Buldog francuski – czy to rasa dla Ciebie?

Mam wrażenie, że zapanowała moda na tę rasę. W tv w co 4 reklamie chrumka, albo dziwi się buldożek, na allegro wysp psów, a na mojej poczcie dziesiątki maili z pytaniem o sprawdzoną hodowlę. Trochę mnie to niepokoi, bo ta rasa jest niezwykle wymagająca, spora część buldożków ma alergię, problemy z przewodem pokarmowym czy kręgosłupem. Jeśli kupujemy psa, bo jest na niego moda możemy się rozczarować kiedy rachunek od weterynarza wyniesie 2000zł.

Nie piszę tego by Was zniechęcić do kupna czy adopcji, chciałabym uświadomić Was i przygotować na różne ewentualności. Ostatnio dostałam wiadomość od czytelniczki, która napisała mi, że czuje się oszukana, bo w regulaminie Stowarzyszenia Adopcje Buldożków jest punkt, że w momencie adopcji trzeba zapłacić 400zł. Ta kwota wydała się być, dla tej dziewczyny kosmiczna i zrezygnowała ze starania się o psa. (Na marginesie zaznaczam, że nie kupujemy psa za 400zl, po prostu wpłacamy te pieniądze na konto stowarzyszenia, które wcześniej płaciło za wszystkie badania, zabiegi czy leki dla buldożka. Wiadomo, że SAB żeby funkcjonować i ratować psiaki musi mieć fundusze, ale w żadnym wypadku nie chodzi o to, że kupujemy od nich psa!) To pokazuje, jak niedoinformowane są osoby zainteresowane tą rasą. Chcą adoptować pieska, nierzadko po przejściach bez wiedzy o nim.

buldogi

Jeśli nie stać ją by zapłacić 400zł to co w przypadku kiedy pies będzie miał alergię na kurczaka, kukurydzę czy ryby i będzie trzeba kupować drogą, specjalną karmę? Co jeśli pies przetnie albo przekłuje sobie rogówkę (Rambo i Rocky to przechodzili) i będzie trzeba zapłacić sporo pieniędzy za kilka kropli do oczu, albo nie daj boże za operację? A co jak się przeziębi i będzie musiał dostawać zastrzyki? My na leczenie Rambo przez trzy miesiące wydaliśmy ponad rok temu 3000zł (był zarobaczony, miał włosogłówkę, kokcydiozę itd), a wyleczenie Rockyego do tego momentu kosztowało nas ok. 5000zł (rozszczep podniebienia, zapalenie oskrzeli, przekłuta rogówka). Byliśmy na te koszta przygotowani i oczywiście nie żałujemy ani jednej wydanej na ich leczenie złotówki. Cieszymy się, że trafiliśmy na świetną klinikę i fantastycznych weterynarzy.
Rocky
Zastanówcie się, czy będziecie mogli sobie pozwolić na potencjalne koszty związane z leczeniem psa. Buldogi francuskie są fantastyczne, mogłabym o nich gadać godzinami, ale uważam, że nie jest to rasa dla każdego. Niektórzy twierdzą, że buldogi to leniuchy i najchętniej to wylegują się na kanapie całymi dniami. Rambo i Rocky są kompletnym przeciwieństwem tej tezy. Mogłyby wychodzić na spacer co godzinę, brykać bez ustanku albo skakać za balonem. Te psiaki wymagają ogromnej ilości ruchu na świeżym powietrzu. Właściciele buldogów mówią też, że buldożki nie są zbyt mądre i naprawdę trzeba poświęcić wiele godzin by nauczyć ich jakiejś komendy. Rambo w mig załapał wszystkie podstawowe komendy i pamięta je do dziś. Od wczoraj ćwiczymy z Roksem i są już pierwsze sukcesy! Stymulacja intelektualna psa jest mega istotna!

bul

Z racji tego, że nasze psiaki mają wrażliwe żołądki, trzeba znaleźć dla nich odpowiednią karmę. Nasze jedzą karmę z hyrolizowanym białkiem, dzięki temu nie uczula ich.
Budlożery
Podsumowując, chciałabym zaznaczyć, że nie każdy buldożek musi chorować czy mieć alergię. Wam może trafić się okaz zdrowia. Ważne byście mieli świadomość potencjalnych chorób i nie wybierali psa, kierując się modą.

147 Comments
  1. Jako psiara/kociara i generalnie osoba nie wyobrażająca sobie domu bez jakiegoś zwierzaka, a do tego w latach nastoletnich regularna wolontariuszka schroniska dla zwierząt, mam alergię na „modę” na rasę czy gatunek zwierzaka… Ludzie, którzy nie mają pojęcia o rasie, upierają się, żeby kupić sobie jej przedstawiciela, pod wpływem tak głupich argumentów jak np. aktorka/piosenkarka/modelka takiego ma, ładnie wygląda a w ogóle to będzie pasował do torebki…
    Dobrzy hodowcy na szczęście upewniają się o motywacji potencjalnego nabywcy i nie sprzedadzą szczeniaka/kociaka/etc. byle komu, no ale do schronisk takie „niechciane zabawki” wracają niestety za często…
    Dzięki za ten wpis, Elizka – warto, by każdy się nad nim przez chwilę zatrzymał 🙂

    1. Dokładnie! My przygarneliśmy 3 lata temu pieska w typie pekińczyka. Ile się nasłuchałam, że to już nie modna rasa, ale śliczny więc Pan/Pani chętnie dopuszczą swoją sunię/odkupią szczeniaka. Argumenty typu – nie ma rodowodu nie dopuszczam, wada dziedziczna (nie zeszło mu jedno jąderko) – były lekceważone, jak grochem o ściane.
      Oczywiście, każdy psiak/rasa ma, niestety, swoje wady/choroby. Psiaka trzeba dobrać do swojego charakteru, predyspozycji i możliwości a nie mody!!!!

    2. Całkowicie się z Tobą zgadzam:) Nie rozumiem jak można kupić psa pod wpływem mody.

      Ja sama mam owczarka niemieckiego i małego kundelka. Oba ze schroniska, najukochańsze na świecie. Nie wyobrażam sobie zakupu psa tylko ze względu na to, że akurat jest na topie.

      Od pewnego czasu zajmuję się jako wolontariuszka szukaniem domów dla owczarków niemieckich długowłosych, ponieważ odkąd pojawił się serial Komisarz Aleks ilość tych psów wzrosła niewyobrażalnie. Ludzie myślą, że owczarek to zabawka, kanapowiec a jednak jest to pies, który potrzebuje twardo stąpającego po ziemi opiekuna, dużo ruchu i zajęć, które będą rozwijały jego inteligencję. Wtedy będzie najlepszym przyjacielem pod słońcem. Szkoda, że tak wiele przedstawicieli tej rasy znajduje się w schroniskach.

    1. Chociaż nie przepadam za tak małymi psami (sama mam mix terriera – jest dość duży i labradora), to muszę przyznać, że buldożki są piękne! 😉 O wiele bardziej mi się podobają niźli yorki, chihuahuay, pekińczyki. To chyba sentyment po psie z 13. posterunku 😀

  2. Eliza to młode buldożki tak szaleją 😉 mój ma już 12 lat i nawet na spacer nie bardzo chce wyjść. kupiłam go zanim nastała moda i przeraża mnie beztroska ludzi. koszty rosną wraz z wiekiem. buldożki mają kłopoty z oddychaniem, sercem, a przez to że jako staruszki sa mało ruchliwe wymagają specjalnej karmy która tania nie jest. oczywiście możana to zlekcewazyć i pies szybciej zakonczy życie, ale chyba nie o to chodzi…..moja 12 letnia sunia przyjmuje leki na tchawice, serce i jest pod stała opieką wet. kolezanki pies o rok starszy identyczny zestaw leków wiec widac ze to dla tej rasy norma. są wspaniałe kochane i na pewno kolejny pies w naszym domu też będzie tej rasy, ale trzeba go wziąć z pełna wiedzą….ludzie, poczytajcie o rasie zanim weźmiecie psa, to decyzja na kilkanaście lat!!!!!!

    1. Jaka bida 🙁
      Rocky ma zdiagnozowaną bardzo wąską tchawicę i w przyszłości grozi mu zapaść, będziemy oczywiście robić co trzeba by temu zapobiec, ale każda kolejna operacja i narkoza są dla niego bardzo niebezpieczne 🙁

  3. O tak, moda to coś co może zaszkodzić psiakom. Sama mam beagla (nie z hodowli, od znajomych i to doświadczenie nauczyło mnie tego, że kolejny pies będzie albo ze schroniska albo ze sprawdzonej hodowli właśnie). Ma już 9 lat, chore stawy, alergię na kurczaka taką, że karmy z zawartością drobiu 1% mu szkodzą i chyba znam przez to składy wszystkich karm różnych firm :D, a ostatnio na wizycie u weta dowiedziałam się, że ma chore serduszko 🙁 Strasznie dużo biglaków pojawiło się w mojej okolicy po reklamie acitmela z Zubilewiczem, gdzie występował kichający beagle właśnie. Razem z Mamą jesteśmy w stanie wydać wszystkie pieniądze na leczenie Figa, jak trzeba jeździmy z nim na ostry dyżur, traktujemy go jak członka rodziny, naszego synusia 🙂 nie rozumiem ludzi, którzy dziwią się, że na wizycie u weta wydaliśmy tyle pieniędzy żeby zrobić prześwietlenie psu i inne potrzebne badania. Tak się czasem jeszcze zastanawiam co by to było gdybym mieszkała w małym mieście? Gdzie nie ma ostrego dyżuru dla zwierząt? Jak wtedy pomóc swojemu psiakowi w potrzebie?
    Pozdrowienia dla Ciebie i dla Twoich buldożerków, które widać, że są szczęśliwe i zadbane 🙂

    1. Dokładnie! Drugą „modną” rasą były psy husky… Zupełnie nieprzystosowane do życia w blokach mimo wszystko musiało się w nich męczyc, bo też wyszedł jakiś film o psich zaprzęgach i każdy chciał takiego mieć…

    2. na husky i malamuty. Sama mam o dkilku ładnych lat mojego kochanego malamuta, który ma do dyspozycji cały duży ogród, gdzie biega do woli, a dodatkowo chodze z nim na spacery i bieganie. Czasami je karmę, ale zazwyczaj przygotowane posiłki (choć najbardziej lubi to, co ja jem w danej chwili 😉 Jest dobrze zbudowany, nie jest otyły, nigdy nie chorował. Ale jak widzę, co ludzie robią tym psom, trzymając je w domu. Moim sąsiadom w zimie co wyszedł na dwór, to chorował. Tak nie powinno być!a

  4. Wspaniale Eliza, że stworzyłaś taki post. Nie toleruję ‚mody’ na psy. Póki rasa psiaka jest mało problematyczna to wszystko jest w porządku, gorzej gdy tak jak piszesz, zaczynają się problemy związane z defektami genetycznymi.

    Ja sama kupiłam ponad 10 lat temu shih-tzu, boom na nie zaczął się w Polsce stosunkowo niedawno, jednak ta rasa jest obarczona zdecydowanie mniejszymi problemami niż buldożki, co nie zmienia faktu, że te problemy reż przerosły wielu właścicieli (nagminnie widzę psy, którym właściciele nie przemywają oczu, co jest absolutnie wymagane u tej rasy, potem u weterynarza co drugie shih-tzu trafia z zapaleniem spojówek).

