10 rzeczy na które musisz zwrócić uwagę kupując psa z hodowli

Chciałabym aby historia Rambo była przestrogą i nauką dla wszystkich, którzy planują kupno psa z hodowli. Jeśli ta historia jednak mało was interesuje przejdźcie od razu na koniec tekstu i przeczytajcie moją listę rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę kupując psa z hodowli.

Nasza decyzja o kupnie psa była niezwykle szybka, choć dobrze przemyślana. Nie mieliśmy jednak pojęcia o tym jak funkcjonują hodowle, na co należy zwrócić uwagę podczas kupna psa i na widok czego powinna zapalić się nam czerwona lampka. Kupiliśmy Rambo w hodowli zarejestrowanej w Związku Kynologicznym. Już pierwszego dnia zauważyłam, że jest zapchlony. Miał mnóstwo pcheł, co było dla nas bardzo dziwne bo właścicielka zapewniała, że psy z jej hodowli są zdrowe i w idealnym stanie.

Z racji tego, że Rambo przechodził okres kwarantanny wszystkie fizjologiczne potrzeby załatwiał w mieszkaniu. Zaniepokoił nas jednak fakt, że pierwszego wieczoru wypróżnił się kilkanaście razy, a w kale pojawiła się też krew! Zadzwoniliśmy szybko do właścicielki hodowli z pytaniem co robić, kobieta zapewniała nas, ze to normalne, że dwugodzinna droga dla malutkiego pieska była pewnie stresująca, że nowe warunki i nowi ludzie wywołały u niego szok, a to są właśnie jego objawy. No ok, pomyśleliśmy. Poczekamy do jutra.

buldog-francuski-fashionelka

rambo-spioch
Następnego dnia było już tylko gorzej, ale właścicielka wciąż nas uspokajała i odradzała wizytę u weterynarza. Nie wytrzymaliśmy, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy z Rambo do weterynarza. Diagnoza: Powiększone węzły chłonne, włosogłówka, kokcydioza i pchły.

Tak na szybko.
Włosogłówka to niebezpieczna choroba wywołana przez nicienie, ciężkie zarażenie objawia się wystąpieniem krwistej biegunki.
Kokcydioza to choroba wywołana przez pierwotniaki, u Rambo było to już zaawansowane stadium. Był osłabiony, wymiotował i miał krwistą biegunkę
Pchły – wiadomo.
Powiększone węzły chłonne – był przeziębiony

Weterynarz wyraźnie stwierdził, że żadnej z tych chorób Rambo nie mógł się nabawić w jeden dzień, że to zwykle (prócz przeziębienia) są choroby hodowlane i z całą pewnością cała hodowla jest zarażona tymi świństwami przynajmniej od kilku tygodni. Najgorsze było to, że Rambo miał dwa miesiące, był maleńkim szczeniakiem i nie można było go w tym samym czasie wyleczyć z pasożytów i np. z pcheł. Wiecie jak wyglądało leczenie? Dostawał zastrzyki, a później tabletki, był karmiony specjalną papką (mała łyżeczka papki podawana co dwie godziny przez kilka dni) nie wiem nawet ile razy podczas tych dwóch tygodni byliśmy u weterynarza, codziennie w temperaturze 90 stopni czyściliśmy wszystko czego tylko się dotykał by zabić jaja pierwotniaków (tabletki zabijały tylko dorosłe organizmy w jego przewodzie pokarmowym, ale zupełnie nie radziły sobie z jajami).

Płakać mi się chciało jak Rambo wygryzał sobie sierść obok ogonka, tak bardzo go swędziało. Oczywiście jak tylko to robił, przerywaliśmy mu i drapaliśmy go w to miejsce. Mimo wszystko po dwóch tygodniach zrobiła mu się tam rana. Dopiero po kilku miesiącach odrosła mu w tamtym miejscu sierść.

rambo-fashionelka

Pewnie zastanawiacie się co na to właścicielka hodowli. Wszystkiego się wyparła, zapewniając, że jej hodowla jest wzorowa i wszystkie rasy są zdrowe. Tak, rasy! Okazało się, ze prócz Buldogów Francuskich w tej hodowli są też Mastify Tybetańskie, Yorki i Chihuahua. Kobieta podważyła też opinie weterynarza, twierdząc, że się nie zna. Nie przekonały jej wyniki badań, które wysłaliśmy. Nie przyznała się do niczego. Na leczenie Rambo w ciągu miesiąca wydaliśmy grubo ponad 2000zł. Czy zwróciła nam chociaż złotówkę z tej kwoty? Czy przeprosiła za miesiąc traumy? Właścicielka do końca się wypierała, a po kilku miesiącach bezczelnie wysłała nam zdjęcia nowych, kilkutygodniowych szczeniaków zachęcając do kupna(!)

fashionelka-bulldog

Ta historia wydarzyła się rok temu, emocje już dawno opadły, ale dopiero teraz dałam rade to wszystko opisać. Sprawę zgłosiliśmy, a po jakimś czasie odezwali się do nas inni oszukani nabywcy (Yorków). Chodzi o hodowlę Balabardo z Radomia. ZDECYDOWANIE ODRADZAM!

Przygotowałam dla Was listę z rzeczami, na jakie trzeba zwrócić uwagę podczas kupna psa. 

1. Należy sprawdzić czy hodowla należy do Związku Kynologicznego (ZKwP)
2. Trzeba zobaczyć warunki w których przebywają zwierzęta (czy leżą w małych kojcach, czy mają wystarczającą ilość ruchu, wybieg, dobrą jakość pożywienia i czy mają czysto)
3. Może to dla kogoś zabrzmi śmiesznie, ale trzeba zobaczyć jak wyglądają kupki psa (czy są zdrowe uformowane czy wodniste.) My tego nie zrobiliśmy i spełnił się najgorszy scenariusz
4. Trzeba zobaczyć ojca i przede wszystkim matkę zwierząt (ważna jest kondycja fizyczna i to czy nie jest zbyt chuda. Zwróćcie też uwagę na to jaki ma stosunek do zwierząt i ludzi. Ważne jest, by szczeniaki nie były odizolowane od matki. Rodzice nie mogą mieć mniej niż 18 miesięcy)
5. Najlepiej jeśli hodowla zajmuje się tylko jedną rasą. Hodowla w której kupiliśmy Rambo miała w sumie cztery popularne rasy. Czy możliwa jest staranna opieka nad wszystkimi szczeniakami na raz? Nie sądzę…
6. Należy dowiedzieć się czy szczeniak był socjalizowany (proces socjalizacji jest niezwykle ważny, w pierwszych trzech/czterech miesiącach życia kształtuje się psia osobowość i charakter. Pies w tym okresie powinien poznać wszystko z czym będzie miał do czynienia w przyszłości. Składają się na to różne sytuacje, ludzie, zwierzęta, przedmioty, dźwięki czy zabiegi (np. pielęgnacyjne) Jeśli właściciele hodowli tego nie robili macie niewiele czasu!
7. Trzeba zwrócić uwagę na książeczkę zdrowia psa, a dokładniej na odrobaczanie. W przypadku Rambo odrobaczanie odbywało się w złym odstępie czasowym. Weterynarz dziwił się jakim cudem jakiś weterynarz podbił pod tym swoją pieczątkę.
8. Należy zapytać jak często są mioty w hodowli, czy suka miała już kiedyś szczenięta, a jeśli tak to kiedy (suka nie powinna rodzić częściej niż raz w roku)
9. Domagajcie się podpisania umowy regulującej zakres odpowiedzialności i obowiązków obu stron. Koniecznie dodajcie tam zapis o zwrocie kosztów leczenia w przypadku sprzedaży chorego psa
10. Zapytajcie czy został dokonany przegląd weterynaryjny miotu, który określa stan zdrowia poszczególnych szczeniąt? Jeśli macie wątpliwości co do wyboru hodowli poproś o pomoc behawiorystę.

rambo-buldog-francuski
My niestety nie mieliśmy o tym wszystkim pojęcia i zostaliśmy oszukani. Nie zmienia to jednak faktu, że kochamy Rambo i cieszymy się, że jest z nami. Życzę Wam jednak byście zawsze trafiali na zdrowe psiaki i godne polecenia hodowle

223 Comments
    1. Bardzo dobrze, że podjęłaś ten temat! Masz dużą siłę przebicia więc edukuj jak powinno się dbać o psy. Niestety, nawet do Związku Kynologicznego w Polsce przyłączają się źli ludzie, pseudohodowcy, którym zależy tylko na kasie. U mnie w zakładce „Moje psy” też znajdziecie kilka porad. Zapraszam.

    1. Szczeniaki w okresie kwarantanny nie moga wychodzić na dwór. Rambo załatwiał się na podkłady higieniczne (które zwykle podkłada się pod łóżka niemowląt)

    2. Agnieszka, to normalne! Wszystkie szczeniaki przechodzą przez taki proces i przez jakiś czas załatwiają się w domu na matę ułożoną przy drzwiach (żeby im się to miejsce skojarzyło ze spacerem i żeby potem umiały dać znać, że chcą wyjść :))

    3. chyba, że ma się ogród bo brzmi to tak jakby nie mógł wychodzić na dwór. Chodzi blokowanie kontaktu z innymi psami 🙂

    4. Kasia, właśnie o to chodzi, żeby nie widział się z innymi psami, żeby nie złapał nosówki.

  1. niestety takie są hodowle… moja przyjaciółKa brała z hodowli maltańczyka, biedaczek nie dożył 2 lat bo zmarł na pewną chorobę, A TO WSZYSTKO PRZEZ TO ŻE W HODOWLI WŁAŚCICIELE DOPUSZCZALI SIĘ KAZIRODZTWA !!!!

    1. Mój brat kupił jednego maltańczyka, który nie przeżył 2 tygodni (choroba genetyczna). Po cierpeniu jaki przeżyl ratując i patrząc na umierającą sunie,Pani z hodowli zaproponowała drugiego psa w okazyjnej cenie… Piesek jest cudowny, niestety także ma wady genetyczne 🙁 nie rozwinięcie się jednej z łapek przednich, częste choroby, wypadanie zębów. Weterynarz stwierdził, że wszystkie te choroby są przez hodowle.

    2. Hodowla zwierząt rasowych, to niestety spore wyzwanie. Krzyżowanie psów też łatwe nie jest – nie dość, że trzeba znaleźć rasowego zwierzaka, który nie jest spokrewniony od kilku pokoleń (nie jestem pewna, ale chyba nawet 7 pokoleń, lub więcej), to jeszcze zdrowego, silnego i pozbawionego niekorzystnych cech i wad. Żeby uzyskać zdrowe i mocne szczenięta, nie raz trzeba jeździć po świecie „za genami” 😉 W efekcie czego rasowe psy są bardzo drogie.
      No ale jest też trochę hodowli należących do ZKwP, którym niestety niekoniecznie zależy na dobrych psach, ale raczej na dużych zyskach – psy są nieco tańsze (no bo przecież wciąż są to psy rasowe), ale niestety dużo gorsze jakościowo.

    3. Mój psiak z hodowli jest wnętrem, o czym dowiedziałam się kilka tygodni po zakupie. Oczywiście wykastrowaliśmy go, operowaliśmy, cuda wianki… Psiak sie męczył :(( Jest najukochanszy na świecie i nie wymieniłabym go na żadnego innego, nawet wiedząc o jego wadzie, jednak boli mnie fakt, że ludzie, którzy zajmują się „profesjonalną” hodowla, sprzedają zwierzaki ze schorzeniami genetycznymi (często jest to spowodowane „kazirodztwem”). Mój kochany psiak ma juz 6 lat, ma się dobrze, ale dalej czuję uraz do hodowli, w której go kupiłam. MAM OCHOTĘ WYGARNĄĆ IM NA FORUM, ZROBIĆ ANTYREKLAMĘ, JAK TAK MOŻNA!! Ucichnę, rekompensatą dla mnie jest mój Kochany Mafik śpiący spokojnie teraz obok mnie…
      Dobranoc.

    4. Tu raczej mowa o psełdohodowli, jeżeli psy są zarejestrowane w związku to nikt tam nie dopuść do takiej sytuacji. W Polsce jest mylone pojęcie psa rasowego – taki jest tylko sprzedawany z metryczką czyli powinien być po przeglądzie weterynaryjnym w związku kynologicznym. Tak być powinno a jak jest – wiadomo różnie. Magdaleno zapewne masz na myśli psęłdohodowle gdzie psy są z wyglądu tylko rasowe ale z rasa nic wspólnego nie mają. Niestety nie wiem dlaczego Eliza nie zgłosiła tego na policję czy do związku to podchodzi pod maltretowanie zwierząt i taka pani powinna mieć cofniętą możliwość rozrodu psów.

    5. Zależy co masz na myśli pisząc „kazirodztwo” bowiem w przypadku niektórych skojarzeń jest dopuszczalne dalsze pokrewieństwo, a nawet w niektórych skojarzeniach pożądane. Jest to regulowane przez mądrych hodowców tak, aby szczenię było zdrowe i zgodne ze wzorecem rasy.

    6. skoro kupujesz psa w hodowli masz wgląd w rodowód szczeniąt (czyli rodowody rodziców) i tam czarno na białym widać w jaki sposób rodzice są lub nie spokrewnieni…

  2. Jezu, Fash 🙁 Powinnaś podać tu czarno na białym nazwę tej nibyhodowli! i zgłosić ją bez dwóch zdań do związku, szkoda, że tego nie zrobiłaś, bo to jakaś masakra, jak tak można traktować zwierzęta…
    chociaż to właściwie nic w porównaniu do tego, co się dzieje ze zwierzętami u nas… 🙁

  3. Świetny post! Rewelacja, że o tym piszesz. My mamy pieska też z hodowli, na szczęście wszystko odbyło się bez żadnych problemów, jest to jedyna hodowla tej rasy w Polsce i pod bardzo ścisłym nadzorem. Współczuję ogromnie, że stało się tak, jak się stało, ale uważam, że jednak powinniście nadal zgłosić to ‚niedopatrzenie obowiązków’ w ZK. Jeśli teraz nie będzie żadnego problemu przy kontroli, to będą to mieli na uwadze na przyszłość. A jednak na psa z hodowli nie wydaje się tylu pieniędzy, żeby nawet nie mieć pewności, że szczeniak przeżyje… Powodzenia! pozdrawiam 🙂

  4. Wydaje mi się,że powinnaś ich podać gdzieś aby hodowla została sprawdzona. Mój kochany pies był ze mną około 7,5 roku był kupiony na niedzielnej giełdzie. Był najsłabszy z miotu ale od razu mnie o tym poinformowano- był chorowity ale dopiero bardzo poważnie od 6-7 lat jego życia. Biorąc to pod uwagę, mogę sobie tylko wyobrazić co przeżyliście z takim maluchem który od samego początku tak chorował. Pozdrawiam Was serdecznie i dużo zdrówka dla psiaka bo jest uroczy !

    1. też uważam że powinnaś ich gdzieś zgłosić, do związku, izby weterynaryjnej lub innej organizacji zajmującej się ochroną zwierząt, niech skontrolują hodowlę aby już żaden szczeniak nie cierpiał i nikt inny nie został oszukany
      a poza tym to uściski dla tego małego słodziaka 😀

  5. Bardzo przydatny wpis. Mnie oszukano – suczka miała być odrobaczona, a na następny dzień pojawiły się wymioty z larwami… Teraz kochana jest z nami i wszystko z nią w porządku 🙂 Dużo miłości dla Rambo:)

    1. Mój szczeniak był odrobaczony 2 razy i tez zaczął wymiotować larwami, dostał bardzo dobre leki ale mój weterynarz powiedział ze tak sie zdarza, dał inne i juz było wszystko OK. Na mnie tez nie działają dobre leki na alergie tylko te najtańsze dostępne bez recepty 🙂

  6. Eliza, świetny pomysł na posta!
    na prawdę. Sama zdecydowanie jestem zwolenniczką ratowania zwierząt ze schroniska, uważam, że kundelki są the best! ale moi rodzice mają psa z hodowli – wspaniałej hodowli. Jednak znam osobiście osoby, które rzekomo prowadzą hodowlę psów. Dużych psów – które nie mają wybiegu, nikt z nimi nie chodzi na spacery, są karmione najgorszymi i najtańszymi karmami i mnożą psy dla pieniędzy choć jeżdżą samochodem z napisem: profesjonalna hodowla… dziękuję bardzo za profesjonalną hodowlę z właścicielką która nie wychodzi z psami na spacer, nie daje im się wybiegać. Często dopuszcza się do samicy nie innego samca ale jej własne dziecko co generuje szereg chorób genetycznych. Dlatego brawo za odwagę! brawo za pomysł. Absolutnie się dołączam. Dodam tylko, że powinno się jeszcze zrobić listę oszustów do widoku publicznego bo to jest robienie zwierzętom krzywdy – nic więcej.

  7. Jak ludzie mogą wypierać się że pies jest chory z ich winy? Niektóre hodowle niestety patrzą jedynie na zyski i nie liczą się z regułami, które powinni przestrzegać. Ja kupiłąm psa od prywatnych ludzi którzy mają parkę z rodowodem i którzy zapewnili o niebo lepszą opiekę mojemu psiakowi niż niejedna hodowla…

  8. Bidulek! 🙁 Ja mam 5-miesięcznego pit bulla. Hodowca zapewniał o swojej nienagannosci – po przyjezdzie do nowego domu, pies nie chcial sie ruszyc ze swojego kojca, panicznie bal sie wychodzic na dwor, dopiero po kilku tygodniach nabral pewnosci siebie jak poszlismy z nim do przedszkola. Teraz jest wszystko ok, ale jak sie okazalo – przez 2, 5 miesiaca swojego zycia pies nie widzial nic innego procz swojej tyci zagrody w tyci pokoju, swoich braci i hodowcy. :/

  9. Niestety to bardzo częste praktyki … Moi rodzice kupili Berneńczyka od oszustka, teraz wszystko jest ok, ale przy tej rasie nie wiemy czy nie bedzie obarczona innymi chorobami genetycznymi.
    Jezeli mam być szczera nie zostawiłbym tego w ten sposób i pozwala ta babę. Jezeli ranni ma metryczke to doskonale wiadomo od kogo go kupiliście nie jest potrzebna umowa, rachunki od weta, historia choroby, korespondencja mailową z ta kobieta, zdjęcia z datami – na pewno zrobiłaś mu zdjecie juz pierwszego dnia i masz cały materiał dowodowy dotyczący daty sprzedaży, przebiegu choroby itd. Nie bójmy sie pozywać oszustów, może to ich czegoś nauczy :/

  10. Straszne… tego nie powinno sie tak zostawic. Przeciez ta kobieta nadal hoduje psiaki a one zaniedbane cierpia katusze tak chorujac jak Twoj Rambo. Na pewno masz jeszcze wyniki badan Rambo i dokumenty, zglos to do Zwiazku nawet z takim opoznieniem, oni musza to sprawdzic, prrzeciez trzeba chronic inne psiaki tej wrednej malpy

    1. Wtedy jedyne czym zaprzątaliśmy sobie głowę to zdrowie Rambo i to były ok 2 miesiące wyjęte z życia. Po wszystkim cieeszyliśmy się, że jest zdrowy i nie chcieliśmy już myślec o sądach czy kontaktach z tą kobietą. Myślę, że i tak powinniśmy zgłosić tę hodowlę żeby ktoś sprawdził co się tam teraz dzieje.

