Co musisz wiedzieć zanim pójdziesz z kobietą na zakupy

Kolejny gościnny wpis Łukasza. Tym razem opowie Wam, a raczej Was ostrzeże przed pójściem na zakupy z kobietą. Skubany, dobry jest. Jak czytam ten tekst to mam wrażenie, że opowiada o naszych wspólnych zakupach (na których nigdy nie byliśmy). Poprzedni tekst Łukasza dot. organizacji wieczoru kawalerskiego możecie przeczytać tutaj, a tu linki do jego profilu na insta i na facebooku.


Fajnie być razem. Najfajniej, gdy w tym samym czasie znajdziesz się ze swoją dziewczyną/żoną/partnerką (niepotrzebne skreślić) na romantycznej kolacji, na wycieczce, na parkiecie czy w łóżku. Jednak zawsze, ale to ZAWSZE-ZAWSZE, nadchodzi ten moment, gdy w tej samej sekundzie Ty i Ona zmaterializujecie się w sklepie z ciuchami. Co wtedy?

Żadne tam #YOLO, raczej: „Run Forrest, ruuuuun!”. Z tej przygody wrócisz w gorszym stanie psychicznym niż po wieczorze ze starą ciotką, spędzonym na oglądaniu kilkudziesięciu archiwalnych odcinków „Dynastii” puszczonych z VHS’a (to takie duże kasety. Nie, nie da się ich przewijać ołówkiem. To te większe).

Oto co Cię czeka, Drogi Czytelniku…

Będziesz musiał znosić jej wkurwienie na ekspedientki, które co chwila do niej podchodzą i pytają: „W czym mogę pomóc?”. Wiesz dobrze, że to ich praca i tego od nich wymagają managerowie, jednak dla Twojej lubej będą one niczym znienawidzona koleżanka z podstawówki.

Ale idźmy dalej… Przykładowo jesteś w H&M’ie i jest w nim dział z wyprzedażami. Zaraz będzie kolejny wkurw, bo albo są tam same szmaty albo akurat nie ma jej rozmiaru („bo zostały tylko najmniejsze, dla tych wszystkich chudych suk!”).

Dobra, znalazła coś. Bierze te trzy wyszperane gdzieś sukienki i idzie do przymierzalni. Oczywiście musisz iść z nią, no bo jak to tak, ona sama? Więc ze spuszczoną miną włazisz do tych ciasnych kabinek albo czekasz jak na skazanie na korytarzyku. Nie czekasz sam, obok Ciebie znajduje się gromada innych skazańców – poznajesz ich po nerwowych tikach, przestępują z nogi na nogę w oczekiwaniu na wyrok (który jest wiadomy – wkurw). louboutin szpilki 8cm

Słyszysz jak już klnie, ale nagle pojawia się pytanie: „I jak?”. Oto następujące scenariusze:
– Dobrze! – odpowiadasz
– I tak to, cholera, jest wyjść z Tobą na zakupy! Mówisz tak, żeby mieć już święty spokój! Nie widzisz, że tu się marszczy, a tu odstaje? Zawsze z Tobą wszystko na odwal! Nie możesz raz się postarać?!

Myślisz sobie, no przecież nic dziwnego, że odstaje, skoro szyją jeden model dla setek tysięcy lasek, a cena nie wskazuje na to, aby było to zrobione na zamówienie. Dobra, czas na drugą odpowiedź:
– Źle!
– Ale mi się podoba! Ty to byś wolał tylko te sukieneczki, co to te Twoje koleżaneczki noszą. Wal się!

Albo:
– No to nie biorę, wychodzimy! Jak zwykle nic na siebie nie mogę znaleźć. Nigdy nie zrobię porządnych zakupów!

Nie ma dobrej odpowiedzi, ale istnieje dobre rozwiązanie – nie iść z nią na zakupy! Teraz uwaga – jeżeli już baranie to uczyniłeś i jesteś w sytuacji, gdy ona niczego dla siebie nie ma, pod żadnym pozorem (żadnym kurwa!) nie kupuj niczego sobie. Dobrze wiesz, że to nie problem kupić fajny tiszert. Widzisz go, patrzysz na metkę, sprawdzasz rozmiar, bierzesz i kupujesz. Jeśli kupisz sobie coś będąc z nią na zakupach będziesz słyszał, że wyjście z Tobą zawsze tak się kończy – Ty sobie coś kupisz, a ona nic.

