A może buldożka za 1500zł? Okazyjna cena!!

– Mamo, mamo chcę pieska, buldożka!
– Ile takie kosztują? – zapytała mama.
– 3 – 3,5 tysiąca- odpowiedziała nastolatka.
– Dziecko, oszalałaś? Mogę Ci kupić takiego za maksymalnie 1000-1500zł. Znajdź tańszego!

– Widziałaś buldogi francuskie? Jakie są słodkie? Maja takie płaskie mordki i tak słodko chrumkają, oglądałam filmiki na youtube! Chce takiego, chce chce chce!
– To sobie kup.
– Taki jest plan, ale niektóre są strasznie drogie, kosztują nawet 4000zl, na allegro widziałam takie za 1,5 tysiaka. Tyle to mogłabym dać.

Właśnie takie (i wiele innych) historie przyczyniają się do powstawania i funkcjonowania pseudohodowli. Trzeba wypełnić lukę na rynku, ludzie chcą psa, ale tańszego. Jest moda na buldogi, yorki, chichuachuy? Bierze się więc dwa psy danej rasy i dopuszcza je do siebie, a po kilku miesiącach można cieszyć się czystym zyskiem. Suka nie chce dopuścić samca? Trzeba połamać jej nogi. Krycie przez Championa jest zbyt kosztowne? Bierze się sukę i jej syna. Niby co złego się stanie? Geny-sreny.

Co później zrobić ze szczeniakami? Trzyma się je w komórce, albo w piwnicy żeby nie latały po domu i nie brudziły. Przegląd miotu? Socjalizacja? Szczepienia? Odrobaczanie? Mrzonka!

A co w przypadku kiedy pies ma widoczny defekt, albo wadę genetyczna? Wtedy trzeba się go jakoś pozbyć…buldogi francuskieRocky i 6 pozostałych buldogów są psami uratowanymi właśnie z takiej pseudohodowli. Nie sprzedały się z powodu widocznych defektów czy wad genetycznych. No bo kto kupi psa z rozszczepionym podniebieniem, psa bez oka, niewidomego czy z ropomaciczem? Te pieski dzięki SAB mają już swoje domy tymczasowe, ale pomyślcie o tych wszystkich psach, które wciąż są w tych strasznych miejscach, które nie mają szansy na normalne życie z powodu wad i defektów. Które cierpią, są bite i umierają w męczarniach.

Takie są realia, tak funkcjonują pseudohodowle. Każdy kto kupuje stamtąd psa przyczynia się do tego bestialskiego procederu, wspiera go! Tam nikt nie martwi się o stan zdrowia psów. Nikogo nie obchodzi, że psy są chore, zarobaczone, że coś je boli i że cierpią. Nikt ich nie przytula, nie głaszcze za uchem i nie obdarza ciepłem czy miłością. Psy są trzymane w strasznych warunkach, a kiedy przyjeżdża kupiec zabiera się je do domu i udaje miłą i kochającą psy osobę. Pieniądz jest największą wartością.
Rambo
Psy z hodowli nie bez powodu są droższe. To nie jest wymysł czy kaprys. Prawdziwi hodowcy wkładają w to całe swoje serce, swój czas. Są pewne procedury, wymogi, które muszą spełniać. To wystawy, tytuły, przeglądy miotu, szczepienia, odrobaczenia. Dbanie o sukę, zachowanie zasad, odstępów pomiędzy ciążami. Na cenę psa z hodowli składa się mnóstwo czynników. Pamiętajcie o tym kiedy zapragniecie kupić sobie psa. Niech nie zwiedzie Was niska cena i chęć oszczędzenia pieniędzy.

Rocky jest po operacji. Okazało się, że sprawa jest dużo poważniejsza. Rozszczep podniebienia twardego i miękkiego aż do gardła. Chirurgom udało się „posklejać” podniebienie twarde, miękkie jest zbyt daleko i musiałby rozcinać szyje co byłoby zbyt inwazyjne. Szanse na powodzenie były niewielkie – kilka%. Na szczęście się udało. Dzień jego operacji był najgorszym dniem w naszym życiu. Czekanie, niepewność, lęk. I chociaż Rocky był u nas tydzień pokochaliśmy go na maksa. Mały od 4 dni jest w klinice, ma sondę w nosie prowadzącą aż do żołądka, to przez nią podawany jest mu pokarm. Codziennie dzwonimy, a jak jest możliwość odwiedzamy go. Jedyne co pozostaje to czekanie aż wszystko się zagoi i aż mały zacznie normalnie jeść. Nie wiadomo ile jeszcze tam zostanie. To czekanie nas dobija, dni dłużą się niemiłosiernie. Takie sytuacje naprawdę przewartościowują priorytety w życiu.

Ktoś powie, przecież to TYLKO pies, po co robić aferę…Dla mnie to AŻ pies! Obiecałam sobie, że podejmę ten temat, że będę uświadamiać ludzi, którzy nie mają pojęcia czym są pseudohodowle. Dla nich hodowla to hodowla, a im taniej tym lepiej. Mam nadzieję (ogromną), że historia Rocky’ego skończy się happy endem i da ludziom do myślenia, dzięki czemu pseudohodowle przestaną być tak oblegane przez klientów.

Kwota to tylko jedna z przesłanek. Jakiś czas temu dodałam wpis o 10 rzeczach na które trzeba zwrócić uwagę kupując psa z hodowli. Ten wpis pomoże wam odróżnić pseudohodowlę od hodowli. Pamiętajcie, że pieska możecie też adoptować ze schroniska czy ze stowarzyszenia

150 Comments
  1. W 100% zgadzam się z tym co napisałaś. Czasem jak widzę jak zwierzęta są traktowane to mam ochotę tak samo potraktować tych ludzi, żeby zobaczyli jak to jest. Nie rozumiem podejścia, że „to tylko pies” bo przecież to stworzonko, też czuje, też cierpi i tak samo jak człowiek potrzebuje miłości. Zwierzątka to najlepsi przyjaciele człowieka. Przykre, że nie wszyscy to wiedzą i nadal wiele zwierząt traktowanych jest jak przedmioty 🙁

  2. jak ktoś mądrze wymyslił : ‚nie kupuj, adoptuj’ ! , to chyba najszybsza i najlepsza droga do pozbycia się pseudohodowli 🙂
    mam nadzieję, że Rocky szybko wróci do zdrowia i bedzie żył długo i szczęsliwie! powodzenia!

    1. Właśnie tak to sie zaczyna, mamo kup pieska. A później nie ma się kto nim opiekować, a niech jeszcze będzie jeszcze chory i taki psiak trafia do schroniska. Uważam, że psów nie powinno się kupować, nawet z dobrych hodowli. Przecież innych członków rodziny nie kupujemy. Ja sama mam psa zabranego z rowu przy drodze i nigdy bym go nie zamieniła na żadnego innego 🙂

  3. Bardzo się cieszę, że poruszasz tak ważny temat. Ja sama obecnie posiadam dwa psy – jedną małą, kochaną suczkę kundelka, która „przeznaczona” była do utopienia oraz dużego psa mieszańca goldena i owczarka podhalańskiego, którego w wieku 5 lat przygarnęliśmy, bo był problemem dla ludzi mieszkających w bloku. Osobiście nie rozumiem, jak można oddać, zrobić krzywdę członkowi rodziny, bo tak traktuję swoje zwierzaki. Podczas czytania Twojego tekstu łzy same napływały do oczu, jak można być taką bestią??? Łamać nogi?? Na prawdę, niech Bóg trzyma z dala takich ludzi ode mnie, bo dobrze by się to nie skończyło!!!

  4. Super, że opisujesz takie sytuację. Sama jestem zainteresowana co tam u Rocky 😉 Myślę właśnie o zakupieniu sobie takiego małego słodkiego buldożka więc czym więcej będziesz informować jak dokonać wyboru tym lepiej i większa szansa na nie wspieranie pseudohodowli! Pozdrawiam

  5. Na szczęście istnieje bardzo rzeczowa metoda sprawdzenia wiarygodności hodowli, która mówi o miejscu nawet więcej niż cena psiaka. Przynależność do Polskiego Związku Kynologicznego (ZKwP), który działa zgodnie z zasadami FCI. Tutaj z resztą można sprawdzić hodowle z całego świata http://www.fci.be/affixes.aspx . Najważniejsze to nie dać się nabrać na podobnie brzmiące nazwy, którymi reklamują się pseudohodowle ZKP czy ZKwRP. A jako (przyszłemu) biotechnologowi włos mi się jerzy kiedy czytam o chowie wsobnym. Podejście, o którym piszesz: „Geny-sreny”… Nawet nie wiem jak to komentować, naiwność podpowiada mi, że może to wynikać z braku wiedzy, ale rozsądek wskazuje na czystą chęć zysku.

    Mam nadzieję, że Twoje wpływy dosięgną każde miejsce, w którym takie procedery mają miejsce. Eliza, wyrastasz na polską ambasadorkę buldożków francuskich 🙂

    1. Obawiam się, ze to troszkę naiwne twierdzenie. Hodowle jak wiadomo, miewają dwa oblicza. Bardziej bym polegał na rekomendacjach wiarygodnych osób niż na rejestrach.

  6. Traktowanie zwierząt to temat rzeka. Od zawsze patrzę z przerażeniem na niektórych właścicieli. Niewyobrażalne dla mnie jest traktowanie zwierzęcia jak przedmiotu. Zachowania dorosłych powodują taki stan rzeczy. Znieczulica rodziców wychowuje kolejne pokolenie psich katów. Od dziecka mój dom był wypełniony chomikami, świnkami morskimi, myszoskoczkami czy szczurami. Musiałam się nimi opiekować, karmić, kochać,gdy stałam się na tyle odpowiedzialna dostałam psa- nie byle jakiego a kundelka. Od kiedy pamiętam zawsze w naszym domu były mieszańce. Dla niektórych brzydkie dla mnie najpiękniejsze. Nigdy nie mogła wyobrazić sobie lepszego przyjaciela.

  7. Eh.. straszne rzeczy piszesz ale taka jest prawda. Teraz to nawet z normalnej hodowli bałabym się kupić psa. Nie chodzi tutaj przecież o pieniądze, ale jak odróżnić normalną i godną zaufania hodowlę od tej pseudo? Tylko ceną się różnią? Przed sprzedażą pseudohodowcy pewnie pindrzą i robią wszystko, żeby ktoś kupił zwierzęta… chyba, że zabierają je do auta i sprzedają na giełdzie, a warunków w jakich przebywały nawet nie zobaczysz :/

    1. Sprawa jest prosta, jeśli decydujemy się na jakąś konkretną rasę, to moim zdaniem na początku należałoby trochę „wniknąć” w środowisko. Poczytać fora (większość ras prowadzi swoje oddzielne fora dedykowane danej rasie), poznać hodowców (wybrać się na jakąś wystawę), porozmawiać, jeśli jest taka możliwość pojechać do kilku hodowli i pooglądać, dowiedzieć się jakie choroby „gnębią” dana rasę, jak ich uniknąć, jakie badania psy/suki powinny posiadać. Niestety wybór psa wbrew pozorom nie jest taki łatwy jak niektórzy sądzą, tzn. kupuję psa, więc idę i go po prostu biorę. Trzeba się trochę natrudzić, aby wybrać tego właściwego. Niestety w naszym kraju jeszcze ta świadomość nie jest na tak wysokim poziomie jak na zachodzie, ale miejmy nadzieję, że będzie się to z czasem zmieniać.
      Dodam, że jestem właścicielką rodowodowego psa (obecnie championa dwóch krajów) i na swojego wymarzonego psa czekałam (tzn. wybierałam go) 2 lata.