    2. Fashionelko, mimo, że minął rok, to faktycznie warto poprosić chociaż o kontrolę. Żeby pozostali, którzy pokuszą się o kupno pieska u tej pani, nie przeżywali takiej gehenny, jak Ty.

  11. a mi szczeniak King Charles Spaniela zdechł na rękach… Był u nas niecały tydzień, prawdopodobnie kobieta z hodowli zatruła go szczepionką – dostał szczepionkę której nie powinny dostawać szczeniaki (jej nazwa była wbita w książeczkę zdrowia psa), pies NIC nie chciał jeść, dostawał nawet specjalną papkę i mleko dla szczeniąt, jedzenie trzeba mu było wpychać na siłę. Codziennie dzwoniliśmy do kobiety z hodowli że coś z nim nie tak, a ona wpierała że ‚te pieski mało jedzą’. Takiej traumy nie życzę nikomu 🙁

    1. aha i zapomniałam – jak już pies mi umarł na rękach, zadzwoniliśmy jeszcze raz do hodowli by powiedzieć co się stało. Nie chodziło o pieniądze bo wszyscy byli zrozpaczeni… A kobieta po jakimś czasie zadzwoniła i zaproponowała zniżkę na nowego psa. A za tego stwierdziła że odda pieniądze, jak sekcja wykaże co było przyczyną śmierci. Nie zgodziliśmy się na żadną sekcję, bo co by to zmieniło, psa i tak nie było 🙁 I tak szczerze mówiąc teraz po czasie widzę że najzdrowsze psy, to mieszańce albo rasowe, ale nie z hodowli.

    2. Evie, strasznie mi przykro, że coś takiego dotknęło Ciebie i Twojego psiaka. Również nóż się w kieszeni otwiera, jak czytam posta Elizy i historię Rambo. To straszne, najgorzej, jak cierpią zwierzęta. Nie zgodzę się tylko z tym, że najzdrowsze są mieszańce i psy rasowe nie z hodowli. Nie ma czegoś takiego jak rasowy nie z hodowli – to tak jak nie ma psów „rasowych nierodowodowych”. Jest natomiast niestety zjawisko pseudohodowli. ZKwP podobnie jak Związek Felinologiczny ma dość wyśrubowane normy (w porównaniu np. z jakimśtam Stowarzyszeniem Miłośników i Hodowców Psów i Kotów), dlatego warto, żeby Fashionelka zgłosiła im sprawę tej hodowli. Jednakże w każdej branży znajdą się osoby, dla których hodowla będzie głównie maszynką do robienia pieniędzy. A tak na dobrą sprawę, prawidłowe hodowanie zwierząt to bardziej pasja, a mniej czysty zarobek. Miałam psiaka z hodowli, aktualnie po domu szwędają się dwa koty brytyjskie również z hodowli i z mojego doświadczenia dorzucę jeszcze kilka punktów do porad Elizy:
      1. Żaden sensowny hodowca nie wyda szczeniaków/kociaków przed upływem ściśle określonego czasu. Dla kotów to są 3 miechy i nie ma opcji, żeby maluch wcześniej wyjechał do nowego właściciela. To jest obligatoryjne dla dobrej socjalizacji, chowu, przejścia wszystkich potrzebnych medycznych procedur.
      2. Hodowca będzie chciał poznać ciebie dużo wcześniej, niż przy złożeniu podpisu na umowie kupna. Będzie dostępny, będzie odpowiadał na wszystkie maile, podpowiadał a już po zakupie zadeklaruje chęć wspierania i służenia radą. Hodowca z prawdziwego zdarzenia chce wiedzieć, jak się czują i jak żyją maluchy, które sam odchował.
      3. Hodowla kilku ras jednocześnie? Żółta lampka. Każda rasa psa czy kota ma swoją specyfikę, potrzeby, tak dorosłym, jak i małym zwierzakom trzeba poświęcić czas i uwagę. Jak to zrobić, jeśli hoduje się kilka różnych ras?
      4. W każdym momencie możecie zażądać przedstawienia rodowodu, gdzie będą wpisane poprzednie pokolenia. Patrzcie na matkę ale i na ojca – jeżeli nie jest on z hodowli, to niech podadzą dane kontaktowe do właścicieli. Poproście o kontakt do osób, które już mają zwierzaka z tej hodowli. Pytajcie, który weterynarz opiekuje się hodowlą.
      5. Czy psy mają warunki potrzebne dla danej rasy? Hodowanie dużych psów w małym mieszkaniu? Czy koty są (nie daj Bóg!) wypuszczane w miasto?
      6. Pani Beata, od której kupiłam swoje brytki, jechała po samca do hodowli aż do Estonii bodajże. Dlatego, że miał świetne cechy, geny, charakter i pochodził z takiej linii, której nikt w Polsce chyba nie miał, żeby nową linię wprowadzić do polskich hodowli brytyjczyków. Można? Można.
      Trzeba wyrzucić z rynku osoby, które żerują na chęci posiadania własnego zwierzaka i psują w ten sposób krew nowym właścicielom ale przede wszystkim męczą niewinne zwierzaki. A to już jest niewybaczalne.

  12. Szok! Jak można być tak bezczelnym! Ja bym na Waszym miejscu jeszcze nawet i teraz poinformowała o tym Związek Kynologiczny. Nie może być tak, że płaci się za zwierzę i dostaje się je w tak strasznym stanie zdrowotnym! Uważam, że powinniście to zgłosić, dla dobra innych zwierząt i ludzi, którzy je kupują. Warto też moim zdaniem podać nazwę hodowli. W życiu bym nie chciała, żeby komukolwiek sprzedali jeszcze jakiekolwiek zwierzę, przecież takim ludziom w ogóle nie można zaufać! Jestem oburzona, serio! Nienawidzę tego rodzaju bezczelnych oszustów i uważam, że powinno się ich tępić jak chwasty! Podałabym też oszustkę do sądu o zwrot kosztów leczenia i odszkodowanie. Nie może być tak, że takie sytuacje mogą się bezkarnie zdarzać! Kurde, ale się wkurzyłam!

  13. jestem szczęśliwą właścicielką dwóch francuzów – oba oczywiście rodowodowe, ze znanych hodowli i niestety też szczeniaki trafiły do nas może nie w bardzo złym stanie, ale na pewno zaniedbane.

    I Pepa i Zoja miały pchły, Pepa również pasożyty. Mam również wrażenie, że często cześć rzeczy, o których piszesz ciężko wykryć. Pieski, że tak powiem, są często „odpicowane” na dzień przyjazdu nowych właścicieli. Szczeniaki są przenoszone do domów hodowcy, by nikt nie posądził go o trzymanie zwierząt w klatkach czy kojcach…My mieliśmy nawet podejrzenie, że Pepa miała farbowany nos na nasz przyjazd specjalną pastą wystawową, by był jednolicie czarny, bo po kilku dniach ujawniła się na nim urocza różowa, dość duża plama.

    Mega smutne jest te hodowlane życie psiaków. Mam wrażenie, że bardzo, bardzo ciężko o hodowle, której nie można nic zarzucić. Niestety tu chęć robienie biznesu i trzepania jak najwięcej kasy, miesza się z dobrem zwierzaków ;/

  14. Powiem, ze miałam podobna historie. Piesek z hodowli, 8tyg, oslabienie, wymioty, biegunka, telefony do właścicielki, wizyty u weterynarza… po tygodniu zmarł, pomimo leczenia, bo chorób których sie nabawił, były dla szczeniaka śmiertelne.

  15. Ja umawiajac sie z kobieta tydzien dzien w dzien ze przyjade po odbior psa az 700 km (niby hodowla). Wieczor przed wyjazdem dzwonilam i mowilam ze bede i ze wyjezdzam z rana i nie wiem o ktorej dokladnie bede ale oszacowalam jej czas mniej wiecej, kobieta powiedziala, ze bedzie czekac… Bedac na miejscu nie zastalam nikogo w domu (chociaz kogos slyszalam) dzwonilam pare razyi nic. dopiero po sms tzw. straszaku ze ide na policje, ze zostalam oszukana i chce zwrotu za podroz. Kobieta oddzwonila, mowiac ze ok godziny 11 sprzedala psa, mowiac „kto pierwszy ten lepszy” zwalajac wine ze nie zadzwonilismy do niej z rana. Dla mnie to bylo chore… i czulam sie oszukana i zawiedziona… tyle km na marne… zwonilismy po innych hodowlach ale w innych hodowlach chcieli wielkie sumy i nie bylismy przygotowani na taki wydatek w tym momencie, a nie chcielismy wracac z pustymi rekoma. Dodzwonilismy siedo kobiety ktora chcialasprzedac psa tej rasy poniewaz ma za mala coreczke na tak duzego psa, a dziewczynka dostala pieska od wujka. Po przejzeniu ksiazeczki zdrowia psa okazalo sie ze pies nalezy do tej hodowli gdzie zostalam oszukana… Wczesniej kobieta mowila, ze pies jest po szczepianiach i nic nie potrzebuje… tak i wygladalo w ksiazeczce… Kiedy juz zadowolona wrocilam z psem do domu.. poszlam do weterynarza. Weterynarz stwierdzil, ze prawdopodobnie szczepiono innego psa i temu dano wklejki do ksiazeczki. Chipa rowniez tez nie posiadal jak bylo w opisie. Normalna Makabra…

  16. To co piszesz jest straszne! Mój kociak, którego przygarnęłam dosłownie z ulicy nie miał nawet 1/100 przypadłości Twojego psa z „renomowanej” hodowli. Takim ludziom jak ta kobieta powinno się wydać sądowy zakaz zbliżania się do zwierząt. Nóż się w kieszeni otwiera jak to czytam!

  17. A ja nie rozumiem jak mogliście nie zgłosić tej kobiety. Przez was możliwe, że nie tylko Rambo tak cierpiał, ale i inne zwierzaki, które nie miały tyle szczęścia co wasz pies i po prostu pozdychały. Nie rozumiem takich ludzi. Ok dla was to była trauma, ale wy wiedząc jaka jest ta kobieta, pozwalacie jej nadal zarabiać na biednych zwierzętach. Jak dla mnie trochę to żałosne. Ja bym nie mogła spać po nocach wiedząc, że ta kobieta nie spełnia warunków hodowcy i mieć na to dowody i pozwalać jej dalej męczyć zwierzęta. Nie wierzę, że się poprawiła, tacy ludzie liczą tylko na pieniądze.

  18. Całe szczęście, że wszystko jest w porządku już ale dziwi mnie Twoja późna reakcja – czy to pchły, czy krew w kale to nie jest normalne, tak jak u człowieka. Tym bardziej taki szczeniak, musiał się męczyć z tym wszystkim biedny

  19. Eliza w Polsce od 2012 roku zaczęło się tworzyć mnóstwo pseudo-związków, najdłużej istniejącym jest Związek Kynologiczny w Polsce (ZKwP) i to właśnie pełną nazwę należało by tu podawać, gdyż mamy już trochę podrób np. stowarzyszenie kynologiczne w Polsce. Dużo Psich blogerów opisywało już ten problem np. Zdaniem Psa czy Biały Jack. Szkoda tylko, że problem opisywany na takich blogach niknie i mało kto o nim słyszy, dlatego podwójnie ucieszył mnie twój post i apel by prześwietlać hodowle, bo nigdy na pierwszy rzut oka nie można stwierdzić jak to wygląda od kuchni.

  20. My to samo mieliśmy z naszym kotem perskim. Mamy już jednego persa, który jest kochanym kotkiem. Nie myśleliśmy nigdy o 2 kocie, ale teściowie mają kota i po prostu nasz kot tęsknił do tamtego, więc postanowiliśmy sprawić mu towarzysza. Znaleźliśmy ogłoszenie z hodowlą w mieście, w którym mieszkamy. Zadzwoniłam najpierw raz, potem drugi i trzeci już się umawiając na wizytę. Mieszkanie bardzo ładne, zadbane, widać, że koty maja bardzo dobre warunki. Wzieliśmy kotka, pani dała nam jeszcze suchą karme dla niego na tydzień żeby go tak od razu nie przestawiać. Wzieliśmy tego, który od razu do mnie przybiegł, na co pani powiedziała ” on jest straszny piszczek, ciągle piszczy”, rzeczywiście mocno piszczał, ale pamiętam, że nasz starszy kot też tak miał. Zdziwiliśmy się, że jego futerko tak ładnie pachnie, jakimiś perfumami cytrusowymi- myśleliśmy, że może coś jej strzeliło do głowy żeby je wypryskać żeby ładnie pachniały. W domu po 1 dniu zauważyłam, jak coś przebiega mu po łapce… Okazało się, że ma pchły. Pełno pcheł! Jedna na drugiej! Dlatego biedny tak piszczał… Był cały w odchodach, non stop się drapał, w nocy piszczał, spać nie mógł… Masakra… Na szczęście miał już prawie 12 tygodni więc mogliśmy mu podać preparat na pchły. Także widzisz w wielu hodowlach tak się dzieje… Pani też nas zapewniała, że jest profesjonalna, koty mają championy itp itd

  21. Bardzo się cieszę, że napisałaś ten tekst. Niestety jest wiele osób, które produkują psy masowo w celach czysto biznesowych czesto nie zapewniając im podstawowej opieki zdrowotnej. W Polsce to nadal duży problem, który jak widać ciężko skutecznie zwalczyć. Pseudohodowla zazwyczaj kojarzy się z taką, która nie jest zarejestrowana. Dla mnie jednak to coś więcej. Bo jak widać nie wystarczy spełnić warunków formalnych by stać się hodowca. Chciałabym tylko dodać, że Związek Kynologiczny nie jest jedynym zwiazkiem hodowców, w którym można zarejestrować hodowlę i który wydaje rodowody. Jest po prostu najpopularniejszy, co jak widać nie zawsze musi iść w parze z określeniem „najlepszy”. Także może warto nie zawężać tego kręgu. Z resztą tekstu absolutnie się zgadzam. Pozdrawiam 😉

  22. Historia Rambo, kolejny raz utwierdza mnie w przekonaniu, że najlepszym wyborem jest adopcja psa ze schroniska! Jest ich tam mnóstwo i błagają o miłość…

    1. Zgadzam się. Oczywiście, że każdy chce mieć pieska od najmłodszego, żeby sobie go wychować (sama wzięłam od ludzi trzy lata temu małego szczeniaczka) ale jeżeli kiedyś będę chciała mieć drugiego psa to tylko ze schroniska! Wychodzę z założenia, że rasowe psy prędzej czy później znajdą swój dom za pieniądze lub nie. Pieski ze schroniska niestety mają dużo mniejsze szanse na znalezienie domu chociaż bardzo by tego chciały. Pozdrawiam

  23. Eliza Twój post spadł mi prosto z nieba. Właśnie poszukuje hodowli West Highland White Terrier i Twoje wskazówki baaardzo mi sie przydadzą. Prawie już znalazłam ale okazało się że prowadzą jeszcze jedną rase i chyba ta sa bardziej oddani, więc szukam dalej. Dobrze, że Rambo jest cały i kochany 🙂

    1. Nie należy generalizować. Znam hodowle gdzie ludzie i psy tojedno stado i musi sięto wiązaćtylko z jedną rasą. To krzywdzące. Moje doświadczenie jest takie, gdy hodowca wydaje sięosobą,która nie ma ciśnieniei wręcz sprawia wrażenie,osoby która to Ciebie przepytuje = dobry hodowca. Mam podwójne doświadczenie z psami i kotami, Sama opinia lokalnego ZK nie gwarantuje NIC, często te naczynia są połączone. Jest jednak pewien nurt…te rasy bardziej popularbe sąbardziej narażone!!!

  24. Przyznam, ze mam przerażenie w sercu, do zakupu psa przygotowywałam sie rok czasu na pewno. Znalazłam hodowle, która jest bardzo blisko mnie. Wypłaciliśmy zadatek juz, i od stycznia zabieramy malca do domu. Widziałam szczenięta i rodziców, jest owa hodowla zarejestrowana w związku kynologicznym. Jest ale i to nie jedno….matka oszczeniła sie po raz pierwszy i wyraźnie sie nie opiekuje małymi, co przyznali sami właściciele, ze muszą ja pilnować we wszystkim. Jest okres kwarantanny, wiec nie mogę dotykać psa, widziałam go , na kocyku, do pomieszczenia w którym przebywa, nie można wchodzić, Pani nam go wyniosła. Chciałam zostawić kocyk,zeby przeszedł zapachem, gdy będziemy zabierać psa do domu. Odmówiono, dostaniemy maskotki, które kupowane są w ciuchlandzie, podobnie jak kawałek jakiejś szmatki,zeby szczeniaki sie tym bawiły. Kolejny raz zobaczymy sie przy odbiorze, wcześniej będziemy dostawać zdjecia. Gdy poprosiłam o potwierdzenie wpłaty zaliczki, pani wpisała dobie tylko to w zeszyt, i powiedział, zeby musiałaby iść gdzieś po potwierdzenie,a nie wie, gdzie jest….pora karmienia psów. Nie pytano nas o to czym sie zajmujemy, ile mamy czasu dla psa, czy mamy dzieci…nic . Liczylam na solidne przesłuchanie i bałam sie, bo istnieje ryzyko, ze nie zechcą nam sprzedać psa, ze względu na to, ze jestem lekarzem, straż i takie tam różności.inne psy wyglądają dosyć dobrze, zgryz, sierść , kufa …ale czy to wystarczy? Hodowcy są nie do końca rozgarnieci, posługują sie kiepska polszczyzna, i przedstawiali rasę jako idealna i bez wad. Rozpisałem sie strasznie, ale może ktoś ma zdanie na ten temat?