    Podobnie jak z buldożkami przypomina mi się trend na dalmatyńczyki kilkanaście lat temu. Wszyscy oczywiście byli zainspirowani filmem, potem okazywało się jak wymagająca i ‚charakterna’ jest ta rasa. Wybór psiaka to naprawdę musi być przemyślana decyzja…

  5. My mamy pieska którego rasa jest chyba jeszcze mało znana w Polsce, a jest to Bichon frise. O tej rasie też się mówi, że są to psy kanapowe jednak nam trafił się bardzo ruchliwy egzemplarz 🙂 Ale i tak kochamy go najbardziej na świecie

  6. Eliza, powiedz mi proszę w jakiej lecznicy leczycie swoje buldożki?
    Mój pinczerek wczoraj dostał pierwszego ataku padaczkowego i muszę wybrać godnych zaufania lekarzy, bo po wczorajszych badaniach wszystko wskazuje na to, że będzie musiał być pod stałą opieką specjalistów.

  7. Fash, Twoja postawa jest godna podziwu. Bardzo chciałabym by w Polce było więcej tak dojrzałych właścicieli psów jak Ty. Faktem jest, że na buldożki zapanowała teraz moda. Kiedyś były chihuahua, potem teriery a teraz buldożki. Cieszę się, że uświadamiasz ludzi z jaką odpowiedzialnością łączy się opieka nad psem. Ile trzeba cierpliwości, miłości, czasu. I oczywiście pieniędzy. Ja psa nie mam, bo ani mój styl życia ani mieszkanie, które wynajmuję nie było by odpowiednie dla zwierzaka. Nie uległam modzie, bo one takie słodkie. Kiedyś gdy moje życie trochę się ustatkuje z pewnością przygarnę psiaka, bo psy, to najlepsi i najwierniejsi przyjaciele.

  8. Kurcze, no ale coś jest nie tak, skoro te buldożki (i wiele innych rasowych psów) są takie chorowite i słabe. Zbyt mała różnorodność genetyczna? Czy to nie okrucieństwo, żeby tylko dla uzyskania pożądanego „czystego” wyglądu psa narażać go na cierpienia?

    1. zgadzam się! tak dużo pisze się o sprawdzonych hodowlach, rodowodach itd., itp., a pomija się milczeniem fakt, że wiele ras zostało tak negatywnie zmodyfikowanych przez widzimisię hodowców, że teraz mamy choroby serca, układu oddechowego, wypadające gałki oczne, złamania kręgosłupa, dysplazje… dlatego wobec stwierdzenia „sprawdzona hodowla” ja mimo wszystko pozostaję nieufna.

  9. Witaj, myślę, że nie możesz uogólniać tego kto decyduje się i dlaczego na tę rasę… Nie mam ani telewizora, ani nie czytam ‚modnych’ gazet, nie mam pojęcia, że panuje moda na buldożki. Rasę tę polecił mi hodowca Mastifów, jak zdecydowałam się z mężem na psa. Wiemy dużo o tej rasie i finansowo też jesteśmy przygotowani. Moda to mi się wydaje na Amstafy, yorki i owczarki. Niestety nie obserwuje co pokazują w TV, zatrzymałam się na bajce YATAMAN na rtl7. Pozdrawiam.

  10. Każdy zwierzak może generować niemałe koszty jeśli zachoruje. Dziwi mnie natomiast, że ta rasa psów jest aż tak słaba. Dobrze, że napisałaś ile kłopotów jest z takimi psami, zresztą zauważyłam że zwierzęta rasowe mają o wiele słabsze geny niż kundle.

  11. Eliza, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
    Pepe (mój buldożerek) je karmę Acana, która kosztuje około 400PLN na 3 miesiące, do tego tabletki na stawy (90PLN miesięcznie), żwacz – to już mniejszy koszt.
    Weterynarz ostatnio często bo ma problemy z jelitami – przez 3 tygodnie wydałam około 400PLN. I nie mam z tym problemu bo mnie na to po prostu stać, ale są ludzie którzy nie przeczytali nawet wpisu na wikipedii o tej rasie a kupili psa..
    Wielka szkoda, że tak ważne decyzje na kilkanaście lat ludzie podejmują w chwilę nawet się nie zastanawiając.
    P.S Lekarz powiedział, że moje maleństwo i tak jak na buldożka to okaz zdrowia..

  12. Hej, świetnie, że powstał taki post. Ale… zauważ, że nie każdy kieruje się modą biorąc takiego pieska pod własny dach. Fakt, że trzeba finansowo być przygotowanym, karma to za 4kg suchej ok. 60 zł min. dodatkowo zabawki, witaminy, leki, szczepienia, itp jak przy każdym psie.
    Budowanie świadomości, że to nie rasa dla kazdego jest dobra, ale nie rozumiem po co siać takie domysły, że zapanowała moda na rasę.. Pogardliwe oczy skierowane mają być na każdego właściciela tego psa? są ludzie, którzy wybrali ta rasę świadomie.

  13. Ludzie niestety lubia to co modne i nie rozróżniają zakupu nowej kanapy od nowego pieska… Bardzo dobrze, że piszesz takie posty i ludzi uświadamiasz! 🙂

    PS. Ale nie dziwię się tłumom, które chcą miec takiego buldożka – to absolutnie przesłodkie psy! 🙂

  14. Tak to już jest z psami rasowymi, niestety. My mamy suczkę Shar-Pei, bidula przez nadmiar skóry miała trzy operacje oka, wywijała jej się powieka na zewnatrz, a na starosc tez dostala alergii. Rasowe psy to wytwór pod ludzki kaprys na temat tego jak maja wygladać, co nie idzie w parze ze zdrowiem ani natura niestety, pieski na tym cierpia. Praktycznie kazda rasa ma jakas chorobe, na ktora czesto zapada.

  15. Witaj Elizo!
    Bardzo fajnie, że stworzyłaś taki post. Ludzie myślą, że pies to zabawka. Czasem kupują, czy przygarniają psy określonych ras, bo aktualnie panuje moda na takie czy inne rasy, lub ktoś znajomy czy znany ma takiego psa. Zazwyczaj chcą kupić psa za jak najmniejsze pieniądze, często kupują w pseudohodowlach. Jednak najczęściej jest tak, że nie wiedzą nic o danej rasie. Bardzo często zdarza się też, że choć coś wiedzą to nie spodziewają się, co może ich spotkać. My z partnerem mieliśmy przed laty dwa rottweilery. Obydwa ze względu na wiek i choroby niestety zostały uśpione. Po śmierci naszej drugiej rottweilerki postanowiliśmy przygarnąć psa z Pomorskiej Fundacji Rottka, która zajmuje się ratowaniem psów tej rasy. Choć nasz Max był w stanie bardzo dobrym, poza lekką ranką na łapie, badania nie wykazywały nic niepokojącego, po czasie wyszło, że choruje na wątrobę. A rana, którą miał wyglądała coraz gorzej. Okazało się, że pies ma stan zapalny i choruje na gronkowca. Od grudnia walczymy z tym gronkowcem, prowadzimy specjalną dietę ze względu na schorzenia wątroby. O kosztach nawet nie będę pisać, ale można sobie wyobrazić, dwa razy w tygodniu wizyty u weterynarza, zastrzyki, antybiotyki, sterydy. Poza tym, pies ten ma inny charakter niż nasze poprzednie. Wymaga wiele uwagi i pracy. Mój partner ma z nim wspaniały kontakt, na mnie reaguje inaczej. Mamy do siebie dystans. Ale nie wiedzieliśmy, co ten pies przeszedł wcześniej, oraz z jakiego środowiska został zabrany. W fundacji Rottka jest mnóstwo Rottweilerów, które trafiły tam, bo ich właściciele nie znali rasy. Najczęściej przerosło ich to, że pies może na coś chorować lub jego zachowanie, ponieważ psy te mają bardzo mocne charaktery i może bardzo dominować. My znamy tę rasę i wiemy na co najczęściej chorują te psy i czego można się spodziewać. Pies wymaga wielu poświęcenia i środków. Dlatego decydując się na psa, trzeba mieć tego pełną świadomość. Nasza decyzja o przyjęciu tego psa była w pełni świadoma i przemyślana. Bardzo Ci dziękuję, za ten post. Pozdrawiam.

  16. Dziękuje Ci za ten post.
    Czytałam komentarze o których wspominasz na początku. Pies to nie zabawka, że rzucisz mu byle co i niech sobie daje radę. Koszty są co miesiąc, co rok szczepienia, udrobaczanie, wizyty u weterynarza – niezależnie od rasy, którą wybierzesz.

    Ja mam kundelka i zdarzyło mu się kilka otarć, wypadków (rozerwane ucho, zdarta skóra przy oku, bo się głuptas przez siatkę chciał przecisnąć) i biegłam do weterynarza nie patrząc żeby zaoszczędzić, bo to tylko pies. To członek rodziny i tak jak wydaje na swoje potrzeby i przyjemności, tak i na jego 🙂

    Myślałaś nad postem w tylu Gadżety Rambo i Rockiego? 😉

    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  17. Bardzo mądry post! Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że zwierzę to nie tylko przyjemność, ale i obowiązek. Jeżeli ktoś nie jest przygotowany na ponoszenie dużych kosztów, a chciałby mieć psiaka czy rasowego kota, powinien się wczytać w temat i wybierać takie rasy które mają stosunkowo niski wskaźnik zachorowań. Ja na mojego dachowca wydaję nie mało, pomimo że chorowity nie jest, a kilka lat temu płaciłam ok. 2000zł za leczenie króliczka-miniaturki. Co dopiero jak ma się zwierzaka, który jest bardziej narażony na zachorowania z racji genów…
    Niestety dużo osób nawet pomimo takich apeli będzie liczyło na to, że to trzeba mieć pecha i że ich psiaka na pewno nic złego nie spotka, więc „jakoś to będzie”.

  18. Mnie przeraża moda na wielkie psy w małych mieszkaniach… Owczarki, husky, goldeny czy labradory w mieszkaniach po 30-parę m2 albo w jeszcze mniejszych kawalerkach(!)… Tak, znam osobiście takie przypadki gdzie w pokoju z kuchnią ludzie upychają psy dwa razy takie jak oni sami. Takie rasy nie nadają się do mikroskopijnych blokowych mieszkań, a spacer 3 razy dziennie dookoła bloku nie wystarczy im żeby zużyć zmagazynowaną energię. Marzenia marzeniami, ale trzeba patrzeć realnie na możliwości jakie się ma.

    1. Wiesz, często psy mieszkające w mieszkaniach mają lepszą opiekę, niż te, które mieszkają w domach z ogrodem. Pies potrzebuje ruchu i intelektualnej stymulacji, poprzez poznawanie nowych miejsc i szkolenie – krótko mówiąc, życie psa toczy się przede wszystkim na spacerach. Niestety, jest wiele psiaków, które na spacery nie wychodzą, bo właściciele mają ogród. Tymczasem ogród, bez względu na to, jak wielki, po jakimś czasie staje się dla psa niczym więcej, niż kolejny pokój. Właściciel mieszkający w bloku nie może spacerów odpuścić – musi pójść z psiakiem do parku, aktywnie uczestniczyć w spacerze, co nie tylko wpływa na samopoczucie psa, ale też buduje jego relację z przewodnikiem.
      Oczywiście, nie twierdzę, że trzymanie piesków w domach z ogrodem jest złe, a w mieszkaniu dobre lub odwrotnie. Po prostu trzeba sobie uświadomić, że warunki lokalowe są jednak nieco mniej ważne od człowieka, który się danym psem opiekuje – tego, jak wiele swojej uwagi i swojego czasu jest gotów poświęcić czworonożnym przyjaciołom.