Do czego prowadzi wspólne wyjście na zakupy? Kłótnie, stres, ból żołądka, popsucie nastroju, nerwica. Generalnie psuje to Wasz związek, a na dodatek przed wyjściem na jakąś imprezę, gdy jesteście już meeega spóźnieni usłyszysz magiczne: „Znowu nie mam co na siebie włożyć!”.

Amen.

99 Comments
    1. kiedy moja laska chce mnie wyciągnąć na zakupy to mówię, że „boli mnie głowa”. Tylko, że się później odwdzięcza tym samym… If you know what I mean

    2. Mateusz – to zrób tak jak w kawale:
      – kochanie, boli Cię głowa?
      – nie, a co?
      – ha! mam Cię!

      Ale tak na marginesie, ja tam lubię jak moja kobieta czuje się piękna i przymierza radośnie nowe ubrania 🙂

    1. Mam dokładnie tak samo 🙂 Mój facet zawsze robi ze mną zakupy i nigdy nie narzeka. Nie lubię generalizacji, ale tekst jest przezabawny i na pewno do wielu kobiet pasuje.

    2. Ja tak samo! 😀 Nawet lepiej – najpierw w necie przeglądam co jest w sklepach i jak coś upatrzę to wtedy jadę do centrum zobaczyć na żywo jak się ciuch/buty prezentują. Duuuża oszczędność czasu i nerwów 😉

  1. Czy mi się wydaje czy Łukasz jest jakiś spięty?;) Nie zawsze jest tak źle, ja np. nie lubię chodzic na zakupy z facetem. Zawsze wolałam to robić sama i nigdy nie zmuszałam go do chodzenia ze mną, ba, sama też lubię jak on chodzi beze mnie i nie musze czekać aż wybierze rodzaj mokasynów czy sandałów:P

    1. ja jeszcze mowie: dlaczego moje mniejsze rozmiary na które zużyją mniej materiału nie są tańsze a te duże nie są droższe ? jaka w tym logika zupełny brak sprawiedliwości !!!

  2. powiem tak, Amen! 🙂 mój mąż jak to przeczytał to pierwszy raz w życiu powiedział że już rozumie dlaczego jak czytam Twojego bloga to albo lepiej jestem skupiona bo coś mi się podoba albo się śmieje super!

  3. Bardzo przyjemnie się czyta teksty Twojego kolegi, ale ten jest dla mnie jak wyrwany z magazynu, nieco stereotypowy. Ja i mój facet uwielbiamy zakupy (on chyba bardziej niż ja) i możemy chodzić po centrum handlowym godzinami bawiąc się przy tym świetnie.

    1. ale właśnie o taki groteskowy efekt chyba autorowi chodziło. Ja nie wiem, czy tylko ja wyczuwam tu ironię?

  4. hehehe cały czas się śmiałam, muszę pokazać swojemu Mężowi to padnie chyba !!! Ale My Kobietki takie niestety jesteśmy, cóż zrobić hehe

  5. Text super. A teraz dlaczego nie warto iść z facetem na zakupy:

    – bo powie Ci ( jak mój mąż ): wybierz sobie trzy sklepy do których chcesz iść! (trzy sklepy? jak nie wejdę do wszystkich w promieniu trzech kilometrów to nie wrócę do domu!!!)

    Mój tip jest prosty – nie zabierać chłopa na zakupy! najlepiej zaufaną koleżankę i to tylko taką która podziela Twój gust i dysponuje zbliżonym budżetem (serio – trochę głupio jak Ty kupujesz buty Louboutina a koleżanka z zazdrości czerwienieje czy na odwrót)

    Jak już musisz z jakichś ważnych względów zaciągnąć swojego lubego na większe zakupy to dobrze jest robić to parami. Bierzesz koleżankę i jej faceta, wy idziecie na zakupy a panowie siadają na piwko/kawkę i macie ich z głowy. Lata doświadczenia robią swoje 🙂

    Jeśli już naprawdę musisz zaciągnąć osobnika płci męskiej na zakupy to dobrym rozwiązaniem jest zamiast męża wziąć kolegę geja, bo oni zwykle mają dobry gust, lubią zakupy i plotki a i zawsze pomogą przy noszeniu toreb jak coś kupisz. Serio wszystkie opcje sprawdzone 🙂

  6. no i tak wlasnie jest ,zastanawiam się co za głupie laski biora faceta na zakupy ,patrze zawsze jak ci biedni sflustrowani faceci siedza spoceni przed przymierzalnia albo w niej ,az zal! laski opanujcie się 🙂 ,swietny post !pozdrawiam!

