5 miesięcy zdrowej diety i ćwiczeń – efekty

Mija już piąty miesiąc, odkąd zdrowo się odżywiam i regularnie ćwiczę. Trochę mi zajęło zrozumienie, że zmiana diety powinna być na stałe. Nie na miesiąc czy dwa. Bardzo się przed tym buntowałam. Chciałam schudnąć i potem wrócić do normalnego funkcjonowania, czyli do burgerów, słodkości i babskich wieczorów z białym winem i bagietkami. To była sinusoida. Chudłam, tyłam, chudłam, tyłam – i tak w kółko. Kiedy byłam szczupła, czułam się szczęśliwa i piękna. Kiedy tyłam, miałam doły, nic mi się nie chciało i zajadałam smutki. Za każdym razem obiecywałam sobie, że to już ostatni raz, że teraz zmieniam dietę i styl życia na dobre… Niestety bezskutecznie.

Przyszedł taki moment, że nie mogłam spojrzeć w lustro: chodziłam w legginsach, luźnych bluzkach i co drugi dzień jadłam tłuste żarcie na mieście. Powiedziałam sobie: koniec z tym! Czas mija, a ja pogrążam się w tym wszystkim. Jeśli czegoś nie zmienię, to ciągle tak będzie. Nie chcę tak! Już nigdy nie chcę się tak fatalnie czuć!

Zaczęłam od wyzwania 30 dni bez słodyczy. Wtedy brzmiało to jak najgorsza kara i coś nie do zrobienia. Przecież słodycze jadłam prawie codziennie – i to w ilościach hurtowych. Nie było szans, żeby się udało… A jednak! Wytrwałam w postanowieniu i chyba pierwszy raz zdałam sobie sprawę z tego, że ten cały plan przejścia na zdrowy tryb życia może mi się udać.tabelki

Po tych 30 dniach wydrukowałam kolejne tabelki i podjęłam dwa wyzwania: 30 dni bez słodyczy, fast foodów i alkoholu oraz 30 dni aktywności fizycznej (treningi przez 6 dni w tygodniu). Tabelki do pobrania TUTAJ.  Znowu dałam radę. Z dnia na dzień coraz bardziej się w to wkręcałam. Potem były kolejne wyzwania i kolejne tabelki.

W końcu jednak ktoś mądry napisał mi taki komentarz:

Eliza nie możesz tego cały czas traktować jako wyzwania. Na początku to było ok, bo potrzebowałaś motywacji, żeby zacząć, ale teraz naucz się tak żyć. Uznaj to za normę i po prostu działaj.

Te słowa naprawdę wiele zmieniły. Wyrzuciłam tabelki, które skrzętnie przyklejałam na lodówce i uznawałam za normę. Na wyskoki pozwalałam sobie tylko raz w tygodniu. Tego dnia zamiast normalnego posiłku mogłam zjeść, co tylko chciałam: burgera, pizzę, tabliczkę czekolady, praliny – cokolwiek! Warunek był taki, że jem do syta, ale kolejne posiłki muszą już być normalne. Cały czas to praktykuję i naprawdę jest mi z tym dobrze. Czekam na ten dzień jak na zbawienie i celebruję tę chwilę. Wyzbyłam się wyrzutów sumienia (bo te oczywiście mnie dopadły). „Jak możesz jeść burgera, skoro tak się katujesz na siłowni? Wiesz, ile to kalorii?” – myślałam. Zaraz potem zdrowy rozsądek wracał na miejsce i tłumaczyłam sobie, że to jest nagroda. Zasługuję na nią i mam się nią cieszyć!burgerek

Zdrowo i pysznie jem, ale też dużo ćwiczę. W ciągu tygodnia 3–5 razy biegam na czczo, 3 razy chodzę na trening siłowy z trenerem personalnym, a po nich od razu na zajęcia fitness (tabata, trening funkcjonalny, step, zumba). Jeden dzień, góra dwa dni w tygodniu to regeneracja – moje ciało tego potrzebuje, a ja nauczyłam się go słuchać. Po 3-dniowym maratonie porannych biegów, treningu siłowego i fitnessów mam po prostu dość. Padam! Kiedy wiem, że mogę wycisnąć z siebie więcej, idę na zajęcia i ćwiczę na maksa, aż pot leje się ze mnie strumieniami. Zrzut ekranu 2015-07-23 o 17.37.08

Uwielbiam to uczucie po ukończonym treningu. Jestem padnięta, ale szczęśliwa. Duma mnie rozpiera, bo wiem, że dałam z siebie wszystko!

Moja waga spada bardzo, bardzo powoli, ale nie przejmuję się tym. Trener wytłumaczył mi, jak to wszystko działa. Spalam tłuszcz i wzmacniam mięśnie. Mięśnie zachowują się jak gąbka: magazynują wodę i węglowodany, przez co są ciężkie. Ważę się raz na dwa tygodnie i nie załamuję się tym, że waga praktycznie stoi w miejscu. Widzę po ubraniach i po ciele, że chudnę. To jest największa nagroda.

