahamowań. Dla mnie to kompletny brak klasy, tak samo jak upijanie się na czyimś weselu. Nie widziałam, żeby prezes poważnej firmy wieszał sobie albo przyjmował kalendarze z paniami w negliżu. Widziałam za to szafki wytapetowane paniami z rozkładówek w warsztatach. To taka mała metafora. Styl zabawy to świadectwem o nas.

    5. Ależ oczywiście, że jest w tym artykule sporo ironii! Mi bardziej chodziło o poruszenie kwestii samego sensu przeżywania wieczorów panieńskich i kawalerskich w ten sposób 🙂
      Patikot: no, tak szczerze to tego bym chciała od drugiej połówki. Ty nie? Nie mówię, że to jest łatwe do osiągnięcia, wiadomo, że jest mnóstwo innych atrakcyjnych osób, ale co innego jest sobie pomyśleć „o jaka ładna dziewczyna” i jednak odsunąć te myśli, żeby się nie nakręcać, a co innego jest wodzić tęskno wzrokiem za innymi „osobnikami” 😀 Nie wiem czy rozumiesz. Nie rozumiem, z jakiego powodu naskakujesz na mnie, żebym zeszła na ziemię. Nie chciałam nikogo urazić swoim zdaniem, jeśli tak to ktoś odebrał to przepraszam. Wiem, że wiele osób przyjmuje za „pewnik” tego typu atrakcje i nie chcę ich oceniać, mój komentarz miał jednak na celu zwrócenie uwagi, że wcale tak być nie musi i warto się zastanowić jak dobrze przeżyć ten ostatni szalony wieczór. Uważam, że w dzisiejszym świecie zbyt luźno podchodzi się do ważnych spraw i zadowalamy się żeby było jakoś, bo to co lepsze jest zbyt trudne. I nie, nie zabroniłabym swojemu facetowi. Zacznijmy od tego, że bym z nim nie była gdyby miał takie poglądy 🙂 Zdanie na tak ważne tematy (czym jest dla nas szacunek, wierność, miłość – co wiąże się właśnie z podejściem do innych kobiet/mężczyzn na przykład) powinno być właśnie fundamentem podczas tworzenia związku, a nie wypadkową („Skoro tak już zrobił, to trudno, nie mam wyjścia, muszę się z tym pogodzić” – nie chciałabym być w takiej sytuacji.). I szczerze, moja odpowiedź na Twoje sceptyczne pytanie brzmi – tak, postawiłabym związek na ostrzu noża (nie rozumiem gdzie tu robienie dramatów!). Nie wyobrażam sobie spędzenia całego życia z kimś kto niby mnie kocha, a ogląda się za innymi. To życie w strachu („Czy aby na pewno mnie nie zdradzi?”), nie chcę się w to pchać. To najważniejsza życiowa decyzja i nie wybrałabym byle kogo, byle tylko był, bo jakoś go kocham i mi z nim się fajnie żyje. Bo życie nie zawsze jest fajne, czasem jest trudne.
      Rozpisałam się strasznie, ale chciałam wyrazić swoje zdanie w dyskusji 🙂
      Pozdrawiam Was!

    6. @JJ dokładnie.Jeżeli ktoś uważa że striptizerka i facet który ma być mężem to dobre połączenie to dla mnie ta osoba jest śmieszna.Jeżeli facet lubi obściskiwać obce kobiety będąc w związku,to po co jest w tym związku?Ktoś go zmusza?To jest zachowanie normalnego faceta?A jak jego żona będzie w ciąży to on też będzie zażywał rozrywek z innymi kobietami?Widać że co niektórzy mężczyźni z założenia uważają że im w kwestiach intymnych więcej wolno,a kobieta,która się z tym nie zgadza jest przedstawiana jako ”naiwna”.Ciekawe co by nowożeniec rzekł gdyby widział swą przyszłą ślubną wpadającą w ekstazę przed fruwający penisem jakiegoś striptizera?Też by nazwał siebie naiwnym?

    7. @Duma a co by powiedział twój przyszły mąż gdyby to striptizer odstawił przed tobą taki taniec?Skąd wiesz że do niczego nie doszło?Sam fakt,że wieczór kawalerski był w klubie nocnym niedobrze świadczy to o twym mężu.

