5 mitów o studentach psychologii

Uwielbiałam moje studia psychologiczne. Miałam być psychologiem, mieć swój gabinet albo pracować w korporacji. Życie potoczyło się jednak inaczej, za co jestem wdzięczna losowi. Psychologia wciąż mnie fascynuje, czytam książki psychologiczne, chodzę na wykłady jako wolny słuchacz i biorę udział w różnych konferencjach. Jako studentka spotykałam się z wieloma mitami na temat moich studiów czy choćby samych studentów psychologii. Niektóre były niedorzeczne, inne wręcz głupie. Zaczynamy!

Na psychologię idą osoby, które mają problemy 

Wiecie, ktoś ma jakiś problem i idzie na studia psychologiczne, by go rozwiązać. Np. dziewczyna ma zaburzenia odżywiania, a chłopak problemy z nawiązywaniem kontaktów, idą więc na studia psychologiczne, by zrozumieć swoje postępowanie i sobie pomóc. Wybierają ten kierunek z egoistycznych pobudek, co sprawi, że w przyszłości będą marnymi psychologami, niezdolnymi do pomocy innym. Bzdura! Przeprowadzone badania obalają powyższą tezę. Poza tym każdy ma jakieś problemy: studenci psychologii też, ale nie znaczy to, że wybrali te studia właśnie dlatego.

Studenci psychologii analizują, diagnozują każdego rozmówcę

Poznając kogoś nowego i odpowiadając na pytanie „co studiujesz?”, słyszałam: „ooo, to teraz muszę uważać na to, co mówię, bo mnie zaraz zdiagnozujesz”, a ludzie zaczynali dziwnie się zachowywać. Kolejny mit! To nie jest tak, że poznaję kogoś i przeprowadzam psychoanalizę. Pierwsze wrażenie jest odruchem instynktownym. Formułujemy sądy szybko i bez trudu na podstawie skąpych informacji. Jeśli rozmówca unika kontaktu wzrokowego i ciągle patrzy w dół, to prawdopodobnie jest nieśmiały. Jeśli nowo poznany znajomy robi wokół siebie szum, głośno mówi i głośno się śmieje, to zapewne lubi być w centrum uwagi. Ocenianie innych jest naszą naturalną, nieuniknioną czynnością poznawczą. Dlaczego tylko studentom psychologii się za to dostaje?

Studenci psychologii czytają w myślach

„Studiujesz psychologię? W takim razie powiedz mi, o czym teraz myślę”. To nie ściema. Serio ktoś kiedyś tak do mnie powiedział. Psychologia to nie telepatia, a na studiach nie uczymy się czytania w ludzkich myślach. Uczymy się natomiast odczytywania pewnych sygnałów. Z obserwacji zachowania możemy sporo wywnioskować, nie odgadniemy jednak Waszych sekretów… Niestety.student psychologii

Studenci psychologii mają idealne związki

No skoro znają te wszystkie psychologiczne sztuczki, to potrafią świetnie rozwiązywać problemy i wiedzą, jak zachować się w każdej sytuacji. Bzdura! Student psychologii czy psycholog to człowiek jak każdy inny. Ma gorsze i lepsze dni, czasem nie panuje nad emocjami, krzyczy i dochodzi swoich racji.

Student psychologii potrafi świetnie rozwiązywać problemy swoich bliskich

Twoja siostra studiuje psychologię? Pewnie myślisz, że możesz zwrócić się o pomoc, a ona korzystając ze swojej wiedzy, błyskawicznie Ci pomoże? Niestety byłoby to nieetyczne. Taka osoba powinna przekazać sprawę komuś innemu. Sama byłaby nieobiektywna i nie potrafiłaby spojrzeć na problem z dystansem. W końcu jesteś kimś jej bliskim, wiążą Was zażyłe relacje. A na każdą sprawę trzeba spojrzeć chłodno, bez emocji.

Przepraszam, jeśli kogoś tym tekstem rozczarowałam. Studenci psychologii mają swoje problemy, nie czytają w myślach i nie przeprowadzają na każdym psychoanalizy… No może czasem.