  8. Problemem nie sa jeszcze hodowle, ktore sprzedają szczeniaki za 1500 zł, czasem sa to rodowodowe psy, ale np. rodzice nie sa championami, ale przeciez nie kazdy chce psa na wystawy, czy szczeniaki sa juz troche starsze. Najgorsze sa hodowle, ktore sprzedają psy po 300-400 zł

    1. Pies i suka nie muszą być championami, żeby spełniać wymóg reproduktora czy suki hodowlanej. Muszą jednak być wystawiane na wystawach psów i otrzymać oceny doskonałe lub bardzo dobre u sędziów. Pies musi mieć 3 oceny doskonałe po 15mcu życia ( tym jedną na wystawie międzynarodowej) i mieć ukończone 18mcy a suka podobnie, tylko że wystarczą oceny bardzo dobre. Ale to nie wszystko, hodowca musi dobrać psa i sukę pod względem eksterieru, charakteru i żeby nie było zbyt bliskiego związku pokrewieństwa między nimi.

    2. dla mnie najgłupsza rzecza jaka czlowiek mogl wymyslic to sa wlasnie te wystawy :/ niepotrzebne meczenie psow i sprowadzanie ich do roli malp z cyrku. powaznie jest to komus potrzebne czy wasz pies otrzyma 10 punktow od jakiegos tam faceta ktora niby sie na tym zna? jak dla mnie to te cale wystawy powinny byc zakazane.

  9. Czytam Pani bloga od dłuższego czasu ale pierwszy raz postanowiłam skomentować:)
    Super tekst a sprawa w nim poruszana jest bardzo ważna! Decyzja o posiadaniu psa czy jakiegokolwiek zwięrzęcia w domu to podjęcie się ogromnej odpowiedzialności a nie kaprysu.
    Sama mam psa i traktowany jest on jak członek Rodziny a nie jak tylko zwierzę! Nie rozumiem, gdy ktoś decydując się na posiadanie jakiegoś traktuje go jak zabawkę na chwilę i nie dba o jego komfort czy bezpieczeństwo.
    Trzymam kciuki za Małego i aby szybko doszedł do siebie – Rewelacja, że trafił na takich cudownych ludzi , którzy go pokochali i chcą mu pomóc!

  10. Nie rozumiem ludzi, którzy kupują psy dla szpanu… Podchodząc do tematu jak do kupna „zabawki” ;/ A tekst „to tylko pies” jak słyszę to mi się nóż w kieszeni otwiera. Zgadzam się z Tobą Eliza to jest „AŻ Pies”! Tak samo żyjący, oddychający i czujący jak człowiek, jedynie nie może powiedzieć jeśli mu coś dolega i musi polegać na tym człowieku, który wziął go pod swoją opiekę. Jak już je udomowiliśmy to traktujmy je jak domowników! Mam nadzieję, że Rocky wyjdzie z tego obronną łapą dzięki pomocy specjalisty i Waszej miłości i braterskiego wsparcia Rambo. Pozdrawiam i razem z Zinem trzymamy kciuki!!

  11. Z tymi cenami to niestety prawda, mialam kiedys kolezanke ktora chciala miec labradora i znalazla za 300zl-jak potem powiedziala”500zl bym nie dala, bez przesady” na szczęście piesek byl bardzo zadbany, bylam z nia u weterynarza i on sam byl zaskoczony. Co z tego jeśli po pól roku go oddała.Znudzil się jej a nowy chłopak nie lubil psow..Czasami myślę, ze moze zaporowe ceny psow rasowych trochę by to zjawisko zmniejszyły.Nie chcesz adoptowac? Ok to zaplac te kilka tysięcy. Nie masz? Uzbieraj.Szkoda Ci pieniądzy? Widocznie nie pragniesz psa tak bardzo.Moze wtedy jak ktos by zaplacil „tyle kasy” to bylaby to decyzja przemyslana i zwierzak nie skonczyl by na ulicy…ale to i tak ciezki temat i nie wiem czy nie walka z wiatrakami..:-(

  12. Jednak cena pieska zależy też od modyna psa. Moje dziewczynki kupowałam z hodowli zzarejestrowanych w związku kynologicznym. Obie mają tylko metryczke, więc pograć pewnie dlatego cena była niższa. Beagla kupowałam 8lata (zanim był boom na beagle) i kosztował 1600zl. Co prawda jest to rasa łatwa w hodowli i łatwo rozmnażajaca się, więc może dlatego też cena niska. Mopsice kupowałam 7lat temu i kosztowala trochę ponad 1000zl. Mody na mopsy nie ma, nie było i nie będzie pewnie:). Wazne dlamnie było że hodowca utrzymywal kontakt po oddaniu pieska. A mopsica dostala wyprawke- kocyk w którym spala, nowy kocyk i zapas górskiej wody źródlanej (bo ona prawdziwa góralka).

  13. Ja mam buldozka z domowej hodowli ktory kosztowal 1500zl i nie widze w tym nic zlego, psy nie byly ani zaniedbane ani w zlej kondycji, dostalam do niej cos w rodzaju metryczki ( kompletnie sie na tym nie znam, jest tam wypisane kilka pokolen ) , ale mi akurat rodowod nie potrzebny bo ne bede jej rozmnazac. Nie mozna az tak generalizowac. Prawda jest ze nie stac mnie na psa za 4tys zl, jakby mnie bylo stac to pewnie takieog bym kupila. Koka jest cudownym psem, od pierwszego dnia wesoly lobuz , bez cienia lęku do ludzi i innych pieskow.
    A takich pseudohodolcow to bym wieszala na suchej galezi zeby je wrony wydziabały, nie rozumiem jak mozna zorbic krzywde zwierzakowi ktory nie moze sie bronic.

    1. No i to jest właśnie postawa, która przyczynia się do funkcjonowania hodowli. Piesek do kochania, nie potrzebny mi rodowód, były w dobrej formie, nie były zaniedbane. Tak to wygląda z zewnątrz. Nie wiesz co działo się za „kulisami”.

    2. jak mowisz ze Cie nie stac, to schroniska pelne sa psow za darmo.

      nie rozumiem co to za milosc do psow jak koniecznie musi byc rasowy i jeszcze po okazyjnej cenie.

    3. Kocham psy, ale w życiu bym nie wydała 3 tys. na psa, bo po prostu mnie nie stać. :p A takiego z pseudohodowli z 1,5 tys. też nigdy nie wezmę, bo tak jak Eliza mówi, nie chcę przyczyniać się do tego procederu. Biorę pieski zawsze ze schroniska. W połowie marca znowu się tam wybieram, bo chcę zaadoptować kompana do zabaw dla pierwszego pieska, pół-terierka 😉

    4. Jeżeli nie stać Cię na psa z hodowli to przygarnij ze schroniska, tam czekają cudowne psiaki, które również dałyby Ci ogrom miłości. Z całym szacunkiem, ale dla mnie kwalifikujesz się do kategorii ludzi „Nie stać mnie na oryginalną PRADE, kupie sobie podróbę na targu u turków za 30E, co w tym złego nie stać mnie na oryginalną, jakby mnie było stać to bym kupiła”

    5. Eliza, a ty wiesz co się działo za kulisami? Myślę, że nikt nie wie i nie można w tej sprawie stawiać się za wzór i pouczać. Przecież nikt z nas nie chce trafić na taką pseudohodowlę, tylko jest zwyczajnie oszukiwany. To, że psy są sprzedawane po „okazyjnej” cenie ma znaczyć, że nie mamy ich kupić, bo wesprzemy w ten sposób nielegalny handel, albo ludzi, którzy traktują zwierzęta przedmiotowo? Moim zdaniem warto kupić takiego psa, tym bardziej jeśli okaże się, że jest chory, albo był źle traktowany. Możemy w ten sposób mu pomóc i uratować z takich warunków!

    6. Wiem co się dzieje za kulisami bo należę do stowarzyszenia adopcje buldożków i czytam relacje z „odbioru” piesków. Wiem w jakich są trzymane warunkach, jak są zaniedbane i bite.

    7. Nie wiem, jak można porównywać psa do torebki. Pies – nieważne, czy to z hodowli, pseudohodowli czy schroniska – jest żywą istotą i zasługuje na miłość.

    8. Taka postawa: nie stać mnie na psa za 4000 zł, to znajdę takiego za 1000zł – jest podobna do kupowania markowych rzeczy na bazarze. Nie stać mnie, ale chcę się pokazać.

      Jestem wolontariuszką w schronisku i jest tam mnóstwo psów (od razu mówię, że NIE ZA DARMO, ale koszt jest symboliczny – w zależności od schroniska, wielkości, wieku psa i rasy – tak rasy, w schronisku znajdują się też psy rasowe) do kochania i rozpieszczania:), które również dadzą wiele radości i zapełnią dom.

      A jeszcze w ramach ciekawostki powiem, że jak zaczynałam „pracę” w schronisku był tam jeden biały buldożek (oczywiście już ma dom 🙂 )

    9. Eliza, to że są zaniedbane i bite nie oznacza, że w przyszłości nie mogą znaleźć domu i być szczęśliwe. To, że nie kupimy takiego psa nie oznacza, że zrobimy coś wspaniałomyślnego. Taki pies już się urodził i żyje. Sama kupiłaś Rambo, nie wnikam w jakiej cenie, ale kupiłaś go, bo chciałaś mieć psa takiej rasy i tyle. Rozumiem, że trafiłaś na pseudohodowlę i chwała Ci za to, że chcesz ostrzec innych i zwróciłaś uwagę na ten problem.
      Niektórzy marzą, by mieć psa danej rasy, bo po prostu go lubią, mają pasję, zainteresowania, chcą go kupić dla mody – każdy ma swoje własne powody. Dla Ciebie może 1500zł to mała kwota i świadczy o tym, że pies warty taką sumę może pochodzić z pseudohodowli, gdzie jest zaniedbywany, ale myślę, że trzeba zrozumieć, że dla statystycznego Polaka ta kwota nie wzbudza żadnych podejrzeń, bo jest dla niego wysoka. Dlatego rozważając podejrzane hodowle nie zwracałaby uwagi na cenę, bo stosunkowo NISKA – jak to powiedziałaś – cena może świadczyć równie dobrze o tym, że hodowca lub właściciel chce się pozbyć psa, bo nie ma dla niego czasu, albo nie ma zainteresowania sprzedażą.

    10. Zuza, to tylko jedna z przesłanek, poswięciłam osobny wpis temu jak rózniżnić pseudo od hodowli. Jestem zdania, że jesli kogoś nie stać na psa z hodowli powinien sobie darować, albo adoptować. Kupowanie psa z hodowli to nie jest jakiś snobizm. Kupując psa trzeba być przede wszystkim dobrze poinformowanym i zaznajomionym z tematem. TRzeba być odpowiedzialnym!

    11. Może nie przeginajmy w drugą stronę ” jak Cię nie stać to idź adoptuj” – mam w domu dwa psy, jeden jest z adopcji, drugi z renomowanej hodowli. Ten z hodowli odwiedza weterynarza raz w roku, ten adoptowany raz w miesiącu minimum – jego leczenie w ciągu 5 lat pochłonęło cenę dwóch wystawowych psów z mojej ukochanej rasy plus dwa wielkie wory ekstra karmy. I na tym się nie skończy, bo wyleczyć tego nie można, a zostawić tak jak jest też nie, bo pies się będzie męczyć jeszcze bardziej. Nie jest to zresztą mój pierwszy adoptowany, bo przedtem miałam dwa na tej samej zasadzie i jako jedyne pochłaniały masę wydatków związanych z ich zdrowiem. Po tych doświadczeniach już wiem, że więcej nie adoptuję, wolę odkładać nawet kilka lat na wymarzonego psa ukochanej rasy ze sprawdzonej hodowli.
      Czasami mam wrażenie, że agitatorzy do adopcji o tym już nie myślą, a przecież to są większe wydatki niż zakup psa z hodowli, gdzie pies nie przeznaczony na wystawy bywa dużo tańszy. I nie mówię tutaj o tych dziwnych hodowlach zrzeszanych w równie dziwnych związkach.

