Antydepresyjne kolorowanki – co na to psychologia?

Pamiętacie szał na kolorowanki dla dorosłych? Mam wrażenie, że emocje opadły, a kolorowanki nie sprzedają się tak dobrze jak jeszcze kilka miesięcy temu. Teraz możemy na chłodno i bez emocji przyjrzeć się temu zjawisku.

We Francji malowanki dla dorosłych sprzedawały się lepiej niż książki kulinarne. Niemcy, Hiszpanie i Brytyjczycy ustawiali się po nie w kolejce. Na naszym podwórku kolorowanki również wiodły prym.

Rodzajów kolorowanek powstało całe mnóstwo, każda na inne „schorzenie”. Doszukałam się kolorowanki na bezsenność, depresję i na stres. Jedna pozycja gwarantuje nam nawet 365 dni bez stresu! Czy to nie cudowne? Wystarczy kupić kolorowankę i wszystkie nasze smutki, troski i cały stres pójdą w zapomnienie.

kolorwanki dla dorosłych

Czy aby na pewno?

Kolorowanki największą furorę robią we Francji. Wiecie dlaczego? Bo właśnie w tym kraju jest największy odsetek osób korzystających z antydepresantów. Napisy na kolorowankach sugerujące, że to nic innego jak lekarstwo na stres i terapia sztuką, to świetny zabieg marketingowy. Ludzie kupują je w nadziei, że zapomną o problemach, wyjdą z depresji i zaczną szczęśliwe życie.

Psychologowie są podzieleni. Jedni powołują się na arteterapię i przyznają, że leczenie sztuką to nie mrzonka, a kolorowanie może być bardzo pomocne, natomiast drudzy nie wierzą w antydepresyjną, antystresową i uszczęśliwiającą moc kolorowanek, a w przypadku np. depresji zalecają terapię.

kolorowanki vogue

Oczywiście, kolorowanki pobudzają wyobraźnię i kreatywność, rozwijają zdolności manualne, relaksują, uczą dokładności i cierpliwości. Podczas kolorowania skupiamy się na jednej czynności i zapominamy o całym świecie. Jeśli kiedykolwiek mieliście w swoich rękach kolorowankę, wiecie, ile pracy i czasu wymaga zamalowanie całej strony.

Traktujmy je jako rozrywkę, zabijacz czasu i coś, co może nas odstresować. Kolorowanki nie sprawią jednak, że stres zniknie, nie wyleczą nas z depresji i nie zagwarantują 365 szczęśliwych dni w roku.

Lubicie kolorowanki dla dorosłych, czy uważacie to za stratę czasu? 🙂

28 Comments
    1. Znam to aż za dobrze 🙂 Mam stresującą pracę i małe dzieci 😀 Mąż sprezentował mi antystresową kolorowankę. Wieczorem, po całym dniu pracy i popołudniu z wyjątkowo aktywnymi tego dnia dziećmi :), stwierdziłam, że to najlepszy moment na odstresowanie.
      Dawno się tak nie wściekałam – jestem z natury perfekcjonistką, a zmęczona nie mogłam utrzymać kolorów wewnątrz linii. U mnie kolorowanki działają stresogennie 😀 Za to godzina kickboxingu działa cuda 😀

      Pozdrawiam babeczki!

  1. Mam wrazenie, ze rzeczywiscie szal na nie troszke opadl ale to prawdopodobnie jest zwiazane z …
    pora roku:-). To taka raczej „zimowa” rozrywka. Sama kilka miesiecy temu bardzo sie wkrecilam. Co do terapeutycznego wplywu- wydaje mi sie ze moze pomoc na bezsennosc, gdyz kolorowanie dosc gleboko relaksuje. Jednak na bardziej powazne problemu typu depresja czy stany lekowe nie sadze zeby daly rade, choc moglyby byc przyjemnym uzupelnieniem terapii. Tutaj troche marketingowcy naciagaja.

  2. Kupiłam je w ciężkim okresie mojego życia, guz operacja lekarza badania kolorowałam codziennie godzinę przed snem wyciszałam sią i odprężałam zero złych myśli jedyna myśl w głowie – nie wyjedź za linię! Późnie zasypiałam bez problemu. Dla mnie bardzo pomocne i odsresowujące

  3. Wydaje mi się że kolorowanki są dobre na takie codziennie „stresiki”, które nie mają aż tak dużego wpływu na życie, a jednak psują nastrój. Ktoś wraca do domu wkurzony bo złapał gumę, albo pokłócił się z kimś o jakąś pierdołę. Po takich sytuacjach wystarczy ochłonąć w czym kolorowanki na pewno pomagają. Problem zaczyna się gdy mamy na głowie poważniejsze rzeczy jak poważna kłótnia z kimś bliskim, czy kłopoty w pracy. Kolorowanki pomogą zapomnieć na kilka godzin ale te problemy nie znikną.