    1. Zagdzam się, że hodowcy są często małe rozgarnięci, ale powinnaś sama wyczuć, czy są fair, czy nie. Niektórzy potraktują Cię z wyższością, niektórzy będą spoko, al emyślę, ze po każdym widać czy mają pasję do swoich psów czy traktują je jako biznes. Jeśli widać że inne psy są zdrowe, pozytywnie nastawione, nie strachliwe, to myślę, ze wszytsko ok. Żadko kiedy robią szczegułowy wywiad z nabywcą, oni też widzą, czy zainteresowane osoba jest odpowiednio nastawiona. Możesz też znaleźć w internecie informacje o zawodach/wystawach w których brały udział psy z tej hodowli, może znajdziesz więcej informacji na jakimś forum. Czasem nawet w dobrej hodowli zdaży się czarna owca, tak samo kundelek znaleziony w polu może okazać się bardzo inteligentnym psem. Najważniejsze moim zdaniem to charakter rodziców.

  25. Fajny wpis i na pewno pomocny 🙂
    Sama parę miesięcy temu kupowałam psa( maltańczyka:)) i też mialam problem z hodowca, gdyż pani zapewniała nas, że pieski są trzymane w godnych warunkach. Gdy przyjechalismy na miejsce okazalo się, że to jedna wielka ściema. Malutkie miejsca do spania i wybiegu, kraty, brak kontaktu z matka i co najgorsze wygłodniałe psy(nawet matka). Widok przerażający.
    Też zastanawiłam sie czy zgloscić hodowle do Związku Kynologicznego i zrobiłam to, ponieważ szkoda mi było tych wszystkich piesków. Dlatego zawsze trzeba odwiedzać hodowle!

  26. Eliza!! Wspaniale, że poruszyłaś ten temat! Mam nadzieję, że trafi to do osób niedoinformowanych w temacie…dobrze by było jakbyś dodała do listy bardzo istotną kwestię (jeśli ktoś decyduje się na kupno pieska a nie adopcję ze schroniska), że konieczne jest posiadanie przez szczeniaka rodowodu!! Wiele osób niestety nadal uważa, że można kupić rasowego pieska bez rodowodu przez co wspierają pseudo-hodowle oraz są przez nie najzwyczajniej w świecie oszukani (i to na nie małe pieniądze!!). Pozdrawiam!

  27. Pamiętam twoje posty zaraz po zakupie Rambo .Niektórzy sugerowali ,ze powinnaś adoptować psiaka a nie kupować z hodowli.Zdaje się ,ze pisałaś też o sprawdzonej hodowli itp.
    Nie wyrażałam wtedy swojej opinii ale niestety na temat hodowców zwierząt mam wyrobioną opinię .Być może niektórych skrzywdzi .Mozę powinnam poznać takich, co to ich skrzywdzi .
    Mojego ukochanego psa kupiłam od znajomych tu sprawa hodowli nie dotyczyła nas bezpośrednio ale moi rodzice kupili psa z hodowli … niestety.Koszmar co tu dużo pisać .
    Nie dawno również doświadczyłam tego przy zakupie chorej świnki morskiej , z hodowli .
    Ludzie którzy hodują zwierzęta dla zarobku , dla których jest to źródłem utrzymania mają gdzieś dobro tych zwierząt !!! Są nastawienie wyłącznie na zarobek .
    Nie licz na to ,ze twoja interwencja na dłuższą metę coś zmieni.Może właśnie powinniście zgłosić to do Związku .Nie wydaje mi się aby było za późno.
    Mieliście dużo szczęścia w tym wszystkim ,ze Rambo udało się wyleczyć .

    1. Świadoma adopcja psa to niestety nie taka prosta sprawa – wymaga prawie 100% poświęcenia dla takiego zwierzęcia, dostosowania się, podjęcia nowych zobowiązań i ich dotrzymania, reformy życia rodzinnego. Niestety nie każdy może spełnić te wszystkie warunki a nie można zabronić ludziom posiadania zwierząt. Chyba potrzebna byłaby systemowa zmiana w podejściu do hodowli oraz zaostrzenie wymagań.

  28. My też kupiliśmy naszą sunię (BA) w ten sam sposób – zdecydowaliśmy się dość szybko i ze względu na okoliczności nie mieliśmy czasu aby robić przegląd wszystkich rad, na temat zakupu psa z hodowli. Okazało się, że wybraliśmy taką, która uznawana jest za pseudo, mimo wpisania do Związku. Na szczęścia nasza buldożka jest zdrowa i ma bardzo fajny charakter, jednak trochę strachu się najedliśmy. Jedno co mogę powiedzieć, to że należy przede wszystkim nie dać się zwariować ani w jedną ani w drugą stronę. Kiedy na jednym forum podaliśmy informację skąd jest nasz piesek, to inni właściciele życzyli mu dużo zdrowia i stawiali na nim krzyżyk, bo jest z TEJ hodowli. Na informację, że wszystko jest ok, odpowiadali, że choroby i tak wyjdą dopiero po roku. Nie wiem co mnie bardziej dobiło – sam fakt jaka była ta hodowla, czy takie podejście „środowiska”. Od tamtej pory kierujemy się intuicją, radami weterynarza i doświadczone kynologa, który pomaga nam z wychowaniem. Dlatego polecam przede wszystkim czytanie obiektywnych informacji (takich jak ta w tym poście) przed wdaniem się w zbyt szczegółowe dyskusje, bo piszę to z przykrością, niektórzy właściciele zachowują się tak jakby posiadanie buldoga było przywilejem dla nielicznych, co niestety bardzo mocno zniechęca. A szkoda, bo bulwy to najwspanialsze psy na świecie. I poproszę o więcej zdjęć Rambo z tym cudownym BA 🙂

  29. Moi rodzice przez jakieś 10 lat hodowali buldogi ale angielskie 🙂 kochane bestie hehe… wiec trochę jestem obeznana w tym wszystkim. Znaliśmy i widywaliśmy wiele hodowców na wystawach, są zarówno ci którzy robią to z pasji do tych zwierząt jak i ci którzy postawili na zysk. Wiele hodowli jest typowo klatkowo/kojcowych i wiadomo że nie pokażą potencjalnemu nabywcy prawdziwego miejsca pobytu niestety… tak samo z pokazaniem taty, zawsze można pokazać ciut innego psa. Jednak nie ma co od razu przekreślać hodowców, bo sama pamiętam zgraje np 5 potworków 🙂 biegających po domu jest co przy nich robić 🙂 i pamiętam każda sprzedaż psa była przykra, mimo świadomości że będzie miał kochający dom (chodź nie zawsze nabywcy są szczerzy). Według mnie najlepiej czytać opinie o hodowlach albo szukać z polecenia , czasem lepiej pojechać do kilku domów.

  30. Miałam trzy psy: żaden nie był z hodowli ( jedna znajda, dwa od ludzi którzy chcieli mieć pokoleniową rodzinę psów ;)). Co słysze że ktoś kupuje z hodowli to ma zawsze problem. Przede wszystkim należy zgłaszać takie rzeczy jak opisała Fash bo często zwierzęta się wykorzystuje prokreacyjnie, druga rzecz, że często stosuje się chów między szczeniakami z tego samego miotu: stąd później częste choroby u psów. Żal Rambo tylko.

  31. Ludzie nie kupujcie psów z hodowli! Najlepsze to adpocja ze schronisk ewentualnie kupienie szczeniaka od suczki która rodzi szczeniaczki w domu raz na jakis czas i nie jest to hodowla!

    1. Jeżeli ktoś chce psa rasowego z rodowodem to jedynym sposobem jest kupno z hodowli 🙂 Niektórzy lubią jeździć na wystawy ze swoim pupilem

  32. ELIZA NAPISALA PRZECIEZ ZE PO JEJ INTERWENCJI ZWIERZETA W KOLEJNYM MIOCIE BYLY JUZ ZDROWE DAJCIE SPOKOJ Z OBWINIANIEM. TUTAJ WINNA BYŁA TYLKO CHCIWA WLASCICIELKA HODOWLI

  33. Biedny Rambo tyle się wycierpiał. Szkoda że tej hodowli nie zgłosiliście do związku kynologicznego. Ewidentnie widać że ludzie z tej hodowli masowo hodują szczeniaki dla kasy 🙁 Sama od miesiąca mam szczeniaczka labradora, na szczęście my dobrze trafiliśmy.

  34. Cieszę się, że z Rambo wszystko dobrze. Sama miałam podobną traumę z moim Macierzem (kocur) kiedy chorował na nerki. Wydałam na leczenie podobnie jak wy i cała historia była dosyć straszna. Skończyłaby się też szybciej gdyby nie opinia pierwszego weterynarza (podobna jak u was), że „kotek po wizycie u dziadków – moich rodziców – jest zdenerwowany i tak odreagowuje”. Drugi weterynarz powiedział, że przyjechaliśmy w ostatnim momencie. Temperatura Macierza ponad 40 stopni, a zastrzyki, które miały być dla niego super bolesne, ledwo odczuł.
    Dobrze, że znalazłam weterynarza, który przyjął nas w środku nocy przed świętami 🙂

  35. Ja jestem posiadaczka psa rasy golden retriver (4 lata), i niestety tez okazal sie być z wątpliwej hodowli.Teraz jak przypomnę sobie odbiór psa to składa się to w spójną całość. Fakt ze nie była to hodowla należąca do ZK ale z czasem poznaliśmy osobę która prowadzi domową zarejestrowaną hodowlę i ona gdzieś te nasze informacje zgłosiła. Z resztą kiedy pojawia sie w domu zwierzę czlowiek angażuje się w większość forow internetowych związanych z tym tematem,więc chcąc nie chcąc o tej felernej hodowli wspomnieliśmy. Nasz pies w chwili odbioru miał 4- miesiące i z czasem po jego zachowaniu doszliśmy do wniosku ze mógł być bity m.in.bał się podejść gdy ktoś podnosił reke do poglaskqnia go.

  36. moi znajomi kupili szczeniaka dzień po podaniu mu szczepionki, a podobno w takiej sytuacji nie można wprowadzać psa w nowe środowisko minimum przez tydzień. oczywiście bardzo chorował, nie było wiadomo, czy z tego wyjdzie 🙁 na szczęście po kilku tygodniach wszystko się ustabilizowało, ale do dziś pies dziwnie się zachowuje, bardzo boi się obcych i nie najlepiej słyszy.

  37. Jeju, biedny piesek 🙁 Ewidentnie wina właścicielki hodowli. Też przeżyłam chorobę pieska. Moja Saba była mała, kiedy zachorowała, chyba 3 lub 4 miesiące. Biegunki, wymioty, brak ochoty na jedzenie, nawet picie. Dosłownie zdychała na naszych oczach. Wychodziła na koniec podwórka – tak psy robią, kiedy chcą umrzeć. A my z mamą ją ledwo dotaszczyłyśmy pod drzwi domu. Piesek był „leczony” przez weterynarza wiejskiego, najbliższego naszego miejsca zamieszkania. Gdyby tata nie zabrał Saby autem do miasta oddalonego o 30km, do specjalistycznej kliniki, byłoby po psie. Oj, też się napłakałam 🙁 Weterynarz zapewniał, że samo przejdzie, że to chwilowe, a tak naprawdę nie znał się na takiej chorobie. Parwowiroza. Dopiero specjaliści wiedzieli, że trzeba podać odpowiednie leki i dbać o maluszka.

  38. Niestety mnie i moim rodzicom też zdarzyła się wpadka ze szczeniakiem z „hodowli”, do której jechaliśmy ponad 400km. Psiak, którego zdążyliśmy nazwać Fender, był u nas około tydzień i z dnia na dzień było z nim coraz gorzej. Na początku był osowiały, ale też myśleliśmy, że to przez stres związany z przybyciem do nowego domu. Następnego dnia się otworzył, ale nadal był niepewny świata, nie tak jak zdrowy, ciekawski szczeniak… Pojechaliśmy do zaprzyjaźnionego weterynarza, okazało się, że psiak jest ślepy 🙁 Bawiąc się z nami kierował się słuchem, a w hodowli wydawało się że wszystko jest w porządku, bo dobrze znał otoczenie. Możliwe, że nie był ślepy od urodzenia, a choroba po prostu postępowała, bo w ciągu następnych dni zaczęły się problemy z błędnikiem, przewracał się 🙁 Weterynarz przypuszczał zapalenie opon mózgowych i dał mu kilka dni/tygodni życia… Odwieźliśmy go z powrotem do hodowli. Pani oczywiście próbowała przekonywać, że to tylko wyjątek i proponowała poczekać na następny miot. Ale tego samego błędu nie popełnia się dwa razy. Niedługo później pojechaliśmy do prawdziwej hodowli (cena Golden Retrivera 3 razy wyższa niż w tej pseudohodowli) – od wejścia było widać, że jest zupełnie inaczej, profesjonalnie. Przywitały nas 3 uśmiechnięte, zdrowe psiaki, z których mieliśmy wybrać jednego 🙂 (wtedy Fender był sam, nawet nie mogliśmy porównać go z innymi szczeniakami – może został na koniec jako wyrzutek…) Wybraliśmy, a teraz po ponad 4 latach jest pięknym dorosłym psem, który nadal zachowuje się jak szczeniak 😉 Ale pamięć o Fenderze zawsze pozostanie… I uraz do niesprawdzonych hodowli.

  39. Eliza, poniekąd Cię rozumiem. Sama przygarnęłam swojego psa gdy miał jakieś 2-3 miesiące od nieznanych mi ludzi. Może nie było to z mojej strony do końca rozsądne, ale i tak marzyłam o psie, a w tym zakochałam się od pierwszego wejrzenia:) Cieszyłam się niesamowicie, ale kolejne dni nie były już tak kolorowe. Walczyłam z pchłami, robakami, widać było, że pies jest osłabiony i wycofany. „Poddał” mi się od razu i pozwalał na kąpiele, wszelkie specyfiki do walki z pchłami (z takiego malutkiego ciałka wyciągnęłam ich na prawdę wiele!), widok robaków w kupie był wstrząsający, płakać mi się chciało jak widziałam, że cierpi, drapie się bo wszystko go swędzi. Zadbałam też o jego dietę. Z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy, radośniejszy. Aktualnie jest całkiem zdrowy, niesamowicie związany z moją rodziną, a my nie wyobrażamy sobie domu bez niego! Wiosną miną 4 lata odkąd jesteśmy rodziną 😀

    zaglądam do Ciebie od niedawna, wydawałaś mi się sympatyczną dziewczyną, ale po tym poście wiem, że nie tylko sympatyczną ale i z wielkim sercem:)

    pozdrawiam Waszą trójkę i życzę dalszych sukcesów! 🙂

  40. ja tam bym ich pozwała, ale jestem prawnikiem i pozywanie to moje życie;)
    sama mam psa i nie wyobrażam sobie podarowania komuś takiej choroby spowodowanej bezmyślnością właściciela/hodowcy, za mojego psa jestem gotowa dać się pokroić … Wszystko to co opisałaś jest konsekwencją zmiany przepisów dot. sprzedaży zwierząt, co prawda teraz pieska nie kupimy „na targu”, ale przez to „hodowle” i ich stan wołają o pomstę do nieba. Strach pomyśleć, co się dzieje z psami bez rodowodu, skoro pozahodowlany handel jest zakazany …

  41. tematu hodowli nie będę komentowała bo jeśli jest tak jak piszesz to woła to o pomstę do nieba;

    mimo wszystko jest jednak jeden pozytywny aspekt w zaistniałej sytuacji; chorowitek Rambo znalazł dobry dom i dzięki Wam jest teraz zdrowym psiakiem; gdyby został w tej hodowli pewnie nie miałby tyle szczęścia

  42. A ja kupiłam 5 lat temu psa, nie z hodowli – husky. Grubiutki i zdrowy szczeniaczek, towarzyski, żadnych problemów z nim nie miałam. Oczywiste jest, że nielegalne rozmnażanie zwierząt jest słabe, ale często wychodzi to na dobre samym psiakom. Kiedy jest jedna suka i jeden miot do upilnowania, jest łatwiej, zwierzęta są zadbane i przyzwyczajone do ludzi…

  43. Jeśli chce się kupić rasowego pasa to paradoksalnie najlepiej trzymać się z dala od hodowli – miałam trzy mopsy. pierwsza mopsiczka była po prostu od pani która miała mopsy – urocza, towarzyska zdrowa – co prawda w związku kynologicznym powiedzieli nam że takiego niewystawowego psa (miała białą łapę) powinniśmy uśpić ale to były lata 90 i ludzie byli inni. Druga była z hodowli – strasznie chorowita, z chorobą sierocą, ADHD, zdechła jako pierwsza, nasz obecny mops to ten z miotu któremu oddaje się właścicielom pana psa. Wychował się na podwórku (podwórkowy mops !) ale jest bardzo zdrowy – najzdrowszy ze wszystkich, z socjalizowany i nawet trochę się słucha. Tak więc mimo, że wpis bardzo pomocny to radzę szukać psów nie tylko w hodowlach. A co do poprzedniego postu po co rozmnażać psy. Czasem chce się mieć psa rasowego o określonym charakterze np. mopsy potrzebują mało ruchu, nie przeszkadza im niewielka przestrzeń – i to moja rodzina mojemu psu jest w stanie zagwarantować.

  44. Rambo miał dużo szczęścia mając taką właścicielkę. Myślę, że trafiając do innych ludzi w takim stanie mógłby trafić do schroniska, albo zostać wyrzuconym gdzieś przy drodze. Biorąc pieska z hodowli marzymy o idealnym piesku, jak okazuje sie, ze już pierwszego dnia są problemy, dodatkowe koszty przekraczające cenę psa, problemy z pasożytami to bajka sie kończy. Stąd między innymi spora ilość rasowych piesków w schroniskach. Niestety dla niektórych psiak to tylko zabawka 🙁

  45. dobra, eliza, zrobilam troche najazd na ciebie, zaatakowalam cie. bez potrzeby. ale dzisiejszy swiat zmierza do nikad i kazda biernosc ludzka po prostu mnie irytuje. tak wiec zastanow sie nad zgloszeniem tej babki do odpowiednich instytucji, nie szukaj wymowek bo jesli kazdy bedzie tak olewal podobne sprawy to nic dobrego z tego nie wyniknie. pozdrawiam. mojemu sasiadowi 2 miesiace temu zmarl 12 letni buldozek francuski. podobno te psy zyja srednio tylko 8 lat, to prawda? a 12 to wynik niczym ponad setka u czlowieka.