    2. Trochę D. masz racji, ale ciężko mi się zgodzić z Tobą całkowicie. Moja koleżanka, która mieszka na wsi, ale ogrodu nie ma żadnego, wzięła husky’ego. Za każdym razem jak ją widziałam na spacerze z pieskiem, to tylko narzekała, że zamiast spokojnie sobie chodzić, to on ją ciągnie. Po 2 latach pieska już nie miała.
      Z kolei ja wzięłam 3 tyg. temu ze schroniska labradora. Nigdy nie wzięłabym takiego energicznego pieska, ale mam 1ha działki, więc ma gdzie się wyszaleć.

      Według mnie możność wybiegania się dużych psów ma ogromne znaczenie, ale to tylko moje zdanie 😉

    3. Zgadzam się z D. w 100 %. Sama mam labradora, od razu mówię że nie mieszkam w kawalerce 30m2 a w domu z ogrodem, ale widzę jak się psiak zachowuje, dla niego to jest całkowicie obojętne czy ma ten ogród czy nie, dla niego największym szczęściem jest to że może spędzać czas z ludźmi bo to ich uwagi i zabawy z nimi potrzebuje. Jeśli daje się mu wybór czy che wyjść na ogród i biegać koło domu czy chce zostać z nami w pokoju i leżeć koło naszych nóg to wybiera to drugie. Prawdą jest też to że pies kocha spacery a osoba mieszkająca w bloku może mu to dać. Nam też się nie chce dzień w dzień wychodzić na spacer więc jest to „od święta”, za to pies słysząc o spacerze szaleje z radości, każdy może sobie odpowiedzieć co pies woli i co to oznacza.
      Na koniec jeszcze mogę wspomnieć że kiedy kupowaliśmy psa ze sprawdzonej hodowli, pytali nas gdzie mieszkamy i absolutnie nie byli za tym że labrador jest dobry do domu z ogrodem a do bloku nie. Liczy się zainteresowanie właściciela bo to są rodzinne psy i nie można pozamykać je w klatkach przed domem bo to je unieszczęśliwia.

    1. A czy tekst właśnie o „tej” rasie nie powstał dlatego, że Eliza jest najbardziej zorientowana w temacie bo sama jest posiadaczką buldogów? 😀 Jak ma pisać o np.: yorkach? 😀
      A bardziej w temacie… jak ja nienawidzę kiedy ludzie podchodzą do zwierząt z totalnym brakiem odpowiedzialności! Tak, jakby one nie czuły, nie kochały, nie tęskniły, nie przywiązywały się do właścicieli, itp., itd.
      UŚWIADAMIAJMY SPOŁECZEŃSTWO OD NAJMŁODSZYCH LAT!!!

  19. Buldogi, pekinczyki i masa innych ras i ich istnienie to po prpstu nieporpzumienie. Tyle zdrowych i pelnych energii psow siedzi w schroniskach no ale „nie sa modne”…

  20. nie rozumiem fenomenu tych psów. to najbrzydsza rasa jaką widziałam. wolałabym adoptować kundelka ze schroniska niż wydawać tyle kasy na coś tak paskudnego. Nie gniewaj się Elizo. Każdy ma swój gust. Ale zarówno ja jak i ludzie w moim otoczeniu- mówimy stanowcze ”nie” tym psom. Chociaż zwierzę jak zwierzę, każde jest urocze na swój sposób i krzywdy żadnemu nie dałabym zrobić nawet takiemu buldożkowi.

    1. zgadzam sie z Katrin.ile można czytać o tych brzydkich pieskach !zbilansowana dieta, 5000 zł za leczenie. Kurde kogo na to z czytelniczek stać!
      i choć bardzo lubie pieski to tego choćby był królewskiej rasy bym za darmo nie chciła!

  21. Z tego co słyszałam, poprawcie mnie jeśli sie mylę, jest to rasa sztucznie stworzona przez człowieka. Po co tworzyć rasę która jest narażona na tak wiele dysfunkcji ? Przecież choroby psiaka to nie tylko wydane pieniądze ale rownież cierpienie zwierzaka. Rozmnaża sie pieski które bardzo często sa narażone na cierpienie całe życie. Czy nie ma innych ras z którymi nie ma takich problemów ? Nie jestem znawczynia psich ras ale takie spostrzeżenia mam juz od jakiegoś czasu bo tez myślałam o kupnie buldożerka. Dopiero jak troche o nich poczytałam to zmieniłam zdanie i prawdę mówiąc jestem przerażona podejściem ludzi. Zeby kupić jednego zdrowego buldożka kilka musi sir urodzić chorych. I nie zawsze wynika to ze złych hodowli.

  22. Rambo i Rockiego obserwuję od samego początku, Moje buldożerowe marzenie spelnilo sie w moje 18ste urodziny! Zawsze duzo gadałam o tych psiakach, mialam wszytskie możliwe gadżety szkolne ze zdjęciami buldogów. Urodziny mam w wakacje, więc zwykle nie organizowałam imprez, bo w lecie nikogo nie ma w mieście… To był wyjątkowy rok! Goście się spóźniali, myślałam już, że nic z tego nie będzie. Pojawili się wszyscy razem, 2 godziny po czasie, z pudelkiem na buty…pierwsza myśl „kupili mi louboutiny!!!”, moje zaskoczenie i szczęście nie miało granic kiedy okazało się, że to nie szpilki z najwyższej półki, ale BULDOŻER!!! Mój, najmojszy, mały buldożek!!! Wtedy przekonałam się, że mam najlepszych przyjaciół na świecie! Rodzice nie byli zachwyceni (też nic nie wiedzieli), tzn mama od razu zakochała się w Furii, tylko udawała złą, tata odgrażał się, że ją odda,a teraz to On jest jej najlepszym kolegą i towarzyszem zabaw:)
    Furia ma już 5 lat i jest najbardziej leniwym stworzeniem na świecie! Mam też kota, ale w przytulaniu Furka jest zdecydowanie bezkonkurencyjna, zawsze musi do kogoś przylegać.
    z tego co się orientuję mieszkamy niedaleko od siebie 🙂 może spotkamy się kiedyś na spacerze i Twoje bulwy zdołają rozruszać Furię 🙂

  23. Świetnie, że napisałaś taki uświadamiający post! Ras psów, które wymagają specjalnej, i nie rzadko drogiej, opieki jest sporo.

    Sama jestem miłośniczką spanieli. Obecnie mam dwuletniego „maluszka”, którego właśnie czekają testy alergiczne z powodu skórnych problemów.
    Wcześniej miałam 18-letniego spanielka, dożył z nami pełnoletniości! 🙂 Wszyscy tak bardzo dziwili się, że pies może dożyć tak pięknego wieku, a prawda jest taka że ogromnie dużo zależy od podejścia właściciela. Cezar, 18latek, chorował poważnie na stawy, do tego stopnia że na pewnym etapie nie był w stanie chodzić, a lekarz sugerował ulżenie mu w cierpieniu.
    Nie poddałam się jednak i przez blisko 3 tygodnie zostawałam z nim w domu i sama podawałam zastrzyki, by nie musiał dzień w dzień wędrować do weterynarza. Wyzdrowiał i przeżył z nami kolejne 5 lat!

    Dla wielu takie „poświęcenie” finansowe lub czasowe jest niewyobrażalne, bo jak to tak „dla psa?!”. Wiele osób ignoruje problemy zdrowotne zwierząt, często nie podejmując leczenia takiego psa bądź zbyt pochopnie decydując się na uśpienie zwierzęcia. A przecież nie zostawiamy naszych bliskich w potrzebie i chorobie na pastwę losu. Dlaczego więc mielibyśmy zostawiać naszych czworonożnych członków rodzin?!

  24. Bardzo fajny post, może ktoś coś z niego wyniesie bo jest bardzo wartościowy. Może napiszesz post o pielegnacji takiego pieska? Czy trzeba przemywac mu fałdki, uszy etc. Jestem ciekawa na maxa bo sama myślę o piesku. Na razie musze stworzyć warunki dla pieska.

  25. Świetnie Eliza, że uświadamiasz ludzi, że zwierzęta to także wydatki ! Moim zdaniem nie tylko rasowe zwierzaki ale i kundle czy zwykłe dachowce są tak samo podatne na choroby, tylko, że w przypadku zwierząt rasowych już je znamy i wiemy „czego się spodziewać”. Sama mam Ragdolla i już wiele z nim przeszłam, co prawda drobnostek, ale wiele: zapalenie spojówki, gorączka, a traz jakaś infekcja skórna przez którą … łysieje ! Jeden weterynarz podejrzewał grzybice skóry (osłabiona odporność po przyjmowaniu antybiotyku – jak u człowieka) jednak ostatecznie okazało się, ze to przez… karmę ! Podawaliśmy mu Royal Canin (od kiedy go mamy czyli od roku), jednak kiedy Polska zajęła się jego dystrybucją kompletnie zmienili skład (jak się można spodziewać – na tańszy i gorszy) a nasze pupile przez to cierpią ! Po zmianie karmy wszystko powoli wraca do normy, to niesprawiedliwe jak dystrybutorzy nas oszukują. Przez to cierpimy zarówno my i jak i nasi pupile. Pozdrawiam !

  26. Świetnie Eliza, że uświadamiasz ludzi, że zwierzęta to także wydatki ! Moim zdaniem nie tylko rasowe zwierzaki ale i kundle czy zwykłe dachowce są tak samo podatne na choroby, tylko, że w przypadku zwierząt rasowych już je znamy i wiemy „czego się spodziewać”. Sama mam Ragdolla i już wiele z nim przeszłam, co prawda drobnostek, ale wiele: zapalenie spojówki, gorączka, a traz jakaś infekcja skórna przez którą … łysieje ! Jeden weterynarz podejrzewał grzybice skóry (osłabiona odporność po przyjmowaniu antybiotyku – jak u człowieka) jednak ostatecznie okazało się, ze to przez… karmę ! Podawaliśmy mu Royal Canin (od kiedy go mamy czyli od roku), jednak kiedy Polska zajęła się jego dystrybucją kompletnie zmienili skład (jak się można spodziewać – na tańszy i gorszy) a nasze pupile przez to cierpią ! Po zmianie karmy wszystko powoli wraca do normy, to niesprawiedliwe jak dystrybutorzy nas oszukują. Przez to cierpimy zarówno my i jak i nasi pupile. Pozdrawiam !

  27. Pamiętam modę na yorki. Moja mama jej uległa i strasznie chciała mieć takiego pieska. Szukała długo i pewnego razu trafiła na jakąś (moim zdaniem pseudo) hodowlę . Jej właścicielka pokazywała mojej mamie różne pieski, i w jtórymś momencie pokazała się maleńka suczka. Wyglądała jakby była garbata, tylne nóżki miała troszkę pokrzywione. Właścicielka hodowli chciała ją od razy schować, ale mojej mamie tak się żal tego psa zrobiło, że go kupiła. I jeszcze jednego, najbardziej wystraszonego z całej gromadki.

    Teraz Figa (ta mała i garbata) ma już 5 lat i jest kochanym psiakiem. Nie można jej było zrobić żadnej operacji w związku z nóżkami, ale chodzi bez problemu. No i jest maleńka, waży 1,5kg (nie urosła). Drugi piesek mieszka ze mną, też jest kochany i na szczęście nigdy nie chorował.