    12. Pełna zgoda. Kinga – zle myslenie, zastanow sie troche,poczytaj zanim opublikujesz niemadre wywody. Poza tym moje drogie – pseudohodowle sa (od niedawna) zakazane. Dlatego jeżeli argument rozsądku, etyki, człowieczeństwa nie działa trzeba pomyśleć o działaniu zgodnie z prawem. Ten kto kupuje z pseudohowli popiera łamanie prawa , to tak jakby kupował ciuchy od złodzieja. Think about it.

  14. ja mam psiaka kundelka ktory wygladem przypomina maltanczyka 🙂 ale ma duze problemy ze zdrowiem. od kilku lat walczymy z padaczka i roznymi stanami zapalnymi…

  15. To nie prawda ze jak kupisz psa z hodowli za 4000 to ktoś wkladal w nie serce doskonale wiem jak one funkcjonują… tam to nikomu na psach nie zależy to tylko ma ładnie wyglądać a liczy sie jedynie kasa. Najlepiej brać od osoby która ma jedną suke…

    1. Dodam, że sama miałam mikrohodowlę (suczka championka, trzykrotnie w życiu kryta), moje szczeniaki kochałam ogromnie (płacz przy oddawaniu każdego) i w głowie mi się nie mieściło, co wyprawiali niektórzy hodowcy. Nie interesuje mnie, czy to hodowla, czy pseudo – psiaki mają być dobrze traktowane i basta.

    2. Jak sama nazwa wskazuje hodowla, jest to rozmnażanie danej rasy w celu przedłużenia jej istnienia i co za tym idzie polepszania daje rasy pod względem eksterieru, genów, eliminacji chorób itd. Hodowla posiadająca jedną sukę nie jest tak naprawdę hodowlą tylko „zabawą w rozmnażanie”. Celem hodowli jest pozyskiwanie kolejnych, lepszych pokoleń psów danej rasy, więc aby nazywać się „hodowcą” należy tą hodowlę rozwijać, czyli każdy miot powinien być odpowiednio przemyślany i z intencją zachowania w hodowli kolejnego pokolenia (przeważnie jest to nowa suczka w hodowli) i tak dalej. Posiadając jedną sukę nie ma to racji bytu, ponieważ 1-2 mioty tej samej suki bez intencji przedłużenia linii genetycznej u hodowcy jest wg mnie tylko zabawą.

  16. Ja mojego yorka kupiłam z hodowli związku kynologicznego 10 lat temu, ale trochę taniej niż normalnie, ze względu na jej dość małą wartość hodowlaną i wystawową dla tego hodowcy. Często się zdarza, że nawet w dobrych hodowlach przychodzą na świat szczeniaki odbiegające nieznacznie od wzorca i te są sprzedawane taniej, tylko do kochania 🙂 Natomiast historię mrożącą krew w żyłach miałam z moją trzymiesięczną koteczką adoptowaną ze schroniska. Jako zdrową. Okazało się, że miała w sobie świństwo, które po miesiącu ciężkiej walki o jej życie ją zabiło. I schronisko o tym wiedziało, bo miała znaczny odczyn po surowicy, którą jej podali. Cieszę się tylko, że miała cudowny ostatni miesiąc życia.

  17. Wiesz Eliza sama kupiłaś rambo w dobrej hodowli ale pisałaś że też coś się z nim działo zaraz po przyjeździe do domu wiec to tez nie jest powiedziane ze dobra hodowla, duża cena a nie dbają o pieski jak powinni dbać.

    1. zgadzam się z Magdą. dla mnie cena niekoniecznie świadczy o jakości hodowli,nawet najlepsze mogą być super na pokaz,jak przyjeżdża klient. taki przypadek miałaś z Rambo. zachwalałaś początkowo hodowlę,piesek kosztował niemało,więc mogło to nie wzbudzać żadnych podejrzeń,a jak się później okazało,nie wszystko było takie kolorowe. to jest dla mnie najgorsze,to kamuflowanie,oszukiwanie! oczywiście nie chcę swoją wypowiedzią stawiać hodowli profesjonalnych na równi z pseudohodowlami,chcę tylko podkreślić,że W KAZDEJ może do takich bestialstw dochodzić,nie tylko w pseudohodowlach,więc nie powinniśmy generalizować,że pseudohodowla = straszne warunki,bicie i wady genetyczne,bo i w tych renomowanych dochodzi do takich procederów.

    2. Oczywiście, że może ale pomiędzy pseudohodowlą a hodowlą jest masa różnic. Jedną z nich jest ta, że w hodowli dopuszcza się „sprawdzone” psy, a w pseudo krzyżuje się suke z synem. Nikogo nie obchodzi jakas wada genetyczna, nie sprawdza się tych psów. Samowolka, byleby były szczeniaki i kasa.

      Co więcej psy bez rodowodu nie są psami rasowymi, więc z pseudohodowli kupuje się psa „w typie” danej rasy.

    3. W wielu hodowlach zarejestrowanych w związku również krzyżuje się spokrewnione psiaki. Znam ten biznes od „podszewki”, zdarzają się naprawdę straszne machlojki.

  18. Witam ale tak samo mozna kupic psa za 3000zl czy za 1500zl w takiej samej kondycji zdrowotnej chodzi tylko o rozum kupujacego czy sprawdzil hodowce itd. Kupilem za 1500zl i dzis moja suczka wlasnie konczy 8 miesiacy jest zdrowa radosnym kochajacym psiakiem. Pozdrawiam i trzymam kciuki za malego!!!

  19. Eliza, te pieski mają ogromne szczęście, że trafiły właśnie do takiej osoby jak Ty!! Oby więcej takich ludzi, z takim zaangażowaniem! Jesteś wielka!!

    Ściskam Was!

  20. Wierz mi, Eliza, że hodowle zarejestrowane w Związku niekiedy nie działają lepiej. Sygnalizowałam to już pod wpisem o Rockym. „Siedziałam” w tym środowisku ładnych parę lat, znam je od podszewki. To, co się wyprawia, i w jakich warunkach niekiedy przebywają psiaki – głowa mała. Dość powiedzieć, że hodowczyni („najlepsza hodowla w Polsce”) proponowała mojej suczce krycie jej dziadkiem z własnej hodowli. Kobieta jest niesamowicie aktywna w Związku i nikt jej nie podskoczy. Bawi mnie takie przekonanie, że metryka Związku gwarantuje, że wszystko odbywało się jak należy. Polski związek kynologiczny to towarzystwo wzajemnej adoracji, między zachodem, a Polską jest w tej mierze po prostu PRZEPAŚĆ. Związek patrzy przez palce na to, co wyprawia się niekiedy w największych hodowlach, psy siedzą w maleńkich kojcach (widziałam nie raz na własne oczy), championami zostają psy „po znajomości”, które na wystawach międzynarodowych nie dostaną nawet doskonałej, a sędzia dzień wcześniej popijał wódkę z hodowcą (znam wiele konkretnych przykładów). Trzeba być czujnym i tyle. Nie bronię pseudohodowli jako zjawiska, ale po mojej retrieverce z „najlepszej hodowli”, którą wykończyła choroba genetyczna, kupiłam super zdrowego szczeniaka z zaprzyjaźnionej „pseudo” – tak, z pełną świadomością. Matka była za ciemna, nie uzyskałaby odpowiednich not na wystawie, ludzie mają parkę, wypieszczoną, ukochaną i szczerze mówiąc mam gdzieś takie generalizowanie – jako osoba, która przez lata poznała Związek od korzeni. Ludzie, trochę zdrowego rozsądku, zamiast ślepo powtarzać zasłyszane formułki. Radzę wziąć pod lupę hodowle związkowe, względem których większość jest tak bezkrytyczna. Tam także krzywdzi się psy. Hodować dziesięć ras, trzymać je w nieodpowiednich warunkach, karmić tanią karmą? Proszę bardzo. Kryć przy każdej cieczce? Jak najbardziej. To również rzeczywistość hodowli.

    1. Pewnie pseudohodowla, pseudohodowli nie równa. Jak słyszę tą nazwę to od razu mam w głowie obraz suki, która mam miot po miocie, a szczeniaki trzymane są w klatkach na odludziu.

    2. Ja sama do niedawna byłam przekonana, że hodowle ZKwP działają zgodnie z prawami, które ten Związek ustalił. Niestety coraz częściej słyszę historie, jak ta opisana przez Ciebie i przeraża mnie to, bo teoretycznie powinniśmy mieć pewność, że zarejestrowana i legalna hodowla będzie rozmnażać i dbać o psy jak należy. Sama mam psa z hodowli ZKwP, wymarzonego terriera i wiem, że nie kupiłabym żadnego z pseudo, albo jednej z nowych”hodowli” tworzonych w ramach jakichś dziwnych klubów i stowarzyszeń. Ale widać, że trzeba dobrze prześwietlać także hodowle i hodowców zrzeszonych w ZKwP, bo i oni potrafią działać podobnie, jak pseudo.
      Wystawianie swojego pieska odpuściłam, bo na polskich ringach gołym okiem widać, że jeden drugiego klepie po plecach, a hodowcy tych samych ras życzą sobie jak najgorzej i mają mega satysfakcję, kiedy psy konkurencji nie otrzymają wysokich ocen… Nie mam ochoty uczestniczyć w takim czymś.

  21. Dodam jeszcze, że jestem przerażona i zasmucona bezkrytycznością większości osób w stosunku do Związku Kynologicznego. Te hodowle często nie różnią się niczym od demonizowanych pseudohodowli. Proszę mi wierzyć: również nie wiecie, co się dzieje za kulisami. „Związek pilnuje, żeby wszystko było jak należy”? Zabawne. Tym bardziej, jeśli mówimy o wielkich hodowlach, których właściciele „kręcą” całym związkiem, są wpływowi. Z kolei istnieje wiele pseudo, których właściciele mają swoją ukochaną parkę, która -z powodu umaszczenia, czy cholera wie czego – nie uzyskała not, czy nie spełnia do końca standardów wzorcowych. W takiej sytuacji lepiej kupić z hodowli, która produkuje psy na ilość? Nie sądzę. Po to mamy rozum, żeby umieć ocenić sytuację. Nie wolno wspierać „produkcji” psów, złego traktowania, a to zdarza się nie tylko w pseudo, ale i w hodowlach. Nie wolno kupować psów na targach, nie wolno kupować szczeniąt zabiedzonych, wyglądających podejrzanie, należy wszystko sprawdzać po dziesięciokroć. Czego nie należy – generalizować i ślepo powtarzać formułek: „związek kynologiczny – super, pseudohodowle – mordownia”. Piszę, jako była właścicielka hodowli zarejestrowanej w związku.