No i to, że tak licznie piszecie, jak bardzo się zmieniłam, jak wysmukliła mi się buzia i ciało – to daje mi ogromnego kopa.1525355_1147004705324992_2484665070702525577_n

To dla mnie wielki moment, odkryłam brzuch, którego zawsze się wstydziłam, który był wiecznie otłuszczony i paskudny. Wciąż nie jest taki jaki powinien być, jeszcze długa droga przede mną, ale na ten moment jestem z niego zadowolona, jest o niebo szczuplejszy, wcześniej były tam fałdy tłuszczu, które skrzętnie skrywałam.brzuch

Chciałabym, żeby ten wpis był dla każdej z Was inspiracją. Wiem, że jest mnóstwo osób, które zalegają na kanapie i narzekają na swoje ciało. To nie jest tak, że masz grube kości i dlatego jesteś gruba. Weź się w garść, ułóż plan, ściągnij tabelkę, jeśli potrzebujesz motywacji, i zacznij małymi kroczkami. Wiem, że chciałabyś, aby efekty pojawiły się szybko, najlepiej za tydzień – ale tak nie będzie! Nie sięgaj po głupie diety, które ZAWSZE kończą się efektem jojo.

Ruszaj się. Ćwiczenia Chodakowskiej znajdziesz na Youtubie na darmo, nie musisz niczego kupować. Zacznij biegać, to jest zupełnie darmowe. Wybierz aktywność, którą lubisz, i wykonuj ją.

Potrzebujesz grupy wsparcia? Namów siostry, koleżanki albo sąsiadki. Ja właśnie z sąsiadkami chodzę na różne zajęcia. Wspieramy się, wzajemnie mobilizujemy i opieprzamy, kiedy któraś łapie doła i zaczyna brakować jej motywacji.

Myślicie, że teraz u mnie jest tylko sielanka? Nie, to ciągła walka ze swoimi słabościami. Ciągle muszę się pilnować bo ochota na burgera czy czekoladkę przychodzi w najmniej odpowiednim momencie. Najważniejsze to trzymać się swoich postanowień i nagradzać się za wytrwałość.

Zmień sposób odżywiania, zrezygnuj ze słodyczy i słodkich napojów. Piecz i grilluj zamiast smażyć w głębokim oleju. Pij dużo wody i płynów. Nie napychaj się chlebem i tłustym żarciem – po prostu jedz zdrowo. Tutaj są moje liczne zdrowe jadłospisy. Zainspiruj się nimi i zacznij działać.

To jest TEN moment! Czas START!

119 Comments
  1. Dzięki za ten wpis! Ja też bardzo długo zwlekałam, mówiłam sobie „kebab jeszcze tylko dzisiaj, potem kino i popcorn karmelowy, ale już ostatni, bo od jutra dieta… i piwko wieczorem, bo od jutra zakaz”… to bez sensu, nigdy nie się udało. Dziś mijają dwa miesiące odkąd zmieniam swoje nawyki i przyzwyczajenia, jem zdrowo, w mojej lodówce roi się od zielonego, ćwiczę sumiennie (bardzo pomaga mi dziennik Chodakowskiej) i, co najważniejsze, jeśli nie mam siły na trening, to po prostu go nie robię, kiedyś myślałam, że ominięty jeden dzień z tabeli niszczy wszystko, bzdura… następnego dnia jestem dużo silniejsza i mam o wiele większy zapał. Efekty przyszły naprawdę szybko, a ja znowu jestem fajną babką, jak kiedyś 🙂
    Spróbuj też T-25, bardzo polecam, daje wycisk i niesamowite rezultaty 🙂

  2. Eliza gratuluję! Fantastycznie, że już tak długo udaje Ci się zdrowo odżywiać i że tak (!) intensywnie ćwiczysz. Efekty są naprawdę świetne.
    Fajnie, że dodałaś ten post – wiele osób może faktycznie zmobilizować do działania.

    Ps. Brzuch jest moim słabym punktem:( To z niego najtrudniej znika mi tłuszczyk, ale może w końcu uda się:)

  3. ŚWIETNY WPIS. Chyba Twój najlepszy, czuć w nim szczerość, aż ciarki przeszły! Pisałam Ci już niedawno, że własnie podążając Twoim śladem też zaczęłam walczyć. I myślisz to co ja i pewnie wiele innych osób. Może to głupie, ale aż się łza w oku kręci! Jednak mam pytanie. Ten Twój ‚Dzień Rozpusty’ 😀 raz w tyg, to jest tak, że cały ten dzień jesz ile chcesz, czy jeden tylko posiłek, bo nei wiem czy dobrze rozumiem. Bardzo proszę o odp. Bo nie wiem czy ja sobie robić 1 dzień w miesiącu na fastfoody czy może być 1 w tyg. I jeszcze jedno. My też widzimy nei tylko wizualną zmianę po Tobie. Jest też jakaś chyba psychiczna, nie wiem jak to nazwać, co widać nawet po tym, że częściej dodajesz posty, na zdjęciach się smiejesz, częściej pokazujesz siebie CAŁĄ itd. A i moja waga to samo – w miejscu.. Jednak faktycznie cm ubyło. Najbardziej po Turbo Spalaniu Chodakowskiej. Próbowałaś to ćwiczyć? 😀 Pozdrawiam !!!! 🙂

    1. TYLKO jeden posiłek! Czyli tylko na obiad jem burgera, kolejny posiłek jest juz zgodny z zasadami zdrowego odżywiania 🙂

      Tak dokładnie, to nie tylko zmiana wyglądu ale też zupełna zmiana mojego myślenia. Jestem zmotywowana do działania, mam głowę pełna pomysłów, jestem szczęśliwa po prostu :))

    2. a czy w ten „cheat day” robisz obowiązkowo trening? czy starasz się, żeby ten dzień nie pokrywał się z regeneracją?