  7. Mój narzeczony po spędzeniu ze mną 2 minut w jakimkolwiek sklepie mówi’Jestem zmęczony” :)) Tekst trafiony w 10:) Na zakupach jesteśmy okropne:D

  8. O Boże, u mnie jest zupełnie inaczej. Nigdy żadnych nerwów. Oboje szybko wybieramy ciuchy i razem mierzymy. Dobrze, że ja nie lubię chodzić godzinami po sklepach, a z drugiej strony mój mąż lubi kupować sobie dobre ciuchy więc świetnie się uzupełniamy!

  9. TO-JEST-SZOK!!!!!! Dawno nie czytałam takiego dobrego tekstu! Każde słowo jest strzałem w dziesiątkę, K-A-Ż-D-E. You made my day razy milion!

  10. Kiedy wybieram się na zakupy z moim chłopakiem zazwyczaj mówi ‚okej ale idziemy tylko do 3 sklepów, wchodzimy, bierzemy i wychodzimy i nie rozglądaj się na boki!’ :p
    a kiedy już jesteśmy w danym sklepie cały plan bierze w łeb bo sam zaczyna buszować to tu, to tam 😀

  11. Dlatego on nie chodzi ze mną na zakupy, a ja nie oglądam z nim piłki nożnej – oboje unikamy obwiniania się o to „jak można spędzić tyle czasu i tyle się nawrzeszczeć nad czymś tak durnym” 😉

  12. Mój mąż nie ma takiego problemu, moje zakupy są mega szybkie: wchodzę do sklepu, rozglądam się dookoła w poszukiwaniu koloru, który przyciągnie moją uwagę. Jeśli coś takiego będzie podchodzę, oglądam i mierzę. Nie pytam jak w tym wyglądam, to ja w tym chodzę 😉

  13. Maż mojej siostry podczas zakupów idzie do kina i sprawa załatwiona, obydwoje są zadowoleni. Ona nie musi z nim iść na film sensacyjny albo o jakichś robotach a on nie musi iść z nią na zakupy 😉

  14. Czytając ten tekst zrozumiałam, że chyba mam niesamowite szczęście – mój mężczyzna na zakupy jeździ chętnie, ba – to on wynajduje najciekawsze ubrania dla mnie 🙂
    Na szczęście nie ogranicza się również do „wyglądasz dobrze/wyglądasz źle”, tylko szczerze mówi prawdę – „ta sukienka spłaszcza ci tyłek, za to w tej masz rewelacyjną talię”, dzięki niemu uniknęłam więc wielu modowych wpadek.

    Dziękuję, za uświadomienie mi, że mam cudownego mężczyznę – aż zostawiam komentarze i idę zrobić mu obiad 😀

  15. my mamy proste rozwiązanie – mój mężczyzna krąży gdzieś po sklepach z elektroniką / piwami / bóg wie gdzie, ja w tym czasie spokojnie chodzę, oglądam, biorę rzeczy do przymierzalni i:
    a. jeżeli coś mi się podoba, ale nie jestem przekonana to dzwonię do niego, on wielce uradowany przychodzi i mówi po prostu TAK / NIE. bez większej dyskusji.
    b. jeżeli coś mi się szalenie podoba, to po prostu mu się w tym pokazuje i mówię, że biorę to. jeżeli nie uważa, że wyglądam w tym jak jego babcia / prostytutka / cyrkowiec to po prostu przytakuje.
    c. jeżeli w coś nie wchodzę / nie mogę znaleźć tego czego szukam to nie wyżywam się na nim, bo jest po prostu gdzieś daleko i nie musi wysłuchiwać tego wszystkiego.
    i wszyscy zadowoleni. ja w spokoju mogę pochodzić i poszukać, bez słuchania: dłuuuuugo jeszcze. a on w tym czasie może sobie siąść spokojnie na kawę, pochodzi gdzie on ma ochotę, poczytać gazetę. ; )