87 Comments
  1. „ooo, to teraz muszę uważać na to, co mówię, bo mnie zaraz zdiagnozujesz”
    albo: „i co o mnie powiesz”
    Za KAŻDYM razem to słyszałam… za każdym …
    a co ciekawe – byłam na Psychologii w Zarządzaniu, więc z tą „czystą” nie miałam za wiele wspólnego.

    1. ja jestem na pedagogice i mamy moich koleżanek chciały bym diagnozowała młodsze potomstwo. lol

    2. Ja też jestem po psychologi w zarządzaniu i też często spotykałam się z takimi reakcjami -.-‚ ewnetualnie :wow studiujesz psychologię w zarządzaniu, to weź mnie naucz sztuczek żeby wszyscy chcieli mnie słuchać”

  2. Eliza, mój mężczyzna jest po psychologii.. i dwa z tych mitów zgadzają się. Pierwszy to to, że każdy przychodzi do niego po radę a drugi to, że ocenia ludzi.. mówi do mnie nawet jak taka osoba w nomenklaturze psychologicznej się nazywa etc. Ale co do reszty to bzdura. Mamy swoje problemy, kłótnie i mimo, że to on jest po psychologii a ja po zarządzaniu to częściej ja mam wyższą IE 🙂

  3. tez jestem po psychologii i niestety ten pierwszy punkt to nie mit…baaardzo duzo ludzi na psychologii znalazlo sie z powodu własnej sytuacji zyciowej…nie zawsze oznacza to ze mieli/maja problemy ze soba/z innymi ,ale dla wielu osób ich osobiste doswiadczenia zdeterminowały kierunek studiów…zdarzaly sie tez osoby całkiem „odjechane”, które na pewno najpierw powinny sie zajac soba a dopiero pozniej innymi. po 5 latach studiów stwierdzilam ze jednak niewiele było „normalnych” osob:P
    reszta to mity, w dodatku żałosne… ale nie raz słyszlam:”zrob cos z X, porozmawiaj z nim/nią przeciez jestes psychologiem” albo „teraz pewnie analizujesz co chcialem ci przez to powiedziec(tak oczywiscie bo nie mam nic innego do roboty niz analizowanie wypowiedzi podchmielonych znajomych w piatkowy wieczór;)) a co do idealnych zwiazków, własnych problemów czy kłopatach z bliskimi itp to działa na tej samej zasadzie co niechorujący lekarze…

  4. Szczerze to pierwszy raz czytam takie bzdury, aż trudno uwierzyć. Według mnie psychologia to bardzo ciężki kierunek, nie każdy się nadaje i dla mnie to jest kierunek porównany do medycyny czy prawa na które jest bardzo trudno się dostać i utrzymać.
    P.S. Kiedy wpis o tych błędach z pielęgnacją włosów bo mega mnie to zaciekawiło!!! Pozdrawiam 🙂

    1. Kończę go dopracowywać! Tworzyłam go z Agnieszka Plusa stylistka marki Pantene przez kilka godzin! Wyszło z tego cos ekstra. Na dniach sie pojawi! Sama nie mogę sie doczekać 🙂

    2. Radziłabym jednak nie porównywać tych dwóch kierunków jeśli nie studiowałas- bo różnice są naprawdę duże.

  5. Bardzo fajnie że poruszasz te tematy. Ja dotąd spotkałam się z 1 mitem . Nigdy też nie dociekalam prawdy bo niby po co? To co inni mowia, szczególnie opierając się na mitach i plotkach, świadczy tylko o ich inteligencji i kulturze.

  6. też jestem absolwentką i też się z każdym z tych mitów zetknęłam, a teraz jestem mamą i wszyscy myślą że mam odp na każdy problem wychowawczy a moje dzieci powinny być idealne…no i jeszcze jedna sprawa, każdy myśli że psycholog to psycholog, nie ma różnicy czy społeczny, czy dziecięcy czy kliniczny to mnie bawi najbardziej to jak myślenie lekarz to lekarz a czy kardiolog czy urolog co za różnica hahhaha 😉