  4. Ale na mnie podziałał ten wpis Eliza!!! Czytam już trzeci raz. Twoje zachowanie sprzed zmiany trybu życia to #storyofmylife. Tycie i chudnięcie na przeróżnych dietach i tak na zmianę chyba od 16 roku życia. I choć nigdy nie byłam gruba (nigdy nie przekroczyłam chyba 62kg) to w momentach kiedy mam górną granicę mojej normy to czuję się fatalnie.. I idę na dietę – nie ma takiej której bym nie spróbowała. chudnę, nacieszę się ładniejszym ciałem i za chwilę znów „płynę” ze słodyczami i niezdrową dietą. Mam okresy, że przez miesiąc, półtora jem bardzo zdrowo, ćwiczę, biegam, a potem znów dopada mnie lenistwo i „zajadam” smutki.
    Chyba czas na zmianę na stałe? 😉

    1. Ja też tak wcześnie zaczęłam dietowanie, nawet nie wiem czy nie od 14 roku życia. Masakra. Byłam na wszystkich dietach świata, że też wtedy nikt mnie nie kopnął w tyłek i nie powiedział, że to tak nie działa, że trzeba na stałe. A może mówili, tylko nie chciałam słuchać bo zależało mi na szybkim efekcie?

  5. Najgorsze jest to, ze ja to wszystko wiem… tylko ciezko jest to pogodzic z praca od 8 do 17.30. i jeszcze to ze w przerwie na lunch najlepiej skoczyc do McDonalnds’a a po pracy nie ma sily na przygotowywanie posilkow a co dopiero bieganie…

    1. Wszystko bylo ok, kiedy pracowalam w innych godzinach, codziennie silownia i dieta weganska. Teraz praca za biurkiem mnie wykancza. Mam 21 lat a czuje sie jak zaniedbana czterdziecha. Kompletny brak sil i energii.

    2. Aga postanow ze cos zmienisz, potrzebny Ci silny kop, niech ten post nim bedzie! tez pracuje za biurkiem, tez mam mc donaldsa na rogu po wyjsciu z biura, + starbucks, subway, kfc, chinczyka, hindusa, lodziarnie i niewiadomo co jeszcze! pokus nie brakuje! mi pomaga taki chwyt – mam w garderobie ogromne lustro – przed pojsciem sie kapac rozbieram sie i staje przed nim – wtedy widze jak sie sobie cholernie nie podobam – ide sie kapac a potem schodze do kuchni i przygotowywuje sobie jedzenie do pracy na nastepny dzien!

    3. Aga, ja pracę zaczynam o 7 a biegam jeszcze przed! Budzę się przed piątą i ziuuu! Serotonina rulezzz :)))

    4. Aga, dasz radę. To naprawdę kwestia organizacji. Ja codziennie do biura przychodzę z pudełkami jedzenia. Wiele potraw można mrozić – wszystkie zupy kremy, chilli, bigos, pulpety i inne potrawy- musisz popróbować. Spróbuj sobie przeznaczyć 2 dni w tygodniu na wielkie gotowanie i mrozić, a potem tylko wyjmujesz i masz. A w weekendy już w domu można gotować na bieżąco więc potrzebujesz 5 obiadów, spokojnie da się to zrobić. Możesz też kupować sałaty w paczkach gotowe do spożycia, do tego wrzucasz pomidorki, ogórka inne warzywa (jak masz czas gotujesz pierś z kurczaka, kroisz i dodajesz), sos robię w słoiku raz na tydzień i masz sałatkę w 5 minut.

  6. Czy ktoś ci układał dietę czy sama to robisz? Poszukuję w Lublinie dobrego trenera personalnego który powie co i jak…polecasz jakiegoś?

    1. nie do końca znasz te wymówki, bo masz to szczęscie, ze masz elastyczny czas pracy. ja i moj parnet pracujemy od 8 do 17, mamy jednak to szczescie, ze oboje mamy 5 minut z pracy do domu i lunch jemy wspolnie albo w domu albo na miescie. mamy bardzo dobre nawyki zywieniowe, wiec z dieta nie ma problemu. jednak ciezko znalesc czas na regulrny trening, bo jak przyjdziemy z pracy to zanim sie wygadamy, zjemy lekka kolacje, wykapiemy sie itp. to juz jest 20… obydwoje jestesmy zmeczeni, a kalorie wolimy spalac w inny sposob o tej porze if you now what i mean, ale nawet na to czasem jestemy zbyt zmeczeni, do tego ze 3 razy w tygodniu obydwoje przynosimy prace do domu. na weekend prawie zawsze gdzies wyjedzamy alo spotykamy sie z przyaciolmi. oczywiscie, 3 godziny w tygodniu sie znajdzie, ale czasem lepiej spedzic te 3 godziny w inny sposob. tylko dobra dieta i nasze kochane koktaje warzywne zapewniaja nam dobry wyglad 🙂 dlatego troche meczy mnie juz ten caly fitcore, rozumiem, ze niektorzy to uwielbiaja, ale niektorzy przesadzaja, zwlaszcza, jak pracuja, tak jak ja. Ja zamiast porannego biegania wole zjesc sniadanie z mezem i sie z nim wykąpać 😛 a po pracy wole z nim pogadac niz isc na tenis, na ktory i tak czasem chodzimy ale z przyjemnosci a nie z pobudek fitnessowych i modowych.. dlatego troche sie boje kobiet, ktore biegaja codziennie, cwicza 2 h dziennie zamiast po prostu pobyc ze swoim partnerem. oczyiscie pracujac tak, jak, ja, bo nie watpie, ze akurat wy znajdujecie czas zeby byc razem, bo macie elastyczny czas pracy 🙂 pozdrawiam.