  46. Bardzo fajny i przydatny wpis. Z moja psinką na szczęście wszystko było dobrze. Ale wiem co przeżyłaś i jak bardzo się bałaś, że go stracisz ( miałam cieżko chorego kociaka, który niestety odszedł).

  47. Współczuję bardzo! Na szczęście psina wygląda na szczęśliwą 🙂

    Ja bym zgłosiła tę sprawę nawet po takim czasie, po to by sprawdzili tę hodowlę teraz, czy znowu nie pojawiły się karygodne zaniedbania zwierząt.

  48. Nie popieram hodowli. Uważam, że obecnie i tak jest nadpopulacja psów i kotów i powinniśmy pomóc tym, które już na tym świecie są. Szanuję jednak, że można myśleć inaczej i dobrze wtedy tak jak napisałaś podejść do tego tematu odpowiedzialnie.

  49. Elizo wybacz, że to napiszę.. ale pamiętam rok temu oburzenie dużej liczby osób w komentarzach po tym jak podałaś cenę, za którą kupiliście Rambo. Wysoką kwotę tłumaczyłaś, że chcieliście psa z legalnej i zadbanej hodowli. Często tak się zdarza, że cena nie świadczy o tym, że coś musi prosperować lepiej i tutaj, w tej sytuacji można się o tym przekonać. Powinniście zgłosić poprzednią właścicielkę do odpowiedniej instytucji, która zajęłaby się kontrolą. Dobrze, że Rambo trafił na takich kochających rodziców, którzy zrobili wszystko aby wyzdrowiał. A teraz Ty i my, dzięki takiemu postowi będziemy bardziej wyczuleni na warunki panujące w hodowlach.

    Pozdrawiam 🙂

  50. Masz rację, co do odpowiedzialnego kupowania zwierzaka z hodowli, ale nie do końca zgodzę się z paroma punktami 😉
    Odnośnie zobaczenia ojca psa – czasami jest to nie możliwe chociażby dlatego, że może zdarzyć się zagraniczne krycie i po prostu fizycznie niemożliwe jest zobaczenia ojca szczeniąt. W takich wypadkach warto poszukać o nim informacji w internecie, obejrzeć filmiki z jego udziałem jeśli są dostępne, zobaczyć jak jego wcześniejsze potomstwo się rozwinęło itp
    Co do socjalizacji – owszem pierwsza odbywa się u hodowcy, ale najważniejsza, czyli ta w 12 tygodniu najczęściej przypada już właścicielowi. Dlatego też należy brać szczeniaka na ręce (jeśli przechodzi kwarantannę) i jak najwięcej zwiedzać z nim nowych miejsc. Oczywiście nie puszczamy wtedy szczeniaka do obcych psów, ani na mocno „zapsione” trawniki.
    Pozdrawiam Ciebie i Rambo 😉

  51. Ludzie, w większościach piszecie tu o pseudo hodowlach, czyli inaczej fabrykach psów! Ale tak to jest jak się chce kupić „rasowego” pieska w promocji z allegro lub na niedzielnej giełdzie. Przecież te psy trzymane są w większości w stodołach, klatkach czy garażach. Matki mają miot za miotem, często z synem, bratem czy ojce. Żyjemy w XXI wieku. Mamy dostęp do TV, Internetu. Cały czas są jakieś nowe artykuły, reportaże i pseuduhach, a większość i tak idzie i kupuje, bo jest taniej. Rodowód jest nie tylko po to, aby jeździć na wystawy, daje nam to pewność, że rodzice i dziadkowie nie są spokrewnieni i nie mają wad genetycznych!

    1. No niestety nie jest prawdą że tylko hodowle ze Związku Kynologicznego w Polsce są gwarancja jakości hodowanych zwierząt. Jak wszędzie wszystko zależy od ludzi którzy tym się zajmują są i dobrzy są i źli. Nie jest powiedziane że kupisz takiego psa i wszystko będzie w porządku … jest duże prawdopodobieństwo ale i tam nie mało jest fabryk nastawionych na zysk. Po prostu dobrze by było gdyby istniała strona gdzie można by było zgłaszać zastrzeżenia kupujących dla każdej hodowli zarejestrowanej w każdym związku czy stowarzyszeniu jakie funkcjonuje na terenie Polski. Taka strona była by dobrą wskazówką dla potencjalnych zainteresowanych. Dla przykładu mój brat kupił Labradora od hodowcy zarejestrowanego w ZKwP i pies na dzień dobry był z grzybicą którą trzeba było leczyć oczywiście hodowca tradycyjnie rżnie głupa na taką informację od kupującego i bagatelizuje sprawę i sprzedaje kolejne szczenięta …
      Najlepiej kupować od kogoś kto hoduje tylko jedną rasę a nie ma całego zoo to zmniejsza ryzyko przykrych niespodzianek.

  52. Ja bym ich pozwała, dodatkowo pomimo upływu czasu zgłosiłabym sprawę do związku kynologicznego. Moja kuzynka ma hodowlę biewerów i te pieski mają specjalny swój budynek, gdzie mają warunki takie jak w domu!Nigdy nie sprzedałaby psa w takim stanie.Na drugi raz radzę ządać opinii lekarza wystawionej w przede dniu zawarcia umowy sprzedaży:)

  53. Ze swojej strony chciałabym bardziej przestrzec przed pseudohodowlami, gdzie warunki często są jeszcze gorsze, a suki są eksploatowane do krańców wytrzymałości. Ludzie myślą, że gra rozchodzi się tylko o rodowód, ale kupując psa/kota z zarejestrowanej hodowli mamy pewność, że przechodzi ona chociaż jakiekolwiek kontrole.
    Na facebooku istnieje fanpage przestrzegający przed pseudohodowlami – psia mać. Warto zajrzeć, żeby zobaczyć, że to nie tylko kwestia rodowodu.

  54. Hodowlę zgłoście koniecznie, do zarządu głównego (Warszawa). A może nawet do TOZ? To przecież jest nieodpowiednie traktowanie zwierząt! Niestety takie przypadki się zdarzają, gdy hodowlę prowadzą ludzie sfokusowani na zarobek, a nie na dobro rasy. Przykro mi, że akurat tak źle trafiłaś, ale jest też plus całej tej sytuacji… dzięki Tobie Rambo jest teraz zdrowym, wesołym psiakiem 🙂 Wskazówki, które napisałaś są bardzo cenne, a jeśli chodzi o oglądanie rodziców – na ogół w hodowlach jest tylko matka, ojciec w większości przypadków pochodzi z innych hodowli – to w ramach sprostowania.
    Przytulaski dla Rambo!

  55. Hej, sama mam buldoga francuskiego i trochę jestem wkręcona w pomoc w stowarzyszeni adopcji buldożków, więc jak czytałam post to się standardowa poryczałam :/ Nie rozumiem pseudohodowców (bo tak należy określać tą Panią), którzy traktują pieski jak narzędzia do zarabiania pieniędzy.
    Super, że Rambo trafił na kochający dom, a nie został w tamtym miejscu ….. życzę dużo szczęścia 🙂

  56. Moi rodzice wzięli psa przy pomocy Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt. Pojechali za miasto na wieś. Właścicielka miała mnóstwo kotów, dwa dorosłe psy i 4 szczeniaki (dwa zostały oddane, było ich w sumie 6 w miocie). Mieszkały w jakiejś stodole, wiatr po niej hulał, robiły pod siebie, jadły jakieś kartofle z parnika czy inne takie. A właścicielka? Wypindrzona, że hej. Wzięli jednego psa. Był bardzo wycofany, nie jadł przez 4 dni u nas (w międzyczasie go odrobaczyliśmy), pił wodę, którą wymiotował. Leżał cały czas. Leciała mu głowa, bo miał gorączkę. Wzięliśmy go do weterynarza i okazało się, że miał parwowirozę bardzo zaawansowaną. Musiał leżeć w klinice, miał kroplówki, zastrzyki. Potem jak wrócił do domu to też miał zastrzyki, chodziliśmy z nim na kroplówki. Musiał jeść specjalną karmę. Moja mama się wkurzyła i popłakała, zadzwoniła do Straży. Pojechali do właścicielki i się okazało, że oprócz tych dorosłych psów, wszystkie szczeniaki i koty zdechły (łącznie z tymi dwoma psami, które zostały już adoptowane – jak ludzie nie mogli zauważyć tak wyraźnych sygnałów choroby?). Tylko mój Negro przeżył. Ale jaki jest wdzięczny psiak! Jak nas kocha!
    Co prawda to inna historia, bo psiak nie był z hodowli. Adoptując przez Straż jest ogromne prawdopodobieństwo, że z psiakiem może być coś nie tak. Ale nadal – ludzie są nieodpowiedzialni, jak cholera.

  57. jestem w szoku, jakas masakra, ja nie moglabym patrzec na mojego malucha jak tak cierpi i piszczy w nocy! Musisz coś z tym zrobić Eliza

  58. Eliza, współczuję, bo przechodziłam podobną historię z moją Lily i nadal mam niekiedy obawy czy ona jest tak do końca zdrowa. Napisałaś, że płakałaś przytulając chorego psa do siebie. Ja robiłam podobnie i chciałam napisać innym czytającym, żeby tego unikali 🙂 Pies szybko się tego uczy i potrafi to później wykorzystywać w błahych sprawach. Przynajmniej moja mała tak robiła 🙂 Eliza, jeśli możesz, napisz gdzie kupiłaś ubranko dla swojego Rambo. Przede mną pierwsza zima z Lily, co prawda to west i weterynarz jest zdania, że przy jej sierści ubrania są zbędne, ale przy dużym mrozie nie zamierzam słuchać, bo Liluśka to straszny ciepluch jest:)

  59. Bardzo się cieszę, że Rambo trafił akurat do Ciebie, bo nie każdy zająłby się tak swoim pupilem. Trzeba mieć dużo serca aby tak zatroszczyć się o swojego psa. Sama jestem posiadaczką cudownej sznaucerki, całe szczęście nie miała chorób wyniesionych z hodowli, natomiast później natrafiliśmy na tragicznego weterynarza który prawie ją zabił. Całe szczęście w porę trafiliśmy do innego – który dawał jej tylko 5% szans na przeżycie. Ale dziś Bela jest szczęśliwym, 11-letnim psem i mam nadzieję że pożyje z nami jeszcze kolejne 11 !
    Ucałuj Rambo w nocha !

  60. Ja niestety tez mam przykre doświadczenie. Z ówczesnym chłopakiem kupiliśmy amstafa także z zarejestrowanej hodowli. Na zewnątrz wszystko było ok. Piesek jednak miał dziwnie duzy brzuszek i wypróżniał się bardzo często, nie kontrolował tego. Poza tym był bardzo agresywny. Też dzwoniliśmy do hodowli, gdzie oczywiście uspakajano nas. W końcu udaliśmy się do weterynarza. Duży brzuszek wypełniony był całkowicie (!!!!) wielkimi długimi robalami, które zjadały malucha. Dostał leki, zdechłe pasożyty zaczął wydalać, przeżył. Pojechaliśmy na niezapowiedzianą wizytę do „hodowli”. Psy na łańcuchach, bite, dostawały jedzenie na łopacie (bo właściciele bali się ich), nigdy nie widział ich weterynarz. Zgroza.
    Teraz mam sznaucera miniaturę (kupowany już „z głow”ą) i labradora (znajda po przejściach).

  61. kto ma fb proszę wejść na ten link https://www.facebook.com/photo.php?fbid=593189940725227&set=a.594432267267661.1073741861.173802145997344&type=1&theater także na ten https://www.facebook.com/media/set/?set=a.594432267267661.1073741861.173802145997344&type=3
    oraz https://www.facebook.com/BezdomniakiSzydlowieckie jest to strona grupki ludzi którzy pomagają bezdomniakom… mieli przypadek w którym ratowali psy z pseudo-hodowli…oni proszą wręcz błagają żeby nie kupować psów…każde zwierzę kocha ale te adoptowane potrafi dać miłość razy 2…a wiadomo jest popyt jest podaż…jeśli będą chętni na kupno takich piesków i nie tylko to zawsze się znajdzie idiota który będzie chciał na tym zarobić za każdą cenę…radzę się zastanowić czy warto wspierać takich ludzi i przyczyniać się do cierpienia zwierząt… linki poniżej jakby ktoś nie wiedział na czym to może polegać
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.594070757303812.1073741860.173802145997344&type=3
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.591415457569342.1073741859.173802145997344&type=1
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.594432267267661.1073741861.173802145997344&type=3

    1. Ja też planowałam kupić psa ale jak zobaczyliśmy jak biedne są szczeniaczki które ktoś porzucił i starsze pieski że postanowiliśmy wziąć właśnie takiego pieska, mamy teraz 2 miesięcznego szczeniaczka ktoś wyrzucił 5 piesków na szczęście wszystkie już są pod dobrą opieką

  62. Na prawdę jeden z lepszych postów ostatnio!
    Pomyśl, może coś jeszcze o piesku? Np. o pierwszych krokach w nowej rodzinie – jak przyuczyć do załatwiania na dworze, jakie pożywienie, jak często na wizyty kontrolne do weterynarza itd.?
    W końcu masz już doświadczenie 🙂

    1. Mam jeszcze kilka pomysłów. Np. jak należy przygotować dom do przyjęcia pieska, pielęgnacja, dieta – nie akceptuje żadnych karm, bo nigdy nie mam pewności co tak naprawde jest w środku. Odrzucam propozycje kampanii reklamowych znanych marek z psimi przysmakami bo w życiu bym tego mojemu psu nie podała.

    2. Popieram! Mnie interesuje aktualnie temat jedzenia, bo mój psiak jest na karmie, ale ostatnio dostał bana na nią, bo się lekko przeziębił i dostawał tylko miękkie, gotowane jedzenie które nie drapie przełyku (rozmokniętej karmy nawet nie chciał powąchać, więc siłą rzeczy musiałam zacząć mu gotować). Zauważyłam, że maluch teraz puszcza mniej bączków ;))
      Słyszałaś o diecie opartej na surowym mięsie? Ja zaczęłam ostatnio zgłębiać temat, ale na razie sceptycznie do niego podchodzę.

  63. Widać że baba tylko kasę trzepie na psach i ta hodowla powinna być zlikwidowana a poza tym to kupując psa z takich hodowli napędzamy taki rynek dlatego psa lepiej wziąć ze schroniska

  64. Znam ten ból, niestety hodowle w Polsce są ‚chore’, jakkkolwiek to brzmi, tak niestety jest. Oprócz chorób które mogą się ujawnić od razu, niestety psiaki mają też choroby ukryte, dziedziczone po rodzicach. Mój chow-chow miał problem z nerkami, kilka tysięcy złotych wydane na leczenie nie pomogły- inaczej rok przedłużyliśmy mu życie, ale on i tak się męczył. Niestety, ale hodowle w Polsce w wielu przypadkach są tylko nastawione na zysk, krzyżują między hodowlami w Polsce i stąd te problemy. Poza tym mieszkając w bloku niestety pieski też są narażaone na niebezpieczeństwa chorób, od psów które ‚samopas’ biegają po osiedlu. Ludzie mają niepoważne podejście do szczepień, nie chodzą do weterynarza, w takim ‚towarzystwie’ nasz ukochany piesek nie ma szans na spokojne funkcjonowanie. Weterynarz to potwierdził, jeżeli zdecyduję się na psa ponownie, kupię go z hodowli zagranicznej.

  65. Ludzie potrafią być naprawdę piekielni 🙁 Jak patrze na pierwsze zdjęcia Rambo, to aż łzy się cisną do oczu, co on musiał przeżywać 🙁 Współczuję, ale i cieszę się jednocześnie, że wszystko już jest w porządku! Nigdy nie podobały mi się tego typu rasy psów, ale Rambo ma to coś w sobie, że nie da się Go nie lubić 🙂

  66. Fash, to ja, autorka komentarza pod jednym z tekstów o halloween, w którym napisałam, ze zbytnio się rozdrabniasz, że gubię się w tematyce, że same zdjęcia i 3 zdania tekstu itd.
    Blog z dnia na dzień jest coraz fajniejszy. Zaglądam stale. Dziś chcę pogratulować zajebistego posta, wyczerpujący, życiowy, normalny, ludzki. Bez jakichś głupich wymijających eufemizmów, kupa to kupa, siku to siku, robaki to robaki. A poza tym super wprost napisane! I temat bardzo ważny! Dziękuję! Pozdrawiam i życzę sukcesów!:)

    1. Przyznam, że wzięłam sobie wtedy Twój komentarz do serca. Od razu też zaznaczam, że na moim blogu wciąż będą się pojawiać krótkie formy. Tak jest specyfika tego bloga. Są dłuższe i bardzo krótkie teksty 🙂

  67. Znam 5 psow z prawdziwych hodowli (kazdy innej rasy). Wszystkie byly lub nadal sa chore – poczawszy od takich chorob jak wymienilas po np nieprawidlowy rozwoj lap. Ja mam drugiego psa. Nigdy nie kupowalam psa z hodowli. Dla mnie to nie jest wykladnik niczego. Z drugiej strony kupujac psa z pseudohodowli sprawiasz, ze ten proceder rosnie – ale powiedzmy sobie szczerze, to nigdy nie zginie. Ja zabieralam moja Etne (American staffordshire terrier) z warunkow okropnych. Mala jadla pasze dla kur mieszana z ziemniakami, w drodze do domu wymiotowala caly czas. Pchly – oczywiscie! Doszlo do tego, ze sama je lapalam jak wyszly na powierzchnie. Ale tfu tfu, tyle. Mala byla zdrowa, teraz ma juz 3 lata i tez wszystko w porzadku 🙂

  68. Ale w sumie to dobrze, że wzięłaś pieska z takiej hodowli, bo być może uratowałaś mu życie. To też tak przykro byłoby odwiedzić hodowlę, stwierdzić, że tam są złe warunki i pójść do innej, nie zważając na los tych zwierząt, które się tam męczą.