  16. Tak się składa, że znam Ukasza i muszę przyznać…
    tekst super, czapki z głowy, czytałem co prawda z innego kompa, no bo jak to tak facet na faszonelkę wchodzi 😛
    Jako weteran zakupów z kobietami dodam taką oto sugestię,
    to jak faceci walczą z nudą w poczekalniach, to jak przechodzą męczarnie jest bacznie przez nasze kobiety rejestrowane i wpływa na wyżej opisany wkurw.
    Dlatego warto podejść do zakupów planowo.
    Wchodzi do zary tylko na chwile? ( masz jakieś 45 minut) idź w tym czasie do spożywczego ( to uspokaja) lub pooglądaj męskie rzeczy (faktycznie nie kupuj nic) i wróć po 40 minutach, oceń to co wybrała doradź i potem znów ucieknij na 30 minut. Sprawy nie załatwia ale redukuje Twój i jej wkurw.

  17. Tylko potem ci mężczyźni oglądają się za laską która spędziła X godzin na wybieraniu i kompletowaniu ubrań,dodatków etc. paradującą w całym dobrze dobranym rynsztunku podkreślającym zalety jej figury na ulicy,w galerii,na uczelni.I porównują z wyglądem swojej dziewczyny/żony.Dobry wygląd to poświęcenie na niego sporo czasu,to samo z siebie nie przychodzi.Panowie nie lubią jak ich laski nałożą t shirt i luźne spodnie,a to akurat nie wymaga dużo czasu i zabiegów.

  18. Kobiety, które strzelają przysłowiowe fochy bo ich luby nie zachwycił się sukienką z H&Mu i mężczyźni, którzy chwalą się, że takie trzpiotki wybrali na partnerki życiowe. Chcę zapytać gdzie tacy ludzie istnieją, a potem patrzę na komentarze i trochę mi mowę odbiera. Drogie Panie nie ma się co chwalić, że postępujecie jak bohaterka artykułu i wszczynacie awanturę w co drugim sklepie, gdzie brak rozmiaru „M”. Tak samo Panowie, żaden zaszczyt opisywać, że Wasza dziewczyna zachowuje się jak rozkapryszone dziecko w sklepie z zabawkami, a na dodatek gotowa zabić jeżeli zrobisz większe zakupy niż ona. Żeby zakupy były powodem rozstroju żołądka i nerwicy? Proponuję zmienić życiowe priorytety.

    1. Ja tez nie rozumiem tej ironii… Wręcz jestem zniesmaczona jeśli faktycznie kobieta tak zachowywałaby się w sklepie. Mój mąż potafi mi doradzić, a ja czesto buszuje po dziale „meskim” i kupuje albo podrzucam mu pomysly jesli cos mi sie podoba. Oczywiscie nie wszystko moj luby akceptuje:)
      Tekst miły i lekki, ale chyba dosc mocno oderwny od rzeczywistości…

  19. Dobrze, że nie znam takich kobiet i że sama jestem zdecydowana jeszcze zanim coś przymierzę, grunt to znać swoją sylwetkę i nie chodzić na zakupy, gdy musisz, tylko wtedy gdy masz na to ochotę 😉

  20. Ostatnio z narzeczonym mamy ustaloną zasadę, że będąc z centrum handlowym wybieram tylko 3, 4 konkretne sklepy, do których wejdę. On tyle jest w stanie przeżyć, ja zachodzę tylko do ulubionych butików i osiągamy jakiś kompromis 😉

  21. faceci nie cierpią zakupów, dlatego chodzę sama albo z babami 🙂 i tak jest b dobrze, system się sprawdza, ale jak facet chce żebym to ja poszła z nim żebym mu doradziła – wtedy już lubi 🙂

  22. Ja naprawdę musiałam trafić na anioła. 😉
    Mój chłopak zawsze chętnie idzie ze mną na zakupy, ani trochę nie marudzi, doradza mi, nawet sam czasem szuka mi czegoś, gdy ja już opadam z sił, twierdząc, że nic dla siebie nie mogę znaleźć. A jak wyglądam w czymś źle, to mi powie to prosto z mostu. 😉
    I powiem szczerze, że właśnie z nim najlepiej mi się robi zakupy.