    2. Ania troche sie usmialam! pracuje duzo wiecej niz caly etat. wstaje o 4rano, o 6 jestem w pracy (i jade srodkami komunikacji miejskiej 40minut), a w domu czesto dopiero kolo 19-20. sama gotuje dla siebie i meza, prowadze dom, bloga (!), mam mase zainteresowac, ktorym sie oddaje, meza z ktorym tez lubie sie nagadac a i tak starcza mi czasu i sily na cwiczenia. Nikt nie kaze Ci biegac 2 godziny dziennie, nikt nie kaze wychodzic na zumbe i tenisa. wlacz youtuba – ja cwicze tylko z laskami z „monitora”. Przychodze do domu, przebieram sie, nakladam obciazniki na kostki i jazda – 30minut. wazna jest regularnosc i chec, bo jak sie chce to zawsze mozna!

    3. Najłatwiej sobie wmówić, że „chciałabym, ale przecież nie mam czasu, bo praca na etat, dom…blablabla”. Sama pracuję na pełen etat, a czas na trening i przygotowanie sobie posiłków znajdę zawsze. Jasne o wiele łatwiej skoczyć na lunch do knajpy, obiad zjeść na mieście, a wieczory spędzać na kanapie, bo przecież dzień był taki męczący. To po prostu kwestia wyborów. Jestem pewna, że każdy jest w stanie wygospodarować tę godzinę na trening. O ile faktycznie się tego chce.

    4. Coś za coś. Każdy dokonuje wyboru 🙂 ja właśnie wróciłam z biegania. od 8 do 21 jestem poza domem, ale staram się przynajmniej 4 razy w tygodniu znaleźć czas na aktywność fizyczną czy to biegając o 22 czy tez wstając o 5 rano i ćwicząc przed pracą.

  7. Eliza! Gratuluje Ci z całego serca! Sama rozpoczęłam zmianę swojego życia 5 miesięcy temu. I potwierdzam wszystko co piszesz. Warto ponieść ten początkowy wysiłek. Jak wejdzie to w nawyk, to z czasem jest coraz łatwiej. Ja stałam się dla znajomych ‚ta co się przesadnie zdrowo odżywia’ i dobrze mi z tym. Nie czuje, że to jest coś tymczasowego. Czuje, że znalazłam nowy sposób na życie i jeżeli nie poszlabym na całość i nie zaczęła ‚przesadnie zdrowo się odzywiac’ to nigdy bym tej drogi nie znalazła. Oczywiście burger od czasu do czasu to dla mnie nie problem. Nie mam wyrzutów. Jedyne co, to po prostu nie czuje się po nim tak dobrze jak po kaszy, bo siada na żołądku. Tak czy siak, chciałam napisać, że trzymam za nas kciuki, ale jestem przekonana, że damy radę. Jak ktoś raz poczuł to co Ty teraz czujsze, to nigdy nie wróci do tego co było. Jestem tego pewna! 🙂

    P.s. gratuluje pokazania brzucha. Tu też pokazało się nasze podobieństwo, bo miałam zawsze ten sam problem. Po tych 5 miesiącach zrobilabym to samo i pokazała światu to co wypracowałam. Masz piękny brzuch! Tak trzymaj! 🙂

  8. Hej. Mam pytanie ale błagam Cię, nie zabij. To cholerna, bardzo ważna rzecz….. Jak mówisz, że tyłaś i chudłaś i tak w kółko. Jak sobie poradziłaś z celluitem?
    Bo dokładnie mam tak samo jak Ty miałaś kiedyś. I cóż, mam sporo celluitu. I jestem przerażona.. Jestem młoda, mam 21 lat, a ich mam sporo. Kosmetyki poradzą sobie z tym?

    1. Oczywiście, że sobie nie poradzą. Na cellulit najlepsza jest zdrowa dieta, duza ilość płynów i aktywność fizyczna. Ja praktycznie pozbyłam się cellulitu, a miałam…. o losie – masakrę na nogach 😛

    2. Natalia pdpisuje sie pod tym co napisala Eliza. Ja mialam taki cellulit juz jak stalam czy siedzialam, nie jak scisnela, nie, nie – moglam zapomniec o spodnicach i szortach. bylam na diecie, zszedl mi tluszczyk z ud, pije 4litry wody dziennie, cwicze i prosze – cellulit duuuzo mniejszy i tylko po scisnieciu!