    Po co to piszę? Bo po pierwsze jestem trochę zła na mamę, że nigdzie nie zgłosiła tej pseudohodowli (chociaż 5 lat temu przepisy odnośnie sprzedaży psów nie były takie rygorystyczne). Po drugie chciałabym zwrócić uwagę wszystkich na to, że nie moda powinna być ważna tylko nasze warunki mieszkaniowe, finansowe i nasz styl życia.

    I jeszcze co do finansów to każde zwierzę wymaga większych lub mniejszych nakładów finansowych. Mój „york” zje wszystko co mu dam i nigdy nie ma żadnych problemów żołądkowych. Mam też kotka ze schroniska. Maleństwo ma 5 miesięcy. I
    bardzo często muszę chodzić z nim do weta. Nie mówiąc już o tum, że ma grzybicę z którą walczę. Ale i tak go kocham:)

    Pamiętajcie, że nawet pozornie darmowe zwierzę ze schroniska wymaga opieki. Więc przed kupnem/adopcją warto się zastanowić co będzie, gdy nasz zwierzak zachoruje.

  28. Sama mam buldożka francuskiego – ma 11 mc i tak jak Twoje pociechy mieszka w lb:) to co piszesz to prawda – jest to rasa wymagająca. Jest to najcudowniejsza rasa na świecie 🙂 🙂 🙂 (każdy właściciel bulwy to powie ;p) ale czasami generuje duże koszty (stałe koszty – karma, suplementy też mało nie kosztują). Należy być na to przygotowanym !!! a nie w przypadku problemu załamywać ręce… każdy przed zakupem lub adopcją psa powinien przeczytać możliwie jak najwięcej informacji o rasie, zastanowić się, przekalkulować – to decyzja na lata.

  29. A ja jestem dumną mamą dla buldoga angielskiego! Z mężem spotkaliśmy go w lokalnym schronisku, gdy akurat rozglądaliśmy się za hodowlami – piesek roczny, po przejściach (dwie rodziny już go oddały, jedna ze względu na koszty utrzymania i ilość potrzebnej pielęgnacji, druga, „bo piesek zbyt aktywny i wymaga od nas nieustannej zabawy”), a na dodatek właśnie przeszedł operację oka (miał gigantyczną narośl) i widoczną, deformującą oko bliznę. Tu, w Stanach wygląda to tak, że schronisko zdecydowało się „tylko” oddać nam psiaka jako rodzinie zastępczej, by uniknąć sytuacji, gdzie okaże się, że nie będziemy mogli/potrafili się nim zająć lub nie stworzymy mu odpowiednich warunków. Przechodzimy cotygodniową wizytę, wszyscy są zachwyceni, bo pies przybrał na wadze (karmimy go specjalną (nietanią) karmą dla buldogów angielskich, która działa cuda na jego system trawienny i niweluje pierdzenie!), dbamy o czystość jego fałd skórnych i zębów. Mamy ustalony kolejny zabieg, bo problemy z okiem wracają. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że, dopóki jesteśmy rodziną zastępczą, wszystkie koszty leczenia pokrywa stowarzyszenie (które funkcjonuje jak schronisko z lecznicą), a oni zdecydowali, że nie będziemy mogli go adoptować, dopóki oko nie zostanie wyleczone. Na pewno to nie będzie koniec kosztów, bo buldogi mają problemy zdrowotne i jesteśmy na nie przygotowani, ale bycie bulmamą wynagradza wszystko!

  30. Niestety to się tyczy każdej rasy, na którą jest moda 🙁 Ja jestem akurat właścicielką labradora, i wciąż panuje o nich mit bezproblemowego psa, a to wariaty czasem nie do opanowania. I każdego dnia jest mnóstwo nowych ogłoszeń o labkach do adopcji.
    A buldożka też sobie kiedyś sprawię, bo to moje marzenie. Tylko poczekam aż będzie mnie na nie stać 🙂

    1. Mój labuś też wariat ale pozytywny, jak go najdzie na zabawę to oczka mu się świecą i robią okrągłe 🙂 poza tym jest bardzo posłuszny i przytulny ale faktem jest że wymaga dużej dawki uwagi. Uwielbia aportować i potrafi odgryźć misiowi mordkę jak się człowiek nim nie interesuje;p

  31. Ja ogolnie jestem przeciwko kupowaniu psow. Jesli brac psa to tylko adopcja, oczywiscie dla rozsadnych ludzi o wielkim sercu. Pies to nie buty, nie powinno sie ich sprzedawac, tym bardziej ze jakas moda zapanowala. Uwazam ze chodowle psow nie powinny istniec, wystarczajaco jest ich w schroniskach, na ulicy czy u nieodpowiedzialnych ludzi. Zarabiac na sprzedazy psow to jak na handlu dziecmi – takie moje zdanie.
    Ja mam psa znaleznego, z przypadku, skarbonka jakich malo bo niepelnosprawny, ale wole sama nie zjesc niz jego nie leczyc czy nie nakarmic.
    Apropo kaszy- na co uczulil mnie moj weterynarz- pecznieje w psim brzuszku, moj przez to mial ciazowy brzuch i ciezko oddychal, wiec lepszy jest ryz z kurczakiem i np marchewka.

    1. A co w przypadku, kiedy ktoś potrzebuje psa o konkretnych predyspozycjach? Z psami ze schroniska i mieszańcami jest ten problem, że nigdy do końca nie wiadomo, jaki mają charakter, jakie potrzeby.
      Nie wyobrażam sobie, żeby przy trybie życia mojej rodziny (częste wyjazdy – oczywiście ze zwierzakiem, dużo gości, dużo obcych przewijających się przez dom) wziąć psa, który będzie warczał na obcych, a nie mam gwarancji co do charakteru psa za schroniska. Po to są hodowle, po to są psy rasowe, żeby osoba, któa dokładnie wie, jakiego psa potrzebuje, nie miała potem problemu i nie musiała – nie daj Boże – takiego psa oddawać, bo np. nie lubi dzieci, niszczy meble, potrzebuje o wiele więcej ruchu niż można mu zapewnić.

    2. A czy w przypadku rasowego psa masz 100% pewność co do jego charakteru? To już lepiej wziąć dorosłego psa ze schroniska, bo przynajmniej wiadomo co z niego wyrosło.. Poza tym istnieją jeszcze behawioryści 😉

  32. I wiem co mówie bo miałam już dużo piesków… Jamnika, Westa, Hovawarda, Szpica czyli Pomerianiana, Owczarka niemieckiego i dobermana… oczywiście na przestrzeni wieluuu lat. Każdy pies miał jakieś problemy zdrowotne, jedne miejsze drugie większe… ale nigdy by mi do głowy nie przyszło mówić komuś nie kupuj tej rasy jeśli nie masz dużo pieniędzy…. Ehh….

  33. Eliza widać,że jesteś mega odpowiedzialną osobą!! jak robisz coś-to tylko na 100% i w pełni świadomie. Podziwiam Cię!! pozdrawiam gorąco JJ:)

  34. Jeśli ktoś prawdziwie kocha psy to nie zdecyduje się na rasowego psa. Każda rasa ma predyspozycje do pewnych chorób, rasowe pieski nawet wspomagane lekami żyją krócej i na starość chorują. Nie chodzi tu o koszty leków czy wizyt u weterynarza. Żal serce ściska kiedy ukochane zwierzę cierpi, dlatego nie rozumiem dlaczego ludzie poświęcają zdrowie psów dla zachowania rasy. Wśród ludzi kazirodztwo jest przestępstwem właśnie ze względu na ryzyko wad genetycznych i chorób, więc po co skazywać zwierzęta na taki los? Z powodu wystaw, snobistycznych pobudek czy mody na jakąś rasę? Wiem, że wybierając rasowego psa można przynajmniej w teorii przewidzieć jego wygląd i charakter, ale czy naprawdę warto dla takich pobudek poświęcać zdrowie i jakość życia psa? Nie mówię tutaj o psach, które pracują w służbach specjalnych czy spełniają inne odpowiedzialne funkcje. Chodzi mi o pieski, które ludzie biorą do domu, dla rodziny..

    Sama mam dwa kundelki, jeden ma już 18 lat, jest głuchy i ma zaćmę, ale wyniki badań ma dobre i nie ma przepisanych żadnych leków na stałe. Gdyby był rasowym pieskiem dożyłby pewnie 12 lat.

    1. Aha, czyli nie warto brać rasowych psów, bo żyją krócej i chorują? Taki tok myślenia wyłania się z tej wypowiedzi, więc nie wiem, co ona ma wspólnego z miłością do psów. I jak można mieć tyle tupetu, żeby oceniać, kto „prawdziwie”, a kto „nieprawdziwie” kocha psy.

    2. Ioannah,Grażka miała raczej na myśli to,że sztuczne „tworzenie” ras sprzyja wadom genetycznym i chorobom,na które psy rasowe dużo częściej zapadają. kiedyś nie było takich „wynalazków”,jak miliony ras psów,czy kotów,rozpoczęło się krzyżowanie i „stwarzanie” piesków,kotków,które spodobają się ludziom,stąd biorą się problemy zdrowotne.

  35. Myślę, że źle zatytułowałaś ten wpis – tytuł powinien brzmieć raczej „Czy pies to zwierzę dla Ciebie?”. Problemy, o których piszesz nie dotyczą jedynie buldogów francuskich, lecz również psów innych ras, a nawet kundelków, które w powszechnym mniemaniu są magicznie odporne na wszelkie choroby. Tymczasem każdy pies wymaga opieki, która wiąże się z określonymi, często niemałymi kosztami: na początku to smycz, obroża, adresówka, chipowanie, posłanie, zabawki, etc., a później regularne kupowanie karmy, suplementów diety i kontrolne wizyty u weterynarza. Nie ma się co oszukiwać – codzienna opieka nad psem również pociąga za sobą koszty, pewnie miesięcznie zbierze się tego kilkaset złotych. Oczywiście, to najbardziej podstawowe potrzeby, można wszak dorzucić do tego jeszcze na przykład koszt szkoleń (sama mam za sobą już dwa, psie przedszkole i bardziej zaawansowany kurs posłuszeństwa). Do tego trzeba doliczyć możliwość pojawienia się wydatków awaryjnych, jak wizyty u weterynarza, kiedy psiakowi się coś stanie – nie życzę nikomu, ale jazda późnym wieczorem do kliniki, bo jakiś „odpowiedzialny właściciel” wyszedł na spacer bez smyczy i bez kagańca ze swoim agresywnym psem, a jego pupil „przywitał się” z naszym czworonogiem to ani tanie, ani przyjemne doświadczenie. A co z wyjazdami na wakacje? Czy stać nas na opłacenie opieki petsittera przez x tygodni? Przykłady można mnożyć.
    Poza tym – o czym wielu ludzi zapomina – posiadanie psa to konieczność poświęcania mu codziennie kilku godzin. Na zabawę, spacery, szkolenie, etc. Pies to nie zabawka, której można poświęcić 3×10 minut rundki wokół bloku. Dla przedstawicieli praktycznie wszystkich ras (zdrowych i jeszcze w sile wieku) małych, czy dużych tryb spacerowy „na papieroska i do domu” to dużo, dużo za mało. Pojawienie się w domu psa mocno zmienia codzienny tryb życia, czy to buldog francuski, czy york, czy seter irlandzki (mój przypadek). Niestety, mam wrażenie, że mało kto się z tym wszystkim liczy, stąd przepełnione schroniska i fale porzucania psów przed wakacjami. Krótko mówiąc, każdy, kto chce mieć psa powinien się naprawdę bardzo, bardzo mocno zastanowić, czy stać go, aby poświęć mu czas i pieniądze, a dopiero potem myśleć nad tym, czy dana rasa jest dla niego odpowiednia czy nie.