  7. Ja studiuję pedagogikę i też często spotykam się ze stereotypami na temat swojego zawodu. Każdy zawód ma jakiś mankament, który innych będzie wprawiać w zdumienie czy zakłopotanie. Co do psychologów spotkałam się niemal ze wszystkimi stereotypami, które wymieniłaś. Najczęściej z tym nieszczęsnym „diagnozowaniem”. Moim zdaniem to ogromny plus, że psycholog potrafi widzieć więcej niż przeciętny człowiek, bo dzięki temu można też rozwiązywać wiele problemów, bardziej rozumieć rozmówcę. Wygląda na to, że jesteśmy jeszcze dość „zamkniętym” narodem. Coraz bardziej wchodzi w modę uczęszczanie do psychologa, ale niestety u nas ludzie decydujący się na rozmowę z profesjonalistą nadal uznawani są za wariatów i po prostu boją się, że ktoś odkryje coś, co ukrywają. Może kiedyś to się zmieni, ale kiedy – kto to wie 😉

  8. Ja studiuje biologię i często słyszę że studenci biologii to niedoszli studenci medycyny, ale ja i wielu ludzi ode mnie z roku chciało i studiuje biologię:) także to też mit:)

  9. Studentka pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej pozdrawia. Ja też niejednokrotnie byłam posądzana czy proszona o „diagnoze” dziecka. Ale ja nie logopeda czy inny taki…

  10. Najgorszy i najcześciej spotykany jest mit nr 2 „Studiujesz psychologię? O nie to teraz bedziesz mnie analizować”. Gaaasz! Nie na tym to polega! Strasznie mnie to denerwuje 😛
    I jeszcze wszechobecne przekonanie, ze psychologia to nie nauka i każdy moze byc psychologiem – nie potrzeba do tego 5 lat studiów.
    -.-

  11. Ja studiuję dziennikarstwo i wiele razy zetknęłam się z tekstami typu „o, to teraz muszę uważać na to co mówię, bo opiszesz mnie w artykule, albo masz gdzieś ukryty dyktafon, lub kamerę” 😀

  12. Fajne spojrzenie na problem. Faktycznie te mity funkcjonują i kiedy mamy do czynienia z psychologiem pilnujemy się by zbyt wiele nie wypaplać. Tylko po co?

  13. Mogłabyś podać jakieś dobre książki na temat psychologii, takie bazowe, które muszą czytać studenci psychologii na początku?
    Jakie zdanie mieli Twoi wykładowcy na temat Freuda, warto przeczytać jego książki czy to już archaiczna psychologia?

    1. Strelau „podrecznik akademicki” trzy tomy. Taka podstawa psychologii ogolnej.

    2. @Anonim, Freud to przede wszystkim baza i podstawa psychoanalizy. Można się z nim zgadzać lub nie, można się zżymać, że czasami sam sobie zaprzeczał, bez wątpienia czyta się go ciężko, a teksty „trącą myszką”. Szanujący się psycholog (a psychoanalityk to już obowiązkowo) powinien znać jego teorię, natomiast na początek przygody z psychologią zdecydowanie nie polecam 🙂 Jak Cię interesują poglądy i teorie Freuda, łatwiej zacząć od opracowań. Jeśli chodzi o zarys psychologii jako takiej, zebranie tego, co najważniejsze w przystępnej formie, warto sięgnąć po „Psychologię i Życie” Zimbardo (przyjemniejsza opcja) lub po wspomnianą już wcześniej „kobyłę” Strelaua (mniej przyjemna wersja).

  14. Jako absolwentka psychologii muszę się nie zgodzić. Studenci psychologii studiują ten kierunek z określonego powodu. Mają tendencję do ciągłego analizowania i diagnozowania czyjegoś zachowania. Robią to bardzo często, chociażby po to, żeby sprawdzić, czy ich tezy/hipotezy na temat danej osoby się potwierdzą czy też nie – ot, takie zboczenie.

    Psycholog lepiej niż inni radzi sobie z rozwiązywaniem czyichś problemów, m.in. dlatego, że ma lepszą niż oni zdolność kojarzenia pewnych faktów i dostrzegania rzeczy, których „zwykły Kowalski” sobie nie uświadamia. Z tego też powodu znajomi lubią mu się zwierzać i często czują się po rozmowie z nimi podbudowani na duchu (jak tylko zdałam sobie z tego sprawę, a było to dość dawno temu, zaczęłam unikać takich wampirów).