  9. Eliza!
    Jesteś dla mnie wielką inspiracją.
    Od poniedziałku wzięliśmy się z Mężem za siebie, bo strasznie się zapuściliśmy… szkoda słów. Przeczytałam wszystkie Twoje posty o zdrowym trybie życia, podkradłam Twoje przepisy. Wczoraj na obiad zrobiłam kurczaka w marynacie miodowo-musztardowej. Przepyszny!!! Mąż był zachwycony. Dzisiaj wydrukowałam tabelki, wiszą na lodówce 🙂 Jemy 5 razy dziennie, zdrowo dzięki Twoim przepisom, zapisałam się na aerobik wodny, ściągnęłam program do liczenia kroków, robię min 6 km dziennie, kupiłam nowe wygodne buty. Chcę zmienić swoje życie.
    Wszystko dzięki Tobie. Dzięki!!!
    P.S. Czekam na więcej wpisów z pysznymi przepisami i motywacją 🙂

  10. Eliza, ależ te Twoje posty dają do myślenia i kopa do działania 🙂 sama uwielbiam zdrowe jedzenie, ćwiczę póki co kręgosłup codziennie rano – teraz przede mną wyrobienie nawyku ćwiczeń wieczornych 🙂

  11. Tez zaczęłam prawie miesięcy temu. Moja dieta nie jest jeszcze idealna bo dopiero się wszystkiego uczę. Na początku bardzo się ograniczalam, teraz jem trochę więcej jednak dalej się pilnuje. Ale pozwalam sobie czasem na coś przyjemnie smacznego i nie mam wyrzutów sumienia. Ćwiczę z Ewą Chodakowska min 5 razy w tygodniu, różne programy. Efekt: -20 kg i masa centymetrów. Fakt ze skóra na moich piersiach nie jest już taka jędrna (rozmiar d) q rozstepy na brzuchu (tak na brzuchu, nie mam dzieci i mam 21 lat) są dalej widoczne ale nie poddam się bo nigdy nie byłam tak szczupła i nie czulam się tak szczupła i szczęśliwa. Relacje w moim związku się poprawiły bo zaakceptowalam siebie i wiem ze dla mojego mężczyzny jestem piękną. Mam 157 cm wzrostu i ważę dziś 49,9kg i jestem dumna z mojej przemiany. Ewa Chodakowska zmieniła moje życie na lepsze. Gratuluję Ci Eliza bo wiem ze tak jak ja podjelas jedna z najlepszych decyzji w swoim życiu. Zmotywowalam tez moja siostrę i już widać jej pierwsze efekty. Pozdrawiam, Martyna

    1. zgubiłaś ile miesięcy tamy 😉 a dla takich efektów to chyba warto się pochwalić…
      Gratuluję! 😀

  12. Gratuluję bo efekty są wielkie! Osobiście najbardziej zauważyłam zmianę na Twojej buzi… uśmiech! Ciągły, szczery widać, że masz dużo energii i jesteś szczęśliwa a to dla Nas czytelników najważniejsze i też na tym korzystamy:) Blog też przeszedł zmianę wpisy niemal codziennie, rzetelnie napisane, bardzo ciekawe o różnej tematyce DZIĘKUJEMY 🙂

  13. Uwielbiam to, zdrowy styl daje ogromną siłę! Wiem jak się czujesz, trzeba być wytrwałym. Ja nadal nie umiem nauczyć się, że mogę zjeść coś nie zdrowego. A jak to wygląda u ciebie?jesz raz w tygodniu tylko coś niezwykłego np.hamburger,czy pozwalasz sobie potem na trochę czegoś słodkiego?

    1. PRzez pierwsze 3 miesiące jadłam najpierw burgera z frytami, sosami i sałatką a potem jeszcze wciskałam w siebie 4-5 czekoladowych cukierów. Teraz już tych cukierków nie potrzebuję, po prostu wystarczy mi jedna grzeszna rzecz, więcej już mi się nie zmieści.

    2. Podziwiam,ja nie umiałabym się zdecydowac 😀 dlatego zazwyczaj jem właśnie jakiś fastfood,a potem coś slodkiego(w tym tygodniu byłam w Stole i Wole ,jak poleciałaś, czekałam tylko spowrotem na Chickena i… Zjadam wszystko, dziękuję za polecenie, będę zaglądać częściej :)a potem poszłam, też pierwszy raz, do Bosko. No i bosko! Tam też będę zachodzić 🙂

  14. Eliza, a co z rozstępami? Miałaś je? Czy w ogóle jest możliwe usunięcie rozstępów? Kurde, mam na nogach i na prawej ręce. I bardzo źle się z tym czuje. A jestem młoda, 21 lat..

    1. Rozstępów nabawiłam się już w gimnazjum, już wtedy chudłam i tyłam na zmiane. Mam na udach i na boczkach. Nie lubię ich, ale nie spędza mi to snu z powiek. Kiedyś poddam się jakiemuś zabiegowi, żeby je usunąć, póki co mam to gdzieś 😛

    2. ja mam 23 lata, i tez w okresie dojrzewania nabawiłam się rozstępów na: piersiach, udach, pośladkach, kolanach…. nie jesteś sama 😉

  15. wow 🙂 super fotka z brzuchem, gratuluje i zazdroszczę Ci Eliza 🙂
    możesz napisać co to za biustonosz ? bardzo fajnie wyglądają Twoje piersi w nim 🙂

  16. Gratulacje! U nas niedługo wybije pierwszy miesiąc zdrowego jedzenia i aktywności sportowej 😉 u mnie to głównie chodakowska 😉 Ewka śni mi sie po nocach 😉 a mąż siłownia 😉 przez 3 miesiące obiecaliśmy sobie zero % i słodyczy i jakoś idzie 😉 satysfakcja robi swoje i miłość wypełnia brak słodyczy ♡ warto zrobić coś dla siebie 😉 dość jedzenia samych EE 😉 Aktywnego wieczoru 😉

  17. Elizka, dzięki za ten tekst! Jestem na początku mojej zmiany nawyków i wyrabiania rygoru treningowego i w związku z tym lubię każdą porcję dodatkowej motywacji. Zresztą od dawna zaglądam po nią do Ciebie 🙂

    Poza tym gratuluje wytrwałości i świetnego efektu, rewelacyjnie wyglądasz! Wiem, że komplementy z zewnątrz są najlepszą motywacją, a swoją przemianą założyłaś na nie w 100%!