    Dobrze, że poruszasz takie tematy, bo psia blogosfera to raczej wąskie środowisko, a ogromny zasięg Twojego bloga sprawia, że masz szansę trafić do wielu nie-psiarzy. Pozdrowienia dla Ciebie, męża i psiaków.

    1. Mysle, ze kazdy wlasciciel psa zdaje sobie doskonale sprawe z kosztow i tego, ze pies moze zachorowac, problem z niektorymi rasami polega na tym, ze jakaies tam choroby sa mu prawie na pewno przypisane

  36. To jest straszne jak ludzie potrafią krzywdzić zwierzęta i je oddają. Nigdy nie zrozumiem takiego postępowania. Jako że od zawsze uwielbiałam psy, koty i wszelkie zwierzęta nie wyobrażam sobie domu bez nich 🙂 Sama posiadam kotkę perską i niestety zawsze znajdą się jakieś dodatkowe koszty. Trzeba być tego świadomym, że w ciągu chwili coś może się wydarzyć. Niestety nie obrażam sobie karmić mojego zwierzaka karmą z supermarketu, która ma bardzo mało właściwości odżywczych i ma kolorowe chrupki „warzywka”, masakra. Na szczęście moja kotka siedzi tylko w domu, dostaje dobrej jakości karmę i żyje spokojnie już 12 rok 🙂
    Życzę dużo zdrówka dla piesków, są cudowne. Trzymaj się cieplutko, Buziaki 🙂

  37. Dobrze, że uświadamiasz ludzi w tym temacie, często bez namysłu ktoś bierze psa ze schroniska, czy innych źródeł, a później żałuje na jego leczenie i po prostu wyrzuca.
    Trzeba opiekować się zwierzęciem do końca, a nie traktować go jak zabawkę, której można się pozbyć w każdej chwili.

  38. Święta racja 🙂 Jak się ma nadmiar pieniędzy i sporo czasu to zachęcam do kupna psa. Wiele psów rasowych jest genetycznie obciążonych z czego ludzie nie zdają sobie sprawy, zresztą z kotami jest to samo. Ja mam 9-cio letniego shih-tzu i ciszę się że stać mnie na jego leczenie bo wiele jego braci z miotu niestety nie dożyła tego wieku. Kapsel ma wadliwą genetycznie wątrobę, kamienie w pęcherzu i woreczek żółciowy ciągle zapełniony. Więc operacja co najmniej 2 razy z w roku kilka krotne odratowanie psa z beznadziejnej sytuacji droga drastyczna dieta , codzienne suplementy. Powoli mogłabym za te koszty założyć swoją hodowlę ale Kapselka kocham i ostatni grosz byłam wstanie na niego wydać 🙂

  39. Jednej rzeczy nie moge zrozumiec (nie traktuj tego w zadnym przypadku personalnie :)). Sa osoby ktore uwazaja sie za milosnikow zwierzat i tak dalej, ale wspieraja (kupujac) tworzenie ras ktore kosztem zdrowia zwierzecia osiagaja ‚fajny’ wyglad. Przykladem wlasnie jest ta rasa, ktora kosztem takiego pyszczka ma problemy z oddychaniem. Oraz mase innych ktora kiedys sie ujawni i pies bedzie sie meczyl, sama stwierdzilas ze sa chorowite ( rada sztucznie stworzona, dla ludzi). Oczywiscie nie tylko ta rasa, bo np chiuaua pozadana jak najmniejszs (samiczkom bardzo malym pekaja miednice w czasie porodu). Ja rozumiem kochanie zwierzat ale czy to humanitarne?

  40. Skoro te buldożki mają tyle wad genetycznych i tyle cierpią w ciągu życia, a bez operacji czasami w ogóle nie mają szans na przeżycie, to zastanawia mnie, po co się takie psy w ogóle hoduje. Podobnie jest pewnie z innymi wyszukanymi rasami. Po co mnożyć pieski, które są narażone na tyle chorób i powikłań? Nie mówię oczywiście, żeby nie ratować i nie kochać tych, które już istnieją, ale hodowanie tak słabych genetycznie ras jest dla mnie nielogiczne.

    1. Każda rasa jest skazana na wady genetyczne, nie da się tego uniknąć, ale jak już się decydujemy na takiego psa to kupujmy rozsądnie od sprawdzonych hodowców. Przez ludzi, który bardzo chcą ale ich nie stać powstają pseudohodowle, którym w głowie zarobek niezależnie od faktu, że pies się męczy i jest chory.
      Mam buldoga francuskiego od ponad 1,5 roku i jeszcze nie miałam z nim żadnych problemów. Nawet gdyby coś się działo to budzić się co rano obok tej płaskiej mordki i słuchać tego chrumkania to cudowna sprawa! <3

    2. Wady genetyczne powstają w wyniku nieprzemyślanego skojarzenia. Zazwyczaj chorowite psy pochodzą z pseudohodowli, gdzie hodowca o genetyce ma takie pojęcie jak ja o fizyce kwantowej. Psy i suki nie są badane, często jest to chów wsobny, a już w podstawówce uczą, co się dzieje, jak skrzyżuje się dwa spokrewnione osobniki. Nastawione jest to na zysk, a ceny szczeniąt zaczynają się od 500zł, ale ludzie kupują, bo „chcą psa na kolanka, po co mi rodowód”. Potem płacz i zgrzytanie zębów, bo koszt psa zaczyna opiewać po leczeniu na 5tys.
      Szczenię z profesjonalnej hodowli, gdzie hodowca: musiał zjeździć ileś wystaw, znaleźć najlepszego reproduktora, posprawdzać przodków, czy aby na pewno nie ma pokrewieństwa, zrobił badania, odżywiał sukę najlepszą karmą, suplementami, płacił za najlepszego weterynarza, szczenięta żyły w godnych warunkach, odpowiednio socjalizowane i z podstawowymi umiejętnościami oraz wyprawką, wydawane były najwcześniej po ukończeniu 10 tygodni – nigdy nie będą tańsze niż 2tys. Będą to psy zdrowe, zrównoważone i z odpowiednim charakterem. Buldogi nie są słabe genetycznie, są „hodowcy”, którzy o genetyce nie mają pojęcia, a biorą się za to. Większość posiadaczy psów myśli, że może hodować, bo suka raz musi mieć miot, bo szkoda psa z papierami, bo ładne szczeniaczki będą, a później mamy takie kwiatki.

  41. Masz absolutną rację .Tyle ,że to nie dotyczy tylko tej rasy a ogólnie psa , zwierząt.
    Psiak jak dziecko i tak trzeba do tego podejść . Wiem co to leczenie psa i związane z tym koszty .Decydując się na te cudowne stworzenia trzeba mieć świadomość ,ze mogą chorować jak ludzie i może to wymagać nakładu finansowego .
    Podejmujmy świadome decyzje , mądre a nie ,, modowe ,, czy kierując się kaprysem .
    Rocky skradł moje serce , jest cudowny 🙂
    https://www.facebook.com/photo.php?v=623498411059803&set=vb.102728936470089&type=2&theater
    czy nie cudowny 😉

  42. Eliza, dlaczego właściwie zdecydowałaś się akurat na tę rase?
    Co do nieprzemyślanych adopcji psów…kolega pracujący w schronisku mówił mi, że jak swego czasu panowała „moda na husky” to masowo trafiały do schronisk husky od starszych osób, które nie radziły sobie z nimi a wzięły te psy bo takie ładne i milutkie.. (?). Prawda jest taka, że dla nieodpowiedzialnego właściciela nawet kundelek może okazać się zbyt dużym wyzwaniem bo jeśli zachoruje to również są to spore koszta…a stary pies to nieustanne kupowanie witamin wzmacniających, walka z różnymi schorzeniami itd.

  43. Przed zakupem swojego psa chyba pół roku spędziłam z nosem w książkach i forach na temat tej rasy [mam prawie 6-cioletniego labradora]. W tamtym czasie panowała na nie ogromna moda – wszędzie były zachwalane jako cudowne, rodzinne psy, które uwielbiają dzieci, jednak nikt już nie wspominał o tym jak bardzo są żywiołowe i jak wielkiej potrzebują uwagi. Nikt nie wpominał o tym, że w końcu to rasa myśliwska, z którą trzeba intensywnie pracować, żeby nie rozniosła domu czy mieszkania [genialnie ukazuje to film „Marley i ja”]. Ja oczywiście na to wszystko byłam w 100% przygotowana i wiedziałam na co się decyduję – o dziwo w ciągu tych sześciu lat ucierpiała za młodu tylko jedna para kapci – też trafił mi się wyjątkowy i wyjątkowo mądry egzemplarz;)
    Co więcej, nikt również nie wspominał, że ten „rodzinny” pies rzeczywiście będzie świetnie się dogadywał z dziećmi pod warunkiem, że nie będzie psem z jakiejś wypaczonej pseudohodowli, po nieznanych rodzicach [często rodzeństwie] lub przypadkowo dobieranych. Nikt nie wpominał, że taki pies często może stwarzać niebezpieczeństwo dla najmłodszych członków rodziny ze względu na swoje zachowanie, któremu nie jest winien, a które potrafiłby skorygować jedynie doświadczony właściciel.

    I tym sposobem widzimy w schroniskach czy na ulicach psy >w typie< rasy, które niczemu winne zostają bez właściciela – "bo to niegrzeczny, nie słucha się, zjadł mi kanapę/telefon/buty, NIE WYGLĄDA TAK JAK POWINIEN, jest chory/ma alergię/dysplazję, ja nie wiedziałem, nie stać mnie na operację oraz hit – MYŚLAŁEM, ŻE BĘDZIE TROCHĘ MNIEJSZY".

    Mojego psa całe szczęście ominęły przygody z dysplazją, czy innymi wadami stawów, ale jest alergikiem i wymaga ciągłego i kosztownego odczulania. Jednak u mnie jest ta "subtelna" różnica, że z pełną świadomością wiedziałam, na co się decyduję, tak jak z pełną świadomością 4 lata później przygarnęłam biednego, chorego owczarka, którym również opiekuję się do dziś – wraz z jego wszystkimi "wadami" i wspaniałościami.

  44. Mądre słowa! Świetnie, że uświadamiasz ludzi w tym temacie. Moda jest i nie jest to zbyt dobre dla psiaków.
    Dodam jeszcze, że nawet jeśli psiak jest super zdrowy to i tak koszty są niemałe i też trzeba o tym pamiętać. 400zł to jest po prostu nic. Ja mam bulwiaka, akurat „trafił” mi się niemalże okaz zdrowia jak na bulwę, praktycznie bez alergii, a i tak kosztuje niemało, bo karma dobra musi być, bo kontrole, szczepienia, suplementy, ochrona przed pasożytami, legowiska, obroże, smycze, szelki, zabawki, artykuły do pielęgnacji… to wszystko kosztuje, szczególnie na początku i warto mieć tego świadomość 🙂
    pozdrawiam i dużo zdrowia dla brygady RR 🙂

  45. no niestety… są to bardzo kochane pieski bo nie wyobrażam sobie naszego życia bez buldożga Filusia ale My również wydajemy bardzo dużo pieniążków, jutro czeka nas rezonans magnetyczny (800 zł jedno zdjęcie) bo nasze maleństwo ma chory kregosłup ;(

  46. A ja się zastanawiam zupełnie nad czymś innym.

    Rok temu miałam dylemat. Buldozer albo pit bull. Wybralam pita z roznych przyczyn. Faktem jest, ze to pies morderca – potrafi zalizac na śmierć!!!!! Jest to mlody szczenior, 9 miesięcy. Teraz zastanawiam się nad kompanem dla niego i od jakiegoś czasu mocno myślę o bulgocie francuskim. Wiem jakie sa koszta weterynaryjne, moj pit juz przechodzil zapalenie 3 powieki, nie rzadko ma zapalenie pęcherza…
    Bulgota chcialabym bardzo, bardzo nie ze wzgledu na modę, a na uwielbienie do tych piesow – znam rasę. Pytanie tylko, co będzie jak się chłopaki, ew. pies i potencjalna suka nie dogadaja?
    To jednak zupełnie inne charaktery.
    Z pitem chodze na posluszenstwo, będzie to rowniez pies obronny. Buldoga tez wysłałabym na kursy. Obawiam sie sytuacji „zostawiam je same w domu na 8 godzin”.
    Demolka…
    jak moglabym sobie z tym poradzic?
    Na dwor nie wypuszcze, na balkonie nie zostawię.