  15. Słyszałam o tym nie raz . Mam kuzyna psychologa – każdy myśli ze on wszystkich analizuje. Powiem szczerze że chyba każdy zawód ma takie mity. Ja jestem księgowa i wszyscy myślą że to ode mnie zależy jakie firma płaci podatki … i znam cudowny sposób na ominięcie ZUS … nie dajmy się zwariować

  16. Ja studiowałam socjologię i było dokładnie to samo. Albo słyszałam „zaraz mnie zdiagnozujesz”, albo „i co możesz o mnie powiedzieć po tej socjologii”?
    Dlatego u mnie jeszcze dochodziło tłumaczenie, że nie tym zajmuje się socjologia i komuś się ona chyba popierniczyła delikatnie z psychologią 😀

  17. Z tą „psychoanalizą” to bym uważała, żaden student nie może przeprowadzać (a raczej prowadzić) PSYCHOANALIZY, to już przecież wyższa szkoła jazdy 🙂
    Ale zgadzam się, że analizy psychologicznej też nie uskuteczniamy na każdym nowo poznanym osobniku 😀

  18. „Studiujesz psychologię? W takim razie powiedz mi, o czym teraz myślę” – you made my day 😀
    Moja siostra wybiera się w tym roku na psychologię, ja przyznaję, że trochę żałuję, że sama tego nie zrobiłam.

  19. Ja studiowałam polonistykę i też zderzałam się z różnymi stereotypami na swój temat, np. że w torebce mam okulary jak serialowy Stępień, ciągle czytam poezję i się nią jaram, a w domu zamiast sukienek mam wyciągnięte swetry. No i oczywiście jeśli znam całą Inwokację z „Pana Tadeusza” na pamięć to pewnie cytuję też i inne książki. Zaczęłam się malować dopiero na studiach i to w sumie nie jakoś specjalnie (kredka do oczu i tusz do rzęs) i też mi mówili, że pewnie dlatego, że jestem typową kujonicą i nie wiem jak się malować. Normalka, ważne, żeby umieć obrócić takie teksty w żart. Trzeba mieć dystans do siebie 😉

  20. Co do problemów…coś w tym jednak jest 😀 mam sporo koleżanek na psychologii i one same mówią, że część (całkiem spora) jednak przychodzi z tej egoistycznej pobudki, a część jak to żartują „się do tego nie przyznaje”. Wiadomo, wszędzie ludzie mają problemy 😀

  21. Na pierwszym wykładzie profesor nam powiedział, że przeczytanie poradnika jak wyciąć wyrostek nie nauczy nas tego zabiegu. Tak samo student nie rozwiąże swoich problemów po psychologii. Ale coś jest w tym micie, wiele moich znajomych ze studiów korzysta z psychoterapii i leci na psychotropach. Dodatkowo wiele osób po terapii decyduje się pójść na te studia. Czy osoba z zaburzeniami osobowości będzie chociaż przyzwoitym psychologiem? Nie sądzę. Analiza i czytanie w myślach, no cóż po psychologii ma się pewne warunki do tego i robi się to odruchowo. Każdy korzysta z wiedzy, która ma i nie może się od tego odciąć. Student psychologii nieważne czy jest z rodziny czy nie, nie może pomagać. Nie może robić nic i nie powinien, żeby nie zrobić krzywdy. Chociaż obalenie tych mitów jest lekko naciągane to trochę racji w tym jest.

    1. W każdym micie jest ziarno prawdy. Mity to jednak błędne przekonania, które często powielane wchodzą na stałe do naszych umysłów. Myślę, że powinno się uświadamiać ludzi, że to nie reguła. Szufladkowanie ludzi ze względu na kierunek studiów, zawód/kraj pochodzenia jest po prostu nie fair.

    2. Jednak heurystyki działają i zwyczajnie lubimy generalizować a uświadamianie ma mały sens. Według mnie lepszym rozwiązaniem jest budowanie dobrej postawy w danym zawodzie, kierunku studiów, tak żeby mity nie miały podstaw pojawiania się.