    1. Mam podobne zdanie jak Ty, chociaż absolutnie nie znam środowiska związkowego. Mam westa, ośmioletniego, którego nie kupiłam z zarejestrowanej hodowli. Pani miała suczkę i dopuściła samca, w wyniku czego wyszły dwa maluchy. Nie byłam za bardzo świadoma (miałam wtedy 17lat) i dziś wiem, że mam wielkie szczęście. Pies jest cudowny i w ogóle nie choruje, jest tylko podobno trochę a duży jak na Westa (ale mieści się w normie wagowej :D). W każdym razie, my mieliśmy szczęście, teraz kupowałabym psa bardziej świadomie. Ale z drugiej strony, moja ciocia, wielka fanka Yorków, kupiła 3 psy z tej samej hodowli (na przestrzeni lat). Z pierwszym było wszystko ok, drugi jest okropnie schorowany (problemy z nerkami, wątrobą, trzustką) ciągle ładują w niego drogie leki. Trzeci natomiast jest wybitnie mały i wiecznie przerażony (je pod stołem i tylko z ręki) – był taki od samego początku :/ Wydaje mi się, że czasem te niby wiarygodne hodowle, też mogą mieć swoje za uszami. Poza tym, jakiś czas temu Segritta pisała o tym, jak zmieniały się rasy psów na przestrzeni lat. To też daje do myślenia – czy powinno być tak, ze produkujemy (inaczej tego nazwać nie można) psy z coraz krótszymi pyszczkami bo takie są słodsze ?

  22. Nie ufam ludziom, dla których pies to TYLKO pies. Dla mnie mój pies to pełnowartościowy członek rodziny. Każdy pies to żywa istota, czuje ból, potrafi rozróżniać emocje. Ktoś, kto jest w stanie skrzywdzić zwierzę, dla mnie nie różni się niczym od kogoś, kto krzywdzi i ludzi. Wspaniale, że poruszasz na blogu, wiele tym zyskałaś w moich oczach, jak również podejrzewam i innych czytelników. Jeżeli kogoś nie stać na pieska z rodowodem, za kilka tysięcy, zamiast wspierać pseudohodowle, niech zdecyduje się na adopcję psiaka, z pewnością ten mu się wspaniale odwdzięczy! Trzymam kciuki za Twojego malucha, przy okazji pochwalę się, że mój Ares skończył wczoraj 10 lat ^_^

  23. Nie podoba się podejście, że muszę mieć psa, wartego kilka tysięcy, bo to pies ze sprawdzonej hodowli, z rodowodem itp. Pies to pies, kundelek czy champion, każdy nadaje się do kochania. A skoro jest ktoś gotowy zapłacić kilka tysięcy za szczeniaka, to nic dziwnego, ze nielegalne hodowle mnożą się jak grzyby po deszczu, bo to czysty zysk.
    Oczywiście, nie znaczy to, że popieram bestialskie traktowanie zwierząt. Sama najchętniej takiego hodowcę zamknęła w ciemnej komórce. Ale odnoszę wrażenie, że osoby gotowe zapłacić grube tysiące za modnego pieska TEŻ nakręcają ten proceder.

  24. Nie rozumiem w ogóle idei kupowania rasowego psa. Jak to? Pokocham psa, ale tylko takiego, który będzie popularny na YT, który mają znane aktorki czy blogerki i który jest modny? Mam go kochać za wygląd pyszczka i chrumkanie? To dla mnie niepojęte. Mój pies kosztował 100 zł – taka darowizna na rzecz schroniska przy okazji adopcji. Wzięliśmy małą, puchatą kulkę. Nie zastanawialiśmy się, który ze szczeniaków jest najładniejszy. Nie umiałabym tak po prostu ocenić, że ten jest wystarczająco ładny, żeby mieć dom, a ten jakiś koślawy, wiec niech zostanie w schronisku. Wzięliśmy tego, który pierwszy podbiegł. Rośnie, nie jest już kuleczką tylko wielką kulą. Nie wiem, jak będzie wyglądał, kiedy dorośnie. I nie ma to dla mnie znaczenia. Rozumiem jeszcze, że dobiera się psa konkretnej rasy ze względu na charakter, bo np. przy dzieciach chce się sympatycznego i spokojnego labradora. Dlatego nasz maluch od początku chodzi do psiego przedszkola, uczy się życia z ludźmi i innymi psami. A zamiast wydawać kilka tysięcy na psa wolę co pewien czas kupić dla schroniska wielki wór karmy.

    1. A ja rozumiem – mam swoją ukochaną rasę i mam prawo zakupić psa w hodowli, zamiast brać kota w worku tak naprawdę ze schroniska. Do dzisiaj mam przed oczami scenkę, kiedy byłam po kolejnego adopciaka w schronisku,przeprowadzono mnie przez rzędy klatek i mogłam sobie wybrać każdego, nawet dobermana, nikt nie zareagował. A potem dramaty…

    2. ANONIM – a kiedy kupujesz psa z hodowli to masz jakieś ograniczenia? Pani hodująca dobermany (bo o nich wspomniałaś) powie „O nie dobermana, nie można kupic…”? Nie rozumiem wywodu.

  25. A zastanawialiście się co się dzieje z tymi psami, kotami z zarejestrowanych hodowli, z papierami na wszystko (same ochy i achy), którym nie uda się sprzedać całego miotu? Nie? To wam opowiem. Kiedy pracowałam w Irlandii poznałam właśnie kogoś, kto miał taką hodowlę. I nie była to żadna pseudo hodowla, co to, to nie. Pieski zadbane i niby wszystko ok. Spytałam się, co robi ze zwierzakami, które mu zostają. Odpowiedział mi, jak gdyby nigdy nic, że WYWOZI DO LASU I TAM STRZELA DO NICH. Nie mógłby ich oddać, bo wtedy cena psów by spadła i by mu się to nie opłacało. Po tym co usłyszałam nie mogłam spać w nocy. Tym bardziej, że sama kiedyś dopuściłam moją kotkę perską. Ceny nie były wygórowane, chciałam żeby zwróciło mi się za opiekę i szczepienia. Na karmie nie oszczędzałam, kocur był z innego województwa. Kociaki były ciągle głaskane, nawet spały z nami w łóżku. A ludzie? Albo chcieli obniżyć cenę, no bo czemu tak drogo, albo dzwonili, żeby postraszyć policją. Z początku tłumaczyłam im że w książeczce zdrowia są pieczątki od weterynarza a i warunki można sprawdzić. Nie pomagało. Tylko 2 sprzedałam, ludziom, których byłam pewna, że kotom nic nie będzie, później nawet je odwiedzałam, żeby zobaczyć jak rosną. Niestety, ludziom wystarczył fakt, że nie mają rodowodu, by mogli na nas psy wieszać. Odpuściliśmy. Pozostałe 2 zostały z nami, tzn. jeden u nas a drugi u mojej mamy. Jednak nawiązując do tego co napisałam na początku, nie mogłam pojąć, że ludziom, którzy mają papiery na hodowlę aż tyle można, a mnie zmieszano z błotem. Tak więc nawet przy takim wpisie Elizo należy pamiętać, że kij ma zawsze dwa końce.

    1. Balbino, rozumiem o co Ci chodzi ale zwróć uwagę, że to, co robił ten ktoś z Irlandii to własnie jest pseudohodowla, a to, że niby zadbane psiaki ochy i achy wcale tego nie wyklucza. Tak jak Eliza napisała (w tym lub poprzednim poście o pseudohodowlach), hodowanie psów czy kotów to bardziej pasja niż sposób zarabiania pieniędzy. To bardziej „wkładanie” kasy, żeby mieć zdrową sukę, reproduktora a później zdrowe, silne maluchy. Ten człowiek miał podejście typowo nastawione na kasę – zostały mi szczenięta, nie opchnę taniej, bo mi cena spadnie, więc zabiję. Włos się jeży na myśl o takim postępowaniu. Z miotu mojego młodszego kociaka została jedna kotka. Mieszka z hodowczynią do tej pory. Podobnie Irys z miotu starszej kotki – poszedł do nowego domu jako starszy, bo prawie roczny kot ale dopóki tego domu nie znalazł, dopóty odpowiedzialność za niego finansową i zdrowotną brała hodowczyni. A to wcale nie jest takie łatwe, zostawić w domu kota, jeśli już ma się ich kilka a do tego będzie nowy miot. Prawdziwy miłośnik zwierząt (a kimś takim jest prawdziwy hodowca) zdaje sobie sprawę, że takie jest ryzyko – może się okazać, że zwierzak się nie sprzeda więc zostanie w domu. Dodatkowa gęba do wykarmienia ale i po starsze zwierzęta zgłaszają się nabywcy a jeśli nie, to hodowca ma pewność, że przynajmniej nic złego temu zwierzęciu nie grozi. Poza tym, po to właśnie nie rozmnaża się zwierząt na potęgę i w ogromnych ilościach, żeby nie okazało się, że nagle nie ma chętnych.

  26. Oby maluch wyszedl z tego 😉 jestescie mega, nie wiem czemu ale czytajac ten wpis poplakalam sie, ale to chyba dlatego, ze widze ze dla niektorych liczy sie cos wiecej niz czubek wlasnego nosa.
    p.s pierwsze zdjecie miazdzy 😀

  27. Pieska za 1500? nie dziękuję. Nawet za 500. Mimo że mnie stać. jestem normalna. 1500 daję na schronisko a psa biorę z azylu. Podobnie jak kota i adoptuję stare konie. Nie zależy mi na lansie drogą rasa za kilka tysięcy. Ani gadgetami które temu towarzyszą. To dobre dla pustych i samotnych ludzi. Ja uczę moje dzieci człowieczeństwa i empatii.

    1. podpisuję się pod tym komentarzem. szczerze powiem,że wkurzam się słysząc o tych wszystkich hodowlach,rodowodach,podczas kiedy tyle psów czeka w schroniskach na ciepły dom pełen miłości. ludzie,po co rozmnażać te wszystkie rasy,kiedy na świecie JEST tyle potrzebujących zwierząt? bo te rasowe są ładniejsze? miałam w życiu kilka psów,wszystkie ze schroniska. to niesamowite,jak one są wierne,jak one są wdzięczne za miłość,za dom,za godne warunki. jeśli ktoś chce zwierzaka,błagam,niech rozważy taką opcję,by pomóc zwierzaczkowi,który JEST,CZEKA…nawet te dobre hodowle to jednak sztuczne rozmnażanie psów dla pieniędzy,zastanówcie się nad tym. pozdrawiam wszystkich!

  28. Ludzie (jak widzę również po komentujących) nie rozumieją jednej podstawowej rzeczy. To, że pies/kot wygląda zdrowo NIE OZNACZA, że jest zdrowy i że nie ma ukrytych wad genetycznych, które pozwalają hodowcy żerować na naiwności ludzi i „opchnąć” zwierzę za okazyjną cenę. Dla nich to czysty zysk i jak tylko odjedziecie z „nowym dzieciaczkiem” oni liczą KASĘ!!! I śmieją się, że trafił się następny, któremu można wcisnąć kit. A jak trafił się jeden to trafi się i drugi. Popyt napędza podaż. I tak w kółko, nic się nie zmieni jeśli ludzie nie zaczną interesować się przed zakupem ile zwierzę powinno kosztować. I nie wywracać oczami mówiąć „chyba bym musiała upaść na głowe żeby tyle dać za psa/kota”. Jeśli nie jesteście w stanie tego przełknąć to poszukajcie innych „rozrywek” albo weźcie zwierzaka ze schroniska. ZA DARMO. To coś jak z kupowaniem podróbek. NIGDY NIE DAM TYLE ZA TORBĘ, ale trafia się za 50% ceny w Turcji to dlaczego nie? Przecież to to samo.

  29. Psiak z pseudohodowli to jak buty marki „adldas” albo torebka od „Chamel”- ludzie je kupują, aby poczuć się lepiej i mieć wrażenie, że stać ich na luksus. To też wmawianie sobie, że podróbka niczym nie różni się od oryginału, a pies z pseudohodowli od psa z hodowli…

    Fajnie, że uświadamiasz ludzi o takich ważnych sprawach i nie boisz się pisać o tym otwarcie.

    Pozdrawiam!