    Fajny tekst. 😉

  23. A ja muszę powiedzieć, że nie mam absolutnie żadnego problemu z chodzeniem na zakupy ze swoim facetem. Ja na damski ona na męski dział i spotkanie w przymierzalni…i uwierzcie m a prawidłową orientację (bez urazy:) ubiera się jak facet w ścisłym tego słowa znaczeniu…a co do „chudych suk” bardzo niefajne określenie…poprostu jeden jest szczupły a inny nie i nie uwierzycie bo ja „chuda suka” mam większy problem ze znalezieniem rozmiaru niż ta która nosi 38-40…jedna to chuda suka a druga gruba dupa i tyle…

    1. Po co ta spina, ja też należę do „chudych suk”; noszę rozmiar 34/36 i jakoś chyba bardziej ubolewam nad moją (małą -.-) wagą niż nad tym określeniem 😉

  24. Jeśli ktoś się z tym tekstem utożsamia, to serio, współczuje. Czytać więcej książek, oglądać dobre filmy, a rzadziej chodzić na takie „zakupy” 😉

  25. Żeby uniknąć tych problemów wystarczy nie nadwyrężać jego cierpliwości (czyli zakupy z nim muszą trwać krócej niż 2h, rzadziej niż 2 raz w miesiącu), założyć sexy bieliznę (niech sobie popatrzy w przymierzalni), a na koniec obiecać coś przyjemnego (pizza, mc’donald itp.). Jeśli natomiast zakupy to dla niego katorga, oszczędźmy mu jej chodząc same/z koleżanką i po problemie.

  26. Polecam zakupy z zaprzyjaźnioną parką.Ja z koleżanką pochodzimy po sklepach ,a panowie posiedzą i pogadają a na koniec wspólna kolacja 🙂

  27. Eliza, jeśli lubisz podobne teksty polecam Ci bloga „Poradnik dobrego chłopaka”. Autor jest niesamowity! Zawsze jak czytam, płaczę ze śmiechu 🙂

  28. A ja rozumiem tych chłopaków co nie lubią chodzić z dziewczynami na zakupy, serio 🙂
    Sama jak się wybieram „na shopping” to jak facet i wiem, czy jadę po koszulkę, spodnie, buty – i jak wypada na to pierwsze to szukam konkretnych koszulek, a nie przymierzam miliona innych rzeczy… no bo litości, ile można siedzieć w sklepach 😛

  29. Mój Luby wyjątkowo lubi ze mną chodzić na zakupy. Potrafi łazić tak 8-10 godzin z przerwą na zasłużone papu. Jak czegoś dla siebie nie znajdę, to On znajdzie za mnie i przeważnie są to rzeczy, które lądują potem w szafie. Tylko On znajduje mi buty, które są na tyle wygodne, że je potem noszę. Znosi moje zmęczenie i ewentualne fochy. Jest jeden haczyk – ja muszę wchodzić z Nim do każdego męskiego sklepu, albo sportowego …albo oglądać zegarki….albo sprzęt grający. Wtedy ja jestem skazańcem na pełnym etacie 🙂

  30. Ja staram się męża nie zabierać na zakupy. Jak bardzo chce jechać ze mną to staram się go zgubić przy najbliższej okazji. A najlepiej iść na zakupy jak on jest w pracy. Gorzej jak facetowi trzeba coś kupić… To biorę go do max 2 lub 3 sklepów i tam szukamy. A najlepiej mu coś kupuję i do domu biorę i zawsze pasuje, bo w sklepie nic mu się nie podoba. Tak samo z rzeczami dla mnie… Stoi przy tej przymierzalni jak ciołek i jak coś pytam to nic mu się nie podoba a jak w domu już mu pokaże to jakoś zawsze ładnie. Elizo polecam teraz w odwecie napisać post dotyczący zachowań mężczyzn w oczach kobiet:) Może być zabawnie. A dla Łukasza szacun za fajny i ciekawy post. Każda z obu płci ma coś do zaoferowania i fajnie że jesteśmy tacy różni. Gdyby faceci byli tacy jak kobiety to byłaby tragedia, a tak jak kobieta widzi faceta jak stoi przy tej przymierzalni jak ciele malowane to odechciewa jej się zakupów i przynajmniej zaoszczędzi:), bo nic nie kupi.