    3. Nie zgodzę się z Natalią. Uważam, że uświadamianie ma ogromy sens. Ja nie miałam pojęcia o tym, ze student psychologi czy w ogóle psycholog nie może pomagać swoim bliskim bo to nieetyczne. Myślałam, że ktoś kto ma psychologa w rodzinie wygrał na loterii bo może się zgłosić z każdym problemem.

    4. Okej źle napisałam to co chciałam. Uświadamianie jest ważne jeśli chodzi o ogólną wiedzę o psychologii, ale ważne jest dobre budowanie wizerunku przez psychologów i studentów.

  22. Elizka, zdradź proszę gdzie chodzisz na wykłady? Jak je wyszukujesz? Sama chętnie bym się wybrała, ale nie wiem gdzie ich szukać.

    A na konferencjach bierzesz udział jako prelegent? Będzie można Cię gdzieś w najbliższym czasie zobaczyć?

    1. Po prostu sprawdzam online plan zajęć studentów różnych roczników i przychodzę na dany wykład. Siadam zwykle w ostatnim rzędzie i słucham 🙂

      Co do konferencji, kilka razy byłam prelegentką ale zdecydowanie wolę przyjść jako słuchacz. Mniej stresu.

    2. Ja tez tak kiedyś robiłam. Chodziłam na wykłady z dziennikarstwa bo zaczęłam się tym pasjonować. Fajnie, że takie wykłady nie są zamknięte i można przychodzić

  23. Fajny artykuł, ja konczyłam psychologię na KUL 5 lat temu i faktycznie spotykałam się z podobnym pytami i stwierdzeniami. Do tej pory, kiedy ludzie dowiadują się, że jestem psychologiem, albo uciekają lub oczekują, że zrobię im analizę psychologiczną na podstawie 5 min. rozmowy 🙂 Pozdrawiam

    1. Skąd ja to znam. Dobrze, że Fash o tym pisze. Ludzie powinni wiedzieć, że nie na tym to wszystko polega. Nie można komuś pomóc po 5 minutowej rozmowie, poznać jego problemów i zrobić pychoanalizę ehhe

  24. Wtyd się przyznać, ale mam koleżankę po psychologii i zdarzyło mi się pomyśleć (nie zapytać) o tym czy czasem analizuje osoby pod kątem swojego zawodu. Ale wiem, że to głupie i zgadzam się z Tobą – psycholog czy nie, przy pierwszym spotkaniu robimy sobie jakąś ocenę/analizę osoby na podstawie jej zachowania.

  25. Znam osobę, która szczerze przyznała, że studiowała psychologię, żeby sobie pomóc, więc nie spieszyłabym się z twierdzeniami, że to mit. Różni ludzie, różne motywacje. Nie generalizujmy w drugą stronę.

    1. Zwłaszcza, że w moim roczniku było około 20 osób na miejsce by dostać się na psychologię i bardzo podziwialiśmy koleżankę z klasy, której się udało… Po prostu był to popularny kierunek… Jakoś nie chce mi się wierzyć, że sami najlepsi, którzy tam się dostali to wszyscy nagle z problemami….

  26. na psychologię idą osoby niezdecydowane, albo które sie na nic innego nie dostały. przynajmniej z mojego otoczenia. w tej samej grupie jest turystyka i rekreacja

    1. Wśród moich znajomych dokładnie to samo. I oczywiście nikt nie pracuje w swoim zawodzie 😛

    2. Na psychologię, przynajmniej na dobre uczelnie typu UW czy UJ raczej nie idą osoby z przypadku i niezdecydowane, z prostego powodu – żeby się tam dostać trzeba mieć około 80% z rozszerzonej biologii i języka, więc raczej osoby który nie dostały się na nic innego tym bardziej nie trafią na psychologię : d

  27. Też jestem psychologiem i muszę przyznać, że to co piszesz faktycznie ma miejsce. Wiele ludzi myśli bardzo stereotypowo i zero-jedynkowo. A to co mnie najbardziej irytuje to jak słyszę: ”jesteś psychologiem i myślisz, że te sztuczki na mnie wykorzystasz” – tak jakbym pracowała 24h/dobę i nic tylko analizowała wszystkich, zawsze i wszędzie.