    8. jeżeli dla mojego faceta lepsze sa cycki czyjes a nie moje to analogiczne dla mnie lepszy penis innego kolesia niz mojego bo „nowy”? w takim razie po co jestesmy razem? kumam ze pewnie ciekawy zainteresowany a sie obejrzy, zajrzy. ale bez zartow ze one sa lepsze od moich! wtedy nie chciał by mnie. tylko jej.

    9. My znowu robiliśmy go w plenerze. Prezenty daliśmy różnego rodzaju książki bo koleżanka po prostu je uwielbia, dlatego też ten wybór.

  2. Mój mąż miał na kawalerskim grę miejską. Wszystko odbywało się w Poznaniu, też byłam w to zamieszana, ale tylko podczas tej gry. Później chłopaki pojechali nad jezioro i balowali dwa dni. Nie mam pojęcia co tam się działo, ale ufam mu i wierzę, że żadnej striptizerki nie dotykał

  3. Fajny pomysł, Eliza, z „oddaniem bloga facetowi”. 😛
    Wpis bardzo ciekawy i fajnie napisany.
    Mam nadzieję, że mój przyszły mąż też nie będzie miał striptizerki na kawalerskim. 😛

    „I jak typowa szafiara pójdę na zakupy, albo na paznokcie” 😀

  4. Jak miło, że napisałeś o Toruniu…
    Jestem dwa miesiące po ślubie, mój wieczór panieński zorganizowała moja siostra, która była świadkową. W żartach zapytała czy chcę wojskowego, hydraulika czy strażaka… a ja na to POLICJANTA! Zdziwiła się bardzo no ale nie miała wyboru i zorganizowała co trzeba- nie żałuję. Dziewczyny, które są przed swoim wieczorem panieńskim – POLECAM:-)

    1. W Toruniu akurat współorganizowałem wieczór kawalerski mojego brata ciotecznego. Udało się świetnie. Super miasto. Trzymaj się i powodzenia na nowej drodze 😉

  5. Eli nie wiem co się z Tobą ostatnio stało, ale sposób w jakim piszesz jest fantastyczny. Ironia, dystans, humor biją na kilometr. Styl Łukasza też jak najbardziej do mnie trafia

    1. Warszawska Lala dobrze mówi! Też zauważyłam tę zmianę w sposobie pisania, taki jakiś większy luz. Zdecydowanie na plus, czyta się jeszcze lepiej 😉

  6. Mój kawalerski był właśnie w innym mieście i muszę przyznac, ze to była najlepsza opcja. Zero znajomych twarzy, mogliśmy bez przypału robić rzeczy, których zwykle się nie robi

    1. Popieram. Kumple zorganizowali mi wypad do Wawy i rajd po klubach. Skończyliśmy w New Orleans. Najlepsze pokazy tańca, jakie kiedykolwiek widziałem. Istne szaleństwo! I mega wybór alkoholi. Czy można chcieć więcej?

  7. też uważam że żenujące jest wygłupianie się na siłę, bo taka niby tradycja wieczorów panieńskich/kawalerskich.. chyba oboje z mężem jesteśmy jakimiś zaściankowymi dziadami bo ja panieńskiego wieczoru nie obchodziłam, mąż (wówczas jeszcze narzeczony) wyszedł z kumplami na piwo do parku.

  8. „Wy będziecie mogli zobaczyć inny (niż mój) punkt widzenia, ja będę miała wolne i jak typowa szafiara pójdę na zakupy, albo na paznokcie.” – o-matko-cytat-roku-na-blogu-fashionelki ! Idealne przytupnięcie nowemu porządkowi na blogu. Dystans do siebie, humor i idealnie dozowana, nieodpychająca ironia. Nie żebym kiedykolwiek miała jakieś zastrzeżenia. Na blogu od dawna czuję się jak na kawie ze starą dobrą kumpelą, ale … chyba odstawiłyśmy cukier – kurcze, ciężko mi to oddać słowami, po prostu ten cukier, to tak jakby filtr (ale też i cukier w wersji lukier:), przez jaki bloger przepuszcza swoje myśli, zanim wystuka cokolwiek w klawiaturę ! 😀 brak cukru/filtra oznacza po prostu Elizkę do ntej, a nie jej grzecznościową wersję, co by kogoś na blogu przypadkiem nie urazić ! Chodzi mi po prostu o przekaz – jest bardziej spontaniczny i jakby mniej przemyślany, chociaż nie – on w ogóle nie jest przemyślany, przez co Czytelnik czuje się jak na prawdziwej kawie z kumpelą, która akurat wpadła do stolika w totalnym nierozgarnięciu (bo właśnie biegła przez pół miasta od kosmetyczki:)) i gada jak najęta wyprzedzając myśli. 🙂 prawdziwa Fashionelka bez opcji edytora tekstu – Matko, Kobieto – będziesz piła za ze mną milion kaw rocznie 🙂 a tak, już zupełnie serio, to naprawdę miło na blogu nie odczuwać dystansu Blogera. Cholera, Ty nie jesteś żadną szafiarą – jesteś po prostu blogerką. Bez żadnych dopisków, ulepszaczy, Fash – stałaś się 100 %ą blogerką. <3