  47. Ja mam 5 psów(mopsa, buldoga angielskiego, labradora, jamnika i owczarka). Jamnik ma już 16 lat, dwa lata temu dostał udaru i 3 miesiące codziennie go rehabilitowałam a ludzie kiwali głową i mówili, że po co się tak męczyć lepiej go uspać i jak możemy tyle pieniędzy na psy wydawać. Dzisiaj biega na spacery jako pierwszy z całej gromadki:)
    Dziękuję Ci bardzo, że uświadamiasz ludziom, iż pies to nie zabawka!
    Pozdrawiam:)!

    1. Przerabiałam z jamniorem to samo, uszkodzenie kręgu i nie chodził, dodatkowo chory żołądek, wszyscy mówili żeby go uśpić, ale jak można uśpić nie walcząc! Od małego był non stop chory, wydaliśmy na niego majątek. Rysiu oczywiście wyzdrowiał, dożył prawie 19 lat 🙂 Zmarł z powodu starości i związanej z tym niedoczynności ukł. krwionośnego i oddechowego. Ale był zawsze meeega szczęśliwy :)))

  48. czy karmisz je tuńczykiem z puszki? Zastanawiałam się jaką alternatywę stosować dla kurczaka i tuńczyk wydaje się całkiem fajnym rozwiązaniem dla mojej bulwy 🙂

  49. Może nie mam Francuza, ale mam Mopsa i popieram twój post. Skoro potencjalnej właścicielki nie było stać na 400 zł darowizny za adopcję to co dopiero na ewentualne leczenie?! Dodam jeszcze tylko, że pies z rodowodem ZKWP kosztuje od 2 tys.w górę! Z naszą suczką też przerabialismy uszkodzenie oka, wizyty na nocnym/ świątecznym dyżurze w lecznicy teraz szykujemy się do sterylizacji, kosztów nie liczę, jestem świadoma z czym łączy się posiadanie psa.

  50. Mój BF to chyba, jak narazie, okaz zdrowia:) kosztował nas ok. 3 tyś (korekta nosa, podniebienia i sterylizacja) ale od tej pory wszystko jest ok. Oby tak dalej 🙂

  51. Zgadzam się z tym co napisałaś w 100%. Ludzie ABSOLUTNIE nie zdają sobie sprawy z tego, jakiego psa chcą zakupić, czy też zaadoptować. „Bo jest śmieszny”, „bo jest ładny” – to są argumenty! Nóż w kieszeni się otwiera jak takie coś słyszę. Ostatnio znajomy mojej koleżanki powiedział że on baaardzo chce buldożka takiego jak mój, bo zauroczył się jego mordką, mało tego chce go dla 6letniej siostry. Po tym jak go uświadomiłam jakie to temperamentne psy, silne fizycznie, adhd to niemalże norma, że chorują na milion chorób – stwierdził, że musi to przemyśleć… Ręce opadają…

  52. hej!:) tez mam pieska buldoga f. mam go od 8 listopada 2012. Jest kochanym zwierzakiem:) i kosztownym powiedzialabym ze nie nadaje sie dla osoby ktora malo zarabia. Mialam go przez 6 miesiecy na studiach i tez powiem ze nie mozna miec takiego psa jesli nie ma sie duuuzo czasu dla niego od tamtej pory do teraz jest w domu rodzinnym .Przez pierwszy miesiac rodzice myslalam ze mnie zabija jeszcze twierdzili ze z wygladu im psa nie przypomina;] no co tu duzo mowic nie chceili go;/ ale pozniej mijaly nastepne tygodnie miesiace wracalam mniej wiecej co 2 tyg na week do domu i szok! piesek panem domu rodzice lataja za nim spi z nimi w lozku jesli tylko cos mu jest to zaraz do weterynarza:) buldoga f nie da sie nie pokochac! staram sie czeso wracac do domu i spedzac z nim czas no i przez cale wakacje jestem w domu..
    majac go jeszcze na studiach zachorowal mial silnie przekrwione oczy i tracil siersc… chodzilam po wet. w krakowie powiem tyle zal zal zal od weterynarza do weterynarza nikt mi nie zbadal co to sie dzieje truli jakas chemia lekarstwa ludzkie mu nawet dawali jakies zastrzyki nic nie pomagalo.. (moge jesli ktos chce odradzic kilku wet w krk) gdy juz piesek byl w domu pojechalam do wet w rz. po 10 minutach wizyty pani pobrala naskorek i okazalo sie ze ma nuzenca … takie trudne to bylo?;/ to tez wiazalo sie z duzymi kosztami do wet mam ok 30 km wizyty co ok 7-9 dni zastrzyki kropelki itp po dlugim leczeniu juz jest ok:) ale przekrwione oczy zostaly..
    moj piesek mial raz walke^ z kotem i do teraz ma blizne na oku wiazalo sie to z co 7 dniowymi wizytami u weterynarza bylo to ok 8 wizyt.
    wiem ze bedzie tez mial w przyszlosci operacje na wylatujace rzepki.

    jesli chodzi o jedzenie to karma u mnie odpada kupowalam specjalna na buldogow f i dla alergikow nie przepada za nia i tez patrzac na sklad to tam sama chemia;/ co weterynarz to inna opinia jeden mowi tylko o karmie drugi o miesie kurczaku inny o wieprzowym…

    a teraz seria pytan;p
    -jakie jedzenie dajesz pieskom?
    -co zrobic z oczkami? porzez 3/4 dnia sa czerwone lzawia
    pod oczami ma pysie caly czas mokre i od lez brazowe slady co widac(piesek jest bialy:)) wycieram plynem z hexodermu ale nie pomaga
    -jakiego szamponu uzywasz hexoderm jest ok?
    – jakiego rodzaju szczotke uzywasz ?
    -jakie badania robisz regularnie pieskom?

  53. Bardzo mądrze napisałaś! Ja mogę tylko dodać, że to bardzo uparta rasa, wymagająca dużej konsekwencji od człowieka. Trzeba poświęcić im sporo czasu aby je ułożyć i dobrze wychować. Są niesamowicie bystre i wszystko szybko łapią, te złe rzeczy także. Dlatego człowiek musi trzymać rękę na pulsie. Jeśli ktoś pracuje od rana do wieczora i planuje zostawiać pieska na cały dzień samego to lepiej (niezależnie od rasy) niech odpuści sobie zakup.

  54. Dokładnie, buldogi francuskie są niezwykle delikatnymi psiakami. Jeszcze jako dziecko miałam Lucky`ego mojego kochanego buldożka i doskonale pamiętam jak wiele troski rodzice oraz ja wkładaliśmy w opiekę nad nim i jak było ciężko kiedy zaczął chorować. Buldogi francuskie wtedy były mało popularne, pamiętam nawet jak koleżanka z klasy śmiała się, że na spacery wychodzę ze świnką 🙂 Choć nie rozumiem tego porównania :P.
    Ostatnio u siebie w mieście widzę tendencję/modę na tę rasę. Nie jest to raczej korzystny trend- to niestety zawsze wiąże się z krzywdą dla tej rasy np. jest moda to coraz więcej pseudo-hodowli.
    Sama doskonale wiem, że zwierzę w domu=dużo radości=dużo wydatków. Już nawet moja kotka, „zwykły dachowiec”, pochłania dużą sumę pieniędzy. A jak wiadomo takie koty są bardziej odporne na choroby niż jakaś delikatna rasa. Przy wyborze zwierzaka trzeba się kierować wieloma czynnikami, ale nie powinna do nich należeć moda czy chwilowe zauroczenie daną rasą

  55. Podpisuję się pod tym artykułem w 100%! Ale bardzo proszę nie dawać pieskom kaszy, gdyż jest dla nich szkodliwa. Powoduje wzdęcia i może prowadzić do skrętu kiszek :/

  56. Potwierdzam. Buldogi to nie rasa dla każdego, poza tym że są kochane, to małe nadaktywne i bardzo wścibskie psiaki, które wymagają wiele uwagi i troski… porównałabym posiadanie buldoga francuskiego do opiekowania się dwuletnim dzieckiem. Buldogi nie są głupie, wręcz przeciwnie, moim zdaniem są za mądre i doskonale kalkulują w swoich małych główkach kiedy opłaca im się słuchać.Przykładowo, moja francuzka nie zawsze reaguje na komendy, szczególnie wtedy kiedy w perspektywie ma coś ciekawszego do roboty. Potrafi podać łapę, usiąść, nawet aportować, ale musi widzieć w tym jakiś cel i potrzebuje bodźców 😀 Przyzwyczaiłam się już, choć początkowo uważałam, że ona tego nie rozumie, albo jest leniwa… tymczasem, nasza buldożka zaledwie po kilku miesiącach przebywania w naszym domu uratowała nas od pożaru, musiała się zorientować, że tym razem musi zdać się na ludzi i swoim chrumkaniem, skakaniem po nas śpiących i w międzyczasie nabieraniem powietrza z uchylonego tylko okna udowodniła, że tę rasę cechuję również logiczne myślenie, na codzień tak bardzo zamaskowane 😉 my jesteśmy jej wdzięczni i bardzo ją kochamy.
    Myślę, że powinnaś tu poruszyć tu jeszcze temat pseudohodowli (tak a propos wszystkich zwierząt, nie tylko buldogów, choć wiadomo, że jak rasa staje się popularna to jest ich wysyp). Pseudohodowle stały się w Polsce „legalne” z tego co kojażę rok czy dwa lata temu. Mamy takie prawo, że nie wolno czerpać korzyści finansowej ze sprzedaży zwierząt, natomiast od tego czasu każdy może założyć legalną hodowlę, bo każdy może założyć związek (kynologiczny, fenologiczny itp.), który będzie miał nad taką hodowlą patronat. Chyba nie muszę Wam mówić jak takie miejsca działają, wystarczy przeszukać internet – albo tragiczne warunki, wyzysk suk, albo niedoświadczeni hodowcy, nastawieni tylko na zarobek – nie na hodowlę zgodną ze wzorcem rasy, hów wsobny, chore zwierzęta itp. Pamiętajcie, że jeśli Wam szkoda 2000+ zł na takiego czy innego psiaka, to ten ze schroniska czy adopcji będzie kochał was tak samo!
    Pozdrawiam,
    Właścicielka młodej buldożki 🙂