  28. Jak bardzo zgadzamy się z tym tekstem!! Ile razy usłyszałyśmy: „No, to teraz muszę uważać na to, co robię, bo zaraz mi powiesz jakie mam problemy!” i słynne „według mnie na psychologię idą tylko osoby, które mają problemy”. No dramat! Dobrze, że piszesz takie rzeczy, może do niektórych cokolwiek dotrze, bo inaczej przestaniemy się przyznawać do kierunku! 🙂 pozdrawiamy!!! Ania i Ewa

  29. O! Studiuję pedagogikę na tym samym wydziale więc na pewno mamy wspólnych wykładowców. Kto jest Twoim promotorem i recenzentem? Jak się u nich pisze? Właśnie się zastanawiam nad swoim tematem

    1. Wydział mamy inny, mój jest na pl litewskim, a Twój na Narutowicza. Do Was wpadam jak mam coś załatwić w dziekanacie 🙂
      Moją promotorką jest Dr Tuszyńska-Bogucka. Jak chcesz wiedzieć o niej więcej napisz na priv :p

  30. Hahaha, czytanie w myślach najlepsze! Wśród moich koleżanek są psycholożki i faktycznie – z takimi mitami przyszło im nie raz walczyć 😉

  31. Witam, sama jestem psychologiem i pracuję od wielu lat w zawodzie zauważam (i na studiach wśród wykładowców, a szczególnie wśród praktykujących psychoterapeutów, równie moich koleżanek ze studiów, że niestety ich związki małżeńskie nie są idealne i bardzo dużo rozwodów w tym środowisku (oczywiście zaraz ktoś powie ze nie tylko w tym) ale często obciążenia psychiczne są tak duże, że związki się rozpadają

  32. Brakuje jeszcze stwierdzenie, że na psychologie idą często osoby bez pomysłu na siebie, zwłaszcza na prywatne uczelnie. Chociaż nie wiem czy to mit..

  33. Wszyscy ci rozprzestrzeniający takie mity i stereotypy zapominają o jednym – że studenci psychologii czy sami lekarze – są pomimo wykonywanego zawodu nadal tylko ludźmi i popełniają dokładnie takie same błędy. Owszem, może przy rozwiązywaniu ich mają inne spojrzenie, ale to nie znaczy, że nagle są alfą i omegą jeśli chodzi o umiejętność idealnego życia.

    1. Okej, nie muszą mieć umiejętności idealnego życia, ale powinni brać wyjątkową odpowiedzialność za zawód, który wykonują. Nie chciałabym, żeby lekarz, który np. wycina mi wyrostek był tylko człowiekiem, który popełnia błędy. Jeśli wybiera się dany zawód powinno rozważyć się wszystkie za i przeciw. Powinna być to decyzja na tyle świadoma, że branie pod uwagę błędów nie powinno mieć miejsca.

    2. Chyba mylicie psychologię z psychiatrią. Psychiatra to lekarz – osoba po Akademii Medycznej, psychologiem możesz być po Wyższej Szkole Jakiejśtam.

  34. Też skończyłam psychologię, zresztą – podobnie jak Ty – na UMCS. Obecnie jestem w trakcie szkolenia psychoanalitycznego. I wciąż mnie bawi i drażni jednocześnie, że większość nowo poznanych osób, które dowiadują się, czym się w życiu zajmuję, stwierdza: „No, to teraz będziesz mnie analizować”. Zazwyczaj odpowiadam wtedy złośliwie: „Na pewno nie za darmo”. Wiem, że to wredne, ale czasami trudno mi się powstrzymać 🙂

  35. No ale z tymi problemami to prawda. Nie wiem jakie badania czytałaś? Oczywiście nie mówię o wszystkich studentach, ale bardzo dużo się takowych zdarza co jest typowe chyba tylko dla tego kierunku. Druga sprawa, rzadko ktoś po psychologii ma swoje biuro lub pracuje w zawodzie – za dużo szkół w Polsce oferuje ten kierunek i jest za małe zapotrzebowanie na tego typu osoby. Ten kierunek jest dobry tylko i wyłącznie dla ludzi zainteresowanych tematem bądź jako uzupełnienie innych studiów.