  30. Brawo, brawo, brawo! Tak trzymać 🙂 Świetnie ze podejmujesz ten temat, a jak kogoś nie stać na taki koszt naprawdę adopcja będzie równie dobrą opcją. Jakiś psiak sie nie będzie męczył w schronisku, a dostanie nowy dom 😉

  31. Rocky na pewno z tego wyjdzie! 🙂 Trzymam kciuki!

    Pseudohodowle to samo zło, a Ci którzy kupują zwierzęta z nieznanego źródła sami narażają się później na duże koszta emocjonalne i finansowe, bo zwierzak choruje i wymaga kosztownego leczenia. Sama mam już drugiego psa kupionego z domowej hodowli, ale takiej z prawdziwego zdarzenia, zarejestrowanej w związku kynologicznym. Psiak taki jest zdrowy (jego rodzice mają gruntowne badania, zresztą on również). Co ważne od małego jest dobrze socjalizowany. To druga rzecz dla której należy kupować zwierzę z prawdziwej hodowli. Socjalizacja szczenięcia ma ogromny wpływ na jego charakter – szczeniak przyzwyczajany jest do ludzi, innych zwierząt, wody, wystrzałów, jeżdżenia samochodem, hałasu miasta. Oczywiście o jego charakterze decydują również geny – dlatego prawdziwi hodowcy parują psa i sukę nie tylko patrząc na wygląd, ale również na cechy charakteru. Tak, aby wyszły z tego związku idealne pieski 🙂 Szczenięta karmione są najlepszymi karmami, otrzymują dobre szczepionki. Jak widać to wszystko kosztuje, dlatego nie ma się co dziwić że rodowodowe szczenie kosztuje dużo. Chociaż dużo to też pojęcie względne, bo mając zdrowego psa, to poza karmą, szczepieniami i środkami przeciwkleszczowymi, nic więcej nie musimy inwestować, oczywiście poza miłością do zwierzaka 🙂 ale to się rozumie samo przez się (to piszę ja, największa psiara na świecie 🙂 ). A zwierzątko z pseudohodowli – sami czytacie co Eliza pisze o Rockym, jak to maleństwo od samego początku narażone jest na ból i cierpienie (na szczęście są tacy ludzie, jak Ty Elizo, dzięki którym buldożek w końcu zazna raju na ziemi 🙂 ). To chyba są argumenty, żeby kupować psiaka z renomowanej hodowli, nawet jakbyśmy musieli na niego trochę poczekać, bo trzeba odłożyć większą sumę pieniędzy na zakup.

    Ale…można również kupić psa z renomowanej hodowli, po niższej cenie. W każdym miocie mogą zdarzyć się pieski rasowe, ale te które nie mogą być zwierzętami wystawowymi, z powodu niewielkich wad, np. biała kropka na łapce, która jest niezgodna z wzorcem danej rasy czy inne drobiazgi, które widzą wyłącznie znawcy danej rasy.

    Apeluję więc wraz z Elizą – jak chcecie zdrowego psa rasowego kupujcie tylko w sprawdzonej, zarejestrowanej i renomowanej hodowli! Nie wspierajcie pseudohodowli!

    Pozdrawiam Elizę-psiarę o wielkim sercu 🙂

  32. Elza tak się zastanawiam czy właśnie nie lepiej kupić pieska z takiej pseudohodowli, żeby go w końcu otoczyć opieką, niż żeby męczył się w takich warunkach?

    1. Dosłownie ręce mi opadły, jak to przeczytałam. Cały sens tego wpisu jest taki, żeby NIE DAĆ ZARABIAĆ PSEUDOHODOWCOM. I nie, lepiej adoptować pieska ze schroniska albo przygarnąć szczeniaczka uratowanego w akcji SAB jak Rocky, niż płacić bezpośrednio do rąk pseudohodowcy, który będzie kontynuował proceder dzięki Tobie.

    2. to jest niestety błędne myślenie. kupująć z pseudohodowli napędzasz im interes. uratujesz jednego, a na jego miejsce pojawi się trzy kolejne. bo skoro są klienci to interesz się będzie rozwijał

  33. Nie rozumiem jednego – w komentarzach każdy pisze o tym jak bardzo kocha zwierzęta, że one też czują itp. Dlaczego ta miłość ogranicza się tylko do zwierząt domowych? Zwierzęta hodowlane również czują ból i strach, świnie są na takim samym poziomie rozwojowym jak psy. Hipokryzją jest opowiadanie jak bardzo kocha się zwierzaki i rozczulanie się nad losem np. psów w schroniskach, jedząc jednocześnie mięso.

    1. Ja się rozczulam nad psami i kotami, ale mięsa nie jem od prawie 12 lat, nawet ryb. W domu mam psa, kota i akwarium. Ani psa, ani kota nie kupiłam. Psa mam tzw. znajdę, a kota od znajomych, bo mieli małe. Są dla mnie jak moje dzieci. Nawet jak mi rybka padnie to przeżywam jak głupia.

    2. To wszyscy mamy zrezygnować z mięsa? Taka jest już nasza kultura – w Polsce koty i psy to zwierzęta domowe, więc nic dziwnego, że człowiek jest do nich bardziej przywiązany.

    3. MARTA – tak, wszyscy. Dla dobra własnego (dla zdrowia), zwierząt i Planety. Wystarczy chwilę poświęcić na doczytanie o wegetarianizmie/ weganizmie i zaraz oczy się otwierają.
      Ale wiadomo…łatwiej pójść i bezmyślnie kupić schab na obiad, niż troszkę pomyśleć.

    4. To może ty pomyśl, że mięso jest zwyczajnie smaczne i nie mam zamiaru z niego rezygnować. To co ty jesz, to twoja sprawa i uszanuj upodobania innych. Od razu życie będzie piękniejsze, jak przestaniesz się przejmować tym, co inni mają na talerzu.

    5. MARTA – moje upodobania kulinarne nikogo nie krzywdzą. Swoją wypowiedzią sama wystawiasz sobie świadectwo.

    6. Zabijać, by jeść – to od zarania świata rzecz normalna. Mięsożercy jedzą roślinożerców. Odmawiając sobie jedzenia tego, co mi smakuje, nie krzywdzę siebie? Czy tak ciężko zrozumieć, że dla wielu mięso jest DOBRE? Przestań wmawiać innym swoje upodobania kulinarne. Jak widzisz kogoś z porządnymi skórzanymi rzeczami, to też tak reagujesz?

  34. Trzymam za Was bardzo mocno kciuki by już niedługo Rocky był w domu cały i zdrowy!

    Jestem ogromną psiarą, nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem podejścia ludzi typu „to tylko pies”. Trzeba być kompletnie pozbawionym serca i ludzkich odruchów.

    Sama miałam ukochanego psiaka, spaniela Cezara, który był ze mną przez 18 lat. Wiele razy przechodziliśmy dramatyczne chwile, choroby w czasie których było zagrożone jego życie i momenty, w których nawet weterynarze nie dawali mu zbyt wiele szans i przygotowywali mnie na najgorsze. Jednak nigdy się nie poddałam w walce o jego zdrowie. Właśnie dzięki temu mogłam doczekać jego pełnoletności 🙂

    Nie poddawaj się, wierz że będzie tylko lepiej! To dużo daje, również czworonogowi. Psy wyczuwają nasze nastroje, ważne by czuły ogrom miłości :)!

  35. Super, że o tym napisałaś. Zanim kupiłam Yoshiego zgłębiłam temat i byłam w szoku, że są ludzie którzy mają wręcz hale produkcyjne konkretnej rasy. Suki eksploatowane do granic wytrzymałości. Krzyżowanie ze sobą rodzeństwa. Trzymanie szczenią w skandalicznych warunków. To tylko kilka argumentów, po których szczęka mi opadła. Jako miłośniczka zwierząt, która przez ostatnie 5 lat walczyła o każdy kolejny dzień swojego psiaka nie chciałam wierzyć, że jest tyle podłości na tym świecie. Wolałam wykosztować się na szczenię niż mieć cokolwiek wspólnego z tak niegodziwym procederem. Fakt może miotów z najlepszych hodowli nie jest bardzo dużo, ale warto poczekać na tego jedynego.

  36. Nie mogę zrozumieć, jak ludzie mogą tak traktować zwierzęta 🙁 przecież one czują, też je boli, cierpią…uważam, że te osoby powinny się smażyć w piekle. Dobrze, że o tym piszesz Eliza bo wiele osób jest nieświadomych, że takie sytuacje mają miejsce…szacun <3

    1. a kotlecik na obiad smaczny jest, prawda? taka swinia czy krowa tez cierpi niestety z czego chyba nikt nie zdaje sobie sprawy…

  37. Podziwia Cie za to i doceniam Twoja troskę o zwierzątka. Są to cudowne istoty niezależnie od tego czy są to rasowe czy nie. Sama niedawno przygarnełam suczkę, jest taka kochana, nigdy nie miała psa i nigdy nie rozumiałam więzi miedzy człowiekiem a psem teraz wszystko się zmieniło, zupełnie inaczej patrze na to i się ciesze że jest w naszej rodzince ;))
    pozdrawiam ..

  38. Cały czas będę metodą zdartej płyty powtarzać, ze nie jedynie popyt jest powodem powstawania pseudohodowli, ale przede wszystkim brak odpowiednich narzędzi prawnych!! Aby zopobiec takiemu procederowi, trzeba przede wszystkim wprowadzić obowiązek sterylizacji zwierząt niehodowlanych !!! Każdy pies lub kot powinnien trafiać juz do nowego domu po zabiegu, lub wspólnie z hodowca, taki zabieg powinien być nadzorowany. Owszem każdy kto kupuje psa lub kota z hodowli, musi podpisać deklaracje o obowiązkowej sterylizacji, ale co z tego…..to tylko papier, martwe przepisy. Wszędzie na Zachodzie jest to respektowane. W tej chwili przepisy w PL są tak naginanie, ze ja i sąsiadka możemy sobie założyć jakikolwiek klub psa rasowego i drukować rodowody w domu. Aby historia Rockiego sie nie powtórzyła, trzeba najpierw wykonać poważna prace u podstaw, sama agitacja do zakupu zwierząt z rodowodem nie wystarczy 🙁

  39. Eliza, więc jak to się stało, że Rambo ze „sprawdzonej” hodowli miał poważne problemy zdrowotne? Pisałaś kiedyś o tym.

    1. Tak, był zarobaczony, to oczywiście wina hodowli, ale jeśli chodzi o jego zdrowe i stan organów wewnętrznych jest idealne. Jak na buldoga ma idealny wręcz kręgosłup, szeroką tchawicę, zero problemów żołądkowych czy alergii. Pod tym względem jest świetnie. Zajęło nam 2 miesiące by wyleczyć go z całego tego robactwa, ale od tamtej pory nie było z nim żadnych problemów. Swietne geny jego rodziców mu to zdrowie zapewniły, oczywiscie ta rasa jest obciązona jakimś tam dolegliwościami, ale w przypadku pseudohodowli prawdopodobieństwo wady genetycznej jest ogromne, bo tam nikogo nie obchodzi czy rodzice są super pod względem genetycznym

  40. W jakim rozmiarze jest posłanie ze zdjęcia? Wiem, że są dostępne w trzech rozmiarach, a to wydaje się dla mojego psa idealne na wielkość, mógłby się ułożyć i rozciągnąć w dowolnej pozycji 🙂 Dobrze też zobaczyć je na takim domowym zdjęciu a nie tylko na stronie.