    Powiedz mi jeszcze tylko, czy podczas tego czasu przyjmowałaś jakieś suplementy?

  18. Ha! Ale trafiłaś z tym wpisem 🙂 akurat chwilę przed tym, jak go przeczytałam zorganizowałam sobie ćwiczenia, odkurzyłam orbitrek i zaplanowałam, że to jest ten dzień, żeby wystartować! Na diecie jestem już o 2 tyg., za mną 1,5kg spadek 🙂 Dzieki Eliza za ten tekst, wyglądasz naprawdę super a taktyka jednego dnia przypomina mi porady z „Francuzki nie tyją”- rozpieszczać się, nie odmawiać sobie niczego ale dbać o porcje i jakość. Czyli jedna kostka przepysznej, prawdziwej czekolady zamiast tabliczki taniej dostępnej w dyskoncie 🙂
    Nie ma nic za darmo, bez wysiłku niczego nie sposób osiągnąć ale ten czas i tak minie-czemu węc nie zawalczyć o zdrowie, dobre samopoczucie i ładną sylwetkę? 🙂 Ja tylko muszę walczyć ze sobą w kwestii gotowania, nie znoszę i nie umiem tego robić, a w ciągu dnia zazwyczaj gdzieś biegam -.- Ech, ale muszę próbować się przekonać.
    Tak czy inaczej: Eliza, chapeau bas! 🙂

  19. Eliza, wiem ze kochasz czytać! Koniecznie wpisz na swoją listę książkę Eat, Nourish, Glow- Amelia Freer (przepraszam nie znam polskiego tytułu)! Absolutny must! Zmienia twoj związek z jedzeniem na dobre!! Polecam razy milion!!

    1. Właśnie, polecam też książkę Lionel Shriver „Big Brother”… o życiu ludzi nadmiernie otyłych. Kiedyś się z nich śmiano, teraz można tylko współczuć.
      Eliza, gratulacje. Podziwiam samozaparcie. Zwróć uwagę, jak czas szybko minął 🙂 najwyraźniej wyzwania są trudne z samego początku, bo wchodząc w rytm, zdrowy tryb życia staje się nawykiem 🙂

  20. Eliza! Wyglądasz obłędnie, zupełnie inny człowiek! Niesamowite jak można zmienić swoje życie w ciągu 5 miesięcy. Czytając ten wpis mam ochotę wziąć się za siebie, bo podobnie jak Ty kiedyś- nie mogę na siebie patrzeć. Fajnie dostać takiego motywującego kopa, szczególnie wieczorem, gdy napada mnie ochota na słodycze albo pizzę. Dzięki! 🙂

  21. Super wpis, i gratuluje postępów! Na prawdę jestem pod wrażeniem!!! :)) Tylko mam małe pytanie, czy dużo zmalał Ci biust? 🙂

  22. Eliza jeszcze tutaj Ci nie napisałam, że jestem zachwycona tym postem 😀 haha! seriooooooooooooo <3 uwielbiam.

  23. och skąd ja to znam! Kiedy mam kilka kg więcej mam ochote stłuc wszystkie lustra w domu, czuje sie okropnie, ciągle na siebie narzekam, i wiem że pomimo iż nie mam nadwagi lepiej bym się czuła mając te pare cm/kg mniej, niestety… biegam systematycznie od 1,5mc (wiem że to nie dużo), dobrze sie odżywiam, nie lubie słodyczy, czasami skusze sie na kawałek pizzy bądź kiełbase z grilla (nie popadajmy w paranoje, wszystko jest dla ludzi). Nie biegam dużo, robie 6km dziennie, moja waga stoi w miejscu, fakt mam mocniej zarysowane mięśnie ud i łydek, ale cm w dół nie schodzą, a właśnie zależało mi na tym aby wyszczuplić dolne partie ciała 🙁

  24. Gratuluję wytrwałości i efektów Eliza! 🙂 Mam pytanie. Robisz sobie jakieś jadłospisy, których się trzymasz, czy spontanicznie komponujesz posiłki? 🙂

  25. Ale bije z Ciebie moc i energia 🙂 Bardzo mądrze Ci ktoś napisał…trzeba nauczyć się żyć w taki właśnie sposób 🙂 Motywujesz i inspirujesz 🙂

  26. Eliza, czy Ty robisz sama moderację czy wtyczka? Bo się opisałam a komentarz się nie pojawił 😉 Daj znać proszę czy to taka subtelna uwaga co do treści komentarza 😉