  69. Kupiłam Buldoga Angielskiego w 2009 roku – u bardzo dobrze znanego Weterynarza, prawie w całej Polsce. Hodowla zarejestrowana w ZKwP, suczka z metryka po wybitnym tacie. Nam miała służyć do Kochania, nie jestem zwolennikiem wystaw – ale zależało mi na tym aby była z metryka, bez wspierania pseudo hodowli. Po zakupie, nie będę pisać ile wydałam na leczenie, ale kwota przewyższyła dwukrotnie cenę suczki.. a wystarczy spojrzeć na allegro ile kosztują buldogi ang. Również była zapchlona, nużeniec i inne dziady …. nie chce mi się nawet wypisywać co miała i jak długo trwało leczenie. Powiem, że w obecnej chwili jej wysterylizowana, miała usuwany króciutki bo króciutki.. ale ogon bo miała nadgniły pod spodem i nie udało się uratować. Jest na sterydach.. i wiele innych rzeczy.. a zaczęło się od hodowli. Pozdrawiam…

  70. Bardzo dobry post. To okropne, że psiak musiał się nacierpieć przez nieodpowiedzialność hodowcy, ale z drugiej strony świetnie, że historia Rambo po dramatycznym początku pełna jest radości i miłości 🙂
    Druzgocącym faktem jest, że psiak pochodzi z hodowli, która jako zarejestrowana w związku kynologicznym powinna spełniać najwyższe standardy. Taki hodowca ma prawo żądać wysokiej ceny za psiaka, ale przynależność do tego związku powinna dawać gwarancję psiaka zdrowego jak dąb.
    Mam psiaka w typie francuza (według prawa to nie jest pies rasowy, choć jest jednym z ładniejszych buldożków jakie widziałam, stwierdzam to na chłodno), z hodowli nie należącej do związku kynologicznego. Kupując psinę miałam tego świadomość, ale nie zależało mi na psie wystawowym tylko domowym, kochanym i z odpowiednim charakterem.
    Hodowla, z której mam psiaka nie była jednak pierwszą lepszą odwiedzoną przeze mnie. Ta po prostu spodobała mi się, a nad zakupem zastanawiałam się ponad pół roku, zbierałam grosz do grosza i czekałam na odpowiedniego psa. Wydałam dokładnie 1450zł ma „psa w typie buldoga francuskiego” i nie żałuję żadnej złotówki. Okazało się, że z hodowli przywiózł pchły, ale inwazja została szybko opanowana.
    Ale wróćmy do hodowli. Miejsce na wsi, w otoczeniu sadów. Dorosłe psy wolno biegające na ogromnym podwórku (oprócz francuzów jeden anglik, labradory oraz owczarki niemieckie), a szczeniaki były na ganku w domu. Właściciele otwarci, mili, zwykli ludzie, którzy nie żyją tylko z psów; po spracowanych rękach i polnej opaleniźnie widać było że zajmowali się też gospodarką. Psy wesołe, przymilające się, pełne energii, przyjacielskie i zdrowo wyglądające. Cały miot do wglądu, dostaliśmy też podkłady higieniczne i karmę na start. Do podkładów szczeniak był przyzwyczajony i na nie załatwiał się podczas kwarantanny.
    Psiak jest u mnie już ponad 3 miesiące. Jest zdrowy, dziarski, spokojny i przyjacielski. Nie wykazuje problemów z zachowaniem i zdrowiem. Jest kochany!
    Mój przykład pokazuje, że nie zawsze „pseudohodowla” czyli hodowla niezarejestrowana w polskim związku kynologicznym to samo zło. Czasem może być wręcz odwrotnie jak pokazał przykład Rambo. Wszędzie można trafić na różnych ludzi.
    Dużo zdrówka Rambo! 🙂

  71. Parę miesięcy temu sama stanęłam przed wyborem psiaka i po przejrzeniu mnóstwa hodowli i ogłoszeń zdecydowałam się na kupno psa od zwykłego, prywatnego właściciela. Pies nie ma rodowodu, ale rodzina, od której go kupiliśmy była naprawdę solidna, psy były chowane w czystości, rodzice na miejscu, książeczki zdrowia do wglądu i było jakoś tak po prostu rodzinnie. Dlatego ja ze swojej strony polecam kupno psa nie tylko z oficjalnych hodowli:) młody ma teraz 4 miesiące i oprócz tego, że ostatnio się przeziębił chowa się bardzo dobrze, no może oprócz tego gryzienia 😛 i się nawet skumplował z jednym buldożkiem z osiedla, póki co są jeszcze na jednej wysokości:)

    pozdrawiamy Rambo the bulldog! 🙂

  72. Właśnie wczoraj rozmawiałam przypadkowo na ten temat z weterynarzem… Ja mam kundelka, który jeszcze nigdy nie był chory i nie ma żadnych problemów z jedzeniem, a koleżanka rasowego psa, który ciągle na coś jest cierpi. Dodam, że jest to młody pies, więc nie wiem co będzie później, jak już teraz zostawia u weterynarza po kilkaset złotych miesięcznie.
    Wracając do rozmowy, wet powiedział, że w Polsce rodowody wypisuje się „z automatu”, bo jest za to kasa, a nikt tych zwierząt nie bada… Taka prawda. Znajoma pani wet kupiła psa za kilkanaście tysięcy… z widoczną wadą genetyczną (nie znała się). Takich przypadków jest mnóstwo, dlatego cieszę się, że w ostatniej chwili się opamiętałam i zamiast kupić rodowodowego psa, przygarnęłam małego kundelka. To była najlepsza decyzja.
    Pozdrawiam i życzę Wam dużo zdrowia 🙂

  73. Jeszcze kilka słów… Psy rasowe zawsze będą o wiele bardziej wrażliwe i podatne na choroby od zwykłych kundli. Ja swojego buldozia wzięłam z całą świadomością chorób, które mogą się pojawić. Jeżeli chcemy psiaka zdrowego, bez obciążeń genetycznych, weźmy kundelka od zaprzyjaźnionej rodziny, ze znanymi nam rodzicami szczeniaków.
    A odnośnie buldoziów prawda jest jedna – im jaśniejszy szczeniak, tym bardziej wrażliwy na choroby, im czarniejszy, tym zdrowszy. Chodzi szczególnie o alergie, ale nie tylko.

    1. Kaś, to mit z tymi kolorami. Rambo był płowy jak go kupiliśmy i nie jest obciążony genetycznie żadnymi wadami. Pod tym względem hodowli się udało. Mieliśmy zn im problemy tylko na początku i było to spowodowane zaniedbaniami ze strony hodowli. Rambo nie ma żadnych alergii ani przypadłości.

    2. Precyzuję 🙂 źle to ujęłam… chodzi o psy białe lub biało-łaciate, to one są najbardziej podatne na alergie. A beżaki to już niekoniecznie. Mój np. ma ojca płowego a matkę prawie czarną, a sam umaszczeniem jest w sumie podobny do Rambo.

  74. W KOŃCU zaczęłaś pisać dłuższe posty (i z jakąś wartością merytoryczną) na co bardzo czekałam. Teraz z przyjemnością się je czyta i starczają na wypicie kubka kawy. Tylko tak dalej!

  75. Co prawda nie mam i nigdy nie miałam psa, ale coś o makabrycznych hodowlach wiem – mam jedną za płotem. „Hodują” alaskany malamuty (większe i bardziej masywne niż husky). To, co tam się dzieje, to jest czysta makabra. Psy są łagodne i przyjacielskie ale i tak CAŁY CZAS trzymane są w zamkniętym kojcu. Nigdy nie wychodzą pobiegać ani do ogrodu, ani na spacer. Psy nie mają również kontaktu ze sobą na wzajem. Żyją we własnych ekskrementach. Właściciele czyszczą kojec raz na rok(!!!!). Psy są cały czas na dworze, czy +30 czy -20. Psy nocami wyją i nie dają sąsiadom spać. Kiedy jedna z suk się oszczeniła ci idioci oddzielili matkę i szczeniaki po dosłownie 3 tygodniach. Szczeniaki były w kojcu, a matka na smyczy w ogrodzie przywiązana na stałe do balustrady(!!!!). Wszystkie psy rozpaczliwie wyły całą dobę, cały tydzień. I wszystko odbywało się w czasie jak miałam matury…cudem zdałam, bo byłam nieprzytomna z niewyspania. Wiele razy wzywałam policję i składałam skargi, ale oni mają wysoki płot naokoło domu, a dzwonek przy furtce nie działa, więc policja nigdy nic nie zdziałała….
    Moją i ich działkę odgradza wysoki drewniany płot z niewielkimi lukami i zaraz po przeprowadzce jak podchodziłam do tego płotu to psy warczały. Wystarczyło że raz się przemogłam i podrapałam jednego z nich za uchem przez dziurę w płocie (musiałam się przemóc, bo psy niemiłosiernie śmierdzą i są strasznie brudne) od razu stały się najsłodszymi psiakami na świecie:) Teraz za każdym razem jak wchodzę do ogrodu to witają mnie trzy wyjące z radości łby ledwo wystające zza płotu 🙂
    Czasem psiakom uda się uciec (robią podkopy) i biegają po okolicy…
    Ci sami ludzie mają również koty, które wałęsają się po okolicy głodne i polują na myszy na polanie (mieszkam w dzielnicy domków jednorodzinnych, w mieście, zaraz koło lasu i parku). Kiedyś babcia, która tam mieszka, powiedziała, że mają tyle zwierząt, bo jej synowa kocha zwierzęta….
    AAA, a co najciekawsze, jak suki mają cieczkę i jakieś psy wkradną się do ich ogrodu, to najstarszy syn miłośniczki zwierząt strzela do nich z wiatrówki, żeby je przegonić.
    A policja nic z tym nie może zrobić, bo im dzwonek przy furtce nie działa.
    Niech mi ktoś powie gdzie tu sens i logika.

  76. Fash, w odpowiedzi na jeden z komentarzy piszesz ” nie jest obciążony genetycznie żadnymi wadami”, mam nadzieję jednak, że jest to tylko niezgrabność w wypowiedzi ponieważ każda rasa posiada obciążenie genetyczne, które może się ujawnić nawet w podeszłym wieku. Np. mój cavalier mimo, że ma zdrowych rodziców, dziadków itd. nadal zagrożony jest chorobą serca, jest to po prostu przypadłość danej rasy, którą dobry hodowca będzie starał się wyeliminować poprzez kojarzenie osobników zdrowych, jednak niestety wiedza z zakresu genetyki nie jest jeszcze na tyle rozwinięta aby wyeliminować te zagrożenia całkowicie. Reasumując – mimo, że mój pies (w tej chwili roczny) na razie jest całkowicie zdrowy i ma zdrowych przodków nadal jest możliwe, że będzie miał problemy z sercem dlatego po ukończeniu 1 roku życia był badany u wybitnego specjaisty z zakresu kardiologii psiej i będzie kontorlowany zgodnie z jego zaleceniami.

    Do Twoich rad dodałabym jeszcze kilka punktów bądź rozwinęłabym je:
    1) Należy sprawdzić czy hodowla należy do Związku Kynologicznego (ZKwP) – jak to zrobić ? zadzwonić do oddziału do którego należy hodowla
    2) Uważać na pseudohodowle, które zrzeszają się w szeregu innych organizacji, których utworzenie było konieczne w związku ze zmianą prawa w styczniu tego roku.
    3) Trzeba zobaczyć ojca i przede wszystkim matkę zwierząt (ważna jest kondycja fizyczna i to czy nie jest zbyt chuda. Zwróćcie też uwagę na to jaki ma stosunek do zwierząt i ludzi. Ważne jest, by szczeniaki nie były odizolowane od matki. Rodzice nie mogą mieć mniej niż 18 miesięcy) —— jest wiele hodowli, które mają tylko suczki, a reproduktorzy są dowożeni z innych hodowli, w wielu wypadkach zatem nie ma możliwości obejrzenia ojca na miejscu – pytać przez telefon kto jest tatą – wygooglować zdjęcia, hodowlę oraz osiągnięcia wystawowe danego pieska.
    4) Najlepiej jeśli hodowla zajmuje się tylko jedną rasą. Hodowla w której kupiliśmy Rambo miała w sumie cztery popularne rasy. Czy możliwa jest staranna opieka nad wszystkimi szczeniakami na raz? Nie sądzę… —— unikać hodowli wielorasowych, owszem, ale pamiętać również że większość hodowli ma 2 rasy co jest najnormalniejsze pod słońcem, natomiast 3, 4 lub więcej ras jest powodem do głębszego zastanowienia.
    5)Trzeba zwrócić uwagę na książeczkę zdrowia psa, a dokładniej na odrobaczanie – PATRZEĆ NA SZCZEPIENIA I ODROBACZANIE !!! Szczepienia są bardzo istotne !!!
    6) Domagajcie się podpisania umowy – UMOWA TO KONIECZNOŚĆ – nie chodzi tylko o nasz interes, ale również hodowca zabezpiecza siebie i szczeniaka przed nieodpowiedzialnymi właścicielami. Każdy hodowca, który kocha zwierzęta, a nie trzepie na nich tylko kasę taką umowę od razu nam podsunie pod nos.
    7) Jeśli macie wątpliwości co do wyboru hodowli poproś o pomoc behawiorystę. —– A ja powiem inaczej, nie pytaj behawiorysty, znajdź forum internetowe danej rasy i pytaj, pytaj, pytaj, nie tylko o hodowlę ale o wszystko co Cię trapi 🙂 Jeżeli wybrana rasa nie ma swojego forum zajrzyj na dogomanię 🙂
    8) Proś hodowcę o zdjęcia – każdy kochający psa hodowca będzie miał ich setki 🙂
    9) SPRAWDŹ JAKIMI CHOROBAMI GENETYCZNYMI OBCIĄŻONA JEST WYBRANA PRZEZ CIEBIE RASA i wymagaj od hodowcy badań i certyfikatów i suczki i psa zaświadczających o braku tych chorób.
    10) Nawet jeżeli nic Cię nie niepokoi w ciągu pierwszego tygodnia weź szczeniaka do weterynarza po pierwsze sprawdzisz czy socjalizacja była wzorowa nawet z takimi sytuacjami po drugie lekarz obejrzy psiaka, da mu ciasteczko, zważy go tak, aby ewentualna późniejsza konieczna wizyta nie była traumą dla psiaka. Szczenięta w trakcie kwarantanny wieziemy samochodem lub niesiemy na rękach !!!!
    11) Nie przestrasz się widoku matki pieska- suki po porodzie niejednokrotnie przechodzą okres kiedy mają mniej sierści i sierść jest matowa. Suczka może prezentować gorszą szatę, ale nie może być zaniedbana. U nas, jako żę cavaliery są długowłose i ich atrybutem jest piękna, błyszcząca sierść, było to trochę straszne zobaczyć mamę psiaków, która sierści miała z połowę mniej i niestety matową. Jednak hodowca wyjaśnił nam, że to normalne, pokazał zdjęcia z okresu ciąży i sprzed ciąży jak również pokazał nam wszystkie swoje suczki, które jako, że w danym roku nie były dopuszczane cieszyły się nienaganną kondycją włosa 🙂
    12) MUSISZ dostać metrykę psa i kopie rodowodów obojga rodziców !
    13) Prawdziwy hodowca poświęci Ci nawet kilka godzin na instrukcje oraz wszelkie opowieści związane z psiakami, po tych ludziach widać, że jest to ich pasja i miłość. Hodowca udostępni Ci swojego maila, numer telefonu i powie „Proszę dzwonić obojętnie o której gdyby coś się działo” i będzie WYMAGAŁ informacji jak piesek się miewa i co u niego słychać.Hodowca ma prawo wymagać wizyty wstępnej, aby sobie Cibie obejrzeć. My jechaliśmy z Warszawy aż za Częstochowę po mojego psiaka i przez olbrzymie korki na trasie dotarliśmy na miejsce po 21 – hodowcy mimo, że mieli dzieci w wieku szkolnym i był to środek tygodnia, nie załatwili nas w 15 minut – z hodowli wyjechaliśmy z Ptysiem grubo po 12 w nocy i widziałam łzy w oczach hodowców, że muszą się z nim pożegnać. Oprócz tego co kilka miesięcy dzwonimy lub piszemy maile z hodowcą i mam go w znajomych na facebooku, gdzie często dodaje zdjęcia psa.
    14) Socjalizacja jak wspomniała Eliza jest bardzo ważna, podczas wizyty w hodowli klaśnij nagle w ręce, kichnij z impetem – sprawdź jak psy reagują na głośne i niespodziewane bodźce.
    15) Jeżeli masz możliwość wpadnij do hodowcy z zaskoczenia – uwierz, prawdziwy hodowca będzie wiedział dlaczego niespodziewanie tam jesteś i będzie z tego bardzo zadowolony (Świadomy właściciel to w większości dobry właściciel).
    16) Zwracaj uwagę na z pozoru nieistotne rzeczy- jak byliśmy w hodowli po Ptyśka, hodowca chwalił się, że nauczył już go siadać i czekać grzecznie na pokarm – widać było, że jest z tego bardzo dumny i jaką mu to sprawiało radość- oczywiście mieliśmy od razu demonstracje 🙂

    To tylko kilka najważniejszych z miliona rad jakie bym miała w tym zakresie 🙂

  77. Ojeju. . Biedny piesek. . A właścicielka – bezczelna ! Nie wiem jak mogła robić takie rzeczy biednym, niewinnym pieskom. . Na szczęście wszystko dobrze się skończyło 🙂 Ale mój piesek (nowofundland) też gdy był kupiony to miał mnóstwo pcheł i wygryzał sobie sierść, ale był już starszy i dostał środki przeciw pchłom, a na wygryzanie sierści weterynarz kazał psikać mu to miejsce oxykortem (nie wiem jak to się pisze;p) tym dla ludzi w sprayu. . Po jakimś czasie przeszło. . 🙂

  78. Pół roku temu także do naszego domku zawitał buldożek, wiadomo chcieliśmy pieska szukałam hodowli i znalazłam zarejestrowana jedynie w Polskim związku kynologicznym bez rodowodu. Pojechaliśmy tam i wszystko niby ok wesołe pocieszne psiaki. Wracając do domu od razu zauważyłam jak po maluszku chodzą pchły . Pchły ? z hodowli szok. Na drugi dzień od razu do weterynarza okazało się że posiadał sporą gromadkę . Chłopak zdenerwowany bo nie zapłaciliśmy kilku złoty za niego zadzwonił do hodowcy. Hodowca na to jestem w szoku stosuje najlepsze preparaty … Po tygodniu jego uszy były nie do zniesienia smrodek i jeszcze raz smrodek … okazało się że uszy były w opłakanym stanie , Bazyl nabawił się ostrego zapalenia uszów .. antybiotyk kropelki i tak przez 3 tyg. Ręce opadały , okazało się również że komplet szczepień był niekompletny . Dodatkowo odrobaczanie u hodowcy nie przebiegło prawidłowo , Bazyl miał glistnicę .. leczenie zajęło nam pierwsze 3 miesiące.

