Cztery HITowe czerwone szminki

Czerwona szminka potrafi dodać seksapilu i pewności siebie. Na co dzień maluję usta raczej delikatnie albo wręcz wcale ich nie maluję, ale kiedy chcę poczuć się superkobieco – wybieram jedną z moich ulubionych czerwonych szminek.

Mam swoje top 4, których używam zamiennie. Szminki różnią się odcieniami, poziomem nawilżania i wykończeniem. Każda ma też inne przeznaczenie. Soczyście czerwona Pure Envy Matte od Estée Lauder i Mac Matte w kolorze Russian Red są idealne na co dzień. Chanel Rouge Allure w kolorze Enigmatique 135 i Dior Addict Red Carpet sprawdzają się na większe wyjścia i pasują do eleganckich stylizacji.

estee lauder kendal

Mac Matte – Russian Red

To moje najnowsze odkrycie. Wystarczy, że wytuszuję rzęsy, podkreślę kości policzkowe, nałożę tę szminkę i czuję się jak milion dolarów! To idealna pomadka na co dzień. Po jej zakupie nabrałam ochoty na kupno innych kolorów z tej kolekcji. Polecacie któryś szczególnie mocno?

Plusy
+ Opakowanie – solidne i eleganckie
+ Kolor – uwielbiam ten kolor: jest wyważony, dostojny wręcz królewski, po prostu ponadczasowy!
+ Zapach – przyjemny, nienachalny
+ Wykończenie – matowe <3
+ Pigmentacja – kolor jest głęboki i nasycony. Szminka doskonale się rozprowadza i ma duże krycie – wystarczy niewielka jej ilość, by pokryć usta. Zdarza mi się nakładać szminkę palcem bądź pędzelkiem, wtedy mogę kontrolować intensywność.

Minusy
– Wysusza usta i podkreśla suche skórki

Chanel Rouge Allure – Enigmatique 135

Ta pomadka to klasyk. Z racji tego, że testuję nowości Chanel, mam ich ponad 10. To, co je wyróżnia, to jakość i pomysłowe opakowanie.

Plusy
+ Wykończenie – satynowe
+ Pielęgnacja – wysoki poziom nawilżenia
+ Zapach – piękny i subtelny
+ Opakowanie – wytworne, eleganckie, luksusowe
+ Pigmentacja – wysoko napigmentowana
+ Kolor – głęboka czerwień wpadająca w bordo
+ Nawilża usta
+ Wydajna

Minusy
– Dosyć szybko się zjada (jeśli tylko piję albo jem płynne posiłki, to trzyma się super)

szminka chanel rouge allure

Estée Lauder Pure Color Envy Matte – Restless (340)

To Kendal Jenner zaprojektowała tę właśnie pomadkę dla Estée Lauder. Wybrała odcień Restless, czyli soczystą czerwień. Takie żywe kolory będziemy nosić na ustach tej wiosny!

Plusy
+ Wykończenie – satynowe
+ Zapach – delikatny i przyjemny
+ Opakowanie – eleganckie i wygodne (fajny patent z magnesem)
+ Kolor – energetyczna czerwień delikatnie wpadająca w pomarańcz
+ Pigmentacja – dobrze napigmentowana

Minusy
– Wysusza usta

cztery pomadki

Dior Addict – Red Carpet (963)

Niesamowite, ale tę pomadkę mam już czwarty rok i wciąż się nią zachwycam. Dostałam ją od Ani, mojej kuzynki i autorki bloga Trendissimo <3 Ania jest farmaceutką, więc jej recenzje kosmetyczne są megawiarygodne! Kiedy dostałam od niej tę pomadkę, wiedziałam, że okaże się hitem. Kolor Red Carpet zachwyca – już sama nazwa mówi o nim bardzo dużo. To właśnie idealny kolor na wielkie wyjście. Dodatkowo cudownie pielęgnuje i nawilża usta!

Plusy
+ Konsystencja – miękka, łatwo się rozprowadza
+ Opakowanie – eleganckie i luksusowe
+ Pielęgnacja – szminka ma w składzie żel, który zapewnia działanie nawilżające; jest to wyczuwalne już podczas pierwszej aplikacji
+ Kolor – cudowna, głęboka czerwień
+ Pigmentacja – idealny poziom napigmentowania
+ Zapach – delikatny, niemal niewyczuwalny

Minusy
Nie mam uwag.

czerwona szminka mac

Tak wygląda moje top 4 czerwonych szminek. Jestem ciekawa Waszych hitów!

A jeśli jesteście ciekawe czy ulegacie efektowi czerwonej szminki, rzućcie okiem na ten psychologiczny tekst! Statystyki mówią, że to jeden z najpopularniejszych tekstów w tej dziedzinie.

19 Comments
  1. Piękne kolory, jednak zupełnie nie dla mnie. Mam raczej małe usta i ciemniejszy kolor mi je strasznie zwęża. Też źle kontrastuje czerwony z moją karnacją, a tak żałuję. Za to kolor wisniowy, najlepiej mat – to mój ukochany kolor na ustach. Jeszcze może malina, ale raczej wszystko, co wpada w róż, niż w czerwień.