  27. To co napiszę pewnie zdemotywuje dużo osób ale według mnie wcale nie trzeba zmieniać swojej diety żeby czuć się dobrze ze sobą. Miałam trochę przejść z dietami, najpierw postanowiłam się odchudzać a jak już zrzuciłam tyle ile chciałam planowałam utrzymać wagę i odżywiać się zdrowo przez całe życie. Niestety nie wyszło ponieważ tyle uwagi poświęcałam jedzeniu, że straciłam zdrowe podejście do niego. Zaczęły się ataki kompulsywnego objadania i ciągłe wyrzuty sumienia. Po pewnym czasie miałam już tego serdecznie dosyć i obiecałam sobie,że nigdy nie będę miła wyrzutów sumienia z powodu jedzenia nawet jak przytyję 10 kilo. Od tego czasu czuję się ze sobą dobrze nawet jak zjem paczkę ciastek naraz, trochę przytyłam ale mimo to czuję się piękna bo akceptuję siebie taka jaka jestem. Nie odradzam nikomu oczywiście zdrowego odżywiania, sama staram się unikać słodyczy i fast foodów, ale uważam ze zdecydowanie najważniejsza jest samoakceptacja, nie każdy musi mieścić się w rozmiar s,nie każdy musi lubić sport i zdrowe jedzenie, nawet jeżeli jesteśmy obżarciuchami i lubimy tłuste jedzenie nie czyni to z nas mniej wartościowych ludzi. Moja rada dla wszystkich dziewczyn które planują się odchudzać: NIGDY nie wypominajcie sobie tego co zjadłyście bo takie podejście nikomu w schudnięciu ani utrzymaniu wagi nie pomoże.

  28. Eliza nie badz dla siebie taka krytyczna, zawsze bylas ladna dziewczyna nie wazne, ze pare kg wiecej:) Bloga ogladam od jakiegos czasu I zawsze na nich widzialam,szczupla,usmiechnieta,fajna kobietke:) Zdrowy tryb zycia fajnie ale najwazniejsze lepiej sie czuc jesli tak jest super:)

  29. Świetne nastawienie! Najważniejsze są chęci i żeby zacząć, a potem leci jak z płatka. Bardzo fajnie, że wspomniałaś o tym, że raz w tygodniu pozwalasz sobie na tzw. „cheat”. Ważne jest nie tylko zdrowie fizyczne, ale i psychiczne :)))

  30. Jestem szczupła, przy wzroście 164 cm ważę 49 kg, mam 32 lata i jestem po dwóch ciążach. Jeżdżę na rolkach, ćwiczę ale daleko mi do bycia fit. Jestem chuda, ale mięśni nie mogę sobie wyrzeźbić…

    1. Pytanie co i jak jesz?
      Mięśnie potrzebują jedzenia, dobrego i regularnego, a sa osoby, które bez dodatkowych odżywek i tak nie zbuduja masy mięśniowej- tylko po co ci te mięśnie? Jesteś zdrowa, szczupła, ruszasz się więc o co chodzi?
      Zażynac się bo trzeba mieć kaloryfer? to tylko trenerzy i osoby zajmujące się tym sportem na co dzień.

  31. Hmm…skąd ja to znam…objadanie się, później miesiąc diety, żeby móc się znów najeść. Szczerze powiedziawszy to jeśli na stałe nie zmieni się nawyków żywieniowych to nie ma szans dobrze wyglądać na dłuższą metę. Jeśli raz się przytyję to bez odpowiedniej diety już zawsze będzie taka tendencja.
    Ja żywię się zdrowo już od ponad roku, ćwiczę od 1,5 roku, ale też stopniowo się w to wkręcałam i stopniowo odrzucałam różne rzeczy ze swojego jadłospisu, myślę, że wykluczenie za jednym razem wszystkich „nie zdrowości” nie ma sensu, bo zaraz do tego wrócimy, lepiej stopniowo ale na stałe 🙂
    Powodzenia Eliza!!!

  32. Podziwiam i gratuluję 😉 Mi pomimo diety i ćwiczeń waga praktycznie nie chciała drgnąć. Zrobiłam TSH i okazało się , że mam problemy z tarczycą. Eliza, robiłaś kiedyś TSH ? warto nawet profilaktycznie 😉 ja robiłam w Lux Medzie na Radziwiłłowskiej.

    1. Popieram robienie profilaktycznych badań ! Ja w ciągu ostatniego roku schudłam ponad 10 kg – przypisywałam to zdrowemu odżywianiu i bieganiu 4x w tygodniu. 2 tygodnie temu zdiagnozowano u mnie cukrzycę typu 1, co wiąże się z podawaniem sobie insuliny do końca życia. Mam 25 lat. Podstawowe badania profilaktyczne raz do roku to konieczność !

  33. Eliza, wow, motywacja razy milion. Wyglądasz cudownie! Ja swoją figurę zniszczyłam przez roczny pobyt w Barcelonie:) Paella, tapasy i crema catalana na co dzień, musiały się tak skończyć. Teraz znów walczę o piękną sylwetkę i poczucie zadowolenia z odbicia w lustrze. Trzymam kciuki i proszę o więcej takich wpisów.
    Eliza, zdradzisz czy kompletnie wykluczyłaś z diety alkohol? Ja się staram, ale czasem strasznie mnie korci wino do kolacji albo wyjście na drinka ze znajomymi. Traktujesz to jako cheat meal?

  34. Właśnie mnie zmotywowałaś i mimo, że jest gorąco, mam kaca i nic mi się nie chce, to idę się przebrać i odpalić jakiś trening na youtubie 😀

  35. Gratulacje!!!! Na prawdę super, że udało ci się tak zmotywować i zmienić swoją dietę. Ja też ćwiczyłam kiedyś z Chodakowską, a teraz sama idę biegać i jeżdżę na rowerze. O kondycję trzeba dbać :).