    Co do głównego tematu, to na pewno masz rację, do naszej rodziny trafił raz rasowy kot z pseudohodowli. Do dzisiaj jest niemal niedotykalski i nieufny. Oczywiście mieliśmy świadomość po jakich jest przejściach. Lubił się z innymi kotami, ale do ludzi był bardzo na dystans.
    Wystawy zwierząt to też ciekawy temat. Miałam okazję widzieć wiele takich wystaw (kotów) i jest to okropne. U psów chyba wygląda to trochę inaczej, jest jakiś element biegania z psem czy coś takiego. Poza tym psy nie są takie wystraszone w towarzystwie innych ludzi i psów. Koty to zupełnie co innego. Mogliby zmienić chociaż formułę tych wystaw. Oceniać je w jakimś zaciszu i komfortowych warunkach dla zwierzaka a nie cały dzień w klatce, mikrofony, pudry, hałas, obcy ludzie.
    Pozdrawiam

  41. niestety nie tylko psy cierpią w pseudohodowlach 🙁 ja działam w Stowarzyszeniu Pomocy Świnkom Morskim. domy tymczasowe, adopcje, ratowanie z pseudohodowli i laboratoriów… zwierzęta same się nie obronią, my musimy to robić za nie. w przypadku świnek jest jeszcze ten ból, że pseudohodowle sprzedają świnki jako żywy pokarm dla węży 🙁 w malych klatkach dla chomików w brudzie i głodzie siedzi nieraz po kilkanaście świnek 🙁 cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty, którzy mając taką możliwość wykorzystują swoją popularność to uświadamiania ludzi jakim złem są pseudohodowle i jak zwierzęta w nich cierpią. wielki plus dla Ciebie!

  42. warto jeszcze chyba dodać, że zwierzęta z pseudohodowli często mają wady genetyczne niewidoczne na pierwszy rzut oka i często cierpią przez nie całe lata w milczeniu (o ile uda im się przeżyć)

  43. To jak niektórzy ludzie podchodzą do psów jest dosłownie straszne. Chore dla mnie jest to, że traktują psy czy inne zwierzaki tak, jakby one nic nie czuły. Dobra, ja rozumiem, że może ktoś nie lubi jak pies leży w domu na łóżku, jak wspina się, żeby ściągnąć coś ze stołu, ale psa można socjalizować, tresować,a nie traktować jak maszynkę do zarabiania pieniędzy, bez względu na to, co się z nim potem stanie. Porażka. Przeraża mnie jaka wśród ludzi panuje znieczulica, a także nieświadomość. Dobrze, że istnieją tego typu stowarzyszenia, które walczą o to, by zwierzakom lepiej się działo.

  44. Jak zarejestrować się na tej stronie SAB, ponieważ muszę wypełnić ankietę przed adopcyjną a nie mogę znaleźć gdzie się rejestrować. POMOCY!

  45. Śledzę historię Rocky’ego i mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje i zacznie nowe, szczęśliwe życie z Wami 🙂

    Niestety pseudohodowle bazują w dużej mierze na niewiedzy ludzi… i chęci zaoszczędzienia pieniędzy… moja koleżanka kupiła podhalana za kilkaset złotych, pomimo moich ostrzeżeń, szkoda jej było pieniędzy… okazało się, że psiak był chory i na jego leczenie wydała w ciągu półrocza kilka tysięcy! Do tego doszły jeszcze problemy wynikające z braku wczesnej socjalizacji – kolejne $ na szkoleniowca i behawiorystę, a gdy dorósł to pohalan okazał się być wielkim terierem (a kiedyś był małą białą kuleczką…).
    Sama mam małą hodowlę zarejestrowaną w ZKwP i niestety tam też nie wszyscy są uczciwi… ale na pewno jest to pierwszy „przesiew”, później trzeba przyjrzeć się uważniej konkretnej hodowli, poszukać informacji o miotach, rodzicach, warto pojechać i obejrzeć w realu warunki. Prawdziwy hodowca troszczy się o to, gdzie trafią jego psie dzieci, wypytuje przyszłych właścicieli i nie każdemu zgodzi się powierzyć szczenię… jeśli rozmowa opiera się tylko na uzgodnieniu ceny to powinna się Wam zapalić czerwona lampka…
    Co do ceny rodowodowego szczenięcia to są tu spore różnice w zależności od rasy… Eliza pisze o Buldożkach za 3-4 tyś. – takie są ceny bo to dość modna rasa… ja hoduję dużo rzadszą rasę i 1800-2000 tys. kosztuje już szczenię z bardzo dobrych hodowli i kryć zagranicznych… Jeśli ktoś uważa, że to dużo, powinien się zastanowić, czy będzie go stać potem na utrzymanie psa (200-300 zł miesięcznie na dobrą karmę, opiekę weta, pielęgnację, szkolenie itp.) Więc… warto odkładać kilka miesięcy, a w tym czasie pogłębiać wiedzę na temat psów, konkretnej rasy i poszukać dobrej hodowli… Niestety schroniska są przepełnione ‚bezpapierowymi’ psiakami, często bardzo w typie rasy, których nie można zidentyfikować (psy z zk mają tatuaże i czasem chipy dzięki czemu łatwiej odnaleźć ich właściciela), więc dlaczego nie adoptować takiego schroniskowego psiaka zamiast nakręcać interes psim fabryczkom (popyt=podaż)?

    Co do snobizmu, to mnie otwiera się nóż w kieszeni gdy słyszę, że posiadanie rodowodowego psa to snobizm… takie twierdzenie świadczy tylko o braku jakiegokolwiek pojęcia o temacie… Rodowód ( a początkowo metryczka, na podstawie której szczeniakowi wyrabiamy rodowód – gdy chcemy) to nie papier, którym możemy pomachać znajomym przed nosem… to dokument, skarbnica wiedzy o pochodzeniu psa, jego przodkach, genach, predyspozycjach i ewentualnych obciążeniach (np skłonnościach do chorób genetycznych lub problemów charakterologicznych), na podstawie którego można świadomie hodować psy. Są ludzie, którzy kochają daną rasę, jej specyficzny charakter, a poprzez świadomą, odpowiedzialną hodowlę dążą do jej doskonalenia i utrzymywania pierwotnych predyspozycji. Twierdzenie, że są snobami jest bardzo krzywdzące, zwłaszcza, że niejednokrotnie ludzie Ci działają też na rzecz schronisk i ratowania psów wyciągniętych z fabryczek, takich jak ta, z której uratowano Rambo. Większym snobizmem jest chyba kupno psa, bez papierów-bo po co, ale koniecznie „po rodowodowych rodzicach”, albo chociaż „po ojcu z rodowodem”, bo musi wyglądać jak rasowy, a nie jak kundel ze schroniska… 🙁 a jak się znudzi, to zawsze można wymienić na innego… w końcu to tylko kilka stówek (czywiście bez generalizaownia) :/

  46. Szanuję ludzi, który kochają zwierzęta! Sama jestem wielką psiarą i wiem, że dla psa zrobiłabym wszystko. Kocham je za tą ich taką niewinność a zarazem naiwność. Mimo tego, że nie raz zostały skrzywdzone mają chęci do dalszego życia. Sama mam psa i śmieję się, że to moje dziecko. Nawet w sylwestra pojechała do domu, aby nie był sam, gdy zaczną strzelać petardy. I denerwują mnie również teksty typu : to tylko pies : Dla mnie pies jest równie ważny jak człowiek. Wiem, że za swoim poszłabym w ogień. I ciesze się bardzo Eliza, że podejmujesz takie tematy. Czasem jednak jak czytam czy oglądam zdjęcia myślę sobie, że wolałabym jednak tego nie zobaczyć. Ale to tak na prawdę ucieczka od problemu, a jak nie my to kto pomoże psiakom?

  47. Nie szanuję ludzi, którzy dla pieniędzy są w stanie krzywdzić takie psiaki i hodować byle więcej, byle mniejszym kosztem. Powinno się z nimi robić to samo co oni robią z takimi maluchami… Sam mam od roku psiaka, którego ktoś w siatce wyrzucił pod marketem bo na co komu 6ścio tygodniowy kundel…a kundel to najlepsza rasa na świecie, zaraz po buldożkach 🙂 Piona!

  48. Można porównać to do kupowania podróbek ubrań/akcesoriów znanych marek.Dopóki będą chętni na torebkę chanelkę za 100zł,doputy będą powstawały podróbki.To jest biznes,a szpan i snobowanie się na modną metkę jest najlepszym gruntem pod taką działalność.Niestety,wielu ludzi nie chce mieć tylko psa,oni chcą mieć rasowego pieska,aby pokazać się przed rodziną i znajomymi.Wiele rasowych zwierząt jest de facto kalekami od początku,bo są efektem wielorakich krzyżówek getetycznych,które z założenia obniżają komfort życia zwierzęcia.

  49. Eliza a co sądzisz o następującej sytuacji, nie szukam rozgrzeszenia, chcę tylko wiedzieć co o tym sądzisz.

    Mam sunię sznaucerkę miniaturową, teściowie mają psa tej samej rasy. Nie planowaliśmy szczeniaków, tym bardziej że nasza Lara miała już operację związaną z miednicą, więc nie chcieliśmy szczeniaków. Pech chciał, że zakochanej parze sznaucerów udało się ściągnąć majtki i zrobili na co mieli ochotę 🙂 wystarczyła im dosłownie minuta-dwie w samotności. Szczeniaki przyszły na świat przez cesarkę (była opcja z usunięciem ciąży…), otoczyliśmy je odpowiednią opieką w naszym domu, były pod opieką także weterynarza, a później dwa z nich sprzedaliśmy symbolicznie w rodzinie, a jeden do obcych ludzi (przepłakałam cały dzień). Były to szczeniaki rasowe, a kwota jaką na nich „zarobiliśmy” pokryła akurat koszta cesarki i opieki weterynaryjnej. Podczas pobytu w naszym domu dbałam o nie jak o własne dzieci, wstawałam w nocy żeby podłączać do cycków, dokarmiałam butelką, kładłam na grzałce, głaskałam kiedy piszczały, uczyłam pierwszej czystości (w domu na podkład), zabawiałam i kochałam.

    Jestem zdecydowanie przeciwna pseudo-hodowlom, ale nie ukrywam że i ja „wyprodukowałam” szczeniaki w domu przez chwilę swojej nieuwagi.

    Co sądzisz o takiej sytuacji?

    P.S. jestem skłonna wysnuć myśl, że miały u mnie lepiej niż np. Twój Rambo z legalnej hodowli, aaa i proszę odpisz mi na wiadomość na fb (napisałam z prośbą o radę na Twój profil prywatny)

    Marta B.

    1. twoja „hodowla” to zadna hodowla, zdarzylo sie… i zdarza. wiesz, np ludzie na wsiach (nie mowie,ze wszyscy ale czesto sie to zdarza) nie kastruja ani nie sterylizuja psow i taka suka ma u nich kilka miotow szczeniat. to jest dopiero katastrofa, tym bardziej, ze czesto te maluchy po urodzniu sa topione badz zywcem zakopywane w ziemi :/ niestety…. takze u ciebie nie stalo sie nic strasznego, znalazlas psiakom dom, dbalas o nie i to najwazniejsze. nie zrobilas tego w celach zarobkowych. obys tylko nie poszla dalej i nie zaczela rozmnazac celowo a „przypadki” czasami sie zdarzaja, wazne zeby umiec sie wtedy zachowac.