  36. Mit nr 1 – za parę miesięcy skończę studia psychologiczne i muszę powiedzieć, że się nie zgadzam! 🙂
    Bardzo dużo osób na psychologii jest, ponieważ wierzą, że dzięki studiom rozwiążą swoje problemy / problemy rodzinne albo pomogą komuś bliskiemu z jego zaburzeniem. Często w trakcie studiów dociera do nich, że to tak nie działa, a rodziny i bliskich się nie „terapeutyzuje”. Jednak bywa to MOTYWACJĄ do podjęcia tych studiów.

    Zresztą (jak mówią niektórzy z branży) osoby, które same borykały się z jakimś problemem są najlepszymi terapeutami w tej dziedzinie, więc może jednak coś w tym jest? 🙂

    Zgadzam się jednak w 100%, że na każdym kierunku znajdują się wszystkie typy ludzkie i nie można patrzeć stereotypowo!

  37. Zgadzam się i nie zgadzam 🙂
    Na psychologię idą osoby, które mają problemy – oczywiście jest to prawda, co nie znaczy, że dotyczy wszystkich studentów psychologii oraz przyszłych psychologów. Niemniej znam osoby, które wybrały ten kierunek studiów, właśnie z tego powodu.
    Studenci psychologii analizują rozmówcę, nie koniecznie od razu diagnozują 🙂 Dobry student Psychologii, a późniejszy psycholog analizuje rozmówcę bezwiednie, co z pewnością przekłada się na późniejszą relację. Dzieję się to poza świadomością. Nie wszyscy oceniają, więc myślę, że nie jest to tak naturalne, jak piszesz.
    Dalej oczywiście nie czytamy w myślach, nie mamy idealnych związków tylko dlatego, że skończyliśmy Psychologię i nie rozwiązujemy problemów bliskich 🙂 Mało tego! Sami też mamy problemy i czasami potrzebujemy pomocy 😉

  38. Haha ogólnie nie polecam chłopaka po psychologii. Nie oszukujmy się. Ludzie idąc na ten kierunek idą z własnych pobudek. Nie wierzę że 200osob na roku w jednym mieście chce pomagać innym. Mi mój były chłopak psycholog wmawial zaburzenia i nękał psychicznie. Mówił, że jestem do niczego, nic nie potrafię zrobić. Itd… Dzięki Bogu już odbudowa łam pewność siebie. Ale chwilę po rozstaniu odczuwałam jego złe wpływy. Nikt mi w życiu nie mówił tak raniacych słów. Mówił że za 10lat źle skończę, że jestem nic nie warta bo się tylko maluje. Jakbym była jedyną kobieta na ziemii która się maluje. Jako jedyny facet jakiego w swoim życiu spotkałam stronił od seksu. I to też było powodem kłótni…głównym… Bardzo się cieszę że nie mam z nim żadnego kontaktu. I żałuję że kiedykolwiek chciałam coś dla niego dobrze. Facet bez empatii, ukrywając swój narcyzm, manipulant do tego stopnia że założył fałszywe konto po rozstaniu by mnie śledzić. Mimo to że sam urwał kontakt. Z dnia na dzień. Mówiąc dzień wcześniej że wszystko będzie dobrze. To jest ktoś normalny? Nie mówię że wszyscy na psychologii tacy są bo wierzę że są normalni ludzie… Opisałem swój przypadek który zakończył się dobrze dla mnie. Bo nie muszę go już oglądać i słuchać tych jego bzdet… Ale klapki z oczu spadły mi po rozstaniu dopiero i zaczęłam żyć jak człowiek. Wreszcie…

    1. Mam podobne, złe doświadczenia jeśli chodzi o związki z absolwentkami psychologii i kierunków pokrewnych. Skłonności do manipulacji, narcyzmu, nadinterpretowania prostych i zwięzłych komunikatów, zbytnie ufanie swojej intuicji, stwarzanie pozorów empatii, nagłe zrywanie kontaktu bez przyzwoitego wyjaśnienia powodów. Mimo dobrych chęci traktuję teraz fascynację psychologią jako silny sygnał ostrzegawczy.

  39. Studiuję psychologię, wróciłem do tego tematu po 3 latach przerwy ze względów zdrowotnych. Artykuł prezentuje ciekawe aspekty „bycia psychologiem”. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>