  57. Hej, ja od dziecka chciałam mieć psa – niestety rodzice nigdy się na tonie zgodzili. Odkąd zamieszkałam z moim chłopakiem teraz już narzeczonym cały czas marzyłam o piesku. On zresztą też chciał jamnika miniaturkę bo taki był, jest w jego rodzinnym domu. Twierdził, że to najmądrzejszy pies na świecie. Ja jamnika nie chciałam…
    Początkowo chciałam Maltańczyka bo widziałam gdzieś w tv i wizualnie mi się bardzo spodobał. Zaczęłam czytać o psach, oglądać programy w TV i dowiedziałam się dopiero wtedy, że psa należy wybierać nie po wyglądzie a po charakterze. Poszukiwania idealnego pieska zaczęły się na nowo. W TV obejrzałam chyba wszystkie odcinki „1001 ras psów i kotów”. Z opisu buldożer był idealny chociaż niekoniecznie mi się wizualnie podobał… Jednak charakter psa był idealny dla nas. Drążąc temat zakochałam się w buldogach. Narzeczony upierał się na jamnika. Buldogi nie podobały mu się nie pasowało mu że charczy i chrapie. Po pięciu latach mamy pieska! Na gwiazdkę 2013r mamy buldożka francuskiego 😀 Ja skakałam pod sufit, po tygodniu i on się przełamał. Dwumiesięczny piesek migiem nauczył się załatwiać na matę, później na dworze. Nauka komendy siat zajęła mi 10 minut (czytałam wcześniej książkę jak nauczać psa), podobnie leżeć… największe trudności sprawiała komenda „daj głos” ale po dwóch dniach piesio załapał o co kaman 🙂 Teraz kiedy narzeczony ma porównanie widzi, że buldog jest dużo mądrzejszy niż jego jamnik. Na szczęście nasza bulwa jak dotąd jest zdrowa i nie ujawniają się żadne alergie. Chociaż już raz się przeziębił, na szczęście obeszło się bez antybiotyku. Piesek wczoraj skończył pięć miesięcy jest radosny, bardzo mądry nic nie zniszczył ale to dlatego, że mało kiedy zostaje sam. Oboje prowadzimy firmy i może spędzać czas z co najmniej jednym z nas 🙂 Zastanawiamy się nad drugim pieskiem. Ja także zaobserwowałam, że zapanowała moda na tą rasę. Poczekam aż jakiś pieseł będzie do oddania i wtedy mam zamiar przygarnąć suczkę.

    P.S. Podeślesz mi na adres mailowy kilka przepisów. Staram się również gotować mojej psince jak dotąd dostaje ryż, pierś z kurczaka, marchewka i natka pietruszki. Jeszcze pytanie jak dobrze odmierzać porcje by dostarczyć psu wszystkich składników w odpowiedniej ilości ?

  58. Buldogi są cudowne! Sama mam boksera suczkę i jak widzę jakiegoś pomarszczonego psiaka (buldoga,boksera,mopsa) to serce mi się rozpływa, kocham te ich pyszczki i fafle. Zawsze mi sie wydawało, że takie psy nie trafiają w gusta ludzi, raczej np.labradory choć rzeczywiściew telewizji coraz wiecej tych psów, choćby reklamach

  59. Buldogi raczej określa się jako uparte – że komendy się nauczą szybko, ale niekoniecznie zawsze ją karnie wykonają (; To jest ich urok, ale fakt, nie są „łatwą” rasą i tanią też nie. Martwi mnie bardzo teraz ta moda na nie, bo wszyscy wiedzą jak się to kończy. Wiele z nich ma alergie, ale też codzienna pielęgnacja dla niektórych może być „uciążliwa”. Przemywanie fałdek pod oczkami, fałdek na pyszczku, czyszczenie uszu, kąpanie czy dbanie o pazurki i poduszki łap- dla ludzi to też niejednokrotnie jest fanaberia a nie obowiązek. A później zapalenie spojówek i rachunek na 500zł u weterynarza i w rezultacie pies ląduje w schronisku, bo chorowity. Tak samo branie psa tej rasy, jeżeli nie miało się wcześniej doświadczenia z psami i ich wychowywaniem. Później jest dramat, bo pies warczy, jak się z nim przeciąga zabawkę czy jak dominuje inne psy.
    Mój Burbon ma alergię na kurczaka i wieeele mnie to kosztowało, żeby nauczyć rodziców, że pies ma swoje jedzenie i koniec. Można mu dać smaczka, ale nie szyneczki. To samo z czekoladą czy pamiętaniem, żeby zabierać różne rzeczy z jego zasięgu, bo ukradnie i zje – moja jedyna porażka wychowawcza (; Później pies cierpi, nowi właściciele obwiniają „hodowców” albo pomstują, że pies głupi, a tak naprawdę to nie wiedzieli od samego początku, jak wygląda życie z psem i niejednokrotnie długi proces wychowywania i socjalizacji. Mój Burbon stał się psem towarzyszącym dopiero jak skończył 3 lata, wcześniej był po prostu chrumkającą kulą niespożytej energii. Dobrze, że poruszyłaś ten temat.

  60. podobały mi się od zawsze! Trzy miesiące temu po intensywnych poszukiwaniach znalazłam Morta 🙂 3,5 roku, malutki – ostatni z miotu, 6 kg wagi, zagrzybiałe uszy, zaropiałe oczy, przeokrutnie zepsute zęby, głęboka arytmia, dodatkowo zapalenie zatok. Moj Wet mowi na niego ´problem´. Ale po zabiegu czyszczenia i usuwania zębow, nocnych krwotokach, pękaniu szwow po kastracji oraz dwoch miesiącach codziennych wizyt to już chyba tak pieszczotliwie z tym ´problemem´. Nie oddałabym Morta za żadne skarby! Nie byłam do konca świadoma ile nieszczęść może spaść na jednego psiaka. Teraz wiem. Nie polecam okazów w tak opłakanym stanie ludziom ktorzy mają małe dzieci. Chyba że chcą mieć jeszcze jedno.

    1. ach ! Zapomniałam o alergii na kurczaka i na większość porządnych bezkurczakowych karm na rynku. I problemie z trzymaniem do spaceru… No cóż… Zachciało mi się buldożyny 🙂

  61. Wszystko co napisane to prawda mam buldożka od 5 miesięcy i troszkę choruje ma alergie więc też koszty leczenia są olbrzymie.
    Ale czego nie robi się z miłości dla swojego pupila 🙂 Wszystko dostaje czego mu potrzeba. Więc zdecydowanie nie jest to pies dla każdego 🙂

  62. Pani Elizo.
    Uważam, że poza miłością do piesków, ich właściciele zapominają o miłości do człowieka. Kiedy wielokrotnie proszę w parku o sprzątanie kup po swoich pieskach ( są one obrzydliwe!!!) patrzą na mnie jak na wariata. Obelgi lecą pod moim adresem: no bo jak? mam sprzątać po swoich kochanym pieseczku? przecież te kupki są takie małe! Dziesięć małych i zasrane pół trawnika, na który człowiek cywilizowany nie może wejść, usiąść czy pobiegać… Najgorsze jest to, że Ci ludzie nie wiedzą o co mi chodzi? Więc pytam czy w mieszkaniu jest tak samo? Czy dywan usłany jest tymi kwiatkami?
    Po zimie nie można przejść przez miasto bez odruchu wymiotnego. Mam podwórko, mam psa, mam zasrane ale u siebie, sprzątam ale po swoim….
    Dlatego też bardzo proszę aby Pani sama nie zapominała, ale również innych pouczała co to jest kultura społeczna. Pozdrawiam i zdrówka dla piesków.

    1. Planuję dodać wpis o tym. Jak najbardziej trzeba upominać, ludzi, którzy nie sprzątają po psach. Kiedy tylko coś takiego widzę, zawsze ludzi upominam. Mam to gdzieś czy to jest nastolatek czy starszy pan. Każdy ma obowiązek sprzątać po swoim psie.

    2. tak to prawda. Właściciele którzy w miejscach publicznych, gdzie na każdym kroku są śmietniki, nie sprzątają po swoich psach są nienormalni. Dla mnie najgorszym przykładem jest Kazimierz Dolny koło Lublina. To jest jakiś koszmar. Idziesz bulwarem a na trawnikach jedno wielkie GÓW*O ;| a najgorsze jest to że mój pies się też załatwił w takim miejscu i serio nawet nie wiedziałam jak sięgnąć po jego nieczystości, nie wkładając ręki w inne kupy. Myślałam że zwymiotuje… ;|

    3. odnośnie kup – też zbieram, i też przeraża mnie stan lubelskich trawników… to śmieszne, ale wyprowadzając psa na „dwójkę” pilnuję, żeby nie wszedł w dwójeczkę innego psa ;] paranoja…

  63. Chciałam dodać, że SAB do domów stałych, wysyła psiaki, które przeszły zabieg kastracji/sterylizacji. Koszt tych zabiegów ponosi SAB. Opłata w wysokości 400 pln, jest po to, byśmy mogli ratować kolejne psiaki!

  64. Miałam buldożkę 8 lat i naprawdę to jest kochana ale delikatna rasa. Nasza Gabunia od 6 miesiąca życia chorowała na alergię i miała wadę kręgosłupa. Ale oczywiście kochaliśmy Ją jak dziecko i leczyli dopóki się dało. Były momenty że była bez sierści tylko z ropnymi, zielonobiałymi wyrzutami( pryszczami). Różne preparaty czasami pomagały ale najlepiej działały sterydy. Ale po 8 latach też już nie pomagały. Dlatego Gabi tak się drapała że były już tylko rany . Do tego nogi odmawiały już jej posłuszeństwa . Musieliśmy się z Nią pożegnać 🙁 Kupiliśmy ją bez rodowodu i Pani oczywiście powiedziała że żaden z jej piesków nie miał alergii. Teraz wiem że jak się kupi taniego pieska bez rodowodu to i tak wyda się dużo na leczenie. Na naszą Gabi ludzie to się gapili bo była czasami łysa. Ale dla nas i tak najpiękniejsza 🙂

  65. Bardzo mądre słowa!! Zgadzam się niemal z każdym zdaniem. Sama mam buldożka (decyzja o tej rasie była przemyślana). Kiedyś w klinice po zrobieniu zdjęcia rtg i wykryciu kilku wad kręgosłupa usłyszałam od lekarza, że nie spotkał się niestety ze 100% zdrowym psiakiem tej rasy, ponieważ jest to rasa „stworzona” przez człowieka.. mój ma wady kregosłupa, arytmie serduszka i oczywiście alergie. Warto też dodać akapit o codziennej pielęgnacji bulwy (nawet „zdrowej”). Szczególnie latem borykamy się z krostkami, odparz(ż?)ynkami, łzwiącymi oczkami i opadającą powieką.. na co dzień w domowej apteczce pupila potrzebne są maści, kremiki, posypki, kropelki. Warto też to wziąć pod uwagę. Bardzo ważna u bulgodów jest codzienna higiena i nadawanie barw wojennych (propolis na fafelki:) A w kwestii ich mądrości również nie zgadzam się z utartym już zdaniem, iż jest to rasa „głupia”. Mój buldożek bardzo mądry jest, wszystko rozumie i wykonuje różne komendy za swoje ulubione (NATURALNE – …alergia..) smakołyki. Nie wiem jak Twoje, ale moja bulwa urządza tzw. galopy – czyli wariuje i biega bez pamieci po całym mieszkaniu lub polanie.. czytałam kiedyś, że im to mija.. mojemu póki co nie i mam nadzieje, że nigdy tak się nie stanie:):) Pozdrowienia dla Rocky’ego, Rambo i ich rodzinki 🙂