  9. O, mega pomysł z tymi gościnnymi wpisami ! A wpis mimo, że o wieczorze kawalerskim – przeczytałam, Łukasz na prawdę fajnie, luźno napisał 🙂

  10. Bardzo fajny pomysł z tymi wpisami innych osób. Ty będziesz miała wolne, a my nie zostaniemy z niczym. (jakoś podobnie pisałaś to u góry, no nie?) I mi to jak najbardziej odpowiada. O jakość tych wpisów raczej się nie martwię, bo masz „łeb na karku” i sama dobrze wiesz co dobre.
    Co do samego wpisu Pana Łukasza – bardzo przyjemnie się czytało. Ja mam ten wieczór jeszcze przed sobą i zgadzam się z powyższymi punktami. 😀

  11. Sorry,ale słabo widzę te małżeństwa gdzie mąż czuje potrzebę balować ze striptizerkami(skad wiadomo że to nie prostytutki?) przed ślubem.Nie rozumiem tej tolerancji ze strony kobiet przed żałosnymi zwyczajami przyniesionymi z Zachodu które mają tylko potwierdzać że facetom wolno więcej niż kobietom.Mężczyźni nie nauczą się szacunku do kobiet tylko dlatego że wiejdą w związek małżeński.

    1. najpewniej to prostytutki, ale nawet jeśli tak to co z tego? masz niskie poczucie wartosci czy co?

  12. Brawa dla autora tekstu, za rozsądne podejście do tego typu imprezy. No i oczywiście nie zdziwi nikogo, że jako kobieta najgłośniejsze brawa skierowałabym za punkt pod tytułem: „nie zapraszaj striptizerki”, uważam że nie ma nic obleśniejszego i żenującego niż goła panna wdzięcząca się przed bandą facetów… (to samo tyczy się kobiet tylko ze striptizerem)

  13. A ja mam tylko jedno pytanie, mam nadzieję że się nie obrazisz. Ile łącznie kosztował Was ślub, wesele, sesje, stroje itp itd? Mam na myśli całkowity koszt wszystkiego razem, żeby móc zorientować się jak się przyszykować od strony finansowej 🙂 Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

    1. W internecie są przykładowe kalkulatory ślubne, wesele na 120 osób to u nas w mieście koszt ok 40tys zł (przerażająco to brzmi, część się „zwróci” ale nie wszystko)

  14. Jaka szkoda, że nie trafiłem na tę stronę wcześniej… Niedawno miałem swój wieczór i nie dość, że moi znajomi pokłócili się o to czy ma być striptizerka czy nie (za nic nie chciałbym oglądać obcej laski nago), to ogólnie zafundowali mi największą żenadę i rozczarowanie, jakie w tej chwili pamiętam.

    Polecam zastanowić się, komu powierzamy organizację i kogo zapraszamy. Ja dla swoich gości miałem drobne upominki bo spodziewałem się, że będzie to wyjątkowy wieczór. Tymczasem organizator prawie w ogóle nie wykazał inicjatywy (widząc, że nie rusza w ogóle tematu, w końcu sam wszystko zaplanowałem) a moi goście zamiast być ze mną i się cieszyć, próbowali robić wszystko po swojemu i dla siebie.

    Jedyny plus jest taki, że teraz wiem, kto jest naprawdę moim przyjacielem, a kto niewiele wartym, prymitywnym, smutnym człowiekiem.

  15. Najlepsze wieczory kawalerskie są w klubach ! Ostatnio byłem właśnie na takim w New Orleans. Najlepszy klub z pięknymi tancerkami!