  50. Świetny wpis! Cieszę się, że coraz więcej osób daje do myślenia ludziom, ale z drugiej strony martwię się, że osoby które prowadzą pseudohodowlę są na tyle bez uczuć i rozumu, że tylko więzienie im pomoże.
    Moja rodzina też wspiera bardzo zwierzęta – akurat moja Mama w tym momencie leczy bezdomnego kota, którego musiała przygarnąć do domu i zarezerwować dla niego 1 pokój, ponieważ był w tak złym stanie. Zagrzybiony z łysymi plackami na skórze i kocim katarem. Nie mówiąc o tym, że u rodziców jest pies Maksio, 2 koty i 1 królik! 😉 Całe towarzystwo kochane! Maksia znaleźliśmy z narzeczonym w kartonie pod drzewem. Miał ok 1,5 miesiąca! Koty zostały zwyczajnie wyrzucone jak były malutkie. A ja z narzeczonym też już mamy kota, który był bezdomny. Nie poradził by sobie zimą. Baliśmy się, że się nie przyzwyczai, ale on się bardzo szybko przyzwyczaił, wręcz nikt by nie pomyślał, że był bezdomny.
    Ludzie niestety są na tyle bezduszni, że aż słów brakuje jak tak można! Być może wpisy jak Twoje coś zmienią. Oby!!!

  51. Dlatego zawsze mam kochane kundelki , które właściciel po prostu chciał rozdać… on były drapane za uchem, dokarmiane w domku, spały przy mamusi 🙂 Na takiego kundelka zawsze była ochota. Teraz mój Karmel ma 2,5 roku – dalej jest rozpieszczany w domu, wygląda jak powiększony Chihuahua (czarno-brązowy, do kolan). Czasem warto obdarzyć miłością kundelka, świadomie wybranego 🙂

    1. no niestety nie wszyscy ludzie dbaja o kundelki 🙁 dla wielu sa one zmora ktora pojawila sie i nie maja z nimi co zrobic i jesli ich nie zabija po narodzeniu to trzymaja w nadziei, ze ktos je zabierze… znam takie osoby niestety, na swoich rekach maja krew wielu szczeniat i kociat 🙁 najczesciej sa to niestety ludzie ze wsi ktorzy nie dbaja o rozrod swoich psow i kotow 🙁

  52. Wiersze Barbary Borzymowskiej

    To tylko pies..

    To tylko pies, tak mówisz, tylko pies…
    A ja ci powiem
    Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
    On nie ma duszy, mówisz…
    Popatrz jeszcze raz
    Psia dusza większa jest od psa
    My mamy dusze kieszonkowe
    Maleńka dusza, wielki człowiek
    Psia dusza się nie mieści w psie
    I kiedy się uśmiechasz do niej
    Ona się huśta na ogonie
    A kiedy się pożegnać trzeba
    I psu czas iść do psiego nieba
    To niedaleko pies wyrusza
    Przecież przy tobie jest psie niebo
    Z tobą zostaje jego dusza

  53. Przy zakupie psa trzeba być bardzo ostrożnym. Niestety nigdy nie mamy 100% pewności,że dana hodowla spełnia wszystkie normy nawet gdy ich psy są wystawiane i mają pełno nagród. Ja kupiłam swoją psinke w hodowli która miała bardzo dobre opinie w mojej miejscowości. Za maltańczyka z rodowodem i metryczką zapłaciłam 2500 zł.Pani zapewniała,że psinka jest zdrowa dała książeczke ze szczepieniami poleciła swojego weterynarza,cierpliwie odpowiada na pytania.Moją malutką sunie pokochałam od razu.Jednak byłam zaniepokojona tym, że jest taka słaba,nie chce jeść poleconaj przez panią z hodowli karmy ani nie chce pić wody.Pani z hodowli tlumaczyla mi,że to pierwszy dzień małej w nowym domu i to normalne.Zadzwoniłam do znajomej Pani weterynarz i przyjechałam ze swoim maleństwem do lecznicy. Okazało się,że była mega odwodniona,miała fałszywe szczepienia,niedrożne kanaliki łzowe,infekcje i robaki.Dostała kroplówki i cały tydzień musiała je przyjmować,do tego zastrzyki i tabletki.Płakałam jak dziecko widząc jak takie malutkie zwierzątko cierpi i musi tyle przechodzić.Widok wenflona w jej malutkiej łapce był czymś strasznym. Niestety w konsekwencji przyjmowania mocnych lekarstw w wieku 2 miesięcy ma uszkodzoną delikatnie ale jednak uszkodzoną wątrobe. Kocham ją bardzo i nie wiem jak mogłabym żyć bez niej. Jej wdzięczność po tym jak jej pomogłam,jak czuwałam przy niej przy każdej kroplówce jest nie do opisania… Dla mnie to członek rodziny,który poprostu inaczej komunikuje się ze mną. Ale tak jak każdy człowiek potrafi okazywać swoje emocje. Nie rozumiem ludzi którzy biją psy,trzymają je na łańcuchu,przywiązane do budy,nie kąpią ich,traktują jak zjadaczy resztek z obiadu lub zepsutego jedzenia i nie okazują im czułości. To okropne,że na świecie tyle zwierząt cierpi przez ludzi

  54. Eliza, byłam tą chyba jedyną osobą, która skrytykowała Cię kiedy kupiłaś Rambo. Dalej jestem zdania, że kupowanie psa to zachcianka bogaczy. Ale muszę przyznać także szczerze, że nie spodziewałam się po Tobie takiego serca jakie okazałaś Rocky’emu. Obyś dalej swoją pozycję wykorzystywała do promowania takich zachowań społecznych!

  55. Fash, myślę, że byłoby dobrze, jakbyś wspomniała jeszcze kiedyś o rodowodach.
    W sensie, że ludzie kupują „bez rodowodu, by był szósty z miotu i mu nie wyrobili rodowodu, dlatego był w okazyjnej cenie” i takie tam. Albo że „rodowód to dla psów wystawowcyh, mój nie był na wystawę i dlatego kosztował o połowę taniej..”.

    Smutne jest to, że Związek Kynologiczny nie działa tak jak trzeba i niestety często prznależność niewiel znaczy.. ale to zawsze już coś..

    Nie wspomnę już o kupowaniu psa na rynku etc.

  56. Mi trafiła się wspaniała 3 miesięczna cocer spanielka angielska z pseudohodowli. Nie kupiłam jej, a zaadoptowałam „dom zastępczy” ze schroniska. Nigdy nie zapomnę pierwszych 3 miesięcy, kiedy trzeba było ją wyleczyć ze wszystkich nabytych chorób. Którym można było zapobiec, gdyby jej „Pani” o nią dbała. Ma jeden mały defekt odbarwiony nosek. Kobieta trzymała je w kuriozalnych warunkach, odebrano jej psy przez interwencję jakiejś dobrej duszy. Kobieta nie chcę zrzec się dobrowolnie praw do szczeniaków, sądzi się ze schroniskiem. W bloku, w małym pokoju trzymała 18 psów, w tym 5 szczeniaków. Super Fash, że poruszasz takie tamty na swoim blogu. Zwierzęta też mają uczucia (przynajmniej takie jest moje zdanie).

  57. Eliza, chapeau bas za ten wpis. Poruszyłaś niezwykle trudny i drażliwy temat. Chciałabym wierzyć, że ten przekaz dotrze do wielu.
    Temat jest mi szczególnie bliski, moja przyjaciółka uratowała 2 buldożki z takiej właśnie pseudohodowli – suńkę, która nie chodzi i pieska bez oka. Teraz maja się dobrze. Ja nie jestem aż tak odważna, mam tylko dwa koty, które jakaś nikczemna istota wyrzuciła do kosza na śmieci kilka lat temu. Teraz też mają się dobrze. I razem z nimi trzymam kciuki za Rockensa i za happy end w Twoim domu.

  58. Dziękuję Ci, że jako osoba, która ma tylu czytelników poruszyłaś tę tematykę i uświadomiłaś ludzi co do pseudohodowli. Szczególnie mnie to cieszy gdyż ostatnio jedna z polskich vlogerek (która rownież ma liczne grono odbiorców) kupując pieska szukała takiego do 300zl i wygłaszała opinie, że nie rozumie jak ktokolwiek może żądać zapłaty za szczeniaczki i powinny być one oddawane za darmo…

  59. Kiedyś chorowałam na beagle’a. Cieszę się, że nie było nas stać i w rezultacie trafił do nas Figo, totalnie zakręcony miks jamnika szorstkowłosego z czymś większym i puchatym. Cieszę się, bo nie wsparliśmy pseudohodowli, a pies – cudowny, choć często zazdrosny, wyszedł ze mną z domu w posagu, ma się dobrze, żyje w zdrowiu i jest najlepszym przyjacielem mojego 1.5rocznego synka.

  60. o kurde , nie mialam pojęcia o pseudochodowlach, dobrze, że uświadamiasz ludzi, takie blogi jak Twoj powinny też to tego służyć.

  61. Chyle czola za to co robisz dla tych psiakow!!!!! Sama wspieram (niestety tylo finansowo) kilka „zwierzecych” organizacji i wiem za kazdy, nawet najmniejszy gest sie liczy. 🙂

  62. Mast w 100% racje, ale kiedys przewartosciujesz swojepodejsciedo tego tematu,kiedy,jak bedziesz miala wlasne dzieci, tez kiedys bylemszalencem,walczylem o dobro zwierzat, chyba jestem rekordzista jesli chodzi o „uwalnianie” zweirzat z z hodowli ktore nie mialy nic wspolnego z humanitarnymi warunkami…

    Ale dopiero po tym jak pracowalem przez rok w afryce w etiopii w obozie dla uchodzcow zrozumialem ze energia, pieniadze itp itd ktore wlozylem w ratowanie zwierzat powinienem zainwestowac w ratowanie ludzi, dzieci, zycia ludzkiego… Nikomu nie zycze aby przezyl jak dziecko (nie moje) umiera wam na rekach a wy macie wiedze ze jakby dwa tygodnie doszedl transport lekow te dziecko by zylo…

    Zgadzam sie z Toba nalerzy chronic zwierzeta… Cierpienie pozostaje cierpieniem, ale jesli mam sie angazowac, to w ratowanie zycia ludzkiego, dziecka, doroslego mezczyzny…

    I zeby niebylo ze Ciebei chce krytykowac, nie Elizo… to co robisz jest wazn ei potrzebne bo ktos kto nie szanuje zycia istoty boskiej (pies, kot, ptak itp itd) kiedys nie uszanuje zycia ludzkiego…

    Ale to tylo takie wtracenie sie do dyskusji

    I wierze ze Rocky wroci do kochajacego go domu bo milosc w tym calym procesie jest najwazniesza…

    1. a ja sie z toba nie zgodze a wiesz dlaczego? dlatego, ze zwierzeta sa w 100% zalezne od nas, ludzie zas nie. jesli chodzi o afrykanskie kraje to wybacz ale dlaczego tamci ludzie widzac w jakich warunkach zyja wciaz sie rozmnazaja i rozmnazaja? nie jestem w stanie tego zrozumiec…. te dzieci ktore uratujesz beda powielac te zachowania i wszystko bedzie toczyc sie dalej ze zdwojoną sila, jakkolwiek brutalnie i chamsko by to nie zabrzmialo…. pomoc ludziom z afryki powinna przede wszystkim obejmowac uswiadamianie ich. kto odpowiedzialny decyduje sie na dziecko majac juz kilkoro a nie majac grosza na zywnosc? nigdy nie zrozumiem tych ludzi, sami skazuja sie na cierpienie.