    1. Takie galopy my nazywamy godziną świni i mojemu po roku nie minęło! 😉 Ale to jest cudowne, więc niech biega do woli ;>

  66. A po jakimś czasie moda minie i buldożki zaczną masowo trafiać do schronisk. Niestety często będą one chore (bo szkoda będzie kasy na leczenie i łatwiej oddać lub porzucić), zaniedbane czy zwyczajnie niechciane (bo ta rasa jest już niemodna i trzeba kupić coś nowego, aby być „na topie”). Nie mówię, że wszyscy tak postępują, ale zazwyczaj tak, niestety, kończą się mody na daną rasę. Ludzie! Zwierzę to nie zabawka i dlatego sprawdźcie czy dana rasa spełnia wasze wymagania zanim zdecydujecie się na zakup psiaka…

  67. Ja zaadoptowałam akitę japońską, na którą też nastała „moda” wiele lat temu za sprawą filmu „mój przyjaciel Hachiko” i z tego co się dowiedziałam z fundacji, to do teraz zbierają żniwa niestety (film jest z 2009) 🙁 ludzie pooglądali film i chcieli takiego wiernego i idealnego psa. Niestety nie ma takich psów! najpierw trzeba włożyć mnóstwo czasu i pracy w ich wychowanie, no ale nie dla wszystkich to niestety było takie logiczne:(

  68. Mnie także wydaje się, że ludzie kupują te psy z tego powodu, że są modne, a nie, że są piękne, słodkie, czułe. . Mnie także to niepokoi, ponieważ kocham zwierzęta i walczę o ich dobro. . W tej chwili panuje na nie szał, tak jak jeszcze niedawno na chihuahua. . Niedługo okaże się, że moda na te słodziaki przeminęła i wiele z nich straci dom . . Jest to smutne, ale niestety prawdziwe. . ;(

  69. Nie napisałaś o jednej rzeczy, która u mnie przeważyła w podjęciu decyzji, ze to nie jest psiak dla mnie, może to dla niektórych błahe, ale te psy strasznie głośno chrapią, myślałam o adopcji/kupnie buldoga angielskiego, do czasu aż nie usłyszałam jego snu na żywo.. 😉

  70. Witaj Elizka ! Pragnę od pewnego czasu zakupić szczeniaka rasy buldog francuski. Dzięki Twoim opowieściom nabrałam jednak dystansu do ogłoszeń allegro i tablica… teraz wiem jakie to niebezpieczne. Dlatego chciałam prosić Cię o polecenie hodowli, którą teraz z czystym sumieniem po swoich doświadczeniach mogłabyś polecić. Czekam z niecierpliwością na odpis. Pozdrawiam, Karola 🙂

  71. Witaj ! Nie muszę chyba pisać, że świetny post bo pewnie to wiesz ! Na ten post trafiłam przez przypadek i powiem tylko, że mnie to po prostu boli… Ludzie mimo tego, że ( rzadko ale zdarza się ) wiedzą czego wymaga rasa to im się po prostu nie chce. Tak samo biedny husky mojego kolegi, który męczy się na 10 piętrze… Czasami jak mam po drodze na trasie to biorę go na 10 km z moim dobermanem bo przecież kolega woli ( bezrobotny ) grać w jakieś strzelanki na komputerze !

  72. decydując się na takiego pieska nie można ulegać chwilowej modzie. Musimy pamiętać, że to decyzja na kolejne 15 lat. Psiak to nie przedmiot, który możemy wyrzucić jak nam się znudzi. Ja w domu mam goldenka i nie wyobrażam sobie innej rasy. Choć czasem to straszny uparciuch i daje popalić 🙂

  73. Na pupila trzeba być przygotowanym jak na dziecko. Taka decyzja ma swoje konsekwencje. Trzeba dbać o zdrowie i dobre wychowanie w harmonii i miłości. Wierzę, że im więcej będzie się o tym wspominało tym większa będzie ludzka świadomość, a zarazem więcej szczęśliwych psiaków.

  74. Mam problem z moim Bossem. Od kilku dni ulewa mu się jedzenie. Jak zeskoczy z łóżka lub z biegnie z górki zdarza mu się wychlustac z pyska to co jadł jako ostatni posiłek. Nie wiem co robić?

  75. Zgadzam się z tobą. Od pewnego czasu chęć posiadania buldożka wydaje się swego rodzajem modą, a pies dodatkiem… Ja zawsze jak idę gdzieś z Vigo i otrzymuję pytanie czy ta rasa jest łatwa odpowiadam szczerze, że nie. Niektórzy są taką odpowiedzią zdziwieni, nie takiej oczekiwali. Ale raczej zniechęcam niż zachęcam (ci co są decydowani i tak już nie zmienią decyzji). I nie chodzi tu o negatywny przekaz, bo buldożki są kochane i wg. mnie to najlepsza rasa na świecie, ale o świadomy wybór – nic mniej nic więcej. Pozdrawiamy

  76. Jaki charakter ma buldog francuski często ludzie pytają na forum. Ja mam takiego pieska i mi się wydaje, że to jest sprawa indywidualna jak takiego zwierzaka wychowamy. Spotykamy buldogi z łagodnym charakterem inne natomiast próbują dominować i atakować. Także według mnie nie ma uniwersalnego charakteru jaki ludzie próbują dokleić do tej rasy.

  77. Śliczne buldożki 🙂 Ta rasa podoba mi się od chwili, kiedy pierwszy raz zobaczyłam takiego pieska (czyli daawno zanim stała się modna). Zresztą kupowanie psów „bo moda” to głupota. W mojej dzielnicy jedno małżeństwo się w tym specjalizuje, była moda na grzywacze chińskie, mieli grzywacze, była moda na jakąś tam rasę ozdobną (nie pamiętam już jaką) – od razu znikły grzywacze (sztuk 2), a pojawiły się pieski obecnie „topowej” rasy. I tak ciągle, nowe psy co 2-3 lata… Ja sama mam obecnie drugą kundelkę, bardzo już wiekową. Kiedy odejdzie za TM, to raczej zdecydujemy się na kolejnego psa, teraz raczej rasowego (myślimy, może buldożka lub maltańczyka, bo te rasy są ponoć skore do współżycia z innymi domowymi zwierzakami, a tych mamy dużo, wszystkie trzymane wolnowybiegowo). Niestety, pseudohodowle to utrapienie, ostatnio widziałam ogłoszenie, że pani sprzedaje małe yorki (za cenę zawrotną), które jej suczka urodziła po „romansie z rodowodowym paniczem”. O rodowodzie suczki słowa nie ma, więc maluchy na 100% pseudohodowlane 🙁 A dobra karma dla każdego zwierzaka kosztuje. W osiedlowym sklepie zoo dla świń morskich tylko Vitapol (samo „zdrowie”), jak spytałam o Versele Laga, czemu nie sprowadzają – cisza… W domyśle, większość kupi Vitapol za 5zł, którego świnka zje może 5% zawartości. No ale jest TANI! A mało kto kupi VL, drogą a zbilansowaną.

  78. Witam,
    Prxeczytalam artykul i poprostu musialam napisac kilka slow o moim skarbie. Moj kochany buldogiem francuski to 2 letni Leon ( skrot Od Napoleno). Cale zycie mialam psy w domu, rozne rasy, obecnie oprocz Leosia mamy tez emerytke amstafke lecz zaden piesek nie byl tak cudowny jak Moj Leos. Leon jest najwiekszym pieszczochem jakiego znam, caly dzien i noc ( spi z nami ) mogl by sie miziac. Jest cudownym , bystrym i zdrowym buldogiem francuskim, na wiosne zamierzamy z mezem kupic Leosiowi kolezanke. Pozdrawiam wszystkich milosnikow tych cudownych psiakow.

    1. Witajcie,
      ja mam drugiego buldożka Borysa; pierwszy odszedł od nas w wieku 13 lat. Nie wyobrażam sobie innego, chociaż po raz drugi walczymy z urazem kręgosłupa i cierpimy razem z naszym skarbem. Mamy wspaniałych lekarzy i wydamy oststni grosz, żeby tylko Boryś nie cierpiał i mógł normalnie żyć 🙂

  79. Fajnie, że o tym piszesz ponieważ zgadzam się w 100%. Sama jestem od trzech lat właścicielką buldożka i mimo że wcześniej wiele czytałam o ich „ograniczeniach” i wydawało mi się, że jestem na nie przygotowana to rzeczywistość i tak mnie zaskoczyła. Dużo wysiłku, prób i błędów, a przy tym stresu kosztowało mnie odnalezienie złotych środków na problemy mojego psiaka, takich jak rewolucje żołądkowe, wymioty, kłopoty z łapkami, nieustanna chęć zabawy, którą momentami trzeba hamować, czy potwornie dla mnie irytujące – traktowanie mojego psa przez innych ludzi jak niezwykle niebezpiecznego stwora z kosmosu (ludzie często mylą chrumkanie z warczeniem i zachowują się przy nas irracjonalnie). To jest rasa dla bardzo cierpliwych osób, takich których nie przerażają niepowodzenia. Oczywiście nie zamieniłabym jej na żadną inną – mój buldożek mimo ukończonych trzech lat mentalnie wciąż jest szalonym szczeniakiem, największą motywacją jest dla niego zabawa, uwielbia spacery (nawet w największe ulewy), zawsze pięknie pachnie (ma jakiś taki swój zupełnie nie psi zapach), jego chrumkanie poprawi najgorszy humor. Komend uczy się bardzo szybko, ale zawsze rozpatruje czy ich wykonanie jest dla niego opłacalne, dlatego jeśli ktoś chce superposłusznego psiaka, to musi mieć na uwadze, ze buldogi to cwane bestie i na relacje poddany pies i właściciel nie ma co liczyć. Buldog jest raczej kompanem, przyjacielem. Cudne jest to, że zawsze jest radosny, mega przyjazny w stosunku do innych zwierząt i ludzi… ehhhh zalety mogłabym wymieniać bez końca. Buldożki są po prostu najlepsze.

  80. Przynajmniej 7 lat jestem nieszczęśliwa. Tak bardzo chciałabym buldoga i tak się boje. Tyle czasu mija. Mąż wciąż namawia, a ja bardziej zachowawczo wymieniam za i przeciw. Boje się problemów zdrowotnych tych najcudowniejszych chrumkow. Juz nie wiem czy moje zachowanie oznacza ze ta rasa nie jest dla mnie, czy właśnie odwrotnie ze niezwykle odpowiedzialnie traktuje buldozki. Uwielbiam je. Łzy napływają mi do oczu, gdy myślę że chce i nie mogę.. Mogę! Ale wiem ze to poważna decyzja. Chciałabym napisać „jest naszym członkiem rodziny i mimo wszystko następny będzie buldog”

    1. To bardzo odpowiedzialne podejście. To że kochasz tę rasę nietrudno zauważyć, ale miłość do rasy to nie wszystko. Kochana musisz zadać sobie pytanie czy jesteś gotowa na ewentualne problemy zdrowotne, specjalistyczną, drogą karmę, wizyty u weta i różne dolegliwości. Jeśli masz na to środki, jeśli wiesz, że dasz radę to jak najbardziej wybierz tę rasę. Jeśli nie… może warto jeszcze poczekać? To bardzo wymagająca rasa. Czasem może zdarzyć się wyjątek i buldożek będzie okazem zdrowia bez żadnych problemów, ale to jak wygrana w totka niestety.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>