  4. co do depresji, myślę, że pomoże osobom o obniżonym nastroju (większość tzw. „depresji”), natomiast osoby w prawdziwej depresji są zbyt krytyczne wobec swoich wytworów, zbyt zblokowane. Taka osoba o ile w ogóle podejmie próbę, będzie zbyt krytyczna, braknie jej cierpliwości.
    Wydaje mi się, że jesteśmy na tyle skoncentrowani na pogoni za „pięknym życiem” (już nie liczy się metka i kariera, tylko : piękne mieszkanie, rodzinna czułość, śliczne ubrania, zagraniczne wyjazdy, sama słoneczna pogoda, zdrowe i widowiskowe jedzenie), że to nam wklepuje w głowę, że w aktualnej sytuacji nie możemy być szczęśliwi. W takiej sytuacji odcięcie myśli i twórczość może być faktycznie zbawienna
    pozdrawiam

  5. Wydaje mi się, że taką kolorowankę kupią ci którzy lubią kolorować i wtedy potwierdzają, że to ich odstresowuje. Na pewno są też tacy którzy rzuciliby książką przed ukończeniem pierwszego obrazka… Z tą formą uspokojenia jest jak np. z robieniem na drutach czy bieganiem – jedni to uwielbiają i ich relaksuje, inni nienawidzą. Jeśli ktoś preferuje taki rodzaj odpoczynku to dlaczego nie?

  6. Ale one maja dzialanie terapeutyczne, tylko po prostu depresjI nie lecza, ale to nie znaczy, że nie pomagaja! Depresja to choroba leczona farmakologicznie, nie wyleczy jej spacer, zdrowa dieta czy nawet kontakt z ukochana osoba, co nie znaczy, że nie nalezy z tych rzeczy korzystac!

  7. Wg mnie zwykły zabijacz czasu. Ja mam tego czasu tak mało, że wolę się odstresować np. pisząc ze znajomymi albo oglądając jakieś konstruktywne programy w telewizji:)

  8. Ludzie są naiwni i wierzą we wszystko co jest napisane. Dla mnie te kolorowanki to tylko zabawa, a depresję leczę przyjmując określone leki i chodząc na terapię.

  9. Kolorowanki to fajna sprawa, bo faktycznie w danym momencie potrafią trochę zrelaksować, ale nie oszukujmy się gdyby miały taką moc uzdrawiającą świat już dawno składałby się z jednostek wyłącznie szczęśliwych… Na depresje raczej nie pomogą, stresu też nie wyeliminują, ale są przyjemne w całym tym procesie twórczym i chętnie po nie sięgam gdy mam nieco więcej czasu 🙂

    1. No właśnie mamy tuaj przykład osoby, która dała ię zmanipulować. Kolorowanki, które zapobiegają depresji? Przecież to nawet idiotycznie brzmi…

  10. Ja uwielbiam kolorowanki :). Pewnego dnia po prostu poczułam, że potrzebuję czegoś, co by mnie odstresowywało i nie było online’owe ani fizyczne. Tak dotarłam do tego, że przydałyby mi się kolorowanki i dopiero wtedy odkryłam, że jest na nie taki szał! Coś chyba musi w tym być, skoro mnie ciągnęło do nich ;). Aczkolwiek depresji nie leczą – to na pewno.

  11. To świetna sprawa, ale raczej dla zabawy :)) kupiłam je mojemu bratu na Święta, ale obydwoje traktowaliśmy to jako ciekawe doświadczenie i raczej walkę z tym żeby się nie zdenerwować przy wyjechaniu za linię ;)) na niektóre trzeba poświęcić naprawde dużo czasu, a zyskuje na tym nasza cierpliwość. Jednak w ich „super lecznicze” właściwości też nie wierzę.

  12. Myślę, że to słowo „antydepresyjne” to raczej tak z przymrużeniem oka powinno się traktować.. Jak w kinie jest na przykład „festiwal filmów antydepresyjnych” to przecież nikt nie wierzy, że naprawdę wyleczy się z poważnej choroby, bo obejrzy film 🙂 Tak samo jedzenie czekolady ma niby właściwości antydepresyjne, a każdy wie o co chodzi. A na obniżony nastrój to na pewno pomagają takie kolorowanki, tak jak wszystko, co ściąga uwagę do chwili bieżącej. I to nie tylko w trakcie kolorowania, tak samo jak ćwiczenia fizyczne pomagają zachować kondycję nie tylko w trakcie ćwiczenia. Choć ja ostatnio wolę sobie pobębnić, to też wymaga koncentracji 🙂

  13. Długo się nosiłam z zamiarem nabycia takiej kolorowanki, ale w końcu się skusiłam. Tak jak napisałaś nie jest to jakaś magiczna różdżka, która sprawi, że wszystkie problemy znikną, ale przynajmniej na chwilę odrywa się od rzeczywistości. Tak bardzo się skupiam na tym, żeby pomalować wszystko dokładnie, że zapominam o problemach… dopóki nie zacznie mnie boleć ręka ;p

  14. Uważam, że kolorowanie zawsze było czymś pobudzającym kreatywność, przede wszystkim powstawały w tym celu dla dzieci. Myślę, że dla dorosłych taki pomysł też może działać… Chyba z tym, że pomogą walczyć z depresją to nie mogę do końca się zgodzić, raczej jest wg mnie takim samym trickiem psychologicznym jak np. liczenie w momentach stresu do dziesięciu albo głębokie oddychanie, tzn. po prostu pozwala trochę pociągnąć czas i skupić się na czymś innym, przez co zapominamy na chwilę o stresie, a później już możemy do tego wrócić, ale ze spokojnym myśleniem i skutecznie zwalczyć problem….

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>