    Nie wiem czy to pech ? czy takie problemy znajdują się w każdej hodowli . Niestety hodowca nie okazuje żadnej skruchy a co dopiero głupie przepraszam.

    1. Oh przypomniałaś mi, że Rambo też miał problemy z uszami, to były drożdżaki.

      Opisana przez Ciebie historia jest niemal taka sama jak historia Rambo

  79. Eliza,zdjęcie na którym przytulasz psiaka jest boskie.Rambo ma minę jak taki drugoklasista,którego mama przytula przed szkolą,bo musi zostawic samego na wiele godzin.O on rozgląda sie z niesmakiem na boki, bo wszystko widzą koledzy:):) Kochane te nasze pupile:):):):) naprawdę gratuluje pomyslu na post, to swietnie,ze podejmujesz tak ważne tematy.

  80. Nigdy nie miałam do czynienia z rasowcami (zawsze mieliśmy kundelki), rok temu adoptowaliśmy Bufiego (rasowy maltańczyk po championach a i tak ktoś go się pozbył po 14 latach!) , pojechaliśmy na zlot maltańczyków i byłam w wielkim szoku ile ta rasa wymaga przygotowań etc aby spełnić wymagania wystawowe. Naprawdę ludzie, którzy się w to bawią albo bardzo to kochają i nie jest to ich główne źródło dochodu albo mają fabryki psów bo tylko wtedy jest szansa się z tego utrzymać. Niestety ludzie też nie zdają sobie sprawy, że koszt wychowania szczeniaków rasowych nie jest mały i szukają tańszych opcji nasilając popyt na pseudohodowle. Bo to nie tylko zajęcie się szczeniakami, ale zazwyczaj jak ktoś już kupuje a nie adoptuje psa to woli lepszego – po dobrych rodzicach najlepiej championach to wiąże się z jeżdżeniem po wystawach – paliwo, hotele etc.

  81. Wow, jestem w szoku, dawno nie widziałam tu tyle komentarzy! Fajnie, że zebrałaś się, żeby o tym napisać, ja mam 2 koty i nieeeeee wyobrażam sobie przechodzić tego co Ty. Choć jednen z kotów to przybłęda i chyba nie miał łatwego życia, leczyłam go.. psychotropami (przepisanymi przez weterynarza) ale już z nim ok:D

  82. Naszego Bullgoa kupilisy w tym roku 14 lutego. Pies został oddany nam w 4 tygodniu zycia. Wtedy nie wiedzialam, ze to zle. Po czasie okazalo się, że pies w hodowli byl trzymany w jakims nie ogrzewanym pomieszczeniu w słomie i na dodatek jest chory na nużycę. Przeprawa przez 3 weterynarzy i koszt leczenie ok 4 tysięcy nauczył nas na przyszłośc na co zwracać uwagę. Nużyca co choroba pasożytowa i 2 weterynarzy nas zwodzilo jakimis zatrzykami masciami itd dopiero ostatni weterynarz wiedzial jak sie do tego zabrac. Miesiąc po pierwszej wizycie u niego pies zaczynał oddzyskiwać sierść i wracać do zdrowia. A hodowla byla taka zachwalana z 20 letnim stażem.

  83. Mój prywatny, ósmy cud świata, seter irlandzki, obecnie nieco ponad 6 miesięcy pochodzi z domowej hodowli. Miał trochę problemów ze zdrowiem (gł. podwójne kły – mleczne zęby nie zdążyły wypaść, przed pojawieniem się stałych i mleczaki trzeba było usunąć w trakcie zabiegu pod narkozą), jednak z hodowli przywieźliśmy go we wzorowym stanie. Odrobaczona, z pierwszym zestawem szczepień. Poza tym, kocha wszystkich, zarówno ludzi, jak i zwierzęta, z każdym chce się przywitać i pobawić, jest świetnie zsocjalizowana, a jej ojciec to najbardziej tulaśny, dostojny i spokojny pies świata.
    Co do samej wizyty w hodowli, właścicielka natychmiast odpowiadała na wszystkie nasze pytania i wątpliwości, dała pełne instrukcje dot. karmienia psa, kąpania i w ogóle utrzymania go w dobrej kondycji, udostępniła swój telefon i adres mailowy. Generalnie, wszystko super. Decyzja o kupnie psa była w naszym przypadku przemyślana, natomiast początkowo nastawialiśmy się na inną rasę i byliśmy średnio zorientowani, jeżeli chodzi o dobre hodowle irlandów, więc zdecydowanie się nam upiekło.

    Do kwestii socjalizacji szczeniaka dodam jeszcze, że często właściciele to zaniedbują i pies, który z hodowli przyjeżdża nieźle obeznany ze światem i zamieszkującymi go stworzeniami po domowej kwarantannie staje się mocno zfiksowany. Trzeba sobie uświadomić, że kwarantanna nie służy izolacji psa od innych psów, ale od tego wszystkiego, co leży na trawnikach: przede wszystkim odchodów, ale też zepsutego jedzenia, martwych ptaków, etc. Psy badają daną rzecz biorąc ją do pyska, kiedy pachnie interesująco i jeżeli interesujące wydają się im akurat odchody chorego kota to nieszczęście gotowe. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, aby zaprosić do domu znajomych z psem, o którym wiemy, że na pewno jest zdrowy, by pieski mogły się pobawić.

  84. Sama mam domową hodowlę psów rasowych zarejestrowaną w ZKwP. Jeżdżę na wystawy psów od kilkunastu lat i wiem , jak to wszyskto tam wygląda. Jest wiele mniejszych, domowych hodowli – tak jak moja. Ja mam 5 swoich psów, bo stawiam na jakość a nie ilość, miotów też mam niewiele, jeden na dwa lata i moje suczki nigdy nie mają więcej niż trzy mioty w swoim życiu. Zgadzam się z wszystkim co napisałaś, jestem zszokowana, że miałaś do cyznienia z taką hodowlą, która była zarejestrowana w ZKwp, bo z reguły tak wyglądają pseudohodowle. Bardzo Ci współczuję… Jest trochę prawdy w tym, co napisałaś , że lepiej jak hodowla zajmuje się jedną rasą. Ja mam dwie rasy, ale tej drugiej rasy nie hoduję, tlyko mam jednego osobnika. W każdym razie zależnosc jest taka, ze im więcej ras (a już zwłaszcza popularnych jak buldogi francuskie, maltańczyki, yorki, cavalier king charles spaniele) – tym większy zysk – tym jets to bardziej podejrzane. Mój zyks z hodowli jest znikomy, bo to nie jest taka łatwa sprawa jak sie wszystkim wydaje… ychowanie szczeniaków, znalezienie dobrego domu, zajmueje wiele czasu i energii , a mój zysk jest równy zeru, dlatego traktuje to bardziej jako hobby a nie zarobek 🙂 Aha no i czasem nietstey nie da sie obejrzeć ojca, bo naprawde dobre hodowle robią krycia zagraniczne i nie mają tego psa w swojej hodowli 😉 Ale co jest chyba najważniejsze, to objerzeć warunki w jakich zyją szczeniaki i obserwowac podejscie hodowcy 🙂

  85. Cholernie mi przykro, gdy czytam o takich sytuacjach. Ważne jest, by mówić o tym głośno.

    Jestem hodowcą kotów, ale pod pewnymi względami, hodowanie kotów niczym się od hodowania psów nie różni. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, gdy się poszukuje szczeniaka/kociaka i dokładnie sprawdzić hodowlę.

    Niestety pełno jest wśród nas tzw. pseudohodowców – ludzi, którzy rozmnażają zwierzęta na potęgę, hodują wiele ras i tak naprawdę liczy się dla nich tylko kasa, a nie rozwój rasy. Tam suki lub kotki rodzą jeden miot za drugim i nie przywiązuje się wagi do zdrowia oraz kondycji zwierząt. Tam panuje zasada – byle więcej, byle szybciej, byle sprzedać, byle zarobić…

    Dobrze jest dotrzeć do ludzi, którzy z danej hodowli kupili zwierzątko (choć mam świadomość, że to może być trudne, ale nie jest niemożliwe) – dowiedzieć się, czy było zdrowe, jak było zsocjalizowane itp. To bardzo pomaga w podjęciu decyzji i może uratować nas przed kupnem chorego zwierzęcia. Chociaż jak widać po Twoim przypadku – z tym też bywa różnie. Ktoś mógł mieć szczęście, ale Wam go zabrakło.

    Nie wiem, jak w przypadku psów, ale w przypadku kocich hodowli – przeglądy miotów praktycznie nie istnieją. Uczciwy hodowca, nie będzie miał jednak nic przeciwko temu, żeby zwierzę zabrać do weterynarza na kontrolę razem z przyszłym właścicielem.

    Zdarzyło mi się w mojej historii hodowlanej – wydać kociaka, który kilka miesięcy później odszedł, ale ja tego kociaka nie chciałam sprzedać bo z weterynarzem próbowaliśmy się dowiedzieć dlaczego jest taki mały i chudy. Kobieta się uparła, zakochała się od pierwszego wejrzenia i nie chciała żadnego innego kota. Co miałam zrobić? Maluch trafił do cudownych ludzi i nim odszedł, był szczęśliwy. Nie chciałam za niego ŻADNYCH pieniędzy, a po Jego odejściu, zaproponowałam właścicielce w zamian, kociaka z kolejnego miotu ZA DARMO. Nie mogłam odżałować, że naraziłam kobietę na taki stres i smutek związane z odejściem malucha.

    Aha i jeszcze jedno – umowy, które często właściciele podpisują z hodowcami, najczęściej nie mają żadnej mocy prawnej niestety. Ciężko jest je egzekwować – kiedyś tłumaczyła nam to znajoma, która jest zarówno prawnikiem jak i hodowcą. Z pomocą znajomych prawników, ułożyła nam umowę, która maksymalnie zabezpiecza dobro ZWIERZĘCIA i w razie, gdyby doszło do jakiejś sprawy sądowej – będzie miała jakąś tam moc.

    No i na koniec najważniejsze – jeśli traficie do takiej pseudohodowli to pod żadnym pozorem nie kupujcie zwierzaka z litości i z myślą o tym, aby go wyrwać z tego piekła. Bowiem na takich właśnie jak Wy, bazują pseudohodowcy… :((

    Jestem tu „nowa” (od kilku dni namiętnie podczytuję archiwum), ale mocno trzymam kciuki za powrót psiaka do zdrowia oraz za wytrwałość w jego leczeniu.

  86. Fash, Twoja historia to jeszcze nic! 6 lat temu pojechałam na „giełdę psów” i kupiłam suczkę buldożkę francuską o której sprzedawca mówił, że „jutro ma iść do gazu”. Nie mogłam jej tak zostawić, kupiłam, nie patrząc na cenę.

    Od początku było z nią coś nie tak. Fizycznie była zdrowa, ale psychicznie… jakby to napisać… niekoniecznie. Rzucała się na wszystko (włącznie ze mną), gryzła, sikała na poduszkę w łóżku, nie można było podejść, karmienie było udręką (nie pozwalała wchodzić do kuchni), i milion innych historii. Była piekielnie agresywna. Odgryzła kawałek nosa mojemu narzeczonemu (true story).

    Zaczęło się: szkolenia, książki, „spotkania buldożków” na świeżym powietrzu (resocjalizacja:), wizyty u różnych osób-szamanów związanych z hodowlami. W końcu trafiłam do jednego z najlepszych behawiorystów w Polsce (imię i nazwisko mogę podać na mejla). Spędził z moją buldożą dziewuchą 10 minut i powiedział, że mam natychmiast uśpić psa, bo to jest rzadki przypadek psiej psychopatii/socjopatii (ciężko ustalić). Stwierdził, że miałam szczęście, że mnie nie zagryzła w nocy.

    No cóż. Uparłam się. Nie uśpiłam psa. Zaakceptowałam ją taka jaka jest. Zastosowałam „politykę miłości”. Mówiłam do niej powoli, próbowałam głaskać (ciągle gryzie), wlewałam w nią potok miłości codziennie. Po 4 latach od tamtego czasu jest ciągle z nami, mniej więcej stabilna psychicznie, ma mnóstwo przestrzeni dla siebie. Do pary wzięliśmy stafforda (tak zwany „pies-niania”), który ją trochę zresocjalizował. Jest agresywna. Nie wolno jej spuszczać ze smyczy. Nigdy nie chodzi sama. Ale ją kochamy. Wierzę, że ma dobre życie i nie jest nieszczęśliwa.

    Tyle ode mnie. Psie buziaki dla Rambo!

    1. Proszę o namiary na behawiorystę. Skąd jest? maglus małpiszon tlen.pl

      pozdrawiam, jesteś wielka!:)

  87. … wiem, co przeżyłaś, bo przeżywam sama wielką traumę, jak mój Tedzio jest chociażby przeziębiony:(( najgorsze uczucie świata, ta bezradność względem cudownego, kochanego stworzonka! idę go mocno przytulić i pomiziać!:D

  88. Zawsze moglas trafic na parwowiroze, co byloby chyba naaajgorszym scenariuszem, jaki mozna sobie wyobrazic. Jednak takie przypadki tez znam. Niestety hodowcy traktuja czesto nasze „pociechy” mowiac kolokwialnie jak „mieso armatnie” nigdy nie kupowalam psa z hodowli w Polsce jednak majac troche do czynienia z polskimi hodowcami i hodowcami w Norwegii musze przyznac ze jest to dosc przykre dla mnie- osoby, ktora jakby mogla to zaadoptowalaby kazde zwierzatko :). Niestety wielu z hodowcow patrzy tylko jak szybko sprzedac szczeniaczki nie pytajac o nic, a jak wiadomo duzo ludzi nie zdaje sobie sprawy, ze bierze na siebie ogromna odpowiedzialnosc, na najblizsze 10 lat. Malo tego nie wiem jak jest w Polsce jesli chodzi o ubezpieczenie psa, jednak w Norwegii lepiej nie decydowac sie na psa jesli nie mamy zamiaru wykupic ubezpieczenia. Tez zostalam oszukana kupujac psa od hodowcy, ktory twierdzil ze pies jest szczepiony i ubezpieczony na miesiac do przodu. Przez glupote kobiety i chec zaoszczedzenia, narazila mojego psa na olbrzymie niebezpieczenstwo zwiazane z chorobami. Poprostu popieram w 100% nie wierzcie w to co mowia sprawdzcie sami i pierwsze co zrobic po kupnie szczeniaka najlepiej odwiedzic weta i sprawdzic czy nasz maluch jest zdrowy. Przy okazji mozemy dowiedziec sie czegos nowego o szczeniaku danej rasy 😉

  89. Hej, Po pierwsze Rambo do śliczny pies, po drugie moim zdaniem cały czas możesz zgłosić tą hodowlę, jeśli nie do Związku Kynologicznego to do Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami, bo to jest dla mnie maltretowanie zwierząt. Hodowanie zwierząt to trudne i odpowiedzialne zadanie, nie powinno się z tego robić produkcji masowej, Dobrze ze umieściłaś ten post. Pozdrawiam i mam nadzieje ze Rambo nie będzie Wam chorował.

  90. jej… jak przeczytałam twój wpis oraz komentarze to strasznie się ucieszyłam, że ja pomimo nie zastosowania się do żadnego z twoich punktów nie trafiłam na złą hodowlę. Oczywiście idealnie nie było- był mały przekręt z odrobaczaniem ale mój Lucky był w pełni zdrowy i już ponad rok grzeje mi łóżko wieczorami:) świetny wpis, będę go pokazywać wszystkim, którzy będą chcieli kupić pieska.

  91. O matko, przecież to przerażające! Ja brałam psiaka ze schroniska i nie było mu nic (oprócz pogryzionych uszek) a tu takie historie…

  92. Post rewelacja. I jeszcze lepszy odzew! Upowszechniajmy wiedzę, gdybym kiedyś wiedziała to, co teraz:(
    Hodowlę trzeba zgłosić mimo że sytuacja się polepszyła, to że hodowca doprowadził (choć raz!) do takiej sytuacji i jeszcze się wypierał w żywe oczy świadczy o „profesjonaliźmie” i podejściu do zwierząt. Nie można godzić się na zło.