  31. tekst genialny tyle ze u mnie to jest na odwrot…. tym baranem jestem ja a ta babka z wkurwem moj malzon. ah ale jakie to zyciowe. i prawdziwe. i dobrze ze bez cenzury 😛

  32. Mnie wystarczyło jedno wspólne wyjście na zakupy na początku naszego wspólnego 10 letniego związku i już nigdy nie popełniłam tego błędu. Za to szkoda mi tych wszystkich mężczyzn z oczami bezpańskiego psa warujących pod przymierzalniami swoich dam. Wyrazy współczucia dla obojga płci:)

  33. Chyba padnę :))) Uśmiałam się do łez, bo to wszystko prawda (i cieszę się, że nie dotyczyło to tylko mnie, ale sporej rzeszy dziewczyn). Piszę w czasie przeszłym, bo od kilku lat jeździmy z moim partnerem na zakupy razem…ale osobno. Do centrum wchodzimy razem, a potem się rozdzielamy i umawiamy w restauracji na określoną godzinę :))) wszyscy zadowoleni i nikt nikomu nie wypomina, że coś było za drogie 😉 nawet jeśli było hi hi hi…

  34. Jaaaa… ale stereotypem pojechal. Jak się ciesze ze moj chlopak nie musi tego przechodzic. A co przymierzalni razem ze mna zawsze chetnie wlazi.

  35. Przyjacielu!

    Opisałeś każde moje wyjście na zakupy z moją ukochaną. Co się uśmiałem do rzadko!

    Serdecznie pozdrowienia, Skazaniec nr 1.

  36. U nas nie ma takiego problemu. W życiu jeszcze nie wyciągnęłam faceta na zakupy bo ich nienawidzę (przynajmniej ubraniowych, kosmetyki to inna bajka). Za to mój partner do zakupów jest pierwszy. Przeżywam podobne spazmy jak powyższy opis przedstawia. Nienawidzę tego, że przymierza 10 (albo więcej) razy tą samą rzecz i ciągle pyta „ale dobrze wyglądam?”. Można umrzeć. Ale nie, nie jest typem rureczkowatym, normalny z niego chłop ale cóż, lubi dobrze wyglądać i wydawać na to kasę. Z czasem przestaje ogarniać co się dzieje i wpycham mu wszystko byleby już kupił. A po zakupach słyszę pytanie: „czemu sobie nic nie kupisz?”. Odpowiedź jest prosta – „bo nic nie ma”. Akurat taka prawda, dla mnie nic nie ma. Jestem typem wyobrażacza – wyobrażam sobie ciuch i taki chce a najczęściej i tak go nie ma. Więc jak coś kupić?

  37. Panowie muszą wiedzieć jedno: podczas zakupów są kulą u nogi, solą w oku i wrzodem na tyłku partnerki buszującej po sklepach (a właściwie usiłującej, bo z tą kulą to ciężko). Unikam zakupów z facetem jak ognia. Mieszkamy niedaleko galerii, więc idę sama lub – jeśli spotykamy się w drodze – przychodzę wcześniej albo go wcześniej odsyłam do domu. Jak wychodzimy razem i on pyta, czy chcę coś sobie kupić, to stukam się w głowę. Jak przyjmę propozycję, to na zmianę będzie nade mną wisiał przy wieszakach oraz zrzędził, że jest zmęczony.
    Jak ja wejdę do sklepu, to stęka, a jak on wejdzie do sklepu, to jeszczeminutek nie ma końca. Ja przynajmniej się i jego nie oszukuję, że na wspólnych-ale-każdy-sobie zakupach będzie fajnie. Oboje jesteśmy szczęśliwsi robiąc zakupy osobno. 🙂

  38. ja po prostu nie biorę mojego meża na zakupy. szkoda nerwów. moich – bo jak widzę jego zbolałą minę to szlag mnie trafia. a już apogeum jest wtedy, kiedy pyta „nie masz już podobnej?” albo „naprawde tego potrzebujesz?”

  39. kurcze ja generalnie lubię zakupy na ebay taniej i zawsze znajduje co szukam w promocji taniej niż u nas 😉 hmm a jak ostatnio byłam na zakupach ze swoim to kupił koszulkę w RI a ja nic i szczerze rzeczywiście popsuł mi się humor haha 🙂 ale wynagrodziła to marcepanowa pokusa w Wedlu 😀

    nigdy nie przeżywam aż tak zakupów chyba że zależy mi na Sale w Topshopie albo szukam J.Crew, Jack Wills bluzek w tk maxx to owszem mały wkur bywał 😀 😀

    zastanawiam się Eliza jak Twój wytrzymał shopping w Londynie 😀 ? marudził 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>