  63. Sama się przejechałam, pojechaliśmy po Bazyla aż 600 km . Znalazłam ogłoszenie piękne buldożki z rodowodem , Pan zapewniał wszystko . Gdy dojechaliśmy zobaczyłam swojego maluszka to od razu się w nim zakochałam . I nagle pojawił się problem psy bez rodowodu tylko certyfikat Kennel Clubu . Afera co innego pisał i mówił . Moje zaniedbanie bo nie wypytałam o rodziców itp itd. I co tu zrobić ? maleństwo na ręce , narzeczony zdenerwowany ale przecież nie zrezygnuje, maleństwo wtulone jakby na nas czekało . Nie mogłam narzekać na tą hodowle bo miały super warunki jak na taką hodowle. Zabraliśmy go oczywiście już nie chciał 3000 zł tylko 1500 . Bazyl skończył 9 miesięcy na razie odpukać jedyny problem z nim to lekkie przeziębienie . Udało się ale wiedzieliśmy że ryzykujemy dużooo biorąc takiego psiaka .

    Wiadomo hodowla, hodowli nie równa . Nigdy nie mamy pewności czy pies będzie zdrowy czy też nie . Jest to typowa rasa z problemami. Nie zamierzam wspierać typowych pseudohodowli gdzie traktuje się zwierzaka jak produkt taśmowy.

    Tyle razy spotkałam się na forum z wielkim linczem na ludzi którzy kupili pieska bez papierków . Nikt nie bierze pod uwagę że dzięki takim osobą psy nie skończyły życia w klatkach i nie męczą się tylko mają kochające domki.

  64. Elizka, mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie – chodzi mi o podziękowanie weterynarzowi – tzn. Czy uważasz że zwykłe dziękuję wystarczy czy warto dac coś symbolicznego ? Czekoladki etc ? Wiem wiem to ich praca i w ogóle , ale nie mówię o sytuacji gdy idziemy z psem na szczepienie tylko takiej w której ten lekarz uratował naszemu zwierzakowi życie

    1. Z racji tego, że Rocky jest już w szpitalu 5 dni, 2 razy zanieśliśmy paczkę pełną słodkości dla personelu, który się nim zajmuje. Na koniec leczenia oczywiście chcielibyśmy podziękować lekarzom za uratowanie życia. Nie mówię o kosztownych prezentach, zegarkach blablabla. Drobny podarunek w ramach podziękowania jest ok 🙂

  65. Zasada „sprawiania sobie” psa powinna być jasna: albo adoptuję ze schroniska lub jakiejś fundacji albo kupuję w renomowanej hodowli. Warto pamiętać o tym, że oszczędność przy zakupie psa z pseudohodowli jest pozorna, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że wydatki na weterynarza przekroczą znacznie różnicę w cenie psa hodowlanego i pseudohodowlanego. Trzeba natomiast zwrócić uwagę na to, że nie tylko oszczędność jest powodem kupowania psa z pseudohodowli. Wiele osób kupuje pieski od „hodowców”, bo widzą w jakich żyją warunkach, jak są traktowane i chcą zabrać je do siebie z litości, żeby im pomóc. Niestety, taka pomoc niewiele daje, bo z perspektywy „hodowcy” po prostu nakręca biznes.

  66. Trzymam kciuki za Rocky’ego! I czekam na notkę opisującą jego szczęśliwe brykanie po domu jak już wróci zregenerowany 🙂

  67. Bardzo mądry tekst. Ja bym jeszcze chciała dodać, że jeśli ktoś chce psa tylko dlatego że jest to modne, powinien się puknąć w czoło i zastanowić nad sobą, bo potem biedny zwierzak wyląduje w schronisku (to optymistyczna wersja).
    Kilka dni temu moja mama przygarnęła młodą labradorkę (szczeniaka ok 4 miesięcznego), którą ktoś prawdopodobnie po prostu wyrzucił z samochodu!

  68. Rozumiem Cię doskonale. Każdy mój znajomy dziwi się, że leczę swojego perskiego kotka, którego również uratowałam z pseudohodowli u najlepszego kociego okulisty, który jest oddalony ponad 100 km od mojego miejsca zamieszkania! A każdy mi mówi ” to przecież tylko kot, po co wydawać na niego tyle kasy i jeździć na operacje”… dla mnie ten kot jest wszystkim, u mnie jest kochany. Ludzie muszą dowiedzieć się wszystkiego o pseudohodowlach i innych naciągaczach!

    1. ja mam podobna sytuacje z krolikiem. „adoptowalam” go znajdujac ogloszenie w sieci, dziewczyna chciala oddac z powodu rzekomego wyjazdu za granice. zakochalam sie do szalenstwa. po 1,5 roku pobytu u mnie zaczely sie problemy, niegrozne ale trzeba wtedy jechac do weterynarza, czasami raz a czasami 2. koszt leczenia nie jest duzy ale jako, ze nie mam samochodu musze zorganizowac transport, wet jest w tym samym miescie ale na drugim jego koncu. zaliczylam juz kilkanascie takich wizyt a ostatnio kilka w jednym tygodniu, na szczescie juz wszystko jest ok. nie raz slyszalam:nienormalna jestes! z krolikiem do lekarza?!?!?! ludzi sie leczy ale zeby zwierzeta?? albo: i po co z nim jezdzisz?!?!? wydajesz kase! niech zdechnie, kupisz sobie nowego! :/:/ naprawde rece opadaja, ludzie nie maja rozumow ani uczuc, wspolczuc tylko ewentualnemu potomstwu takich ludzi :/:/ bo ktos kto traktuje zwierzeta jak smieci nie moze byc dobrym czlowiekiem…

  69. Rozwiązanie jest proste- przestać kupować psy z hodowli- jakiejkolwiek i zwyczajnie adoptować psy ze schronisk!

    Kupowanie psa z dobrej hodowli jest snobizmem nie ze względu na kasę, ale na kaprys posiadania właśnie takiej, a nie innej rasy psa.
    Kochasz zwierzaki, chcesz mieć psa- adoptuj.
    Nie napędza się tym hodowli, nawet tych sprawdzonych. Wystawy, itp? a czymże to jest ? cyrk dla ludzi i nienaturalne środowisko psa- farbowanie, upiększanie- psu to potrzebne?
    Po co rozmnaża się rasowce? dla kasy, podobnie jak pseudohodowle.
    W dobrych hodowlach tez jest bród, smród i machlojki.
    Skąd biorą się krzyżówki psów? Niby dobre hodowle nie maczają w tym palców dla zarobku? Ilu psów ginie przy takich eksperymentach?

    Sama mam psa, w typie owczarka niemieckiego, znalezionego na wsi, żył w chlewie, ze świniami, Brudny, niedożywiony, zapchlony, zarobaczony- w ciągu pół roku doszedł do siebie.

    Odkupiłam go za 100 zl, w innym przypadku zdechłby i zgnił w tym chlewie.
    Po trochę czuję, jakbym odkupiła go ze schroniska, a jednocześnie mam wyrzuty sumienia bo ta moja 100 zł, daje przyzwolenie na kolejne rozmnażania w takich warunkach kolejnych piesków.

    Tak, czuję się z tym podle, ale z drugiej strony uratowałam psa.
    Posiadanie psa nie ze schroniska w obecnych czasach, możliwościach i dostępu do informacji uważam za skrajny egoizm, snobizm i kaprys.

    Eliza, masz wielkie serce i sama wiesz, że dobra hodowla to loteria.
    Trzymam kciuki za malucha i pozdrawiam
    P.

    1. Na początek, chciałabym podlinkować bardzo mądry artykuł, z którym całkowicie się zgadzam: http://www.showsightmagazine.com/2014/02/28/neither-of-my-dogs-killed-a-shelter-dog-our-favorite-facebook-status-update-in-awhile/. Zachęcam do lektury. Nie widzę nic zdrożnego w kupowaniu psa z dobrej, sprawdzonej hodowli. Pies to towarzysz na wiele lat i wybierając go powinniśmy być pewni, że my będziemy szczęśliwi z naszym czworonogiem, a on z nami. Jeżeli ktoś lubi kundelki i nie zależy mu na określonych cechach charakteru/ konkretnym eksterierze – niech adoptuje. Jeśli natomiast ktoś ma jasno sprecyzowane kryteria względem nowego towarzysza życia i te kryteria spełnia dana rasa – niech kupi psa z dobrej hodowli. Zarówno mieszańce, jak i rasowce są w pełni prawdziwymi, wartościowymi psami i wartościowanie jednych kosztem drugich nie ma sensu. Każdemu według jego psich potrzeb.

    2. do D. a czy dziecko tez bedziesz wybierac pod takimi wzgledami jak psa? czy jednak urodzisz niezaleznie jakie bedzie, czy chore, zdrowe, rude, niesmiale, wesole itp itd? nie rozumiem takiego tlumaczenia jakie ty serwujesz….

  70. Popieram Cię w Twoich działaniach. Moja siostra przygarnęła ostatnio chihuahue z nielegalnej, zlikwidowanej hodowli. Nasza weterynarz powiedziała, że był w okropnym stanie, gdy do niej przyjechał. Teraz wszystko jest ok… Problem tylko w tym, że nie jest kompletnie przyzwyczajony do chodzenia na smyczy i załatwiania się na dworzu. Ja mam kota, którego ktoś porzucił jak był mały. Na szczęście dobrze się chowa i nie miał żadnych problemów zdrowotnych.
    Pozdrawiam serdecznie z Paryża.

  71. Gratuluję postawy.

    O pseudohodowlach słyszałam już dawno i już wtedy byłam przerażona. Wciąż nie potrafię zrozumieć jak można traktować tak bezbronne zwierzęta.

    Podobnie jest z amstafami „hodowanymi” do nielegalnych walk. Wyrywa się suce zęby aby nie zagryzła szczeniąt z wycieńczenia, rodzi w końcu tak często, jak tylko może. Konstruują specjalne szyny unieruchamiające suczki by jak najagresywniejszy samiec mógł z nimi kopulować, kiedy nie chcą. Wybiera się słabe psy i są one „workiem treningowym” tych silnych, które biorą udział w walkach. Ludzie są posrani Elizo. Ludzie potrafią być potworami. Cieszę się, że zwracasz tu na to uwagę. Mam nadzieję, że dotrze to do wielu.

    Tu strona kampanii przeciwko pseudohodowlom
    http://psia-mac.pl/

    1. to straszne co piszesz :O czlowiek to najgorsze zwierze niestety. wczoraj w tv bylo o babce, ktora doprowadzila psa do stanu, ze obie tylnie łapki mial z koścmi na wierzchu i nie mogl chodzic 🙁

  72. Oby więcej takich wpisów! Wszędzie! Trzeba w końcu uświadomić społeczeństwo o problemie pseudohodowli! Pozdrawiamy, Asia i Bona

  73. Bardzo mnie cieszy poruszanie tego tematu, bardzo ważne jest, aby uświadomić ludzi jak działają pseudo hodowle bo nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Ja sama jestem tego przykładem. Nie sądziłam, że problem jest tak duży. Na szczęście przed zakupem psa poświęciłam chwilkę żeby wgłębić się w temat. Jak zobaczyłam co oni w tych „hodowlach” robią z psami to zdecydowałam się tego nie popierać. Jeśli ktoś z jakiś przyczyn nie ma ochoty wydawać 4000 zł na psa może kupić starszego pieska z rodowodem. My tak zrobiliśmy, mamy śliczną, zdrową i przecudowną, 5 letnią sunię, z rodowodem ZKwP, która musiała opuścić poprzedni dom z przyczyn zdrowotnych wcześniejszej właścicielki.
    Pozdrawiam

  74. Z tego wynika że Was równiez skusiła niska cena, skoro macie psiaka z pseudohodowli…nie pisz w tak ganiącej tonacji że ludziom zależy tylko na niskiej cenie… wiadomo ze jesli piesek ma byc naszym przyjacielem i pozostac w pojedynkę, nie chcemy tworzyc hodowli ani nic w tym stylu , to tez nie chcemy płacić za naszego nowego przyjaciela jak za złoto, choć ta przyjaźń jest na pewno tyle warta 🙂 Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>