  93. Eliza! Duży plus za to że opisałaś co Cię spotkało, masz dużą siłę przebicia i może uświadomi to wielu osobom jak niektórzy oszukują wykorzystując biedne zwierzaki. Nasz Aldo(też buldożek) przyszedł do nas jak był już trochę większy, pech chciał że okazał się wnętrem(nie ma wszystkiego na swoim miejscu). Nie wiedzieliśmy wtedy, że trzeba na to zwracać uwagę, potem dowiedzieliśmy się od vet że w momencie zakupu miał już dawno mieć wszystko gdzie trzeba. Oczywiście właścicielka hodowli udawała, że nie wiedziała, że jej hodowla jest wzorowa itd.. Alduś jest słodki i w życiu bym go nie zamieniła, ale też biedne zwierzątko się ucierpiało

  94. Świetny artykuł! Bardzo się cieszę, że poruszyłaś temat zakupu psa. Często jesteśmy tak pochłonięci samym procesem decyzyjnym odnośnie zakupu psa (wybór rasy, płeć), że możemy zapomnieć o najważniejszej kwestii – wybór dobrej hodowli rokuje na przyszłość. My posiadamy małego szczeniaka, trudno jeszcze wypowiadać mi się o hodowcy, choć na razie jesteśmy zadowoleni. Mimo wyboru jednej z lepszych hodowli (lepszych? na pewno bardzo znanej) nie uniknęliśmy mniejszych problemów z pieskiem : miał drożdżaki w uszach, pasożyty. Oby tylko tyle, niemniej to i tak moim zdaniem sporo, biorąc pod uwagę cenę psa.
    Wasz piesek jest przecudowny:) Życzę mu zdrowia a Wam wielu radości z „pociechy” 🙂

  95. Fajnie, że znalazł się u Ciebie taki post. Sama jestem hodowcą psów od ponad 10 lat i aktywnym działaczem ZKwP. Przykre jest to ile historii tu opisujecie, ale uwierzcie mi, że wśród nas (hodowców) jest bardzo dużo pozytywnych wariatów, którzy kochają swoje psy jak dzieci (albo bardziej 😉 ). Wydajemy na psie „życie”, wystawy, zloty itd. tyle kasy, że o działalności zarobkowej nie ma mowy 😀 To nasza pasja, życie, a psy są dla nas jak członkowie rodziny. Osobiście mam dwie rasy, podobne jeśli chodzi o potrzeby i utrzymanie i uważam, że w hodowli powinno się mieć przede wszystkim czas i siły, żeby każdego psa traktować indywidualnie… a jeśli chodzi o wysiłek, uwierzcie mi, że hodowla to bardzo ciężka praca, trzeba mieć wiedzę, kasę i masę energii żeby to ogarnąć 😉 Dodam jeszcze, że do tych tragicznych historii na temat nieuczciwych hodowców miałabym Wam do opowiedzenia drugie tyle na temat nieuczciwych i nierozsądnych nabywców – to jest tragedia jak Twój wyniuniany szczeniaczek trafia do jakichś wariatów, a polskie prawo niestety wiąże ręce i hodowcom i nabywcom ;/ Od stycznia w ZKwP wchodzi nowe prawo o zwiększonej aktywności kontroli w hodowlach zrzeszonych, niestety prócz naszych hodowli w PL powstaje wiele innych organizacji, ludzie kupują psy i przychodzą do nas z „pustym” rodowodem chcąc zarejestrować psa jako daną rasę bo przecież wydali tyle pieniędzy… albo ostatnio kradną dane naszych związkowych championów i wklejają w ich pseudorodowody – masakra. Ludzi robią w konia, a nasze prawo im to tylko ułatwiło, ciężki temat. Fakt – nie kupuj psa na szybko.

  96. Bardzo dobrze, że zostal poruszony taki temat, sami z narzeczonym prowadzimy hodowlę piesków rasowych Beagle. Wiem jak to wyglada z drugiej strony, wszystkie punkty na które zwracasz uwage sa bardzo wazne, nalezy jednak zwrócic uwagę na to w jaki sposob napisana jest umowa kupna/sprzedazy pieska, kazdy powinien taka dostać, co wiecej zawsze przy sprzedazy pieska pokazujemy do wgladu lub kserujemy dokument z przeglądu miotu w Związku Kynologicznym. Wszystkie rasowe pieski z metryką taki przeglad musza przejsc wiec nalezy zawsze prosic o okazanie takiego dokumentu, poniewaz opisane sa w nim kazdy piesek z miotu i ewentualne wady, stan szczeniakow, odnotowanie kiedy byly robione szczepienia itp. Co wiecej nie powinno nikogo zdziwic, ze zawsze pokazuje sie rodziców szczeniaków, ich rodowod i ksiazeczki zdrowia oraz to w jakich warunkach są trzymane, matka ze szczeniakami powinna byc odseparowana od innych piesków z hodowli przez jakis czas aby zapobiec zarazeniom roznymi chorobami. Pieski z hodowli powinny dostawac wyprawke, czyli karme na pierwsze dni, gryzaki, miseczke, my dodajemy rowniez kocyk pachnacy matka, aby latwiej bylo sie szczniakowi zadomowic w nowym miejscu. Co powinno tez zwrocic nasza uwage to to w jakich odstepach czasu w danej hodowli sa nowe mioty tych samych suczek. Tak jak napisalas suczka nie powinna miec wiecej szczeniakow niz raz w roku. mimo to czesto w hodowlach nastawionych na czysty zysk suczki maja szczeniaki co kazda cieczke czyli 2 razy do roku bez szansy na odpoczynek.
    Dziekuje bardzo za taki post mam nadzieje, że takich pseudo hodowli bedzie coraz mniej.
    Pozdrawiam

  97. Cześć,
    dopiero teraz tu dotrałam, trochę przez przypadek 😉 próbowałaś może zgłosić tą hodowlę do Straży dla Zwierząt w Polsce albo Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami?

  98. Przerabiałam to samo. Hodowla bardzo znana, sznaucer miniaturowy. Psy wystawiane na ringach całej Europy. Oczywiście papiery ZKwP. Pies leczony przez dwa miesiące z pasożytów skóry, był źle zaszczepiony (szczepionkami dla dorosłych psów), oddany z hodowli w wieku 7 tygodni by uniknąć kolejnych szczepień i odrobaczeń. Ropiejące oczy leczone dwa tygodnie. Zero socjalizacji, bał się ludzi, otoczenia. Na odchodne Hodowczyni kazała mu przyklejać uszy bo brzydko je nosi i nie będzie miał szans na wystawach. Teraz to najradośniejszy pies na świecie i cieszę się, że jest ze mną. A hodowla, szkoda gadać. W marcu mają kolejny miot sznaucerów miniaturowych…

    1. Jeśli to czytasz, czy możesz coś klepnąć? nie wiem jak tu „po cichu” dać maila 😉 Mam czuja że zaczerpnęliśmy trucizny z tego samego źródła 😉

  99. Hej możesz napisać nazwę tej hodowli, bo właśnie czekamy na zarezerwowanego pieska i niby sprawdziłam hodowlę, ale wole się upewnić. Dzięki i wielkie brawa za duże serce dla psiaków

  100. No nie wiem, czy ja miałam wyjątkowe szczęście, czy po prostu rozważnie wybierałam miejsce zakupu, ale mam dwa psy z dwóch różnych hodowli i oba kupiłam zdrowe, dobrze odchowane i zadbane. Żaden nie miał problemów zdrowotnych związanych z zaniedbaniem hodowcy. Strasznie krzywdząca jest opinia, że „jak rasowy pies to nie z hodowli, tylko od ludzi mających suczkę i czasem szczeniaczki”… Sorry, ludzie którzy nie mają zarejestrowanych hodowli tylko tak dla funu rozmnażają sukę, sporadycznie mają wiedzę na temat rasy, genetyki, doborów skojarzeń, nie mówiąc już o prześwietleniach na dysplazję czy innych badaniach. Psy rasowe kupuje się w hodowlach – ale dobrych! a nie rozmnażalniach nastawionych na zysk. Z hodowli prowadzonej z pasji praktycznie nie da się wyżyć – doskonała opieka nad psami, wystawy, mioty, krycia za granicą to horrendalne koszty… A jak kogoś nie kręci żadna rasa, wystawy ani nic w tym temacie, to zawsze można przygarnąć kundelka 🙂

  101. witam planujemy kupic shibe inu …niestety mieszkamy w norwegii i nie jestesmy w stanie sprawdzic hodowli …dzwonimy do pani z warszawy a ta poleca kolezanke a tamta swoja kolezanke z bialegostoku ….wszystkie trzy sie znaja,a dwie suki maja rodzic w tym samym miesiacu …naczytalam sie troche w internecie i teraz wszystkie hodowla sa podejrzane …Pozdrawiam

  102. Witam wszystkich,
    kilka dni temu mieliśmy podobną sytuację. Hodowlę wydawało by się że wybraliśmy dobrze – domowa, wydawać by się mogło sympatyczni ludzie młodzi. Zarezerwowaliśmy psiaka – chihuahua. Odebraliśmy go jak miał niecałe 8 tygodni. Był z nami 3 dni. Nie udało się gu uratować. Psiak słabł z minuty na minutę. Hodowla wydała nam psa który nie był jeszcze na to gotowy – bazował głównie na mleku matki. co więcej pierwsza kupka rano – biegunka. Jak zadzwoniłam do „hodofczyni” to mi powiedziała ze stres, że on po prostu jest niejadkiem i mało je i jak się zorientuje ze nie dostanie nic lepszego to zacznie jeść. Psa zaczęłam karmić strzykawką bo jak to szczeniak może nic nie jeść – to młody organizm potrzebujący wartości odżywczych. Następnego dnia zaczęły się wymioty i kursowanie od weterynarza kilka razy dzienne na zastrzyki, kroplówki, testy. Suma summarum psiak wylądował w szpitalu z cukrem na poziomie 20. Po podniesieniu do poziomu dobrego zero poprawy – drugi czynnik – robale. Okazało się że inny pies oddany tydzień wcześniej miał robale. Nikt przy odbiorze nam o tym nie powiedział. Co więcej szczeniak prawie 8 tygodniowy był odrobaczony tylko 1 raz. Uważam że to stanowczo za mało. Nie mogę po tym wszystkim dojść do siebie. Wiem że to nie wróci życia naszemu maluchowi ale czy można coś zrobić z tą sprawą? Czy jest szansa na to aby ci ludzie odpowiedzieli ze swój brak kompetencji?

  103. Cześc
    Czy może znajomy Tobie jest związek PSPP (z krainy czarów) chcę kupic Maltańczyka…a Pani sprzedająca ma jeszcze w ofercie dwie inne rasy.Tydzień temu kupiłam Yorka z pseudohodowli i po 3 dniach musieliśmy uśpic pieska..nie chcę znowu przechodzic tej traumy.Może możesz mnie nakierowc bardziej?

  104. witam
    chciałabym kupić maltańczyka z hodowli w czosnowie /k warszawy, BEAUTY DOGS czy ktoś może miał styczność z tą hodowlą?? czy to uczciwa hodowla ?jeśli ktoś coś słyszał to bardzo proszę o odpowiedź

    1. Kochani polećcie mi hodowlę maltanczyka chce kupic zdrowego psiaczka z pewnej i sprawdzonej hodowli mój Emil luna901@wp.pl jestem z Lodzi.nie mam zielonego pojecia jak się za to zabrać,na co zwrócić uwagę proszę Was o pomoc

  105. Witam, ciekawy materiał razem z narzeczoną zastanawiamy się nad kupnem amstaffa jednak hodowla w której chcemy zakupić suczkę jest tylko zarejestrowana w Związku Psów Rasowych a nie w Polskim Związku Kynologicznym czy to jakaś duża różnica ? Czy może Związek Psów Rasowych to jakaś bujda ?

  106. Ja też kupiłam szczeniaka z hodowli FCI rasy chihuahua. Niestety okazało się że pies ma mnóstwo wad genetycznych o których hodowczyni nas nie poinformowała. Mała ma też poważną wadę serca i weterynarz stwierdził, że pewnie nie pożyje długo. Co na to właścicielka hodowli KAPAR ? Umyła od wszystkiego rączki, stwierdziła że sprzedała szczeniaka bez wad. To zapewne te wady genetyczne u mnie się zrobiły ???? NIE POLECAM HODOWLI „KAPAR” i mam nadzieję, że moja malutka dożyje jak najdłużej, chociaż weterynarz jest w szoku, że ona jeszcze wogóle żyje 🙁

    1. Witam! My kupiliśmy buldoga francuskiego w hodowli zrzeszonej w FCI…Niestety psiak mając 5 miesięcy niefortunnie podskoczył i nabawił się oderwania guzowatości kości piszczelowej…oczywiście weterynarz, prześwietlenie i szok pies ma malformację odcinka lędźwiowego, rozszczep dwóch kręgów L7 i L4…są to wady genetyczne. Państwo z hodowli nie wiedzieli, żaden pies nie miał wcześniej czegoś takiego, buldogi tak mają Obecnie te wady nie dają objawów, ale nic nie wiadomo. Pies nie może chodzić po schodach i skakać po kanapach. Zabawy najlepiej ostrożne. Jak napisaliśmy im, że pies obecnie nie może być rozmnażany (choć w zasadzie nie mieliśmy poważnych planów. Marzyło się nam raczej rozmnożenie tak by sobie zostawić jeszcze jednego psiaka) Państwo zamilkli już wogóle. Wysłaliśmy płytę ze zdjęciem kręgosłupa i opis z kliniki, ale narazie cisza. Pies kosztował 3.000 zł. Obecnie ponosimy koszty arthoflexu, tak by już zapobiegać…zastanawiamy się nad tym czy oni nie powinni jakoś nam tego zrekompensować…tak więc wniosek płynie z tego taki…hodowla hodowlą może być FCI, a i tak nie wiadomo na jakiego psiaka się trafi. Żeby kupić takiego pieska trochę musieliśmy odłożyć pieniędzy, ale myśleliśmy, że jak już nie decydujemy się na psedohodowle to chociaż wrazie co właściciele podejdą odpowiedzialnie co do ewentualnych wad.

  107. witam, jestem na etapie zakupu buldożki – dokładnie takiej maści jak wasz Rambo!.
    Po 13 latach odszedł nasz stary buldożek ;-(((
    Jaka to hodowla? – ku przestrodze. Rambo przepiękny !!!!
    pozdrawiam, dorota

  108. Kazirodztwo – nie wiem jak się to pisze. To tak jakby mąż tej właścicielki kazał jej robić to samo z własnym synem albo nawet bratem .. Oni obojga byli by przeciw bo by się brzydzili .. A Pieski co mają zrobić ?? ;dd
    Chciałabym ich postawić w takiej sytuacji żeby syn ją przeleciał .. Bez bronne psy 🙁 co mają zrobić ?? Najszczać na hodowce ?? Żeby dała spokój psom ?? Jakby tak zrobił pewnie zostałby bity , zrzucony z wysokości żeby się poobijał a nawet ZABIŁ ?? Nieee ludzie są okropni .. Nie chce krzykiem ale POWINNAŚ TO ZGŁOSIĆ żeby psom nie robili krzywdy !!!! I dziękuje za odwagę że to napisałaś jeśli to czytasz odezwij się i buuziole dla małego odkrywcy ;* :* I dla Cb ;*

  109. Witam, zakupiłam buldożka francuskiego niestety piesek po 7 dniach cierpienia zmarł:( już na drugi dzień wymiotował i miał biegunkę – parwowiroza. Hodowca nie poczuwa się do obowiązku, robiliśmy wszystko 5 dni jeżdżenia 2 razy dziennie na kroplówki i zastrzyki w dniu śmierci wył z bólu jak kot. Co mogę zrobić by nastraszyć hodowcę? mam umowę. ta choroba rozwija się podobno w ciągu 4 dni a nasz Hektorek już na drugi dzień był chory…

  110. Nawet kupno psa z hodowli zarejestrowanej w ZKwP nie daje pewności że kupisz psa zdrowego. Kupiłem jamnika miniaturowego z hodowli w Rybniku i okazało się że pies ma padaczkę a właściciel telefonów nie odbierał. Nie ma bata na takich bandytów. Jak trafisz to masz kudłate szczęście jak nie to masz łzy i koszty

    1. Bat jest, tylko nawy właściciel zawsze chowa głowę w piasek, albo mu się ie chce, albo jak autorka, już nie chce mieć kontaktu… I hodowcy robią co chcą.
      My też kupiliśmy niedawno wystawowego psa obarczonego całą gamą wad genetycznych. Koszty leczenia przekraczają granicę zdrowego rozsądku i naszych możliwości. My jednak idziemy do sądu. Na razie ważniejsze jest leczenie. Piesek jest już członkiem rodziny. Jednak jak tylko to ogarniemy to wrzucamy wszystkie koszty leczenia, zakupu psa, transportu itd… do jednego wora i mamy zamiar potraktować producenta pasa (bo ciężko nazwać go hodowcą) z całą mocą kodeksu cywilnego.

  111. Hmmm, tak samo zostaliśmy oszukani i wyprowadzeni w pole:) hodowla co prawda zarejestrowana, tylko jedna rasa pod nadzorem – Berneński Pies Pasterski. Przyjechałam na miejsce, niby wszystko okej – miejsce psiaki mają, 3 szczeniaki w hodowli, matka szczeniąt piękna, zadbana widać było, że się zajmują psem. Ale o szczeniakach nie wspomnę, nie dość że właściciele za późno ‚pozwolili’ zabrać pieska, bo niby musi zostać przy mamie:) no ale 4 miesiące? piesek nie był uczony bawić się np. nad wodą, z innymi psami to fakt ale z rodzeństwem był od zawsze, aa tu trzeba uczyć z innymi, nie był kąpany, uszka nie czyszczone, oczy to samo, nie był czesany, no koszmar, pierwsze pół roku to syzyfowa praca:) juz miałam dość, ale powiedziałam sobie ”Niech zobaczą jakiego mam pięknego psa!” Mój miś juz sie nauczył że nie wolno gryźć, podczas kąpieli jest spokojny, jak go czesze leży spokojnie, wszystko jak należy, tylko trzeba było czasu, mnóstwo czasu!! Jak teraz przechodzimy obok właścicieli, to sie napatrzeć nie mogą:) a piesek jest grzeczny i uroczy, tylko jeszcze go troche radość rozpiera na widok nowych ludzi i sie zbyt ekscytuje ale pracuje nad tym! pozdrawiam i na prawde radze patrzeć na te punkty, bardzo pomocne!

  112. Czytalam twoj artukul i musze stwierdzic ze macie szczescie ze rambo jest z wami dwa tygodnie temu kupilam yorka suczke wlasciel kazal isc nam naszczepienia nosowki po tygodniu pani weterynarz dala jej zastrzyg i powiedziala ze piesek jest zdrowy mala jednak po zastrzyku zaczela sie zle czuc do jednego weterynarza posslismy powiedziaal zeby jej dawac woede z cukrem albo jechac na kroplowke w nocy wymiioty powtorzyly sie wiec pojechalismy do kliniki tam za130 fundow dowiedzialailam sie ze zastrzyk mogl ja zabicbo leydy ma 5 tygodni ale ze jest z ni okey dali nam jakis susz do karmienia zastepnego dnia mala byla w agoni.. myslekismy ze odejdzie znalazl sie weterynarz ktory sie o nia zatroszczyl leydy dzis o13 odeszla…. niestety bylo zapozno..