  36. Super, że się dobrze z tym czujesz i nie traktujesz siebie jak tłuścioszka – piszesz bez ogródek o fałdach, tłuszczu.
    pozdro!

  37. Elizka proszę mogłabyś napisać jakie są Twoje wrażenia po stosowaniu odżywek białkowych ? Pomagają Ci one ? Może przygotujesz o tym osobnego posta ? 🙂

  38. Mnie najbardziej „jara” ten moment, kiedy zdrowy tryb życia staje się normą, a te wszystkie słodkości przestają kusić i… w ogóle przestają smakować. Nagle wszystko ma więcej smaku i sensu 🙂 Najlepsza nagroda za wytwałosć!

  39. Super Eliza! trzymam za Ciebie kciuki!. Ja też szykuję się do wyzwania ale najpierw w sierpniu muszę urodzić małego brzdąca;) a potem biorę się za siebie aby wrócić do formy. Stałaś się moją inspiracją! Pozdrawiam.

  40. Bardzo się ciesze Eliza, że motywujesz dziewczyny do takich rzeczy. Ja mam identyczną sytuację jak ty, robię to samo. Od 3 miesięcy. Schudłam 2 rozmiary, waga stoi. Ale jestem silniejsza, na siłowni robię furorę wśród facetów (bo jako jedyna dziewczyna tam robię martwy ciąg, lol). Mam więcej siły, nie chodzę głodna, rozumiem moje ciało bardziej i bardziej go słucham.

    Moje koleżanki wciąż odchudzają się swoimi sposobami i kiedy pytają mnie co ja robię, że jem i chudnę to im odpowiadam, ale i tak nie robią tego co ja. Za bardzo boją się jedzenia – to jest strasznie przerażające, ile jakiś zaburzeń żywienia pochodzi z takich durnych diet!

    Brawo za motywowanie dziewczyn do dobrej zmiany, bo Twój przykład motywuje bardziej niż suche gadanie, my na prawdę widzimy Twoje postępy, więc to żywy dowód, że to działa! Brawo, jestem z Ciebie dumna, wiem ile to kosztuje! A co tam, z siebie też jestem dumna! 🙂

  41. Mam podobnie jak ty, na co dzień staram się zdrowo odżywiać, nie jem słodyczy (bo nie przepadam za nimi) za to raz na miesiąc taki pyszny hamburger musi być 😉 Wytrwałości życzę

  42. Eliza, świetny wpis!!! Sama się zbieram już od jakiegoś czasu, zaczęłam ćwiczyć, nawet wytrwałam trzy tygodnie, ale potem miałam trzy tygodnie urlopu i wtedy nie znalazłam czasu na ćwiczenia 🙁
    Po tym wpisie zmieniam nastawienie. Jesteś wielka!

  43. Strasznie, strasznie, strasznie zazdroszczę takiego zdrowego podejścia! Mój problem z odchudzaniem polega na tym, że nie umiem przestać. Jak raz postawiłam sobie wyzwanie „Schudnę!” tak ciągnie się to za mną do dziś. Nie umiem wypośrodkować, wytłumaczyć sobie, że to niezdrowe jedzenie raz w tygodniu to dla mnie nagroda, a nie marnowanie wysiłku. W efekcie spada mój nastrój, bo człowiekowi nawet czekolada jest potrzebna. Tak samo podziwiam Cię, za obojętny, a dzięki temu zdrowy stosunek do wagi. Ja ważę się codziennie i panikuję, przy każdej zwyżce, nawet jeśli nie widzę tego po sobie, swoich ubraniach… Liczę, że kiedyś nauczę się takiego mądrego podejścia do wagi i odżywania jakie masz Ty 🙂

  44. Ja uwielbiam ćwiczyć, trenuje 6 razy w tygodniu i uwielbiam to. Dla mnie bardzo trudno zmotywować się do zmienienia nawyków żywieniowych. Zrezygnowałam już z niezdrowego jedzenia, ale trudno mi jest jeść regularnie.Wszystko idzie etapami, mam nadzieję, że w końcu się uda 🙂

  45. Ja jestem teraz z przymusu na diecie. Okazało sie ze mam niedocukrzenie. Muszę jesc jakby to ująć skrótowo zdrowo. Jest to trudne bo najciężej jest zmienić nawyki żywieniowe którymi sie karmiło organizm przez całe życie. Staram sie jeść według zasad przy mojej chorobie, ale naprawdę jest mi cieżko. Cieżko jak na początek urozmaicać sobie posiłki tak aby nie były one męczarnia, a normą. Zazdroszczę Ci tego, że jesteś wytrwała i dumna z siebie. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mogła powiedzieć, że taka jestem. Od jutra zaczynam miesiąc bez słodyczy, których nie mogę jeść oraz postaram sie jeść 6 posiłków dziennie.
    Co do ćwieczeń niestety mój organizm męczy się niesamowicie, gdyż nieregularne i niezdrowe posiłki powodowały, że trzustka dawała mi w kość i nawet jazda na rowerze była jak przebiegnięcie maratonu. Jednak jak tylko ustabilizuje sprawy zdrowotne i organizm przyzwyczai się do regularnych posiłków zacznę delikatnie ćwiczyć w zaciszu domowym.
    Trzymaj za mnie kciuki bardzo mocni bo jesteś moją motywacją Elizo 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>