  2. Hej Eliza 🙂 Pytanie kompletnie niezwiązane z postem, ale może będziesz w stanie mi coś doradzić. Dużo podróżujesz po różnych zakątkach świata – czy myślisz, że wyjazd do Hiszpanii we wrześniu lub październiku jest bezpieczny z punktu widzenia obecnych wydarzeń związanych z terroryzmem? Osobiście nie wybrałabym się teraz do Niemiec czy Francji, ale nie wiem, jak to jest z Hiszpanią. Konkretnie chodzi mi o Barcelonę no i mój narzeczony zapewne będzie chciał chociaż przelotem odwiedzić Madryt (a to stolica, więc podejrzewam, że jest bardziej narażona…) – jak to jest Twoim zdaniem teraz, zauważasz jakieś zmiany przy podróżowaniu?

    1. Czesc Kinga! Pozwole sobie odpisac na Twoj komentarz 😉
      Latamy z mezem sporo, kilka dni po zamachu w Brukseli lecielismy do Tokio z przesiadka w Doha i nawet nie zazwazylam wzmozonej kontrolii na lotnisku! Mieszkam w europejskiej stolicy wiec teoretycznie jestem na codzien zetknieta z kwestia teroryzmu i powiem ci ze wogole nie czuje die niebezpievznie jetdzac metrem czy chodzac na duze miejskie eventy.
      Wychofze z zalozenia te jak ma sie cos stac i tak sie stanie. Ostatnio pod oknami mojej firmy ciezarowka potracila mloda kobiete jadaca na rowerze do pracy…
      Szanuje decyje tych co nie lataja bo boja sir zamachow ale gdyby isc tym tokiem myslenia to praciwnicy lotnisk musirliby przestac chodzic do pracy. Ci miedzkajacy w duzych miastach tez. Moim zdaniem nie masz co sie obawiac ale moze wypowie sie ktos miedzkajacy w Madrycie 🙂

    2. Kinga, podpisuję się pod tym co napisała Aschaaa. Ja latam i planuję kolejne podróże. Plan jest taki by co miesiąc gdzieś lecieć przynajmniej raz. Nie dam się zastraszyć. Oczywiście rezygnuje z takich miejsc jak Egipt czy Turcja, ale w Europie czuję się pewnie.

    3. Ja lecę do Rzymu pod koniec kwietnia. Bilety kupiłam jeszcze przed zamachami w Paryżu. Niby też sobie tłumaczę, że przecież może mnie ktoś potrącić na ulicy, ale lekki niepokój jednak jest.

    4. Mieszkam w Barcelonie, pracuję w centrum bo przy placu Katalońskim i naprawdę jest bezpiecznie. Nic się nie dzieje, turyści są i miasto żyje swoim rytmem. Więc nie masz się czego obawiać, no może jedynie pogody, bo ostatnio tylko pochmurnie i mało słońca, ale i to ma swoje zalety, także wpadaj.

  3. Bardzo przydatna recenzja – juz wiem ze po szmince Chanel (którą ostatnio kupiłam i jestem bardzo zadowolona) przyszła pora na Diora 🙂

  4. Mam Chanel w kolorze 104 i absolutnie nie mam uwag co do ‚zjadania się’, mogę w niej spokojnie jeść i nie się nie dzieje, nie wymaga większych poprawek 🙂

  5. Najpiękniejszą czerwienią dla mnie jest Diva z Maca z wykończeniem matowym. Nie wysusza mi ust (ale u mnie nic nie wysusza także tego…:D, polecam balsam do ust nuxe, idealnie nadaje się pod szminki bo można powiedzieć, że ma matowe wykończenie ), wytrzymuje cały dzień, jeśli się zjada to bardzo równomiernie, nie zostaje konturówka;). Najlepsze w niej jest to, że jak się ją nakłada prosto z opakowania to może być w kolorze ciemnej wiśni (jeśli użyje się konturówki to kolor może być tak ciemny, że prawie czarny!), a jeśli wklepuję ją palcem to ma piękny, trochę „stłumiony” (mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi) kolor. Nie mam pojęcia czemu to zawsze Ruby woo lub Russian red zbierają największe oklaski, Diva nie ma sobie równych:).

  6. Zawsze bałam się, że przy mojej bladej cerze czerwona szminka okaże się nieporozumieniem, ale odkąd spróbowałam jestem oczarowana tym efektem. Co prawda na co dzień podobnie jak Ty używam delikatnych odcieni albo wcale, ale na większe wyjście czerwona szminka obowiązkowo 😉

  7. Poza szminkami z wyższej półki uwielbiam krwistoczerwony tint z MaxFactora! Niby jest w formie błyszczyka z charakterystycznym aplikatorem, ale ta trwałość, CUDO!
    I mój drugi hit, matowe kredki z golden rose:
    1. cena! 12,9zł za sztukę
    2. trwałość! 5-6h bez poprawek, nawet podczas kolacji
    3. mat! mat! mat!
    4. nie wysusza, kiedy ma dobry podkład
    5. nie podkreśla skórek
    za +/- 13zł nie ma nic lepszego 😉

  8. osobiście źle czuję się w czerwonej szmince – być może nie pasuje do mnie. faktem jest jednak, że kobieta z czerwonymi ustami czuje się zupełnie inaczej, to dodaje jej kobiecości i pewności siebie. moim zamiennikiem czerwonego koloru jest róż i wszystkie jego pochodne. jest dziewczęcy i dla mnie odpowiednio oryginalny, ale i delikatny 🙂

  9. Też jestem bladej cery ale uwielbiam krwistą czerwień na ustach, poniekąd jestem jestem skazana na kolorystykę takich ust ponieważ w salonie którym pracuję jest to jeden z wymogów designu tej marki. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić ale szybko odkryłam jak cudowny efekt daje kompozycja czerwonych ust i jasnego ubioru 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>