  113. ja tez podziele sie moimi spostrzezeniami ku przestrodze innych by nie kupowali w Hodowli Barbara Nguyen Wola Batorska 642 32-007 Zabierzow Bochenski zrzeszonej w Kennel Club.
    (w ogole uwazam, ze powinno sie stworzyc rodzaj portalu na ktorym mozna by bylo napisac opinie o hodowcy od ktorego kupilo sie psa. Moze w ten sposob wyeliminowane zostalyby „czarne owce”).
    nasza Cookie kupilismy u powyzszego hodowcy z zamiarem wywozu do niemiec.
    Tez nas zauroczyla, ze nie zapytalismy sie nawet gdzie jest matka nie mowiac juz o ojcu szczeniaka. Szczeniak wygladal na zdrowego a pani byla bardzo mila.
    Po przyjezdzie do niemiec okazalo sie, ze pies nie ma szczepienia przeciw wsciekliznie i tu zaczely sie problemy. pies zostal aresztowany na 3 miesiace z podejrzeniem wscieklizny i jest prawdopodobienstwo ze zostanie uspiony. Piesek mial byc terapeuta dla smiertelnie chorej osoby i bardzo dobrze sie z tej roli wywiazywal. Nastapila znaczna poprawa stanu zdrowia. Hodowca byla zobowiazana do poinformowania nas, ze nie sczepione zwierze nie moze byc exportowane do niemiec. Niestety tego nie zrobila a my nie wiedzielismy. Po dlugich negocjacjach z niemiecki urzad weterynaryjny zgodzil sie na skrocenie kwarantanny do 21 dni pod warunkiem, ze dostarczymy zaswiadczenia o sczepieniu rodzcow szczeniaka oraz oswiadzenie hodowcy, ze szczeniak nie mial kontaktu ze zwierzetami lesnymi. Radosc. Wiec mozna to zalatwic. Nie powinno byc problemu. Jesli ktos tak myslal to sie pomylil. Po nawiazaniu kontaktu z hodowczynia powiedziala, ze ona nic nie podpisze, ze ja to nic nie obchodzi i co ja wogole od niej chce, po kilku telefonicznych rozmowach powiedziala, ze teraz wyjezdza na urlop i nie mam jej przeszkadzac. Z wlascicielami psa nie ma kontaktu. Szczepien suki nie robila bo kupila juz sczepiona. Suki juz nie ma bo siostra sprzedala. Przestala odemnie odbierac telefony i maile.??? W miedzy czasie niemiecki urzad weterynaryjny uswiadcza sie w przekonanu, ze albo kupilem psa gdzies z na ulicy albo rzeczywiscie hodowla nie jest wolna od wscieklizny, bo nie chca uwierzyc, zeby rzetelny hodowca nie mogl wystawic takiego zaswiadczenia.
    probowalem interweniowac w Kennel Club. Tam nikt nie odpowiada na maile. Taki Club jacy chodowcy.
    Minal juz miesiac.W domu tragedia. 4 miesieczny piesek we wiezieniu czeka na smierc.Chora osoba z pogorszeniem stanu zdrowia i gleboka depresja wyladowala w szpitalu. Ja zostalem z rachunkiem za kwarantanne na razie 2000 euro ale prawdopodobnie wzrosnie.
    Taki jest bilans zakupu psa w tej hodowli. Zlosc.Bezsilnosc. Bezdusznosc. Bezradnosc. Walka z wiatrakami, z biurokracja.

    zbad
    PS.szkoda ze nie mozna zalaczyc zdiecia Cookie w wiezieniu

  114. Macie pomysły co kupić dla szczeniaka? Koleżanka ma małego pieska niebawem do niej idę i kompletnie się na tym nie znam. Wiem, że mogę zawsze spytać w sklepie zoologicznym ale może Wy macie jakieś ciekawe pomysły będę wdzięczna za wszelkie informacje.

  115. Dziewczyny które mają buldogi, gdzie kupić psa tej rasy? w miarę tanio, żeby nie była to żadna pseudohodowla bo się nimi brzydzę po przeczytaniu tego artykułu na blogu Elizki.

  116. Czy mogłabym prosić o małą zmianę w poście? Związek Kynologiczny to niepełna nazwa. Związek Kynologiczny w Polsce to pełna nazwa, której się używa. Ponieważ istnieje też Polski Związek Kynologiczny, który zrzesza pseudohodowle. To jest mała ale bardzo ważna informacja, bo tylko psy ze Związku Kynologicznego w Polsce można wystawiać na wy stawach psow rasowych. Warto umówić się z hodowcą na jednej z wystaw. To pokaże czy dana hodowla jest dobra czy to pseudo.

  117. witaj, jestem zakochana w buldogach francuskich od wielu tygodni czytam, szukam info na ich temat. Po przeczytaniu Twojej historii i wielu innych mam pytanie, czy jest taka opcja, że kupię „buldoga francuskiego” a późniejszym czasie okaże się że to mieszaniec, czy kupując szczeniaka widać że to mieszanka? Sama mam labradora, kupiłam go w hodowli i wszystko jest z nim w porządku. Pozdrawiam

  118. Mam owczarka niemieckiego, ładna suka z hodowli… córa mistrza itd, wszystko się zgadza, reproduktor jest zadbany, piękny pies, ale suki to zwykłe maszyny do rodzenia wyjałowione już tak, że sutami po ziemi ciągną, zależało mi bardzo na owczarku koniecznie krótkim włosie, (stary stróż też ON po 12 latach służby odszedł to czas poszukać następcy), pech chciał, że w okolicy „na lewo” same długowłose, wiec padła decyzja, że bierzemy z hodowli. Cena 1500 100km da się radę, pasuje inwestycja w końcu na następne 12 a może i więcej lat. Psiak od razu do weterynarza, karmić karmić i jeszcze raz karmić, psiak zachudzony, pieczątki w książeczce bez blend, ponowne szczepienia itd, teraz ma 3 lata dopuściłem ją z psem właśnie tego weteryniarza, (poprzedniczka nie była dopuszczana i wyszły poźniej cyrki na szczęście adopcja kociąt pomogła) lepsze to niż sterylizacja, i problem bo mam szczeniaka na sprzedaż po rasowych rodzicach ale nie mam hodowli i co teraz? Ludzie chcieliby za darmo, bo dzieci chcą, piesek się znudzi to coś co nic nie kosztowało uwiązać w lesie łatwiej niż takie 600 zł na sznurku zostawić. Tym się sugeruje bo wiadomo, człowiek się przyzwyczaja i chce żeby takie maluchy miały jak najlepiej niestety to nielegal. Prawo tak pomogło zwierzętom, że hodowle nie mają konkurencji, robią co chcą, jak największy zysk jak najmniejszym kosztem, kosztem tych zwierząt. Kiedyś ktoś pojechał po psiaka to piesek musiał być zadbany bo panie za płotem Hynio ma championa sukę i w końcu dopuścił i u Hynia ładniejsze i dwa razy tańsze i jeszcze po transakcji wódki z sąsiadem się napije. Dzisiaj Hynio trzy lata dostanie, a w hodowlach (nie wszystkich oczywiście) obrót kwitnie, psiaki w klatkach 50 na 50cm czekaja.

  119. Nigdy nie zapomnę momentu kiedy rodzice dla mnie (oczywiście to był pretekst) wówczas 7-letniej dziewczynki kupili z hodowli psa rasy dog niemiecki. Wszystko pięknie, książeczka podbita, papiery w trakcie wypisywania miały dotrzeć później, odrobaczanie, szczepienia, później się okazało, że na nr tel z pieczątki w książeczce odpowiada ktoś kto o weterynarzu ani nazwisku podanym w pieczątce nie miał pojęcia. Pies od momentu przywiezienia go do domu chorował okropnie. Szczeniak 2 miesięczny zaraz po przybyciu do naszego domu robiąc za przeproszeniem kupę w przedpokoju (czemu towarzyszył okropny jęk bólu) sam był zdziwiony, że ta jego kupa się rusza to był zwitek glizd i to po rozłożeniu (dla mnie jako dla dziecka, bo tak to pamiętam miało wielkość ponad 20cm). Leczyliśmy psa u wielu specjalistów jednak każdy rozkładał ręce tlumacząc, że pies juz był tak zarobaczony, że nie wiadomo ile pożyje. Przeżył z nami około 1,5 roku czemu towarzyszyły jakieś napady padaczkowe przy których toczył pianę, aż narządy podczas rośnięcia okazały się tak uszkodzone, że przestały działać. Takich hodowców powinno się eliminować. Pani z hodowli ponoć odpowiedziała wówczas jedynie za sprzedawanie psa z podrobioną książeczką ale te 20 lat temu nie było takich przepisów ochraniających zwierzęta jak dziś ale historii tego psa nigdy nie zapomnę, bo ciężko jest się pożegnać z psem po 15 latach a co dopiero po 1,5 roku.

  120. Witam, stanowczo odradzam zakup psa na ranczu SUTAM W Ostrowcu Świętokrzyskim. Zakupiłem tam Psa rasy Doberman. Pies ma padaczkę oraz problemy ze stawami. Sprzedawca nie poczuwa się do winy. A o oddaniu psa nie chce słyszeć. Chciałem przed zakupem zbadać psa u weterynarza, ale sprzedawca nalegał, że pies jest zdrowy, przecież widać. Proszę innych szukających dobrego zdrowego psa o rozważenie innej hodowli, aktualnie staram się o odebranie uprawnień do hodowli tym ludziom.

  121. Tydzień temu nabyłam Bulwe FCI ZKwP z hodowli koło Zielonej Góry,Piesek wspaniały,okaz zdrowia,żywe sreberko.Otrzymałam ksero przeglądu miotu (bez wglądu do oryginału)książeczkę,małą wyprawkę.Piesek w aucie zrobił siusiu,już mocz wydał mi się podejrzany,ciemny,śmierdzący i czuć było leki.Pomyślałam, że to wina może pokarmu?Po przyjeździe do domu,pies zrobił papkowatą kupkę a wieczorem już bardzo luźną.Pomyślałam,że to stres.Lecz z rana obudziły mnie wymioty.Pojechałam do Weta.Zbadali psa,pobrali krew,test na prawo,kroplówki, antybiotyk.Z badań wynikało jakby była zarobaczona, bo słabe wyniki.Przywiozłam kupke do badania.Okazało się że ma bardzo dużo cyst w kale,Cystoisospora.Wieczorkiem z psa się lało,kupa wodnista podczas snu,pies osowiały nie jadł,nie pił.Jeździłam na kroplówki,założono wenflon,antybiotyki a po antybiotykach odrobaczanie.Czyżby pies w ciągu jednego niespełna dnia zachorował?Zadzwoniłam do Hodowcy,lecz hodowca stwierdził że u niego psy są wszystkie zdrowe i jest to niemożliwe,ponoć przebadano resztę psów i też są zdrowe.Czyżby stres wywołał liczne cysty w kale?Minął tydzień a Hodowca ani telefonu ani wiadomości jak czuje się piesio,jak tam leczenie etc…Uwierzcie ONI wszyscy mają psy gdzieś,dla nich liczy się tylko kasa.Pies sprzedany ,dowidzenia.Niech się martwi właściciel.Obecnie nie mogę zaszczepić psa,cysty nadal są,muszę odrobaczyć psa drugi raz.W domu ciągle pranie,parzenie misek,odkażane, codziennie pranie zabawek,odkażane podłogi,legowiska,codzienna zmiana kocyków.Przy tak dużym zarobaczeniu cysty są teź w ślinie więc czyścić nagminnie trzeba.Jestem wstrząśnięta podejściem Hodowcy,zaczęłam szukać na forach,stronach,gdzie się da, no i dopiero teraz widzę jaka tam jest produkcja,miot za miotem. Także kochani przyszli właściciele,szukać,pytać,sprawdzać,nie po fakcie lecz przed.

    1. Masakra, u nas było dokładnie tak samo. Dlatego tak ważne jest uświadamianie ludzi. Jeśli decydują sie na kupno psa z hodowli powinni znać każdy z tych punktów. My, odkąd adoptowaliśmy Rocky’ego, nie kupimy już psa, będziemy adoptować.

  122. No więc tak, cysty nadal są,odebrałam dzisiaj wyniki,psa zaszczepić jeszcze nie mogę buuuuuuuu, pomimo sprzątania i odkażania ciężko to dziadostwo wybić.Pies ma duży apetyt,ale mało przybiera na wadze,jest szczuplutki jak na Bulwe.Kupki ma już ładne i tu pojawił się problem.Przyłapałam psa jak zabawia się własną kupką.Narobi gdzieś w kącie i podrzuca w pysku swoje balaski.To chyba najlepsza zabawa i jak tu leczyć psa.?Staram się bardzo pilnować i szybko sprzątać,ale czasami mnie wyprzedzi.Ostatnio narobił za kanapą a tam już ciężko było dojść bez odsuwania.
    Odnośnie jeszcze Hodowcy,przed zakupem kontakt prawidłowy,maile,telefony,zdjęcia ale obecnie nadal cisza.Po poinformowaniu o chorobie psa kontakt się urwał.
    Ostatnio na stronie- miau.pl czytałam o kotku który odszedł na tą przypadłość ,wstrząsnęły mnie wpisy ludzi,hodowców jak zaatakowali dziewczynę, że to jej wina.Strona aktualnie jest zamknięta, ale wpisy są.Jacy ci ludzie są bezduszni i bezczelni,zero współczucia i pomocy,wsparcia.Jedna wielka agresja,że zamordowała kotka.Dziewczyna naprawdę szukała pomocy bo nie mogła sobie z chorobą poradzić a tu kubeł wody….Pozdrawiam,piesio dzisiaj znowu odrobaczony i za 5 dni badanie kupki.

  123. Strasznie się słucha takich żeczy ja hoduje buldozki dopiero of roku i wlasnie moj chłopiec zmarł na raka dalej nie mogę w to uwierzyć . Kocham psy i załamała mnie ta sytuacja niewiem jak mozna trzymać je gdzies w klatkach czy stodołach . Moje śpią zemną nawet jak mają cieczkę w majteczkami . Kupiliśmy 2 piekne jamniki i w sumie jest ich teraz 5 bo Clyde zmarł . I tez mam dylemat bo jamniczki kochane wygrywają wystawy lecz trudne w utrzymaniu spokoju uciekają na spacerach zucają sie na dzieci i ludzi . A ja tak nie lubię smyczy w parku . I mam je moze pół roku i nie wiem co zrobic ugryzł mi chłopca w parku . I tak mi zal im zmieniać otoczenie lecz chyba czym prędzej tym lepiej puki jeszcze nie mają roku ? Twój chłopiec wyglada pięknie jak muj Clyde identycznie pozdrawiam . Izabela Jolanta Yates zapraszam na Facebook wszystkich co kochają psy my wystawiamy w Angli 🙂

  124. Niestety to, o czym pisze autorka to nie odosobniony przypadek. 2 na 5 hodowli, w których montowaliśmy kojce wyglądają jak ubogie schroniska dla psów. Piszę ubogie, bo schroniska też obsługujemy i niejednokrotnie mają lepsze warunki.

  125. Buziaki dla Rambo,niuchy od mojej Coco. Ja miałam więcej szczęścia choć moja buldożka pochodzi z hodowli w małej wiosce pod Środą Wlkp. Najważniejsze,że wszystko dobrze się skończyło. Twój wpis jest b ważny i zwróci uwagę kupujących szczenięta na wiele rzeczy. Mam nadzieję,że dzięki temu uniknie się wielu tragedii. Pozdrawiamy. Betty i Coco.

  126. Mnie również zdarzyła się podobna sytuacja dzięki pseudohodowcy, także z winy mojego niedoinformowania. Mój Leon był buldożkiem francuskim bez rodowodu. Hodowla wydawała się poważna, piękne, zadbane psy (również champion innej rasy), wybieg, duży dom z ogrodem. Pierwszych kilka miesięcy Leoś dorastał bez większych problemów, regularne wizyty u weterynarzy nie wykazywały żadnych problemów ze zdrowiem. Jednak w dziewiątym miesiącu życia, Leoś przestał jeść (co u buldożków jest ewidentnym znakiem, że coś jest nie tak). Najpierw został źle zdiagnozowany (niby gronkowiec), leki podawane niewiele pomagały. Po około miesiącu piesek zaczął ciężko oddychać, bardzo zmizerniał i opadł z sił. Po wizycie u prawdopodobnie najlepszego weterynarza w Wielkopolsce (dr.Botko, polecam-niesamowity człowiek) okazało się, że Leoś miał wrodzoną wadę serduszka. Doktor Botko próbował wielu rzeczy, podjął się również operacji, ale mojego pieska nie udało się uratować. Nie poddałyśmy go eutanazji, Leoś umarł jako 10-miesięczny szczeniak. Strzeżcie się pseudo-stowarzyszeń oraz nawet na pierwszy rzut oka- dobrze wyglądających hodowców. Oglądając ostatnio pieski w internecie, serce mi stanęło, gdyż ten sam hodowca wystawiał znów buldożki na sprzedaż (za jeszcze większe pieniądze), które wyglądały niemal identycznie jak mój Leoś, czyli ta biedna sunia nie miała nawet roku odpoczynku między miotami. Do jakiej organizacji mogłabym podać tego hodowcę, aby ktoś go sprawdził?

  127. Tak niestety teraz jest moja koleżanka dała ponad 2 tys za bf i okazało się że mimo iż była książeczka w której były szczepienia i odrobaczenia tak naprawdę pies nie.był odrobaczony wręcz przeciwnie był okropnie zarobaczony cudem przeżył dzięki weterynarzowi i opiece Takie hodowle powinny być kontrolowane i to są legalnie zarejestrowane skoro płaci się tyle za szczeniaka to powinniśmy mieć pewność co do jakości szczeniąt

  128. Niestety ludzie bardzo często dają się zwieźć takim hodowcom oszustom ! Nas niestety spotkała podobna sytuacja ze kupiliśmy pieska od babska które wmawiało nam ze piesek jest zdrowy a okazało się ze ma wrodzone zwichnięcie kręgów kręgosłupa a z tym może się wiązać wiele innych chorób zagrażających nawet życiu zwierzaka ! Ile bzdur nam wmawiała to nikt nie uwierzy! Stanowczo przestrzegam wszystkich przed hodowla 1001 rasy Volarius !!!! Tragedia ! Poczytajcie opinie od kilkunastu lat ludzie piszą jak ich oszukuje i nikt z tym nie umie zrobić porządku!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>