  16. Moim zdaniem takie wieczory w klubach są najgorsze – tylko picie i picie. Ze swoim mężem mieliśmy oddzielnie wieczór panieński i kawalerski (tydzień po tygodniu) w tym samym miejscu. Od znajomych usłyszeliśmy, że w Lesznie jest tunel aerodynamiczny, w którym zajmują się organizacją takich imprez. I zarezerwowaliśmy te miejsce. Panieński był niezapomniany, a największą atrakcją oczywiście był lot.

  17. Ja też jestem za tym by chłopaki troche ruszyli głową.Faceci myślą prosto: klub,alkohol, ewentualnie jak ich stać jakieś nagie laski. Ale jest tyle sposobów by zrobić coś wyjątkowego. Do klubu można pójść zawsze… np paintball, jakieś gokarty, czy escape roomy. Mój M. był na swoim wieczorze w zamknietychwpokoju. Jesteśmy z Poznania, więc koledzy mieli łatwiej z organizacją, ale naprawde wpsomina to bardzo dobrze;)

    1. No jasne że tak łatwiej. Co chcą robić faceci? Patrzeć na piękne kobiety, bawić się, wypić dobry alkohol. To standard o którym myśli mężczyzna. Większość moich znajomych miała takie kawalerskie i zawsze dobrze się bawiliśmy. Wiele zależy też od klubu i towarzystwa. Ja mam przyjaciół jeszcze z liceum, dobrze się znamy i żadna impreza nam nie straszna. Najlepiej z takich wieczorów kawalerskich pamiętam wypad do Warszawy na weekend i impreza w New Orleans. Jeszcze nigdy w takim klubie nie byłem i żałuje że u mnie takiego nie ma.

  18. Ciekawy artykuł, a apropos alkoholu, mój już teraz mąż ; ) na wieczór kawalerski wynajął coś takiego jak vapshot od Vaporti, polega to na tym, że alkohol jest spożywany w postaci pary i przez to, od razu mamy efekt jak po wypiciu, a po 15 minutach to już schodzi i można sobie zaaplikować kolejnego shota, mega ciekawa sprawa, tymbardziej, że mieli niezłą imprezę a żadnego kaca na następny dzień, ja to jeszcze kiedyś wypróbuję z moimi laskami 😀

  19. Ja akurat nie mam nic przeciwko klubom. Szczerze mówiąc to sama podsunęłam narzeczonemu ten pomysł. Któregoś dnia jedliśmy obiad w New Orleans w Warszawie i tak nam się spodobało, że zasugerowałam, że to może być idealne miejsce 😉 Jeśli chodzi o paintballe itp. to tego typu aktywności podejmujemy się dość często razem z naszą ekipą. Dlatego striptiz uważam za fajną opcję.

  20. Witam, artykuł świetny, natomiast muszę powiedzieć, że nieźle się ostatnio bawiliśmy na imprezie zorganizowanej przez firmę Dreamnight we Wrocławiu. Impreza na maksa, gdybym miał organizować kolejny wieczór kawalerski albo wieczór panieński to zaaranżowałbym to przez nich – Goście dają radę a ile stresu schodzi z człowieka. Trzeba też przyznać że takie firmy są poumawiane z clubami, tancerkami erotycznymi, etc. a więc wszystkie atrakcje są za tanią cenę i dlatego nawet clubbing wychodzi dużo taniej niż samemu by się rezezrwowało.

  21. Najlepszy jest striptiz, taki profesjonalny w klubie. Juz dwa razy byłem w New Orleans na kawalerskim,a oni sie właśnie w tym specjalizuja. A te panie znają sie na tym co robią, oj znają… jest na co popatrzeć. Jak do kompletu jest open bar, to każdy facet czuje się jak w niebie. Od tego jest przeciez kawalerski!

  22. Super pomysły, szukam inspiracji na zorganizowanie kawalerskiego dla kumpla jako jego świadek… Ostatnio w Warszawie na kawalerskim u kumpla bawiłem w New Orleans. Moim zdaniem super miejscówka na zakręcony kawalerski, do białego rana. Pozdrawiam wszystkich z New Orleans, którzy bawili trzy tygodnie temu, na pewno znowu tam wpadnę nie tylko przy okazji kawalerskiego 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>